a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 4:53 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria de Foix



Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:02 pm

Aria poprawiła marynarkę prostując jej poły. Przeszła z jednego końca gabinetu do drugiego, stukając obcasami swoich niebotycznie wysokich szpilek. W obcisłej ołówkowej spódnicy, koszuli z rozpiętym jednym guzikiem za dużo i tych czerwonych szpilkach prezentowała się stanowczo sensownie, ale pracownik jaki miał się u niej zjawić zdecydowanie był do tego przyzwyczajony... i wcale nie miał być to pan Akerman.
Pan Malfoy był wieloletnim pracownikiem, wyjątkowo elokwentnym i pracowitym... a de Foix lubiła go najbardziej ze wszystkich swoich podwładnych. Po chwili oczekiwania klamka od drzwi drgnęła, a kobieta ruszyła do swojego fotela, gdzie zakładając nogę na nogę rozsiadła się wygodnie. Pokazała krzesło naprzeciw siebie i bez uśmiechu zmierzyła Malfoya wzrokiem.
- Czy masz choćby blade pojęcie dlaczego wezwałam cie tu dzisiaj? - Arianna potrafiła brzmieć surowo, zwłaszcza ze w takich chwilach wyraźnie było słychać jej południowo-francuski akcent. Żadnego uśmiechu, jedynie krótki gest gdy złączała palce. W rzeczywistości nie miała złych zamiarów, właściwie to świetnie bawiła się cała sytuacja... czasem zachowywała się jak mała dziewczynka.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Never let me go
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1207-arianne-adele-de-foix-ca
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:11 pm

– Najmniejszego, Pani de Foix – odrzekł tonem spokojnym, acz wystarczająco poważnym i służbowym. Półuśmiech jednak zmieniał cały wyraz jego twarzy. Nic nie przeskrobał, wszystkiego dopilnował. Szefowa nigdy się na niego nie skarżyła.
Parę minut wcześniej usłyszał od współpracownika, że dostał wezwanie na dywanik. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz. Chyba nigdy nie dostał nagany, nigdy nie zawiódł Szefowej. Wygładził koszulę, przeczesał włosy palcami, przeciągnął się i upił jeszcze łyk kawy. Przeszedł korytarzem, wziął głęboki wdech i zapukał do drzwi.
Podobała mu się, nie mógł temu zaprzeczyć. Była pociągającą kobietą, piękną i stanowczą. Minę miała nietęgą, ale Lucjusz się nie zląkł. Nic nie było mu straszne, a nie wierzył, że Aria mogłaby być na niego zła bez powodu. Może jednak coś przeoczył? Może czegoś nie podpisał, nie przejrzał? A co, jeśli podjął złą decyzję? Pozostał pewny siebie. Być może zbyt pewny siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Aria de Foix



Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:13 pm

Aria postukała paznokciami pomalowanymi na równie czerwony kolor co jej szpilki. Widziała jego półuśmiech, widziała że nie był ani trochę przejęty. Cholerny Malfoy, doskonale wiedział że wszystkiego dopilnował aż za dobrze. Postanowiła w to brnąć i jednym szybkim ruchem wyciągnęła z szuflady biurka teczkę na której dumnie brzmiał napis "Węgry". Jego ostatnia sprawa. Zaraz po tym na biurku wylądowała teczka z Wietnamem, Argentyną i Chile.
- To twoje ostatnie sprawy, Lucjuszu - odezwała się po chwili mierzenia go wzrokiem. - Powiedz mi, czy coś w nich było nie tak?
Wstała i stukając obcasami przeszła się po biurze, w jedną, w drugą stronę.
- Widzisz, bardzo mi ciebie brakowało, gdy Minister postanowił cię zwolnić... dodatkowo mnie to zirytowało gdy stało się to bez mojej zgody. Gdy udało mi się cię ściągnąć z powrotem, sądziłam że tego właśnie potrzebowałam, żeby w końcu było wszystko zrobione jak należy...
Zrobiła pauzę, w której oparła się o biurko koło mężczyzny. Zastukała znów paznokciami.
- Ale tak być nie może - oznajmiła w końcu ciężkim tonem. Świetnie się bawiła. Perfekcyjnie. Teraz już nie mógł być taki pewien, no nie mógł! Przecież nie brzmiała na szczęśliwą, właściwie, to brzmiało to jakby miała zamiar go zwolnić. W duchu zaklaskała i podskoczyła parę razy jak mała dziewczynka.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Never let me go
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1207-arianne-adele-de-foix-ca
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:14 pm

