a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Polana przy jeziorze
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Polana przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Polana przy jeziorze   Czw Paź 23, 2014 10:18 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]

Polana znajduje się przy wschodnim brzegu jeziora. W słoneczny przepiękny dzień wygląda niesamowicie jest mnóstwo rodzajów kwiatów. Nad zieloną trawą latają kolorowe motyle . Słychać śpiew ptaków przelatujących i lekki szum traw. Niewielu uczniów zna to miejsce, gdyż nie wszyscy szli wystarczająco daleko, by je odnaleźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Czw Paź 23, 2014 10:33 pm

Dziewczyna nie była pewna czy w ogóle to miejsce jeszcze istnieje i czy na prawdę kiedykolwiek istniało. Była tam tylko raz... chyba w drugiej klasie, kiedy się na coś zezłościła, wybiegła z zamku, a na koniec się zgubiła. Trafiła w końcu na tę polanę, z której widać było niewyraźny zarys zamku. Nie pamiętała również jak długo jej zajęła podróż, a co najlepsze, w którą stronę tak na prawdę powinna iść, by znaleźć się tam ponownie. Tak więc podsumowując jej szanse na powodzenie wyprawy były raczej nikłe. No, ale Rose nie byłaby sobą gdyby jednak się nie podjęła tej wyprawy. Już dzień wcześniej postanowiła, że nie pójdzie na dwie ostatnie lekcje... no w końcu odpoczynek też jej się przyda, nie można całymi dniami nad książkami siedzieć, to nie zdrowe. Spakowała sobie hektolitry wody i całą górę jedzenia i ruszyła w drogę.
Po jakiś dwóch godzinach była na miejscu, okazało się znowu nie aż tak daleko, w szczególności kiedy zobaczyła, że gdyby poszła drugą strona zajęłoby jej to o jakąś połowę mniej czasu. Było dokładnie tak jak to zapamiętała. Pięknie jakby jakaś magiczna siła przyłożyła do tego swoje rączki, a to jedynie natura była taka zdolna, duży wpływ miał tez fakt, że mało kto tutaj bywał i nie miałby kto tego zniszczyć. To był idealny dzień na odpoczynek i urwanie się z zajęć! Chociaż... na ominięcie lekcji każdy dzień jest dobry!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
The author of this message was banned from the forum - See the message
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Wto Paź 28, 2014 3:45 pm

Dziewczyna rozleniwiona siedziała i objadała się słodkościami, Tu jakaś czekoladka, cukierek czy inne różność. Miała jeszcze swoje zapasy przywiezione z domu, aż się dziwiła, że jeszcze coś tam ma. Niestety w końcu się skończyło, więc z lekkim smutkiem, o którym już po chwili zapomniała, zaczęła zbierać papierki do plecaka, po czym położyła się na trawie.
Po chwili jednak coś ją zaniepokoiło. Nie był to jakiś konkretny dźwięk, ruch czy coś co zobaczyła... w końcu miała zamknięte oczy, ale dziwna podświadomość, jak wtedy gdy czujemy czyjś wzrok na plecach. Podniosła sie zaalarmowana na łokciach i zaczęła się rozglądać, nie zobaczyła nic i nie wiadomo czy na szczęście czy jednak nie. Mogło ja przestraszyć to co ujrzy, ale z drugiej strony własnie nie zobaczenie nic, a dalsza obecność tego uczucia było mocno niepokojące.
Tak więc położyła się ponownie stwierdzając, że to jedynie jej głupia podświadomość płata jej figle. Jednak jak długo można tak leżeć i próbować to zwalczyć? Usiadła w końcu lekko poirytowana i zaczęła bacznie obserwować otoczenie. Czyli jednak jej się nie wydawało. Właśnie w tym momencie zbliżało się do niej zwierze wyglądało jak lis, tyle że było dość wysokie, o jakieś 10, może 15 cm niższe od niej, do tego nieogarnięta liczba ogonów nie dała się policzyć.
Sposób w jaki się poruszała wydawał się dziwny. Taki dostojny, pełen gracji, do tego jakby pod jego stopami cała roślinność ożywała. Wyglądało to bardzo dziwnie! Zaczęło ja to przerażać i powoli, bardzo powoli zaczęła podnosić siebie i swój plecak, oczywiście nie spuszczając wzroku ze zwierzyny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
The author of this message was banned from the forum - See the message
Effie Alvord

