a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Punkt widokowy - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 17, 2015 10:20 pm

Przetrzymała go w niepewności przez ponad minutę. To jedna z tych chwil, kiedy sekundy ciągną się niemiłosiernie, jakby ktoś im za nie płacił grubymi galeonami, a każda z nich, tak wolno płynąca, napawała Lucjusza coraz większym niepokojem. Była jak zaczarowana, jak spetryfikowana/ Wpatrywała się w jego oczy, a on wytrwale czekał na odpowiedź. W końcu po jej policzkach popłynęły łzy, uklęknęła przy nim i pocałowała tak, jak chyba jeszcze nigdy do tej pory.
– Nie płacz, Kochanie - uśmiechnął się do niej lekko, wycierając wierzchem dłoni mokre od łez policzki – Nie płacz.
Wstał tuż za nią. Przystanął za jej plecami i objął ją mocno ramionami, by oddać jej jak najwięcej ciepła. Chciał wywalczyć jeszcze kilka sekund, by spojrzała przed siebie na błonia, jezioro, zamek.
– Dałbym wiele, żeby cofnąć czas. Żeby mieszkać tutaj, wieść beztroskie życie. Black i Malfoy, pierwsza para Hogwartu. Tak o nas mówili, pamiętasz? Czasem za tym tęsknię. Za spacerami po błoniach, za wędrowaniem po korytarzach, za meczami Quidditcha i tym że zawsze mnie wspierałaś. No i nie mogę nie wspomnieć o tych wieczorach, kiedy zasypiałaś przytulona do mnie… – na pewno wyczuła, że na jego usta wstąpił ten charakterystyczny dla niego drobny uśmiech – Ale z drugiej strony pragnę być z tobą, teraz, tutaj. Chciałbym, żebyś była moją żoną. Chcę być dla ciebie oparciem, ostoją. I zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa.
Pocałował ją. Wiatr się uspokoił, sowy przestały huczeć, tafla jeziora pozostawała niezmącona. Stali jeszcze przez chwilę na tarasie jednej z wież Hogwartu, napawając się wspomnieniami. Chciała wrócić do domu, a on był gotów spełnić każde jej życzenie. Nadszedł czas. Założył jej ręce na swojej szyi, dając jej niemy znak, by mocno go chwyciła.

[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Maj 26, 2015 5:48 pm

Co prawda to prawda - ale trzeba było się wspinać, żeby dotrzeć do tego cholernego punktu widokowego!? Ale to nic, nic..było warto. W końcu miał dla swojej ukochanej kolejną niespodziankę, a że słońce miało zajść dopiero za kilka chwil..Czy było lepsze miejsce?
Był z nią umówiony dokładnie za 10 minut, wiedział, że zna to miejsce..Warto też zauważyć, że niósł..gitarę. Ciekawe, czy w ogóle powiedział Rose o swojej (kolejnej) pasji, która była gra na gitarze..Sam już nie pamiętał, czy raczył ją o tym poinformować, no cóż - jeśli nie..Trudno, po prostu dowie się o tym dopiero teraz.
Gdy tak przeskakiwał sobie po dwa schodki rozmyślał o wszystkim co działo się wstecz. Trzeba zauważyć, że ostatnio było między nimi naprawdę lepiej, a nawet..lepiej niż lepiej. Miłość rosła - zdecydowanie po obu stronach. Jak ostatnio wyznał jej Bryan - nie chciałby, żeby to się kiedykolwiek skończyło. I oczywiście robił wszystko, by to co było z nimi trwało i trwało. Nigdy w życiu nie był tak szczęśliwy jak teraz i wiedział (a przynajmniej miał nadzieję), że ona czuje dokładnie to samo.
W końcu dotarł na samą górę i przeszedł przez malutkie pomieszczenie do punktu widokowego. Odetchnął głębiej widząc widok roztaczający się przed nim..Cóż, faktycznie było tu przepięknie, mimo, że był tu już wiele razy...Zawsze zapierał mu dech w piersiach.
Słońce miało zaraz zacząć zachodzić, zapowiadał się naprawdę piękny zachód, miał nadzieję..Że jego wybranka się nie spóźni.
Oparł się plecami o barierkę i uniósł gitarę. Zaczął grać jakąś cichutką melodyjkę..Tak, żeby się nie nudzić i żeby się..rozgrzać?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Maj 26, 2015 6:53 pm

