a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Polana Aragoga
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

  Polana Aragoga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Polana Aragoga   Pią Wrz 19, 2014 9:20 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]



Wielkie doły zamieszkują akromantule. Już na wejściu widać wiele wiszących pajęczyn. Na wysokich drzewach przesiadują ogromne pająki. W największej jamie mieszka Aragog, ojciec wszystkich tutejszych akromantul. Lepiej nie zapuszczać się tutaj, jeśli ci życie miłe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Triss



Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Polana Aragoga   Wto Mar 31, 2015 7:48 pm

Nie planowała urazić centaurów. O rany, przecież skąd miała wiedzieć, dokąd dokładnie sięgało ich terytorium!? To przecież nie był cały las! A przebywanie non stop w zamku, wprawiało ją w melancholijny nastrój. Musiała choć na chwile się stamtąd wyrwać. Spacer po Zakazanym Lesie, wydawał się idealny na odreagowanie, lecz gdy tylko zaszła do głębszej części lasu, znów usłyszała dźwięk kopyt, galopujących centaurów. Wprawdzie jej nie zaatakowały, lecz z tonu głosu jednego z nich, jasno można było wywnioskować, że bardzo im wszystkim się nie podoba obecność dziewczyny. Pobiegła więc dalej, do nieznanej sobie części lasu, by oszczędzić sobie dalszych, denerwujących rozmów, skąd koniowaci już jej nie wyganiali... A im dalej szła, tym więcej było widocznych wokół pajęczyn, a nawet nielicznych, niezbyt wielkich pająków. Niezbyt wielkich? Nie chwal dnia, przed zachodem słońca. Po kilku minutach bowiem, zauważyła, że z każdą chwilą, do otaczających ją, normalnie wyglądających pająków, zaczynają się schodzić coraz większe. A te, już nie przypominały pająków, spotykanych na terenach mugoli. Więc to musiały być akromantule. Fajnie, ciekawe, dlaczego nikt jej wcześniej o tym nie powiedział... Przechodząc pomiędzy pajęczynami, dziewczyna nie odczuwała strachu, dobrze znając słabości tych stworzeń i w razie czego, potrafiąc je wykorzystać, śmiało szła dalej, starając się jednocześnie przypadkiem nie nadepnąć żadnej akromantuli. Dlaczego? To nie były głupie stworzenia. A Triss chciała wiedzieć, z kim dokładnie miała do czynienia, gdyby jednak zdecydowała się wynieść w końcu z zamku i zamieszkać w lesie, nie chcac jednocześnie zdenerwować pajęczaków. I nagle... poczuła, jak coś spada jej na plecy.
- To nie jest zbyt miłe.- Mruknęła, przywołując skrzydła, które zepchnęły akromantulę z jej pleców.
- Nie jestem waszym wrogiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Gilderoy Lockhart



Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Polana Aragoga   Sro Kwi 01, 2015 9:29 am

Chłopak postanowił wybrać się na krótki trening. Miał zamiar albo pobiegać, ewentualnie polatać na miotle. Tak dawno nie miał okazji zagrać w Quidditcha. Trochę za tym tęsknił, jednak jego duma nie pozwalała mu wrócić do drużyny Puchonów. Uśmiechnął się pod nosem i zaczął iść w stronę Zakazanego Lasu. Droga przy nim była naprawdę przyjemna... Czasami się tak zatracał w tym co robił, że zapominał o tym, na jakim świecie żyje.
Miał już zatracić się w swoim zajęciu, kiedy zauważył niezwykle piękną istotę... która szła w kierunku zakazanego lasu. Zaintrygowało go to. W końcu taka drobna piękność nie powinna pchać się w takie niebezpieczeństwa. Przecież był zakaz...
Nie zamierzał jednak prawić jej morałów i zaczął za nią iść. Przez bardzo długi okres czasu był niezauważalny. Uśmiechał się nawet pod nosem mogąc obserwować tą ciekawą istotę.
W pewnym momencie dziewczyna zaczęła wchodzić w las głębiej i głębiej. Zaczęły pojawiać się niepokojące stworzonka...
Pająki? I ona się nie boi? Nie krzyczy? Nie ucieka?
Chłopak skrzywił się, gdy dziewczyna weszła w okolice wielkiej i brudnej pajęczyny. Choć jest naprawdę ładna, w niej raczej do twarzy by jej nie było... Ocenił swoim genialnym okiem, po czym zauważając akromantule nie wytrzymał.
-Gdzie ty do cholery jasnej idziesz? Nie widzisz,że tu jest niebezpiecznie?- powiedział w momencie, w którym jedna z nich spadła na dziewczynę. Już miał wyciągać różdżkę, kiedy na plecach dziewczyny pojawiły się skrzydła.
Przetarł oczy ze zdumienia....
SKRZYDŁA?
Mrugnął jeszcze kilka razy... i w tym szoku nadepnął jednej akromantuli na odnóże. Nie był to dobry pomysł. Po chwili pojawiły sie kolejne, które zaczęły niebezpiecznie zbliżać się do tej dwójki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Triss



Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Polana Aragoga   Sro Kwi 01, 2015 5:02 pm

Myślała, że jest sama. Przez cały ten czas, pomimo ciszy lasu, tylko raz zmąconej przez odgłos kopyt centaurów, dziewczyna w ogóle nie zwracała uwagi na wszelkie oznaki obecności kogoś jeszcze. Wszystkie szmery i tym podobne sygnały, wzięła za oznaki obecności tylko innych stworzeń lasu, którymi nie musi się przejmować, puki nie zaatakują. Błąd... Odkąd przybyła do Hogwartu, stała się jakoś dziwnie rozkojarzona, choć powinna być bardziej czujna. Gdyby tylko wiedziała, że śledzi ją puchon, starałaby się za wszelką cenę uciec z jego pola widzenia, albo zmusić go do opuszczenia lasu.
- Stój, tam gdzie stoisz.- Syknęła na niego gniewnie, zatrzymując się natychmiast, gdy tylko go usłyszała. Ów młodzieńcem, okazał się nikt inny, jak szkolne bożyszcze nastolatek. Co on właściwie robił w takim miejscu? Nie powinien dalej rozdawać autografów swoim wielbicielkom? Całe szczęście, że żadnej tu nie przyprowadził. Szkoda by było biedaczki. Miłość czasami potrafi zaślepić i wprowadzić w naprawdę niezłe bagno. A i przystojniak, zdaniem dziewczyny, nie powinien opuszczać murów, albo przynajmniej błoni. Gdyby coś mu się stało, a zakochane w nim panny się o tym dowiedziały... Triss musiałaby się wynieść ze szkoły. Zrozpaczone czarownice, mogły być zdolne do różnych rzeczy. A tak po za tym, jego tez byłoby szkoda.
- Nie ruszaj się, a wszystko będzie dobrze.- Dodała po chwili, widząc jak coraz większe okazy akromantul, zbliżają się do nich. I tak właśnie psują się pokojowe spotkania. Wystarczy jeden błąd, urażenie kogoś i wszystko trafia szlag. Nie myśląc więc ani przez chwile o tym, że Gilderoy widzi ją w dość nienaturalnej dla ludzi formie, zbliżyła się ostrożnie do niego, przywołując na dłoniach niewielkie płomyki. Jednocześnie, nie zbliżała ich, ani do żadnej akromantuli, ani sieci w ich pobliżu. To był tylko znak dla nich, by nie atakowały. Jeśli informacje o tych stworzeniach, były prawdą, powinny dobrze odczytać te intencje. Jak już bowiem potwierdzała, nie była ich wrogiem, ale też nie miała zamiaru stać się czyimkolwiek obiadem.
- Nic się nie dzieje.- Mrugnęła do niego, lekko się uśmiechając. I nic się raczej nie powinno dziać, jeśli chłopak opanuje emocje i nie sięgnie po różdżkę. Później mu wyjaśni całą sprawę, albo po prostu, wymaże mu ostatnie wspomnienia. Wszystko leży w jego rekach. Od tego, jak się zachowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Polana Aragoga   Czw Kwi 02, 2015 12:39 pm

