a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Kuchnia - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Lis 03, 2014 5:47 pm

Piła sobie spokojnie kakao, choć szło jej to bardzo powoli, bo skrzaty zadbały, aby było gorące. Dmuchała więc co i raz do kubka, rozdmuchując słodką pianke, która powstała na wierzchu. Postawiła kubek na stole i w tym momencie usłyszała za sobą głos. Znajomy. Od razu uświadomiła sobie kto to i odwróciła się tak gwałtownie, że trąciła kubek z kakao i cały napój rozlał się na stół.
- Och..! - zawołała zduszonym tonem i rozejrzała się bezradnie, szukając jakieś ściereczki, ale skrzaty juz podbiegły i szybko wytarły brud. Chyba zrozumiały, że Lucy może mieć kłopoty, więc wycofały się szybko, nie podając drugiego kubka (w końcu nie pierwszy raz wylewała już kakao i zawsze dostawała drugie). Westchnęła jak męczennica, wiedząc, że rzeczywiście może mieć kłopoty. Dlaczego zawsze trafiała na tego praktykanta, dlaczego?! Odwróciła się do niego.
- Przez Ciebie zostałam pozbawiona kakao! - powiedziała z wyrzutem. O, tak, był od niej starszy może cztery lata, zawsze dziwnie jej było mówić do tak młodych osób per pan, a zwrot panie profesorze kojarzył je się bardziej ze starymi belframi. Drażniła się więc z owym praktykantem mówiąc mu na Ty.
- Przecież nikomu nie przeszkadzam i nie robię nic złego - rzekła, nie rozumiejąc o co tyle szumu. W końcu poza byciem w kuchni po ciszy nocnej nie robiła nic niezgodnego z regulaminem! Ach, ten tok myślenia.. Przeciez nikogo tym nie krzywdzi!
- Skoro tyle zajęć przychodzi Ci do głowy - powtórzyła po nim - to zdaje się, że Ty w najbliższym czasie nie będziesz się nudzić - uśmiechnęła się słodko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Lis 03, 2014 7:16 pm

Przewrócił oczami, kiedy dziewczyna wylała na siebie kakao.
- Niezdarna jak zwykle. Wy gryfoni jesteście całkowicie pozbawieni jakiejkolwiek gracji - stwierdził. Ta dziewczyna wybitnie go irytowała. Gryfonka i to z tych słodkich, energicznych dziewczynek, których jest wszędzie pełno. Nie znosił ich. Poprosił skrzaty o herbatę, która pojawiła się w jego dłoniach w mgnieniu oka. Napił się i omiótł Lucy spokojnym, chłodnym wzrokiem.
- Po pierwsze, panie profesorze. Ewentualnie proszę pana, ale nie na ty, bo to niegrzeczne. Nie dziwi mnie jednak twoje zachowanie, bo dla was gryfonów, kultura osobista, to... jakby to powiedzieć... coś z zupełnie innego świata - uśmiechnął się ironicznie i usiadł na krześle. Ten dom zawsze kojarzył mu się z największym brakiem zasad i samodyscypliny. Robili co chcieli i uważali się za panów szkoły. Wielcy, odważni, ale przede wszystkim głupi gryfoni. Inteligencja jego zdaniem była ostatnim, co można było im przypisać.
- Łamiesz regulamin szkoły, Black. Nie wolno ci tu być o tej godzinie. Od tego masz kolacje, żeby zjeść i napić się kakao. W tej chwili powinnaś leżeć w łóżku i odpoczzywać przed jutrzejszymi zajęciami. Skoro jednak jesteś taka chętna do działania i nie potrzebujesz spać tyle, co twoi rówieśnicy, zjaw się o piątej rano na błoniach - powiedział nagle. Wymyślił to na bieżąco, ale od razu mu się spodobało. - Pobiegasz trochę pod moi okiem. Przyda ci się pewien dozwolony upust energii - powiedział z wyraźną kpiną w głosie i posłał jej bardzo zadowolony uśmiech.
- A popołudniu ty również się nie będziesz nudzić moja droga. Po lekcjach w moim gabinecie. Wymyślę ci jakieś bardzo fajne zajęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Lis 03, 2014 10:38 pm

