a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Nie Paź 05, 2014 6:14 pm



Spory gabinet, gdzie za czarnymi drzwiami i kamiennymi schodami..Znajduje się wejście do sypialni Sebastiana..Jednak pierwsze co rzuca się w oczy, po przejściu na VI piętrze..Jest stylowo urządzony gabinet..Wszystko jest utrzymane w ciemnych i harmonizujących ze sobą barwach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Nie Paź 05, 2014 6:30 pm

Nana nie mogła się poruszyć. W głowie brzmiał jej jedynie odgłos szybkich kroków, czuła czyjeś dłonie na swoim ciele. Nie mogła myśleć, zupełnie, jakby ktoś wepchał jej przez ucho do mózgu watę. Nie pamiętała co się stało, wiedziała jedynie, że nie może oddychać. Czy tak wygląda śmierć? Sebastian ją zabił? Pewnie był do tego zdolny, skoro nie ma oporów przed rzuceniem chuderlawą nastolatką o ścianę. Potężną ścianę.
Gryfonka czuła, że środowisko się zmienia. Miękki materiał pod jej plecami, a chwilę później zimne, roztrzęsione ręce. W ogóle zrobiło jej się zimno. Może to kolejny etap przed piekłem, żeby dostała tam szoku termicznego? Bo Marie nie miała wątpliwości, że trafi do piekła. Zrobiła tak wiele złych rzeczy, że na pewno na to zasługiwała.
Nagle poczuła ucisk na klatce piersiowej, dopuszczający do jej zadręczonych płuc upragniony tlen. Wzięła łapczywy wdech, podrywając się do góry. Zaraz jednak z jękiem bólu upadła na materac.
- Oh, moje żebra - jęknęła ponownie, zaciskając powieki. Wzięła kilka głębokich wdechów, kładąc dłonie na swoim nagim brzuchu.
Ej, zaraz, nagim?! Otworzyła szeroko oczy i napotkała twarz Sebastiana. O dziwo zaniepokojoną, chociaż tego nie zauważyła. Oczy Sebastiana, wgapiające się w jej tors, jedynie przykryty stanikiem.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - wrzasnęła z paniką, mając nadzieję, że ktoś ją usłyszy i uratuje. Zignorowała ból, który rozpalił jej żebra. Próbowała poderwać się do góry, by uciec, jednak skończyło się to bolesnym upadkiem na ziemię. Zwinęła się z bólu na podłodze i aż przygryzła wargę. Nigdy nic ją tak chyba nie bolało. Musiała się stąd wydostać. Kto wie, co by się stało, gdyby była nieprzytomna trochę dłużej? Pewnie zostałaby zgwałcona, poćwiartowana, a potem porzucona w Zakazanym Lesie!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Wto Paź 07, 2014 10:22 pm

Sebastian ostatnimi czasy nie mógł siebie zrozumieć. I to zazwyczaj przy pannie Clarke. Całkiem inaczej reagował na jej zachowanie, a także odbierł jej słowa. Mogłoby się wydawać, że ten typ jest typowym cynikiem, a jednak czyjeś zdanie go interesuje. I to jeszcze zdanie złodziejki, która okrutnie go uwiodła i bezlitośnie odrzuciła. Może spodobało mu się to, że nie może jej mieć na zawołanie? Że nie rzuca mu się w ramiona, jak pierwsza lepsza dziewczyna? W gruncie rzeczy nawet nie mòwcie mu, że jest kimś zainteresowany, bo skoro wyparł to w sobie, to jakby miał wierzyć wam? Z pewnością coś niesamowitego się z nim działo. Zależy tylko, kiedy on sam to dostrzeże.
Sebastian trzymał na rękach Marianne, która oddychała, choć straciła przytomność. Patrzył z troską na jej bladą twarz, choć sam tej troski w sobie nie widział. Biegł niemal po korytarzach, a jego szata piwiewała na wietrze. Po jakże długiej podróży, w której naraził się na mnóstwo ciekawskich spojrzeń, kilka pytań odnośnie dziewczyny i co gorsza zachwycone westchnienia uczennic. Bo właściwie było pięknego w widoku młodzieńca, który trzymał na rękach drobną bezwładną czarodziejkę. Cholera, ona zemdlała... A wy się zachwycacie! Sebastian wparował do pokoju, położył ostrożnie, ale z należytą szybkością Marianne na łóżku, odchylił jej brodę, udroźniając jej drogi oddechowe, nogi zaś uniósł wysoko i podparł o swój tors, zdzierając z niej koszulkę, by sprawdzić, czy nie ma krwotoków, bądź złamań. Podczas tych czynności nawet nie zastanawiał się nad jej pięknym ciałem, a działał, by przywrócić do zdrowia Marianne. Nie chciał stosować na niej magii, niektóre mugolskie zabiegi były równie skuteczne. Tuż po chwili zdecydował się zmoczyć swoją koszulkę, którą uprzednio ściągnąć, by zbić jej ewentualną temperaturę. Nie zdążył opuścić pomieszczenia, a usłyszał krzyk. Cofnął się i z hukiem wpadł do sypialni. Zdziwił się jak i zaniepokoił, gdu zastał Nanę na podłodze. Podniósł ją, nie zważając na jej szarpaninę. Kiedy już uporał się z Gryfonką, przysiadł obok niej i spytał zadziwiająco grzecznie: - Powiedz mi co Cię boli.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Sro Paź 08, 2014 10:22 am

