a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Okolice Trybun
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Okolice Trybun

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Okolice Trybun    Czw Lis 06, 2014 10:08 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]



Fragment murawy boiska znajdujący się w pobliżu trybun z których obserwowane są mecze rozgrywane przez zawodników. Miejsce te jest idealnym punktem obserwacyjnym bo łatwo jest ogarnąć z niego cały teren i to co dzieje się w powietrzu nad nami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Lis 06, 2014 10:25 pm

Jessi jak zawsze zerwała się z łóżka pierwsza, wszystkie koleżanki jeszcze smacznie spały i przewracały się na lewy boczek pozostając w świecie swoich sennych marzeń gdy Jessi ubrana w strój do biegania wymykała się by ich nie obudzić na swoją poranną przebieżkę. Ponieważ tego dnia swoje pierwsze zajęcia zaczynała dopiero na drugiej godzinie lekcyjnej, zabrała ze sobą również miotłę. Nie mogła sobie odmówić choć krótkiego treningu, sportowa obsesja zaczynała się pogłębiać od czasu opuszczenia przez Huncwotów szkolnych murów i z pewnością było to następstwem wzrostu ilości wolnego czasu posiadanego przez Gryfonkę pod ich nieobecność w szkole.
Po standardowej trasie biegu dotarła na boisko. Słońce zaczęło już wschodzić a lekko zmrożona po nocnym przymrozku trawa chrzęściła Jessi pod stopami. Dziewczyna uniosła twarz w stronę wschodzącego słońca i pozwoliła by lekki mroźny wietrzyk rozwiał jej długie czarne włosy. Dziewczyna czuła się na boisku bardzo dobrze i niezwykle swobodnie, jak u siebie w domu. A teraz gdy była w tym miejscy zupełnie sama miała wręcz poczucie swego rodzaju intymności.
Przykucnęła i położyła dłoń na murawie, tak samo jak zawsze robiła przed każdym meczem czy treningiem, zupełnie jak by sprawdzała czy ziemia na pewno jest twarda i czy w razie upadku połamie sobie wszystkich kości czy może wcale coś takiego się nie wydarzy . Warunki były wręcz idealne. Nie czekała długo , wskoczyła na miotłę i odepchnęła się nogami mocno od ziemi. Wznosiła się w zawrotnym tempie ignorując ukłucia chłodnego porannego powietrza na swej twarzy, trzeba powiedzieć że lubiła te uczucie. Była już wysoko nad boiskiem i nie hamując nawet odrobinę gwałtownie zmieniła kierunek, zaczęła pikować w dół, ku ziemi, była coraz niżej, już wyrównała się poziomem z górną częścią trybun... już połowa ich wysokości... 3 metry... 2... końcówki jej długich włosów prawie dotykały ziemi... kolejny gwałtowny zwrot i miotła wystrzeliła w górę jak z procy a śmiech Jessi rozniósł się po całej okolicy, dziewczyna wyrównała poziom lotu i wyrzuciła ręce na boki jak gdyby chciała objąć swymi ramionami cały świat, była w swoim żywiole, w swoim miejscu na ziemi, liczyło się tylko to że mogła tu być i nic ani nikt nie mącił tej chwili.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Lis 06, 2014 11:46 pm

William na treningi wstawał wcześniej niż wszystkie poranne ptaszki, którymi wydaje się, że to oni są rannymi słowikami, kiedy cała reszta ludzkości sobie smacznie śpi i leniuchuje. Od czasu wypadku i rehabilitacji jego trening musiał wyglądać trochę inaczej. Wszystko leżało w kwestiach kafla, musiał nauczyć się celować nim lewą ręką, a nie prawą jak do tej pory. William był dziwnym człowiekiem, pisał lewą ręką, jednak w grze celował do pętli prawą. Wydawało mu się po wypadku, że szybko się przestawi na lewą rękę tymczasowo, jednak nie było to takie proste i musiał spędzić wiele treningów na samotnym tańcu z kaflem, aby uzyskać pełną perfekcję. Po skończonym treningu oddalił się do szatni, gdzie wszedł pod prysznic i zmył z siebie wszystkie trudy treningu. Stał pod strumieniem gorącej wody, przecierając energicznymi ruchami twarz, szyję oraz ramiona. Po chwili wyszedł i szybko doprowadził się do stanu używalności i włożył bluzę z emblematem mugolskiego zespołu heavymetalowego, spodnie dresowe i zarzucił na wszystko szatę czarodzieja, bowiem nie chciał, aby jakiś uczniak widział go w samym dresie. Jest praktykantem i musi wyglądać mimo wszystko jak praktykant. To nic, że w głębi serca jest zawodowcem w Quidditchu i od opuszczenia Hogwartu do feralnego wypadku był głównym ścigającym drużyny. Związał włosy w kucyk, zarzucił kaptur, żeby się nie przeziębić, ponieważ poranki były dosyć chłodne. Miał już wyjść z boiska, kiedy w powietrzu ujrzał jakąś postać latającą w tę i z powrotem. Pokręcił lekko głową i już miał odejść, kiedy świst powietrza dotarł do jego uszu, odwrócił się i ujrzał pędzącą w dół dziewczynę, która wyraźnie miała zamiar wykonać popularny w świecie sportu manewr. Zaraz wywiniesz orła i powybijasz wszystkie zęby. Pomyślał z przekąsem, jednak ku jego zdziwieniu nic takiego się nie stało. Uznał to jednak za łut szczęścia niż za dobre przygotowanie. Dziewczyna była bardzo dobra, ale nie najlepsza. Jeszcze sporo przed nią treningów.
William Vargas wyszedł na murawę boiska i skierował na dziewczynę spojrzenie czarnych oczu. Kiedy uniósł twarz w górę, żeby ją widzieć, kaptur mimowolnie mu spadł, odsłaniając kaskadę ciemnobrązowych włosów. Zrobił ruch ręką, wskazujący, żeby dziewczyna jak najprędzej zsiadła i zbliżyła się do niego. Kiedy wykonała jego niemą prośbę mógł zobaczyć ją z bliska. Obrzucił ją wymownym spojrzeniem i zabrał głos.
- Znasz się na lataniu bardzo dobrze, pewnie jesteś szukającym...- Zaczął, dobierając w myślach kolejne słowa. Nie przejmował się tym, że może urazić dziewczynę. W końcu tak jak było wiadome, nigdy nie robił pierwszego dobrego wrażenia. Zwłaszcza po swoich ostatnich przeżyciach przestał się tym kompletnie przejmować. Nie był jednak zgorzkniały na tyle, aby zatracić poczucie humoru. W tej chwili przemawiał przez niego zawodowy profesjonalizm i chłodna kalkulacja. W końcu jest praktykantem, a nie kolegą z Pokoju Wspólnego. - Jednak to, co przed chwilą wykonałaś, a co w aktywnym meczu można by było nazwać zwrotem Wrońskiego, było nad wyraz niemądre. Masz umiejętności, ale brak Ci techniki. Zeszłaś zbyt nisko, dotykałaś już włosami ziemi, to, że właśnie nie wylądowałaś w Skrzydle Szpitalnym jest tylko zasługą przypadku i szczęścia. Wierz mi, zawodowi gracze ćwiczą miesiącami nad prawidłowym wykonaniem tego manewru i to niekiedy kończy się źle. Trzeba znać odpowiednie prawa fizyki i wiedzieć dokładnie w którym momencie wyhamować, a nie liczyć na łut szczęścia, że jakoś to będzie i wykazywać się głupią odwagą. W sporcie nie ma miejsca na głupią odwagę. - Zrobił pauzę, a następnie dodał surowszym tonem. - Teraz masz pięć minut, aby przekonać mnie, żebym nie wlepił Ci szlabanu do końca semestru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Pią Lis 07, 2014 12:42 am

