a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Tarcza Zegarowa - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Tarcza Zegarowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Czw Kwi 02, 2015 11:10 am

Czasem było coś przerażającego w sposobie bycia Blake'a. Czuł się dobrze w takich samotnych miejscach, podpisał pakt z ciemnością, stała się jego sojusznikiem. Nawet w jego spojrzeniu drzemała zła iskra, która budziła się w momencie, kiedy z jadem odzywał się do panny Tempest. Wśród tej całej mrocznej aury nie można było nie zauważyć, że Christian ma niezwykle niebieskie oczy. Wydawały się nie pasować do jego natury, a może czyniły go jeszcze bardziej intrygującym. Wprawdzie Anarhold również nie była otwartą księgą. Z reguły Ślizgon z góry wiedział, jak zachowa się dana osoba, ona zaś z każdą wypowiedzią zaczynała go zadziwiać. Możliwe, że czuła się pewniej ze swoją odznaką i w każdej chwili mogła pozbawić jego domu punktów. Tak czy siak, nie sądził, żeby zrobiła to bezpodstawnie. To miejsce było dostępne dla wszystkich, a godzina nocna jeszcze nie wybiła. Wbił w nią intensywne, przenikające spojrzenie. Dziewczyna oparła się o ścianę i podjęła rozmowę, co nie przeszkadzało teraz Christianowi. Gdzie jego chęć porozmawiania ze samym sobą? Naprawdę, ostra wymiana zdań z Gryfonem musiała stanowić dla niego niezłą rozrywkę.
Nie śmiałbym z Ciebie kpić, Ano. — pomimo całego wyzywającego spojrzenia, jadu w głosie, krytykujących słów, drzemała w nim uprzejmość.  Zarzucał jej właściwie rzeczy, które tylko Ślizgon mógłby zarzucić, ale nigdy nie skrytykowałby jej w sposób aż nazbyt haniebny. — Och, z pewnością...
Pozostawił tutaj niedopowiedzenie. Jego ramiona zatrzęsły się w śmiechu, który uwiązł mu w gardle. Miał coś dopowiedzieć, ale panna Temepst niestety go zagięła. Trafiła w czuły punkt, więc nie mogła się dziwić, że zrobił się wściekły. Naprawdę wściekły... zapomniał o opanowaniu. Wstał i zmierzył się z nią, oko w oko.
Jak to jest mieć zaplanowane całe życie? Oczywiście, że nie wiesz. Nie wiesz, jak to jest mieć zobowiązania. — zmrużył powieki przenosząc całkowite zainteresowanie na nią, nie był to pozytywny sposób zainteresowania. Zacisnął wargi w wąską linię. — Nie wiesz, jak to jest, kiedy liczą każdy Twój oddech, kiedy dokładnie śledzą Twoje kroki, z góry zakładają, co powinieneś zrobić...
Chyba go poniosło. Ucichł walcząc z szybszym oddechem. Miał już dość, że jego życie rodzinne przeniosło się na jedyną otchłań, którą była jego szkoła.
Dobrze, że ty jesteś szczęśliwa w swoim beztroskim, wolnym życiu. — uniósł prawą brew, odwołując się do tego, co robiła przed chwilą. Nie wiedział nic, o tym, co było zawarte w tym cholernym notatniku, jednak widział jej przygnębienie, jakąś dozę tęsknoty. Musiał to wykorzystać, musiał... inaczej pokazałby jej, że możliwe, że od środka jest całkiem słaby. Nie dojdzie do tego ślubu, powiedział w myśli, choć chciał wyznać to na głos. Ale co by ją to obchodziło?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Czw Kwi 02, 2015 1:42 pm

Uprzejmość tego chłopaka ją zadziwiała. Przez dłuższy czas naprawdę mówił do niej spokojnie, trochę z nutką rozbawienia…
Jednak po chwili to się skończyło. Sprowokowała go, wiedziała, gdzie uderzyć… Wiedziała? Może po prostu była to jej intuicja. W końcu w każdej plotce można znaleźć ziarno prawdy. Jak widać, w tym przypadku nie było mowy o pomyłce. Chłopak nie zareagował by z taką porywczością, złością. On się po prostu wściekł.
Wstał zbyt szybko, żeby można było mówić o jakiejkolwiek reakcji ze strony Tempestówny. Zadarła tylko odważnie głowę i uśmiechnęła się trochę kpiąco, ale jednak mu współczuła. Przecież nie mogła wiedzieć, co on tak naprawdę czuł. Może faktycznie był inny, choć powierzchownie przypominał każdego innego ślizgona. Zimny, obojętny, cieszący się krzywdą innych…
-Zobowiązania? O czym ty mówisz. Jesteś prawie dorosły, a dajesz tak łatwo sobą manipulować.- powiedziała dumnie. Przecież taka była prawda. To rodzina decydowała za niego, potrafiła wpłynąć, na każde, nawet najmniejsze zachowanie. Odmowy nie przyjmowali do wiadomości. Przecież znała Syriusza Blacka. Kiedyś się nawet przyjaźnili…
Chłopak trafił do Gryffindoru, sprzeciwiał się rodzinie. Został wydziedziczony, okrywając hańbą cały ród Blacków. Mogła się domyślić, że nigdy mu tego nie wybaczą. Na szczęście on nie przejmował się tym i kierował się swoimi ideałami. Za to go podziwiała. Pokazał naprawdę wielką dozę odwagi. W końcu bez przyczyny nie trafiłby do Gryffindoru. Ogólnie to ciekawa kwestia, że ta dotyka tylko głowy ucznia i już wszystko o nim wie. To cuda magii, która Anarhold uwielbiała. Resztę postanowiła przemilczeć. Przecież nie chciała mu dokopać, jakim złym człowiekiem by była. Nie lubiła przedstawicieli domu węża z oczywistego powodu. Większość z nich zazwyczaj ją szykanowała, musiała się nauczyć z nimi walczyć. Na szczęście nie należała do osób, które chowają się przed oprawcami. Zawsze stawiała im czoła, teraz jednak nie chciała…
Jednak on musiał… Wiedział o czymś, o czym nie powinien? Wiedziała, że celowo zironizował swoje ostatnie zdanie. Nie mogła tego tak zostawić.
-Może nie beztroskim i nie do końca szczęśliwym, ale na pewno wolnym. Wiem, że jestem panią swojego losu i nikt mi nic nie może narzucić. Będę tym, kim chcę być… W przeciwieństwie do ciebie. Ty zawsze będziesz tylko marionetką w rękach twojej rodziny.- wyrzuciła mu wszystko, co myślała. Po co miałaby kłamać? Zaczęła się zastanawiać, czy aby trochę nie przesadziła. Jednak w końcu odetchnęła stwierdzając – Co nas nie zabije to nas wzmocni. Tak też zamilkła i tak w ciszy czekała, aż chłopak przetrawi wszystkie informacje i coś odwarknie. Zresztą, nie spodziewała się innej reakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pią Kwi 03, 2015 12:16 pm

