a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Boczna Komnata
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

  Boczna Komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Boczna Komnata   Sob Wrz 20, 2014 1:00 pm


Jest to ukryte pomieszczenie, gdzie uczniowie, którzy chcą spędzić noc po za dormitorium często się chowają. Praktycznie nikt o niej nie wie z nauczycieli, tym bardziej sam Filch. Sama komnata ma dość specyficzny wygląd, na kształt owalny,lekko błękitne ściany, zaś w kątach rozstawione są różne łóżka na których znajdują się koce. Pod jedną ze ścian można również spotkać manekina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Wto Paź 28, 2014 11:43 pm

Po treningu, kiedy tylko obydwoje przebrali się w szaty, a Regulus był znowu pachnący po szybkim prysznicu w szatni przy boisku Quidditcha, wyruszyli na idealne miejsce na spędzenie reszty dzisiejszego dnia. Co prawda nie było jeszcze późno, słońce wisiało jeszcze dobry kawał nad Zakazanym Lasem, ale wiadomo było, że siedzenie i picie w jakimś miłym miejscu na pewno musiał się przeciągnąć do późna.
Najpierw zaopatrzyli się w dormitorium w butelkę pełnej ognistej. I przez to potem musieli stawać na każdym rogu i sprawdzać czy na dalszym odcinku korytarza nie czai się nauczyciel albo, co gorsza, woźny. Zły humor po treningu Regulusowi szybko wyparował.
- Ciiiicho - uciszył Rigel po raz kolejny, czając się za pomnikiem jakiegoś brodatego czarodzieja. Było już niedaleko. Korytarz w prawo, potem mała odnoga w lewo i w pewnym momencie wystarczyło postukać różdżką w ścianę, a ta zamieniła się w drewniane drzwi. Uśmiechnął się triumfalnie i wpuścił Rigel, po czym sam też wszedł do środka. Światła na ścianach i stolikach zaczęły migotać, aż wreszcie zapłonęły jasnym ogniem. Rozejrzał się po dawno nieodwiedzanym pomieszczeniu, udekorowanym niestety w odcieniach czerwieni.
- Hmm - mruknął, spoglądają na ślizgonkę.  - Co myślisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Sro Paź 29, 2014 12:23 am

Szła tuż za nim nie podważając ani tego gdzie ją prowadził, ani jakimi drogami. Nie było to co prawda częstym zjawiskiem, bo Rigel lubiła się kłócić i stawiać na swoim. Po prostu... jemu ufała. Chyba. Przynajmniej na takich myślach się często łapała. Tym razem jak tylko zobaczyła go po treningu czekającego na nią od razu humor jej się poprawił, czym skutkiem były potem śmiechy na korytarzu, kiedy to powinna była zachować spokój i powagę. Tyle tylko, że nie mogła, kiedy tak na niego patrzyła - takiego skupionego i... hm, nie potrafiła znaleźć odpowiedniego słowa, więc oparła głowę o mur i po prostu patrzyła na jego profil, przesuwając wzrokiem po jego kościach policzkowych i wyprostowanej posturze. Ponownie roześmiała się do własnych myśli, zerkając przez ramię czy nikogo za nimi nie ma. Weszła do pokoju i rozejrzała się po nim.
- Przytulnie. - mruknęła, ale widząc jego minę uniosła do góry kącik ust i wyciągnęła różdżkę, rzucając zaklęcie. Kiedy to robiła, jej głos jak zwykle obniżył się o co najmniej oktawę i przerodził niemal w szept. Nie mogło być to dla chłopaka niczym niezwykłym, bo tak robiła zawsze - Nikt nigdy nie słyszał jakie zaklęcie rzucała dopóki nie było widać jego skutków.
Pokój znała bardzo dobrze - była tu setki razy i prawie zawsze jej kompanem był Black. Ostatni raz... chyba dwa tygodnie temu. Oni w końcu się dość często widywali, a ich spotkania zawsze były... wyjątkowe. Ale jedno jeszcze sprzed wakacji dalej nie dawało jej spokoju...

Otworzyła oczy i zamrugała kilkukrotnie, po czym mocno zacisnęła powieki. Co się stało, do cholery?! Zamruczała cicho, próbując skojarzyć stan w jakim się znajdowała z czymkolwiek czego już doświadczyła. I, cóż... czuła się, jakby dopiero co się obudziła, tylko, że jakby to mogło być prawdą, skoro stała. W szacie. Przy oknie. Za cholerną zasłoną! Szarpnęła materiał wchodząc wgłąb pokoju i w jednej chwili stanęła jak skamieniała. Na łóżku, oparty o bezgłowie, leżał Regulus. Och, nawet mówił coś, ale zdawało jej się, jakby ogłuchła... Otworzyła szerzej oczy i rozejrzała się po pomieszczeniu. Ich pokoik... no tak. Przeczesała dłonią włosy i dopiero teraz zdała sobie sprawę, że chłopak na nią patrzy. Jakoś dziwnie zresztą, nawet jak na niego.
- Wybacz, mówiłeś coś? - Może za dużo wypiła? Zagryzła lekko wargę, wyglądając teraz jak mała i zagubiona dziewczynka. I dopiero w momencie, w którym to sobie uzmysłowiła, wyprostowała się i przybrała nonszalancką pozycję. - Więc co z tym... o czym mówiłeś? - Uniosła brew, chcąc udawać, że wcale nie czuje się, jakby nagle pojawiła się tu znikąd. Wsunęła dłonie do kieszeni i poczuła na ich dnie flakonik. Wyciągnęła go i przyjrzała się pustej buteleczce, ale nie miała pojęcia co tym razem w niej zrobiła i dlaczego tego tam nie było...


