a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Tereny Centaurów - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

  Tereny Centaurów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   Czw Lip 02, 2015 1:24 am

Nie wiedziała czy jej się wydawało, czy też może faktycznie jej imię zostało wypowiedziane przez przyjaciółkę. Przez chwilkę poczuła ciepło w środku lecz nie trwało ono długo. Każda kolejna minuta nieuchronnie zbliżała ją do odejścia. Jedynie trzy kroki - tyle tylko zdołała zrobić nim usłyszała krzyk.
Z początku nie wiedziała co się dzieje. Wszelkie odgłosy leśnych stworzeń zostały zastąpione przez tenten kopyt. Był on zbyt charakterystyczny aby pomylić go z czym kolwiek innym. CENTAURY!
Strach, paraliż nie były pierwszymi emocjami jakie ogarnęły jej ciało. Nie. Pierwsze o czym pomyślała to jej przyjaciółka. Zdawała sobie w końcu sprawę jakie zagrożenie stanowiły one dla niej. Nie wiedzieć czemu chwilę po tym w jej umyśle pojawiła się opowieść jaką czytał jej Will. Była to jedna z baśni Barda. Miała w tedy może z pięć lat. Zaczynała się dość zwyczajne, jak każda bajka:
...I oto na oczach struchlałych ze zgrozy gości czarodziej odrzucił różdżkę i chwycił srebrny sztylet. Wołając, iż nigdy się nie zgodzi, by rządziło nim jego własne serce, wyciął je sobie z piersi.
Przez chwilę klęczał z wyrazem triumfu na twarzy, ściskając po jednym sercu w każdej dłoni, a potem padł na ciało dziewczyny i wyzionął ducha....

Nie rozumiała czemu akurat ten fragment przyszedł jej do głowy. Czyżby podświadomie przeczuwała ich koniec? Nie, zdecydowanie to nie będzie ich koniec! Nie teraz. Zbyt wiele pozostało niewyjaśnionych spraw.
Odwróciła się w miejscu w stronę Alexandry. Jedyne co w tej chwili przyszło jej na myśl to nie ucieczka, a obowiązek chronienia jedynej i najważniejszej osoby w jej życiu. Nie zastanawiając się dłużej stanęła przed Lexą zasłaniając ją. W jej dłoni od razu znalazła się różdżka.
Gotowa do walki czekała aż kurz, nagromadzony przez Centaury, opadnie.
- Nawet nie każ mi uciekać bo i tak Ciebie nie posłucham. - lustrując teren skierowała słowa za siebie. Wiedziała, że później będzie mieć długą pogadankę na temat jej brawurowej, głupiej i nieodpowiedzialnej decyzji lecz w tym momencie liczyło się dla niej jedno - nie dopuścić Centaurów nawet na milimetr Do Woods.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori

[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods

avatar

Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   Czw Lip 02, 2015 11:29 pm

