a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Tarcza Zegarowa
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Tarcza Zegarowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Tarcza Zegarowa   Pią Wrz 19, 2014 8:59 pm

Przód tarczy zegarowej jest widoczny jedynie dla osób znajdujących się na zewnątrz. Z tyłu za to znajduje się drewniany podest, gdzie często siadają uczniowie, którzy chcą posiedzieć w samotności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damien Dugmesii

avatar

Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Paź 12, 2014 7:37 pm

Można powiedzieć, że dzień jak co dzień. I wiecie co jest najlepsze? Że wcale, by się nie pomylił! Dokładnie ten sam poranek, ta sama godzina. Ciemno na zewnątrz między drugą a trzecią w nocy. Ile spał? Nie całe trzy godziny. Wystarczało mu, naprawdę nie potrzebował więcej snu. Czasem zdarzało się, ale są to sytuacje wyjątkowe i nie warte wymieniania.
Damien wymknął się z zamku i jak codziennie rozpoczął swój rytuał. Ta sama godzina, ten sam bieg, ten sam trening. Wszystko takie samo. Damien nienawidził zmian a rytuał był dla niego niezwykle ważny. Każdy z nas odnawiał codziennie jakiś rytuał, ale nie przywiązujemy do tego zbytniej wagi. Damian przywiązywał do tego aż za bardzo. Gdy skończył była szósta rano. Jeszcze wcześnie i większość uczniów jeszcze spała. Poszedł się wykąpać oraz przebrać. Dżinsy i koszula w pewien sposób jego znak rozpoznawczy. Następnie śniadanie w wielkiej sali. Istna próba nerwów. Nie rozumiał większości uczniów i ich „miłosnych” dramatów. Z skąd taka znieczulica w ich sercu? Codziennie ginęli ludzi, byli przetrzymywani i torturowani. Strach siedział, im na plecach a ławkę dzielili z seryjnym mordercom. Mało tego przecież tak często w tych czasach dochodziło do porwań uczniów a oni co? Nic. Interesują się tylko tym, że ktoś z kimś zerwał. Nie rozumiał tego. Czy to on był dziwny, czy to dziwny był ten świat? Zastanawiał się między kolejnym łykiem kawy i po prostu wyciszał się. Wymuszone sztuczne uśmiechy i jakieś uprzejme odpowiedzi. Jeszcze kilka minut tej katorgi i będzie wolny.
Wychodząc z wielkiej sali mijał wszystkich niczym pionki na szachownicy. Nienawidził tłumów było to przytłaczające czasem tak bardzo, że nie można było złapać głębokiego oddechu zupełnie jakby się dusił pod wodą przytłoczony pod ich spojrzeniami i oczekiwaniami wobec niego, których nie pojmował. Swoje kroki skierował w swoje jedno z ulubionych miejsc. Tarcza zegarowa. Mało, kto tu zaglądał i jak zawsze i teraz było tu pusto, a co ważniejsze było tu cicho. Przyjemna cisza układająca myśli i budująca azyl, w którym można odpocząć. To były dobre chwile.
Damien usiadł na ławce i zamknął oczy oddychając spokojnie, głęboko. O czym myślał? O niczym po prostu nie miał o czym. Jego życie toczyło się spokojnym, równomiernym tempem. Nic mu nie zagrażało nic się nie komplikowało. Czy tak będzie już zawsze?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Gdybym miał czule serce, pewnie by mi pekło

Gdybym wierzył w Boga i grzech, trafiłbym stąd prosto do piekła, gdybym wierzył też w piekło..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2943-damien-dugmesii#49517
Kayla Levis

avatar

Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Paź 12, 2014 8:44 pm

Przebudziła się parę minut przed budzikiem, ale ostatnio to dla niej norma. Późno kładła się spać, a wstawała wcześnie. Co miało na to wpływ? Nowe miejsce, nowi ludzi, nic znajomego... Dźwięk jej budzika rozbrzmiewał zawsze wcześniej niż te jej współlokatorek. Nie lubiła robić czegokolwiek kiedy one były w pobliżu. Najpierw długa odprężająca kąpiel, a później typowy etap przygotowań i gdy tylko usłyszy, że ktoś zaczyna się ruszać, wymyka się po cichu z dormitorium. Szybkie śniadanie, kiedy jeszcze nie ma tłumów i była wolna. Nie chciała unikać ludzi, chciała unikać jedynie tych, których nie znała, a jak miała ich poznać jeżeli się odizolowywała. Obiecywała sobie poprawę, że na drugi dzień wstanie przynajmniej pół godziny później i nie będzie unikać towarzystwa... ale jak zawsze kończyło się na niczym.
Oczywiście są również złe strony, teraz miała mnóstwo czasu, z którym nie specjalnie miała co zrobić. Tak jak od kilku dni poszła na spacer po zamku, w końcu musiała go trochę poznać, ale niewiele do tej pory udało się jej odkryć. Nie interesowały ją typowe sale, łazienki czy korytarze, prędzej miejsce gdzie będzie mogła się schować.
Wdrapała się na trzecie piętro, przeszła korytarzem, po czym skręciła niewiadomą ilość razy i dotarła w nieznane jej miejsce... co ostatnio nie jest nowością. Stanęła na chwilę, i usłyszała regularny dźwięk, wybijający rytm... czas. Zegar?
Nie miała czasu za bardzo rozejrzeć się po pomieszczeniu, bo wcześniej zauważyła jakiegoś chłopaka, miał zamknięte oczy, przez moment przez myśl jej przeszła ucieczka, ale to miejsce za bardzo przypominało jej wymarzony azyl i nie mogła od tak po prostu odpuścić, nie łatwo będzie jej szybko takie znaleźć, a on zapewne ma jeszcze takich kilka. Zrobiła jeszcze ze dwa kroki, tym razem głośne, aby go zaalarmować. Nie wiedziała za bardzo co dalej powinna zrobić, co powiedzieć. Najlepiej byłoby dla niej gdyby owy intruz po prostu sobie poszedł i zapomniał o tym miejscu.
-Co ty tutaj robisz?- Zapytała z udawanym wyrzutem jakby wkradł się na jej prywatną posesję.-Nie masz teraz czasami jakiś lekcji, albo innych zajęć?- Zapytała próbując nakłonić go do pójścia sobie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Kayla Tessa Levis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2627-kayla-tessa-levis?highli
Damien Dugmesii

avatar

Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Paź 12, 2014 9:03 pm

Z otwartymi oczyma Damien przyglądał się otoczeniu. Siedział na ławce w parku, była wiosna spokojny, ciepły wiatr głaskał go w policzek. Obok siedział Nicholas przypatrując się ze zmartwienie, w chłopaka.
- Śledztwo zostało ponownie otwarte
- Słyszałem o tym
- Powinieneś znaleźć sobie lepsze miejsce na chowanie swych... przyjaciół...
- Lepsze? Miałbym ich zakopywać?
- Ćwiartowanie zwłok i wrzucanie wszystkiego w worku do rzeki nie jest dobrym pomysłem
- Jest najlepszym pomysłem
- Gdyby tak było nie byłoby śledztwa
- To wina prądów rzecznych. Czasem jakiś worek wypłynie co poradzić? Nic nie mają, żadnych śladów czy dowodów. Są jak dzieci we mgle a dla zamknięcia sprawy skażą obojętnie kogo.
- Jak mnie
- Ty się dałeś złapać, zostawiłeś ślad
- Zrobiłem, to by cię chronić
- I się udało. Jestem bezpieczny
- Jak długo?


