a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Tarcza Zegarowa - Page 3
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Tarcza Zegarowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Triss

avatar

Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Czw Maj 28, 2015 2:04 pm

Sąd pośmiertny. U niektórych, trochę na to za późno zwłaszcza, że najgorszy z czarnych charakterów- Voldemort, zdaje się być nieśmiertelny. Bo ile on może mieć teraz lat? I pomimo wszystkich ataków, przeprowadzanych na niego, nie zapowiada się, by w końcu, któregoś dnia kopnął w kalendarz. A jeśli jednak, nadszedłby ten wspaniały dzień, to czy nie znalazł by się ktoś, kto by go zastąpił? Czy da się tak zmierzyć zło, by wskazać czarownika odpowiedniego, by kierował śmierciożercami, w zastępstwie swego pana? Oby nie, bo brak przywódcy, z pewnością wywołałby zamieszanie w ich szeregach, a to ułatwiłoby pojmanie choćby większości śmierciożerców.
- Łał, Minister i konspirowanie z wrogiem. Nieźle...- Uśmiechnęła się delikatnie, nie będąc jednak przekonana, by podejrzenia Gilderoya były prawdopodobne. Już prędzej porównałaby Ministra do dziecka, które udaje dorosłego, a nocami płacze w poduszkę. Dziecka, które musi potulnie słuchać dorosłych, którymi w jego przypadku, byli śmierciożercy. Mógł podejrzewać, jakie będą kolejne posunięcia wroga. Nawet niekiedy dostawać od nich jakieś wiadomości, pogróżki, lecz był za miętki, za słaby, by ktokolwiek ze śmierciożerców uznał go za godnego bycia wspólnikiem. Bardziej pasowała do niego rola bezbronnej marionetki. A gdyby miał choć trochę oleju w głowie, to nawet bojąc się gniewu śmierciożerców, mógłby dawać aurorom i innym, choć potajemne wskazówki, nie budzące podejrzeń drugiej strony. A tak, wysyła "swoich ludzi" do miejsc, w których już prawie nic nie mogą oni zdziałać, by udawać, że coś robi. Że nadal stoi "na straży", jak "dzielny wódz", którego stara się udawać. Z każdym kolejnym atakiem śmierciożerców, jego gra aktorska jest coraz słabsza.
- W Londynie, znajduje się centrum magicznej społeczności Anglii. Aż dziwne, że już wcześniej nikt nie wysłał tam choć parudziesięciu aurorów. W końcu, mało to ich z pewnością nie jest. A na razie, to tylko czekali bezradnie na rozkazy. To tak, jakby w centrum miasta, nie postawić nikogo ze służb porządkowych i to w godzinach szczytu, zostawiając ich w komisariatach, by czekali na wezwanie. Wspaniała okazja, by zabić bardzo wiele osób, w bardzo krótkim czasie.- Westchnęła gniewnie, zastanawiając się, czy wśród ofiar, byli również bliscy któryś uczniów Hogwartu. Bardzo prawdopodobne. I nawet, jeśli aurorzy byliby oddaleni od epicentrum ataku śmierciożerców, to mimo wszystko, wiadomość o takim zdarzeniu, dotarła by do nich dużo szybciej. Mogliby dotrzeć tam wcześniej i chociaż zmniejszyć liczbę ofiar.
- Wybacz, puściły mi nerwy... Chciałam się przy kimś wyżalić... Masz jakąś sprawę? Chciałeś o coś zapytać?- Spytała, starając się uspokoić. Przecież, nie mogła od tak, zacząć wygłaszać swoich opinii w całej szkole. Była tylko naiwną nastolatką, samotnie, nie mogąca nic zdziałać. Musiała odstawić temat wojny ze śmierciożercami na dalszy plan, zostawiając to tym, którzy mogą cokolwiek zdziałać w tej sprawie. Zajmie się obecną chwilą. A teraz przecież, miała okazję na spokojnie pogadać z Gilderoyem, nie przejmując się, że zaraz wyskoczy na nich jakiś przerośnięty pająk, lub ludzie zaczną głupio podszeptywać na ich temat.
- Pora na wyznania? Dobrze...- Zaśmiała się cicho, lecz zdecydowała ostatecznie, że nie będzie próbować już niczego udawać przed chłopakiem. To i tak nie miałoby sensu. Musiałaby wymazać mu wspomnienia.
- Jak już zdążyłeś zauważyć, nie jestem jedną z was. Nie jestem nawet człowiekiem. Nasze rasy, przez setki lat żyły w separacji, a gdy na nowo zaczęły odbudowywać zaufanie między sobą, wysłały do obu stron po kilku czarodziejów, smoków. Przypomina to trochę wymianę studencką, lecz ma głębsze znaczenie. Jest to eksperyment, mający na celu pokazać, czy możemy żyć ze sobą w zgodzie. Choć... Na razie jesteś jednym z niewielu, którym odważyłam się wyjawić prawdę o sobie. Nie wiem, czy powiedzenie kim jestem pozostałym, nie zostanie przez nich negatywnie odebrane. Dlatego chciałam, byś obiecał, że nikomu nie powiesz, co widziałeś w lesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Gilderoy Lockhart