Marianne darła się w niebogłosy, gdy praktykant zaczął ją podnosić. Nie mogła mu się tak po prostu dać, więc szarpała się z całą swoją metr pięćdziesiąt pięć mocą, przy okazji nabawiając się jeszcze większego bólu żeber. I on jeszcze śmie ją dotykać! Po tym wszystkim, co za bezczelny dupek, no naprawdę. Gdy tylko Nana wylądowała na łóżku, od razu odsunęła się trochę od Sebastiana i posłała mu najbardziej podejrzliwe spojrzenie w całym swoim życiu.
- Nie mam zamia... Że co? - spytała zaskoczona, słysząc jego słowa. Zamrugała kilka razy, zmrużyła oczy i wbiła jeszcze bardziej wątpliwe spojrzenie w twarz Castellano. Przybliżyła się do niego nieco, starając się określić stan jego źrenic. - Naćpałeś się? - mruknęła cicho. Lekko speszyła się, gdy patrzył na nią w taki dziwny sposób. No nie wiem... Troskliwy? Ale czy "Sebastian" i "troskliwy" w jednym zdaniu, to nie jest przypadkiem oksymoron?
Gryfonka westchnęła głęboko i skrzywiła się delikatnie. Nie ma co sobie z nim pogrywać, bo tylko źle się to skończy. Trzeba korzysta z jego uprzejmości, póki nie zmieni się znowu w Hulka.
- Żebra. Wiesz, trzasnąłeś mną o ścianę mocniej, niż ja kaflem - mimowolnie parsknęła śmiechem na to porównanie. Skrzyżowała ramiona na piersiach, starając się jak najbardziej zasłonić. Przy okazji patrzyła na Sebastiana kątem oka, pełna wątpliwości co do jego "przemiany". Świetnie by było, gdyby został taki stan rzeczy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Czw Paź 30, 2014 9:49 am

Dostrzegł zdziwienie w oczach Marianne. W ułamku sekundy tkwiła pomiędzy nimi cisza. Oboje wyrażali zdziwienie, zarówno ona jak i on. Dała mu do zrozumienia, że zrobił coś, co nie było do niego podobne. Powinien się teraz wściec, ponownie chwycić ją i cisnąć na ścianę. Znowu zrobił coś zupełnie innego. Zmrużył oczy, patrząc na nią niemal okiem doktora. Zbadał ją spojrzeniem, uważnie i całkowicie bez emocji. Chyba że z troską, którą w tym pomieszczeniu dostrzegała jedynie Nana. Dziewczyna pochyliła się i spytała, czy ćpał. Zacisnął wargi w wąską linię próbując pohamować nagły atak śmiechu. Czasami była taka bezpośrednia. Chyba nie ukazał swojego rozbawienia, sprytnie go ukrył pod maską obojętności. Przysiadł obok niej dość ostrożnie, żeby przypadkiem nie spłoszyć jej, choć wątpił, czy mogłaby mu uciec ponownie - w końcu raz już spróbowała i nie wyszło jej to na dobre. Sięgnął po jej koszulę, w końcu nie nabawiła się jakiś złamań, tym bardziej krwotoków. Ponadto nie chciał wyjść na zboczeńca. Choć prawdopodobnie tak go właśnie widziała panna Clarke. Wywrócił oczyma, bo chyba chciała nawiązać z nim luźną konwersację, a on wciąż krył do niej wielką wściekłość. Dlatego nie chciał ukazywać dobroci, o ile w ogóle coś takiego w nim było - bo z czasem ludzie zaczną ją od Ciebie po prostu wymagać. Sebastian stwierdził nareszcie, że nie będzie się z nią bawić. Wcześniej obawiał się, że znowu zacznie się wyrywać, ale to nie miało znaczenia... zaczęła do niego gadać, a więc szybko musi załatwić swoje. Przyłożył dłoń do jej nieco wystających żeber. Ucisnął raz, obserwując jej reakcję.
- Boli Ciebie, kiedy uciskam? - spytał, robiąc to po raz drugi. - Trzeba było mnie nie prowokować, mała złodziejko. Ale Gryfoni już tak mają w naturze.
Chłopak nawet nie myślał o przeprosinach. To musiałaby być dla niego hańba i oznaka słabości. A on przecież nie był słabeuszem, no coś ty!
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Czw Paź 30, 2014 3:18 pm

Marianne od razu przechwyciła bluzkę i naciągnęła ją na siebie szybkim gestem, co wywołało kolejny jęk bólu. Przeklęła pod nosem (cholercia jasna, niech to dunder świśnie!) i wzięła głęboki wdech, by się opanować. Zaraz jednak Sebastian zaczął macać ją po żebrach i bóg wie jeszcze gdzie, więc podskoczyła na łóżku i z bólu i z zaskoczenia, przez co jeszcze bardziej zaczęło ją boleć (FUCK LOGIC).
- Po pierwsze - nawet jeśli cię prowokowałam, to nie znaczy, że masz mną rzucić o ścianę. Powinieneś pójść na kurs panowania nad agresją, czy coś - parsknęła nagle wyjątkowo zirytowana. - Po drugie, nic nie kradłam. Wzięłam tylko to, co należało do mnie. - Marianne uniosła dumnie głowę i pewnie spojrzałaby na Sebastiana z góry, gdyby nie to, że jest cholernym kurduplem. - I tak, jestem prawdziwym Gryfonem. I jestem z tego cholernie dumna - zakończyła, chwyciła swoją torbę, w której dalej dzielnie spoczywał pamiętnik, i pewnie wyszłaby bardzo energicznym, dumny krokiem - niestety, szła dość wolno, po drodze wijąc się z bólu.
Goddemyt. Wielkie wyjścia nigdy jej nie wychodziły.

//zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Czw Paź 30, 2014 3:28 pm

Zaskoczyły go jej słowa. Od kiedy ten pamiętnik należał do niej? Przeklęta dziewucha! Syknął po cichu, mając ochotę znowu potraktować ją brutalnie. Pokręcił jednak głową i uprzątnął wszystko. Następnie postanowił, że wyruszy sobie na jakąś wieżę. Widoki stamtąd z pewnością poprawią mu humor.