To pytanie już nie znalazło odpowiedzi. Damien słyszał kroki i powracał do rzeczywistości. Wciąż miał zamknięte oczy i oddychał spokojnie. Nie odczuwał lęku czy strachu. Czy spał? Nie do końca był to sen. To jedna z jego wizji wynikających z jego choroby psychicznej. A może wcale nie był chory? Ciężko powiedzieć. Czekał spokojnie na ruch drugiej osoby. Wyczul perfumy, drogie i wyszukane. Z całą pewnością była to kobieta jak mógł zgadywać była ona piękna, chociaż czy nie każda kobieta jest piękna? Wszystko zależy od naszego gustu. Nie łudził się, że zostanie pozostawiony samemu sobie. To, by nie miało racji bytu i nie leżało w naturze ludzkiej. Ludzie chcieli towarzystwa niezależnie jak bardzo chcieli temu zaprzeczyć. Próbując się zaszyć idą tam, gdzie najłatwiej ich znaleźć. Jednak czemu to on miał teraz odejść?
- Siedzę – Powiedział racjonalnie i dopiero spojrzał się na dziewczynę. Przytrzymał ją w kontakcie wzrokowym. Było w jej spojrzeniu coś ciekawego. Coś czego nie znał lub zapomniał o istnieniu tego błysku. Co to dokładnie było? - Obecnie mam medytację którą mi przerwano – Zauważył jakże skrupulatnie a na jego ustach zatańczył słaby uśmiech.
- Jestem Damien – Przedstawił się lekko kiwając głową. No przecież trzeba mieć w sobie tą kulturę prawda? On przynajmniej ją w sobie miał. Nie wiedział jak można rozmawiać z kimś przez kilkanaście minut, by po wszystkim zastanawiać się kim ta druga osoba była. Owszem, imienia to tylko przydomki, ale są one nam niezbędne do kumulowania o innych informacji. Przynajmniej Damien tak to widział. - A ciebie co sprowadza w tak ciche miejsce?

Które było cichym, zanim tutaj przyszłaś


Dodał już sam do siebie w myślach. Interesujące, czy to początek jakieś ważniejszej relacji czy czegoś o czym zapomni wychodząc z tej sali.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Gdybym miał czule serce, pewnie by mi pekło

Gdybym wierzył w Boga i grzech, trafiłbym stąd prosto do piekła, gdybym wierzył też w piekło..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2943-damien-dugmesii#49517
Kayla Levis

avatar

Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Paź 12, 2014 9:21 pm

Odpowiedź była równie głupia co jej pytanie. Czego mogła się innego spodziewać? Nie miała pojęcia, ale zawsze jej powtarzano, że ludzie są z natury gadułami, niestety chyba miała przed sobą wyjątek potwierdzający regułę. Zlustrowała jego postać i nie zauważyła nic co mogłoby go wyróżniać, równocześnie oczyszczając swoje sumienie, że nie zwróciła na niego wcześniej uwagi, ludzie tyle plotkują, że zawsze można czegoś się dowiedzieć, ale raczej nie o osobach, które wtapiają się w tłum.
Utrzymała kontakt wzrokowy co nie było za specjalnie trudne czy ciążące, to była sztuka, której dawno ją nauczono i której nigdy się nie zapomina, czasami jest to przydatne, od czasu do czasu udaje się kogoś w ten sposób złamać, ale oczywiście to nie mógł być ten przypadek, jak zawsze miała pod górkę.
-Podejrzewam, ze do medytacji znasz jeszcze inne miejsca i jeżeli tak bardzo ubolewasz nad tym, że ci przerwałam, to zawsze możesz ją dokończyć gdzieś indziej.- Zasugerowała z niewielką nadzieją. Na jego twarzy pojawił się nikły cień uśmiechu, ale dziewczyna tym nie odpowiedziała.
-Kayla-Odpowiedziała zaczynając się przechadzać po pomieszczeniu i rozglądać, równocześnie dając znak, że nie ma zamiaru wychodzić.
-Czy to ważne co mnie tu przywiodło? Nie wystarczy ci fakt, że jeżeli się tu znajduję, to tego potrzebuję.- Nie lubiła mówić o sobie i nie robiła tego kiedy nie musiała i wolała nie zostać do tego zmuszona...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Kayla Tessa Levis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2627-kayla-tessa-levis?highli
Damien Dugmesii

avatar

Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Paź 12, 2014 9:45 pm

Powiadają, że nie ma głupich pytań, ale są głupie odpowiedzi. A może to było odwrotnie? Mało istotne tak naprawdę, bo żadnego z tych stwierdzeń nie było do końca prawda. Nie liczyła się pytanie, czy też odpowiedź, ale to jak zadajemy pytania lub jak na nie reagujemy. Sztuka obserwacji i wyciągnięcie odpowiednich wniosków. Poznanie ludzkiej natury. Do tego trzeba czasu Damien cały czas się uczy. Każdy człowiek jest inny. Natura ludzka jest tak bardzo rozbudowana, że nie można ich szufladkować do jedynego prostego stwierdzenie jacy są a jacy nie są. Właściwie ich odmienność jest jedyną rzeczą jaka jest w nich ciekawa i godna obserwacji. Inaczej byłaby to po prostu strata jego czasu.
Tak właśnie działał Krukon. Wszystko tak, by nie wpisać się w czyjąś pamięć, bo przecież przy jego jakże odmiennym hobby trzeba o to szczególnie dbać. Jeden najmniejszy błąd może być drogą bez powrotu. Drogą do azkabanu. Zdawał sobie z tego sprawę i wiedział doskonale jak krucha jest jego ściana bezpieczeństwa. To nie jest tak, że nie żyje w stresie czy w leku. Po prostu on to kontroluje, przewiduje wszystko do przodu i zakłada każde nawet to najbardziej nieprawdopodobne scenariusze zawsze z gotową odpowiedzią czy alibi. Nigdy nie dać się złapać. To powinno być jego mottem życiowym.
Oczy są naszym odzwierciedleniem duszy. Tak mówią. Złamać kogoś poprzez kontakt wzrokowy to złamać komuś dusze. Ale jak to uczynić, gdy druga osoba nie posiada duszy?
- Nie ubolewam nad tym tak mocno, jak wyglądam, więc nie skorzystam z twej jakże przyjemnej oferty, by sobie z stąd pójść – Kwestia jasna i otwarta, bo przecież, po co trwonić czas i strzępić sobie język na takie gierki? Na boga ( w, którego i tak nie wierzył) przecież nie ma umysłu nastolatka, by w coś takiego się bawić. Strata czasu i energii a, jak już miał na coś tracić swój czas i energię to nie na taką bzdurę. - Równie dobrze, skoro tak zależy ci na byciu samej możesz po prostu wyjść – powiedział wskazując jej drzwi na wszelki wypadek, bo przecież mogła zapomnieć, gdzie one się znajdują.
- Albo też możesz zostać tutaj, pogodzić się z myślą, że ja także tutaj jestem i wybrać jedną z dwóch możliwych opcji. Możemy po prostu tu siedzieć i każde zajmie się sobą albo porozmawiać i się poznać – Damien uśmiechnął się delikatnie tym swoim jakże zagubionym, delikatnym uśmiechem i przymknął na chwilę oczy. Najpiękniejsze w takich sytuacjach było to, że w przeciwieństwie do innych ludzi przez jego głowę nie przelatywały tysiące, a nawet miliony myśli na sekundę. Nic. Była tylko cisza, pustka, orzeźwiający chłód i pewność sytuacji.
- Zawsze jest to ważne. Motor napędzający nasze działania zmuszający nas do jedzenia, wyjścia na spacer, uśmiechu lub ucieczki przed innymi ludźmi. Mogłaś tu przyjść z tak wielu powodów, że nie byłbym w stanie wymienić nawet ich ułamka.
Wciąż nie otwierał oczu jakby na coś czekał. Wyglądał trochę jak pasażer biznes klasy, który właśnie leciał do innego państwa rozmawiać z jakąś dużą firmą o bardzo poważnej sprawie. Dziwne porównanie jednak nie jestem w stanie znaleźć lepszego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Gdybym miał czule serce, pewnie by mi pekło

