a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Punkt widokowy
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Punkt widokowy   Pią Wrz 19, 2014 8:16 pm


Właściwie taras wychodzący na kilka metrów poza główny trzon wieży. Wchodzi się do niego przez ładnie urządzone pomieszczenie. Sam taras choć wygląda trochę niepewnie jest solidny i roztacza się z niego piękny widok na cały zamek jaki i otaczające go błonia, a nawet Zakazany Las. Przy odrobinę szczęścia można zobaczyć światła pobliskiego miasteczka na linii horyzontu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Lacroix

avatar

Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Lis 11, 2014 12:38 am

Flora przez długi czas spacerowała po zamku nie wiedząc gdzie się podziać. Gdzie nie poszła to znajdowali się tam inni ludzie, na których towarzystwo nie miała za bardzo ochoty. Wyjrzała przez okno, przypomniało jej się o punkcie widokowym, a dokładniej mówiąc o tarasie, z którego można było zobaczyć światła z pobliskiego miasteczka. Oczywiście trzeba było mieć szczęście, żeby je ujrzeć, ale niektórym się to udawało. Niestety jej nie, nie było to jej jakieś marzenie, czy coś w tym stylu, ale chciałaby je zobaczyć. Może kiedyś jej się uda, jak nie w tym roku to w przyszłym, jeszcze trochę czasu ma. Gdy wdrapała się w końcu na miejsce, na twarzy miała wypieki, nic dziwnego. Rozejrzała się dookoła, była sama. Nie zaskoczyło jej to jakoś specjalnie, w sumie na to chyba liczyła. Chwilę samotności i ciszy. Było to idealne miejsce. Z uśmiechem na twarzy podeszła do barierki i rozejrzała się. Uwielbiała te widoki, a ludzie którzy ich jeszcze nie odkryli niech żałują, bo według niej jest czego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Florence Lacroix
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2936-florence-lacroix
Alice Nilin Young

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Lis 11, 2014 1:04 am

Ziewnęła szeroko, nawet nie starając się zasłonić ust. W pobliżu nie było żadnych ludzi, którzy mogliby posądzić ją o brak kultury osobistej. W końcu po to wybrała się na spacer. Żeby trochę odetchnąć świeżym powietrzem w ciszy i samotności. Nogi same prowadziły ją do tego miejsca, jakby wiedziały, czego dziewczynie potrzeba. Punkt widokowy był jednym z jej ulubionych miejsc. Co dziwniejsze, rzadko ktoś tu przychodził. Być może spora część uczniów nie wiedziała o tym miejscu. Cóż, tym lepiej dla niej. Drewniany taras nie wyglądał na zbyt solidny, i gdyby przyszła tu większa grupka osób, prawdopodobnie by się zawalił, a przynajmniej tak sądziła sama Alice. Poza tym, przychodziła tutaj głównie po to, by odsapnąć trochę od wszelkiego towarzystwa i poukładać sobie myśli. Czasem nawet ona potrzebowała chwili ciszy i spokoju... A piękny widok z tarasu tylko utwierdzał ją w przekonaniu, że to miejsce jest do tego idealne.
Nie powinno nikogo więc dziwić, że sama Alice była zdziwiona tym, że kogoś tu zastała. Co więcej, była to gryfonka... I to z VI klasy. -Florence. - Pomyślała, odgrzebując to imię z zakamarków mózgu. Zdecydowanie, dziewczyna nazywała się Florence. Kiedyś miały razem zajęcia... Zdarzyło się też, że wymieniły kilka zdań, choć nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek rozmawiały sam na sam. O ile dobre pamiętała, również przyjaźniła się z Veroniką, co nie było w sumie niczym dziwnym. W końcu były na tym samym roku i w tym samym domu.
Podrapała się po karku, i nie zatrzymując się nawet na chwilę podczas swoich rozmyślań, spokojnie stanęła koło dziewczyny i oparła się o barierkę. Zwróciła twarz w stronę znajomej i uśmiechnęła się wesoło. -Hej. Jak tam? - Zapytała. Nie było sensu się przedstawiać, w końcu się znały. Może niezbyt dobrze, ale zawsze coś. No, w razie czego przedstawi się jeszcze raz. Alice nie była bowiem typem człowieka, który by się czegoś wstydził bądź krępował, a już na pewno nie rozmyślała o tym, jak do kogoś zagadać żeby go nie speszyć. Wręcz przeciwnie. Można było powiedzieć, że jest typem osoby, która się zbytnio spoufala. Ale cóż, taka już była. Niektórzy uważali to za wadę, inni za zaletę. Ona sama akceptowała to jako część własnej osobowości i nie starała się na siłę zmieniać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Myśli Słowa Czyny.

Nigdy nie opuszczę swoich bliskich.
Nigdy nie porzucę własnych zasad.
Nigdy nie przestanę być sobą.
Jestem

Alice  Nilin  Young

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3120-alice-nilin-young
Florence Lacroix

avatar

Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Lis 11, 2014 9:32 am

Była tak zamyślona, że nawet nie usłyszała jak dziewczyna do niej dołączyła. Podskoczyła przestraszona, gdy usłyszała jej głos. Odwróciła głowę w jej stronę i spojrzała na nią obojętnie. Rozpoznała ją. Była to Alice z Ravenclawu, aktualnie znajdowała się na tym samym roku co ona. Być może rozmawiały ze sobą kilka razy, ale jakoś nigdy nie miały okazji by się bliżej poznać. Mogło się to wdawać dziwne, w końcu zdarzało im się nawet mieć razem lekcje. Jej wyraz twarzy zmienił się, pojawił się na niej szeroki uśmiech, w końcu dziewczyna nic jej nie zrobiła, a nawet słyszała o niej same dobre rzeczy. - Hej, wystraszyłaś mnie. - zaśmiała się, przypominając sobie swoją reakcję, gdy usłyszała głos dziewczyny. - Nie wiedziałam, że ktoś jeszcze tu przychodzi, dotychczas nikogo innego tutaj nie spotkałam. - powiedziała. Nie widziała sensu, żeby się przedstawiać, jeśli dziewczyna nie będzie pamiętać jak się nazywa to zapyta. Wyciągnęła ze swojej torby termos z herbatą i dwa kubki, podała jeden dziewczynie. - Herbaty? - zapytała uśmiechnięta. Mimo że nie spodziewała się tutaj nikogo spotkać, miała aż cztery kubki, jak zawsze była przygotowana na niespodziewane spotkanie kogoś znajomego. Ostatnio dość często jej się to zdarza, ale nie narzeka. Miło jest spędzić czas w jakimś towarzystwie, a nie myśleć i niepotrzebnie rozgrzebywać stare sprawy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Florence Lacroix
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2936-florence-lacroix
Alice Nilin Young

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Lis 11, 2014 10:28 am

-Wybacz, nie chciałam cię przestraszyć. - Zaśmiała się lekko. -W sumie ja też nie spodziewałam się, że ktoś tu będzie. - Powiedziała spoglądając na Florę, która wyciągała z torby termos oraz kubki. Z uśmiechem i cichym "dzięki" przyjęła herbatę i powoli upiła łyk. -Nie ma nic lepszego niż gorąca herbata w chłodny dzień. - Uśmiechnęła się. -Zawsze nosisz ze sobą zapasowe kubki? - Zapytała spoglądając na znajomą. W sumie dla niej było to trochę dziwne. Ona sama by tak nie zrobiła. W sumie nie była taka przewidująca. Nie lubiła gdybać na temat tego co może nastąpić. Wychodziła z założenia, że jeśli coś ma się stać, to i tak się stanie, a ona sobie jakoś z tym poradzi. W końcu jest czarodziejką. Miała różdżkę. Cóż więcej było jej potrzebne?
Przeniosła wzrok na zamek i otaczające go błonia. Stąd było wszystko doskonale widać. W sumie to był jej dom już od prawie 6 lat. Od tego czasu wiele się zmieniło. Od tego czasu z pewnością sporo się nauczyła.
Znów spojrzała na Florę uśmiechając się ciepło. -Co tutaj porabiasz? - Zapytała wesoło i upiła kolejny drobny łyk herbaty. -Ciepła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Myśli Słowa Czyny.