Tym razem wieża widokowa... dziewczyna była ciekawa co ten tym razem gryfon przygotował. Fajnie by było gdyby dla odmiany zrobili tym razem coś bardziej legalnego, miała już dosyć kar po ostatniej... przynajmniej na razie. Wspinała się powoli po schodach, trochę żałując, że ten nie wpadł na pomysł aby weszli tu razem, na pewno byłoby ciekawiej, a tak to rozmyślała tylko co będzie jak już pokona te wszystkie piekielne schody. Najnormalniej w świecie nie mogła się już doczekać.
Zaczęła stawiać kroki coraz szybciej.... chyba źle wykalkulowała całą drogę, bo zostało jej zaledwie pół minuty, a była dopiero w połowie drogi... no cóż, najwyżej chłopak na nią poczeka, z resztą nie miał innego wyjścia.
Przekraczając próg pomieszczenia usłyszała dźwięki jakiejś nieznanej jej melodii, ciekawa była skąd dochodzą, ale pierwsze co zanotowała w pomieszczeniu to twarz Bryana, a na jej własnej twarzy automatycznie pojawił się uśmiech.
-Hej!- Powiedziała wesoło, lekko zdyszana wędrówką. Dopiero po chwili zauważyła gitarę. Nie przypominała sobie czy informował ją, że gra... wydawało jej się, że to jego matka grała, ale jej pamięć mogła ją zawodzić.
-Nie wiedziałam, że grasz...- Stwierdziła niemal oskarżycielsko, sunąc dłonią po instrumencie. Spojrzała na niego, ale po chwili jej wzrok zabłądził w stronę okna. Niewiele było chmur na niebie, a słońce zaczęło kierować się już ku dołowi. Zapowiadał się wyjątkowo ładny zachód...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Maj 26, 2015 10:34 pm

Chłopak wręcz zatracił się w melodii. Przymknął oczy, jego palce same przesuwały po strunach, kompletnie nie patrzył na instrument, który trzymał..Po prostu..jego ręce wiedziały jak się zachować, by z gitary wydobyły się dokładnie takie dźwięki jakie chciał usłyszeć.
Kochał muzykę, kochał gitarę - dokładnie, dziewczyna dobrze pamiętała - jego matka grywała na gitarze i to naprawdę często..
I to być może dzięki niej sam to pokochał. A może..po prostu w ten sposób chciał sobie o niej przypominać? Tego nawet ja nie wiem i nawet nie mam pojęcia, czy on wie.
Myślał tak przez krótką chwilę właśnie o swojej matce, ale z tych rozmyślań wyrwał go tak dobrze znany mu głos..Od razu otworzył oczy, a na jego usta wypłynął uśmiech. Ten uśmiech, o którym już wiele razy była mowa - ten przeznaczony tylko i wyłącznie dla niej wyrażający jednocześnie wszystkie jego uczucia. Miłość, radość na jej widok i po raz kolejny - zaskoczenie. Czym był taki zaskoczony? Tym, że jego ukochana jest taka piękna, tym, że tak niesamowicie ładna istota w ogóle raczyła na niego spojrzeć..
-Cześć słońce.. - odparł tylko i odstawił gitarę na ziemie opierając ją o drewnianą barierkę.
Objął ją w pasie i przyciągnął jej ciało do siebie, a następnie złożył na jej ustach długi i namiętny pocałunek. Najśmieszniejsze było to, że..całował ją już mnóstwo razy, naprawdę bardzo często czuł jej dotyk, to nie było dla niego nic nowego, a jednak..Za każdym razem gdy się do siebie zbliżali czuł się jakby odkrywał coś nowego, poza tym..było to najlepsze uczucie na świecie, gdy ich ciała się złączały po prostu czuł..Że może wszystko.
-Jeszcze wiele nie wiesz..A od tej pory gram tylko dla Ciebie. - wyszeptał nie puszczając jej i tym razem odsunął trochę swoją twarz od jej twarzy. Jego jedna dłoń pogładziła ją delikatnie po policzku, druga natomiast ciągle pozostawała na jej talii.
-Stęskniłem się. - szepnął, co..tak naprawdę było głupie, bo widzieli się całkiem niedawno. Właściwie..Widywali się ciągle, kiedy tylko mieli czas. Ich przyjaciele powinni dawno się obrazić, bo..oboje stracili dla siebie głowę.
Przeniósł wzrok na słońce, faktycznie - właśnie zaczęło zachodzić. Kiwnął w tamtym kierunku głową, chciał sprawić, by i ona tam spojrzała.
-Zobacz..Zachodu słońca chyba ze mną jeszcze nie oglądałaś.. - szepnął uśmiechając się. Było...cudownie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Maj 27, 2015 10:11 pm