Lubiła tę butelkę. Miała dwie od kompletu, ale jednej od tamtego wieczoru znaleźć nie mogła. Parę razy jeszcze próbowała wrócić do tego co się tam stało i pociągnąć Regulusa za język, ale nie chciała, żeby wyszło na to, że alkohol aż tak bardzo uderzył jej do głowy! Zwłaszcza, że on chyba pamiętał o wszystkim.
Z zamyśleń wyrwało ją pukanie.
- Otwórz ognista. - Uśmiechnęła się zadziornie. Podeszła do drzwi i otworzyła je, robiąc miejsca narzędziom do malowania, które przybyły ze składziku woźnego. Uśmiechnęła się raz jeszcze i spojrzała na farbę, jaka została im dostarczona, a ponieważ kolor jej się nie spodobał - szepnęła jeszcze jedno zaklęcie.


Ostatnio zmieniony przez Rigel R. Ashdown dnia Sob Lis 01, 2014 12:52 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Sro Paź 29, 2014 5:25 pm

Uśmiechnął się jakby smutno do Rigel, która wyszła zza zasłony. Jego wzrok spoczął na flakoniku, który wyciągnęła z kieszeni szaty. Był pusty. Nie musiał już pytać, żeby upewnić się czy pamięta. W jego kieszeni spoczywała identyczna buteleczka, różniąca się jedynie zawartością - była pełna.
- Pytałem się czy wszystko w porządku... Schowałaś się tak za tą zasłoną i nie wychodziłaś. - Nie zamierzał jej niczego wyjaśniać, chociaż zdawał sobie sprawę, że musi mieć jedną wielką dziurę w pamięci. - Co tam robiłaś? - zapytał jeszcze, niby to się uśmiechając kącikiem ust.
To ona nalegała na wypicie eliksiru. Nie chciała być tą trzecią, a on nie mógł, po prostu nie potrafił sprzeciwić się rodzicom i oświadczyć, że dziewczyna, którą wybrali mu na przyszłą żonę, wcale nią nie będzie. Bał się co by wtedy było.
I chociaż obydwoje mieli zapomnieć, to on nie zrobił tego co powinien. Kiedy tylko Rigel zniknęła mu z oczu, schował flakonik do kieszeni.


Spoczywał teraz w zamkniętej zaklęciem skrzynce, razem z innymi rzeczami, które nie chciał, żeby dostały się w kogoś ręce. Eliksir zapomnienia wcale nie był trudny do przyrządzenia, ale chciał zachować właśnie ten... sam nie wiedział po co.
Teraz, kiedy znowu przyszli do tego pokoju, wspomnienia wracały. Ale jakoś coś go tutaj przyciągało.
Rozsiadła się na łóżku pod ścianą i wedle polecenia otworzył butelkę. W szafce były czyste szklanki, nalał do każdej po trochu i jedną podał ślizgonce. Wytrzeszczył oczy, widząc, co wleciało przez drzwi.
- Co my z tym zrobimy? - zapytał głupio, jakby nie wiedział do czego służyła farba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Jęcząca Marta

avatar

Liczba postów : 90

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Sro Paź 29, 2014 9:16 pm

Marta krążyła po korytarzach gdy nagle tuż obok niej przeleciały pojemniki z farbą , hm... to dziwne , farba sama z siebie nie lata !
Podążyła tym śladem i dotarła do bocznej komnaty, och te dzieciaki i ich potajemne schadzki !
Czyżby ślizgon nie wiedział do czego służy farba ? Och Marta zaraz mu pokarze.
Nagle pojemniki z farbą poszybowały do góry podfrunęły nad głowy obojga i przychyliły do góry dnem tak ze cała ich zawartość wylądowała na głowach parki.
Wtedy też Marta się zmaterializowała.
- Wyglądacie oszałamiająco w takiej odsłonie. A mówi się że ślizgoni są tacy bez wyrazu... - po tych słowach zniknęła i tyle ją było widać.

z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _





Kto powiedział że bycie duchem jest nudne?
Czy wydaje ci się że będąc żywą,
widujesz więcej nagich chłopców niż ja?!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Czw Paź 30, 2014 12:45 am

Nie zdążyła zareagować i kiedy wyciągnęła różdżkę w kierunku farby było już za późno. Co naprawdę ją zabolało, to to, że w Marthę też nie zdążyła rzucić zaklęciem, a przecież chciała uchodzić za kobietę z szybkim refleksem. Schowała różdżkę i z poważną miną spojrzała na Regulusa. I dopiero widząc go całego w zieleni roześmiała się. Podeszła do niego i palcem poprowadziła kształt czegoś, uśmiechając się zawadiacko. Jej oddech niewyczuwalnie trochę przyspieszył.
- Cóż, to oczywiste, że w zieleni nam do twarzy. - Przymknęła oczy, bo jej jedna dłoń zaciśnięta była na szacie, a drugą miała obecnie na policzku ślizgona więc farba spokojnie mogła spływać z czoła na jej oczęta. Nie rejestrując tego zsunęła palec na szyję chłopaka. Po cholerę ona zaciskała tę rękę na szacie, tak właściwie?
Kiedy miała zamknięte oczy wszystkie jej zmysły działały nieco lepiej. Węch, chociaż obecnie jedynym co czuła i tak była farba; dotyk - a konkretnie jego skórę, którą dotykała, a która dziwnie zdawała jej się paląca; oczami wyobraźni widziała zbielałe knykcie od ściskania szaty i lepka maź, która spływała po jej oczach i ustach. Kącik jej warg nieznacznie zadrgał. Słuch też jej się poprawił Za drzwiami słyszała jeszcze śmiech Marthy.
- Możemy ją dorwać. - Szepnęła zadziornie. Zaczęła się obracać w stronę drzwi jednocześnie odsuwając się od niego.

