a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Wahadło
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Wahadło

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Wahadło   Pią Wrz 19, 2014 8:43 pm

Widać go z wielkiego okna na zewnątrz, ale można także znaleźć się tuż obok niego dzięki drewnianemu podestowi na wieży. Można tu posiedzieć, i przemyśleć wiele spraw. Wsłuchując się w dźwięk kołyszącego wahadła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Paź 13, 2014 7:55 pm

Florence Lacroix miała dzisiaj paskudny humor. Dosłownie - bez kija nie podchodź.
Siedziała przy wahadle wsłuchując się w irytujący już dźwięk zegara i próbowała czytać książkę. Obok siebie miała też kubek z herbatą, która jak na złosć szybko jej wystygła.
Tak się źle złożyło, że Damien Dugmesii zbiegał szybko ze schodów i strącił kubek prosto na dziewczynę. Stanął jak wryty.
Jak się zachowacie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damien Dugmesii

avatar

Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Paź 13, 2014 9:09 pm

Wrzeszcząca chata, Idealne miejsce zbrodni. Dosłownie. W chacie było wiele pomieszczeń, ale jedno Damien upodobał sobie najbardziej. Było dosyć małe, łatwe do zabezpieczenia za pomocą foli. Po środku był dosyć duży, okrągły, dębowy stół a na, nim.. Pedofil. Tak w skrócie. Kolejna z ofiar chłopaka. Nie trudno było go tu przyprowadzić upijał się codziennie do nieprzytomności i często nie wracał do domu tylko lądował gdzieś w przysłowiowym rowie. Tak było i tym razem. Oszczędzę wam szczegółów,s kupmy się na tym, że teraz Damien obserwuje człowieka przyklejonego do stołu za pomocą ogromnej ilości taśmy samoprzylepnej. Czekał aż się wybudzi.

Mroczny pasażer znów przejął kontrolę.

- Gdzie ja jestem?
Damien ocknął się i spojrzał na stół. Przedstawienie czas zacząć.
Podszedł spokojnie, bez słowa. Spokojnie patrząc w oczy mężczyzny, który starał się wyrywać. Bez słowa ostrym tasakiem odrąbał mu rękę i podstawił szklankę, do której leciała jego krew. Do tej samej szklanki nalał szkarłatnej tequili i przysiadł na krześle. Spojrzał się krytycznym spojrzeniem na alkohol zabarwiony krwią i uśmiechnął się delikatnie.
- Kim jesteś?
- Sprawiedliwością.
To było ostatnie słowa, by po chwili mocnym uderzeniem tasaka wbić się w jego szyję. Szybka śmierć. Damien odetchnął głęboko patrząc na umierające oczy. Nie rozumiał istoty pogrzebu, ludzie umierają nad czym się tu rozczulać? Mroczny pasażer został nakarmiony, ćpun zasięgnął po narkotyk. Wszystko wracało do normy, gorączka opadała trzeźwość umysłu powracała a chłód w jego żyłach znów docierał do martwego serca. Wszystko jest takie jakim być powinno. Pozostało tylko poćwiartować zwłoki, posprzątać po sobie i wszystko spalić w kominku, a następnie zakraść się do zamku. Do dzieła!


Gdy skończył był już prawie poranek. Przekradł się do zamku bez większych problemów. Musiał czekać jeszcze kilkanaście minut ukryty za posągiem aż przejdzie kotka Filcha. Jak zawsze niezauważony zupełnie jakby był trupem. Już wchodził po schodach. Pierwsze, drugie, trzecie piętro...
I, wtedy się stało. Chwila nieostrożności. Strącił kubek.
- Ups – Popatrzył się na osobę.

No wspaniale tylko mi tu siostry brakowało. Chyba nie będzie zachwycona.

- Przepraszam? - No, a co miał innego jej powiedzieć?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Gdybym miał czule serce, pewnie by mi pekło

Gdybym wierzył w Boga i grzech, trafiłbym stąd prosto do piekła, gdybym wierzył też w piekło..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2943-damien-dugmesii#49517
Florence Lacroix

avatar

Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Wahadło   Wto Paź 14, 2014 4:58 pm

