a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Sala chorych - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Sala chorych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Joelle Bailey

avatar

Liczba postów : 56

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sro Kwi 01, 2015 10:44 pm

Wcale jakoś się nie wstydziła, że ktoś ją zobaczy. Co prawda bycie pso-człowiekiem nie mogło raczej być postrzegane jakoś zbyt atrakcyjne, ale od kiedy to ona się przejmowała co sądzą o niej inni ludzie? Zawsze była dosyć oryginalnie. Może nie aż tak.. ale jakoś. Przejście przez korytarz, wcale znowu tak pełen uczniów, niespecjalnie ją przerażała. Uśmiechała się do znajomych, komuś pomachała, ale nie odpowiedziała na parę dziwnych pytań. "Co ci się stało?!" Ciągle była rozczarowana przebiegiem sytuacji z w łazience. Czy nigdy nie dostanie się do własnej bajki? A tak bardzo wierzyła w magię... nie tylko tą do czarowania, ale też bajkową i wróżki.
- Dzień dobry? - rzuciła w przestrzeń Skrzydła Szpitalnego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _




(...) ale rzecz w tym, że trudno całkowicie zrezygnować z bajek,
bo prawie każdy nadal chowa w sobie iskierkę nadziei,
że któregoś dnia otworzy oczy i to wszystko stanie się prawdą.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2233-joelle-bailey#42180
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pią Kwi 03, 2015 11:06 pm

Ledwie uniosła się z miejsca, gdy do sali wkroczyła pielęgniarka.
-Jak na zawołanie
Zaśmiała się Amelia wracając na swoje miejsce na brzegu łóżka Barty'ego. Delikatnie chwyciła dłoń chłopaka uśmiechając się łagodnie by go choć nieco uspokoić i okazać swoje wsparcie. Wiedziała, że chłopak cierpi, sama to przeżywała. Brak kości ni nie niczym przyjemnym, a proces jej odrastania był jeszcze gorszy, ale o tym wolała nie wspominać chłopakowi. Sama też nie wyszła całkiem bez szwanku z przyjęcia. Była obolała, chyba stłukła kostkę, o siniakach nie wspominając.
Pani Pomfrey wreszcie podeszła i do łóżka Barty 'ego. Niestety nie miała dobrych wieści. Amelia posłała chłopakowi pokrzepiajacy uśmiech, słysząc, że ten musi zostać na noc w skrzydle. Pielęgniarka pozwoliła je jeszcze chwile zostać, wiec po jej odejściu znów zajęła miejsce obok chłopaka.
Wkrótce Skrzydło całkiem opustoszało, zostali z Barty'm sami, a Amelia zaczynała się dziwnie czuć. Coś mówiło jej, że za chwilę może pragnąć stąd wyjść. Potrząsnęła lekko głową odpędzając myśli.
-Rano juz będzie wszystko ok. A odrastanie nie jest aż tak strasznie bolesne.
Starała się, w prawdzie nie udolnie, pocieszyć chłopaka.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pią Kwi 03, 2015 11:09 pm