Rzuciła tymi teczkami na biurko, aż rozdźwięczało echo. Drogi Slytherinie, czyżby faktycznie coś zrobił źle? Niemożliwe. Ale skoro coś się Szefowej nie podoba… Faktycznie, był na przymusowym zwolnieniu przez parę tygodni. Kto to słyszał, żeby czarodziej półkrwi był Ministrem i w dodatku pomiatał kimś takim jak Malfoy? A wydawałoby się, że prapraprapraprapradziadek Lucjusza, Septimus Malfoy wyraził się jasno, co arystokracja sądzi na temat brudnych w rządzie.
Jeśli udawała, to dobra z niej aktorka. Nie wystraszyła blondyna, ale mimo wszystko to nie było w jej stylu. Normalnie poprosiłaby go o chwilę rozmowy, zawołała sekretarkę by ta przyniosła im po filiżance kawy i razem przejrzeliby niejasne czy wątpliwe punkty w dokumentach. Gdyby coś było nie tak, znalazłaby to od razu, a nie po tak długim czasie od zawarcia umów. Jeśli chciałaby go za to wyrzucić, to i tak to zrobi, więc… dlaczego by nie zagrać va bank?
– Jedyne co się pani może nie podobać w tych umowach to fakt, że będzie trzeba skontrolować to co się dzieje w Argentynie, Chile czy na Węgrzech. A to oznacza tylko tyle, że prawdopodobnie będę musiał spakować walizkę i jechać w delegacje na parę dni, a zatem nie będzie mnie tutaj. Będę zmuszony zostawić panią samą… - nie oparł się pokusie zawarcia w swej wypowiedzi teatralnej przerwy – w tym całym bałaganie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Aria de Foix



Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:18 pm

Aria podparła ręce pod biodra wzdychając ciężko.
- Czy ciebie nie da się w żaden sposób nabrać, Lucjuszu? - spytała z przekąsem, wracając na swoje miejsce. Ręką machnęła niedbale i jeden z przygotowanych wcześniej samolocików wystrzelił przez lufcik w drzwiach. Po chwili przydreptała sekretarka z napojami, akurat jak de Foix zrobiła miejsce na biurku przesuwając teczki. Sięgnęła automatycznie po kawę, odsyłając kobietę która właściwie nie robiła nic innego jak podawała wili kawę w wolnych chwilach. I tak była za głupia na jakiekolwiek większe zadania...
Machnęła ręką, upijając kawę.
- Daj spokój, nigdzie na razie nie musisz jechać. Z resztą, nudzę się Lucjuszu, w tym polega problem. Na zewnątrz szaleje Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, sytuacja jest napięta, ale w naszym departamencie jest zaskakująco spokojnie. Żadnych burd, nic złego się nie dzieje. Jednym słowem, grzeję się w gabinecie i okropnie nudzę - Arianna była bardzo kapryśną istotą, jak na potomka wili przystało. Większość czasu potrafiła być chłodno profesjonalna, ale mimo wszystko jej natura wychodziła od czasu do czasu na wierzch.
- Opowiedz mi, co u ciebie? Dawno nie miałam okazji porozmawiać z moim ulubionym pracownikiem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Never let me go
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1207-arianne-adele-de-foix-ca
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:24 pm

Ulubionym…
Rozpromienił się, a tak bardzo nie chciał tego pokazać. To był sposób, by podejść Lucjusza. Połechtane ego, duma, satysfakcja. Przez chwilę naprawdę był spięty, ale pozwolił sobie usiąść wygodniej. Pojawiła się kawa i wszystko wróciło do normy.
– Staram się jak mogę, by ogólna sytuacja-jakby nie było-polityczna, nie wpłynęła na nasze sprawy biznesowe. To trudne, bo wszyscy wiedzą, że epicentrum wszystkich złych wydarzeń jest właśnie tutaj. Niektórzy się boją, więc staramy się przekonać wszystkich wokół, że interesy z Wielką Brytanią są wciąż dla nich opłacalne. Ja ze swojej strony mogę panią zapewnić, że nic złego się nie dzieje. Nic, co mogłoby panią niepokoić. I to wcale nie jest tak, że staram się sam powstrzymać wszystko i ukryć to przed panią… – upił łyk kawy, po czym odstawił filiżankę na spodeczek – Nie jest źle. Jeśli mogę wszystko załagodzić sam, to przecież nie będę pani ani obarczał problemem, ani pani fatygował. Mamy wszystko pod kontrolą.
Sięgnął po te teczki. Węgry przełożył na sam spód, otworzył teczkę z Chile. Przejrzał parę kartek, wyjął jeden z dokumentów i położył go na biurku.
– Przy ostatnim imporcie była nadwyżka. Nie wiem gdzie się pomylili, czy wydając dyspozycje, czy przy samej wysyłce. Ale to też nie jest problem. Moglibyśmy ponegocjować i może troszkę zmienić warunki umowy. Właściwie wszystko się sprzedało, więc może moglibyśmy zamawiać więcej produktu obniżając cenę hurtową. A pani by się nie nudziła w trakcie wycieczki do Chile, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Aria de Foix



Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:25 pm

- Naszym zadaniem jest przekonanie innych krajów że wręcz opłaca się z nami handlować w czasie wojny. Wojny zawsze napędzały gospodarkę, dzięki nim zaczyna się wszystko kręcić. W przeciwieństwie do mugoli nie mamy typowego sprzętu wojennego, ale wzrósł popyt na innego rodzaju usługi, jak ochrona osobista... importujemy wiele produktów magicznych dla naszych -najlepszych na świecie - specjalistów... ale to wszystko wiesz i ja też to wiem, Lucjuszu - napiła się kawy i zmierzyła mężczyznę wzrokiem. - Chile, jakkolwiek interesujące pod względem fauny i flory są mało interesującym miejscem jeśli chodzi o ludzi. Uważają mnie tam za okaz w zoo, a z włosów czystych wil robią łańcuszki na szczęście w miłości i odpędzenie nieumarłych - skrzywiła się tak wyraźnie, że nie było wątpliwości co o tym myśli. - Cała Południowa Ameryka jest barbarzyńska, nie daj boże trafię na przedstawiciela jakichś plemion... Lubią zrywać umowy zawiązane ze mną osobiście powołując się na to że rzuciłam na nich cholera czar, choć nie wiem jakim cudem o nim wiedzą skoro jest to tajemnica i tu, w Anglii.
Ponownie napiła się kawy i machnęła energicznie ręką zmieniając temat. Nie o tym przecież chciała rozmawiać z Malfoyem. Przechyliła głowę nieco na bok, zastanawiając się jak inaczej to rozegrać.
- Ale to nie o tym chciałam z tobą rozmawiać. Pytałam co u ciebie, nie co w naszym departamencie i interesach... o których wiem wszystko aż nazbyt dobrze - uśmiechnęła się lekko. Nie ważne, czy dostawała pełen raport czy nie, umiała podpytać ludzi, podpytać otoczenie i miała paru znajomych którzy mieli znajomych... I wiedziała zawsze wszystko aż za dobrze. Nie chciała rozmawiać o pracy, nie miała na to humoru, choć zawsze w tym temacie sprawiała wrażenie osoby tak profesjonalnej jak to tylko było możliwe.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Never let me go
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1207-arianne-adele-de-foix-ca
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:26 pm

– Pyta pani o moje prywatne życie? Cóż… Wciąż jestem kawalerem – uśmiechnął się pod nosem, nadając swej wypowiedzi żartobliwy charakter – Właściwie to nic się nie zmieniło. Ojciec chciał się odsunąć od interesów, ale nie do końca mu się to udało. Nadal są osoby, które chciałyby ukręcić jakiś biznes za jego pośrednictwem. Rodzice wynieśli się na jakiś czas na południe Francji, zobaczymy, czy taka terapia im pomoże.
Co mógłby jej powiedzieć? Że nie przesypia nocy, bo Lord Voldemort planuje polowania na wszystkich niegodnych? Nie widział też sensu w wspominaniu, że przez połowę wakacji przechowywał u siebie pod dachem uczennicę Hogwartu. To mogłoby źle zabrzmieć. Skojarzenia byłyby zbyt oczywiste. Nie tędy droga.
– Od niedawna mam kota. Mój ojciec lubi koty, pamiętam dwa. Jeden był już w domu kiedy się urodziłem i po kilku latach, gdy tamten zdechł mieliśmy drugiego. Chociaż… zawsze chciałem mieć swojego. Jest spokojna, nie rozrabia i całkiem nieźle znosi rozłąkę ze mną, także nie mam z nią problemów.
Sięgnął po filiżankę. Kawa nie była już gorąca, ale przyjemnie ciepła.
Nie mógł oderwać wzroku od tej kobiety. Wszystko było w porządku, dopóki nie była w pobliżu. Była piękna i nie mógł temu zaprzeczyć, ale ten urok… To, co mówili o wilach, było prawdą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Aria de Foix



Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:28 pm

Kawaler. Kwinęła głową na tę informację, choć wiedziała przecież o tym. Wydawało się jej to nieco zaskakujące.
- Czysto krwisty dwudziesto-cztero latek kawalerem? To raczej zaskakujące. Z reguły małżeństwa wśród równie bogatych i szanowanych rodów są ustawiane jeszcze w szkołach, a tu proszę, taki kwiatek się uchował... - zaśmiała się, stukając paznokciami w porcelanę.
Zauważyła, że choć zgodnie z poleceniem - nie do końca służbowym - zaczął mówić więcej ale i że wpatrywał się w nią w pewien charakterystyczny sposób, więc sprawdziła czy czasem nie przestała panować nad czarem... i oczywiście musiała kolejny raz zatamować lekki wylew jej magii. Nigdy tego, cholera, nie opanuje.
- Mam nadzieję, że nie rozpraszam cię za bardzo, Lucjuszu - odezwała się wchodząc mu w pół zdania gdy mówił o swoim kocie. Wydawała się być tym lekko przejęta, nie lubiła zdawać sobie sprawy, że nie panuje nad sobą. Znów nagle machnęła ręką, zupełnie jakby chciała pokazać, że to nie ważne.
- Widzisz, rozmawiałam ostatnio z twoim ojcem. To zabawne, ale potrzebowałam pewnej... rady jak z tobą postępować. Całe szczęście, twój ojciec nie próbował na mnie naciskać - tu już nie wspomniała że na starym Malfoyu bez oporów użyła swoich umiejętności - nie zmienia to faktu, że ja na niego owszem. Lubię znać moich ludzi... Chciałabym zaproponować ci awans.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Never let me go
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1207-arianne-adele-de-foix-ca
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:28 pm

