a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Stół Gryffindoru
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Stół Gryffindoru

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Stół Gryffindoru   Sob Wrz 27, 2014 9:27 am



Wielka Sala. Jak sama nazwa wskazuje największe pomieszczenie w całym Hogwarcie! To tutaj uczniowie udają się na posiłki, spędzają swój wolny czas, tutaj organizowane są wszystkie imprezy, oraz gdy przychodzi odpowiedni czas to tutaj uczniowie piszą egzaminy !
Wzdłuż sali ustawione są cztery długie stoły po jednym dla każdego domu a w poprzek stół nauczycielski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sob Wrz 27, 2014 9:43 am

Gdy wszyscy uczniowie przebyli już drogę od stacji do szkoły i zajęli swojej miejsca w Wielkiej Sali profesor McGonagall wprowadziła do sali pierwszoroczniaków, tiara przydziału wykonała swoją coroczną pieśń a szeregi Gryfonów, Ślizgonów, Krukonów i Puchonów zasiliły nowe duszyczki.
Wtedy też dyrektor wygłosił potoczystą przemowę na temat siły przyjaźni i innych tego typu dyrdymałach ale tak na prawdę mało kto go słuchał ponieważ czaszki wszystkich były po prostu zalane zapachami przepysznych potraw. Kiedy burczenie w brzuchach zaczęło przegłuszać słowa dyrektora ten po prostu życzył wszystkim smacznego !
I tak rozpoczęła się uczta powitalna , która trwała i trwała i trwała aż żołądki były przyjemnie pełne a talerze zaskakująco puste...



Jak sobie popiszecie to niech każdy robi z/ t w swoim zakresie MG się nie wtrąca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sob Wrz 27, 2014 10:50 am

Jessi wraz z dziewczynami opuściła przedział prefektów tak szybko jak tylko mogła ! Miała dosyć pociągów na najbliższy czas! Oczywiście musiały się rozdzielić bo panie prefektki miały pełne ręce roboty !
Tak też Jessi w swojej nowej szacie z odznaką kapitana na piersi weszła do Wielkiej Sali i podążyła do swojego stałego miejsca przy stole Gryfonów.
Uśmiech szybko zszedł jej z twarzy. Już z daleka zauważyła że miejsca wokół niej które zazwyczaj zajmowali Remus, James, Lily, Syriusz i Peter były puste ! Ba nawet miejsce Anki było puste! Jessi wiedziała że to będzie ciężki rok ale na prawdę dopiero teraz uświadomiła sobie jak bardzo.
Oczywiście wszyscy mijani Gryfoni gratulowali jej objęcia posady kapitana i życzyli sukcesów, a ona dziękowała im z uśmiechem. Jednak myślami była zupełnie gdzieś indziej.
Miała nadzieję że uczta szybko się skończy a ona będzie mogła iść wysłać sowę!
Tak, też zajęła swoje miejsce i czekała na przybycie kogoś znajomego...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sob Wrz 27, 2014 4:16 pm

Wysiadła z pociągu lekko jeszcze zestresowana, mimo, że nie działo się to na prawdę, cała sytuacja wprawiła ją w zdenerwowanie. Raczej nie będzie miała ochoty szybko do niego wracać i raczej tego nie zrobi. Na szczęście wszystko miała już za sobą i w spokoju mogła udać się do wielkiej sali.
Jak zwykle wnętrze zachwycało, a po niezbyt krótkich formalnościach stoły zapełniły się jedzeniem. Dziewczyna tym razem usiadła koło Jess, pani prefekt nie wyglądała na zbytnio zachwyconą. Jakby nie cieszyła się z powrotu do imprez, znajomych i quidditcha.
-JHej... Jak tam podróż?- Zapytała usiłując rozpocząć konwersację.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sob Wrz 27, 2014 9:37 pm

Evan cieszył się, że pociąg po kilku godzinach dotarł wreszcie do stacji Hogsmeade, bo podróż go powoli strasznie zaczęła nudzić. Z radością powitał dźwięk hamowania na przystanku końcowym i westchnął tylko. Zebrał się z miejsca, choć trzeba przyznać, że poszło mu to dzisiaj niezwykle opornie. Teraz będzie jeszcze gorsza część tego wszystkiego co ma nastąpić w najbliższym czasie, czyli wielka uczta na rozpoczęciu roku. Właściwie to nawet nie byłoby takie złe, gdyby nie te wszystkie przemowy i przypomnienia o regulaminie szkolnym, et cetera. Nawet zaryzykowałby stwierdzeniem, że niektóre z tych zasad zna na pamięć. No ale skoro jest to wpisane w harmonogram to nie może się sprzeciwiać. Zresztą cóż znaczy głos jednostki przeciwko głosom większości lub siły wyższej?
Dotarł do zamku po kilkunastu minutach i zmierzał do Wielkiej Sali aby odbębnić to co musi zostać odbębnione. Zdawało się, że nie miał dzisiaj specjalnie humoru na jakieś rozmowy, toteż gdy znalazł się przy stole Gryffindoru starał się znaleźć jakieś odludne miejsce. Kiedy ten dzień się wreszcie skończy?
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sob Wrz 27, 2014 11:27 pm