Mogła jeszcze dodać, że jest jej źle z tym, co powiedziała do Katherin, choć wszystko praktycznie było prawdą. Mogła nawet wygarnąć jeszcze kilka innych rzeczy, aby odsunąć ją od siebie, ale dzięki temu mieć pewność, że Ślizgonka jest bezpieczna. Nic z tego nie uczyniła, gdyż podły los na to nie pozwolił.
Groźny odgłos końskich kopyt sprawił, że wszystkie włosy stawały dęba, a nogi ugrzęzły w ziemi, jakby ktoś je zalał szybkoschnącym betonem. Pulsujący ból w głowie stopniowo odpuszczał, co zapewne było efektem ubocznym adrenaliny, której poziom nagle skoczył w jej organizmie. Wpakowały się w nie lada problem, a przypadłość Alexandry nie poprawiała wcale ich pozycji.
W panice rozglądała się na boki, próbując dostrzec zza tumanów kurzu potężne sylwetki centaurów, których grupa musiała, jeżeli dobrze oszacowała, liczyć od trzech do pięciu osobników. Groźne drżenie podłoża wywoływało u niej strach. Jednak stoicyzm nie przysłużył się niczemu dobremu - nie potrafiła teraz skryć obawy o swoje życie, lecz wtedy przed nią stanęła Katherin i dotarło do niej, jak wielką egoistką była. Martwiła się własnym, beznadziejnym losem, podczas gdy aspirująca na świetną czarownicę dziewczyna była gotowa ją ochronić przed napastnikami. Nie da rady, pomimo wielkich chęci, nie da sobie rady. Gdyby to był jeden centaur, wtedy może...
Zagryzła mocno dolną wargę do krwi, wybudzając bólem ciało ze stanu otępienia. Nie miały szans. Gdy odzyskała czucie w nogach, natychmiast schyliła się po swoją torbę i przewiesiła jej skórzany pasek przez swój tułów. Miała tam różdżkę, ale nie zdąży jej wyciągnąć nim stworzenia wykonają pierwszą szarżę. Dzięki jeszcze wyostrzonemu węchowi mogła ocenić sytuację w miarę klarownie, a prędko omiotając najbliższe otoczenie wzrokiem, ułożyła pierwsze kroki, jakie powinny zrobić.
Podskoczyła do Kath sprawnie i zgięta do przodu, chwyciła ją nadgarstek, ciągnąc gwałtownie za sobą, gdy rzuciła się do ucieczki. Nie było czasu na wyjaśnienia.
- Rzuć Expelliarmus za siebie! - podniosła głos, omijając drzewo stojące na ich drodze. Gwałtownie skręciła w lewo, szybko zerkając przez ramię za siebie, aby upewnić się, że Katherin się nie wywróciła. - Rzuć na oślep! Nie patrz!
Wciąż dzikie oczy Alexandry, łzawiły przez wzniesiony w powietrze piasek oraz kurz, a jednak nie uwłaczało to panice, jaka się w nich zebrała. Bała się o nie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   Pią Lip 03, 2015 1:16 am

Spodziewała się wszystkiego. Krzyków, protestów, gniewu. Jednak nic takiego nie miało miejsca. Spokój jaki panował od strony jej przyjaciółki niepokoił ją. Miliony pytań jak i scenariuszy przebiegło przez jej głowę. Jeden gorszy od drugiego. Kątem oka spojrzała za siebie. Żadne z jej wyobrażeń nie miało miejsca w tej chwili.
Odgłos końskich kopyt z każdą sekundą stawał się coraz wyraźniejszy. Adrenalina zaczynała dawać o sobie znać. Przyśpieszony puls, wyostrzony wzrok i lista zaklęć pojawiająca się w głowie. Podręcznikowa formułka odnośnie centaurów widniała  przed jej oczami jak by w rękach trzymała książkę. Wszystkie zagrożenia związane z nimi, taktyki obronne, jak i sposób ich udobruchania znała na pamięć.
Gotowa do walki czekała na ich pierwszy ruch. Kurz powstały wokół nich przybierał na gęstości. Stawał się coraz bardziej cięższy. Z trudem mogła cokolwiek dostrzec przez niego. Jedynie zarysy magicznych stworzeni były widoczne. Na oko mogła powiedzieć, że było ich pięć. Jednak nie była pewna w stu procentach.
Pomimo adrenaliny mała cząstka strachu czaiła się w jej umyśle. Nie martwiła się o siebie i swoje zdrowie. Martwiła się o przyjaciółkę. Co chwilę zerkała kątem oka za siebie. Nie chciała odwracać się twarzą do niej. W końcu w każdej chwili mogły zaatakować. Widziała poruszenie za sobą, jednak nie przejmowała się tym zbytnio. Dopóki były bezpieczne, w jako taki sposób, nie zastanawiała się co też Lexa knuje.
Gwałtowne pociągnięcie zbiło ją z pantałyku. Dobrze, że miała dobry refleks i szybko przystosowała się do zaistniałej sytuacji. W innym wypadku skończyła by rozłożona na ziemi. Jej nogi same znalazły rytm odpowiadający osobie ciągnącej. Wiedziała, że to Alexandra jednak przez nagromadzony kurz nie mogła dostrzec twarzy. Na szczęście głos jaki usłyszała uspokoił ją. Natychmiast chwyciła mocniej różdżkę i nie parząc za siebie rzuciła zaklęcie. Jednak nie było to zaklęcie które zaproponowała Alexandra.
- Orbis ! - nie zwalniając tempa biegła dalej. Nie miała pojęcia czy udało jej się trafić w któregokolwiek centaura.
I w tym momencie przyszedł jej do głowy świetny pomysł. Świetny w jej mniemaniu. Pociągnęła Lexę mocno w bok i chowając się pomiędzy drzewami rzuciła ostatnie zaklęcie.
- Salvio Hexia. - jej głos nie był donośny. Błysk światła z końca różdżki upewnił ją w poprawności jego wykonania.
Zatrzymała Lexę i cicho podeszła razem z nią za jedno z drzew. Może i poprawnie wykonane lecz nie maskowało ich zapachu a to dawało dużą przewagę centaurom pomimo, iż nie widziały uczennic.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori

[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods

avatar

Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   Sob Lip 04, 2015 4:23 pm

Nigdy nie była głośna. Jako dziecko trzymała język za zębami i chowała za materiałem spódnicy matki czy długimi nogami ojca. Nie przepadała za wychodzeniem przed szereg, chociaż lubiła, gdy ją podziwiano. Teraz, kiedy słyszała w uszach tylko złowrogi odgłos kopyt oraz własne, ciężkie kroki, dziwiła się z jak wielkim spokojem podeszła do sprawy na zewnątrz. Pierwsza, lepsza osoba zapewne zaczęłaby krzyczeć wniebogłosy i wołać o pomoc, a ona? Ślizgonka tylko pociągnęła gwałtownie za sobą drugą dziewczynę, licząc, że ucieczka przebiegnie pomyślnie.
Zaklęła w myślach, gdy mijając kolejne drzewo, nie usłyszała tego czego oczekiwała. Nie bez powodu poleciła Grigori rzucenie rozbrajającego zaklęcia. Cholerstwo bolało, gdy się nim trafiło w czarodzieja, a nie jego różdżkę. Logicznym było, że nic poważnego to nie zrobi centaurom, ale nawet gdyby nie trafiła w któregoś z nich, a, dajmy na to, w drzewo to chociaż posypałyby się drzazgi dające kilka sekund. Orbis było skuteczne tylko wtedy, gdy można było dostrzec przeciwnika, a nie podczas ucieczki po tak krętym terenie.
Już miała skręcić na żwirze przed świerkiem, gdy poczuła mocne szarpnięcie w bok, a obolałe ramię zawyło przy tym z bólu. Zagryzła mocno dolną wargę, czując już metaliczny smak na języku. Świetnie, jeszcze usta rozwaliła siekaczami.
Złapała mocno nadgarstek Ślizgonki i odwróciła ją do siebie tak, aby mogła na nią spojrzeć, a znajdowały się może niespełna pół metra od siebie. Gniew, tlący się w czerwonych od kurzu oczach Woods, nie miał sobie teraz równych, ale zdrowy rozsądek i adrenalina nakazały teraz wilkołakowi zachować wszelkie reprymendy dla siebie. Twardo kiwnęła głową w bok, sugerując dziewczynie, aby kucnęła pod drzewem, do którego je obie doprowadziła. W między czasie przeciągnęła torbę do swojego boku i szperając w głównej kieszeni, szukała dłonią różdżki. Uważała zatrzymanie się w miejscu za błąd kardynalny. Powinny biec jak najszybciej do zamku, jeszcze mogła skorzystać z wigoru drzemiącej weń bestii, ale decyzja zapadła. Wyjście z kryjówki tylko skusiłoby niepotrzebnie los.
- Zostań tutaj - warknęła zza zaciśniętych zębów. Była zła, co do tego nikt nie miał wątpliwości. Wyciągnąwszy różdżkę i poprawiwszy pasek torby, kucnęła i bardzo powoli wyjrzała zza drzewa. Tuman kurzu opadał, drżenie ziemi było lżejsze. Centaury musiały zatrzymać się, aby rozeznać w sytuacji. To stanowiło szansę. Rozejrzała się. Trzy sosny, cztery świerki i jeszcze jakieś podszyty.
- Posłuchaj - mówiła półgłosem, nie odwracając wzroku do Kath. - Wyrzucę kilka węży w powietrze za pomocą wielokrotnej Serpensortii w ich kierunku. - zacisnęła mocno blade palce na rękojeści różdżki. - To ci da kilka chwil przewagi. Mimo wszystko, centaury to głupie stworzenia.
Nie dało się nie zauważyć tej degustacji na końcu zdania, skrytego pod kolejnym warknięciem. To nie ona nie lubiła centaurów. To przyszło z czasem, z każdą mijającą pełnią.
- Masz biec prosto do zamku. Widzisz tę dróżkę przy cisach? - nie musiała nawet się obracać, aby wiedzieć, skąd dobiegał zapach Katherin. Jej droga powrotna. - Tamtędy tu przyszłaś. Pobiegniesz prosto, a przed dębem skręcisz w prawo. Wyjdziesz przy dziedzińcu z Bijącą Wierzbą.
Zmrużyła oczy, gdy zauważyła kontur potężnego stworzenia między drzewami i tym razem zaklęła na głos. Stanęła na równe nogi i przykładając wolną dłoń do pnia, szykowała się do rzucenia czaru. Niech tylko ona pobiegnie...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   Nie Lip 05, 2015 11:53 am