Niestety, trafiła w jego czuły punkt i dawno zapomniał już o kontroli nad sobą. Ana miała zamiar go pouczać, a on w ogóle nie chciał tego słuchać. No bo za kogo się uważała? Że powie mu prawdę, którą właściwie zna i zmieni jego tok postępowania? Jego oczy nie były tak roziskrzone jeszcze nigdy. Właściwie teraz wyglądał na bardziej żywego niż kiedykolwiek. Żywego. Wściekłego.
Cóż, nie powinienem dziwić się twoim pytaniom, skoro ślepo wierzysz wszelkim plotkom. — rzucił jej spojrzenie pełne pogardy. Wspaniała pani Prefekt, a ślepo wchłania każde informacje, które przekażą jej znajomi. Właściwie w każdej plotce było ziarno prawdy. Rzeczywiście, miał przymus pobrać się z Sofie, ale nikt nie spytał się, czy rzeczywiście to zrobi. Nikt nie spytał się, czy łączy ich uczucie. Możliwe, że to był przymus, ale zdecydowanie tych dwoje mogło się w sobie zakochać. Nikt nie spytał, czy mu się to podoba czy nie. Powiedział, że zrobi wszystko, by nie dopuścić do ślubu i to właśnie zrobi. Ale kto by to wiedział...
Niczego nie wiesz, Anarhold. — zwrócił się do niej po imieniu z tonem pełnym stanowczości. Wmawiał sobie, że to nie jej sprawa, a jednak druga część jego duszy chciała, by to ona wierzyła, że on nie zostawi tego, jak inni się po nim spodziewają. — Panią swojego losu. — parsknął śmiechem, choć nie było mu do śmiechu.
Właśnie tak bierzesz sprawy w swoje ręce? — kolejny raz odwołał się do tego, co robiła w monmencie, kiedy on tutaj przyszedł. Furia stopniowo zaczęła go opuszczać. Nie powinien się przejmować opinią Gryfonki. Uważał, że miała łatwe, bezstresowe życie. Nie miała dużego punktu odniesienia... wszystko tak łatwo było powiedzieć. Ale o co chodziło z tym notesem? Cóż tam ukrywała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Kwi 05, 2015 12:07 pm

Gdyby nie było prawdy, w tym co powiedziała nie uniósłby się tak. Zaśmiałby się, zakpił, ale nie wkurzył. W tym momencie tak było. Anka miała w głowie wyobrażenie takiego Christiana z parą obok uszu.
Przez to właśnie uśmiechnęła się zbyt szeroko, co chłopak mógł to źle zinterpretować. Jednak, co ją to obchodziło? Nie miała z nim nic wspólnego, nawet znajomym nie mogła go nazwać. Był jednym z uczniów Hogwartu, któremu musiała zapewnić bezpieczeństwo, w razie problemu pomóc lub upomnieć go, gdy łamie regulamin szkolny. Tyle.
Był ślizgonem, więc raczej niczego dobrego nie powinna się po nim spodziewać. Miała się, wiec na baczności. W pewnym momencie miała wrażenie, że Christian się na nią rzuci z pięściami ale coś się zmieniło. Jakby spochmurniał, zrobił się smutny. W sumie w tym momencie zrobiło jej się go szkoda.
-Widzisz, czasami trzeba sobie wszystko dobrze poukładać, żeby znaleźć odpowiednie rozwiązanie problemu. Wypisać plusy i minusy sytuacji… to pomaga.- stwierdziła patrząc mu w oczy. Złapała swoją torbę i zawiesiła sobie na ramieniu. Miała zamiar zostawić go w samotności. Niech sobie wszystko przemyśli. Pomoże mu to. Może on znajdzie swoje rozwiązanie, dobre i słabe tej sytuacji. Weźmie życie we własne ręce i zrobi coś wbrew swojej rodzinie, tradycji. Zrobi coś… czego nikt się po nim nie będzie spodziewał, a co da mu niesamowitą satysfakcję i przyjemność.
Zresztą…
-Nie będę ci dłużej przeszkadzać, ale postaraj się dotrzeć przed ciszą nocną do dormitorium.- powiedziała już grzeczniej, jakoś tak cieplej i poszła dalej. Chyba po prostu czas wrócić do siebie. Spakować się do wyjazdu, w końcu miała wrócić do domu i spotkać się nareszcie z rodziną.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pon Kwi 20, 2015 9:03 pm

"Są czyny które nie ranią serca... one wyrywają jego część...
Czy takie serce może się zagoić...
Czy może przebaczyć i zapomnieć..."

Dokładnie 23 dni, tyle musiała czekać na jakąkolwiek informację od niego. Czekała całe 782 pieprzone godziny, które ciągnęły się w nieskończoność na list, który całkowicie rozsypał jej popękane serce i niemal udało mu się złożyć je z powrotem.  Ale nie wszystkie kawałki da się tak łatwo znaleźć…
Każdego dnia, kiedy koło niego przechodziła miała ochotę po prostu utonąć w jego ramionach, wyrzucić wszystko co ją bolało i już nie pamiętać, zapomnienie byłoby dla niej zbawienne. Mogłaby wtedy wrócić do normalności cieszyć się szczęściem, a nie każdego wieczoru odtwarzać wszystko na nowo, cierpieć ponownie, a rano usiłować się pozbierać. O ile łatwiejsze byłyby te trzy tygodnie gdyby potrafiła cofnąć czas. Jednak tylko potrafiła przejść z opuszczoną głową, nie chcąc pokazać jak wiele bólu kryło się w jej oczach.
I jeszcze jego słowa wypowiedziane na korytarzu… miłość przecież była tak silnym uczuciem, najmocniejszym jakie znała. Nie potrafiłaby wypowiedzieć chyba tych słów do kogokolwiek bez pokrycia, to byłoby największe kłamstwo na jakie może się człowiek zdobyć w swoim życiu. Czasami pewne słowa nie mogły przejść przez gardło, nawet nie tyle w momencie kiedy czegoś nie czujemy, ale kiedy wiemy, że dla drugiej osoby nic nie znaczą. Właśnie dlatego dziewczyna tak kurczowo trzymała się tego jednego prostego zdania i przede wszystkim te słowa sprawiły, że zgodziła się na spotkanie, chociaż jeszcze nie wiedziała czy będzie potrafiła mu wybaczyć, mimo tego, że chciała i to bardzo, ale nie zawsze było to takie proste.
Poza tym nie wiedziała jak wiele jeszcze może znieść. Po tym zdarzeniu w pokoju wspólnym miała nadzieję, że to tylko taki jednorazowy wypadek, że to się nie powtórzy. Przestała się bać. Ale teraz, kiedy zobaczyła jego gniew w dużo brutalniejszej formie, kiedy widziała, że to nie jest jednorazowe, było zupełnie inaczej. Kiedy o tym rozmawiali, była pewna, że on to wyolbrzymia, że jest wobec siebie zbyt krytyczny, dla niej była to swego rodzaju abstrakcja. Przecież nie mógł jej zrobić krzywdy, prawda? Teraz już nie do końca w to wierzyła, spodziewała się niemożliwego, najgorszego.
Dotarła na miejsce długo przed wyznaczonym czasem, nie mogła dłużej siedzieć w miejscu i czekać, już dawno zdążyła nałożyć bardzo dokładny makijaż, aby nie było widać, że płakała… z resztą jak robiła już od pewnego czasu. Usiadła na ziemi opierając się o ścianę i wyciągnęła mocno zniszczoną kartkę, przeczytała list po raz kolejny, w sumie już nawet nie musiała czytać, znała treść na pamięć. Jednak schowała go równie szybko jak wyciągnęła, bo poczuła zbierające się w jej oczach łzy, na które nie było teraz miejsca ani czasu. Zwinęła się jedynie w kulkę czekając na nadejście chłopaka… o ile w ogóle miał zamiar się pojawić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Wto Kwi 21, 2015 8:51 pm