//zanim Nanka niefortunnie wymknęła się na korytarz

Marie miała naprawdę po dziurki w nosie... Wszystkiego. Tak, w sumie wszystkiego. Tej głupiej akcji w pociągu, po której czuła się jak jakaś narkomanka. A ona nic nie brała, mogłabym przysiąc! W każdym bądź razie teraz jeszcze będzie musiała przebrnąć przez tą głupią ucztę, pełną hałaśliwych ludzi, którzy jeszcze chcą się z nią komunikować, czy coś. Więc gdy tylko została wepchnięta do Wielkiej Sali przez grupę, powiem ponownie, bardzo hałaśliwych uczniów, klapnęła na ławkę obok jakiegoś ciemnowłosego Gryfona i wbiła ponure spojrzenie w stół. Chętnie by się na nim położyła. Zamiast tego tylko uśmiechnęła się krzywo do owego Gryfona, który najwyraźniej był w podobnym jak ona nastroju.
- Mogliby już nam dać jedzenie, albo po prostu spokój, nie? - zagadnęła, by zając się czymkolwiek, byle nie myśleniem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Nie Wrz 28, 2014 1:49 pm

Cholerne dzieciaki... mruknęła pod nosem oddając pierwszaków w ręce profesor McGonagall. Uśmiechnęła się potem pod nosem i poszła za tłumem do Wielkiej Sali. W końcu nie długo zaczną się uroczystości. Weszła i rozejrzała się po sali. Nie widziała w tłumie Jessi ani Roya, postanowiła więc zająć miejsce, gdzies na odludziu. Jednak jej miejsce było zajęte przez Evana i Nanę. Podeszła do nich szybkim krokiem poprawiając przy tym swoją odznakę prefekta naczelnego. Po co jej to wszystko było?
-Cześć. Można się przysiąść?-zapytała Gryfonów zatrzymując na nich swój wzrok. Nie czekając na odpowiedź zajęła miejsce naprzeciw uczniów. W sumie dobrze ich nie znała. Znaczy... wiedziała jak się nazywali, ale żeby coś więcej... Nigdy nie mieli okazji, żeby się bliżej poznać. Nie miała tym samym o nich wyrobionego zdania. Czy to dla nich lepiej czy gorzej... to już nie jej ocena.
-Jak wam minęła podróż?- zapytała przekrzywiając głowę w zaciekawieniu. Nie widziała po nich obrażeń fizycznych, więc nie mogło być, aż tak źle.
Tutaj wspominała feralną mgłę, która zatopiła w swoich czeluściach cały Express Hogwart. Wiedziała, że aurorzy będą się tym zajmować,ale nie zdradzą nikomu szczegółów śledztwa. A ona... niesamowicie była tego ciekawa. Czy to sprawka Voldemorta? A może Bellatrix była gdzieś blisko? Rozejrzała się po sali. Spojrzała w twarz kilku uczniów. Przeszyła ich wzrokiem....
Ślizgoni... od razu usiedli. Wiedzieli, że teraz z Prefektem lepiej nie zadzierać...
A może to ona po prostu jest przewrażliwiona na punkcie złego Czarnoksiężnika?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Nie Wrz 28, 2014 4:04 pm

Evan siedział i aż w tej całej swojej samotności zanurzył się myślami gdzieś w oddali i nie zwracał większej uwagi na to co się wokół niego dzieje. W duchu modlił się aby wszystko szybko się zaczęło i jeszcze szybciej się skończyło. Marzył już tylko o tym by jak najszybciej znaleźć się w swoim dormitorium i wyspać w oczekiwaniu na jutrzejszy dzień. Ten rok, siódmy rok nauki w Hogwarcie, będzie ostatnim, a zarazem najtrudniejszym rokiem w szkole. Czekają go OWUTEMY, ale czy on sobie z nimi poradzi?
- Co, co..? – został wyrwany ze swoich myśli przez Gryfonkę. - Ach tak... No tak, mogliby dać chociaż coś do żarcia. – odpowiedział krótko dziewczynie ze swojego domu. Na oko była młodsza od niego. No na pewno nie byli na tym samym roku ze sobą, bo nie kojarzył jej z zajęć.
- Evan. Evan Tachovsky. – przedstawił się dziewczynie i nawet podał jej rękę, co ostatnio rzadko się u niego zdarza w tego typu sytuacjach. - Jestem głodny, zmęczony i szlag mnie trafia. A zaraz jeszcze będą te durne przemowy, które pewnie trochę potrwają. Masakra! – syknął chłopak. - Mogliby naprawdę to ograniczyć do słów „Witajcie”, potem uczta i „Żegnajcie”. Taka formuła by mi najbardziej odpowiadała. – powiedział i wzruszył ramionami bez większych emocji. Niestety nie od niego tutaj zależał przebieg dzisiejszego wieczoru.
Nagle do nich przysiadła się panna Tempest.
- O hej Anarhold. – ożywił się nieco Gryfon kiedy zobaczył swoją koleżankę z roku. Co prawda jakoś specjalnie nie mieli ze sobą kontaktu, ale zawsze to była jakaś znana twarz. Nie żeby narzekał na towarzystwo młodszej Gryfonki.. co to to nie.
- Była jak papier toaletowy. – odpowiedział na pytanie Anarhold. - Długa, szara i do dupy. – tak to skwitował siedemnastolatek. Bo w istocie tak odebrał dzisiejszą kilkunastogodzinną podróż z Londynu do Hogsmeade. Dziękował w duchu, że nie doszło do większej rozpierduchy.
- Ufam, że przynajmniej u Ciebie jakoś lepiej było w pociągu? – zapytał się Anarhold. - No i jak Ci minęły wakacje? – dodał drugie pytanie po chwili.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Nie Wrz 28, 2014 6:05 pm