No tak okazuje się że każdą chwilę nawet tą najpiękniejszą coś lub ktoś musi zniszczyć a jeśli człowiek się nazywa Jessi Mall no to coś takiego ma jak w banku już na samym starcie! Dziewczyna kątem oka spostrzegła że ktoś z dołu na nią macha więc nie pozostało jej nic innego jak tylko poszybować w jego kierunku.
Dodała gazu i z dużą prędkością zbliżała się do ziemi około metra od trawy po prostu zaskoczyła z miotły lądując zgrabnie przed nieznanym sobie chłopakiem i zarzucając miotłe na ramię. I wtedy się zaczęło...
- Szukającą. - poprawiła z naciskiem. - Jestem kobietom w ramach ścisłości.- no tak cała Jessi. Dziewczyna szybko domyśliła się że to pewnie jeden z nowych praktykantów. Do tego z rozbujałym ego i postawą "nikt nie umie tak dobrze jak ja".
- Na początek kultura wymaga by się przedstawić, bo w gruncie rzeczy uczennica ma obowiązek zgłoszenia dyrektorowi obecność obcych na terenie szkoły bo jest to wbrew regulaminowi. - powiedziała rzeczowo słuchając jego wywodu do końca. Też coś. Szczęście... Raczej codziennie rzmudne treningi od trzeciego roku życia. No tak ale skąd praktykant miał to wiedzieć? Nie widział jej podczas gry, nie wiedział że w poprzednim sezonie nie straciła znicza w żadnym z meczy...
Gdy usłyszała groźbę szlabanu miała chęć głośno się roześmiać i powiedzieć że żeby dostać kolejny szlaban i mieć możliwość się na nim stawiać musiała by albo zrezygnować ze snu albo z chodzenia na zajęcia jednak ugryzła się w język. Nie chciała zadzierać z tak przejętym swą rolą praktykantem.
- Cóż więc jak mówiłam tak zrobię. Nazywam się Jessi Mall znaczy Jessica - swoje pełne imię wypowiedziała z nutą obrzydzenia i ciągnęła dalej - Jestem kapitanem Gryfonów i mam nadzieje że zdaje sobie pan sprawę że trenowanie nie jest niezgodne z regulaminem mam do tego pełne prawo i nie podlega to karze szlabanu. Dyrektor wręcz pochwala dbanie o siebie i rozwijanie umiejętności i zainteresowań. Pierwszy raz w życiu słyszę by wykładowca nie cieszył się z zaangażowania uczniów. -mówiła spokojnie z pełną powagą i bez cienia kpiny. James, Remus i Syriusz powinni ją teraz widzieć w tym stanie pełnej powagi, byli by dumni z tej świetnej gry aktorskiej choć z pewnością zauważyli by że wewnątrz aż trzęsie się ze śmiechu. Powaga do niej nie pasowała. Choć tak na prawdę miała w tym momencie rację. Szlaban bo trenowała? Niedorzeczność. Gdyby takowy dostała na pewno poszła by z tym do samego dyrektora!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Pią Lis 07, 2014 1:46 am