Sekundy były minutami, a godziny, cóż...ciągnęły się wręcz w nieskończoność. Nie potrafił sobie poradzić bez niej, pojawiła się w jego życiu tak szybko, a on...nie potrafił bez niej już żyć. Tak szybko stała się dla niego wszystkim, była jego lepszą połową. Poznała w końcu jego ciemną stronę, widziała jaki potrafi być. I kogo obchodziło to, że nie chciał, by kiedykolwiek ponownie to zobaczyła? To było teraz mało ważne.
Za każdym razem, gdy przechodziła koło niego jedyną jego myślą było..przytulić ją, pocałować, zapomnieć o tych wszystkich złych rzeczach, które się wydarzyły. By było jak kiedyś...A było pięknie. Nic się nie liczyło, oprócz tego, że byli ze sobą. Potrafili cieszyć się swoją obecnością, swoją...miłością. Bo nie można było już inaczej nazwać tego co ich łączyło. Od dawna czuł, że to wszystko jest pieprzonym przeznaczeniem, nie mogło być inaczej. Ona była dla niego, a on dla niej. Po prostu ją kochał, uczucia były tak mocne...Wyznał jej to przecież przy tym parapecie, prawda?
Ale w końcu stało się to, czego tak bardzo pragnął...Sowa zostawiła wiadomość. To był ten dzień, gdy ponownie miał ją zobaczyć. Dotarł do wieży zegarowej dokładnie o tej godzinie, o której powinien.
Było już późno. 22. Wszedł schodami na trzecie piętro, oczywiście uważając, by nikt niepożądany go nie zauważył..
I w końcu ją zobaczył. Wszystko wróciło. Była przepiękna, jak zwykle.
Była zwinięta w kulkę, taka bezbronna...A on nie był już osobą, której mogła zaufać na tyle, by powierzyć mu swoje bezpieczeństwo. Bolało, ale to były właśnie konsekwencje jego czynów. Stanął niedaleko, ale nie podszedł tak blisko jak zwykle. Nie pocałował jej na przywitanie, nie przytulił...Nie miał teraz prawa.
-Rose.. - wyrzucił z siebie tylko nie wiedząc za bardzo co powinien powiedzieć. Chciał, by wiedziała jak bardzo ją kocha, jak tego wszystkiego żałuje, ale...przecież ona doskonale wiedziała to wszystko.
Nie powiedział nic więcej. Podszedł kilka kroków bliżej. Bał się, tak strasznie się bał..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Wto Kwi 21, 2015 9:45 pm

Dziewczyna co chwilę zerkała na zegarek, coraz mocniej upewniając się w fakcie, że chłopak się nie zjawi, była już prawie 22, a nie słyszała żadnych dźwięków dochodzących z korytarza. Zrezygnowana miała już wrócić, ale w momencie kiedy podnosiła głowę akurat dotarł na miejsce. Na jeden krótki moment zapomniała o wszystkim, zatopiła się w jego oczach i nawet pomyślała, że jednak będzie mogła jakoś normalnie funkcjonować. Niestety to uczucie szybko minęło, a do jej głowy powróciły wspomnienia z tamtego wieczoru. Uciekła wzrokiem gdzieś na ściany zamku.
Czemu to musiało być takie trudne? Jak można było jednocześnie kogoś kochać i się go bać? Przecież miłość wiąże się z bezpieczeństwem.
Czuła się niezręcznie, normalni rzuciłaby mu się w ramiona i pocałowała z uśmiechem na ustach, a teraz nie miała pojęcia co ze sobą zrobić. Wstała, aby wyglądać na silniejsza i wcisnęła ręce w kieszenie spodni.
-Bryan...- Odpowiedziała jedynie. Co niby miała mu powiedzieć? Że tęskni? Że jej go brakuje? Że się boi brnąć w to dalej? A najgorsze, że boi się jego? Była pewna, że doskonale o tym wiedział, nie widziała potrzeby ranienia go wypowiadając tego na głos. Może powinna zacząć krzyczeć, robić mu wyrzuty, tak chyba postępują dziewczyny w podobnych sytuacjach, ale chyba nie istnieją "podobne sytuacje" do tej. Przygryzła wargę i spojrzała z powrotem na jego twarz, odnalazła w niej żal, strach i może nawet cierpienie.
-Dlaczego?- Zapytała jedynie, nie wiedząc nawet o co dokładnie jej chodzi... Dlaczego to zrobił? A może dlaczego to popsuł? Dlaczego pozwolił jej się pokochać, a później skrzywdził... to pytanie miało wiele ukrytych znaczeń, a dziewczyna nawet nie wiedziała czy chce poznać odpowiedź, mimo że je zadała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Wto Kwi 21, 2015 9:58 pm

Oczywiście, że się pojawił. Nie przegapił by możliwości zobaczenia jej po raz kolejny, możliwości powiedzenia jej wszystkiego co chciał, oraz...Błagania jej o wybaczenie. Wypowiedziała jego imię, a jemu na chwilę stanęło serce. Nie wiedział za bardzo co powiedzieć.."Bryan"...niby słyszał to tak często, a mimo wszystko w jej ustach to głupie imię brzmiało tak cudownie...Właściwie to zapragnął, by była jedyną osobą, która będzie go wołać. Do końca życia.
Nie chciał, żeby się go bała, bo przecież..nigdy w życiu nie podniósł by na nią ręki...Powinna o tym wiedzieć, ale to co ostatnio zaprezentował zmieniło po prostu wszystko. Rozumiał ją, być może nawet ujrzał ten strach przed jego osobą w jej oczach? Może dlatego wystarczyło na niego spojrzeć, by po prostu...poczuć ten sam ból co on?
Ale nie ważne, padło pytanie. Dlaczego?
Właśnie, dlaczego?
Jedno słowo, a wywołało u niego taki potok myśli, sam właściwie nie wiedział co jej powiedzieć, mimo wszystko...w końcu udało mu się dobrać odpowiednie słowa.
-Dlaczego...Bo Cię kocham. - wychrypiał na samym początku, nie patrząc na nią. Jego wzrok błądził gdzieś po ścianach, ale nie potrafił spojrzeć jej w oczy. Wstydził się, było mu głupio...i chyba nic dziwnego.
-Nie wiem, po prostu...nie potrafię znieść myśli, że mógłby Cię dotknąć ktoś inny...A on się do Ciebie zbliżył. Naruszył Twoją intymną strefę, pocałował Cię...Nie miał prawa, ja...po prostu się wściekłem, gdybym tylko mógł cofnąć czas, ja...nie zrobiłbym tego. Przepraszam Cię...wybacz mi proszę, potrzebuję Cię, ja...kocham Cię. - ostatnie słowa wyszeptał, podszedł do niej bliżej i sięgnął swoją dłonią po jej dłoń, by na niej zacisnąć palce. By być blisko, żeby znowu poczuć...To co kiedyś. Być może go odrzuci, nie wiedział.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Wto Kwi 21, 2015 10:23 pm

