a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Parkiet - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Parkiet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 5:51 pm

Jego szklanka! Jego kochana szklanka nareszcie wróciła do niego. Co z tego, że przy tym nieco się oblał. To była JEGO szklanka i to się liczyło najbardziej. A zaraz potem Ella odciągnęła go od Lily i bufetu. Ruszyli w stronę parkietu. Severus nawet nie zauważył, jak minęli całe zgromadzenie kochanych lub nienawidzonych przez niego osób. Ale to nie ważne. Ważne, że jego szklanka była trzymane przez jego dłoń, a nie kogoś obcego. Gdy wreszcie się zatrzymali zewsząd dobiegała jakaś wolna muzyka. Młody czarodziej stał w miejscu z szklanką oraz Ellą. Jedna jego brew uniosła się do góry, jego wzrok był utkwiony w dziewczynie.
-Dlaczego zabrałaś mi MOJĄ szklankę? Jak chciałaś własną to tam było ich sporo.
Powrót do góry Go down
Elladora Malfoy

avatar

Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 6:06 pm

Ellie, ignorując całe nic nie znaczące otoczenie, zaciągnęła Severusa na parkiet. No, wreszcie wszystko wróciło do normy. Dziewczyna uśmiechała się dumnie i chyba już nic nie mogło zepsuć jej humoru. Nawet Severus stojący jak kretyn pośrodku parkietu, z tą głupią szklanką w ręce. Dziewczyna nie odpowiedziała na jego pytanie, a jedynie znów zabrała mu szklankę, wypiła jej zawartość, po czym, ignorując niedowierzanie chłopaka, posłała ją Leviosą na drugą stronę sali. Uśmiechnęła się do Severusa z nadmierną, sztuczną słodyczą, prezentowaną wcześniej Lilce, po czym parsknęła już swoistym śmiechem.
- Przestań już tak jojczyć, jak baba z okresem - powiedziała z nieukrywanym zadowoleniem i chwyciła Snape'a za ręce, które zaraz pokierowała na swoją talię. Sama położyła dłonie na jego barkach. - Wyglądasz okropnie - stwierdziła krytycznie, jednak z mimowolnym rozbawieniem. Czuła, jak wypity wcześniej jak i teraz alkohol, zaczyna uderzać jej do głowy. I bawiła się naprawdę wybornie.
Elladora zdjęła maskę Snape'a i zmrużyła oczy, patrząc na niego uważnie.
- O wiele lepiej - oznajmiła z aprobatą. - Nie możesz przecież podrywać tej twojej całej w y b r a n k i z taką twarzą - dodała, mając na myśli tą tajemniczą dziewczynę "lepszą niż ona i Lily razem wzięte". Dalej nie mogła zapomnieć tych słów.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 6:43 pm

Severus spojrzał zdezorientowany na blondynkę, a gdy ta odsyłała jego szklankę miał zamiar po nią pójść. Lecz zaraz Elladora wypowiedziała jakieś słowa, które wleciały jednym uchem a drugim wyleciały. Nie zwracał na nią uwagi do póki ta, nie złapała go i nie położyła jego dłoni na swojej talii. Książę Półkrwi spojrzał na nią zdziwiony, a na jej kolejne słowa zareagował natychmiastowo.
-Moja wybranka cóż... To chyba była pomyłka - powiedział powoli patrząc w jej oczy. Uśmiechnął się krzywo - Ale nikt nie powiedział, że moje wybory muszą być dobre - westchnął i sięgnął ręką do maski. Zdjął ją i schował do wewnętrznej kieszeni płaszcza stroju - Zresztą co się o to martwisz? A no racja? Moje mieszkanie - jego oczy zabłyszczały, a na twarzy zagościł kpiący uśmiech. Zaczął powoli tańczyć w rytm tej że wolnej muzyki. Nie miał talentu do tej atrakcji, tak więc co chwila zerkał na ziemię, aby nie podeptać dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Sofia Winchester

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 8:00 pm

Sofia na początku z wielką niechęcią myślała o wybraniu się na bal. W momencie gdy dowiedziała się, że jej szef też będzie na balu w noc duchów stwierdziła, że chętnie się pojawi na tej jakże wyszykowanej imprezie. Kilka dni przed całym tym balem zastanawiała się w co się przebrać. Wymyśliła, że ubierze się w strój meduzy. Wyglądała dokładnie w ten sposób. Bardzo długo szła przez Hogsmeade do bram Hogwartu. Może dlatego, że całą trasę myślała czy aby na pewno dobrze robi bo w końcu powinna być w pracy ale ej. Chodziła do tej szkoły miała prawo to przyjść. Doszła więc do Bram Hogwartu gdzie sprawdzono czy aby niczego groźnego nie wnosi do zamku a potem ruszyła przez błonia w stronę wejścia do szkoły. Tam przez dłuższą chwilkę stała i myślała czy to dobry pomysł ale raczej nie było już odwrotu. Weszła więc do wielkiej Sali i skierowała swoje kroki prosto na parkiet. Czemu? Szukała ludzi, których mogła znać jednakże chyba ich nie zauważyła. Z jednej strony żałowała, miała ledwie 20 lat szkołę skończyła 3 lata temu a tu nikogo znajomego nie widziala. Byla zła. W końcu była dziś tylko Sofią stąd strój Meduzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 8:06 pm

Luke obserwował całe wejście Huncwotów z uśmiechem. Spojrzał zaskoczony na Shirę.
- Z Syriuszem? No, no, nie wiedziałem, że z nim krecisz - puścił jej oko i spojrzał na swoją partnerkę. - Mój rum? No własnie nie wiem, ale to karygodny błąd, że nie ma go tuż przy mnie - stwierdził ze śmiechem. Przetańczyli kilka piosenek. Luke potańczył również chwilę z innymi dziewczynami, ale nie znalazł Nany, ani Natalie, ani też Amelii, za którą nei wiedzieć czemu, również zaczął się szczególnie rozglądać. Kiedy zauważył, że podczas wolnego tańca Sofii jest sama, natychmiast zjawił się tuż przy niej. - To nie dopuszczalne, żeby taka śliczna dziewczyna stała zupełnie sama podczas takiej pięknej piosenki - powiedział zdecydowanie i zabrał ją z powrotem na parkiet. Wolny taniec z pewnością lepiej mu wychodził, niż te wszystkie szybkie piosenki. - Mam wrażenie, że na kogoś czekasz. Mam nadzieje, że nikt nie śmiał cię wystawić? - spytał, patrząc na nią uważnie. Był bardzo opiekuńczy wobec dziewczyn, szczególnie tych, które mógł nazwać swoimi przyjaciółkami. Ogólnie mimo swojej niewątpliwej rozwiązłości, uważał, że są zasady, których trzeba przestrzegać i nie należy nic obiecywać dziewczynom, jeżeli nie jest się w stanie im tego później dać. Sądził, że to po prostu nie fair i tępił coś takiego. Może dzięki temu nie miał jeszcze większych problemów z odsunięciem od siebie jakiejś dziewczyny, która za bardzo się zaangażowała. Po prostu one od początku wiedziały, na czym stoją, bo Luke był otwarty i szczery.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Elladora Malfoy