avatar

Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Sob Gru 20, 2014 7:07 pm

/inna sesja

Uśmiechnięta wyszła na błonia. Od dziecka uwielbiała zimę, miała z nią same pozytywne skojarzenia. Zawsze lepiła bałwany, brała udział w bitwach na śnieżki, czy też robiła orły na śniegu. Zbliżały się święta, w zamku panowało ogromne zamieszanie związane z wyjazdem większości uczniów do domów. Ona sama jeszcze nie wiedziała co zrobi. Z jednej z strony zostałaby w zamku, nie miała ochoty go opuszczać, to już jej ostatni rok nauki w Hogwarcie. Jednak z drugiej stron wiedziała, że jej rodzice oczekują jej przyjazdu i chcą spędzić wspaniałe święta z nią i resztą rodziny. Wiedziała, że decyzje musi podjąć jak najszybciej, w końcu jak jeszcze dzisiejszego dnia musiała dać odpowiedź opiekunowi. Tak się zamyśliła, że nawet nie spostrzegła, kiedy doszła aż na polane przy wschodnim brzegu jeziora. Niewielu uczniów wiedziało o tym miejscu, ona sama również nie za często tu bywała, może kilka razy oprócz dzisiejszego dnia. Zazwyczaj spacerowała znacznie bliżej zamku. Uniosła głowę do góry, padał śnieg. Uśmiechnęła się szeroko i zakręciła wokół własnej osi. Zapewne ktoś powiedziałby, że zachowuje się jak mała dziewczynka. Nie przeszkadzało jej to, poza tym była przekonana, że jest tutaj sama. Nie spodziewała się by kogokolwiek innego również tutaj poniosło, w taką pogodę,. W końcu było dość zimno, ale jej to całkowicie nie przeszkadzało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3156-effie-alvord#52797
Gilderoy Lockhart

avatar

Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Sob Gru 20, 2014 7:42 pm

Zobaczył Effie przez okno. Szła w stronę błoni, więc nieczekając na nic pobiegł do dormitorium po swoją kurtkę, szalik i ulubioną czapkę. Ubrał się w tempie o jaki nikt by go nawet nie podejrzewał i wybiegł.
Oczywiście na samym początku orzeźwiło go niesamowite, zimowe powietrze. Nie wiedział jak to możliwe, ale... w Hogwarcie zimą zawsze był śnieg. Słyszał, że w jego rodzinnych stronach jedynie ponuro, zimno i ciemno. Do tej pory nie pojawił się płatek śniegu. Uśmiechnął się pod nosem zastanawiając się, gdzie mogła poleźć jego przyjaciółka. Hmm... Jak ją znał to gdzieś daleko...gdzieś, gdzie będzie mogła wydurniać się bez świadków.
Poprawił szalik i zaczął iść w stronę jeziora. Dlaczego tam? Instynkt. Gilderoy znał się na kobietach, na tej jednej rónież, jak widać. Oparł się o drzewo, po czym przez chwilę ją obserwował. Zachowywała się jak mała dziewczynka... po prostu uroczo. Tyle radości... nie pokazywała tego zazwyczaj...
Była to chwila niesamowicie magiczna. W końcu święta. Schylił się niezauważony przez dziewczynę i zaczął lepić kulkę ze śniegu. Zamachnął się i rzucił w dziewczynę. Oczywiście trafił, Effie nie miała nawet szans się schylić. Widząc jej minę wybuchnął śmiechem, jednak zachował czujność. Znał ją jak własną kieszeń, więc mógł się spodziewać odwetu.
-Nic, tylko brać cię na bal.- skomentował jej obkręcanie się. Zbliżył się do niej powoli obserwując każdy jej ruch. W końcu nic nie mogło go rozproszyć w tym momencie. Nie da jej się... przynajmniej tak łatwo, jak mogłoby się jej wydawać.
Zapowiadało się miłe popołudnie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Effie Alvord

avatar

Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Sob Gru 20, 2014 9:49 pm

Nie zdawała sobie sprawy z tego, że jest obserwowana, ale to chyba nawet lepiej. Gdyby wiedziała, to zapewne nie zachowywałaby się tak, jak w tym momencie, tylko głowiła się jak podejść tę osobę i zaskoczyć ją, równocześnie atakując śniegiem. Owszem byłoby to dziecinne z jej strony, ale kiedyś w końcu trzeba się wyszaleć. Gdy ukończy Hogwart będzie poważną i rozsądną w niemal każdej sytuacji. Tak sobie mówiła, ale szczerze mówiąc wątpiła w powodzenie tego założenia. Gdy robiła już, któryś obrót z kolei poczuła na plecach kulkę śniegu. Zaskoczona przystanęła i zaczęła się rozglądać dookoła. Miała dość śmieszną minę, zmarszczone czoło i niedomknięte usta z zaskoczenia, po chwili ułożone w uśmiech, po którym jej niespodziewany towarzysz mógł się domyślić, że tak szybko mu teraz nie odpuści. Zobaczyła go, stał oparty o drzewo i śmiał się z niej! Nie mogła w to uwierzyć.
- Najpierw atakujesz bezbronną niewiastę, a później się z niej śmiejesz! - udała oburzoną. - Jak tak w ogóle możesz, gdzie podziały się twoje maniery Gilderoy? - zapytała uśmiechnięta.
Po chwili spadła jej czapka, tak naprawdę ona sama ją zrzuciła. Odwróciła się do niego plecami, kucając i podniosła czapkę, przy okazji przygotowując amunicję i chowając ją do środka. Wstała i szła w stronę chłopaka, w międzyczasie niby otrzepując czapkę. Uśmiechnęła się słysząc jego uwagę. - Ależ oczywiście, ja jestem gotowa w każdym momencie - zaśmiała się.
Byli coraz bliżej, gdy dzieliło ich zaledwie kilka metrów, zaczęła atakować go wszystkimi kulkami, które przygotowała chwilę temu. Parę z nich trafiło chłopaka, jednak najbardziej rozbawiło ją gdy Puchon dostał w policzek. Wiedziała, że teraz i on tak szybko jej nie odpuści. Szybko otrzepała czapkę, ubrała ją i zaczęła uciekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3156-effie-alvord#52797
Gilderoy Lockhart