/zt
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Sob Lis 01, 2014 7:44 pm

Marie wcale nie dała się spokojnie prowadzić, o nie. Próbowała wyrywać się i wrzeszczała ile sił w płucach (GWAŁT! POMOOOCYYY, GWAAAŁT!). Sebastian pozostawał niewzruszony, do czasu, gdy Marie ugryzła go w nadgarstek. Wtedy praktykant zirytowany przerzucił ją sobie przez ramię i w tej oto pozycji postanowił zawlec ją do gabinetu. Marie taka opcja wyjątkowo się nie spodobała, więc dziewczyna wkurzyła się jeszcze bardziej. Uderzała w plecy Castellano swoimi małymi piąstkami, nie ustając w krzykach. W końcu dotarli do gabinetu.
- Puszczaj mnie, ty padalcu, tyyy! - krzyknęła dziewczyna, gdy tylko drzwi się za nimi zamknęły.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Sob Lis 01, 2014 10:18 pm

Jak zwykle Marianne się rzucała. Sebastian myślał, że przyzwyczaiła się już ona do tego, że nie może się po prostu z nim szarpać. Praktykant przerzucił ją przez ramię kompletnie nie reagując na jej ciosy. W końcu postawił ją w swoim gabinecie, drzwi zaś zamknął, gdyby tej wpadła na myśl szybka ucieczka. Sebastian oparł się o ścianę, przyglądając się ze skupieniem Marianne. W pewnej chwili wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
- Nie posądzałem Ciebie o to zaklęcie. Widziałaś, jak wyglądała będąc zupełnie łysa? - zaczął tak niespodziewanie, zapewne kompletnie zaskakując Gryfonkę. Sebastian zdał sobie z tego sprawę, poprawił więc skrzydła i odchrząknął cicho.
- Rozumiem, że ostatnio wywołuję u Ciebie wściekłość. Nie możesz znieść widoku kobiet, które otaczają mnie wianuszkiem. Wszystko rozumiem, kochanie. - przyznał poprzez kiwnięcie głowy. Ruszył zaraz do barku i wyjął szklaneczkę, do której wlał swoje ulubione whisky. Uniósł butelkę i jednym gestem zapytał, czy też chce. Odłożył butelkę, bo odpowiedź zapewne była jasna i sam jednym gwałtownym ruchem przechylił szkło, zalewając gardło alkoholem. Poczuł to przyjemne znane mu ciepło. W końcu zdecydował się zastosować jakieś metody wychowawcze.
- Powinienem odjąć Ci punkty, czy coś w tym rodzaju, prawda?
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Sob Lis 01, 2014 10:46 pm

Marie spojrzała na Sebastiana z osłupieniem. W jej głowie już układało się coś na kształt prepare for battle, a on zaczął się śmiać. Gryfonka mimowolnie również się uśmiechnęła, a raczej kąciki jej ust samoczynnie uniosły się w górę. Przysięgam, że próbowała z nimi walczyć!
Zaraz jednak jej uśmiech nastąpił wielkiemu rumieńcowi, który wykwitł na jej twarzy na słowa Castellano. Zrobiła się cała czerwona jak burak, a przy tym na jej twarzy pojawił się peszek absolutny, chowany wściekłością.
- Chciałbyś! - parsknęła, chociaż jakoś tak zrobiło jej się gorąco. Kochanie. - Co ty sobie myślisz, co? Masz wyjątkowo wybujałe ego! - stwierdziła wzburzona Gryfonka i zmarszczyła zabawnie nos, manifestując tym swą całkowitą frustrację i oburzenie. Zaraz potrząsnęła gwałtownie głową na jego propozycję, rozburzając przy tym swoją i tak już rozwaloną fryzurę jeszcze bardziej.
Na słowa Sebastiana dziewczyna skrzyżowała ramiona na piersi. Łypnęła na niego spode łba. Musiała wyglądać teraz jak dzieciak, przyłapany na gorącym uczynku.
- Ta głupia papuga pewnie i tak już to zrobiła. Chyba że chcesz mnie ukarać za twoją kostkę. - Marie mimowolnie uśmiechnęła się z satysfakcją. - W ogóle, co ona cię tak zabandażowała? Cóż za głupia istota. Już więcej ci ta whiskey da.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Nie Lis 02, 2014 4:17 pm

Sebastian zauważył, że Marianne walczy z okazaniem uśmiechu. Dziwne emocje to w nim wywołały. Sam nie umiał ich pojąć i był widocznie nimi zmieszany. Czyżby coś się z nim zmieniało? Z nimi? Sebastian zmrużył powieki, zastanawiając się, czy te rumieńce są oznaką wściekłości, czy też oznaką, że miał rację. Nakazał sobie nie rozmyślać o tym długo. W końcu nie mógł sobie pokazać, że w jakimś aspekcie mogłoby mu zależeć. Omijając akceptację i dumę ojca, co było jego pierwszorzędnym zamiarem. Sebastian zareagował z ulgą na jej wybuch złości. Choć gdzieś w środku żałował, że to jednak nie chodziło o zazdrość. Niemniej jednak to nie oznaczało, że nie mógł zepsuć jej jeszcze bardziej humoru.
- Po prostu znam swoją wartość. I wiem, jak działam na kobiety. Na Ciebie działam nazbyt dobrze. - kiwnął głową, wlewając kolejną szklankę trunku. Tą szklaneczką zaczął się delektować. Popijał ją co jakiś czas, zastanawiając się co mógłby z nią zrobić. Punkty? Tydzień z Hagridem, bądź Filchem? Hm, kuszące. Nagle Nana zaczęła krytykować Sofie. Odłożył szklankę uśmiechając się jakby sam do siebie.
- Może to nie było zbyt inteligentne, ale z pewnością jest bardziej zdecydowana niż ty. - miał nadzieję, że domyśli się, o czym mówił. Wciąż źle przyjmował fakt, że najpierw go uwiodła, a potem bezczelnie odrzuciła. - Oj Marianne... w sumie masz potencjał. Możesz stać się kimś tak wielkim jak ja.
Podszedł do niej znacznie bliżej. Jednak dość ostrożnie, najpierw wychwytując jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Nie Lis 02, 2014 10:04 pm

