a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Sala chorych
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Sala chorych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Sala chorych    Nie Lis 09, 2014 1:06 pm

 



Główna sala w skrzydle szpitalnym, to tutaj nasi chorzy przyjaciele dochodzą do zdrowia pod bacznym okiem naszej ulubionej pielęgniarki ! Po obu stronach pomieszczenia ciągną się rzędy łóżek, śnieżnobiała pościel, wygodne poduszki i ciepłe koce, a to wszystko  oddzielone od siebie parawanami.  W takich warunkach żyć nie umierać ! I to dosłownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Nie Lut 22, 2015 11:08 am

Szkolna pielęgniarka spędzała miły wieczór z lekturą swojego ulubionego romansu gdy nagle w skrzydle pojawił się jeden z profesorów.
-Armagedon. Marta znowu pokazała co potrafi właśnie w kierunku skrzydła kierują się chorzy-westchnął cicho.
-Będziesz mieć pełne ręce roboty droga Poppy.-profesor zniknął jak się pojawił a chorzy zaczęli pojawiać się na miejscu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Sala chorych    Nie Lut 22, 2015 2:29 pm

Wiktor wył jeszcze przez jakiś czas z bólu, bo niestety jego prawa noga w kolanie była złamana, co nie było dobrą wizją. Taka kontuzja poważnie utrudniała mu życie i poruszanie się po zamku. Szczęście w nieszczęściu, że nie był sportowcem, ani że nie był członkiem domowej drużyny Quidditcha w Hogwarcie, bo by nie było tak wesoło. On jednak nie miał duszy sportowca, a tak jak kilka osób twierdziło, duszę polityka. I to był tego rodzaju polityk, a właściwie przyszły polityk, z twardą dupą. No w każdym razie tak mu się wydawało.
Z pomocą innych osób dotarł do Skrzydła Szpitalnego i od razu położono go na jedno z wolnych łóżek. Jęki Ślizgona dały się słyszeć po całym pomieszczeniu, a kto wie czy nawet i nie wybiegały poza nie. Estrin nie miał siły aby nawet obejrzeć się w bok czy nie ma w Sali więcej poszkodowanych niż on z Klubu Ślimaka. Marzył tylko o tym by ktoś się nim zajął i sprawił aby ta noga przestała go wreszcie boleć.
- Podajcie mi jakieś środki przeciwbólowe, bo nie wytrzymam!! – krzyknął na całe gardło zwijając się nadal z bólu. Czegoś takiego jeszcze nie przeżył w tej szkole. Czemu akurat to jemu musiało się przytrafić?
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pon Lut 23, 2015 6:42 pm

Bal organizowany przez klub ślimaka z pewnością będzie niezapomniany i będą o nim wspominać wszyscy szczególnie dzięki masowej wędrówce poszkodowanych na tym balu do skrzydła szpitalnego.
Jessi ze złamaną nogą szybko znalazła kogoś kto pomógł by jej dostać się do skrzydła.
Dziewczyna przygryzła wargę z bólu gdy sadzano ją na jednym z łóżek przesłoniętym parawanem jednak nie wydała z siebie żadnego dźwięku oprócz przeciągłego "ssss" wywołanego nagłym wciągnięciem do płuc powietrza.
Jako szukająca była przyzwyczajona do bólu a tym bardziej do rozmaitych kontuzji. Traf chciał że tym razem nie był to nadgarstek a kostka! Pięknie ale przynajmniej nie było to kolejny raz te same miejsce.
Czekała sobie na nadejście pielęgniarki gdy zza sąsiedniego parawanu usłyszała wrzask zarzynanego człowieka błagającego o dobicie.
Sięgnęła do podwiązki po swoją różdżkę i zaklęciem odsłoniła parawan a jej oczom ukazała się znajoma twarz.
- Szlachetny ślizgon tak delikatny. - stwierdziła ze swoją zwyczajową "przyjacielską" złośliwością zarezerwowaną dla Panicza Estrina uśmiechając się delikatnie. Jako że była częstym gościem w tym miejscu wiedziała że pielęgniarka może dotrzeć do nich nie aż tak prędko a była pewna że jego dalszych skowytów nie wytrzyma. Odnalazła więc w swojej bezdennej torebce fiolkę z eliksirem przeciwbólowym którą dostała od swojego ojca na " w razie czego" i wylewitowała ją do Wiktora.
- Weź nie więcej niż łyka i nie przyznawaj się że Ci to dałam, nie chce by Poopy się na mnie obraziła bo potrzebuję dobrze nastawionej nogi. - puściła kumplowi oczko spoglądając zachęcająco.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pon Lut 23, 2015 10:31 pm