Flora siedziała obok wahadła. Była wczesna pora, ale ona nie potrafiła spać. Nie znała jakieś konkretnej przyczyny, potrzebowała chwili spokoju, samotności. Często tu przesiadywała, rzadko kiedy zdarzało się jej spotkać tu jakąś osobę. Pewnie dlatego tak bardzo lubiła to miejsce. Odkąd tylko wstała, wszystko ją denerwowało. Próbowała czytać książkę w domitorium, ale nie było to możliwe, otóż jedna z jej współlokatorek strasznie chrapała. Strasznie ją to drażniło, co prawda w tym miejscu wcale nie było lepiej. Gryfonka zapomniała już jak bardzo irytujący jest dźwięk zegara. Nie przeniosła się stąd jednak, nie przychodziło jej żadne inne miejsce na myśl, gdzie mogłaby się udać, nie spotykając przy okazji kotki Filcha. Nie potrzebowała teraz problemów, nie miała ochoty na żadne szlabany i marnowanie czasu, a tym bardziej na towarzystwo jakiejś przypadkowej osoby. Sięgnęła po kubek z herbatą, upiła kilka łyków. Była zimna. Merlinie, czemu dzisiejszego poranka wszystko musi być przeciwko niej. Nie znosi zimnej herbaty, nie smakuje jej prawie wcale. Nie sądziła, że aż tak szybko wystygnie, przecież dosłownie przed chwilą dopiero ją zrobiła. Odłożyła kubek, z niesmakiem wypisanym na twarzy. Spróbowała jeszcze raz zagłębić się w lekturze. Minęła może niecała minuta i odłożyła książkę na podłogę obok herbaty. W tym właśnie momencie wiedziała, że nic z tego. Nie potrafi się skupić w takich warunkach, a bezmyślne czytanie nie ma sensu. Oparła głowę o ścianę i zamknęła oczy. Potrzebowała chwili relaksu, ale czy w takich warunkach było to możliwe? Dla niej na pewno nie. Już po paru sekundach otworzyła oczy rozglądając się nerwowo dookoła. Na twarzy delikatnie się zaczerwieniła ze złości. Jej wzrok zatrzymał się na wahadle, zaczęło gorączkowo myśleć, jak je uciszyć. Nic jednak nie przyszło jej do głowy. Może dlatego, że się nie wyspała, albo nie jadła śniadania. Kto wie. Usłyszała czyjeś kroki, zaskoczyło ją to trochę. Nie spodziewała się tutaj nikogo o tej porze. Miała tylko nadzieję, że nie jest to woźny. Nie ruszyła się z miejsca, nie miała ochoty na zabawę w chowanego z mężczyzną. Trudno najwyżej zmarnuje parę godzin swojego jakże ciekawego życia, na bezcelowe czynności. Osoba ta była coraz bliżej. Śpieszyła się tak bardzo, że nawet jej nie zauważyła i strąciła jej kubek z herbatą, oblewając ją przy okazji. Florence wkurzyła się jeszcze bardziej, ten nieszczęśliwy wypadek wystarczył, by uszły z niej wszystkie negatywne emocje.
- Idiota! - burknęła i wstała poprawiając swoją mokrą spódniczkę. - Nie widzisz, że tutaj siedzę?! Aż taka drobna nie jestem i z pewnością można mnie zauważyć z większej odległości!? - uniosła głowę. - Co za bezmózgowiec nie patrzy pod nogi? Nie wiem czy wiesz, ale nie jesteś w tym zamku sam i trzeba z góry zakładać, że można się na kogoś natknąć! - cały czas mówiła podniesionym głosem. Spojrzała na chłopaka z niekryjącą się niechęcią, jej wyraz twarzy nie zmienił się nawet gdy rozpoznała chłopaka. - Popatrz co zrobiłeś. - wskazała na rozlaną herbatę i mokrą książkę leżącą na podłodze, a potem na swoją spódnice.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Florence Lacroix
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2936-florence-lacroix
Kayla Rose

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Wahadło   Nie Lis 02, 2014 7:15 pm

Wchodząc po schodach już z daleka słyszała dźwięk tykania. Gryfon trzymał się z tyłu. Było jej trochę nieswojo, gdy szli przez ciemne korytarze. Czy to lęk przed spotkaniem czegoś niepożądanego w ciemnym korytarzu? Po plecach przebiegł jej dreszcz, przyspieszyła kroku, nie chcąc, by zauważył jej wahanie. W końcu stanęła obok wahadła, rytmicznie odmierzającego upływający czas. Odwróciła się, sprawdzając czy chłopak nie zgubił się po drodze. Nie. Był tuż za nią.
- A więc uważasz się za eksperta w poznawaniu tajemnic Hogwartu? - kontynuowała wcześniej zaczętą rozmowę. - Musiałeś sobie zadać sporo trudu, no i zmarnować trochę czasu na swoje badania. Podzielisz się wynikami czy są one utajnione?
Zastanawiała się, dlaczego wcześniej nie rozmawiała z nim. Przecież był mniej więcej w jej wieku. To oczywiste, idiotko, odpowiedziała sobie, przecież chodzisz ciągle z głową w chmurach. Jak mogłaś w takim razie zauważyć cokolwiek oprócz czubka swojego nosa? Oparła się plecami o ścianę, splatając z tyłu ręce. Czuła bijący od niej chłód, więc szybko odsunęła się od muru. Poza tym buty zaczęły ją uwierać. Usiadła więc na jednym ze schodków i poklepała miejsce obok siebie.
- Usiądziesz? Pewnie masz wiele do opowiedzenia o tych tajemnicach zamku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3066-kayla-rose
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wahadło   Nie Lis 02, 2014 8:26 pm

Ledwie za nią nadążał, z trudnością pokonując każde kolejne piętro. Wyglądało na to, że tego wieczoru schodu postanowiły zaprotestować i żaden ich fragment nawet nie drgnął, gdy wraz z Krukonką wspinali się coraz wyżej. Oddychał głęboko, próbując nie dać po sobie poznać sporego zmęczenia, więc gdy dziewczyna odwróciła się w jego stronę, wypiął dumnie pierś i na moment wstrzymał oddech, sprawiając wrażenie, jakby w te trzy piętra nie zrobiły na nim wrażenia. W rzeczywistości praktycznie wypluł sobie płuca.

