a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Stolik 4
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Stolik 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Stolik 4   Nie Paź 26, 2014 9:12 pm


Specjalnie z okazji balu usunięte zostały zwyczajowe stoły domów i zastąpione okrągłymi stolikami przy których były miejsca dla ośmiu osób. Na każdym stole oprócz pięknej porcelany znajduje się też lampion z dyni tworzący przyjemną intymną atmosferę idealną do rozmów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 3:44 pm

Przebrania innych o dziwo robiły na nim wrażenie. Nie dość, że większości nie rozpoznał, to także ani kostium nie był kiczowaty, ani sam pomysł. Sam szedł pomiędzy stolikami w ciemnych spodniach pourywanych na końcach, co miało świadczyć o męce, której rzekomo doświadczył. Oczywiście, by sprawić przyjemność wszystkim niewiastom na sali postanowił nie zakładać koszulki. Nawet naoliwił swoją skórę, by uwydatnić mięśnie. W tej przyjemnej kreacji... A! Prawie bym zapomniał. Zza pleców widoczne były czarne jak smoła skrzydła. W prawdzie sam kostium oddawał jego dzisiejszy nastrój, a nawet duszę, którą miał równie ciemną od grzechów. Stanął przy którymś tam stoliku trzymając w garści winogrono, które podjadał w trakcie bezwzględnego oceniania ludzi. Nawet nie spodziewał się, że ktoś przerwie mu tą cudowną czynność... gdyby to jeszcze była jakaś osoba godna flirtu, ale nie... jak zwykle ONA.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 4:07 pm

Nana początkowo nie miała ochoty iść na bal. Naprawdę, chciała zaszyć się w dormitorium i upić soczkiem pomarańczowym, czy innym czymś, czym tak naprawdę nie można się upić. Jednak stwierdziła, że nie może przecież bać się balów. O nie, nie. Dlatego też postanowiła zrobić super fajowski kostium na Halloween i dobrze się bawić, o ile to w ogóle było możliwe. No, aktualnie jej definicja dobrej zabawy miała w swoim repertuarze absolutne smęcenie i narzekanie na świat. Ale raz się żyję! Oh... Tak, raz się żyje.
Mimo tego, że kostium mógł wydawać się skromny, Gryfonka dużo nad nim pracowała. Zaczarowała swoje włosy tak, że teraz były krótsze niż wcześniej i w dodatku czarne. Ich końcówki zaciapkała trochę sztuczną, lecz świetnie wykonaną, krwią, tak samo zresztą jak całe lewe ramię. Własnoręcznie uszyła (przechodząc przez drogę pełną łez i pokutnych palców) sukienkę. Była to jej autorska interpretacja bohaterki "Alicji w Krainie Czarów".
Marianne przez dłuższy czas włóczyła się po sali bez celu. Trudno było jej tutaj przebywać. W takich okolicznościach zginął... Nie, nie, nie. Dziewczyna zacisnęła powieki i praktycznie po ciemku podeszła do najbliższego stolika. Usiadła na krześle i schowała twarz w dłoniach. Wdech, wydech, Nan. Dasz radę.
W końcu westchnęła ciężko i przybrała w miarę normalną pozycję. I w tym momencie...
- Na gacie Merlina, czemu zawsze spotykam akurat c i e b i e? - jęknęła z rezygnacją brunetka, widząc Sebastiana.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 4:54 pm

Od razu rozpoznał jej głos. Nawet nie zdążył się odwrócił, a już wiedział, z kim tak naprawdę ma do czynienia. Odwrócił się w jej stronę, w ruch też poszły jego zaczarowane skrzydła, które na jego odruch zatrzepotały, w ten sposób miało się wrażenie, że są one prawdziwe. Sebastian skrzyżował dłonie i zaciskając wargi w równą linię, wbił w nią to samo nienawistne spojrzenie, co zawsze - którego już zdołał się nauczyć. Bo w rzeczywistości jego nienawiść do niej była nieco bardziej... jakby to ująć - fałszywa. Nawet nie chciał poznawać uczuć, które mógł do niej żywić. Nie chciał uświadamiać sobie, że ona go interesuje, czy coś w tym rodzaju, bo to byłaby dla niego prawdziwa klęska. Roześmiał się, chyba pierwszy raz od bardzo dawna. Niestety gorzkim, naprawdę potwornym śmiechem, który ani trochę nie wzbudzał pozytywnych odczuć.
- A czemu zawsze, gdy spotykam Ciebie musisz się zawsze mazać. - jego twarz wykrzywiła się w ironicznym, pełnym zadowolenia uśmiechu. - Dorośnij. Przestań ryczeć przez każde potknięcie w swoim życiu.
Jego głos złagodniał. Można przez chwilę było pomyśleć, że śle jej dobrą radę. Że chce jej pomóc, coś uświadomić, jednak nie mógł długo pokazywać Marianne, że jest jednak życzliwy. Musiał popsuć tę chwilę, zranić ją po raz kolejny. Ta miłość jest przedziwna!
- Albo przeczytałaś w pamiętniku, że byłaś dla Damona jedynie zabawką... - nie dokończył. Jej wyraz twarzy kompletnie go zgasił.
Powrót do góry Go down
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 5:07 pm