Wkurzały go te głowy, chciał spokoju i ciszy, a najlepiej dużo snu, by przespać ból. Nigdy nie miał złamanej kości, a co dopiero mówić o usunięciu i odrastaniu! To chore! Przyjrzał się jej, nie widział żadnych poważnych obrażeń poza kilkoma drobnymi siniakami i pozazdrościl jej tego. Nie żeby jej źle życzył czy coś, cieszył się, że nic jej nie jest, ale on sam także wolałby wyjść z tego całego ataku bez szwanku.
- Właśnie. Dziesięć minut. Ona jest tu pielęgniarką powinna się nami chorymi zajmować od pierwszej sekundy kiedy się tylko tu znajdziemy. A ona co? Gdzie w ogóle poszła? - zaczął się rozglądać i nigdzie jej nie widział.
- Jak tylko stąd wyjdę to pokażesz mi go. Wtedy ja go tak popchnę, że koleś nie wstanie przez miesiąc, zaręczam Ci - odgryzł się. NIkt nie będzie bezkarnie popychał jego dziewczyny!
- Daj spokój... to nie twoja wina. Skoro on Cię odepchnął, nie miałaś jak - machnął na to ręką. Nie miała się o co obwiniać, koleś najwyraźniej był szybszy od niej i zniknął, nim zorientowała się co się stało, no a on został bez kości.
Był jej wdzięczny, gdy zaproponowała, że pójdzie poszukać pielęgniarki, gdy do jego łóżka wsunęła się czyjaś głowa. Rozpoznał w niej Jessi. Ta to wie kiedy przyjść.
- Cześć - mruknął. - Zawsze się zastanawiam, dlaczego dyrektor jeszcze nie wywalił jej ze szkoły. Już dawno powinien to zrobić, za te jej dziwne zemsty. Mam wrażenie, że wini nas wszystkich za to, że jej martwa - skomentował z niesmakiem. Gdyby on u był szefem w zamku, wywaliłby ją na zbity martwy pysk. I wtedy właśnie usłyszał panią Pomfrey, odetchnął z ulgą, ale tylko ma moment, gdy przekazała mu wieści. Momentalnie zbladł.
- Co? Dlaczego? Co się stało? - przestraszył się. Nie chciał tu nocawać, wolał swoje miękkie łóżko, niż to tutaj, skrzypiące. -Ohyda! Do rana wyzionę ducha przy takich lekarstwach - mruknął, gdy już się wykaszlał, w a gardle miał jeden wielki ogień.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pią Kwi 03, 2015 11:33 pm

Słuchała narzekań chłopaka cierpliwie, jedynie uspokajająco uśmiechając w i kiwając głową, choć uważała, że przesadza i mógłby już się przynajmniej odrobinę uspokoić, bo robił się męczący. Znała go jednak i wiedziała, że szybko się jego narzekania na wszystko wokół nie skończą. Ona była spokojniejsza, bardziej cierpliwa. On wydawał się uważać, że powinien dostać wszystko właśnie w tej chwili, której tego pragnie.
-Może jest w Wielkiej Sali, na kolacji, a raczej była i dopiero tu zmierza
Rzuciła pierwszą myśl jaka jej do głowy przyszła.
-Pokaże, spokojnie. Jeszcze zdążysz zemścić się za tą nogę i cała reszte. Do końca roku będzie tu na pewno.
Starała się uspokoić chłopaka. Resztą było oczywiście to jak nieznajomy chłopak potraktował ją, bo Barty wydawał się i to mieć za złe Nie znajomemu,co było nawet miłe.
Uśmiechnęła się, wciąż czując się winna odrobinę za obecny stan chłopaka.
Pielęgniarka nie odpowiedziała na pytanie chłopaka, więc zrobiła to Amelia.
-Odrastanie kości przy pomocy eliksiru trochę trwa, pewnie dlatego musisz zostać.
Słysząc jego słowa na temat eliksiru zaśmiała się cicho.
-Jest ohydny, ale działa, a to chyba najważniejsze.
Siedziała chwilkę cicho, by po chwili odezwać się.:
-Powinieneś teraz odpoczywać, pójdę juz
I zaczęła się powoli zbierać do wyjścia.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pią Kwi 03, 2015 11:48 pm

Taką już miał naturę, że nienawidził czekać. Musiał mieć wszystko na tu i teraz, on musiał być najważniejszy i obsłużony w pierwszej kolejności. Inaczej bardzo, ale to bardzo głośno okazywał swoje niezadowolenie.
- Pewnie. W sytuacji, kiedy jej pacjenci cierpią, najważniejsze jest mieć pełny żołądek. Cudowne podejście do pacjentów! - rzekł za zakończenie.
- Nie widzę nawet innej opcji. On musi za to zapłacić i zapłaci - skomentował oczywisty fakt. Pielęgniarka w tym czasie zajęła się innymi, a kiedy stwierdziła, że są zdrowi kazała im wracać do siebie. Zaraz! On ma tu zostać sam? Zerknął na Amelię.
- Magia... czasem mam wrażenie, że w ogóle w pewnych kwestiach jest nieudoskonalona - westchnął. Gdyby tylko miał talent do eliksirów, wymyśliłby taki, który od razu tworzyłby nowe kości, bezboleśnie i szybko.
- Tak, to jest ważne, że działa - rzekł. Złapał ją za rękę. Nie chciał, żeby już szła, nie chciał tu leżeć sam jak palec.
- Amelio - zatrzymał ją. - Możesz tu ze mną zostać? Przynajmniej dopóki nie zasnę - powiedział z delikatnym uśmiechem i patrzył na nią wyczekująco.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pią Kwi 03, 2015 11:57 pm

