a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Gabinet Lilly Crew
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Gabinet Lilly Crew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Gabinet Lilly Crew   Nie Paź 12, 2014 2:29 am

Pierwszym, co rzuca się w oczy w gabinecie panny Crew to przestrzeń. Zdecydowanie miała tu dużo miejsca. Nieco w rogu stoi duże biurko i wygodne, krzesło, nieopodal we wnęce w ścianie stoi kanapa, na której leży stos poduszek - widać aurorka lubi wygodę. Niemal cały wystrój jest drewniany, wszędzie stoją regały z książkami i panuje tu idealny porządek. Pachnie książkami i aromatem różanym. W oknach, dużych i wpuszczających światło stoją doniczki z białymi różami, natomiast za szybą rozciąga się widok na... Rzym. Zdecydowanie Lilly woli gorące słońce Włoch niż wieczne deszcze Anglii. Po prawej stronie znajdują się schody na niewielkie pięterko. Pomieszczenie z pewnością jest powiększane magicznie, natomiast samą właścicielkę częściej można zobaczyć rozwaloną na kanapie z książką w ręku, niż przy biurku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Nie Paź 12, 2014 10:35 am

Trzymaj przyjaciół blisko, ale wrogów jeszcze bliżej.
Wparował do gabinetu Lilly i trzasnął za sobą drzwiami, zupełnie jakby to był jego gabinet i jego drzwi. Nie, nie, nie pomylił pięter, a zdziwiona mina aurora nie była niczym nadzwyczajnym, jak gdyby on sam nie był tym zaskoczony. Co więcej, Malfoy rzucił na jej biurko parę teczek i nie za duży stos papierów, przyciągnął sobie krzesło i usiadł naprzeciwko pani Crew. Rozpiął pierwszy od góry guzik swojej czarnej koszuli, by poluzować kołnierzyk. Umoczył pióro w jej kałamarzu i napisał coś na kartce, która leżała na wierzchu.
– Masz tu dużo miejsca, zmieścimy się oboje – mruknął tylko, po czym wyciągnął teczkę znajdującą się w środku stosu dokumentów.
Ani me, ani be, ani ‘dzień dobry’ czy ‘pocałuj mnie w nos’. Brakowało tylko, by napił się kawy z jej filiżanki. Minęło jeszcze dobre parę sekund zanim się zreflektował, że Lilly wręcz gapi się na niego z niemałym zdumieniem.
Zaraz, czy ona nie spotykała się z Sharkerem? Oj.
Ładna była, to fakt. Przyznawał się sam przed sobą, że parę razy zdarzyło mu się za nią obejrzeć, kiedy mijali się przypadkiem na korytarzu. Chwała tym, którzy wypuszczają na rynek spódnice przed kolano. Nogi miała świetne. Przypominała mu Kleopatrę, zapewne przez fryzurę i prosto ściętą grzywkę, oprawę oczu - długie rzęsy i ciemne brwi. Tylko dlaczego auror? Ale pamiętał ją też z Hogwartu. Dwa lata młodsza, Gryffindor. Jako prefekt naczelny odebrał jej punkty za jakąś głupotę, a jej awanturowanie się słychać było w połowie zamku. A wyglądała na taką grzeczną i ułożoną dziewczynkę.
– Nie przeszkadzaj sobie, popracuję i sobie stąd pójdę, naprawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Nie Paź 12, 2014 11:35 am

Dzień był taki piękny! Promienie rzymskiego słońca wpadały do przestronnego gabinetu, podczas gdy Lil, zadowolona ze skończonego raportu dla Ministra, relaksowała się z filiżanką kawy. Stukając cicho podeszwą długiego do połowy łydki buta, sączyła kawę, przeglądając ostatnio zdobyte materiały. Uniosła wzrok, słysząc, że drzwi gabinetu otwierają się, jednak zupełnie nie spodziewała się ujrzeć w nich Lucjusza Malfoya.
Mężczyzna wszedł do środka jakby nigdy nic, usiadł przy JEJ biurku, rozwalił SWOJE papiery i zanurzył SWOJE pióro w JEJ kałamarzu. No na litość bogów, co to było? Chyba się zorientował, że przygląda mu się z niemałym zdumieniem na twarzy, bo podniósł na nią spojrzenie. Jasnobłękitne oczy miała szeroko otwarte ze zdziwienia, jednak po chwili się otrząsnęła i pokiwała powoli głową.
- Jak mi nabałaganisz, to sam będziesz sprzątał.
No tak, odjął jej punkty za "złe użycie zaklęcia". Jak można odjąć za coś takiego punkty!? A ona wcale się nie awanturowała tylko tłumaczyła mu podniesionym tonem, że to, że otacza go wianuszek wzdychających dziewcząt nie oznacza, że od razu jest pępkiem świata i nie ma prawa odejmować jej punktów za byle pierdołę. Nie omieszkała przy tym wyzwać od kilku nieprzyjemnych osób, po czym odeszła, krocząc dumnie przez korytarz. No właśnie. Lilly nigdy nie spuszczała głowy, nieważne, czy stała przed prefektem naczelnym, mając lat piętnaście, czy też mając lat dwadzieścia trzy, gdy składała raport Ministrowi Magii.
- Zawsze tak wpychasz się ludziom do biura? Czy to tak okazjonalnie i mam się czuć wyróżniona?
Spojrzała na niego znad książki, którą właśnie otworzyła, przerzucając strony i kładąc zakładkę w kształcie kota na biurku.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Nie Paź 12, 2014 12:17 pm

