a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Pon Maj 18, 2015 12:49 pm

Zaklęcie nie było zbyt mocne, jednakże poczuła jak każdy ruch sprawia jej ogromną trudność. Podniosła się powoli na łokciach marszcząc brwi.
- Spokojnie... Chcę z nim porozmawiać.- Powiedziała spokojnie, a pielęgniarka buknęła tylko coś pod nosem i odwróciła się na pięcie.
Uśmiechnęła się blado czekając, aż za kobietą zamkną się drzwi, po czym utkwiła wzrok w swoim nowym towarzyszu.
- Oberwałam i to chyba dość mocno.- Zaśmiała się przesuwając dłonią po skróconych, rudych kudłach. Wciąż czuła dotkliwy ból czaszki, zupełnie jakby oberwała nieco bardziej niż zaklęciem torturującym.- Chyba powinnam była bardziej uważna, gdzie chodzę.
Próbowała sobie przypomnieć kim był ten człowiek, ale... cholera. Jej dłoń odruchowo powędrowała na skroń, kiedy prąd bólu przebiegł przez jej ciało, docierając w końcu do głowy. Była tak obolała... Cholera.
Nie mogła po sobie pokazać jak bardzo przeraża ją obecna sytuacja, dlatego jedynie uśmiechała się blado.
- Powinnam cię znać, powinnam pamiętać prawda?- Westchnęła. Była fatalnym kłamcą, więc wolała zaryzykować. Na pacjentów się raczej nie krzyczy? Zwłaszcza kiedy leżą tacy biedni i słabi w łóżku szpitalnym.
Powrót do góry Go down
David Tempest

avatar

Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Pon Maj 18, 2015 1:00 pm

Dziewczyna uśmiechnęła się do niego, a on zdał sobie właśnie sprawę z faktu, że jej uśmiech jest najpiękniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek widział. Zrozumiał również własnie, jak bardzo się bał, jak strasznie nie chciał jej stracić..Ale była tu, prawda? Uśmiechała się, chciała z nim porozmawiać, jego obawy rozwiały się w ciągu kilku sekund, wszystko znowu było pięknie.
-Trochę tak..Ale cieszę się, że do mnie wróciłaś. - odparł, gdy stwierdziła, że nieźle oberwała.
-Faktycznie, powinnaś zacząć uważać gdzie chodzisz. Mówiłem Ci to już tyle razy, ale nigdy nie chciałaś mnie posłuchać.. - dodał po chwili namysłu. Mimo wszystko..odpowiedział uśmiechem na jej uśmiech. Podszedł nieco bliżej i wyciągnął do niej rękę, by ująć jej dłoń..Ale po chwili - równie szybko, jak poczuł się szczęśliwy - tak szybko mina mu zrzedła..
-Ty..żartujesz, prawda? Doskonale wiesz kim jestem..prawda? - gdy pytał ją o to głos mu zadrżał zdradzając, że boi się tego, że nie może w to uwierzyć i w głębi duszy naprawdę pragnął, by teraz roześmiała się wesoło i powiedziała, że żartuje. By wróciło do normalności, poprzysiągł sobie w myślach, że powie jej wszystko co do niej czuję, tylko...niech to wszystko okaże się marnym żartem..
-Skarbie.. - szepnął cichutko, nawet nie wiedział czy to usłyszy...Dalej patrzył w jej oczy i dalej czuł się, jakby patrzyła na kogoś obcego..Jeśli..jesli ona naprawdę nie ma pojęcia kim on jest, jeśli nie pamięta co razem przeżyli, kim dla niej był i kim ona była dla niego..?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Pon Maj 18, 2015 2:11 pm

