a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Ścieżka
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Ścieżka   Wto Wrz 30, 2014 7:21 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]

Ścieżka, ciągnąca się przez las. Lepiej z niej nie zbaczać, o ile życie ci jeszcze miłe, ponieważ za tymi niepozornie wyglądającymi krzaczkami mogą czaić się różne nieprzyjemne istotki. Z każdym krokiem w głąb lasu ścieżka staje się coraz ciemniejsza, dlatego dobrze zabrać ze sobą pochodnię, lub po prostu przyświecić Lumosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nana Clarke



Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Wto Wrz 30, 2014 7:36 pm

Nana dreptała za Hagridem, trzymając siekierę w jednej dłoni, a różdżkę w drugiej, z ekscytacją wymalowaną na twarzy. Bardzo dawno nie była tak zadowolona i pobudzona, a teraz miała iść do Zakazanego Lasu! Ale czad! Oczywiście obiecała, że nic nie powie. W końcu nie mogłaby pozwolić, żeby wywalili Hagrida. Strasznie go lubiła i rok bez niego byłby już doszczętnie beznadziejny,
- Więc, jaki jest plan? - spytała cicho, przypominając sobie wcześniejszą prośbę pólolbrzyma. W sumie nie do końca ogarniała, czemu mają cały czas rozmawiać, ale raczej jej to odpowiadało. Las potrafił być bardzo przerażający, nawet pomimo kuszy Hagrida i siekiery w dłoni Marie. - Właściwie czemu idziemy po drewno tak głęboko? Gdybym była sama, dziabnęłabym siekierą pierwszą lepszą gałązkę na skraju lasu i zwiała w podskokach - dodała, rozglądając się czujnie na boki. Włączył się u niej normalnie taki ninja mode, co tak naprawdę nie było za dobre. Nawet jakby wyskoczyła na nią bogu ducha winna wiewiórka, oberwałaby z Patronusa.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Rubeus Hagrid



Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Paź 01, 2014 12:19 am

Rubi ciągle rozmyślał, czy dobrze zrobił zabierając dziewczynę do Lasu. Cóż... Miał pretekst, żeby rozejrzeć się czy są jakieś ślady Śmierciożerców. Jeśli będą, to znaczy, że to nie ostatnia podróż w głąb Zakazanego Lasu.
- Miej oczy ciągle otwarte i różdżkę w pogotowiu... - ostrzegł Gryfonkę samemu cały czas się rozglądając.
Nagle coś poruszyło się w pobliskich zaroślach. Hagrid wycelował w źródło hałasu kuszę i odczekał kilka sekund. Ich oczom ukazał się zielony legwan.
- O! Eryk! Fajnie, jakbyś trzymał się blisko. - Powiedział do smoka, który zaczął iść przy nogach dziewczyny i nie opuszczał ich o krok.
Im bardziej zagłębiali się w Las, tym ciemniej się w nim robiło. Drzewa stawały się coraz gęstsze. W powietrzu robiło się coraz wilgotniej. Odwrócił się, żeby zobaczyć jak blisko jest dziewczyna. Szła krok za nim. Gajowy spostrzegł siekierę w dłoni Nany "Dlaczego ją niesiesz, do cholery?" i zabrał jej narzędzie.
Hagrid spodziewał się tego pytania. Wiedział, że to tylko kwestia czasu. Niestety, jeszcze nie do końca wymyślił odpowiedź.
- Eee...  Bo idziemy po suche, stare drewno. - Skłamał na szybkości.
Na razie nie chciał zdradzać prawdziwego celu ich eskapady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2474-rubeus-hagrid#46481
Nana Clarke



Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Paź 01, 2014 6:18 pm

Nana otworzyła oczy jeszcze szerzej, ścisnęła różdżkę jeszcze mocniej. Raz już była w Zakazanym Lesie i to wcale nie było przyjemne doświadczenie. W sumie została dość chłodno powitana przez stado dementorów. Badum-tss!
Marie prawie zeszła na zawał, gdy Eryk postanowił nawiedzić ich obecnością. Dziewczyna nawet uniosła siekierę w pogotowiu, jednak ta zaraz została jej odebrana. Gryfonka wydęła usta w wyrzucie, ale nie powiedziała ani słowa. Jakoś tak czuła się bezpieczniej, mając przy sobie tak ostre narzędzie.
- Suche, stare drewno? - Marie powtórzyła jak echo i obrzuciła gajowego podejrzliwym spojrzeniem. Suche stare drewno można by równie dobrze wyłuskać z drzewek na dziedzińcu. - Czy suche, stare drewno ma odnóża, i no nie wiem, krew pulsującą w żyłach? - spytała, nie spuszczając wzroku z Hagrida. Zaraz jednak rozejrzała się badawczo na boki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Czw Paź 02, 2014 10:13 am

Nagle zerwał się wiatr i zrobiło się bardziej przerażająco. Tak jakoś bardziej tajemniczo. Jeśli oczywiście to możliwe, w końcu to zakazany las.
Smok zerwał się instynktownie i wskoczył na ramiona Hagrida. Rozejrzał się po okolicy i wydał z siebie dziwny dźwięk.
Pojawiła się również mgła...
Zaczynało się robić trochę niebezpiecznie.
Znaleźliście się na rozwidleniu dróg.
Którą wybierzecie? W lewo i prawo... nie widzicie co jest dalej. Zdajcie się na swoje przeczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rubeus Hagrid



Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Czw Paź 02, 2014 11:42 am

// Zajebisty żart Nana... Daję 7/10!