A wydawało mu się, że widział na korytarzu kogoś z mokrym parasolem. Dziwne.
– Czym miałbym ci nabałaganić? Ja będę tylko pisał. – wzruszył ramionami, po czym znów opuścił spojrzenie na swoje dokumenty – Wybrałem ciebie i twój gabinet spośród setek innych, więc chyba raczej tak, możesz się czuć wyróżniona. Zazwyczaj siedzę we własnym, ale dziś nie mam tam do tego warunków. Że też sam nie wpadłem na ten pomysł… - rozejrzał się wokół, mając na myśli wielkość jej gabinetu. Z zewnątrz wyglądał na taką samą klitkę jak wszystkie inne, ale w środku… Pomieszczenie na pewno było potraktowane zaklęciami powiększającymi. Świetny patent. Podobał mu się też klasyczny styl, meble, podłoga. A ten widok? Przecież Ministerstwo było w podziemiach. Sprytna dziewczyna.
– Pani de Foix wyraźnie się nudzi, więc spaceruje sobie to tu, to tam. Upodobała sobie jednak mój gabinet. Wymaga ode mnie rzetelnej pracy, ale nie może się powstrzymać przed rozpraszaniem mnie, a ja muszę to wszystko dzisiaj dokończyć. Nie widzi mi się zostawanie po godzinach. Moja szefowa jest wilą. A gdyby tego było mało, to kiedy jest u mnie zawsze ma rozpięty jeden guzik więcej, niż to jest konieczne. Rozumiesz, jak ja się czuję? Ta presja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Nie Paź 12, 2014 1:23 pm

Nie mogła nie uśmiechnąć się pod nosem. No oczywiście, to takie straszne, jak człowiek nie mógł posiedzieć w spokoju we własnym gabinecie.
- Ależ mnie zaszczyt kopnął. Będę miała siniak.
Wróciła na chwilę do książki, jednak nie byłojej dane dłużej cieszyć się lekturą, gdyż mężczyzna ponownie się odezwał. Podniosła wzrok i na jego słowa zadrgały jej kąciki ust. Okropne. Biedny Lucjusz. Jeszcze trochę i naprawdę zrobi jej się go szkoda, w koncu Aria była taaaaaaaaka straszna i okropna.
- No wiesz, nie sądziłam, że podziwianie cycków De Foix jest takie okropne, zwłaszcza dla faceta. Cóż, miejsca mam dużo.
Wykonała krótki ruch dłonią, podkreślając, że jej gabinet jest duży. Lilly nie lubiła małych przestrzeni, czuła się jak w zamknięciu i nie miała najmniejszej ochoty siedzieć w klitce. Tak więc pierwszego dnia, kiedy wniosła rzeczy do gabinetu, już urządziła go po swojemu.
- Tak, presja musi być straszliwa. Jak możesz pracować, skoro szefowa paraduje Ci po gabinecie, kusząc biustem i zaczepiając. I dlatego zaszczycasz mnie swoją obecnością. Czuję się wzruszona, że wybrałeś właśnie mnie.
Założyła włosy za ucho i przewróciła stronę książki. Nie odzywała się więcej, nie rozpraszając go. Ona sama nie lubiła, gdy ktoś przeszkadzał jej w pracy, ale przecież skończyła już to, co miała zrobić. Właściwie, gdyby nie to, że musi czekać na Alastora, pewnie poszła by już do domu. Ciszę przerwał srebrny zając, który wkicał przez zamknięte drzwi i przemówił męskim głosem.
-Wszystko jest na miejscu, potrzebuję tylko książki.
Leniwie przeniosła wzrok na rozpływającą się w powietrzu srebrzystą mgłę, po czym sama machnęła krótko różdżką, a srebrna surykatka pomknęła do drzwi, przez które wskoczył zając. Sama kobieta wstała i podeszła do półki. Zmiejszyła odpowiednią książkę i opakowała ją w papier, po czym przywiązała sowie, która siedziała na żerdzi nieopodal, dod nóżki. Ptak wyjął głowę spod skrzydła i spojrzał na Crew z wyrzutem.
- Nie gap się tak, tylko leć. Napewno dostaniesz ciasteczko.
Otworzyła drzwi, a ptak pomknął korytarzami, by po chwili zniknąć za rogiem. Lillu zaś wróciła na wygodny fotel i chwyciła książkę, wracając do lektury.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Nie Paź 12, 2014 6:29 pm

– U nas korzysta się z tradycyjnych samolocików – mruknął tylko, obserwując zająca i surykatkę z perłowej mgły.
Tego było wiele. Zbyt wiele. Być może ciężko byłoby nazwać stan rzeczy bałaganem, ale z chwili na chwilę dokumenty Lucjusza zajmowały coraz więcej miejsca na biurku Lilly. Umowy, wykresy, tabelki, zestawienia. Kobieta odpoczywała, czytała książkę w godzinach pracy. A on? Gdzie tu sprawiedliwość?
Skoro aurorzy się nudzili, to może czas na wstrząśnięcie społeczeństwem? Na pewno przekaże Voldemortowi, że czujność aurorów została skutecznie uśpiona. Może to odpowiedni moment na atak, na ponowne ukazanie się światu. Nie ma Sharkera, nie mają dowódcy, są osłabieni. Zamiast planować rozpracowanie Śmierciożerców, pani Crew czyta, pewnie w dodatku jakieś łzawe romansidło.
– Cycki cyckami. Tylko niech nie przychodzi mnie nęcić kiedy jestem tak bardzo zajęty. Narzuca mi tyle roboty z dnia na dzień, z terminem na wczoraj, a potem oczekuje, że jednocześnie będę ją adorował i umilał jej czas. Ja to lubię, naprawdę. Pochlebia mi, że szefowa mi ufa i uważa mnie za najlepszego i jej ulubionego pracownika. Ale na Slytherina, uwodzi mnie, kiedy mamy dziesiątki czy setki tysięcy galeonów do stracenia!
Zamaszystym ruchem nadgarstka złożył elegancki podpis na dole kartki. Umoczył pióro w atramencie i podpisał jeszcze dwie kopie tego samego dokumentu i od razu włożył je do osobnych teczek.
– Spieszysz się gdzieś? Bo jeszcze mi zejdzie pewnie ze dwie czy dwie i pół godziny. Ale spokojnie, wystarczy ci tej książki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Nie Paź 12, 2014 10:35 pm