Jej serce mocno przyspieszyło kiedy tylko chłopak zamknął ją w swoich ramionach, bała się nawet, że lada moment wyskoczy z jej piersi i zacznie żyć własnym życiem. Oczywiście diametralnie się to zmieniło, gdy ich usta przestała już dzielić jakakolwiek odległość, wtedy miała wrażenie, że całkowicie przestało bić i znowu szalenie przyspieszyło po odwzajemnionym pocałunku. Jeszcze trochę, a zachoruje na to serce i to będzie tylko i wyłącznie wina chłopaka... to wszystko przez to co z nią wyprawia.
-Jeszcze nie... ale na pewno się wszystkiego dowiem.- Było kobietą, w jej naturze było wiedzenie wszystkiego... w szczególności o nim. Dziewczyna błądziła wzrokiem za palcami swojej dłoni, które niespiesznie wędrowały po mięśniach jednego z jego ramion, ale po jego ostatnich słowach spojrzała na niego z uśmiechem.-Tylko dla mnie...- Powtórzyła po nim cicho.-A nie sądzisz, że to jest zbyt egoistyczne, zatrzymywać tak piękne dźwięki tylko dla siebie?- Zapytała po chwili pouczającym tonem, ale jej uśmiech zdradzał jak bardzo podobała jej się idea gry tylko dla niej, czuła się wyjątkowa... z resztą jak zawsze przy nim.
Zaśmiała się słysząc o tęsknocie.-Przecież widzieliśmy się jakieś...- Zaczęła przeliczać czas w myślach.-...półtora godziny temu, w wielkiej sali!- Zauważyła nadal niedowierzając w jego słowa.
W ślad za chłopakiem popatrzyła przed siebie gdy tylko zwrócił jej uwagę na słońce, które przybierało coraz ładniejsze barwy, zatopiła się w nich na moment całkowicie odcinając od rzeczywistości, nawet przyswojenie sobie jego słów zajęło jej chwilę.
-Co!?- Otrząsnęła się po chwili przypominając sobie co do niej mówił.-A tak! No jakoś nie miałam jeszcze okazji... Do tej pory trafiałam na nieco późniejsze pory i musiałam zadowolić się gwiazdami... No chyba, że zachód księżyca też się liczy!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame



Ostatnio zmieniony przez Rosemarie Cleverly dnia Sro Maj 27, 2015 11:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Maj 27, 2015 10:58 pm

Faktycznie, potwierdzam - Pan Carell mógł pochwalić się dokładnie tymi samymi objawami, gdy tylko ona się pojawiała. Przyspieszone bicie serca, które wręcz wyrywało się do przepięknej gryfonki, jakby..chciało go zostawić, przestać pompować krew i zamieszkać w jej klatce piersiowej, tuż obok jej serduszka. W sumie..Może to nie głupi pomysł? Nie no, nie był by głupi, gdyby nie to, ze pozbawienie serca gryfona oznaczało jego śmierć. A tego chyba by nie przeżyła? Gdy tylko się pojawiała również jego oddech nieco przyspieszał, czuł się jakby nażarł się jakichś tabletek, naćpał się czymś. Wygrzewało go wręcz przy niej, ale..było to tak przyjemne uczucie, że Rose mogła by śmiało zostać jego narkotykiem. A nawet nie narkotykiem, wręcz dilerem, który dostarcza mu codziennie kolejną dawkę miłości, bez której już naprawdę nie umiał normalnie funkcjonować.
-No..nie wiem, nie powiedziałbym. - odparł. W sumie..to całkiem prawdziwe. Czy była w stanie dowiedzieć się o nim wszystkiego? Nie koniecznie, to naprawdę nie jest takie hop siup..Był tak naprawdę bardzo skomplikowanym człowiekiem, sam chyba nie wiedział jeszcze wszystkiego o sobie, więc dlaczego ktoś inny miałby się dowiedzieć? nawet jeśli bardzo ją kochał...Trudno było go zrozumieć. Ale szczerze - trzymam kciuki.
Gdy poczuł dotyk swojej ukochanej, jego palce błądzące po jego ramionach podniósł jedną dłoń do jej dłoni, ich palce się złączyły, a on uniósł jej rączkę - tak drobną przy jego ręce - do swoich ust i złożył na niej pocałunek nie odrywając spojrzenia od jej oczu.
-Nie zatrzymuje ich tylko dla siebie..Ale gram teraz tylko dla Ciebie. Być może kiedyś zagram przy innych, ale teraz..Jest przy mnie ktoś, kto jest wszystkim. Po co ktoś inny ma słyszeć to, co jest przeznaczone dla całego mojego świata? - mruknął cały czas trzymając jej dłoń przy swoich ustach, a dopiero potem ją puścił, pozwalając jej dalej błądzić po swoim ciele, czy też po prostu na nim spocząć - to już była jej decyzja.
-Półtorej godziny bez Ciebie? To przecież jak cała wieczność! - odparł i roześmiał się cichutko. Obejmował dziewczynę cały czas w pasie, zaczął delikatnie poruszać się w lewo i w prawo, jednocześnie sprawił tym, że i ona delikatnie się poruszała. Jakby..tańczyli w rytm muzyki, której aktualnie nie było słychać. JESZCZE.
Faktycznie, zachód słońca kompletnie pochłonął ich uwagę. Przez moment Bryan nawet nie odpowiedział na jej słowa, tylko uśmiechnął się. To nie tak, że jej nie słyszał, pewnie, że słyszał. Skupił na tym co mówiła cała swoją uwagę..Ale patrzył po prostu na ten cudowny widok...I naprawdę cieszył się, że ona tutaj jest.
Oderwał wzrok na moment od słońca i uśmiechnął się znowu zaglądając w jej oczy, w jej przepiękne oczy..
-Rose? Kocham Cię. Nie chcę, by to się kiedykolwiek skończyło.. - zdołał wyszeptać tylko. Sam nie wiedział czemu..Ta chwila była dla niego taka wyjątkowa..Oparł czoło o jej czoło, a na jego usta wstąpił ten typowy uśmiech, jego uśmiech. Jego uśmiech, ten, który był właśnie dla niej, ten, który pojawiał się, gdy ona znajdowała się w jego otoczeniu..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Maj 27, 2015 11:49 pm