avatar

Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 8:20 pm

//pominę fakt, że napisałam, że Ellie zdjęła maskę Severusa XD

Elladora stłumiła uśmiech na słowa Severusa. Naprawdę chciałaby, żeby było jej przykro z tego powodu, żeby mogła być bardziej wartościową i empatyczną osobą, ale... Ale naprawę nie było. Wręcz przeciwnie - Ellie widziała bardzo dużą szansę, że Sev do niej wróci. Nie żeby tego chciała, oczywiście. Nie no, dobra, bez jaj, ale przecież nie przyzna się do tego. Nigdy, nigdzie. Chyba że wypije jeszcze z dwie szklanki.
- Powiedziałaby, że mi przykro, ale jakoś wyjątkowo nie mam ochoty kłamać - stwierdziła z lekkim przekąsem, chociaż na jej ustach gościł (UWAGA - wait for it) miły uśmiech.
Ella dość taktownie udawała, że nie widzi tej całej pokraczności Severusa, która niektórym mogła wydawać się urocza. Na jego słowa ponownie oderwała prawą dłoń od jego barku. Wskazujący i środkowy palec przyłożyła do kącików jego ust i pokierowała je do w miarę neutralnej pozycji.
- Mówiłam ci już, że lepiej wyglądasz, kiedy nie krzywisz się jak upośledzony niedźwiedź grizzly? - spytała z rozbawieniem. Tak, była dzisiaj w naprawdę znakomitym humorze. Ktoś jeszcze mógłby pomyśleć, iż kosmici ją podmienili. - No i cóż, jeśli chodzi o mieszkanie, wydaje mi się, że nie tylko ja jestem winna.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 8:32 pm

-I tak bym Ci nie uwierzył - prychnął, ale szczerze mówiąc bardzo szybko żałował swojego tonu. Uśmiechała się miło. ONA - Elladora. I teraz powinna nastąpić taka śmieszna sytuacja, gdyby pił... Mianowicie powinien wypluć napój i zacząć się krztusić, widocznie młoda panna Malfoy widziała przyszłość i dlatego odesłała szklankę. Strasznie długie zdanie - zresztą nieważne. Ponieważ Severus otrząsnął się i wrócił do swojego pokracznego tańca. Cholera, jeśli komuś wydawał się uroczy to powinien w tej chwili wyjść! Przecie to było zabawne, gdy prawie deptał swoją partnerkę - żeby nie było - tańca.
-Coś tam wspominałaś, a ja wtedy Ci powiedziałem, że sama często się tak krzywisz. Czy coś w tym stylu - chciałby się zaśmiać, ale jakoś nie miał humoru. Zwłaszcza, że naprawdę był zirytowany, że Ell chciała z nim tańczyć. A może nie chciała i Sev niepotrzebnie się wygłupiał? - Hm... Pewnie nie, ale to nie ja zacząłem, a już na pewno nie w bibliotece. Jak Ci się czyta tą mugolską książkę?
Powrót do góry Go down
Elladora Malfoy

avatar

Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 8:52 pm

Ellie spokojnie przeczekała wszystkie te złośliwości Severusa, które wpadały jej jednym uchem, a wypadały drugim. Bardziej niż na jego słowach, skupiła się na jego twarzy. Szczególnie na jego ustach, kiedy mówił. Były ładne, nawet jeśli układały się w taki niezadowolony grymas. W końcu jednak trzeba było jakoś odpowiedzieć, więc Malfoy'ówna westchnęła lekko, uśmiechnęła się i oderwała wzrok od ust Seva.
- Skarbie, nie zepsujesz mi teraz humoru nawet mugolską książką - oznajmiła zadowolona. Sama nie wiedziała, czemu jest w takim dobrym nastroju. Może to dlatego, że udało jej się pozbyć tej rudej szlamy? Nie, to chyba nie to. A może po prostu cieszyła się, że ma teraz Severusa tylko dla siebie i tańczy z nim na tym całym "balu"? Tak, to chyba... Zaraz, co?! Nie, nie, nie, nie, nie. To na pewno nie to. Zresztą, nie ma co tak analizować, no! - skarciła się Ellie w myślach.
- No, ale powiedz mi... - zaczęła Elladora spokojnie. - Co się takiego stało? - Miała oczywiście na myśli ten cały "błąd" apropo tamtej jego partnerki i w ogóle. I najśmieszniejsze było to, że naprawdę ją to obchodziło! - Kto to w ogóle był?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Swen Pure

avatar

Liczba postów : 116

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 9:03 pm

Swen złapał Afrah parę dni po tym co się między nimi zdarzyło na korytarzu. Praktykant pochylający się nad uczennicą i mówiący coś cicho do jej ucha nie zwrócił specjalnie uwagi okolicznych uczniów, zwłaszcza że wręczył jej jakieś wypracowanie. Gdyby jednak usłyszeli jego słowa, prawdopodobnie nie byli by tacy nieuważni, a liścik ukryty między złożonym wypracowaniem tym bardziej by im podpadł.
- Ostatnio mnie unikasz, Afrah... Czas to zmienić - wymruczał jej do ust, wciskając w dłonie jej własne wypracowanie z transmutacji. Po tych słowach odszedł.
W wypracowanie wciśnięta była notka: Nie myśl sobie, że zapomniałem o nadchodzącym balu. Będę czekał w korytarzu głównym, żeby było jasne... Idziesz ze mną.
W Noc Duchów ubrał klasyczny, idealnie skrojony garnitur. Wydawało by się, że nie będzie wyglądał jakoś specjalnie nienormalnie, jednak na jego twarzy pojawiła się maska, zaczarowana w ten sposób, że gdy ją założył w wykrojonych oczach nie pojawiły się jego własne, tylko lisie, typowe dla tego stylu przedstawiania lisich oczu.
Jednak widząc Suey Swen zaklął cicho, zaciskając dłonie w pięści. Wyglądała aż nazbyt seksownie, w tych długich butach za kolano, i krótkiej sukieneczce. Miał zamiar ją porwać dopiero przy wejściu, ale rozmyślił się, wychodząc jej naprzeciw i łapiąc za dłoń. Bez słowa poprowadził ją do sali, a stamtąd na parkiet, gdzie układając dłoń na jej talii zaczął tańczyć prowadząc ją w rytm muzyki.
- Zrobiłaś to specjalnie, Suey?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1116-swen-pure
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 10:40 pm