On niestety nie miał takiego szczęścia aby przyzwyczaić się do bólu na własnej skórze. Ba, nawet nigdy nie miał okazji by dokonać tego bólu na innej osobie. Nie wiedział więc tak naprawdę czy to, co teraz czuje, jest szczytem jego możliwości, czy też istnieje szansa na to, że jak przyjdzie czas to i ból będzie większy. Można powiedzieć, że to był taki pierwszy test jego umiejętności wytrzymałości na ból fizyczny, którego teraz akurat doznawał. W końcu Śmierciożerca musi być silny, nie może być taką ciapą.
W pewnym momencie usłyszał dobrze znany mu głos, choć tak naprawdę jego uszy go nie chwytały od jakiegoś czasu. Był zaskoczony, że i ona tu wylądowała, bo był pewny, że ktoś tak zwinny jak Jessi Mall, uniknie upierdliwego ataku bezwzględnych srajtaśm zafundowanych przez Jęczącą Martę. Można nawet powiedzieć, że przez chwilę zapomniał o bólu ciesząc się częściowo, że Gryfonka jest niedaleko niego. W pierwszej chwili chciał się jej odgryźć równie kąśliwą uwagą, ale ból w nodze mu to skutecznie uniemożliwił. Stwierdził więc, że tym razem odpuści, ale jak dojdzie do siebie to chyba sprowadzi ją do parteru.
O dziwo dziewczyna próbowała podjąć konwersację, o ile tak można było nazwać jej wypowiedź. Otrzymał od niej fiolkę czegoś tam na którą popatrzył podejrzliwie.
- Mam nadzieję, że to alkohol. – powiedział i wypił kilka łyków. Potem poczuł niemiły smak w ustach po czym wypluł resztki płynu, której nie zdążył połknąć, a butelkę odrzucił do Gryfonki.
- Chciałaś mnie otruć czy kuźwa co!? – krzyknął oburzając się niezbyt głośno, bo nie chciał aby pielęgniara się zorientowała, że coś się tutaj dzieje. Ze zdziwieniem stwierdził, że ból nieco ustąpił.
- Masz szczęście... To nie alkohol, ale.. pomogło. Nie otrułaś mnie, o dziwo. – powiedział sarkastycznie Ślizgon po czym powrócił do leżenia na łóżku, jednak już bez zbędnych jęków. Z jednej strony chciał podziękować przyjaciółce, ale z drugiej strony nie miał na to odwagi. Sam nie mógł wywnioskować dlaczego tak było. Może po prostu bał się przyznać jej w ten sposób rację czy coś w tym stylu?
- To nas przeklęta zjawa urządziła, co? – odezwał się nagle Wiktor. - Słyszałem, że podobno Slughorn przeklinał na głos, że odgrażał się jej i takie tam.. – poruszył lekko głową jakby chciał dać do zrozumienia, że nauczyciel eliksirów, jak i jego zachowanie, specjalnie go w tym momencie nie obchodziło.
- Jesteś zła na mnie.. jeszcze? – zapytał, bo chciał chyba jednak pociągnąć ten temat tego, co się stało wtedy na imprezie u niej w domu i na kuligu. Czyżby poczuwał się do odpowiedzialności za to co się stało?
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pon Lut 23, 2015 11:47 pm

Jessi wywróciła oczyma, powtarzała się prawda stara jak świat. Mężczyźni byli mniej odporni na ból. Do tego widać było że Wiktor nie miał w życiu żadnej kontuzji bo gdyby było inaczej wiedział by że aby ulżyć sobie w cierpieniu nie można tak się rzucać po łóżku i trzeba leżeć spokojnie jak to właśnie Panna Mall czyniła. Nie żeby jej nie bolało. Złamana kość bolała jak jasna cholera i gdyby ktoś kazał Jessi teraz iść, biec czy robić cokolwiek innego na tej nodze z pewnością rzuciła by w niego jakimś nieprzyjemnym zaklęciem ale póki mogła sobie spokojnie leżeć ból był całkiem do zniesienia szczególnie gdy Estrin tak skutecznie odwracał jej uwagę od złamania i absorbował jej uwagę na sobie.
- Nie marnuj eliksiru! On mi się jeszcze przyda a najbliższy wypad do domu pewnie będę miała w czerwcu. Ojciec nie chce mi wysyłać eliksirów sową. - syknęła widząc jak część zawartości fiolki ląduje gdzieś sobie daleko poza żołądkiem Wiktora.
- Alkohol? Masz złamaną nogę chcesz dostać zakrzepicy? - pokręciła głową, jednak ojciec uzdrowiciel i czas spędzony w Mungu na coś się przydawał, znała jakieś tam podstawy i chociaż wiedziała że ojciec bardzo by chciał aby poszła w jego ślady to sama Jessi twierdziła że te minimum które zna całkiem jej wystarczy do tego wiele razy się przekonała że było to więcej niż maksimum niejednej osoby.
- Uhum cała Marta ale co Slughorn może? Prędzej wyobrażam sobie że on odejdzie na emeryturę niż Marta zniknie ze szkoły. - wzruszyła ramionami, no tak jak się spodziewała "dziękuję" to ona nie usłyszy. Wychodziła z Wiktora ślizgońska natura.
I wtedy padło pytanie którego się Jessi nie spodziewała. Ten temat wypływał ostatnio bardzo często. Wiedziała jednak że jeśli o tym nie pogadają będzie to stać drzazgą.
-Daj spokój, już dawno mi przeszło. Przepraszam za wtedy. Za Remusa i że krzyczałam. Wyprowadziliście mnie z równowagi. - mruknęła pod nosem te ostatnie słowa już nawet nie patrząc na ślizgona.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Sala chorych    Wto Lut 24, 2015 11:08 am

