a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Pokój Życzeń
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Pokój Życzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Pokój Życzeń   Czw Lis 20, 2014 8:54 pm


Znajduje się w bardzo ciekawym miejscu. Dokładnie pod podłogą salonu w Akademiku im. Hugona Rockwilld'a. Prowadzą do niego schody do podziemia, a dotrzeć do nich można za pomocą tajnego przejścia w regale z książkami. Działał na podobnej zasadzie co Pokój Życzeń w Hogwarcie. Przed zejściem, trzeba było wyimaginować sobie co też miałoby się znajdować w jego wnętrzu. Na tę okazję pojawiła się tam okazała sala, z wysokimi marmurowymi schodami, które prowadziły do akwenu wodnego, w którym co bardziej śmieli mogli się nawet wykąpać. Na największej wyspie okolonej wodą ze zbiornika wodnego znajdował się parkiet, który wyglądał jak wyciągnięty prosto z Balu Halloween'owego w Hogwarcie. Podest na którym powinna znajdować się kapela był pusty, ponieważ Syriusz nie zdążył żadnej wynająć. Wszędzie rozstawione były natomiast głośniki wysoko i niskotonowe, z których wydobywała się już powoli skoczna muzyka. Na mniejszej wysepce, oddzielonej podobnie jak parkiet od schodów ozdobnymi pomostami, znajdował się bufet wraz ze stolikami z wygodnymi sofami, przy których można było napić się alkoholu albo po prostu "zimnych napojów". Różnego, rodzaju. Tak bardzo różnego, że gdybyzobaczył, to jakiś nauczyciel z Hogwartu, Syriusz miałby szlaban do końca życia za zaproszenie tylu uczniów w takie miejsce. W końcu miał to być magic projekt x, trzeba było poczekać właśnie na gości! Którzy powoli zaczynali gromadzić się w salonie, sądząc, że balony to będzie ich jedyna rozrywka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Lis 25, 2014 1:00 am

Kręciła się gdzieś niedaleko Syriusza, przypatrując się jak wita gości, nie chcąc tracić go z oczu. Na samo wspomnienie chwil na stacji robiło jej się gorąco, a oczy jej błyszczały. Nie mogła się napatrzeć na Blacka, a zresztą oficjalnym wytłumaczeniem (jakby się ktoś pytał dlaczego ciągle mu towarzyszy - przecież nie powie, że ciągle ma ochotę przyciągnąc go do siebie i pocałowac namiętnie na oczach wszystich) mogło być to, że po prostu nie było osób, z którymi mogłaby sobie porozmawiać. Jeszcze bardziej gorąco zrobiło jej się, kiedy usłyszała słowa Syriusza w odpowiedzi na jej komentarz dotyczący lalki, bo od razu w myslach pojawiły jej się wiadome obrazki. Niewiele mysląc odszepnęła niemal figlarnie:
- Chyba będziesz mógł.
Na Merlina, serio? Naprawde to powiedziała? Boże, wyszła na jakąś bezwstydnice i miała ochotę stanąć w kącie, rzucić na siebie zaklęcie kameleona i wtopić się w ścianę. Dobrze, że przynajmniej tylko Syriusz to słyszał! Tylko co też on sobie pomyśli? A przecież była grzeczna, chłopcy be, fuj.. Dobra, taki żart, ale trzymała ich na dystans. Twierdziła, że związki powstałe z relacji "a co tam, bądźmy razem" nie wypalą, a już dawno nikt nie podobał jej się na tyle, aby uznała go za swoja parę. A co dopiero "poznawanie bliżej"! Jednak nic nie mogła poradzić, że na sam widok Syriusza serce biło jej mocniej i szybciej. Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?, zanuciła sobie w myslach piosenkę, którą kiedyś usłyszała. Cóz, stało się, słów nie cofnie, a nawet wewnętrznie nie chciała ich cofać.
Syriusz powitał jeszcze kilku gości i otworzył drzwi do tajnego pokoju. Shira otworzyła szeroko oczy.
- Jesteś niesamowity - powiedziała z podziwem. Chłopak zaprosił wszystkich do tamtego pokoju i Shira ruszyła w tamtym kierunku, choć dośc powolnym krokiem. Zdążyła zauważyć, że do salonu wpadła Lucy i Verónica! Pomachała z szerokim uśmiechem do dziewczyn, czekając, aż razem z Syriuszem przejdą do Pokoju Życzen.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sro Lis 26, 2014 7:36 pm

Na progu jeszcze poprawiła muszkę Lisa.
