a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Głębia Lasu
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Głębia Lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Głębia Lasu   Pią Wrz 19, 2014 9:14 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]



Serce Zakazanego Lasu. Większość drzew jest bardzo stara i wysoka, a rosną tak blisko siebie, że niemal nie przepuszczają światła w niższe partie lasu, dlatego zawsze panuje tu półmrok. Mimo to, przy ziemi i tak rośnie ogromna ilość krzewów, która sprawia, że jest praktycznie niemożliwe, aby przejść przez to miejsce, nie torując sobie wcześniej czymś drogi.
To właśnie w tych rejonach żyją najmroczniejsze i najbardziej krwiożercze stworzenia w całym Zakazanym Lesie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Nie Lis 02, 2014 6:19 pm

Luke jak zwykle pojawił się w umówionym miejscu. Nienawidził pełni. Przeklinał fakt, że taki los go spotkał, ale co mógł poradzić? Trzeba było się z tym pogodić. Doceniał to, ze ma Shirę. Była kochana, nie zostawiała go samego. Na poczatku bardzo się o nią bał, ale teraz już wiedział, ze sobie radzi bardzo dobrze. Nie raz to udowodniła. Jak zawsze czuł się słabo i źle przed pełnią. Spojrzał na Shirę, kiedy podeszła i uśmiechnął się blado. Cmoknąl ją w czoło
- Hej mała. Dzięki, że jesteś. Uwielbiam cię - uśmiechnął się do niej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Nie Lis 02, 2014 6:26 pm

Shira przybyła w miejsce, w którym zwykle umawiała się z Lukiem. Bardzo współczuła mu, że musi przezywać to w trakcie każdej pełni. To na pewno nie było przyjemne zjawisko, ale cóż poradzić? Cieszyła się, że dyrektor był bardzo życzliwy takim osobom i nawet udzielił Shirze pozwolenia na towarzyszeniu Williamsowi podczas przemiany. Oczywiście z solennym przyrzeczeniem, że będzie się zmieniać nim zrobi to Luke. Uśmiechnęła się do przyjaciela.
- Hej, duży - zaśmiała się cicho. - Wiem, wiem, masz u mnie dług wdzięczności - mrugnęła do niego, zachowując zabawny nastrój, aby trochę rozweselić Luke'a. - Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyc - powiedziała jeszcze.
Wzięła głęboki oddech.
- To co? Idziemy? - zapytała, a po chwili obok chłopaka stał piękny ryś, spoglądający na niego bardzo rozumnym wzrokiem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Nie Lis 02, 2014 6:44 pm

Luke się zaśmiał. Zawsze, kiedy mówił na nią mała, odpowiadała duży, uważał, że to było strasznie słodkie. Usmiechnąl się do niej.
- Na pewno spłacę - powiedział z uśmiechem, a kiedy dziewczyna zamieniła się w rysia, pogłaskał zwierze-Shirę po głowie. - W tym wcieleniu jesteś jeszcze bardziej urocza - zaśmiał się cicho i podrapał ją za uchem. Po chwili jednak zaczęła się jego przemiana. Nienawidził tego uczucia, tego bólu. Przestał już krzyczeć i znosił cierpienie w milczeniu, ale było ciężko. Przemiana chwilę trwała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Pon Lis 03, 2014 6:28 pm

Przewróciła rysimi oczami, mrucząc coś, co miało oznaczać śmiech. Ryś polizał go potem po dłoni i ruszyli jeszcze kilka metrów. Tam zatrzymali się i Luke zaczął sie przemieniać. Mimo, że przyzwyczaił sie już do bólu na tyle, aby nie krzyczeć to i tak na jego twarzy widać było wyraz cierpienia. Shira ze współczuciem w oczach patrzyła na niego, kiedy przechodził przemianę. Kiedy ta już się dokonała ryś wstał i podbiegł kilka kroków to Luke'a w postaci wilkołaka i trąciła go pocieszająco w ramię. Przeszła kilka kroków i położyła się na ziemi. W końcu Luke musiał chwile odpocząć, a zresztą zwykle siedzieli tutaj, bo wiedzieli, że dalej może być niebezpiecznie. Lepiej przeczekać przemianę i mieć z głowy. Shira kilka razy zawracała Luke'a, kiedy chciał iść dalej w Las. Ten warczał na nią, ale przeciez pierwiastek człowieka w nim był nawet w tej postaci, więc zawracał posłusznie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Rubeus Hagrid

avatar

Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Sro Lis 05, 2014 6:01 pm

Pełnia... Taaak.... Hagrid uwielbiał te noce. Księżyc jasno świeci, mróz szczypie w nos (znaczy nie jego, bo jest duży), lekki wiatr tak upojnie kołysze konary drzew. A to wszystko zwieńczone szumem niespokojnego jeziora, po którym leniwie przepływa wielka kałamarnica. Cudownie.
Uczniowie byli już (a przynajmniej powinni) w swoich dormitoriach. Idealna pora na romantyczną przechadzkę z butelką ognistej. Z początku gajowy wziął Eryka nad jezioro. Tam spoczęli i Hagrid zaczął puszczać kaczki. Po opróżnieniu 1/4 flaszki podniósł się i ruszył w kierunku chatki, po czym minął ją i zaczął zagłębiać się w las.
Nie znał tego Lasu dobrze. Nie da się go dobrze poznać. Właśnie dlatego jest Zakazany. Proste. Znał ścieżki, którymi uczniowie najczęściej się wymykali. W sensie znał je na pamięć. Sam odkrył kilka ścieżek do pięknych polan, stawów i grot. Ale to jest jego wiedza i nie zamierzał się nią z nikim dzielić.
Hagrid spokojnie maszerował, nucąc i pogwizdując pod nosem. Nagle stanął jak wryty, zacisnął dłoń na w połowie opróżnionej butelce tak mocno, że ta pękła na miliard kawałków, przy okazji raniąc mu dłoń.
- O cholera... - wyszeptał pół-olbrzym i "pomknął" za najbliższe drzewo. Gorączkowo zaczął szukać swojej kuszy - nie wziął jej.
- Ty debilu - pomyślał gajowy.
W odległości 20 metrów przed sobą dojrzał coś, czego się nie spodziewał. Jakieś ogromne zwierze, co jakiś czas powarkujące.
- Nie może być... Nie. To niemożliwe. WILKOŁAK w Lesie?! - Myśli gajowego zaczęły wirować w zawrotnym tempie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2474-rubeus-hagrid#46481
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Pią Lis 07, 2014 3:51 pm