– Nie, nie, oczywiście, że nie – odpowiedział na jej pytanie dotyczące jego zdolności skupienia się na jednej rzeczy, kiedy zreflektował się, że chyba gapił się na nią lekko tępym, maślanym, zamyślonym spojrzeniem – Rodzice oczekują ode mnie, że ożenię się z jedną konkretną dziewczyną. Małżeństwa wciąż są aranżowane, to prawda.
Zaraz… Rozmawiała z jego ojcem? Przez chwilę poczuł się jak dziecko, jakby Aria była nauczycielką czy wręcz przedszkolanką, która musiała przedyskutować zachowanie ucznia z jego rodzicem. Po co? W jakim celu? Prawdą było, że Lucjusz został przyjęty do Ministerstwa ze względu Abraxasa i nazwisko, które nosił. Ale bez przesady, przecież Lucjusz przepracował już parę lat, znał strukturę, zasady, wiedział, co robi. Ufała mu, pomagała mu, a on wspierał ją. Bała się konsekwencji czy ewentualnej reakcji, jeśli po jakimś przewinieniu Lucjusz naskarżyłby na nią ojcu? I dlaczego zrobiła to za jego plecami, mogliby porozmawiać we troje, jeśli tak bardzo…
A-Awans?
– Jak to ‘awans’? – wyglądał na zdziwionego, ale w pozytywną stronę – Co pani rozumie przez słowo ‘awans’?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Aria de Foix



Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:30 pm

Kiwnęła powoli głową, mając nadzieję, że rzeczywiście Lucjusz skupi się bardziej na rozmowie.
- A ty, nie lubisz tej panny? Czy istnieją inne powody dla których nie uległeś jeszcze naciskom rodziny jak większość dzieci czysto krwistych?
Mimo wszystko temat zrobił się całkiem interesujący, zwłaszcza że jej nikt nie próbował zesfatać mimo że pochodzenie miała szlacheckie. Z resztą w ogóle ciekawiło ją to, czy nikt się nigdy nie buntował i jak właściwie to działało. Co, przychodzi dobie stary Malfoy do starego Blacka i mówił "Hej, chcę żeby mój syn ożenił się z twoją córką", a stary Black na to "Spoko, ale za darmo ci jej nie oddam"? Z tego co było jej wiadomo, to jej rodzina zawsze swatała... ale możliwe że ze względu na różnego rodzaju skandale związane z jej osobą nikt nie chciał nigdy jej za żonę... Ta wizja rozbawiła ją do tego stopnia, że zaśmiała się na głos.
Jej śmiech zrobił się głośniejszy i bardziej bezpośredni gdy usłyszała jego pytanie.
- Awans, to znaczy Lucjuszu dokładnie to, że będziesz dostawał więcej galeonów za większą ilość obowiązków i większą władzę. Dokładnie to rozumiem przez awans - oznajmiła gdy już przestała się śmiać. Na jej ustach błąkał się delikatny, serdeczny uśmiech. Dopiła kawę i znów się podniosła z krzesła, by zacząć przechadzać się po gabinecie - ale mam jeden mały warunek, panie Malfoy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Never let me go
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1207-arianne-adele-de-foix-ca
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Paź 17, 2014 5:30 pm

– Pokłóciliśmy się jakiś czas temu. Byliśmy parą jeszcze w czasach szkolnych i to wcale nie przymuszani przez nikogo. Bywało różnie, raz lepiej, raz gorzej. Potem nie odzywaliśmy się do siebie przez długi czas, ale widywaliśmy się na przyjęciach wydawanych przez czystokrwiste rody. Rozmawialiśmy parę dni temu. Chyba jest jeszcze szansa na spełnienie życzenia naszych rodziców, chociaż należy wspomnieć, że to raczej nasza własna wola, a nie tylko interes, majątek i kwestia utrzymania czystości krwi. Narcyza wydaje się podzielać moje zdanie.
Teraz już nie było wątpliwości o kogo chodzi. Narcyza była przecież tylko jedna. Mało brakowało, a padłoby na Andromedę, ale i za trzecim razem pan Black dostał córkę. A skoro Lucjusz wybrał Narcyzę, Narcyza wybrała Lucjusza, a dodatkowo Andromeda poświęciła wszystko i odeszła z Mugolem, to czemu im tego nie ułatwić?
Kawa zdążyła wystygnąć już całkiem, dopił to, co pozostało w jego filiżance. Zastanawiał się o co może chodzić szefowej, co ma na myśli mówiąc o warunku. Żadnych wskazówek, żadnych pomysłów. Pozostało mu tylko spytać wprost.
– W czym tkwi haczyk? I co, jeśli ten warunek mi się nie spodoba? Mam absolutny obowiązek przyjąć ten awans, czy byłaby pani skłonna do ewentualnych pertraktacji? Musi pani przyznać, że w tym akurat jestem bardzo dobry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Amycus Carrow



Liczba postów : 105

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Wto Kwi 07, 2015 8:44 pm

Amycus doskonale pamiętał swoje powierzone mu przez Czarnego Pana zadanie. Ma mu podać nazwiska wszystkich członków Brygady i aurorów, ale Carrow zamierzał zdobyć o wiele więcej. Nigdy nie wiadomo jakie nazwisko z listy może być ważne. Dlatego zakradł się do Departamentu współpracy i odszukał stosowne szafki z archiwum i nazwiskami. Zaczął je przeglądać, szukać wzmianki o rodzie, skąd pochodzi i tym podobne. Wiedział doskonale, że nie powinno go tutaj być. Plakietka przyczepiona do jego piersi mówiła sama za siebie ,,Amycus Carrow, Brygada Uderzeniowa''. Dlatego uważnie nasłuchiwał czy nikogo niepożądanego nie ma akurat w biurze...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amycus Carrow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1548-amycus-carrow
Sverre Y. Teynham



Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Wto Kwi 07, 2015 8:57 pm

Sverre zjawiła się punktualnie dziś u swego ojca na praktyki. Chociaż czy to może nazwać praktyki? Pewnie zaraz da jej pracę w swym wydziale. Za rok kończy naukę na studiach i będzie mogła starać się o wyższe stanowiska. Najbardziej zależy jej na tych najwyższych, ale spokojnie. Jeszcze będzie miała władzę w swych rękach. Niczego nie zdobyto na raz.
Dziewczyna miała dziś za zadanie zrobienie porządku w dokumentach ojca i napisać stosowne raporty z zeszłego miesiąca. Przecież tyle ważnych rzeczy się działo. Szczególnie teraz ta współpraca z Rosjanami. Do czego to teraz dochodzi. Anglia i Rosja... Normalnie nie do pomyślenia, ale jednak możliwe. Szkoda, że za ojca nie mogla zrezygnować z ich kontraktu. Tak byłoby o wiele lepiej.
Idąc dosyć spokojnym krokiem słyszała, jak jej obcasy odbijają się o płytkę. Sverre nie chodzi w trampkach do tak ważnego miejsca. Tu trzeba odpowiednio wyglądać! Nie jak jakiś ulicznik.
Podeszła do drzwi biura jej ojca i delikatnie chwyciła za klamkę. Nagle usłyszała jakiś dziwny hałas, więc zaraz z impetem otworzyła drzwi i wyciągając swą różdżkę, skierowała ją w stronę intruza. Zrobiła krok do przodu i ujrzała młodego chłopaka przy dokumentach.
- Można wiedzieć, co ty tu robisz- podeszła bliżej chłopaka i przeczytała plakietkę.- Carrow?- skończyła swe pytanie, po czym zamknęła niewerbalnie drzwi od gabinetu jej ojca. Nie to, że nie zna chłopaka, bo go zna, ale nie była pewna, czy dobrze widzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3388-sverre-yvonne-teynham#56
Amycus Carrow



Liczba postów : 105

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Wto Kwi 07, 2015 9:16 pm

Przechodził już do literki C, w poprzednich dwóch znalazł dwie szlamy, jedną z Bułgarii, a drugą z Walii. Żadna z nich nie może stąpać po ziemi, najpierw oczyszczą Anglię, a potem wezmą się za świat, warto znać więc te nazwiska. Spisał je sobie na kartce niewidzialnym atramentem. Niewidzialny gołym okiem, wystarczy jednak użyć odpowiedniego zaklęcia i napis pojawia się jakby napisany zwyczajnym piórem...
Nie usłyszał żadnego kroku, zupełnie nic. Dopiero głos za plecami sprawił, że podskoczył w miejscu. Szlag! Był wściekły, że właśnie został przyłapany na gorącym uczynku, ale postanowił zachować zimną krew i nie dać po sobie poznać, że nie ma pozwolenia od góry, by tutaj się znajdywać. Spokojnie zamknął teczkę i schował ją do archiwum, po czym zamknął szafkę. Spojrzał uważnie na ciemnoskórą dziewczynę z przymrużonymi oczami. Zerknął na jej plakietkę. Stażystka. Nie znał ani jej ani nawet nie kojarzył nazwiska. Pewnie niedawno się tutaj pojawiła, stąd ta niewiedza. Odchrząknął delikatnie.
- Cóż, panno Teynham, jak widać. Szukałem pewnego nazwiska. Mam ku niemu pewne podejrzenia i chciałem coś sprawdzić - odparł. Nie pytał co ona tu robi, bo to było oczywiste. Wyszedłby na durnia, a na to nie mógł pozwolić. Był przecież inteligentny.
- Masz chyba jakieś inne zajęcia poza przeprowadzaniem wywiadów z nieznajomymi usiłującymi tutaj pracować, prawda? - spytał miłym, aczkolwiek pełnym ironii głosem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amycus Carrow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1548-amycus-carrow
Sverre Y. Teynham



Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Wto Kwi 07, 2015 9:30 pm

Kto by pomyślał, że da się zaskoczyć osobę z Brygady Uderzeniowej. Oni to raczej powinni być czujni, prawda? Sverre założyła swe ręce na piersiach uważnie obserwując Carrowa. Czego on szukał w tych dokumentach? Praktykantka podeszła do szafki, którą przed chwilą Carrow zamknął i wyjęła stamtąd dokumenty. Otworzyła teczkę i zerknęła na tytuł, po czym wróciła swym wzrokiem na Carrowa.
- Można wiedzieć, jakie podejrzenia skierowały Pana do naszego departamentu?- nie kojarzyła tego faceta z tego wydziału. Albo pracuje gdzieś indziej, albo się tu po prostu włamał. Może Sverre powinna zawołać ochronę? Zrobi to, jeśli chłopak powie, czego on tu szukał.
- Pragnę zauważyć, że właśnie grzebiesz w mojej pracy. Mam praktyki u ojca. A ty... nie wiedziałam, że pracujesz dla mego ojca.- przeszedł na ty, więc i Sverre nie zamierzała dalej utrzymywać tych formalności. Chociaż jak na damę przystało, nie krzyczała ani nie atakowała. Tylko rozmawiała z młodzieńcem. Ma nadzieję, że dowie się prawdy o chłopaku. Trzeba przyznać, że zaintrygował ją swym zachowaniem. Lecz też wie, że powinna z ojcem pomyśleć o lepszych zabezpieczeniach. Widocznie bule kto potrafi tu wejść, a to nie wróży nic dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3388-sverre-yvonne-teynham#56
Amycus Carrow