-Przekrzywiła się- wytłumaczyła nim zdążył zapytać, choć powód był zupełnie inny. Czuła się obco. Rozglądała się po sali i właściwie poza Is i Shirą nie widziała nikogo znajomego, dlatego idąc przez salon starała się trzymać jak najbliżej Lisa. Była zwyczajnie zagubiona, tym bardziej, ze… nie znała nawet solenizanta. Cały czas się zastanawiała skąd to zaproszenie. Od Kitsune wiedziała, że on i Syriusz się znają, bo Huncwot zagubił się kiedyś w okolicach jednego z wyjść z nory Lisa i został poniekąd wyznawcą półboga, choć jak dla Amelii wyglądało to bardziej na “ kumplów od kieliszka”.
Zaśmiała się cicho, gdy Łapa właściwie odskoczył od niej. Już ona wiedziała dlaczego i tylko rzuciła Lisowi spojrzenie pt” Weź nie przesadzaj”, ale jednocześnie uśmiechnęła się do obu uroczo, by po chwili wybuchnąć cichym śmiechem widząc minę Syriusza, gdy usłyszał jak działa kielich. Widać było, ze prezent się chłopakowi podoba, z czego bardzo się cieszyła, bo szczerze nie za bardzo miała pomysł co mu dać. Ogólnie historia prezentu dla Łapy była dość zabawna, a przynajmniej dla niej, mianowicie, gdy Lis dostał zaproszenie i zaczęli się zastanawiać co by dać chłopakowi, Amelia rzuciła “ Z tego co o nim słyszałam to by mu się przydał alkokielich bez dna” w żarcie, jednak Lis wziął to na poważnie i właśnie takie naczynie stworzył i jak widać całkiem dobrze trafili.
- Mniej niż się wydaje. Usilnie nie chce jeść z miski jak grzeczny lisek- zaśmiała się drapiąc Liska za uchem by się zbytnio nie złościł.
-Cokolwiek do niego nie wlejesz zmieni się w alkohol- rzuciła widząc jak Syriusz rozgląda się za jakimś napojem i podała mu butelkę z sokiem.
Przytuliła serdecznie Shirę ciesząc sie szczerze, ze tu jest. Dzięki obecności przyjaciółki czuła się nieco mniej obco.
- Nie bardziej niż ja widząc ciebie- ostatnie wydarzenia, jak na przykład przyjęcie u szkolnych duchów sprawiło, ze Krukonka stała się Amelii jeszcze bliższa.
-Ale co ty tu robisz? Czyżby…- Uśmiechnęła się do przyjaciółki spoglądając znacząco w stronę Syriusza.
-Ależ oczywiście…. Lisie przestań się objadać i zwróć swój szanowny łepek w moją stronę jeśli łaska- rzuciła w stronę Kitsune, któremu najwidoczniej zasmakowały ciasteczka, bo właśnie wylizywał talerz z ostatnich okruszków. Trzepnęła go w grzbiet nie przejmując się tym, ze mogłoby go to zaboleć. W końcu ma tak twardą skórę i gęste futro, ze mogłaby i nawet go czymś ciężkim z całej siły uderzyć, a i tak zapewne ledwie co by to poczuł. Chciała tylko zwrócić na siebie jego uwagę, teraz skupioną na łakociach.
-Lisie to moja przyjaciółka Shira, Shiro to …- umilkła na chwilę słysząc w swoich myślach głos Lisa, kiwnęła nieznacznie głową i w tym samym momencie Lis wyskoczył przez okno uprzednio niszcząc podłogę pazurem, a właściwie, jak podejrzewała rysując pod oknem jakaś pieczęć-...był lisi półbóg dziewięcioogoniasty Kitsune- dokończyła, po czym przeprosiła na sekundkę przyjaciółkę i podeszła do wciąż odbierającego życzenia Syriusza i przekazała mu szeptem wiadomość od Lisa, tak by tylko on słyszał. Zastanawiała się czemu Lis zwyczajnie nie odezwał się w myślach ich obojga jednocześnie oszczędzając jej zachodu, ale później to sobie z nim wyjaśni.
Wróciła do przyjaciółki ponownie przepraszając ją, że musiała ją opuścić na te kilka sekund.