Pająki jednak reagowały dość agresywnie. Zaczęły niebezpiecznie zbliżać się do swoich gości.
PAJĄK JEST GŁODNY!
W sumie taki obiadek im odpowiadał. Jedna z akromantul rzuciła się w stronę Lockharta, który nie uskoczył.
Padł na ziemię próbując się uwolnić.
W tym momencie POJAWIŁ się sam władca, król - sam ARAGOG.
Był wielki, potężny. Znacznie przerastał swoje dzieci.
-Co wy tutaj robicie? Nikt was nie uczył, że nie należy wchodzić do Zakazanego Lasu?-zapytał dwójki spoglądając na nich wszystkimi swoimi oczami.
Dał znak swoim pobratymcą, żeby się odsunęli. Na moment ta dwójka mogła czuć się bezpiecznie. Jednak nie mieli oni pewności, że wyjdą z tej potyczki cało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gilderoy Lockhart



Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Polana Aragoga   Pią Kwi 03, 2015 10:53 am

Lockhart nie wiedział, gdzie się znalazł i dlaczego. Po prostu poszedł za ładną dziewczynką, która najwyraźniej szukała kłopotów. Oczywiście jej życzenie stało się rozkazem, więc po niedługim czasie pojawiły się AKROMANTULE.
Po prostu cudownie, romantyczne popołudnie z śliczną blondynką uważał za udane. Wspominałam, że Gilderoy miał słabość do kobiet o tym kolorze włosów?
I właśnie dlatego znalazł się teraz w całkiem niezłym bagnie. Postanowił, jednak walczyć za wszelką cenę. W końcu nie może zostać pokonany przez pająki. Fuuj...
Ogólnie chętnie by już dał nogę, ale przecież nie zostawi tutaj jej, prawda? Choć w sumie dziewczyna poradziłaby sobie dużo, ale to dużo lepiej, gdyby go pewnie nie było. Już widział obraz z przyszłości, gdy oczywiście wyjdą z tego cało, jak gromi go wzrokiem i krzyczy. Nieprzyjemnie, a on chciał tylko pomóc. Nikt nigdy tego nie docenia.
Kiedy jeden z większych pająków rzucił się na niego, już miał użyć różdżki, kiedy usłyszał jakiś głos. Raczej męski... ale czy był tutaj ktoś jeszcze?
Zresztą, co było bardziej dziwne od ognia w rękach dziewczyny? Hmm... może widok największego pająka w całym jego życiu. To zapewne była jakaś królowa, matka, ewentualnie ojciec. Ale ojciec chyba nie mógł mieć dzieci. Zresztą nie interesowało go akurat jak rozmnażały się te potwory. Musiał jakoś sprytnie wydostać ich z tej sytuacji.
-Witaj o wielki...- tutaj się zawahał, w końcu jak odezwie się do niego per "pająku", mógłby się obrazić i zrobić sobie z nich podwieczorek. Tego Gilderoy nie chciał, więc musiał się zastanowić nad odpowiednim słowem. Spojrzał w oczy pajęczaka i przełknął głośno ślinę. Jeśli przeżyje, będzie musiał opisać to w jakiejś książce. Lockhart- pisarz. Jasne!
-władco tego miejsca. Zabłądziliśmy i szukamy drogi do Zamku. Naprawdę nie chcieliśmy naruszać waszego terytorium. Przepraszamy. Wskażecie nam może drogę i już nas nie ma.-zaproponował z nadzieją w głosie. Złapał za rękę i Triss. Tak z nią zaczął się cofać ku wyjściu. Jednak część wielkiej, akromantulowej rodzinki zablokowała im drogę, więc stanął w miejscu. Spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się do niej pokrzepiająco. Jakoś wyciągnie ich z tej sytuacji. Jeśli będzie trzeba użyje różdżki!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Triss



Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Polana Aragoga   Sob Kwi 04, 2015 12:13 pm