Lucy przewróciła oczami.
- Za to wy, Slizgoni, to uosobienie dostojeństwa - powiedziała sarkastycznie, wycierając resztki kakao ze spodenek. Według niej Ślizgoni to zapatrzeni w siebie pyszałki, którzy nosza się prosto tylko dlatego, że zadzierają nosa, patrząc na wszystkich z góry.
- Ach, tak? - zapytała. - Nieładnie to jest zwracać komuś uwagę za brak kultury samemu jej nie mając, panie profesorze - zaznaczyła ostatnie słowo ze złosliwym błyskiem w oku. - Powinnam się uczyć od pana kultury, panie profesorze Marku North? Jednak to pan właśnie obraża mnie i członków mojego domu, a to na pewno grzeczne nie jest - powiedziała, machając beztrosko nogami, które zwisały jej swobodnie ze stołka. Nie wiedziała czemu nie bała się tego praktykanta. Nie chciała podpadać nauczycielom, ale jak już wspominała ten był starszy zaledwie kilka lat, był prawie w wieku Syriusa i Jamesa! Jakże miała go traktować poważnie nawet jesli dawał jej szlaban?
Spojrzała na niego dziwnie. O piątej rano? Czy on mówił serio?
- Jasne - powiedziała tylko. Nie miała zamiaru zrywac się o piątej na jakieś widzimisię zawistnego praktykanta. NIkt nie dawał szlabanów o tej godzinie i na pewno McGonagall nie poparłaby tego pomysłu. Po lekcjach w gabinecie to już bardziej realny pomysł i niestety to chyba będzie musiała wykonac, bo jako praktykant North miał prawo wlepiać szlabany.
- Jaaaasne - powtórzyła ponownie i spojrzała na skrzaty. - Mogłabym jeszcze kakao, skoro już i tak tu jestem i dostałam szlaban? - zapytała, a skrzat niepewnie ruszył do szafki. - Tylko trochę mniej gorące, żebym mogła szybko wypić, bo może ktoś będzie chciał mnie wywlec z kuchni - powiedziała, patrzac wymownie w sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Lis 07, 2014 3:13 pm

Siedział sobie spokojnie w dormitorium, tak jemu też zdarzają się chwilę bezczynności, gdy do pokoju wleciała jego sówka. Uśmiechnął się szeroko do Milly i odebrał od niej mała karteczkę z nadzieją, że to jakaś wiadomość od Rebeci. Rozczarował się jednak trochę rozpoznając nieco koślawe pismo kumpla. Mimo to zebrał się szybko, pogłaskał sówkę i dał jej krakersa w formie zapłaty i ruszył do kuchni, na spotkanie z Joe. Co prawda nie zamierzał iść na bal, ale skoro kumpel wzywa, to chyba ma jakieś plany, a jak on ma plany to szykuje się zabawa.
Chwilę później był już kuchni otoczony przez skrzaty które koniecznie chciały mu jakoś pomóc, służyć. Uśmiechnął się i poprosił tylko a jakieś dwa kawałki ciasta dla siebie i nieobecnego jeszcze Joe,tak żeby stworkom się przykro nie zrobiło. I czekał aż ten się pojawi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _





Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Lis 08, 2014 3:02 am

Verónica obudziła się z przeświadczeniem, że ma ochotę zjeść coś słodkiego. Niestety wszystkie jej zapasy z nocnej szafki się pokończyły, włożyła więc na nogi wielkie kapciochy z głowami kotów Sylwestrów, które dostała na urodziny od swoich dowcipnych starszych braci i zeskoczyła z łóżka, wychodząc po kryjomu z dormitorium dziewcząt. Drogę do kuchni znała doskonale, mogłaby zajść tam będąc w głębokim śnie a i tak by nie zabłądziła. Nic więc dziwnego, że bardzo szybko tam dotarła. Skrzaty mimo późnej godziny podbiegły do dziewczyny, a ta przywitała je z radością. Miała już poprosić o jakiś najlepiej czekoladowy przysmak, kiedy w oddali ujrzała swoją przyjaciółkę Lucy Black.
- Ooo! A więc Ty też tu jesteś? Mogłaś mnie obudzić, przecież wiesz, że lubię wieczorem podjadać.- Roześmiała się, lecz śmiech ugrzązł jej w gardle, kiedy obok dziewczyny ujrzała jednego z nowych praktykantów.
- Jasssssssna chole... cholibka! - Wyrwało jej się i zaczęła się już cofać, jednak stwierdziła, że to i tak na próżno, mężczyzna zdążył ją zauważyć, a ona sama nie chciała zostawiać Black'ówny samej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Lis 08, 2014 10:17 am

Joe, z paczuszką pod pachą, spokojnym krokiem szedł na umówione miejsce. Jak znał Rowena to na pewno już tam jest. Na szczęście do kuchni mają tak blisko z pokoju wspólnego! <3 Gdy tylko pogłaskał gruszkę i przekroczył próg kuchni został otoczony przez grupę znajomych mu już skrzatów.
- Cześć chłopaki! Sok dyniowy i krakersy, jeśli mógłbym prosić! - rzucił do tych małych, zabawnych istotek. Te się skłoniły i po kilkunastu sekundach już przyniosły zamówione "dania". - Dzięki!
Nic nie mogło mu zepsuć humoru. Nic! Poszedł do Rowena i przywitał się z chłopakiem, podgryzając krakersy.
- Lecimy na bal się zabawić. Wolisz T czy S? - enigmatycznie spytał rówieśnika? - Decyduj się szybko i idziemy do Wielkiej Sali.
Powrót do góry Go down
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Lis 08, 2014 6:07 pm