Liczba postów : 105

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Wto Kwi 07, 2015 9:43 pm

Musi bardziej uważać. Za bardzo skupił się na czytaniu i na moment stracił czujność i przez to został nakryty. Nigdy więcej nie może sobie na to pozwolić.
- Złamanie prawa czarodziejskiego. Miałem tutaj przyjść i znaleźć teczkę niejakiego Boba Charmaine'a - wyjaśnił bez mrugnięcia okiem.
- Och, najmocniej przepraszam, ale gdybyś była na miejscu, nie musiałbym szukać tego sam i zostać zapewne posądzonym o włamanie, czyż nie? - zdawał się czytać w jej myślach. - Wzruszające. Praktyki u ojca... Zapewne nie musiałaś natrudzić się na studiach i nawet nie musiałaś składać tutaj podania, bo miejsce miałaś zapewnione na dzień dobry? - zadrwił. Jakże on nie lubił takiego czegoś! Znajomości znajomościami, ale wypadałoby choćby coś pokazać, udowodnić, że nadajesz się na swoje stanowisko. On sam musiał się nieźle natrudzić i nie pomogło nazwisko i wpływy ojca. - Nie. Nie pracuję dla Twojego ojca - skoro już skończyli z grzecznościami... - Pracuję kilka pięter wyżej, ale jak już wspomniałem, zostałem wysłany tutaj po te dokumenty o Charmainie. Nie było nikogo, to postanowiłem poszukać ich sam, gdyż są niezwłocznie potrzebne. Chodzi o łamanie prawa... - zakończył cichym głosem. - Ja k nie wierzysz, zapraszam do góry, do mojego szefa, on chętnie Ci odpowie na kilka niezbędnych pytań - dodał na koniec.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amycus Carrow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1548-amycus-carrow
Sverre Y. Teynham



Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Sro Kwi 08, 2015 7:36 pm

Sverre spojrzała bardziej podejrzliwie na Carrowa. Przecież wystarczyło wysłać samolocik do ich wydziału. Po to one przecież są, by przekazywać krótkie informacje. Wtedy by Sverre zaniosłaby dokumenty do nich i byłoby po sprawie. i tak zazwyczaj się dzieje.
-Jesteś stażystą, że nikt ci nie powiedział, iż wystarczy wysłać wiadomość, aby przynieść owe dokumenty do biura? A nawet jeśli tu przyszedłeś, to nie upoważnia Ciebie to wtargnięcia do tego gabinetu.- powiedziała pewnie siebie. Gdyby ona tu była, to by mu zaraz dała nie oskarżając go o włamanie. Ale jej tu nie było i to jest teraz ważne. Nakryła go, a on jeszcze coś zaczyna jej kręcić.
-Wcale nie kontakty mnie tutaj naprowadziły. Było wolne miejsce, to się zgłosiłam. Kto inny mnie sprawdzał, a dopiero po wstępnych testach miałam rozmowę z ojcem wraz z jego zastępcą, którego nie znałam.- uśmiechnęła się lekko do Carrowa. Poniekąd może i znajomości ją tu doprowadziły, ale sama chciała dążyć do swego celu. Z resztą, ojciec nie popiera jej wszystkich idei. Nie chce mieszać się głęboko w politykę - a to jest wielkim błędem. Nie po to mają taki bogaty rodowód, by uciekać teraz w cień! Oni powinni być władcami Anglii, nie jacyś Tudorowie czy Stuardowie.
- No już dobrze... Dostaniesz te swe dokumenty.- Sverre pokręciła oczyma i spojrzała raz jeszcze na akta, które trzymała. Czy to było możliwe, ze to były właśnie TE akta? Zmarszczyła lekko czoło i otworzyła jego akta.
-Tak z ciekawości, co on narozrabiał? Szantaże? Korupcja?- zerknęła na Carrowa, po czym wróciła do jego akt. Chyba Sverre zasługuje na nieco informacji, skoro Carrow miał tyle odwagi, by tu wparować. Nie chciała latać do jego szefa, skoro tylko o te akta chodziły.
Usiadła sobie na kancie biurka jej ojca dla swej wygody. On jak chce, to niech stoi, lecz Sverre pozwoli sobie trochę usiąść na biurku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3388-sverre-yvonne-teynham#56
Amycus Carrow



