a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Park za wioską - Page 3
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Park za wioską

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Sarah Collins



Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Sob Lut 28, 2015 8:24 pm

Wpatrywała się beznamiętnie w chłopaka, starając się odczytać jego emocje. Zwykle skrywał się za maską chłodu, chociaż przy niej zawsze ją zdejmował. Miała wrażenie, że tak stało się również teraz bo czytała z niego jak z książki. A przynajmniej miała takie wrażenie, bo widziała wyraźnie jego zdenerwowanie. Wykrzywiła wargi w dziwnym uśmiechu i odwróciła wzrok wbijając błękitne tęczówki w drzewa skryte w cieniu. Słysząc jego słowa jej mina zrzedła i zagryzła dolną wargę. Wspomnienie ich rozstania wróciło do niej i poczuła w sercu rozdzierający ból. Przełknęła ślinę, lecz nic po za tym nie zdradziło jej zmiany.
- To nie ma znaczenia, nie jestem już w Twoim świecie. Sam odpowiadasz za siebie, Ryan. – odparła kręcąc głową i wracając do niego spojrzeniem. Przyjrzała się jego twarzy i dostrzegła, że faktycznie – wygląda trochę żywiej i zdrowiej. Zdrowiej niż wtedy, gdy ćpał. Zacisnęła zęby przypominając sobie jak pierwszy raz widziała go w owym stanie. To było zaraz po utracie siostry, gdzie nie mógł sobie z tym poradzić. Przypomniała sobie jak wtedy zaprowadziła go do domu i pomogła mu się z tego podnieść. Niestety nie na długo, bo to się powtórzyło po raz kolejny. I kolejny. A potem następny.
Jej myśli przerwało pytanie padające ze słów blondyna. Zamrugała szybko oczami gdyż nie do końca to wszystko do niej dotarło, a potem skrzyżowała ręce na piersi. Uniosła brwi w pytającym geście i przekrzywiła głowę na bok.
- Hmm… A niby dlaczego Cię to interesuje, Lyns? Myślałam, że wszystko między nami skończone. To pytanie więc jest raczej nie na miejscu. – odparła chłodnym tonem, wpatrując się w jego oczy. Taak, Sarah była teraz silna i niezależna. Nie spuszczała już wzroku, nie kuliła się pod spojrzeniem innych. A na pewno nie pod spojrzeniem Ryana. To było zdecydowanie na jej korzyść i w tej chwili gratulowała sobie w duszy. Po chwili ponownie opuściła ręce wzdłuż ciała i przysiadła na ich ławce.
- Nie. Nie mam nikogo jeśli już musisz wiedzieć. Czujesz się lepiej z tą wiadomością?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns



Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Sro Mar 04, 2015 4:26 pm

Nie ma znaczenia? Cholera jasna, w jego głowie zrodziła się wizja zupełnie inaczej obrazująca tą rozmowe. Nie spodziewał się, że uderzy w niego taka fala chłodu, zimno które aż się z niej wylewało. Ale z drugiej strony..co on sobie wyobrażał? Przecież to on nawalił, to wszystko było jego winą. To, że już nie jest w jej świecie, że nie ma go przy niej, to że człowiek z którym miał najlepsze wspomnienia stał się jednym z tych wspomnień. Ile on by dał, żeby to teraz wszystko naprawić. Bił się z myślami, jednocześnie chciał wyznać jej wszystko co czuł, co dalej czuł, a z drugiej.. Udawać twardego, pokazać jej, że go to nie zlamalo.
*Ale złamało...* - mruknął sam do siebie w myślach, a potem westchnął cicho. Dalej nie chciał patrzeć jej w oczy, ale w końcu musiał, więc podniósł wzrok czując jakby miała go zaraz przewiercić wzrokiem, jakby miała zrozumieć, że cały czas udaje. Ech, oby nie.
Jego nazwisko odbiło się echem w głowie, gdy ona je wypowiedziała. Nigdy nie zwróciła się do niego w taki sposób, nie po nazwisku i nie tak...twardo.
Milczał, dopóki nie odpowiedziała na pytanie. Kamień spadł mu z serca, gdy usłyszał, że dalej jest sama.
Może to była jego szansa?
-Ja..nie wiem czy...to znaczy..Ty to wszystko skonczylas. Musisz..sama odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to wszystko jest skończone ja..naprawdę się zmieniłem.. - To nie miało znaczenia. Nie miało sensu, nie..
-Wybacz, ale wciąż Cię kocham.. - wypalił tak cicho, że prawie sam tego nie usłyszał. Ona mogła tylko domyślać się, czy naprawdę to powiedział, czy może się przeslyszala.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins



Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Sro Mar 04, 2015 6:19 pm

Gdy mężczyzna w końcu uniósł swoje spojrzenie, wbiła w niego swoje szafirowe tęczówki i miała wrażenie, że zaraz coś w niej pęknie. Wyraz jego twarzy spowodował nagłą falę poczucia winy i zażenowania, która zalała jej serce. On był naprawdę zdenerwowany tym spotkaniem, a ona wcale mu tego nie ułatwiała! Wręcz przeciwnie, była wobec niego chłodna i oschła. Zupełnie jak nie ona... Jak nie ta Sarah, którą poznał. Spuściła wzrok na swoje dłonie, choć po jej minie nie można było odczytać nic konkretnego. Mieszanka jej uczuć była wręcz wybuchowa i nigdy nie wiadomo, która iskra wznieci ogień.
Wysłuchała jego słów i uśmiechnęła się do siebie. W tym uśmiechu było coś, co tylko ona sama była w stanie zrozumieć – jakieś połączenie rozbawienia z niedowierzaniem, rozczuleniem i wątpliwością. Sama nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć, więc musiała chwilę zastanowić się nad tym wszystkim. Dookoła nie było słychać praktycznie nic, poza ich oddechami i cichym szelestem wiatru. Może to on stłumił jego słowa. Może to on był powodem, dla którego Sarah usłyszała jedynie jakiś niezrozumiały szept, jedynie namiastkę głosu Lynsa.
- Mówiłeś coś? – dopytała podnosząc na niego spojrzenie i wbijając przenikliwe tęczówki w jego oczy. Zagryzła dolną wargę naznaczoną krwistoczerwoną szminką i wstała powoli z drewnianej ławki. Podeszła do Ryana i uniosła głowę do góry przyglądając się jego twarzy. Tak przystojnej, tak ukochanej. Wzbudzającej miłość i pożądanie. Uśmiechnęła się do niego czule i uniosła dłoń, dotykając delikatnymi opuszkami palców jego twarzy.
- Ryan… To wszystko zostało zakończone już dawno, prawda? Wtedy, gdy kazałeś mi odejść, bo miałam już dość Twojego ciągłego obiecywania mi, że w końcu z tym wszystkim skończysz. Chciałam Ci pomóc, lecz Ty tego nie doceniłeś. Nie pozwoliłeś mi wyciągnąć się z tego. W tej chwili są tego wszelkie konsekwencje. Myślisz, że było mi łatwo? Myślisz, że łatwo mi w tej chwili? – urwała na chwilę, pozwalając mu przyswoić wszystkie słowa i informacje. W tym momencie upajała się w spokoju jego widokiem, zapachem i dotykiem, który czuła pod palcami. – Byłeś moją pierwszą miłością i zawsze będziesz częścią mnie, ale nie ufam Ci. Nie wiem, czy Twoje słowa nie są takie, jak wtedy. Już dawno miałeś się zmienić, ale nie udało Ci się to. Jak więc mogło do tego dojść teraz? – pokręciła głową i otworzyła usta jakby miała coś jeszcze powiedzieć, ale w końcu zrezygnowała. Przez jeszcze kilka sekund trwała w bezruchu, po czym odsunęła się i odwróciła plecami do chłopaka. Wbiła spojrzenie w poruszające się w oddali drzewa i odetchnęła nocnym powietrzem.
- Żałuję, że to wszystko się tak skończyło. – dodała tylko smutnym głosem i oddaliła się od niego na kilka kroków. Potrzebowała przestrzeni, choć na chwilę. Lub przytulenia i zapewnienia, że wszystko się ułoży, ale to pierwsze było bardziej osiągalne.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns



Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Sro Mar 04, 2015 6:52 pm

Kiwnął głową na nie, zapytany o to czy coś mówił, mniejsza z większym. Nie miał siły tego powtarzać, zwłaszcza gdy ognistowłosa pojawiła się tak blisko niego, znów poczuł się taki mały. Um..gdy się poznawali on był zdecydowanie tym, który wprawiał ją w onieśmielenie, przy którym ona była na przegranej pozycji, a on czerpał z tego korzyści. Bawiła go wtedy jej nieśmiałość. Teraz? Oddał by wszystko, żeby porzucić ten dziwny strach przed odrzuceniem, żeby nie było mu wstyd patrzeć jej w oczy.
-Ja..nie wiem dlaczego taki byłem, nie wiem dlaczego tak mnie to wciągnęło...Jestem idiotą. Może kazałem Ci zniknąć z mojego życia, ale tak naprawdę nigdy tego nie chciałem.. - przytulił lekko twarz do jej dłoni, gdy wyrzucił z siebie te słowa, ale dalej wbijał wzrok w ziemię.
Znowu się odsunęła.Zrobił jeden krok w jej stronę..
-Trzeba coś stracić, żeby móc to docenić, prawda..? I wielkiej determinacji, żeby spróbować odzyskać to co najważniejsze.. Potrzebuje Cię, wtedy, teraz, zawsze. - patrzył w jej plecy..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins



Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Sro Mar 04, 2015 7:20 pm

Tak, zdecydowanie zamienili się miejscami. Sarah dokładnie pamiętała ten czas, w którym była tak niepewna siebie. Na jej wargi zawsze wpływał rozbawiony uśmiech, gdy przypominała sobie swoje rumieńce za każdym razem, gdy Ryan ją pochwalił lub obdarzył jakimś komplementem. To jak się zmieniła od czasu ich zerwania dziwiło nawet ją samą. Zacisnęła wargi w wąską linię słuchając jego słów i spuściła głowę wbijając spojrzenie w swoje buty.
Potrzebuje Cię, wtedy, teraz, zawsze… Potrzebuje Cię, wtedy, teraz, zawsze… Potrzebuje Cię, wtedy, teraz, zawsze… Te słowa rozbrzmiewały w jej głowie, a ona nie umiała ich pojąć. Jak Ryan w ogóle może tak mówić? Minęło tak wiele czasu… Wiedziała doskonale, że spotykał się z innymi kobietami – informowało ją o tym wiele osób, ich wspólni znajomi.
Nie jest Ci z tym źle?
Pytali, gdy Sarah patrzyła na nich beznamiętnie i sprawiała wrażenie całkowicie obojętnej.
Oczywiście, że nie. Wszystko skończone, mówiła wracając do swoich zajęć, walcząc ze sobą by nie wydać z siebie rozpaczliwego krzyku. To wszystko trafiało do niej tak bardzo, że sama zaczęła interesować się innymi – a raczej starała się interesować. Przelotne romanse, jednonocne przygody, imprezy, alkohol. To wszystko pomagało jej wyłączyć ten cholerny ból i żal. To pomagało jej zapomnieć, przynajmniej na chwilę.
- Oh, Ryan… Nawet nie wiesz ile czasu na to czekałam… - mruknęła praktycznie do siebie, odwracając się w jego stronę. Spojrzała na niego i podeszła powoli, bardzo powoli. W końcu znów zatrzymała się centralnie przed nim i wbiła spojrzenie w jego oczy.
- Czekałam na te słowa przez długie, długie miesiące. A Ty musiałeś spotkać mnie tutaj, całkowicie przypadkowo by mi to powiedzieć? Wiesz, że to mnie jakoś nie bardzo przekonuje? – zapytała spokojnie nie odwracając spojrzenia od jego oczu. Przejechała językiem po wargach i odetchnęła głęboko, mimowolnie wdychając jego zapach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns



Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Sro Mar 04, 2015 7:50 pm

Blondynowi było tak ciężko przez cały ten czas...A teraz nagle wszystko wydało się tak cholernie proste - faktycznie, mógł po prostu poprosić ją o spotkanie, przeprosić, wszystko jej wyjaśnić...a nie, gdy spotkał ją tutaj przypadkiem. Chociaż...Czy to był taki zupełny przypadek...
-Wiesz...przychodzę tutaj ciągle, ciągle mając nadzieję, że Cię tutaj zobaczę. Nie mogę przestać myśleć o tym co zrobiłem, o tym jak było dobrze...zanim...zanim wszystko jak zwykle spieprzyłem. Ale nie chcę już nawalać, chcę w końcu się zatrzymać..Naprawić wszystko...Mam dość wracania do pustego domu, noszenia na twarzy tej maski nieczułego skurwiela. Naprawdę się zmieniłem, może to dziwne, możesz mi nie ufać, ale spróbuję krok po kroku odbudować Twoje zaufanie. Daj mi jeszcze jedną szansę, proszę. - wyrzucił z siebie w końcu to wszystko co leżało mu na sercu tyle czasu. Nie, to nie było proste, ale wiecie doskonale jak to jest. Jak już się zacznie, to ciężko jest potem przestać mówić.
Od razu poczuł się jakby spadł z jego pleców conajmniej 30kg kamień...Było lżej.
Stała blisko niego, była tak blisko, a on poczuł znajomy dreszcz na plecach, przyspieszone bicie serca, to znajome ciepło w okolicach żołądka. Wyciągnął w jej stronę dłoń, na początku nieśmiało, aż w końcu dotarła do jej talii, objął ją i spróbował objąć właśnie jedną ręką.
Powtórzył to, co powiedział wcześniej:
-Wciąż Cię kocham, wciąż za Tobą szaleję, wciąż Cię uwielbiam, wciąż jestes moim sercem, moim szczęściem, życiem. Tylko wpuść mnie z powrotem.. - to był stary Ryan. Nabrał śmiałości...jakoś...musiał wziąć sprawy w swoje ręce.
Następnym co zrobił było przyciągnięcie jej bliżej do siebie (licząc na to, że mu pozwoli, że go nie odrzuci).
Spróbował ją pocałować, nieśmiało, delikatnie, ledwie musnąć jej wargi. Nie mógł się powstrzymać..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins



Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Sro Mar 04, 2015 9:48 pm

Słuchała jego słów ułożonych w chaotyczne zdania i co jakiś czas marszczyła brwi zupełnie tak, jakby ją zaskakiwał. W zasadzie trzeba przyznać, że tak było. Sarah doskonale pamiętała, że Ryan kiedyś mówił jej tak wiele razy. Że mu zależy, że ją kocha, że jest tą jedyną… Ale nigdy nie widziała tego aż tak wyraźnie w jego oczach i postawie. W tej chwili mężczyzna dosłownie emanował desperacją i miłością, a ona to czuła.
Gdy poczuła jego dłoń na swojej talii chciała się odsunąć, wyrwać. Nie mogła znieść jego dotyku, bo był dla niej tak kojący. Tak odprężający i uginał całą jej silną wolę… Potem jednak stało się coś innego. Jego kolejne słowa sprawiły, że zaniemówiła i nie mogła się ruszyć. W jej głowie rozpoczęła się kolejna, cholernie ważna walka.
Pozwolić mu, czy nie? Odejść, czy zostać? Spróbować, czy zrezygnować?
Miała właśnie się odezwać, odpowiedzieć coś na jego słowa, ale nie mogła. Dlaczego? Otóż poczuła jak jego ręka silniej objęła ją i zmusiła do przysunięcia się. Po raz kolejny doświadczyła tego niewinnego oczekiwania na pocałunek Ryana, który sekundę później nadszedł. Tak delikatny i niewinny…
On się boi… Boi się odrzucenia… Boi się… mnie…
Wszystkie hamulce Sarah puściły i zarzuciła ręce na jego ramiona. Objęła go mocno i rozchyliła delikatnie wargi pozwalając mu na więcej. Tak, zdecydowanie tego w tej chwili potrzebowała. Na to czekała przez tyle czasu i przez tyle czasu nie doświadczyła tego elektryzującego dreszczu. Nie doświadczyła go nigdy, poza tymi chwilami, gdy ich powodem był Ryan. Zrozumiała, że jej uczucia wcale nie wygasły, nawet odrobinę – wręcz przeciwnie. Czas rozłąki był jedynie wzmocnieniem. Cholernie bolesnym wzmocnieniem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns



Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Sro Mar 04, 2015 10:12 pm

Blondyn uśmiechnął się leciuteńko, niemalże niezauważalnie, gdy doświadczył po raz kolejny tego samego tak dobrze mu już znanego smaku jej warg. Znanego, ale zapomnianego...
Ale przypominanie sobie było fajne. Zupełnie jakby pocałował ją pierwszy raz, ponownie zalała go fala gorąca, ponownie zaczął pragnąć więcej...Pogłębił nieco pocałunek, właściwie pocałował ją łapczywie, jak wygłodniały rzuca się na jedzenie, jak spragniony na picie, jak psychiczny auror na ukochaną kobietę - zdecydowanie ostatnie określenie najbardziej tutaj pasuje.
-Przepraszam Cię. Za wszystko. Nie musisz mi ufać od razu, daj mi po prostu szansę na odbudowanie tego, naprawienie, będę się starał. Zrobię to, wiem, że możemy to wszystko naprawić. Wrócić do tego co było. - w końcu nabrał pewnej śmiałości. W końcu czuł, że nie jest całkiem obojętna, że dalej czuję to co on.
-Ty czujesz to samo, wiem, że w głębi duszy chcesz dać mi szansę, ale boisz się, że znów zawiodę, ale...jeśli nie spróbujemy, nie dowiemy się już czy było warto.. - szepnął przymykając oczy.
Tak mu zależało.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins



Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Sro Mar 04, 2015 10:30 pm

Niemalże od razu mężczyzna podjął grę i nie zawahał się nawet przez chwilę, gdy Sarah zdecydowała się opuścić wszelkie bariery – przynajmniej na chwilę. W ich pocałunku wyczuwała żar, radość i przede wszystkim tęsknotę. Nieopisaną tęsknotę, do której Sarah nie do końca chciała się przyznać – tak było po prostu łatwiej. Niestety nic co piękne nie trwa wiecznie i po krótkiej (zbyt krótkiej) chwili odsunęła się od niego na bezpieczną odległość. Bez dotykania, bez pocałunków. Tak trzeźwiej się jej myślało. Nabrała do płuc powietrze i wbiła w niego nieprzeniknione spojrzenie.
- Powiedzmy, że dam Ci szansę… Ale nie myśl sobie, że od razu dostaniesz wszystko czego chcesz i ja będę taka jak kiedyś. Już nigdy nie będę taka jak kiedyś, musisz to przyjąć do wiadomości. Nigdy nie będzie tak jak było, choć może… ale tylko może uda nam się zbudować coś nowego. Lepszego. – odparła spokojnie krzyżując ręce na piersi i przekrzywiając głowę na bok. Nie dała po sobie poznać tego, że w jej głowie wirowało, serce biło mocniej, a w duszy grała jakaś wesoła melodyjka. Tym razem to dziewczyna była tą, która nakłada na twarz maskę obojętności i zadaniem Ryana było zdjęcie jej, by gruba warstwa kurzu odkryła na nowo jej gorące serce. Miejmy nadzieję, że mężczyźnie się to uda.
- Może mi zależy, może nie. Nie mam zamiaru nastawiać się na to wszystko pozytywnie, bo kolejnego rozczarowania nie zniosę. – rzuciła całkowicie beznamiętnie, zupełnie jakby opowiadała o wczorajszym obiedzie. Oh, panno Collins. Niechże przestanie pani być taka oschła!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns



Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Pią Mar 06, 2015 11:04 am

No jasne, że od razu podjął grę - aż tak bardzo się nie zmienił, zawsze potrafił dostrzegać okazję i je wykorzystywać by osiągnąć to czego pragnął. Może tym razem było inaczej, bo nie szedł po to po trupach, tylko..prosił, by dała mu szansę, ale to nie zmieniało faktu, że cholernie tego chciał, a więc zrobi wszystko, żeby to dostać. Dziewczyna odsunęła się od niego, a on nie ruszył się już z miejsca. I tak już przełamała swoją niechęć do tego pomysłu, więc po co przeginać?
Wysłuchał jej, a gdy skończyła kiwnął głową na znak, że zrozumiał.
-Rozumiem. Może, ale tylko może? Ja bym powiedział, że na pewno...Nie zawiodę Cię tym razem. A przynajmniej zrobię wszystko co w mojej mocy by Cię nie zawieść. - obiecał jej - sporo tych obietnic, ale jeśli był pewien, że tym razem będzie mógł ich dotrzymać..to chyba nie było nic złego w tych słowach.
-I nie musisz być już taka zimna, naprawdę... - dodał jeszcze, tym razem już stawiając lekki opór jej atakom. Bo w sumie taka oschłość to był atak, atak słowami, a on zaczął się w końcu bronić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins



Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Pią Mar 06, 2015 7:12 pm

Przyjrzała się blondynowi dokładnie przekrzywiając głowę na bok. Uniosła brwi słysząc jego pewność siebie gdy mówił, że na pewno im się uda. Słyszała to już wiele razy, zbyt wiele jej obiecywał, zbyt często. Z tego właśnie powodu nie potrafiła mu już zaufać tak jak kiedyś. Nie potrafiła bez dwóch zdań uwierzyć we wszystko co mówi. Mimo to nie odpowiedziała już nic, a jedynie wzruszyła ramionami na znak, że co ma być to będzie.
Dopiero kolejna część jego wypowiedzi równała się ze zmarszczeniem brwi i niezadowoloną miną, która wykwitła na twarzy rudowłosej. Zbliżyła się do niego powoli i oparła dłoń na piersi chłopaka unosząc głowę i przyglądając się mu z zastanowieniem. Zacisnęła palce na jego koszuli i przyciągnęła do siebie tak, że praktycznie stykali się nosami.
- Będę zachowywać się tak, jak mam ochotę, skarbie… - mruknęła cicho a ostatnie słowo wypowiedziała niemal jadowicie. Przejechała językiem po wargach odszukując jego wzrok, by twardo patrzeć mu w oczy. – Nie będziesz mi mówił co mam mówić i co mam robić… Zmieniłam się, Ryan… Cholernie się zmieniłam i albo bierzesz mnie taką, albo możesz odejść. – szepnęła i kończąc swoje słowa, przyciągnęła go do siebie jeszcze bliżej i wpiła się swoimi ustami w jego. Bezczelnie wymusiła na nim gorący pocałunek, chociaż nie sądzę, żeby Lyns się stawiał. Ooo tak, młoda Collins nabrała temperamentu, ciekawe czy w sypialni również zrobiła takie postępy…

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns



Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Park za wioską   Nie Mar 08, 2015 12:15 pm

Faktycznie, nawet on sam doskonale wiedział, że już wiele słów padło z jego ust...I choćby niewiem jak starał się ją przekonać, że tym razem jest to prawda nie miało to najmniejszego sensu. Po prostu już raz ją zawiódł. Nie jest tak łatwo odbudować zaufanie, Ryan doskonale o tym wiedział. Długa droga przed nim, ale jeśli jest warto...To dlaczego by nie spróbować?
Z rozmyślań wyrwały go jej słowa. Nawiasem mówiąc był w szoku jak bardzo się zmieniła w tak krótkim czasie..Być może ich rozstanie jednak coś dało? Z nieśmiałej niegdyś dziewczyny zrobiła się teraz silna i niezależna kobieta...
Nie. Ich rozstanie nie było dobre. Wypędził te myśli ze swojej głowy i zastanowił się nad tym co powiedziała.
-Oczywiście, kocham Cię pod każdą postacią. Jaka byś nie była. Nigdy nie zamierzałem Cię zmieniać... - zdążył tylko mruknąć między pocałunkami - które oczywiście jej oddawał.
Ale nie zapomniał pokazać jej, że to dalej on tutaj jest facetem, dlatego mocno objął ją w pasie i przycisnął jej ciało do swojego.
Trzymał ją mocno, ale nie do przesady. Przecież to nie chodziło o to, żeby robić sobie krzywdę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park za wioską   

Powrót do góry Go down
 

Park za wioską

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: HOGSMEADE-