Mam beznadziejną kondycję, pomyślał, zanim usiadł na schodku niżej i odpowiedział na jej pytania.
- Po pierwsze, to tajemnicami zamku nie dzielę się tak łatwo, bo za wiele mnie kosztowało ich zdobycie, sama zresztą rozumiesz - odwrócił się lekko w jej stronę, by przyjrzeć się jej twarzy mimo słabego światła. - A po drugie, większość pewnie i tak sama doskonale znasz - wzruszył ramionami. Oparł się o drewnianą balustradę, przez chwilę przyglądając się, jak wielkie wahadło miarowo przesuwa się na tle szyby.
Powrót do góry Go down
Kayla Rose

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Wahadło   Nie Lis 02, 2014 9:09 pm

- Są sposoby na wyciągnięcie pożądanych informacji, zresztą jako czarodziej znasz je. - powiedziała ze śmiechem. Na widok miny chłopaka dodała: - Ale jako dzielny Gryfon pewnie potrafisz im przeciwdziałać, więc nie będę próbować. Dziwnie się poczuła, gdy jej się przyglądał. Nie lubiła być oglądana i oceniana. Jednak nie zrobiła nic, co mogłoby dać mu do zrozumienia, że czuje się jak eksponat. Spuściła wzrok, powtarzając sobie w duchu, że to nic takiego i nie ma czym się denerwować. Była zadowolona, że panuje półmrok, bo pewnie zauważyłby rumieniec na jej twarzy.
- Często przychodzę tutaj, gdy potrzebuję spokoju. - powiedziała miękko, chcąc odwrócić jego uwagę od siebie. - Rzadko ktoś odwiedza to miejsce po zajęciach. Wyciągnęła wygodnie nogi i splotła na nich dłonie. Wokół panowała cisza, odgłosy zabawy nie docierały tutaj. Tykanie wahadła zawsze ją uspokajało. Teraz też, rozluźniała się powoli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3066-kayla-rose
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Lis 03, 2014 9:30 pm

Szczebelki balustrady wbijały mu się w plecy, ale nie zwracał na nie większej uwagi. Później będzie to pewnie pokutowało jakimś niewielkim bólem kręgosłupa, ale póki co się o to nie martwił. Panująca dookoła cisza, od czasu do czasu jedynie przerywana jakimś szelestem, mogła wydawać się drażniąca, ale nie dla niego. W pewnym momencie poczuł nagle dziwną senność, wywołaną miarowym odliczaniem i płynnym ruchem wahadła, zaraz się jednak otrząsnął.

- Jako dzielny i szlachetny Gryfon muszę też od razu zastrzec, że nigdy nie posunąłbym się do mało szlachetnych, etycznych i moralnych sposobów na wyciągnięcie informacji - wyrecytował. - Chyba że sprawa dotyczy przepisu na przepyszny keks babci, wtedy posunąłbym się nawet do najbardziej perwersyjnych sposobów, by go zdobyć - mrugnął do niej, ale z racji panującej ciemności było mało prawdopodobne, by to dojrzała. W ogóle co za dziwne nawyki mu się wkradają, w ciągu ostatnich godzin zamrugał więcej razy, niż przez ostatni rok. Objął kolana rękoma, chroniąc się przed nieprzyjemnym chłodem, który ciągnął spod ogromnej szklanej tarczy.

- Większość woli chyba wyjść na błonia i poszwędać się po świeżym powietrzu. Sam mam taką ochotę po lekcjach eliksirów - mruknął, zamykając na chwilę oczy. Co prawda nie miał większych problemów z tym przedmiotem i wręcz go uwielbiał, ale spędzanie nawet godziny w dusznej klasie, gdzie dookoła unoszą się nierzadko mało atrakcyjne zapachy, z pewnością nie było szczytem jego marzeń.
Powrót do góry Go down
Szara Dama

avatar

Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Lis 03, 2014 10:19 pm

Szara Dama wyłoniła się ze ściany. Zamyślona poruszała się bezszelestnie, lecąc w powietrzu. Nie zauważyła nawet siedzących tutaj uczniów. Patrzyła przed siebie, pozostawiając za sobą lekki wiatr, który rozwiał włosy dziewczynie. Nie zdawała sobie sprawy, że właśnie przepłynęła przez Gryfona, zresztą nawet by jej te nie interesowało. Nie zwracała na nikogo uwagi, pochłonięta nieznanymi nikomu myslami i zniknęła za nimi, pozostawiając chłód.

z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

The Grey Lady


When I lived, I was Helena Ravenclaw...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2267-szara-dama
Kayla Rose

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Wahadło   Wto Lis 04, 2014 8:28 am

- Ależ wcale nie wątpię w tą gryfońską szlachetność. - powiedziała, spoglądając na niego rozbawionym wzrokiem. - Powiedziałabym nawet, że jest to bardzo pożądana cecha u młodego czarodzieja..
Nagle wpadł jej do głowy pomysł, który miał wystawić na ciężką próbę tę jego szlachetność. Usiadła bokiem, przekrzywiła głowę i zaczęła wcielać w życie ten plan: - No dobrze. A gdybyś miał możliwość podzielenia się z kimś tym przepysznym keksem babci, kogo byś wybrał: piękną Ślizgonkę, która właśnie wpadła ci w oko, najlepszego kumpla, który pomógł ci ją poznać czy może woźnego Filcha, który przydybał cię na korytarzu po dwudziestej drugiej? I żadnych zaklęć. - dodała po chwili namysłu, wiedząc że Gryfoni są nie tylko odważni i szlachetni, ale także sprytni.
Gdy tylko wypowiedziała te słowa, ze ściany wyłoniła się jakaś postać, chyba kobieca, która silnie kontrastowała z półmrokiem panującym w tym miejscu. Kayla zdążyła jedynie pomyśleć elokwentnie: ojej, duch. Zjawa przemknęła obok niej, przenikając prosto przez chłopaka i  wywołując jednocześnie podmuch wiatru, który zdołał sprawić, by pojedyncze kosmyki jej włosów wysunęły się z koka. Niech to hipogryf, pomyślała, cała misternie układana fryzura była do niczego. Przez chwilę zastanawiała się jak teraz pokaże się na korytarzu w pełnym świetle. Nie zwróciła nawet uwagi na to, że zrobiło się dużo chłodniej. Szybko zdusiła w sobie tę myśl i spojrzała na Gryfona, który chyba próbował dojść do siebie po bliskim kontakcie z duchem. No tak, przecież mówił, że nigdy nie przenikał przez niego duch.
- Wszystko w porządku? - zapytała cicho. Nie miała pewności czy zza rogu nie wyskoczy kolejny duch albo co gorsza Irytek. Ale w pewnym sensie cała ta sytuacja trochę poprawiła jej humor. Ciekawe czy Gryfon przyzna się do jakiegokolwiek dyskomfortu związanego z przeniknięciem przez niego ducha?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3066-kayla-rose
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wahadło   Wto Lis 04, 2014 8:30 pm