avatar

Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Czw Maj 28, 2015 7:45 pm

Na wyznania zawsze była pora, w końcu zawsze lepiej późno niż wcale. Skoro jednak on był jednym z pierwszych, więc nie był wcale o nim obrażony. Nawet uśmiechnął się szerzej do blondynki. Była to pierwsza od dawna historia, która dawała nadzieję na zwycięstwo. Na zwycięstwo życia. Chyba o to im wszystkim chodziło?
Po co zabijać? Robić innym krzywdę, czy sprawianie bólu jest tak bardzo atrakcyjne dla tych wszystkich Śmierciożerców. Zaczynał mieć wrażenie, że tak, jednak odsuwał się od tego problemu. Chciał przeżyć i obronić swoich przyjaciół, tych których naprawdę kochał.
-Nigdy nie słyszałem o tak niesamowitych pozwól, że powiem stworzeniach. Nikt nigdy nie uczył nas o Was. Wtedy byłoby dużo łatwiej, a może... Myślisz, że po prostu to obawa przed waszą siłą?- zapytał patrząc jej prosto w oczy. Miała prześliczne tęczówki. Mógłby się w nie wpatrywać bardzo długo, chyba do końca życia. Nie znudziłoby mu się, bo wbrew pozorom Lockhart to bardzo cierpliwy człowiek. Zbliżył się do niej. Odgarnął włosy z twarzy dziewczyny i powiedział ciche...
-Obiecuję. Nikt się o tym nie dowie.Przynajmniej, nie ode mnie.- powiedział pewnie rozkładając się wygodniej. Nawet pozwolił sobie lekko objąć dziewczynę. Dał jej jednak dużo swobody. Jeśli będzie miała na to ochotę, odsunie się. Jeśli zechce przytuli. Jej wybór. Nie naciskał. Wiedział, że byłoby to bardzo złe i wbrew jej naturze.
Skrzyżował stopy przez chwilę w milczeniu wpatrując się w przestrzeń przed nim. Przez chwilę zastanawiał się jak to będzie w przyszłości. Czy faktycznie wszystkich opanuje strach, kto zwycięży. Zresztą zbliżały się wakacje, co wtedy? Przecież mury zamku nie obronią czarodziejów.
Westchnął.
-Miałaś tam kogoś? Znaczy w miejscu, gdzie masz rodzinę.- wyjaśnił. W końcu chciał wiedzieć na czym stoi. Triss podobała mu się, ba! Czuł najwyraźniej do niej miętę, ale jeśli ktoś TAM na nią czekał, zamierzał odpuścić. Nie będzie walczył z jej uczuciami. Myślał, że to będzie właściwe.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Triss