To nie było tak, że Lilly się leniła. SIedząc po nocach w biurze nadrabiała wszystko, natomiast teraz, w dzień miała spokój. Prawda była taka, że Lil wolała siedzieć tu niż w domu. Tymczasem zerknęła na Lucjusza, podczas przywiązywania paczuszki do sowy.
- Nie leci do nikogo z Ministerstwa.
Skomentowała krótko i uśmiechnęła się lekko, wracając na swój fotel, wróciła do książki. Może i Lucjuszowi nie przypadł do gustu jej styl pracy, ona jednak średnio się przejęła. On tymczasem kontynuował swój wywód, jak to jest strasznie traktowany przez przełożoną.
- No oczywiście. To okropne, kiedy Cię rozpraszają przy pracy. Ty przypadkiem nie miałeś czegoś tam podpisywać, hm?
Zadrgały jej kąciki ust. Przecież jeśli szybciej skonczy, szybciej będzie mógł iść do domu. Skoro tak okropnie mu przeszkadzało, że Lilly ma luźniejszy dzień, to może sam by się zajął pracą zamiast rozprawiać o tragiczności cycków De Foix, to szybciej by wrócił do domu? Jej nie śpieszyło się do wyjścia z pracy, przywykła do swojego biura, więc raczej średnio jej zależało, czy Lucjusz bedzie tu siedział, czy nie. Jego obecność jej nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie, gdy już wyszła z szoku, nawet ją to rozbawiło. Spojrzała na niego znad książki i zaśmiała się cicho. Cóż, książka była gruba, choć zapewne, jeśli się uprze, to skończy ją w dwie godziny.
- Miło, że martwisz się o moje zajęcie. Spokojnie, znajdę sobie coś.
Odgarnęła włosy z twarzy i szybko zwinęła je w kok, wbijając weń dwie długie szpilki do włosów. Teraz nie leciały jej do oczu, więc mogła spokojnie oddać się lekturze, nie przeszkadzając biednemu, zmolestowanemu przez szefową, zapracowanemu Lucjuszowi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Pon Paź 13, 2014 11:43 pm

– Miałem podpisywać. Ale nie mogę podpisywać wszystkiego. Za to wszystko muszę przeczytać i przeanalizować. Zdecydować, czy chcę podpisać, czy nie powinienem podpisywać. To trudne zadanie.
Próbował się skupić, ale… Tu też było ciężko. Czuł na sobie jej wzrok, wiedział, że co chwilę unosiła lekko głowę, by mu się przyglądać. Starał się, mimo wszystko, starał się. Systematycznie kartka po kartce lądowały w odpowiednich teczkach. Niektóre z nich przedzierał na cztery i rzucał na podłogę, po czym na czystym pergaminie spisywał umowę od nowa.
Ciekaw był, czy Lilly zostawiłaby go samego w jej własnym gabinecie. A jeśli nie, to czy powiedziałaby mu wprost, żeby zebrał swoje manatki i stamtąd wyszedł, czy zmusiłaby się i siedziała z nim choćby do późnej nocy? Ile interesujących rzeczy mógłby tam znaleźć… Plany, mapy, zadania, notatki. Ile mógłby wykraść, ile podmienić, podrzucić fałszywe informacje i zastawić pułapkę, sam wznieść się na wyżyny, a pogrążyć aurorów. Temat do głębszego rozważenia.
Potrząsnął lekko głową, wyrywając się z zamyślenia i powracając do dokumentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Czw Paź 16, 2014 9:09 pm

Były dwie osoby, które mogłaby zostawić w swoim gabinecie. Rachel i Alastor. Ta pierwsza ze względu na zaufanie, którym ją dażyła, a drugi... cóż, Alastor był osobą, w której ręce Lilly z pewnością oddałaby swoje życie. Ufała mu, polegała na nim. Teraz jednak nawet nie ważyła się myśleć o tym, by zostawić Lucjusza w jej gabinecie. Po pierwsze, nie lubiła, kiedy ktokolwiek tu zostawał. Po drugie, pomimo tego, iż długo znała Malfoya, jakoś nie czuła się na tyle pewnie, by zostawić go tu samego. Plany, notatki... gdyby cokolwiek wyciekło, mogłaby mieć nie lada problemy. Rozbawił ją po raz kolejny, kiedy rozwinął swój monolog, w połowie pierwszego zdania jednak przestała go słuchać. Wróciła do książki i ziewnęła cicho, zasłaniając usta dłonią. Odkąd zniknął Nicholas, nie sypiała dobrze. Rzadko wracała do domu, jakby nie chciała widzieć rzeczy, które Sharker kiedykolwiek dotknął. Nie żywiła już żadnych uczuć do Nicholasa, wręcz przeciwnie. Czuła się pusta, jednak nie odczuwała tych wszystkich oznak złamanego serca, o których czyta się w książkach. Jej życie nie straciło sensu, świat nie legł w gruzach. Czuła się tak samo jak zawsze. I nie zamierzała marnować życia dla rozpaczy po Nicholasie. Lilly nie należała do takich osób. Zamachała lekko nogą, przekładając kartkę i spojrzała na rosnącą stertę papierów, spoczywającą na JEJ podłodze.
- Ale posprzątasz to, prawda?
Skinęła na papiery i spojrzała na niego wyczekująco. Nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać po Lucjuszu, więc wolała spytać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Czw Paź 16, 2014 11:02 pm

Sekundy się wlekły, minuty mijały powoli. Kartka za kartką, dokument za dokumentem, tik-tok. Minęło może czterdzieści pięć minut, może godzina, ale raczej nie więcej. Siedzieli w ciszy, każde zajęte sobą. On pisał, ona czytała, on czytał i pisał dalej. Ani przez chwilę nie krępował się podczas moczenia własnego, wyraźnie drogiego pióra w jej kałamarzu. Wytarł stalówkę w chusteczkę, którą potem dorzucił na kupkę śmieci na podłodze. Usiadł wygodniej, oparł się plecami o krzesło, przeciągnął się i ziewnął. Chyba właśnie tym zwrócił na siebie jej uwagę.
– Być może. A co, jeśli nie posprzątam? Nakrzyczysz na mnie? – ten szelmowski uśmiech był lekko irytujący, ale także… pociągający. Czy istniała na świecie kobieta, która potrafiłaby mu się oprzeć? Wątpliwe.
A skoro Sharkera już nie ma…
– Muszę zrobić sobie przerwę, odpocząć chwilę. Coś mi się wydaje, że to potrwa dłużej niż na początku sądziłem. Jak ci się podoba perspektywa spędzenia jeszcze kilku godzin tutaj ze mną, tylko we dwoje? Szkoda, że nie chcesz ze mną chociażby porozmawiać. Moglibyśmy ten czas spożytkować w ciekawszy i dużo bardziej produktywny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Pią Paź 17, 2014 12:30 am