- Nie no coś Ty?! - zaperzył się cicho gajowy. - Czy kiedykolwiek widziałaś drzewo z krwią i żyłami? - zapytał lekko drżącym głosem.
Wiedział, że jego historia nie trzymała się kupy, a dziewczyna stawała się coraz bardziej dociekliwa. Rozważał powiedzenie dziewczynie całej prawdy, gdy nagle otoczył ich ten dziwny, ciężki opad.
- Co do...? - zaczął niepewnie Hagrid. - To nie wydaje się być normalne...
Wtedy poczuł jak coś zaczyna się po nim wspinać (No na pewno 1,5 metrowy legwan by wskoczył na pół-olbrzyma...). Po chwili zrozumiał, że to Eryk. Wbił pazury w kamizelkę gajowego i mocno się trzymał. Jego przednie łapy był na prawym barku, a tylne na lewym. Ogon zwisał przed torsem Hagrida. Usłyszał syk, który wyszedł z gardła smoka. Jeszcze nigdy nie słyszał takiego syku.
- Co jest Eryk? Co się dzieje? - zaczął przemawiać tak spokojnym, milutkim i niepasującym do pół-olbrzyma głosem, że można by pomyśleć, że to on porusza ustami, lecz ktoś inny wypowiada słowa. - Chodź tu. - Wyciągnął ramię i pochwycił dziewczynę, przyciskając ją do siebie. W końcu się przemóg...ł - Jak dobrze wiesz, nie jesteśmy tu po drewno... Nie próbuj chować różdżki... Dostałem list o dyrektora, który wyraził pewnego rodzaju niepokój... Nawet jej nie opuszczaj!... Sądzi, że w Lesie może być coś, co do Lasu nie należy... Oczy otwarte. Przypomnij sobie wszystkie zaklęcia jakie znasz i jakie mogą Ci się przydać... Poprosił o zbadanie tego... Tego czegoś... Rozglądaj się i skup! ... No i badamy. I chyba się nie mylił. Ten Dumbledore to jednak równy gość. Macie szczęście, że to on jest Waszym dyrektorem. Lewo? - spytał dziewczynę, nie zdradzając wszystkich szczegółów misji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2474-rubeus-hagrid#46481
Nana Clarke



Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Czw Paź 02, 2014 8:25 pm

Nana przewróciła wymownie oczyma. Na gacie Merlina, to była sugestia, że te "drzewa" to tak naprawdę coś żywego. I niebezpiecznego. No i Hagrid doskonale o tym wiedział - kręcić to my, nie nas! Gryfonka już otwierała usta, by zapytać gajowego, o co tak naprawdę, do cholerny jasnej, chodzi, gdy spomiędzy drzew nadpłynęła niezwykle podejrzana mgła.
- To wydaje się być wręcz bardzo nienormalne - mruknęła dziewczyna. W tym momencie usłyszała syk, i ze strachu aż uskoczyła w bok. Uniosła gwałtownie różdżkę i wbiła spojrzenie w Eryka. Cholerne smoczysko! Niezwykle sympatyczne (na ile można powiedzieć tak o smoku), ale jednak cholerne. Cholerne smoczysko, cholerna mgła, cholerny Zakazany Szlag! I niech to wszystko cholera trafi!
- Eeeej! - pisnęła Marianne, gdy ogromne ramię ją otoczyło i przycisnęła do swojego pół-olbrzymiego ciała. Miała jeszcze zaprotestować, ale wtedy Hagrid wreszcie zaczął gadać do rzeczy. - Po pierwsze, trudno nie opuszczać różdżki, kiedy ktoś miażdży ci płuca - wydusiła Gryfonka. - Po drugie - masz na myśli ludzi? No nie wiem... - rozejrzała się niepewnie i zniżyła głos. - Śmierciożerców? Tych od SAM WIESZ KOGO?
Nana drżała na samą taką myśl. Zgodnie z poleceniem, próbowała przypomnieć sobie wszystko zaklęcia, jakie znała. Aż, jakże żałowała w tej chwili, że nie uczyła się pilniej!
- Prawo - postanowiła po chwili milczenia. "Kiedy nie wiesz gdzie iść, idź w prawo". Zaraz zobaczymy, czy to była dobra rada.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Rubeus Hagrid



Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pią Paź 03, 2014 10:22 pm

To jest bardzo elegancki smoczek, a nie cholerne smoczysko!
Hagrid puścił mimo uszu około 90% wypowiedzianych przez dziewczynę sarkamów czy ironii, uwag, narzekań i pytań. Zreflektował się jednak, że mógł ją chwycić zbyt mocno.
- Och... Przepraszam. - Powiedział jakby od niechcenia gajowy. - Może... Może to śmierciożercy... A... A może... A może to coś znacznie gorszego, czego nie potrafimy sobie nawet wyobrazić.
Gajowy cały czas rozglądał się, wyostrzając wzrok i wyłapując najmniejszy ruch, co było dosyć niezłym wyczynem ze względu na otaczającą mgłę. Co prawda starał się też wytężyć słuch, jednak mnogość najróżniejszych dźwięków lasu... Hagrid wiedział, że na prawdę niebezpiecznie jest wtedy, gdy wszystko ucicha. To znak, że w Lesie czai się coś, czego boją się inne stworzenia. W oddali chyba usłyszał tętent koni. "Centaury?"
Rubi położył siekiery na środku drogi i złapał dziewczynę za ramiona, uniósł ją kilka centymetrów nad ziemię. Po chwili postawił ją po swojej lewej stronie tak, że stali ramię w ramię. Położył wolną dłoń na smoku i poczuł gwałtowne naprężenia mięśni zwierzęcia. Legwan wyraźnie się trząsł. "Trzymaj się staruszku..." Opuścił dłoń i spojrzał na dróżkę.
- Oby to był dobry wybór... Idziemy w prawo. - Gajowy postawił pierwszy, niepewny krok w kierunku prawej ścieżki. Po chwili położył dłoń na barku dziewczyny i pchnął ją lekko w przód, żeby szła pół kroku przednim. Chciał ją mieć na widoku, ponieważ to jej bezpieczeństwo było teraz priorytetem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2474-rubeus-hagrid#46481
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sob Paź 04, 2014 10:42 am

Las wydał się zadowolony z decyzji podróżników. Nagle wszystko jakby się uspokoiło, a mgła zaczęła opadać.
Jednak to nie koniec ich przygód.
Poszliście w prawo czy to jednak była ta dobra, prawidłowa decyzja?
Wychodząc z mgły zauważyliście wielką dziurę...
Co ona oznaczała? Kto ją zrobił?
Dodatkowe zadanie... jak ją przejść...?
Rozciąga się ona na dobry kilometr wszerz,a przeskoczenie jej byłoby niebezpieczne.
Wrócicie?
Pójdziecie dalej?