Liczba postów : 105

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Sro Kwi 08, 2015 8:06 pm

Samolociki! Jakże on nienawidził tych latających papierowych bzdetów. On oczywiście miał swoje wytłumaczenie do tej kwestii.
- Nie jestem stażystą, ale owszem, są samolociki, jednak jak niby miałabyś go odczytać skoro nie było cię w biurze? Wszak samolocik nie zapiszczy z informacją, że dotarł na miejsce... - zauważył zwyczajnie, wzruszając ramionami.
Zmarszczył czoło. Wcale nie uwierzył w jej bajkę o tym, że to nie wina kontaktów i że miała testy oraz przeszła rozmowę. Za wielu ludzi znał, którzy tak właśnie znaleźli pracę.
- A miejsce to niby było tu przypadkiem? - zadrwił. Jej ojciec doskonale wiedział co szykuje. Miejsce było specjalnie dla niej i nikt nie przekona go, że jest inaczej.
- Cudownie. Mogłabyś się pospieszyć? Są dość... potrzebne - rzekł zrezygnowany. Przynajmniej przestała drążyć i dręczyć go krępującymi pytaniami.
- Nie jestem pewien czy mogę ci to powiedzieć... - zawahał się. Wykonał stosowną chwilę milczenia jakby się zastanawiał i ważył decyzję czy mu wolno. - Nic z tych rzeczy. Mamy podejrzenia, że używa różdżki w zdecydowanie nieetyczny sposób - dodał, rzucając jej wymowne spojrzenie. Jeśli była bystrą dziewczynką to zrozumie co Amycus miał na myśli, mówiąc to, a podejrzewał, że była.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amycus Carrow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1548-amycus-carrow
Sverre Y. Teynham



Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Sro Kwi 08, 2015 8:43 pm

Sverre o mało co nie parsknęła śmiechem, także tylko pokręciła głową chowając uśmieszek. Jaki zabawny on jest!
-Ale poczekałby grzecznie przed biurem. Jak sam widzisz, nie zjawiłam się zbyt późno, więc te akta zbyt późno by nie trafiły na biurko twego szefa. No i przecież też odsyła się wiadomość powrotną, prawda?- spojrzała na Carrowa. Czy on naprawdę tego nie wiedział? A może nie lubił takiego sposobu komunikacji? Wystarczyłoby tylko powiedzieć Sverre, że woli komunikację bezpośrednią.
-Mów jak chcesz.- powiedziała. A niech sobie myśli jak chce. Sverre pragnie przejąć najwyższe stanowisko i nawet ojciec jej w tym nie przeszkodzi! Choć trochę zdenerwował ją faktem, ze znalazł dla niej narzeczonego. Przynajmniej ponoć jakiś status ma. No i jest czystokrwisty. Inaczej by babka nie pozwoliła na ten związek.
Śpieszy mu się? To poczeka. Przecież nikt go nie goni. A szef poczeka, skoro chłopak postanowił tu wparować na własną rękę. Nie chce, aby szef dowiedział się o tym włamaniu? To sobie poczeka, ot co!
-Dobra, rozumiem wszystko.- przejrzała ostatnie strony akt podejrzanego, po czym podała mu akta. Zrozumiała, o co mu chodzi. Owszem, nie jest głupią osóbką, za jaką mógł brać na początku.
-W czymś jeszcze mogę Ci pomóc, Carrow?- spytała się. Niby tylko po to przyszedł, ale kto wie, czy nagle czegoś sobie nie przypomni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3388-sverre-yvonne-teynham#56
Amycus Carrow



Liczba postów : 105

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Kwi 10, 2015 6:34 pm

Amycus westchnął. Nie chciał się jej tłumaczyć. Nie lubił się tłumaczyć w ogóle nikomu. Stop. Jedyną osobą, której się tłumaczył, był Czarny Pan.
- Wolę kontakt wzrokowy - powiedział tylko. - Wtedy mogę przynajmniej wyczytać emocje z twarzy drugiej osoby, a nie takie bezosobowe listy - skomentował na koniec.
- Dziękuję za pozwolenie - rzekł krótko, z ironią. Przyjrzał się jej, mrużąc oczy. Generalnie nie wyglądała na taką, co to nie ona. Nie puszyła się, wypełniała swoje obowiązki i pilnowała biura jak należy. Nie wypuściła go, dopóki nie wyjaśnił jej, co tu robi. Nie ważne już, że całą historia została wyssana z palca, ale skąd ona może to wiedzieć?
- Inteligentna dziewczynka - mruknął pod nosem, nie przejmując się tym, czy słyszała czy nie. Co z tego, że po wyjściu stąd teczkę rzuci gdzieś na stos innych, nie wartą zainteresowania.
- Nie, panno Taynham - powiedział i zastanowił się głębszą chwilę. - Właściwie to... Taynham... to chyba nie jest angielskie nazwisko? I na Angielkę też nie wyglądasz... - zerknął na nią, mając na myśli jej kolor skóry. Nie miał nic przeciwko, bo i co? Jeśli tylko miała czysty ród, to wszystko w porządku.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amycus Carrow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1548-amycus-carrow
Sverre Y. Teynham



Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Pią Kwi 10, 2015 8:13 pm

Nie wszyscy lubią się tłumaczyć. Sverre też woli nikomu nie tłumaczyć się ze swego postępowania, ale wie, że czasem po prostu trzeba i tyle. Lecz też nie tłumaczyła się byle komu. Bo raczej nie będzie mówić jakiemuś dzieciakowi, dlaczego nie popiera poglądów swego ojca, prawda?
No cóż, przyjęła jako tako jego tłumaczenie. Ale niech następnym razem poczeka już, jak ktoś się zjawi. Ten raz Sverre mu przepuści i będzie miał spokój. Lecz jeśli jeszcze raz się włamie, a Sverre go na tym przyłapie, to już nie będzie taka pobłażliwa. Można by powiedzieć, że robi mu małą przysługę. Może kiedyś i on coś dla niej zrobi? Czas okaże.
- Co tam mamrotałeś?- Sverre nie była pewna, czy dobrze usłyszała. Czyżby komplementował ją? Ona stara się dobrze wykonywać swe obowiązki, by jak najszybciej dostać kolejne awanse. Bez ciężkiej pracy nic się nie osiągnie. To jej wmawiano od samego urodzenia i nie zamierza teraz nagle zmieniać swych poglądów. Nigdy w życiu nie odpuści sobie należytej jej władzy nad Anglią.
-Teynham, jak już.- poprawiła lekko naburmuszona. Inna litera w nazwisku robi naprawdę wielką różnicę. I hańbi staroangielskie nazwisko z bogatym rodowodem. No ale skąd chłopak mógł o tym wiedzieć?
- Mam w rodzinie jedną Egipcjankę i odziedziczyłam po niej karnację. A nazwisko jest staroangielskie. Już takich nie spotkasz na ulicach Londynu, czy Anglii, chyba że w kronikach. Zarówno w królewskich, jak i w tych z czystą krwią, jak już Ciebie to interesuje.- spojrzała na niego posyłając lekki uśmieszek podnosząc także swoją gardę. Bezbłędna dedukcja, Sherlocku. Brawo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3388-sverre-yvonne-teynham#56
Amycus Carrow



Liczba postów : 105

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Wto Kwi 14, 2015 3:02 pm

Amycus musi wziąć sobie do serca, by następnym razem uważniej nasłuchiwać czy ktoś się nie zbliża. Dobrze, że trafił chociaż na stażystkę, a nie na głównego pracownika, gdyż z przekonaniem większej szychy, zapewne poszłoby trudniej, a i nie był pewien czy udałoby się to tak gładko.
- Nic szczególnego - odparł, wzruszając ramionami. Taka drobna uwaga na jej temat, ale przecież nie musi ona o tym wiedzieć, prawda? Ma do wykonania zadania i musi się postarać, by zadowolić Pana, inaczej będzie z nim krucho.
- W porządku, Teynham - poprawił się, a nawet przez jego twarz przebiegł cień uśmiechu. Po tej drobnej poprawce wiedział już, że ma do czynienia z dobrym, starym rodem. Poznał to po tym, jak nerwowo zareagowała na błąd w nazwisku, a tylko takie rody są na tym punkcie niezwykle wyczulone. Sam przecież kiedyś o mało co nie rzucił Cruciatusa na jedną z nowym pracownic, gdy zamiast Carrow wpisała Carrov. Hańba i tyle.
- Och, więc panna czysto krwista... - zauważył z wrednym uśmieszkiem. Postanowił trochę wybadać jej stosunek do szlam. Tego czy ich broni czy nie, bo to może się przydać. - Fajnie być lepszą od innych, co? - zadał pytanie tonem świadczącym o tym, że on nie może się pochwalić czystą krwią. Ciekaw był czy się nabierze...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amycus Carrow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1548-amycus-carrow
Sverre Y. Teynham



Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Sro Kwi 15, 2015 11:45 am

Nie chciał powtórzyć, to nie. Ale i tak to były mile słowa. Sverre wzruszyła ramionami nie komentując tego. Bo co tu więcej mówić. Ona sama też by raczej nie powtórzyła, chyba że chciałaby się z nim zabawić, ale ona to taka nie jest. Musi zbudować drogę do swej świetlanej kariery Ministra Magii, a nie bawić się z chłoptasiami w pubach czy w innych miejscach.
Sverre uniosła lekko swe kąciki ust przytakując na jego pierwsze stwierdzenie. Tak, jest czystokrwista i nie zamierza brudzić jej z kimś niewartym, tak dla wiadomości. Lekko przychyliła głowę zaciekawiona, o co chce się jeszcze spytać. Co prawda powinna wygonić już stad chłopaka, skoro wziął co chciał, ale jej się dobrze z nim rozmawiało. Ojciec chyba nie będzie zły, że na chwilę ucięła pogawędkę z nim. No nie powinien.
-Zależy, jak mocno dana osoba się wtrąca. Jak taka typowa władza Londynu.- powiedziała z nutą zazdrości. To ona z rodziną powinni tam zasiadać na tronach królewskich. Jakie życie by wtedy było! żyć jak królowa, cudnie! Rządzić tyloma ludźmi i mieć wszystko, co się chce - marzenie.
-Ale nie próbuj mnie nabierać. Nie słyszałam, by ktoś od ciebie postanowił się zhańbić.- powiedziała mając na myśli ślub z mugolakiem. Mugolaka miała na myśli osoby, która nie jest czystej krwi. W kwestii czystości krwi akurat jest w miarę na bieżąco, bo skoro ma 20 lat, to powinna mieć niedługo kogoś. A nie wybierze byle kogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3388-sverre-yvonne-teynham#56
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów    Today at 10:09 am

Powrót do góry Go down
 

Biuro Szefa Departamentu Współpracy Czarodziejów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Biuro i mieszkanie Gwen
» Lista obecności w pracy
» Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów
» Numerologia
» Sklep Madame Malkin

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN :: Ministerstwo Magii-