Wyrwał ją z głębszego zamyślenia.
- SKąd wiesz, że nie? Nakrzyczę, tupnę nogą i dam szlaban na ciastka.
Wyszczerzyła zęby i włożyła zakładkę w książkę, odkładając ją na biurko, a przynajmniej próbując. Odesłała ją różdżką na półkę - na biurku nie było miejsca przez papiery Lucjusza, które zajmowały całą przestrzeń. No i z czego on się tak cieszył? Cóż, nie można było zaprzeczyć, że był przystojny. Może nei należała do kobiet, które mdlały na widok pana Malfoya, wachlując się dłonią i doznając motylków w brzuchu (to w ogóle jest prawda, z tymi motylkami?), jednak niezaprzeczalnym faktem była jego uroda. Odwzajemniła uśmiech i odparła:
- Wyglądałeś na zapracowanego, więc Ci nie przeszkadzałam. Siedź sobie, proszę bardzo.
Ponownie zadrgały jej kąciki ust. Oczywiście, że był wygadany. Jakże by nie mógł być. Czysta krew, wysoka pozycja... Były prefekt naczelny, i tak dalej, i tak dalej...
- Och, spędzenie czasu z Tobą napewno będzie ekscytującym przeżyciem. Proszę bardzo. Jakieś pomysły na produktywne spędzenie czasu? Ja jak widzisz mam go za dużo.
Zamachała nogą, rozkładając ręce i, przekrzywiając lekko głowę, posłała mu tak uroczy uśmiech, na jaki było ją stać. Skoro onmógł być wygadany, to czemu ona nie mogła być flirciarą? A co tam. Raz się żyje.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Pią Paź 17, 2014 1:20 pm

- Fakt, jestem zapracowany. Bardzo. Ale nawet ja potrzebuję chwilę odsapnąć. Co więcej, dla takiej dziewczyny jestem w stanie zostawić te papiery i dokończyć je później, choćbym miał zarwać noc. Możesz mi teraz przeszkadzać do woli, aż ci się znudzi.
Cóż to za uśmiechy, panienko Crew. Chce zagrać w tę grę, proszę bardzo. Nie dostrzegł wcześniej jej ewentualnego zainteresowania nim, to Lucjusz czasem się obracał, kiedy mijali się w Ministerstwie. No tak, Sharker. To by wiele wyjaśniało. Ale skoro Nicholasa już nie ma… To nie był zwykły uśmiech, o nie. Coś wisiało w powietrzu. Ale miała rację – takiej okazji nie można było nie wykorzystać. Dobry ruch, Lilly. Powstawało tylko pytanie, na ile Lucjusz może sobie pozwolić. Robić podchody, czy postawić wszystko na jedną kartę? Nie miał czasu na podchody. Jeśli miałoby do czegoś dojść, to albo teraz, albo wcale.
– Jedyne Ciastko, które widzę, siedzi właśnie przede mną. Tupnij, tupnij, tylko nie złam obcasa. Jeszcze mogłabyś zmarszczyć nosek, na pewno wyglądasz wtedy uroczo – posłał jej uwodzicielski uśmiech, nie przejmując się niczym – Nie mam planu działania, musimy improwizować, Słodziutka.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Pią Paź 31, 2014 3:30 am

Zadrgały jej kąciki ust w niewidocznym uśmiechu.
- Cóż, każdy potrzebuje chwili wytchnienia.
Lilly już dawno wywaliła Sharkera z głowy. Złamał jej serce, a ona nie była z tych, które ukrywają się w domu, żrą nutellę, ryczą w poduszkę i kolejne trzy miesiące z nikim się nie umawiają, bo są przekonane, że ukochany wróci na białym rumaku i zabierze je ku krainie mlekiem i miodem płynącej. Nie, Lilly wiedziała, że Nicholas ją olał. Cóż, nawet gdyby wrócił, jej drzwi są dla niego zamknięte. Podwinęła lekko rękawy i poprawiła czarne rękawiczki do połowy palców z małymi, metalowymi klamrami.
- Nie martw się o moje obcasy, Lucjuszu. Są skuteczniejsze niż różdżka.
Cóż, to prawda. Ileż razy przydepnęła zbója obcasem, żeby kwiczący z bólu delikwent padł na ziemię, trzymając się za stopę. Bardzo przydatna rzecz, takie szpilki, chociaż rzadko wkładała je do pracy - nie do akcji, raczej przy sprawach, w których musiała się wtopić w tłum. Ostatni raz zrobiła tak w Waszyngtonie, na jakimś bankiecie, kiedy musiała bronić się przed Śmierciożercą, którego śledziła. Cóż, może i miała zablokowane ręce, jednak obcas zdecydowanie zadziałał, wbity w stopę napastnika. Teraz jednak siedziała w biurze, nie w toalecie Sali Balowej Waszyngtonu.
- Uważaj, bo tupnę. I wcale nie marszczę nosa, gdy się zezłoszczę. Mało o mnie wiesz. Chociaż w sumie z tą improwizacją trafiłeś. Czemu nie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Pią Paź 31, 2014 11:45 am