Z oddali jednak słyszycie kogoś. Kobiecy, delikatny głos śpiewający:
Podróżniku, uratuj mnie.
Daj nadzieje na lepszy dzień...
Czy tu siedzieć do końca mych dni mam
Czy odejdziesz stąd sam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nana Clarke



Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Paź 08, 2014 1:41 pm

Kiedy skręcili już w prawo, wszystko zaczęło się uspokajać. Nana odetchnęła z ulgą, uświadamiając sobie, że przez cały ten czas wstrzymywała oddech. Spojrzała z zaniepokojeniem na Hagrida. Bardzo jej się ta całą sytuacja nie podobała, chociaż z drugiej strony była niezwykle podekscytowana faktem przebywania w Zakazanym Lesie. I TO LEGALNIE! No, prawie.
I w tym momencie usłyszała ten cały śpiewa. Pewnie syreny, czy inne cholerstwo! Chociaż co mogłaby robić syrena w lesie? A nieważne, kto by się tam tym przejmował. Gryfonka chwyciła Hagrida z całej siły za ramię, ażeby przypadkiem przez swoje męskie popędy nie wpadł w oczywiste sidła słodkiego głosiku. No i jeszcze dochodziła ta cała dziura. Jakby los się przeciwko im postawił, no naprawdę. I co mieli teraz niby zrobić?
- Masz może jakiś pomysł? - spytała Clarke, starając się wyglądać jak najspokojniej. - Wiesz, możesz mnie przerzucić na drugą stronę, czy coś. I zignoruj tę babkę, to na pewno podstęp. Eee, chyba.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Rubeus Hagrid



Liczba postów : 95

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pią Paź 10, 2014 8:28 pm

Po postawieniu pierwszych kroków na prawej ścieżce, mgła zaczęła znikać. Hagrid mruknął coś pod nosem. Mogło to być coś w stylu "Dziwne....". Po kolejnych paru krokach zatrzymali się na skraju dziury, której opis pasuje raczej do rowu. (tak jakby co)
Przedzierające się przez korony drzew słońce ujawniło, że przeszkoda nie kończy się na ścieżce, a raczej idzie głęboko w las. Gajowy nie był w stanie określić jak daleko. Na domiar złego z głuszy napłynęły jakieś nietypowe, kobiece głosy.
- Co do cholery...? - zaklął Rubi.
Jednak wtedy dziewczyna spytała o opcje. No i zaproponowała jakże ciekawy przerzut. Na spiętej dotychczas twarzy pół-olbrzyma zagościł na moment cień uśmiechu. Sam nie do końca wiedział, co mogą zrobić. Niby mogliby próbować ją przeskoczyć? Zawsze można obejść, ale komu by się chciało. Nie potrafił też stwierdzić jak jest głęboka. Poczuł, ze coś chwyta go za rękę, ale za bardzo się tym nie przejął. Był w kropce.
- Cholera... - zaklął ponownie. - Rzut odpada. A zignorować jej nie możemy. Co jeśli jest w niebezpieczeństwie?
Dziewczyna najprawdopodobniej nie wiedziała, co gajowy robi w wakacje, gdy gajowym nie jest. Jako ratownik nie może zostawić nikogo na pastwę losu. Co to, to nie.
Gajowy stanął na samym skraju dziury, po chwili siadając i opuszczając nogi do środka. Rozważał zeskoczenie, lecz czy była to dobra decyzja? Kto to wie... Ale było coś trochę mniej ryzykownego, lecz cięższego w wykonaniu. Wyciągnął nogi z dziury i klęknął tak, że tylko jego stopy i połowa piszczeli spoczywała na ziemi.
- Masz to zrobić szybko! - powiedział Rubi, po czym przechylił się do przodu i zaczął opadać.
W ostatniej chwili chwycił się przeciwległego krańca wyrwy. To nie była zbyt wygodna pozycja i czuł, jak wszystkie mięśnie w ciele zaczynają mu się spinać. Hagrid stworzył ludzki most.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2474-rubeus-hagrid#46481
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Mar 25, 2015 2:37 pm

Wiktor Estrin to dosyć niesforne dziecko i niestety lubiące łamać ogólnie przyjęte regulaminy czy zasady. Wiedział doskonale, że wstęp do Zakazanego Lasu jest dla wszystkich uczniów absolutnie zabroniony. On jednak musiał się dowiedzieć dlaczego tak bardzo wszyscy nauczyciele bronią wejścia do Zakazanego Lasu. Przecież tam niedaleko mieszkał ich gajowy Rubeus Hagrid i jakoś jemu nic się do tej pory nie stało. Czasami wychodził podrapany z tych swoich wypraw w głąb lasu, ale ostatecznie zawsze udawało mu się przeżyć. Cóż skrywał tajemniczy Zakazany Las?
Wszedł do Zakazanego Lasu i podążał pewną ścieżką. Gdzie ona go zaprowadzi?
Powrót do góry Go down
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Mar 25, 2015 2:46 pm