Marie zrobiła sie jeszcze bardziej czerwona, o ile to w ogole było możliwe. Musiała teraz wyglądać jak piwonia. Seryjnie, prawie ze cebulki jej włosów rownież stały sie czerwone. To było wyjątkowo dziwne. Nana oczywiście tłumaczyła sobie, ze to wszystko przez złość. W końcu była na niego zła, prawda? Tylko ze... O co? Tutaj Marie zastanowiła sie na chwile. O co ona była zła? Nasunęło jej sie wiele odpowiedzi, ale żadna z nich sie jej nie spodobała. Aż skrzywiła sie z niezadowoleniem.
- Kobiety za to nie działaja na ciebie w aż tak spektakularny sposób, prawda? - spytała, nagle uśmiechając sie złośliwie. - Oh, czekaj! Jest taka jedna. To ja - oznajmiła pełnym samozadowolenia tonem. Niech sobie nie myśli, ze wygrał!
Na słowa Sebastiana Nana wymruczała pod nosem cos jak: Taaa, zdecydowana i bardziej dziwkowata niż Marzena z Norkturna. I tak, to rownież było nawiązanie do ich ostatniej wspólnej nocy.
Nana spojrzała na Sebastiana z nagłym zdecydowaniem. Zmrużyła delikatnie oczy. Tym razem bliskość Castellano nie wywarła na niej najmniejszego wrażenia, pomijając fakt, ze musiała unieś głowę. Dziewczyna wypchnęła biodro i oparła na nim dłoń, uśmiechając sie ironicznie.
- Wolalabym umrzeć, niż stać sie taka jak ty - powiedziała cicho, a uśmieszek nie schodził w jej ust. I nie, nie spuściła wzroku. Bardzo perfidnie patrzyła Sebadtianowi prosto w oczy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Sro Lis 05, 2014 7:30 pm

Tym razem to on wydał się być wzburzony jej wypowiedzią. Nie tak miała zareagować. Jak ona mogła w ogóle twierdzić, że jest tą jedyną w jego oczach? Sebastian prychnął tylko, ciskając niebezpiecznie mocno szklankę z whisky na stół i nie minęła sekunda, a stał blisko niej wymieniając długie pełne dziwnej emocji, którą zwykle nazywał nienawiścią.
- Aż tak Ciebie zniszczyłem? Że stałaś się kompletnie ślepa... przestań dziecinko. Jesteś dla mnie nikim, nic dla mnie nie znaczysz. - wypowiedział ostro i dobitnie, choć w jego oczach igrało powątpienie. Już nawet przed sobą samym ciężko było mu zgrywać te chore scenki. Już sam w nie powoli nie wierzył i chyba niestety, sama Marianne zaczęła odczuwać, że nie jest ona mu obojętna. Albo po prostu chciała go zdenerwować tymi słowami... i cóż, udało jej się.
Prawie wybuchnął śmiechem, kiedy ze złością zaczęła krytykować Sofie. Pokręcił głową, dłonie zaś skrzyżował na klatce piersiowej. Nie wiedział co odpowiedzieć, właściwie nie znał Sofie - albo skrytykowała ją z zazdrości, co jest bardzo możliwe, albo rzeczywiście Ślizgnoka miała taką opinię. Nana stwierdziła, że wolałaby umrzeć, niż być kimś takim jak on. Uodpornił się na takie słowa, albo po prostu je zlekceważył, w końcu był wpatrzony w siebie tak, że równie dobrze mógłby być odzwierciedleniem Narcyza z mitologii. No i jeszcze w nią. Wpatrzony. Cholera. Złapał za jej nadgarstki, jednak niezbyt mocno.
- A jednak się stajesz... stałaś się wredna, mściwa, bardzo wściekła i... świrujesz powoli. - ostatnie słowa wypowiedział z uśmiechem. W sumie lubił jej wściekłość. Inaczej by jej nie wywoływał.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Sro Lis 05, 2014 8:09 pm

Nana uśmiechnęła sie z satysfakcja, widząc wybuch Sebastiana. Tak, dokładnie na to czekała! Oh, jak ona uwielbiała go denerwować, to aż chore. To prawie fetysz.
Nie odsunęła sie, gdy ten sie do niej przybliżył, mężnie patrzyła mi w oczy. Co prawda fakt, ze musiała zadrzeć konkretnie głowę, psuł efekt dumy, ale i tak nie miała zamiaru sie odsunąć. Nie będzie działała na jego korzyść!
- Jak na kogos, kto jest dla ciebie nikim - zaczęła, z leniwym uśmiechem kreśląc palcem linie jego warg - wyjatkowo na ciebie działam. Strach pomysleć, co sie dzieje z twoim zlodowaciałym serduszkiem, kiedy ktoś faktycznie jest dla ciebie k i m ś.
Marie zacisnęła usta na jego słowa. Nie wyrwała sie, w ogole sie nie poruszyła. Wpatrywała sie tylko w mężczyznę zmrożonymi oczyma, starając sie powstrzymać nadchodząca furię.
- [b]Wcale taka nie jestem
- warknęła, chociaż doskonale wiedziała, ze Castellano miał racje. Już praktycznie nie pamietała, jaka była przed... Tym wszystkim. - Zreszta - powiedziała, nagle z zadowolonym uśmiechem - ty tez powoli świrujesz - mruknęła, tym razem w zupełnie innym tonie, nieco zmysłowym. Oh, kochała go drażnić! - Na moim punkcie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Pon Lis 10, 2014 1:32 pm