5 minut wcześniej
Siedziała na łóżku obok ślizgona, z dłonią wsuniętą do kieszeni i zaciskała palce na flakoniku. Zerknęła kątem oka na chłopaka. Czy żałowała tego co się stało? Nie. Jasne, że nie, bo przecież ona niczego nie żałowała. Ale tę sprawę należało skończyć. Poza tym, że co niby innego mogłaby z tym zrobić? Może jeszcze miałaby się przyznać, że nie chce zapominać? Oh, mowy nie ma.
Ale nie chciała. Przymknęła jeszcze na chwilę oczy i przez krótki moment nie była pewna, czy wszystko powtórzyło się jeszcze raz i na wargach czuła lekki nacisk, czy po prostu jej wyobraźnia aż nadto się zapędziła. Otworzyła nagle oczy i nie rozglądając się zeskoczyła z łóżka i podeszła do okna. Nie mieli o tym rozmawiać. Miało się stać i mieli wypić i zapomnieć.
- Otworzę okno. - szepnęła, ale nie... nie potrafiła wyjaśnić dlaczego skłamała. Zupełnie jakby sądziła, że chłopak ją powstrzyma przed wypiciem. Ostatni raz zerknęła na niego patrząc za siebie. Przesunęła po nim wzrokiem, jakby chciała zapamiętać dokładnie taki wyraz twarzy, jaki on teraz przedstawiał. Co było głupie, bo przecież zaraz o nim zapomni. Przeszła za zasłonę, odkręciła butelkę i tylko raz jeszcze się zawahała. Przysięgała, że wypije. Obiecywała. A ona zawsze dotrzymywała słowa. Przechyliła zawartość.

Obecnie.
Spojrzała na niego. Przyznać się, że nie wie co się stało? Może są w niebezpieczeństwie? Zerknęła na okno i przechyliła głowę na bok.
- Duszno tu, więc otworzyłam okno. - Szepnęła kłamiąc. Podeszła do niego i usiadła obok niego opierając się o jego ramię. Siedziała tak chwilę, po czym przechyliła się przez niego i wzięła z podłogi po jego stronie butelkę ognistej. Wypiła z gwinta i podała mu, po czym ulokowała się obok niego trącając go ramieniem raz po raz.
- Jaki dziś dzień mamy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Pią Paź 31, 2014 11:54 pm

Regulus siedział, oparty o białe poduszki i uparcie wpatrywał się w swoje palce, które obejmowały taką samą buteleczkę jak ta w kieszeni Rigel. Udawał, że jest nią bardzo zainteresowany, podczas gdy tak naprawdę zerkał kątem oka na ślizgonkę. Nie widział wiele więcej niż jej nogi. Nasłuchiwał jej oddechu, czekał aż powie cokolwiek. Cokolwiek co mogłoby znaczyć, że zrezygnowała z tego pomysłu. Ale nic nie nadchodziło.
On też się nie odzywał. Tyle razy już o tym rozmawiali... i zawsze wydawało się, że to musi być najlepsze wyjście. Nawet, jeśli żadne z nich tego tak naprawdę nie chciało. Może gdyby ją zatrzymał? Ale co potem? Nie mógł jej przecież niczego obiecać, niczego, czego by oczekiwała.
Kiedy wstała oznajmiając, że otworzy okno nie wiedział jeszcze, że to tylko wymówka. Dopiero kiedy stała za zasłoną i mijały sekundy, domyślił się co się stało. Tak samo jak ona, momentalnie podjął decyzję. Zupełne inną. Schował flakonik do kieszeni. Nic nie było stracone, mógł jeszcze wypić... w przeciwieństwie do odwrotnej sytuacji, ta nie była nie do cofnięcia. Wiedział jednak, że nigdy już się na to nie zdecyduje.

Patrzył na nią bez słowa, zastanawiając się ile właściwie wymazał ten eliksir. Nadal wiedziała kim jest i zdaje się, że nawet żywiła do niego całkiem pozytywne uczucia. Czy aż tak pozytywne jak wcześniej? Nie miał pojęcia. Starannie warzyli eliksir, dbając o to, żeby nie miał zbyt dużej mocy. Mimo to, Regulus i tak twierdził, że niczego nie można być pewnym do końca. Wyciągnął bez słowa rękę, chcąc, żeby podała mu butelkę.
- Piątek - odparł bez żadnych dodatkowych pytań czy śmiania się, że nic nie pamięta. Może powinien udawać, tak dla pozorów, że wszystko jest okej, a Rigel rzeczywiście po prostu się upiła i dlatego nic nie pamięta... Ale jakoś nie był w stanie.


Też się roześmiał, widząc całą zieloną Rigel. Gdyby był mugolem, mógłby pomyśleć, że wyglądają jak zielone smerfy. Albo może bardziej czarodziejsko - chochliki kornwalijskie... Jęcząca Marta chyba chciała ich już przebrać na Halloween. Jego uśmiech nieco przygasł, kiedy Rigel zaczęła wodzić palcami po jego twarzy. Zastygł jakby w bezruchu i na pewno nie wdawał się tak samo swobodny jak ona. Czy to możliwe, że skoro raz się w nim zakochała, to mogło do tego dojść jeszcze raz? Był pewien, że tak. Nie wiedział tylko czy by tego chciała. Starał się trzymać ręce przy sobie i nie dotykać jej tak samo, jak ona dotykała jego. Bo wtedy mógłby nie potrafić się powstrzymać przed czymś więcej.
Z ulgą przyjął propozycję Rigel.
- Musimy. Robienie takich rzeczy ślizgonom nie może jej ujść na sucho - powiedział, nawet się uśmiechając i starając się włożyć w tą wypowiedź jak najwięcej entuzjazmu. - Chodź.
Wstał od razu z łóżka i pociągnął Rigel za rękę na korytarz, gdzie puścili się biegiem za śmiechem Marty. Farba cały czas z nich spływała, a na posadzce zostawały zielone ślady.