Sytuacja nie wydawała się miła, lecz przynajmniej wszystko było przejrzyste. Akromantule zachowywały się tak, jak podpowiadała im natura. Wystarczyło więc trzymać się podstawowych zasad, dotyczących kontaktów z nimi, a wszystko powinno zakończyć się spokojnym dojściem do konsensusu. No, może niekoniecznie takim spokojnym. Gilderoy wyglądał, jakby miał zaraz stracić nad sobą kontrolę i zacząć wymachiwać różdżką. Takie coś, z pewnością przysporzyłoby im kłopotów. Równie dobrze, mógłby od razu rzucić im słownie wyzwanie. Wynik byłby ten sam.
- Jeszcze koleżką go nazwij i na herbatkę zaproś...- Warknęła, nie rozumiejąc, dlaczego chłopak podjął od tak rozmowę z królem akromantul, bez wcześniejszego przemyślenia swoich słów. Jego ton głosu, jasno wyrażał strach przed pająkiem, a strach wzbudzał w drapieżnikach agresję. Czuły łatwy łup, ofiarę. Trzeba było znaleźć w tym wszystkim "złoty środek", czyli ani nie okazywać lęku przed nimi, lecz również nie prowokować do ataku w celach obronnych.
- Słysząc o akromantulach, byłam przekonana, że jest tu co najwyżej jeden osobnik, ze względu na bliskość szkoły. To spotkanie jest... Niespodziewane...- Odrzekła, spokojnym, lecz pewnym tonem. W jej oczach również widać było spokój, a płomienie na dłoniach, momentalnie zgasły. Rozluźniła ramiona, spoglądając na przywódcę pająków.
- Nie jestem uczennicą tej szkoły. A stojący obok mnie puchon, trochę się zagalopował. Wierze jednak, że nie przeszkodzi to nam w utrzymaniu pokojowych relacji. Wrogość, do niczego dobrego nas nie doprowadzi...- Odpowiedziała na słowa Aragoga o zakazie wchodzenia do Zakazanego Lasu, rozglądając się po znajdujących się wokół, mniejszych akromantulach. Była to naprawdę liczna kolonia. Ich obecność blisko zamku, stanowiła pewnego rodzaju zagrożenie. Jeśli coś by się stało, na przykład śmierciożercy zdołaliby przedrzeć do lasu i zmusić pająki do posłuszeństwa, uczniowie i zapewne również mieszkańcy Hogsmeade, byliby w poważnym niebezpieczeństwie. Nocny atak tych istot, odebrałby życie wielu osobom, zanim dałoby się go odeprzeć. Nawiązanie więc dobrych relacji z akromantulami, było niezwykle wskazane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Polana Aragoga   Pon Kwi 13, 2015 10:25 am

Akromantula popatrzyła na swoich gości jakby z politowaniem, a może tylko zastanawiała się czy będą smacznym posiłkiem dla jego dzieci.
Aragog podszedł bliżej do dziewczyny, chciał właśnie coś jej ważnego powiedzieć, kiedy wtrącił się Puchon. Wyglądał trochę nieporadnie. Plątał się, jednak jego postawa była zbyt pewna.
Pająk agresywnie zbliżył się do chłopaka... i popchnął go tak, że z niesamowicie wielką siłą wleciał w drzewo.
-Oczywiście, że się zagalopował.-stwierdził, jednak zainteresował się kolejnymi słowami dziewczyny. Nie była uczennicą, to kim.
-Kim jesteś istoto?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gilderoy Lockhart



Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Polana Aragoga   Pon Kwi 20, 2015 6:54 pm