William stał przysłuchując się słowom uczennicy. W przeciwieństwie do niej, on nie krył swojego rozbawienia jej reakcją, bowiem nie przywykł do tego, aby cokolwiek przed kimkolwiek udawać. Bywał szczery aż do bólu i teraz właśnie otrzymywał tego skutki. Miał ochotę spleść palce obu dłoni i pokiwać głową, na znak, że zgadza się ze wszystkim co uczennica mówi, marszcząc przy tym brwi i usta, starał się nie uśmiechać z rozbawieniem. Przypomniał sobie jednak, że nie może wykonać podobnego ruchu, kiedy jego prawa dłoń była mocno zniekształcona. Zaniechał więc tego i zaczerpnął powietrza, żeby odeprzeć gradowy atak dziewczyny.
- Jesteś szukającą, zgadza się. - Kiwnął głową. - Jesteś kobietą, w ramach ścisłości, nie kobietom. - Poprawił z naciskiem, wstrzymując po raz wtóry uśmiech. Nie zważał na to co pomyślała sobie o nim dziewczyna, owszem, był praktykantem, ale chyba nikt nie zdawał sobie sprawy ze swoich niedoskonałości i ułomności fizycznych tak dobrze jak William tego poranka. Bynajmniej nie wiedziała o tym nic napuszona młoda Gryfonka, która nie potrafiła z pokorą przyjąć słów pouczenia, tylko jak to Gryfonka, przekonana o swoich doskonałościach, zaczęła dyskutować o zupełnie odbiegłych od tematu sprawach. Poczekaj, życie da Ci w kość i spokorniejesz, teraz jeszcze o tym nie wiesz, bo tkwisz w bezpiecznych murach Hogwartu, ale obyś nie musiała się przekonywać jak to jest. Pomyślał, przyglądając się uważnie dziewczynie, która okazała się bardzo ładna.
- Pokornie przepraszam za mój brak kultury, - rzekł, kłaniając się Jessi, jakby znajdował się pod jej wrażeniem - moje nazwisko, zdaje się, że nie było w tej chwili rzeczą najważniejszą. - Podniósł wzrok i mówił już poważniejszym tonem. - Owszem, jako uczennica masz obowiązek zgłaszania dyrektorowi o obecności obcych na terenie szkoły, która jest wbrew regulaminowi. Jednak ja znajduję się tu z polecenia w ł a ś n i e dyrektora, który zdaje się, że informował uczniów na temat obecności nowych praktykantów. Więc dałaś w tym samym dowód swojej ignorancji w tematach organizacyjnych. - Rzekł, uśmiechając się kącikiem ust. Rzeczywiście nie wiedział nic o jej grze i wynikach, jednak wolał poznać je podczas gry, a nie podczas wykłócania się o swoją rację, co uznał za dziecinadę, lecz nie powiedział tego na głos, żeby nie prowokować kolejnych wątków porannej dyskusji.
- W porządku, zrób to, ale nic tym nie zyskasz, stracisz tylko czas, który mogłabyś wykorzystać na treningi. - Stłumił uśmiech i przedstawił się. Skoro już jesteśmy przy przechwalaniu swoimi osiągnięciami. - Miło Cię poznać, Jessico Mall. - Usłyszał nutkę obrzydzenia w jej głosie i celowo wymówił oficjalną formę jej imienia. - Nazywam się William Vargas. Jestem zawodowym graczem i kapitanem prawie siedmsetletniej drużyny Quidditcha, która w ostatnim dziesięcioleciu dwukrotnie zdobyła mistrzostwo ligi, w tym jedno z moim udziałem. - Więc tak, wygrane ze Ślizgonami powodują u mnie spadnięcie kapci z nóg. Pomyślał z rozbawieniem, nie powiedział jednak tego głośno. - Oraz asystentem kierownika ratownictwa pierwszego stopnia w szpitalu św. Munga. Więc nie sądź, że rola nauczyciela-praktykanta, to szczyt moich możliwości i powód do przechwałek. - Rzekł, uśmiechając się sympatycznie do dziewczyny. Wcale nie miał w sobie złości, kiedy z nią rozmawiał, w przeciwieństwie do Jessi, która stwierdziła, że atak będzie najlepszą formą obrony. Jednak wpadła jak śliwka w kompot, bowiem Williama trudno było przegadać, a jeszcze trudniej wyprowadzić z równowagi swoim groźnym jazgotaniem.
- Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę co właśnie do Ciebie powiedziałem i puścimy w niepamięć Twoje oskarżenia na temat domniemanej niezgodności treningów z regulaminem. - Odparł, nie zważając na to czy dziewczyna zachowuje się poważnie, czy tworzy przed nim jakąś szopkę. - Szlaban nie miał się tyczyć treningu, tylko zwrotu, który wykonałaś nie przemyślanie, nad którym zawisła groźba Twojego wypadku. Nie czas i miejsce na dyskutowanie o tym, co pochwala, a czego nie pochwala nasz dyrektor. - Dodał wzmiankę o dyrektorze po chwili, mając nadzieję, że nie będzie musiał zakłócać mu spokoju takimi błahostkami i że dziewczyna również z tego zrezygnuje. - Masz rację, nie dam Ci szlabanu, ale odejmuję Gryffindorowi p i ę ć punktów za Twoje zachowanie, może to nauczy Cię odrobinkę pokory oraz tego, że uwagi techniczne od starszych kolegów po fachu należy przyjmować ze spokojem i godnością, a nie dyskutować jak katarynka o rzeczach najmniej istotnych. - Zakończył definitywnie temat surowym tonem, jednak po chwili obrzucił dziewczynę szelmowskim uśmiechem, nadal rozbawiony jej reakcją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Pią Lis 07, 2014 11:05 pm

Poważny pan praktykant chyba jednak nie był wcale aż takim smutasem na jakiego się kreował, cóż nie umiał ukrywać rozbawienia choć starał się jak mógł nie uśmiechnąć, widocznie bardzo rozbawiony. Zignorowała kąśliwą uwagę wszechwiedzącego pana praktykanta , najzdolniejszego na świecie.
Cóż jakoś niezbyt ugodziło to w jej godność, jednak spojrzenie którym ją obrzucił a mówiące "Dziewczynko co ty wiesz o życiu " sprawiło że przypomniała sobie niedawne słowa jakie przed minioną misją zakonu skierował do niej Dyrektor.
" Pamiętaj że twoją największą bronią jest twoja niepozorność, wszyscy myślą że jesteś zwykłą , kruchą dziewczyną która nie potrafi się obronić, każdy widzi tylko ładną buzię i nikt nie spodziewa się po tobie takich umiejętności , to twój największy atut, najsilniejsza broń a jednocześnie najgorsze przekleństwo, przekonasz się o tym bardzo szybko. Nigdy nie zapomnij że ważne jest byś ty sama wiedziała ile jesteś warta. " Ten Drops to jednak bardzo mądry gość, oczywiście nigdy w to nie wątpiła ale teraz wiedziała co ma na myśli.
Stereotypowe myślenia, szufladkowanie... Co prawda jej też się to zdarzało ale świadomość że jest się wrzuconym do jednego pudła z osobnikami których unika się jak ognia była niezbyt przyjemna.
Praktykant widzi gryfonkę i już twierdzi że to głupia odwaga, ciekawe czy gdyby miała niebieską szatę to pomyślał by to samo? Pewnie nie , pewnie stwierdził by że godzinami studiowała teorię, że zna najmniejszy element tak dobrze jak własną kieszeń , że zapoznała się z każdym elementem, wzięła pod uwagę wszystkie kryteria i tak dalej!
Myśl co chcesz - stwierdziła w końcu. Przez jeden moment poczuła się tak bardzo niezrozumiana, pragnęła usiąść przy kominku i napisać cztery długaśne listy ! A najlepiej wskoczyć na miotłę i polecieć do kolegium i spędzić dzień z przyjaciółmi, wiedziała jednak że nie może tego zrobić, wróciła więc do tu i teraz.
obruszyła się delikatnie na jego słowa.
- Czy ja wyglądam na wróżkę ? Oczywiście że wiem że na terenie zamku są nowi praktykanci, słów Dyrektora nigdy nie ignoruję ale do listy nazwisk nie były dołączone zdjęcia więc wypadało by się przedstawić by wszystko było jasne, a może się mylę ? Chyba jednak powinnam chodzić na zajęcia z wróżbiarstwa może tam uczą odgadywania nazwisk po wyglądzie. Choć słyszałam że tam to tylko: "Otwórz swe wewnętrzne oko ..." - ostatnie zdanie wypowiedziała idealnie naśladując profesorkę, co musiało być niezmiernie zabawne.
Wywróciła oczyma, w ramach ścisłości mogła by powiedzieć że już traci czas na trening ciągnąc tą rozmowę, jednak że nie lubiła pozostawiać nie załatwionych spraw, ,może gdyby była kimś innym po prostu zignorowała by Williama i wróciła do swoich zajęć.
"Miło cię poznać Jessico Mall" - no błagam ! Przecież nikt w tej szkole tak się do niej nie zwracał ! Żaden nauczyciel od wielu lat nie użył już jej pełnego imienia ! A ostatnia osoba która to uczyniła wisiała do góry nogami pod sufitem IV piętra. O nie , tak nie będziemy się bawić. Mall nie miała zamiaru dać się sprowokować , złośliwą uwagę cisnącą się na usta zagłuszyła wbiciem sobie paznokcia w wewnętrzną część dłoni.
Gdy się przedstawił wraz ze swymi tytułami (i kto się tutaj przechwala swoją drogą )wszystko stało się jasne.
- To dla tego twoja twarz wydała mi się znajoma. Od dziecka każde wakacje spędzam w Mungu, mój ojciec jest tam uzdrowicielem i zabierał mnie często do pracy. - czy to nie zadziwiające że nie powiedziała że kojarzy go z powodu jego przynależności i sukcesów w grze ? Tak, zdawała sobie sprawę z tego że dla tak wielkiej i jasno świecącej zawodowej gwiazdy tego sportu wygrana szkolnego meczu nie była niczym nadzwyczajnym , jednak nie przejmowała się tym, dla niej gra była czystą przyjemnością i każdy udany mecz, trening czy choćby manewr był powodem do radości.
Odjęcie punktów ? No proszę znowu, tym razem za taką głupotę ! Bo pan praktykant się wystraszył że zrobi sobie krzywdę , nie znosiła tego, kolejna osoba która się bała ze zrobi sobie krzywdę. Pomyślała o tym jak Remus zawsze się denerwuje czy nic sobie nie zrobi, czy nic jej się nie stanie. Przypomniała sobie jego miną gdy wróciła z jednej z misji ze szramą na policzku , teraz nie było po niej już śladu ale jego mina... Od razu zgubiła gdzieś tą radość z powodu udanej misji, z powodu pomocy we wsadzenia dwóch śmierciożerców do azkabanu. Teraz poczuła się tak samo, zniknęła gdzieś radość z udanego manewru tylko pojawiło się poczucie winy że ktoś się o nią zmartwił. To było dziwne bo w końcu Will wcale jej nie znał a przejął się na tyle że aż ją ukarał. Jego empatia ją zadziwiła.
- Cóż prawem praktykanta odejmować punkty za niestosowne zachowanie nie mam zamiaru się kłócić. - stwierdziła najzwyczajniej w świecie jak by opowiadała o tym że piękną mamy dzisiaj pogodę.
- Swoją drogą gadanie jak katarynka to mój znak rozpoznawczy. - po tych słowach uśmiechnęła się szeroko, jak to miała w zwyczaju a w oczach zatańczyły jej wesołe ogniki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Sob Lis 08, 2014 1:58 am