avatar

Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pią Maj 29, 2015 6:16 pm

Nigdy nie uważała, by jej lud był w jakimkolwiek stopniu, niezwykły. Nie po tym, jakich historii się nasłuchała o ich wspólnej przeszłości, dotyczącej czarodziejów. Oraz o tym, jakie zniszczenia teraz potrafią zasiać dzikie smoki, jeśli się ich dostatecznie nie pilnuje. Według niej, to wszystko nie było powodem do dumy.
- Nie mów tak... Istnieje... Pewna legenda, mówiąca o wojnie, między naszymi rasami. To ta wojna spowodowała, że dwie zgodne strony, rozdzieliły się na wieki. Smoki, nie chcąc, by historia się powtórzyła, usunęły wszystkie dowody o swoim istnieniu. Uważały, że było to wielkie tchórzostwo, lecz konieczne, by przetrwać.- Odkryła przed chłopakiem kolejne karty o wspólnej historii czarodziei i smoków. Nie wstydziła się tego, czym jest, lecz było wiele spraw, w których nie zgadzała się ze swymi pobratymcami. Między innymi fakt, że nie wykorzystali oni całej masy okazji, by po latach, z własnej woli spróbować na nowo porozumieć się z czarodziejami. Nie, oczywiście woleli czekać, aż ci sami ich znajdą. A może nawet nie chcieli, by tak się stało? Woleli żyć do końca świata w ukryciu?
- Smoki nie są niezwyciężone. By pokonać jednego wystarczyłby, albo jeden, dobrze wyszkolony czarodziej korzystający z zaklęć niewybaczalnych, albo kilku, rzucających legalne zaklęcia. Jesteśmy silni, ale nadal śmiertelni...- Po tych słowach, natychmiast zamilkła. Czy ona zgłupiała?! Będzie od tak mówić chłopakowi, którego zna dopiero niecały miesiąc o tym, jak pokonać jej rasę? Przecież, jeśli by się okazało, że to poplecznik Voldemorta i tylko udaje przyjaciela, byłaby skończona.
- Choć... Mamy też pewne swoje sztuczki, w razie krytycznych sytuacji.- Dodała, by choć trochę uratować sytuację. Dodanie kolejnego wątku tajemnicy, dawało jej szansę, by wywołać u puchona niepewność i dodatkowo dozę respektu przed ledwie poznanymi bestiami. Może to trochę ostudzi jego zapał, jeśli zdecydowałby się zrobić jakiś zły krok. Lubiła go w końcu, lecz nadal pozostawała nieufna.
- A czemu pytasz?- Odsunęła się od niego ostrożnie, gdy spróbował ja objąć. Trochę za wcześnie na takie zbliżenia, czyż nie?
- Jeszcze nigdy nie miałam chłopaka, ani nie szukałam, zajmując się ważniejszymi sprawami. Ale... Gdybym mogła wybrać, to chciałabym, by miał twój urok osobisty.- Uśmiechnęła się do niego, choć jej wcześniejsze zachowanie, mógł odebrać, jako całkowite odrzucenie. Po prostu, na razie wolała się odwoływać do samych słów, nie działań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Gilderoy Lockhart

avatar

Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Maj 30, 2015 12:17 pm

Słuchał o wszystkim z nieudawaną fascynacją. Smoki były dla niego stworzeniami niezwykle silnymi, emanującymi pewnością siebie. Nigdy nie przypuszczał, że potrafią przybierać ludzką formę. O tym... mógł jedynie czytać w mugolskich książkach fantasy. Kto wie, może akurat były pisane przez jednego z nich. Uśmiechnął się szerzej zastanawiając nad tymi ich pewnymi sztuczkami, stwierdził jednak, że na to będzie jeszcze czas. Poza tym każdy powinien mieć jakąś tajemnicę. Intrygujące będzie dążenie do poszukiwania prawdy i odkrywania jej. Tylko czy ona będzie tego chciała?
Kiedy się odsunęła pomyślał, że chyba nie ma na co liczyć, że nie jest nim zainteresowana i może liczyć tylko i aż na przyjaźń. Tym chyba też by się zadowolił. Poza tym warto byłoby mieć Triss po swojej stronie. Jednak kiedy stwierdziła, że gdyby miała wybierać partnera, to z jego urokiem osobistym automatycznie się wyszczerzył. W sumie nie wiedział już co ma myśleć. Może to i lepiej. Nie myślenie jest chyba niezwykłym odpoczynkiem dla umysłu.
-Czemu pytam? Jesteś bardzo mądra, masz coś w sobie, co zwraca uwagę. I nie mówię tutaj o twoich ślicznych włosach.- stwierdził puszczając jej oko. No cóż...
Chłopak już dawno nie spotkał żadnej dziewczyny, która w taki sposób by na niego działała. Sprawia, że chciało mu się wstawać. Wiedział wtedy, że ją zobaczy.
Tak samo było z Dorcas, ale potem wszystko się zepsuło. Może po prostu nie powinien sobie robić nadziei. Może to jeszcze nie ten czas i moment. Stwierdził, że na razie odpuści.
A może nie? Życie jest kruche. Trzeba z niego korzystać.
-Może nie znamy się długo, ale lepiej bym się czuł mając cię obok. Myślę, że nasze wsparcie potrzebne jest Tempestównie. Nie wiem, czy wiesz, ale jej rodzice zginęli w ataku Śmierciożerców.- powiedział spuszczając z tonu. Jego głos z lekko rozbawionego przeszedł w powagę. Wiedział, że była to bardzo trudna sytuacja.
Choć tak naprawdę nie zdawał sobie nawet z tego sprawy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Triss