Nigdy nie opuszczę swoich bliskich.
Nigdy nie porzucę własnych zasad.
Nigdy nie przestanę być sobą.
Jestem

Alice  Nilin  Young

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3120-alice-nilin-young
Florence Lacroix

avatar

Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Lis 11, 2014 4:53 pm

- Nic się nie stało, w końcu się tylko przywitałaś - uśmiechnęła się. - Dokładnie, mi dotychczas nie zdarzyło się tutaj spotkać kogokolwiek, w tym czasie kiedy ja tutaj byłam. - spojrzała na zamek, uwielbiała ten widok. Mogłaby go oglądać codziennie i nadal by się jej nie znudził. Każdego dnia wyglądał on inaczej, a to wszystko dzięki zmianom pogody lub innej porze dnia. - Piękny widok, prawda? - nadal patrząc na zamek. - A wygląda to wszystko jeszcze lepiej, gdy jest ciemno, przynajmniej ja tak uważam. - spojrzała na dziewczynę. - Dokładnie. - uśmiechnęła się - Nie zwykle nie nosiłam, ale ostatnio dość często zdarza mi się kogoś spotkać, gdy idę gdzieś by pomyśleć, pobyć sama. - zamyśliła się na chwilę. - Chyba podejrzewałam, że kogoś dziś znów spotkam. Mam jeszcze jeden kubek, więc jeśli ktoś ma ochotę na herbatę to zapraszam. - zaśmiała się cicho. Sama do końca nie wiedziała czemu wzięła dwa dodatkowe kubki, w sumie na początku nawet sama tego nie zauważyła. Gdyby jednak nie miała drugiego kubka to i tak z pewnością zaproponowałaby jej herbaty, w końcu można pić z jednego kubka prawda? Chyba nie miałaby nic przeciwko, jej to bynajmniej by nie przeszkadzało. - Sama nie wiem, chyba chciałam odpocząć od tego hałasu i zrobić sobie przerwę w nauce. - odwzajemniła uśmiech. - Poza tym to jest dobre miejsce jeśli chcę się nad czymś pomyśleć. - upiła łyk herbaty, była gorąca, mimo to upiła jej jeszcze trochę. - No i przede wszystkim uwielbiam te widoki. - zamyśliła się. - Po raz pierwszy przyszłam tutaj jeszcze we wrześniu, gdy zaczynałam naukę w Hogwarcie. - skierowała swój wzrok znów na zamek. - Od tamtego czasu co jakiś czas wracam tutaj, niezależnie czy na podwórku panuję upał, czy może jest temperatura na minusie. - uśmiechnęła się, przypominając sobie siebie parę lat temu. - Pierwszy raz gdy tu przyszłam, bałam się że ten taras się zawali i zginę. - zaśmiała się z własnej głupoty. - Ale mimo swoje wyglądu jest dość solidny, tak mi się przynajmniej wydaję. - przeniosła swój wzrok na dziewczynę. - A ty co tutaj robisz? - zapytała ciekawa.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Florence Lacroix
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2936-florence-lacroix
Alice Nilin Young

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Lis 11, 2014 6:51 pm

-Taak.. Widok stąd jest naprawdę niesamowity. Nie wiem czy jest na terenie Hogwartu miejsce z lepszym widokiem. - Powiedziała cicho spoglądając na zamek. Mimo to uważnie słuchała słów swojej znajomej. Uśmiechnęła się delikatnie. -Noszenie kubków żeby częstować ludzi herbatą... Naprawdę... Ciekawa dziewczyna. - Spojrzała na nią kątem oka. Kiedy skończyła mówić odwróciła się w jej stronę. -Cóż... Ja chyba tak samo. - Powiedziała po chwili zastanowienia. -Czasem lubię tutaj przyjść i poukładać myśli. Widok mi tylko w tym pomaga. Czasem chyba każdy potrzebuje chwili spokoju. - Tak, nawet Alice, która najlepiej czuła się w tłumie, czasem lubiła gdzieś się zmyć i pobyć w ciszy i samotności. Najlepiej jeszcze w ciemności. W duchu zgodziła się z Florą. Widok rzeczywiście był jeszcze lepszy w nocy. Patrzenie na oświetlony Hogwart i podziwianie ciemnego zakazanego lasu, który właśnie wtedy zaczynał swoje życie... A do tego magicznie oświetlone błonia... Tak, zdecydowanie, widok był wspaniały. -Choć faktycznie, ten taras nie wydaje się być zbyt solidny... Zapewne jest magicznie wzmocniony. - Oparła się pokusie wyjęcia różdżki i za pomocą kilku zaklęć sprawdzenia wytrzymałości tarasu. Może, gdyby była tutaj sama... -Choć nadal wolę tu nie wchodzić w większym towarzystwie... Nie ma po co ryzykować. - Uśmiechnęła się, upijając kolejnego łyka herbaty. Była wdzięczna dziewczynie za to, że ją poczęstowała. To zdecydowanie najlepszy napój na takie sytuacje. Może sama zacznie nosić ze sobą termos... Choć nie, takie coś nie było dla niej. Cisza, spokój, piękny widok i ciepła herbatka. Czego więcej można było chcieć by odpocząć od codziennego zgiełku...? Uniosła twarz w górę zamykając oczy i rozkoszując się chwilą.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Myśli Słowa Czyny.

Nigdy nie opuszczę swoich bliskich.
Nigdy nie porzucę własnych zasad.
Nigdy nie przestanę być sobą.
Jestem

Alice  Nilin  Young



Ostatnio zmieniony przez Alice Nilin Young dnia Pią Lis 14, 2014 9:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3120-alice-nilin-young
Florence Lacroix

avatar

Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Lis 14, 2014 8:43 pm

- Tak to jest świetne miejsce do tego. - uśmiechnęła się do niej. - Ja też zawsze tu przychodzę, gdy muszę podjąć jakąś ważną decyzję lub nie mam ochoty na towarzystwo innych. - uśmiechnęła się do niej znacząco. Ciekawiło ją czy Alice też tak ma. W końcu każdy czasem ma dość, prawda? Przynajmniej ona tak zakładała, ale być może się myliła. - Tak na pewno w innym wypadku już dawno by go tutaj nie było. - zamyśliła się na chwilę - Nie wyobrażam sobie tego. - mocniej złapała poręcz. - W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, zawsze byłam tu sama, ale myślę że wytrzymałby. - spojrzała na deski, na których stały. Była pewna, że taras był bardzo dobrze zabezpieczony, w końcu dyrektor nie mógłby sobie pozwolić, by stało się coś złego. Przyjrzała się przez chwilę dziewczynie. - Jak to się stało, że nigdy wcześniej ze sobą nie rozmawiałyśmy? - zapytała. Szczerze powiedziawszy naprawdę zaczęło ją to zastanawiać, w końcu miały razem zajęcia i czasem zdarzyło im się wymienić parę uwag, ale nic więcej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Florence Lacroix
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2936-florence-lacroix
Alice Nilin Young