Nana spojrzała na Gryfona, potem na wyciągniętą rękę, a potem znowu na Gryfona. No nie ma co, zrobiła się jakaś naprawdę niekontaktowa. W końcu jednak potrząsnęła bez przekonania dłonią chłopaka (która, bay the way, była z dwa razy większa niż jej własna) i przytaknęła jego słowom.
- Jak na mój gust, mogliby nas po prostu wypuścić, zanim sami nie zaczniemy się puszczać. Jakkolwiek to nie brzmi - stwierdziła, sekundę przed tym, jak przy stole pojawiła się Anarhold. Marie uśmiechnęła się do niej, najbardziej pogodnie jak tylko mogła, po czym znowu zaczęła wgapiać się w jakiś odległy punkt. Marzyła wręcz o tym, by pojawił się przed nią głęboki talerz zupy, w którym mogłaby się utopić.
- Przepraszam - wymamrotała w końcu w powietrze i wstała. Nie będzie się tutaj pieprzyć z tą całą głupią ucztą. Podejdzie do kuchni, przekupi skrzaty domowe przytulasami, a potem powłóczy się po zamku. Walić hasło, zawsze można spać na schodach.
Tak więc nasza kochana Gryfoneczka wstała i podreptała w kierunku wyjścia.

/zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Nie Wrz 28, 2014 6:56 pm

Jeśli taki stan rzeczy, jaki jest obecnie teraz, utrzyma się jeszcze przez pół godziny to Evan będzie zmuszony wziąć dupę w troki i położyć się bez posiłku. A wiedział, że jeśli do czegoś takiego dojdzie to na drugi dzień będzie bardzo zły. Albo co gorsza, będzie miał ochotę na dojadanie jakichś dziwnych przekąsek w nocy, co raczej dobrze na jego wadze i zdrowiu się nie odbije. Już mu wielokrotnie większość osób mówiła mu, że musi coś ze sobą zrobić. Ale Evan, jak to Evan, lubi robić wiele rzeczy po swojemu.
Dziewczyna, której się przedstawił kilka chwil temu, potrząsnęła jego ręką, jednakże nie wyjawiła swojego imienia i nazwiska. No cóż, może najwyraźniej nie miała ochoty na jakiekolwiek rozmowy. Zresztą w ogóle miał wrażenie jakby oba Gryfonka wykazywała rezygnację dzisiaj ze wszystkiego, a już na pewno z wielkiej uczty. Po kilku chwilach jednak chyba się zdenerwowała oczekiwaniem na żarcie, że opuściła salę. No cóż, chyba za jakiś czas weźmie z niej przykład i też się wybierze do swojego dormitorium.
- Jak długo nas będą jeszcze tu trzymać? I czy zobaczymy chociaż paszteciki dyniowe na stołach? – pytał właściwie sam siebie, bo nie sądził, że ktokolwiek mógłby go usłyszeć w tym gwarze uczniowskim.
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Pon Wrz 29, 2014 4:58 pm

Jessi tak głęboko pochłonięta była swoimi myślami że dopiero po dłuższej chwili dotarły do niej dwa fakty.
Po pierwsze że ktoś się do niej dosiadł.
Po drugie że ten ktoś coś mówi.
Jessi zamrugała jak by ktoś właśnie obudził ją z długiego snu i spojrzała na tego "kogoś" kto okazał się Roską !
Chwała niebiosom że ona nie czytała w myślach bo za pewne zrobiła by Mall wielką aferę że przecież nie jest jakimś tam zwykłym "ktosiem" .
- Podróż ? Nic , nie mów było okropnie ! Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek wsiądę do pociągu bez obaw. - tak, faktycznie podróż dała chyba wszystkim we znaki.
Jessi chwyciła puchar i upiła z niego wielki łyk soku.
- To jak tam, może jakaś butelka wina przed snem? - posłała Rosce uśmiech. Nie był to może jeden z jej najszerszych uśmiechów ale z pewnością był szczery.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Pon Wrz 29, 2014 8:30 pm

Dziewczyna miała odpowiedzieć właśnie chłopakowi, że podróż była okropna. Jej przyjaciółka złamała sobie chyba nadgarstek a koleżanka nogę. W tym momencie jednak do sali weszły pierwszaki razem z McGonagall i zrobił się niezły hałas. Pokręciła tylko głową i przyglądnęła twarzom nowych uczniów. Byli bardziej przestraszeni niż przed momentem, gdy oddawała ich pod skrzydła nauczycielki transmutacji.
-Witajcie uczniowie! Dzisiejsza podróż nie była łatwa, jednak okoliczności całęgo zdarzenia zostaną wyjaśnione przez Ministerstwo Magii. Oczywiście podane będą one do powszechnej wiadomości. Pragnę również powiedzieć, że w tym roku będziemy gościć Aurorów. Będą oni dbać o wasze bezpieczeństwo. Teraz przejdźmy do najważniejszego wydarzenia, czyli przydziału nowych uczniów do domów.- powiedział Dumbledore z tą swoją poważną miną. Ana, aż się uśmiechnęła na wspomnienie swojego pierwszego dnia w Hogwarcie. Miała właśnie przed oczami małą Ankę, przestraszoną... Nie znała wtedy zaklęć, bała się... teraz, po tylu przejściach może śmiało powiedzie, że świat Czarodziejów to miejsce niebezpieczne, ale również fascynujące.
-Pamiętasz kiedy ty miałęś usiąść i włożyć tiarę na głowę? Co wtedy czułeś?-zapytała Anarhold patrząc w oczy ciemnookiemu chłopakowi. W sumie był całkiem przystojny... stwierdziła w myślach przekrzywiając głowę w zaciekawieniu. Szybko jednak odwróciła wzrok. Nie mogła przecież go tak bezczelnie obserwować. To niegrzeczne... !
Po chwili uroczystość się skończyła i mogła spokojnie wziąć się za pałaszowanie przygotowanych przez Skrzaty potraw. Widział ktoś tak pyszne desery? A dania główne? Anka też nie... więc szybko nałożyła sobie ulubione danie i zaczęła słuchając kolegi jeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Pon Wrz 29, 2014 9:58 pm

