a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Polana - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mike Crawling

avatar

Liczba postów : 205

PisanieTemat: Re: Polana   Sro Gru 03, 2014 6:05 pm

W trakcie rozmowy dostrzegłem niewielki ruch gdzieś nad moją głową. Zmrużyłem oczy a dłonią sięgnąłem do kieszeni by chwycić swoją różdżkę. Lecz było już za późno. Poczułem jak całe moje ciało poza głową zostało sparaliżowane. Bezsilnie niczym kłoda opadłem na trawę. Wzrokiem próbowałem dostrzec napastnika ale bezskutecznie.
- Che cazzo... - Zdołałem wyszeptać. Zostałem całkowicie bezbronny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

You gotta learn to hide the anger, practice smiling in the mirror. It's like putting on a mask.

[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t993-mike-crawling
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Polana   Sro Gru 03, 2014 8:09 pm

"Jak było?". Haha, "jak było"? Kopnął sparaliżowanego chłopaka w twarz najwyraźniej oburzony jego słowami. Z wybitnie skwaszoną mordą odwrócił się zakapturzonej Rigel o ciele małpiatki-akrobatki i spróbował zmarszczyć ryło w milszym grymasie, bo przecież spisała się znakomicie, właściwie jak zwykle.
- Znałaś go? - mruknął biorąc wyjątkowo wiotkiego, jednak wciąż idiotycznie wysokiego szesnastolatka pod ramiona.
Zastanawiał się, czy Wasylisa już zdążyła zwiać, wszakże niczym jej nie uwiązali. Ludzki umysł potrafił działać zupełnie irracjonalnie, kiedy plugawił go narastający strach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Gru 04, 2014 6:44 pm

- A jakie to ma teraz znaczenie, czy go znała? - spytała Am swoim oziębłym głosem. - Nikogo to nie obchodzi...
Amberly stała oparta o drzewo z mało przyjaznym wyrazem twarzy. Odepchnęła się i podeszła bliżej całego zdażenia. Nie wyglądała na zbytnio poruszoną losem Krukona. Jakby widziała podobne rzeczy już tysiące razy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Gru 04, 2014 7:24 pm

Na zuchwałe słowa natychmiast i bezmyślnie zareagował wypluciem przez narząd głosowy strzępu zdziwaczałego warknięcia, później dopiero odwrócił łeb do przybyłej. Na jego pysku wymalował się przykry uśmiech, gdy rozpoznał tę, która nie powinna była się tu pojawić. Naprawdę nie spodziewał się, że przybędzie, tym bardziej teraz, kiedy zdążyła już dorosnąć i opuścić wszelkie szkoły, jednak musiał ją ugościć, wszakże była uczniem, choć dotąd nie wiedział kogo. Czasy, gdy panienka Caligo uczęszczała do tej placówki minęły na długo zanim otworzył oczy, zanim zaczął szukać i, wreszcie, zanim poznał Starlę, tak więc w ostateczności mógł jeno udawać, że kieruje się wolą Starli właśnie, że to ona lub jej mistrz ją znali i wprowadzili do zgromadzenia.
- Dosadnie się przedstawiałaś, Osiemset Czterdzieści Pięć - prychnął. - Może mi pomożesz?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Tom White

avatar

Liczba postów : 22

PisanieTemat: Re: Polana   Sob Gru 06, 2014 1:12 pm

Tom był tam od pewnego czasu. Właściwie to wiązał buta, więc przyklęknął na chwilę, jednak kiedy uniósł głowę, zastygł w bezruchu. Dostrzegając Rigel zmarszczył brwi. Wiedział, co się dzieje. Oczywiście, nei dosłownie, jenak chyba każdy by się domyślił. Stalowoszare oczy zabłysły zimną pogardą. Wysunął różdżkę i rzucił na siebie zaklęcie kameleona i wkroczył między uczniaków.
- Nie atakuje się od tyłu. To po pierwsze. Po drugie, zabieram pana Crawlinga. Po trzecie, radzę Wam stąd zniknąć.
Nie zdejmował zaklęcia, jedynie rzucił takowe na Mike'a i wziął go na ręce. Potrzebował dostać się do zamku szybko, a skutki zaklęcia paraliżującego działały jeszcze po zdjęciu klątwy. Oddalił się szybkim tempem, a kiedy byli w zamku postawił chłopaka na nogach i zdjął zaklęcie kamaleona. Był zmęczony. Mike trochę ważył.