- Co jak co, ale dostojeństwo jest wpisane w nasz dom. Co prawda zdarzają się jakieś beznadziejne przypadki, ale ja na pewno do nich nie należe. Z ciebie za to typowa gryfonka. Tylko nie odbierz tego jako komplement, bo wiem, ze wy gryfoni bywacie baaardzo dowartościowani. Może nawet bardziej od nas - prychnął i posłała jej lekceważące spojrzenie. Dla niego ona była uosobieniem Gryffindoru. Tylko brudnej krwi jej brakowało do spełnienia wszystkich "wymogów". Aż trudno było mu uwierzyć, że jest czystokrwista. Chociaż w końcu Syriusz Black również, a chłopak nigdy nie zdobył nawet odrobiny jego sympatii.
- Ja jestem praktykantem, a ty tylko uczennicą. To przede wszystkim ty masz szanować mnie. Przynajmniej jeśli nie chcesz mieć kłopotów. Zresztą, o czym ja mówię. Ty się wręcz prosisz o kłopoty na każdym kroku, ale to już twoja sprawa. A jutro rano radzę się lepiej zjawić i nie zaspać. Mam prawo ci przyznać szlaban o której godzinie uważam, więc nie próbuj tego wykorzystywać jako wymówkę - powiedział spokojnie. Wcale by się nie zdziwił, jakby po prostu zlekceważyła jego polecenie. Nienawidził tak niezdyscyplinowanych uczennic.
- Żadnego kakao - niemal warknął na skrzata, któremu nie trzeba było dwa razy tego powtarzać. - Proszę natychmiast opuścić kuchnie, panno Black. Inaczej przestanę być taki miły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Lis 08, 2014 7:33 pm

Długo czekać nie musiał.
Po chwili koło drzwi znów zrobiło się małe zamieszanie, po czym można było nieomylnie rozpoznać, ze ktoś właśnie wszedł.
Nad drobnymi skrzatami górowała blond czupryna Joe. Rowen uśmiechnął się na widok kumpla i przywitał z nim podając kawałek ciasta.
-Co tam masz?- spytał zjadając swój kawałek i wskazując ruchem głowy trzymany przez Joe pakunek.
- Zabawić powiadasz- oczy Rowena błysnęły zawadiacko.- Dawaj..-zamyśliła się na chwilę- T- zadecydował szybko, ciekaw co też te literki oznaczają. Miał nadzieję, że kumpel nie każe mu założyć stroju trola...chociaż.. i to by mógł zrobić. Jak się bawić to na całego, nie?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _





Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Lis 08, 2014 8:32 pm

Na skrzaty zawsze można liczyć. Ich ciasto było niezawodnie przepyszne.
- Stroje, naturalnie! T, powiadasz... Czyli S jest moje! Ekstra! W takim razie zakładamy i lecimy!
Joe odstawił sok i krakers na pobliskim stoliku i przykucnął. Wziął papierowy pakunek i rozerwał go, rozrzucając skrawki opakowania dookoła. Oczywiście skrzaty natychmiast przybiegły posprzątać. Joe uśmiechnął się do siebie, widząc stroje.
- Ciekawe czy Rowen już wie, co to będzie? - zastanawiał się puchon.
- TA-DAAAMMMMMMMMMMMMMMMMMM!!!! - na twarzy Dżo Dżo pojawił się jeden z najszerszych uśmiechów na świecie. -T dla Ciebie i S dla mnie!
Podał Rowenowi strój i zaczął z rozbawieniem obserwować jego reakcję. Po chwili podniósł się z podłogi, odwrócił plecami do kolegi, po czy rozebrał się do naga i założył swój genialny strój.
- Od razu lepiej! - oznajmił po chwili dodając. - Raz dwa bo Nam bal ucieknie!
Chwycił szklankę z sokiem i popijając dyniową rozkosz czekał do Rowena.
Imprezę czas zacząć.

///zrób zt dla Nas obu.
Powrót do góry Go down
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Lis 11, 2014 11:58 pm

Lucy przewróciła oczami.
- Taaak, skromność również - powiedziała. Już i tak miała przekichane, to kilka słów prawdy mu nie zaszkodzi. - Szacunek nalezy się obustronnie, kiedy ktoś nie zazsługuje na szacunek to nie ma się coś dziwić, że ludzie właśnie tak go traktują - wzruszyła ramionami. A o piątej i tak nie wstanie, nie ma mowy! - Tak, Marku, powiedz McGonagall, że kazałeś uczennicy biegać pod swoim oknem o pątej rano to na pewno potraktuje cię poważnie - powiedziała z lekka ironią, patrząc wymownie w sufit. Potem zmarszczyła brwi, kiedy praktykant zakazał podać jej kakao. Zeslizgnęła się opornie ze stołka. Chyba rzeczywiście będzie musiała wyjśc - Jakbyś kiedykolwiek był - westchnęła, udając, że bardzo się przejmuje tym, że nie jest dla niej miły. W tym momencie drzwi kuchni otworzyły się i weszła, dośc hałaśliwie, Verónica. Praktykant zdawał się jej nie zauważyć, ale Lucy niewiele myślać zawołała:
- Ver..! - urwała, gryząc się w język i przenosząc jak najbardziej niewinny wzrok na praktykanta, dłonią dając dziewczynie znak, żeby wyszła. Chciała naprawić swój błąd, jak zwykle najpierw coś zrobiła, potem pomyslała, ale może North uzna, że po prostu pomieszało jej się w głowie, że wydaje jakieś dziwne okrzyki. W końcu i tak mysli, że nie jest do końca zdrowa na umyśle, a w każdym razie jej nie lubi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Lis 12, 2014 2:51 am