Shira już od pewnego czasu zaczęła kręcić się niespokojnie po polanie. Wyczulonym, zwierzecym słuchem wychwyciła jakies oddalone dźwięki, które z czasem stały się głośniejsze. Wyczuła, że ktoś tutaj idzie i zerknęła niepewnie na Luke'a, spinając mięsnie. Ruszyła kilka kroków w tamtym kierunku. Usłyszała ciche słowa, człowiek najpewniej ich zauważył, ale kto to mógł być? Na pewno nie żadni uczniowie! Luke na pewno go słyszał, w końcu jest w postaci wilkołaka, jest na wpół zwierzęciem. Stanęła więc pewnie, a sierść zjezyła się na kocim grzbiecie. Opuściła głowę i można było usłyszeć długie, głębokie warczenie, pochodzące jakby z samego jej wnętrza, jeszcze nie głośne, na razie było to ciche ostrzeżenie.

Luke jednak nic nie zrobił, osoba za drzewami również, więc Shira nieco się uspokoiła, choć ciągle zachowywała czujność. W końcu pełnia minęła i Shira i Luke, już w swoich postaciach wrócili do zamku, aby odpocząć.

/zt x2

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Sro Lis 26, 2014 6:09 pm

W listopadzie jak każdy wie ciemno robi się bardzo szybko. Z tej właśnie okazji postanowił skorzystać sam dyrektor Hogwartu - Albus Dumbledore.
Doszły go ciekawe słuchy, ale musiał sprawdzić sam pogłoski. Czy ta niesamowita istota faktycznie przebywa w Zakazanym Lesie? Mężczyzna szedł pewnie przed siebie. Wyczuwał tą niesamowitą aurę, w końcu był najlepszym czarodziejem swoich czasów. Uczniowie Hogwartu mieli niesamowite szczęście móc przebywac z nim, styczność z jego osobą była niezwykłym darem od losu, szczególnie w tak ciemnych i niebezpiecznych czasach.
Kitsune od samego początku wiedział, że będzie miał gościa. Czekał na niego w najciemniejszym miejscu swojego domu. Będą mieli do porozmawiania.
W końcu w powietrzu coś wisiało. Czyżby Albus Dumbledore przeczuwał atak na swoją szkołę? Już od tak długiego czasu było tak spokojnie....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Albus Dumbledore

avatar

Liczba postów : 69

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Lis 27, 2014 12:08 pm

Kiedy tylko pogłoski dotarły do Dumbledora, wszystko stało się jasne. Nie tylko on dbał o bezpieczeństwo młodych czarodziei. Hogwart niegdyś był najbezpieczniejszym miejscem w świecie magii. Żadne miejsce czy budynek nie mogły się z nim równać. Jednak, teraz gdy czasy stały się mroczne i niebezpieczne, nawet szkoła nie jest wstanie zagwarantować swoim podopiecznym tyle bezpieczeństwa. Pogłoski o tym, że pewien lis naucza pewne osoby, dały mu do myślenia, że jest nadzieja by pomóc tym dzieciakom stawić czoła problemowi jakim jest Voldemort. Wychodząc w stronę Zakazanego Lasu spotkał po drodze kilku nauczycieli. Nie wielu zapytało się go gdzie idzie, a Albus odpowiedział im tylko serdecznym uśmiechem. Zbliżając się coraz bliżej lisa, Dumbledor wyczuł tą niesamowita aurę. Kiedy jego oczom ukazał się biały dostojny lis, na jego twarzy pojawił się delikatny usmiech. Ukłonił się, by okazać pełny szacunek i przywitać się z bóstwem. W końcu to nie jest codzienność.
- Witaj, przepraszam, że cię niepokoję, ale doszły mnie słuchy, że nauczasz paru czarodziei z mojej szkoły - powiedział, a gdy przed jego osobą wyrosło krzesło, kiwnął głową i usiadł.
- Dziękuję - dodał, bo co miał mu powiedzieć? Teraz tylko czekał, na odpowiedź z jego strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Albus Dumbledore

avatar

Liczba postów : 69

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Pią Lis 28, 2014 10:47 am

- Jestem wdzięczny, że pomagasz mojemu uczniowi - powiedział dyrektor z pełnym szacunkiem w głosie. Naprawdę był wdzięczny, ponieważ wiedział, że nauka o starożytnej magii jest czymś o czym nawet Czarny Pan nie miał pojęcia. Przynajmniej tak mu się zdawało. Gdyby więcej uczniów poznało tą technikę, może losy świata byłyby zupełnie inne, niż teraz.
- Dlatego też, przyszedłem prosić cię o pomoc, drogi Kitsune - oznajmił z pełną powagą. Mimo iż od wielu dni męczył się z tym czy w ogóle powinien zadać bogu to pytanie, to i tak wiedział, że nic innego mu nie pozostaje. Kiedy tylko dowiedział, że o naukach lisa. W jego głowie urodził się pomysł, który mógł pomóc Hogwartowi bronić się w razie ataku przez Voldemorta.
- Nie ma nic złego w twoim postępowaniu, jestem pełen szacunku i podziwu, że zechciałeś nam pomóc, ale jeden uczeń to za mało by obronić Hogwart i Zakazany Las. Wiem, że to moje pytanie może wydać ci się egoistyczne, ale czy nie zechciałbyś nauczać więcej moich uczniów? - kiedy pytanie wyszło z ust Albusa, można było wyczuć w nim nutkę niepewności. No bo w każdej chwili się rozwścieczyć i nikogo już nie nauczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Mar 26, 2015 3:41 pm