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Lis 14, 2014 9:50 pm

-Hymm... Chyba masz rację. Też czasem lubię odpocząć od tego wszystkiego. Choć od samotności wolę spotkania z przyjaciółmi... To każdy potrzebuje kilku chwil ciszy raz na jakiś czas. Żeby poukładać myśli, żeby uspokoić umysł... Dla chwili relaksu... Tak, to miejsce jest do tego idealne. Ale znacznie ciekawiej jest przebywać tutaj z kimś, prawda? Z samotnością też nie można przesadzać. - Uśmiechnęła się lekko. Słuchała słów dziewczyny popijając herbatkę. Spojrzała w niebo. -Hymm... - Mruknęła. -Kto wie? - Wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się wesoło. -Jakoś tak wyszło, że nie mieliśmy okazji pogadać. Ale mamy tą okazję teraz, prawda? - Zaśmiała się lekko i napiła się kolejnego łyka herbaty. Zdecydowanie, napój bogów. -W sumie jest wiele osób z roku z którymi nie rozmawiałam. W Hogwarcie jest naprawdę masa ciekawych osób... I szkoda, że nie mogę poznać ich wszystkich. - Usiadła ostrożnie na poręczy starając się nie rozlać herbaty i zachować należytą ostrożność, by nie spaść w dół, co mogłoby być trochę nieprzyjemne. Tak, Flora była idealnym przykładem do poparcia jej słów. Nie rozmawiały ze sobą zbyt często, mimo, że były na tym samym roku i często miały razem zajęcia. Któż by się spodziewał, że nieopodal jest dziewczyna nosząca kubki i herbatę w torebce, idąc do miejsca, w którym nie spodziewa się kogokolwiek spotkać? Z pewnością było tu jeszcze wiele innych osób, które miały dziwne nawyki lub ciekawe hobby, albo chociażby bardzo intrygującą osobowość. Osoby z którymi mijała się codziennie a nigdy nie miała okazji na nawiązanie bliższych znajomości. Tak, Alice była typem osoby, który lubił mieć dużo znajomych. Nie obawiała się zdrady, nie obawiała się skrzywdzenia. Być może dlatego, że nikt jej jeszcze nie zdradził ani nie skrzywdził. Była otwartą osobą, nie krępowała jej rozmowa z innymi. Mogły istnieć osoby których nie mogła nazwać swoimi przyjaciółmi, mogły istnieć osoby które mogła nie za bardzo lubić, ale chyba nie spotkała jeszcze osoby, do której mogłaby poczuć jakąś silną niechęć. Była zbyt pogodna na takie uczucia. Dla wielu osób była jeszcze młodą dziewczynką, która nie poznała życia, która prędzej czy później boleśnie zderzy się z rzeczywistością... Ale w rzeczywistości taki był jej sposób na życie. Była święcie przekonana, że lepiej próbować i żałować niż żałować, że się nie spróbowało. Uśmiechnęła się sama do siebie i pociągnęła kolejnego małego łyczka herbaty.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Myśli Słowa Czyny.

Nigdy nie opuszczę swoich bliskich.
Nigdy nie porzucę własnych zasad.
Nigdy nie przestanę być sobą.
Jestem

Alice  Nilin  Young

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3120-alice-nilin-young
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Lis 16, 2014 1:31 am

Wychodziła właśnie z Czytelni Astronomicznej, do której odnosiła kilka opasłych tomów przeczytanych książek o starożytnych runach, które niezwykle ją frapowały. Miała układziki z panią bibliotekarką i ta zgadzała się żeby Verónica brała czasem książki do dormitorium, w innym wypadku siedziałaby w Czytelni do nieprzyzwoitych godzin nocnych a ona musiałaby razem z nią. Wiadome więc było, że wolała już dać przyzwolenie Gryfonce i udać się spokojnie na spoczynek, zwłaszcza, że Verónica zawsze odnosiła je w nienaruszonym stanie. Teraz kierowała się do Pokoju Wspólnego, jednak coś ją tknęło, kiedy schodziła z krętych schodów, żeby zahaczyć o Punkt widokowy Wieży Astronomicznej. Nie zachodziła tam zbyt często, ale postanowiła właśnie wykorzystać porę, kiedy nie ma jeszcze mrozów, żeby napawać się widokiem z zamku. Ku swojemu zdziwieniu na miejscu były jej dwie przyjaciółki, które do tej pory same nie miały ze sobą za wiele do czynienia. Ucieszyła się więc kiedy zobaczyła, jak wspólnie popijają herbatkę z termosu.
- Cześć Florka! Cześć Alice! A co wy sobie tutaj tak urzędujecie? - Spytała ze śmiechem, zatrzymując się w wejściu na taras. Spojrzała na termos oczami wielkimi jak spodki. - Proszę, Florence, powiedz, że masz zapasowy kubeczek, albo napiję się od was, usycham z pragnienia, a kuchnia taak daleko! - Kiedy skończyła to mówić, spojrzała na Gryfonkę błagalnym spojrzeniem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Florence Lacroix

avatar

Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Lis 18, 2014 9:21 pm

- Samotność nie jest taka zła - uśmiechnęła się. Ona sama kiedyś dużo czasu spędzała sama. Na początku swojej nauki w Hogwarcie nie miała za dużo znajomych. Dopiero potem tak jakoś wyszło, że zaczęła chętniej spędzać czas z innymi. Kiedyś uważała, że sama da sobie radę ze wszystkim, nie potrzebne były jej inne osoby. Rodzice zawsze jej powtarzali, że przyjaźń to nie jest nic dobrego, ale ona jak miała w zwyczaju nie słuchała ich i tak było również w tym przypadku. Nie wyobrażała sobie swojego życia bez tych wszystkich ludzi, których poznała przez te sześć lat. Spojrzała na Krukonkę, miała rację ona też nie znała tak wielu osób, które mijała na co dzień lub miała nawet z nimi lekcje. Kojarzyła je tylko, ale nie miała okazji ich poznać. Zauważyła Gryfonkę, która weszła na wieżę, uśmiechnęła się do niej. - Cześć! - powiedziała - Ach no wiesz ciepła herbatka i pogaduchy, nie ma nic lepszego - zaśmiała się. - Pewnie, że mam - odpowiedziała hamując śmiech zauważając minę dziewczyny. Podała jej kubeczek, wcześniej nalewając do niego herbaty. - A ty co tutaj robisz?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Florence Lacroix
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2936-florence-lacroix
Alice Nilin Young

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Lis 19, 2014 7:51 pm

-Hej! - Pomachała do niej z uśmiechem, tracąc na chwilę równowagę i prawie spadając z barierki, na szczęście zdołała w ostatniej chwili złapać równowagę, a przy okazji fartem nie wylać gorącego napoju. -Oh... - Mruknęła do siebie i dla bezpieczeństwa ostrożnie ześlizgnęła się z barierki, stając bezpiecznie na ziemi. W sumie Flora powiedziała wszystko, więc nie miała nic do powiedzenia. Po prostu spojrzała z ciekawością na Verę, dając jej do zrozumienia że również była ciekawa co do powodu pobytu tutaj dziewczyny. Upiła przy okazji łyka herbaty. Następnie przeniosła wzrok na błonia, wsłuchując się w słowa przyjaciółki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Myśli Słowa Czyny.