Verónica cofała się tiptopami pod ścianę i jej pierwszym celem było schowanie się pod obrusem stoliczka na kółkach, jednego z wyposażenia skrzatów domowych. Miała nadzieję, że kiedy się tam schowa i podjedzie w stronę drzwi będąc niepozornym wózeczkiem, nie pogorszy już i tak złej sytuacji przyjaciółki. Cały misterny plan dopiero kiełkował w jej głowie, ponieważ teraz energicznie gestykulując i na migi przekazywała Lucy informacje, że ona jej tak nie zostawi i może pójść nawet na świadka do prof McGonagall, żeby zaręczyć, że cały ten szlaban jest niezasłużony. Skończyła te słowa gestykulować bardzo szybko, ponieważ mina młodej panny Black przez chwilę sugerowała, że bardziej skupiała się na znaczeniu jej ruchów niż na słowach praktykanta. Wskazała jej więc na Northa, żeby skupiła uwagę na nim i wróciła do wycofywania się.
Kiedy tak cofała się co i raz, wpadła na jakiegoś skrzata domowego, który właśnie przechodził za jej plecami i przeprosiła go niemym uściskiem dłoni w ramię, skrzat jednak uśmiechnął się wyrozumiale i odszedł do swoich spraw. Tak właściwie to skrzaty były całkowicie wyrozumiałe i trzymały język za zębami, widząc jak Verónica się skrada z sercem na ramieniu, w dodatku niepewna co robić, ponieważ dalej nie miała ochoty zostawiać Lucy samej. Dotarła jednak do sporego wózeczka na kółkach i postanowiła wgramolić się na dolną półkę. Dwa rozbawione skrzaty nawet uniosły obrus, żeby ułatwić jej zadanie.


Ostatnio zmieniony przez Verónica Vargas dnia Sob Lis 15, 2014 12:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Lis 15, 2014 12:41 pm

Patrzzył na Lucy surowo. Mogła mówić co chciała, ale oboje wiedzieli, ze to on miał prewagę. Był praktykantem, a ona tylko uczennicą.
- Cóż, panno Black. Musisz niestety mnie szanować, to twój obowiązek jako ucznia. Inaczej szlabany będą się mnożyć, a waszemu domu nie zostanie żaden punkt.
- Mam prawo dać ci szlaban, nie zasłonisz się swoją opiekunką, Black - powiedział spokojnie. Oczywiście od razu dostrzegł cyrk w jaki bawiły się dwie gryfonki. Naprawdę myślały, że to umknie jego uwadze? Zabawne. Nawet nie odwracając się za bardzo w tamtą stronę, rzucił:
- Widzę, ze panna Vergas ma wielką ochotę dołączyć do panny Black. Nie wygłupiaj się lepiej i chodź tu, bo nie będę cię wyciągał z pod tego stołu. A z ciebie Black kiepska aktorka. Wy gryfoni jesteście wyjątkowo łatwi do zauważenia. Robicie w okół siebie tyle szumu... - pokręcił głową
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Lis 16, 2014 7:22 pm

Przewróciła oczami, nie mówiąc już nic więcej. I tak zrobi jak będzie chciała, o! Może przyjśc na szlaban później, ale o 5 rano na pewno nie będzie się zrywać. Wysłuchała jego słów, które jednym uchem wleciały, a drugim wyleciały, a potem zaczęło się przedstawienie z Verócnią. Odetchnęła z ulgą, kiedy zobaczyła jak dziewczyna się chowa, ale niestety - North to zauważył. Lucy pacnęła się w czoło i przygryzła wargę. Przykro jej było, że wciągnęła przyjaciółkę w szlaban czy inne kłopoty, ale ta sytuacja wydała jej się tak komiczna, aż w końcu nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem.
- Spróbuj wyciągnąć ją spod stołu, może nauczysz się od nas trochę aktorstwa - powiedziała, zginając się wpół ze śmiechu, widząc jak Verónica wyczołguje się z kryjówki. - Przynajmniej się nas zauważa z dobrej strony - stwierdziła, ruszając niespiesznym krokiem w stronę drzwi.


Ostatnio zmieniony przez Lucy Black dnia Wto Lis 18, 2014 10:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Lis 18, 2014 12:26 am

Verónica słysząc słowa praktykanta, wywróciła na niego oczami, kiedy znajdowała się za jego plecami. W życiu nie znajdowała się jeszcze w tak idiotycznej sytuacji, kiedy to belfer kazał jej wyłazić spod stołu. Nie wiedziała co też jej strzeliło do głowy, że w ogóle tam weszła. Miała ochotę zarówno zapaść się pod ziemie jak i wybuchnąć śmiechem. Zdecydowała się jednak na to drugie, w podobnym momencie kiedy zaczęła się śmiać sama Lucy. Zginała się wpół ze śmiechu, patrząc jak Vera wychodzi spod stołu, natomiast ona sama zwijała się ze śmiechu na podłodze, ponieważ fala rozbawienia nie dała jej wstać. Kiedy w końcu się otrzepała i podniosła, obrzuciła praktykanta dosyć wyzywającym spojrzeniem.
- Vargas, jeśli łaska. - Rzekła lekko agresywnym tonem, były to jednak pozory, ponieważ po chwili wymieniły z Lucy rozbawione spojrzenia. - Zgadza się, jesteśmy łatwi do zauważenia i czerpiemy z życia garściami, a pan, panie North, nie powinien chyba kategoryzować uczniów na Gryfonów i resztę świata, tylko traktować wszystkich jednakowo, czyż nie? - Dodała, przesłodzonym głosem. Nie przejmowała się tym, że została odkryta.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Lis 22, 2014 8:25 pm