Gdyby pan praktykant słyszał w tej chwili myśli uczennicy, pewno jeszcze bardziej by się roześmiał, szczęście więc, że tak się jednak nie stało. Bowiem jego skromnym zdaniem to właśnie dziewczyna zachowywała się jakby była wszechwiedząca i doskonalsza w swoich poczynaniach od całej reszty marnej ludzkości. W dodatku powoli zaczynał odczuwać, że zadziera nosa, a tego w ludziach najbardziej nie lubił.
Podążając tropem hipotetycznego śledzenia myśli Jessi, podkreślam, hipotetycznego - William z pewnością zastanowiłby się dłużej, co z tego co przed chwilą powiedział, miało ugodzić w jej godność? Chociaż tak, nawet gdyby miał zamiar w cudzysłowie - obrzucić jej godność kamieniami, ta i tak by pewnie nie ucierpiała, a dziewczyna dalej przekonana by była o swojej doskonałości.
Gdyby nadal mógł śledzić kolejną myśl dziewczyny, która odleciała z miejsca boiska swoimi fantazjami tak dalece, że sprawiała wrażenie w tym momencie, jakby nie miała absolutnie żadnego kontaktu z rzeczywistością, pewnie stwierdziłby, że tajne misje Zakonu nie mają nic wspólnego z poranną dyskusją i przewietrzeniem mózgów przed zajęciami. William spoglądał na dziewczynę i gdyby usłyszał słowa dyrektora, pewno by się roześmiał po raz kolejny. Być może Jessi sprawiała, podobnie z resztą jak on sam, zupełnie inne pierwsze wrażenie, bowiem Vargasowi absolutnie nie wydawała się niepozorna, ani zwykła, ani krucha, ani nie potrafiąca się obronić ani cokolwiek z tych rzeczy. Właściwie odniósł wrażenie, że jest pyskata, brak jej ogłady i pokory, reaguje dosyć agresywnie na uwagi autorytetu, a z kruchością to ona ma tyle samo wspólnego co pufek pigmejski z norweskim smokiem kolczastym. W dodatku z tymi rozwianymi ciemnymi włosami przywodziła mu na myśl rozeźloną strzygę i chętniej oddaliłby się stąd w pośpiechu niż kazał jej się zgłaszać w jakieś konkretne miejsce szlabanu, byle nie mieć z nią nic więcej wspólnego.
William zawsze daleki był od stereotypowego myślenia oraz szufladkowania. Będąc w Hogwarcie miał wielu znajomych zarówno wśród Ślizgonów, Krukonów, Gryfonów, jak i Puchonów, bowiem oceniał człowieka takim jakim on jest, a nie jego przynależnością czy barwą emblematu na szacie.
Gdyby miała na sobie niebieską szatę, pomyślałby dokładnie to samo, bowiem głupia odwaga może spaść na każdego, nie tylko na uczniów w barwach czerwieni, (chociaż tych ostatnich nawiedzała najczęściej, wiedział o tym doskonale, sam będąc swego czasu Gryfonem.) co więcej, powiedziałby dokładnie to samo.
W tym momencie William czuł się tak bardzo zmęczony jej towarzystwem, że miał ochotę oddalić się do Wielkiej Sali, usiąść przy stole nauczycielskim i zjeść przepyszne śniadanie. Zachowanie dziewczyny powodowało u niego dziwne skurcze w brzuchu. Ocknął się z marzeń o gorącej jajecznicy na bekonie i spojrzał na dziewczynę, która właśnie zaczęła coś mówić.
- Nie wyglądasz na wróżkę. - Odparł, przecierając zmęczonym gestem czoło, użył do tego lewej ręki. Wyglądasz na Babę Jagę, pomyślał, nie powiedział tego jednak na głos. Dziewczyna pewnie nie wiedziała co to takiego, mugolska postać z baśni, którą William znał doskonale, bowiem jego ojciec był mugolem i młody mężczyzna dorastał jakby na pograniczu dwóch światów. - Skoro to takie dla Ciebie oczywiste i wiesz, że na terenie szkoły znajdują się praktykanci, co więcej słów dyrektora nigdy nie ignorujesz to ja Ci solennie gratuluję, droga panno. Dodawanie zdjęć do nazwisk nie było koniecznie, bowiem wystarczyło spojrzeć na plakietkę mojej szaty, na której widnieje moje nazwisko oraz przedmiot, który będę 'praktykował'. - Wskazał lewą ręką na plakietkę na swojej prawej piersi, widniejącą na szacie, gratulując sobie, że wcześniej włożył szatę czarodzieja, bowiem nie życzył sobie, żeby ta młoda Strzyga widziała go w samym dresie, w dodatku z logiem AC/DC na bluzie. Uśmiechnął się do dziewczyny z czystą satysfakcją w oczach.
- Chyba jednak powinnaś chodzić na zajęcia z wróżbiarstwa, może i nie uczą tam odgadywania nazwisk po wyglącie, ale pomagają otwierać uczniom oczy, nie tylko te wewnętrzne. - Rzekł ze złośliwym uśmiechem, niezmiernie zabawne odegranie profesorki przez Jessi nie rozśmieszyło praktykanta.
Przyglądał się jak dziewczyna wywraca na niego oczami i gdyby właśnie wiedział co rozważała z miłą chęcią opuściłby to miejsce i oddalił, jednak dziewczyna trwała dalej w dyskusji, a on nie pozostawał jej dłużny.
Widział jej irytację na wypowiedzenie przez niego jej pełnego imienia. Nie miał pojęcia jak od zawsze zwracali się do niej przyjaciele i nauczyciele i wcale go to w tej chwili nie zajmowało. Swoją drogą miał dla niej własne przezwisko i bynajmniej nie było to jej pełne imię. Przyglądał się tym razem beznamiętnym wzrokiem jej zaciśniętym wargom i pięściom, jak gdyby chciała powstrzymać się od ciśnięcia w niego jakimś przekleństwem. Bardzo dobrze, hamuj, młoda, bo masz pod górkę. Pomyślał, gdyby nie to, że dłonie miał schowane pod rękawiczkami, to chyba z nudów zacząłby oglądać swoje paznokcie.
Bynajmniej nie miał zamiaru przechwalać się przed uczennicą swoimi tytułami, w gruncie rzeczy sam żałował, że je jej wyznał, bowiem główną cechą jego charakteru był brak potrzeby, aby cokolwiek komukolwiek udowadniać. Wtedy ona traktowałaby go jak przejętego swoją rolą praktykanta, dla którego ta rola była szczytem jego możliwości. Uśmiechnął się z zadowoleniem, kiedy usłyszał jej kolejne słowa i na powrót skupił na niej spojrzenie, bo wcześniej uciekł nim gdzieś w bok, jakby krajobraz był bardziej ciekawszy niż uczennica przed nim.
- Bardzo być może, tylko, że ja głównie pracowałem w terenie, a nie w placówce. Jednak można było mnie niekiedy tam spotkać. Z przykrością stwierdzam, że jakoś tak nie zapadłaś mi w pamięci. Nie zwykłem zwracać uwagi na plączącą się pod nogami młodzież - Rzekł, wzruszając przepraszająco ramionami oraz robiąc równie przepraszającą minę. Nie było zadziwiające to, że nie powiedziała, że kojarzy go z powodu jego przynależności i sukcesów w grze, bowiem nie szukał nigdy rozgłosu, ani nie miał ochoty znajdować się na kartach Czekoladowych Żab, a ostatnie dwa miesiące kompletnie zniknął ze świata sportu z powodu rekonwalescencji. Jego gwiazda więc nie świeciła najjaśniejszym blaskiem nigdy, a teraz to już w zupełności. Być może szufladkowanie było nie obce właśnie Gryfonce, tego jednak William nie mógł stwierdzić, ponieważ nie czytał jej w myślach.
Widząc jej zmartwienie na twarzy, uniósł pytająco brew. Nie musiał jej przecież znać żeby interweniować, nie zrobił też tego z powodu zmartwienia tylko przestrogi.
- Bardzo dobrze, że nie masz się zamiaru ze mną kłócić w tej kwestii, bo wtedy wlepiłbym Ci już szlaban. - Rzekł z przekąsem. - Właśnie widzę. - Odparł na jej kolejne słowa. Poczuł, że głowa zaczęła już go boleć od tego jazgotu.
- Pozwolisz teraz, że oddalę się na śniadanie i nie będę marnował Twojego jakże cennego czasu treningowego na kolejne dyskusje. Życzę miłego dnia.- Skinął dziewczynie głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Nie Lis 09, 2014 2:34 pm