wątpliwości targające nią od wewnątrz nie dawały najmniejszego spokoju. Ucieczka, zaklęcie, kryjówka - to nie były najlepsze pomyły. Dopiero teraz to do niej dotarło. Swoim nieprzemyślanym działaniem naraziła nie tylko siebie, naraziła osobę którą chciała chronić za wszelką cenę. Przygryzła mocno dolną wargę aby upewnić się, że to nie koszmar z którego nie może się wybudzić. Ból jak i metaliczny smak krwi utwierdziły ją w przekonaniu, iż dzieje się to naprawdę.
Nie patrzyła na Lexę. Skupiona była, przez cały czas, na obserwowaniu otoczenia. Może gdyby się odwróciła dostrzegła by ogień gniewu tlący się w jej oczach. Lexa nie była zła - ona była wściekła. Dopiero jej głos zwrócił uwagę Grigori.
- Czy ty sobie żartujesz? Nawet opcji takiej nie ma. - zła na siebie jak i na decyzję przyjaciółki nie panowała już nad sobą - Moją winą jest to, iż znalazłyśmy się w takiej a nie innej sytuacji. Myślisz, że mogła bym spokojnie patrzeć i czekać na dalszy bieg wydarzeń? - starała się mówić w miarę cicho choć momentami jej głos stawał się donośniejszy.
Mocniej i pewniej złapała swoją różdżkę. przez co jej palce zbielały. W spokojnych, zielonych oczach można było dostrzec ogniki zwiastujące gniew.
- Może i głupie lecz silne. Co jak Cię złapie? Co jeśli Ci coś zrobi? Pomyślałaś o tym? - z niedowierzaniem pokręciła głową. Czy ona naprawdę szukała śmierci ? Dopiero po chwili dotarł do niej dalsza część wypowiedzi dziewczyny. Z niedowierzaniem i niezrozumieniem w oczach spojrzała na nią - Czekaj, czekaj. Jaką chwilę przewagi?
Tak naprawdę wiedziała o co jej chodziło. Miała tylko nadzieję, że to co usłyszała było figlem spowodowanym przez adrenalinę krążącą w jej żyłach. W tym momencie chciała działać a nie uciekać. Zresztą Katherin Veronica Grigori nie należała do osób uciekających z pola bitwy. Walczyła do ostatniego tchu w obronie innych. Inaczej sprawa się miała gdy chodziło o jej życie. Wtedy często potrafiła zrezygnować. Jednak teraz nie chodziło o nią. Chodziło o najbliższą jej osobę.
- Czy znasz mnie choć trochę ? - pytanie było retoryczne choć można było usłyszeć w nim nutę bólu - Myślisz, że zostawię Ciebie tutaj z nimi? Nie pozwolę aby cokolwiek Ci się stało. Słyszysz. - nie patrząc dłużej na nią odwróciła się w celu obserwacji położenia. Nie zwracają uwagi, w dalszym ciągu, na towarzyszkę podeszła do jednego z drzew. Tylko na jedną sekundę rzuciła w jej kierunku spojrzenie. Zrobiła to samo. Teraz tylko wystarczyło czekać aż podejdą bliżej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori

[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods

avatar

Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   Nie Lip 05, 2015 12:35 pm

Przez chwilę czułą nieprzyjemny świąd w ręce. Głos w głowie kusił do wyciągnięcia ręki i zrobienia czegoś, co odcisnęłoby piętno na ich relacji. Nie chciała skrzywdzić Katherin, ale nie miała pojęcia jak długo powstrzyma tlącą się w środku agresję. Mimo wszystko, nowy dzień dopiero mozolnie wstawał.
- Ale ja z tobą nawet nie dyskutuję! - syknęła nieprzyjemnie, starając się tym uciszyć wszelkie protesty ze strony Ślizgonki. - Mam doskonałą świadomość tego, co robię, więc z łaski swojej może przestań zadawać tyle pytań i rób, co ci każę. Nie czas, nie miejsce na głupoty. Jeśli mnie któryś złapie - spojrzała znad ramienia ku Kath. - to go zabiję.
Ile jadu wylewało się z każdego słowa wiedziała i ona. Musiała niestety naruszyć dobrą relację na rzecz uchronienia przyjaciółki. Czy ona naprawdę nie rozumiała, że nie miała najmniejszych szans w starciu z nimi? Nie żeby sytuacja Lexy przedstawiała się jakkolwiek lepiej. Jeżeli centaury dobrze pamiętały to ona była tą, która...
Czuła jak w jej palce wbijają się niewielkie kawałki kory, gdy tylko wbiła paznokcie w strukturę drzewa. Warknęła pod nosem oburzona i zirytowana upartością Grigori, kiedy ta zmieniła swoją pozycję. Oszalała. Pierwszy raz miała tego powyżej uszu, a przecież obie miały na celu to samo. Gdyby spojrzeniem można było zrobić krzywdę, prawdopodobnie Ślizgonka oberwałaby teraz tak, jak jeszcze nigdy. W tej chwili egoistycznie winiła ją za nieposłuszeństwo, a sama chciała zgrywać herosa. Niby z jakiej racji? Bo miała jeszcze odrobinę siły wilkołaka na ten moment? Zaraz to doładowanie pryśnie jak bańka mydlana.
- Przysięgam, jeżeli wyjdę z tego cało, to mnie popamiętasz. - rzuciła gniewnie, wyglądając zza drzewa.
Blisko. Za blisko. Powinny były dalej uciekać, a nie bawić się w rozbrajanie wielkich jak góra stworzeń magicznych. Jeden z nich znajdował się może na odległości dziesięciu metrów od nich i bacznie obserwował okolicę. Nie był uzbrojony, ale wyobraźnia Lexy robiła swoje. Już widziała, jak jego ciężkie kopyta miażdżą jej klatkę piersiową...
- Rzuć Orbis - ponagliła. - Rzuć to cholerne Orbis tylko tym razem traf w jego nogi. Osłaniasz moje plecy!
Wyskoczyła z po przeciwnej stronie drzewa, czując jak torba uderza o jej bok, gdy wylądowała pomiędzy dużymi konarami. Nawet nie próbowała się wyprostować, kiedy centaur ją zauważył. Machnęła mocno po skosie ręką, trzymającą różdżkę i błagała w myślach, aby Katherin zdążyła.
- Sectumsempra! - białe koło u nasady różdżki wystrzeliło w kierunku stworzenia, a te zawyło z bólu, wznosząc się na tylnych kończynach, a gdy opadło nowy tuman kurzu przesłonił widok. Snape był geniuszem, że wymyślił tak skuteczne zaklęcie, jednak to nie uwłaczało jego chorej naturze. Kto normalny tworzy zaklęcie, które zadaje głębokie, cięte rany? Nigdy nie używała go do pojedynków z uwagi na niebezpieczeństwo i fakt, że dopiero to właściwie poznała. Cholera, była Ślizgonem, czarna magia jak się patrzy. I wcale nie rzucała słów na wiatr, mówiąc, że może zabić centaura... W obronie.
Prędko podbiegła do sąsiedniego drzewa i kryjąc się za nim, szukała wzrokiem Katherin w zgiełku. Jeżeli tylko ją dostrzeże, natychmiast do niej pobiegnie i zabierze stąd. Krótka dywersja, a potem ucieczka.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   Nie Lip 05, 2015 7:31 pm