Mimo, że postać dilera kojarzy się nie najlepiej, to owa funkcja nie bardzo by przeszkadzała gryfonce. Oznaczała ona stały kontakt z uzależnionym, więc jeżeli dostarczana przez nią miłość nie działałaby destrukcyjnie na pana Carella, to pisała się na to w stu procentach, choć istniało wysokie prawdopodobieństwo, że sama nieświadomie uzależni się od jego obecności.
-Kiedyś na pewno mi się uda!- Nie twierdziła, że jej cel jest łatwy do osiągnięcia, ale po dłuższym czasie powinno jej się udać. Po chwili przeraziła się własnych myśli. Tego z jaką łatwością wybiegała w bardzo odległą przyszłość, biorąc ją za pewnik, a nie powinna. Zawsze sobie za dużo naobiecuje, a później cierpi. Musi zacząć żyć chwilą... to chyba jej postanowienie od tego własnie momentu.
Ścisnęła mocniej jego rękę, kiedy przykładał swoją do ust i uśmiechnęła się ze śladem wdzięczności na ustach... po takich gestach zawsze czuła się bezpiecznie, a właśnie w tych czasach bezpieczeństwo było na wagę złota.
-Mówiąc o tym egoiście, miałam na myśli siebie.-Sprostowała śmiejąc się cicho z tego nieporozumienia, ale kiedy dokończył, przeszły ją dreszcze, a i nie skomentowała jego słów... trawiła je bardzo powoli, nie wiedząc jak ma się z tym czuć. Do tej pory chyba nie znaczyła dla nikogo tak wiele i chyba z wzajemnością...
Tym razem jej zimne palce wędrowały od jego policzka po szyi, aż po kark, gdzie się na chwilę zatrzymały i zaczęły wracać tą samą drogą.
-No tak...Jak mogłam stracić poczucie czasu. - Stwierdziła mrugając do niego z uśmiechem, który opuścił ją kiedy zaczęli się delikatnie kołysać w rytm niesłyszalnej muzyki. Dziewczyna potrafiła nie deptać niczyich butów w tańcu, tylko w chwilach skupienia i choć nie potrafiła to uwielbiała tańczyć. Zestresowała się trochę nie chcąc pokazać braku umiejętności, a jej policzki zrobiły się czerwone.
Popatrzyła na niego kiedy dłużej nie odpowiadał na jej słowa, ale widząc uśmiech wiedziała, że słyszał, czekała tylko cierpliwie na jakąkolwiek reakcję. Spojrzała pytająco, kiedy usłyszała swoje imię, a po usłyszeniu tego co ma jej do powiedzenia, na jej twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech. Podejrzewała, że nie chodzi mu jedynie o ten konkretny moment, ale o całą ich relacją... po prostu o nich.
-Nie skończy się.-Zapewniła, mając nadzieję, że będzie w stanie dotrzymać słowa, ale przecież nie wszystko od niej zależało.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Cze 03, 2015 9:56 pm

No pewnie, że tak. Musiała by utrzymywać z nim stały kontakt, być przy nim non - stop i dostarczać mu kolejną dawkę swojej bliskości, bo było mu to teraz potrzebne do życia...I jak do tej pory świetnie się sprawowała, naprawdę był zadowolony...Mimo, że tęsknił za nią, gdy tylko znikała za rogiem...Sam nie wiedział czemu tak mocno go trafiło, ale nie miał już sił tego analizować - serio.
-Mam nadzieję, że tak będzie. Sam też chciałbym się dowiedzieć wszystkiego o Tobie. To takie...ciekawe. Znać człowieka na wylot, dokładnie wiedzieć co lubi, czego nie lubi i w ogóle wszystko o nim. Ale moje życie jest za bardzo...skomplikowane, ja sam jestem zbyt skomplikowany, byś mnie zrozumiała. - oj faktycznie, Bryan był na pewno człowiekiem - zagadką. Sam nie do końca zawsze siebie rozumiał, ale...otwierał się przed nią, tak? Mówił jej wiele, pokazywał jej wiele...Wiedziała o nim tyle ile chciała, nie miał w zwyczaju okłamywać ludzi, a już na pewno nie okłamał by swojej ukochanej...Co do bezpieczeństwa...faktycznie, w tych czasach jest na wagę złota, a Rose (przynajmniej mam nadzieję, że tak jest) mogła czuć się zdecydowanie bezpieczna obok niego, mogła być pewna, że prędzej pozabija niż pozwoli zrobić jej krzywdę. Aktualnie...stawiał jej życie nad swoim. Po prostu zrobił by dla niej wszystko. Ona już mogłaby pozostać tą jedyną, ale co się wydarzy...zobaczymy.
-Ach, no tak..teraz to wszystko wyjaśnia. Pozwalam Ci być egoistką, ale tylko jeśli chodzi o mnie. Masz mnie na wyłączność, więc możesz uzewnętrznić tą cechę.. - zaśmiał się, no ale taka była przecież prawda. Mogła być zaborcza, być egoistką, zazdrosna (oby nie chorobliwie i o byle kogo!), jakoś będzie musiał to przeżyć!
-Kup sobie zegarek. - skwitował z uśmiechem. Ej naprawdę, półtora godziny bez niej to zdecydowanie za dużo..I żebyście nie pomyśleli wszyscy, że Carell ma jakąś obsesję na jej punkcie, że musi być przy niej ciągle (chociaż to by była fajna sprawa)...Wiedząc, że ma dla niej kolejną niespodziankę nie mógł już doczekać się żeby jej to wszystko sprezentować..
-Wierzę. - odpowiedział tylko przytulając ją do siebie i cały czas delikatnie kołysząc się w rytm niesłyszanej muzyki. Wschód był naprawdę cudowny, pomarańczowe słoneczko wolno znikało za horyzontem racząc ich ostatnimi promieniami..Coś niesamowitego, nie mógł oderwać od tego wzroku. Ale Bryan już taki był, zawsze cieszył się z takich rzeczy, widoków czy innych małych przyjemności - potrafił odnajdywać w nich ogromną radość.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Cze 03, 2015 11:07 pm