avatar

Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Nie Gru 21, 2014 12:19 pm

Zrobił niewinną minkę. On mógłby to zrobić umyślnie, specjalnie chciał w nią trafić...? No nie...
Przecież to Gilderoy Lockhart pan wszelkich cnót, pan doskonały, dżentelmen i dziewczyna powinna być tego świadoma. Jednak kiedy się schyliła wiedział, że coś kombinuje. To była mała, podstępna krukonka, którą znał....
Musiał być więc czujny.
-Moje maniery są idealne, nie sądzisz?- i wtedy dostał śnieżką w policzek. Ta zniewaga krwi wymaga. Rzucił sie za nią w pogoń. W sumie nawet się nie zmęczył. Gra w Quidditcha przez kilka lat, codzienne treningi dawały mu coś. Dobrą kondycję i szybkość. Złapał ją i przewrócił na śnieg. Oczywiście uważał, żeby nic Effie się nie stało. Nie chciał jej zrobić krzywdy. Jednak kiedy już prawie na niej siedział. Złapał jej ręce nad głową i zaczął ją nacierać.
-To nie było mądre posunięcie panno Alvord. A mówią, że krukoni tacy inteligentni i sprytni.- stwierdził ze śmiechem. Po chwili pomagając jej wstać i otrzepując jej kurtkę. Uśmiechnął się pod nosem, przekrzywiając głowę i zerkajać na nią z niezwykłym zainteresowaniem. Oczywiście jak na tego młodego mężczyznę.
-Zostajesz w Hogwarcie? Czy jedziesz do domu na święta?-zapytał siadając na ośnieżonej plaży. I tak był już mokry. Przyciągnął przyjaciółkę do siebie i posadził na kolanach. Nie chciał, żeby było jej zimno. Przecież znali się już przez długi, długi czas, więc nikogo nie powinno już to dziwić, jednak te jego fanki...
Effie znała je doskonale. Z jego strony, żadnego podtekstu nie było... a może? Nie. Przecież się przyjaźnili, a po co psuć coś co jest doskonałe?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Effie Alvord

avatar

Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Nie Gru 21, 2014 2:46 pm

Nic nie mogła poradzić na to, ze roześmiała się słysząc jego uwagę. Czy były idealne? No cóż może w niektórych sytuacjach owszem zdarzało mu się, ale nie zawsze. Przynajmniej ona tak uważała. Nie odpowiedziała jednak nic chłopakowi, zbyt zajęta była ucieczką. Gdzieś tam przeczuwała, że prędzej czy później i tak ją dogoni, w końcu jest członkiem drużyny Quidditcha, więc ma świetną kondycję, czego nie można powiedzieć o niej. Effie nie ćwiczyła zbyt często, no chyba, że naprawdę się nudziła. Wolała poświęcić czas na inne zajęcia, poza tym ona wolała gry drużynowe, a nie jakieś zwykłe bieganie czy też ćwiczenia. Zdecydowanie uważała, że to nie jest dla niej. Po chwili leżała już na ośnieżonej polanie, no cóż poległa. Czuła ciężar chłopaka na sobie, próbowała wstać lub po prostu zrzucić go z siebie, ale niestety nie udało jej się. Skutecznie unieruchomił jej ręce, a wiercenie na nic się nie zdało.
- Lockhart, błagam Cię, nie jesteś aż tak lekki jak może Ci się wydawać - powiedziała, po chwili się śmiejąc. Była to taka delikatna aluzja, by chłopak z niej wstał. Pożałowała jednak tego już po chwili chłopak nacierał ją śniegiem, a niewielka część białego puchu znalazła się w buzi dziewczyny. Skrzywiła się z zimna i wypluła śnieg przy okazji wymachując rękami, które wcześniej udało jej się wydostać. - Zwariowałeś? - zapytała, przyglądając mu się. Nie przyjęła jego pomocy i wstała o własnych siłach.
- Mogłabym to samo powiedzieć panu, panie Lockhart. To zdecydowanie nie było mądre posunięcie, a zemsta będzie słodka - stwierdziła, obmyślając już plan, jakby tu się zemścić na Puchonie. - Ależ oczywiście, że są! Śmiesz wątpić? - zapytała unosząc brew. Gdy już całkowicie pozbyli się śniegu z jej płaszcza, znalazła się na jego kolanach. Zapewne gdyby to był inny chłopak mogłaby coś sobie pomyśleć, ale to przecież był Gilderoy, a takie zachowanie było dla niego typowe prawda?
- Długo się zastanawiałam, ale chyba zostaje w zamku - powiedziała, ostatecznie podejmując decyzję. - A ty? - zapytała, ciekawa gdzie przyjaciel spędzi te święta. Niespodziewanie popchnęła go i chłopak leżał już na śniegu, nie tracąc czasu na unieruchomienie i inne takie bzdety zaczęła nacierać go śniegiem, uśmiechnięta od ucha do ucha. - Sprawiedliwości stało się zadość - powiedziała, zadowolona z siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3156-effie-alvord#52797
The author of this message was banned from the forum - See the message
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Czw Lut 12, 2015 8:58 pm