Nana spojrzała na Sebastiana z nienawiścią. Prawdziwą. Prawdziwą nienawiścią, pełną rozgoryczenia i pogardy. Tak, dokładnie, gardziła nim i jego upośledzeniem emocjonalno-społecznym! Był naprawdę okropny, dużo gorszy niż ona. Na jego słowa podskoczyła jak poparzona i wbiła w niego tym razem rozwścieczony wzrok. Miała wielką ochotę go uderzyć! Nawet nie zauważyła, jak jej małe rączki poszły w ruch i uderzyła otwartymi dłońmi w tors chłopaka, który wydał przy tym plaśnięcie, jakby facet był nasmarowany oliwką. Marianne wyjątkowo zbiło to z tropu. Popatrzyła zdziwiona najpierw na klatę chłopaka, potem na swoje ręce, a potem znowu na Sebastiana. I w tym momencie ryknęła absolutnie niepowstrzymanym śmiechem, aż zgięła się wpół.
- Nie... Nie... Nie wierzę! - wykrztusiła przez śmiech, oplatając się dłońmi w pasie. - Na-na-nasmarowałeś... Nasma... -- roześmiała się jeszcze głośniej - NASMAROWAŁEŚ SIĘ OLIWKĄ! - wykrztusiła w końcu na jednym oddechu, nie mogąc powstrzymać salwy śmiechu. Normalnie aż oczy zaczęły jej łzawić od tego śmiechu. - Na gacie Merlina, oliwką! A myślałam, że tak robią tylko zapaśnicy sumo - śmiała się dalej i aż usiadła na posadzce. To było naprawę niewiarygodnie komiczne.
Sebastian. Nasmarował. Się. Oliwką.
Chciał podkreślić swoje bicki!
Marianne uspokoiła się nieco, uniosła wzrok na chłopaka i jego zdezorientowaną minę i roześmiała się jeszcze bardziej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 5:25 pm

Widział tą samą nienawiść w jej oczach, którą próbował wmówić sobie, że czuje do niej. Spodobało mu się to. Rodził w jej sercu wiele negatywnych uczuć - czuł się jak prawdziwy diabeł, który skłania do grzechu. Podeszła do niego i zaczęła go bić, ale naturalnie jej ręka zjechała za sprawą olejku, który wsmarował w swoje umięśnione ciało. Przez moment panowała nad nimi cisza. Sebastian stał jak wryty, kiedy Marianne wybuchnęła niekontrolowanym śmiechem. Dużo spojrzeń skierowało się w naszym kierunku. Zastanawiałem się, czy rzeczywiście ma zdrowy umysł - może potrzebuje specjalisty. Ale w tej salwie śmiechu zdążył wychwycić powód, który tak mocno ją rozbawił. Wyglądała dziecinnie i śmiała się z typowo dziecinnej rzeczy, ale jej śmiech był tak zaraźliwy, że Sebastian uśmiechnął się chyba pierwszy raz z prawdziwym rozbawieniem. Jego klatka piersiowa drgnęła za sprawą stłumionego śmiechu. Usiadł na przeciwko niej, położył dłonie na brzuchu i w końcu zawtórował jej śmiechem. Nie wiedział, co się dzieje, ale było całkiem przyjemnie. Cholera, nie... to było psychiczne...
Powrót do góry Go down
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 6:07 pm