Milczał przez chwilę, zastanawiając się, czy zna jakąś piękną Ślizgonkę, z którą mógłby się podzielić swoim ukochanym keksem, ale bardzo szybko doszedł do wniosku, że nikogo takiego nie kojarzy. Gdyby zapytała o Ślizgona, to może by kogoś wygrzebał z pamięci, ale dziewczyna? Przewrócił w myślach oczami, kiedy on ostatni raz zwrócił uwagę na dziewczynę? W końcu znalazł odpowiedź, która najbardziej go satysfakcjonowała. Uśmiechnął się, spojrzał jej śmiało w oczy i powiedział powoli wypowiadając słowa:

- Cóż, gdybym miał taką możliwość, to oznacza, że mogę, ale nie muszę z niej skorzystać - zaczął, widząc po jej minie, że już zrozumiała, o co mu chodzi. - A to z kolei automatycznie znów oznacza, że nie skorzystałbym z tej możliwości i nie dzielił się keksem z nikim - jego uśmiech jeszcze bardziej się powiększył, gdy dostrzegł jej zdezorientowany wyraz twarzy. Po chwili śmiał się już bez żadnego skrępowania i prawie zachłysnął powietrzem, gdy nagle poczuł lodowate zimno przenikające całe jego ciało. Wzdrygnął się, natychmiast zamykając paszczę i patrząc zszokowany na dziewczynę.

W pierwszym odruchu sądził, że się zdenerwowała jego śmiechem i rzuciła na niego jakieś zaklęcie, ale nie dostrzegł w jej dłoni różdżki. Dopiero potem przypomniał sobie niedawne opowieści o spotkaniach z duchem i jeszcze szerzej otworzył usta, wyglądając jak ostatni idiota.
- Ja... ja... - powiedział cicho, ledwo wyduszając z siebie słowa. - O, Merlinie...
Powrót do góry Go down
Kayla Rose

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Wahadło   Sro Lis 05, 2014 8:55 am

W pierwszej chwili nie wiedziała, co robić. Gryfon wyglądał jak spetryfikowany.... Gryfon. Ta myśl, która przemknęła jej przez głowę, sprawiła, że miała ochotę ryknąć śmiechem. Opanowała się jednak mając na względzie uczucia chłopaka. Wiadomo przecież, że urażenie męskiej dumy to gwóźdź do trumny znajomości. Nie mogła tylko opanować drgania kącików ust.
- Widzisz? Nie chciałeś się dzielić keksem i teraz masz za swoje. - powiedziała, chcąc odwrócić jego uwagę od tego nieprzyjemnego uczucia. Wyciągnęła różdżkę i wycelowała w niego, wypowiadając zaklęcie rozgrzewające. Może teraz będzie w stanie powiedzieć cokolwiek, chociaż rozumiała, że musi to być dla niego w jakimś sensie szok.
- Nie przejmuj się tak. To tylko duch. Pamiętasz jak mówiłeś o odkrytych przez siebie tajemnicach Hogwartu? Na pewno były stokroć gorsze niż jakiś tam mały duszek, prawda? - poklepała go po ramieniu. - I tak jesteś bardzo dzielny. Kiedyś byłam świadkiem jak Krwawy Baron przepłynął przez jakiegoś Ślizgona. Chłopak krzyknął, zachwiał się, znowu krzyknął a potem zemdlał. Naprawdę jestem pełna podziwu.
Paplała bez sensu jak jakaś nawiedzona Krukonka. Ale cóż, ktoś teraz musiał wziąć na siebie rolę pajaca. Wcale jej to o dziwo nie przeszkadzało. Przynajmniej czuła, że w końcu coś się zmieniło i nie jest teraz taka sztywna i spięta jak na samym początku ich znajomości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3066-kayla-rose
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wahadło   Sro Lis 05, 2014 12:08 pm

Wciąż był w szoku, gdy zaczęło działać zaklęcie rozgrzewające, a Kayla dotknęła jego ramienia. Samo przeżycie nie było jednak aż tak niemiłe, jak mógł się spodziewać. Najgorsze okazało się zimno, które przenikało nie tylko całe ciało, ale rozpanoszyło się dookoła jak jakaś upiorna lodowata mgła. Dotknął policzka chłodną dłonią, a następnie potarł obie o siebie, rozgrzewając je jeszcze bardziej. Zamknął usta, uświadamiając sobie, że musiał wyglądać idiotycznie z otwartą szeroko paszczą. Wciągnął kilka razy głęboko powietrze przez nos, licząc w duchu do dziesięciu i dopiero wtedy się odezwał.

