a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Boisko Quidditcha - Page 3
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Boisko Quidditcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Sty 17, 2015 3:20 pm

Verónica słuchała słów Jessi z rosnącym zdziwieniem, a jej usta otwierały się szerzej z każdym kolejnym słowem pani kapitan. Chwyciła w ostatniej chwili pałkę, zanim ta zdzieliła ją w głowę i patrzyła za dłonią Jessi na poszczególne tory przeszkód, przez które musieli się przedrzeć. Odetchnęła kilka razy i dosiadła miotły, trzymając mocno pałkę. Podleciała do obszaru, gdzie latało ponad dwadzieścia tłuczków. Od razu kilka z nich ruszyło w jej kierunku, by zwalić ją z miotły. Wycelowała raz [kostka 1] w tłuczek. Ominęła kilka kolejnych po czym wykonała kolejny zamach na kolejny tłuczek, mając w pamięci słowa Jessi. [kostka 2] Kiedy dwa razy przystąpiła do tego zadania, oddaliła się jak najdalej od tego miejsca i skierowała się w stronę pętli. Spojrzała z rozbawieniem na lewitującą kukłę, która miała za zadanie być dzisiejszym obrońcą. Złapała jeden z kafli i nie zatrzymując się, wycelowała w obręcz, po czym rzuciła kaflem. [kostka 3] Na koniec skierowała się do pętli przeciwników, nie dosłyszała bowiem, że od tego mieli zacząć, ale czy kolejność była najważniejsza? Zajęła pozycję obrońcy i rozpoczęła grę z samodzielnymi kaflami, które chciały strzelić jej gola. Ale czy udało jej się obronić? [kostka 4]
Verónica, wracając do Jessi, nie mogła wyjść z zaskoczenia, że wszystkie akcje jej się powiodły. A tak się bała! Widocznie talent do Quidditcha był u niej rodzinny. Ciekawa była czy reszcie pójdzie tak dobrze jak jej, ale zdawało się, że wróciła nawet najszybciej. Gdy trening się zakończył, ruszyła do szatni za pozostałymi.
/zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Verónica Vargas


Ostatnio zmieniony przez Verónica Vargas dnia Nie Mar 22, 2015 2:07 am, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Sty 17, 2015 3:20 pm

The member 'Verónica Vargas' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Wto Mar 24, 2015 11:41 pm

Opuściła salę wykładowczą w stoickim spokoju schodząc po schodach. Jej twarz była zupełnie bez wyrazu, a jedyną rzecz, która dało się zauważyć gołym okiem to zdecydowanie bardziej kolorowa cera, niż zwykle. Przybrała, jakby nieco czerwieni, na przemian z kredową bielą, jak u trupa. I źrenice miała rozszerzone, ale nie sposób było to dojrzeć, kiedy miała je przymknięte. Schodziła ze schodów żwawo, ale nie spieszyła się. Pierwsza opuściła salę - nie chciała rozmawiać z nikim.
Skręciła wolno przy pierwszej możliwej okazji i oparła się o ścianę słuchając jak ludzie schodzą na dół. Zacisnęła pięści, a jej oczy na ułamek sekundy stały się wilgotne. Ale nie pozwoliła spaść ani jednej kropli. Uniosła dumnie podbródek i odepchnęła się od ściany schodząc innymi schodami niż reszta. Bardzo dobrze znała tę szkołę, więc dokładnie wiedziała, gdzie ma iść by trafić do swojego pokoju przed wszystkimi. Chwyciła miotłę i stanęła w oknie, po czym stanęła na swoim sprzęcie latającym i już jej nie było.
Przyleciała na boisko po drodze zahaczając tylko po skrzynię z piłkami. Wyjęła pałki, sprawdzając która z nich ma wyrytą literę jej imienia (bo to kiedyś zrobiła w wolnym czasie), po czym pochyliła się nad piłkami i jednym sprawnym ruchem odpięła tłuczek, który wystrzelił w powietrze. Ona tym czasem złapała Kafel i wsiadła na miotłę, czym prędzej spiesząc się do jednej z obręczy, bo uwolniony "potwór" już ją gonił. Wycelowała w tę po prawej i ucałowała palec wskazujący i środkowy, po czym wskazała ją - cel wybrany. Przyspieszyła siedząc lekko pochylona, po czym nagle zrobiła zjazd w dół, robiąc małą pętelkę by znaleźć się za tłuczkiem. Zrobiła w tył zwrot, bo tłuczek już za nią pędził, po czym przyspieszyła lecąc po okręgu, by następnie zwolnić. W jednej chwili podrzuciła Kafla i z całej siły, trzymając kij obiema rekami zamachnęła się uderzając w tłuczka, po czym złapała Kafla i zwróciła się do okręgów. Uderzenie było silne - nie dlatego, że ona była silna - to były emocje, jej wyżycie się, jej chęć rozwalenia czegoś.
Przyspieszyła podnosząc się do pozycji stania, po czym ponownie podrzuciła Kafla i uderzyła w niego kijem, by przeleciał przez wcześniej wybraną obręcz.
Nie była spokojniejsza. Wciąż było jej źle, ale tym sposobem mogła się rozproszyć. Tłuczek znów zaczął ją gonić, kiedy ta leciała sięgnąć po Kafel. Ponownie zamachnęła się kijem, tym razem stojąc na miotle. Ustawiła się pod odpowiednim kątem - bo mało osób wiedziało o tym, że jeżeli odpowiednio się ktoś wychyli, to odrzut Kafla przywróci go tylko do pionu - ona wiedziała. Uwielbiała grać na stojąco i pełniła funkcję pałkarza przez lata. Dopiero w tym roku stała się ścigającym.
Czuła się w swoim żywiole, w przeciwieństwie, do tych chwil, które spędziła w sali przy nauce teleportacji... na samą myśl, mocniej chwyciła kij i jeszcze mocniej uderzyła, samej odlatując do tyłu nieco mocniej, niż przewidziała na początku, przez co nie wróciła do pionu. Rozszerzyła nogi i przywołała miotłę, żeby ta ją złapała - najlepiej nim Tłuczek wróci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Mattias Solberg