Verónica wyszła z Pokoju Wspólnego Gryfonów kierując się na Bal z okazji Nocy Duchów. Była kłębkiem nerwów kiedy schodziła po ruchomych schodach na wysokich obcasach, które włożyła pierwszy raz od bardzo dawna, jednak o dziwo, nie chwiała się i szła stosunkowo stabilnie. Kiedy znalazła się przed wejściem do Sali, przypomniała sobie rozmowę z Shirą Lovegood przy obiedzie. Słowa Krukonki zadźwięczały jej w głowie.
- Przebieramy się elegancko czy właśnie w stroje Halloweenowe? Samo święto nastraja do "strasznych" przebrań, ale słowo "bal" trochę mąci mi to wrażenie(...) Masz już strój na ten bal? - W tamtym momencie powstał jej w głowie pomysł na przebranie, które nie miało w sobie żadnych udziwnień w stylu straszydeł. Nie chciała być kolejnym potworem na parkiecie i postanowiła ubrać się elegancko. Opowiedziała o tym przyjaciółce jeszcze zanim Jęcząca Marta spłatała im psikusa.
- Spakowałam ze sobą czerwoną sukienkę do kolan, w stylu lat 20' i mam do tego jeszcze perły, które chyba zaplączę sobie wokół nadgarstka, bo nie lubię jak mi coś w tańcu podskakuje na szyi. Najbardziej jednak podoba mi się zdobiona opaska na głowę w puszystym wielkim jasnokremowym piórem. Zrobię sobie jeszcze fryzurę zgodną z modą tamtych czasów i to chyba tyle. Co sądzisz? - Nie pamiętała co na ten temat wyraziła Krukonka, bo od tamtej chwili były zajęte wyjmowaniem sobie nawzajem papiru toaletowego z głowy.
Na twarzy dziewczyny pojawił się usmiech rozbawienia, na wspomnienie wczorajszego dnia, kiedy wkroczyła już pewnym krokiem do Wielkiej Sali, podziwiając to jak jest przystrojona. Mimowolnie skierowała swe kroki w stronę stolików, mając nadzieję, że spotka za chwilę kogoś znajomego. Nie miała osoby towarzyszącej, ale zdaje się, że w ogóle jej to nie przeszkadzało. Rozglądała się za Shirą, albo Naną, Roską czy też Lucy. W końcu dostrzegła pierwszą z nich, która wywijała na parkiecie z młodym Blackiem. Verónica uśmiechnęła się na ten widok i postanowiła, że przywita się z nimi jak zejdą z parkietu. Widziała, że Shira ubrała się podobnie jak brzmiały jej poglądy na temat Balu dzień wcześniej i wyglądała doprawdy zniewalająco. Verónica zatrzymała się, kiedy przy jednym ze stolików, do którego właśnie się zbliżała wybuchły salwy śmiechu. Z radośnią zobaczyła, że to nikt inny jak jej przyjaciółka z roku, Nana Clarke, która zwijała się dosłownie ze śmiechu, ten widok należał do rzadkości i widząc to młoda Vargas'ówna również się roześmiała, ciesząc się, że spotkała w końcu kogoś znajomego.
- Cześć Nana! Świetnie wyglądasz! W końcu mogę zobaczyć sukienkę, którą tyle czasu szyłaś i chowałaś przed nami!- Uściskała dziewczynę, a wtedy jej spojrzenie padło na towarzysza przyjaciółki. Mimo, że bardzo starała się ukryć swoją minę i tak oczy Ver zrobiły się duże jak spodki na widok ruchomych skrzydeł i wysmarowanej czymś śliskim klaty młodego mężczyzny. Skinęła mu głową na przywitanie z niepewnym uśmiechem i szybko spojrzała znów na przyjaciółkę. - Widzę, że masz towarzystwo, nie chcę wam przeszkadzać. Widziałaś może gdzieś Raskę, albo Lucy? - Spytała z porozumiewawczym uśmiechem, dając Nanie do zrozumienia, że ta to potrafi znaleźć sobie doborowe towarzystwo. Zrobiła kilka kroków w tył, jednak chciała poczekać na reakcję panny Clarke.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 6:24 pm

Marianne dalej zwijała się na podłodze ze śmiechu, gdy usłyszała znajomy głos Veronici. Od razu poderwała się, jak dziecko przyłapane na kradzieży drobniaków z portfela mamy i kaszlnęła kilka razy, próbując zamaskować śmiech. Zaraz jednak uspokoiła się i otrzepała sukienkę, chociaż dalej była wyjątkowo czerwona. Nieee, to wcale nie dlatego, że miała całe dłonie upaprane oliwką prosto z klaty Sebast... PRAKTYKANTA. Wcale.
- Veronica! - przywitała się, niezwykle dyskretnie (taaa, niezwykle) wycierając dłonie jakąś serwetką ze stołu. Zaraz potem chwyciła Gryfonkę pod ramię, ponieważ ta wyglądała, jakby miała zaraz uciec. - Tak, to ta! Podoba ci się? - spytała z delikatnym uśmiechem i zdmuchnęła kosmyk włosów z twarzy. Gdy dziewczyna stwierdziła, że nie chce im przeszkadzać, na twarzy Marianne przez chwilę odbiła się paniką (NIE ZOSTAWIAJ MNIE Z NIM!). Nana odchrząknęła i zaprowadziła Veronicę tuż przez zacne oblicze praktykanta. - Nie, no, co ty. Tak tylko rozmawialiśmy. - Marie machnęła pobłażliwie ręką.
Stała chwilę, niezbyt ogarniając, co ma zrobić, kiedy uświadomiła sobie, że dobrze byłoby ich sobie przedstawić.
- Veronico, to jest Sebast... Ekhm, pan Castellano, praktykant - oznajmniła Nana oficjalnym tonem, starając się powstrzymać drżenie kącików ust, gdy tak patrzyła na tę całą o l i w k ę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 7:08 pm