Z/t dla Toma i Mike'a, możesz pisać w zamku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3184-tom-white
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Polana   Sob Gru 06, 2014 1:26 pm

Usunął się do lasu, wyciągając z kieszeni nóż. Wbił go sobie w podgardle oparłszy plecy o pień drzewa. W pieprzonym szoku kręcił jeszcze ostrzem na lewo i prawo, aż ostatecznie się wykrwawił. Był taki martwy, ja nie mogę. To była najlepsza decyzja jego życia.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Polana   Sob Gru 06, 2014 2:54 pm

Kobieta nie wiedziała, czy ma się śmiacz, czy płakać. Lecz płakać nie miała zamiaru. Nie miała ku temu powodów. Impreza dopiero się zaczynała, a jakiś typek już ją zepsuł.
- W tym Hogwarcie w ogóle nie wiedzą, czym jest prawdziwa zabawa... - powiedziała, po czym odwróciła się na pięcie, by wrócić do swojego domu. Nawet nie zwróciła uwagi na Blacka.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Nikita Apraksinov

avatar

Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Polana   Nie Mar 22, 2015 8:53 pm

22 Marca 1979r, wczesne popołudnie


Miłym zaskoczeniem było dla Nikity odkrycie, że Hogwart posiadał swoją własną stajnię. Oczywiście w dalszym ciągu nie było mowy o ściągnięciu jego klaczy z Rosji - ta pasła się własnie zapewne, zażywając odpoczynku i odkarmiając nowo przyszłego na świat źrebaka. Ojciec opisał go w liście jako długonogiego urwisa o błyszczących o czach i sierści czarnej jak smoła i Nikita był pewien, że wyrośnie na wspaniałego konia. Tęsknił nieco za domem, za swoim pokojem i ciepłym kominkiem, za porannymi polowaniami ze sforą, za galopami po białych łąkach... Tutaj nie było mowy o aż takich przyjemnościach ale wciąż miał przynajmniej ze sobą Apolla, a ten potrzebował dużych ilości ruchu.
Tak więc po wstępnym dogadaniu się z z gajowym, Nikita mógł bez problemu pożyczać konie ze szkolnej stajni. No, kiedy miał na to czas. Prace domowe i nauka do zbliżających się egzaminów dawały już mu się trochę we znaki. Dziś jednak wygospodarował sobie nieco wolnego czasu by skorzystać z pięknej pogody. Słońce wyszło zza chmur na dobre, wiał lekki wiatr a Nikitę aż świerzbiło by puścić się galopem po otwartej łące. I nie było ku temu większych przeszkód.
Okrągła kasztanka, z którą zdążył się już zaprzyjaźnić kłusowała pod nim żwawo a Kita zabawiał swego psa, raz po raz wypuszczając ze swej różdżki obłok patronusowej mgły, którą chart ganiał z upodobaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3402-nikita-apraksinov
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Polana   Sro Mar 25, 2015 10:18 pm

/wybacz ale to ten mój wredny internet który miał awarię/


Wczorajszy dzień był dla Jessi strasznie nerwowy. Tak bliska obecność Wiktora którego miała przecież unikać i to przez cały dzień i do tego Wiktora który na każdym kroku jej przypominał o tym o czym chciała tak bardzo zapomnieć sprawiła że nerwy Jessi były po prostu nadwyrężone i tylko patrzeć jak ta roztrzepana, nadpobudliwa osóbka wpadnie na jakiś pomysł aby się rozładować i przypadkiem zrobi komuś krzywdę!
Tego nie chciała więc oczywiście musiała skorzystać z jakiegoś innego sposobu.
Na początek sala muzyczna... ale jak zerwała trzy struny...
Boisko... Krukoni mieli trening i ją wywalili!
Nie zostało jej nic innego jak stajnia. Weszła do niej i uśmiechnęła wdychając do płuc znajomy zapach. Tak od razu powinna tu przyjść a nie kombinować. Już dawno uprosiła Hagrida podczas jednej z herbatek że będzie zabierać konie żeby rozruszały się odrobinę jak tylko będzie mieć czas. Gajowy nawet się ucieszył bo przecież on sam nie mógł jeździć a w Hogwardzie mało kto umiał dosiadać tych zwierząt.
Mall podeszła do swojej ulubienicy odrobinę podobnej do jej własnej klaczy i poklepała ją czule po boku po czym oparła się czołem o jej czoło.
- Wiesz co? Przez tych facetów to ja całkiem osiwieję. Nie tak dawno Remus mówił że się boi że Wiktor chce mu mnie ukraść a ja go przekonywałam że tak nie jest a parę dni temu Estrin pokazał coś zupełnie innego i mnie pocałował. Co ja mam robić? Hm? - klacz zarżała tylko cicho a Jessi wciągnęła do płuc jeszcze odrobinę kojącej końskiej woni.
Osiodłała zwierzę i wyprowadziła na zalane słońcem błonia. Pogoda była idealna.
Stojąc na skraju łąki rozejrzała się dookoła i...
Nie możliwe...
Ktoś jeszcze jeździł? Była w zamku VII rok i nigdy jeszcze nie widziała innego jeźdźca! A to mogło oznaczać tylko jedno.
Wyścig.
Najszybciej jak mogła wsunęła nogę w strzemię i już znajdowała się na końskim grzbiecie.
Nie czekała na zaproszenie, ruszyła w pogoń a wiatr rozwiewał jej długie czarne włosy podobnie jak końską grzywę wierzchowca który niósł ją w stronę nieznajomego...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Scarlett Delaney