Marianne trafiła w jego czuły punkt. Tak, tym czułym punktem była ona. Nie miał pojęcia, czy Nana zdaje sobie sprawę z jego słabości do niej, czy może robi mu na przekór. Niemniej jednak z całych sił starał się jej tego nie pokazać, a ona go prowokowała, bezczelnie prowokowała. Tym razem się nie udało. Przysunął ją do ściany, tym razem delikatnie, więc nie było szans, by znowu jęczała z bólu. Sięgnął po jej nadgarstki, uniósł tym samym jej dłonie do ściany na wysokość jej głowy i patrzył w jej oczy intensywnie.
Jesteś bezczelna... — Sebastian warknął przez zaciśnięte wargi. — Ale powiem Ci jedno... ja Tobie też nie jestem obojętny. Wiem, że wściekłaś się do Sofie o to, że jawnie ze sobą flirtowaliśmy. A co większa, pragniesz mojego zainteresowania... chcesz, bym tylko o Tobie myślał. Denerwujesz się, wiedząc, że nie tylko na Ciebie zwracam uwagę...
Mówiłem powolnie, cicho, lecz wyraźnie. Oddechem drażniłem jej skórę, wokół powstała cisza, namacalna i tworząca coś na wzór tamtej nocy. Znowu odezwało się w nim pragnienie. Chciał poczuć jej usta i nienawidził siebie za to. Nienawidził swoich rodzących się uczuć. Bo nie taki miał być. Wszystko szło nie po jego myśli. Ale niestety, zawsze serce zwycięża...
Nie jesteśmy sobie obojętni... — praktykant powtórzył tym razem pewnym siebie głosem. Tym samym przyznał, że rzeczywiście zwariował na jej punkcie.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Pon Lis 10, 2014 1:58 pm

Marie z lekkim przerażeniem w oczach patrzyła, jak Sebastian przygważdża ją do ściany. Nie jest dobrze. Oj, nie jest dobrze. Zaraz znowu się zacznie i będzie jeszcze bardziej niedobrze. Dziewczyna słuchała jego słów, czując, jak powoli przestaje oddychać. Skupiła się teraz wyłącznie na nim - na tym, kogo nienawidziła. Bo go nienawidziła, prawda? Prawda?
Chwilę stała w ciszy w tej dziwnej pozycji, wpatrując się w mężczyznę wielkimi oczami. Cisza wokół nich przypominała smołę. Zapełniała każdą drobną szczelinę, zabierała całej dwójce dech. W końcu jednak Marie uśmiechnęła się leniwie i stanęła na palcach, by móc swobodniej spojrzeć Castellano w twarz.
- Idź do diabła - szepnęła, z mściwą satysfakcją obserwując reakcję praktykanta. Nie mogła dać się omotać. Kochała Damona i czy żył, czy nie, nie mogła... Z jego bratem? Nie. Musiała to od siebie odsunąć, podtrzymać tę nienawiść i nie dać się znowu wplątać w znaną jej dobrze historię. I to jeszcze z nim - dużo gorszą wersją Damona.
Jednak jako że kobiety to istoty absolutnie pierdylnięte, za przeproszeniem, Marie zrobiła coś, co było absolutną odwrotnością jej słów. Uniosła głowę i wpiła się w wargi Sebastiana. Może teraz ją znienawidzi? Może powie jej, że jest głupia i że sama powinna iść do diabła? Tak chyba byłoby lepiej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Pon Lis 10, 2014 2:36 pm

Usta Sebastiana zaczęły wykrzywiać się w okrutnym uśmiechu. Patrzył perfidnie w oczy Marianne, zaś ona mogła dostrzec, że jej słowa w żaden sposób nie wpłynęły na praktykanta. Przechylił głowę na bok, jakby układał się do pocałunku. Jego spojrzenie nagle wydawało się być czymś zainteresowane, zaintrygowane.
Przynajmniej w piekle jest ciepło. — jego uśmiech był coraz szerszy. Jedno ich ze sobą łączyło. Oboje uwielbiali działać sobie na nerwy, wmawiać sobie, jak bardzo siebie nienawidzą. Byli ślepi na swoje rodzące się uczucie, zaś inni doskonale to wyczuwali. Na przykład Ann Nott, od początku czuła, że coś pomiędzy nimi iskrzy, dlatego zdecydowała się na złość uwieść praktykanta. Sebastian zaczął pojmować, że nie interesuje się Marie tylko dlatego, że przysiągł sobie, iż zniszczy jej życie. Sprawi, że sama błagalnie odda pamiętnik brata. Interesował się też nią dlatego, że była inna od wszystkich. Widział w niej więcej i to sprawiało, że zarówno.... ją lubił, a to, że ją lubił, sprawiało, że jej nienawidził. TRUDNY CZŁOWIEK! Znosił mściwe spojrzenie Nany. Czuł się dumny. Jakby wczepił w nią cząstkę zła. Zmieniła się i to na złe. Nie wiedział, w której Marie się zauroczył, ale wiedział, że zauroczenie działa i w tym momencie z podwojoną siłą. Kiedy wpiła się w jego usta poczuł się jak balon, który ktoś przebił igłą. Uleciało z niego powietrze. Stał się wiotki. Złapał jednak jej podbródek mocniej, pewniej i śmielej wtapiając się w jej wargi. Przycisnął się do niej, czując satysfakcję ze swojego zwycięstwa.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Pon Lis 10, 2014 2:50 pm

Jak ona uwielbiała go prowokować, to było naprawdę niezdrowe, jak już wcześniej wspominałam. Dlatego też teraz całowała go tak, jak jeszcze nigdy. Trochę delikatnie, trochę nienawistnie. Przygryzła jego wargę i pociągnęła ją nieco, dając się trzymać za podbródek. Była w sumie w dość niewygodnej pozycji, dlatego też delikatnie wyrwała swoje nadgarstki z jego uścisku. Powiodła dłońmi po jego silnych ramionach, aż w końcu zarzuciła je na jego szyję. Uśmiechnęła się podczas pocałunku. I pewnie gdyby byli, no nie wiem, normalnie Marie kontynuowałaby ten pocałunek, ale zamiast tego odsunęła się gwałtownie i wyślizgnęła z uścisku Sebastiana. Przemknęła szybko pod jego ramieniem i podeszła w stronę łóżka. Rzuciła się na nie, jakby przed chwilą wcale się nie całowali i westchnęła.
- No to jak, panie praktykancie. Punkty, czy szlaban? - spytała, ledwie tłumiąc śmiech. To było aż dziwne, że teraz nagle czuła się tak swobodnie. Ale oni w ogóle byli dziwni. Wolała się już nad tym nie zastanawiać, więc rozłożyła się na łóżku na plecach, zakładając ręce za głowę i obserwowała mężczyznę i łobuzerskim uśmiechem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Pią Lis 14, 2014 1:04 am