Może i dziewczyna potrafiła zrozumieć dlaczego to zrobił, może nawet uda jej się w przyszłości mu wybaczyć, ale nie była pewna czy uda jej z nim być pamiętając o tym. W tym momencie dużo zależało od niego i jego zachowania. Będzie musiał pracować nad sobą, by nigdy więcej się to nie powtórzyło. "Bo cię kocham" te słowa jednocześnie zalewały jej serce ciepłem i sprawiały ból. Wysłał jej przyjaciela do skrzydła, bo ją kocha? Fakt Roy nie zachował się dobrze i była na niego wściekła, ale to nie upoważniało Bryana do pobicia go. Potrafiła doskonale się bronić w takich sytuacjach i wiedziała jak okazać sprzeciw, poradziłaby sobie, ale to nie miało znaczenia.
-Pozwól, że sama zdecyduję, kto do czego ma prawo jeżeli chodzi o mnie.- Poczuła się trochę jakby została ubezwłasnowolniona i nie mogła już o sobie decydować, jakby straciła tę wolność wyboru. On nie znał gryfona, nie wiedział jak łatwo go skrzywdzić, a ona na pewno tego nie chciała.
-Ale nie możesz go cofnąć i już nic tego nie zmieni. Podjąłeś swoją decyzję, a wściekłość czy zazdrość nie jest wystarczającym wytłumaczeniem dla takiego czynu.- Powiedziała cicho starając patrzeć się mu w oczy.
Poczuła ciepło jego dłoni, przebieg po niej dreszcz, a jej oczy mimowolnie na chwilę się przymknęły. Nigdy nie zapomniała tego dotyku, ale jej wyobrażenia i wspomnienia były niczym w porównaniu z rzeczywistością.
-Nie potrafię ci teraz wybaczyć.- Powiedziała otwierając oczy i zarówno w nich jak i w jej głosie słychać było ogromne cierpienie tym spowodowane.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sro Kwi 22, 2015 9:51 pm

Może nie do końca potrafiła zrozumieć jego zachowanie, ale...do cholery...przecież jej mówił, pisała się na to zaczynając znajomość z nim. Wiedziała, że jest taki a nie inny, że czasami wybucha, że nie panuje nad swoją złością...Żałował tego strasznie, chciał to naprawić, ale musiałą mu na to pozwolić i..pomóc mu. Musiała za nim stanąć, pomóc mu opanować te wszystkie emocje, ten cały gniew który w sobie nosił, a który już dawno nim zawładnął...
-Sama zdecydujesz..? Też do mnie coś czujesz, więc...jak mógł..? - wyrzucił z siebie cicho, nie wiedząc co powinien właściwie powiedzieć...Tak strasznie chciał, by to zrozumiała, nie chodziło o to, że traktował ją jak swoją własność po prostu...Odkąd to wszystko między nimi się zaczęło czuł, że...jest tylko dla niego, a on tylko dla niej. I tak, prawdą było, że dziewczyna wtedy się odsunęła, ale Roy Hale, ten parszywy...ech, nie ważne. Po prostu ON nie zamierzał przestać jej dotykać, on nie rozumiał gdy mówiła NIE! I...Bryan nie potrafił się już opanować. To wszystko to żadne wytłumaczenie..Mimo wszystko tak mu zależało..
Nie odrzuciła jego dłoni, a jego kciuk zaczął mimowolnie zataczać kręgi po wierzchu jej ręki..Tak, jak to robił zwykle, tak jak to robił wtedy, gdy było...DOBRZE.
-Czy kiedykolwiek będziesz w stanie mi to wybaczyć..? - zapytał smutno odwracając od niej wzrok. Jej spojrzenie teraz go wręcz paliło, było dla niego nie do zniesienia. Była górą w tej rozmowie, zrobił by wszystko by tylko wróciło to, co było kiedyś...Pragnął ją błagać o wybaczenie, wręcz paść do jej stóp i prosić, by zapomniała, ale...nie zrobił tego, bo to i tak nie miało by sensu, to by nic nie zmieniło. Nigdy nie chciał się przed nikim ukorzyć, a przed nią...dla niej mógł zrobić wszystko, bo nie liczyło się już nic oprócz tego uczucia do niej, które w sobie nosił...
-Przepraszam...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Czw Kwi 23, 2015 6:19 am

Jak można bezwarunkowo zgodzić się na coś czego się nigdy nie widziało ani nie doświadczyło, jedynie o tym słyszało. Nasza wyobraźnie również ma ograniczenia, z resztą czasami wypieramy niektóre fakty, dziewczyna może i nie chciała wierzyć, że chłopak na prawdę mógłby zrobić coś złego. Nadal jest w szoku, a nawet wydaje jej się, że dopóki odetnie się od gryfona, będzie mogła sobie wmawiać, że to się nie stało na prawdę. W momencie kiedy pozwoli mu wrócić do jej życia będzie musiała przyjąć prawdę taką jaka była i się z nią zmierzyć. Na pewno nie będzie chciała go nie zostawić w takiej chwili, ale dla niej samej jest to nowość, musi sama się nauczyć jak to działa, co zrobić, aby go powstrzymać.
-Bryan nie oświadczyliśmy całemu światu, że coś jest między nami, mógł po prostu nie wiedzieć!- Nawet nie wiedziała jak nazwać to co ich łączy... czy byli już parą? Wiedziała, że sama nie byłaby zadowolona gdyby jakaś dziewczyna się do niego przystawiała, zapewne zrobiłaby awanturę, ale żeby aż tak skrzywdzić... czy było to aż tyle warte?
Dziewczyna nawet nie chciała należeć do nikogo innego jak do Carella, ale nie wszyscy musieli to zrozumieć i chłopak powinien wiedzieć, że Rose będzie potrafiła im to przekazać... to się nazywa zaufanie.
Jego dotyk działał na nią uspokajająco, miała nawet ochotę przenieś jego rękę na swoją talię i zbliżyć się jeszcze bardziej, ale się powstrzymała, wiedziała że to wszystko utrudni, traciła głowę kiedy tylko znajdował się zbyt blisko.
-Nie wiem - Odpowiedziała równie cicho wzruszając delikatnie ramionami i starając się złapać z nim kontakt wzrokowy od którego tak usilnie próbował uciec.
Nie chciała aby ją błagał czy padał do stup, przecież wystarczyło na niego spojrzeć, by wiedzieć jak bardzo żałuje i to się dla niej liczyło dużo bardziej niż słowa.
-Nie przepraszaj już.- Poprosiła i poczuła jak po jej policzku płynie łza, jakby ona miała oczyścić jej serce i sprawić, by wszystko już było dobrze... ale to chyba niestety tak nie działało.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Czw Kwi 23, 2015 12:19 pm