Już zaczął tracić nadzieję, że ta cała uczta, która tak naprawdę się jeszcze nie rozpoczęła, będzie trwać w nieskończoność i straci na wszystko. Na całe szczęście, jak na zawołanie, do Wielkiej Sali weszli pierwszoroczni, którzy zaraz mieli zostać poprzydzielani do swoich domów. Profesor McGonagall prowadziła tak zwane „koty”, które ewidentnie były bardzo przestraszone. Po chwili wstał dyrektor Dumbledore, który zaczął krótką przemową. Już wkrótce miała się zaraz rozpocząć Ceremonia Przydziału.
Kiedy tak wpatrywał się w uroczystość, która się właśnie zaczynała, odezwała się do niego Anarhold. Była z nim na roku i nawet parę razy ze sobą rozmawiali, ale tak naprawdę nic poza tym. Wątpił nawet czy kiedykolwiek i w jakimkolwiek stopniu go zapamiętała. Mimo tego, że są w jednym domu i na jednym roku to raczej nie był osobą, która się rzucała w oczy. Zawsze taki cichy i raczej spokojny, niezauważalny... Ot taki zwykły Evan Tachovsky..
- Coś tam pamiętam. Na pewno byłem scykany i miałem ochotę schować głowę w piasek jak struś. – odpowiedział na pytanie panny Tempest. Próbował sobie dokładnie przypomnieć tamten wieczór, ale było to ładnych kilka lat temu, więc miał prawo zapomnieć pewne szczegóły.
- Nigdy więcej nie chciałbym tego powtarzać. – wzdrygnął się chłopak. - Ale poczułem ulgę kiedy trafiłem do Gryffindoru. Jakbym trafił do Slytherinu to.. chyba bym wrócił do domu i olałbym naukę magii. – wzruszył ramionami. - A Ty pamiętasz tamten wieczór? Jakie były Twoje wrażenia? – zapytał, lecz nie uzyskał od razu odpowiedzi gdyż pierwszoroczni zaczynali być przydzielani do swoich domów. Kilku pierwszych „kotów” trafiło do Gryffindoru, a z kolei dwie dziewczyny odpowiednio do Ravenclaw i Slytherin. Za to potem nastąpiła seria Puchonów i znów Gryfonów. Jak oni bardzo muszą być zestresowani...
Na całe szczęście w tym roku Ceremonia Przydziału szła wyjątkowo sprawnie, a Tiara Przydziału nie miała najwyraźniej ochoty na jakieś specjalne wywody. Na całe szczęście teraz zaczęła się właściwa, a bynajmniej takie zdanie miał Evan, część wieczoru. Na stołach pojawiły się różnego rodzaju potrawy. O dziwo, chłopak nie był już tak głodny jak kiedyś.
- Po tym wszystkim odechciało mi się jeść. – powiedział zrezygnowany i patrzył przez około dwie minuty na pusty talerz. Potem jednak instynkt nakazał mu nałożenie kilku pasztecików dyniowych i wpałaszowanie ich w bardzo szybkim tempie.
- Sorry, normalnie nie zachowuję się jak świnia. – dodał spoglądając kątem oka na Anarhold.
Powrót do góry Go down
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Pon Wrz 29, 2014 10:33 pm

Tak jak myślała. Nie tylko ona w tamtym momencie była przerażona całą sytuacją. Miała jednak szczęście, że trafiła tam, gdzie trafiła. Zyskała prawdziwych przyjaciół i przeżyła tyle niesamowitych przygód. Chyba nigdzie indziej nie było jej tak dobrze jak w Gryffindorze. Czuła się tutaj kompletnie jak w domu. Nawet mimo braku bliskości jej bliskich...
-W sumie podobnie. Pamiętam tą niepewność. W tamtym momencie było mi obojętne gdzie trafię. Pochodzę ze świata mugoli i nie znałam magii oraz zwyczajów w danym domu. Nawet jakbym teafiła do Ślizgonów wtedy... chyba bym się nie przejęła. Teraz... poszłabym na wieżę i skoczyła z niej...- stwierdziła szczerze spoglądając na kolegę. W sumie tak marudził, że by coś zjadł, a teraz...
Pokręciła głową, bo kompletnie nie rozumiała jego zachowania. Może to po prostu stres po całej sytuacji w pociągu tak na niego wpłynął, albo coś innego. Uśmiechnęła się jednak do niego i nie dała po sobie poznać, że jest lekko jego zachowaniem zdziwiona.
-Spokojnie, więcej tego budyniu dla mnie.- powiedziała weselej wyciągając rękę po pucharek z czekoladowym deserem. Tak... Anarhold Tempest od zawsze miała słabość do słodyczy. Jednak nie zawsze. Czasem zdarzały jej się takie ciężkie dni, kiedy nie ruszyłaby niczego z tego stołu. Tak dobrze myślicie, wtedy to są kobiece dni. Anka się wścieka, nic nie je i tylko lata na tej swojej miotełce. Czy wspominała, że chciałaby zostać kapitanem dryżyny Quidditcha? Ale oczywiście nie... ona musi pilnować pierwszaków. NIgdy nie zrozymie chyba decyzji grona pedagogicznego.
Po chwili dyrektor dał znak o zakończeniu całej uroczystosci i kolacji. Oznaczało to dla Anki jedno. Czas wstać i zająć się dziećmi. Uczniowie obok mogli słyszeć jej głośne westchnięcie...
-Przepraszam Evan. Muszę się zająć pierwszorocznymi. Może spotkalibyśmy się jakoś na dniach i pogadali?-zapytała przekrzywiając głowę. W sumie jednak zrobił się niezwykły hałas i nie dosłyszała odpowiedzi. MIała nadzieję, ze jednak dane im będzie jeszcze się spotkać. Ana zniknęła w tłumie...
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Wto Wrz 30, 2014 7:20 am