Gdybym wierzył w Boga i grzech, trafiłbym stąd prosto do piekła, gdybym wierzył też w piekło..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2943-damien-dugmesii#49517
Kayla Levis

avatar

Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pon Paź 13, 2014 6:22 pm

Dostała jasną odpowiedź, nie ma szans, aby sobie poszedł. Cała sytuacja działa również w drugą stronę... jaki był sens jego "tymczasowej izolacji" skoro już nie był sam? Oboje szukali w tym pomieszczeniu swojego miejsca, ale jedno drugiemu psuło to poczucie samotności, bezpieczeństwa.
-Tutaj jestem bardziej sama niż w każdym innym miejscu tego zamku, które zdążyłam poznać, więc raczej na to nie licz.- Zawsze lepsze było towarzystwo jednego chłopaka, niż tego tłoku przy posiłkach, w dormitorium czy na korytarzu. To był inny wymiar czyjejś obecności. Zawsze mimo, że sama nie była, to czuła się samotna, uczniowie żyją swoim życiem , tak jakby obok. W tym przypadku to uczucie zniknęło.
Była nieco zdziwiona jego propozycją, zawsze przecież mógł ją wyrzucić, stwierdzić, że był tutaj pierwszy, a wtedy nie miałaby czego tutaj szukać, w końcu bić się nie miała zamiaru. Na początek usiadła obok, zachowując dystans. W pierwszej chwili nie widziała innej opcji jak ta pierwsza, ona zajmuje się sobą, on sobą i żadne nie interesuje się drugim, jednak po chwili przemyślenia pojawiła się okazja. W sumie fajnie byłoby mieć z kim od czasu do czasu porozmawiać, po prostu kogoś znać, poza tym znowu funkcjonowaliby obok siebie i nic by się nie zmieniło z jej codzienności.
Spojrzała na niego, wydawał jej się sztywny, przybrał jakąś pozę sztuczności, nie zachęcało jej to do rozmowy.
-Dlaczego ty tu jesteś?- Zapytała tak prosto z mostu, nie chciała mówić o sobie pierwsza, nie potrafiła mu jeszcze na tyle zaufać by się otworzyć do najprostszej rozmowy, a nie miała w zwyczaju być nieszczera.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Kayla Tessa Levis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2627-kayla-tessa-levis?highli
Damien Dugmesii

avatar

Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pon Paź 13, 2014 7:23 pm

Tak naprawdę nie było powodów, dla których Damien powinien tu zostawać. W normalnych okoliczność było więcej niż pewne, że to on, by sobie poszedł. Jednak to nie były normalne okoliczności. Przestały takie być w chwili, gdy spojrzał je jw. oczy i ujrzał to coś. Coś o czym zapomniał, chociaż nie potrafił tego zdefiniować. I właśnie to go zaciekawiło coś czego nie pojmował zainspirowała go własna niewiedza a ktoś taki jak on nie może żyć w niewiedzy.
- A dlaczego chcesz być sama? Samotność to stan umysłu i kontrola swej rzeczywistości, umiejętność odizolowania się od ludzi. Samotność to nie puste miejsce, lecz puste serce, czysty umysł. Można otoczyć się ludźmi i wciąż odczuwać dojmujący ból samotności. Po prostu się wyłączyć i dać sobie spokój. Nie potrzeba do tego specjalnego miejsca, ale potrzeba specjalnego podejścia – Nic dziwnego, że jest krukonem prawda? Tak został obdarzony zbyt dużym intelektem i błyskotliwością dodając do tego doświadczenia i jego dojrzałość mamy bardzo niebezpieczną mieszankę, z której ulepiono chłopaka. - Dla tego właśnie twoja obecność w niczym mi nie przeszkadza – Stwierdził nawet nie patrząc na nią ba! Nawet nie otworzył swych oczu. Wiedział, że usiadła obok, ale nie zareagował. Nie przeszkadzało mu to, nie było to dlań krępujące, dopóki była zachowana normalna odległość fizyczna jak i psychiczna.
Osoba do rozmów i zwierzeń. W tym Damien chyba jest najlepszy. Nie pomijając ćwiartowania zwłok oczywiście. Ludzie patrzą na niego i się zwierzają ze swych duchowych dolegliwości oczekują jakiś porad i złotego środku. Nawet nie liczą na to, że on opowie o sobie i chyba najgorsze jest to, że nawet w chwili, gdyby ktoś poznał prawdę o, nim po prostu wzruszyłby ramionami, jakby to co przeżył nie było niczym strasznym. Czy to była ludzka znieczulica na cierpienie innych osób czy może jego znieczulica na własny dramat?

Dlaczego ja tu jestem? Odpoczywam od ludzi, których nie rozumiem, od ich pragnień, uczuć i wymogów. Od udawania, że czuję to samo co oni, chociaż nie odczuwam niczego i chyba nigdy nie potrafiłem. Co ja tu robię? Rozmawiam ze swym zmarłym wujkiem o ćwiartowania zwłok i udaje, że jestem komuś potrzebny, że ktoś mnie rozumie i wiem, że to jest głupie, że to się nie dzieje naprawdę. Co z tego? Co ja tu robię? Nie wiem, z skąd miałbym to wiedzieć?

- Po prostu siedzę – Powiedział otwierając oczy i spoglądając na sufit. Czy odpowiedź była taka posta? Tak chyba, tak, bo przecież nie robił nic konkretnego. Siedział. To wszystko. - Siedzę i czekam aż da sobie znać mój jedyny przyjaciel.

Mroczny pasażer. Kim jesteś? Przyjacielem czy wrogiem?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Gdybym miał czule serce, pewnie by mi pekło

Gdybym wierzył w Boga i grzech, trafiłbym stąd prosto do piekła, gdybym wierzył też w piekło..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2943-damien-dugmesii#49517
Kayla Levis

avatar

Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Wto Paź 14, 2014 12:41 pm

-Łatwiej o tę pustkę kiedy jest się samemu. Tłum przytłacza... zawsze wyłapujesz strzępki rozmów, które zapełniają umysł i skłaniają do przemyśleń.- Nie podobało jej się, że krukon ma zamknięte oczy, ona sama lubiła patrzeć na swojego rozmówce, z mowy ciała dało się wyczytać czasami więcej niż z słów, ale może to kwestia gustu? Mimo wszystko czuła się z tym dziwnie, równie dobrze chłopak mógł wyłączyć się z rozmowy, rozmyślać o czymkolwiek innym, a ona w tym momencie robiła z siebie idiotkę.
Po chwili wstała i zaczęła przechadzać się po pomieszczeniu, rozglądała się dokładnie jakby chciała zapamiętać każdy szczegół. Nie miała zamiaru się zwierzać, ani jemu, ani żadnej osobie w tym zamku, wolała zatrzymać swoje problemy dla siebie, nie ufała, nie była pewna czy ktokolwiek jest w stanie zatrzymać coś dla siebie.
Kiedy usłyszała jego głos nie odwróciła się jeszcze w jego stronę, wpatrywała się jeszcze przez moment przed siebie, sprawdzając czy ten ma jeszcze coś do powiedzenia i kiedy się upewniła, że nie, spojrzała na jego twarz.
-Kim on jest?- Chodziło jej rzecz jasna o jego przyjaciela, no właśnie... tak dawno nie używała tego stwierdzenia w stosunku do kogokolwiek, że już prawie zapomniała jak to jest go posiadać... Jeszcze trzy miesiące temu otaczała się wianuszkiem znajomych, kolegów i przyjaciółek, a tutaj nie ma nikogo... przezabawne...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Kayla Tessa Levis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2627-kayla-tessa-levis?highli
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Lut 28, 2015 11:22 pm