To było wariactwo. W jednej chwili znęcał się nad Fern, w drugiej siedział w jakiejś niebieskiej budce, która nagle okazała się być większa wewnątrz niż na zewnątrz. Spojrzał na swoich "porywaczy". Był duchem, więc nie czuł jakiegoś zagrożenia. Co mogli mu zrobić? Zdezintegrować go? Wielkie coś... Odpocznie w pustce i nie będzie musiał się niczym martwić. Z drugiej strony Elsa...
Wisiał w powietrzu obserwując maszynerię. Zdalnie sterowany świstoklik? Zamigotał w chwili przełączenia odpowiednich dźwigni. Niezwykle proste i jakże praktycznie urządzenie.
- Dobrą zabawę miałem tam.- Burknął podlatując do panelu sterowania i wysuwając palce chcąc chłonąć każdy jego element. Piękna sprawa.
Przez chwilę jego cała uwaga była skupiona właśnie na tych wszystkich urządzeniach. Może nie wyglądały pięknie, ale kiedy coś działa tak jak działać powinno to jest piękne.
Przeniknął przez cały rdzeń przymykając oczy. W głowie układały mu sie powoli całe projekty stworzenia takiej budki. Był tak niezwykle prosta i skomplikowana jednocześnie. Jak kobieta.
- Czemu mnie stamtąd zabraliście?- Jeden z nich pociągnął za dźwignię, przez co cała machina wydała bolesny dźwięk. Chyba za szybko... Ale co on mógł wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan Pond

avatar

Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Mar 26, 2015 4:44 pm

Po chwili rozsiadł się w jednym z foteli i spojrzał z dołu na ducha. Ziewnął przeciągle i zamknął oczy zastanawiając się o co najpierw powinien zapytać. Chyba niezbyt kulturalnym byłoby powiedzieć prosto z mostu, że chce się znać przyczyny śmierci. Może akurat to dla niego bolesne?
Nie chciał złego i wściekłego ducha wewnątrz świstoklika. Było to zbyt niebezpieczne, dlatego wszystko trzeba było załatwić powoli i zgodnie z jego sumieniem. Aidan i sumienie? hahahhaa.
-Powiedz nam, jak to się stało, że nie żyjesz i jesteś duchem w tej szkole? Przecież to dość nienaturalne, nie sądzisz?-zapytał go kierując wzrok na brata, który zdawał się być lekko znudzony. Od razu zapewne by przeszedł do rzeczy. Jednak nie można iść tak bez żadnego planu...A może można?
-Widzisz posiadamy pewne umiejętności, które mogą niektórym się przydać. Jednak najpierw potrzebna nam jest data. Od kiedy nie żyjesz?-zapytał od razu mężczyzna zerkając na reakcję na twarzy ducha.
Co ciekawe dużo można było dowiedzieć się z mimiki twarzy. Miał zajęcia z psychologii, nawet zastanawiał się nad psychiatryczną specjalizacją, ale w ostatnim momencie zrezygnował. Stwierdził, że bardziej się nada na magicznego chirurga. Podjął dobrą decyzję. Kiedy został już Łowcą, mógł bezpiecznie zdjąć ze swoich ofiar skórkę...
Uwielbiał ciąć. Może to nie było normalne, ale Aidan... przecież był Pondem, ich nie powinno się nawet o to podejrzewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Mar 26, 2015 5:11 pm

Odwrócił się od tej fajnej maszynerii tylko po to, aby przybrać na oblicze wyraz oburzenia.
- Cóż za brak taktu! Pytać ducha o jego śmierć to jak pytać kobietę tuż przed ichnimi złymi dniami o wagę. Przykład odwagi lub kompletnej głupoty...
Na złego i wściekłego ducha Andre nie wyglądał. No bo jak takie małe i kochane cuś mogłoby być złe? Zamyślił się na chwilę. To niesamowite, że niektóre obrazy zaczęły mu się zamazywać.
Zupełnie jakby całe życie stało się tylko snem, a stan w którym egzystował był rzeczywistością w jakiej tkwił od lat... wieków. Czy z czasem miał kompletnie zapomnieć jak było, kiedy jeszcze żył?
To straszne.
- 20.11.1968r. Zmarłem w jednym z tajemniczych pokoi. W zamku funkcjonuje od lat coś zwanego Lożą Szyderców. Pomieszczenie na V piętrze służy za siedzibę. Jestem... Byłem, przewodniczącym, więc miałem dostęp do pokoi. Byłem chory, życie było nieznośne, głosy cały czas upewniały mnie w tym, że nie mam po co żyć. Z czasem wygrały. Nie pamiętam tego, nie wiem co usłyszałem od Morte tamtego wieczoru. Leki, dużo whisky... Obudziłem się już pozbawiony ciała.
Odetchnął ciężko przesuwając palce przed twarz i obserwując je. Były okropne.
- Musiałem zostać. Dla mojej Elsy. Ona sobie nie poradzi beze mnie... Nasz związek zawsze był skomplikowany, ale po tym, to już nie może być nic normalnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan Pond

avatar

Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Mar 26, 2015 6:38 pm

Dowiedział się już wszystkiego, tylko... Jak się tam dostać? Będą musieli nakierować odpowiednio swoją budkę. Już miał w głowie cały plan, więc zaczął nie miło ignorować ducha.
W sumie miał ochotę wyrzucić go z budki w środku... GDZIE ONI W OGÓLE WYLĄDOWALI? Aidan rzucił się ku drzwiom i je otworzył. Wyszedł kilka kroków, okręcił się na pięcie, po czym obejrzał zadowolony.
-Zakazany Las. Dalej tak samo zakazany jak 50 lat temu.- Uśmiechnął się pod nosem. To chyba nie będzie odpowiednie miejsce dla ducha. Wrócił więc do narzędzi sterowniczych i przeniósł ich znów do zamku.
-Tutaj twoja podróż się kończy. Nie martw się niczym,połączę się z twoją Julią.- zapomniał imię dziewczyny tego Romea, więc posłużył się pierwszym imieniem, które mu do niego pasowało.
Usłyszał znajomy dźwięk... po czym wysadził ich nowego kumpla, chyba w łazience Jęczącej Marty. Mogą sobie razem pozwiedzać rury, czy coś.
Kiedy już pozbył się Takawy ze świstoklika spojrzał na swojego brata. Jego uśmiech stał się bardziej SZALONY.
PRZYBYWAJ PRZYGODO.
Ustawił 20 GRUDNIA 1978.
TSSSSSSSSSST, TSSSSSSSSSST, TSSSSSSSSSSSST

