a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Pokój przy punkcie widokowym - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Pokój przy punkcie widokowym

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Pokój przy punkcie widokowym   Pon Lut 23, 2015 10:43 pm

Cisza.
To zadziwiające jak bardzo po śmierci wzmagała się potrzeba samotności i odpoczynku od tych wszystkich ludzi. Sunął smętnie po korytarzu, przypominając bardziej potępieńca niż wroga wszystkich puchonów i pierwszoklasistów. Dlatego też, gdy tylko nadarzyła się okazja umknął rozgadanemu Grubemu Mnichowi i zniknął w okolicach wieży astronomicznej.
Odkąd nie było jej w szkole... tylko tu mógł zaznać upragnionego spokoju.
Ale teraz ponoć wróciła. Widziano ją na transmutacji.
Przymknął oczy pozwalając wspomnieniom powrócić do zapachu jej białych włosów, do dotyku jej dłoni. Dość. Wślizgnął się do pokoju przy punkcie widokowym pogrążony w smętnych przemyśleniach.
Zamarł. Niemożliwe.
Elsa...- Przemknęło mu przez myśl, gdy usunął się odruchowo w cień. Co się stanie, kiedy go zobaczy? Znienawidzi go, tak, z pewnością zareaguje podobnie jak Rosemarie. Będzie przerażona, będzie zszokowana i zła, że odszedł. Miał jej pilnować. Dlaczego o tym zapomniał?
Poprawił żabot, przeczesał palcami włosy, po czym rozejrzał się za czymś co mogłoby mu pomóc. Na biurku leżał kawałek pergaminu i pióro.
Przymknął oczy wnikając w nie i powoli kaligrafując niezwykle krótką notatkę: "Pozwól mi wrócić. A.T."
Nie mógł zrobić nic więcej, jej decyzja zaważy o losie ich obojga. Jeśli go nie zechce widzieć, odejdzie. Jeśli zechce, wyeliminuje wszelki dręczący ją strach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elsa Palmer