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Maj 07, 2015 4:13 pm

Ubrana cała na czarno Scarlett przysiadła na polanie. Uwielbiała ten kolor. Szczególnie w dniach, kiedy humor najzwyczajniej jej nie dopisywał. Dawała wtedy jasny sygnał, że lepiej nie wchodzić jej w drogę, inaczej można ucierpieć. I nawet, jeżeli ktoś cierpi już na ból wewnętrzy, ten ból może szybko stać się zewnętrzy. Wszyscy schodzili jej z drogi. Jej największą wadą było nie to, że czasami chrapie, ale kiedy jest jej źle albo jest wkurzona, obrywa od niej każdy. I nie obchodzi jej, czy ten ktoś faktycznie jest winnym jej kiepskiego samopoczucia. Westchnęła ciężko i położyła się na trawie. Na niebie nie było ani jednej chmurki. Kochała takie dni. Często przychodziła na tę polanę, by pomyśleć. Mało kto tutaj przychodził, więc mogła pobyć sama, nie musząć ujadać się z tutejszymi pajacami. Wyjęła telefon z kieszeni, kolejny gadżet ofiarowany przez jej wujka i puściła losową piosenkę. Natrafiła na [You must be registered and logged in to see this link.]. Stara, jednak ostatnio jej ulubiona. Nagle zauważyła, jak trawa się porusza i natychmiast się poderwała.
- Kto idzie? - zawołała, przybierając bojowy wyraz twarzy, zaznaczając swój teren.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Tinnia-Alexandra Ellis

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Maj 07, 2015 5:21 pm

Tupiąc dość silnie swoimi deczko zadużymi glanami, Tinni szła przez polanę w nosem książce. Zmierzała w swoim ulubionym kierunku nie zważając na przeszkody pod jej stopami. Uwielbiała kiedy nikt nie zatrzymywał jej i mogła bezgranicznie zagłębiać się w fantastyczny świat książek. Czuła jak jej mózg, niczym oddzielny organizm przepełnia się milionami liter tworzących jedną, zgraną ze sobą całość. Czytając ostatnią stronę jakże pasjonującej książki z grymasem na twarzy zatrzymała się metr przed ślizgonką.
-Głośniej się nie da?!- przeklnęła cicho pod nosem wybita z rytmu wyobrażania sobie najważniejszej sceny w czytanej obecnie książce, przyglądając się badawczo dziewczynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mattias Solberg