Ucieszył się kiedy pielęgniarka wreszcie doprowadziła go do porządku, bo już miał dosyć leżenia w Skrzydle Szpitalnym. Co prawda nie spędził tam jakoś specjalnie dużo czasu, ale ostatecznie jednak pobyt w tamtym miejscu nie jest najprzyjemniejszy. No w każdym razie nie dla tych osób, które przybywają tutaj jako pacjenci. Dobrze, że przynajmniej miał tak z kim pogadać, choć ta rozmowa nie należała też do przesadnie długich konwersacji. No i z tego początkowego strachu, że nie będzie się to kleiło, nie pozostało nic. Wrócili do w miarę normalnych relacji, a w każdym razie oboje zapomnieli o urazach. Miłość jest silnym uczuciem, ale jeszcze silniejsza jest przyjaźń, która przetrwa nawet najtrudniejsze chwile. I właśnie przykład takiej przyjaźni łączył Jessi Mall oraz Wiktora Estrina. Jednak nic poza tym więcej się wydarzyć nie może. Choć jeszcze jakiś czas temu Ślizgon miał nadzieję, że Gryfonka rozstanie się ze swoim ukochanym Remusem. No cóż, może jest mu pisane życie z kimś innym? A jeśli nie... Czyżby został samotnikiem do końca świata?
- Już myślałem, że spędzimy tam resztę życia. – powiedział kiwając głową z niedowierzaniem, kiedy wyszli ze Skrzydła Szpitalnego. O dziwo nie poszedł każdy w swoją stronę. Było niemalże jak za dawnych, dobrych czasów – on i ona, ramie w ramię jak zaprzysiężeni przyjaciele.
- Swoją drogą, nie myślałem, że jeszcze się do siebie odezwiemy. – ciągnął dalej temat. - Byłem prawie pewny, że nasza znajomość się zakończyła i nie będzie okazji by zamienić ze sobą kilka słów. A tutaj taka niespodzianka. – dodał po chwili. - Fakt, faktem miejsce może nie sprzyjało konwersacji, no ale grunt, że się znowu odzywamy.. do siebie. – dodał po chwili. Po jakichś kilku sekundach znaleźli się przy tarczy zegarowej, która nie wiedzieć czemu, w jakiś magiczny sposób przyciągała Wiktora. Stał tak jak wryty i wpatrywał się w nią jak dziecko, które dostała wymarzoną zabawkę na święta.
- Cudowna, prawda? – rzucił pytaniem i spojrzał na Jessi uśmiechając się lekko. Wrócił jednak dalej do obserwacji cudownego zegara.
- Na świecie jest tyle rzeczy, i tyle osób, tyle tajemnic wartych odkrycia... Nieprawdaż? – zebrało mu się na filozofowanie. Jeszcze by brakowało żeby i Jessi do tej czynności dołączyła. Wtedy by było arcyciekawie.
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Mar 01, 2015 1:09 am

Nie była zadowolona z faktu że nagle przerwano jej rozmowę z Wiktorem oraz Amelią i Bartym no cóż lepsze to niż słuchanie ich jęków i stęków a jako że Jessi miała już i tak na pieńku z pielęgniarką wolała się nie narażać i spokojnie dać jej pracować. Po kilku chwilach jej noga była już zdrowa, dostałą jeszcze łyk eliksiru i po kilku kolejnych minutach została zwolniona do sypialni. Jaka radość że nie musiała nocować w skrzydle podczas gdy Bartemu miała odrastać kość!
Pielęgniarka kazała jej tylko nie forsować zbytnio nogi. Na pewno nie będzie tego robić, na dowód złapała swoje obcasy w dłoń i wyszła ze skrzydła na bosaka w towarzystwie Wiktora.
Miała zamiar słuchać poleceń pielęgniarki - dziś - przecież rano musi iść biegać!
- Wcale nie byliśmy tak długo, ciesz się że spędzisz noc w swoim łóżku, te szpitalne nie są zbyt wygodne. - stwierdziła idąc korytarzem III piętra.
- Sam wiesz że tak na prawdę nie mieliśmy o co się tak śmiertelnie pokłócić. Daliście sobie po razie z Remusem ale przecież tak na prawdę on nie miał o co być zazdrosny, nie dziwię się że mu oddałeś ale wydaje mi się że to sprawa między Wami. Do tego ja już rozmawiałam z Remusem. Przyjaciółmi to wy już nie będziecie ale przecież to nie zmienia faktu że znamy się tyle czasu. Możemy przecież pogadać od czasu do czasu.- wzruszyła ramionami, doszli właśnie w okolice tarczy zegarowej, było już bardzo późno a jej wcale nie chciało się spać.
- To nie sprawiedliwe stąd ty masz bliżej do lochów niż ja do mojej wieży, będę musiała iść przez cały zamek sama! - pożaliła się trochę jednak już w głowie planowała z których skrótów skorzysta przecież nie może być tak że Wiktor już będzie grzał tyłek w swoim łóżku a ona jeszcze będzie w drodze!
Spojrzała na zegar - No tak jest urokliwy, pokazuje przemijający czas. - uśmiechnęła się. A to się Wiktorowi zebrało.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Mar 01, 2015 9:51 am

Jak zwykle Jessi Mall miała własne zdanie na temat tego wszystkiego, co się odbyło w Skrzydle Szpitalnym. Według niej to była tylko chwila w morzu godzin, którą spędziła w tym jakże urokliwym miejscu. Być może to było spowodowane tym, że miała okazje odwiedzać to miejsce już kilkukrotnie po kontuzjach Quidditchowskich i dzisiejsze zdarzenie nie robiło na niej specjalnego wrażenia. Szczerze powiedziawszy nawet trochę jej zazdrościł takiego podejścia. Sam z chęcią chciałby podchodzić na luzie o tego typu spraw.
- No skoro tak twierdzisz... – powiedział wzruszając ramionami od niechcenia. – A co do Remusa... – i tutaj nastąpiła pauza, która trwała około pięciu sekund. Odwrócił się do niej patrząc jej bardzo głęboko w oczy.- Kiedyś nadejdzie dzień, gdy Wiktor Estrin i Remus Lupin staną naprzeciw siebie, po dwóch stronach barykady i dojdzie wówczas do pojedynku. Nie wykluczam, że to będzie walka na śmierć i życie. Mam nadzieję, że mi wybaczysz ewentualne.. zneutralizowanie tego.. jegomościa? – mówił trochę jak chory psychicznie szaleniec, którego celem była eliminacja wszystkich wrogów. Jak do tego doszło? Tego nawet najstarsi górale norwescy chyba by nie wiedzieli.
- Nie będziesz szła sama. – złapał ją za rękę. - Odprowadzę Cię, Jessi Mall, o ile wyrazisz na to zgodę. – rzekł to, a następnie, jak na prawdziwego dżentelmena przystało, ucałował ją w dłoń. Może i był w pewnym stopniu psycholem, ale ostatecznie nie można mu było odmówić odpowiedniego poziomu kultury i szarmancji.
- Nie pozwolę żeby taka kobieta jak Ty wałęsała się samotnie po zamku. Jeszcze coś Ci się stanie i wtedy będzie mnie sumienie gryźć, bo nie odprowadziłem mojej przyjaciółki. Bo chyba mogę dalej Cię tak nazywać, prawda Jess? – nazwał ją Jess, choć rzadko to robił. Ogólnie rzadko kiedy używał zdrobnień w stosunku do kobiet, czy do kogokolwiek. Zwykle to robił jak chciał osiągnąć jakąś własną korzyść. Czy i tym razem tak było?
- Tak... Przemijający czas... – powtórzył za Gryfonką. - Czas przemija, wspomnienia zostają. I choć są ukryte gdzieś w głębi naszej duszy, w tunelach naszego umysłu, na dnie serca, to jednak istnieją. A czas się może skończyć. – powiedział i dopiero wówczas puścił jej rękę. Aż dziw bierze, że nie zorientował się by zrobić to wcześniej.
- Co tak naprawdę myśli Jessi Mall na temat Wiktora Estrina? Szaleniec? Przyszły dyktator? Psychol? Przyjaciel? Prekursor nurtu? – zapytał nagle Ślizgon.
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pon Mar 02, 2015 10:40 pm