- Czuję się jakby w mojej głowie trwała wojna. Jedna ja pamięta doskonale co się tam działo, druga z kolei uparcie twierdzi, że żadna sekunda mojej przeszłości nie jest ważna. Wymazali mi cruciatusem całe życie. Pieprzona farsa. Mocne 2/10 nie polecam...- Westchnęła ciężko nie uciekając od niego dłonią. Po prostu spojrzała na nią marszcząc charakterystycznie nos.
- Skarbie? Byliśmy... znaczy jesteśmy parą? Wcześniejsza ja miała gust.- Tak. Typowa Morfa, zawsze z uśmiechem do złej gry. Nawet jeśli gra zakończyła się tragicznie, to póki żyła póty miała szansę się ogryźć na oprawcach. Bez względu na wszystko, musiała sobie przypomnieć.
A wtedy... Wyrżnie ich jednego po drugim.
Przymknęła oczy. To było takie męczące... Położyła się z powrotem, zaciskając palce na jego dłoni, zupełnie jakby bała się, że zniknie. Jej jedyny most do normalności siedział właśnie przy łóżku i najwyraźniej próbował nie zwariować.
Zagryzła wargę wiedząc, że musi zadać to jedno, okropne pytanie.
- Jak... Jak się nazywasz?- Wymamrotała zaciskając powieki. Nie chciała teraz na niego patrzeć. Boże, to jakaś parodia.
Powrót do góry Go down
David Tempest

avatar

Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Pon Maj 18, 2015 2:54 pm

Tak, właściwie..Można śmiało stwierdzić, że on czuł się podobnie, jeśli nawet nie gorzej. Wojna w głowie? W takim razie u niego właśnie wybuchła jakaś bomba atomowa niszcząc wszystko, co do tej pory było dla niego normalne, oczywiste...
*Ona mnie nie pamięta..Nie wie kim jestem...* - powiedział sam do siebie w myślach.
Czuł, że chyba zaraz wybuchnie, czuł się jakby coś w nim właśnie nieodwracalnie pękło, jakby ktoś wyrwał mu z piersi serce i wcale nie zamierzał oddać..Cholera, to zabawne, jak wszystko może się zmienić w ciągu kilku chwil, jak jakaś głupota potrafi zniszczyć życie.
-Byliśmy...chyba dalej jesteśmy, nie wiem już sam..Nazywam się David. David Tempest.. - wyszeptał. Dalej nie mógł w to uwierzyć...to wszystko było jak w jakimś marnym melodramacie. Tylko teraz był bohaterem tego dramatu i czuł się z tym naprawdę tragicznie...Zacisnął palce na jej palcach, a jego kciuk zaczął zataczać kółka na wierzchu jej dłoni.
Faktycznie, chyba tylko jej dotyk trzymał go jeszcze na tym świecie - bo myślami był już dawno gdzieś daleko..
Nie mógł od niej oderwać wzroku..Ale w końcu się do tego zmusił, gdy poczuł, że jego oczy się zeszkliły. Nie chciał, by na to patrzyła.
Zabrał dłoń i podszedł do okna, otworzył je i wyjrzał przez nie opierając dłonie na parapecie. Czuł, jak po jego policzku spływa jedna łza, jedna samotna kropelka..Przetarł wierzchem lewej ręki twarz i odetchnął kilka razy głęboko..
-Przepraszam, ale..to dla mnie trudne. Jeszcze nie dawno byłaś dla mnie całym światem, a teraz nie wiesz kim jestem..Nie wiem, czy dam sobie z tym radę.. - powiedział stojąc do niej plecami, nie potrafił się odwrócić, bo wiedział, że łzy popłyną jedna po drugiej, musiał się trochę opanować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Pon Maj 18, 2015 3:14 pm

- Myślę, że nie chciałabym po odzyskaniu pamięci stwierdzić, że straciłam faceta. To kiepska sprawa, ale jeśli nie chcesz się ze mną męczyć to ja to w pełni zrozumiem. Pewnie jestem dość upierdliwą osobą, a teraz to już w ogóle..- Pokręciła głową wypuszczając jego rękę, żeby mógł iść do okna się przewietrzyć.
Sięgnęła wolną ręką do nieśmiertelnika leżącego na stoliku obok.
- Morphine Schroder. Matka chyba mnie nie kochała. Nie było jakiś normalnych imion? Anne, Veronica, Scarlett?- Obracała kawałek metalu w palcach mrużąc oczy. Nawet czytanie sprawiało jej otępionej głowie same problemy.- I byłam w wojsku. No nieźle, robi się coraz zabawniej.
Przekręciła głowę wpatrując się w jego plecy.
- Och David... Ja sobie przypomnę. Tylko... jeszcze nie wiem kiedy. Mogło być gorzej, nie? Ale zrozumiem jeśli zechcesz odejść. Ja sobie dam radę, tylko... odwieź mnie do domu. Bo chyba jakiś mam... W sumie to gdziekolwiek. chyba jeszcze potrafię zalać się w trupa, więc przeżyję.
Zaśmiała się, choc wypadło to dość blado. Nie podnosiła się nawet z poduszek.
- Albo zawieź mnie na Nokturn. Tam zawsze znajdzie się jakaś knajpka.
Powrót do góry Go down
David Tempest