Może potrzeba obecności siebie nawzajem mogła być trochę niepokojąca, ale kto by się tym w ogóle w tym momencie przejmował. Liczyło się tu i teraz i miała zamiar spędzać z nim czas czy to się komuś podobało czy nie... nawet jeżeli miało to się nie podobać gryfonowi, chociaż było to bardzo mało prawdopodobne.
-Nigdy się nie dowiesz o mnie wszystkiego... ale możesz próbować!- Babcia zawsze jej powtarzała, że nigdy nie powinna mówić mężczyźnie wszystkiego, bo on i tak tego nie doceni, a będzie chciał więcej i więcej - i to ona będziesz zawsze tą złą. Gdy da mu wszystko, co jej zostanie? Powtarzała, że powinna mieć swój kawałek siebie, jakiś mały sekret, choćby dotyczył tylko tego, jaką marmoladę lubi najbardziej. Bo kiedy będzie naprawdę źle, będzie mogła schować się z tą marmoladą i w jej smaku odnaleźć lekarstwo na swoje łzy. Nie wiedziała czy w ich przypadku to myślenie było trafne, ale dla bezpieczeństwa wolała się tego trzymać.
-Ciekawe komu pierwszemu uda się to osiągnąć.- Stwierdziła uśmiechając się w zamyśleniu, mając nadzieję, że uda jej się rozwiązać zagadkę jaką jest Bryan. Faktycznie ciekawym doświadczeniem byłoby znać drugą osobą na tyle by wiedzieć co myśli czy co za chwilę zrobi... Nawet z Lisą nie udało jej się czegoś takiego osiągnąć.
Chyba podświadomie zawsze czuła się przy nim bezpiecznie, nawet kiedy robił coś czego się bała przez jej myśli przebijała się myśl, że nie zrobi jej nic złego... czego nie mogła powiedzieć o innych. Chociaż w starciu z wrogiem nie sama nie będzie tak bezbronna, raczej staną ramię w ramię na wzajem się osłaniając.
-Och dziękuję za pozwolenie! W takim razie możesz teraz zagrać coś tylko dla mnie!- Oświadczyła całując go krótko i dając pole do popisu.
Znając życie na co dzień będzie musiała się powstrzymywać. W parze z jej wrodzoną zaborczością, pójdzie pewnie i nutka zazdrości, a to jest mieszanka wybuchowa. Pewnie nie raz zrobi mu awanturę o nic, choć pewnie później nie przyzna się do błędu mimo pewności, że wina stoi po jej stronie.
-Ale ja mam zegarek!- Oburzyła się spoglądając na swoją rękę, na której powinien być.-Gdzieś mam... tylko nie wiem gdzie...- Przyznała z udawanym smutkiem.-Jak tylko go znajdę to na pewno się poprawię!- Nie chciała się przyznać, że gdy tylko znika z jej horyzontu, to zaczyna być coś nie tak... czegoś jej brakować, nie dopuszczała tego nawet do własnej świadomości, ale to czuła.
Oparła głowę o jego ramię wpatrując się jak zahipnotyzowana w niemal już prawie niewidoczne słońce, które zabierało ze sobą wszystkie piękne barwy. Miała nadzieję, że Bryan nie będzie takim jej prywatnym zachodzącym słońcem i że nigdy nie zniknie zabierając wszystko co najlepsze w jej życiu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Cze 04, 2015 11:04 pm