W innych okolicznościach roześmiała by się z obietnicy jaką złożyła jej przyjaciółka. Jednak nie teraz. Mały głosik z tyłu jej głowy krzyczał aby uciekała. Z wrodzonym spokojem zignorowała go. Nigdy nie słuchała podobnych sobie szeptów. Działała z sercem, nie rozumem.
Rozejrzała się w poszukiwaniu wroga. Nie rozumiała ich postępowania. Owszem, weszła na ich teren, a i Lexa była wilkołakiem - gatunkiem którego nie tolerowały. I teraz doznała szoku. Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu poczuła się zmieszana. Czy naprawdę pomyślała o przyjaciółce jak o gatunku jakiegoś stworzenia? Odpowiedź była jedna i wcale nie podobała się Katherin. Tak, pomyślała. Myśl ta zabolała tak bardzo, że przez chwilę straciła rozeznanie w sytuacji. Kolejne słowa Lexy słyszała jakby z pod wody. Niby rozumiała wszystko lecz działo się to z opóźnieniem.
- Dobrze. - odpowiedziała mechaniczni.
Wiedziała co ma zrobić. Wiedziała to. Jednak to jak ... bądźmy szczerzy, skatalogowała Lexę nie dawało jej spokoju.
Nagły zryw dziewczyny zbił ją z pantałyku. Jednak nie na tyle aby nie była w stanie zareagować. Od razu rzuciła się za nią unosząc różdżkę. Niby był tylko jeden ale nie wiedziała jak to się skończy. Po rozbrojeniu jednego mogła zjawić się reszta z odsieczą.
- Orbis! - jeden sprawny ruch ręką i centaur leżał na ziemi. Niestety, jego upadek wzbił w górę przez co widoczność Kath została ograniczona. Na szczęście nie słyszała aby kolejne zastępy centaurów zbliżały się co przyjęła z ulgą. Niestety nie trwało to długo. Już po chwili usłyszała zbliżające się posiłki. Nie czekając już dłużej pobiegła w miejsce w którym, według jej mniemania, powinna znajdować się Alexandra. Nie pomyliła się. Stało koło jednego z drzew. Nie zwalniając nawet na chwilkę chwyciła jej dłoń i pobiegła w stronę ścieżki prowadzącej do zamku.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori

[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods

avatar

Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   Pon Lip 06, 2015 11:56 am