avatar

Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Pon Maj 18, 2015 3:40 pm

-Nigdy mnie nie straciłaś i nigdy nie stracisz..Na dobre i na złe, ta? - odparł. Starał się cały czas uspokoić nerwy, powstrzymać łzy..Musiał być dla niej teraz oparciem, musiał być silny. Bo kto lepiej wiedział jaka jest niż on? Kto ostatnim czasem był przy niej ciągle? Cholera, musiał jej po prostu pomóc odzyskać pamięć - bo sam oszaleje, jeśli ona nie przypomni sobie kim jest.
-Tak, właśnie tak masz na imię. Nie wiem czy Cię nie kochała, wyrzucili Cię z domu i kazali wrócić jak znormalniejesz. Wiesz, śmigałaś ciągle w niebieskich kucykach i takie tam...nie ważne. W każdym razie..byłaś w wojsku i jesteś aurorem - i to cholernie dobrym aurorem - to pamiętasz? - odwrócił się w końcu twarzą do niej, okno pozostało cały czas otwarte, świeże powietrze było orzeźwiające, w pewien sposób mu pomagało.
Podszedł do niej kilka kroków, usiadł na łóżku koło niej i ponownie sięgnął po jej dłoń. Gdy ich palce się złączą (miał nadzieję, że teraz go nie odrzuci) uniesie jej rękę do swoich ust i złoży na niej delikatny pocałunek.
-Za przeproszeniem..skończ pierdolić. Nie zostawię Cię samej, nie teraz.. - wyszeptał tylko smutnym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Pon Maj 18, 2015 3:58 pm

- Jasne. Na to dobre, złe albo i jeszcze gorsze.- zaśmiała się, po czym zmarszczyła nos.- Kucyki serio? Brzmi nieźle, ale z tego co aktualnie mam na głowie to chyba za wiele nie zrobię. Ale mogą być niebieskie.
Wyciągnęła do niego rękę czekając aż podejdzie.
- To straszne uczucie nie wiedzieć co się dzieje... co się działo. Nie pamiętam uczuć, mam w głowie pustkę. Jestem aurorką? No nieźle.- Przymknęła oczy słysząc o rodzicach. Tak to było do przewidzenia. Ciekawe co czuła wcześniej? Żal? Smutek? A moze podobnie jak teraz było jej to całkowicie obojętne?
- Morfa. Nie lubię Morphine. Tak przynajmniej mi się wydaje.- Pozwoliła się ucałować w dłoń.- Rozmowy o alkoholu nigdy nie są pierdoleniem. Nie mów mi, że byłam abstynentką bo w to nie uwierzę.
Podniosła się do siadu zostawiając na kołdrze nieśmiertelnik.
- Wiem tak niewiele Davidzie. Ale to takie ekscytujące... Ale ja naprawdę chcę dobrzeee, tylko mi nie wychodzi. Nie mniej jak się dowiem, kto mi to zrobi, to jakaś rodzina dostanie list z kondolencjami.- Westchnęła ciężko.
Pod wpływem zaklęć i eliksirów ból całego ciała powoli przechodził. Wyryty w pamięci niczym bruzda powodował jeszcze uczucie panicznego strachu, ale echo cierpienia powoli się odsuwało od panny Schroder.
To było to szczęście w nieszczęściu.
Powrót do góry Go down
David Tempest