- Mało kto by nie zemdlał, gdyby przepłynął przez niego Krwawy Baron - mruknął w solidarnym geście bronienia słabego i wrażliwego męskiego rodzaju. Potrząsnął głową i wzdrygnął się na samą myśl o takiej możliwości.  Duch Slytherinu był niespecjalnie lubiany nie tylko przez innych umarłych mieszkańców zamku, ale i przez jego żywych lokatorów, w tym nawet samych Ślizgonów. Z niejaką złośliwością uświadomił sobie, że to właśnie zielona plaga Hogwartu jest najbardziej narażona na bliskie spotkania ze swoim duchem. - Pozostaje jednak dla mnie zagadką, że jeszcze nikt się nie zirytował tym nagłym duchowym przelatywaniem uczniów - dodał ze złością, otrzepując niewidoczny pyłek z rękawa szaty, jakby chciał strząsnąć resztki duchowych pozostałości.
Powrót do góry Go down
Kayla Rose

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Wahadło   Sro Lis 05, 2014 2:08 pm

- Dla kogoś, kto już nie żyje to jedyna rozrywka. Zresztą chyba nikt nie odważyłby się zadzierać z duchem. Pozostaje ci tylko zaakceptowanie tego faktu. W sumie ta sytuacja była okropnie zabawna, ale nie chciała się śmiać, żeby nie pomyślał sobie, że to on jest obiektem. Widziała zresztą, że rozzłościło go to niespodziewane spotkanie pierwszego stopnia z duchem.
- Poza tym, mój drogi, warto mieć ducha po swojej stronie. Zwłaszcza jeśli nasz kochany woźny przyłapie Cię na jakimś niedozwolonym według niego czynie. Wtedy ta znajomość może się okazać jedynym ratunkiem przed szlabanem. Całe pokolenia uczniów zawdzięczają niektórym duchom życie bez złych wspomnień wywołanych widokiem gabinetu woźnego.
Co się z nią dzieje? Chyba pobiła rekord. W ciągu tego całego dnia rozgadała się tak, że sama nie mogła w to uwierzyć. Jakoś nigdy nie złożyło się tak, żeby rozmawiała przez dłuższy czas z jedną osobą. Och, nie bądź taką pesymistką, łajała siebie, przecież nie będziesz się chowała na widok każdej osoby, którą spotkasz. Trochę odwagi nikomu nie zaszkodzi, a wręcz może pomóc.
Na brodę Merlina, znów ze sobą rozmawia! Spojrzała w jego stronę ze strachem, myśląc, że ta cisza trwała zbyt długo, ale chyba nie zauważył nawet jej rozkojarzenia, będąc jeszcze myślami przy ostatnich wydarzeniach. Odetchnęła cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3066-kayla-rose
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wahadło   Sro Lis 05, 2014 9:49 pm

- To niech sobie przelatują kogoś, komu się to podoba - burknął w odpowiedzi, wstając ze schodów i spoglądając w dół nad balustradą. Chłód, który pojawił się wraz z duchem, na szczęście minął i na podeście znów panowało przyjemne ciepło, od czasu do czasu tylko przerywane pojedynczym podmuchem. Usiadł z powrotem na schodach i dla pewności wyciągnął różdżkę, chociaż doskonale wiedział, że w przypadku starcia z duchem na niewiele mu się to przyda.

- Mieć ducha po swojej stronie jak najbardziej. Ale mieć ducha w w sobie to jednak nie dla mnie - zmarszczył brwi, rozglądając się podejrzliwie. W końcu się rozchmurzył i dla zabawy gasił i zapalał różdżkę. Migające światełko raz po raz rozjaśniało najbliższe kilka metrów.
- Zdarzyło ci się korzystać z takiej duchowej pomocy? - zapytał zaciekawiony, zastanawiając się, czy wypowiada swoje opinie z doświadczenia czy może gdzieś je zasłyszała. Nie wyglądała właściwie na fankę niebezpiecznych przygód z woźnym w jego gabinecie, ale kto wie... w końcu to Krukonka.
Powrót do góry Go down
Kayla Rose

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Wahadło   Czw Lis 06, 2014 8:09 am

Kiedy odburknął jej coś w odpowiedzi, obrażony jak panienka, miała ochotę wstać i nawrzeszczeć na niego, żeby przestał się nad sobą rozczulać. Och, rzeczywiście, jakże to okropne, że jakiś duch miał czelność przepłynąć przez idealnego Gryfona. Uch, miała nadzieję, że otrząśnie się z tego, bo w przeciwnym razie, naprawdę zrobi, to o czym myślała. Wyjdzie na wariatkę, ale trudno, nie będzie się tym przejmować. A może on potrzebuje tego, żeby ktoś w końcu nim potrząsnął? Wzruszyła ramionami i przez chwilę nic nie mówiła, żeby miał czas na ochłonięcie.
Kiedy usiadł z powrotem, przyjrzała mu się uważnie. Chyba mogła sobie darować pogadankę na temat wrażliwości Gryfonów. Znowu wzruszyła ramionami.
- Korzystałam z takiej pomocy, ale dotyczyła jedynie prac domowych. Duchy są naprawdę pomocne. Trzeba tylko traktować je z pewną dozą ostrożności i uważać na słowa. - troszkę żałowała, że nie może pochwalić się jakąś interesującą przygodą z woźnym w roli głównej. Ale raczej nie była uczennicą pakującą się co krok w kłopoty. - O przypadkach bliskich spotkań z woźnym jedynie słyszałam. Zresztą, mało kto wie, co dzieje się z tymi, którzy wejdą do jego jaskini. Ci, którzy to przeżyli, nie byli już potem tacy jak wcześniej. - powiedziała poważnym tonem, ale gdy zerknęła na chłopaka, nie mogła już wytrzymać i zaczęła się śmiać. Jego mina była bezcenna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3066-kayla-rose
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wahadło   Czw Lis 06, 2014 9:07 pm