Ucieszył się kiedy Anarhold podzieliła się z nim swoimi wspomnieniami na temat pierwszego przybycia do Hogwartu no i oczywiście przydziale do Gryffindoru. Widać, że mieli dość podobne wrażenia i mniej więcej odczuwali podobnie co do tego wzniosłego wydarzenia. Jednakże on w przeciwieństwie do Gryfonki wiedział na temat magii nieco więcej. Dlatego tak bardzo nie chciał dostać się do Slytherinu, bo bał się, że będzie tam nijak pasował. Z tego domu podobno wyszło wielu czarnoksiężników, a on przecież nie chciał w jakiś sposób być z tym powiązany. Najpewniej nie zszedłby na złą drogę, lecz wolał chuchać i dmuchać na zimne.
Kolacja trwała już jakiś czas, a wtedy dyrektor wstał i oznajmił koniec tego wspaniałego wieczoru. Nie pozostawało im już nic więcej tylko po prostu udać się do swoich dormitoriów, przebrać w piżamy i iść spać.
- Jasne Anarhold. Zgadamy się na jakiś wspólny spacer. – mrugnął do niej, a potem odprowadził ją wzrokiem jak szła w kierunku pierwszoroczniaków. Trochę współczuł jej, że musi się nimi zajmować. On chyba nie miałby do tego cierpliwości. Sam wiedział jak to bywało z jego młodszą o 5 lat siostrą.
Evan po chwili wstał i podążał z tłumem ku wyjściu z Wielkiej Sali.


z/t
Powrót do góry Go down
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Pon Paź 27, 2014 6:56 pm

- Do dzisiaj zastanawiam się jak nikt nie spostrzegł jeszcze obecności tego... eee... skrzata. - Powiedziała z uśmiechem, puszczając mimo uszu komentarze pod swoim adresem ze strony Xemeriusa. Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, kiedy w najbliższym czasie zawita do Hiszpanii i zdała sobie sprawę, że będzie to dopiero odczas ferii zimowych, czego nie omieszkała przekazać przyjaciółce.
- Musisz pojechać ze mną, poznasz lepiej moich braci i razem zjedziemy cały kraj! - Verónica machnęła rękami, jakby chciała pokazać obszar, który zjadą, po chwili zdała sobie sprawę, że odrobinę ją poniosło. Znów powróciła do tematu balu. - Huncwoci, Huncwotami, ale myślałaś może nad jakimś przebraniem? W sumie to ja idę na bal sama, ale chciałabym się przebrać, no i objeść, w Noc Duchów zawsze zapominam o tym, żeby nie jeść wieczorem, ale raz można sobie pozwolić!
Verónica machnęła ręką, słysząc uwagę Shiry odnośnie Adama.
- No dzieci, dzieci, ale ja nie zamierzam zmieniać tego stanu rzeczy. - Odprowadziła oddalającego się Xemeriusa wzrokiem, po czym wyszła za Shirą z sowiarnii, kierując się do Wielkiej Sali. Kiedy weszły do środka od razu można było poczuć zapach smacznego jedzenia, gwar rozmów uczniów i stukot sztućców o talerze.
- Siadamy przy stole Gryfonów czy Krukonów? - zapytała, zatrzymując się pomiędzy nimi.
(odpisałam od razu tu:P)

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sro Paź 29, 2014 7:04 pm

Shira weszła za Verónicą do Wielkiej Sali.
- Potrafi się ukrywać, w końcu to magiczna istota - powiedziała. - Ujawnia się tym, którym chce, ale i tak większośc osób w naszej Wieży go zna - uśmiechnęła sie.
- O, tak! - wykrzyknęła. - Najlepsze w tym wyjeździe będzie to, że poznam bliżej Twoich braci - poruszyłą brwiami w górę i w dół. Potem roześmiała się wesoło. - Żartuję, oczywiście, ale miło będzie ich zobaczyć znowu. A co do balu.. - zmarszczyła brwi. - Sama nie wiem. Przebieramy się elegancko czy właśnie w stroje Halloweenowe? Samo święto nastraja do "strasznych" przebrań, ale słowo "bal" trochę mąci mi to wrażenie - powiedziała. Sama nie wiedziała jak się ubrać. Może, żeby było trochę elegancko, ale mimo wszystko trochę tak na Noc Duchów?
Zasmiała się pod nosem. O, tak, urazy z przeszłości są najsilniejsze i wcale nie dziwiła się Verónicę, skoro ten chłopak zachowywał się ciągle tak, jak przed chwilą w sowiarni.
- Możemy przy Waszym - powiedziała. - Przyda mi się jakaś odmiana - uśmiechnęła się i usiadły. - A Ty? - podjęła temat. - Masz już strój na ten bal?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Jęcząca Marta