Ten pocałunek rzeczywiście był dość inny. Stęsknione usta Sebastiana przylegały do niej, pieszcząc je tak, jakby te pieszczoty miały mu wystarczyć na kolejny długi okres czasu. Ona także nie była mu dłużna. Pomimo że grała taką nienawistną, w jej ruchach także można było dostrzec tęsknotę. Odchylił głowę, pozwalając by Marianne mogła pociągnąć za jego wargę, a potem... właśnie. Potem jak gdyby nigdy nic wysunęła się z jego objęć i rzuciła się na łóżko. Sebastian uniósł brew lekko oszołomiony. Przejechał nerwowo dłonią po włosach i wbił w nią swoje niemal wrogie spojrzenie, które było zaćmione już nie samym pragnieniem, a... jakąś formą euforii. Wciąż czuł na swoich barkach dotyk jej dłoni. Sebastian skrzyżował dłonie na piersi i podszedł ponownie do barku. Odkąd znalazł w swoim kufrze dwie butelki whisky, nie może się od nich odciągnąć. Zignorował lekkie zachwianie. Czyżby alkohol na Niego podziałał? Zdziwił się, ale szybko odrzucił tę myśl i skupił się na wypowiedzi Marianne.
O punkty zatroszczy się Sofie... ja mogę zatroszczyć się o szlaban. — ostatnie słowa wymówił z charakterystyczną tajemnicą w głosie. Sam nie wiedział, jak ma te słowa interpretować. Do głowy mu nie przychodziło, jaką zastosować wobec niej karę... nie mógł się skupić, kiedy tak leżała na jego łóżku. Kiedy była taka rozluźniona, roześmiana... zarazem go to denerwowało, zaś z drugiej strony przynosiło ukojenie, jakby tak powinno być zawsze. Dostrzegł jej łobuzerski uśmiech. Odwzajemnił go w cwaniacki, niemal zadziorny spokój, pokręcił głową i przechylił zawartość szklanki, która niosła wraz ze sobą przyjemne rozchodzące się ciepło po ciele.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Pią Lis 14, 2014 6:30 am

Dziewczyna musiała zasłonić usta dłonią, żeby nie roześmiać się, widząc jego minę. Był zupełnie inni, kiedy wydawał się taki zdezorientowany i, no nie wiem... Bezbronny? Tak, to chyba dobre określenie, bo kiedy Marie tak na niego patrzyła, to wyglądał normalnie jak owieczka.
Tak więc Nana leżała na jego łożku (sic!), mentalnie skręcając się ze śmiechu i uważnie śledząc każde jego posunięcie, jakby był jej przeciwnikiem, chociaż z jej ust nie schodził delikatny uśmieszek. Patrzyła ja ruchu jego dłoni, kiedy przeczesuje fryzurę, a przez myśl jakoś tak jej przemknęło, że chciałaby znowu zatopić palce w jego włosach. Oczywiście odepchnęła to zaraz od siebie. Ale potem myśli zaczęły być jeszcze gorsze, ponieważ Marianne zaczęła analizować, jak bardzo chłopak jest podobny do Damona. A był bardzo - te oczy, chociaż inne i ostrzejsze, czasami wydawały się patrzeć tak samo. Włosy trochę krótsze, ale w tym samym odcieniu. Ostrzejsze rysy. Ale i tak przypominał jej Damona, w przerażający i niezdrowy sposób.
Dopiero po chwili dotarło do niej, że Sebastian coś mówi. Zamrugała kilka razy, chcąc odzyskać przytomność umysłu i spojrzała na mężczyznę bardziej trzeźwym wzrokiem.
- Szlaban? - powtórzyła jak echo, a uśmieszek zniknął z jej ust. Cholera, to nieco utrudniało sprawę. Szczególnie, że na tym szlabanie mogą wydarzyć się róóóżne rzeczy. - To teraz chcesz trzymać mnie przy sobie siłą? Spokojnie, jak na razie nie mam zamiaru uciekac - powiedziała dziewczyna z nutką złośliwości w głosie i rozciągnęła się na łożku. No, przynajmniej łóżko miał wygodne.
Jednak Marie bawiła się aż za dobrze, a po co taka zabawne kończysz? Dlatego tez, zanim Sebastian zdążył cos odpowiedzieć, wstała z łóżka i podeszła do niego nieco niepewnym krokiem. Dalej kręciło jej się w głowie od ostatniego pocałunku.
- I, panie Castellano - zaczęła, uśmiechając się niewinnie - co będziemy robic na tym szlabanie? Czyścić pucharki, segregować dokumenty? Eh, a jest tyle ciekawszych zajęć, które mozna by robic we dwójkę w pustej piwnicy!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Pią Lis 14, 2014 4:19 pm