avatar

Liczba postów : 114

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Wto Mar 24, 2015 11:48 pm

Nareszcie, koniec tych zajęć, jak dobrze. Pomyślał słysząc trzaskające drzwi od sal, z których wylewali się uczniowie. Chwycił swoją torbę, która była ciężka, spojrzał do niej. Znowu tu się schowałeś. Powiedział w myślach do siebie, główka wystawała nad torbę. Zwolnił swoje kroki, ponieważ mimo wszystko był bardzo związany ze swoim zwierzakiem. Skierował się w stronę lochów, droga była długa, gdyż wracał właśnie z wieży astronomicznej, akurat trafiło się mu zastępstwo na tak nudny jak dla niego przedmiot. Prawie zasypiał na wspomnianych zajęciach. Po drodze minął kilku znajomych Puchonów, zamienił z nimi dwa słówka. W końcu dotarł do upragnionego celu, swojego dormitorium, przebrał się w wygodniejsze szaty. Odnalazł w szafie swoją miotłę, zdmuchnął z niej kurz, zakasłał, następnie przetarł dłonią napis. Dzięki Ci tato. Dowiedział się, że udało mu się zakwalifikować do drużyny Hufflepuffu, więc żeby nie marnować wolnego czasu, postanowił trochę polatać. Postawił torbę na łóżku, wyciągnął z niej swojego kota.
-Zostań! - pomału i wyraźnie wypowiedział w stronę zwierzaka, licząc na to, że go zrozumie.
Chwycił miotłę w swoją dłoń, miał ochotę wylecieć prosto z lochów na górę, przez drzwi i na boisku, ale wiedział, że nie może tego zrobić. Lekko zrezygnowany, zaczął człapać na górę, kiedy tylko wyszedł na zewnątrz, usiadł na swojej miotle, odbił się nogami od ziemi. Kierując miotłą, skierował ją w stronę boiska, miękko na nim wylądował. Poszedł do kantorka, zauważył, że skrzynia ze sprzętem zniknęła. Spojrzał w górę, zauważył dziewczynę, która w jednej ręce trzymała kafla, a w drugiej pałkę, dzięki swojemu refleksowi, zdążył uniknąć tłuczka, wziął w swoją dłoń drugą pałkę, w swojej drużynie był ścigającym, ale odbijać atakujące kule też potrafi.
-Accio Miotła. - przyleciała do niego, on na nią wskoczył, chwila na stabilizację, podleciał bliżej dziewczyny.
Po chwili popisał się świetnym refleksem, słysząc zbliżający się tłuczek, odpowiednio ustawił się do odbicia, po czym huknął w sam środek kuli, która poleciała ze świstem dość daleko. Podleciał bliżej dziewczyny.
-Hej, możemy zagramy razem? - zaproponował, puszczając jej oczko.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _






[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]


Matt Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3396-matthias-solberg
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sro Mar 25, 2015 10:52 pm