Śmiał się tak długo, dopóki nie rozbolał go brzuch. Inni mogli postrzegać to jako miłą dwójkę, która spędza bardzo dobrze przy sobie czas. W rzeczywistości jednak przed momentem mieli skoczyć sobie do gardeł, a teraz oboje zwijają się ze śmiechu. To jest dopiero dobra komedia! Śmialiby się chyba dłużej, gdyby nie podeszła do nich dziewczyna. Sebastian otarł mokre kąciki oczu. Na jego szczerze rozbawionej twarzy wymalowało się zdumienie. Czy on przed momentem się śmiał? Był zdezorientowany, ale bardziej przejmował się myślą, że zburzył swój własny obronny mur obojętności przed tą małą złodziejką. Westchnął w końcu, całe szczęście rozbawienie gdzieś umknęło. W tym momencie Sebastian przyglądał się Gryfonce. O z pewnością Gryfonce. Miał dobrą pamięć do pięknych dziewczyn. Nana nazwała ją Veronicą. Rzeczywiście tak mogła mieć na imię.
- Tylko roz... - chciał wtrącić, ale Marianne była pierwsza. Przez chwilę chęć rozerwania młodej gardła odeszło na drugi plan. W tym momencie zamierzał zamienić kilka słów z ciemnowłosą. - Tak, dokładnie. Jestem Praktykantem ONMS. a panna...?
Uniósł brew, oczekując na nazwisko. Nana chyba nigdy nie widziała u niego takiej metamorfozy. Chyba zdała sobie sprawę, że on tylko udaje. Ale czy weźmie to pod uwagę? A może pomyśli, że tylko dla niej taki jest?
- Zjawiskowo wyglądasz. - powiedział bezpośrednio. Niemal bezczelnie zmierzył ją wzrokiem. - Ewidentnie lata dwudzieste.
Powrót do góry Go down
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 7:28 pm

Na pytanie czy podoba jej się sukienka Nany, Veronica wykrzyknęła, starając się przekrzyczeć dźwięki głośniej muzyki.
- Czy mi się podoba? Jest genialna! Halloweenowa wersja Alicji w Krainie Czarów, widać, że dużo pracy w nią włożyłaś, jest świetnie skrojona i podkreśla Twoje kształty. - Zakończyła ze śmiechem, szturchając przyjaciółkę ramieniem. Kiedy jednak chciała zostawić ich samych, wyczytała w oczach Nany niemą prośbę, żeby ta nie zostawiała jej samej. Zdziwiło to Veronicę, bo zdawali się dobrze czuć w swoim towarzystwie i kiedy podeszła oboje przestali się śmiać, nie kwapiąc się do zdradzenia co ich tak rozbawiło. Postanowiła jednak nie zostawiać dziewczyny samej, skoro ta prosiła ją o to wzrokiem i zdusić w sobie uczucie bycia intruzem i włażenia im z buciorami w rozmowę. Przeniosła spojrzenie na jej towarzysza i poczuła się dosyć nieswojo. Dziwne skrywane emocje targały nim wewnętrznie, wyglądał, jakby chciał coś ukryć. Nie zastanawiała się nad tym dłużej, ponieważ mężczyzna sam zabrał głos. Odpowiedziała po chwili, zastanawiając się sama zdziwiona tym co jej przyszło do głowy, że co go obchodzi kim ona jest?
- Veronica Vargas. - Powiedziała, przywołując na twarz lekki uśmiech, wyciągnęła do Castellano rękę na przywitanie. Słysząc o jego praktykach, dodała o sobie - Gryfonka.
Kiedy usłyszała bezpośredni komplement z jego ust, spojrzała niepewnie na Nanę, zastanawiając się co ich łączy.
- Dziękuję, tak lata dwudzieste. Bardzo lubię te klimaty. - Odpowiedziała, darując sobie fałszywie skromne zaprzeczenia. - Pan również wygląda... dobrze, panie Castellano. - Zakończyła, cokolwiek niezręcznie, nie bardzo wiedząc jak się do niego zwracać. Zapadła cisza, podczas której Veronica rzuciła pytające spojrzenie Nanie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 8:34 pm

Luke podszedł do nich, w końcu dostrzegając Nanę w tle.
- No nareszcie! Cały dzień cię szukam, mała - pokrecił głową i przytulił ją na powitanie. - Wyglądasz naprawdę strasznie, no ale w końcu to halloween - zaśmiał się i cmoknął ją w policzek. - Od początku imprezy rozglądam się za tobą i Natalie. Swoją drogą, gdzie ona jest? - spytał, patrząc w okolicy dziewczyny, ale nie dostrzegł Nat. - Wiesz co, musimy koniecznie zatańczyć. Mogę prosić? - uśmiechnął się do niej. Zupełnie nie zwracał uwagi na jej towarzystwo. No, może na chwilę zatrzymał wzrok na jej koleżance i posłał jej uśmiech, który sam za niego mówił, że Veronica wygląda niesamowicie. W sumie nawet nie czekał za bardzo na "tak", czy "nie" dziewczyny. Po prostu stanowczo pociągnął ją na parkiet i zaczeli tańczyć. Luke nie był zbyt zdolny w tej dziedzinie, za to bardzo aktywny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 8:43 pm