Praktykant zaczął prawić swoje mądrości z czego Jessi wywnioskowała że po prostu próbuje ją przegadać, cóż zauważyła że żadne z nich nie da za wygraną, a dalsze ciągnięcie tej rozmowy w której wzięli sobie za cel żeby nie dać na górę drugiemu wydało się Gryfonce bezcelowe tak też po prostu się wyłączyła. Potakiwała po prostu i ogólnie dawała znać że go słucha, jednak nic konkretnego nie mówiła. Ot cała Jessi straciła zainteresowanie wątkiem który, nie prowadził do niczego.
- Myślę że nie jestem władna by Panu tego zabraniać. Życzę smacznego i żegnam. - Odprowadziła praktykanta kawałek wzrokiem po czym zwróciła twarz w stronę boiska. Ścisnęła w dłoni trzonek miotły i usiadł na niej z chęciom dokończenia treningu, jednak gdy tylko odbiła się nogami od ziemi uzmysłowiła sobie że tak na prawdę cała ta rozmowa sprawiła ze straciła chęć na dalszy trening. Zrobiła więc jeszcze dwa kółka wokół boiska po czy skierowała miotłę w stronę szatni.
Gdy tylko znalazła się pod prysznicem doszła do czterech wniosków.
Że pan praktykant jest leworęczny.
Że ma trudny charakter.
Że zapomniał jak to było, jak się było młodym (a na pewno jak to było zanim opuściło się szkolne mury)
Że chyba jej nie polubił.
Zdała sobie też sprawę że tak na prawdę żadna z tych rzeczy jej nie przeszkadza. A gdy uporządkowała sobie już to wszystko pozwoliła swym myślom popłynąć w zupełnie inną stronę, a mianowicie w stronę listów które miała do napisania.
Po kilku minutach opuściła szatnię i podążyła w stronę zamku.