Po chwili Lisek wrócił, tyle, ze nie koniecznie całkowicie.O ile się dobrze orientowała był w postaci astralnej, co by znaczyło, ze widzą go nieliczni…
-Kto cię widzi?-spytała go, a że stanął za Shirą wyglądało jakby to było pytanie do dziewczyny.
-Trudno to wyjaśnić, ale Lis stoi za tobą z tym, ze nie koniecznie widzialny- wytłumaczyła przyjaciółce swoje dziwne zachowanie po cichu, tak by tylko ona słyszała.Nikt poza tym nie musiał wiedzieć, że Lis znajduje się znów w salonie.
Zeszła z innymi do pokoju pod podłogą, który naglę się otworzył
-No to jest impreza w stylu Huncwotów nie ma co- rzuciła śmiejąc się w stronę Shiry.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
The author of this message was banned from the forum - See the message
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Lis 28, 2014 5:09 pm

Syriusz wiedział, że Shira, mimo, że nie okazuje tego jawnie, trzymała się blisko niego, kiedy witał swoich gości. Sytuacja na stacji była tak bajkowa i cudowna, że zdawało mu się, że to był tylko jakiś przyjemny sen. Stłumił sumienie, które podpowiadało mu, że to właściwie potoczyło się za prędko, albo właściwie w ogóle nie powinno się stać. Bo czy przy okazji czegoś nie zepsuł? Wyrzucił z głowy dosyć nieprzyjemne myśli, wcale nie uważał jednak, że zniszczył tym ich relację, a dziewczyna wydawała się podobnego zdania. Robił dobrą minę i uśmiechał się sympatycznie do każdej napotkanej osoby, ale tak naprawdę miał ochotę przyciągnąć do siebie Krukonkę i odciągnąć w głąb korytarza, po czym wycisnąć na jej ustach gorący pocałunek, ale nie taki jak na stacji, tylko namiętny, gwałtowny i głęboki, tak jak miał ochotę uczynić to od pierwszej chwili kiedy ją dziś zobaczył. Właśnie wyobrażał sobie, że oplata sobie jej długie zgrabne nogi wokół swoich bioder i przyciska do ściany. Te same, które miał okazję pooglądać sobie z interesującej perspektywy na urodzinach Jessi Mall, kiedy drużynowo grali w łapanie znicza. Wtedy przyjaciółka i ukochana Lunatyka właśnie go przejrzała, kiedy posadził sobie Shirę na baranach i biegał po pokoju trzymając ją za zgrabne łydki. Pominął wtedy jej słowa milczeniem, jednak teraz to wspomnienie właśnie do niego wróciło i mimowolnie uśmiechnął się pod nosem, kiedy panna Lovegood znów pojawiła się przy jego boku. Na odpowiedź dziewczyny do jego prowokującego komentarza dotyczącego lalki i Shiry poczuł, że zalewa go fala gorąca. Chyba będziesz mógł – te słowa odbijały mu się w głowie, tworząc swego rodzaju echo, z którego powodu Syriusz nie mógł już dłużej powstrzymać figlarnego uśmiechu.
- Właśnie mam ochotę zostawić tę imprezę w cholerę i to wszystko z Twojego powodu. – Rzekł po chwili milczenia, a raczej wyszeptał kącikiem ust, witając przy okazji kolejnego gościa szerokim uśmiechem i wyciągnięciem ręki. Nie dostrzegł przez to, że dziewczyna po swoich słowach mocno się zawstydziła, podświadomie jednak ujął jej dłoń w swoją i uścisnął, dając do zrozumienia, żeby dała odpocząć swojemu sumieniu i nie zadręczała się każdym słowem, którym wypowie. Oraz które powoli przyprawiało Łapę o przypływ gorączki. Znał stosunek Shiry do związków, trzymała większość facetów na dystans, chyba tylko z Lukiem jakoś bliżej się przyjaźniła, a może miała więcej przyjaciół, tylko o nich już nie wiedział. Nie mniej jednak jego stosunek do „bycia razem” był bardzo podobny, zawsze starał się trzymać dziewczyny na dystans. W pewnym stopniu w ogóle zdawał się nie zauważać, jak na niektóre wpływa. Żadnej jednak nie wykorzystywał w chamski sposób, mimo, że mniej lub bardziej zdawał sobie sprawę z ich „słabości”. Dlatego w sytuacji z Shirą nie chciał niczego przyspieszać, ani tym bardziej naciskać, pozwalając by sprawy toczyły się własnym rytmem. Właśnie skończył się witać z Lucynką, znaczy z Lucy Black oraz Verónicą i wpuścił gości do Pokoju Życzeń, specjalnie przygotowanego na tę okazję. Na słowa Shiry uśmiechnął się z zadowoleniem i mimowolnie wyprostował się i wypiął dumnie pierś.