Marianne patrzyła na Sebastiana jak na żabę w laboratorium, kiedy rozmawiał z Veronicą. Zastanawiała się nad tym, co się przed chwilą wydarzyło. Dopiero teraz docierało do niej, że, heloł, Sebastian się śmiał. Czaicie to? ŚMIAŁ SIĘ. Sukcesem było, kiedy chłopakowi wargi drgnęły, ale teraz Marianne czuła się, jakby zgarnęła Nobla.
Słowa dwójki wpadały jej jednym uchem, a wypadały drugim. Dopiero kiedy z Castellano nagle zrobił się taki komplemenciarz, dziewczyna spojrzała na niego nieco zaskoczona, potem spojrzała na Veronicę, a potem znowu na niego, jakby śledziła mecz ping-ponga. Jakoś nie wiadomo czemu, ale Nana poczuła się bardzo nieswojo. Jej usta jakoś tak wygięły się w niezadowolonym grymasie, gdy widziała u Sebastiana ten wzrok zdobywcy. Nie żeby miała coś do tego, przecież co ją to obchodzi?
Na szczęście, przed odpowiedzią na te pytanie uratował ją Luke. Poczuła, jak ktoś ją przytula, a zaraz potem całuje w policzek, zanim zdążyła znowu się wykrzywić na widok tych całych podchodów Sebastiana. Zamiast tego skupiła całą swoją uwagę na Krukonie, myśląc: Nie patrz na Castellano, nie patrz na niego!
- Cześć, Luke! - wykrzyknęła dość wesoło jak na siebie ostatnimi czasy i przytuliła się do chłopaka. Na jej twarzy (znowu nie wiadomo czemu) odmalowała się swego rodzaju satysfakcja. - Wiem, starałam się! - zdążyła tylko oznajmić z dumą, zanim chłopak pociągnął ją na parkiet.
A Nana dała się pociągnąć, jednak wcześniej rzuciła tylko przelotne spojrzenie na Veronicę i Sebastiana, któremu posłała zadowolony, lekko złośliwy uśmiech. Zupełnie bez powodu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 8:55 pm

Veronica drgnęła jakby zbita z pantałyku, kiedy nagle koło ich stolika zjawił się młody Krukon, którego znała z widzenia, z postanowieniem, że zabierze Nanę na parkiet. Kiedy ich spojrzenia spotkały się na bardzo krótką chwilę odpowiedziała mu takim samym serdecznym uśmiechem, który miał mówić, że jego strój jest równie niesamowity. Nie było na sali bardziej realistycznego pirata. Odprowadziła oddalających się wzrokiem i poczuła się trzykrotnie bardziej nieswojo, kiedy została sama w towarzystwie praktykanta. Miała ochotę jak najszybciej się oddalić, żeby nie dawać powodów Nanie do jakiś spekulacji i szukała na sali kogoś bardziej znajomego. Akurat zobaczyła, jak Shira i Syriusz schodzą z parkietu i zatrzymują się przy Jamesie. Miała nadzieję, że przyjaciółka ją zobaczy i może da jakiś znak, żeby Veronica miała powód by do niej podejść, bo na razie stała niezręcznie jak słup soli, nie wiedząc co ze sobą począć. Rzuciła jeszcze błagalne spojrzenie w stronę stolików, jednak jedyną znaną jej osobą był Adam Rodenforce, z którym nie miała przyjacielskich stosunków, nie mogła więc podejść, zwłaszcza, że rozmawiał z jakąś atrakcyjną Krukonką, która była odwrócona do niej tyłem.


Ostatnio zmieniony przez Verónica Vargas dnia Czw Paź 30, 2014 9:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 9:29 pm

Sprawy nabrały zupełnie innego obrotu. Ktoś się pojawił. Marianne zniknęła. Został tylko on i sama Veronica. Rozumiał jej skrępowanie. W końcu on był kimś w rodzaju nauczyciela, a ona zaś młodą uczennicą. Albo po prostu zraził ją ten lód w oczach, który starał się zakryć fałszywą życzliwością. Aktorem był niezłym, dlatego nie powinna raczej dostrzegać w nim prawdziwej niechęci do wszystkiego i wszystkich. Najchętniej by stąd wyszedł. W końcu jego jedyny cel gdzieś umknął, winogrona się skończyła... na Merlina, nawet porządnego trunku nie było! Gdzieś pomiędzy ludźmi mignęła mu Marianne, następnie jakiś pirat, z którym tańczyła. Wydawała się zadowolona z faktu, że nie miała teraz ze mną kontaktu. Coś go ukuło. Zaledwie przez ułamek sekundy.
- Nie krępuj się, Veronico. Możesz śmiało mówić do mnie po imieniu. W końcu całkiem niedawno skończyłem Hogwart. Nie róbcie ze mnie zaraz takiego staruszka. - ostatnie słowa wypowiedział już z rozbawieniem. Udawanie było takie męczące... ale co zrobić? W końcu Czarny Pan kazał zrobić się częścią tego cyrku.
Powrót do góry Go down
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 9:43 pm