Biegał spokojnie przy jeziorze, robił już któreś z kolei okrążenie i był dosyć zmęczony. Na dworze było zimno, więc był grubo ubrany, ale już po chwili zrobiło mu się naprawdę gorąco. Biegł dosyć szybko, w pewnym momencie dostrzegł rudą ślizgonkę. Był trochę zmęczony, a wiedział, że z nią nigdy nie jest łatwo, ale mimo wszystko podstanowił podbiec. Kiedy zatrzymał się przed dziewczyną spojrzał na nią.
- No hej, rudzielcu. Trochę chłodno na spacer, nie sądzisz? - uśmiechnął się zalotnie. - Ogrzać cię? - otoczył ją ramieniem po prostu. Miał nadzieje, że tym razem podryw uda mu się dość bezboleśnie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Aidan Pond

avatar

Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Pią Mar 13, 2015 10:49 pm

*TZZZZZZZ* *TZZZZZZZZZZZ* *TZZZZZZZZZ*
Tak dobrze znajomy i miły dźwięk. Aidan uśmiechał się od ucha do ucha, co chwilę spoglądając na swoją nową parę trampek. Uwielbiał te buty, po prostu taka słabość...
Oczywiście kobiety były równie ważne dla niego, ale...
Spojrzał na swojego zaspanego brata, który właśnie wylegiwał się w swoim fotelu. Dostał go na ostatnie urodziny i chyba polubił, a jak nie... to trudno. Był wygodny, Aidan czasami siadał na niego kiedy Charlesa nie było w pobliżu. Hm... może młodszy Pond miał jakąś manie posiadania?
W końcu, co jego to nietykalny, chyba nie dotyczyło to tylko Melody Pond. W sumie dawno też nie widział swojej szwagierki. Pewnie, tak jak i oni wpada w kłopoty.
Właśnie!
Gdzie to oni wylądowali... Mężczyzna wyszedł z ich świstoklika z niezadowoloną miną, w końcu chciał się znaleźć na Hawajach, trochę poleżeć na piachu, znaleźć jakąś nadzwyczajnie rzadką błyskotkę i wrócić do domu, a gdzie oni trafili?
Przed nimi rozpościerał się widok jeziora, ale jednak było w jakiś stopniu oddalone. Oni sami zaparkowali na polanie, ciekawe czy ktoś ich tutaj zauważy.
Odwrócił się na pięcie i ujrzał zamek.
-Hogwart.- Mruknął, krzywiąc się lekko. Była to jego "ukochana" szkoła. Wspominał ją dobrze, ale tyle ile on się tutaj wyuczył, to chyba nikt. Aidan był bardzo pilnym uczniem i jego stałym punktem odwiedzin była biblioteka, może i teraz odwiedzi starą bibliotekarkę, która lubiła chłopaka. W jej pokręcony sposób, ale lubiła.
Pond wrócił do budki i spojrzał, na jeszcze nie do końca obudzonego Charlesa.
-Mała zmiana planów. Odwiedzimy stare kąty.-zakomunikował wyciągając różdżkę i za jej pomocą wywalając z budki fotel (oczywiście z młodszym braciszkiem) na świeże powietrze. Zapowiadała się dobra zabawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Pond