Cholera, ciągnie wilka do lasu, co? Bryan również nie należał do tych chłopców, których obchodziły jakiekolwiek zakazy. Zdecydowanie zawsze podążał swoimi ścieżkami, a że dzisiaj jego ścieżka prowadziła do miejsca, w którym przebywać mu nie wolno...cóż. Wyszedł z zamku, był wczesny wieczór, a więc nie było jeszcze godziny niedozwolonej. Ruszył wolnym krokiem w kierunku zakazanego lasu. Co prawda był tam już kilka razy, ale nigdy nie zapuszczał się jakoś specjalnie daleko - dzisiaj postanowił to zmienić. Wolnym krokiem wszedł do wyżej wymienionego miejsca i wyciągnął papierosa z paczki. Och, jak tutaj było...cicho.
Wyciągnął zapalniczkę i przerwał tą ciszę charakterystycznym dźwiękiem odpalania jej. Już po chwili czyste powietrze lasu zostało zanieczyszczone dymem tytoniowym, wydobywającym się zarówno z papierosa jak i z jego ust.
Wszedł na jedną ze ścieżek, idąc wolnym krokiem, rozglądając się - jak to miał w naturze - ostrożności nigdy dosyć.
Gdzieś w oddali zobaczył pewną postać, ciekawe kto to jest. Prawą dłoń wsadził do kieszeni, gdzie miał różdżkę - gdyby miał to być ktoś, kto chciał by być odważny i spróbował stanąć do pojedynku z Panem Carellem.
Ale nie...w miarę jak się zbliżał dostrzegał znajomy sposób poruszania się i sylwetkę. Gdy już upewnił się, kim jest ta postać odezwał się, być może tamten nawet się przestraszy, w końcu nie mógł go zobaczyć - szedł przodem.
-Snape Ci nie mówił, że nie wchodzi się do zakazanego lasu? Czego tu szukasz, szczęścia? - rzekł dość głośno, a potem zaśmiał się. Dawno nie widział tego skurczybyka.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Mar 25, 2015 3:09 pm

Skłamałby jakby powiedział, że w ogóle go strach nie obleciał, bo bał się i trząsł jak osika na wietrze. Z drugiej strony ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale ostatecznie to uczucie zwyciężyło w bitwie z tym czy się czasami nie wycofać i wrócić do zamku. Najodważniejszym nie był, ale jak już powiedział „A” to powie także i „B” i nie będzie robił za jakąś fujarę z Puchonlandu. On jest Ślizgonem i to jego powinni się bać, a nie on ich. Tiara Przydziału nie bez powodu przydzieliła go do Slytherinu, do najlepszego z możliwych domów w Hogwarcie. Estrin był z tego dumny jak jasna cholera. Z tego domu wyszli najbardziej znakomici czarodzieje tego świata, tacy którzy byli wielcy, a jednocześnie się ich bano. Po części chciał być takim, ale czy to mu się uda? Tego nie wiadomo…
Szedł tak ścieżką i nie usłyszał, że ktoś podąża za nim. Miał przy sobie różdżkę, ale w strachu mógł zgłupieć totalnie i nie potrafić się obronić. Nagle usłyszał czyjś głos i jak rewolwerowiec z dzikiego zachodu wyciągnął różdżkę, z której wystrzelił czar płomieni, które trafiły na szczęście w drzewo.
- Bryan? Ty tutaj? – zapytał zdziwiony i lekko zdezorientowany. Nie wiedział jakim cudem Gryfon znalazł się tuż za nim.
- Mogłem Cię zabić! – syknął niezadowolony i rozejrzał się dookoła. Na szczęście nikogo tutaj nie było. Był tylko on, czyli Wiktor, i jego kumpel Bryan.
- Snape mnie nie obchodzi. Poza tym zawsze chciałem tu wejść i zobaczyć przed czym tak belfrzy przestrzegają. Idziesz ze mną? – zapytał nagląco.
Powrót do góry Go down
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Mar 25, 2015 3:23 pm

To tylko Bryan był na tyle psychiczny, że jakoś niespecjalnie się bał przebywania tutaj? Serio, dla niego był to zwykły las, ale może z czasem jego punkt widzenia zmieni się, gdy tutaj w końcu stanie się coś strasznego - jak na razie? Nuuuda.
Spojrzał na drzewo, które zapaliło się pod wpływem zaklęcia Wiktora i uśmiechnął się szeroko.
-Oj...Niebezpieczny jesteś. - mruknął udając wrażenie, tak naprawdę dalej mówił pół-żartem. Sięgnął po swoją różdżkę i za jej pomocą ugasił płomienie - w końcu...dym było by pewnie dobrze widać z Hogwartu i mógł by tu przybiec jakiś zaaferowany nauczyciel chcąc sprawdzić co się stało, albo - jeśli wierzyć opowieściom o mieszkających tutaj stworzeniach - ogień mógłby je przyciągnąć.
Zawsze lepiej zachować ostrożność. Zaciągnął się po raz kolejny, taksując wzrokiem młodzieńca stojącego przed nim.
Był dokładnie taki, jakim go zapamiętał. I mimo, że nie cierpiał ślizgonów, to Wiktor jakoś...odbiegał od tej reguły.
Byli przyjaciółmi już sporo czasu, znali się od jednej pamiętnej sytuacji, kiedy to Bryan musiał obić ryj jakiemuś chłopakowi, który skakał do ślizgona. Cóż, nie można powiedzieć, żeby to był jakikolwiek przeciwnik dla Carell'a, ale Wiktor chyba był wdzięczny gryfonowi, a brązowooki koniec końcow - bardzo go polubił. I tak to trwało już trochę czasu.
Wracając do rzeczywistości...
-Hmm...co ja tu robię? To samo co Ty. Spaceruję. Nie lubię siedzieć w zamku, dobrze o tym wiesz. - odparł znowu wypuszczając chmurę dymu z ust, a potem wyrzucił papierosa pod nogi, gasząc go butem.
-Mogłeś. Ale tego nie zrobiłeś. Chyba to się liczy, co? - znów się uśmiechnął i podszedł do niego bliżej, poklepał go po ramieniu dalej z uśmiechem na twarzy.
-Jasne, że idę. Chodźmy. - i ruszył wolnym krokiem, czekając aż Estrin do niego dołączy. Może być ciekawie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sro Mar 25, 2015 9:01 pm