Jak tylko odbiła tłuczek, opuściła kij na kolana. Zupełnie zapomniała, że użyła na barku zaklęcia znieczulającego. Uh, to zdecydowanie będzie ciężka noc... Może powinna spędzić ją na dachu szkoły, żeby móc w spokoju wyć do księżyca, bo zakładała, że tak zapewne spędzi ten czas. Nie oszukujmy się... najpierw gonitwa za tłuczkiem z jakimś małolatem, który za bardzo jej się nie przydał w naprawianiu jego błędów, za to naprawianie go kosztowało ją zdrową rękę. Wizyta w skrzydle szpitalnym, ucieczka z niego i nadwyrężanie ręki na zaklęciu bezróżdżkowym. I na koniec jeszcze zupełnie zapomniała o tym i właśnie zadała co najmniej pięć silnych uderzeń w tłuczek.
Jęknęła cicho łapiąc swój kij i zawisła z miotły na nogach, głową do dołu i cicho westchnęła. Wtedy też zobaczyła, że ktoś do niej podlatuje. Zmrużyła oczy patrząc na ubranie Hogwarckie - szybko jednak się okazało, że nawet gdyby miał worek założony na siebie, to by go poznała.
Zawodnik Hufflepufle. Moment... Jak on miał na imię... przyjrzała mu się, a kiedy puścił jej oczko pokiwała głową. Mattias Solberg. Ułożyła dłoń pomiędzy nogami łapiąc miotłę, po czym podciągnęła się, a następnie przełożyła jedną z nóg, by usiąść okrakiem. Przyjrzała mu się i już miała rzucić coś wrednego, bo o to kolejny dzień i znów spotyka szczęśliwego człowieka! Ale jak tak spojrzała w jego oczka to jakoś trudno było rzucić coś nieprzyjemnego. Spojrzała na niego zrezygnowana.
- A jesteś pewny, że nadążysz? To nie jest plac zabaw. - Cóż, całe powietrze z niej nie zeszło. Mocniej chwyciła miotłę i minęła go podlatując na swoją część boiska. W między czasie tłuczek leciał na nią, więc odbiła go pod kątem i skierowała na chłopaka. - A ja się nie bawię. - Jasne, mówiło się, że ta gra jest zabawą, ale nie w jej obecnym stanie... hm, z drugiej strony ona miała we krwi rywalizację i do wszystkiego zawsze podchodziła poważnie, ale wciąż była to inna forma treningu, niż taki normalny. Obróciła na palcu Kafla i zaczęła z nim lecieć do przeciwległej obręczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Mattias Solberg

avatar

Liczba postów : 114

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Czw Mar 26, 2015 12:15 am

Zbliżając się do dziewczyny, zauważył, że nosi na sobie szaty Slytherinu, jak miała ta zawodniczka na imię. Przypomniał sobie w końcu z listy. Rigel R. Ashdown. Jego ciepły wzrok na widok zielonych szat, ochłodził się, oczy stały się wręcz stalowe. Widział w niej złość, ale zaimponowała mu, hardą postawą oraz tym jak świetnie radzi sobie z miotłą. Słysząc jej słowa potraktował to jako wyzwanie. Matt uwielbiał rywalizację, zwłaszcza tą sportową, zawsze walczył do końca, przez co zdążył zaliczyć kilka złamań i drobniejszych urazów
-Dziewczyno, ja Quidditcha mam w krwi, nadążę bez problemu. - zauważył pędzący ku niemu tłuczek i w ostatniej chwili odbił go w stronę trybun. Poleciał on tak niefortunnie, że zrobił dziurę na wylot w trybunach Gryfonów. Cholera, trzeba to będzie załatać, a zresztą to się zdarza. Gadał chwile sam do siebie. Z pozycji stojącej, przełożył jedną nogę i usiadł okrakiem na miotle, pochylił się i przyspieszył w stronę dziewczyny, cel był jeden, przechwycić kafla i skierować się w przeciwną stronę boiska. Gdy był już blisko dziewczyny, tłuczek chciał ją zaatakować, Mattias przyspieszył, ułożył odpowiednio pałkę i odbił tłuczek jak najdalej od nich. Uderzył barkiem o Rigel, a tej w dłoni zachwiał się kafel, który padł jego łupem. Chwycił go pod rękę, obrócił się na miotle i popędził w stronę obręczy, już w czasie zmiany pozycji wybrał swój cel. Leciał bez żadnych przeszkód, aż tu nagle znów pojawił się tłuczek, podrzucił wysoko kafla, a sam odbił tłuczek, na tyle niefortunnie, że poodbijał się od obręczy i wracał rozpędzony celując w niego. Czerwona Piłka, prawie była w zasięgu jego ręki, lecz musiał skupić się na tłuczku. Chwycił pewnie pałkę i rąbnął w żelazną kulą z całą złością jaka się w nim skumulowała. Kafel w tym czasie opadał poniżej jego, skierował miotłę w dół i pędził po niego jak szalony, o mały włos nie wbijając się w ziemię. W porę zdążył wyprostować swój lot, lecz nie zauważył gdzie zniknął kafel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3396-matthias-solberg
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Nie Mar 29, 2015 1:00 pm