Nigdy nie opuszczę swoich bliskich.
Nigdy nie porzucę własnych zasad.
Nigdy nie przestanę być sobą.
Jestem

Alice  Nilin  Young

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3120-alice-nilin-young
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Lis 23, 2014 11:32 pm

- Fajne sobie wybrałyście do tego miejsce, że też wcześniej nie odkryłam! -Uśmiechneła się i obrzuciła wzrokiem widoki. Wzięła od Florence kubeczek z herbatą z uśmiechem nie zdążyła jednak odpowiedzieć na jej pytanie, ponieważ Alice właśnie przyprawiła ją o zawał. Chwyciła ją za rękę, eby jak najszybciej zeszła z barierki, ponieważ kiedy się zachwiała, wyglądało to bardzo groźnie. Prawie wylała na siebie herbatę, którą dopiero co wzięła. Kiedy Alice stanęła stabilnie na nogach, Veronica dopiero odetchnęła z ulgą i upiła łyk ciepłego napoju. Zrobiła wielkie oczy na Alice i mimowolnie uśmiechnęła się szeroko.
- Nie strasz nas tak więcej, błagam! - Zaśmiała się i w końcu zdała sobie sprawę, że Florence pytała ją co robi w tych okolicach. Machnęła ręką, dając do zrozumienia, że bynajmniej nic interesującego. - Oddawałam książki do Czytelni Astronomicznej i zaszłam tutaj, ponieważ nigdy wcześniej nie widziałam tego punktu widokowego, a przecież sześć lat już tu pomieszkujemy! - Dodała, uśmiechając się do dziewczyn. - Tak właściwie to nie wiedziałam, że się znacie! - Dodała po chwili.

[zt]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas


Ostatnio zmieniony przez Verónica Vargas dnia Nie Mar 22, 2015 2:05 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Florence Lacroix

avatar

Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Lis 30, 2014 2:30 pm

- Tak, tu jest niesamowicie - uśmiechnęła się. Zauważając, że Alice traci równowagę złapała ją odruchowo za nadgarstek, by po chwili ją puścić. Pokiwała głową, zgadzając się z Verónicą. Jeszcze tego im brakowało, by dziewczynie coś się stało. Popatrzyła z zaskoczeniem na koleżankę z domu. - Naprawdę wcześniej tu nie byłaś?
Nie ukrywała swojego zdziwienia, ona sama przychodziła tu już od kilku lat. Myślała, że większość uczniów o nim wie, a już na pewno, ze Vera, znajduje się w tej grupce. Jak widać myliła się. - Właśnie się poznałyśmy - zaśmiała się, spoglądając na Alice. - Śmieszne jest to, że mamy ze sobą zajęcia, a mu pierwszy raz ze sobą rozmawiamy. Ale wy się znacie i to chyba dość długo, prawda? - zapytała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Florence Lacroix
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2936-florence-lacroix
Isa Rosier

avatar

Liczba postów : 18

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Lut 03, 2015 8:44 pm

Isa często przychodziła na punkt widokowy, nawet kiedy już przestała uczęszczać na zajęcia z Astronomii. Widok gwiazd rozwieszonych na niebieskim firmamencie uspokajał ją. Pozwalał jej poukładać myśli, odpocząć i pomyśleć. Nawet kiedy była małą dziewczynką i mieszkała we Francji ze swoją babcią, gdy jej rodzice byli zbyt zajęci rozwodem, żeby martwić się córką, miała zwyczaj wychodzenia przez okno i wspinania się na dach domu. W końcu pewnego dnia babcia zatrudniła kilku podwładnych, którzy zrobili jej na dachu drewniany domek. Miał on przeźroczystą kopułę, którą mała mogła opuszczać nawet bez użycia magii dzięki czemu nawet w chłodne dni mogła spokojnie się tam zaszywać. Miała wtedy wrażenie, że jest ponad wszystko, że skoro nikt jej nie widzi, to wszystko - całe jej życie i wszystkie troski - przestaje istnieć. Siedziała tam godzinami - miała tam swoje zabawki, książki, kredki i szkicownik. Nie potrzebowała nic więcej.
Dawno już wyrosła z tej samotni i nauczyła się "brać byka za rogi" - teraz stawia czoła problemom, zamiast ich unikać, ale potrzeba odizolowania się raz do czasu nadal w niej pozostała. Teraz siedziała sobie spokojnie, i przyglądała się gwiazdom. Nie było jej zimno, bo otoczyła się bańką powietrza, które bardzo szybko się nagrzało od jej własnego oddechu.
Myślała o tym, co ostatnio działo się na całym świecie. O tym, że robiło się niespokojnie, że coraz więcej osób rozmawiało o czystce na mugolach. Z jednej strony cieszyła się, że wreszcie takie głosy rozsądku się podnoszą, a z drugiej nie uważała by całkowite wymordowanie osób niemagicznych w czymkolwiek pomogło. Należało znaleźć sposób by ich zniewolić i zaprząc do pracy dla osób magicznych. W końcu ten świat powinien należeć do nich a nie do ułomnych mugoli.
Westchnęła. Nie była pewna, co chce robić po OWUTEMach. Co prawda jej dobór przedmiotów wskazywał na drogę Aurorską, ale zostawiła sobie pewną furtkę gdyby jednak coś jej się odmieniło i postanowiła zostać Uzdrowicielem. Owszem, chciała zostać Aurorem i łapać złych, tyle tylko że w obecnej sytuacji nie była do końca pewna, którzy to są ci źli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3326-isa-rosier
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Lut 04, 2015 8:51 am

// Uznałem, że Wiktor i Isa mieli już okazję się kiedyś poznać. Mam nadzieję, że zła za to nie jesteś?Smile//