- Eliksiru!? – oburzył się Wiktor. - Najwyraźniej jesteś kiepska z eliksirów, skoro twierdzisz, że to eliksir. – powiedział, choć musiał przyznać, że gdyby nie ten ohydny specyfik to najprawdopodobniej ból w nodze dalej byłby masakryczny. Podziękować jej nie potrafił, a przynajmniej nie otwarcie. Najwyżej kiedyś tam w przyszłości jej się w jakiś sposób odwdzięczy. W każdym razie miał teraz dług wdzięczności wobec niej i chyba będzie go ciężko spłacić. A może tylko tak mu się wydawało?
- Tak, chcę alkoholu. Nawet za cenę życia. Nie mów, że nie napiłabyś się ognistej whiskey? – zapytał Wiktor nieco zaskoczony faktem oburzenia się przez Gryfonkę. Myślał, że ona sobie też lubi wypić i złagodzić ból poprzez wypicie kilku głębszych, ale najwyraźniej była z nieco innej gliny zbudowana niż sądził.
- Też tak czuję. Podobno się zwierzał już komuś, że chce przejść na zasłużony spoczynek. – powiedział z wyraźnym żalem w głosie. - To jeden z bardziej ogarniętych profesorów jacy uczyli w Hogwarcie. Wątpię żeby kiedykolwiek pojawił się równie dobry „mistrz eliksirów” jak on. – westchnął głośno i odwrócił się w drugą stronę. Szkoda by było gdyby Slughorn przestał nauczać Eliksirów. Miał nadzieję, że nie zdarzy się to w tym roku, a co najwyżej po zakończeniu przez niego edukacji. Chciał w końcu posiąść porządną wiedzę z tego przedmiotu, a Horacy mu to gwarantował.
- Ale nie mówisz z przekonaniem. – stwierdził Wiktor znów kierując swój wzrok na Jessi. Aż język zacisnął żeby nie palnąć czegoś o jej narzeczonym.
- Przeprosiny przyjęte. – wywrócił oczyma. - Ale i tak nie odpuszczę gadowi. Niech no tylko mi się napatoczy… – powiedział i aż uderzył pięścią w stół. Nie trawił Remusa, a od tamtego wypadku to wręcz go nienawidził. Miał ochotę go zabić, ale nie w sensie fizycznym. To by go bolało najmniej i w dodatku przekichałby sobie sprawę u Jessi. Lupina trzeba by dobić psychicznie.
- Z kim byłaś na balu? Bo chyba nie z tym Twoim.. – zapytał z ciekawości Estrin. Był pewny, że to nie mógł być Remus. Nie chciał tego, bo chyba by zaraz jej coś dopowiedział.
- No ale koniec końców… Spotkanie w Ślimaku było udane. Poza „niespodzianką” Marty. – dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Wto Lut 24, 2015 6:09 pm

Mall prychnęła - Oczywiście przekażę mojemu ojcu, że nie zna się na eliksirach, będzie zachwycony. - rzuciła jadowicie, chociaż tak na prawdę nie miała zamiaru tego robić. Znała ślizgona już trochę i wiedziała że specjalnie tak mówi żeby tylko się z nią podroczyć. W końcu czy ślizgon może powiedzieć gryfonce że jest jej wdzięczny? No właśnie chyba trochę słabo by to do siebie pasowało.
- Kiedy się pije to się pije a kiedy nie to nie proste prawda? - nie żeby nie lubiła się napić czy poimprezować ale wiedziała kiedy można to robić a kiedy nie. Nie miała zamiaru sobie zaszkodzić a tym bardziej zaszkodzić komuś innemu.
Trochę zdrowego rozsądku jeszcze nikomu nigdy nie zaszkodziło.
Jessi wywróciła oczyma, oczywiście czego ona się spodziewała? Że Wiktor i Remus zostaną po tym wszystkim kumplami? Było pewne że nie i że nie będą mogli patrzeć na siebie ale co zrobić? Faceci ich się nie zrozumie!
- No nie mów że mnie nie poznałeś na balu? - zaśmiała się krótko - Byłam z kumplem krukonem, nie znasz go, chyba nie myślałeś że pojawię się sama na przyjęciu u ślimaka prawda? - spojrzała na kumpla pytająco.
- A Twoją partnerkę to ja kojarzę, chodzimy razem na OPCM. - uśmiechnęła się, ciekawe czy Estrin zdradzi co ich łączy.
- No nie było takie złe. - przyznała chłopakowi rację.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sro Lut 25, 2015 9:35 am