- Jesteście bezczelne i nie potraficie uszanować regulaminu szkoły, więc spotkają was zasłużone konsekwencje. Szlaban przez tydzień i 10 punktów od domu. Z takim podejściem zlecicie z pierwszego miejsca w rankingu szybciej, niż się tam wdrapaliscie - zakpił. Spojrzał na Veronice -Oczywiście traktuje wszystkich uczniów jednakowo. Gdybym przyłapał kogoś innego, również dostałby szlaban. Może oszczędziłbym tych punktów, bo raczej inni nie sa tak bezczelni, wy się same prosicie. A teraz odprowadzę was pod same drzwi waszej wieży. Zapewniam, że od dzisiaj będę pilnował kuchni i zaglądał tu w tych godzinach znacznie częściej, za każdym razem będę zmuszony odjąć wam punktów, więc jeżeli nie chcecie mieć ich na minusie, radzę się trzymać z dala od tego miejsca - powiedział spokojnie. Mark był słownie, skoro tak powiedział, to tak będzie robił. Jeżeli ktokolwiek miał do tego jakiekolwiek wątpliwości, prawdopodobnie nigdy nie miał z nim do czynienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Lis 22, 2014 8:35 pm

Lucy westchnęła ciężko. Niedługo w ilości szlabanów dogoni Syriusza i Jamesa. Chociaż nie, do nich jej jeszcze daleko. Ale jak da sobie radę bez wieczornego kakao?! Będzie musiała coś wymyślić, nie obejdzie się bez tego. Nie chciała miec już większych kłopotów, więc nic już nie mówiąc ruszyła w stronę wyjścia z kuchni. Szkoda jej było tych punktów. Szlaban był tylko dla niej, ale w przypadku punktów tracił cały dom. No cóż, jakoś je odrobi. Wyszła z pomieszczenia, machając do skrzatów. Poczekała na korytarzu na Marka, który wypraszał obie Gryfonki przed sobą. Rzuciła znaczące spojrzenie Verónice i ruszyły w stronę Wieży Gryffindoru. Mark nie żartował - naprawde odprowadził ich pod same drzwi.
- Dobranoc, Marku! - powiedziała jeszcze Lucy, wchodząc do pokoju i wiedząc, że zirytowała tym praktykanta, ale nim zdążył coś powiedzieć obie czmychnęły do salonu.

/zt x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Gru 06, 2014 2:13 am

Obudziło go pragnienie. Musiał napić się czegokolwiek i to natychmiast. Niepotrzebnie zmęczyli z Sofie te dwa dodatkowe kremowe piwa. Mieszanie trunków nigdy nie wychodziło nikomu dobre. Był środek nocy, a może nad ranem? Nie wiadomo, bo zimą jasno robi się dopiero w porze śniadania. W każdym bądź razie było ciemno. I zimno. Włożył więc na stopy grube skarpety i kapcie, a na ciało wciągnął puchaty sweter. Był gotowy do drogi. Całe szczęście, że kuchnia znajdowała się w lochach, daleko więc do niej nie miał. Tylko te skrzaty. Nie znosił ich. Dobrze, że chociaż one znają swoje miejsce i słuchają czarodziejów, a nawet sprawia im to przyjemność, służenie godnych magii. Z zapaloną różdżką szedł korytarzem w kierunku olbrzymiego obrazu z owocami. Gruszka. Musi połaskotać gruszkę. Swoją drogą był ciekaw, kto wpadł na taki durny pomysł przejścia do kuchni. Łaskotanie namalowanych owoców, też coś. Chcąc nie chcąc, zrobił co musiał. Owoc zachichotał jakby był żywy i po chwili wszedł do ciepłej, wypełnionej krzątającymi się wszędzie skrzatami, kuchni. Czy one w ogóle sypiają? zastanawiał się. Nie był tego taki pewien. Skrzaty go zauważyły i natychmiast otoczyły kołem. Każdy chciał go obsłużyć co nawet mu się podobało. Poprosił o sok pomarańczowy i coś słodkiego. Skoro już tu był... Posadziły go przy jednym ze stolików i zniknęły tylko po to, by za sekundę przytaszczyć dzbanek soku wielkości wiadra i górę czekoladowych ciastek. I on ma to wszystko zjeść? Sam? Nie, to niemożliwe. Zje najwyżej trzy, wypije sok i już go tu nie ma. Tylko po to tu przyszedł, po nic więcej....