Czy ja wiem czy takie niepokojące..to chyba znak, że dwójka ludzi naprawdę bardzo się kocha, nie? Przynajmniej tak się wydawało hiszpanowi...A raczej nie wydawało - to było przecież pewne.
-Jak to nie dowiem? Pff...oczywiście, że się dowiem. - jasne, że musiał się z niątrochę poprzekomarzać. Nie był by przecież sobą, gdyby tego nie robił. Takie sprzeczanie się o głupoty było u nich zdecydowanie na porządku dziennym. No dobra, może faktycznie i jej babcia miała rację. Chyba każdego faceta bardziej kręciły tajemnicze kobiety, a Bryan na pewno nie był wyjątkiem. Bo najlepszym punktem w takiej relacji było odkrywanie tych wszystkich tajemnic, staranie się, by je poznać...I cieszył się w gruncie rzeczy, że nie wie wszystkiego o Rose.
-Czy to znowu jakiś zakład? Nie zakładam się z Tobą, bo jak zwykle przegram! - zaśmiał się przypominając sobie ich ostatni zakład, po którym musiał sprzątać sam po kolacji. Narobił się przy tym jak głupi dodatkowo cały czas wysłuchując jej słów - 'tu źle sprzątnąłeś, tam źle sprzątnąłeś, skończyła mi się czekolada, mógłbyś dolać?' - i tym podobne..Mimo wszystko to było całkiem zabawnie, a poza tym..przegrał - musiał wykonać zadanie. Na tym polegały zakłady, nie?
-Podejrzewam, że i tak nie potrzebowałaś do tego pozwolenia, ale...miło było raz poczuć władzę. I już się biorę do roboty kochanie. - roześmiał się na końcu i złożył pocałunek na jej ustach - krótki, bo krótki, ale taki na razie wystarczył. W końcu to nie ich ostatni, nie?
Chwycił gitarę, która cały czas spoczywała na ziemi oparta o drewnianą barierkę. Przewiesił ją przez szyję i oparł palce na strunach. Zaczął grać..Jakąś smutną melodię, jego wprawne palce raz po raz przesuwały po strunach sprawiając, że z gitary płynęła muzyka..Co jak co, ale grać to potrafił, trzeba było mu to przyznać.
Słońce za jego plecami całkowicie zaszło, a on uśmiechnął się. Podczas całej tej gry na gitarze ani razu nie oderwał spojrzenia od jej oczu, a na jego twarzy ciągle widniał delikatny uśmiech..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Cze 05, 2015 3:25 pm

-Pff! Oczywiście, że się nie dowiesz i ja już się o to dokładnie postaram!- Odpowiedziała naśladując jego ton, odpowiadając na jego zaczepki, ale z drugiej strony mówiła to całkowicie szczerze. Nie miała zamiaru zdradzać wszystkiego, a tym samym stać się nudną i całkowicie pospolitą gryfonką. Tym samym mogła stracić swój urok, a na to nie mogła pozwolić w żadnym wypadku.
-Ależ ja się nie zakładam. Nie zrobiłabym ci tego wiedząc, że wygram!- Wyszczerzyła się ratując go od kolejnego okropnie strasznego zadania, które by mu wymyśliła w razie przegranej. W szczególności po tym ostatnim, które bardzo jej się podobało i mogłaby je powtórzyć, ale nie była pewna czy Bryanowi podobało się równie mocno.
-Od czasu do czasu też musisz poczuć co to władza!- To nie jej wina, że lubiła mieć rację, a tym bardziej stawiać na swoim, więc znając życie to chłopak częściej będzie robił co ona chce... gorzej jeżeli nie, bo wtedy będą mieli problem, kompromisy nie są jej ulubionym rozwiązaniem.
Usłyszała pierwsze dźwięki melodii... brzmiała jak jakaś smutna, nastrojowa ballada, podobała jej się, choć słyszała ją pierwszy raz w życiu. Nie zrywając kontaktu wzrokowego usiadła na ziemi na przeciwko niego opierając się o barierkę i podciągając kolana pod brodę. Wsłuchiwała się w dźwięki, całkowicie zatracając się w ich delikatność... mogłaby tak siedzieć aż do rana... nic więcej jej nie było trzeba.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Cze 05, 2015 9:15 pm