Czasami te fochy Jessi doprowadzały go do szewskiej pasji. Kiedyś jak rodzice jego i Gryfonki próbowali ich spiknąć to myślał, że mają nierówno pod sufitem. Wiktor i Jessi to dwa zupełnie odmienne charaktery. I choć w myśl zasady „przeciwieństwa się przyciągają do siebie” byłoby nawet wskazane połączenie tych obojga, to jednak nie potrafił sobie tego tak do końca wyobrazić. Zresztą, teraz to było bez znaczenia, bo ona miała tego swojego narzeczonego… Remusa Lupina…
- Bardzo odkrywcze, panno Mall. – odezwał się do dziewczyny z typową dla siebie ślizgońską ironią. Westchnął tylko i tyle z tego wszystkiego… Żałował, że nie ma obok jakiejś książki, bo z chęcią by teraz coś poczytał. Nie chciał bowiem się wdawać w rozmowę z Jessi, bo czuł, że prędzej czy później wejdą w jakąś pyskówkę, albo co innego, i będzie problemik. A może to tylko jego głupie wyobrażenie?
- Nie, nie poznałem. To znaczy… – i tutaj chwilowo zawiesił swój głos. - Coś mi zaświtało gdzieś w umyśle, ale nie byłem pewny czy Ty to Ty. – odpowiedział swojej przyjaciółce. Usta raz po raz otwierały mu się i zamykały, bo ewidentnie chciał coś powiedzieć, ale nie chciał się zbłaźnić.
- Wyglądałaś… – i znów krótka pauza. - Zjawiskowo i niecodziennie… – powiedział i jednocześnie sam siebie zaskoczył tą wypowiedzią. Nie mógł powiedzieć, że mu się nie podobała, bo by skłamał. No i w pewnym sensie mu na niej zależało, ale doskonale wiedział też, że na wielką miłość się nie zanosi. Na drodze stał ten przeklęty Remus…
- Ona nie jest moją partnerką. Ale… Zaprosiłem ją na to przyjęcie. – odparł Ślizgon tak jakby w tonie lekkiego oburzenia. Nie wiadomo do końca co tak naprawdę chciał przez taką zagrywkę osiągnąć.
- Scarlett chyba specjalnie zadowolona nie była z pojawienia się jako osoba towarzysząca jedno z tych z grona szczęśliwców i wybrańców profesora Slughorna. Bynajmniej takie odniosłem wrażenie. - i trochę w tym momencie posmutniał. Żeby wiedział, że Jessi też będzie na tym przyjęciu to pewnie by ją zaprosił. No w każdym razie by się postarał.
- Opowiedz mi coś bliżej o niej. – poprosił Wiktor.
Powrót do góry Go down
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sro Lut 25, 2015 5:19 pm

Klub Ślimaka zakończył się fatalnie. Miało być tak pięknie! Miało być poparcie profesora Slughorna, formalne rozmowy z głowami z kolegium i co? Ta martwa szlama musiała wszystko zepsuć! I ktoś mu tu będzie wmawiał, że ona są w porządku! Tak, szlamowata Jęcząca Marta jest tego najdoskonalszym przykładem! Uciekali w popłochu, gdy nagle pod ich nogami pojawiło się lodowisko. Barty grzmotnął zdrowo o twardą powierzchnię i poczuł tylko nagły trzask i przeraźliwy ból, jaki promieniował od kostki w górę! Oczy zaszły mu łzami. Zdążył jedynie poprosić Amelię by naprawiła mu kość. Zaczął tego żałować już w dwóch pierwszych sekundach. Noga wprawdzie przestała boleć, ale gdy usiłował na nią stanąć, wygięła się w drugą stronę powodując kolejny upadek chłopaka na ziemie. Syknął. Pomacał nogę. Bólu nie czuł, ale kości też nie. Fern pomyliła zaklęcia i zwyczajnie usunęła mu kości. Potem wpadli nauczyciele i opanowali panujący chaos. Jego i kilkoro innych co zostali ranni przeniesiono do skrzydła szpitalnego, nafaszerowano go eliksiem słodkiego snu i spał jak kamień. Obudził go znowu ból w nodze. Zaczął jęczeć.
- Pani Pomfrey! Pani Pomfrey! Błagam, niech pani mi coś na to da! - krzyczał. Był zasłonięty parawanem, nie wiedział kto tu jeszcze jest, ale słyszał wszem i wobec różne głosy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sro Lut 25, 2015 7:33 pm