Nie mógł słuchać słów Veronicy odnośnie jego brata. Chyba niepotrzebnie rozpoczynał ten temat. Tak, z pewnością teraz tego żałował. Ponadto nie spodziewał się, że Nana mogła traktować Damona jako miłość swojego życia. Nie wiadomo czemu Sebastian poczuł się wzburzony. I do tego to współczucie... jak ona mogła współczuć, skoro go nie znała. Słowa rzucone na wiatr. Ale... oddech, oddech. Jeden, dwa, trzy. Złość uciekła, maska uśmiechu idealnie zakryła jego wzburzenie. Chwycił ponownie jej dłoń, kiedy tylko ta wyraziła zgodę na taniec. Nie musiał obawiać się, że źle ją poprowadzi. W domach takich jak jego uczą od dziecka zarówno dobrych manier, jazdy konno, jak i tańca. Ustawił się gdzieś niedaleko Marianne. Niech podziwia. Postarał się całe zainteresowanie przenieść na Gryfonkę. Wiedział, że dziewczyny to uwielbiają. Ułożył ostrożnie dłoń na jej talii. Nie miał zamiaru jej spłoszyć. Drugą za wyciągnął do przodu, wraz z jej. Prawa, lewa, lewa, prawa. Wsłuchał się w muzykę, stawiając pierwsze kroki.
- No no, nie sądziłem, że tak dobrze będzie Ci szło u boku mistrza. - powiedział cicho z igrającym zadziornym uśmiechem na ustach. Obkręcił ją wokół jej własnej osi i przyciągnął tak, że wylądowała w jego ramionach. A niech wzbudzają zainteresowanie!
Powrót do góry Go down
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 11:02 pm

Kiedy znaleźli się na parkiecie, przestała już cokolwiek mówić, ponieważ poczuła się jakby powiedziała za dużo. Żadnym znakiem, gestem, słowem, burknięciem nie skomentował tego co wcześniej powiedziała. No cóż, nie ważne. Mimo, że Sebastian wydawał jej się dziwny, to był dla niej miły, a to jej w zupełności wystarczało. Nie oczekiwała nie wiadomo czego i niczego się nie spodziewała. Kiedy ten jednak przeniósł całe zainteresowanie na jej osobę, coś ścisnęło ją w dołku, bo poczuła, że wcale nie chce, żeby ta jego uwaga była skupiona tylko na niej. Gdyby zerkał na pozostałe pary, a ją zaszczycał sporadycznymi spojrzeniami czułaby się o niebo lepiej. Widocznie nie była jak inne dziewczyny, które może i uwielbiają takie traktowanie. Uśmiechnęła się pod nosem. Nie była wcale spłoszona, kiedy kładła delikatnie dłoń na jego ramieniu. Nie było powodów do zawstydzania się nagim męskim ramieniem, taki miał strój, więc trzeba było to po prostu przeskoczyć. Jednak kiedy poczuła pod palcami śliską substancję, którą było wysmarowane jego ciało, musiała unieść dłoń zewnętrzną częścią do ust i stłumić uśmiech rozbawienia, który cisnął jej się na twarz. Przymknęła przy tym na chwilę powieki siłując się z własnym rozbawieniem. Szybko się pozbierała, powracając do sympatycznego uśmiechu i starając sie, jakby nic przed chwilą nie zaszło. Skupiła się na tańcu i z uznaniem spojrzała na Sebastiana, który okazał się nienagannym partnerem.
- Być może właśnie na parkiecie spotkało się dwoje mistrzów, nie sądzisz? - Spytała, unosząc brew do góry z równie zadziornym uśmiechem na ustach. Kiedy obkręcił ją wokół własnej osi, sukienka jej zawirowała, nie odsłaniając jednak żadnych skandalicznych miejsc. Wylądowała po chwili w jego ramionach, tylko dlatego, że nie miała innego wyjścia. Wcale się nie garnęła do tego, bądź co bądź, Anioła Śmierci. Cofnęła się, stawiając kroki w rytm muzyki i wzruszyła brwiami w górę i w dół, kiedy wykonywała ruch, który spowodował, że to on musiał się obkręcić, a wtedy jedno ze skrzydeł pacnęło ją w twarz. Zanotowała w pamięci, żeby nie powtarzać podobnych ekscesów.


Ostatnio zmieniony przez Verónica Vargas dnia Czw Paź 30, 2014 11:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 11:14 pm

-Mój Partner? właściwie to nie zwrócił na mnie uwagi gdy się minęliśmy i zajął się inną no Kobietą..lecz to mnie już nie obchodzi.-wzruszyła obojętnie ramionami i uśmiechnęła się nikle..-Liczę że nie długo mój przyjaciel się tu pojawi, i też z nim zatańczę..Mimo że no wieczór z tobą też jest przyjemny Kapitanie Sparrow-powiedziała szczerze i się szeroko uśmiechnęła..Zerknęła Na kolejną parę co przyszła tańczyć i poznała w niej Castellano, nie mieli zbyt wielkiej okazji by pogadać bo Irytek przerwał im krótkie spotkanie a w siedzibie Czarnego Pana też nie wypadało rozmawiać..Już tyle osób było że się gubiła i powoli robiło się jej duszno..Wróciła do pirata..-Powiedzmy szczerze nie wiem na czym stoję i co tu robię, ważne że porzuciłam Książki i postanowiłam się zabawić Mój Drogi-umilkła i rozmasowała lekko swoje nadgarstki..i przestała już zerkać w drzwi..Nie musiała bo nie było powodu..Wszyscy Lawirowali w tańcu a ona z Krukonem stali dalej od pozostałych..Żeby spokojnie mogli rozmawiać bo w biegu obowiązków szkolnych, nie mieli jak urwać się i spędzić czas na gadaniu o głupotach..Zaśmiała się cicho i okręciła się z gracją lądując chwilę w jego ramionach, po czym znów wróciła do poprzedniej pozycji i tylko obserwowała jego mimikę twarzy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.


Ostatnio zmieniony przez Sofie Brown dnia Czw Paź 30, 2014 11:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 11:16 pm