Liczba postów : 101

PisanieTemat: Re: Pokój przy punkcie widokowym   Wto Lut 24, 2015 8:13 pm

Cisza.
Samotność.
Tak dobrze jej znane słowa. Dwa słowa, które zdawały się jej zlewać w jedno stałe, nie rozerwalne połącznie. Były jednością.
I choć pragnęła je za wszelką ceną wyplenić ze swojego życia, to jednak nie było to takie proste, aby z tym walczyć, a inną kwestią było to czy naprawdę walczyła.
Być może była to tylko kolejna iluzja, którą miała oszukać wszystich do okoła niej i ją samą. Przegrała w życiu tak wiele rzeczy, że w jej małym, kruchym serduszku, pojawiło się pragnienie, aby dać sobie ukojenie i odejść z tego świata - Jak najlepiej umiała, po cichu w samotności, nie zauważona.
Miała dosyć.
Miała dosyć tego czekania, niespełnionych nadzei i marzeń, kręcenia się bez celu i braku zainteresowania nią ludzi, na których jej zależało. A nikt nie lubi być odrzucanym i ignorowanym.
Była tylko prostym człowiekiem. Może to proste i banalne, ale będąc człowiekiem miała coś takiego co odróżniało ją od innych istot, posiadała uczucia. I o tym chyba większość czarodziei zapomniała.
Mogła by się o to wiele razy wykłócać i zaprzeczać, ale tak naprawdę brakowało jej w życiu uczuć, tylko takich prawdziwych, szczerych, ciepłych, skierowanych tylko dla niej i widocznie było to zbyt wiele czego oczekiwała.
Stojąc tak na środku saloniku zupełnie sama i patrząc się w wesoło, iskrzące się płomyki ognia w kominku - zalały ją myśli zupełnie inne od tych, które co wieczór ją dręczyły. Zapragnęła być tak beztroska i swobodna jak te pomarańczowe języki, które  delikatnie lizały fragmenty nie spalonego jeszcze drewna. Przypominały jej kogoś kto przytula drugą osobę, a pragnienie to było tak silne, że mimowolnie objęła sie ramionami, czując jak jej ciało przeszywa chłód.  Po mimo tego, że od kominka biło gorąco i nie powinno być jej zimno.
Może była to wina, tego że w komnacie nie była już sama, a pojawienie się ducha spowodowało nagłą zmianę temperatury. Nie była gotowa na to czego miała się dowiedzieć, ani zobaczyć, właściwie to chyba nikt by nie chciał się dowiedzieć, że bliska jego sercu osoba umarła i jest duchem.
W świecie mugoli była by to herezja, ale w świecie czarodziejów duchy były czymś normalnym.
Pewnie dalej by tak stała, gdyby jej uwagi nie przykół nagle jakiś dziwny ruch, a potem na podłodze obok stolika nie pojawił się nie wielki fragment pergaminu - widocznie musiał spaść ze stolika.
Odrywając więc nieco zdrętwiałe nogi, podeszła do niego i schylając się podniosła zapisany pergamin.  - "Pozwól mi wrócić. A.T." - przeczytała na głos. Co to do cholery ma wszystko znaczyć. Czy ktoś sobie robi z niej żarty, czy jest już na tyle obłąkana, że jej umysł sam spłatał jej figla. Próbowała zobaczyć czy czegoś jeszzcze nie ma tutaj napisanego, ale gdy sprawdziła już cały pergamin i nic już więcej na nim nie znalazła sama nie wiedząc dlaczego ogarnięta co raz większą irytacją i brakiem zrozumienia nie wiele myśląc zgięła go i zwinęła w drobną kulkę. Zaciskając ją kurczowo w dłoni. - Kto tu jest ?! - zapytała ciszy. Jej głos był drżący, ale dało się w nim usłyszeć narastającą w nim złość. - Pokaż się, miej odwagę - prowokowała mając nadzieję na to, że adresat wiadomości pokaże się i wszystko się wyjaśni, miała dosyć tej nie wiedzy. A jeśli ktoś liczył na to, że uniknie jej niezadowolenia to się grubo mylił.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


<3 Krop­la miłości znaczy więcej niż ocean rozumu. <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1648-elisabeth-palmer
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Pokój przy punkcie widokowym   Wto Lut 24, 2015 8:31 pm

Stał oparty o ścianę wpatrując się w nią w milczeniu.
Taka delikatna, taka krucha... A przecież była silniejsza od nie jednego przepełnionego pychą dzieciaka. Ona i tylko ona mogła znieść tak wiele. Ból, samotność. Nie mógł jej chronić choć tak bardzo chciał.
Była zmęczona. Widział to w jej oczach, czuł w drżącym z gniewu głosie.
Wiedział jak trudne będzie to spotkanie, ale jeśli miałoby się nigdy nie odbyć... nigdy by sobie tego nie wybaczył. Mógł tracić wszystkich, nie zależało mu już. Tej jednej cierpiącej duszy nie mógł opuścić, aż do końca jej dni.
- Kto mnie wołał, czego chciał?- Wyszeptał, materializując się. Nie poruszył się, ani o krok. Gdyby był żywy serce zabiłoby mu mocniej podchodząc do gardła. Ale nie był. Chłód i cisza. To go otaczało.
Teraz rozumiał dlaczego nie mógł zaznać wiecznego odpoczynku. Rozumiał to patrząc w te przepełnione bólem oczy. To było niezwykłe. Pomimo śmierci, wciąż czuł.
Czuł, że w życiu nie zawinił bardziej. Czuł, że jej samotność była jego pokutą. Dlatego musiał na nią patrzeć, dlatego musiał przy niej trwać.
Zrobił krok w stronę Elsy wyciągając drżącą dłoń w jej stronę.
Po raz pierwszy od czasu śmierci się bał. Zwyczajnie po ludzku ogarniało go przerażenie na myśl, że może ją teraz stracić. Śmierć była granicą, która odcięła go od niej na zawsze.
Była też początkiem jego udręki. Będzie widział jak Elsa odchodzi, jak odzyskuje radość, zakłada rodzinę, starzeje się... Będzie przy niej do końca jej dni. I później. Ale może wtedy ją odzyska.
Otworzył usta, aby coś jeszcze powiedzieć, po czym zamknął je niemal natychmiast. Nie był w stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elsa Palmer