zt na korytarz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Pią Lis 14, 2014 12:33 am

Z powrotem znaleźli się w bocznej komnacie. Nogi same zaniosły Regulusa właśnie tutaj. Wciąż był jeszcze mokry i dopiero po przejściu tych wszystkich korytarzy wpadł na pomysł, żeby użyć zaklęcia suszącego. Na podłodze widniała wielka plama zielonego, a w samym środku stały puszki farby - jednak pusta, druga jeszcze nawet nie otwarta. Gdzieś tam musiała być też butelka ognistej, którą przynieśli.
Regulus opadł na łóżko w rogu. Emocje które wcześniej odczuwał już nieco zmalały - zarówno rozbawienie po incydencie z Martą, jak i te wszystkie dziwne uczucia, która wywołało zachowanie Rigel... I w sumie nie wiedział co teraz. Mógł dalej udawać, że nic nie było. Wydawało mu się jednak, że dziewczyna zaraz poruszy ten temat. Nie zamierzał jej w tym pomagać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Pią Lis 14, 2014 1:30 am

Wciągnął ją do pokoju, a ona tylko zerkała na niego z lekko przygryziona wargą. Nie przeszkadzało jej, że przy nim chwilami stawała się bardzo mało asertywna. Uśmiechnęła się tylko i zamknęła za sobą drzwi. Czy coś więcej miało się tu stać... być może. Jedno było pewne: cokolwiek to będzie - na zawsze pozostanie w tym pokoju.

Wbiegła za nim, ale ona nie użyła zaklęcia i to bynajmniej nie dlatego, że go nie znała. Rigel uwielbiała wodę w każdej postaci - kochała deszcz, uwielbiała być mokra i przepadała za momentami, kiedy krople wody spływały po jej włosach i twarzy. Rzuciła się na łóżko obok niego, ale nie jakoś blisko - ot, tak jak chciał los bez zbędnego kierowania. Uśmiech rozświetlał jej twarz, a oczęta dziewczyny były szeroko otwarte. Patrzyła gdzieś nad sobą z zadowoleniem. Zachowywała się, jakby tamta sytuacja rozegrała się w jego głowie, a nie naprawdę. Nie było tak, ale mógłby się tego po niej spodziewać - zaklęcie, które sprawia, że wydaje ci się, że przeżyłeś swoje prawdziwe marzenie. Albo koszmar.
- To było dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Nie Lis 16, 2014 1:46 am

Sięgnął po szklankę do której wcześniej (chyba) nalał ognistej. Trzymanie czegoś w ręku wydawało się być wyjątkowo wygodne w sytuacji, gdyby Rigel znowu przyszło coś dziwnego do głowy. A poza tym, im szybciej i więcej wypije, tym łatwiej będzie zapomnieć. Albo chociaż chwilowo przestać się przejmować.
- Rigel, jesteś cała mokra... - mruknął z niechęcią, co prawda sam był jeszcze w licznych, zielonych smugach, ale przynajmniej już suchy.
- Tak, hmm, mam nadzieję, że to nie przyleci - odpowiedział jej, uśmiechając się nikle i przytykając szklankę do ust.
On, w przeciwieństwie do niej, myślał o tym co się wydarzyło bardzo realistycznie i nie miał pojęcia jak mógł do tego dopuścić i właściwie dlaczego... dlaczego tak bardzo kierowały nim emocje. Przełknął kolejne dwa łyki ognistej, jakby jej picie mogło jakoś to wszystko wyjaśnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Nie Lis 16, 2014 6:06 pm

Ależ oczywiście, że odpowiednie. Jeszcze mogłaby się na niego rzucić i zgwałcić jakby nic nie trzymał. Albo rzucić i trzymać. Albo zgwałcić a potem rzucić. Było tyle możliwości, ale teraz skoro trzymał tę szklankę, to ona już nie miała żadnego pomysłu na to, co zrobić.
- Jestem. Z tego co pamiętam taki był cel tego, że mnie niosłeś do prysznica, więc zupełnie nie wiem czemu nie jesteś zadowolony. - Rzuciła z przekąsem leżąc sobie obok niego. Położyła dłonie na oczach i raz jedną raz drugą noga uderzała o łóżko.
No cóż, to skoro on tak wiele czasu poświęcał temu co się wydarzyło, to ona chyba już nie musi. A przynajmniej nie chciała, chociaż przez chwilę i w jej głowie zagościła gama myśli dotyczących ich wizyty w łazience. No i co ona miała zrobić?

//wybacz, że tak krótkie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Sob Lis 22, 2014 3:27 pm

Tak, bo był ślizgonem tak idealnym, że musiał również być tchórzem, jak to mówiły wszelkie stereotypy. Bać się dziewczyny... och, co za wstyd! Głupie, głupie uczucie, którego próbował się pozbyć, jednocześnie starając się zatrzymać potok myśli przepływających przez jego głowę. Uśmiechnął się sztucznie, więcej uwagi poświęcając pływającej w szklance whisky niż dziewczynie.
- Cel był taki, żebyś nie była burda - odparł z kamienną twarzą. - A teraz jesteś i brudna, i mokra. Nie o to chodziło. - Westchnął głęboko, opierając głowę na poduszce i gapiąc się na sufit. - Co robisz? - zapytał, mając na myśli jej uderzanie nogami. Oczywiście, miał na myśli "po co to robisz", aż tak głupi nie był, żeby odpowiadała mu coś, co sam widział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Sob Lis 22, 2014 7:31 pm