/zt x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Nie Mar 29, 2015 9:55 pm

Ostatnimi czasy wszystko co działo się w życiu Jessi było jednym wielkim nieporozumieniem.
Czy wszystko musiało się tak bardzo komplikować? Przecież to głupie! Jak Wiktor mógł jej to zrobić. Nie umiała sobie wyobrazić reakcji Remusa jak dowie się o wszystkim. Może to i lepiej że Estrin jeszcze przez kolejny rok pozostanie w Hogwarcie poza zasięgiem Lupina bo na prawdę przeczuwała morderstwo.
Do tego ta bezsensowna kłótnia z tą ślizgonką podczas dzisiejszych eliksirów.
Jessi dusiła się w zamku, musiała jak najszybciej wyjść!
Na boisku trening puchonów, no jak miło - zaraz ją wyrzucili że niby przyszła oglądać ich tajemne taktyki, żeby jeszcze było na co popatrzeć!
Chatka Hagrida - pusta, gajowy gdzieś wyruszył...
To może... Nie, nie powinna.
Rozejrzała się po błoniach, nie było ani żywej duszy, rzuciła wzrokiem na linię drzew i... zaraz zniknęła w gąszczu.
Upewniwszy się że jest już na tyle daleko od błoni że nikt jej nie zauważy przybrała swoją zwierzęcą formę.
Tak, tego było jej trzeba! Już dawno nie czuła się taka wolna od wszystkiego.
Ruszyła biegiem przed siebie pokonując kolejne metry, czuła mech pod łapami i powiew wiatru wśród drzew.
Czego więcej jej było trzeba?
Nie wiedziała ile czasu tak już biegła gdy dotarła do małej polanki w głębi lasu. Promienie wiosennego słońca oświetlały te miejsce a drzewa ochraniały przed chłodnymi powiewami. Gdzieś z boku pierwsze wiosenne kwiaty nieśmiało otwierały swoje kielichy.
Wilczyca wyszła na słońce i położyła się na młodej trawie układając łeb na wyciągniętych do przodu łapach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Chris Whitman

avatar

Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Nie Mar 29, 2015 10:11 pm

A nie od dziś wiadomo, że gdy ma się wszystkiego dość, najlepszym lekarstwem, plastrem na rany są przyjaciele, prawda?
A taka relacja właśnie łączyła tą dwójkę, tego pogrążonego w mroku chłopaka, z wielką siłą potrzebną do przeżycia, do walki z tak zwaną 'ciemną' stroną, oraz równie potężną, ale czerpiącą swoją siłę z zupełnie innych źródeł dziewczynę. Dlatego pewnie byli idealnymi partnerami, związało ich nie tylko wzajemne zrozumienie, ale również wspólna sprawa, zjednoczyli już dawno swoje siły z zakonem feniksa by przeciwstawić się temu całemu złu, które od dawna wisiało nad światem czarodziei.
Przelatywał w okolicy w swojej drugiej postaci, bo nie tylko Jessi ją posiadała - Christopher akurat był kolibrem, maleńkim ptaszkiem, który był kompletnym przeciwieństwem jego prawdziwej formy - wystarczy tylko spojrzeć na posturę chłopaka, a wielkość egzotycznego ptaszka. Ale wyżej wymienione zwierzę było sprytne, szybkie, potrafiło sobie radzić - i taki właśnie był Whitman.
W każdym razie...miał też dobry wzrok, co pozwoliło mu wypatrzeć już z góry przemieszczającego się po zakazanym lesie - z dużą prędkością wilka. Podleciał niżej, zaciekawiony tym, gdzie biegnie, pozatym kogoś mu przypominało to zwierzę, jakby już je kiedyś widział, ten sposób poruszania się, sierść, wszystko..a gdy znalazł się już całkiem blisko, był niemalże pewien, że to ona. Za jednym z drzew wrócił do swojej ludzkiej formy i powoli zbliżył się do miejsca, gdzie dziewczę odpoczywało. A raczej...wilczyca.
Spojrzenie miał bystre, standardowo, ale było widać, że przez ten czas jeszcze bardziej dojrzał - dorastał strasznie szybko, już w siódmej klasie wyglądał na o wiele starszego niż był w rzeczywistości.
Kawał chłopa, ot co.
Ubrany w białą koszulkę, na którą miał zarzuconą czarną skórzaną kurtkę, oraz jeansy i wygodne buty wyłonił się zza jednego z drzew, zanim coś powiedział, wiedział, że już pewnie wyczuła jego obecność - wilki miały doskonały węch, oraz pamięć do zapachów, a także słuch. Nie usłyszała by trzepotu skrzydeł, ale kroki - owszem, mimo, że potrafił je wyciszać, zwierzę o tak wyczulonych zmysłach nie miało pewnie najmniejszego problemu z wykryciem go.
-Proszę, proszę...Co Ty tutaj robisz? - powiedział z dość obojętnym wyrazem twarzy, mimo, że tak nie było. Spojrzenie? Standardowo zimne, ale cieszył się z tego, że ją widział. Był nieogolony, ale był to ledwie jedno..no dobra, może dwudniowy zarost, włosy miał krótko przystrzyżone - akurat nienawidził, gdy były długie.
-Jessi. Sto lat się nie widzieliśmy. - powiedział podchodząc jeszcze bliżej wolnym krokiem.
Sięgnął do kieszeni - no jasne, papieros. Cały czas palił, odkąd się znali. Rozpalił go za pomocą zapalniczki oczekując, aż się z powrotem przemieni. Przecież...nie od dziś wiadomo, że wilki mają problemy z artykulacją.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Nie Mar 29, 2015 10:54 pm