avatar

Liczba postów : 114

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Maj 14, 2015 11:35 pm

Miał dziwny sen, był on jednakże bardzo prawdziwy, zawierał on pewną instrukcję. Na początku były to zwykłe marzenia senne, takie jak u większości nastolatków. Nagle sceneria zmieniła się nie do poznania, wyrósł przed nim gorejący krzak, jak spojrzał w dół, miał na swoich nogach sandały. W buszu pojawiła się twarz, na początku myślał, że to Sam-Wiesz-Kto, ale obraz poprawił się przez otaczający go ogień, nie przypominał z wyglądu żadnego żywego bądź nieżywego czarodzieja, po chwili przemówił:
- Pójdziesz na polanę, z niej skierujesz się w stronę lasu, znajdziesz ciało, w zaawansowanym rozkładzie, weźmiesz je ze sobą, będziesz liczył do trzech i tylko do trzech. nie do czterech, dwóch (chyba że podczas liczenia do trzech), ale do trzech! do trzech liczyć będziesz, a gdy już do trzech zliczysz, zapukasz trzy razy w północną stronę drzewa, przy którym leżało ciało, pokaże Ci się tajne przejście, do starej zapomnianej damskiej toalety, to wszystko co musisz zrobić, to zanieść tam to ciało.
- Nie widzę w tym żadnego sensu, ale skoro sen to proroczy, gotów, żem jest spełnić Twą prośbę, głowo z gorejącego krzaka. - zaśmiał się nienaturalnie głośno.
Obudził się po kilku chwilach, jego oddech był lekko przyspieszony, zarzucił szybko na siebie kurtkę i resztę ubrania, do kieszeni spodni wrzucił swoją różdżkę, nie zważając na porę dnia, ruszył w stronę polany ze snu. Zajęło mu to ładnych parę chwil, gdyż szedł spokojnym, miarowym krokiem, gdy dotarł na miejsce, po chwili zauważył dróżkę biegnącą w las. Jak dobrze, że zamknąłem tego urwisa, w pokoju, on jest kochany, ale urwis. Wszedł na nią i zaczął rozglądać się za ciałem, które coraz mniej miało przypominać zwykłe ciało, bardziej takie w składzie rozkładu totalnego, oblezione różnym robactwem i dżdżownicami. Po przejściu kilkuset kroków, w końcu dostrzegł, coś co mogło wyglądać jak ciało, podszedł bliżej, zgadzało się to, że będzie leżał pod drzewem, ale o sztylecie w gardle ten gość ze snu nie wspominał, no cóż, skoro już tu dotarłem, to co mi szkodzi. Nie zawiedź mnie różdko, chociaż tym razem nie psoć.
- Kameleus - wypowiedział zaklęcie, rzucając je najpierw na siebie.
- Kameleus - wymówił je ponownie, kierując różdżkę, w stronę ciała.
Przerzucił truposza przez ramie, przeszedł na północną stronę drzewa i zaczął liczyć.
- Raz.
- Dwa.
- Trzy.
Gdy już zliczył do trzech, wyciągnął swoją rękę, dłoń uformował w pięść, puknął jeden raz, drugi raz, trzeci raz. Odsunął się od drzewa, po chwili usłyszał poruszanie się zębatek, trzask drewna i nagle drzewo rozchyliło drzwi, na tyle duże aby zmieścił się on i rozkładające ciało. Szedł długo tunelami, zanim teren zaczął się wznosić. Zrobiło się ciemno.
- Lux. - na jego różdżce pojawiło się dość mocne, białe światło.
Oślepiło go na chwile bo było zbyt jasne, różdżka zrobiła sobie drobny żarcik z właściciela. Odłożył ciało na ziemie, odchylił właz, rozejrzał się po otoczeniu, wychylając tylko głowę, dostrzegł zarysy umywalek, kafelków oraz kabin toaletowych, schylił się, podniósł ciało, które wrzucił do góry, sam też się wspiął tam, znalazł drzwi, które wyprowadziły go na korytarz do innej łazienki, z której już mógł spokojnie wyjść na korytarz, skierował się schodami do lochów i udał się do swojego łóżka na odpoczynek po ciężkim zadaniu.
Zasnął tak głęboko, że nic mu się nie śniło, kiedy się obudził, zauważył, że już świtał nowy dzień.

[z/t]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _






[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]


Matt Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3396-matthias-solberg
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Maj 21, 2015 10:51 pm

Ostatnio był jakiś nieprzytomny, tyle miał rzeczy na głowie, że całkiem zapomniał o quidditchu. Niewybaczalne! A pomyśleć, że przed poprzednim meczem tak się pienił, że nic im nie wychodzi, a teraz sam nawalał. Ocknął się dopiero, kiedy w szkole zaczęła chodzić wieść o tym, że jutro ślizgoni grają z gryfonami. Jutro! Natychmiast zwołał każdego kto był w pobliżu z drużyny i zaciągnął ich na boisko. Ślizgonom siedzącym w pokoju wspólnym kazał skierować na polanę każdą inną osobę z drużyny, która się napatoczy.
Polana. Uwielbiał to miejsce i wydawała mu się znacznie ciekawsza do treningu niż boisko. Co prawda nie było pętli... ale cóż. Przytaszczył skrzynkę z piłkami i będąc już na miejscu, wypuścił wszystkie. Wskoczył na miotłę i chwycił pałkę. Wzbił się w powietrze, czekając na pierwszych ślizgonów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Maj 21, 2015 11:02 pm