Cóż, może gdy opowiadał jej o tym jaki jest, wymieniał swoje wady...Nie do końca była w stanie w to uwierzyć, ale teraz zobaczyła to na własne oczy. Żałował często tego, że nie potrafi się zmienić, ale taki już był. A jeśli była na tym świecie osoba, która mogła cokolwiek zmienić w jego zachowaniu, pomóc mu wyrzucić z siebie te wszystkie złe emocje, to teraz siedziała właśnie przed nim. A najgorsze było to, że nie wiedział, czy uda mu się to wszystko naprawić. Jeśli stracił by ją teraz, bo nie potrafił się przez kilka sekund opanować...Cóż, chyba sam nigdy by sobie nie wybaczył.
-Wiedział... - szepnął, był niemalże przekonany, że Roy doskonale wiedział, że coś ich łączy. Już wtedy na balu, wystarczyło, że ich spojrzenia się spotkały, wiedział w jaki sposób Bryan wtedy na niego spojrzał. Wiedział co to znaczyło, widział to na jego twarzy! A może...po prostu sobie to ubzdurał, by wytłumaczyć w jakikolwiek sposób swój występek?
Możliwe.
-A nawet jeśli tego jeszcze nie zrozumiał, to powiedziałaś nie...Mimo wszystko on nie przestawał, ja nie wytrzymałem...Teraz, gdy patrzę na to wszystko..wiem, że nie powinienem, ale wtedy nie myślałem.. - dodał jeszcze dalej próbując się tłumaczyć, mimo, że jego zachowania nie dało się już chyba niczym wytłumaczyć.
"Nie wiem.." - te słowa odbiły się kilka razy echem po jego głowie, sam nie wiedział czemu, ale zabolały. Ale w sumie czego się spodziewał? Powie kilka razy 'przepraszam' i będzie ok?
W końcu spojrzał na nią, zebrał w sobie dość odwagi by to zrobić, a gdy poprosiła już by skończył przepraszać i na jej policzku pojawiła się słona łza...sam nie wytrzymał.
Sięgnął wolną dłonią w kierunku jej buzi, by otrzeć z niej tą kroplę, a w tym samym momencie i z jego oczu popłynęły łzy. Jedna po drugiej, ale przecież on nie płakał..
Tylko ona potrafiła rozbudzić w nim takie emocje...
-Co mam zrobić...? Ja już nie wiem co powinienem uczynić, żeby to wszystko naprawić...Powiedz mi co mam zrobić.. - wyszeptał, teraz nie odrywając wzroku od jej twarzy, a łzy płynęły jedna po drugiej. Był teraz taki słaby..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pią Kwi 24, 2015 8:44 am

Powstrzymywanie swoich odruchów czy zachować, było bardzo trudną sztuką, ale nie niemożliwą. Dziewczyna była niemal pewna, że chłopak jest w stanie sobie z tym poradzić, tylko nie wie jak, albo nie chce, kwestia powodu nie była dla niej jasna. Nie wiedziała czy w jakiś znaczący sposób będzie potrafiła mu pomóc, może odciągnęła go wtedy od Roya, ale po jakim czasie... z resztą nie spędzają ze sobą każdej sekundy, więc nie zawsze będzie przy nim... poza tym nie wydawało jej się, że ma aż taką siłę perswazji.
Nie miała pojęcia skąd chłopak miał taką pewność, że Roy o tym wiedział, może rozmawiali ze sobą wcześniej, albo na tej imprezie... Tak czy inaczej uwierzyła Bryanowi, a tym samym przelała trochę swojej złości na Roya, skoro wiedział, to dlaczego w ogóle próbował ją pocałować, a podobno to dziewczyny są trudne do zrozumienia...
-Wiem, że zrobił źle, nie powinien, ale ty nie możesz dawać się tak łatwo prowokować.-Zauważyła, ale nie wiedziała czy był sens w mówieniu tego, podejrzewała, że wiedział o tym doskonale, w końcu o to się tu wszystko rozchodzi.
Kiedy zobaczyła łzy na jego policzkach poczuła jej jej serce się ściska i ponownie rozsypuje. Czuła, że to ona doprowadziła go do tego, a to zabolało. Niełatwo jest patrzeć na kogoś kogo się kocha, kto cierpi i to z twojego powodu. Tak, kochała go, właśnie to zrozumiała, ale nie sądziła by to był odpowiedni moment, aby mu o tym powiedzieć, jeszcze przyjdzie na to czas. Chciała powiedzieć mu aby nie płakał, ale mimo ruchu warg z jej ust nie padł żaden dźwięk, gdyby coś powiedziała, sama rozkleiłaby się na dobre...
-Wystarczy, że będziesz sobą, po prostu sobą, a nie tym pełnym gniewu i wściekłości kimś kogo zobaczyłam wtedy na korytarz, ty taki nie jesteś...- Czy tak wiele wymagała? Nie potrzebowała przeprosin, ani tłumaczeń... chciała aby pozostał jej Bryanem, takim jakiego znała i kochała...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Kwi 25, 2015 8:05 pm

Racja, to nie było nie możliwe, dlatego też gryfon doskonale wiedział, iż może sobie z tym poradzić. Ale naprawdę chciał, by kobieta, której tak mocno zaufał mu w tym pomogła. Z jej pomocą na sto procent da sobie radę...DADZĄ. Razem..
Popatrzył na nią, gdy zaczęła mówić, a po chwili otarł łzy. Och, miała rację...nie powinien dać się tak prowokować, nikomu. A już na pewno nie przy niej, naprawdę nie powinna tego widzieć. I nie zobaczy go już w takim stanie, a przynajmniej miał taką nadzieję.
-Rose, ja..masz rację, nie dam się już sprowokować, ja spróbuję...spróbuję się zmienić, nie chcę, żebś mnie zostawiała. Ani teraz, ani nigdy... - wybełkotał, będąc całkowicie pewny tego, że mówi prawdę. Podszedł do niej jeszcze bliżej, nie chciał już się powstrzymywać, nie umiał wytrzymać bez jej dotyku..
-Będę sobą...przy Tobie jestem zawsze sobą..wypełniasz mnie spokojem, może jesteś moją lepszą połową..? - wyszeptał zaglądając jej w oczy. Nie uśmiechnął się, ale jego serce się radowało, gdy tylko na nią patrzył. Wyciągnął wolną dłoń do jej policzka, po którym ją pogładził.
-Ten krótki czas, który spędziliśmy razem naprawdę wystarczył, bym mógł Ci powiedzieć, że Cię kocham i być tego pewnym.. - dodał jeszcze. Tak, tego czasu było mało, aczkolwiek...Był pewien swoich uczuć, jak niczego innego.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Kwi 25, 2015 8:55 pm

Nie miała zamiaru się w tym momencie wycofać, w końcu jak to powiadają na dobre i na złe... I gdyby w tym momencie się wycofała chyba żałowałaby do końca życia. Można zaakceptować porażkę, ale nie to, że się nie spróbowało.
Nie ważne czy przy niej czy nie, dla niej liczyło się by w ogóle nie tracił kontroli, ona sama w tym momencie mało się liczyła, chodziło o jego zachowanie i nie krzywdzenie innych, a wtedy chyba niewiele już jej do szczęścia będzie brakowało.
-Czy ja kiedykolwiek powiedziałam, że chcę cię zostawić?- Zapytała cicho, owszem mogło trochę potrwać aż mu wybaczy, to co zrobił i przestanie się w jakiś sposób bać tego jak może się zachować, mogła uważać, że ciężko będzie jaj być w takim związku i zastanawiać się co będzie jeżeli to się powtórzy, ale nigdy w życiu nawet nie pomyślała, że mogłaby zostawić go w tym wszystkim samego.
Ona również pragnęła jego bliskości i dotyku, ale sama była powściągliwa w zmniejszaniu odległości pomiędzy nimi, nie wiedziała skąd czerpała na to siłę i z każdym pokonywanym przez chłopaka centymetrem, coraz bardziej ją traciła.
-Nie ma lepszej i gorszej połowy... obie są idealnie takie same... równie wspaniałe.- Wtuliła twarz w jego dłoń nie mogąc się już dłużej powstrzymać, tęskniła za tym tak bardzo... Tym razem to ona opuściła wzrok...
-Wiem.- Odpowiedziała tylko, na moment na niego zerkając, po czym jej wzrok powędrował z powrotem w dół. Wiedziała o tym doskonale, w końcu czuła to samo i również nie potrzebowała więcej czasu by się upewniać, ale jeszcze nie chciała wypowiadać tego na głos.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Kwi 25, 2015 9:30 pm