- Cieszę się, że Ci się podoba. – Mruknął, czekając aż Shira skończy się witać z Verónicą, która była chyba też jej koleżanką. Puścił młode Gryfonki przodem, a te zbiegły jak małe dziewczynki, piszcząc z zachwytem na widok Sali. Syriusz uśmiechnął się pod nosem i kiedy skończył mówić nagłaśniając zaklęciem swój głos, objął Shirę w pasie i razem zeszli na dół.
Syriusz cieszył się, że zaprosił Amelię, mimo, że jej nie znał, ponieważ kiedy znalazły się z Shirą wzrokiem, zdawały się odprężyć i pierwsza trema pt „Na Merlina, przecież ja nikogo tu nie znam!” odeszła w niepamięć. Chociaż ta wydawała się najbardziej skupiona na obecności swojego lisiego towarzysza. Patrzył na to z rozbawieniem, nie przeszkadzając gołąbeczkom. Wtedy jednak Kitsune postanowił zmienić swoją „taktykę” i spojrzał z zaciekawieniem na reakcję Shiry, jak ta zareaguje na słowa Puchonki o półbogu. Wtedy zwrócił uwagę na Amelię, która zbliżała się wprost do niego i przekazała mu informacje od lisa, które notabene wcześniej słyszał, jednak kiedy skończyła mówić, spojrzał na dziewczynę i skinął głową, że zrozumiał. Amelia wróciła do Shiry a Syriusz właśnie prowadził je obie przez mostek nad basenem, pokazując drogę zarówno na parkiet jak i do bufetu. Machnął przy okazji różdżką, zgłaśniając muzykę dobywającą się z wielkiego gramofonu oraz głośników, te dwa sprzęty razem wyglądały trochę groteskowo, ale Syriusz lubił mieszać style i wcale się tym nie krępował. Kitsune wrócił pod postacią astralną i również z s z e d ł do Pokoju Życzeń, gdzie Syriusz zapraszał już pierwszych gości do tańca, a później do napicia się czegoś mocniejszego, ewentualnie w odwrotnej kolejności, jeśli ktoś nie miał odwagi tańczyć na trzeźwo lub przy zapalonym jeszcze świetle. Słysząc komentarz Amelii w stronę Shiry o imprezie w stylu Huncwotów, na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech.
- Dzięki, Amelio! – Zawołał do dziewczyny, żeby przekrzyczeć głośną muzykę i wręczył zarówno Puchonce jak i Krukonce po kolorowym i świecącym drinku, sięgając przy okazji do bufetu, z którego każdy miał prawo korzystać jak chciał. Mimowolnie zwrócił swoją uwagę na Kitsune, który powrócił, rozjaśniając większość Sali swoją niebieskawą postacią. Wywrócił oczami, kiedy ten przeszedł przez Shirę, co było odrobinę niekulturalne, czego Łapa nie omieszkał się zwrócić Półbogowi. Zwracanie uwagi bóstwu, a to Ci dopiero, na brodę Merlina! Kiedy ten zabrał głos i przedstawił sytuację Amelii, Syriusz tylko kiwnął głową, udowadniając, że on też widzi i słyszy lisa. Nie bardzo wiedział o co chodzi, skoro już prawie byli na środku Pokoju Życzeń, jednak nie przeszkadzał im w wymianie zdań. Skoro Kitsune nie może przekraczać tego znaku, to chyba powinien wracać. Jednak Syriusz wpadł na pewien pomysł, który brzmiał banalnie, ale wydawał się logiczny.
- A nie mógłbyś zrobić takiego samego znaku tutaj na dole? – Spytał, po czym przeprosił Shirę i pozostałych, ponieważ usłyszał sygnał, alarmujący, że zbliżają się kolejni goście. Czym prędzej wbiegł po białych marmurowych schodach (jak na załączonym obrazku) i wrócił do Pokoju Wspólnego, by przywitać Jessi, która właśnie pogrążona była w rozmowie z Remusem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Lis 28, 2014 9:45 pm

Wiedziała, ze Lis inaczej traktuje zazdrość niż chociażby ona, choć była zazdrośnicą jakich mało, dlatego starała się go za bardzo nie prowokować i ułagadzać przy każdej okazji. Przy okazji odkryła, że jej uśmiech ma spory wpływ na Lisa. Uspokajał się szybko i w pewien sposób łagodniał za każdym razem gdy się do niego uśmiechnęła. Jakby jej uśmiech go rozczulał d tego stopnia, ze nie potrafił się złościć. Cóż.. przydatna informacja. Którą już wykorzystywała. Bo czyż najlepszą bronią kobiety nie jest urok?