z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Wto Mar 24, 2015 4:19 pm

Wiktor Estrin miał zupełnie inne plany zawodowe i obraną ścieżkę niż droga sportowa. On chciał iść w politykę, zostać Ministrem Magii i móc wydawać różne dekrety. Znacznie bardziej wolał to niż latanie na miotłach zdobywając punkty za pomocą kafla, uganianie się za złotym zniczem czy unikanie tłuczków. Owszem, to w pewnym sensie tez go pociągało, ale tylko jako kibica. Może i gdyby zaczął na poważnie o tym myśleć to byłby sławny, ale nic z tych rzeczy. Doskonale wiedział, co chce robić w życiu i to nic związanego ze sportem. A może kiedyś zmieni zdanie?
Mimo wszystko znalazł się dzisiaj w okolicach stadionu Quidditcha, a konkretniej koło trybun. Czemu tu nogi go przywiodły? Tego jeszcze nie wiedział. Stanął jednak i rozejrzał się po całym obiekcie. Robił wrażenie. Oczywiście stadion, a nie chłopak..
Powrót do góry Go down
Cornelia Turner

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Wto Mar 24, 2015 8:01 pm

Cornelia szła nie patrząc w ogóle w jakim kierunku idzie. Zapach jej szamponu roznosił lekka nutę słodyczy a perfumy nieco tonowały w ostrość. No poziomka i lekko ostre perfumy to jednak dziwne połączenie. Usiadła niedaleko trybun i spojrzała w niebo. Refleksje nachodziły ja rzadko ale przerwanie jej w nich było bardzo złe w skutkach. Zazwyczaj zaczynała wtedy pojedynek. No nie lubiła jak się jej przerywało. Zresztą czasem od czasu Izby pamięci myślała o ślizgonie i swoim niefortunnym zniknięciu. Ciekawe co sobie o niej pomyślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1669-ginevra-cornelia-turner
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Sro Mar 25, 2015 8:34 am

Wiktor stał tak i obserwował cały stadion, że nawet nie zauważył, że nie znajduje się obecnie w tym miejscu sam, jak to sobie skrzętnie zaplanował. Dalej więc nie przejmując się „nieproszonym” gościem stał tam gdzie stał i rozglądał się po całym boisku. Jego wzrok wędrował od trybuny do trybuny z wyobrażeniami, że cały stadion jest zapełniony i wpatruje się tylko w niego. Chciałby żeby kiedyś tak było, choć niezupełnie jeśli chodzi o aspekt sportowy. Ale to już wiadome było, że Wiktor miał zapędy polityczne.
Kiedy tak jego wzrok wędrował po stadionie, w końcu napotkał widokiem Cornelię. O dziwo podszedł do Gryfonki i skinął głowe.
- Co tu robisz? – zapytał zdziwiony. - Grasz w Quidditcha? – dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
Cornelia Turner

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 10:14 am

Cornelia nie przypuszczała że ktoś może tu być. Sądziła że jest całkiem sama. Gdy Wiktor do niej podszedł podskoczyła a potem od razu wyjęła różdżkę. Nie chciała go atakować ale taki był jej mechanizm obronny. Kto mógł to wiedzieć? Podniosła wzrok ale nie od razu odpowiedziala na pytanie chłopaka. Schowała różdżkę i wstała.
- Nie nie gram... Tu po prostu jest cisza i można tu pomyśleć. A ty grasz??- spytała cicho patrząc na niego. Całe szczęście że nie znał jej niewypowiedzianych myśli bo chyba by ja wyśmial.
- Co Cię tu sprowadziło??- uśmiechnęła się delikatnie. Była dziś nader miła. To było dość dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1669-ginevra-cornelia-turner
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 10:44 am

- Nie, Quidditch to nie moja bajka. – odpowiedział na jej pytanie.- Aczkolwiek lubię sobie popatrzeć, szczególnie na dobry mecz. Na przykład jak Wy Gryfoni dostajecie łomot od nas. – powiedział to uśmiechnąwszy się nieco złośliwie. Stonował od ostatniego spotkania z Cornelią, ale w rezultacie w dalszym ciągu brał ją na dystans. Kątem oka zauważył, że wykonywała ruch ręką, w której trzymałą różdżkę.
- Masz rację. Schowaj ten kijek, bo jeszcze sobie oczy wydłubiesz. – powiedział uszczypliwie, aczkolwiek jeszcze nie aż tak złośliwie na swoje sto procent. Jeszcze od tej strony Cornelia go nie znała.
- Nic. – wzruszył ramionami. - Właściwie to z nudów tu przyszedłem. No na pewno nie będę latał na miotle. – powiedział chichocząc pod nosem. - Co tam ogólnie słychać? – zapytał ot tak żeby podtrzymać rozmowę. Nie żeby go interesowało życie Cornelii… On lubił wiedzieć co i jak w trawie piszczy.
Powrót do góry Go down
Cornelia Turner

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 11:13 am

Cornelia zaśmiała się ironicznie na jego uszczypliwości bo już go nieco znała i wiedziała że lubi być uszczypliwy. Zresztą jak każdy ślizgon.
- Wiesz że nic bym sobie nie zrobiła. Znasz mnie trochę. Zresztą mówisz że mierzysz wyżej czyżbyś chciał zostać ministrem?? Bo jeśli tak chciałabym by była ustawa aby czarodzieje w których rodzinie są sami mugole musieli poświadczać o tym w jaki sposób zdobyli magię. A ja już sama bym tego dopilnowała- mówiła to z taka pasją jakby nienawidziła mugoli i może też tak było. Kto mógł to wiedzieć?
Spojrzała na Wiktora
- W moim życiu nic prócz tego że zmarł jedyny mugol w mojej rodzinie i bardzo się z tego cieszę- mruknęła cicho- A u Ciebie co ciekawego się dzieje?
Spytała z czystej ciekawości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1669-ginevra-cornelia-turner
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 11:24 am

Wiktor tylko spojrzał na nią ironicznie. O dziwo nie odszczekiwała nic na jego uwagi, co go trochę zabolało. Ale może to i lepiej? Przynajmniej nie będzie musiało dojść do rękoczynów czy swego rodzaju potyczki jaka miała miejsce w Izbie Pamięci. Dobrze, że wtedy nauczyciel żaden tam nie wszedł, bo by była kaszana.
- Jakbyś zgadła! – obrócił się do niej i niemalże piskliwym głosem się zwrócił. - Odczytałaś idealnie moje zamiary. Także z tym pomysłem o mugolach. W końcu nigdy nie wiadomo jak taka szlama weszła w posiadanie magii. Mogła kogoś zmusić do nauczenia kilku sztuczek magicznych, albo coś w tym stylu. – powiedział patrząc na nią z zainteresowaniem. Czyżby znalazł jedną z niewielu dusz z poza Slytherinu, z którą może o tym bez niczego porozmawiać?
- Skąd takie uprzedzenie do szlam? – zapytał z ciekawości. Wolał wiedzieć czy dziewczyna mu się podlizuje, czy chce go tylko wybadać, czy ma jeszcze jakieś inne, ukryte zamiary.
- Gratuluję. – powiedział, choć ze śmierci cieszyć się nie powinien. Ale jeden mugol mniej to i trochę smrodu w rodzinie mniej.
- Po staremu. Buduję powoli swój program polityczny. W końcu jak ukończę szkołę to będę musiał już coś gotowego mieć jak chcę zacząć karierę polityka, prawda? – powiedział i podniósł brew spoglądając na Gryfonkę. O dziwo tym razem nie gapił się na jej cycki. Powstrzymał się!
- Jak już zostanę Ministrem, a Ty będziesz grzeczna, to może pomyślę o jakiejś dobrej posadzie dla Ciebie. – powiedział uśmiechając się złośliwie.
Powrót do góry Go down
Cornelia Turner