Nie było już w sumie odwrotu, odkąd to wszystko się między nimi zaczęło. Oboje utonęli w uczuciach do siebie, wchodząc bezpowrotnie na ścieżkę, która była naprawdę...wyboista, ciężko było przeskoczyć jego charakter, a jej też nie należał niestety do najłatwiejszych...Ale najważniejsze było to, że oboje mieli dobre serca. Jeśli kochali - to na sto procent, jeśli nienawidzili - również nie odpuszczali...Cholera jasna, niewyobrażalne było to, jak bardzo pragnął teraz by wszystko to poszło po prostu w niepamięć, by wróciły beztroskie rozmowy, ale...było za późno. Z drugiej zaś strony cieszył się, że w końcu ujrzała tą jego ciemniejszą stronę i wiedziała czego może się spodziewa, zrozumiała, że to nie były puste słowa, gdy mówił o sobie tak źle..
-Nie powiedziałaś, ale...boję się tego. - odparł również szeptem, a jego dłoń cały czas delikatnie przesuwała się po jej policzku, a on marzył teraz o tym, by ponownie wziąć ją w ramiona, całe szczęście, że marzenia często się spełniają...Prawda?
Uśmiechnął się teraz leciutko, ale tylko przez chwilę, ledwie kilka sekund, by po chwili mimo wszystko być ponurym...Jak cały czas podczas tej rozmowy, ból i cierpienie były wręcz wymalowane na jego ustach..
-Nie prawda...Jesteś tą lepszą częścią, dla której po raz pierwszy zapragnąłem coś zmienić.. -zamierzał się sprzeczać w tej kwestii, bo z całego serca wierzył, że ona w jakiś sposób napędza go do działania, dzięki temu, że pojawiła się w jego życiu wszystko zaczęło być jakieś prostsze, łatwiejsze, a każdy dzień witał z uśmiechem. Gdy jej natomiast zabrakło...Każda godzna była męczarnią..
Gdy kobieta siedząca przy nim spuściła głowę, odwracając od niego wzrok ujął jej podbródek delikatnie unosząc jej twarz tak, by w nią spojrzeć...A następnie zbliżył się i delikatnie musnął wargami jej usta.
-Boję się, wiesz..? Że już nigdy nie będę tak szczęśliwy jak teraz... - wyszeptał jej prosto w twarz, wcale się nie oddalając.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Kwi 25, 2015 10:25 pm

Czy chcieli tego czy nie uczucia wzięły nad nimi górę i nic nie mogli tak na prawdę z tym zrobić, dziewczyna była więźniem swoich emocji i uczuć i nawet jej to nie przeszkadzało, wręcz podobało jej się.
Wiedziała, że jeszcze będą mogli rozmawiać tak jak kiedyś, to było tak naturalne, że nie mogło od tak przepaść, leżało to w ich naturze. Potrzeba im było tylko czasu, musieli sobie wszystko poukładać, przypomnieć jak to jest kiedy było dobrze, a przede wszystkim pracować i starać się.
Owszem jego zachowanie było dla niej szokiem, ale musiała sobie poradzić nie dla siebie, a dla niego, a to było dużo większą motywacją. W końcu miłość nie jest dla nas, a dla drugiej osoby.
-Nie masz czego.- Gdy tylko zobaczyła chociaż ten cień uśmiechu już nie mogła wytrzymać, sama bardzo powoli i niepewnie zmniejszyła dzielącą ich odległość i przylgnęła do niego, krzycząc niemal swoją postawą, aby ją przytulił.
Ona natomiast nie miała zamiaru w ogóle się sprzeczać, bo mimo, że była całkowicie pewna swojej racji, to nie miała zamiaru się sprzeczać ani kłócić, miała tego w zupełności dosyć.
-I tak to ja mam rację...- Wyszeptała cicho nawet nie do niego, tylko do przestrzeni przed nią, a znak, że mimo wszystko się nie zgadza.
Zmuszona ruchem jego dłoni popatrzyła w te jego cudne oczy i zatopiła się w nich z czego wybudziło ją muśniecie warg, jej ciało od razu zaczęło chcieć więcej napinając się, ale nie odważyło się zrobić nic w tym kierunku.
-Wcale nie wyglądasz na szczęśliwego...- Zauważyła po chwili nie wiedząc co powiedzieć, chciała zapewnić go, że nie ma się czego bać, ale obawiała się, że nie będzie w stanie mu tego zapewnić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Kwi 25, 2015 11:03 pm

Czy chcieli, czy nie...hmm. Właściwie odkąd tylko Bryan ją bliżej poznał pragnął jej ciała, jej duszy...Gdy tylko się pojawiała obok, czuł się jakby miał zaraz się zapalić. Czasami to naprawdę utrudniało życie, bo nie zawsze potrafił przy niej myśleć logicznie. Bo jak tu się na czymkolwiek skupić, kiedy tak bardzo pożądał zarówno jej ciała, jak i pragnął słuchać jej słów..
Czas, czas, czas...zawsze trzeba czasu, ale on tak bardzo nie chciał na to długo czekać. Ale jak ogólnie wiadomo, błędy, takie poważne błędy wymagają właśnie cierpliwości...I zamierzał być właśnie cierpliwy, dla niej było warto.
Och...Kiedy ona tak mocno zakręciła mu w głowie? Sam nie miał pojęcia w którym momencie oszalał na jej punkcie...W którym?
Widział, że Rose zbliżała się do niego, może robiła to podświadomie, ale sam nie wiedział czy powinien...Bo ona na pewno nie powinna mu wybaczyć tak szybko, a jednak to zrobiła...Chociaż po części, bo wiedział, że będzie musiał się postarać zanim to wszystko odbuduje.
-Ale mylisz się...Nic nie zmieni mojego zdania! Jesteś moją lepszą częścią...Tą połówką, która ciągnie mnie w górę. Osobą, przy której mogę wszystko. Tylko zostań.. - wyszeptał nie odsuwając się od niej, cały czas pozostawali tak blisko.
Po chwili pocałował ją znowu, ale już o wiele bardziej łapczywie...Nie było to muśnięcie warg, tylko normalny pocałunek, w który przelał tyle tęsknoty...Na pewno można było to wyczuć, tak strasznie za tym tęsknił, tak mu tego brakowało...
Wziął ją w końcu w ramiona, mocno przyciskając jej ciało do siebie.
-Nawet jeśli nie widać...zawsze kiedy jesteś obok moje serce chcę wyrwać się do Ciebie...Zawsze czuję się szczęśliwy z Tobą. I tak bardzo tęskniłem, słońce... - powiedział nie puszczając jej...Teraz to chyba w ogóle nie wydostanie się z jego ramion.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Kwi 25, 2015 11:34 pm