Inną bronią przeciw Lisowi było drapanie za uchem, co sprawiała przyjemność nie tylko jemu, ale i jej. Uspokajało ją i pozwalało się odprężyć.
Pokręciła karcąco głową, gdy Lis przeszedł przez Shirę.
-Mógłbyś nie wchodzić w moja przyjaciółkę. To niegrzeczne- spojrzała na lisa wymownie. Z zewnątrz na prawdę musiało to dziwnie wyglądać, szczególnie dla Syriusza, który także widział Lisa. No bo, ona przecież karciła boga, jakby nie było. I raczej nie wykazywała jakiegoś szczególnego szacunku względem jego osoby. Jednak dla niej to już było całkiem normalne. Szanowała Lisa, ale na swój własny sposób, który nie przeszkadzał jej traktować Lisa trochę jak niesfornego zwierzaka czasami, karcić go, krzyczeć na niego, żartować z niego, a nawet czasem zwracać się do niego w rybie rozkazującym. Uśmiechnęła się pod nosem, z trudem po wstrzymując śmiech na myśl, jakby ktoś zareagował jakby zobaczył czasem ich rozmowę, gdy można odnieść wrażenie, ze to Amelia rządzi i jest ponad Lisem, a nie on jako półbóg rządzi nią. Choć czy to nie było raczej trochę jak … partnerstwo. Oboje rządzili, tylko czasem któreś robiło to wyraźniej. Jakkolwiek dziwnie to brzmi.
Zatrzymała się w pół kroku słysząc słowa Lisa.
-No tak, pieczęć ma określony zasięg działania- rzuciła przypominając sobie naprędce zasady działania pieczęci użytej przez Lisa.
Spojrzała na niego unosząc lekko jedną brew…
-Coś sugerujesz Lisku?-spytała choć doskonale zrozumiała sugestie Kitsune. Sprawdzał ją.
Przyjęła od Syriusza kieliszek dziękując skinieniem głowy.
-Nie bardzo. Pieczęć musi zostać dosłownie wyryta gdzieś, a on teraz jest jakby duchem, nie ma ciała. Więc … właściwie sam nic za bardzo zrobić nie może- wytłumaczyła Syriuszowi, jeszcze zanim ten ruszył po następnych gości. Lis niewidoczny stał u wejścia, a ona razem z Shirą i jeszcze przed chwilą Syriuszem, rzeczywiście, popchnięta trochę przez tłum gości była już w sali.
-Chyba, ze mnie po instruujesz- powiedziała doskonale wiedząc, ze Lis mimo wszystko ją dobrze słyszy.
-Potrzymasz?- zwróciła się do Shiry stojącej wciąż obok podając jej swój kieliszek.
-A i zanim zapomnę… co powiesz, żeby jutro spotkać się i pogadać?- spojrzała wymownie w stronę Syriusza, wskazując na jaki temat dokładnie będzie chciała pogadać. Była bardzo ciekawa….
Podeszła do bufetu i zgarnęła ze stołu jakiś niewielki nóż, chyba do obierania owoców czy coś w tym stylu. Nie ważne, ważne, ze nadawał się do dłubania w podłodze.
Znalazła odpowiednie miejsce i z pozoru nonszalancko wyskrobała na podłodze pieczęć. W rzeczywistości bardzo starała się zrobić wszystko jak potrzeba, a tylko sprawiać wrażenie osoby, która świetnie wie co robi.
Gdy pieczęć była gotowa zakomunikowała to Lisowi i czekała, aż ten wyjawi jej inkantację.