- Nie znam nikogo, kto z własnej woli chciałby się spotkać sam na sam z woźnym w jego gabinecie - powiedział, wstając po raz kolejny i kierując się tym razem w górę, do szklanej tarczy. Wyjrzał na zewnątrz, dostrzegając nikłą poświatę nad murami zamku. Stojąc ukryty za szkłem mógł w spokoju obserwować dziedziniec, na którym teraz pojawiło się kilka małych sylwetek. Najwidoczniej niektórzy dopiero teraz wracali z imprezy... albo postanowili bardzo wcześnie wstać. Odwrócił się do dziewczyny, nie ruszając się jednak z miejsca i spojrzał na nią wyczekująco.
- Nie wiem jak tobie, ale mi przydałoby się trochę snu ten nocy. Mamy dzisiaj wolne, ale chciałbym ten dzień przeznaczyć na naukę... - uśmiechnął się przepraszająco. Z ogromną chęcią zostałby dłużej i wyciągnął z niej jakiś sekret albo przynajmniej interesującą historię z życia, ale miał wrażenie, że jeśli za chwilę nie znajdzie się w łóżku, to zaśnie na samych schodach.
Powrót do góry Go down
Kayla Rose

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pią Lis 07, 2014 9:21 am

- No właśnie oni nie robili tego z własnej woli. - mruknęła. Nagle zrobiło jej się okropnie zimno. Nic dziwnego, siedziała na schodach w sukience, która bynajmniej z futra nie była. W tej samej chwili chłopak wstał i podszedł do tarczy wahadła. Odruchowo również wstała, ale nie ruszała się z miejsca. Miała okazję przyjrzeć mu się dokładniej, nie narażając się na to, że coś zauważy. Poza tym teraz, gdy już podniosła się do pozycji stojącej, znowu we znaki dawały jej się nogi. Chyba będzie musiała zdjąć buty idąc do dormitorium. Powolutku przestępowała z nogi na nogę, posykując z bólu. Kiedy nagle się odwrócił, uśmiechnęła się jakby nigdy nic. Tylko tego brakowało, żeby zauważył jej dziwne zachowanie.
- Rozumiem. Jest już późno. - wystękała. Cholerne buty. Ostatni raz założyła buty na obcasie. Nigdy się nie przyzwyczai do nich. - W takim razie, dobranoc. - zeszła parę stopni w dół. Nagle się zatrzymała i odwróciła. - Spędziłam bardzo miły wieczór. Mimo tego pechowego spotkania z duchem. - uśmiechnęła się. - Do zobaczenia. - pomachała mu ręką i zaczęła wchodzić na górę. Miała zamiar zdjąć buty natychmiast, gdy znajdzie się za rogiem, jednak musiała odegrać dostojne odejście damy do swych komnat. Zachichotała w myślach. To był naprawdę ciekawy wieczór.
/zt dla obojga
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3066-kayla-rose
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Gru 22, 2014 12:52 am

Był już późny wieczór, prawie godzina rozpoczęcia ciszy nocnej, gdy Amelia wróciła z Lasu. Słońce jak to bywa o tej porze roku, już dawno skryło się za horyzontem, więc korytarze zamku, którymi po cichu kroczyła Puchonka oświetlone były migotliwym światłem magicznych pochodni.
Powinna pójść do swojego pokoju, odpocząć po ciężkim dniu pełnym ćwiczeń pradawnej magii, przygotować się na nadchodzący dzień zajęć w szkole, jednak zupełnie nie miała na to ochoty. Najchętniej pospacerowała by po błoniach, tyle, ze dobrze wiedziała, że Lis szybko by ją zauważył i siłą zaciągnął do łóżka, a nawet gotów by był siedzieć przy niej póki nie zaśnie, przekonany, że właśnie tego potrzebuje jej organizm. Jego troska była miła, ale czasami ją denerwowała. Dlatego postanowiła skryć się gdzieś w zamku i zwyczajnie poobserwować nocne widoki przez okno. Nie skierowała się jednak w swoje ulubione miejsce, czyli na wieże astronomiczną, a do niewielkiego pomieszczenia z wahadłem. Usiadła na szerokim parapecie i zapatrzyła na osnute księżycową poświatą błonia.Wsłuchiwała się w miarowy dźwięk kołyszącego się powoli wahadła i pod jego wpływem zasnęła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Gru 22, 2014 1:10 am

Barty od jakiegoś czasu siedział na progu przed wejściem do zamku. Rozmyślał o tym co obiecała mu Sofie, że dołączy do szeregów Czarnego Pana, nauczy go najczarniejszej magii. Był szczęśliwy, naprawdę szczęśliwy z tego powodu. I wtedy właśnie ujrzał wracającą z Lasu Fern. Zmarszczył brwi. Co ona robiła sama w Lesie? I przede wszystkim czy była sama? przelatywało mu przez głowę. Skrył się w zagłębieniu ściany, by go nie widziała i postanowił ją śledzić. Ot tak, dla hecy, zobaczyć czym ostatnio się zajmuje, a przede wszystkim z kim się spotyka, jeśli w ogóle.
Szedł za nią, aż do samej wieży, a potem do pokoju z zegarem i wahadłem. Nie odzywał się. Był ciekaw czy się z kimś tu umówiła, by w razie czego nakryć ich w akcji i upajać się jej upokorzeniem. Zamiast tego, Amelia zwyczajnie zasnęła... Wzruszył ramionami i siadł obok niej.
- Ukradli Ci łóżko czy wyrzucili z pokoju, że postanowiłaś spać na ziemi? - zapytał, gdy już ją szturchnął i zdołał obudzić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Gru 22, 2014 1:32 am