Czekanie prawie zawsze się opłacało i wiedziała, że w tym przypadku na pewno tak będzie. Wbrew pozorom czas faktycznie leczył większość ran. Miała nadzieję, że jeszcze kiedyś będą mogli całkowicie normalnie wspominać te wszystkie wydarzenia, a nawet śmiejąc się z tego, że chłopak był taki porywczy.
Sama doskonale wiedziała, że nie powinna mu tak szybko wybaczać, z resztą była na siebie za to okropnie wściekła, ale co mogła zrobić kiedy jej serce wyszło na pierwszy plan, przed rozum i nie mogła racjonalnie myśleć... Powinna być nadal wściekła, ale po prostu, najnormalniej w świecie nie potrafiła. Fakt ich relacja jeszcze nie wyglądała tak dobrze jak wcześniej, ale wszystko było na dobrej drodze do tego.
-Nigdzie się nie wybieram.- Odpowiedziała i już chciała zatopić z powrotem swoją twarz w jego ciele, ale powstrzymał ją pocałunkiem. Odpowiedziała na niego z siłą, która zadziwiła ją samą, z pewną łapczywością, jakby bała się, że nie zazna tego przez kolejne trzy tygodnie i znowu będzie musiała czekać. Wylała w niego cały swój strach i tęsknotę, wszystko co czuła, a było tego na prawdę dużo.
-Mogę się założyć, że ja tęskniłam bardziej- Teraz to już się nie przejmowała czy miała dosyć kłótni czy nie, w tej kwestii mogła się spierać do woli i nie miała zamiaru odpuścić.
Wcale nie chciała wydostawać się z jego ramion, było jej tam całkowicie ciepło i wygodnie, więc chyba on pierwszy odpuści niż ona zaprotestuje.
Nigdy się nie spodziewała, że będzie potrafiła uszczęśliwić kogoś na tyle jedynie swoją obecnością i dodawało jej to skrzydeł, ale z drugiej strony bała się, że gryfon za bardzo się od niej uzależni i kiedyś go skrzywdzi, a to byłoby dla niej najgorsze...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Kwi 26, 2015 3:23 pm

Faktycznie, czekanie zwykle się opłacało, ale..było dość nużące, nieprawdaż? No dobra, nie ważne. Zamierzał poczekać na nią ile będzie trzeba, chodźby to miały tygodnie, miesiące...A raczej nie na nią, a na pełne wybaczenie z jej strony. Być może nawet kiedyś uda jej się to wymazać z pamięci...Chciał by było jak kiedyś, tak jak to wszystko się zaczęło, ale...w którym miejscu tak naprawdę rozpoczęła się ich historia? W życiu rzadko daje określić się dokładnie początek czegokolwiek. Bo może faktycznie ta cała czekolada sprawiła, że ich drogi się skrzyżowały, a może to zaczęło się już dawno temu, gdy pierwszy raz zobaczył ją na którychś zajęciach i już wtedy zauważył, że jest piękna, że podoba mu się sposób jej mówienia, uśmiechania się..? Często zdarza się, że los krzyżuję się z naszym codziennym życiem zapoczątkowując łańcuch zdarzeń, których konsekwencji nie jesteśmy w stanie w żaden sposób przewidzieć..
I jedną z konsekwencji był niestety połamany nos gryfona, konsekwencjami tego łańcucha było ból, oraz cierpienie, który odczuwał przez ostatni czas, ale także wszystkie uczucia, którymi ją obdarzył - które były cudowne i nigdy nie pożałuje, że pokochał tak mocno taką kobietę jaką jest Rosemarie Cleverly. Choćby minęło wiele lat, a on byłby kiedykolwiek (tfu, tfu!) z inną kobietą nigdy nie spojrzy w przyszłość i nie powie, że to nie był szczęśliwy okres w jego życiu, lub, że gdyby mógł cofnąć czas nie powtórzył by tego.
-Cieszę się...Chyba jesteśmy do siebie już tak przywiązani, że żadne z nas nie odejdzie.. - mruknął samemu zastanawiając się nad sensem tych słów. Chyba było to prawdą. Wiedział, że on nie dał by rady jej opuścić, a ona chyba czuła dokładnie to samo.
-Ale ten zakład nie miał by sensu...Po co miałabyś przegrać? - powiedział już trochę bardziej wesoło, z typową dla siebie bezczelnością i oczywiście na przekór, żeby się trochę z nią poprzekomarzać.
A co do krzywdzenia...Jeśli nie będzie chciała, to tego nie zrobi. Chociaż...on nie chciał, a to zrobił posyłając do szpitala jej najlepszego przyjaciela...Czasami tak jest, po prostu nerwy przejmują kontrolę nad naszym zachowaniem.
A jeśli nawet kiedykolwiek tak mocno go zrani...Cóż, będzie musiał żyć dalej. Najważniejsze jest to, że teraz było cudownie...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Nie Kwi 26, 2015 8:26 pm

Los to dziwna istota, która miesza i wtrąca się w nasze życie nie dając popaść nam w monotonię, a my musimy sobie później radzić z konsekwencjami. Bez względu na to czy są to rzeczy dobre czy też nie. Musimy stawić im czoła i w takich momentach dobrze jest mieć drugą osobę obok.
Ona również wiedziała, że nigdy w życiu nie pożałuje tego, że spotkała Carella, że obdarzyła go tak wyjątkowym uczuciem. Nie miała pojęcia czy los pozwoli im być razem, ale wiedziała, że będzie spoglądała w przeszłość z uśmiechem i z wdzięcznością za to, że był przy niej.
-Mam nadzieję, że to przywiązanie jest aż tak duże!- Powiedziała szczerze, ale bez pewności w głosie. Nie wiedziała co stanie się w przyszłości, jak on czy nawet ona może się zachować, ale wierzyła, że nie będą w stanie od siebie odejść, zostawić siebie nawzajem w potrzebie.
-Ja nigdy nie przegrywam!- Odpowiedziała z pewnym siebie półuśmiechem, nie spodziewała się tego, że przyzna jej rację i była usatysfakcjonowana, że oczywiście tego nie zrobił, zdążyła poznać już go na tyle, aby to wiedzieć. Ani jedno, ani drugie nie miało zamiaru kapitulować, z resztą jak zawsze...
Zrobiło się już późno, a że udało im się wyjaśnić niemal wszystko i nie pozostawią siebie nawzajem w niepewności, to powinni się już zbierać. Fakt jeden szlaban więcej nie zrobi im różnicy, ale lepiej tego uniknąć jeśli to możliwe. Dziewczyna westchnęła cicho na myśl, że musi to oznajmić i niewątpliwie popsuje coraz lepszą, panującą pomiędzy nimi atmosferę, jednak zmusiła się, aby popatrzeć na niego z grymasem na twarzy.
-Musimy już iść.- Oświadczyła odklejając się od niego i ruszyła w stronę wyjścia przy którym poczekała, aż chłopak sam się ruszy i ruszyli w stronę wyjścia.
[z/t x2]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Triss

avatar

Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sro Maj 27, 2015 6:52 pm

Nie było sensu dłużej siedzieć w Wielkiej Sali. Niby nie przejęła się za bardzo tym, co mówił dyrektor i minister, bo wszystkiego o czym powiadomili uczniów, można się było spodziewać po wielu doniesieniach o nawet pojedynczych poczynaniach śmierciożerców, lecz mimo wszystko, czuła pewien niepokój. Nie tylko ze względu na zniknięcie Jess i Andre, lecz również na to, że Ministerstwo wydaje się pobłażać temu wszystkiemu. Zaczynają działać dopiero po tym, jak wydarzy się coś na naprawdę duża skalę. Czyli za późno. Gdyby naprawdę pomyśleli, zwłaszcza minister, to zalegalizowałby Zakon Feniksa. Głupek! Myśli jak mugolscy politycy, a nie ktoś, kto rzeczywiście chce pomóc.
"- Dementorzy w szkole, porwania... I co jeszcze?-" Rozmyślała dziewczyna, idąc szybkim krokiem w stronę tarczy zegarowej. Do ciszy nocnej, miała jeszcze sporo czasu, a chciała choć przez chwile pobyć w jakimś odosobnionym miejscu, gdzie nie będą jej przeszkadzać śmiechy uczniów i ogólnie szkolny gwar. Gdy dotarła na miejsce, słońce powoli zaczynało zachodzić. Przysiadła więc po turecku na drewnianym podeście, wyjęła z kieszeni fałszywa różdżkę i zaczęła obracać ją w dłoniach, co pomagało lepiej zebrać jej musli.
"- Mama nie odpisuje na listy, ani nawet nikt z pozostałych, zarówno w Londynie, jak i poza nim. Czy coś się stało? Nie... Na pewno nie."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Gilderoy Lockhart