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 11:44 am

Brunetka spojrzała na chłopaka. Dobrze odczytała jego myśli? Czyli jeszcze dobrze jej idzie. Uśmiechnęła się.
- Ty na środku boiska mówiący do wszystkich czarodziei jaka to ciekawa inicjatywa. Nie pytaj co mnie wzięło na bycie taka dla mugoli. To po prostu moja tajemnica- od dłuższego czasu miała dość mugoli. Wydaje im się że mogą wszystko.- Jeśli czarodziej nie udowodni że ma korzenie dzięki którym ma magię to do azkabanu z nim i tyle. Najważniejsza jest krew.
Była o tym przekonana bardziej niż o innych rzeczach. Wspólna nienawiść do mugoli mogłaby ich zbliżyć.
- Mam już nawet pomysł na dekrety które by tłumaczyły przesłuchania. Status krwi nie może być w końcu nie potwierdzony- uniosła się a jej głos zadrżał od emocji które wsadziła w wypowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1669-ginevra-cornelia-turner
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 11:54 am

Wiktor patrzył na nią i trochę był zniesmaczony, że Cornelia nie chciała się podzielić z nim tą jakże ciekawą informacją. No ale stwierdził, że ostatecznie da jej spokój i nie będzie ciągnął za język, bo i tak pewnie się nic w tym temacie nie dowie. Może kiedyś jeszcze wrócą do tego, ale na dzień dzisiejszy uznał, że dyskusja zostanie w tym zakresie zakończona.
- Do Azkabanu to będzie najmniejszy problem. Bo wyłapie się kilku, wylądują na wyspie, a co z resztą? Jak się pokapują, że robi się czystkę to niestety mogą się pochować w podziemiu, i co wtedy? – podniósł obie brwi oczekując, że Cornelia da mu jakiś pomysł, który on może w przyszłości bez pardonu wykorzystać.
- Ja od zawsze mówiłem, że czysta krew ma racje bytu, a danie wstępu mugolakom do naszego świata to jedno wielkie nieporozumienie. Jeszcze będziemy mieli przez takie istoty problemy. – powiedział oburzony. - W ogóle ja się dziwię, że w Ministerstwie nie uznano Mugoli za osobne stworzenia tak jak duchy, centaury czy gobliny. Oczywiście bez żadnych praw rzecz jasna. – dodał po chwili do swojej wypowiedzi kolejny swój pogląd. Uważał, że mugoli należy kwalifikować jako niebezpiecznego rodzaju zwierzęta, które należy trzymać w klatkach. Ale z tym to już się aż tak nie nosił.
- Powiedz coś więcej o swoich dekretach, Cornelio. – zwrócił się do niej po imieniu. To taki cud, że szok… Ciekawe jaka będzie jej reakcja.
Powrót do góry Go down
Cornelia Turner

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 12:18 pm

Słuchala jego słów a jej oczy wypełnił jakiś dziwny blask uniesienia.
- Mugolaki to sprytne istoty to prawda ale za szybko nie zrozumieją że robi się czystkę jeśli dekret będzie dobrze ułożony. Wyspa dla Mugoli najlepiej jakaś osobna by też nie byli zbyt blisko. Najlepiej osobna i niech sobie radzą- mówiła to z pasją której nie mieli niektórzy czystokrwiści czarodzieje. Gdy usłyszała swoje imię z jego ust nieco się zablokowała.
- Coś w stylu. "Uprasza się wszystkich czarodziei o przyniesienie swoich drzew genealogicznych" Jeśli będą wszyscy sprawdzani czystka szybko na jaw nie wyjdzie.
W tym momencie uniesienie z jakim to mówiła sprawiło że stało się z nią coś dziwnego i rzuciła się w jego ramiona składając na jego ustach namiętny pocałunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1669-ginevra-cornelia-turner
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 12:34 pm

To o czym mówiła młoda Cornelia było naprawdę czymś. Mówiąc szczerze w jakimś stopniu mu Gryfonka zaimponowała. Mało kto mu potrafił zaimponować. Na palcach jednej reki potrafił zliczyć i wskazać, kto z jego znajomych, lub nawet wrogów, był w stanie mu zaimponować. Panna Turner była czwartą zaraz po Jessi, Bryanie i Scarlett, którzy mu zaimponowali.
- Mówisz szczerze i mówisz dobrze. Będą z Ciebie ludzie, ale stanowiska Ministra Magii jest zaklepane dla mnie. I lepiej żebyś o tym nie zapomniała! – syknął grożąc jej palcem, a następnie się uśmiechnął życzliwie. Czy to na pewno był ten Wiktor Estrin, którego wszyscy znają z ciętej riposty i trudnego charakteru? Co go tak zmieniło?
- A nie lepiej… „Uprasza się wszystkich czarodziei o osobiste stawienie się w Ministerstwie Magii w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów celem weryfikacji ich tożsamości czarodziejskiej” ? I to byłby pretekst to ich zweryfikowania. Myślisz, że na to by poszli? – i niestety nie otrzymał odpowiedzi na to pytanie, gdyż Gryfonka rzuciła się na niego składając nań namiętny pocałunek. Wiktor lekko ją odepchnął i stanął z boku będąc w takim szoku, że chyba zaraz będzie musiał usiąść i ochłonąć.
- Co Ci strzeliło do łba!? – zapytał trzymając się za łeb. Przecież tak na dobrą sprawę nie byli nawet dobrymi kumplami żeby wchodzić w takie.. „relacje”, a ona już poszła z nim w lizing. Masokracja…
- Co Cię do tego podkusiło? – kontynuował dalej swoje pytania będąc w szoku niemałym. Usiadł aż na wolnym miejscu, bo myślał, że zaraz z wrażenia nie wyrobi. Owszem, fajna foczka z niej była, ale on przecież wielbił Jessi Mall. Do tego jeszcze przecież była Scarlett, do której chyba też coś czuł. Sam już nie wiedział co robić. Był taki rozchwiany emocjonalnie…
Powrót do góry Go down
Cornelia Turner