Nawet nie udało jej się dojść do drzwi z Barty'm gdy wściekłe rolki się na nią rzuciły. A jeszcze chłopak nie miał kości w nodze... miała zwyczajnie ogromnego pecha. Jak dorwie Martę, to nawet fakt, ze jest duchem jej nie pomoże. Tak samo z tym starszakiem co chłopakowi kość usunął. Jak można pomyli tak zaklęcia. Ech.... mogła sama się tym zająć... cóż. Nic nie poradzi na to co się stało.
Miała na tyle szczęścia, że rolki tylko nabiły jej parę siniaków nim nauczycielom udało się opanować sytuację i wszystko ogarnąć. Razem z Barty'm ruszyła do skrzydła szpitalnego. Przecież nie zostawi go samego.
Pomogła chłopakowi usiąść na łóżku.
-Spokojnie. Pani Pomfrey przywróci ci kości raz dwa.
Uspokajała chłopaka.
-A potem będziesz mógł nauczyć tego chłopaka zaklęcia na leczenie złamań
Zaśmiała się mają oczywiście na myśli nieznanego jej starszaka, który "pomógł" Ślizgonowi z jego złamaniem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sro Lut 25, 2015 8:41 pm

Miała ochotę westchnąć i palnąć czymś w Wiktora czy na prawdę musiał być tak złośliwy i na wskroś ślizgoński? Miewał przecież przebłyski normalności i w takich chwilach dawało się z nim zupełnie normalnie pogadać!
- Maska tak bardzo zmienia wszystko co?- zaśmiała się jednak uśmiech spełzł jej z twarzy w momencie w którym Wiktor zaczął się gubić w zeznaniach by po chwili sprawić jej komplement! Na prawdę zrobił to!
Mall przez dłuższą chwilę nie mogła wyjść z szoku. Otwierała usta i zamykała na zmianę by coś odpowiedzieć jednak nie mogła wybrać odpowiednich słów.
- Eeee tam zwykła suknia. - wydobyła z siebie w końcu i szybko podjęła temat ślizgonki.
- Nie mogę Ci za dużo powiedzieć. Tak na prawdę to jej nie znam. - wzruszyła ramionami.- Wiesz chodzimy razem na zajęcia ale z niej to raczej typ kujonki, ciągle z nosem w książkach. Oprócz "cześć" nigdy nie miałyśmy okazji nawet porozmawiać. - nie tego pewnie się Wiktor spodziewał ale przecież nawet Jessi nie mogła znać wszystkich osób w całej szkole!
Ich rozmowę przerwał nagle czyiś wrzask.
- Ej no my też tu cierpimy i się jakoś nie wydzieramy na całe skrzydło. - "już nie wydzieramy" chciała powiedzieć bo przecież jeszcze chwilę wcześniej Wiktor krzyczał nie mnie niż... a no właśnie kto był za firanką? Wybieram bramkę numer dwa... machnęła różdżką i odsłoniła parawan - No witam witam. Jak się Państwo bawili na balu? - zapytała Bartego i siedzącą przy nim Amelkę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pią Lut 27, 2015 9:50 pm

Idąc do skrzydła szpitalnego wciąż myślała o tym chłodzie na plecach, po tym, jak Ślizgon się podniósł. Zadrżała nieznacznie - zimno dość długo się jej trzymało zawsze. Gdyby nie to skąpe odzienie które miała na sobie, to może nie byłoby źle, ale w tym wypadku... Co ją podkusiło?! Spojrzała przed siebie na idącego chłopaka - jego średniej długości włosy, uroczyste ubranie, sposób w jaki szedł. Ulokowała wzrok nieco niżej... wywróciła oczami. A no tak - to ją tu skusiło.
Kiedy otworzyła drzwi zobaczyła tylko całe pomieszczenie pełne ludzi i zacisnęła zęby. Oparła czoło o plecy chłopaka.
- Przypomnij mi proszę, czemu sama nie rzucę zaklęcia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 12:21 am