Zdawała sobie sprawę, że przez całe zamieszanie z lekcjami jak i prywatnymi sprawami nie miała czasu ani chęci trenować. Z resztą Regulus też najprawdopodobniej o tym zapomniał i obudził się w ostatniej chwili. Dosłownie ostatniej, gdyż już jutro mieli się zmierzyć z Gryffindorem. Po przekazanej wiadomości zabrała swoją miotłę i ruszyła na polanę.
Kiedy dotarła na miejsce rozejrzała się za Black'iem. Niestety, nigdzie w zasięgu swojego wzroku go nie znalazła. Dopiero po chwili postanowiła spojrzeć w górę. No tak powiedziała sama do siebie. Pokręciła tylko głową i z powrotem spojrzała w stronę kolegi. Nie w jej stylu było krzyczenie tak więc usiadła sobie na trawie czekając na pozostałych i Regulusa.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori

[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Maj 21, 2015 11:30 pm

Jeszcze miała mroczki przed oczami, kiedy wychodziła z sali po tym, jak w twarz jej wybuchł ostatni przygotowany eliksir. Nie mogłaby być bardziej szczęśliwsza, niż była teraz - pracowała nad swoimi sprawami i w końcu widziała wyniki. Fakt, może nie wszystko jej wychodziło, ale wszystko co zrobiła było jej. I tylko jej.
Weszła do pokoju wspólnego Slytherinu i już kierowała się do skrzydła dziewcząt, kiedy usłyszała za sobą głos Roba.
- Gdzie ty idziesz? A co z treningiem?
- Jakim treningiem?
- mruknęła cicho Rigel praktycznie zasypiając na schodach.
- Ślizgonów.
- Nie ma dziś treningu.
- Regulus zwołał natychmiastowy trening. Nie słyszałaś?
- po tych słowach odwróciła się do kolegi i wbiła w niego wzrok szacując czy kłamie i próbuje wykorzystać jej zmęczenie, by mieć się z czego pośmiać. Przesunęła po nim wzrokiem od góry do dołu, po czym stwierdziła, że chłopak chyba nie żartuje. Wbiegła po schodach i chwyciła w rękę miotłę. Już miała wyskoczyć przez okno, ale łóżko na które padł jej wzrok było takie kuszące... szlag! Musiała przez przypadek zrobić wywar nasenny.
Rzuciła się w kierunku kuferka i otworzyła go przeglądając małe flakoniki. Spojrzała na niewielką buteleczkę z bursztynowym płynem. Przełknęła ślinę. Powinny starczyć trzy krople normalnie, ale skoro była pod wpływem wywaru nasennego... Zwilżyła usta językiem starając się ocenić zapotrzebowanie swojego organizmu, ale nawet liczenie przychodziło jej z trudem...
Myślała o Regulusie. O tym, że jak się nie pojawi, to go zawiedzie. Zacisnęła dłoń na flakoniku i odkręciła korek. Nienawidziła tej substancji stymulującej organizm. Wytwarzała ona energię - a płaciło się za to w sumie sercem. Ponoć ludzie często stosujący ten eliksir mieli bardzo słabe, często stające serce. Ale było rozbudzenie... i energia... Bardzo nie chciała przesadzić.
Wypiła jedną trzecią buteleczki. Na oko około 10 kropli. Odetchnęła i chwyciła miotłę kierując się do okna, po czym zupełnie nie myśląc wyskoczyła przez nie od razu wprawiając miotłę w ruch. Usiadła na niej i poleciała na polane.
Nim doleciała do miejsca spotkania eliksir zaczął działać - leciała na miotle stoją na niej, śmiejąc się i celowo narażając się na przeszkody, które mogłaby pokonać. Widząc Regulusa przyspieszyła i zaczęła w ogół niego latać bardzo szybko, jakby chciała, żeby zaraz małe tornado powstało w miejscu gdzie on był.
- Cześć. Co tak nagle? Długo to zajmie? W sumie nie jestem już zmęczona. A masz już piłki? Ktoś jeszcze będzie? Jutro mecz, prawda? Masz jakieś tajemne informacje? - Nawijała jak najęta, śmiejąc się przy tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Maj 21, 2015 11:53 pm