Naprawdę bardzo chciał sobie w tym momencie przypomnieć wszystko, co wiedział o tym gatunku. Co lubią, czym się żywią, jak się przed nim bronić. Po prostu chciał czuć się bezpiecznie, a w tym momencie mógł stwierdzić, że znalazł się w sytuacji podwyższonego ryzyka.
W końcu bez niego świat nie byłby tak cudowny, więc Triss zrób coś, cokolwiek. Jednak w tym towarzystwie to on był mężczyzną. To on musiał działać.
Uśmiechnął się najbardziej przeuroczo jak umiał. Miał nadzieję, że zadziała i na akromantulę, na tyle dziewcząt w Hogwarcie on działał, to dlaczego nie mógłby w jakiś sposób wpłynąć na wielkiego, paskudnego pająka?
Przełknął głośno ślinę.
-Może nie gadajmy z nimi. Uciekajmy, to będzie najlepszą opcją.- stwierdził przybliżając się bliżej niej. Złapał ją za rękę, trzymając aby nie zbliżała się do potwora, zbyt blisko. Sam nie wiedział, czy było to ze względu na nią, czy może bardziej na niego. Nie chciał, żeby go zostawiła...
Zresztą to on powinien wykazać się tutaj odwagą, walecznością? To on miał ocalić księżniczkę przed złym smokiem, w tym przypadku będzie rycerzem ratującym przed złym pająkiem.
-Expulso!-krzyknął atakując pająka. Nie trwało to długo, jak reszta dzieciaczków Aragoga zaatakowało ich. Gilderoy pociągnął Triss za sobą i pobiegł z nią w stronę wyjścia.
Przynajmniej tak mu się wydawało, że to tam będzie.
Co chwilę odwracał się i atakował. Nie mogą być zjedzeni. On był za młody, żeby umierać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Triss



Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Polana Aragoga   Pon Kwi 20, 2015 8:08 pm

To było niewłaściwe zagranie. Dziewczyna zrozumiała to, gdy tylko ojciec akromantul, jednym kopnięciem rzucił Gilderoya w stronę drzew. Chłopak nieźle się poobijał, lecz nie powstrzymało go to, przed dalszym odgrywaniem dzielnego rycerza. A miało nie być żadnej agresji...
- To było zbyteczne. Nie przyszliśmy tu walczyć.- Zawołała do pająka, podchodząc do leżącego puchona. Powinna go stąd jak najszybciej zabrać. Nie poddawał się. Czy coś planował? Nie wiadomo, dziewczyna nie potrafiła czytać w myślach. Gdy więc Gilderoy się pozbierał, Triss stanęła obok niego, gotowa opuścić na razie las i wrócić tam za jakiś czas.
- Nie!- Krzyknęła nagle widząc, że chłopak przed powrotem do zamku, zamierzał się jeszcze odpłacić akromantulom pięknym za nadobne. Gdy tylko rzucił pierwsze zaklęcie, pająki ruszyły do ataku.
- Dość, przestańcie natychmiast!- Wybuchła gniewem, wyrywając się Gilderoyowi i odchodząc od niego na parę metrów. Nagle, całe jej ciało zaczął ogarniać czarny dym. Po parudziesięciu sekundach, czarna chmura zaczęła się rozrzedzać, ukazując na miejscu dziewczyny, granatową smoczycę.
- Chciałeś wiedzieć, kim jestem? To masz! A teraz odwołaj swoje dzieci.- Warknęła, odwracając głowę do puchona. Była wściekła lecz zaczęła się również obawiać, jak Gilderoy zareaguje na poznanie prawdy. Czy ją również odważy się zaatakować?
- Nie chciałam, by to się wydało, lecz nie daliście mi wyboru. W ludzkiej postaci, mogłam co najwyżej spalić akromantule... Wolałam tego uniknąć...- Westchnęła smutno, choć w tej postaci, brzmiało to raczej, jak sapnięcie. Smokom trudno było się właściwie wysławiać w swojej prawdziwej postaci. Jeśli więc pająki zdecydowały się ich zostawić w spokoju, Triss wróciła do ludzkiej postaci.
- Proszę, obiecaj, że nikomu o tym nie powiesz!- Prosiła Gilderoya, niemal błagalnym tonem. Często zachowywał się, jak  dżentelmen. Niech nadal nim będzie.
- Dokończymy tą rozmowę, innym razem.- Zapowiedziała Aragogowi, po czym odprowadziła Gilderoya w milczeniu z powrotem do zamku.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polana Aragoga   

Powrót do góry Go down
 

Polana Aragoga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Polana w środku lasu
» Polana
» Polana
» Polana
» Centrum Zakazanego Lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Zakazany Las-