-Oczekuję Wybitnego ma świadectwie, panie profesorze- zwróciła się do Lisa żartobliwie, odnosząc się do faktu, ze poniekąd był jej nauczycielem, a obecna sytuacja podchodziła pod test praktyczny nabytych umiejętności.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sob Lis 29, 2014 6:04 pm

Uśmiechnęła się szeroko, tym razem bez żadnego zawstydzenia. Ze słów Syriusza wynikało, że czuje podobnie jak ona. Odpowiadał jej w tym samym tonie, więc porzuciła skrępowanie. Oboje byli na razie trochę niepewni, sprawdzali siebie nawzajem, jak druga osoba zareaguje na słowa, gesty i czyny. Ona czuła się zawstydzona, nie wiedząc jak Syriusz potraktuje jej słowa, ale gdy zobaczyła, że nie ma nic przeciwko temu co mówi, ba, chyba nawet mu sie podobają była coraz bardziej pewna. Szkoda, że nie mogli teraz czytać sobie w myślach, bo zdaje się, że w tym wypadku naprawdę poszliby wgłąb korytarza, zostawiając wszystko za sobą. W tym momencie poczuła jego palce na swoich i również ścisnęła go lekko, wzdychając cichutko z zadowoleniem. Jeszcze nie zdążył przywitac następną osobę uśmiechnęła się szelmowsko, słysząc jego słowa, a serce niemal wyskoczyło jej z piersi.
- Później wszyscy giną w tłumie, nawet organizatorzy - szepnęła znacząco z błyskiem w oku. Tak, trzymała facetów na dystans, ponieważ czekała na tego odpowiedniego, co do którego mogłaby być pewna. Miała przyjaciół wśród płci męskiej, oczywiście, ale kogoś więcej..? Dawno takiego nie było. Zdawało jej się, że nie czuła czegoś tak silnego do kogokolwiek kiedykolwiek. Może dlatego, że teraz jest starsza?
- Tak, zostałam zaproszona przez Syriusza - zaśmiała się do Amelii, kiedy dołączyli do Puchonki i Lisa. Doskonale wiedziała o co chodziło Amelii, ale na razie trochę zaowalowała swoją odpowiedź. Nie wiedziała dokładnie jak Syriusz traktuje tą ich relację, ale coś czuła, że się dowie. Zresztą Shira też wiedziała jaki stosunek do dziewcząt ma Syriusz, więc skoro zachowuje się tak, jak zachowuje to jednak musi być coś powazniejszego. Ona sama wiedziała czego chce.
Patrzyła na Amelię z usmiechem, kiedy dziewczyna przedstawiała jej Lisa, który właśnie gdzieś zniknął.
- Miło poznać - rzuciła w powietrze, unosząc brwi. Przyjaciółka po chwili też zniknęła i Shira spojrzała zdziwiona na Syriusza, ale nie zdążyła się obejrzeć i Amelka wróciła, przepraszając i podając jej dziwną informacje. Odwróciła się do tyłu, gdzie rzeczywiście nikogo nie widziała i dziwnie czuła się, wiedząc, że stoi za nią jakiś niewidzialny rzekomy półbóg. Odwróciła się z powrotem.
- Hm - mruknęła, ale uśmiechnęła się promiennie, bo Syriusz właśnie objął ją w pasie i razem zeszli do Pokoju Życzeń. Czuła jakby do kogos należała i bardzo jej się to podobało, zwłaszcza, że osobą obok niej był Syriusz, którego ciepło niemal drażniło jej skórę. Przyjęła od niego kolorowego drinka, uniosła go lekko do góry i upiła łyka. Podrażnił jej nieco gardło, choć nie był mocny. Zdziwiła się, kiedy Amelia skarciła Lisa, że przez nią przechodzi. Co..? Nic nie poczuła, ale mimo wszystko poczuła się dziwnie. Machnęła jednak ręką, starając się o tym nie myślec.
- Nic się nie stało, ale mimo wszystko na przyszłość wolałabym, aby przechodził gdzieś obok, nawet jesli go nie widzę i nie czuję, tak z szacunku - zaśmiała się, aby nie zabrzmiało to złosliwie czy z pretensją, bo tak zabrzmieć nie miało. Słuchała ich wymiany zdań z niewidzialnym półbogiem, bo zdawało sie, że z ich trójki tylko ona go nie widzi. Taka dyskryminacja, no! Ale co się dziwić? Nie znał jej. Może kiedyś zasłuży, ha ha! Przyjęła od Amelii kieliszek zainteresowaniem, patrząc co przyjaciółka ma zamiar zrobić. Niemal zaczerwieniła się, kiedy dziewczyna zapytała czy mogą się spotkac, aby omówić wiadomy temat.