Latał w te i z powrotem z pałką i żeby wyzbyć się całego tego napięcia, gonił tłuczki. A one goniły jego. Zabawa w berka z piłkami, czyż to nie było cudowne? Co chwila rozglądał się za Rigel, bo bardzo liczył, że nie oleje treningu. Chciał na przywitanie wypróbować jej refleks, po to właśnie była mu pałka. Palkarzem jednak dobrym nie był i cała ta jego zabawa skończyła się tym, że dostał raz w ramię. Bolało, ale udawał, że wcale tego nie czuje.
Tymczasem zamiast Rigel pojawiła się Kat. Patrzył jak zamiast latać, ta siada na trawie. A to leń! Pomknął zaraz w jej kierunku.
- Wskakuj na miotłę, musimy trenować a nie wygrzewać się na słońcu - rzekł na powitanie. Włączył się w nim ten bojowy duch, który objawiała się prawie tylko w obliczu quidditcha. Wyjął z kieszeni trzy pętle ze sznura. Wcale nie chciał się powiesić w mugolski sposób, chociaż może tak to wyglądało. Zaczarował je, żeby lewitowały w powietrzu. Były mniej więcej wielkości pętli na boisku, ale te w przeciwieństwie do tamtych, wciąż się poruszały. Wyglądały trochę jak flagi powiewające na wietrze.
- Rzucasz do nich. Za każdym razem kiedy do którejś trafisz, będzie się ona robiła coraz bardziej ruchliwa.
Wręczył Kat kafla. Chciał jeszcze coś dodać, ale wreszcie przyleciała Rigel. Z tego wszystkiego nie udało mu się jej przywitać tłuczkiem.
- Jest beznadziejnie - szepnął do niej. Kat chyba już poleciała do pętli, toteż mógł się Rigel przyznać jak jest naprawdę. -  Żadnych informacji. Chyba, że zniknięcie Jessi jest dobrą informacją - powiedział, bo jak tak się zastanowić, to poniekąd było. O jednego konkurenta mniej. - Piłki latają, nie mam pojęcia. Co piłaś? - gadał szybko. On nic nie pił, ale trochę się tak zachowywał. - Masz zadanie. Kat próbuje trafić do pętli, a ty musisz jej to uniemożliwić. Tłuczkami, oczywiście. Myślisz, że dasz radę? - Uśmiechnął się do niej. A potem poleciał do drugiej ślizgonki i wyjaśnił jej, że musi dodatkowo uważać.

//wiem, że kostki są be, ale ciekawiej będzie jak jednak będą xd czyli parzyste udało się, a nieparzyste - nie udało się
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Polana   Pią Maj 22, 2015 12:00 am

Latała sobie wesoło w okół niego, mimo iż wiadomości do szczęśliwych nie należały. Cóż, wygrana była ważna, ale w sumie Quidditch był dla niej jedyną dziedziną w której tak nie odczuwała konkurencji a samą zabawę. Zmrużyła oczy.
- A kim u licha jest Kat? - Uniosła brew. - Kolejna dziewczyna? - Przewróciła oczami. Nie wiedziała kto to jest i średnio ją to interesowało. Poleciała na stanowisko i jakoś przez skupienia czy niczego innego odbiła tłuczka w stronę Kat by jej przeszkodzić.
Na pytania Regulusa nie odpowiedziała. I tak nie miał zbyt wiele czasu by z nią rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Polana   Pią Maj 22, 2015 12:00 am

The member 'Rigel R. Ashdown' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Polana   Pią Maj 22, 2015 12:08 am

// Kat rzucasz na próbę uniknięcia, w tej kolejce nie możesz rzucać do pętli

Rigel zrobiła się oschła. Patrzył na nią z niedowierzaniem. Czy to przez to, że zobaczyła inną dziewczynę? Na chwilę wydało mu się śmieszne, że aż tak bardzo przejmuje się koleżanką z drużyny, ale widząc jej reakcję, pomyślał, że to chyba na serio. Czy ich relacje musiały być takie pokręcone? A już wydawało się, że wszystko powoli się stabilizowało...
Nadal trzymał pałkę, kiedy Rigel odleciała. Wzbił się wyżej, wypatrując drugiego tłuczka. Nie zamierzał siedzieć bezczynnie, a Rigel nie powinna myśleć, że będzie tak łatwo i jej jedyne zadanie będzie polegać na odbijaniu tłuczka. Miała też go unikać, chociaż o tym już jej nie wspomniał. Powinna być czujna.
Kiedy ołowiana piłka była blisko, tak blisko, że nawet taki niewprawny pałkarz jak on mógł ją łatwo uderzyć, zrobił to, posyłając ją w stronę Rigel.