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Afrah Suey

avatar

Liczba postów : 175

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Gru 06, 2014 3:54 am

Odkąd wróciła do szkoły nie sypiała dobrze. Męczyła ją nieobecność Swena, denerwowała ją swoboda, jaką miała. Nawet teraz, idąc w stronę kuchni, czuła się źle. W Dublinie mogła oczywiście wchodzić do kuchni w nocy, jednak... tam było inaczej. Zabawne, wszyscy tak bardzo pragną wolności. Afrah nienawidziła bycia wolną. Czuła się teraz jeszcze bardziej samotna. W szkole, pełnej uczniów, nauczycieli...
westchnęła cicho. Zmierzała do kuchni. W swojej czarnej, jedwabnej piżamie, na boso, z włosami związanymi w wysoki kok i kilkoma kosmykami błąkającymi się naokoło twarzy, odsunęła obraz. Potrzebowała się napić czegoś ciepłego. Doleje sobie kropel uspokajających i szybko zaśnie. Tak, to dobry pomysł. Chwilę po tym, jak skrzaty otoczyły ją wianuszkiem, uśmiechnęła się niemrawo.
- Panienka coś zje? Zaraz, pierożków przysmażymy!
- Coś do picia!

Zawsze zastanawiała się, co skrzaty w tym widzą. Chyba dopiero teraz, kiedy wróciła w tym roku do szkoły, zrozumiała, co trzyma je w doskonałym humorze, kiedy usługują innym. To, co ją trzymało przy Swenie. Przywiązanie.
Dopiero kiedy podniosła głowę dostrzegła chłopaka siedzącego przy blacie. Zbladła, jednak po chwili westchnęła. Miała prawo przyjść do kuchni. Chciała się napić. Może i coś zjeść.
- Dziękuję, Błękitku. Kilka pierożków wystarczy. I może sok jabłkowy.
Usiadła przy najbliższym kawałku blatu i przetarła oczy. Czuła zmęczenie. Była zmęczona, styrana brakiem snu, pracami domowymi, tym... wszystkim. Nie, żeby miała depresję. Wciąż sie uśmiechała, plotkowała z Amelią, rzucała poduszkami z Rowanem. Miała nadzieję, że szybko dostanie swoje pierożki. Westchnęła z ulgą, kiedy skrzat, którego wcześniej nazwała Błękitkiem, przybiegł do niej z talerzem i górą pierogów, wielkim dzbankiem soku, szklanką i talerzykiem z ciasteczkami.
- Przecież ja pęknę...
Jęknęła, jednak wielkie, wpatrzone w nią z wyraźnym oddaniem zielone oczy skrzata, zmiękczyły serce i żołądek Af. Nabiła pierożka na widelec i ugryzła go.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _













If I die young bury me in satin, lay me down on a bed of roses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1727-afrah-suey
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Gru 08, 2014 12:00 am

Właśnie miał zamiar ugryźć jedno z wielkiego stosu, czekoladowych ciasteczek, gdy w kuchni pojawił się ktoś jeszcze. Dziewczyna. Nie znał jej, ale na pewno mijał na korytarzu lub miał z nią jakieś lekcje. Przyjrzał się jej dość uważnie. Zaraz, zaraz, to nie jest czasem przyjaciółeczka Fern? Po bezczelnym gapieniu się na nią, stwierdził, że to jednak ona i uśmiechnął się. Będzie można trochę z kim pogadać, nastraszyć czy choćby podenerwować. Ugryzł ciasteczko. Dobre. Nawet bardzo. Udał, że zupełnie stracił zainteresowanie jej osobą i skupił się na swoim soku i deserze, ale dyskretnie zerkał w jej kierunku. Odczekał stosowną chwilę, by usiadła, a skrzaty odeszły i ruszył do niej. A co. Przy okazji zabrał też swoje jedzenie.
- Kogo my tu mamy? Słyszałaś o tym, że nie wolno wałęsać się po zamku w nocy? Minus dwadzieścia punktow dla... Hufflepuffu, czyż nie? - powiedział bezczelnie siadając obok dziewczyny, nawet nie pytając o pozwolenie, bo i po co. Nie będzie się nudziła zarówno ona jak i on.
Siedział jakiś czas, oczekując odpowiedzi, kiedy jej nie otrzymał uznał, że dziwczyna jest niemową. Wzruszył ramionami, zjadł swoje ciasteczka, wypił sok i wyszedł.