Gdyby nie znał Bryana to by mu uwierzył, że go przestraszył, ale w rzeczywistości był pewien, że Gryfon używa ironii. Wiktor pokręcił tylko głową, bo nie lubił specjalnie tego typu zachowania, zwłaszcza u kogoś, kogo uznaje za kumpla. Gdyby nie sytuacja i miejsce, w którym się znajdowali to pewnie zaraz by go poczęstował jakąś ciętą ripostą. Co prawda z tym u niego ostatnio był jakiś mały deficyt, ale coś tam jeszcze w głowie pamiętał. Także chyba z tym większego problemu mieć nie powinien.
Papierosy... Czymś czym Wiktor Estrin gardził. Ale ostatecznie co on może powiedzieć Bryanowi?
- Śmierdzisz od tego gówna – a jednak postanowił, że powie mu coś na ten temat. Nie przeszkadzała mu sama czynność palenia u tegoż Gryfona. Najgorszy był smród jaki się po tym nosił.
- Poza tym przez ten smród możesz zwabić niechciane osobniki. Zgasisz to, czy mam Ci to wytrącić? – powiedział nieco pewniej, choć najpewniej zrobił to zbyt pewnie i się zagalopował troszeczkę. Gdyby się nie znali to może miałoby to jakieś konsekwencje. Teraz jednak mogą sobie tylko powiedzieć coś niezbyt miłego. Tylko na tym się skończy.
- Tak więc idziemy. – wskazał drogę wzdłuż ścieżki i obaj zaczęli podążać naprzód. Wokoło panowała taka niezręczna cisza...
- Podobno żyją tu centaury i inne tego typu stworzenia. Rzekomo są tu też jednorożce. – powiedział Wiktor. - Właściwie to sam nie wiem czy po to tu przyszedłem. I tak takiego czegoś nie przyprowadzę do szkoły, ani nie wezmę do domu. Ale przygoda będzie. – dodał zaraz potem Ślizgon nie przerywając swojego marszu. Wędrowali dalej przed siebie tak naprawdę nie obrawszy konkretnego celu.
- Jak myślisz.. gdzie ta ścieżka prowadzi? – zapytał Wiktor swojego kumpla Bryana.
Powrót do góry Go down
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Czw Mar 26, 2015 8:12 pm

Faktycznie, nie przestraszył. Nie można było się oszukiwać, Bryan był aż nazbyt odważny, czasami to się na nim bardzo źle odbijało, bo tam gdzie inni 'normalni' ludzie już dawno by się wycofali - on dalej szedł w zaparte. I to nie zawsze było dobre, chociaż czasem mu sie opłacało. Uśmiechnął się delikatnie na jego kąśliwą uwagę dotyczącą papierosów, ale postanowił mu pójść na rękę - doskonale wiedział, że wiele osób tego nie toleruje, a w końcu byli przyjaciółmi, więc..Zaciągnął się ostatni raz i wyrzucił papierosa dogaszając go butem.
-Wiem, wiem..nigdy nie lubiłeś tego, że palę, ale chyba już się przyzwyczaiłeś, co, byku? - uśmiechnął się ruszając razem z nim w nieznane. Szczerze mówiąc.. Nie bał się tego lasu wcale, ale może faktycznie czeka ich jakaś niezapomniana przygoda. Miał nadzieję, och jak Carell uwielbiał przygody, wyprawy, wszystkie tego rodzaju rzeczy. Już taki po prostu był, niespokojny duch w jego ciele nigdy nie dawał spokoju, zawsze chciał gdzieś się wyrwać, przeżyć coś nowego.
-Centaury mówisz? Zawsze chciałem poznać jakiegoś centaura, nie uważasz, że te stworzenia mogły by mieć ciekawy charakter? W ogóle to jakieś niesamowite, mieć kopyta zamiast nóg! Wyobraź to sobie, takie kopytkowanie przez życie.. - zaśmiał się znowu serdecznie, a potem rozejrzał po okolicy - właśnie w poszukiwaniu jakichś magicznych stworzeń, czy czegokolwiek, co było by dziwne. A nawet nie dziwne, chociaż odmienne od szarej codzienności!
Właściwie...Jak na razie nic nie widział, ale może Wiktor coś w końcu dostrzeże. Ciekaw był, czy chłopak idący koło niego boi się przebywania tutaj, czy podobnie jak Bryanowi raczej...traktował to jak wycieczkę krajoznawczą.
Dobrze wiedział jedno - nie pozwoli zrobić krzywdy przyjacielowi, prędzej się pochlasta i ten drugi też na pewno dobrze o tym wiedział.
-Nie mam pojęcia stary, gdzieś w głąb tego cholernego lasu. Ku*wa, jak tutaj cicho. W takich miejscach każdy odgłos przyprawia o dreszcze, a w głowie pojawia się tysiąc myśli, co? - uśmiechnął się idąc dalej, utrzymywał to samo tempo.
Tak więc...było ich dwóch, w zakazanym lesie. Ciekawe co się dalej stanie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ścieżka   Czw Mar 26, 2015 10:50 pm