Liczba postów : 101

PisanieTemat: Re: Pokój przy punkcie widokowym   Wto Lut 24, 2015 9:32 pm

Chciała prawdy, chciała poznać adresata przedziwnej wiadomości to dostała czego chciała i chyba nigdy nie zapomni tego widoku, który ukazał się jej przed oczami. To nie mogła być prawa. Dlaczego ? Co się stało ?
Tyle miała do niego pytań, które cisnęły jej się na usta, ale sama nie wiedziała czy chce znać na nie odpowiedź, bo bardziej już zniosła by fakt, że Andre naprawdę nie żyje i już go nie ma niż to co się z nim stało i czym się stał.
Mogła by wtedy spróbować o nim zapomnieć i ułożyć sobie życie - chociaż nie sądziła, aby było to w ogóle możliwe. Wcześniej czy później musiałby się z tym jakoś pogodzić, ale na pewno nie z tym, że jest duchem.
Nie żywą, nie materialną istotą.
Nic dziwnego, że nie poznała go od razu, gdy zjawił się w komnacie.
Przecież trudno jest zobaczyć ducha, który się ukrywa.
Zawsze potrafił ją zaskoczyć i nigdy nie była pewna tego w jakiś stanie go zastanie, nawet wtedy kiedy odwiedziła go w celi nie była w taki szoku jakim była teraz.
Zamurowało ją, stała tak przed nim patrząc się na niego i we wyciągniętą w jej stronę rękę. Podświadomie odsunęła się od niego, cofając do tyłu, bała się go.
A to głupie bo bardziej powinniśmy bać się żywych niż umarłych, ale nie mogła wyrzucić z siebie tego strachu. Mając nadzieje, że może to jest jej jakiś kolejny sen, koszmar, wytwór jej wyobraźni z którego obudzi się zaraz, znajdując ponownie w pociągu do Hogwartu.
Tak wiele dla niego poświęciła, tak bardzo chciała walczyć, aby miał siłe, chęci bycia przy niej, ale musiała się widać liczyć z kolejnym niepowodzeniem.
Po raz pierwszy zawiódł ją,
tak bardzo rozczarował, zostawił, przekreślił to wszystko co między nimi było. Po raz pierwszy to zobaczyła. Zaślepiona tym, co do niego czuła.
- Zostawiłeś mnie, nie odzywałeś się, dlaczego ?  - zapytała cicho, zaciskając usta, aby nie powiedzieć czegoś czego nie chciała. Starając sie zachować odpowiedni dystans mogła na spokojnie pozbierać myśl i skupić się na tym co było teraz dla niej najważniejsze. - Jak umarłeś ? - dodała. Jest jej w końcu winien wyjaśnienia.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


<3 Krop­la miłości znaczy więcej niż ocean rozumu. <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1648-elisabeth-palmer
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Pokój przy punkcie widokowym   Wto Lut 24, 2015 11:38 pm

Natychmiast cofnął rękę, gdy jej złość przerodziła się w strach, a jego martwe serce na nowo posypało się w kawałki. Bała się. Na boga! Bała się.
Spojrzał na nią spokojnie nie poruszając się. Nie chciał jej spłoszyć. Był tak blisko, a jednak wystarczył jeden zły ruch... Igrał z ogniem. Błękitnym żarem, który może zgasnąć w jednej chwili.