Sebastian dostrzegał rozbawienie Marie. Chociaż nie śmiała się jawnie, w duchu skręcała się ze śmiechu. Niestety nie potrafił zajrzeć jej w duszę — zobaczyć, co wprowadza ją w taki nastrój. W pewnym momencie praktykant zrozumiał, że po prostu go wyśmiała i aż skrzywił się, przechylając szklankę z alkoholem i gwałtownie odłożył ją na stolik powodując hałas. Wyciągnął z kieszeni papierosy, podpalił jednego zapałką i zaciągnął się. Patrzył wprost w jej oczy, tym razem nie reagując na jej rozbawienie, nie to co na balu — oboje zanosili się ze śmiechu. Rozchylił usta i wypuścił kłębiący się dym, który po chwili jakby wtapiał się w powietrze. Nie interesowało go, jak zareaguje na to uczennica. Pomiędzy nimi tkwiła dziwna cisza. On był zamyślony. Ona zamknęła się we własnym świecie. Zmrużył powieki, zawężając spojrzenie tylko na niej. Myślał teraz oczyma Damona, ciekawiło go w jaki sposób na nią patrzył. Istotnie miała jeszcze dziewczęcą urodę, była taka młoda... on za to też nie był takim dorosłym. Widział jednak, że dojrzewa. Od ostatniego spotkania rysy jej twarzy zaostrzyły się, włosy urosły — zaledwie kilka milimetrów, ale i tak to zauważył. Z przemyśleć wyrwała go Marie, pozostawiając u niego dziwne, wręcz obleśne wrażenie, że zbyt bardzo chce się upodobnić do zmarłego brata. Czy to dlatego, że chce być taki w oczach Marie? W końcu była w nim zakochana na zabój...
Trzymać siłą? Myślisz, że do wszystkiego odwołuję się siłą? To, że jesteś taka... delikatna i każde potrząśnięcie traktujesz jako brutalne pobicie... — przerwał z lekką irytacją. Nana stwierdziła, że nigdzie nie ma zamiaru się wybierać. To go zastanowiło. A że był w stanie lekkiego upojenia alkoholowego, wszystkie jej słowa odbierał w jednaki sposób. Na dodatek wstała, a on zmarszczył brwi, bardziej zaciekawiony.
Czy ty mnie uwodzisz, Marie? — spytał cicho. Przełknął ślinę i odgarnął jej jeden kosmyk włosów, który zawsze nachodził jej na twarz. Co ona z nim robiła... po głowie przemknęła mu myśl, że się nim po prostu zabawia... ale mu niestety bardzo się to podobało, że nie umiał zrezygnować na cześć swojego honoru.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Pią Lis 14, 2014 6:04 pm

Marianne skrzywiła się niezadowolona, kiedy Sebastian odpalił papierosa. Miał ten sam beznadziejny nawyk, co Damon. Nigdy tego nie lubiła i tępiła to jawnie, dlatego też podeszła do niego i bezczelnie wyjęła mu papierosa z ust, nie spuszczając przy tym wzroku z jego oczu. Zgasiła peta na biurku, tak jak to widziała na wszystkich filmach, wypalając na nim małą dziurkę. Uniosła wymownie brew, słuchając jego słów. Ohoho, z takim jego podejściem to szykowała się kłótnia murowana. Szczególnie, że teraz to już zupełnie przypominał Damona. Ten wzrok, ta pewna siebie postawa. Jezu, jak ona za nim tęskniła... Na samą myśl o chłopaku ścisnęło ją w gardle, a do oczu już podchodziły łzy. Zamrugała jednak kilka razy, by je odgonić. Nie będzie płakać przy Sebastianie, o nie. Już prędzej padnie trupem.
- Trudno traktować to inaczej, skoro rzucasz mną o ścianę - mruknęła dziewczyna, robiąc jeszcze bardziej wymowną minę, mającą przekazać Castellano jej dezaprobatę w stosunku do niego. - Zresztą, nigdy nie widziałam, żebyś zabierał się do czegokolwiek inaczej - dodała zgryźliwie.
Zaraz jednak miała ochotę cofnąć te słowa, kiedy Sebastian zagarnął jej kosmyk włosów za ucho. No fakt, tutaj obchodził się delikatnie. Dziewczyna uśmiechnęła się nieco speszona, po czym westchnęła, z wielce tajemniczą miną zastanawiając się nad jego pytaniem. Mimowolnie dotknęła swoich warg, na których wciąż krył się ślad ich pocałunku.
- Sama już nie wiem. Tak naprawdę, to się na tym nie znam - stwierdziła zamyślona, a zaraz po tym jak to powiedziała, zarumieniła się delikatnie, ogarniając, jaką właśnie palnęła głupotę. Powiedziała, że się na czymś nie zna! I to jeszcze Castellano!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Nie Lis 16, 2014 11:57 am

Sebastian otworzył szeroko oczy ze zdziwienia w momencie, kiedy Marianne bezczelnie wzięła jego papierosa i zgasiła z tym swoim cwaniackim uśmiechem. Czasami naprawdę jej nie poznawał. Stała się silna, niezależna i... przy tym pociągająca. To dziwne, czasami myślał, że pociąga go cztery lata młodsza dziewczyna. Pociągała go, cholernie, nie miał co do tego żadnych, najmniejszych wątpliwości. Jego zdziwienie jednak nie trwało zbyt długo. Marie, świadomie czy nieświadomie, przyznała się, że nie jest taka pewna siebie, za jaką uchodzi. Castellano parsknął śmiechem i pokręcił głową.
I gdzie ten chytry uśmieszek, panno Clarke, gdzie ta chęć zaimponowania mi? Uleciała? — uniósł brew. Jego wyraz twarzy nieco spoważniał, kiedy ujrzał jej rumieniec. Na moment wstrzymał powietrze. Dziwne emocje zaczęły nim targać. Nie odsunął dłoni, wręcz przeciwnie, przyłożył ją do jej policzka spotykając się z miękką skórą. Tym razem podchodził do niej delikatnie. Pochylił się i ledwie co dotknął ust. Szepnął wprost do nich.
To jakieś czary, Clarke. Zaczarowałaś mnie? — spytał nieco drżącym głosem. Drugą dłoń przesunął na jej plecy. Opuszkami palców błądził po linii jej kręgosłupa, aż zatrzymał się na karku. Wsunął palce w jej miękkie włosy, zaś wzroku nie odwracał. Dokładnie śledził jej reakcję. Znowu pragnął jej pocałować... i zrobił to, nawet jeżeli przed oczyma miał zawiedzioną minę brata. To uczucie było silniejsze i... coraz trudniej było mu nad nim panować. Wtopił się w jej wargi z dziwną czułością... wszystko było dziwne, dziwne a zarazem cholernie przyjemne.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Nie Lis 16, 2014 9:17 pm