– Mało wiem, bo jeszcze nie miałem okazji cię poznać. Natomiast nie zaprzeczę, że z wielką chęcią wniknąłbym w szczegóły. Za twoim przyzwoleniem, rzecz jasna. Nie mam w zwyczaju się narzucać – dodał, chociaż sam sposób, w jaki znalazł się w jej gabinecie, zaprzeczał niejako tej tezie.
Pozwolił sobie na zadziorny uśmiech, po czym przechylił całe swoje ciało na bok i do dołu, tak by zajrzeć pod biurko. I choć uda miała złączone, to tkwił przez parę sekund w tej pozycji, przyglądając się jej nogom i, faktycznie, butom. Podziwiał kobiety, które wytrzymywały po parę godzin w tak niewygodnie skonstruowanych butach, a co więcej, chodziły a nawet biegały bez utraty równowagi. Dobrze być mężczyzną.
Wyprostował się, poprawił parę niesfornych kosmyków włosów, które zmieniły położenie i opadły mu na twarz.
– Podziwiam. To co takiego robisz, kiedy się zezłościsz? Rzucasz porcelanową zastawą, wazonami, demolujesz pomieszczenia? Możesz jeszcze nie tracić zimnej krwi i wszystko wokół ignorować. Ale takie duszenie w sobie emocji nie jest wskazane. Muszę przyznać, że nie chciałbym zostać workiem treningowym wściekłej kobiety. Nie jestem osobą lekceważącą, jak to się mówi, płci słabszej. Nie dość, że, tak jak mówisz, obcasy są doskonałą bronią, tak równie obawiałbym się na przykład długich paznokci. I sam doświadczyłem, że kobiety potrafią mocno uderzyć w twarz, a to nic przyjemnego. Także przyznaję, że respektuję kobiety pod tym względem. Aczkolwiek, po co uciekać się do przemocy? Moglibyśmy dojść do konsensusu, ustalić pewne zasady i wyładować emocje i energię w sposób nie tylko pozytywny, ale przede wszystkim przyjemny.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Pon Lis 24, 2014 1:03 am

Nie, wcale się nie narzucał. Powiedział koleś, który wpełzł do jej gabinetu, rozrzucił papiery na jej biurku, rozsiadł się i jeszcze gapi się na jej nogi. Nie przeszkadzało jej to, wręcz czuła się rozbawiona całą tą sytuacją. Zajrzała do filiżanki i ze smutkiem stwierdziła, że kawy zabrakło. No cóż, wszystko się kiedyś kończyło. Wstała, kiedy już Lucjusza raczył się wyprostować i obeszła biurko, stając przy kominku. Szybkie zaklęcie i po chwili czajnik bulgotał z gorącą wodą, ona zaś spojrzała na Malfoya pytająco.
- Kawa, herbata, cappucino?
Pochyliła się do szafki i wyjęła kawę, cukier i śmietankę. Po chwili filiżanki z kawą stały na biurku, ona sama sięgnęła po jedną.
Bogoooowie, jaki on był gadatliwy. Nie, żeby jej to przeszkadzało, jakoś cisza po obu stronach bardziej by ją drażniła. Uniosła lekko brew ispojrzała na pomalowane na czarno paznokcie. Nie były jakoś specjalnie długie, jednak podrapać mogły dosyć boleśnie. Uśmiechnęła się z samozadowoleniem.
- Wiesz, może jak się na Ciebie zdenerwuję to tego doświadczysz. Nie polecam i nie życzę Ci tego, jednak cóż... Różnie bywa. I... nie biję ludzi. Zazwyczaj. No wiesz, jak dla mnie uciekanie się do przemocy jest na równi z przegraną. Rzucając się na kogoś z pięścią sam przyznajesz, że nie masz dalszych argumentów.
Uśmiechnęła się delikatnie. Zasady. Wszędzie zasady. Cóż, podobno są one po to, by je łamać, ale cóż...
- W sumie, to nie taki głupi pomysł. To zależy, też od tego, jak długą przerwę w pracy zamierzasz sobie zrobić. W końcu przyjemne spędzanie czasu bywa bardzo wciągające, można się czasami zatracić i zapomnieć o obowiązkach... W sumie, chyba o to chodzi...
Ponownie zamoczyła usta w filiżance, wysączyła łyk i oblizała wargi, pozbywając się śladów płynu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Pon Lis 24, 2014 12:01 pm

– Zdecydowanie kawę poproszę – odrzekł, wcale nie kryjąc się z tym, że się za nią odwrócił.
Tak bardzo musiała się nudzić. Czytała, a towarzyszyła jej nieustająca, niczym nie przerwana cisza. Błogość, spokój, nikt niczego od niej nie chciał. Nie należy go źle zrozumieć, Lucjusz również lubił rozłożyć się na kanapie w swoim domowym gabinecie, ukryć twarz za książką i zniknąć, nie istnieć dla otoczenia, dla nikogo. Tylko ile dni przesiedziała kompletnie sama, ile z nich przepłakała?
Aromat kawy uniósł się natychmiast, docierając do nozdrzy obojga. Amotencja przybierała dla niego między innymi właśnie zapach świeżo zaparzonej kawy.
– Dziękuję - rzekł, spoglądając na filiżankę – Drapanie może być też dobre. Jest taki jeden przypadek, gdzie podrapane męskie plecy wcale nie świadczą o przemocy czy zadawanie bólu wywołanego goryczą, złością czy zawodem. A wtedy należy wydłużyć przerwę w pracy o tyle, ile trzeba. Obowiązki nie uciekną, a bez chwili relaksu ta właśnie praca będzie nieefektowna, nie sądzisz?
Igrał z ogniem. Wciąż nie mógł przewidzieć jej reakcji. Podoba jej się ta gra, czy nie do końca? Ryzykował coraz więcej, odkrywał kolejne karty. Nie wyrzuciła go, nie odcięła się mocnym komentarzem, nie okazała żadnego znaku, że jego obecność w jej gabinecie jej przeszkadza. Upił łyk gorącej, pysznej kawy i odstawił filiżankę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Pon Lis 24, 2014 3:40 pm