avatar

Liczba postów : 90

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sro Paź 29, 2014 8:49 pm

Marta kręciła się po zamku, zbliżająca się Noc Duchów sprawiała że wszystkie zjawy zachowywały się wyjątkowo "żywotnie" tak też było z naszą Jęczącą przyjaciółką przed chwilą wylała miskę zupy z dyni na głowę pewnego ślizgona który próbował  podstawić nogę zaczytanej Krukonce. Nie żeby była jakaś stronnicza czy coś ale należało mu się i już! Ona znała takich złośliwców !
Kawałek dalej spotkał ją niecodzienny widok ! Krukonka siedziała przy stole Gryfonów! Oj trzeba im urozmaicić ten dzień!
Szukały strojów na bal?
- Moje drogie uważam że wcale nie musicie się przebierać , wystarczy że trochę Was podrasuję... - zakręciła się wokół dziewcząt tworząc swego rodzaju wir powietrza, ich włosy zaczęły się skręcać i formować w wysokie wieże przetykane często kawałkami papieru toaletowego !
- Nie musicie dziękować... - usłyszały jeszcze dziewczęta i duch zniknął!

z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _





Kto powiedział że bycie duchem jest nudne?
Czy wydaje ci się że będąc żywą,
widujesz więcej nagich chłopców niż ja?!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Czw Paź 30, 2014 5:40 pm

Verónica spojrzała na Shirę z uśmiechem na ustach.
- W takim razie czuję się zaszczycona, że zaliczam się do grona, którym Xemi chce się pokazywać. - Roześmiała się wesoło słysząc komentarz dotyczący swoich braci, wiedziała, że gdyby ją poznali bliżej, na pewno straciliby dla niej głowę, a ona miałaby pretekst do komentowania ich maślanych oczu. Pokręciła głową z rozbawieniem.
- Wiedz, że oni zobaczyli by Cię znów jeszcze chętniej! Musimy dogadać wkrótce jakieś szczegóły, bo plan wydaje się świetny! - Wyszczerzyła zęby w uśmiechu i sama zastanowiła się nad tym jak ubrać się na Bal Halloweenowy. Sama nie miała jeszcze żadnych konkretnych planów odnośnie stroju i pokiwała głową, zgadzając się ze słowami Krukonki.
- Też mi się tak wydaje, chyba przebiorę się w coś eleganckiego, bo do tego żeby straszyć to nie potrzebuję zbędnych strojów czy charakteryzacji. - Zaśmiała się, poprawiając włosy związane w wysokiego kucyka, siadając przy stole Gryfonów i nakładając sobie duże udko z kurczaka na talerz, ponieważ umierała z głodu. Rozglądała się za czymś jeszcze i podjęła temat.
- No właśnie nie wiem, mam kilka pomysłów, ale chyba zostanę przy tym, który wydaje mi się najbardziej odpowiedni. Spakowałam ze sobą czerwoną sukienkę do kolan, w stylu lat 20' i mam do tego jeszcze perły, które chyba zaplączę sobie wokół nadgarstka, bo nie lubię jak mi coś w tańcu podskakuje na szyi. Najbardziej jednak podoba mi się zdobiona opaska na głowę w puszystym wielkim jasnokremowym piórem. Zrobię sobie jeszcze fryzurę zgodną z modą tamtych czasów i to chyba tyle. Co sądzisz? - Spytała i podskoczyła, zaskoczona nagłym pojawieniem się ducha Jęczącej Marty, nie zdążyła jakkolwiek zareagować kiedy ta utworzyła wir powietrza. Gumka z jej włosów gdzieś odleciała w siną dal, włosy wirowały jej nad głową i nagle, pod dotykiem ręki poczuła, że ma pełno papieru toaletowego we włosach. Wywróciła oczami i zawołała za oddalającym duchem, krztusząc się ze śmiechu.
- Rozwiązałaś mój dylemat odnośnie stroju, stokrotne dzięki Marto!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Nie Lis 02, 2014 6:29 pm

Porozmawiały jeszcze chwilę o strojach, a Shira pochwaliła wybór Verónici. Na pewno będzie wyglądać cudownie. Potem wpadła Marta i zabawiła się w stylistkę. Shira prychnęła cicho, wyjmując papier toaletowy z włosów. Opuściła zrezygnowana dłoń i spojrzła na przyjaciółkę.
- Wiesz co.. szykowanie do balu chyba nam sie nieco przeciągnie - wskazała na swoje włosy z kwaśną miną. - Może chodźmy już teraz - westchnęła i wstała. - Najemy się na balu! - dodała jeszcze i razem wyszły z Wielkiej Sali.