Przecież było by nudno, gdyby nie było tych ciągłych złośliwości między nimi. Złośliwości, ale oczywiście utrzymanych w żartobliwym tonie, nie sądzę, by Rose i Bryan kiedykolwiek (nie licząc oczywiście kłótni) byli by dla siebie tak naprawdę złośliwi. To by była głupota, a poza tym oni za bardzo się kochali, żeby traktować się w taki sposób.
-Dobra, przekonałaś mnie. - odburknął wiedząc doskonale, że kobieta ma rację. Nie zdoła nigdy dowiedzieć się o niej wszystkiego, będzie dobrze, jeśli chociaż pozna dobrze jej połowę. To już będzie mógł uważać za spory sukces.
-Proszę bardzo, jaka pewna siebie się zrobiła.. - dodał jeszcze prychając. No cóż, faktycznie było tak, że ich zakłady częściej wygrywała ona, tylko Bryan nie za bardzo rozumiał dlaczego właściwie tak jest. Przecież to nie było wcale tak, że się nie starał...Ona chyba po prostu miała szczęście. Albo on pecha. Albo i to i to, a w tym wypadku..miał naprawdę przesrane.
A co do strasznych zadań..Straszne to było jego zmęczenie po wysprzątaniu wielkiej sali po tym ostatnim posiłku. Że też ta stara wiedźma zabrała im różdżki! Naprawdę w tym momencie przegięła, no kurcze...mógł by sprzątać i przez miesiąc po posiłkach, ale dlaczego miał przy tym nie używać magii? Przecież był czarodziejem! -20 do sympatii, Pani McGonagall!
-Od czasu do czasu! Też mi coś.. - poudawał jeszcze przez chwilę złość, ale na dłuższą metę tak nie potrafił, widocznie darzył ją zbyt wielkim uczuciem by się na nią za cokolwiek gniewać.
Ale nie ważne, przyszedł czas na jego popisowy występ, cóż za wirtuoz, fanki szaleją, łee! Dobra, żartuję. Nie potrzebował fanek. Nie potrzebował właściwie niczego oprócz niej przy swoim boku. Była kobietą, która nie chciała go dlatego, że miał wszystko. Ona pomagała mu wszystko zdobyć. Kolejna rzecz za którą ją tak mocno kochał.
Jego palce cały czas przesuwały się po strunach sprawiając, że po okolicy roznosiły się dźwięki. Smutna melodia, to prawda...Ale...czuł się, jakby przekazywał w ten sposób jej co czuje w środku, to kim jest...Melodia przez moment przeszła w odrobinę weselszą, ale...Po chwili znowu była smutna. Jakby nagle wydarzyło się coś wesołego, ale zaraz znowu zostało przyćmione przez smutek...
Przymrużył oczy, nie patrzył już na nią, myślami był daleko, a dźwięki ciągle rozbrzmiewały. Przed oczyma wyobraźni ujrzał jastrzębia..
Przerwał. Nie otwierał oczu, tylko oddychał szybciej, nic nie mówił...O co chodziło? W ogóle zamierzał jej o tym powiedzieć? Sam nie wiem...w każdym razie można było zauważyć, że sprawiło mu sporą trudność zagranie tych nut.
-Ja...przepraszam. - mruknął cicho i odłożył gitarę, a potem odwrócił się do niej plecami. Oparł dłonie na barierce i oddychał głęboko próbując się uspokoić.
No Panie Carell..Co tym razem?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Cze 05, 2015 11:13 pm

Jej usta ułożyły się w zwycięskim uśmiechu, słysząc, że chłopak już skapitulował. Ona nawet gdyby wiedziała, że coś jej się nie uda szłaby w zaparte, niestety nie potrafiła przyznać się do błędu czy porażki, chociaż czasami wychodziło jej to na dobre.
-No! W końcu to zrozumiałeś.- Miała jedynie nadzieję, że sama jak najlepiej pozna chłopaka, już nie tyle dla udowodnienia swojej racji, a zrozumienia jego osoby.
-Sam podniosłeś mój poziom pewności siebie przegrywając, więc się teraz nie dziw!- Cała Roska... najlepiej zwalić winę na kogoś. Nie wiedziała dlaczego udaje jej się wygrywać, przecież nie była wybitna we wszystkim i zazwyczaj nie miała takiego szczęścia. Chyba, że całe zasoby własnie szczęścia kumulowały się przez całe jej życie, aby się uwalniać w chwilach zakładów z Bryanem, Wtedy miałoby to sens, ale nie była pewna czy istnieje w ogóle taka możliwość.
-A co... od czasu do czasu nie wystarczy?- Posmutniała i zaczęła się zastanawiać.-Hmm... Nie wiem czy będę mogła pozwolić ci na więcej, ale zobaczymy co da się zrobić.-Po chwili się uśmiechnęła zadowolona z powagi jaką udało jej się utrzymać.
Wsłuchiwała się w zmieniającą się muzykę, ale większą uwagę skupiała na chłopaku. Obserwowanie go takiego zatraconego w tym co robi, nie było codziennością. Wyglądał po prostu inaczej, jakby cały świat go nie interesował, włącznie z nią, a istniałby tylko on i gitara.
Myślała, że pozostanie już przy weselszych tonach, ale po chwili na powrót stały się poważne i smutne. Nagle zapadła cisza, pomyślała na początku, że już po prostu skończył, ale nie... musiało coś się stać. Nic nie mówił, nawet się nie uśmiechał. Zaczął ciężej oddychać, jakby to co przed chwilą zagrał sprawiało trudność. Przeprosił jakby zrobił coś zakazanego. Rosemarie nie rozumiała sytuacji, nie wiedziała co ma zrobić. Sama wstała i podeszła do niego, chciała przytulić chłopaka, jakoś go pocieszyć, ale stał do niej tyłem i był wyższy... gdyby po prostu objęła go w pasie wyglądałaby jak mała dziewczynka uwieszona na nodze u rodzica. Położyła tylko rękę na jego ramieniu, aby czuł, że jest obok i go wspiera... ale nic nie mówiła, nie wiedziała co i nic nie wydawało się odpowiednie, po prostu czekała na jego kolejny ruch.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Cze 10, 2015 5:07 pm