//i Rigel tez musi próbować uniknąć Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Polana   Pią Maj 22, 2015 12:15 am

Pewnie, bo wszystko zawsze musiało się kręcić w okół Regulusa. Przecież jej nie mogło irytować, że musi użerać się z samymi kobietami w drużynie. W gwoli ścisłości, to o ile nic ją nie myliło, to obecnie oboje byli wolni i niczego między sobą nie ustalili, więc nawet jakby chciała, to zazdrosna by być nie mogła.
Patrzyła za to wcześniej na to, jak chłopak tłumaczył jej że ma uważać, czy co ma robić... Nie zdziwiłaby się chyba, jakby się okazało, że zanim tu przyleciała to pokazywał je zasady gry.
Jak tylko posłał w jej stronę tłuczek, to sprawnie odbiła go starając się by poleciał trafić w Kat. Oczywiście chybiła. Poleciała za tłuczkiem jak najszybciej mogła i ostro skręcając i z całej siły odbijając tłuczek do chłopaka. Niech Gwiazdka się najpierw upora z jednym tłuczkiem.
- Cholery dupek. Czym ty myślisz? Bo chyba nie głową! - Syknęła w jego stronę jak już była blisko. - Chcesz kogoś uczyć jak ma grać dwa dni przed meczem? Przez relacje się nie załatwia takich rzeczy. Nie pójdę jutro na pośmiewisko tylko dlatego, że serce ci zmiękło. - Nie zatrzymywała się, na wypadek, jakby spróbował trafić w nią tłuczkiem. Substancja pobudzająca nadal pływała w jej żyłach, ale to niczego nie zmieniało. Nie wiedziała, jak można wybierać, czy wystawiać kogoś bo się go lubiło, albo dlatego, że było to coś kobietą. Jej nie musiał ostrzegać, że będzie w nią tłuczkiem trafiał, bo ona umiała grać i wiedziała, że oczy trzeba mieć dookoła głowy.


Ostatnio zmieniony przez Rigel R. Ashdown dnia Pią Maj 22, 2015 12:31 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Polana   Pią Maj 22, 2015 12:15 am

The member 'Rigel R. Ashdown' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Polana   Pią Maj 22, 2015 12:56 am

Była Rigel radosna, potem zazdrosna, aż wreszcie przyszedł czas i na złą. Regulus nie wiedział co o tym myśleć, czuł się trochę jak w innym świecie. Ach, te kobiece humorki! Energia którą wydawała się wytwarzać miotła sprawiała, że... jakby mniej się tym przejmował? Dopisywał mu humor? A może po prostu bardziej skupiał się na czymś innym.
Oczywiście, wiedział, że Rigel bez problemu odbije tłuczka. Nie oczekiwał niczego innego, chciał tylko ją sprawdzić. Za to zupełnie niespodziewane okazało się kolejne co zrobiła. I chociaż jako szukający powinien mieć przecież świetny refleks, to nagle go zabrakło. Tłuczek uderzył w ramię, w to samo miejsce co wcześniej, a Reg skrzywił się z bólu, poza tym jednak udając, że wszystko jest okej.
Uśmiechnął się jakby usłyszał dobry kawał. Czym myślał? Cóż, zależy kiedy... obecnie była to głównie miotła.
- O co ci chodzi? - spytał, kiedy zrównał się znowu z Rigel. Chyba nawet gdyby słyszał jej myśli, i tak nie wiedziałby w czym rzecz. - Jakie znowu serce? Prędzej spodziewałbym się, że stwierdzisz, że go nie mam - powiedział z sarkazmem w głosie. Lecieli wciąż obok siebie, dosyć szybko. Reg chwycił Rigel za ramię jakby chciał ją... zrzucić? A może po prostu przytrzymać przy sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Polana   Pią Maj 22, 2015 1:06 am