Lilly wcale nie narzekała na nudę. Ze spokojem obserwowała, jak ostatnie fusy w jej filiżance rozpuszczają się w wodzie, a po chwili przeniosła jasne tęczowki na Malfoya. Przekrzywiła lekko głowę i uśmiechnęła się delikatnie. Nie zamierzała go wyrzucać, zważywszy na to, że przecież nie powiedział niczego przykrego czy obraźliwego. Nie denerwowała jej obecność Lucjusza, wręcz przeciwnie. Miała do kogo otworzyć usta. Mówienie do siebie nie było specjalnie dobrze postrzegane w społeczeństwie, a gadanie do sowy, która i tak odpowiadała jedynie rzadkim pohukiwaniem z czasem zaczęło ją irytować. Kota przecież do pracy nie przytarga. Tamina nienawidziła opuszczać domu, a częste nakłanianie jej do wyjścia chociażby do ogrodu kończyło się zazwyczaj oburzonym spojrzeniem i parsknięciem pogardy. Jej czteroletnia kotka pogardzała wychodzeniem na zewnątrz. Chyba uważała, że perspektywa pobrudzenia łapek była zbyt obrzydliwa, by podjąć się zwiedzenia ogrodu. Latem, w ciepłe dni, dawała się wynieść, jednak długie wylegiwanie się na zewnątrz nie było w jej stylu. Jednak właścicielka Taminy aktualnie nie wylegiwała się w ogrodzie. Automatycznie przeczesała dłonią czarne włosy. Słuchając go, nie dało się nie uśmiechać. Przynajmniej miała zajęcie, prawda? Och, no oczywiście, podrapane męskie plecy. A potem co? Siedzenie nad manicure i wydłubywanie naskórka i malowanie od nowa...
- Cóż, nie tylko męskie plecy na tym cierpią. - Spojrzała z troską na swoje paznokcie. Dopiero po chwili dodała z rozbawieniem i lekką złośliwością, oczywiście skierowaną nie bezpeśrednio do jego osoby. - Nie każdy mężczyzna wart jest poświęcenia paznokci... No wiesz. Czasem można się bardzo zawieść. Nie ma gwarancji, że zostanie nam to wynagrodzone.

Przecież paznokcie są ważne, prawda? Cóż, jej Amortencja pachniała ostatnimi czasy pudrowymi cukierkami, czymś, co przypominało jej zapach w sklepie z ubraniami i atramentem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Wto Lis 25, 2014 2:37 am

– Jeśli nie byłoby warto, to ani ty, ani żadna inna kobieta nie miałaby potrzeby używania paznokci. Zawsze miałem wrażenie, że to takie instynktowne zachowanie, które przychodzi kobietom naturalnie. Trochę jak koty, przeciągają się, mruczą, wyciągają pazurki i drapią, bo im się podoba.
Kolejny łyk kawy, kolejne spojrzenie znad filiżanki. Drobny uśmiech błąkał się na jej ustach, dostrzegał go. Oboje myśleli o tym samym, choć żadne z nich nie nazwało tego po imieniu. Zgrabnie omijali istotę rzeczy, ukradkiem podziwiając siebie nawzajem. Z każdą chwilą podobała mu się coraz bardziej. Dostrzegał kolejne fizyczne cechy, które mu w niej odpowiadały. Zdecydowanie mógłby się z nią przespać. Dlaczego zostałaś aurorem, Lilly, dlaczego?
A propos kotów…
Lucjusz też miał kota. Czarną kotkę, którą otrzymał od Asmodeusa. Dostała imię Bezimienna, w skrócie Beza. Była drugim kotem Asa, która zresztą również była swego rodzaju prezentem; niestety, ta pierwsza nie polubiła nowej towarzyszki. Tak Beza wylądowała w Mafoy Manor. Lucjusz zawsze chciał mieć własnego kota. Dużego, dostojnego, z długą sierścią. Najlepiej siwego, szarego, ewentualnie lekko przydymionego. Dostał chuderlawą, drobną, czarną kotkę, krótkowłosą, o trójkątnym pyszczku. Spełniała za to rolę kanapowego kota – jeśli Lucjusz akurat nie leżał i nie czytał, Beza zajmowała skórzaną kanapę w jego gabinecie. Chociaż korzystała z niej także gdy Lucjusz tam był. Jak jej nie kochać?
– Myślisz, że ja byłbym wart ewentualnego zniszczenia lakieru na twoich paznokciach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Wto Lis 25, 2014 11:42 am

Kobieta uśmiechnęła się pod nosem, czując, że Lucjusz zaczyna grać coraz śmielej. No cóż. Miał pecha. Lilly nie należała do osób, które łatwo zawstydzić, sprawiając, że zarumieni się dziko i schowa za kurtyną włosów. Co to to nie.Crew była śmiałą, pewną siebie i swojej wartości osóbką. A im więcej trudnych sytuacji znosiła, tym bardziej silna psychicznie się stawała. Upiła kolejny łyk kawy i odstawiła filiżankę na blat biurka, delikatnie odsuwając którąś z teczek Lucjusza. Wolała mu niczego nie poplamić kawą. Jej dokumenty zawsze musiały być idealnie czyste, nie znosiła jakichkolwiek skaz na raporcie. Była w tym aspekcie pedantką. Na co dzień nie przeszkadzało jej, że może mieć nieład w domu, jednak miało to swoje granice. Książki na półkach były poukładane tematycznie i alfabetycznie, tytułami. Większość z nich spisano, nie znając nazwiska autora, co utrudniało by jej odpowiednie sortowanie. Składniki do eliksirów również były opatrzone metkami z nazwą, wymienianymi, kiedy istniało prawdopodobieńtwo, źe pomyli się przez złe przeczytanie plakietki. Nie mogła sobie pozwalać na błędy. Pomyłka mogła kosztować czyjeś życie.
- Wiesz, też lubimy drapać. To zależy od... warunków.
Bardzo dwuznacznie zadrgały jej kąciki ust, kiedy po chwili bawienia się łyżeczką podniosła rozbawione spojrzenie na Lucjusza.

- Powiedzmy, że w Twoim towarzystwie paznokcie jakoś mnie nie interesują.