Jessi przygotowywała się do balu od samego rana, ach nie ma to jak bal szczególnie że na tym miała się zobaczyć ze swoimi przyjaciółmi i chłopakiem. Musieli korzystać z wszystkich sposobności jakie się nadarzyły !
Jessi ubrała długą czarną czarną sukienkę bez ramiączek idealnie dopasowaną do sylwetki, na stopach miała czarne szpilki o na prawdę nieprzyzwoitej wysokości obcasów przez co urosła o dobre kilka centymetrów, długim czarnym włosom pozwoliła swobodnie spływać po ramionach i plecach, mocny czarny makijaż i biżuteria idealne współgrały z resztą. Głównym elementem stroju była jednak długa bo prawie ze wysokości Jessi, drewniana rzeźbiona laska z kryształem na górze w którą Gryfonka wkomponowała w sprytny sposób swoją różdżkę tak że mogła z niej korzystać w każdej chwili.
Tak oto prezentowała się Mall w stroju druidki.
Zanim dotarła do Wielkiej Sali dotarły do niej plotki o wielkim wejściu Jamesa i Syriusza, cóż nie mogła być gorsza...
Stanąwszy w drzwiach zauważyła swoich znajomych pląsających na parkiecie.
Machnęła laską i wszystkie światła nagle zgasły, muzyka przestała grać, ludzie stanęli jak wryci gdy po parkiecie zaczął hulać wiatr który jednak nie rozwiał żadnej fryzury, nie poruszył poły żadnego płaszcza...
Jedyne światło biło z laski trzymanej przez Mall, jej włosy rozwiewał wiatr a cienie grały na twarzy, tworząc tajemniczą i straszliwą otoczkę, organy zaczęły grać melodię z Drakuli a Jessi zdawało się płynęła w powietrzu przez wyczarowaną przez siebie mgłę przesuwając się wgłąb sali.
W końcu znalazła się blisko przyjaciół i przywróciła wszystko do normalnego stanu rzeczy.
- Hej kochani. - posłała wszystkim szczery uśmiech po czym uścisnęła każde z nich.
- Syriusz a tobie już tynk z twarzy odpada? - zaśmiała się, cóż nie powie przecież że jest pod wrażeniem jego stroju.
Przyjrzała się wszystkim strojom i pokiwała głową z uznaniem, no proszę jak to się wszyscy postarali na dzisiejszy wieczór.
- A Remus znowu ma zamiar z czegoś wyskoczyć ? - zapytała gdy tylko zarejestrowała brak swojego ukochanego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 11:34 pm

Syriusz nadal stał na obrzeżach parkietu pogrążony w rozmowie z Jamesem i Shirą, a za ich plecami tłumy ludzi tańczyli w najlepsze. Nagle światło zgasło, muzyka balu przestała grać, a w miejsce tego zabrzmiały złowieszczo organy. Wszyscy znieruchomieli zaskoczeni sytuacją. Rozpętał się wicher, każdy mógł czuć go na policzkach lecz nikomu niczego ani nie rozwiało ani nie wywiało - a szkoda - pomyślał Syriusz spoglądając na koronkową woalkę wpiętą we włosy Shiry. A może to była opaska? Nie wiedział, nie znał się na takich babskich ozdóbkach-pierdółkach. Odwrócił wzrok od przyjaciółki, której towarzyszył od początku balu i z uśmiechem zarejestrował, że szefową zamieszania jest nie kto inny jak Jessi Mall w wystrzałowym stroju druidki. Syriusz roześmiał się głośno, przełamując w końcu ciszę, która zapadła w sali.
- Jest i Jessi Mall, mistrzyni wielkich entree! - Zawołał i zaczął bić brawo, nie przejął się faktem, że zawtórowali mu w tym tylko co po niektórzy. Kiedy dziewczyna podeszła do ich małej grupki, wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- To było genialne! Świetny strój, Jessi! Wyglądasz dziko i hmmm... kobieco! - Powiedział, a w odpowiedzi na jej sugestię co do odpadającego tynku, złapał się za twarz i zrobił pozornie przerażoną minę. - Naprawdę tak bardzo to widać? Starałem się zaretuszować to białym pudrem w kamieniu, ale nie da się oszukać przeznaczenia, niestety. - Roześmiał się, a po chwili dodał już serio. - To dzieło Rogacza, który stwierdził, że nie mogę wyjść do ludzi w zwyczajnej szacie wyjściowej, prawda, że się chłopak spisał? - Zakończył, dając kuksańca wampirowi Potterowi.
- Nie mam pojęcia, gdzie jest Remus, ostatnio on najbardziej z nas wszystkich lubi wejścia smoka, ach ten nasz mały Luniaczek.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Afrah Suey

avatar

Liczba postów : 175

PisanieTemat: Re: Parkiet   Czw Paź 30, 2014 11:37 pm

Afrah prawie zemdlała, kiedy poczuła dłoń zaciskającą się na jej ramieniu w szkolnym korytarzu. Oczywiście, że go unikała, jak mogła go nie nikać po tym, co się stało. Opanowała drżenie rąk, czując jego wargi tuż przy swoim uchu i spojrzała na wypracowanie z Transmutacji. Liścik zobaczyła dopiero, kiedy wypadł z rulonu, a kiedy podniosła go, zrzedła jej mina. Miała nadzieję, że wywinie się z balu. Wcale nie miała ochoty iść. Na ostatnim balu prawie zeżarł ją troll, Kyo całował się z jakąś Ślizgonką, Swen praktycznie przyprawił ją niemal o zawał serca... Nie miała ochoty na żadne bale. Wiedziała jednak, że skoro Swen sobie coś postanowił, to może sobie zapomnieć o wymówkach. Halloween. Sukienka, przebranie... Że co? Siadła na łóżku w dormitorium i zrezygnowanym wzrokiem powiodła po wszelkich ubraniach, jakie miała. Sukienka przyleciała do niej dwa dni później. Razem z butami i resztą. Znalazła strój w jakimś katalogu z przebraniami na Halloween. Madame Malkin na szczęście wykonywała przesyłki na szybko. Włożyła sukienkę, buty, ogarnęła się i zeszła na dół. Oczywiście, w połowie schodów zatrzymała się i siadła na poręczy, chowając twarz w dłoniach. A może nie iść? Może... Nie, będzie źle, jeśli nie przyjdzie. Mimo to nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Czarownica przebrana za czarownicę. Ech... westchnęła i poprawiła kapelusz, po czym wstała i weszła do Sali. Wszędzie ludzie poprzebierani za coś... kogoś...  Dopiero po chwili poczuła, że ktoś łapie ją za rękę. Spojrzała na Swena i dostrzegła maskę i lisie oczy. Ciekawe. Zamrugała, lekko zdezorientowana, jednak kiedy zaczęli tańczyć, dała się poprowadzić, choć uciakała od niego wzrokiem.
- CO zrobiłam specjalnie, Pure?
Zmarszczyła lekko brwi. Chyba miała coś dodać, kiedy zgasło światło. Zamarła praktycznie, spinając się i rozglądając. Nienawidziła ciemności. Dopiero po chwili zrobiło się jaśniej. Oczywiście, Gryfonka. Oni zawsze musieli się zgrywać. Świetnie, bardzo zabawne. Ulżyło jej dopiero, kiedy wszystko było tak jak przed przyjściem Mall.
- Gryfoni...
Wymamrotała. Dopiero po chwili zerknęła na Swena.
- Po co tu jesteśmy? To idiotyczne.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _













If I die young bury me in satin, lay me down on a bed of roses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1727-afrah-suey
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Parkiet   Pią Paź 31, 2014 9:36 am