Obróciła głowę w jego stronę bardzo spokojnie i przyglądała mu się dłuższa chwilę słuchając wszystkiego, co Ślizgon miał do powiedzenia podczas bawienia się alkoholem. Regulus miał tę przyjemność, że dziewczyna go dopuściła do siebie nieco bardziej niż innych. Znaczy... przyjemność... nie żeby to było, aż takie osiągnięcie najwyraźniej. Wyprostowała się i zaprzestała uderzania w łóżko nogami.
- Nic, co powinno cię interesować. - Uniosła brew, włączając nieświadomie swoją naturalną blokadę przed ludźmi. Oczywiście nie była głupia, doskonale zdawała sobie sprawę, co sprawiło, że wychowanek Slytherinu nagle zaczął się tak zachowywać. Zacisnęła zęby. - No patrz, że też twój plan nie wypalił. Teraz będziesz musiał się użerać ze mną w taki otóż sposób. - Przechyliła się w jego stronę, zabrała mu szklankę z ręki i palcem nakierowała jego podbródek tak, by był zwrócony w jej stronę. - Zawsze też możesz sobie iść. Nikt cię tu na siłę nie trzyma. - Po tych słowach wstała i podeszła do okna, siadając na parapecie. Spuściła na dół jedną nogę i zaczęła nią bujać. W ręce bardzo ściśle trzymała jego szklankę, ale już nie zerkała w jego stronę. - Zachowujesz się jak baba, Black.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Nie Lis 23, 2014 2:06 am

Prychnął głośno, pokazując w ten sposób co sądzi o tym, że nie powinien się tym interesować. On, tak samo jak ona, bardzo łatwo mógł się zamknąć na ludzi, co zresztą właśnie robił. Rigel był jedną z niewielu osób, z którymi czuł się swobodnie, wyjątkiem były tylko niektóre sytuacje. Takie jak na przykład ta obecna. O ile z początku rzeczywiście zachowywał się jak baba, to teraz stał się po prostu drażliwy, zły, że Rigel nie rozumiała. Jednocześnie chciał, żeby pytała się jakby była ciekawa o co właściwie chodziło, a z drugiej strony i tak wiedział, że nie umiałby jej na takie pytania odpowiedzieć. Tak łatwo było być po prostu złym...
Kiedy przekręciła jego głowę, przez chwilę patrzył jej w oczy bez żadnego wyrazu twarzy. Nim zdążył cokolwiek zrobić, już nie miał w ręku szklanki. Wykrzywił wargi w grymasie, ani trochę mu się to nie podobało. Zaraz po tym jak Rigel usiadła na parapecie, wstał z łóżka i wyjął różdżkę, kierując ją na ślizgonkę.
- Agumanenti - powiedział, ona szeptała zaklęcia, a on formułki mówił stanowczym, wyraźnym głosem, akcentując odpowiednie sylaby. Dziewczynę oblał strumień zimnej wody, być może wytrącając szklankę z ręki. Jak to możliwe, że wcześniej nie było jej zimno? Z zadowoleniem stwierdził, że po takim prysznicu zielona farba niemal całkiem spłynęła na posadzkę. - Silverto. - Kolejne zaklęcie sprawiło, że była sucha, tak samo jak on.
- I co? - spytał, stając na przeciwko niej, cały czas trzymając różdżkę, teraz już jednak opuszczoną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Nie Lis 23, 2014 3:02 pm

Było jej zimno. Chwilę po tym, jak usiadła na parapecie podciągnęła bliżej nogi i nieznacznie się zatrzęsła, maskując to delikatnym kręceniem się. I bardzo mocno ściskała jego szklankę, patrząc za okno. Słysząc zaklęcie pierwsze o czym pomyślała, to jak bardzo podobało jej się, kiedy mówił tym tonem głosu. Nawet do głowy jej nie przyszło, że odważy się zaklęcie rzucić na nią. Oczywiście drugą myślą było przypomnienie sobie co to za zaklęcie, ale było już za późno na reakcję. Nie wypuściła szklanki, ale za to o wiele bardziej zrobiło jej się zimno. Patrzyła na niego, kiedy rzucał drugie zaklęcie.
No właśnie... taki był Regulus, robiący coś, co jednocześnie sprawiało, że chciała go zabić, a z drugiej strony... Dreszcz ekscytacji przebiegł jej po plecach. Kiedy stanął na przeciwko niej wyciągnęła rękę chwytając go za koszulę i przyciągnęła bliżej do siebie, wciąż siedząc na parapecie.
- Już? Wyżyłeś się? - Zmrużyła duże oczy i wpatrywała się w niego, po czym wyprostowała się jeszcze bardziej, by móc mu szepnąć do ucha. - Lepiej ci? - Z tej odległości mógł bardzo dobrze dostrzec, jak jej ciało jeszcze drży z zimna i jak białe, zmarznięte miała ręce. Odłożyła szklankę na parapet i sięgnęła po różdżkę. Odepchnęła go i wycelowała różdżką szepcząc zaklęcie, które sprawiło, że chłopaka popchnęło na równoległą ścianę i mógł czuć na całym ciele wiatr. Sprawił on, że jego idealna szata rozchyliła się na boki. Dziewczyna patrzyła na niego i w przeciwieństwie do niego kiedy zaklęcie się skończyło, nie opuściła różdżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Nie Lis 23, 2014 6:31 pm