- To już nawet nie chodzi o przyzwyczajenie. To typowo mugolskie. Dobrze wiesz jaki mam do tego stosunek. – powiedział kręcąc głową na widok kumpla z papierosem. Jak on nienawidził tego typu uciech mugolskich. Czarodziej winien się zachowywać jak czarodziej, a nie jakiś odszczepieniec. Miał nadzieję, że Bryanowi to się więcej nie powtórzy.
- Podobno mają ciężki charakter, ale to tylko opowiadania z książek. W rzeczywistości może są milutkie jak jednorożce. A zresztą, nie dowiemy się jak tego nie sprawdzimy, prawda, mój druhu? – zażartował sobie szesnastoletni Ślizgon. - Fakt, kopyta zamiast nóg przez całe życie nie są jakąś ciekawą perspektywą. Ja w każdym razie nie mogę sobie tego wyobrazić. Na dzień dzisiejszy cieszę się, że los obdarzył mnie dwoma nogami, a nie kopytami. – dodał po chwili mieszkaniec Slytherinu. Przez chwilę sobie wyobraził swoje życie jako centaura i zaraz się wzdrygnął. Toć to nienormalne żyć w ten sposób! Fakt, może i szybciej się dzięki temu by poruszał, bo to zawsze dodatkowa para kończy, ale jak by się takie coś miał poruszać chociażby po Pokątnej? Musiałby pewnie zamieszkać w jakimś lesie, takim jak Zakazany Las przy Hogwarcie. Ta wizja ani trochę go nie bawiła.
Bryan strugał odważniaka, choć Estri był pewny, że ja się coś wydarzy to taki zbytnio heros z niego nie będzie.
- Tak, na pewno się coś wydarzy, tego możemy być pewni. Na pewno coś usłyszymy. – i niemalże jak skończył wypowiadać te słowa, to coś usłyszał. No w każdym razie wydawało mu się, że coś usłyszał. To dobiegała spoza ścieżki.
- Słyszałeś to? – i po chwili znów było słychać ten dźwięk. Miał wrażenie, że jakby ktoś stukał czymś o drzewo. Ciekawe czy i Bryan to słyszał...
Powrót do góry Go down
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Czw Mar 26, 2015 11:02 pm

Zaraz zaraz jak to? Bo co, bo mugole wymyślili papierosy, to zaraz czarodzieje nie mogą ich palić? Ciekawe, czy ubrania, wannę, czy chociażby lodówkę wymyślił czarodziej! A jeśli nie, to mamy jeść zimną wędlinę, tak? Nie, to było bez sensu, ale ślizgon nie wypowiedział tego na głos, więc nawet nie było sensu żeby się nad tym specjalnie zastanawiać, dlatego też Bryan postanowił nie komentować jego słów. Bo i po co? Zgasił? Zgasił. Temat zakończony.
-Oj, na pewno tak nie jest. W książkach mogą pisać różne rzeczy, ale myślę, że jest tak samo jak z ludźmi. Zależy pewnie od konkretnego centaura, na sto procent zdarzają się i skur**syny, ale są pewnie centaury z którymi można normalnie porozmawiać. Niemożliwe, że wszyscy rodzą się z 'ciężkim' charakterem, jak to ty nazywasz! - powiedział uśmiechnięty. Faktycznie, wężowaty miał rację. Carell sam nie wyobrażał sobie chodzenia przez świat z kopytami. To musiało by być dziwne. Cholera, bardzo dziwne!
Na samą myśl Bryan się zaśmiał, co mogło wyglądać dość dziwnie, tak nagle, z dupy...Ale on nie należał do najnormalniejszych ludzi.
Nie, zdecydowanie nie. Nigdy nie był normalny.
-Noo..to by było dość dziwne. Ale do twarzy by Ci było z kopytami, widzę to bardzo dokładnie oczami wyobraźni! Wiktor kopytkujący przez życie, łaaa... - zaśmiał się ponownie. Ojej, jaki on miał świetny humor dzisiaj!
-Tak mówisz? - odparł na twierdzenie, że coś na pewno się wydarzy. No cóż, oby. I nie, nie było to struganie. Bryan taki się urodził, zawsze był z niego niepoprawny heros, za co często płacił kilkoma siniakami, śliwą pod okiem czy innymi nieprzyjemnymi rzeczami. Może nawet kiedyś (odpukać!) zapłaci za to śmiercią...oby nie.
-Mhm. Chodźmy tam natychmiast. - rzekł słysząc dziwny odgłos. Tam może być ciekawie. Ruszył od razu w tamtym kierunku.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pią Mar 27, 2015 7:46 pm

Nie podobało mu się to, że Bryan używa mugolskich używek, ale ostatecznie jakoś przebolewał to wszystko. Gryfon zgasił fajkę i temat skończony. Zresztą były ważniejsze sprawy na tą chwilę niż temat fajki.
- W sumie masz rację. – przytaknął Bryanowi. - W książkach nie zawsze piszą prawdę. Książki i różne media, typu gazety, to narzędzia w rękach rządu. A ten jak dobrze wiemy nie jest w najlepszej kondycji. W każdym razie w mojej opinii trzeba by nowych rządzących, świeżej krwi. – zacisnął pięść szesnastolatek z radości. Większość jego znajomych doskonale wiedziała jakie ma plany zawodowe na przyszłość.
- No ale wracając do tematu... Może i znajdziemy jakieś.. ekhm.. milusie.. centaury. Albo i inne zwierzęta, czy istoty. – powiedział Wiktor. - Grunt żeby żaden belfer nas nie zauważył. Mam nadzieję, że nikt Cię nie śledził? – dodał po chwili odwracając się do niego złowieszczo, mimo że takowych zamiarów nie posiadał.
- Chyba sobie kpisz, Bryanie. Życie Ci niemiłe? – powiedział słysząc jego uwagę na temat tego, że mógłby się urodzić jako centaur. Nie chciałby tego, bo to dla Estrina byłaby kara. Może nie był super czarodziejem, ale był człowiekiem. I takie też coś doceniał.
Na jego kolejne pytanie przytaknął skinieniem głowy.
- Poczekaj! – złapał Bryana za rękę. - Jak zejdziemy ze ścieżki to się zgubimy. Może jakoś warto zaznaczyć teren, albo.. hm.. no nie wiem.. musimy wiedzieć, w którą stronę trzeba się wrócić na ścieżkę. Mam nadzieję, że pomyślałeś o tym? – zapytał się Wiktor Estrin.
Powrót do góry Go down
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Pon Mar 30, 2015 9:19 pm