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Pią Mar 13, 2015 11:44 pm

Charles odsypiał polowanie na wampiry gdzieś w okolicach sybirskiej tundry i nocne ucieczki świstoklikiem przez kontynent. Z jakiś kompletnie niezrozumiałych powodów świstoklik nie zamierzał się nigdzie zatrzymać, reagując skokami w czasie na jakąkolwiek próbę lądowania.
Dlatego na Aidan'owe "daj moja kolej pokierować" zgodził się dość chętnie i owinięty kocem przysnął sobie w ulubionym fotelu, z przeświadczeniem, że będzie mógł tak sobie spać przez kilka wieków.
Przynajmniej do czasu, aż jego kochany brat odnajdzie Hawaje, co zapewne trochę by trwało przy mapie sprzed trzystu lat. Z drugiej strony... Ocean, palmy, ciepłe słońce. Trzy razy tak, pomysł pana "ja zawsze wiem lepiej" przechodzi dalej.
Parę (bardzo względnych) godzin później uchylił leniwie jedno oko słysząc jak Aidan zbyt wcześnie hamuje budką. Mimo wszystko nie wyobrażał sobie innego dźwięku, albo nie daj boże jego braku. Kiła i mogiła, świstoklik do naprawy.
- W jakim stanie Hogwart? Stoi jeszcze?- W momencie, gdy próbował zebrać jakieś konstruktywne myśli na temat czasu w jakim się znaleźli został dość brutalnie wyrzucony z budki na brzeg jeziora. Stara rudera zwana Szkołą Magii i Czarodziejstwa jeszcze prezentowała się nie najgorzej.
Wyciągnął różdżkę podnosząc się i zrzucając z ramion ciepły koc. Poprawił muszkę i szelki, po czym odesłał fotel z powrotem do środka i zaklęciem zatrzasnął drzwi.
- Byłem tu... Albo będę. Córcia wiedźmy z Azkabanu zakochała się w wilkołaku. Swoją drogą ciekawe czy wie o jego przypadłości.- Podrapał się po brodzie rozglądając się za czymkolwiek co mogłoby im pomóc. Chwila... Moment... Czy to nie ten ichni szmatławiec?- "O czym jęczy Marta" Mamy '79. Znaczy się, że jeszcze względny spokój. Potem się dopiero zacznie zabawa.
Rzucił bratu gazetkę, opierając się o głaz stojący na brzegu. Czemu miał wrażenie jakby podstępny kamień żył i zamordował już parę osób?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Charles Pond
"The mad man with a box"
[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3304-charlie-charlie
Aidan Pond

avatar

Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Czw Mar 19, 2015 7:59 pm

Nie podobało mu się to, co miało się tutaj dziać, ale przecież nie może ingerować w historię. W końcu przez to mógłby się nigdy nie urodzić i co wtedy? Świat straciłby cudownych bliźniaków. Uśmiechnął się pod nosem zamykając ich budkę na klucz. Zamaskował ją jeszcze zaklęciem, w końcu nigdy nic nie wiadomo, co dzieciakom z Hogwartu wpadnie do tych pustych łbów. Sam, w ich wieku oczywiście, gdyby zauważył takie cudaczne urządzenie zaraz by się do niego dostał i....
Zaczęłaby się dobra zabawa.
-Myślę, że McGonagall ucieszy się z naszych odwiedzić.-stwierdził biorąc do ręki kamień i rzucił go do jeziora. Zrobiła się piękna trój-plumowa kaczka. Zadowolony z siebie ruszył prosto w stronę zamku. Może tak odwiedzą kuchnię, skrzaty na 100% nie odmówią im ciepłego posiłku. Pamiętał, że zawsze były pyszne, potem jeszcze chciałby dostać się do biblioteki.
Dział ksiąg zakazanych to było to... co trzeba było sprawdzić.
Może uda im się zwinąć jakiś ciekawy okaz.
-W ogóle słyszałem, że w zakazanym lesie znajduje się dziwne stworzenie. Coś na kształt magicznego lisa. Wierzysz w to?-zapytał swojego brata. W końcu to on się bardziej znał na tych dziwnych sprawach. On był medykiem, leczył, znał się na różnego rodzaju roślinach, a nie ZWIERZETACH.
Mężczyźni skierowali się w stronę zamku. Oczywiście zostali zauważeni, ale... może uda im się załatwić, to co chcą. Aidan słyszał też, że ktoś w szkole posiada pelerynę niewidkę. Zdobyć ją było by niezłą gratką.
Liczył się w końcu ZYSK.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Pond