Głównie może i miotła. A zaraz potem. Patrzyła jak się uśmiecha i jaki jest rozluźniony i rozbawiony. Westchnęła. Więc brzmiała dla niego jak zazdrosna dziewczyna? Najwyraźniej. Kiedy zazdrości tam właściwie nie było. Była za to irytacja, że na jutrzejszym meczu nie będzie mogła się bawić, tylko będzie pilnowanie niedoświadczonej Gwiazdeczki. Widziała, że Regulus o nią dba, więc zakładała, że to jedna z jego koleżanek. I proszę bardzo, ale boisko, dzień przed meczem to nie jest miejsce na spełnianie marzeń. Potrzebowali zawodników. Dobrych.
- O to, że nie wybierasz już zawodników ze względu na ich umiejętności i talenty. - Spojrzała na niego kątem oka, ale przemilczała sprawę serca. - Nie wiem jak chcesz jutro grać, ale ja chyba spasuje. - Słuchała swojego tonu głosu i brzmiał tak obco. Ale jednak. Chciała się wycofać z meczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Polana   Pią Maj 22, 2015 1:25 am

Słuchał jej i powiedzmy, że w końcu zrozumiał o co chodzi. Zatrzymał się, dryfując w powietrzu, a gdyby Rigel nie zrobiła tego razem z nim, to pociągnął ją tak mocno, że również musiała wreszcie się zatrzymać. Posłał krótkie spojrzenie w stronę Kat. Więc chodziło jej o rzekome niedoświadczenie? Cóż...
- Nie gra może ona tak dobrze jak ty, ale nie jest niedoświadczonym zawodnikiem - powiedział, na dłuższą chwilę patrząc jej w oczy i nic nie mówiąc. - Potrafi grać. Zobaczysz jutro. Nie uczę jej na ostatnią chwilę, musi się jedynie nieco rozgrzać. Wszyscy mieliśmy zastój. Przynajmniej ja. - Prychnął pod nosem.
Słuchał jej i jakby nie wierzył w jej słowa. Co jej przyszło do głowy?
- Co? Dlaczego? - zaledwie przez chwilę pozwolił sobie, żeby w jego głosie słychać było coś na kształt paniki. Szybko się tego czegoś wyzbył. Nie powinno mu aż tak zależeć na głupim meczu. Co z tego, że był kapitanem. - Jak chcesz. Mogę ci tylko powiedzieć, że nie, nie wiem jak będziemy grać bez ciebie, ale nie będę cię do niczego zmuszać. Zrobisz jak chcesz - powiedział zimno. Nie chciał, żeby rezygnowała, ale nie pozwoli się w ten sposób podejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Polana   Pią Maj 22, 2015 1:39 am

Nie zamierzała się zatrzymywać, więc dopiero jak ją pociągnął, to była do tego zmuszona. Nieznacznie się skrzywiła, bo to nie należało do najprzyjemniejszych, choć oczywiście nie zaznała krzywdy - przecież on by jej nie skrzywdził. Patrzyła mu w oczy, gdy mówił - już fakt, że większości drużyny nie było powinno mu coś powiedzieć. Ten trening może nie był zapowiadany, ale to nie był jedyny trening w roku.
- Miejsc się nie zapycha kimkolwiek, gdy ktoś odejdzie i pozostawi po sobie pustkę. A już na pewno nie, gdy mamy na tym kimś polegać. Nie lubię zapychaczy. - Zmrużyła lekko oczy. Może nie było to miłe, ale cóż, ktoś mu to musiał powiedzieć, a obecnie nie widziała nikogo innego. Z drugiej strony może się myliła i reszcie wszystko pasowało. Okaże się jutro.
- Doświadczenie to jedno. Jutro mamy razem grać. Ona musi ufać mi, że nie ogląda się za cholernymi tłuczkami, tylko brnie do celu, bo ja jestem od tłuczków. A ja muszę ufać jej tak jak każdemu zawodnikowi w drużynie. - Nie chciała go podejść. Chciała go jakoś uświadomić, że to, że ktoś umie grać nie znaczy że się wgra. To było... Zacisnęła zęby. - Dlatego. To też moja drużyna. Nie tylko ty musisz ufać osobom, którymi się otaczasz. - zmrużyła oczy i odbiła w inną stronę odlatując z boiska. Nie wiedziała jeszcze czy jutro się pojawi. Grała z tą drużyną długo. Mogła nawet nie lubić wszystkich dziewczyn, z którymi była w drużynie, ale znała ich ruchy, wiedziała co świadczy o tym, że zaraz oddadzą strzał, że przyspieszą, że zwolnią. Wiedziała, jak sama ma reagować by pomóc, a nie przeszkodzić.

Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polana   

Powrót do góry Go down
 

Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Polana w środku lasu
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Błonia-