Przewróciła oczyma słysząc odpowiedź chłopaka na jej słowa. Chodziło jej o to, że przecież kobieta nie musi siedzieć tu 24/7. Musi też czasem wyjść, choćby po to by coś zjeść, a przecież trwa pora kolacji, więc chyba nie ma nic dziwnego w tym, ze Pani Pomfey może teraz siedzieć w Wielkiej Sali właściwie całkiem nieświadoma, tego, ze w Skrzydle coś się dzieje. Nadzieja w tym, ze ktoś ją powiadomi.
Już wstawała, gdy poczuła na swoim nadgarstku delikatny, choć stanowczy uścisk. Popatrzyła na chłopaka pytająco, a słysząc jego prośbę usmiechnęła się tylko i usiadła bez słowa spowrotem, dając jeszcze mu całusa w policzek.
Siedziała cicho dopóki chłopak nie zasnął a potem nie miała już sił by wstać i iść do siebie, więc zajęła łóżko obok i zwijając się w kłębek zasnęła.
zt x2

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sob Kwi 04, 2015 1:05 pm

// Sesja dla Joelle //

Nie było się czego wstydzić, bo w końcu tak naprawdę nie była jej wina, że stała się taka rzecz. Co prawda trochę głupio postąpiła słuchając nieznanego głosu, którym się okazał wszechirytujący Irytek Poltergeist. Na całe szczęście w porę nadeszła pomoc, dzięki czemu Puchonka została odesłana do Skrzydła Szpitalnego.
- Dzień dobry. – odpowiedziała pielęgniarka spoglądając na Joelle. - No gdzieś Ty się tak urządziła moja panno? – dziwiła się kobieta spoglądając na mieszkankę Hufflepuffu kręcąc głową. Rozkazała jej gestem aby się położyła na łóżku. Zniknęła na chwilę na zapleczu by przygotować pewien wywar. Kiedy wróciła podała fiolkę i spoglądała na dalsze poczynania Joelle.
- Wypij do dna na raz. – zachęciła ją pielęgniarka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Joelle Bailey

avatar

Liczba postów : 56

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Sro Kwi 08, 2015 9:38 am

Spuściła tylko wzrok kiedy pielęgniarka się jej spytała co się stało. No dobra, była jej trochę głupio, że tak się dała wrobić ale przy innych uczniach starała się tego nie okazywać. Próbowała nawet zamachać swoim psim ogonem, ale wcale nie było to takie łatwe.
Czym prędzej poszła na łóżko, wybierając takie ukryte za parawanem, coby więcej osób nie przychodził i się nie pytało co z nią. Schowała się pod kołdrę aż po czubek głowy, wyglądając dopiero gdy wróciła pielęgniarka. Posłusznie wypiła zawartość fiolki. Oby to tylko nie był przemieniony Irytek...
- Długo to tak będzie? - chciała wiedzieć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _




(...) ale rzecz w tym, że trudno całkowicie zrezygnować z bajek,
bo prawie każdy nadal chowa w sobie iskierkę nadziei,
że któregoś dnia otworzy oczy i to wszystko stanie się prawdą.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2233-joelle-bailey#42180
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pon Kwi 13, 2015 12:06 pm

PRAKTYKI
1. Gabriella M. (Medyczny)
2. Tatyanna B. (Medyczny)

Sesja 1

Pielęgniarka otrzymała informacje o praktykach studenckich. Dwie uczennice miały wykazać się swoimi umiejętnościami pomocy innym. Ciszyła się, że aż tylu młodych ludzi pragnie nieść pomoc innym. Było to niezwykle potrzebne w tych czasach. Kobieta uśmiechnęła się do dziewcząt, które pojawiły się niedługo po czasie wyznaczonym przez Kolegium.
-Witajcie, witajcie.-przywitała się zapraszając ich do sali i ukazując, gdzie teraz będą pracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pon Kwi 13, 2015 7:53 pm