Gdy Wiktor wypowiadał swój wywód na temat walki na śmierć i życie Jessi wyczarowała strumień wody którym go oblała.
- Mam nadzieję że otrzeźwiałeś. Nawet nie myśl o takich rzeczach. Jaki pojedynek? Nie chce o tym wcale słyszeć. - ton jej głosu był dosyć ostry. Po chwili jednak uśmiechnęła się i stworzyła mini tornado z ciepłego powietrza by osuszyć Wiktora i jego szatę w końcu nie chciała by się rozchorował.
Przebywając w obecności Wiktora czuła wręcz dobitnie skąd pochodzi i jakie są jej korzenie widziała w nim te wszystkie wpajane jej od dziecka zasady do których ona sama się nigdy nie stosowała.
Nie żeby ich nie znała, po prostu zawsze wolała być niezależna i chodzić własnymi ścieżkami.
Gdy uchwycił jej dłoń dygnęła tak jak ją uczyła matka i babka.
- Z przyjemnością się zgodzę. - odparła zupełnie w tym samy napuszonym stylu w którym się wychowywała. Gdyby tylko chciała całkiem mogła by się wpasować w to wszystko ale nie rozumiała po co miała by to robić? Miała by przypominać te wszystkie panny z wysoko uniesionymi głowami przekonane o swojej wyższości nad resztą które tak na prawdę nie mają nic do zaoferowania oprócz wyuczonych i wbitych im do głów przez rodziny zachowań i odpowiedzi?
Wiktor był obecnie w jakimś dziwnym nostalgicznym nastroju, który ciężko było jej odszyfrować.
Przecież znał ją na tyle że wiedział że jak to określił "wałęsanie" się po zamku jest całkowicie wpisane w jej naturę.
- W tym zamku nie ma nikogo i niczego co by się ośmieliło mnie zaatakować. - zaśmiała się krótko. Jakoś ciężko rozmawiało jej się dziś z Wiktorem gdy snuł takie poważne filozoficzne wręcz rozważania. Co też ślizgona ugryzło?
- No tak chyba tak.- jego pytanie odrobinę ją zadziwiło. Co o nim myślała? I co niby miała mu odpowiedzieć? Była to tak pokręcona i nietypowa relacja że ciężko było nawet sprecyzować jej nazwę.
Bo kim dla siebie byli?
- Wiktor i co ja mam ci teraz odpowiedzieć? Nie mam cię ani za wariata ani za szaleńca. Jesteśmy dobrymi znajomymi ale czy najlepszymi przyjaciółmi? Znamy się już jakiś czas ale czy gdyby nie nasze pochodzenie to choć byśmy na siebie spojrzeli mijając się na korytarzu? Czy na prawdę trzeba tak wszystko analizować i skrupulatnie określać że to jest białe a to jest czarne? Nie możemy po prostu być, tu i teraz? Łapać chwili? - zapytała patrząc mu w oczy. To ich wzięło na tego typu rozmowy w środku nocy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Czw Mar 05, 2015 2:11 pm

Wiktor nie miał zamiaru kontynuować tematu pojedynku swojego z narzeczonym Jessi Mall, bo Gryfonka chyba nie widziała w tym nic zabawnego. Owszem, nie miało to zabrzmieć jak żart, bo Ślizgon myślał o tym jak najbardziej poważnie. Chciał się zemścić, bo ten zapchlony kundel rzucił się na niego jak jakiś pospolity mugol. W dodatku zaatakował od tyłu, co już samo to kwalifikowało się na spuszczenie mu ostrego łomotu. Oj będzie cierpiał jeszcze Remus Lupin nie raz, nie dwa, z rąk swego oprawcy.
- Dzięki. – powiedział kiedy Jessi skończyła czynić swoje mini tornado. Trzeba przyznać, że uzdolniona jest z niej czarownica.
- A więc idziemy. – odpowiedział i ruszyli w kierunku jej dormitorium. - I nie pusz się na pokaz. To widać. – powiedział mając nadzieję, że złapie takiego buraka jakiego koloru są barwy Gryffindoru. Kochał ten moment, gdy Jessi Mall oblewała się rumieńcem na obu policzkach. Była wtedy taka słodka jak szarlotka, którą z przyjemnością by wsunął na raz. Oczywiście nie mógł tego powiedzieć na głos, bo niekoniecznie mogłoby się to spotkać z jej aprobatą
- Jesteś pewna? – powiedział i klepnął ją w lewy pośladek po przyjacielsku, a następnie odskoczył, gdyż spodziewał się kontrataku.- Właśnie OŚMIELIŁEM SIĘ CIĘ ZAATAKOWAĆ. – mówił z lekką nutką ironii. Ciekawe czy uda mu się cało i zdrowo wrócić do lochów. W końcu Jessi mogła mu oddać i to niekoniecznie byłoby przyjemne jak klaps w tyłek.
I nastąpił długi wywód Jessi. Skłamałby gdyby powiedział, że nie zabolały go jej słowa. Nie uważała go za jednego z najlepszych przyjaciół? To niedobrze… W sercu go zakuło z pewnych przyczyn.
- Czasami nie da się łapać chwili i być tu i teraz. Czasami trzeba podejmować pewne plany. Nawet jeśli te plany inni uważaliby za misje samobójcze. – powiedział zatrzymując się i wpatrując się głęboko w jej oczy. Czyżby chciał coś w ten sposób powiedzieć? Coś, co na pewno Gryfonka by nie pochwaliła, a co jemu wydawało się być słuszne?
- Chciałem odpowiedzi i ją otrzymałem. Dziękuję. – skinął głową i dalej ruszyli w drogę, choć teraz przez chwilę była to droga w milczeniu. On się nie chciał odzywać pierwszy.
- Czemu chcesz łapać chwilę i żyć z dnia na dzień bez jakiegoś planu? – zapytał jednak nagle Ślizgon.
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pią Mar 06, 2015 10:39 pm

Jessi prychnęła tylko jak rozjuszona kotka na uwagę o sztucznym puszeniu się, nie trzeba było być jasnowidzem by wiedzieć że robiła to na pokaz bo przecież wystarczyło ją znać choćby odrobinę żeby wiedzieć że to nie jest w jej stylu.
Mall nie spodziewała się że Wiktor tak sobie będzie folgował.
Z jej ust wyrwał się lekki pisk bardziej jednak spowodowany zdziwieniem i szokiem niż bólem.
Nie miała zamiaru pozostać mu dłużna i strzeliła go w ramię.
- Nie pozwalaj sobie dobrze? Chyba chcesz dotrzeć do lochów w jednym kawałku co? - powiedziała z wyrzutem spoglądając na Estrina, to dopiero niepoprawna bestia no. Co on sobie w ogóle myślał?
- Zawsze da się łapać chwilę. -zatrzymała się również unosząc brew pytająco. Co ten Wiktor miał na myśli? Mówił o czymś konkretnym czy dalej tak filozofował sobie tylko?
Wiktor ruszył a Jessi stała tak jeszcze kilka sekund rozmyślając o tym wszystkim po czym również ruszyła w drogę.
Przez chwilę szli w milczeniu a na korytarzu słychać było tylko ich kroki i oddechy w końcu to Wiktor przerwał ciszę choć jego pytanie nie napawało do natychmiastowej odpowiedzi.
Bo co miał mu powiedzieć?
"Wiesz wolę cieszyć się każdą chwilą bo jako członek Zakonu Feniksa mogę nie pożyć zbyt długo" Ciekawe co by powiedział gdyby to usłyszał. Nie miała zamiaru tego sprawdzać bo była przekonana że nie usłyszała by nic dobrego. Przerabiała to już z Kyo i z Remusem i te rozmowy zawsze kończyły się tym samym, wielką kłótnią.
Nawet nie zorientowała się kiedy stanęła w miejscu zastanawiając się co ma odpowiedzieć.
- Jesteśmy jeszcze młodzi, musimy czerpać z życia póki mamy ku temu okazję. Młodość jest od tego aby spełniać marzenia, popełniać błędy i dać się ponieść chwili. Na planowanie i zamartwianie będziemy mieli jeszcze całe życie. - powiedziała w końcu zgodnie z prawdą uśmiechając się lekko. ona sama coś na ten temat wiedziała, nie planowała jeśli nie musiała i często dawała się ponieść. bo kto inny wstał by w środku lekcji i zaczął tańczyć kankana albo grać na gitarze? Była młoda i chciała się bawić i być szczęśliwa nic przecież w tym dziwnego nie było.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pią Mar 06, 2015 11:36 pm