avatar

Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Pią Maj 22, 2015 1:04 pm

-Taa.. - odparł tylko. Jemu wcale nie było do śmiechu, cóż..dla niej to nie było takie trudne, po prostu nic nie pamiętała z ich wspólnego życia, te wszystkie piękne chwile po prostu zniknęły z jej pamięci, ale on..zawsze będzie miał je w sercu i...i na samą myśl, że może sobie nigdy nie przypomnieć, że uczucia którymi kiedyś (chyba?) go darzyła nigdy nie wrócą robiło mu się nie dobrze. Tak, zdecydowanie - w tym szpitalu, na tym pierdolonym czwartym piętrze coś po prostu w nim pękło - w momencie, gdy Morphine oznajmiła, że nie ma pojęcia kim jest...wszystko zmieniło się nieodwracalnie. Być może tego nie okazywał, a może wręcz biło to od niego - tego nie wiedział, z resztą..nie jemu to oceniać.
-Akurat te kucyki były rzeczą, której strasznie nie lubiłem. Ale..jeśli chcesz znowu w nich chodzić..cóż, pokochałem Cię taką jaka jesteś, jaka byłaś i to się nie zmieni. I tak, jesteś aurorką. Powtórzę to po raz kolejny - świetną aurorką. - Faktycznie, to wszystko było jakieś mocno popieprzone. Jeszcze całkiem niedawno wszystko było takie łatwe, no dobra...może nie łatwe, ale na pewno łatwiejsze niż teraz. Mimo, że właściwie David nigdy nie powiedział jej tych głupich dwóch słów - 'kocham Cię', teraz czuł potrzebę powtarzania jej tego ciągle...Być może ten wypadek był zaplanowany przez los, być może po nim...coś miało się zmienić..?
-Nie byłaś abstynentką...Raczej nie stroniłaś od alkoholu, podobnie jak ja. - odparł zgodnie z prawdą. Nie miał zamiaru jej okłamywać w niczym, niby...mógłby teraz naściemniać, spróbować sprawić, by była inna, ale...podobała mu się taka, jaka była kiedyś. Ta prawdziwa Morfka, dlatego obiecał sobie, że będzie mówił jej całą prawdę.
-To nie jest ekscytujące. Przynajmniej nie dla mnie. Opowiem Ci historię, będzie ona krótka..Jest sobie jeden żołnierzyk. Poznaje drugiego, tylko ten drugi ma warkoczyki - czyli jest kobietą żołnierzykiem. No i oni spędzają sobie ze sobą coraz więcej czasu, on znajduje w niej oparcie, sam jest dla niej podporą i..zakochują się w sobie. Tak nagle. Mimo, że oboje są nieco inni żołnierzyk szybko zdaje sobie sprawę, że Pani żołnierz - ta z kucykami - jest dla niego wszystkim. I pewnego dnia okazuje się, że ona go nie pamięta. Że nie ma pojęcia ile dla niego znaczy i może nigdy sobie nie przypomnieć co do niego czuła. Ba..nigdy naprawdę nie powiedziała co do niego czuje i on teraz może nigdy się nie dowiedzieć czy kiedykolwiek kochała go tak mocno jak on ją. Śmiesznie, co? - wyrzucił z siebie spokojnie, a na końcu odwrócił wzrok. Może..to było zbyt brutalne, ale chciał by zrozumiała jak się czuje. Bo to nie było do jasnej cholery "EKSCYTUJĄCE". Na pewno nie.
Odwrócił na moment wzrok czując, że jego oczy ponownie się zeszkliły, a jak już mówiłem wcześniej - nie chciał by widziała jego łzy..
-Taa...list z kondolencjami będzie na pewno, z tym, że to pewnie ja ich pierwszy dorwę.. - szepnął nie patrząc na nią. Głos mu się załamywał...a po policzku spłynęła mu jedna łza, którą szybko wytarł wierzchem dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Pią Maj 22, 2015 3:25 pm