Czuła przyjemne ciepło na swojej sierści a wiadomo nie od dziś że czarny kolor szczególnie przyciąga słoneczne promienie, czuła się błogo, pełen relaks. Ptaszki w konarach drzew śpiewały a leciutki wiaterek...
Leżała dalej bez ruchu zupełnie jak by nigdy nic jednak wiatr oprócz zapachów lasu niósł ze sobą coś jeszcze, wnikliwy obserwator mógł by zauważyć jak nozdrza wilka delikatnie, ledwo widzialnie się poruszają.
Zapach, znała ten zapach ale... nie, to nie możliwe.
Po chwili jednak po ziemi zaczęły się nieść delikatne drżenia czyiś kroków. Kroków bardzo cichych, zbyt cichych biorąc pod uwagę posturę osobnika który te kroki stawiał. Teraz była już pewna że to on jednak dalej nie zmieniła pozycji tylko wilcze uszy skierowały się w kierunku z którego nadchodził.
Może ten dzień jednak nie miał być taki całkiem beznadziejny jak się jej wydawało?
Ile to czasu już minęło od ich ostatniego spotkania. Wiadomo studenckie życie całkiem Chrisa pochłonęło. Rozglądała się nawet za nim podczas swojej krótkiej wizyty w kolegium ale niestety a dziś...
W końcu wyszedł na polanę ale i wtedy Jessi nie zerwała się na równe nogi łapy by go powitać choć całe jej ciało chciało wystrzelić do przodu niczym tłuczek uwolniony ze swojej skrzyni by rzucić mu się na szyję i mocno przytulić. Tęskniła za nim ale nie przyzna się do tego tak od razu prawda?
Gdy się odezwał otworzyła leniwie jedno oko i wymownie ziewnęła jak by jego widok wcale jej nie zdziwił.
Przekrzywiła lekko łeb przypatrując się mu i nie mogąc uwierzyć w to co widzi. Był... jeszcze bardziej męski niż ostatnio choć wydawało by się jej że to już nie jest możliwe, włosy krótko przycięte i delikatny zarost...
Na Gryffindora! Nic dziwnego że nie widziała go w kolegium pewnie wszystkie laski walą do niego drzwiami i oknami i musi się ukrywać!
Wymówił jej imię i wykonał tak dobrze znany je ruch sięgnięcia po papierosa że nie umiała już się dłużej powstrzymać. Obojętna jeszcze chwilę wcześniej wilczyca błyskawicznie się podniosła i wyskoczyła w stronę chłopaka by zaraz w jego ramionach wylądowała czarnowłosa dziewczyna z wesoło śmiejącymi się oczyma.
- Chris gdzie ty się podziewałeś? - zapytała zanim cmoknęła go w polik do którego już ledwie co dosięgała!
Odsunęła się na wyciągnięcie dłoni i zlustrowała chłopaka spojrzeniem. Ona sama w rozpuszczonych włosach, czarnej bluzie i jeansach oraz w trampkach z czerwonow-złotymi sznurówkami na nogach musiała wyglądać niezbyt efektownie.
- Gdybym wiedziała że cię tu spotkam odstawiła bym się na bóstwo. - uśmiechnęła się szeroko, gdyby tak widział ją w tej efektownej czarnej sukni bez pleców...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Chris Whitman

avatar

Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Nie Mar 29, 2015 11:17 pm

Faktycznie, dzisiejszy dzień był wyjątkowo przyjemny, biorąc pod uwagę, że podczas ostatnich dni pogoda zbytnio ich nie rozpieszczała, ale student niemiał w zwyczaju narzekać. Nie narzekał na nic, czy była to pogoda, czy cokolwiek - tego również był nauczony, a Jessi - jako osoba, która znała go doskonale - powinna o tym dobrze wiedzieć.
Och, oczywiście, że nie można się przyznawać do takich rzeczy jak tęsknota za ukochanym przyjacielem i (NAJLEPSZYM) partnerem, jakiego kiedykolwiek mogła mieć. Sam Chris mógł śmiało również powiedzieć, że Jessi była chyba jego najlepszą przyjaciółką, całkiem możliwe, że aktualnie jedyną. No cóż...Wszyscy gdzieś poznikali, a może on sam chciał żeby zniknęli? Sam nie wiedział. I tak nie było ich wielu. I nie do końca jest tak, że Whitmana pochłonęło studenckie życie, chociaż po części i to stwierdzenie jest prawdziwe. Bardzo mocno też pochłonęła go praca dla zakonu - czasem nawet na własną rękę wyszukiwanie informacji, cokolwiek.
Wiadomym było, że odkąd opuścił mury Hogwartu miał o wiele większe możliwości, niż kiedy był uczniem - mógł wyjść na ulicę w każdej chwili, bez tłumaczenia się komukolwiek. Mógł zrobić więcej, przez co jego wartość w zakonie wzrosła - jak każdego ucznia po skończeniu szkoły. Ale w szkole też byli potrzebni ludzie - jak na przykład Jessi. Odwalała kawał dobrej roboty, oboje odwalali.
W końcu dane mu było ujrzeć akt przemiany wilka w kobietę, jego kąciki ust delikatnie się uniosły, gdy ruszyła w jego kierunku.
Uniósł papierosa w górę, żeby jej czasem nie przypalić i wolną ręką mocno ją do siebie przytulił - nie za mocno, nie chciał jej zrobić krzywdy. Uśmiechnął się nieco szerzej, ale nie dużo - uśmiech nie był jego mocną stroną i szepnął jej do ucha:
-Też tęskniłem.. - aż dziwne, że tak po prostu, tak łatwo przyszło mu wyjawienie jakiejś emocji - może trochę się zmienił przez ten czas, gdy go 'nie było'? Dziewczyna cmoknęła go w policzek, a on spojrzał jej prosto w tęczówki.
-Gdzie sę podziewałem..? Gdzie ja się nie podziewałem. Robiłem to, co potrafię najlepiej. Szukałem nowych sposobów na położenie kresu temu wszystkiemu, dobrze wiesz o czym mówię. Szperałem, wścibiałem wszędzie nos, badałem każde - nawet głupie pogłoski...czasem też bywałem na tej cholernej uczelni, ach...żeby nie było łatwiej po studiach zostać aurorem dawno rzucił bym tą szkołę.. - odpowiedział jej na pytanie, które mu zadała, nie odrywając wzroku od jej twarzy. Kurde, to spojrzenie dalej było zimne, ludzie dalej się go bali - jak kiedyś. Chciałby to zmienić, ale niestety nie potrafił.
Dobrze, że mrok, który zagościł (oby nie na zawsze) w jego sercu wykorzystywał w dobrych celach. Miał brutalne metody, często zbyt brutalne, aczkolwiek...skuteczne. I był po tej dobrej stronie, od zawsze, ludzie którzy dobrze go znali wiedzieli - że zawsze jest za ich plecami, że jest ostatnią osobą która mogła by zdradzić.
Takie zdanie o sobie wypracował i poniekąd - cieszył się z tego.
-Wyglądasz świetnie, jak zawsze. - odparł krótko, dopiero teraz przyglądając się jej pod kątem zmian. Również trochę dojrzała, stawała się...kobietą. Zawsze nią była, ale teraz zachodziły widoczne zmiany w jej wyglądzie. Zauważał to dlatego, że dawno jej nie widział i faktycznie - z dnia na dzień chyba była piękniejsza. Dobra była z niej przyjaciółka, ale też była dobrą osobą, takiej której można było zaufać. I to cenił.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Pon Mar 30, 2015 9:21 pm