avatar

Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Maj 30, 2015 2:00 pm

Zbytnia fascynacja, bywa niezdrowa. Wielu z tych, którzy interesowali się smokami, kończyło bowiem, jako ich ofiary. Choć Triss nie była dzika i potrafiła panować nad swoja naturą.
- Komplemenciarz.- Zarumieniła się lekko, choć starała się to ukryć przed chłopakiem, podnosząc lekko kołnierzyk. I ona się dziwiła, gdy trafiła do Hogwartu, dlaczego tyle dziewczyn się za nim ugania? Przecież to czaruś większy, niż nie jeden użytkownik amortencji. Potrafi zręcznie wykorzystywać swoje atuty, by poruszyć nawet najbardziej zlodowaciałe serce. Nawet ślizgonki by mu się nie oparły, gdyby zechciał jakąś poderwać. Wystarczy tylko trochę cierpliwości i każda dziewczyna jego. Triss też zdawała się powoli łapać na te jego miłe słówka. A podobno nie była łatwa. Dziwne...
- Masz talent. Może powinieneś zacząć go wykorzystywać również w innych celach, poza łowieniem dziewczęcych serc? Na przykład, jako aktor lub dyplomata. Odpowiednie słowa, umiejętnie przedstawione i zdołałbyś przekonać każdego do wszystkiego.- Zaproponowała. Gilderoy, ze swoim urokiem, faktycznie mógł zdziałać wiele. Lecz jeśli zamierzałby przez całą resztę życia, wykorzystywać go tylko w miłości, to wszystko to poszłoby na zmarnowanie.
- Tempest?- Spytała, gdy puchon zmienił nagle temat na informacje o pogrzebie. Słyszała o tym ataku. Każdy w szkole słyszał, lecz bez szczegółowych informacjach o ofiarach, nie dowiedziała się jeszcze, czyi dokładnie krewni zginęli. A tu nagle, taka wiadomość.
- Los jej nie oszczędza...- Westchnęła smutno, wspominając ich pierwsze spotkanie, kiedy to Anarhold została wraz z resztą grupy zesłana przez czarownika na jakąś dziwną wyspę i zaatakowana. Wtedy uszła z tego cało, choć początkowo nie było lekko. A teraz jeszcze, jej rodzice nie żyją.
- Oczywiście, że z Tobą pójdę. Kiedy odbędzie się pogrzeb?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Gilderoy Lockhart

avatar

Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pon Cze 01, 2015 9:44 pm

-Z tego, co mi wiadomo za jakieś dwa dni.-stwierdził kierując swój wzrok przed siebie. Na chwilę się zamyślił, zaczął zastanawiać się, co może czuć Ana w takim momencie. Wtedy, kiedy los zabiera jej najbliższych, przyjaciele zaginęli,a teraz jeszcze to. Czy życie nie powinno być bardziej sprawiedliwi. Niektórzy wycierpieli się chyba już na zapas. Pokręcił głową wracając myślami do słów Triss.
-Czyżbyś była jasnowidzem. Akurat na studiach zamierzam podjąć kierunek prawno-polityczny. Myślę, że potem kariera w Ministerstwie będzie dochodowa. Potem może się uda wydać własną linię eliksirów do włosów i będę szczęśliwy. Oczywiście, jeśli znajdę odpowiednią kobietę, gotową stanąć przy moim boku nawet w najcięższych chwilach.- wyznał szczerze, w sumie ciekawe by było jego życie w ze smoczycą. Uśmiechnął się do niej uroczo, jak to tylko on potrafił. Wstał, wziął koleżankę za rękę i poprowadził w stronę okna.
Zbliżał się zachód słońca, a stąd był całkiem ciekawy widok. Przyciągnął ją bliżej, tak że stała przed nim. Oparł brodę na jej ramieniu i zbliżył usta do jej ramienia.
-Jeśli chcemy czasami z przypadkowego spotkania może wyłonić się coś piękniejszego.- wyszeptał pokazując na okno. Robiło się coraz później. Dziewczyna musiała zdecydować, czy chce z nim jeszcze posie... postać i POROZMAWIAĆ. Może da im czas. Wszystko było w rękach Triss. Lockhart w żadnym wypadku nie zamierzał poganiać dziewczyny, czy wywierać na niej presji. Był cierpliwy...
No przynajmniej jeśli chodziło o blondynki, a może... tylko tę jedną blondynkę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Triss