Na słowa Sebastiana Marianne zrobiła oburzona minę i napuszyła sie jak paw. No bo zaraz - jej chec zaimponowania jemu? Wolne żarty. Przecież ona nigdy nie chciała mu imponować, nie miała najmniejszego zamiaru zwracać na siebie uwagi! No... Chyba. Sama już nie wiedziała.
- Przeceniasz swoja wartość w moich oczach, Castellano! - stwierdziła kąśliwie, ale zaraz całe jej naburmuszenie uleciało jak chloroform. Poczuła jego szorstka, pachnąca dłoń na swoim policzku i pewnie atmosfera stałaby sie wielce romantyczna, gdyby Sebastian zaraz nie walnął takim tekstem, ze Marie prawie wybuchnęła smiechem. Zarówno on i Damon walili takimi pseudopoetyckimi stwierdzeniami na prawo i lewo, a dziewczynie aż chciało sie płakać ze śmiechu.
- Skad to wytrzasnąłeś? Z Wielkiej Księgi Podrywu? - zaśmiała sie Gryfonka, z rozbawieniem patrząc mężczyźnie w oczy. On najwyraźniej był w zgoła innym nastroju, ale... Nie no, Nana normalnie nie mogła powstrzymać rozbawienia. Brunetka miała dodać cos jeszcze, ale zaraz potem poczuła jego wargi na swoich. Przeszył ja dziwny dreszcz, położyła dłonie na barkach praktykanta i odruchowo stanęła na palcach, oddając pocałunek. Jakkolwiek beznadziejnymi tekstami Sebastian nie rzucał, tak całować potrafił swietnie. Dziewczyna podciągnęła sie delikatnie na ramionach, ułatwiając sobie dostęp do ust Castellano. Wrzała w niej prawdziwa burza, w końcu... Z jednej strony czuła sie fantastycznie, mogąc być w jego ramionach. Ale z drugiej dręczyły ja okropne wyrzuty sumienia. Co by na to powiedział Damon? Jak ona za nim tęskniła...! Nie mogła przestać o nim myślec, chociaż naprawdę chciała. Chciała odsunąć od siebie ten ból, to dręczące uczycie pustki, ale nie potrafiła sie na to zdobyć. W koncu dalej go kochała.
I moze wlasnie dlatego, z tej okropnej tęsknoty, nie odsunęła sie od Sebastiana?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    Sro Gru 03, 2014 11:00 pm

Marianne powinna korzystać z czułości Castellano, która pojawiała się stosunkowo rzadko i stosunkowo krótko trwała. A może po prostu przy niej nie potrafił reagować inaczej? Była taka niewinna, mała... i musiał o nią dbać. Nie wiedział, czy ze względu na brata, czy miał swoje indywidualne powody. Niemniej jednak zaszła w nim potężna zmiana. Jeszcze tak niedawno ścigał ją pragnął jej śmierci, teraz dałby wiele, by nie stała się krzywda... paradoks tego taki, że to on zwykle zadaje jej ból na każdym kroku. Szybko odrzucił wszystkie zbędne myśli, kiedy niespodziewanie ujrzał rozbawienie na twarzy Marie. On sam momentalnie wyszczerzył się dość cwaniacko na jej słowa: "Wielka Księga Podrywu". Nawet nie wiedział, czy takowa istnieje.
Tak... coś w tym rodzaju. Ale ja wcale nie muszę Ciebie podrywać, Marie. — przyznał, a jego uśmiech tkwił na twarzy dopóki nie spotkali się ustami. Oboje byli dziwni... Marianne stawała się coraz gorsza, on za to odzyskiwał resztki ludzkości w sobie. Działali oboje na siebie, niestety na niekorzyść panny Clarke. Sebastian był jednak zbyt egoistyczny, by usunąć się z jej życia. Uwielbiał mieszać, uwielbiał też przelotne romanse... to był jeden z nich. Przynajmniej on tak traktował ich relacje, a przynajmniej starał się. Nie chciał przyjąć do świadomości, że pomiędzy nimi jest coś więcej, a niewątpliwie było. Zdecydowanie też przeszkodą między ich stosunkami stanowiła śmierć Damona, jak i wybuchowy charakter Castellano. Na krótkie chwile potrafili zapomnieć o wszelkich wątpliwościach, a przynajmniej on... bo kiedy Marianne całowała Sebastiana, wciąż na myśl nasuwał jej się Damon i nie była zupełnie w porządku wobec starszego brata. Ale czy Sebastian kiedykolwiek był w porządku wobec czegokolwiek? Oboje mieli wiele grzeszków za sobą...
Poczuł przeszywający ją dreszcz. Dawało mu to pełną satysfakcję. Działał na Nią, a ta myśl napawała go dumą i zadowoleniem. Sebastian za to chyba lubił domieszkę brutalności, albo po prostu przepadał za ścianami, bo momentalnie przygwoździł jej drobne ciało do ściany i wpił namiętnie w jej usta. Odchylił jej dolną wargę, wtapiając się bardziej, by pocałunek stał się głębszy. Ujął ją za policzki i wycisnął na jej usta długi, przeradzający się w coś szaleńczego, pocałunek. I na Boga, jeśli ona się nie odsunie, on z pewnością będzie chciał sięgnąć po więcej... (Boże, jak to dosłownie brzmi xD)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS    

Powrót do góry Go down
 

Gabinet i Sypialnia praktykanta ONMS

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: VI piętro-