Czy mu się to podobało czy nie - musiał to akceptować, w końcu nie mógł na niego wpłynąć w żaden sposób, prawda? Ale chyba na tym polegają takie relacje, na wzajemnej akceptacji, a nie próbach zmieniania kogoś na takiego, jakim chcielibyśmy, żeby był.
Bryan również nie lubił kilku rzeczy w charakterze, czy zachowaniu ślizgona, ale akceptował go takim, jakim jest. Inna sprawa, że głupot mu nie pozwoli robić, bo też od tego są przyjaciele, prawda?
-Zgadzam się z Tobą w stu procentach, a to rzadkość. No cóż, gazety, książki...W większości kłamią, ale nie zawsze. Mimo tego, że tak jak mówisz - rząd nie jest w najlepszej kondycji - są jeszcze uczciwi ludzie na tym świecie, którzy mówią prawdę, nawet jeśli nie powinni tego robić. I takich ludzi należy się trzymać. - Sam na pewno nie nadawał by się do powiedzmy roli jakiegoś prezydenta, czy ministra magii, ponieważ był zbyt..jakby to nazwać...przepełniony ideałami, honorowy i czasem aż nazbyt uczciwy, a wiadomo, że politycy to urodzeni kłamcy. A kłamcą nie mógł się nazwać.
-No cóż, taka wycieczka krajozawcza odpręża, nie uważasz? Nie, nie śledził. Jestem na tyle ostrożny, by myśleć o takich rzeczach, nie zapominaj, że niemalże codziennie wymykam się z zamku w nocy. Ta bezsenność...to czasem jest straszne. - odparł, a następnie zaśmiał się serdecznie i popatrzył mu w oczy, klepiąc po przyjacielsku po plecach.
-Przecież wiesz, że żartuję stary. - dodał wymijająco, ruszając powoli w kierunku źródła dziwnych odgłosów.
Ale tutaj Wiktor wtrącił bardzo mądrą rzecz, pomysł, to co powinni zrobić.
-Masz rację, zajmij się tym, a ja powoli pójdę to zbadać. - powiedział idąc w kierunku odgłosów, ale wolniej, by tamten go dogonił. Zżerała go chora ciekawość, za którą mógł zapłacić sporą cenę, ale to był w końcu Bryan.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ścieżka   Nie Kwi 05, 2015 1:34 pm

Skinął mu tylko głową na znak, że dotarły do niego jego słowa. W sumie trochę się zgadzał z tym, że są jeszcze uczciwy ludzie i warto z nimi żyć w jakichś dobrych komitywach, ale najpierw jeszcze trzeba takich ludzi sobie odnaleźć. W sumie zawsze sądził, że jak już dojdzie do władzy to obstawi swoimi ziomkami najważniejsze urzędy w Ministerstwie Magii i będzie miał pewność, że nikt mu nie podskoczy. Nawet nie będzie musiał wtedy na takich gości szukać żadnych haków, bo skoro będą zaufani to będą mu raczej posłuszni, prawda?
- Bezsenność powiadasz? – zdziwił się Wiktor, który raczej nie przypominał sobie by Bryan mu o tym wspominał. - I powiadasz, że nigdy nikt, ani nic Cię nie przyłapał? Żaden nauczyciel, woźny czy jakiś duch? – kontynuował temat Ślizgon. Tak trochę podejrzliwie spoglądał na swojego kolege Gryfona. Czyżby Bryan robił sobie z niego jakieś żarty? Całkiem możliwe.
- Okej, to może zaznaczymy to małymi ognikami. Albo.. zrobimy mini-pochodnie. – powiedział i zebrał kilka patyków, a następnie zaczarował je w ten sposób, że wbijał je w ziemię i zapalał. Wiedział jednak, że jak przyjdzie wiatr to może zdmuchnąć ogień z pochodni, albo poprzewracać patyki. Wyczarował więc srebrzyste, mieniące się wstążki, które przywiązał do mini-pochodni i liczył, że to wystarczy. Następnie ruszył za Bryanem.
- Mam nadzieję, że wiesz co robisz? – zapytał się kolegi Gryfona dołączając do niego, nie zapominając jednocześnie o znakowaniu ich trasy celem niezgubienia się.
Powrót do góry Go down
Karen Detroit



Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sob Maj 30, 2015 12:26 pm

Karen jak to Karen - nudziło ją spokojne życie uczniaka w Hogwarcie i dziewczyna potrzebowała żeby coś się zaczęło dziać. Słyszała też o śmierciożercach, bo wszyscy o tym rozmawiali, ale temat ten akurat nie przypadł jej do gustu. Czemu? Ponieważ coraz więcej osób patrzyło na nią krzywo, czasem nawet rzucając w jej strony szepty, które miała usłyszeć: śmierciożerka. Dziewczyna nie przejmowała się tym zbytnio, ponieważ gdyby pokazała, że ją to rusza - wystawiłaby się jak na tacy. Uderz w stół, a nożyce się odezwą, tak?
Późny wieczór. Przemknąwszy się na błonia, każdej napotkanej osobie tłumaczyła, że udaje się do gajowego. Nie wzbudziło to podejrzeń, ponieważ  wszyscy wiedzieli, że Karrie jest dzieckiem szatana, tak samo jak lubiła magiczne stworzenia. Ominęła jednak zagrody gajowego i pośpiesznym krokiem skierowała się na ścieżkę, prowadzącą do Zakazanego Lasu. Nie bez powodu był zakazany, lecz Krukonka miała to gdzieś. Była odważna i na zajęciach z opieki nad magicznymi stworzeniami uchodziła za najlepszą.
Stanęła po środku ścieżki, a potem skręciła nagle w bok. Stanęła przy umówionym drzewie i czekała na studenta, z którym się umówiła. Obiecał pokazać jej polanę jednorożców.
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3568-karen-detroit#59723
Chris Whitman



Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sob Maj 30, 2015 1:37 pm

Pewnie, że spokojne życie ucznia nudziło. Chris przecież sam jeszcze niedawno uczęszczał do Hogwartu i nie było chyba właściwie nocy, kiedy siedział sobie w dormitorium. Wymykał się bardzo często, a właściwie..nauczyciele chyba nigdy go nie przyłapali. Oj tak, potrafił być niewidzialny jeśli chciał, takie stare nawyki..No, ale nie ważne.
Warto zauważyć, że w ostatnim czasie w jego życiu zaszło naprawdę wiele zmian, które oczywiście wpłynęły na jego charakter. Wycofał się jeszcze bardziej, jego twarz wiecznie wyrażała obojętność, ale..tak naprawdę była to tylko i wyłącznie maska. Maska, która miała go chronić przed innymi ludźmi, spojrzenie miał jakby...nieobecne, dla niektórych przerażające, Karen (jeśli przebywała w towarzystwie plotkar) mogła usłyszeć pogłoski o nim. Był 'potworem', przynajmniej tak go nazywali. Dlatego ostatnie dwa lata w szkole spędził..praktycznie sam, odsunięty od wszystkich. A Ci, którzy się do niego zbliżyli...po prostu ginęli. I nie, nie z jego ręki. Czasem myślał, że ma po prostu jakiegoś pecha, że ciąży nad nim jakieś fatum. Zabrano mu wszystkich, którzy się dla niego liczyli.
Ale dość tych smutów. Prawda, ja mogę o tym powiedzieć, ale Chris w życiu by się nie przyznał..
Mimo wszystko, gdy ostatnio poznał dziewczynę o imieniu Karen...coś w niej było. Miała w sobie coś takiego, że...jej towarzystwo go nie męczyło, a naprawdę ciężko było mu przebywać w towarzystwie kogokolwiek, a co dopiero wyrażać emocje. To, co dla innych było dziecinne proste, jak kilka słów typu 'lubię Cię, lubię przebywać w Twoim towarzystwie', czy cokolwiek w tym stylu, dla Christopher'a stanowiło poważny problem...Naprawdę przez to wszystko w pewnym stopniu stracił człowieczeństwo, ale teraz..Miał nadzieję, że chociaż ona potraktuje go inaczej. Nie jak potwora, do którego nie należy się zbliżać, ale..
Przecież się z nim umówiła, prawda? To znaczy, że mogła dostrzec w nim coś dobrego..coś, czego on sam w sobie nie widział.
Wracając do teraźniejszości - dotarł na umówione miejsce jakieś pięć minut później, warto dodać, że nie przybył tam na swoich nogach, a na skrzydłach - tak, przyleciał w swojej zwierzęcej formie - złoto-pomarańczowego kolibra. Przysiadł niedaleko niej, a następnie wrócił do swojej normalnej formy. Na pewno ekscytującą rzeczą było obserwowanie, jak takie malutkie zwierzątko zmienia się w tak dobrze zbudowanego (bo trzeba przyznać, że jak na swój wiek był aż za bardzo umięśniony) mężczyznę.
-Ee..cześć.. - odezwał się nieśmiało, gdy ją ujrzał. Może na jego usta przez sekundę nawet wstąpił cień uśmiechu, ale nie można było tego stwierdzić z całą pewnością..
-Świetnie wyg..świetnie wyglądasz.. - naprawdę ciężko było mu to wykrztusić, ale w końcu się na to zdobył.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karen Detroit



Liczba postów : 24

PisanieTemat: Re: Ścieżka   Sob Maj 30, 2015 1:54 pm

Usłyszała kroki i wytężała wzrok w ciemnościach. Z każdą sekundą jej serce zaczynało coraz mocniej bić, ponieważ fakt faktem w lesie nie żyły same przyjemne stworzonka. Kiedy jednak dostrzegła ludzką sylwetkę, dyskretnie odetchnęła z ulgą. I po strachu. Konsternacja jednak, jaką odczuła była nawet nieco większa niż lęk. Osoba, która do niej podeszła nie była tą, na którą czekała. Czyżby ktoś nakapował?
Zmarszczyła czoło, widząc Chrisa, którego niedawno poznała. Na jego powitanie skinęła mu głową, a słysząc komplement stłumiła parsknięcie. Przyglądała mu się podejrzliwie tak, jak było to możliwe w tym mroku, a po chwilę westchnęła. Oparła się plecami o konar drzewa, przy którym stała. No, ładnie. To po jednorożcach.*
- Co ty tu robisz? - zapytała wprost. Chciała dodać, że nikt go tu nie zapraszał, ale zamiast tego padło drugie pytanie: - Widziałeś kogoś po drodze?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3568-karen-detroit#59723
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ścieżka   Today at 2:48 am

Powrót do góry Go down
 

Ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Ścieżka górska
» Numerologia
» Julius Nott
» Ścieżka
» Ścieżka z polanki do statku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Zakazany Las-