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Nie Mar 22, 2015 11:20 pm

- Od kiedy lisy są magiczne?- Charles przestał na chwilkę nucić dość popularną wśród młodzieży piosenkę z XXI wieku o lisie, który niewiele mówić. Jeśli ich magiczny odpowiednik jest prawdziwy, niedługo też zamilknie na wieki Z jednej strony było to dość przykre, ale z drugiej... Gdyby takiego sprzedać na futro to do podziału byłaby niezła sumka. Coś cudownego...
Podrapał się po policzku słysząc pytanie. Swoją drogą zarost mu się robił. Trzeba go zgolić zanim obrośnie jak jakiś olbrzym.
- Czy wierzę... Są trzy możliwości. Albo to głupia plotka i zmarnujemy czas... Albo to prawda i trafi nam się cenna ozdóbka przez co zarobimy... Albo to jakaś nieudana praca z transmutacji, którą może uda nam się opchnąć alchemikom lub kolekcjonerom. Jeśli jednak jej nie sprzedamy... Będziemy mieć balast pod postacią lisiej hybrydy i Ministerstwa Magii na głowie za posiadanie czegoś czego nie powinniśmy wcale mieć. Ale MM jest najmniejszym zmartwieniem.
Wsunął ręce do kieszeni, zaciskając przy okazji palce na swojej różdżce. Hogwart był raczej dość przyjemną miejscówką. Zwłaszcza dla absolwentów o niezwykle czystych zamiarach.
Magiczne szkodniki należy tępić.
I o dziwo nie mówił to o profesor McGonagall. Co nie zmienia faktu, że ta myśl była niezwykle, oj niezwykle, kusząca. Ale przecież nie był pierwszym lepszym łotrzykiem i nie miał ochoty zabić starej wiedźmy, która nieomal usadziła go z transmutacji za jego maleńkie wybryki.
W wyraźnie lepszym nastroju wciąż nucąc upierdliwą piosenkę o mówiącym lisie ruszył za bratem w stronę zamku.
[z/t]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Charles Pond
"The mad man with a box"
[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3304-charlie-charlie
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Wto Mar 31, 2015 9:22 pm

Blask, świst i chwilę później rozpłaszczył się o regał, z pewnością nadwyrężając sobie przy okazji jedną z najbardziej szlachetnych części swojego ciała. W oszołomieniu nawet nie zapamiętał, co dokładnie gadała nawiedzona szkatułka, ale dotarły do niego aż nazbyt wyraźnie słowa Gryfonki. Nie miał zamiaru się przyznawać, że pływa doskonale, bo po pierwsze nie chciał kontynuować dłużej tego szaleństwa, a po drugie moczenie tyłka w lodowatej wodzie o tej porze roku było dla niego idiotyzmem. Szczególnie, że dochodziła już godzina, o której dawno powinien być w swoim pokoju w akademiku, a nie wałęsać się z bandą uczniów, którzy chyba chcieli doprowadzić sprawę do końca. I to Huncwotów nazywano kiedyś najbardziej szaloną zgrają młodzieży? Chyba nie widzieli tych szaleńców, z którymi przyszło mu teraz rozmawiać.
Mimo to wyszedł razem z nimi na zewnątrz, chociaż tłumaczył to sobie tylko tym, że dzięki temu ma bliżej do wioski i do upragnionego akademika. Dopiero w połowie uświadomił sobie, akademik znajduje się po drugiej stronie i tak naprawdę teraz się od niego oddala... ale odetchnął głęboko kilka razy i szedł dalej. Dam temu czemuś jeszcze jedną szansę, a potem niech się dzieje co chcę, pomyślał chwilę przed tym, zanim stanął przy brzegu jeziora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Czw Kwi 02, 2015 9:02 am

Dotarli do polany przy samym jeziorze i Jessi od razu podeszła do wody nachyliła się i sprawdziła jej temperaturę.
- Na Gryffindora czemu ta szkatułka nie mogła się uaktywnić w czerwcu? - jęknęła patrząc jak gęsia skórka pojawiła się na jej ręce i czując wyraźnie jak wędruje po całym ciele!
Nie mieli jednak na to teraz czasu.
- Wiem że istnieje zaklęcie dzięki któremu nie odczuwa się zbytnio chłodu w zimnej wodzie ktoś je zna na tyle dobrze by rzucić na inną osobę? - ona sama nawet nie pamiętała zbyt dokładnie jego formuły, nie myślała że może jej się to przydać, jednak Remus czasem miał rację z tym że powinna się więcej uczyć...
- Dobra to kto się zdecydował dać nura razem ze mną? - popatrzyła po twarzach wszystkich sama zrzucając z siebie wierzchnią warstwę szat. Stała teraz przy brzegu w jeansach i prostym czarnym sweterku z wyhaftowanym na przodzie złotym zniczem. Wiatr niemiłosiernie targał jej włosy a całe ciało przeszedł nagły dreszcz.
Nie było na co czekać jak będzie tak stać dłużej to na pewno się nie zamoczy. Wiedziała że w kufrze w dormitorium ma jeszcze fiolkę eliksiru pieprzowego więc nie powinno być aż tak źle.
Zanim ktokolwiek jej odpowiedział zrzuciła buty ze stóp i jednym ruchem pozbawiła się swetra. Nie źle. Rozbierała się do rosołu przy jakimś obcym chłopaku... Na pewno Remus był by zadowolony!
W końcu została w samej bieliźnie i nie czekając na nic dała nura do lodowatej wody.
Powietrze opuściło jej płuca a miliony drobnych igiełek wbiły się w skórę, pierwsze wrażenie było okropne. Po kilku sekundach wynurzyła się a na powierzchni wcale nie było lepiej.
- No ruszajcie się, nie jest tak tragicznie! - zawołała do stojących na brzegu towarzyszy obracając w palcach różdżkę gotowa rzucić zaklęcie bąblogłowy. Fajna noc się jej zapowiadała...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Czw Kwi 02, 2015 9:38 am