-Nieważne Ell - powiedział z naciskiem. Nie miał zamiaru teraz o tym gadać. No po prostu nie.
Naprawdę nie mamy już o czym gadać, tylko o tym z kim robię błędy? - zirytowało go to. Zwłaszcza, że to ta jego "wybranka" zdecydowała. Nie on - Ty lepiej powiedź, jak u Ciebie. Jak zdobywanie świata? - ta. Doskonale pamiętał, że Ella chciała objąć krzesełko Ministra Magii. I tutaj trzeba przyznać, że nie powątpiewał w to, że jej się nie uda... Prędzej powiedziałby, że ją wywalą z tego stanowiska, czy coś.
W końcu na parkiecie zaczęło pojawiać się coraz więcej par. Nawet przemknął obok nich jakiś koleś... Nasmarowany olejkiem? W sumie trudno było to stwierdzić bez dotknięcia, ale błyszczał się tak, że no. No wiadomo. Po skończeniu kawałku do którego tańczyli Sev puścił dziewczynę i no cóż. Nie wiedział co dalej. Ostatecznie spojrzał w stronę, gdzie Ell posłała jego szklankę. JEGO szklankę.
Powrót do góry Go down
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Parkiet   Pią Paź 31, 2014 2:47 pm

Shira uśmiechnęła się szelmowsko.
- Więc dzisiejszego wieczoru jesteś! - powiedziała, kiedy opuścił ją na ziemię, bo jakże świetnie wykonnym piruecie. - Zdaje mi się, że wygralibyśmy każdy konkurs taneczny - roześmiała się, dając mu w tej sposób zaowalowany komplement, bo nie znała zbyt wielu mężczyzn, którzy by tak dobrze prowadzili w tańcu. Na poprzednim balu nie dane im było zbyt wiele zatańczyć z tej prostej przyczyny, że na bal wtargnęły.. trolle? Chyba tak i niestety wynikły z tego bardzo nieprzyjemne i smutne wydarzenia, jakimi była śmierć kilku uczniów. Nikt już wtedy nie myslał o tańcu. Miała nadzieje, że ten bal uda się i to bardzo, zwłaszcza, że gdy tylko wygrały pierwsze takty muzyki, Syriusz porwał ją do tańca.
- No wiesz.. każdy czasem się zapomina - spojrzała na niego z błyskiem w oku, obracając jej nieopaczne słowa w żart. Nie jej wina, że jakoś tak samo jej się to nasunęło! Nagle poczuła jak ktoś bierze ją za ręke i została odciągnięta od Syriusza na kilka metrów. Spojrzała w twarz swojego "porywacza" i uśmiechnęła się szeroko, kiedy zobaczyła Jamesa. Normalnie.. czuła się rozchwytywana i to dosłownie! Szczerze mówiąc, bardzo jej się to podobało. Miała zamiar wybawić się na tym balu do utraty sił! James również był świetnym tancerzem, skąd im się to brało?
Rzeczywiście, niebieskowłosa dziewczyna to była Lily, bo właśnie podeszła do nich i klepnęła Jamesa w ramię. Syriusz korzystając z chwili nieuwagi Jamesa zabrał Shire z powrotem. Potem jednak podeszli do Jamesa, bo zdaje się, że Lily gdzieś zniknęła. Syriusz chciał przejść do bufetu, ale zebrało się tam grono Ślizgonów, więc zostali tutj pogrążeni w lekkiej rozmowie.
- Głodna na razie nie jestem - odowiedziała. - Niedługo tylko możemy pójść się napić, bo po takim wysiłku fizycznym nam się należy - roześmiała sie. Na Merlina, czy to właśnie ta pani prefekt ma taki dziwny mózg, że ponownie coś skojarzyło jej się dwuznacznie? To zaczynało być niepokojące. Nagle poczuła na sobie jakby czyjś wzrok i zerknęła w stronę stolików, gdzie zobaczyłą Verónicę! Wyglądała niesamowicie, ta sukienka i ogólnie styl bardzo do niej pasowały. Pomachała jej, ale dziewczyna chyba właśnie odwróciła wzrok, bo do tańca porwał ją jakiś nieznajomy, chociaż szczerze mówiąc Shirze trochę kogoś przypominał. Porzuciła te rozmyslania, bo własnie na salę przybyła Jessi!
- Hej, Jessi! - zawołała z szerokim uśmiechem. - Co za wejście! Szkoda, że ja nigdy nie wpadam na genialne pomysły i czaję się po sali jak szara myszka i nikt mnie nie zauważa - powiedziała, wyginając na chwilę usta w podkówkę. Potrafiła się bawić, byłą rozrywkowa i uwielbiała się śmiać, ale zdawało jej się, że zawsze zostaje w tłumie. Że są ładniejsze, ciekawsze, bardziej szalone.. No, ale cóż!
- To co robimy? - zapytała, spoglądając na nich.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
James Potter

avatar

Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Parkiet   Pią Paź 31, 2014 2:56 pm

Niestety Shira została mu odebrana, kiedy patrzył niepewnie na Lily. Zdecydowanie wolał ją w rudościach, nawet na Halloween. Posłuchał jak chwile podroczyła się z Syriuszem i odeszła od nich. James zmarszczył brwi, patrząc za nią. Podeszła do Snape'a witając się z nim.. troche czule. James zmrużył oczy. Ale co miał poradzić? Przecież nie będzie robił scen, zresztą to już dawno minęło. Mimo, że nadal się nie lubili to utrzymywali ze Snapem stosunki poprawne i neutralne, w końcu byli dorośli. Odwrócił się więc kiedy podeszli do niego Shira i Syriusz.
- Taaa, bufet jest aktualnie i zasmarkany, i niebieski - wskazał na Lily, która rozmawiała z Severusem. Machnął ręką. - Nie masz wrażenia, że ona ostatnio zachowuje się jakoś.. dziwnie? - zapytał Syriusza. Potem jednak porzucił ten temat, dzisiaj chce się bawić i jak nadarzy się okazja to porwie Lily do tańca sprzed tych brudnych rąk. - Moje nogi jeszcze nie muszą odpoczywać - powiedział na słowa Syriusza o znalezieniu stolika. - W końcu nawet z Shirą nie dałes mi się natańczyć! - poskarżył się, krzyżując ręce na torsie. Nagle odwrócił się, kiedy światła przygasły, a ktoś pojawił się w drzwiach. James wypatrywał kto to i usmiechnął się szeroko, widząc Jessi. Przyjaciółka podbiegła do nich.
- No, no, Jess, swoim wejściem OMAL nie przebiłaś naszego, nie? - szturchnął Syriusza w bok. - Wyrabiasz huncwocką normę, brawo, brawo - wyszczerzył się do dziewczyny. Też nie wiedział co z Lupinem, więc przytaknął słowom Łapy. Nagle wpadł na genialny pomysł.
- Ja Ci zajmę czas, dopóki Remus nie przyjdzie! - zawołał, złapał Jessi za rękę i poprowadził na środek parkietu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Parkiet   Pią Paź 31, 2014 3:13 pm