Wiktor uwielbiał ostatnimi czasy samotność zwłaszcza, że ostatnio jakoś krąg osób, z którymi byłby w stanie przebywać stanowczo się kurczył. Barty szedł swoją drogą, chociaż tak naprawdę miał dla Estrina chyba jakąś pewną propozycję, czy też informację. Scarlett gdzieś zniknęła i nawet nie mógł jej wyczaić w pokoju wspólnym Ślizgonów. Jessi natomiast była najprawdopodobniej na niego tak obrażona, że o żadnym spotkaniu raczej mowy nie było. Skłamałby gdyby powiedział, że to wszystko mało go obchodzi. W tego typu momentach uzewnętrzniała się ta druga, dobra część duszy owego szesnastolatka. Musiał więc powrócić ponownie do swojego życia za czasów „samotnego wilka”, z którym wcale mu tak źle nie było. Na swój sposób lubił ten stan rzeczy, bo nikt mu nie przeszkadzał wtedy w jego rozmyślaniach. Złośliwi mówili, że chyba jest jakimś artystą, bo zwykle artyści żyją w samotności i swoim wyimaginowanym świecie. Nic z tych rzeczy – Wiktor Estrin miał znacznie większe plany, naturalnie bardziej ambitniejsze.
No cóż, skoro nie mógł znaleźć nikogo, kto by mógł z nim spędzić tę jakże przepiękną samotnię, to postanowił sobie, że weźmie dupę w troki i sam się gdzieś przespaceruje. A nóż miał nadzieję, że gdzieś przez przypadek odkryje jeden z jakichś sekretów, które skrywa Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Słyszał, że jedną z takich tajemnic jest pokój, który pojawia się na specjalne życzenie potrzebującego, ale jeszcze nie udało mu się tego odnaleźć. Wierzył jednak głęboko, że kiedyś ta sztuka mu się powiedzie. Na razie musiał się zadowolić tym, co udało mu się odkryć do tej pory, choć to też nie było zbyt wiele.
W końcu swe kroki skierował bezpośrednio na taras widokowy, skąd rozpościerały się wspaniałe widoki na cały zamek i jego okoliczne tereny. Nawet taki bezduszny Ślizgon jak on potrafił docenić piękno otaczającego go świata.
Gdy dotarł na miejsce zauważył, że nie jest tutaj sam. Najwyraźniej dzisiejsza samotnia nie jest mu dana.
- Ten taras nie wygląda na stabilny. – zaczął Wiktor patrząc na Ślizgonkę. - Ale wcale tak nie jest. – dodał po chwili i zauważył, że jednak dane mu było dzisiaj spotkać kogoś znajomego. Nawet trochę się ucieszył, że spotkał tu Isę.
- Cześć Isa. Kogo jak kogo, ale Ciebie się tu nie spodziewałem. – przywitał się i podszedł do barierki spoglądając w dół. Miał lęk wysokości, więc zaraz potem się odsunął. Miał nadzieję, że jego znajoma nie zauważyła tego jego strachu.
- Wysoko… Ale samobójstwa chyba tu nie popełnisz, co? – zapytał z lekką nutką ironii.
Powrót do góry Go down
Isa Rosier

avatar

Liczba postów : 18

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Lut 04, 2015 8:11 pm

Kiedy usłyszała, że ktoś wchodzi na taras, podniosła się i odwróciła, przerywając zaklęcie tworzące bańkę powietrza. Chłodne, styczniowe powietrze natychmiast owiało ją, wprawiając jej ciało w drżenie. Naciągnęła na siebie sweter i grubą zimową szatę, które wcześniej leżały obok niej - w kole drewnianej podłogi, nie dotkniętej śniegiem.
- Wiktor. To samo mogłabym powiedzieć o tobie. - odpowiedziała na jego wyrazy zdumienia.
Lubiła Estrina, na tyle na ile coś takiego jak przyjaźń i ciepłe uczucia mogło istnieć w tak chłodnym i nieczułym domu jak Slyhterin. Był o rok od niej młodszy i pamiętała, że kiedy był w 1 klasie trochę mu pomagała, oprowadzając go po zamku i takie tam. Nie do końca była to dobroć serca, bo głównie chodziło o to, że wreszcie to ona nie była młodsza i był ktoś kto wiedział mniej od niej, ale nie zmienia to faktu że od tego czasu istniało pomiędzy nimi coś na kształt nici sympatii i porozumienia.
- Mój drogi, nie wiem czy wiesz, ale od 1894 roku wieże otoczone są zaklęciem spowalniającym i zatrzymującym, tak że w ten sposób raczej nie da się popełnić samobójstwa. Gdybyś czasem uważał na Historii Magii, to byś wiedział. - mrugnęła do niego porozumiewawczo. Akurat ta informacja, spośród setek innych, utkwiła jej w pamięci bo gdy była w bardzo nieciekawym dołku na 4 roku, rozważała coś takiego. Dobrze było się dowiedzieć, że nic by z tego nie wyszło, zanim poważyła się na taki krok. No, ale o tym akurat nikt nie wiedział.
- Jeśli szukasz samotni, to niestety tu jej nie znajdziesz. Ale za to mogę dotrzymać Ci towarzystwa. - uśmiechnęła się. Było jej trochę zimno, i chyba wolałaby na rozmowy jakieś inne miejsce, ale skoro już tu byli... - Co tam w ogóle u Ciebie ostatnio? Jakoś nie mieliśmy okazji porozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3326-isa-rosier
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Lut 04, 2015 10:25 pm

Miał nadzieję, że swoim pojawieniem się w tym miejscu nie sprawi, że Isę ogarnie uczucie strachu. On sam pewnie by się wzdrygnął, gdyby ktoś tak nagle pojawił się w miejscu, w którym on postanowił spędzić swoją tak zwaną samotnię.
- Czyli coś nas łączy. – odpowiedział, a na jego twarzy zagościł niecodzienny uśmieszek. Nie był to jednak śmiech szydercy. Akurat to była stosowna mina do tej sytuacji.
- Ach tak? – uniósł swój podbródek słuchając starszej od siebie koleżanki. - Dziękuję Ci, droga koleżanko, za tak cenną uwagę na temat historii tego wspaniałego zamku. Cieszę się, że po raz kolejny uświadamiasz mnie w braku mojej wiedzy. Ale to dobrze. Cóż ja bym bez Ciebie uczynił, moja droga? – czy mówił kpiąco czy nie to już tylko on tak naprawdę wie. Nie chciał w ten sposób jej urazić i miał nadzieję, że ona zrozumie to iż to był swego rodzaju żart. Był takim typowym chamskim Ślizgonem, choć czasami miał duszę anioła. Ale odkrywał ją przed wąskim gronem osób. Isa należała właśnie do grona wybrańców.
- Widzę, że dziś w takim razie będziemy grać w jednej drużynie. Drużynie Towarzyszy ze Slytherinu. Nawet całkiem fajnie to brzmi, nie uważasz? – powiedział i podszedł nieco bliżej Ślizgonki. Oczywiście, była to odpowiednia odległość. Nie chciał bowiem żeby uznała go za jakiegoś amanta.
- Można powiedzieć, że bywałem tu i tam… – i w ten czas przypomniało mu się przyjęcie u Jessi i ten bałwan Lupin. - W przerwie byłem na przyjęciu u Jessi Mall, nie wiem czy kojarzysz? – zapytał niepewnie. - Nasi rodzice się znają, więc jestem tam nawet mile widziany. Ot było to takie zwykłe przyjęcie uwieńczone kuligiem. – powiedział i w tym momencie wziął głęboki oddech i zrobił dłuższą pauzę niż do tej pory. Kręcił głową na samą myśl o Remusie Lupinie i jego kompani.
- Dojechaliśmy do jeziora i najpierw ona wyjechała sobie na łyżwach, a potem do niej dołączyłem. Zdarzył się mały wypadek i oboje leżeliśmy na lodzie. Niestety ten jej fagas chyba sobie coś dopowiedział i doskoczył do mnie jak pospolity mugol przywalając mi w nos. – powiedział pociągając złowieszczo nosem. - Kiedyś ten gnojek mi za to zapłaci. – odgrażał się z zaciśniętą pięścią szesnastolatek. Pałał zemstą do tego zdrajcy krwi i z chęcią rozstrzygnął by ten pojedynek raz na zawsze jak na prawdziwego czarodzieja przystało.
- Ze wszystkich rzeczy na świecie najbardziej nienawidzę mugoli i takich parchatych zdrajców krwi jak ten debil Lupin. – dokończył swoją wypowiedzieć Wiktor. - A tak poza tym to w sumie same nudy. W sumie oprócz tej.. „potyczki” z tym śmieciem, to nie działo się nic wielkiego. – wzruszył ramionami. - Ty mi lepiej powiedz co u Ciebie? – zapytał chcąc dowiedzieć się co u jego koleżanki słychać. W końcu konwersacja na tym mniej więcej polega, prawda?
- No fakt… A tu spotkaliśmy się przypadkiem. Czemu mi sowy nie przysłałaś, co? Albo czemu nie podeszłaś do mnie w pokoju wspólnym, co? – lekko szturchnął ją w ramię.
Powrót do góry Go down
Isa Rosier