- Jasne, bardzo chętnie, wyślij mi sowę jak będziesz wolna! - uśmiechnęła się do dziewczyny. Kiwnęła głowa do Syriusza, który poleciał witać następnych gości.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Lis 30, 2014 12:54 pm

Syriusz ponownie znalazł się w Pokoju Życzeń prowadząc kolejny korowód gości. Przeprowadził ich przez mosty nad zbiornikiem wodnym przypominającym basen i zapraszał od razu na parkiet, ewentualnie do bufetu, jak komu bardziej pasowało. Nowi uczestnicy imprezy zeszli praktycznie parami, Dawn również przyszła z jakimś gościem, którego przywitał dopiero po akcji z Fawley'em i tylko ten ostatni zszedł do sali jako forever alone. Syriusz podszedł znów do Shiry i Amelii, które pogrążone były w rozmowie i nie przerwały jej podczas jego nieobecności. Spojrzał na wyryty na podłodze kolejny znak świadczący o ingerencji lisa i wywrócił oczami.
- To nie można było tak od razu? - Spytał, zachodząc dziewczyny od tyłu, tak, że w pierwszej chwili go nie zauważyły.
- Witam ponownie, drogie panie. - Rzekł z nonszalancją otaczając je ramionami i obdarzając zawadiackim uśmiechem. Wyszczerzył zęby widząc minę niewidzialnego lisa, do którego nie omieszkał się również zwrócić. Skinął do półboga głową, mrugając porozumiewawczo.
- Skoro część gości i tak nie będzie pamiętać rano tej nocy, to co Ci szkodzi być widzialnym ciałem astralnym? Nie uważasz, że tak byłoby praktyczniej? I upraszam na przyszłość, żebyś nie wchodził w zajęte dziewczyny, lisie! - Zaśmiał się i ujął dłoń Shiry odciągając ją przez tłum gości.
- Masz ochotę zginąć w tłumie razem z organizatorem? - Wyszeptał jej prosto do ucha i zaprowadził na sam środek parkietu, który był jeszcze pusty. Jednym machnięciem różdżki ustawił piosenkę zdatną do tańca i wyszczerzył zęby w uśmiechu, kiedy oboje zdali sobie sprawę, że rzeczywistość przeczy jego poprzednim słowom.
- Cóż, prędzej mi nogi odpadną, niż doczekam się, aż ten tłum się rozkręci. Chyba muszę wziąć sprawy w swoje ręce, nie sądzisz? - Rzekł ze śmiechem, po czym porwał dziewczynę do tańca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Lis 30, 2014 1:26 pm

Wszedł do środa naburmuszony, nie zwracając uwagi na swoje otoczenie i już zgromadzonych w środku gości. Wyminął stojącą obok grupkę i podszedł prosto do bufetu, który choć prezentował się okazale, był jednocześnie szalenie ubogi w napoje o zawartości alkoholu równej zero. Na szczęście jakimś cudem Christianowi udało się wygrzebać skądś butelkę dziwnie wyglądającego soku, który po spróbowaniu okazał się jakimś gazowanym świństwem, ale przynajmniej nie smakował jak poranne wymiotowanie w łazience po zbyt ostrej zabawie.

Porwał dwie butelki specyficznego trunku i zaszył się w jednym z foteli. Całą swoją postawą wysyłał jasny komunikat, by do niego nie podchodzić i go nie zaczepiać. Plusem całej sytuacji było to, że mógł się chociaż porządnie najeść na koszt Syriusza, a nawet mógłby złośliwie ten koszt przekroczyć. Rzucił kilka spojrzeń na zgromadzony tłumek, podpatrzył kilka dziewczyn, które niemrawo zaczęły się poruszać do puszczonej muzyki, ale żadna z nich jeszcze nie ruszyła na parkiet i dopiero na końcu przyjrzał się gospodarzowi, który ruszył ze swoją towarzyszką do tańca. Christian przesunął dłonią po brodzie, czując na skórze drapiące igiełki zarostu i z pochmurną miną upił kolejny łyk gazowanego napoju. Zawsze mogło być gorzej, pomyślał, obserwując jak do bufetu podchodzą kolejne osoby, mogliby kazać mi tańczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Lis 30, 2014 3:28 pm

Rzucił mordercze spojrzenie na Syriusza, bo oczywiście, musiał mieć za długi jęzor i o wszystkim jej powiedzieć.