Przymknęła oczy zadowolona z faktu że znalazła się w dobrze sobie znanych ramionach, zdecydowanie w tych ramionach czuła się prawie tak samo dobrze jak w ramionach Remusa chociaż może lepiej aby ten ostatni się o tym nigdy nie dowiedział. Zbyt dobrze Mall pamiętała jak bardzo Remus był cięty na Chrisa a po niedawnej akcji z Wiktorem wolała nie dolewać oliwy do i tak już wielkiego ognia zazdrości jaki pałał w jej chłopaku.
Słowa przyjaciela sprawiły że jakaś przyjemna fala ciepła rozlała się wokół jej serca, ależ ona się robiła sentymentalna na stare lata! No nie wspominając o tym że chyba i Whitman zrobił się jakiś taki bardziej wylewny niż zazwyczaj.
Aż dziw brał jak ludzie mogli mocno się zmienić przez kilka miesięcy!
- Zazdroszczę. - stwierdziła dość smutno, ona sama czuła się jakaś pominięta w tych wszystkich akcjach zakonu, co prawda miała bardzo odpowiedzialną funkcję w zamku ale oprócz tego że wyławianie potencjalnych ochotników do zakonu i obserwacja podejrzanych poczynań mogących mieć związek z śmierciożercami była potrzebna i pożyteczna była również śmiertelnie nudna! Nie to co akcje w terenie które Jessi tak uwielbiała! A jak na złość Dumbledore wciąż i wciąż dokładał jej nowych obowiązków jak najmniej związanych z działalnością zakonu które skutecznie pochłaniały większą część czasu Gryfonki która nie miała już choćby minuty by gdzieś powęszyć na własną rękę. Jessi od dłuższego czasu podejrzewała że jest to działanie celowe.
- A może ty wiesz czemu dyrektor zarzuca mnie masą obowiązków skutecznie zajmując 98% mojego czasu czymś zupełnie odległym od Zakonu? - bo ona sama nie miała już pomysłu jaki może być powód. W końcu nie raz pokazała ze potrafi sobie świetnie poradzić i zadbać o siebie. Nikt chyba nie powie że po tylu udanych akcjach nagle stary Drops dostał zaniku pamięci i widzi w Jessi słabą dziewczynkę którą już dawno nie była!
Patrzyła w oczy przyjaciela - dalej wyczuwalny był w nich ten chłód - i choć wiele osób to przerażało jej nie. Dała by bardzo wiele by zobaczyć w tych oczach coś więcej, by w tych oczach pojawiła się radość.
- Nie przesadzaj, wyglądałam lepiej. - zaśmiała się. Sama nie wiedziała jak chłopak mógł ją teraz postrzegać on sam tak zmężniał i urósł o dobre kilka centymetrów że nawet panna Mall wyglądała przy nim jak krucha istotka! Fakt że jej postura mogła zmylać przeciwnika w końcu tak wątłe ciało skrywało w sobie wielką siłę skrupulatnie wypracowaną podczas codziennych treningów a mięśnie były twarde i mocne.
Od czasu gdy została kapitanem drużyny trenowała jeszcze więcej i pilniej niż do tej pory, na pierwszy rzut oka mogło się nawet wydawać że schudła choć jej ciało zdążyło nabrać już w pełni kobiecych kształtów.
- A tak właściwie. Co robisz w zakazanym lesie? Tylko nie mów że liczyłeś na to że mnie tutaj spotkasz. - uniosła pytająco brew jak miała to w zwyczaju robić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Chris Whitman