Nawet nie zauważyła momentu w którym zmorzył ją sen. w Jednej chwili siedziała patrząc w dal zagłębiona we własne myśli, nie zważając na otaczający ją świat, ani na uczucie bycia obserwowaną, które towarzyszyło jej odkąd weszła do zamku, a w następnej poczuła lekkie szturchnięcie, przez które lekko podskoczyła i usłyszała znajomy, acz dawno nie słyszany głos, przywodzący wiele wspomnień. Przez krótki moment pozwoliła sobie oddać się owym wspomnieniom, ich czarowi, a na jej ust automatycznie wpłynął delikatny uśmiech, który nie jedno zatwardziałe serce by zmiękczył.
Dopiero po upływie paru sekund powoli uniosła powieki patrząc na siedzącego obok chłopaka.
-Hej Barty- przywitała swoją pierwszą szkolną miłość. Jej uśmiech zrzedł gdy przypomniała sobie ich ostatnie spotkanie. Powinna mu to wszystko wytłumaczyć. Wyglądało to jakby dawała mu wtedy kosza, ale tak nie było.. tylko jak to zrobić?
-Z mojego łózka nie roztacza się taki piękny widok- powiedziała obracając wzrok znów ku oknu i roztaczającemu się za nim widokowi.
-Ciebie wyrzucili z pokoju, ze mnie śledzisz? - spytała niby zaczepnie ale w jej głosie nie było kpiny. Brzmiało to raczej jak żartobliwa uwaga, którą w gruncie rzeczy właśnie było.
-Dawno nie rozmawialiśmy- rzuciła jakby mimochodem, lecz wpływający na jej policzki rumieniec gdy patrzyła na Barty'iego i poważne spojrzenie, dawało wyraz temu, że nie jest to zwykła uwaga, że to jest la niej ważne. Miała nadzieję, ze teraz chłopak zacznie temat, którego ona zacząć nie umiała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Gru 22, 2014 1:50 am

Już myślał, że wypiła jakiś eliksir wiecznego snu, bo dość długo nie wstawała, ale wreszcie ją obudził. Spojrzał na nią i wydawało mu się, że przez jej twarz przemknął jakby uśmiech, jednak głowy by sobie za to uciąć nie dał.
- Cześć, Fern... Amelio - powiedział swoim zwyczajowym, obojętnym tonem, ale dodał imię, ona w końcu też użyła jego imienia, kiedy się z nim przywitała.
- Widok jak widok. Jezioro, łąka i las w oddali - wzruszył ramionami. Barty jakoś nie potrafił docenić piękna przyrody. Bo i po co? Trawa to trawa, z wysokości z bliska nadal jest tylko trawą.
- Nie śledzę Cię. Chciałem zobaczyć, z kim się tu umówiłaś, żeby w razie potrzeby odebrać wam punkty za chodzenie wieczorami po zamku. Szkoda, że ominęła mnie ta satysfakcja - odparł. Nie tłumaczył się. Wcale. W głosie Croucha Juniora nie było już złośliwości, nie kiedy tak ładnie wyglądała zapatrzona na krajobraz za oknem. Cholera! To Fern!
Dawno nie rozmawialiśmy
- Chyba się nie dziwisz, dlaczego się tak stało? W gruncie rzeczy śmiem przypomnieć, że to Twoja wina - odburknął. Poczuł się wtedy urażony. Do głębi. Po raz pierwszy odważył się komukolwiek otworzyć swoje uczucia i spotkał go od razu zawód. Nie jego wina, że nie potrafi ich okazywać jak należy, nie uczono go ich.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Gru 22, 2014 2:14 am

Jej uśmiech poszerzył się, gdy usłyszała jak Barty poprawia się witając ją. Przyzwyczaiła się, że ludzie, którzy nie darzą jej zbyt wielką sympatią nie używają jej imienia. Dla Rosmarie, Anarhold czy Andre niezależnie od wszystkiego zawsze była "Fern"," Fernówą" ewentualnie, gdy chcieli być mili "Fernówką". Dlatego tak miłe było to, ze Barty użył jednak jej imienia. Odbierała to jako okazanie sympatii. Może mylnie, może nie...
- Bardzo urokliwy widok-uśmiechnęła się szeroko lekko przekrzywiając głowę, jakby z wyrazem pobłażliwości, jakby mówiąc " nigdy nie dostrzegałeś piękna ". Było w tym nie co prawdy. To ona zawsze zachwycała się drobiazgami, podczas gdy Ślizgon był do każdej, według niej, pięknej rzeczy nastawiony bardzo sceptycznie.
- Nadal możesz odebrać punkty mi, choć chyba nie ma jeszcze ciszy nocnej-spojrzała na niego pytająco. Nie była pewna ile czasu spała,ale gdy tu szła do ciszy nocnej była jeszcze godzina, a nie wydawało jej się by aż tyle tu siedziała. Wydawało jej się, choć była pewna, ze mylnie, że chłopaka satysfakcjonowałoby przerwanie ewentualnej randki, a nie odebranie punktów.
-Bo nikt tu raczej nie przyjdzie, chyba ze przypadkowo. Z nikim się nie spotykam- wzruszyła ramionami obojętnie. Nie było, a jednocześnie było to kłamstwo. Nie spotykała się z nikim na poważnie, z żadnym człowiekiem, nie w sensie o jakim rozmawiali, ale przecież bardzo regularnie spotykała sie z Lisem... czy to się liczy?
-Nie. Nie dziwi mnie to- usiadła na skraju parapetu, bokiem d chłopaka, chwytając brzeg parapetu opartymi obok bioder dłońmi i patrzyła na swoje kolana.
-Masz rację. To moja wina- kilka zbłąkanych kosmyków opadło jej na twarz, ukrywając jej warz przed spojrzeniem chłopaka.
-Uwierzysz jeśli ci powiem, że tego żałuje? Że chciałabym to jakoś naprawić, a przynajmniej wytłumaczyć?-spytała obracając lekko głowę ku niemu i patrząc z wyraźną skruchą, żalem i bólem na kogoś, kto był jej kiedyś bardzo bliski, i nadal jest