avatar

Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sro Maj 27, 2015 7:11 pm

Człowiek chciałby naprawdę zachowywać się poprawnie i być miłym dla wszystkich, ale po prostu się nie da. Odprowadził ślizgonkę pod Pokój Wspólny. Oczywiście musiał się napatoczyć na tych zielonych głąbów.
Powiedziało się kilka słów za dużo i musiał im pokazać kto rządzi. Byli od niego mniejsi, co wcale nie było problemem do zaatakowania go. Pokręcił głową... Musiał się gdzieś wyciszyć, w końcu po co sobie psuć nerwy takimi... osobnikami. Nie będzie o nich teraz myślał. Szedł tak zastanawiając się jak to zawsze miał w zwyczaju,co źle zrobił. Jak powinien odpowiednio się zachować, gdy zauważył Triss.
Uśmiechnął się lekko.
-Co tutaj tak siedzisz? Coś się stało?-zapytał lekko zaniepokojony siadając na stopniu zaraz koło niej. Miał na nią idealny widok. Od czubka głowy, po buciki. Była niezwykła i wcale nie ze względu na posiadane zdolności. W sumie skoro byli tutaj sami miał okazję porozmawiać z nią o jej rodzinie. W końcu nie wiedział jak to wygląda, co jeszcze potrafi. Mógł być pewien, że na pewnie nie raz jeszcze go zaskoczy. Choć w sumie...
Dziewczyna była na szóstym roku, on kończył Hogwart. Smutno mu będzie bez tych kochanych mordek na korytarzach, choć tych ślizgonów pozbyłby się, jeśli tylko natrafiłaby się takowa możliwość. Ataki na Londyn. Ludzie, po co? Tutaj mieliście, wiele niewartych życia okropnych osobników.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Triss

avatar

Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sro Maj 27, 2015 7:29 pm

Wiele istot należałoby usunąć z tego świata, lecz nikt jeszcze nie zdobył zdolności spoglądania w ludzkie dusze, by odczytać, jakie zamiary skrywają naprawdę lub jakimi ludźmi się staną. Gdyby było inaczej, pewnie już dawno wydalono by ze szkoły połowę uczniów Slytherinu i jeszcze kilku lub kilkunastu z innych domów. Bo choć Slytherin cieszył się złą sławą domu, z którego pochodzą pasjonaci czarnej magii i wszelkiego zła, to jednak istnieją równiez wyjątki w innych domach. Taki na przykład gryfon, niby powinien być przykładem wszelkich cnót, a po iluś tam latach się okazuje, że dołączył do sił ciemności. Albo puchon, niby przyjacielski, oddany, a gdy przyjdzie co do czego, tróje własnych sąsiadów. Niczego się nie zna na 100 procent.
- Słyszałeś wypowiedz ministra...- Odpowiedziała cicho Gilderoyowi, który zjawił się nagle w pobliżu. Między nimi było podobnie. Wiedzieli o sobie bardzo niewiele. A taki sławny i szanowany Minister Magii... Co, jeśli by się okazał zwykłym kłamcą, myjącym śmierciożercom buty?
- Co o tym sądzisz?- Spytała, spoglądając na niego i wskazując miejsce obok siebie. Drewno niby niezbyt wygodne, lecz poza tym, miejsce do rozmów w sam raz. A w sumie, choć szukała miejsca ciszy, to jednak po krótkim zastanowieniu stwierdziła, że chętnie porozmawia z puchonem. Był osobą, która potrafi słuchać i z tego, co zauważyła, chłopak nie zwykł nikogo potępiać, jak również, dotrzymuje obietnic i nie zdradza tajemnic. Nie, żeby od razu była skora zdradzać mu wszystkie swoje sekrety, lecz gdyby spytał o coś niegroźnego, co nie stwarzałoby ryzyka, że wyniknie z tego coś złego, to raczej by się nie wahała z odpowiedzią.
- I jeszcze te widma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Gilderoy Lockhart

avatar

Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sro Maj 27, 2015 8:04 pm

Oczywiście, że słyszał wypowiedź Ministra Magii. Wiedział też, że długo on raczej na swoim stanowisku nie pobędzie. Lockhart wyczuwał w nim coś niepokojącego, jakby mrocznego. Może to mylne wrażenie i człowiek ten był pełen dobra i miał czyste serce. Na szczęście nie mu było oceniać ludzi, każdy będzie podsumowywał swoje życie w momencie śmierci.
Westchnął cicho zastanawiając się nad tym, co powinien odpowiedzieć. Nie chciał się znów wygłupić, w końcu tak bardzo spanikował przy wielkim pająku, po prostu się przestraszył, przecież to był ludzki odruch.
-Jak dla mnie wiadomość o ataku nie poruszyła go. Może to po prostu wyuczenie, ale nawet nie drgnął. Był poważny, ale tak... jakby wiedział o tym, co się stało. Ewentualnie był jednym z organizatorów.- zaczął się poważnie zastanawiać nad tą opcją. Co, jeśli faktycznie to jego sprawka, specjalnie nasłał swoich ludzi, skazał ludność na rzeź? Może to on pragnie rozpocząć wojnę, zdobyć profity zwalając winę na popleczników Sami-Wiecie-Kogo.
Jest jeszcze opcja, że był jednym z nich. Nosił czarną maskę zajmując się ministerstwem, choć to było dużo mniej prawdopodobne. Inaczej nie starałby się chronić szkoły. Miał być to ostatni bastion dla czarodziejów mugolskiej krwi. Sam przecież nie miał dostatecznie dobrej. Oczywiście była czerwona, ale jego ojciec był mugolem. Aktorem, bardzo popularnym na świecie, to on zadbał o jego przyszłość. Lockhart nie musiał się niczym martwić, prócz... przyjaciółmi. Wbrew pozorom Gilderoy był szlachetnym i bardzo lojalnym człowiekiem.
-Widma, widmami. Widziałaś młodą Takawę. Ta dziewczyna ma pstro w głowie i strasznie interesują ją dementorzy. Będę musiał jej pilnować póki Andre nie wraca. Myślę, że chciałby tego.- stwierdził ze słyszalnym smutkiem w głosie. Chciał coś zrobić dla krukona, należało mu się. Był prawdziwym przyjacielem i Lockhart wiedział, że może zawsze i wszędzie na niego liczyć. Teraz po prostu blondyn miał okazję się wykazać.
-Mogę cię o coś spytać? Dlaczego tak naprawdę pojawiłaś się w szkole. Nie jesteś zwykłym czarodziejem, jest w tobie coś niesamowitego, tajemniczego. Przecież chyba nie przyjechałaś na wakacje?- w końcu zadał nurtujące go pytanie. Odkąd miał okazję zobaczyć jej umiejętności w Zakazanym Lesie pytanie cisnęło mu się na usta. Jednak nigdy nie było ku temu okazji, zbyt wielu ludzi kręciło się wokół niej, jego. Teraz byli sam na sam. Mogli być ze sobą szczerzy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   

Powrót do góry Go down
 

Tarcza Zegarowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: III piętro-