avatar

Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Pią Cze 05, 2015 5:55 pm

Nigdy nie wiadomo, kiedy nastąpi czyjś koniec. Dlatego należy celebrować każdą chwilę życia, nie tylko własnego, lecz również innych.
- Tyle ofiar... Tyle pogrzebów... Tyle żalu.- Mruknęła, pozwalając Gilderoyowi poprowadzić się do okna. Bo choć nadal trudno jej było zaakceptować, jak szybko może zakończyć się życie tylu osób, to jednak ciągłe trwanie w smutku, żałobie, nie było dobrym pomysłem. Takie działanie wprowadzają w depresję, odbierając sens życia. Trzeba było zaakceptować nieuniknione i dalej żyć.
- Może uda Ci się spełnić marzenia i zdołasz coś zmienić na świecie na lepsze. Będzie to trudne, ale nie niemożliwe.- Uśmiechnęła się do niego i spojrzała na piękny zachód słońca, który malował się tuż przed nimi. To był naprawdę uroczy wieczór, lecz powoli przypominał dziewczynie również, że dotychczas nawet, gdyby chciała, nie mogła liczyć na coś takiego. Powiedziała Gilderoyowi, że nie szukała nikogo dla siebie, choć to było spowodowane nie tylko przez obowiązki, lecz również samoocenę. Gdyby kogoś pokochała, prędzej czy później, musiałaby mu zdradzić prawdę o sobie. A kto by chciał być z takim potworem?
- Mówisz serio? Nie przerażałaby cię wizja spędzenia życia z bestią?- Spytała, dalej podziwiając krajobraz zamkowych błoni z pięknymi barwami, pojawiającymi się na niebie. Chłopak mógł jej odpowiedzieć cokolwiek. Raczej żadna odpowiedz, nie byłaby w stanie jej zranić. Gdyż była... Chyba zauroczona Gilderoyem, albo coś więcej, choć nie potrafiła tego jeszcze do końca opisać. Lecz uważała, że chłopak zasługuje na kogoś normalniejszego. Jakąś piękną czarownice, która skradnie mu serce, uczyni życie piękniejszym i będzie z nim aż do śmierci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Gilderoy Lockhart

avatar

Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Wto Cze 09, 2015 6:28 pm

Bestią? O czym ona mówiła. Wiedział, że pochodziła z całkiem innego świata niż on, jednak nie odstraszało go. Czy powinno? Nie wiedział. Świadom ryzyka, w końcu pewnie ona powinna być z kimś takim jak ona... a on... przecież mogła powiedzieć, że był błaznem. Dbał przesadnie o wygląd, lubił podobać się dziewczynom. Kiedyś nawet w Quidditcha grał... Byli zupełnie inni. Ale czy przeciwieństwa się czasem nie przyciągają.
-Bestię to ja widzę rano w lustrze przed uczesaniem. Tobie do niej daleko.-stwierdził obracając ją ku sobie. Popatrzył jej głęboko w oczy uśmiechając się szeroko. Zachód słońca był przepiękny, jednak dziewczyna przed nim zapierała dech w piersiach. Rzadko kto wywierał na nim takie wrażenie. Było w Hogwarcie naprawdę wiele ślicznych kobiet w szkole, ale on czuł łomotanie w sercu, dziwne prądy przelatujące przez jego ciało. Odgarnął z jej twarzy włosy, przybliżył się do niej tak że stykali się nosami. Triss czuła jego oddech...
-Zawsze możesz sprawdzić, czy nie ucieknę. Może akurat to my jesteśmy sobie przeznaczeni.- wyszeptał odsuwając się od niej. Nie chciał na nią naciskać, w żaden sposób. Podobała mu się i to kierowało każdym jego krokiem. Musiał być delikatny i cierpliwy. Inaczej mu się nic nie powiedzie. Spojrzał na zachód. Czyż nie był piękny?
Zaczął myśleć o tym, jaki powinien zrobić następny krok.
-Może w wakacje zechcesz mnie odwiedzić. Mój ojciec ma śliczny dom nad jeziorem. Zaprosiłbym kilku znajomych. Mielibyśmy okazję się lepiej poznać. Czy nie brzmi to logicznie? Będziemy mogli sprawdzić, czy do siebie pasujemy.- zaproponował prosto z mostu.
W sumie... żyje się raz. Musiał zaryzykować.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Triss