- Elso... nie oczekuję wybaczenia, bo tego nie można wybaczyć. Przysięgałem, że będę cię chronił bez względu na wszystko i Los ofiarował mi tę szansę nawet, gdy popełniłem błąd.
Powiedział cicho odwracając głowę. Nie mógł znieść widoku jej smutku i żalu. Żal był najgorszy. Piętnował i ranił w samo serce.. Był takim żałosnym egoistą, tak słaby... Przymknął oczy pragnąć przypomnieć sobie ten dzień.
- Nie pamiętam wieczoru poprzedzającego to wszystko. Piłem... Chyba. Butelka rano leżała cała potłuczona. Ale była pełna. I leki... Wiem, że grałem coś na skrzypcach. Coś nie wychodziło, potem było lepiej. Próbowałem je nastroić, ale pękła struna. Umarłem... Szybko. Tak mi się przynajmniej wydaje. W wygodnym fotelu, o parędziesiąt lat wcześniej niż powinienem. Umarłem, bo... widziałem Koniec. Koniec czasu i przestrzeni. Wzrost potęgi nie do powstrzymania. Przepowiednię tak straszliwą, że tylko moja śmierć mogła jej zapobiec.
W końcu podniósł wzrok.
- Gdybym mógł cofnąć czas, wierz mi Elso, że zrezygnowałbym ze świata, aby być przy tobie żywy tak długo jak on będzie istniał.- Kolejny krok. I jeszcze jeden. Znalazł się tuż przy niej.
- Zostawiłem cię, bo wierzyłem, że cię to uratuje. Próbowałem sobie to wmówić. Teraz wiem, że się myliłem. Mrok nadciąga i nic go nie powstrzyma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elsa Palmer



Liczba postów : 101

PisanieTemat: Re: Pokój przy punkcie widokowym   Czw Lut 26, 2015 11:08 pm

Czy można swobodnie opisać ból, jakiego człowiek jeszcze nigdy w swym krótkim życiu nie doświadczył? Czy można oddać jego głębie, jego smak, spustoszenie jakie sieje w całym, przesiąkniętym cierpieniem ciele?
Kiedy wiadomo, że już nic się nie da zrobić, a uczucia nie pomagają racjonalnie myślec, a każda, nawet najmniejsza komórka organizmu zostaje nasycona niczym płynnym jadem, bólem oraz paraliżem, człowiek czuje jakby wszystko straciło sens.
Starała się za wszelką cenę, uspokoić, patrzeć na to wszystko z dystansu  i zachowywać się jak dawniej w jego towarzystwie, ale nie kiedy miliony ostrych szpileczek pokryły całą jej skórę, a serce stanęło w miejscu, wiedziała jedno, nigdy się z tym nie pogodzi i gotowa była na to, aby mu to powiedzieć.
Jednak w tej konkretnej sytuacji nie mogła, nie potrafiła sie na to zdobyć.
Chciała mu wykrzyczeć cały ból, żal, całą złość, którą w sobie miała, wszystko to co razem z jego śmiercią utraciła i jak trudne będzie teraz jej życie, w którym nie poczuje już nigdy jego zapachu, nie zazna ciepła, dotyku jego placów na swojej skórze,  czasem draźniącej, ale cielesnej obecności. Wszystko to przekreślił, przegrywając własne życie.
Przełknęła głośno ślinę, starała się nieco uspokić głos, gdy zaczęła w końcu mówić.
- Andre nie rozumiem. Zawsze starałam się i próbowałam pomóc ci jak tylko potrafiłam, nie oczekiwałam od ciebie wiele jak tylko odrobiny zainteresowania i uśmiechu, którego obojgu tak bardzo nam brakowało. Niczego więcej. Ale ty zawsze starałeś się mnie odepchnąć jak tylko zaczynało  się coś poważnego dziać - zamilkła na chwilę, wodząc wzorkiem po jego przezroczystej powłoce, która unosiła się w górę i w dół. W jej oczach błysnęły nagle łzy, a cała złość powróciła z równą siłą, która sprawiła, że co raz ciężej jej się mówiło z każdym kolejnym słowem - Nie chciałeś, żebym patrzyła jak się staczasz, więc zerwałeś kontakt mam racje? - zapytała, z kpiną w głosie.
- A prawda jest taka, ze nigdy o mnie nie myślałeś, zawsze liczyło się tylko twoje użalanie się nad sobą i  cierpienie, cała ta depresja, ale nigdy tak naprawdę nie chciałeś zawalaczyć o siebie. A ja wiesz mi niczego tak bardzo nie pragnełam jak tego, abyś nauczył się żyć. Starałam się, tak bardzo się starałam tobie pomóc, ale zawiodłam -
Nie mogła dłużej znieść jego spojrzenia, więc przeniosła swój wzrok na swoje blade i drżące dłonie, ,które kurczowo zaciskała, wierząc, że to pomoże jej zachować spokój.
- Chcesz, żeby ci wybaczyła, tylko ja nie wiem czy potrafie. Zawsze będzie zło na świecie i coś przed czym trzeba uciekąć, ale razem było by to łatwiejsze niż w pojedynkę, co ja mam teraz zrobić - zachwiała się, a buzujące w niej emocji spowodowały, że nie mogła już dłużej wytrzymać i po jej bladych policzkach zaczęły płynąć łzy.  - Nie mam już nikogo.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