Po szybkim marszu jego mięśnie gwałtownie zaprotestowały i Christian usiadł na ziemi, dopiero po chwili orientując się, że w obecnych mroźnych warunkach pogodowych nie było to najlepsze rozwiązanie, bo jego szlachetny tyłek zaczął powoli przemarznać. Poderwał się z ziemi dokładnie w tej samej chwili, w której Gryfonka postanowiła odstawić na ich oczach striptiz, zdejmując kolejno wszystkie części swojego ubrania. No, prawie wszystkie, bo łaskawie pozostała w bieliźnie.
- Brrr - zatrząsł się, gdy zobaczył, jak dziewczyna wskazuje do wody. Nie było najmniejszej szansy, by zanurzył w tej lodowatej powierzchni choćby paznokieć, nie mówiąc już o jakiejkolwiek innej części swojego ciała. Odwrócił się w stronę Ślizgonki, uśmiechając się z lekką drwiną. - Panie przodem - wskazał na jezioro, samemu cofając się o kilka kroków, jakby się obawiał, że z wody wyłoni się wielka macka i pochwyci go, porywając w lodowatą toń.
Istniała jeszcze inna możliwość, mianowicie zmuszenie do wykonania tego przykrego zadania dwóch innych chłopaków, ale ci wydawali się teraz kompletnie niezainteresowani tym, co się wokół nich dzieje. Poza tym podejrzewał, że po stokroć bardziej woleliby widzieć dwie moczące się w wodzie dziewczyny, niż samemu ryzykować zapalenie płuc.
- A nie możesz... no nie wiem, sama sobie popływać, jak już jesteś na tyle szalona, by wskakiwać do tej lodówki? - zawołał w stronę Gryfonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Czw Kwi 02, 2015 10:34 am

Jessi popatrzyła na chłopaka mrużąc groźnie oczy - Chcesz czy nie jesteś w tym tak samo jak my. - z pewnością jakiś były ślizgon! Bał się zanurzyć swojej szanowne cztery litery?
Nie, nie z Jessi te numery! Nie będzie nadstawiać tyłka za cały zamek zupełnie sama.
Uśmiechnęła się lekko złośliwie.
-Mogła bym ale wiesz... nie ma lepszej zabawy niż pływanie w towarzystwie! - chłopak chyba nie miał świadomości że trafił na Huncwotke incogniot. Jak dobrze że chłopacy prawie zawsze zatajali jej obecność przy wszelkich numerach, w końcu pannie z dobrego domu nie wypada prawda?
Oczywiście Jessi zanim chłopak się spostrzegł wyskoczyła na brzeg i pociągnęła go do wody tak jak stał! Gdy stracił równowagę i wylądował w wodzie dodatkowo odrobinę go podtopiła tak że teraz był calusieńki mokry.
Nie chciał się rozebrać to będzie wracał w mokrych majtkach do kolegium, no może na koniec Jessi się zlituje i rzuci na niego osuszające zaklęcie bo te akurat dobrze znała.
- No i nie trzeba było tak od razu? - zapytała słodko.
- A teraz ruszajmy się, tracimy tylko czas. - była już o wiele bardziej poważna niż jeszcze chwilę temu, nie wydawało jej się aby klątwa dała im dodatkowe pół godziny bo nie mogli się dogadać w kwestii nurkowania.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Czw Kwi 02, 2015 12:22 pm

Zrobiło się już całkiem ciemno.
Nie było, co się dziwić. Zbliżała się już godzina 21:00. Wszystkim zaczęło się robić chłodno, jednak nie zmieniało to faktu, iż muszą odnaleźć nóż światłości.
Jezioro było głębokie, do tego dochodzi zimno, ciemność.
Jak sobie poradzicie?

Jessi zauważyła w oddali jakieś migotanie...
Jednak było to tylko odbicie księżyca, któremu już niewiele brakowało do pełni. Dawał im odrobinę światła. Jednak czy to coś wam daje?