O nie. Nie, nie, nie. Jej chłopakowi mogło się wydawać, że kompletnie nie myśli o tym poważnie, że przez to wszystko kompletnie nie myśli.
Złapała go za ręce, zaciskając mocniej palce na jego nadgarstkach.
- David! Dejvi... Posłuchaj sobie. Serio uważasz, że skoro udało nam się raz, to nie uda się drugi? Nie lubiłeś warkoczy... spójrz nie mam ich. Nie mam pojęcia co ukształtowało mnie taką jaką byłam kiedyś, ale potrzebuję cię, żeby to odkryć. Czemu rodzice kazali mi się wynosić z domu dlaczego poszłam do wojska.- Jej oblicze pojaśniało, kiedy przyciągnęła go bliżej siebie.- Czy to ma jakiekolwiek znaczenie, ze nie jestem w stanie ci powiedzieć czy kochałam cię kiedyś? Dlaczego nie mogłabym cię pokochać jeszcze raz! To ekscytujące, rozumiesz? To ekscytujące, bo wciąż żyję. Ale ty traktujesz mnie jakbym była jakąś kopią... Jakbym umarła i teraz stworzyli mnie na nowo.
Puściła jego dłonie biorąc swój nieśmiertelnik i bawiąc się nim przez chwilę.
- Byłam dla ciebie wszystkim. Aktualnie ty jesteś tym samym dla mnie... Nie mam nikogo innego kto mógłby mi pomóc. Jeśli sobie nie przypomnę, to co? Przestanę być sobą? Przestaniesz mnie kochać?
Powrót do góry Go down
David Tempest

avatar

Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Wto Maj 26, 2015 5:23 pm

-Pewnie, że nam się uda..Przecież my jesteśmy dla siebie stworzeni. - odparł tylko. Czy w to wierzył? Na pewno jakaś jego część bardzo chciała w to wierzyć, ale..ta druga - bardziej pesymistyczna cząstka jego duszy mówiła mu zupełnie coś innego. Mimo wszystko wygrywa jednak ta strona, która jest przekonana, że im się uda. Dał się przyciągnąć nieco bliżej i dopiero wtedy spojrzał jej w oczy. Mimowolnie uśmiechnął się, widząc, jak chociaż przez sekundę jej humor się poprawił. Właściwie..to fascynujące. Zawsze potrafiła być taka pogodna, nawet, gdy (właśnie tak jak teraz) walił jej się cały świat. Była kobietą, która potrafiła po prostu podnieść głowę i z uśmiechem pokonywać wszystkie przeciwności losu. Tak, właśnie taka była i zdecydowanie między innymi za to tak bardzo ją kochał.
-W porządku, wszystko będzie dobrze, tylko..do cholery przestań używać słowa EKSCYTUJĄCE. Słońce, to naprawdę nie jest ekscytujące. Wkurwia mnie to określenie. - odparł tylko, a na końcu na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech. EKSCYTUJĄCE. Co to w ogóle za określenie..Dobra, nie ważne. To tylko głupie słowo, a chyba wszyscy doskonale wiedzą, że Pan Porucznik ma teraz zdecydowanie więcej na głowie.
-Nie tylko byłaś wszystkim, ale dalej jesteś. I..Pomogę Ci odzyskać pamięć. Rozmawiałem z lekarzami - pamięć powinna wracać stopniowo, ale...nie musi tak być. Musisz być też przygotowana na inną ewentualność. Możesz już nigdy sobie nic nie przypomnieć. Musimy ustalić na pewno jaka jest ostatnia rzecz, którą pamiętasz..Ostatnie wspomnienie. A potem..mogę zabrać Cię do miejsc w których przebywaliśmy..to jest jakby...zaproszenie na pierwszą randkę? Taką..drugą pierwszą? - w końcu chyba Tempest zaczął myśleć racjonalnie, bo wyglądało to na dobry pomysł..no nie?
Przysunął się trochę bliżej niej i wyciągnął do niej ręce - oczywiście powoli, bo...bądź co bądź był dla niej jakby..obcy.
Spróbował ją przytulić, nie wiedział w sumie, czy go nie odrzuci, ale..chciał ją przytulić więc po prostu to zrobił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Czw Maj 28, 2015 7:47 pm