Lucy wpadła do Wielkiej Sali z promiennym uśmiechem. Oczywiście, spóźniona. Kto by się spodziewał? Jak wyglądała? Postawiła na kły i krew, chociaż ten jej wampir był bardziej nowoczesny. Proste włosy puściła luźno, na głowie miała czapke, którą jednak po chwili cisnęła w kąt, bo jej zwyczajnie przeszkadzała. Na sobie dłuższa blużę, czerwoną dośc krótką spódnicę w kratkę, czarne zakolanówki i czarne, bardziej toporne buty. Nie chciało jej się bawić w sukienki, a zauważyła, że wygląda inaczeej niż reszta osób, o co własnie jej chodziło (o tak). Rozejrzała się po sali, szukając kogoś kogo mogłaby od razu wyciągnąc na parkiet! Zastanawiała się czy Maddie i Erin wpadną. W końcu dostrzegła Verónicę, tańczącą z jakimś Aniołem Śmierci czy czym on tam był. Oczywiście, jak to ona, spontanicznie podbiegła do nich.
- Cześć, Verónico i tajemniczy nieznajomy! - zaśmiała się perliście. Jej wzrok padł na znajome twarze, których nie widziała tak dawno (tak, miesiąc to bardzo dawno, ale Lucy wszystko przezywała jak małe dziecko)!
- Oooch, Verónico, zobacz! To Syriusz i James, wpadli na bal! Musimy się z nimi przywitać! - powiedziała, biorąc ją za ręke i ciągnąc w tamtą stronę. Przypomniała sobie, że własnie pozbawia chłopaka partnerki, ale zawołała za nim wesoło:
- Wybacz! - i razem z Verónicą ruszyły w kierunku Huncwotów.
- CZEŚĆ WSZYSTKIM! - zawołała zachwycona ich widokiem! Rzuciła się najpierw na Jamesa, bo własnie odchodził z Jessi na parkiet. - Patrz, pasujemy do siebie! - powiedziała, mając na mysli oczywiście stroje wampirów. - Ze mną tez musisz zatańczyć! - zatrzegła od razu, usmiechając się szeroko i pomachała Jessi na przywitanie. Potem zwróciła się do Syriusa i niemal zmiażdżyła go w swoim uścisku. Łapa nawet się nie spodziewał, że może być tyle siły w tej małej istotce, która nie sięgała mu nawet do szyi!
- SYRIUSZU! - zawołała, zadzierając głowę, aby spojrzeć mu w twarz. - Wyglądasz s t r a s z n i e! - roześmiała się. Potem spojrzała na dziewczynę towarzyszącą Syriuszowi. Zdaje się, że była to przyjaciółka Verónici z Ravenclawu, Shira. Gryfonka sporo o niej wspominała, więc Lucy udało się zapamiętać jej imię. - A dla mnie kiedy znajdziesz czas, choćby na jeden taniec - zapytała, mrużąc oczy i wbijając w niego wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Parkiet   Pią Paź 31, 2014 4:00 pm

Uśmiechnął się pod nosem, kiedy Shira przyznała, że chce, żeby był jej własnością tego wieczoru. Takich deklaracji, mówiąc szczerze, się nie spodziewał, a słowa na temat wygrania konkursów tanecznych były dodatkową wisienką na torcie. Dobrze wiedział, że był to komplement w jego strone, ale musiał przyznać, że bez wybornej tancerki to mógłby sobie co najwyżej o takich pomarzyć. Pokiwał głową z rozbawieniem, ale też i porozumiewawczym uśmiechem o tym, że każdy się czasem zapomina. Kiedy już Jamesowi udało się odbić Shirę Syriuszowi i z nią zatańczyć, a następnie Syriuszowi odbić Shirę Jamesowi i stali przy parkiecie, zastanawiając się co zrobić dalej. Shira nie była jeszcze głodna, więc nie było powodów do siadania przy którymś ze stolików. Kiedy jednak powiedziała, że mogliby się niedługo napić, Syriusz poczuł nagle, że i jemu zaschło w gardle. Dopiero po chwili dotarła do niego dwuznaczność słów panny Lovegood i wybuchnął gromkim śmiechem. Kiedy doszedł w końcu do siebie, rzekł do Shiry.
- Masz rację, po takim wysiłku fizycznym należy nam się coś do picia. - Rzekł, śmiejąc się jeszcze i łapiąc za brzuch, bo aż go rozbolał z tego wszystkiego. - Za chwilę Ci coś przyniosę, na co miałabyś ochotę? Sok, czy może coś mocniejszego? - Spytał, wzruszając porozumiewawczo brwiami. Jednak nie był pewien czy Shira go usłyszała, bo w tym momencie odwróciła wzrok, machając jakiejś koleżance, która znajdowała się wśród stolików. Nie dostrzegł dziewczyny, bo bardzo szybko zniknęła w tłumie tańczących na parkiecie. Po wielkim wejściu Jessi Mall, Syriusz Black wielce się obruszył na słowa jakie wypowiedziała Shira do ich przyjaciółki.
- W tym stroju nie ma prawa Cię nikt nie zauważyć i w ogóle to był właśnie Twój genialny pomysł. Bynajmniej nie wyglądasz jak szara myszka, może tego nie widzisz, ale ja cały czas widzę i czuję na sobie zazdrosne spojrzenia męskiej części balu. - Rzekł z rozbrajającym uśmiechem i pokiwał głową szturchajcemu go w bok Jamesowi, zgadzając się z jego słowami odnośnie wejścia Jessi. Skupił się teraz na Rogaczu, który zaczął mówić, nastawił więc uszu, żeby nic mu w tym hałasie nie umknęło.
- Masz rację, nie będziemy się taplać w taki wieczór w smarkach. Co masz na myśli, mówiąc, że zachowuje się dziwnie? Chociaż tak, chyba wiem, to co mówiła na urodzinach Jessi zanim Remus się pojawił... Aż nie chce mi się tego komentować, ale to przecież Lily, może to było takie chwilowe, weź ją do tańca wkrótce. - Rzekł z uśmiechem i nagle zrobił wielkie oczy, wskazując na bufet, przy którym nagle znikli Elladora i Smarkerus. - Patrz! Nie jest już osmarkany! Idziemy tam? - Spojrzał pytająco na Jamesa i Shirę i uśmiechnął się z udawaną wyższością na słowa Rogacza na temat ich zabawy w odbijanego. - W końcu to moja dzisiejsza tancerka! Ale spokojnie Rogaczu, jak będziesz grzeczny to jeszcze pozwolę Ci z nią zatańczyć. - Uśmiechnął się do Jamesa, klepiąc go w ramię. Wtedy James miał zamiar porwać Jessi do tańca, a Syriusz odejść z Shirą do bufetu, żeby się czegoś napić. Nie rozeszli się jednak tak jak miało się to jeszcze ułamek sekundy temu stać, bo na parkiet wkroczyła nie kto inny jak jego najbardziej ulubiona kuzynka - Lucy Black, ciągnąc za sobą jedną z przyjaciółek, którą Syriusz pamiętał Pokoju Wspólnego i ich wspólnych wieczornych posiedzeń. Przywitał dziewczynę serdecznym uśmiechem, jednak dla Lucy zarezerwował zupełnie inne przywitanie. Patrzył z uśmiechem jak porównuje swoje przebranie ze strojem Rogacza. Oboje byli wampirami, jednak o zupełnie innym stylu ubioru. Nie omieszkał się tego skomentować.
-Patrz, Rogacz, w swoim przebraniu wyglądasz jakbyś był jej praprapraprapraprapra... i jeszcze Merlin raczy wiedzieć ile praprapra - DZIADKIEM! - Zawył ze śmiechu, a dźwięk ten przypominał trochę psa. Wtedy Lucy zwróciła się do Syriusza, a on zareagował na nią dosłownie tak samo jak ona na niego.
- LUCY! - zawołał donośnie, odpowiadając takim samym miażdżącym uściskiem, zakasłał teatralnie po chwili, dając kuzynce znak, że właśnie zaczyna się dusić. Było to jednak bardziej na żarty, ponieważ taka śmierć wcale nie byłaby złą śmiercią. - Owszem, wyglądam strasznie, ale nie tak s t r a s z n i e jak Ty, moja droga wampirzyco! - Roześmiał się i przeniósł spojrzenie na Shirę. - Znacie się, prawda? - Zapytał je obie. - Musicie się znać, przecież Hogwart nie jest aż taki wielki, a jak nie to Shiro, to jest moja najlepsza kuzynka Lucy Black, Lucy to jest moja najlepsza przyjaciółka Shira Lovegood. Tego wieczoru ma do mnie wszystkie prawa zastrzeżone, ale sądzę, że spojrzy łaskawym okiem na jeden nasz taniec, no, może dwa, ewentualnie siedem. - Zakończył ze śmiechem, szturchając lekko Shirę w bok, z porozumiewawczym uśmiechem wysłanym do obu rudowłosych pań. - Zawsze też możemy tańczyć w trójkę, sądzicie, że temu nie podołam? - Spojrzał oskarżycielskim wzrokiem to na jedną to na drugą i znów uśmiechnął się rozbrajająco, bagatelizując wcześniejszy wydźwięk pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Parkiet   Pią Paź 31, 2014 4:06 pm