avatar

Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Wto Mar 31, 2015 1:22 pm

Faktycznie, on poczuł się równie bezpiecznie w jej towarzystwie - nie koniecznie pod względem fizycznym - bo czuł, że to on musi jej w tej kwestii zapewnić bezpieczeństwo, ale po prostu..znowu był z osobą, której mógł powiedzieć wszystko bez jakiejkolwiek obawy, że cokolwiek zostanie wykorzystane przeciwko niemu. Darzył ją pełnym zaufaniem, a przecież nie było wielu takich ludzi..
I szczerze mówiąc - gdzieś miał co o tym pomyślą inni, czy ktoś będzie zazdrosny, czy nie. Łączyła ich przyjaźń i to się prawdopodobnie nigdy nie miało zmienić, ale rozważania Jessi na temat Remusa pozostały w jej głowie, więc nie było co się rozwijać w tym temacie - gdyż nie powiedziała tego na głos.
Gdy odsunęła się już na bezpieczną odległość ponownie uniósł papierosa do ust zaciągając się i wypuszczając sporą chmurę dymu tytoniowego, a potem spojrzał w górę patrząc, ja miesza się z powietrzem i znika. Ponownie przeniósł wzrok prosto na jej twarz.
-Nie ma czego zazdrościć, właściwie nie robię nic ciekawego - głównie działam sam, bez zlecenia kogokolwiek. Przekazuje dyrektorowi tylko jakieś ważne informacje, znaczące - te mniej ważne zachowuje już dla siebie...Nic się nie dzieje, wszystko tak jakby ucichło, a to mi się nie podoba. Jest...za spokojnie. Tak nie powinno być, powinniśmy działać, ale nie mogę do tego nikogo przekonać. Na razie więc jesteśmy w martwym punkcie, kompletnie nie wiedząc co planuje druga strona.. - wyraził w końcu swoje obawy co do aktualnej sytuacji zakonu, która jego zdaniem nie była najlepsza. Członków nie przybywało - a nawet jeśli nie wiedział do końca, czy można darzyć ich zaufaniem. Co się stało ze starą ekipą? Z Meg, Ryanem...Nie miał pojęcia...Postanowił zapytać, może ona coś wiedziała, chociaż na temat tego ostatniego.
-Masz pojęcie co się w ogóle dzieje z Ryanem? To była chyba jedna z osób, które miały moc zadziałania czegokolwiek, w pewnym momencie, gdy zniknęła Meg zakon spadł na jego głowę i wtedy poszliśmy chociaż o krok do przodu.. - dodał jeszcze, dzieląc się z nią ponownie swoimi rozmyślaniami, na które miał ostatnio dużo czasu. Zaciągnął się ponownie, zastanawiając się nad jej pytaniem na temat jej obowiązków.
-Wiesz...nie mam pojęcia. Wiem tylko, że profesor Dumbledore to bardzo dobry człowiek, podejrzewam, że wszystko co robi ma jakiś cel, a może...po prostu się o Ciebie martwi..? Wiesz...yh...ja też się martwię, gdy idziesz na jakąś akcję beze mnie... - to ostatnie ciężej mu było wydusić, ale nie dlatego, że się tego wstydził - po prostu...dla niego to było trudne. Poziom jego wrażliwości ostatnio spadł do poziomu krzesła. Jeśli nie gorzej. A to nie było dobre, bo to co w nim siedziało, cały ból i smutek kiedyś musiał wybuchnąć - bójcie się tego momentu, to będzie prawdziwa eksplozja...
-Już Ci powiedziałem, że wyglądasz cudownie jak zawsze. Nie kłóć się ze mną, i tak nie wygrasz. - urwał dyskusję, ponownie przybierając na usta coś na kształt uśmiechu.
Ponownie się zaciągnął, a potem znowu, zerkając na papierosa - zauważył, że jest już bardzo blisko końca, dlatego wyrzucił go na ziemię dogaszając podeszwą.
Zastanowił się nad jej pytaniem. Co on tutaj właściwie robił..? Hmm.
-Hmm...postanowiłem polatać, skrzydła same poniosły mnie tutaj. Dawno nie byłem w Hogwarcie, dlatego znalazłem się w okolicy. Wspomnienia mnie tutaj przywiodły i zobaczyłem Cię z góry - wszędzie bym poznał tego czworonoga w którego się zmieniasz...Wiedzałem, że to Ty, cieszę się, że tutaj jesteś. Tak dawno Cię nie widziałem.. - odparł, a potem rozejrzał się po okolicy, ostrożności nigdy dosyć - ta jego czujność przeradzała się wręcz w obsesję.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Kwi 02, 2015 10:15 am

Jessi musiała przyznać mu rację, ostatnio było zbyt cicho a to mogło znaczyć tylko jedno -ciszę przed burzą!
Też się jej to nie podobało, do póki śmierciożercy działali w miarę jawnie można było cokolwiek robić a teraz? Jedyne pogłoski jakie do niej doszły... Właśnie ciekawe czy Chris coś wiedział na ten temat!
- Chris powiedź mi to prawda że śmierciożercy planują jakieś spotkanie w bibliotece na Nokturnie? Słyszałam coś ostatnio przechodząc blisko stołu ślizgonów. Co prawda nie mówili nic o śmierciożercach ale od razu pomyślałam że to o nich chodzi. Bo kto inny mógł by się spotykać w takim miejscu? Spotkanie szanownych czy jakoś tak to określili, wiadomo coś na ten temat? - jeżeli ktoś mógł coś wiedzieć i powiedzieć jej coś na ten temat to z pewnością był to Whitman. Nigdy niczego przed nią nie zataił i o ile sam coś wiedział to mogła liczyć na to że ją uświadomi.
Ryan, tak jej samej też go brakowało on miał głowę na karku!
- Przed świętami odbyło się spotkanie klubu pojedynków. Miałam nadzieję że to on będzie prowadził te zajęcia jak zawsze a tym czasem okazało się że to Rachel z ministerstwa. Jest w zakonie na pewno ją znasz. Rozmawiałam z nią chwilę. Powiedziała że Ryan udał się na jakąś poważną misję dla zakonu i do tej pory jeszcze nie wrócił. - pokręciła głową, nie chciało jej się wierzyć żeby takiemu czarodziejowi jak jemu cokolwiek mogło się stać! On umiał sobie poradzić był pomysłowy, sprytny no i świetnie czarował. Był po prostu osobą która nie mogła dać się złapać.
- Teraz się martwi? Teraz? Gdy mogę już spokojnie czarować poza zamkiem? Gdy opanowałam zaklęcia niewerbalne? Gdy zdobyłam licencję na teleportację? On się teraz boi? Jakoś przedtem się nie bał... - zrobiła kwaśną minę. Wydawało jej się że teraz mogła zdziałać więcej niż jeszcze rok temu a zamiast tego kwitła w zamku zupełnie jak gdyby nie umiała utrzymać różdżki w dłoni.
Zrobiło jej się jakoś tak cieplej na duszy gdy chłopak kolejny już raz tego dnia zdobył się na tego typu wyznanie, wiedziała że przychodzi mu to ciężko a mimo wszystko umiał się na to zdobyć.
- Wiesz jesteś najlepszym co mnie spotkało w ostatnim czasie. - westchnęła tylko kończąc swoje szczere wyznanie i bez uprzedzenia znowu wtuliła się w chłopaka.
- No jasne jestem jedynym wilkiem z tak długimi i czarnymi włosami na świecie. - zaśmiała się w jego koszulę.
- Ostatnio James powiedział że powinna ściąć włosy bo niedługo jako wilk będę się o nie potykać, jak on dramatyzuje. - jej samej długość włosów wcale nie przeszkadzała i zupełnie nie rozumiała o co tak na prawdę mu chodziło.
Poczuła jak Chris rozgląda się dookoła i choć nie zmieniała zbytnio swojej pozycji również się rozejrzała zupełnie jak by będąc z nim czuła się w obowiązku patrolować swoją część lasu. Było to zupełnie naturalne i nastąpiło samoistnie zupełnie jak by byli jednym spójnie działającym organizmem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Chris Whitman