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 1:28 pm

Sama nie wiedziała co ja podkusiło do tego by go pocałować ale tłumaczyć się nie będzie. Przepraszać też nie ma za co. Przecież nie spali ze sobą. Spojrzała na niego wróciła do tematu który tak ich połączył.
- Pójść na to pójdą na pewno. Zresztą czemu nie mieliby pójść na takie coś. Ale gryzie mnie co innego Wiktorze. Co zrobić z Mugolakami pracującymi w ministerstwie? I co ze zdrajcami krwi? To że mają czystą krew nie znaczy że nie będą bronić tych gorszych zwierząt- powiedziała cicho. Zresztą gryzło ja to od początku ich rozmowy. Co jeśli oni będą bronili reszty? Zabić ich czy zamknąć?
- Pracowników ministerstwa nie możesz zamknąć bo reszta od razu będzie wiedziała o czystce jaką byśmy robili a lepiej by o tym nie wiedziano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1669-ginevra-cornelia-turner
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 1:34 pm

Cornelia nic a nic się nie tłumaczyła z tego co przed chwilą zrobiła. I najwyraźniej wyglądało to na to, że nie ma zamiaru się z tego tłumaczyć, co trochę irytowało Wiktora. Czuł się bardzo niezręcznie w tej sytuacji.
- Tak, masz rację. Masz rację… – mówił chłopak, który dalej był w szoku po tym było nie było ciekawym wydarzeniu. Jeszcze niedawno to on próbował pocałować Jessi Mall, a teraz ktoś inny próbował pocałować jego. Co się dzieje na tym świecie.
- Tak, całkowicie się z Tobą zgadzam. – prawił dalej będąc w amok. Czy ona była jakąś wilą lub kimś w tym rodzaju? Rzuciła na niego jakiś czar, albo coś w tym stylu?
- Powiedz, o co Ci tak naprawdę chodzi? – zapytał starając się otrząsnąć z amoku.
Powrót do góry Go down
Cornelia Turner

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 1:48 pm

Brunetka zaśmiała się. Chłopak zachowywał się tak jakby się ze sobą co najmniej przespali.
- Cóż o co mi chodzi? O to byśmy to my jako czarodzieje którzy potrafią potwierdzić swoje korzenie rządzili światem. W końcu chyba najlepiej wiemy czego nam trzeba a napewno nie trzeba nam Mugoli. Zdrajcy krwi też są nie na miejscu. W końcu nie będziesz chyba jako minister magii tolerował ludzi dla których mugole są ważni- mówiła to spokojnie. Trzymała jednak dystans co do chłopaka bo nie chciała by to co się stało się powtórzyło.
- Ogarnij tylko Cię pocałowałam co innego by było jakbyśmy ze sobą spali a jak Cię znam nie chciałbyś tego Wiktorze- widziała po nim że jedyne co mogłoby go w niej kręcić to wspólne postanowienia i piersi które miała dość pokaźne.- Nic się między nami tak naprawdę nie wydarzyło.
Wciąż miała w głowie ideę czystego wolnego od Mugoli i Mugolaków kraju w którym nie musiałaby się ukrywać jak robi to teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1669-ginevra-cornelia-turner
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 6:03 pm

Jej kolejna wypowiedzieć go otrzeźwiła, bo pocałunek trochę przytępił jego umysł. Nie wiedział do końca co o tym myśleć, bo takiego czegoś się nie spodziewał. To trochę tak jakby pierwszoroczny Puchon przyłożył mu z pięści w nos. Długo by musiał po czymś takim dochodzić do siebie, ale nie ze względu na ewentualną siłę, tylko zaskoczenie. I tak właśnie też było w tym przypadku.
Wiktor tylko kiwnął głową na słowa Gryfonki, z którymi się w pełni zgadzał jeśli chodzi o przypadek mugolactwa. Bo inaczej tego nie mógł nazwać. Mugole to taka choroba, którą trzeba było wyplenić.
- Dobrze, że mnie w tym uświadomiłaś, bo normalnie nie uwierzyłbym w to co widziałem i czułem. – odrzekł i mimowolnie spojrzał się na jej piersi. Szybko wzrok przeniósł gdzieś na bok mając nadzieję, że ona tego nie zauważyła. Ale by była siara, co nie?
- Tak, nic nie wydarzyło się. – powiedział potwierdzając jej słowa. - Dziwi mnie jednak dlaczego.. a zresztą... – chciał ciągnąć dalej ten temat, ale jednak machnął ręką. Może lepiej jednak nie wiedzieć pewnych rzeczy niż potem żałować posiadanej wiedzy?
Powrót do góry Go down
Cornelia Turner

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 7:38 pm

Corn spojrzała na niego i w końcu zauważyła że w końcu się chłopak ogarnął bo przez chwilę wyglądało to tak jakby ciągle miał roztrząsać to iż dostał buzi i co z tego że namiętne? Niech się cieszy że w ogóle.
- przyznam Ci tylko że masz fajne usta- powiedziała śmiejąc się z niego. Perfidnie udała że nie zauważyła jego wzroku na swoich piersiach. -Ale Twoja reakcja była przyznam dość zabawna i udało mi się Ciebie zaskoczyć.
Widać było że trochę się z niego nabija ale nie robiła tego złośliwie by go zdenerwować.
- Do tego ta choroba się roznosi coraz bardziej a to mi się już nie podoba. Bo jak można wyjść za Mugola? Toc to całkowicie obrzydliwe
Mówiła to z takim obrzydzeniem że można było je zauważyć na jej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1669-ginevra-cornelia-turner
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    Czw Mar 26, 2015 10:10 pm

Na jej uwagę lekko podniósł brwi, ale ostatecznie cieszył się, że nic więcej nie powiedziała. Przynajmniej był pewny, że nic z tego sobie nie robiła. Jeszcze by się w nim nie daj Boże zakochała i miałby nie lada problem.
- Zabawna mówisz? – powtórzył. - A Ty byś nie była zaskoczona, jeśli bym Cię nie pocałował znienacka? To dla Ciebie byłoby normalne? – kontynuował ten jakże ciekawy temat. Na całe szczęście mieli też inne powody do rozmowy. Całe szczęście, bo inaczej by chyba to wszystko miał gdzieś i poszedłby sobie w długą.
- No też się z tym zgadzam. Mugole to choroba. Trzeba ją wyplenić. – powiedział. - I każdego, kto ma cokolwiek wspólnego z mugolami, czy jest zmieszany z nimi, tak tamo. – przytaknął jej Wiktor. Jej twarz wskazywała na to, że mówi o tym dość poważnie. No chyba że udawała by się przypodobać Estrinowi.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Okolice Trybun    

Powrót do góry Go down
 

Okolice Trybun

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Okolice wybiegu pandy wielkiej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Boisko Quidditcha-