Kiedy wreszcie zebrali się z lodowatej posadzki i Regulus mógł w całej okazałości obejrzeć sobie sukienkę Rigel, a właściwie to Rigel w sukience, bardzo podobało mu się, że właśnie ją postanowiła założyć. Obejrzał się teraz na nią i się uśmiechnął zwalniając krok, tak, aby mogli iść obok siebie.
- Bo boisz się, że coś sknocisz z zaklęciem i nie będziesz mogła utrzymać pałki na meczu? -  Nie, serio, nie miał pojęcia. Tak jakoś wyszło, że podporządkowali się poleceniu Slughorna i poszli do Skrzydła Szpitalnego. Nadgarstek, owszem, bolał, ale na pewno nie aż tak, żeby aż wyć z bólu - jak to robili niektórzy, już będący w Skrzydle. Słychać ich było z korytarza.
Weszli do środka i pewnie stanęli tak w wejściu, po pielęgniarka musiała być zajęta poważniej rannymi uczniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 6:05 pm

Było mu wstyd, że z początku podejrzewał Amelię, że jest nieudolna i to ona usunęła mu kość. Później wyjaśniła mu, że to jakiś Ślizgon, a Barty przysiągł, że znajdzie go i usunie mu coś innego, nie tylko kości. Jak tylko kość mu odrośnie Amelia musi mu koniecznie pokazać tego sprawcę nieszczęścia i jego cierpienia.
- Raz dwa? Zdycham tu od dobrych trzech godzin. Czemu to musi tak cholernie boleć? - jęczał i próbował dotknąć obolałej kostki, jak tylko to zrobił, ból był jeszcze większy i syknął. - Czemu sama tego nie zrobiłaś? - zapytał swojej dziewczyny, nie rozumiejąc dlaczego to ona nie złączyła mu kości skoro wyraźnie ją o to prosił. A teraz on tu leży i cierpi, bo kość rośnie mu od nowa!
- Nie. Nie będę go uczył zaklęcia na złamania. Sam mu coś złamię, by mógł poćwiczyć na sobie - odgrażał się i zacisnął pięść.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 6:40 pm

Szła obok niego przyciskając rękę do piersi przy okazji mocniej zaciskając oczy na krótką chwilę. Cóż... do momentu w którym się nie odezwał. Ściągnęła brwi i spojrzała na niego:
- Ja się nie obawiam rzucać zaklęć. Jestem w tym dobra. - Uniosła odruchowo podbródek. Jasne, jakby miała do wyboru zaklęcia albo wywary, to wybrałaby to drugie, ale w tym wypadku... - Chyba, że... - Uśmiechnęła się zadziornie. - To ty się boisz zaryzykować. - Uśmiechnęła się wyzywająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 6:57 pm

Rozglądnęła się po sali w ograniczonym przez zasłony wokół niego zakresie. Prawie wszystkie łóżka były zajęte przez uczniów, którzy ucierpieli mniej lub bardziej podczas przyjęcia. Tam ktoś miał wielkiego guza na głowie, to ktoś inny nie miał kości. Właściwie... chyba powinna się cieszyć, bo jej udało się wyjść jedynie z paroma siniakami. Siedziała na łóżku swojego chłopaka starając się go jakoś uspokoić, choć z marnym skutkiem
Jesteśmy tu ledwie jakieś dziesięć minut. Pani Pomfrey na pewno za chwilę przyjdzie. Machnie różdżką i będziesz mógł sobie stąd wyjść.
Wolała nie wspominać, że chłopak tragizuje. Amelia sama przeżywała zniknięcie kości kilkukrotnie i wiedziała, ze ból i owszem jest, ale nie jest ani specjalnie uciążliwy ani ostry. Taki trochę jak skurcz. Przynajmniej tak to się miało w jej przypadku. Podejrzewała, że z chłopakiem jest podobnie, choć głowy by sobie uciąć nie dała. Nie odzywała się więc na ten temat.
- Bo tamten mnie odepchnął nim zdążyłam choćby wyciągnąć różdżkę.
Powtórzyła cierpliwie, gdyż tłumacząc Barty'emu że to nie ona przyczyniła się do utraty przez niego kości już o tym wspominała. Dla potwierdzenia uniosła rękę i pokazała powoli pojawiającego się tam siniaka, którego nabiła sobie upadając odepchnięta przez nieznajomego ucznia.
Przepraszam.... powinnam sama to zrobić
Spuściła głowę smuto. Chłopak prosił ją, nie spełniła prośby, a teraz on cierpi. Czuła się poniekąd winna, choć wiedziała, że tak na prawdę nie miała nawet szans by mu w tamtym momencie pomóc. Gdy upadła zaatakowały ją rolki i zanim się od nich uwolniła nieznajomy już zabrał się za " naprawianie " nogi Barty'ego.
- O to mi chodziło
uśmiechnęła się niepewnie. Wiedziała, że Ślizgon ma jej trochę za złe, ze pozwoliła by ktoś pozbawił go kości. Położyła dłoń na zaciśniętej pięści chłopaka.
Pójdę poszukać pani Pomfrey...
Rzuciła pochylając się i składając na czole chłopaka delikatny pocałunek. Nie zdążyła nawet wstać, gdy jedna z zasłon się rozsunęła i pojawiła się głowa Jessi
Hej Jessi. Całkiem całkiem do czasu niespodziewanej wizyty naszej kochanej Marty... Dobrze zostawiam was na chwilę, może uda mi się ściągnąć tu pielęgniarkę...
Uśmiechnęła się o dziewczyny i wstała z zamiarem poszukania pielęgniarki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 7:08 pm