Odłożyła łyżeczkę do cukierniczki z czarnego, grubego szkła. Co ciekawe, za ”oknem” zaczynało robić się szarawo, tak jak i w rzeczywistości. Widocznie nałożyła na widok więcej czarów, niż jedynie utrzymanie iluzji.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Sro Lis 26, 2014 1:02 am

Jeśli nie była nieśmiała, to wręcz lepiej dla niego. Chyba podniósł mu się poziom testosteronu, bo wystarczyłoby jedno znaczące słowo bądź gest z jej strony, a gierki stałyby się rzeczywistością. Wylądowaliby razem na kanapie, albo dokumenty znalazłyby się w nieładzie, spoczywając na podłodze, by zrobić dla nich miejsce na biurku. Miękki, puchaty dywan także wyglądał zachęcająco. Tyle opcji, tyle możliwości. Ile pomysłów, tyle rozwiązań.
– Skupiłabyś uwagę na czymś innym, czy chodzi o to, że świadomie mogłabyś poświęcić dla mnie tak wiele? – przechylił się do przodu, opierając łokcie o blat biurka, a szeroki, szelmowski uśmiech wpłynął na jego usta – Zaskakujesz mnie. Ale to tylko słowa. Potwierdź czynami, to będziemy mogli dyskutować dalej.
Czy to wyzwanie?
Słodziła kawę. Warte zapamiętania.
Brzmiało jak wyzwanie. Pokaż, jak daleko jesteś w stanie zabrnąć. Ile możesz znieść, będąc cierpliwą, a kiedy wybuchniesz, bo zeżre cię ciekawość, ale może też pragnienie, żądza, podniecenie. Co zrobisz, Lilly? Jaki będzie twój następny krok? Ulegniesz, czy każesz czekać? Ostudzisz zapał, czy rozniecisz większy ogień?
Praca przestała się liczyć. Ani przez chwilę nie była tak ważna, jak ją opisywał. Właściwie prawie już skończył, a spokojnie mógł zrobić wszystko u siebie. To nie o pracę w ciszy i spokoju chodziło Lucjuszowi. Pan Malfoy miał zupełnie inny plan wchodząc do gabinetu Lilly. Sterty dokumentów były tylko przykrywką, pretekstem, by usiąść przy jej biurku. Zbrodnia doskonała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Czw Lis 27, 2014 2:02 am

- Och, poświęcenie to chyba za dużo powiedziane.
Oparła łokieć o blat biurka, wspierając policzek na dłoni. Prawie stykali się nosami, jednak Lilly nie zbliżyła się bardziej, a jedynie wlepiła w niego wyzywające spojrzenie. Nie będzie tak. Dlaczego on niby mógł ją sobie prowokować, i że może jeszcze ona ma się do niego lepić? Ha! O, nie, panie Malfoy! Nie ma tak! Posłała mu tak bezczelny uśmiech, że i Irytek by się go nie powstydził, po czym odezwała się cicho.
- To nie ja tu jestem mężczyzną, panie Malfoy. Chyba, że się mylę.
Delikatnie przekrzywiła głowę. Może nadepnie mu na odcisk, może nie. Rzeczywiście, spędzenie najbliższego czasu na biurku czy dywanie było kuszące, jednak to nie ona wparowała do jego gabinetu. O nie. Skoro on to zaczął... on powinien to ciągnąć. Co prawda, zamierzała współpracować, jednak współpraca nie oznaczała przecież wyręczania go... jakkolwiek to zabrzmiało. Nie, żeby wątpiła w jego męskość, czy coś, skądże znowu. Po prostu chyba... chciała go sprowokować. Zobaczyć, jak zareaguje. Lubiła igrać z ogniem, prowokować, dokuczać i drażnić, to, że czasem jej się za to obrywało... a tam, bywało. Przecież nie zawsze będzie fajnie i śmiesznie. Nie spuszczała z niego zaciekawionego spojrzenia, jednak zauważyła, że ma bardzo ładnie wyprofilowane kości policzkowe. I taką wyraźną szczękę. Cholera. Przystojny był. Nieziemsko. Zdawała sobie sprawę z tego, że była ładna. Bo przecież była i nie dało się temu zaprzeczyć. Różne gusta, oczywiście, jednak przyzwyczaiła się do tego, że mężczyźni oglądali się za nią. Właściwie to nie zwracała nawet na to uwagi, idąc dumnie przed siebie. Nigdy nie była szarą myszką i nigdy nią nie będzie. Wszystko co miała, wszystko, co posiadała, zdobyła sama. Nikt jej w tym nie pomógł. A czy zdobędzie pana Malfoya... Czy on zdobędzie ją... się zobaczy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Czw Lis 27, 2014 9:16 pm

Obrócił głowę w przeciwną stronę niż ona i uśmiechnął się znacząco. Wyciągnął szyję, co spowodowało lekkie uniesienie podbródka. To wyglądało tak, jakby chciał ją pocałować. Sekundy płynęły tak wolno, to trwało wieczność.
Auror i Śmieciożerca. Julia i jej Romeo. Zakazany owoc. Coś, co absolutnie nie miało prawa istnieć. Tylko czasy się zmieniły. Wyznanie miłości po grób było nic nie warte, a bezgraniczne oddanie jednej konkretnej osobie zakrawało o głupotę. W pewnych kręgach jednakże aktualnym było aranżowanie małżeństw. Czy to się nie wykluczało?
I o ile wpatrywali się w siebie, o ile wydawało mu się, że zaraz utonie w błękicie jej oczu, bliskość sprawiła, że przymknęła powieki. Chyba naprawdę liczyła na taki rozwój wydarzeń. Zrozumieć kobietę to jak sięgnąć po niemożliwe. Ciekaw był jaki sposób postrzegania mężczyzn przyjęła po epizodzie z Nicholasem. Stawiał na wyparcie. Miłość jest zła, miłości nie ma, miłość jest złudzeniem. Chciała odżyć, odetchnąć, zamknąć za sobą tamten rozdział. Nie była już tą samą Lilly, a stała się otwarta na nowe doznania. Uznała, że jej też się coś należy, że może wykorzystać okazję, że wolno jej flirtować. Lucjusz natomiast czuł coraz większą presję ze strony rodziców dotyczącą jego małżeństwa. Mówiąc wprost – korzystał z wolności póki jeszcze mógł.
Wystawił jej cierpliwość na ogromną próbę. Oczekiwała od niego decyzji. To on miał być odpowiedzialny, potwierdzić bądź zaprzeczyć wszystkiemu. Wystarczyło kilka milimetrów, a ich usta się złączyły. Niewinny całus szybko przeistoczył się w coś więcej, gdy jego usta objęły jej dolną wargę. Pragnął jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Pon Gru 01, 2014 8:53 am