Stała dłuższą chwilę z założonymi rękami, bynajmniej nie chciała rozsiadać się przy tym stoliku. Miała ochotę podejść do bufetu, albo przejść parkietem z nadzieją na spotkanie przyjaciół. Obserwowała salę, strzelając oczami to tu to tam i patrząc na wszystko tylko nie na Castellano. Z jednej strony mogła po prostu odejść, z drugiej wydawało jej się to jakoś nie na miejscu, może dlatego, że myślała iż Castellano jest osobą towarzyszącą Nany. Jednak kiedy zobaczyła spojrzenie jakie tamta rzuciła młodemu mężczyźnie, przestała już cokolwiek rozumieć. W końcu postanowiła nie zachowywać się jak tchórz i zerknęła na Castellano, w końcu wydawał się być życzliwy. Kiedy się odezwał, odrobinę się odprężyła i przywołała na twarz rozbawiony uśmiech.
- Z przyjemnością, jednak zostałeś przedstawiony jako "pan Castellano", zwracałabym się do Ciebie po imieniu, gdybym je znała. Bynajmniej nie wyglądasz na staruszka. - Zakończyła ze śmiechem. Po chwili zadała nurtujące ją pytanie. - Jesteś osobą towarzyszącą Nany?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 10:02 pm

Gdyby tylko wiedział, że w głowie Veronicy pojawia się strategia - jak bez sprawiania przykrości odejść sobie od Praktykanta, szczerze sam by się odwrócił i z ulgą poszedł do swojej sypialni, sięgając po whisky, którego tutaj wyjątkowo brakowało. Ale to w końcu zabawa dla dzieciaków, tak? Śmierciożerca rzeczywiście zapomniał przedstawić pannie Vargas, dlatego czym prędzej wyciągnął swoją dłoń tworząc na twarzy coś w rodzaju życzliwego uśmiechu.
- W takim razie jestem Sebastian. - kiedy tylko Veronica podała mu swoją dłoń, ujął ją delikatnie, i musnął jej zewnętrzną część, jak przystało na dżentelmena. Pomimo swojej skrajnej nienawiści do wszystkich i wszystkiego, kultura go jednak trzymała. No może Marianne ta kultura nie trzymała. Gryfonka po chwili zagadała go odnośnie osoby towarzyszącej. - Nie, skądże. Właściwie niewiele się znamy. Jej były chłopak, Damon to mój brat. Tyle nas łączy. Od czasu do czasu pogadamy. Sama widziałaś z resztą. - wzruszył ramionami. Było mu na rękę, że dziewczyna ujrzała ich akurat w wyśmienitych humorach. Nie miała więc dowodów, że łączy ich o wiele więcej - niespełniona noc, próba zabójstwa... w sumie dwukrotna, wielka nienawiść połączona z zazdrością, cieniem dziwnych pożądań i namiętności. Czyli jedno wielkie bagno. Sebastian nawet nie chciał patrzeć na roztańczoną Nanę, ale za to pragnął zrobić jej na złość... spojrzał więc zachęcająco na Veronicę.
- Wszyscy tańczą, a my stoimy jak te słupy. Co powiesz na to, abyśmy zatańczyli?
Powrót do góry Go down
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Czw Paź 30, 2014 10:24 pm

Kiedy pochylił się, muskając jej wyciągniętą dłoń ustami, niczym prawdziwy dżentelmen, Veronica miała okazję mu się lepiej przyjrzeć. Jednak jego skrzydła, które poruszyły się przy każdym ruchu, bardziej skupiły jej uwagę niż pochylone nagie ramiona, na które nauczyła się już nie spoglądać, żeby nie wywoływać na twarzy niechcianych wypieków. W tym momencie stawiała na życzliwą lecz chłodną analizę sytuacji. Uśmiechnęła się przyjaźnie, kiedy znów na nią spojrzał, a ich dłonie szybko się rozdzieliły.
- Miło mi Cię poznać, Sebastianie. - Powiedziała, a kiedy odpowiedział jej w skrócie co go łączy z Naną, Verónica wciągnęła głęboko powietrze, a w jej głowie zadźwięczała myśl: "No to się porobiło..." Skinęła głową na znak, że sama widziała przecież jak się śmiali. Po przetrawieniu w końcu tych informacji odezwała się znowu.
- Damon był wielką miłością Nany, to co się stało, to wielka tragedia. Podejrzewam, że to bardzo trudne przeżycie stracić brata, sama mam dwóch i nie wyobrażam sobie, żeby miałoby ich zabraknąć w moim życiu. - Chciała dodać "Wyrazy współczucia", jednak Sebastian nie wyglądał jej na osobę, która miałaby ochotę słuchać takich słów. Chwilę stali w milczeni, a kolejne słowa które wypowiedział, zdziwiły ją, lecz w pozytywnym sensie tego słowa.
- Dziękuję, bardzo chętnie. - Powiedziała, uśmiechając się szeroko, cieszyła się, że jednak będzie jej dane zatańczyć z kimś na balu.

z/t na parkiet? Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Pią Paź 31, 2014 9:33 pm

Noc Duchów była szczególną okazją dla wszystkich czarodzieji i czarownic na całym świecie w tym roku Dyrektor Hogwartu zorganizował wielki bal w murach swego ukochanego zamku. Czarodzieje potrzebowali się integrować a to była idealna okazja. Dumbledore cieszył się widząc swych gości świetnie się bawiących. W końcu wstał i podszedł do mównicy a jego głos poniósł się po sali.
- Serdecznie Witam Was wszystkich na naszym balu!  Mam nadzieję że wspaniałe potrawy wypełnią Wam żołądki a wrażenia tej nocy wypełnią Wasze głowy a dowodem wspaniałej zabawy będą odciski na stopach! Serdecznie zapraszam do oddawania głosów na najlepszy strój!  Wyniki ogłoszę pod koniec wieczora!  A teraz bawcie się, tańczcie i śmiejcie! - po tych słowach na skraju sceny pojawiła się urna do głosowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Pią Paź 31, 2014 11:32 pm