Stał w drzwiach, niespecjalnie słuchał co gadają ludzie w środku, cierpliwie czekał aż pielęgniarka uwinie się z nimi wszystkimi.
Regulus również nie obawiał się rzucania zaklęć, jeśli tylko miał możliwość do ich sknocenia, a gdyby nie zadziałały w odpowiedni sposób, nie stało się nic poważnego. Zdawał sobie sprawę, że dosyć łatwe Episkey w tym wypadku raczej nie zadziała, bo złamanie musiało być nieco poważniejsze. Rigel jednak uraziła jego dumę i nie chcąc się przyznać, że rzeczywiście, boi się zaryzykować i sprawdzić co jeśli nie wyjdzie, wziął swoją różdżkę (tak się złożyło, że akurat rękę, używał do czarowania, miał zdrową).
- Nie boję - odburknął. - Pokaż no tę rękę.
I kiedy wysunęła rękę w jego stronę, rzucił Spiritus Vitae. Błysnęło kolorowe światło i...? Spojrzał wyczekująco na Rigel.

parzysta - udało się; nieparzysta - nie Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 7:08 pm

The member 'Regulus Black' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 7:22 pm

Powinna już w tym wieku wiedzieć, że Ślizgona się nie prowokuje. I to żadnego Ślizgona, a tego to już chyba w szczególności. Znaczy.... właściwie chodziło jej o to, że się boi jej dać rzucić czar. Nawet chciała mu to wyjaśnić, ale nagle tak inaczej do tego podszedł... No dobrze, skoro chce...
Wysunęła rękę w jego stronę sycząc cicho i dokładnie patrzyła na swoją rękę. Bosh... co on z nią robił?! Od kiedy komukolwiek powierza swoje zdrowie. Kiedy rzucił zaklęcie poczuła ciepło na całym ciele i przez chwilę było to takie przyjemne... do momentu w którym temperatura rosła, a ona nie mogła znieść gorąca. I już wiedziała co się zaraz stanie. Szarpnęła się nieznacznie jakby licząc, że to powstrzyma to co nastąpiło w chwile później - uczucie przesuwania się kości, wewnętrzny odgłos zgrzytania jedną o drugą. Zacisnęła oczy licząc do dziesięciu, aż kość się przesunie. Oczywiście nie na swoje miejsce.
Pokręciła głową jakby chciała kręgi poustawiać i spojrzała nieznacznie przekrwionym od gorączki wzrokiem na chłopaka.
- Black... - syknęła - Czy ty wiesz jak się rzuca zaklęcie?! - warknęła i zaraz tego pożałowała bo ból głowy się tylko nasilił. Zgięła się nieznacznie w pół, po czym wysunęła różdżkę z kieszeni w pelerynie. Obróciła ją między palcami, przez co prawie nie spadła na ziemię - cała drżała. Ale to jej nie powstrzymało przed wycelowaniem różdżką w chłopaka i wyszeptaniem zaklęcia. Co z tego, że miała gorączkę, bolącą rękę, nie lubiła zaklęć uzdrawiających, bo jakoś te do cierpienia były przyjemniejsze w nauce i rzucała zaklęcie inną ręką niż zazwyczaj... Wyszeptała słowa.

Nieparzyste - udało się; parzyste - nie udało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 7:22 pm

The member 'Rigel R. Ashdown' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 7:42 pm