Widziała ten jego ochładzający się nastrój i cóż... skłamałaby, jakby powiedziała, że to nie był dla niej nie lada komplementem. Uniosła dumnie podbródek patrząc na niego wymownie.
A więc podjął wyzwanie, niech mu będzie. Mocniej zacisnęła dłoń na kiju, po czym ruszyła przed siebie na miotle. Patrzyła jak tłuczek leci w jego stronę i jak chłopak odbija atak. Powiodła wzrokiem za piłką, widząc jak dziurawi trybuny Gryfindoru i uśmiechnęła się z zadowoleniem.
- Mattias Solberg we własnej osobie. - Przesunęła wzrok na chłopaka, ale było już za późno, bo leciał on w jej stronę. Starała się zrobić unik, ale mimo swojego refleksu była na to za wolna. Tym bardziej, że ze strony z której chciała go wyminąć wracał tłuczek. Pociągnęła miotłę do góry spodziewając się, że mimo wszystko tłuczek zahaczy co najmniej o jej nogi, ale nie poczuła nawet świstu powietrze. Zerknęła w dół, bo może ten puchon się z nią zderzył, ale nie, tłuczek leciał już w inną stronę, a Mattias.... Poczuła uderzenie, a potem tylko poczuła, jak kafel wyślizguje jej się z rąk. Przeklęła pod nosem i rzuciła się w pogoń za chłopakiem. Była kawałek od niego, kiedy zobaczyła, jak podrzuca kafla. Kącik jej ust mimowolnie uniósł się do góry. Nie były to częste zagrania - wręcz unikatowe. Sama je wykonywała dopiero po latach doświadczeń i błędów. Oczywiście widziała też, że podrzucił Kafla nieco za nisko - nie było to aż tak głupie posunięcie, bo jakby dał go wyżej to mogłaby po niego podfrunąć, więc chłopak straciłby piłkę. Z drugiej strony, miał niewielką szansę, że zdąży wszystko zrobić.
Kłapała Kafla kiedy on nie mógł, i gdy on go szukał, ona już była w drodze do przeciwnego okręgu. Wiedziała też, że tłuczka ma tuż za sobą pędzącego z wielką prędkością. Starała się przyspieszyć zastanawiając się, czy chłopak poczeka, zaatakuje czy wyrośnie przed nią jako obrońca... w sumie wiedziała jakby go mogła uniknąć, aczkolwiek wciąż nie dopracowała tego manewru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Mattias Solberg

avatar

Liczba postów : 114

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Nie Mar 29, 2015 2:30 pm

Po chwilowej dezorientacji, wzniósł się wyżej. Widział jak dziewczyna pędzi prosto do pętli, za nią zauważył tłuczek, miał taką ochotę przyspieszyć i zrzucić dziewczynę, ale powstrzymał się. Pochylił się na miotle, przyspieszył i skierował tłuczek w kolejną furtynę z barwami Gryfonów. Zaśmiał się w duchu, że znów w ten sam kolor trafił, żelazna kula przeleciała daleko, słychać było łamanie się drewna. Oby żaden nauczyciel nie sprawdzał stanu futryn. Uniósł się wyżej, a następnie lotem nurkowym skierował się w stronę dziewczyny, nabierając rozpędu, nie zdążył wyhamować, kafel wypadł Rigel z rąk. Oni we dwójkę sunęli ku ziemi, podłoże zbliżało się do nich w zatrważającym tempie. Mattias resztkami sił wyprostował lot i chwycił miotłę Rigel, wyhamowali, ale już byli na ziemi. Sprzęt był świetnej jakości i wytrzymał zderzenie. Otrzepał się z kurzu, wstał. Chwycił za dłoń Ślizgonkę.
-Ja, przepraszam, wszystko dobrze z Tobą, nie potrzebujesz pomocy? - spojrzał głęboko w oczy dziewczyny.
Zauważył zbliżający się tłuczek, mocno go chwycił i umieścił s powrotem w skrzyni, zapinając łańcuch. Wrócił do dziewczyny, martwiąc się o jej stan.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _






[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]


Matt Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3396-matthias-solberg
Jasmine A. Leighton

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Czw Kwi 02, 2015 10:28 am

TRENING KRUKONÓW! SIO SIO INNYM!