Luke patrzył na nią uważnie, pokręcił głową.
- Czy ja mam wrażenie, że ty próbujesz wzbudzić mną zazdrość, u tego praktykanta? No wiesz co Nana? To chyba trochę niedozwolone, żebyś się za niego brała – zauważył rozbawiony, tańcząc spokojnie. Zauważył między tą trójką napięcie, które dało się kroić nożem, a już na pewno zadowolone spojrzenie dziewczyny, kiedy zabrał ją do tańca.
- To znaczy miałaś też z pewnością ochotę ze mną tańczyć, ale nie sądzę, żeby to był jedyny powód twojego entuzjazmu. Szczególnie, że mimo moich niezaprzeczalnie licznych talentów, jeżeli chodzi o parkiet…. los nie był dla mnie zbyt łaskawy – skrzywił się. – A ponawiając moje pytanie, wiesz może, gdzie jest ta twoja śliczna koleżanka? Natalie, tak? – uśmiechnął się w swój charakterystyczny sposób, w który uśmiechał się, kiedy mówił o dziewczynkach, które aktualnie najbardziej przyciągały jego uwagę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Pią Paź 31, 2014 11:53 pm

Nana zrobiła niezwykle zdziwioną minę, a zaraz na jej twarzy pojawiło się oburzenie. Wydęła znacząco policzki i spojrzała na Luke'a spode łba, w międzyczasie dalej tańcząc w rytm muzyki. No, mniej więcej. Jakiegoś wybitnego talentu tanecznego to ona nie miała.
- Ale... Cooo? Nieee, jak możesz tak w ogóle myśleć! W tym aroganckim, okropnym, zadufanym w sobie dupku? Nigdy - stwierdziła dobitnie, po czym nastała chwila ciszy. Gryfonka łypnęła okiem na tańczącego z Veronicą Sebastiana, zrobiła się czerwona aż po cabulki swych brązowych włosów i spojrzała niepewnie na Luke'a. - A tak zupełnie hipotetycznie, gdybym się za niego brała, co by było w tym takiego złego? HIPOTETYCZNIE rzecz ujmując, oczywiście - dodała zaraz szybko, ponownie kładąc dłonie na barkach Krukona, po wykonanym wcześniej piruecie.
Marianne zaśmiała się rozbawiona. W ogóle dzisiaj jakoś dużo się śmiała! Dziwne...
- Nie gadaj, świetnie tańczysz. Przynajmniej moje buty dalej są całe - rzuciła niby współczującym tonem, uśmiechając się półgębkiem. Lubiła droczyć się z Lukiem, a ostatnio robiła to niepokojąco rzadko. - Naat? - Dziewczyna nawet nie musiała rozglądać się po sali, by wiedzieć, co robi przyjaciółka. Aż uśmiechnęła się na tę myśl. - Oh, przy tamtym stoliku pewnie. - Nana kiwnęła ucieszona głową w stronę stolika numer sześć. - A zgadnij z kim! - Marie uśmiechnęła się z dumą. - Z Lucjuszem Malfoyem. Tak, tym Lucjuszem Malfoyem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Sob Lis 01, 2014 12:10 am

Roześmiał się szczerze i spojrzał na Nanę, ewidentnie rozbawiony.
- Kłamczucha. Zadufany w sobie dupek? Och daj spokój, widać lubisz takich, skoro nie możesz oderwać od niego spojrzenia – zaśmiał się. – Hipotetycznie? Hipotetycznie to ja nie mam nic przeciwko, malutka, ale to chyba niezbyt etyczne i raczej nie koniecznie spodobałoby się dyrektorowi, czy jakimś nauczycielom. Ale jak tak cię do niego ciągnie, to chrzanić to – powiedział z uśmiechem, tańcząc z nią energicznie.
- Nie chwal dnia, przed zachodem słońca. NA RAZIE twoje buty są całe. Do końca piosenki jeszcze chwila , więc nie wiem, ile ten stan potrwa. Malfoy? – mimowolnie się skrzywił. – I to tak dobrze niby? Według mnie, gość jest podejrzany i dużo starszy… Oczywiście nie, żeby mi to jakoś przeszkadzało. Po prostu szkoda, żeby się w cos wpakowała. Zresztą, miałem nadzieje na spędzenie z nią części wieczoru, mam nadzieje, że ten Malfoy nie jest zbyt zaborczy, jeżeli o to chodzi. Nie mam ochoty rezygnować ze swoich planów – pokręcił głową.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Sob Lis 01, 2014 12:37 am