avatar

Liczba postów : 18

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Lut 05, 2015 7:08 pm

//Sorki że tak długo Wink //
Może to zabrzmieć dziwnie, ale ona nawet lubiła kąśliwe uwagi Estrina. Sprawiały, że i ona sama miała okazję poćwiczyć swój język i nie pozwalały jej zapomnieć, że świat jest w istocie dosyć okrutnym miejscem i nikt nie będzie nikogo przez całe życie głaskał po główce.
- Nie wiem cóż byś uczynił. Zapewne zatraciłbyś się do szczętu w samozachwycie i w końcu pękną jak mydlana bańka. - oznajmiła, uśmiechając się kącikiem ust. Kiedy mówił dalej, odwróciła się i podeszła do barierki, wyglądając przez nią. To nie tak, że go nie słuchała - bo uważnie nasłuchiwała każdego słowa - ona tylko nie lubiła kontaktu wzrokowego w trakcie rozmowy. Była raczej zwolenniczką twierdzenia, że stanie i gapienie się na kogoś, kto próbuje sformułować myśli jest nie dość, że niegrzeczne to jeszcze rozpraszające. Słuchała całej jego historii, jednocześnie spodziewając się już, że w zamian będzie musiała pośpieszyć z podobną opowiastką. Szczerze powiedziawszy nie chciała opowiadać o swoim życiu. Bo co mogła powiedzieć?
Przerwę świąteczną spędziła w domu jej ojca i babki ze strony Rosierów. Na gwiazdkę pojechała jednak do matki. Ogólnie większość czasu spędziła na walizkach. Nie czuła się jak w domu ani u matki ani u ojca. Nie czuła się też zbyt komfortowo z faktem, że w domu Rosierów mówiło się szeptem o czarnoksiężniku który na coraz więcej sobie pozwalał, lecz miał "słuszny cel" i przyświecały mu odpowiednie środki. Ona sama... Nie była pewna, co na ten temat sądzić. Osobiście wolałaby aby to czarodzieje rządzili światem, ale czy była gotowa sama zrobić coś w tym kierunku i ponieść ewentualną odpowiedzialność? Tego już nie była pewna.
Roześmiała się, kiedy Wiktor odgrażał się na gryfona. Nie wątpiła, że Lupin jeszcze pożałuje swojego zachowania, bo co jak co ale podpaść Estrinowi? Nie była to zbyt ciekawa perspektywa.
- W ogóle ci cali Huncowci to jakiś żart. Ta szkoła chyba nigdy nie miała i nie będzie już miała uczniów do tego stopnia hańbiących jej dobre imię. A Lupin jest najgorszy z nich wszystkich, bo niby taki cichy i grzeczny, ale ja zawsze wiedziałam, że on coś poważnego knuje. - wyraziła swoją opinię.
I tak pytanie nadeszło. Pytanie, na które odpowiedź powinna być równie rozległa co historia chłopaka. Ale nie będzie.
- Święta spędziłam pół u matki, pół u ojca. Nic specjalnego. U ojca wytworne przyjęcia, u matki psioczenie na ojca i ogólnie cały rodzaj męski. Babcia czuje się coraz gorzej. Prawdopodobnie już jej więcej nie zobaczę, no chyba że na pogrzebie. Ot i tyle. - starała się. Naprawdę się starała powiedzieć coś więcej, ale ona naprawdę nie lubiła opowiadać o swoim życiu prywatnym. Nie miała go najweselszego, ani też obfitującego w jakieś znaczące wydarzenia.
- A na mój brak kontaktu mam bardzo realną wymówkę, zaś na imię jej OWUTEMy. - parsknęła śmiechem, odwracając się wreszcie przodem do Wiktora. - Pochłaniają cały wolny czas jaki mam. Wiesz, przed SUMami myślałam, że gorzej to już nie będzie, ale teraz zmieniam zdanie. Najgorsze, że oczekuje się od nas wyboru kariery już teraz. A ja... W zasadzie nie wiem co chcę robić. Jestem dobra z Zaklęć, nienajgorsza z Eliksirów. Radzę sobie też z Zielarstwem i Obroną Przed Czarną Magią. Auror albo Uzdrowiciel, ale nadal nie wiem które. - ot, i tyle z jej strony. Chętnie powiedziała by coś więcej, ale nagle uświadomiła sobie, że z Wiktorem głównie pozdrawiają się na korytarzach i uśmiechają do siebie w Pokoju Wspólnym. Nie mieli aż tak wielu wspólnych tematów jak kiedyś, kiedy byli młodsi.
- A ty? Masz już jakiś pomysł co zrobić ze sobą po szkole? - zapytała, chyba bardziej z obowiązku niż dlatego, że naprawdę ją to interesowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3326-isa-rosier
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Lut 05, 2015 10:42 pm