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Gru 22, 2014 2:29 am

Barty od jakiegoś czasu łapał się na tym, że już mniej satysfakcjonuje go dokuczanie Amelii. Tak, Amelii, bo ona miała tak na imię, a nie Fen, jak nazywała ją większość Hogwartu.
- Ja wiem? Co jest urokliwego z oglądaniu z góry tego, co zna się na co dzień? - odparł bez cienia uśmiechu. W jego głosie dało się wyczuć, że prosi ja o nakierowanie, by dostrzegł ową urodę, tego co widziała ona.
- Dlatego Ci ich nie odbiorę - mruknął. Był jawnie niezadowolony. Nikogo z nią nie nakrył, ani też nikt do niej nie przyszedł. Dziwne.
- Myślisz, że mnie to interesuje? To czy się z kimś spotykasz czy nie? - zerknął na nią, ale ktoś w miarę spostrzegawczy mógłby zorientować się, że humor mu się nieco poprawił, gdy Fern powiedziała, iż z nikim aktualnie się nie spotyka. A może tylko kłamała?
Milczał. Chciał wiedzieć i nie chciał. Chciał ją dotknąć i nie chciał. Chciał pójść, ale nie mógł. Musiał zostać. Niech przynajmniej dziewczyna się wytłumaczy, co mu szkodzi.
- Czy uwierzę? Trudno teraz wierzyć w cokolwiek, jeśli przedtem zostało się z góry spisanym na straty - spojrzał jej w oczy. Dostrzegł w nich jakiś smutek i chyba go ruszyło. - Dobrze, wytłumacz - odezwał się po dłuższej chwili milczenia przerywanej tylko cykaniem wahadła. O naprawie nic nie mówił, bo nie wiedział czy chce cokolwiek z nią naprawiać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Wahadło   Pon Gru 22, 2014 3:09 am

Znów przeniosła wzrok na błonia chcąc opowiedzieć dokładnie co ona widzi. Pokazać Barty'emu to piękno które jemu umykało.
-Na co dzień widzisz błonia tylko fragmentarycznie, tylko ten odcinek który znajduje się w zasięgu twojego wzroku, do tego w płaskiej perspektywie. Stąd widać możesz patrzeć na całe błonia. Dostrzec mozajkę jaką tworzy las, lekko pofałdowana powierzchnia błoni, jezioro. I to światło. Sposób w jaki srebrny księżyc odbija się w tafli jeziora, zupełnie jakby się w nim przeglądał mając za światło migoczące gwiazdy. Delikatne połysk zmrożonej nocnymi przymrozkami trawy, w tym srebrzysto białym świetle wyglądającej jak zrobiona z kryształków.Piękno tkwi w odmienności, możliwości dostrzeżenia tak znajomych błoni w zupełnie inny sposób, z innej perspektywy. Stąd wyglądają niemal bajecznie- z każdym słowem jej głos nabierał coraz bardziej marzycielskiej barwy, tak, że na koniec brzmiała jakby opowiadała piękną baśń, a nie jedynie opisywała widok zza okna, a na jej usta znów wpływał ten delikatny, lekko błogi uśmiech, oczy stały się nie obecne, co Barty mógł dostrzec, gdy na koniec wypowiedzi wróciła do niego wzrokiem, opierając głowę o szybę.
-Perspektywa potrafi wiele zmienić-dodała. Miała nadzieję, ze choć odrobinę ukazała chłopakowi piękno, które ona dostrzegała w nocnym krajobrazie za oknem.
-Nie wiem. Interesuje?- wzruszyła ramionami by po chwili unieść pytająco brwi i spojrzeć na swojego towarzysza pytająco z lekko przekrzywioną głową, z wyrazem wyczekiwania i szczerej ciekawości na twarzy. Wydawało jej się, ze w oczach Ślizgona widzi lekkie rozdarcie, ale nie rozumiała tego. Nie wiedziała skąd miałoby się wziąć. Nie drążyła trochę wbrew swojej ciekawskiej naturze.
Przez dłuższą chwilę patrzyli sobie w oczy bez słowa.
-Żałuje. Szczerze żałuje. Nigdy nie spisałam cię na straty, choć może czasem tak się zachowywałam, ale tylko dlatego, ze sama przez długi czas czułam się przez ciebie zraniona. Byłeś kimś na prawdę ważnym dla mnie i nagle zniknąłeś. Zabolało. Wtedy.. to był ciężki okres w moim życiu. Działo się wiele rzeczy, które sprawiły, że za wszelką cenę, nawet zranienia i nienawiści, chciałam odciąć się od tych na których mi zależy. Między innymi od ciebie. Teraz tego żałuję. To było tchórzostwo, a je nie chce być tchórzem. Już nie.- jej czy się szkliły, gdy wspominała, z każdym słowem na temat przeszłości czuła coraz większe zagrożenie ich wypłynięciem. Prawie udało jej się zatrzymać słone krople. Prawie. Jedna spłynęła powoli po jej policzku, gdy spojrzała na Barty'ego z mocą. W jej oczach był żal o którym mówiła, ale spojrzenie było mocne. Potwierdzało tylko to, co mówiła. Nie chciała już się bać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wahadło   

Powrót do góry Go down
 

Wahadło

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: III piętro-