Wiktor lubił takie „akcje”, choć wiedział, że w tym przypadku dalsza prowokacja może doprowadzić do niekoniecznie przyjemnych skutków. Jessi mogła go w końcu spoliczkować tak, że nie wytrzymałby bólu, bo w końcu ona siłę w łapie ma. Nie raz, nie dwa, dostał od niej tak zwanego pstryczka za jakieś swoje małe przewinienia. Wtedy już bolało, a co dopiero to miało być, gdyby tylko użyła swojej ostatecznej i pełnej siły?
- A co byś powiedziała jakbym zrobił to? – tego ruchu z jego strony to ona się na pewno nie spodziewała. On sam nawet nie był pewny tego co chciał zrobić i co pewnie mu się do końca nie uda. Wiedział też doskonale, że jeśli to doszłoby do jej narzeczonego to miałby naprawdę przesrane i na paru pstryczkach w nos by się nie skończyło. Ale przechodząc do rzeczy...
Wiktor Estrin zbliżył się do Jessi Mall na tyle, że mógł ją dotknąć, przytulić, ale zrobił coś, czego się oboje nie spodziewali. Pocałował ją w usta, a następnie próbował wsunąć swój język w jej usta, tak aby złączyli się w namiętnym pocałunku. Może wówczas spojrzy na niego przychylniejszym okiem. Czy to były złudne nadzieje?
- Jessi... Ja muszę Ci coś... – i zawiesił na chwilę głos. - Powiedzieć... – powiedział i ujął jej rękę. W tej chwili nie obchodziło go to czy ktoś niepożądany się na to patrzył. Pozostaje tylko pytanie... Jak na to wszystko zareaguje Gryfonka?
- Kocham Cię... - no i się zaczęło...
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Mar 08, 2015 8:34 pm

Zdążyła tylko pytająco unieść brew gdy z ust Wiktora padło dość dziwne pytanie już miała zapytać "To" Czyli co? ale nie dane jej było się odezwać gdyż poczuła jak usta Wiktora lądują na jej własnych ustach zamykając je w pocałunku, jak by tego było mało nie miał to być zwykły całus, no przecież Wiktor musiał iść na całość prawda?
Jak być zabitym to chociaż żeby było za co co nie?
Wepchnął do ust Jessi swój język!
Nie można powiedzieć by pocałunek był długi ale za to namiętny!
Tak czy inaczej Jessi w miarę szybko wyszła z oszołomienia i gdy tylko udało się jej umiejscowić ręce między nimi odepchnęła od siebie ślizgona.
- Czyś Ty oszalał do reszty! - krzyknęła w jego stronę wzburzona próbując wyrównać oddech. Jak on mógł to zrobić! Przecież wiedział że kochała Remusa, wiedział że przyjęła jego zaręczyny, a jednocześnie zrobił to co zrobił a to jeszcze nie miał być koniec, zbliżył się do Jessi i złapał ją za rękę, chciała ją wyrwać jednak uścisk był dosyć silny a słowa które za moment padły z jego ust całkowicie ją sparaliżowały.
Stała tam z szeroko otwartymi oczyma, usta otwierały się jej i zamykały na powrót a żadne słowa nie padały choć w głowie jej huczało a wewnętrzny głos darł się w niebo głosy tak że powinno być ją słychać w całym zamku, Hogsmeade aż do kolegium!
Musiała wyglądać odrobinę jak ryba wyciągnięta na brzeg albo jak by się dusiła.
Nie wierzyła własnym uszom.
- Co-oo? - wykrztusiła w końcu patrząc na niego jak na jakieś nadprzyrodzone zjawisko, no chyba sobie jaja robił?
Złapała oddech i zmrużyła oczy tak że były to teraz tylko cienkie szparki.
- Nie spodziewałam się tego po Tobie! Jak możesz tak żartować. - była wzburzona, wyszarpnęła swoją rękę z jego dłoni, bardzo gwałtownie, zbyt gwałtownie i upadła na posadzkę.
Zabolało, nie wiele myśląc cisnęła w Estrina jednym z niesionych przez siebie butów na wysokim obcasie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pon Mar 09, 2015 8:52 am

Dziewczyna ewidentnie była oszołomiona i miał nawet przez chwilę wrażenie, że niekoniecznie się temu opierała, nie miała nic przeciwko temu. Nawet nie obchodziło go to czy ktoś z boku na to patrzy i zaraz nie nakabluje tego odpowiednim osobom. Akurat w tej chwili to była najmniej istotna rzecz w życiu. Zrobił to co chciał zrobić od dawna i poczuł ulgę zarówno w sercu jak i w myślach. Wypowiedział to co powinien zrobić już jakiś czas temu. I niby to rodzice go pchali do tego aby połączyć ich w związek, ale on i tak dał się złapać w sidła miłości. Miłość i strach to naprawdę potężne uczucia.
- Tak, oszalałem z miłości do Ciebie, Jess. – powiedział nie mając do niej w ogóle pretensji z tego powodu, że ona go odepchnęła. Spodziewał się takiej reakcji, ale nic a nic nie miał jej tego za złe. Próbowała się wyswobodzić z jego uścisku, ale nie dała rady. Miał tylko nadzieję, że nie ścisnął ją zbyt mocno.
Jessi była ewidentnie zszokowana tym co się stało w ciągu ostatnich kilku chwil i tego jakie słowa padły z jego ust.
- To nie żart. To prawda od dawna ukryta w mym sercu. Jessi, ja.. KOCHAM.. CIĘ.. – powiedział jeszcze raz, tym razem głośniej te słowa, które chciałaby zapewne usłyszeć gdyby Wiktor Estrin był w kręgu jej zainteresowania. Najwyraźniej jednak miłość do tego kundla Lupina była zdecydowanie silniejsza.
- Nic Ci.. – chciał się zapytać czy jest wszystko w porządku, gdy upadła na posadzkę, lecz niestety nie było mu to dane. Dostał kopniaka z obcasa. Pech chciał, że trafiła w jego przyrodzenie, co spowodowało okropny ból przez który klęknął mimowolnie na posadzkę. Ledwo co wyszedł ze Skrzydła Szpitalnego, a chyba zaraz będzie musiał wrócić do niego spowrotem.
- Jessi, dlaczego? – zapytał, a z jego oka pociekła łza. Bólu, tylko jaki to był ból? Czy to od kopniaka, czy ból serca? - Nie wierzysz mi? – zapytał jeszcze dodatkowo.
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Czw Mar 12, 2015 11:01 pm