Czy rzeczywiście miał odwagę, żeby rzucać na nią zaklęcia? Raczej nie można było nazwać tego w ten sposób, działał po wpływem impulsu, więcej robiąc niż rzeczywiście myśląc, co może z tego wyniknąć. Uniósł nieco różdżkę, kiedy złapała go za koszulę. Zdecydowanie nie robił nic dlatego, że nie chciał, a nie ponieważ nie mógł. Mógłby użyć zaklęcia, chociażby takiego samego, odpychającego jak po chwili ona. Uderzył plecami w ścianę i na chwilę zaparło mu dech w piersiach, idealna (w zielone plamy) szata było chwilowo na drugim miejscu... Nim zam zdążył zakończyć zaklęcie, zrobiła to Rigel. Wyprostował się, znowu stanął pewnie na nogi. Rzuci zaklęcie, celując jakby w nią, jednak czerwony promień pomknął nieco z boku i trafił w ścianę, robiąc mała dziurę. Jeszcze raz. Tym razem szklanka na parapecie rozprysła się na kawałki. To, co robił było bez sensu.
- Nie, nie jest mi lepiej - wycedził. - O co ci chodzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Nie Lis 23, 2014 7:08 pm

Szklanka pękła, a niektóre jej kawałki wbiły się w jej rękę. Stała tak chwilę, podczas gdy krople krwi spływały w dół jej dłoni i skapywały na ziemię. Podniosła wzrok na Ślizgona.
- To miało być coś w rodzaju ostrzeżenia? - Zrobiła krok w jego stronę. - Ależ nie krępuj się, może po tym ci przejdzie. - Skierowała różdżkę na poduszkę na łóżku i wyszeptała zaklęcie sprawiając, że ta poszybowała w jego stronę i zaczęła go uderzać. - O co mi chodzi? O co tobie chodzi! Zachowujesz się jak... - Podeszła do niego i wzięła do ręki poduszkę, która pod wpływem jej dotyku straciła magię. Uderzyła nią Ślizgona po głowie. Spojrzała mu ostro w oczy. - Nie martw się, to była nic nie znacząca sprawa. Nie musisz brać ze mną ślubu, do cholery. Do niczego cię to nie zobowiązuje. Nic się nie zmieniło. Nie musisz NIC robić. Nie chcę od ciebie NICZEGO. - Podkreśliła i rzuciła poduszkę na ziemię. - Ale jeżeli musisz to usłyszeć, to proszę bardzo: Nic takiego więcej się nie powtórzy. - Zniżyła głos, odrzucając poduszkę. Patrzyła jeszcze na niego przez chwilę i w jednym momencie odwróciła się od niego, nie chcąc by patrzył na jej twarz. Przy okazji ona też nie miała ochoty patrzeć na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Nie Lis 23, 2014 8:07 pm

Niemalże bez mrugnięcia patrzył na to, co działo się z odłamkami szklanki. To nic. Nic go to nie obchodziło. Odrobina krwi jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Rigel wiedziała, że gdyby to nie ona przed nim stała, potrafiłby użyć zupełnie innych zaklęć.
Ona zaczęła mówić, a on przez cały ten czas milczał, jakby wcale go to nie interesowało. Próbował odtrącić poduszki, które zaczęły go okładać, ale nic to nie dało. Przypominało to bitwę na poduszki, jaką urządza się dla żartów... Gdyby był mniej zły, może i by o tym pomyślał, a jego dobry humor chociaż trochę by powrócił. Nagromadziło się jednak za dużo emocji, osłonił się tylko przed uderzeniami, a poza tym dalej stał jak słup soli.
- O co ci chodzi, Rigel? - powtórzył, tym razem jednak nieco spokojniej niż poprzednim razem. Naprawdę, nie miał pojęcia o co chodzi. Chciała mu powiedzieć, że to co robiła - co robili, nic dla niej nie znaczyło, czy może wręcz przeciwnie, mówiła coś odwrotnego niż myślała? Tak naprawdę nie wiedział czego chciała - przelotnego romansu czy czegoś więcej. Wypiła eliksir, bo chciała zapomnieć. Wtedy wszystko wydawało się jasne... przynajmniej bardziej niż teraz.
- Rigel. - Złapał ją i zacisnął palce na jej ramieniu. Nie odwracał jej jednak na siłę. Nabrał powietrza. - Wiesz, że nic z tego nie będzie... Ale to nie znaczy, że nie muszę nic robić. Nie możesz zachowywać się... w ten sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Nie Lis 23, 2014 8:37 pm

Krople krwi spływały po skórze jej dłoni - wolno, aż do krańców palców, skąd skapywały na ziemię. Kap. Kap. Kap. Przez chwilę zapanowała między nimi cisza, a ona wsłuchiwała się w dźwięk czerwonych kropli, tak jak nieraz słuchała deszczu. Przez myśl jej przeszło, że gdyby była teraz burza, to mogłaby wyjść przez okno i wdrapać się na szczyt wierzy i siedzieć tam. Kropelki deszczu spływałyby po jej włosach, ubraniach, skórze. I nie byłoby widać, że uroniła kilka łez, tak jak teraz. Utkwiła wzrok w odbiciu swojej w jakimś naczyniu. Krwawy deszcz. Zsunęła wzrok na swoją dłoń, a następnie drugą ręką naciągnęła sobie kaptur na głowę. Odwróciła się do chłopaka, będąc pewna, że pod tym kątem za kapturem nie zobaczy on jej twarzy.
- To twoje życie, Regulusie. I to od ciebie zależy co zrobisz i komu pozwolisz w nim mieszać. Pamiętaj tylko, że dopuszczając jednych decydujesz się na to, by inni odeszli. Ty będziesz potem żył z tą decyzją z dnia na dzień przez pięć, piętnaście, czterdzieści lat oglądając twarze osób, które wybrałeś i mglisto widząc tych, którym pozwoliłeś odejść. - Cofnęła się i odwróciła do niego tyłem podchodząc do parapetu. Obróciła różdżkę między palcami i rzuciła zaklęcie tworząc półokrąg dookoła siebie i parapetu. Krąg ten zapalił się, ale nie spalał podłogi.
Odetchnęła głębiej, obserwując w szybie, jak jej dolna warga drży. Spojrzała sobie samej w oczy i odezwała się.
- Mnie przecież to nie dotyczy. - dodała chłodnym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Nie Lis 23, 2014 10:57 pm