Gdyby tylko wiedział, że podniecają ją jego uwagi to normalnie chyba szczenna opadłaby mu od góry do dołu. W życiu by się nie spodziewał, że ktoś może w ten sposób odbierać jego sposób bycia.
Obserwował ją uważnie kątem oka i tego jak owa dziewczyna się zachowuje. Z całą pewnością mógł powiedzieć, że go słuchała, a w każdym razie tak mu się przynajmniej wydawało. W takim razie mógł powiedzieć, że zyskał, przynajmniej na ten moment, sobie wierną słuchaczkę, z którą mógłby podjąć ewentualnie jakąś ciekawą konwersację. Czy tak w istocie będzie?
- Masz rację. Cała ich czwórka była jakaś porąbana. A co do Lupina… – i tu nastała taka niezręczna cisza. - Ja czuję, że on coś ukrywa. Ma jakąś tajemnicę czy sekret, którym nie powinien ujrzeć światła dziennego. Z chęcią bym poznał o co chodzi. Jak myślisz? Ma coś do ukrycia? – zastanawiał się głośno pytając się swojej starszej koleżanki. Był ciekaw co też ona myśli na ten temat. On co prawda sobie wyciągnął takie wnioski na podstawie domysłów, a nie jakichś faktów, i to ledwie zasłyszanych. Nie miał więc do końca dowodów na swoje stwierdzenie.
- To można powiedzieć, że byłaś lekko rozdarta. – powiedział patrząc przez chwilę na nią, a następnie spojrzał przed siebie i na krajobraz, który się przed nim roztaczał.
- Jesteś między młotem, a kowadłem i pewnie masz już tego dość, co? – rzekł, ale gdy wspomniała o swojej babci to już mu wcale do śmiechu tak nie było. To co mówiła było bardzo smutne i za bardzo nie wiedział co powinien powiedzieć. Pocieszyć? Przytulić? Milczeć?
- Przykro mi… Ale.. nie można się załamywać. W razie co, możesz liczyć na mnie. – spojrzał jej w oczy i starał się aby wyglądało to jednocześnie na szczerość, ale bez przesadnego współczucia. Nigdy nie lubił okazywać tego rodzaju emocji, bo uznawał je za zbędną słabość. Ojciec go nauczał, że zawsze trzeba dumnie wypinać pierś do przodu i kosić słabeuszy.
- OWUTEMy powiadasz? – powtórzył Wiktor. - Mnie na całe szczęście czeka to dopiero za rok. Ale już teraz jest niezły zapieprz z nauką. W kadym razie życzę Ci powodzenia i będę trzymać kciuki. – puścił do niej oczko, a następnie wyprostował się. Wyobraził sobie przed chwilą jakby to fajnie mieć jakiś własny zamek z takim właśnie tarasem widokowy na całą posiadłość. Miałby wtedy na wszystko oko i mógłby z tego miejsca wydawać rozkazy. A może właśnie jak zostanie Ministrem Magii to właśnie w ten sposób przebuduje Ministerstwo?
- Wiesz, chciałbym zostać Ministrem Magii, chociaż wiem, że do tego dość długa droga. Raczej bezpośrednio po Hogwarcie mnie na niego nie wybiorą, co nie? – wzruszył ramionami. - Trzeba będzie się wykazać czymś przez jakiś czas, może nawet właśnie zostać Aurorem? Kto wie, a nóż będziemy pracować w jednym wydziale pod jedną banderą. Może będę Twoim szefem? – powiedział rozmarzony. O tak, z chęcią by przewodził ludźmi. Czuł, że to jego powołanie. Wiedział jednak, że do tego, co on sobie marzy to jeszcze trochę czasu musi minąć.
- Potem ja bym został Ministrem Magii, a Ciebie mianowałbym Szefową Biura Aurorów. I wilk syty, i owca cała. Nawet nie pytam czy Ci to pasuje, bo wiem, że tak. – powiedział z niezwykłą pewnością siebie szesnastolatek. Jak na tak młodego człowieka miał już bardzo ukierunkowane plany.
- I nie przyjmuję planu B. Zawsze liczę na to, że w moim życiu powiedzie się ten plan A i nie będę musiał uruchamiać wyjść awaryjnych. – dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
Isa Rosier

avatar

Liczba postów : 18

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Lut 06, 2015 7:03 pm

- Myślę, że nawet jeśli, to już się tego nie dowiemy. Bo jakoś nie zamierzam przebywać z własnej woli w jego towarzystwie. - zauważyła Isa, w odpowiedzi do sprawy Lupina. Ona uważała w tym momencie temat za zakończony i nie zamierzała go kontynuować. Naprawdę, było tyle ciekawszych rzeczy o których można było rozmawiać, niż zdrajcy krwi i szlamy. Kiedy Wiktor okazał jej współczucie w związku ze sprawą jej babci, dziewczyna zmarszczyła lekko nosek w bardzo charakterystyczny dla siebie sposób, co nadało jej na sekundkę nieco wiewiórkowatego wyglądu.
- Nie powiedziałam ci tego, żebyś się nade mną litował. Nie potrzebuję litości. Babcia jest stara, więc to całkiem naturalne, że umrze. Właściwie to przeżyła nawet więcej niż przeciętny czarodziej, szczególnie że była zaledwie pół-krwi czarownicą. A fakt, że w życiu udało jej się osiągnąć chyba wszystko o czym marzyła sprawia, że raczej nie będzie jej żal opuszczać tego świata. - wytłumaczyła. Cóż, Wiktor chciał zostać Ministrem Brytyjskim, natomiast jej babcia była niegdyś Francuską Minister Magii, cóż więcej można by sobie życzyć do osiągnięcia? Sama Isa nie miała tak ambitnych planów. Szczerze powiedziawszy nawet "Szef Biura Aurorów" brzmiało dla niej raczej przerażająco niż kusząco. Nie, ona wolała takie sprawy zostawić dla ludzi charyzmatycznych, którzy łatwo zrzeszali wokół siebie innych. Takich osób, jak chociażby Ci Huncwoci, którym, pomimo ich wybryków, charyzmy i uroku odmówić nie było można.
- Wybacz, ale nie. Cieszę się, że masz tak ambitne plany i jasno określone cele, ale ja jeszcze nie wiem co chcę robić po szkole, nie mówiąc już o całym dorosłym życiu. - odpowiedziała.
Kiedy jednak powiedział o tym, jakoby ona miała być jego podwładną, w jej oku błysnął jakiś ognik.
- Och nie, panie Estrin. Co to to nie. Jeśli już ktoś tu ma być czyimś szefem, to raczej ja Twoim. W końcu jestem od ciebie starsza, poza tym mam więcej uroku osobistego i zdecydowanie więcej oleju w głowie. - oznajmiła, zakładając ręce na piersiach. Uśmiechała się jednak przy tym, więc było widać że żartuje.
Zaraz potem powiał chłodniejszy wiatr w wyniku czego, dziewczyna zadrżała i objęła się ramionami.
- Może wrócmy do Pokoju Wspólnego? Niedługo cisza nocna, a nie chciałabym zostać przyłapana na włóczeniu się korytarzami. Poza tym teraz pewnie i tak prawie nikogo tam nie ma. - Tak czy inaczej, powrót w towarzystwie chłopaka wydawał jej się lepszą perspektywą niż ta sama droga pokonana samotnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3326-isa-rosier
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sob Lut 07, 2015 3:16 pm

Po jej słowach był już pewny, że temat Lupina, przynajmniej na tę, pozostanie zamknięty. Jednocześnie cieszył się, że ona chociaż trochę podziela jego opinię.
- Nie miałem zamiaru się nad Tobą litować. Nigdy nad nikim się nie lituje. Sorry Iso… – powiedział to bardziej z oburzeniem niż politowaniem. Trochę go zdziwiło to, że tak ona odebrała jego wcześniejszą wypowiedź na temat jej babci. Może i trochę jej współczuł, ale nie chciał aby ona w ten sposób tak to przyjęła. No cóż, nawet taki człowiek jak Wiktor popełnia pewne błędy. Może to w późniejszej fazie konwersacji naprawi?
- No cóż, Panno Rosier.., – i znów nastąpiła taka pewna pauza w danej chwili. - Wiek nie jest wyznacznikiem tego, kto będzie czyimś szefem. Ale po części rozumiem to co mi przed chwilą powiedziałaś. Starsi od przeżyli teoretycznie więcej i mają większe doświadczenie, ale czy to oznacza, że są lepsi? – odpowiedział jej szesnastolatek. - I żeby nie było… Nie chciałem Ci tą wypowiedzią swoją dowalić. Nie uważam, że jestem gorszy od Ciebie. Nie zrozum mnie źle. – dodał po chwili uśmiechając się dość pewnie jak to na dziecko Estrinów przystało. Taką pewność siebie zaszczepili mu rodzice za co był im ogromnie wdzięczny.
Robiło się coraz chłodniej i wizja spędzenia tutaj większej ilości czasu nie była dobrą perspektywą. Kiwnął głową na znak, że zrozumiał jej prośbę.
- Zatem wracajmy do Pokoju Wspólnego. – obdarzył ją uśmiechem, a następnie oboje skierowali się w kierunku miejsca docelowego opuszczając punkt widokowy.