A która ich kłótnia nie skończyła się jego kapitulacją? Prawda była taka, że po prostu jej ustępował. I może to i dobrze, któreś z nich musi odpuścić bo inaczej chyba nigdy by się nie dogadali, nie? W każdym razie...Uśmiechnął się sam do siebie patrząc na nią. Dalej ciężko było mu uwierzyć, że trafiła mu się taka cudowna dziewczyna.
-Taa...Po prostu jesteś stworzona do sprzątania. - tak, doskonale wiem, że Bryan igra teraz z ogniem. I on też o tym wie, ale co mu tam...Bez ryzyka nie ma zabawy, hm? Wracając do naszej zakochanej parki...No właśnie takie od czasu do czasu szczerze mówiąc mu wystarczyło, ale przecież jej się do tego nie przyzna, prawda?
-Ta, myślisz, że w ogóle masz jakiś wybór? - spytał śmiejąc się. Sam nie wiedział czemu był taki wobec niej, przecież on prawie nigdy nie odpuszczał, ale odkąd zaczął się ich związek Pan Carell jakby...złagodniał. Co prawda dalej był wybuchowy, porywczy i tak dalej, ale...Na pewno nie do tego stopnia co kiedyś. Zanim ją jeszcze poznał. Teraz zdawał sobie sprawę jak smutne właściwie było jego życie dopóki Rose się w nim nie pojawiła. Cholera, prawdziwa miłość potrafi wszystko zmienić.
Faktycznie, chłopak zatracił się w melodii, jego ręce dłonie same przesuwały się po strunach, a on jakby...przestał mieć nad nimi kontrolę, po prostu działały jakby...instynktownie. Kochał grać na gitarze, śmiało można było powiedzieć, że była to kolejna z jego pasji. Ale warto też napomknąć o tym, kto go tego nauczył...Właśnie, kto?
Gdy ogarnął go smutek dziewczyna podeszła bliżej. Poczuł jej dłoń na swoim ramieniu i uśmiechnął się smutno.
-Wybacz, ja..nie sądziłem, że po takim czasie tak bardzo mnie to ruszy. Moja matka nauczyła mnie grać, a ta...piosenka była jej. To ona ją stworzyła, zarówno nuty jak i słowa, ale ja nie mam głosu, mimo wszystko...Gdy zamknąłem oczy słyszałem w głowie jej śpiew. To dość...trudne. - wytłumaczył w końcu. Uspokoił nieco oddech, naprawdę nie sądził, że po takim czasie tak mocno go to uderzy...Odwrócił się wreszcie do niej twarzą i objął ją, by następnie przycisnąć jej ciało do swojego. Mocno, ale oczywiście nie do przesady...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Cze 10, 2015 6:36 pm

Do sprzątania... W sumie ona była stworzona do wszystkiego. Nie miała zamiaru się kłócić, nie tym razem, chociaż oczywistym było, że nie zostawi tych słów tak o... bez odpowiedzi, chociaż Bryan był bardzo odważny, wypowiadając te słowa na głos. Aż prawie zaczęła go  podziwiać.
-No tak... ja jestem do tego stworzona, dlatego ty musisz sprzątać częściej, aby mi dorównać!- Stwierdziła zwycięsko się uśmiechając. Z resztą i tak mają małe pole do popisu jeżeli chodzi o porządki, co najwyżej dormitorium... ale tam na szczęście za wiele roboty nie ma.
-Oczywiście, że mam wybór! W przeciwieństwie do niektórych...- Popatrzyła na niego znacząco, dając do zrozumienia, że oczywiście chodzi jej o niego. Sama nie miała pojęcia  dlaczego tak jej we wszystkim ustępuje, ale nie miała zamiaru narzekać, bardzo jej się to podobało.
Starała się go zrozumieć. Sama posmutniała wiedząc o co chodzi. Miała nadzieję, że kiedyś będzie w stanie to zagrać bez takiego rozbicia emocjonalnego, a wręcz przeciwnie, że będzie budziło pozytywne wspomnienia.
-Piękna piosenka.- Powiedziała tylko cicho, przytulając mocno. Nie wiedziała co więcej mogłaby powiedzieć, w sumie wydawało jej się, że nic więcej mówić nie było potrzeby...
Po chwili widząc, że chłopak w miarę się uspokoił zabrała jego gitarę i pociągnęła go za sobą. Nie wiedziała gdzie jeszcze pójdą, do dormitorium czy na spacer... Ale to miejsce nie było teraz odpowiednim.

[z/t x2]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Today at 10:06 am

Powrót do góry Go down
 

Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Punkt widokowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Wieże :: Wieża Astronomiczna-