Na dworze robiło się już ciepło. Może jedynie wiatr pozostawał chłodny... ale taka pogoda była wręcz idealna na trening. Mecz rozpoczynał się w sobotę. Krukoni musieli wziąć się do roboty, aby pokonać dobrych, nawet bardzo dobrych Gryfonów. Jasmine była ubrana w strój od qudditcha oczywiście w barwach swojego domu. W dłoni dzierżyła Zmiatacza, zaś na ustach szeroki uśmiech... w powietrzu czuła się inaczej, nie była tą samą nieśmiałą panną Leighton, o nie. Tutaj wiele zależało od niej, właściwie od każdego. Stanęła na środku boiska rozglądając się wokół. Takawy jeszcze nie było, no cóż, także postanowiła, że rozgrzeje się przed prawdziwą rozgrzewką. Wskoczyła pewnie na swą miotłę i jak jastrząb wzbiła się w powietrze. Wiatr przyjemnie muskał jej twarz, a ona wzbijała się, wzbijała, a potem gwałtownie zahamowała, chcąc omotać spojrzeniem całe boisko. Gdzieś tam zobaczyła mały punkcik. To musiał być albo Takawa, albo kolejny zawodnik. Skierowała miotłę do dołu i wróciła na ziemię w trakcie jeszcze robiąc ósemkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3330-jasmine-a-leighton
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Czw Kwi 02, 2015 11:23 am

Ach wiosna~ Miłość w powietrzu, a wraz z nimi kafle i znicz będące symbolami sezonu. Pomimo burz i pewnych losowych przeciwności losu pozostał na stanowisku kapitana drużyny Ravenclaw. Póki co ich miejsce na podium nie zostało zagrożone. Jeden rozegrany mecz ślizgonów z puchonami przyniósł żółtym miażdżącą klęskę w postaci 170:10.
Zieloni byli w formie, ale to nie przeciwko nim mieli walczyć tuż przed wyjazdem na ferie. Miał tylko nadzieję, że gorączka przedświąteczna nie zawróci krukom w głowach.
Poprawił żabot i nasunął na czoło okulary, które podtrzymywały mu włosy. Wchodząc na boisko, jego wzrok powędrował w górę. A więc jest już pierwszy z graczy.
Chwila... A co te gołąbeczki robiły na murawie?
- Zaczynamy trening drużyny Ravenclaw. Możecie tu zostać, ale będą latać tłuczki.- Rzucił spokojnie w stronę Rigel i Mattiasa, po czym postawił kufer z piłkami na ziemi.
- Gryffindor ma mocny skład, ale odkąd Potter i Black są w kolegium odtąd jesteśmy w stanie ich pokonać.- Powiedział do Jasmine, która wylądowała kolo niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Czw Kwi 23, 2015 1:58 pm

Miała już coś zrobić, kiedy nagle znikąd się przy niej pojawił. Zacisnęła oczy mając nadzieję, że nie pożałuje tego, że pozwala Puchonowi sterować swoją miotłą. Rigel nie bała się upadać - w skrzydle była dość częstym gościem, mimo że co drugi uraz sama sobie leczyła. Nie lubiła innych rzeczy.
Mocno przycisnęła się do miotły bardziej martwiąc się o nią, niż o siebie samą. Turlała się dłuższą chwilę, nim w końcu ziemia przestała wirować jej w głowie - zdecydowanie parę sekund później, niż autentycznie przestała. Uniosła wzrok i zobaczyła tylko Mattiasa łapiącego piłkę. Opuściła głowę i trzymała ją tak w dole, aż usłyszała jego głos.
Nie podała mu ręki - wstała sama podpierając się o ziemię. Przez chwilę jeszcze kręciło jej się w głowie, ale nie w taki sposób, by potrzebowała jego pomocy. Usiadła na miotle.
- Nie potrzebuję. - Uniosła wyżej podbródek i ruszyła miotłą odlatując gdzieś, gdzie mogłaby w końcu być sama.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   

Powrót do góry Go down
 

Boisko Quidditcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Boisko Quidditcha
» Boisko Quidditcha
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Boisko Quidditcha-