/pszybysz poza kolejką. jak laguję, to piszcie bez mnie xP/

Nagle drzwi otwarły się na oścież, obijając klamką o ścianę komnaty a jasnożółty, włochaty i zakrwawiony flak grzmotnął w bladą mordę Regulusa. Gdy głuche, nieprzyjemne plaśnięcie rozeszło się po kościach onych przeraźliwie efemerycznych istot jakie dziś miały tutaj bal, do pokoju wpełzł i Black. Czarne kłaki związane miał w kucyk, w rękach brudnych po łokcie od juchy i błota trzymał siekierę, natomiast pysk jego przyozdabiał parszywy grymas uśmiechem powszechnie zwany.
- Riegel! - wrzasnął śpiewnie wyjątkowo fałszywym falsetem i przeniósł spojrzenie złotawych dzisiaj ślepiów na Ślizgona płci gorszej, z którym jego narzędzie najwyraźniej miało kontakt. Narzędzie to było święte i ów cecha była absurdalnie niezbędna, gdy chciało się odprawić nim ryt, a mianowicie przepowiedzieć przyszłość.
- Masz jakąś nazwę? - zapytał uprzejmie, lecz z jakimś dziwnym lękiem i zebrał drgający konwulsyjnie zbitek kleistej materii organicznej z podłogi, by przytulić go do piersi. Rozejrzał się.
- Węszę grzech! Słyszę ludzką krew, świeżą i spaloną. Czuję, jak się burzy i jak skwierczy, a ja przecież jeszcze nic nie zrobiłem...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Pon Lis 24, 2014 12:33 am

Słyszał i widział spływająca krew i wydawało mu to się strasznie nienaturalne. Jakby coś było nie w porządku. Niby to dyskretnie, wymruczał zaklęcie która miało sprawić, że rany się zasklepią. Patrzył na jej twarz pod kapturem, ale nie widział jej na tyle dokładnie, żeby móc wiedzieć co się dzieje - za bardzo zasłaniał ją cień. W jej tonie głosu również nie usłyszał nic dziwnego. Bardziej skupił się na tym co właściwie mówiła. Miał wrażenie, jakby prawiła mu kazanie podobne do tych, jakie czasem wymyślała matka - tylko, że miały zupełnie odwrotny przekaz. Albo pewna inna ślizgonka, jego siostra, po której jakiś czas temu słuch zaginął. Pamiętał jak odbywali rozmowę niemal identyczną, tak samo próbowała mu wmówić, że to od niego samego zależy co będzie działo się z jego życiem. Nie, wcale nie zależało. Można było pomyśleć, że kto jak to, ale ślizgoni powinni to rozumieć.
- Nie, Rigel, nic nie będzie tak... Będę z tym żyć. I co z tego? - podniósł głos odrobinę, tylko na chwilę. Stał, niezdecydowany co zrobić, rozdarty pomiędzy tym co powinien, a tym co naprawdę chciał.
Może to i dobrze, że w tej chwili do pomieszczenia wlazł, ktoś, kogo nikt z nich się nie spodziewał. W pierwszej chwili chciał puchona trzasnąć zaklęciem, potrzebowałby na to zaledwie sekundy, bo w ręku cały czas miał różdżkę. Ale wtedy znowu powróciłaby męcząca cisza i niezdecydowanie.
- Czego chcesz? - zapytał przybysza, a jego głos przyjął nieprzyjemny ton, wyraźnie dając znać, że chłopak nie  jest tu mile widziany. Zachowywał się dziwacznie. Mówił bzdury, jakby ześwirował, albo może właśnie nawiedziła go przepowiednia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Pon Lis 24, 2014 2:48 am

Nie patrzyła na niego, ale poczuła, że jej rany się zamykają, a szkło wolno wysuwa z ran. Faktycznie, mocno krwawiła - wszystko przez te jej ostatnie eksperymenty. Powinna w końcu się ogarnąć, albo kiedyś naprawdę doprowadzi do swojej śmierci.
- I co z tego? To nasz ostatni rok. Jak się skończy, to już nigdy więcej mnie nie zobaczysz. A za parę lat nawet nie będziesz mnie pamiętał.
Black wparował niemal w momencie, kiedy skończyła wypowiedź. Odwróciła się gwałtownie do drzwi wyciągając różdżkę, ale widząc kto wszedł, opuściła ją. Cień uśmiechu przemknął przez jej lekko czerwoną i wilgotną od łez twarz.
- To tylko moja ręka. - Wysunęła ją w stronę chłopaka, czekając aż ten podejdzie. Przecież wiedziała, że to zrobi. Patrzyła na niego wyjątkowo łagodnie, jak na siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Pon Lis 24, 2014 6:19 pm