Sebastian na swój sposób przeżywał śmierć swojego brata. Pomimo że nie okazywał tego, jego bardzo go dotknęła. Próbował zapomnieć i nienawidził, kiedy mu się o nim bezczelnie przypominało. Tym razem to on wspomniał o bracie, dlatego udało mu się zachować spokój i nie naskoczyć na Veronicę. Odrzucił jednak te myśli. Postanowił się dobrze bawić, chociaż Sebastian w dziwny sposób może pojmować dobrą zabawę... frajdę zrobi mu dopiero mina Marianne, kiedy ujrzy tańczącą z nim pannę Vargas. Kiedy przeniósł wzrok na dziewczynę, zauważył jak bardzo to ją krępuje. Uśmiechnął się zadziornie sam do siebie. Dłoń, którą umieścił na jej plecach docisnął bardziej, a więc w ten sposób znacznie się do siebie przybliżyli. Oliwka musiała z pewnością już wsiąknąć w ciało (-.-), tak więc nie było już powodów do śmiechu. Sebastian tym bardziej nie widział w tym nic śmiesznego. Trzeba zauważyć, że rozbawienie wywołało w nim śmiech Marianne, nie fakt, z którego się śmiała. Słowa Veronicy bardzo zaintrygowały praktykanta. Uniósł znacznie prawą brew do góry i zakręcił ją zarazem odpychając od siebie. Nie puścił jednak jej dłoni, by po sekundzie ponownie przysunąć ją do siebie. Wrócili do podstawowej pozy - jego dłoń na jej talii, druga wyciągnięta. Wyprostowany i pełen gracji prowadził ją przez parkiet. Prawdziwy klasyczny balet, bo w końcu był to bal. Dopiero po chwili zaczęła się skoczna muzyka. Przystanął, czekając na reakcję dziewczyny. Czy miała ochotę jeszcze tańczyć? Uniósł zachęcająco brew, choć w głębi duszy chętnie zabrałby swoje manatki do pokoju, a tam zatopiłby się w alkoholu. Otrożnie objął wzrokiem całą salę, podświadomie szukając Marianne.
Powrót do góry Go down
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Parkiet   Pią Paź 31, 2014 4:38 pm

Verónica pozwalała prowadzić Sebastianowi w tańcu, dorównując mu bez problemu krokiem, ponieważ miała dobre wyczucie rytmu, poza tym była w połowie Hiszpanką i miała to we krwi. Nie kontynuowali żadnej rozmowy, skupiając się raczej na ruchach. Veronica jak tylko mogła, starała się unikać spojrzenia dziwnych oczu Sebastiana i rozglądała się coraz częściej za Marianne, która zniknęła jej gdzieś w tłumie tańczących. Miała nadzieję, że wkrótce wróci i wyzwoli zarówno ją i pana Castellano z dosyć niezręcznej sytuacji. Jednak żadne z nich nie dawało po sobie poznać, że nie znajdują się w tym miejscu i w tym czasie z największą ochotą. Nie mogła narzekać jednak na jego umiejętności taneczne, był doskonałym partnerem do tańca i czuła się z nim pewnie, nie musiała przejmować inicjatywy, albo martwić się, że ją wypuści w którymś momencie i odleci na swoich skrzydłach. Gdyby tylko nie przyciągał jej tak blisko do siebie, bądź co bądź, nie udało jej się wymazać z pamięci faktu, że od pasa w górę jest dosłownie nagi i w niektórych momentach przeklinała w myślach swoje policzki, które przybierały co i raz kolor dojrzalszej piwoni. Nie chciała, żeby Nana później miała do niej jakieś wymówki, że uwodzi, albo co gorsza flirtuje z jej znajomym. Skoczniejsza muzyka przerwała jej chaotyczne rozmyślania, po nieustannym unikaniu jego wzroku, w końcu podniosła twarz i spojrzała na niego, skrycie licząc na to, że podziękuje za taniec i się ulotni, jednak widząc jego zachęcająco uniesioną brew do góry pożegnała się z tą myślą. Kiedy rozejrzał się po sali, przed Veronicą nagle zmaterializowała się Lucy Black, co dziewczyna zarejestrowała z wielką uciechą na twarzy. Przywitały się serdecznie.
- Cześć Lucy! W końcu się zjawiłaś, szukałam Cię wszędzie! - Zaświergotała, zastanawiając się jak ma przedstawić jej Sebastiana, miała już zacząć - To jest znajomy Nany, praktykant Seba... - Nie zaczęła nawet tego mówić kiedy Lucy już miała uwagę skupioną na Huncwotach i zanim się obejrzała, szła już z przyjaciółką, a raczej ciągnięta była przez Lucy w ich stronę. Rzuciła tylko spojrzenie Sebastianowi, zdumione i przepraszające, że został sam na parkiecie. Nie sądziła jednak, żeby go to jakoś ugodziło w męską dumę. Chociaż nie znała tego człowieka, to skąd mogła to wiedzieć. Nie mogła jednak wyzbyć się uczucia ulgi, że Lucy zabrała ją ze sobą. Patrzyła z przyjemnością jak Lucy wita się z młodymi Huncwotami, ona również się z nimi przywitała uśmiechem na co obaj jej odpowiedzieli takimi uśmiechami, że prawie ugięły się pod nią nogi. Podeszła do Shiry i uściskała ja na przywitanie.
- Świetnie wyglądasz! Tak drapieżnie, ale elegancko i bardzo kobieco! - Powiedziała z uśmiechem na ustach. Nachyliła się i zaszeptała jej do ucha następujące słowa. - Miałam podejść do was wcześniej, ale przy stolikach spotkałam Nanę, która była w towarzystwie praktykanta ONMS, potem porwał ją do tańca Twój przyjaciel z Ravenclaw, ten pirat, Luke ma na imię, prawda? No i zostałam sama z panem Castellano, który nakazał mi mówić do siebie na ty, a potem wyciągnął na parkiet. Może to zabrzmi dziwnie, ale kamień spadł mi z serca, kiedy Lucy mnie do was porwała. - Zakończyła i odsunęła się, spoglądając na reakcję przyjaciółki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Parkiet   Pią Paź 31, 2014 7:11 pm