<3 Krop­la miłości znaczy więcej niż ocean rozumu. <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1648-elisabeth-palmer
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Pokój przy punkcie widokowym   Pią Lut 27, 2015 10:49 pm

Dopiero teraz widział jak bardzo ją skrzywdził.
Nie sądził, że jego osoba mogłaby kiedykolwiek komukolwiek przysporzyć tyle bólu. Przecież... Spuścił wzrok nie mogąc się od niej odsunąć. Uniósł dłonie próbując dotknąć jej policzków. Wiedział, że to niemożliwe.
- Elso...- Zamilkł próbując zebrać jakiekolwiek sensowne słowa. Każde jej zdanie raniło go w samo serce. Miała rację. Odsunął się od niej, bo widział, że nie jest w stanie przezwyciężyć tego całego chaosu. Teraz z perspektywy czasu... Wszystko wydawało się inne.
- Pamiętasz jak przyszłaś do mnie do Munga? W życiu nikt nie zrobił dla mnie nic podobnego. Wtedy właśnie zrozumiałem, że jesteś dla mnie niezwykle ważna. Każdy na kim mi zależało odchodził. Umierał... I to była moja wina. Ludzie ginęli, bo ich przyszłość wiązała się z moją i nie mogłem nic na to poradzić. Nie rozumieją tego, nie wiedzą co widzę. Myślisz, że co czuję widząc w Gilderoy'u szaleństwo w jakie popadnie? Co czuję widząc jak ludzie, których znam zginą? Nie wyobrażam sobie co zrobiłbym widząc jak ty...
Odsunął się zaciskając palce.
- Z tym się nie dało walczyć. Każdy dzień, każda minuta... Nie byłabyś przy mnie szczęśliwa... Właśnie dlatego chciałem cię od siebie odsunąć. Żebyś znalazła normalnego chłopaka, skończyła szkołę, studia, założyła rodzinę... Żebyś korzystała z życia, a nie musiała tkwić w tym chorym kręgu żalu, smutku i bólu. Masz rację. Myślę tylko o sobie. I tylko o sobie myślałem popełniając największy błąd w swoim życiu. Żebym już nigdy nie mógł nikogo skrzywdzić.
Odsunął się od niej podlatując do okna i opierając się o parapet.
- Zostawili mnie na ziemi i wiem, że choć to ma być moja pokuta to nie mogę zaznać większego szczęścia. Mogę cię widzieć co dzień, rozmawiać... mogę być blisko i wiem, że cię nie skrzywdzę. Mam wszystko o czym mogłem marzyć. Jedyne czego nie mogę to cię dotknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój przy punkcie widokowym   Today at 2:49 am

Powrót do góry Go down
 

Pokój przy punkcie widokowym

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Wieże :: Wieża Astronomiczna-