- To ekscytujące, że uważasz słowo ekscytujące, za ekscytująco nieekscytujące.- Tak. Oto czysta kwintesencja Morfy. Przeciągnęła się, zakładając następnie swój nieśmiertelnik na szyję. Noszenie go gwarantowało jej choć namiastkę bezpieczeństwa.
- Muszę stąd wyjść, nie wiem czemu, ale czuję, że nienawidzę szpitali. Chyba wolę puby... Tak puby są spoko. Jest taki jeden na Nokturnie, jak on się nazywał... Coś z bękartami... Cholera.- Czemu pomyślała właśnie o tym miejscu? To było dziwne. Zresztą nieważne. Z jakiegoś powodu aktualnie każda komórka jej ciała buntowała się przed postawieniem nogi w tamtym miejscu.- Chcę jechać do domu. Tu nie jestem w stanie myśleć Davidzie.
Ostatnie wspomnienie... Gdyby to było takie proste.
Przymknęła oczy próbując znaleźć choć skrawek wspomnienia za które mogłaby się złapać. Nic, pustka.
- Randka... To brzmi naprawdę nieźle.
Podniosła się z łóżka, przerzucając nogi na posadzkę. Wyglądała jeszcze biedniej niż zwykle, zmizerniała, zwłaszcza w miejscach, w których zaklęcia pozostawiły ciemnosine bruzdy. Medycy nie mogli nic z nimi na razie zrobić.
Potrzeba było czasu.
Cholera... czas był ostatnio słowem kluczem jej życia.
Powrót do góry Go down
David Tempest

avatar

Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   Pią Maj 29, 2015 7:03 pm

-Jednak nawet strata pamięci nie zmieniła Twojego charakteru. - powiedział i pierwszy raz chyba uśmiechnął się - co prawda delikatnie, ale jak najbardziej szczerze. Nie odrywał spojrzenia od jej twarzy, a jego wzrok był w pewnym sensie...czujny. Jakby miał wrażenie, że zaraz może jej się znowu coś stać, że może wpaść tutaj sam Lord Voldemort i odebrać jej życiem. Sam nie wiem czemu tak właśnie się czuł, ale..no cóż, tak było i tyle.
-Wiem o co Ci chodzi, ale sądzę, że lepiej by było jakbym zabrał Cię do domu...Pub może nie być najlepszym miejscem, ale jeśli koniecznie chcesz, to ja się dostosuje.. - odparł, w sumie faktycznie nie widziało mu się teraz specjalnie siedzenie w barze i chlanie tego piwska, czy whisky, ale..dlaczego miał jej zabronić zrobienia czegoś na co miała ochotę?
-To dobra decyzja. - mruknął, gdy jednak powiedziała, że chcę jechać do domu. Na jego twarzy wyraźnie wymalowała się ulga...no ale nie ważne.
-Pewnie, że tak. Randki ze mną zawsze są niezłe, a nawet więcej niż niezłe. - chociaz to nie było takie proste to ciągle próbował obracać wiele rzeczy w tej tragicznej sytuacji w żart. Może nawet mu się udawało. Gdy dziewczyna usiadła na łóżku i opuściła nogi na ziemię podniósł się z miejsca. Faktycznie, mógł dostrzec kilka śladów po tym co jej zrobili. Skrzywił się, ale tylko przez chwilę, tak, że chyba nawet tego nie dostrzegła.
Wyciągnął w jej stronę dłoń, oferując jej pomoc przy podniesieniu się, a być może..po prostu chciał ją potrzymać za rękę? Na pewno to i to, w każdym razie zachęcił ją delikatnym uśmiechem.
-Chodźmy stąd...Też nie lubię szpitali, a oboje mamy tendencję do lądowania w nich. - faktycznie, oboje często odnosili rany i byli zmuszani do pobytu w takich miejscach, ktoś musiał przecież opatrywać te rany..No dobra, ale naprawdę czas opuścić to miejsce.
z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Sponsored content




PisanieTemat: Re: IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe   

Powrót do góry Go down
 

IV Piętro - Urazu Pozazaklęciowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Urazy pozaklęciowe
» Formy grzecznościowe używane w Japonii.
» IV piętro - Urazy Pozaklęciowe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN :: Klinika Magicznych Chorób i Urazów Szpitala Św. Munga-