Jessi wywróciła oczyma na słowa Syriusza i Jamesa , ach ta ich skromność, ale jakoś wcale jej to nie przeszkadzało wręcz przeciwnie czuła się tak jak by nic się nie zmieniło jak by dalej chodzili do Hogwartu wszyscy razem.
- Jak bym miała motor i próbowała przejechać wszystkich gości to wiecie. - zaśmiała się tylko na samą myśl i wyobrażenie siebie w tej sukni na motorze, o nie nie to by się na pewno nie udało.
- James nie mów że wątpiłeś w to że ją wyrabiam ! - przywołała na twarz wyraz oburzenia. Na prawdę przecież takie zarzuty były wręcz oburzające !
- Shira nie żartuj wszyscy patrzą tylko na ciebie ja to mogę się schować . - puściła jej oczko, na prawdę wyglądała olśniewająco.
- James mogę się zgodzić jeśli obiecasz że nie spróbujesz mnie kąsać. - zaśmiała się i podała "bratu" rękę jednak zbyt daleko nie udało im się odejść gdyż podeszła kuzynka Syriusza razem ze swoją koleżanką.
- Cześć dziewczyny dobrze się bawicie ? - zapytała Jessi przekrzywiając głowę i z uznaniem patrząc na ich stroje pokiwała głową. Proszę jacy wszyscy kreatywni.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Swen Pure

avatar

Liczba postów : 116

PisanieTemat: Re: Parkiet   Pią Paź 31, 2014 8:21 pm

Swen uśmiechnął się mimowolnie słysząc jej pytanie. Krótkim, szybkim ruchem pociągnął ją za włosy, tylko po to by nią zakręcić wokół jej własnej osi.
- PANIE Pure, kochanie. A mówię oczywiście o twoim niesamowicie wyzywającym stroju... - złapał ją w pasie i przyciągnął do siebie w zaborczym geście. - Który nie powiem, podoba mi się aż za bardzo. Jeśli chciałaś, bym myślał jak go z ciebie zdjąć...
Przerwało mu nagle zgaszone światło i cisza. Przygarnął Afrah do swojej klatki piersiowej wyciągając szyję by zobaczyć co się dzieje. Widział jakieś światełko i rozbawiony uśmiechnął się widząc Jessi przebraną za druidkę robiącą sobie wielkie wejscie. Po krótkiej chwili wszystko wróciło do normy, a on jakby nigdy nic kontynuował ich taniec.
- O czym to ja...? Ach tak. Więc jeśli chciałaś żebym cały czas zastanawiał się jak pozbawić cię tej sukieneczki i zostawić w całej reszcie, to udało ci się osiągnąć cel - wymruczał jej do ucha, przygryzając jego górny płatek. Zrobił to jednak tak szybko i nagle, w kolejnej chwili wykonując z dziewczyną kolejny obrót na odległości ramienia, że jedyną pewność, że się jej nie zdawało dawało jej pulsowanie w miejscu, gdzie złapał zębami jej skórę. Piosenka się skończyła i kapela zrobiła sobie parę sekund przerwy, w czasie których Swen nieco uchylił maskę, patrząc na nią swoim normalnym okiem i uśmiechając się tym swoim uśmiechem połączeniem samozadowolenia i wredoty:
- Będziesz uciekać, mała czarodziejko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1116-swen-pure
Afrah Suey

avatar

Liczba postów : 175

PisanieTemat: Re: Parkiet   Pią Paź 31, 2014 9:06 pm

Aż zatrzęsło nią ze złości. Z niemej, czystej złości. Może i Afrah była cicha, może i nie lubiła się kłócić, jednak gdy tylko piosenka się skończyła, wyrwała dłoń z jego uścisku.
- Wie pan, PANIE Pure, ku PAŃSKIEMU zdumieniu nie każda dziewczyna wpadnie PANU w ramiona, myśląc tylko o tym, by wzbudzić PAŃSKIE zainteresowanie!
Wysyczała, powstrzymując łzy wzbierające się w kącikach oczu. Po co on ją w ogóle tu przytargał? Żeby udowodnić, że może z nią zrobić co chciał? Odsunęła się od niego i spojrzała w dół, na sukienkę. Po co ona w ogóle tu przyszła? Teraz było gorzej niż zanim wybrała się na bal. Zacisnęła zęby z wściekłości i z trudem powstrzymała się, żeby nie wbić mu tej maski w mózg. Jaki mózg, Afrah... Rozejrzała się za kimś znajomym, jednak nikogo, do kogo mogłaby podejść nie ujrzała. Mimo to nie miała ochoty przebywać dłużej w towarzystwie Swena, tak więc odwróciła się na pięcie, czy też raczej na obcasie i odeszła szybkim krokiem, idąc w stronę któregoś ze stolików. Ona się nie prosiła. Skoro ją już praktycznie ZMUSIŁ do przyjścia, to mógł się zachować jak facet i darować sobie takie odzywki, ale jak widać to za dużo na niego. Stanęła przy stoliku i nalała sobie ponczu, rozglądając się za kimkolwiek, z kim mogłaby teraz porozmawiać. Nie będzie przecież wychodzić z balu, a nawet jeśli, to chciała wymknąć się po cichu.

z/t do stolika

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _













If I die young bury me in satin, lay me down on a bed of roses
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1727-afrah-suey
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Parkiet   

Powrót do góry Go down
 

Parkiet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Parkiet
» Lodowy parkiet

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Parter :: Wielka Sala :: Noc Duchów-