z/t x2

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sro Maj 06, 2015 3:57 pm

Ojj...Ostatnia nocna eskapada Rose i Bryana nie skończyła się dokładnie tak, jakby tego chcieli. Mieli spędzić razem trochę czasu, napić się, porozmawiać...Kto wie co jeszcze, ale niestety plany pokrzyżowała im profesor McGonagall, której zupełnie się tam nie spodziewali. Cóż...Chyba pierwszy raz jakikolwiek nauczyciel złapał Bryana w nocy, oczywiście, dostawał wiele szlabanów, ale ten będzie pierwszy za przebywanie poza zamkiem o niedozwolonej porze...
W każdym razie trudno, ciekawe czy ich kochana opiekunka zdaje sobie sprawę, że dając im karę umożliwi im spędzenie razem jeszcze więcej czasu i że wcale nie będą specjalnie smutni z tego powodu..? Bo jak straszny może być szlaban? Będą pucować jakieś puchary, albo coś podobnego...To naprawdę nic trudnego, a ona będzie obok...
Chociaż gorzej będzie, jeśli Rose będzie chciała mu wmówić, że to jego wina i usiądzie sobie, a on sam będzie odwalał robotę...Ej, ej. Przecież nie dał sobie jeszcze tak bardzo wejść na głowę, no bez przesady...ekhm..chyba.
Wyrzucił te myśli ze swojej głowy i przełknął ostatni kęs kanapki, szukając wzrokiem swojej ukochanej. Gdy ją odnalazł puścił jej oczko i podniósł się idąc w jej stronę. Nachylił się nad nią i złożył pocałunek na jej policzku, miał gdzieś, że wszyscy jedzący w tej chwili śniadanie to widzą. Niech wiedzą, że ona jest jego, a on jej.
-Idziemy..? - szepnął, a gdy dziewczyna wstała razem ruszyli w kierunku profesor McGonagall, która sądząc po jej spojrzeniu chyba na nich czekała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sro Maj 06, 2015 5:01 pm

Ona wcale nie była rozczarowana poprzednią nocą, w końcu mieli trochę czasu dla siebie i zapewne znajdą sposób, aby to powtórzyć... no przynajmniej do momentu przyjścia nauczycielki. W przypadku Rose to nie był pierwszy raz jak została przyłapana na nocnych wędrówkach, nie zdziwiłaby się nawet gdyby nauczyciele się już do tego przyzwyczaili. Nie ważne ile jeszcze szlabanów za to dostanie i tak będzie wychodzić w nocy.
Dziewczyna nie była aż tak pozytywnie nastawiona do szlabanu, w tej kwestii Pani Profesor miała bujną wyobraźnie, nikt nie wiedział co jej wpadnie do głowy, a nie uśmiechało jej się bycie uwięzionym przez cały dzień w zamku. Wolała już spędzić czas z chłopakiem na czymś na co mieli ochotę.
Opcja z wmówieniem mu że to jego wina była bardzo kusząca... ale chyba nie potrafiłaby tak patrzeć na niego ciężko pracując, kiedy ona nie robiłaby nic, jeszcze fragment serca jej został i pozostały jej jakieś uczucia.
Tego dnia nie spieszyła się z jedzeniem, przerywała sobie czasem wtrącając się w rozmowę, któregoś ze swoich przyjaciół, jak najbardziej przeciągając chwilę spotkania z McGonagall. Wyłapała w tłumie wzrok Bryana i odpowiedziała mu uśmiechem, po czym wróciła do jedzenia. Niespodziewanie... no może nie do końca, pojawił się obok niej. Jej samej przeszkadzałby widok pary zachowującej się w ten sposób, ale kiedy to dotyczyło jej bezpośrednio nie miała nic przeciwko temu.
-Chyba tak... Nie uda mi się dłużej udawać, że jeszcze jem.- Odpowiedziała wstając i żegnając się ze znajomymi życzącymi im powodzenia.-Ciekawe na co nas skarze! Mam nadzieję, że nie będzie to coś strasznego... - Powiedziała wzdychając po czym stanęli przed obliczem nauczycielki.

***

Dwójka uczniów w końcu raczyła zjawić się przy jej stole, już dawno skończyła jeść i czekała tylko na nich w szczególności, że nikogo z nauczycieli już nie było. Po chwili zastanowienia i ciszy panującej między nimi w końcu się odezwała.
-Skrzaty mają dzisiaj bardzo wiele na głowie, więc to wy zajmiecie się sprzątaniem wielkiej sali po śniadaniu... a później po obiedzie... i po kolacji... może nie będziecie mieli później energii na przechadzki po lesie.- To pomieszczenie zawsze po posiłkach wyglądało strasznie, pełno było brudnych naczyń a jedzenie było wszędzie, aż prawie zaczynała im współczuć, bo na prawdę nie będą mieli za wiele czasu dla siebie między posiłkami. Później jeszcze zabrała im różdżki, które będą mogli odebrać wieczorem po czym wyszła z pomieszczenia zostawiając ich sam na sam ze sprzątaniem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sro Maj 06, 2015 6:08 pm