// Sesja dla Joelle //

Pielęgniarka spojrzała na Puchonkę z niedowierzaniem. Naprawdę mało co obchodziło ją w tym momencie jak ona się doprowadziła do takiego stanu. Priorytetem było niesienie pomocy uczniom, a nie jeszcze bardziej ich dobijać.
- Poleżysz tutaj maksymalnie trzy dni i powinno być okej. A teraz pij. – powiedziała i zachęciła ją uśmiechem. Następnie przespacerowała się do innych chorych. W końcu nie tylko Joelle czekała na to aby się nią zająć. Są też inni pacjenci wymagający pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Joelle Bailey

avatar

Liczba postów : 56

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Wto Kwi 14, 2015 11:18 pm

Z każdym dniem robiło się coraz lepiej. Joelle cały czas spała, gapiła się w sufit albo ewentualnie coś czytała. Parę razy ktoś do niej przyszedł, ale za każdym razem (nawet kiedy do szpital wchodziła całkiem obca osoba), cała chowała się pod kołdrą. Trochę zafascynowana patrzyła, jak jej ciało wraca do normalnego wyglądu. Szkoda, że nie mogła być animagiem, tylko taką imitacją zwierzaka.
Wreszcie trzy dni minęły i całkiem już ludzka Jo, udała się do swojego własnego łóżka i dalszego życia w Hogwarcie.

zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _




(...) ale rzecz w tym, że trudno całkowicie zrezygnować z bajek,
bo prawie każdy nadal chowa w sobie iskierkę nadziei,
że któregoś dnia otworzy oczy i to wszystko stanie się prawdą.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2233-joelle-bailey#42180
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pon Kwi 20, 2015 6:24 pm

Dziewczyna czekała na praktyki praktycznie od początku roku akademickiego. Nauczyła się bardzo wiele, więc przydałoby się wykorzystać cała wiedzę w praktyce. Zaklęcia, eliksiry... opatrywanie ran.
W sumie liczyła na coś większego, może praktykę w szpitalu świętego Munga, w końcu tam znajdowali się najwspanialsi, najbardziej utalentowani magomedycy.
Choć Hogwart nie był najgorsza opcją, trochę się zawiodła. Była jednak, jak to miała w zwyczaju na czas. Czy wspominałam już, że panna Morton nienawidziła spóźnialskich i sama tej zasady niesamowicie mocno przestrzegała.
-Dzień dobry. Co dzisiaj będziemy robić?-zapytała pielęgniarki uśmiechając się do niej szeroko. Nie musiała wywierać pierwszego, dobrego wrażenia, w końcu znała się doskonale z panią Pomfrey.
Zazwyczaj przebywając w Hogwarcie dziewczyna przesiadywała podczas wolnych przerw właśnie pomagając. Przekrzywiła głowę przyglądając się kobiecie.
Westchnęła widząc stertę kartotek znajdujących się na biurku kobiety. Czyżby to właśnie było jej pierwsze zadanie. Nie podobało jej się to. Stanowczo nie...
Ale nic niestety nie mogła na to poradzić. Takie było życie.
Powrót do góry Go down
Tatyana Blythe

avatar

Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Sala chorych    Pon Kwi 20, 2015 8:03 pm

Pojawiła się w skrzydle szpitalnym parę minut po ustalonej godzinie. Tak spóźniła się, ale oczywiście nie umyślnie, po prostu trochę się pogubiła. Może wyda się to niektórym śmieszne, no ale w końcu ona była tutaj pierwszy raz. Nigdy nie sądziła, że uda jej się tutaj trafić, w końcu naukę skończyła już dawno, no a o praktykach w Hogwarcie nawet nie pomyślała. Z jakiejś przyczyny myślała, że może uda jej się dostać je w Mungu. Weszła do sali, rozejrzała się dookoła. Dziewczyna, która miała odbyć z nią praktyki już się tu znajdowała. Popatrzyła na kobietę, uśmiechała się. Tatyana odetchnęła, może nie będzie tak źle. - Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie, nieco się pogubiłam - przyznała, jednocześnie rumieniąc się na twarzy. Spojrzała na Gabrielle, kojarzyła ją oczywiście z Kolegium, uśmiechnęła się do niej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Tatyana Blythe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3202-tatyana-blythe
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala chorych    

Powrót do góry Go down
 

Sala chorych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: III piętro :: Skrzydło szpitalne-