Czas uciekał....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Pią Kwi 03, 2015 6:50 pm

Zetknięcie z lodowatą wodą nie było ani trochę przyjemne. Wręcz przeciwnie, zimne igiełki zaczęły wbijać mu się w skórę i z powodu przejmującego chłodu przez chwilę nie mógł w ogóle oddychać, trzęsąc się na całym ciele i panicznie młócąc rękami, rozbryzgując dookoła wodę. Gdyby mógł, Gryfonka już dawno byłaby martwa. Co za idiotyzm wciągać osobę do wody, w dodatku tak lodowatej, narażając ją na fizyczny szok organizmu, w dodatku nie mając pewności, czy rzeczona osoba w ogóle umie pływać! Stanął na nogach, wynurzając się z lodowatej toni i zmierzył dziewczynę gniewnym spojrzeniem.
- Upewniłaś mnie teraz, że Gryfoni są kompletnymi idiotami - warkną, a woda ściekała z niego jak z mokrego psa. - Jeśli w ten sposób chciałaś mnie zachęcić do pomocy, to osiągnęłaś zupełnie odwrotny skutek. - Odciągnął klejący się do ciała materiał koszuli i sięgnął po różdżkę, której na szczęście w całym tym zamieszaniu nie zgubił. Wciąż dygotał, a chłodny wiatr owiewający jego mokre ciało wcale nie sprawiał, że było mu cieplej.
- Może mnie łaskawie oświecisz, jakim cudem mam ci teraz pomóc? Myślisz, że jestem jakąś wodną mutacją i mogę swobodnie oddychać pod wodą długie godziny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Sro Kwi 08, 2015 2:49 pm

Christian popłynął sam przed siebie dzięki zaklęciu mógł oddychać pod wodą. Jego uwagę przykuło coś błyszczącego, tym razem nie był to księżyc.
Nóż, o którym była mowa w bibliotece. Wydawał się być taki... magiczny.
Czy mógł je dotknąć? Oczywiście, że mógł! To był Christian Fawley. Wziął przedmiot w ręce i stało się coś niesamowitego. Coś jakby go uniosło na powierzchnie.
Student na chwilę stracił świadomość. Znalazł się w miejscu, w którym magia była wręcz namacalna. Podszedł do niego tajemniczy staruszek.
-Mój drogi uratowałeś świat. Będziemy ci wdzięczni po wieki... -stwierdził wręczając mu pewien pierścień....
Wtedy chłopak się obudził. Była nad nim Jessi...
Gwałtowanie usiadł rozglądając się wokół...Spojrzał w oczy Kayli, Thomasa... nie było dziwnych numerów. Czyżby śnił? Ale przecież... wtedy spojrzał na sygnet na swoim palcu.
Pierścień z czystego złota z pięknym kamieniem...
Jakie tajemnice zawierał? Może w ciągu swojego życia chłopak się przekona, a jak nie on... to jego dzieci lub wnuki. Rzecz była niesamowicie piękna i bezcenna....

KONIEC EVENTU
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Sro Maj 20, 2015 2:31 pm

Wysłała Krótki list Bartkowi, i przysiadła na brzegu jeziora zdejmując buty, i zamaczając w krystalicznie czystej wodzie. Było ciepło więc postanowiła ten dzień spędzić na świeżym powietrzu, otworzyła podręcznik do zielarstwa i powoli zaczęła czytać. Pierścionek zdjęła z palca bo miała go ochotę cisnąć głęboko w toń morską. Nie potrzebowała już go i musiała powiadomić o tym  przyjaciela, ta dzisiejsza rozmowa może im gwałtownie zmienić relacje na lepsze lub gorsze. Widziała go że był załamany, zachowywał się jak robot. Przyuważyła to przy śniadaniu i potem w pokoju wspólnym. Cóż musieli porozmawiać i to pilnie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   Czw Cze 04, 2015 10:12 am

Siedział akurat w Wielkiej Sali, kiedy zjawił się Anders z listem. Serce od razu mu załomotało, Sowa Sofie. Drżącymi dłońmi niemal rzucił się na ptaka i kawałek pergaminu przywiązany do jego nóżki, na co zwierzę zareagowało tym, że zwyczajnie dziobnęło go w policzek, boleśnie raniąc. Nie przejął się tym zajęty czytaniem. Natychmiast odpisał odpowiedź, zebrał swoje rzeczy ze stołu, zwinął w kłębek po czym wcisnął do kieszeni i udał się do błonia. Szedł do niej machinalnie, chociaż nie bez emocji. Siedziała na polania przy jeziorze i patrzyła przed siebie. Usiadł obok niej prawie bezszelestnie.
- Cześć - przywitał się. Głos miał cichy, lekko drżący. Opanował się szybko, pamiętając, że wybrała Chrisa,, nie jego. - O czym chciałaś porozmawiać? O dodatkach do sukni ślubnej? - powiedział może trochę za ostro i pożałował swoich słów w momencie gdy je wypowiedział.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polana przy jeziorze   

Powrót do góry Go down
 

Polana przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Polana w środku lasu
» Magiczne lampiony na jeziorze
» Polana
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Błonia-