Wszystko zwolniło. Miała przekonanie, że już kiedyś to wszystko widziała i przeżywa dość nieprzyjemne deja vu. Dwa lata temu też tkwiła w tym lesie, skazana na nikłe działanie eliksiru podczas pełni, gdy akurat młody centaur napatoczył się po drodze. Nie panowała nad wilkołakiem, bestia całkiem przejęła nad nią kontrolę, ale pamiętała niewielkie przebłyski, jakoby jej kły wbijały się w ciało magicznego stworzenia bezlitośnie. Widziała to jak przez mgłę, wszystko było podobne. Wtedy też uciekała przed rozszalałą zgrają centaurów, ale one miały konkretny powód - chciały odpłacić pięknym za nadobne. Śmierć za śmierć. Ostatecznie uciekła, noc dobiegła końca, ale gdy wracała do ludzkiej postaci rudowłosa dziewczyna w czarno-złotych szatach znalazła się w pobliżu i cały świat nagle przestał wirować.
Zasłoniła usta rękawem swetra, próbując ograniczyć wdychanie tego kurzu, który wzbił jeszcze bardziej ku górze, gdy tylko ich potencjalny przeciwnik runął na ziemię niczym ścięte drzewo. Przez głowę przeszedł paraliżujący ból, świadczący o ostatnich chwilach trwania na skraju dzikości. Gwałtownie pochyliła się do przodu, przykładając dłonie po obu stronach głowy, jakby próbowała zdusić ten huk i nieznośne łupanie w zarodku. Gdyby nie mocniejsze szarpnięcie i pewny chwyt Katherin, na bank nie uciekłaby z miejsca nim pozostałe centaury postanowiły ruszyć z odsieczą.
Straciła poczucie czasu, na drogę patrzyła szeroko otwartymi oczami, a jednak nieuważnie. Rozstrojenie dawało o sobie znać i teraz tylko błagała, aby się okazało, że Grigori ma na tyle siły, co by doprowadzić je obydwie przynajmniej na błonia, gdzie centaury już ich nie dosięgną.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   Pon Lip 06, 2015 1:48 pm

Zaczerwienione oczy od kurzu nie pomagały. Tak samo nagromadzone jego masy w gardle. Nie widziała dokładnie gdzie biegnie. Czy obrana przez nią droga zaprowadzi je do wybawienia czy wręcz przeciwnie. Konary wystające ponad grunt nie pomagały w biegu. Wręcz przeciwnie, spowalniały je. Już po paru metrach, Kath, zaczęły opuszczać siły.
- Jeszcze parę metrów... Jeszcze parę metrów... - powtarzała jak mantrę. Gdyby nie chęć chronienia Lexy z pewnością by się już poddała.
Ani razu nie obejrzała się za siebie. Wystarczyło jej, że czuła dłoń Lexy w swojej. Dzięki temu miała pewność, że dziewczyna biegnie razem z nią.
Ścieżka coraz bardziej zaczynała przypominać ścieżkę, a nie zarośnięty tor. Wiedziała, że są blisko celu. I nie myliła się. Już po chwili wybiegły na błonia. Zmęczona ale równocześnie szczęśliwa jak nigdy do tond Kath położyła się na trawie. Przez chwilę wpatrywała się w obłoki nad jej głową aż energicznie podniosła się na łokciach. Wzrokiem odszukała przyjaciółki.
- Jak się czujesz? - po opuszczeniu adrenaliny z jej orgiazmu podniosła się na nogi.
Po woli z nikłym uśmiechem na ustach podeszła do dziewczyny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori

[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods

avatar

Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   Pon Lip 06, 2015 4:16 pm

Głos Katherin brzmiał jakby dochodził zza grubej ściany. Ślizgonka wbiła szmaragdowe spojrzenie w plecy swojej towarzyszki, kiedy ta tak dzielnie wyprowadzała je z Zakazanego Lasu. Aż dziwnym było, że żadna z nich w tym całym zgiełku nie potknęła się o wystające korzenie i konary drzew, a wręcz z łatwością między nimi manewrowały. Gdy odgłos pod butami zmienił się w bardziej wyraźny i twardy, a pod podeszwami trzeszczały kamienie, dotarło do niej, że są na ścieżce prowadzącej do zamku, choć wcale ta myśl nie uspokoiła zmordowanej dziewczyny.
Poranne słońce uderzyło w nią, jakby była wampirem, który odczuwa do niego awersję i puściła dłoń Katherin, kiedy wbiegły na zielone błonia, aby w swoim tempie przyzwyczaić się do jasności. Zasłoniła oczy rękawem swetra, oddychając z trudem, gdy momentalnie osunęła się na kolana, wystawiając dłonie przed siebie, aby nie upaść twarzą na mokrą od porannej rosy trawę. Torba przekrzywiła się i wisiała teraz u jej boku. Kaszlnęła kilka razy, pochylając się nad ziemią, pozbywając się z płuc bolesnego pyłu i kurzu, który znajdował się na niej całej. Dopiero teraz odczuła skutek tego całego maratonu oraz adrenaliny, jaką jej nadnercza wpompowały do żył.
Czuła się paskudnie, w ustach miała sucho, wciąż żyła wrażeniem, że słyszy tętent kopyt, zaś na jej karku tkwi ten nieprzyjemny, gorący oddech głodnych zemsty centaurów.
Pytanie Katherin puściła dalej w eter, nie odpowiadając. Odkaszlnęła jeszcze raz, powoli unosząc się na trzęsących ramionach i nogach z trawy. Teraz była pewna, że będzie spała przez cały dzień, ale najpierw powinna odwiedzić Skrzydło Szpitalne. Otarłszy twarz wierzchem dłoni, przypomniała sobie o paskudnie zranionym policzku, a ten zapiekł nieprzyjemnie, wywołując krótkie syknięcie oraz wyraz niezadowolenia na twarzy. Cóż, przynajmniej wiedziała, że wciąż żyje.
Dała sobie jeszcze chwilę na zebranie w sobie i wyprostowanie. Nie mogła unieść wzroku przez padające prosto na jej ubrudzoną, zmęczoną twarz, promienie słońca, ale nie przeszkadzało to, aby utkwić nie tyle złe, co rozczarowane spojrzenie na towarzyszce. Zawdzięczała jej życie lecz wciąż nie pozbyła się tego gniewu, który nią targał.
- Oddam sweter, gdy go wypiorę. - mruknęła zachrypniętym głosem, sięgając do małej  kieszonki z boku torby. W jej dłoni pojawiło się opakowanie niewielkiej, mugolskiej czekolady, którą podwędziła dzień wcześniej innej znajomej. Podeszła do Grigori i bez słowa wcisnęła jej ją do rąk.
Były to jedyne słowa, które wypowiedziała do Ślizgonki tego dnia pod koniec ich przygody. Nie mogła teraz patrzeć na przyjaciółkę. Wyglądała jak siedem nieszczęść, a po części była to wina Alexandry, za co pluła sobie w brodę. Włosy poplątane, ubrania brudne od kurzu, gdzieś pewnie i jakiś siniak się znajdzie, a już na pewno świadomość, że widziała ją jako dziką bestię. Nie musiała nawet tego głośno mówić. Widziała to w jej oczach zanim centaury się pojawiły. Bała się. Kto normalny nie czuły strachu w obliczu wilkołaka, nawet, jeżeli jedynym, co pozostało było połowiczne zachowanie oraz buchający gniew? Zawiodła na całej linii. I nie wiedziała, co bolało bardziej - świadomość, że nawaliła czy fakt, iż jej przyjaciółka, podświadomie, wzięła ją za bestię.
Poprawiła torbę i bez słowa pożegnania czy jakichkolwiek wyjaśnień, tak szybko, jak tylko mogła, udała się do zamku, gdzie, znikając za jednym z ukrytych przejść na parterze, zaszyła się w kuchni z elfami domowymi, a te życzliwie wzięły Woods pod swoją opiekę przez resztę długiego, koszmarnego dnia. Nie miała zamiaru wrócić do dormitorium przed ciszą nocną.

[z/t] x2

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tereny Centaurów   

Powrót do góry Go down
 

Tereny Centaurów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Tereny przy fabryce
» Tereny wokół budynku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Zakazany Las-