Tak reg zignoruj połowę posta to świetny pomysł xD
Sterta posklejanego juchą futra poruszyła się i gdzieś między jednym a drugim jej brzegiem załszczyły żałośnie ślepia. Wtedy można było dojrzeć, że Czarny trzymał przy sercu zwykłego kota, tylko koszmarnie pogruchotanego.
- Jeszcze nie jestem pewien, wąskodupy bubku - prychnął w kierunku chłopaka i zanurzył pokiereszowane palce w futrze narzędzia, które odszpuntowało właśnie swą mordkę, coby zaświergotać chrapliwe nuty agonii i gehenny. Głupi nie wiedział jeszcze, co go czeka, jeżeli zapomni o uprzejmości. Wystarczyło jedno słowo, aby porzygał się swoimi flakami jeszcze zanim zdąży wyszeptać "to szaleństwo". Nie miał jednak pewności, czy Rigel była świadoma swojej władzy, musiał jej o niej przypomnieć.
Żółte ślepia przeniosły się gładko na wcześniej wspomnianą dziewoję, gdy okrążał pokój po raz kolejny, bo warto wspomnieć, że od kiedy wszedł żadna z jego kończyn nie pozostała w spoczynku nawet przez dziesięć sekund. Wcześniej dostrzegł zmiany na jej twarzy, która teraz niemożebnie bardzo przypominała mu pomarszczone i zaplute niemowlę.
- Mogę szefowo czy znajdzie się coś dla gorliwego ogara? Od dawna nie miałem krwi w pysku, a przecież myśmy w czwartym wymiarze wciąż upływamy. Czuję, że mój czas mija, ahh, nikt nie usłyszy... chociaż to tylko prośba, oczywiście...
Ni z tego, ni z owego wbił siekierę w stół i strzelił sobie w twarz.
-Nic nie mówiłem, nic nie mówiłem! Zapomnij, błagam, zapomnij, ukarz, tak! Kara oczyści, mam nadzieję, bo tylko dwie drogi są. Ta prośba to jawne okazanie słabości, słabość jest herezją, czyż nie? Mijają lata, a ja wciąż się nie nauczyłem. To jest prawdziwy ogień?
Grzmotnął pięścią w szczękę, aż stracił równowagę i padł na ścianę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Wto Lis 25, 2014 12:08 am

tak, reg olał część z tego co robiła/mówiła twoja postać, ale było to jak najbardziej specjalne Wink mam nadzieję, że po poniższym poście już nie czujesz się ignorowany

Bez słowa obserwował co poczynał puchon, nie komentując nawet tego, w jaki sposób go nazwał. Przeważnie nie pozwalał się obrażać. Przeważnie. Dzisiaj było inaczej. Nie uszło jego uwadze, że Rigel go zna, a w dodatku wydawała się być do niego nastawiona przyjaźnie. O ile przez chwilę pomyślał, że może dobrze, że ktoś tutaj przyszedł, bo całe napięcie nagle jakby... dziwnie się zmieniło, to im dłużej słuchał (i nie rozumiał) słów wypowiadanych przez chłopaka, tym bardziej żałował, że nie zareagował odpowiednio od razu. Ani trochę nie podobało mu się, jak mówił do Rigel, a tym bardziej to, że ona wydawała się nie mieć nic przeciwko. Jego spojrzenie na dłużej zatrzymało się na kocie. Nie, żeby go to przerażało, zastanawiał się jedynie, kto normalny przynosi do szkoły zwierzęta w takim stanie.
Nie miał pojęcia o co chodzi. Jakiej znowu krwi? I, na Merlina, co on wyprawiał z siekierą?
- Sinclair - odezwał się. Imię i nazwisko chłopaka kojarzył, w końcu jako kapitan drużyny musiał się orientować w graczach innych domów. Zresztą, znał je jeszcze nim nim został. Nie czekał, aż puchon podniesie się z ziemi. - Wynoś się stąd. Zostaw ją - cedził słowa powoli, trzymając przed sobą różdżkę, gotowy w każdej chwili rzucić zaklęcie ofensywne, albo stworzyć przed sobą tarczę, gdyby Blackowi przyszło do głowy rzucić w niego siekierą, zdechłym kotem, albo czymś innym co jeszcze miał w zanadrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   Wto Lis 25, 2014 7:35 pm

Stłumiła śmiech, zasłaniając usta, słysząc jak Sinclair nazwał Blacka. Zaraz jednak poprawiła się i choć na twarzy dziewczyny wciąż widniał cień uśmiechu to nie był on już tak wyraźny, jak chwilę wcześniej.
Puchoński Black widać nie do końca zdawał sobie sprawy jak Regulus potrafił zareagować. Właściwie takie traktowaniem Ślizgona w ogóle nie zdarzało się często, więc był to dość interesujący widok. Zmrużyła nieznacznie ślepia przyglądając się Puchonowi, po jego zadaniu pytania, ale nie zdążyła odpowiedzieć, bo zamiast niej odezwał się Regulus. Przerzuciła na niego wzrok i widząc w jego dłoniach różdżkę nieznacznie się wyprostowała. Wątpiła, by z ulgą traktował kogoś poza nią, a w jego obecnym stanie, do którego sama go doprowadziła, to już w ogóle. Nieznaczny uśmiech zaigrał w kącikach ust w wyniku tego, co powiedział.
Przeszła za plecy Regulusa, wciąż oddzielona od niego ogniem i patrząc w oczy Puchona pewnie pokręciła głową na boki, odpowiadając mu na jego najważniejsze pytanie. Nie możesz.
- Taki ogień od którego się poparzysz. - Powiedziała tylko, nie spuszczając go z oczu. Odwróciła go tylko na chwilę, jak chłopak sam się uderzył i upadł. - Przestań. - Odwróciła twarz, a kiedy znów powróciła do niego wzrokiem padł on na kota na rękach. - Co się stało? - Uniosła podbródek do góry.
Nie stała daleko od Ślizgona - jedynie ogień ich dzielił - dlatego też była w stanie odezwać się do niego tak by tylko on usłyszał.
- No i co ty chcesz zrobić? A jak ci twarz podrapie? - Nieznacznie zadrwiła. Nie to, żeby jej się nie podobało to co zrobił, ale przecież nie wpadnie mu nagle w ramiona po ich jeszcze nie skończonej dyskusji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Boczna Komnata   

Powrót do góry Go down
 

Boczna Komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Boczna uliczka
» Boczna Głównej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: V piętro-