z/t dla Wiktora i z/t dla Isy

// piszemy tutaj ---> http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2734-kominek#55739 //
Powrót do góry Go down
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 17, 2015 7:17 pm

Poczuła, że wszystko się w niej gotuję. On sobie chyba z niej żartuję.
- Mam tego powyżej uszu! - wrzasnęła. - Czy ty nie widzisz, jakie to jest popieprzone?
W jej oczach płonął ogień... Żywy ogień. I była z tego zadowolona. Przez cały dzień ten gniew się w niej kumulował, a teraz postanowił wreszcie wyjść z niej, by przynieść upragnione ukojenie. Oddychała ciężko. Zaraz chyba coś rozwali!
- Jeśli zaraz mi tego nie wytłumaczysz... - syknęła przez zaciśnięte zęby. - To obiecuję, że oberwiesz tym stołem.
Zamknęła oczy, starając się uspokoić. Wstała z krzesła i podeszła do balustrady. Dlaczego musiało być tak ciężko? Chciała, żeby ją przytulił, zabrał do domu i pozwolił, by przy nim zasnęła.... Żeby zapomniała.
- Przepraszam... - szepnęła zawstydzona. Okropnie się zachowała. To jednak nie jej wina. Nie panowała nad sobą. - Miało być tak romantycznie. Może uda nam się uratować ten wieczór?
Wróciła do stołu, jednak tym razem usiadła mu na kolanach i pogładziła go po policzku.
- Jestem okropna, prawda? - powiedziała z uśmiechem.  To dziwne, że nie wziął jej za wariatkę. Pewnie dlatego, że to pierwszy taki jej wybuch. - Więc... O co chodziło z tym wszystkim? Po prostu... Chcę zrozumieć. Kiedy opowiesz mi o wszystkim, zapomnę o tym, jak bardzo byłam zdenerwowana.
Rzuciła mu proszące spojrzenie. Który to raz już pyta go, o co w tym wszystkich chodzi? Nie odpowiedział jej wtedy, być może odpowie tym razem. Miejmy nadzieję.
- I nie wywiniesz się, Lucjuszu. Chyba, że chcesz, aby twoja piękna twarzu ucierpiała. Nie tylko koty mają pazury. - delikatnie musnęła jego wargi swoimi. - To by była wielka strata...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 17, 2015 8:39 pm

Przenieśli się do wieży astronomicznej, wprost na taras, z którego widać było błonia i piękne, powoli ciemniejące niebo. Wyrwała swoją dłoń z jego uścisku, odskoczyła od stołu i ze wściekłą miną ruszyła w stronę barierki. Nie spodziewał się aż tak ostrej reakcji z jej strony. Nie podobały jej się takie niespodzianki, w porządku, zrozumiał. Następnym razem… Następnego razu nie będzie. Do takich okoliczności już nie dojdzie, ale będzie pamiętał, by większość kwestii z nią wcześniej przedyskutować.
Wystraszył się trochę. Zdenerwowała się, była zła, niezadowolona. Pewnie najchętniej wróciłaby do domu i zaszyła się samotnie w swoim pokoju, wetknęła nos w książkę i czytała romansidła. Może powinien zrezygnować i podjąć kolejną próbę za kilka dni, kiedy blondynka zapomni o całej tej sytuacji?
– Nie jesteś okropna. Jesteś cudowna – odpowiedział krótko, kiedy usiadła na jego kolanach i dotknęła jego twarzy.
Wysłuchał jej, cały czas patrząc jej w oczy. Owinął ramieniem jej szczupłą sylwetkę, uśmiechnął  się lekko, gdy go pocałowała. Wszystko miało odbyć się po kolacji, w romantycznej atmosferze. To właśnie miał być deser, zwieńczenie wieczoru, chwila, którą będą wspominać do końca życia. Odwagi, Lucjuszu. Teraz albo nigdy.
– Wyjdź za mnie – szepnął jej do ucha, delikatnie muskając ustami jej policzek
– Mówię poważnie, wyjdź za mnie.

Skorzystał z chwilowej dezorientacji Narcyzy. Ułożył dłonie na jej biodrach i uniósł ją w górę, zmuszając by wstała z jego kolan. Wyciągnął z kieszeni niewielkie pudełeczko, którego zawartością był zaręczynowy pierścionek z brylantem. Lucjusz uklęknął przed Narcyzą i powoli wsunął idealnie dopasowany pierścionek na jej palec.
– Narcyzo Black, uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 17, 2015 9:26 pm

Uśmiechnęła się do niego nieśmiało. Uważa, że jest cudowna. To zdecydowanie polepszyło jej humor. Nie, to on był cudowny. Tak bardzo się dla niej starał, a ona zamiast to docenić, zagroziła mu. Zarumieniła się z tego powodu.
- Dziękuję, że ze mną jesteś. Przy tobie czuję się szczęśliwa. - mówiła to szczerze. Nie wybrażała sobie siebie u boku innego mężczyzny. - Zapomnijmy o tamtym.
To powinno zadziałać. I zadziałało... Uśmiech zniknął z jej twarzy, zastąpiony pełnym zaskoczenia wyrazem twarzy. Czy on właśnie TO powiedział? Patrzyła na niego z szeroko otwartymi oczami, kiedy dał jej wyraźny znak, że powinna wstać z jego kolan. Tak więc zrobiła. Mój Boże. Wiedziała, że wyciągnął z kieszeni pudełko z pierścionkiem, jednak ona za nic nie potrafiła oderwać od niego wzroku. Nawet nie mrugnęła. Przełknęla głośno ślinę. Miała już na palcu pierścionek, więc jaki pozostawił jej wybór? Zmusiła go do klęczenia tak przez kilka minut, kiedy wreszcie po jej twarzy zaczęły płynąć łzy, a ona zaczęła szlochać. Również padła przed nim na kolana, by mocno go pocałować.
- Oczywiście, że tak. O niczym innym nie marzyłam. - udało jej się wykrztusić. Więc to o to chodziło. Mogła się domyślić. W końcu jest bystrą kobietą. Otarła łzy dłonią, szczerząc się jak idiotka. - W tym momencie jestem zdecydowanie najszczęśliwszą kobietą na świecie. - roześmiała się cicho. - Teraz już rozumiem, dlaczego o niczym nie wiedziałam. Jednak poczułam się trochę jak idiotka.
Nie mogła ukryć lekkiej urazy na myśl o tym, że tak się z nią bawił. Ohh... Jak mogła gniewać się na niego w takim momencie?
- Zabierz mnie stąd... Zjemy kolację w domu. Robi się coraz zimniej, a ja wciąż mam na sobie te przemoczone ubrania. - powiedziała, gdy już mniej więcej doszła do siebie po ataku płaczu. Podniosła się z ziemi i otuliła mocniej płaszczem swojego... No właśnie. Narzeczonego. Wziąż nie mogła w to uwierzyć. I pomyśleć, że chciała zrezygnować i wrócić do domu. Nie sądziła, że uzna swoją dociekliwość za dar z nieba.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   

Powrót do góry Go down
 

Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Punkt widokowy
» Punkt widokowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Wieże :: Wieża Astronomiczna-