Marianne napuszyła się na słowa Luke'a jeszcze bardziej. Zastrzygła groźnie brwiami (czy tylko ja w tym momencie wyobrażam sobie tańczące brwi?) i fuknęła zirytowana:
- Dajże spokój! Wcale mi się n i e podoba i wcale na niego n i e patrzę. - zamilkła na chwilę, a jej dobry nastrój powoli uwalniał się jak chloroform. - I tak nie potrafiłabym się już więcej zakochać - stwierdziła po chwili, po czym wzruszyła ramionami i starała się uśmiechnąć. O dziwno, z niezłym skutkiem!
Gryfonka zgrabnie zawirowała i ponownie wpadła w ramiona przyjaciela (oh, ah!), po czym parsknęła śmiechem.
- I mam nadzieję, że takie pozostaną! Sama je ozdabiałam, sooo... Lepiej trzymaj wszystkie kończyny przy sobie! - przestrzegła. Uśmiechnęła się na dźwięk nazwiska "Malfoy". - A owszem, Malfoy. Może i przegrałam zakład, ale cieszę się, że Nat wreszcie się z nim umówiła. W końcu marzyła o tym od dawna! A ja nie uważam, że jest za stary. Jest na pewno nieziemsko przystojny. Ich dzieci byłyby naprawdę cudne, nie sądzisz? - prowokowała dziewczyna, zaśmiewając się w duchu i oglądając zdenerwowanie Luke'a.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Sob Lis 01, 2014 12:45 am

n

Luke spojrzał na nią uważnie i cmoknał ją w czoło.
- A ja myślę, że coś cię jednak do niego ciągnie. To widać  - uśmiechnął się do przyjaciółki i ponownie się roześmiał, słysząc, ze ma trzymać wszystkie kończyny przy sobie.
- Tak mówisz? No postaram się, postaram, ale nic nie obiecuje – uśmiechnał się przeuroczo i zakręcił nią piruet.
- Czy ja wiem, czy taki nieziemsko przystojny – wyglądał na niezadowolonego. Raczej nie bywał zazdrosny, ale teraz to faktycznie tak wyglądało. – Dziwny gość, nie budzi mojej sympatii. Widać, że taka dziewczyna, zasługuje na kogoś fajniejszego. Poza tym warto zauważyć, że są o wiele przystojniejsi faceci. Na przykład ja – powiedział niezbyt skromnie, ale z lekkim rozbawieniem. Chwalił się często przed przyjaciółkami, ale w taki słodki, przerysowany sposób, absolutnie się nie wywyższając. Po prostu nie podobało mu się jakoś, że Natalie aż taką uwagę zwróciła na mężczyznę. Co innego chłopak w jej wieku, taką konkurencje można było łatwo sprawić, ale Lucjusz… faktycznie był przystojny, a poza tym straszy, co nie wiedzieć czemu, jakoś przyciągało dziewczyny. – Jest strasznie nadęty i wydaje się arogancki. Czy dla was mili, pełni uroku faceci są już całkowitym przeżytkiem? – pokręcił głową.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Nana Clarke

avatar

Liczba postów : 308

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Sob Lis 01, 2014 12:47 pm

Marianne już miała odpowiedzieć chłopakowi na jego słowa, kiedy nagle poczuła coś bardzo dziwnego. Jakby dynia wyrastała jej z głowy. Oh, wait...
Dziewczyna otworzyła szeroko oczy, puściła Luke'a i zaczęła macać swoją głowę, na której to spoczywała właśnie dynia. Chciała jakos zareagować, ale nie zdążyła, gdyż została zaatakowana przez jakieś cholerne ptaszki! W T F? Dziewczyna pisnęła i zaczęła zwiewać (co z dynią na głowie musiało wyglądać przekomicznie) w stronę bufetu, zostawiając oniemiałego Williamsa samego na parkiecie. Marie rozejrzała się po sali z furią w oczach, szukając winowajcy. Gdzieś tam mignął jej Sebastian tańczący z Sofie, przez co Nana napuszyła się jeszcze bardziej. CO JEST DO CHOLERY Z TYMI ŚLIZGONKAMI?!
- Ty! - krzyknęła, widząc zaśmiewającą się przy bufecie Ann. Kolejny wrzod na tyłku!
I ruszyła wściekle w stronę dziewczyny.

//zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1706-marianne-nana-clarke
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Stolik 4   Sob Lis 01, 2014 4:27 pm

Luke naprawdę nie mógł się powstrzymać i parsknął śmiechem, patrząc rozbawiony za dziewczyną. Bawiła go trochę ta ich nienawiść. Nienawidzące się dziewczyny były według niego naprawdę słodkie i fajnie się na nie patrzyło. Obserwował kłótnie z daleka, podśmiewając się cicho, szczególnie, kiedy do akcji wkroczyła Sofie i Sebastian. A szczególnie bawił go jej stosunek do Sebastiana. W końcu pokręcił głową i ruszył w stronę Natalie, która siedziała z tym okropnym Malfoy'em. Brr.
//zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stolik 4   

Powrót do góry Go down
 

Stolik 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Drewniany stolik
» Narożny stolik
» Stolik przy oknie
» Stolik nr 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Parter :: Wielka Sala :: Noc Duchów-