avatar

Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Cze 20, 2015 5:22 pm

Lustro- najgorszy wróg wszystkich kobiet i facetów z ambicjami na punkcie swojej urody. Ale Gilderoy? Nigdy by się nie spodziewała, że ktoś taki może cierpieć na kompleksy. Bo niby co mu się nie podoba, gdy widzi swoje odbicie? Nie jest niski. Braków w uzębieniu i łysiny też nie ma. Więc o co chodzi? Może z powodu tego, że zaczął się zadawać z "tą obcą", czyli Triss spowodowało, że jego fanki trochę rzadziej za nim latają? Może czuje się przez to mniej wartościowy? Nonsens, przecież wiele osób wielokrotnie podkreśla, że chłopak jest wyjątkowy i żadne kompleksy, nie powinny mieć miejsca.
- Faceci o poranku, wyglądają uroczo, nie strasznie. Są naturalni.- Zaśmiała się, wyobrażając sobie Gilderoya z poczochranymi włosami, cieniami pod oczami, w piżamie i z niewyspanym wyrazem twarzy. nadal wyglądałby dużo lepiej, niż większość mężczyzn w takiej sytuacji.
- Też byś tak mówił, gdybym nie pokazała ci swojej ludzkiej postaci, ale zagadałabym do ciebie?- Spytała. Zwykle, gdy ktoś dowiadywał się, kim ona jest, zawsze miał przed oczami jej postać gada w czasie rozmowy. Przez co relacje nie przypominały przyjaźni między dwojgiem ludzi, lecz człowiekiem i bestią, a to niestety różnica. A rozmawiając z puchonem, Triss zawsze myślała o przystojnym blondynie, niezależnie od tego, czy byłby on mugolem, czy czarodziejem.
- Niezły pomysł.- Niespodziewanie, pocałowała go w policzek, ciesząc się, że będzie miała okazję go lepiej poznać i nie musi już smucić się myślą o kolejnych dwóch miesiącach, które musiałaby spędzić w samotności w domu swojej matki, marnując tylko czas, mogący być przeznaczonym na ciekawsze rzeczy i powiększenie grona znajomych.
- Kilku? Na przykład kogo? Chętnie ich poznam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Gilderoy Lockhart

avatar

Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   Sob Cze 20, 2015 5:47 pm

Wyobraził sobie całą irracjonalną sytuację. Uśmiechnął się do niej szerzej. Jego wyobraźnia podsuwała mu scenę „Ty jesteś smoczycą… no oczywiście, że jesteś smoczycą. Aż emanujesz kobiecym pięknem…”.
Tia… byłby niezłym osłem, gdyby to powiedział. Zaśmiał się tylko przytulając do siebie dziewczynę. Wziął ją na ręce i usiadł z nią na parapecie. Było mu całkiem wygodnie, a przede wszystkim ciepło. Trzeba wspomnieć, że mury zamkowe nie ogrzewały specjalnie. A ciało pięknej dziewczyny… No… wiadomo.
-Na pewno zaproszony będzie Andre. Nie wiem jakim masz z nim kontakt. To mój najlepszy przyjaciel, pewnie weźmie ze sobą panią swego serca- Elsę. Kojarzysz? Niziutka blondyneczka z Ravenclawu. Myślę, że jeszcze Rosemarie Cleverly ze swoim nowym amantem. Nie przepadam za nim, ale może akurat przekonam się do niego na wyjeździe. W końcu człowieka poznaje się dopiero podczas wspólnego spędzania czasu. Może sama chciałabyś jeszcze kogoś wziąć?- zaproponował przekrzywiając głowę i obserwując jej drobniutką osóbkę.
Masakra, to było fascynujące, że w takiej istotce schowana była postać smoczyska. Cieszył się, że raczej nastawionego do niego pozytywnie.
Chyba była jedną z niewielu osób, które mogły by być dla niego w jakiś sposób niebezpieczne. Może już jest.
Miłość. Bywała ogłupiająca, wiedział to z praktyki. Pokochał raz tak prawdziwie, a potem co? Złamane serce. Musiał być niezwykle ostrożny w tym kierunku. Nie chciał, żeby nikt przez niego cierpiał. No ale nie może być z każdą fanką.
Zresztą on już wybrał. Tylko czy ona wybierze jego? Sięgnął ręką do jej policzka, pogłaskał ją delikatnie.
-Musisz być taka śliczna?- wszystko to utrudniało. Już chciałby ją całować, tak jak nigdy nikogo. Eh.
Trzymaj Lockhart łapy przy sobie.
Nie chciał nic zepsuć, bo po co. Zaraz trzeba iść spać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tarcza Zegarowa   

Powrót do góry Go down
 

Tarcza Zegarowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: III piętro-