Cóż, w końcu udało im się dotrzeć do ich opiekunki. Szczerze mówiąc..mimo, że dostali szlaban doskonale wiedział, że nie jest na nich jakaś wściekła. Bądź co bądź była wspaniałą kobietą, z każdym problemem można było śmiało się do niej zwrócić, miał cichą nadzieję, że nie odejmie im punktów...No cóż, w każdym razie zamilkł, gdy stali przy niej, ale patrzył jej twardo w oczy. Niezauważalnie dla niej (przynajmniej tak mu się wydawało) musnął delikatnie palcami dłoń Roski, jakby nie mógł już dłużej wytrzymać bez jej dotyku, albo jakby chciał po prostu dodać jej otuchy.
Mina jednak trochę mu zrzedła, gdy usłyszał co mają zrobić, a tym bardziej, gdy kobieta zabrała im różdżki. Wszyscy skończyli śniadanie, a oni zostali tu zupełnie sami, z ogromem pracy...
-Kur**.. - zaklął cicho pod nosem rozglądając się po wielkiej sali, no nie...Tego było tyle...
Po chwili jednak przeniósł na nią wzrok i zaśmiał się.
-No nieźle..Widzisz!? To Twoja wina, zachciało Ci się nocnych spacerków! I co teraz? Bierz się do roboty, w końcu jesteś kobietą, masz w genach sprzątanie.. - wyrzucił z siebie żartobliwie, ale na końcu zrobił wielkie oczy. Chyba sam nie zdał sobie sprawy z tego co właśnie powiedział, właśnie naraził się na śmierć..
-Emm..żartowałem.. - dodał po chwili od razu, jakby z góry znał jej reakcję. Odwrócił wzrok, cholera...
Ten to zawsze musi coś palnąć!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sro Maj 06, 2015 6:43 pm

Stanęła z przekonaniem, że nie ważne co będą musieli zrobić i tak sobie poradzą, czując muśnięcie dłoni zrobiła wszystko, aby się nie uśmiechnąć i w ogóle nie zareagować, dziwne by było gdyby okazała radość chwilę przed usłyszeniem "wyroku", splotła ręce za plecami, aby chłopakowi nie przyszło do głowy powtórzyć tego gestu, mimo że był przyjemny, ale całkowicie nie pomagał w utrzymaniu powagi.
Nie wątpiła w to, że ich opiekunka była wspaniałą kobietę i w razie potrzeby zawsze można na nią liczyć, ale niewątpliwie również miała zapędy sadystyczne... dziewczyna zrozumiałaby sprzątanie po jednym posiłku, ale po wszystkich, przecież oni stąd nie wyjdą, no chyba, że pozostawią to tak jak jest i posprzątają na koniec dnia, ale to chyba nie wchodziło w grę. Brak różdżki wcale nie pomagał w poprawieniu jej nastawienia do pracy. Popatrzyła na to co uczniowie po sobie zostawili i na jej usta również cisnęły się przekleństwa, ale jednak pozostały jedynie w jej myślach.
-Moja wina!?- Zapytała oburzona.-Pewnie zaciągnęłam cię tam na siłę! Ja mam sprzątać!? Sama!?- Zapytała z niedowierzaniem, ale również z rozbawieniem, nie było mowy, aby ona sama robiła.-Oczywiście już idę, a ty możesz sobie usiąść i odpocząć.- Powiedziała spokojnie sięgając po dzbanek z kakaem, którego zawartość wylądowała na koszuli chłopaka, bo wyżej nie sięgałby, aby się nie zorientował co planuje.
-Emm... to przez przypadek!- Odezwała się z szerokim uśmiechem  na ustach.-Nie wiedziałeś, że niezdarność też jest w kobiecych genach?- Zapytała z satysfakcją wymalowaną na twarzy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   Sro Maj 06, 2015 6:52 pm

Och tak, tutaj musiał się zdecydowanie zgodzić. Kobieta, która była opiekunką ich domu zdecydowanie miała sadystyczne zapędy, uwielbiała wymyślać takie kary, by odechciało się robić cokolwiek zakazanego...Ale nawet taka kara nie mogła sprawić, by Rose, oraz Bryan zrezygnowali z nocnych spotkań, spacerów...Oj.
Ale wracając do teraźniejszości Bryan właśnie rozpętał burzę, z którą teraz musiał się zmierzyć.
Gdy dziewczyna podniosła głos, a on na początku nie usłyszał, że jest rozbawiona mówiąc to wszystko cofnął się o krok z nietęgą miną...
-Emm...tak mi się wymsknęło.. - spróbował się wytłumaczyć, ale wiedział, że niestety to i tak nic nie da. Cóż...Po chwili jednak usłyszał w jej tonie, że tak naprawdę nie jest aż taka zła, jak sobie wyobrażał, więc uśmiechnął się delikatnie...A chwilę potem poczuł, że jest mokry...I to nie wcale ze zmęczenia, nie spocił się przy sprzątaniu, tylko dziewczyna wylała mu dzbanek czegoś jeszcze ciepłego na koszulę. Cholera, dopiero co ją przecież założył, no bez przesady! Spojrzał w dół na swoje ubranie, a potem na nią i otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć..
Ale po chwili jednak zrezygnował z tego. Podszedł do stołu i zaczął zbierać talerze na kupki, a na nich kładł sztućce...
-Emm..wiedziałem, każdemu może się zdarzyć, nie..? - mruknął, udając oburzonego, ale uśmiech cisnął mu się na usta...Po chwili ściągnął z siebie koszulkę i odwrócił do niej.
-Cóż, mam nadzieję, że nie będę Cię rozpraszać bez górnej części garderoby..? - zapytał niewinnie puszczając jej oczko.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stół Gryffindoru   

Powrót do góry Go down
 

Stół Gryffindoru

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Stół Gryffindoru
» Nauczyciele fabularni
» Pokój Wspólny Gryffindoru

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Parter :: Wielka Sala-