zt.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Agnes Mikelson

avatar

Liczba postów : 72

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Sty 30, 2015 12:44 am

Ledwie zdążyły przekroczyć próg dookoła nich zaroiło się od skrzatów. Otoczyły je ciasnym kręgiem przekrzykując się wzajemnie.
- Co podać?
- Panienki usiądą!
- Co podać?
- Eeee... - Nie była przyzwyczajona do tego ze jej usługiwano. - Może powiedzcie po prostu gdzie co macie a ja sama...
Dwa skrzaty natychmiast chwyciły ją za kolana.
- Niech panienka nie mówi takich bzdur! Niech panienka siada! - Ciągnęły ją w stronę ławki. Kilka innych popychało ją od tyłu. Musiała wyglądać przekomicznie. Prawie biegła, uważając jednocześnie by nie podnosić nóg zbyt wysoko. One były takie drobne! Jej martensy z pewnością połamały by im stopy.
- Panienka sama... Dobre sobie!
Nim się obejrzała siedziała już na ławce a na jej kolanach w niewiadomy sposób znalazła się serwetka.
- Co podać?
Zaniemówiła na chwilę otrząsając się z szoku. Kątem oka dostrzegła jak Anarhold i Jessi dosłownie zataczają się że śmiechu idąc w ich stronę. Skrzaty wpatrywały się w nią swoimi wielkimi oczami.
- To ja... Poproszę kawę.
- Cappuccino? Latte? Robusta? - Skrzekliwe głosy mieszały się że sobą.
- Zwykła czarna... I może... Może tosty.
Wszystkie stworki natychmiast rozbiegły się kłócąc się o to który z nich pierwszy przygotuję zamówienie. Agnes rozejrzała się z ciekawością. Panujący w pomieszczeniu chaos był jedynie pozorny, co w połączeniu z niewielkim wzrostem jego pracowników przywodziło na myśl powiększone do niebotycznych rozmiarów mrowisko. Z zasady nie lubiła mrówek. Była na nie uczulona. Nie mogła jednak zaprzeczyć, że sytuacja miała w sobie sporo uroku. Rzadko kiedy udawało się komuś wprowadzić ją w takie osłupienie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Być może istnieją czasy piękniejsze,
ale te są nasze..."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3306-agnes-mikelson
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Sty 30, 2015 7:49 pm

Jessi szła do kuchni z szerokim uśmiechem i nadzieją że kochane skrzaty już jej wybaczyły to że upiła kilkoro z nich piwem kremowym a później zamieniła kuchnię w wielkie pole bitwy nie tak dawno temu. Podczas ostatniej wizyty w kuchni dostała wielki kosz z jedzeniem dosłownie w drzwiach i została wręcz wypchnięta za drzwi co sprawiło u niej atak śmiechu.
Tym razem jednak skrzaty zaczęły pozdrawiać ją wesoło i proponować ulubione przysmaki co oznaczało że zapomniały już o kacu. Niektóre pytały nawet czemu tak dawno tu nie zaglądała co oczywiście grzecznie wyjaśniła im nadmiarem obowiązków oraz świątecznymi feriami w domu.
Panna Mall swoje kroki stawiała w kuchni pewnie i w obranym z góry kierunku. Podeszła do wielkiego blatu i wskoczyła na niego zgrabnym susem.
Popatrzyła rozbawiona na Agnes która obskoczona została przez skrzaty z wszystkich stron.
- Anka a pamiętasz jak my tu pierwszy raz przyszłyśmy? Zachowywały się nie wiele lepiej prawda? Uwielbiam gdy kogoś widzą w kuchni pierwszy raz chcą wtedy pokazać całą swoją życzliwość. - szczerzyła się teraz szeroko nie myśląc o żadnych zmartwieniach, była lekka jak piórko.
Jednak jej śmiech został nagle zagłuszony przez... burczenie jej brzucha!
- Panienka Jessi tak głodna! Co podać! - Rzuciłą się w jej stronę starsza skrzatka.
- Spokojnie, spokojnie ja poproszę tylko...- zaczęła jednak nie było jej dane skończyć bo w słowo wtrącił się skrzat z ocieplaczem od czajniczka na głowie.
- Sałatkę z kurczakiem i dwa chrupiące tosty z masłem oraz szklankę zimnego soku jabłkowego z listkiem mięty?- Mall roześmiała się serdecznie, jak te istoty ją dobrze znały.
- Tak poproszę i na deser jakieś dobre ciacho i kawę taką jak zawsze na wynos dobrze. Kubek zostawię tam gdzie zawsze. Anka a ty co jesz? - podniosła wzrok na przyjaciółkę. Uwielbiała ten szmer i ogólny harmider panujący w kuchni. Tyle fajnych wspomnień miała związanych z tym miejscem. Dotarło do niej że może być to jedna z ostatnich przed opuszczeniem szkolnych murów wizyta tutaj.
- I jak Ci się tu podoba Agnes?- zapytała dziewczynę która niewątpliwie wyglądała na oszołomioną.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Agnes Mikelson

avatar

Liczba postów : 72

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Lut 02, 2015 4:07 am

Jessi i Anka czuły się w kuchni bardzo pewnie. Z pewnością bywały tu już nie raz. Gdy tylko Mall zakończyła wspominać swoją pierwszą wizytę jej brzuch jak na zawołanie zaczął burczeć.
Cóż za wspaniale wyczucie chwili...
Skrzaty musiały znać ja już bardzo dobrze. Nie zdążyła nawet powiedzieć na co ma ochotę a te już wiedziały co należy jej podać. Gdy na koniec poprosiła jeszcze o kawę na wynoś Agnes uśmiechnęła się. Bardzo jej się ta opcja podobała.
Gdy skrzaty otoczyły jej przyjaciółkę, Mall zwróciła się do niej.
- Hmm... - musiała chwilę przemyśleć wypowiedź - Właściwie wyobrażałam sobie to miejsce podobnie. Wiedziałam, że jest duże i pełne skrzatów. Nie przypuszczałam jednak, że tak żywotne z nich osóbki. Aż dziw, że przy takim harmiderze tu na dole nie poumieraliśmy jeszcze z głodu.
- Z głodu? Z głodu? - Jeden że skrzatów podbiegł do niej z wytrzeszczonymi oczami. Przestraszyła się, że niechcący go uraziła. Już chciała się wytłumaczyć gdy ten zaczął biegać jak oszalały w kółko i krzyczeć:
- Panienka umiera z głodu! Panienka umiera z głodu! Szybko! Szybko! Panienka umiera z głodu!
Szczęka jej opadła. Przez chwilę chciała wyjaśnić sytuację jednak szybko skapitulowała.
Po raz pierwszy od wielu miesięcy roześmiała się, szczerze i głośno.
- I podoba mi się tu. Nawet bardzo.
Wiedziała, że oto zyskała kolejne miejsce do swoich nielegalnych wycieczek.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Być może istnieją czasy piękniejsze,
ale te są nasze..."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3306-agnes-mikelson
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Lut 07, 2015 4:49 pm