avatar

Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Kwi 02, 2015 12:29 pm

Tak, brunet uważał dokładnie tak samo..Przesadna cisza w przypadku popleczników Voldemorta zawsze oznaczała coś niedobrego. Wszystko ucichło, przynajmniej na tą chwilę, a to tylko sprawiało, że Chris był zły. Nie było nic wiadomo, a zakon nic z tym nie robił.
Powinni być krok przed nimi, zawsze! A nie...czekać na ich posunięcie. Westchnął tylko i pokręcił zrezygnowany głową.
Wygnał te myśli z głowy, a potem wysłuchał uważnie następnych jej słów. Widać było wyraźnie, że go zaciekawiły, o tym to nie wiedział. Ale to dobrze, bardzo dobrze, że Jessi dowiedziała się takich rzeczy. To tylko potwierdzało fakt, że jej obecność w Hogwarcie również sporo im dawała.
-Pierwsze słyszę, ale na pewno to sprawdzę. - odparł wiedząc, gdzie skieruje swoje następne kroki. Nokturn. A tam będzie wypytywać, obserwować, i ogólnie robić to, co potrafi całkiem dobrze - wciskać się wszędzie, gdzie tylko się da, oczywiście dyskretnie, byle by nie zdradzić jakie ma zamiary. Ewentualnie może polatać w drugiej postaci, gdzie ma więcej możliwości podsłuchiwania, czy też ukrycia swojej obecności - tak małego ptaka nie zawsze łatwo zobaczyć.
-Nie ma od niego żadnych wieści, to trwa już bardzo długo...Czyżby..zginął? - nie, nie. Chris nie mógł w to uwierzyć, Ryan to była ostatnia osoba, która mogła zginąć. Co prawda, zdarza się niby nawet najlepszym, ale...no nie on, po prostu nie on.
Rozważał inne możliwości...
-Czy po prostu olał zakon, olał nas wszystkich? - ta opcja też wydała mu się nieprawdopodobna. Więc myślał dalej...
-Albo ta jego misja tak długo trwa, wymagała dłuższego pobytu poza krajem? Ewentualnie stało się coś niedobrego i musiał się ukryć, ale już wiem co będę robił dalej. Poszukam go, spróbuję się czegoś dowiedzieć. Może, gdy go odnajdziemy, uda się...zrobić kolejne spotkanie zakonu? Przedstawię rzeczy, których się dowiedziałem, Ty również, Ryan też - jeśli go odnajdę - na pewno ma kilka ciekawych rzeczy do powiedzenia... - wiedział, że musi sprawdzić co się z nim stało. Był jego...pod pewnym względem...mentorem - wzorem do naśladowania, oraz przyjacielem. Potrzebował go.
A co do następnych zdań, które z siebie wyrzuciła...Chyba nigdy nikt nie wiedział do samego końca, co tak naprawdę kieruje Albusem Dumbledorem, miał swoje pomysły, swoje cele...Jego decyzje zawsze były słuszne, mimo, że czasem wydawały się dziwne. Tak mogło być i tym razem.
-Cóż, nie mogę Ci powiedzieć, żeby mi było przykro z tego powodu..Jeśli nic nie robisz dla zakonu, jesteś całkowicie bezpieczna. A to dobra wiadomość, przynajmniej mogę spać spokojnie. - a potem ponownie został przez nią zaatakowany, nie miał pojęcia co ich dzisiaj tak wzięło na przytulanie...W każdym razie przycisnął jej ciało do siebie, opierając swoją głowę na jej brodzie.
-I nawzajem, Jess. - odparł wiedząc, że właśnie tak było - również była najlepszym, co go ostatnio spotkało. A jego naprawdę rzadko spotykało coś dobrego.
-Ee...James w takim razie się myli. Wyglądasz świetnie jako wilk i nic nie ścinaj. Nie ma możliwości, żebyś się potknęła. - odparł przypominając sobie jednego z huncwotów, którego chyba nawet czasem mijał na korytarzach kolegium. Och...wracały wspomnienia z Hogwartu. Fajnie by było tam wrócić, mimo, że jako członek zakonu miał czasem możliwość wparowania na szkolny teren, to nie było już to samo.
-Znajdę Ryana.. - mruknął cicho nie puszczając jej. Chciał to zrobić, i musiał. A to co teraz mówił...to była pewnego rodzaju obietnica.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   

Powrót do góry Go down
 

Głębia Lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Zakazany Las-