Zakryła uszy dłońmi nie chcąc tego wszystkiego słuchać.
Była całkowicie skołowana a do tego tyłek ją bolał po upadku, ja by tego było mało Wiktor kolejny raz powtórzył swoje wyznanie a na koniec z bólem (właściwie ciężko ocenić co go bardziej bolało serce czy te miejsce w które trafił but) zapytał czy mu nie wierzy.
Wierzyła? Nie wierzyła? Sama nie wiedziała!
W czaszce słyszała teraz tylko huczącą krew a przez ciało przetaczała jej się cała kakofonia uczuć. I raczej żadnego z nich nie ośmieliła bym się nazwać uczuciem pozytywnym.
Co innego gdy dwójka osób wzdycha do siebie potajemnie i nagle jedno z nich ośmiela się wyznać swoje uczucia. Przecież gdyby tak właśnie było to po tym całym pocałunku anielskie trąby rozległy by się na korytarzu a tych dwoje było by najszczęśliwszą parą na ziemi.
No ale inaczej rzecz się ma kiedy jedno myśli o drugim że są przyjaciółmi a tu nagle takie co!
Jeszcze nic jak by ta osoba była wolna bop w tedy to jest szansa nawet spora że przerodzi się to w coś więcej ale sytuacja w której Wiktor postawił Jessi była przecież beznadziejna.
Czy On na prawdę myślał że jak ją pocałuje to ona rzuci mu się w ramiona i rzuci Remusa?
- Wiesz co? Idę do siebie. Nie wiem ile wypiłeś, ale musisz otrzeźwieć! - zerwała się na nogi i ruszyła szybkim krokiem przed siebie, obróciła głowę patrząc na ślizgona i wzięła głęboki oddech.
To był sen prawda? Nie? Matko...
Nie myśląc zbyt wiele rzuciła się biegiem w stronę dormitorium, zniknęła za zakrętem i nie zwalniając wpadła do pierwszego tajnego przejścia ze skrótem prowadzącym do wieży Gryffindoru znikając i uniemożliwiając tym samym Estrinowi pogoń za sobą.

z/t Jessi

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pon Mar 16, 2015 9:32 am

- Jessi, jestem trzeźwy… – mówił niemalże błagalnym tonem Wiktor. Ona go nie słuchała, albo nawet wręcz nie chciała słuchać jego wypowiedzi, mimo że szczerością opływały. Nie wiedział już co ma zrobić aby Gryfonka mu uwierzyła. Pamiętał początki ich znajomości i to jak ich rodzice próbowali na siłę ich ze sobą swatać. To było dla niego takie nużące i męczące, że z trudem się z tego wyplątał. Teraz żałuje, że nie był taki odważny jak w dniu dzisiejszym. Co by to jednak dało?
Jessi Mall sobie poszła zostawiając Ślizgona samego. Stał jeszcze tutaj tak przez chwilę, ale potem ruszył do swojego dormitorium.


z/t Wiktor
Powrót do góry Go down
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pią Mar 27, 2015 7:33 pm

Dzień jak co dzień, może dla innych, jednak nie dla niej. Dziewczyna tego dnia była naprawdę w złym humorze. Może to z powodu hormonów buzujących w niej, albo po prostu tego, że się nie wyspała. Znowu powróciły do niej koszmary, o których tak bardzo pragnęła zapomnieć. Z tego też powodu, wieczorową porą skorzystała ze swojego przywileju i postanowiła iść na obchód. Wzięła swoją odznakę prefekta naczelnego i ruszyła się. Mijała kilku uczniów młodszych roczników, których zaprowadziła pod same drzwi ich pokoi wspólnych. Z Anarhold Tempest się nie zadzierało.
Uśmiechnęła się na tę myśl i skierowała swoje kroki w okolice tarczy zegarowej. Był tam drewniany podest, na którym zdarzało jej się marnować swój czas. Jednak czy można przemyślenia prawie już dorosłej kobiety nazwać marnotrawstwem czasu? Na to pytanie nie było jednoznacznej odpowiedzi. Usiadła wygodnie, wyciągnęła swój notatnik i zaczęła go przeglądać.
Płatki róży, którą dostała od Poola. To było takie urocze z jego strony. Na chwilę zamyśliła się... Przypomniało jej się, gdy siedzieli razem w Skrzydle Szpitalnym i razem rozmawiali. Potem jednak naszedł czas smutku... Jej chłopak został zamordowany przez Bellatrix, nie miała jednak na to dowodów.
Anarhold zacisnęła pięść... obiecała sobie, że jeszcze się zemści. Nie pozwoli jej tak bezkarnie chodzić po świecie, kiedy jego już nie ma. Westchnęła, zamykając na chwilę oczy.
Czas tak szybko mija, po chwili już oglądała jej zdjęcie z Jessi. Śmiały się jak głupie wariatki. Teraz? No właśnie... coś się zmieniło. Może nie miały dla siebie tak czasu, albo Mall zajęła się swoimi sprawami, a Anka swoimi.
Tak już bywa...
Jednak dziewczyna postanowiła coś z tym zrobić...!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Mar 28, 2015 2:29 pm

Christian chodził coraz częściej naburmuszony. Mało kto uchodził cało z konfrontacji, spotkania twarzą w twarz. Rzucał jadem, mroził lodem z oczu. Cóż było tego powodem, prócz oczywiście wiecznego złego nastawienia wobec wszystkiego i wszystkich? Po ślubie Bellatrix Black wszyscy wokół huczeli z powodu właśnie Christiana Blake'a i Sofie Brown. Nic dziwnego, skoro ona złapała bukiet, on zaś złapał muszkę... choć w tym momencie szczerze żałował, że po prostu nie ustąpił miejsca komuś innemu. Nie dość, że wcale mu nie było prędko do zaślubin, to jeszcze na każdym kroku mu to przypominali. Nawet Ślizgoni, z którymi ponoć trzymał się blisko.
Rozpoczął się klub Eliksirów i klub muzyczny. Ku uciesze Christiana, korytarze hogawrdzie świeciły pustkami. Mimo to jednak postanowił wybrać się na mały spacer. Odetchnął z ulgą, kiedy znalazł się na zewnątrz, dość chłodny acz wiosenny wiatr omotał jego ciało. Jak dobrze było bez kąśliwych uwag rówieśników odnośnie zaślubin. On sam... i... właściwie to było jego najlepsze towarzystwo. Wsunął dłonie w kieszenie ciemnych spodni. Właściwie jego dominującym kolorem była czerń. Był mroczny sam w sobie... i może to niektórych pociągało. Ryzyko. Nogi same poprowadziły go z powrotem do zamku. Postanowił się wybrać w samotne miejsce, które będzie idealne dla niego samego. Mógłby pójść po Sofie, której towarzystwo zaczynał stopniowo lubić, ale gdyby tylko ktoś zobaczył ich razem... od początku przeżywałby te całe ploteczki. Tak, Christian Blake będzie jego najlepszym towarzyszem. Postanowione.
Dotarł do pewnego miejsca, gdzie już z góry zobaczył czyjąś sylwetkę. Złośliwy uśmiech przyczepił się do Jego twarzy. Kojarzył tę dziewczynę, nawet całkiem dobrze. Anarhold, ale co tam imię... ważne, że była z Gryffindoru. I najważniejsze, że wydawała się być nieco przygnębiona. Nic nie poprawia humoru jak gnębienie irytujących Gryfonów.
No proszę, musiałem przeszkodzić w bardzo ważnej chwili. Co za dziwna przypadłość, że spotykam na swojej drodze coraz więcej Gryfonów, którzy chowają się w takich miejscach i użalają się nad swoim losem. — patrzył perfidnie w jej oczy. Współczucie i bezinteresowność już dawno schowało się gdzieś głęboko w jego wnętrzu. Nawet nie zamierzał ich szukać. Przyzwyczaił się do swojej pozycji, do tego, jak powinien się obnosić z tymi 'gorszymi'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Mar 28, 2015 6:44 pm