/Anka się nie obrazi jak trochę popiszemy same Wink /


Jessi machnęła ręką jak gdyby to co działo się tu na dole w tej chwili to było na prawdę nic.
- Musiała byś widzieć co się tutaj dzieje jak dasz im piwa kremowego.- zachichotała widząc minki niektórych skrzatów.
- Po ostatniej imprezie przez ponad miesiąc skrzaty obsługiwały mnie przy drzwiach w obawie że znowu je namówię do imprezowania. - wyszczerzyła się szeroko do stworzonek, które zaczęły ukrywać swe uśmiechy na wspomnienie tamtych wydarzeń.
Jessi zaczęła śmiać się w głos gdy skrzaty zinterpretowały dosyć opacznie słowa dziewczyny.
- Widzisz tu trzeba uważać na słowa one tak zawsze. Patrz na to. - Jessi wstała i przeszła się wzdłuż długiego blatu roboczego by po chwili odezwać się słowami - Wiesz Agnes najbardziej to lubię takie małe babeczki w kształcie złotego znicza z płynną czekoladą w środku, skrzaty zawsze takie dla mnie robią po meczu...- nie skończyła nawet dobrze mówić a trzy skrzaty rzuciły się do szafek i zaczęły wyciągać potrzebne składniki, miski łyżki i zabrały się za przygotowywanie wspomnianego smakołyku. Mall wzruszyła tylko ramionami.
- Ten typ tak ma, jak coś powiesz to już koniec. - wróciła na swoje miejsce i upiła duży łyk gorącej kawy która czekała już na nią.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Agnes Mikelson

avatar

Liczba postów : 72

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Lut 09, 2015 11:47 pm

Prefektka deprawująca domowe skrzaty...
Agnes nie mogła powstrzymać się od chichotu. Nie piła dużo jednak od kremowego piwa nie stroniła. Nim cokolwiek zawirowało jej w głowie zawsze miała już żołądek wypełniony płynem do tego stopnia, że dobrowolnie rezygnowała z tego smakowitego, choć wątpliwego trunku.
Kiedy dziewczyna zaczęła z przesadą snuć fantazje o wyjątkowych ciasteczkach bacznie obserwowała skrzaty rzucające się do pracy. Nie mogła nadziwić się siłę przywiązania.
Upiła łyk kawy rozkoszując się rozchodzącym się po jej organizmie ciepłe.
- Trzeba przyznać, że nieźle to wszystko opanowałaś... Masz może jeszcze jakieś wskazówki?
Gryfonka skojarzyła jej się z uczniowską iskrą zamku, która to czegokolwiek nie dotknęła - wzniecała żywy płomień.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Być może istnieją czasy piękniejsze,
ale te są nasze..."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3306-agnes-mikelson
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Lut 11, 2015 2:38 pm

Jessi machnęła ręką. - Jak byś była tu gościem tyle lat co ja też byś znała wszystkie sztuczki. - panna Mall ogrzewała swoje łapeczki gorącym kubkiem patrzyła z uśmiechem jak skrzaty rozpuszczają czekoladę i przygotowują ciasto do pysznego deseru o jakim wspomniała Jessi.
- Wskazówki nic tu nie dadzą bo nie są potrzebne. Te małe istotki są po prostu tak szalenie mądralińskie i uczynne że same szybko odkrywają co najbardziej się lubi, wystarczy być tu częstym gościem i być dla nich uprzejmym. Wiesz jak to jest ty jesteś dla kogoś miła to ten ktoś dla Ciebie też. Żadnej filozofii w tym nie ma. - wzruszyła ramionami i podeszła do skrzata i wsadziła palec do miski z płynną czekoladą, skrzat bardzo delikatnie i z szerokim uśmiechem uderzył ją drewnianą łyżką do rękę ganiąc w ten sposób za podjadanie a gryfonka zabrała palce który oblizała z czekolady i uśmiechnęła się iście niewinnie.
- Pyyyychotka, palce lizać. - wyszczerzyła się do skrzata który zaśmiał się pod nosem i puściła Agnes oczko.
- Sama widzisz żyć nie umierać. A jak je ładnie poprosisz to dadzą ci wałówkę na wynos. - ledwo to powiedziała jeden ze skrzatów zabrał się za pakowanie jedzenia!
- czego tylko Panienki sobie życzą, na co tylko mają ochotę.- pokrzykiwał, biegając w podskokach od szafki do szafki i pakując smakołyki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuchnia   

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Lochy-