Patrzył na Rigel i to co widział nie wyglądało zbyt dobrze. Jej syczenie i warczenie tylko potwierdziło to, co mu się wydawało. Teraz, kiedy mógł o tym (prawie) na spokojnie pomyśleć, wcale nie był zaskoczony, że nie wyszło. Takie zaklęcia rzuca się w pewnym skupieniu, po uprzednim upewnieniu się, że na pewno się je umie. Reg, jak widać, nie umiał, znal jedynie formułkę i ruch różdżką.
Uśmiechnął się głupio na jej pytanie, nie potrafiąc się przyznać, że właściwie to nie wie. Przejął się jednak jej późniejszą reakcją, nie zdawał sobie sprawy, że aż tak musi ją boleć. Rozejrzał się za pielęgniarką, ale tej nadal nigdzie nie było, a jeszcze nie doszło do tego, żeby za nią biegał albo krzyczał.
Chciał zaprotestować, kiedy Rigel zabrała się za rzucanie zaklęcia, ale nie zdążył. Zastygł w bezruchu, przez chwilę jego kości boleśnie przemieszczały się, Reg zacisnął zęby z postanowieniem nie wydania z siebie ani jednego dźwięku, chociażby cichego jęknięcia, i po chwili nic już nie bolało.
- Hmm, chyba lepiej ci wyszło - przyznał. - To może teraz spróbujesz na sobie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 7:53 pm

Jak tylko rzuciła czar usiadła na ziemi i oparła się o ścianę odchylając do tyłu głowę i oddychając nieco głębiej. Zacisnęła oczy, żeby móc się skupić, ale ból głowy naprawdę sprawił, że nie mogła się już skupić - dobrze, że zaklęcia nie pomyliła. Obróciła różdżkę między palcami a ta jej wypadła tuż przy nodze. Sięgnęła po nią zdrową ręką dotykając jej tylko palcem.
Skinęła głową do niego na znak, ze spróbuje na sobie, ale nawet nie drgnęła. Zamiast tego opuściła powieki próbując się wyciszyć, bo cały czas za głośno wszystko słyszała - każdy dźwięk był o kilka decybeli wyższy i głośniejszy. Jak kac z samego rana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Regulus Black

avatar

Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 8:50 pm

- Mogę spróbować jeszcze raz - powiedział, starając się niby żartować, ale mu nie wyszło. Był teraz zły na siebie, że rzucił na Rigel zaklęcie, które miało takie skutki. Mógł tylko zapamiętać na przyszłość, żeby nie bawić się w uzdrawianie, a teraz pójść wreszcie poszukać tej nieszczęsnej pani Pomfrey.
Zajrzał za prawie wszystkie parawany, znajdując kilka znajomych twarzy, nie przywitał się jednak, nie tracąc czasu na bezsensowne pogaduszki. Zauważył, że puchonka, którą widział z Bartym u Ślimaka też jej szuka, toteż postanowił szukać szybciej, coby pierwszy jej pomoc ściągnąć. Wreszcie gdzieś ją znalazł. Udało mu się przekonań pielęgniarkę, że z jego koleżanką jest strasznie źle (nie wspominając jednak ani słowem o swojej nieudolnej próbie leczenia) i musi szybko do niej przyjść. Zaprowadził więc ją do Rigel. Pomfrey zabrała ją do łóżka, postawiła nowy parawan. Zajęła się nadgarstkiem i podała dziewczynie eliksiry mające jej pomóc. Złowrogo spoglądała na Regulusa, zapewne podejrzewając co to się stało, ale całe szczęście nie kazała mu się wynosić. Przysunął więc sobie stołek i usiadł koło łóżka. Zostali sami w małej przestrzeni otoczonej białym parawanem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Lut 28, 2015 9:06 pm

Wtedy do sali weszła szkolna pielęgniarka urywając wszelkie rozmowy.
- Czy w tym zamku nie może być chwili spokoju! - powiedziała kobieta wyciągając swoją różdżkę.
Przechadzała się od łóżka do łóżka uzdrawiając wszystkie złamania i podając eliksir przeciwbólowy. Wszystkie kontuzje nie było zbyt poważne oprócz jednej jedynej.
- Nie mam dobrych wieści Barty. Będziesz musiał spędzić noc w skrzydle. Proszę wypij to. - podała chłopakowi eliksir Szkiele-Wzro który przy zażyciu palił w usta i gardło, dusił i wywoływał kaszel.
- Wiem że to nie przyjemne i zaznaczam że proces odrastania kości jest bardzo bolesny. Do rana będzie po wszystkim.- uśmiechnęła się pocieszająco po czym rozejrzała po reszcie pacjentów. Wszyscy byli już zdrowi i mogli wracać do swoich dormitoriów.
- Życzę wszystkim dobrej nocy. - powiedziała dając wyraźnie do zrozumienia wszystkim że mogą już sobie iść po czym zwróciła się do Amelii.
- Możesz zostać przy nim jeszcze chwilę ale niezbyt długo i on i ty potrzebujecie snu. - ruszyła do swojego gabinetu odprowadzając i popędzając ostatnich ociągających się uczniów aż w końcu w sali pozostał tylko Barty i Amelia.

Z/t wszyscy oprócz Amelii i Bartego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala chorych    

Powrót do góry Go down
 

Sala chorych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: III piętro :: Skrzydło szpitalne-