Skoro już mowa o podejściu Lilly, cóż, dlaczego miała sobie odmówić czegokolwiek? Nie zamierzała z zemsty pakować się każdemu do łóżka. A może zamierzała? Chyba sama nie była pewna. Nie robiła z siebie ofiary. Co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Lustrowała go zaciekawionym spojrzeniem, zdecydowanie dając się pocałować. Nie była naiwna. Wiedziała, że nie będą razem. Po pierwsze, nie była czystej krwi. Po drugie, znając życie, to jego rodzina miała mu wybrać kobietę. Nie, żeby uważała to za bycie mamisynkiem, doskonale wiedziała, jak to wygląda w rodach czystej krwi, zwłaszcza tak starych jak Malfoyowie czy Blackowie. Skoro jednak nie był oficjalnie zaręczony...
Uśmiechnęła się z samozadowoleniem. Rozchylając lekko wargi, zaprosiła go do dalszego pocałunku, a gdy go pogłębił, zagryzła lekko jego górną wargę. Niezbyt zważała na to, że biurko niewygodnie ich dzieliło.
Jedyne, z czego Lilly nie zdawała sobie sprawy to to, że pan Malfoy nie był do końca... czysty. Musiał być bardzo zuchwały, zaciągając do łózka (na buirko, dywan, czy co to tam, mniejsza) AURORKĘ, mając na ramieniu wypalony Mroczny Znak. Odwzajemniła pocałunek, jednak po chwili biurko zaczęło jej coraz bardziej przeszkadzać. Niezbyt świadomie warknęła z niezadowoleniem, unosząc się lekko na krześle. Cóż, zmiana niewielka, jednak brzeg mebla nie wbijał jej się boleśnie w żebra. Jakieś to pocieszenie jest.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Sro Gru 10, 2014 12:52 am

Podobał mu się ten pocałunek. Był długi, subtelny, ale z zadziorną nutą. Po układzie jej ust wiedział, że się uśmiechała, była zadowolona. Spełnił jej oczekiwania, ale jednocześnie sam miał nadzieję, że na tym się nie skończy. Uniosła się troszkę, by bardziej pochylić się nad biurkiem. On, by nie przerwać złączonych ust, zrobił to samo, choć właściwie wystarczyłoby, gdyby wyprostował plecy. Był sporo wyższy, więc było mu wygodniej. Pozostawała kwestia tego, jak pokonać dzielący ich dystans. Biurko było nie lada przeszkodą, a obchodzenie go dookoła jakoś mu nie odpowiadało. Gdyby tylko weszła na nie kolanami i przeczołgała się w jego stronę… dobra myśl. Wtedy mógłby ją na siebie ściągnąć.
Nie powinien zdejmować koszuli. Co prawda długo ćwiczył zaklęcie maskujące na własnym przedramieniu, ale niewerbalnie i w dodatku bez użycia różdżki mogłoby być trudno. Spróbuje. Oczywiście, że spróbuje. Jeśli się nie powiedzie i nie poczuje materializującej się na skórze warstwy ochronnej, to nie zdejmie koszuli. Rozepnie, lekko zsunie, ale zostawi materiał na zgięciach łokci. Nie pozwoli, by Lilly odkryła jego sekret.
Ona go ugryzła, on za to śmiało wsunął język to jej ust. Nie opierała się, nie stawiała sprzeciwu. Pozwalała mu na wszystko, to on prowadził. Powoli się odsuwał, ale nie na tyle, żeby przerwać pocałunek. Podświadomie zmuszał ją, by wychylała się ponad biurkiem coraz bardziej, a może nawet wpełzła  na blat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   Pią Gru 12, 2014 10:49 pm

Może, jak już nie mam od czego zacząć, bo przecież nie będę opisywać procederu wchodzenia na biurko przez cały post, chociaż wiem, że się da, bo przecież Lucjusz by tak umiał(tak, bo Lucjusz potrafi wszystko, poza jajecznicą), jako narrator, czy może raczej współnarratorka tego jakże zboczonego, zbereźnego, niepoprawnego i ciągnącego się jak ślimak po liściu wątku, wspomnę, że różnica wzrostu między Lucjuszem i Lilly była...duża. Dużo duża. Trzydzieści dwa centymetry to chyba dużo, prawda? Właśnie dlatego Lilly postanowiła nie bawić się w "awkwardowe" obchodzenie biurka, zwłaszcza, że Lucjusz postanowił się oddalić. Mógłby tak nie cwaniakować. To, że był wyższy, nie znaczyło, że mógł to sobie tak po prostu bezczelnie wykorzystywać. Machnęła lekko ręką, odsuwając teczki LUCJUSZA z JEJ blatu i wspięła się na dzielący ich mebel, podciągając się na jednym kolanie, by zaraz umiejscowić drugie kolano na blacie. No, lepiej, nawet pomimo tego, że teraz była mniej więcej na tej samej wysokości co on. No co? Niskie jest piękne. Chyba, że to facet. Taki Tom Cruise. No sorry. Wracając jednak do Lilly i Lucjusza, żeby nie pisać o niczym, chociaż przecież piszę, żeby tylko napisać, dłonie kobiety spoczęły na krawędzi biurka bliżej Malfoya, ona sama zaś pochyliła się bardziej w jego stronę, przeciągając się po powierzchni blatu jeszcze bliżej. Co ciekawe, podczas całego tego skomplikowanego procederu, ani na chwilę nie oderwała się od Lucjusza, ani on od niej. To tamoc przyciągania. Prawie jak Elsa. Mam tę moc, mam tę moc...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Lilly Crew   

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Lilly Crew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN :: Ministerstwo Magii-