Ostatnie czego potrzebowała dzisiaj to spotkanie upierdliwego ślizgona. Jeszcze ten jego głupkowaty uśmieszek na twarzy, widziała też jego oczy. Po prostu pogarda, traktował ją jak kogoś gorszego gatunku. Jednak Anarhold miała o tyle dobrze, że już dawno przestała pozwalać na poniżanie kogokolwiek w jej towarzystwie, a tym bardziej nią samą.
Dziewczyna będzie użalać się nad sobą tak długo, jak będzie się jej podobało. Nikogo nie powinno to obchodzić, więc lekko zirytowała ją uwaga tego chłopaka. Kojarzyła go, oczywiście przecież wszyscy chociaż z widzenia znała całą elitkę domu węża. Blake był jednym z nich, bo jakby mogło być inaczej. Irytujący, zbyt pewny siebie i przystojny. Pokręciła głową na tę myśl, ale coś w tym było, że każdy osobnik płci męskiej, który działał na nią jak płachta na byka był w jakiś sposób pociągający. Na szczęście dla niej nie musiała przebywać zbyt długo w jego towarzystwie. Ich dormitoria dzieliło kilka pięter. Poza tym Christian był młodszy, więc nawet na zajęciach nie musiała oglądać jego okropnej osóbki.
-No widzisz jaki z ciebie szczęściarz, ale chyba z tobą też jest coś nie tak, skoro poszukujesz takowego miejsca. Jakieś problemy? Może jakoś ci pomóc?- zapytała ironicznie, przywołując na twarz swój "niewinny" uśmieszek. W tym samym czasie schowała swój notatnik do torby. Wstała ze swojego miejsca i stanęła obok chłopaka. Mimo, że młodszy i tak przerastał ją o dobre kilkanaście centymetrów. Na Ance nie robiło to żadnego wrażenia... tak już jest,że kobiety są niższe.
-Możesz teraz sam zająć to miejsce i poużalać się nad swoim losem. Pamiętaj jednak, że niedługo rozpoczyna się cisza nocna i wtedy będę musiała odjąć Slytherinowi punkty i odprowadzić cię pod Pokój Wspólny, a tego chyba byśmy nie chcieli, nie sądzisz? - Ah, te obowiązki prefekta. Uwielbiała to, w końcu mogła to odrobinę wykorzystać, szczególnie podczas konfrontacji z takimi "uroczymi" Ślizgonami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sro Kwi 01, 2015 11:20 am

Ślizgon patrzył na nią w ten swój ironiczny sposób. Wsunął dłonie w kieszenie ciemnych z pewnością drogich spodni i dokładnie śledził wyraz jej twarzy. Zdecydowanie ją zirytował, a właśnie o to mu chodziło. Niemniej nie spodziewał się, a może powinien, że panna Tempest podejmie jego 'grę' i wykorzysta chwilowy kryzys jego życia. Zapomniał, że niektórzy nie kulili się pod jego spojrzeniem i nie uciekali. Dziewczyna śmiało odbiła piłkę, a on musiał ją złapać. Ku jego zdziwieniu jednak szykowała się do wyjścia... nie wiadomo skąd odezwała się u niego chęć rozmowy, zaciekłej dyskusji, może nawet i z nią. Pogroziła mu, w końcu była Prefekt Naczelną, ale żeby tak się z tym obnosić? Och, poza tym niewinnym wyrazem twarzy kryło się dużo wyrafinowania. Próbował zignorować fakt o jego zaręczynach, o tym szczególnie nie chciał rozmawiać. Gdzieś odezwała się w nim nadzieja, że Ana nie podejmie tego tematu.
Pomogłabyś mi, gdybyś stąd zniknęła. — zabawne, bo ta rozmowa coraz bardziej mu się podobała i chyba nawet nie chciał, by zrobiła tył zwrot. — Chyba każdy ma problemy... i każdy powinien sobie z nimi radzić. — wskazał na jej torbę, do której schowała swój notatnik. Nie był pewien, czy ona sobie z nimi radziła, ale postanowił zaryzykować. — A jeśli tak bardzo pragniesz być wtajemniczona, wybrałem to miejsce by odsapnąć trochę od wielkiego grona przyjaciół. Czasem nadchodzi czas, kiedy pragniesz chwili samotności...
Uśmiechnął się zuchwale. Wtedy też właśnie uraczyła go niemą groźbą. Uniósł dłonie w geście, jakby się poddawał.
Ohohoh... — patrzył w jej oczy z rozbawieniem. — Widzę, że już jestem na celowniku Prefekt Naczelnej. Jak ja sobie z tym poradzę? — udał zakłopotanie, podrapał się po głowie, jednak zaraz usiadł na podeście z nonszalacją.
Mógłbym potraktować to jako propozycje, pozornie niewinna panno Tempest. — wyszczerzył zęby w okrutnym uśmiechu. To wszystko zaczynało go bawić. Całkowicie nie przejmował się tym, że bawi się jej kosztem. Do ciszy nocnej było jeszcze trochę czasu, nie martwił się o odjęcie punktów Slytherinowi... a co to za różnica, tak czy siak, są najlepsi, -5 punktów nie zrobi na nich takiego wrażenia... a Blake zdecydowanie był ciekawy, co by się stało, gdyby rzeczywiście dotarli do Pokoju Wspólnego.


Ostatnio zmieniony przez Christian Blake dnia Czw Kwi 02, 2015 10:43 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sro Kwi 01, 2015 2:35 pm

Ten chłopak był bardzo, ale to bardzo pewny siebie. Ana zaczęła zastanawiać się czy czasem nie za bardzo. Wiedziała, że kiedyś go to zgubi. Oczywiście była tutaj, żeby pomagać innym uczniom, nawet przedstawicielom Slytherinu, jednak on… nie wyglądał na takiego, któremu trzeba pomóc. Pozory, jednak bardzo czasami myliły. Szczególnie nią.
Chociaż nie miała dzisiaj ochoty na jakąkolwiek kłótnie, czy ostrą wymianę zdań. Chciała po prostu wstać i wyjść. Jednak… podchwyciła tą grę. Uśmiechnęła się nawet, bo zaczynało ją to odrobinę bawić. Poza tym dawno nie miała żadnego ciekawego towarzystwa…
Zdziwił ją fakt, że Ślizgon uciekał przed swoimi licznymi przyjaciółmi. Chyba, że chwalił się nimi lub chciał podkreślić swoją popularność. No cóż… trochę mu współczuła, iż musiał sobie kupować przyjaźń…
Szybko przestała o tym myśleć, ponieważ jak to podczas pojedynków bywa można dostać rykoszetem.
-Pozornie niewinna?-zapytała lekko zdziwiona, a może po prostu nie chciała tego zrozumieć. Czyżby chłopak jej coś proponował… Gdzież by to…
Anka przybrała poważniejszy wyraz twarzy, oparła się o ścianę i zaczęła go po prostu obserwować. Wzięła głęboki oddech i przekrzywiła głowę.
-Nie kpij sobie ze mnie. Byłabym ostatnią osobą, która mogłaby składać ci jakiekolwiek propozycję.- powiedziała szczerze, zresztą on sam był „wielkim paniczem”, synem jednego z najbogatszego, czystokrwistego czarodzieja. Co on mógł chcieć od niej? A ona?
Nawet dobrze go nie znała. Wiedziała, jak się nazywa i … koniec. Brawa dla pani prefekt, że chociaż kojarzy jakoś twarze.
Pokręciła głową na tę myśl. Zresztą, co ona będzie tutaj dalej robić. Chyba nie ma sensu marnować jej czasu, jego czasu na tę bezsensowną rozmowę. Spojrzała mu głęboko w oczy, po czym coś sobie przypomniało. W końcu niektóre plotki były takie… intrygujące.
-Zanim zniknę z twoich oczu mam pytanie… Jak to jest mieć zaplanowane całe życie? Naprawdę tradycja jest dla takich jak ty tak ważna, że nie wolno wam się zakochać?- zapytała szczerze zainteresowana tym tematem. Wiedziała, że nie tylko przedstawiciele Slytherinu mieli takie zwyczaje, ale…
No dajmy np. taką Jessi Mall. Gryfonka, pochodząca z naprawdę znaczącego rodu. Może nie takiego jak Blackowie czy Malfoyowie, ale… Tempest była pewna, że jej przyjaciółka nigdy by się na to nie zgodziła i walczyła z rodziną do końca…. Ślizgoni byli bardziej ulegli…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   

Powrót do góry Go down
 

Tarcza Zegarowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: III piętro-