- Kundlu, nie przesadzasz trochę? Dostałeś Amandę to powinienes się nią zająć -odpowiedział zgryźlwie jednak z usmiechem na ustach.
Wreszcie pojawił się i James w nieodłącznym towarzystwie swojej Lily, która nigdy, ale to nigdy się z nim nie umówi, jak się zarzekała. I jak tu wierzyć kobietom? No nie da się. W każdym bądź razie James dołączył swoje życzenia do tych co Lily i n ajwidoczniej począł szukać prezentu. Remus już się martwił, że ta sierotka zapomniała go zabrać gdy po wysypaniu miliona drobiazgów wciąż nie znalazł tego właściwego. Ale wreszcie udało mu się Łapsko dostał swoją kurtkę do motocykla. W pakiecie do rękawic od Jessi.
- Rogaty, a już się martwiłem, że Twój talent do zaniku pamięci się pogłębił, a tu prosze. Zaskakujesz mnie - stwierdził z uśmiechem.
Przeszedł go dreszcz od czubka głowy, po pępek podbrzusze i zatrzymał się na czubkach palców, gdy go pocałowała. Miał od razu ochotę zabrać ją stąd i zaszyć w cichym miejscu, z dala od wszystkich. Nie zmieniłoby to nawet to, że jego przyjaciel własnie stawał się pełnoletni.
- Gdybym chciał Ci to powiedzieć tutaj, to bym to zrobił - odpowiedział tajemniczo. Razem z Jessi podążył za Syriuszem, który tak jak Luniak przypuszczął miał cos specjalnego dla swoich gości. - Dowiesz się w swoim czasie - dodał jeszcze kradnąc jej całusa.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
The author of this message was banned from the forum - See the message
Tatyana Blythe

avatar

Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Gru 01, 2014 5:40 pm

Całkiem przypadkiem pojawiła się na imprezie urodzinowej Syriusza. Nie znała chłopaka, kojarzyła go, lecz nie miała dotąd okazji by z nim porozmawiać. Przechodziła obok, gdy zauważyła grupkę ludzi z chłopakiem na czele. Postanowiła przybrać się z nimi. Nudziła się sama w akademiku, więc można powiedzieć, że ta impreza tak jakby była jej wybawieniem. Miała nadzieję, że chłopak nie będzie miał jej tego za złe. Z tego co o nim słyszała nawet nie rozważała takiej opcji. Nie miała dla niego prezentu, nie wiedziała, że tu przyjdzie, więc postanowiła, że podrzuci mu go kiedyś przy okazji. Jeśli w ogóle zauważy jej obecność na jego imprezie lub w ogóle go pozna. Przystanęła w wejściu, rozglądając się dookoła. Musiała przyznać, że sala wyglądała niesamowicie. Sama również chciałaby mieć urodziny w takim miejscu. Weszła i od razu ruszyła w stronę bufetu, a dokładniej stołu na którym znajdował się alkohol. Bez zastanowienia sięgnęła po szklankę z kolorowym płynem i upiła z niej parę łyków. Spojrzała na parkiet, na którym obecnie znajdował się solenizant, wraz ze swoją towarzyszką. Uśmiechnęła się. No tak, kto inny ma rozkręcić imprezę jak nie organizator. Już po paru minutach, inni obecni w pomieszczeniu również tańczyli na środku parkietu, wokół głównej pary. Jej wzrok powędrował w stronę akwenu, ciekawiło ją czy ktoś później tam skończy. Obawiała się, że może to być ona sama. Ma słabą głowę, więc na co dzień stara się nie przesadzać z alkoholem. Jednak dzisiaj miało być inaczej, chciała się porządnie zabawić, a nie była pewna, czy na trzeźwo jej się uda.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Tatyana Blythe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3202-tatyana-blythe
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Gru 02, 2014 2:40 am

Verónica i Lucy rozglądały się po przygotowanej na imprezie sali prawie z rozdziawionymi ustami. Przechadzały się przez mostki prowadzące na parkiet, mniejsze wysepki, przeznaczone pewnie tylko dla par, podświetlone celowo światełkami no i do bufetu też, który był pełen napojów nie tylko alkoholowych. Dziewczyny, jeśli nie miały ochoty na nic mocniejszego, mogły poczęstować się kolorowymi bezalkoholowymi koktajlami lub bezalkoholowymi drinkami lub też po prostu sokiem dyniowym, czy szeregiem innych napojów. Kto co chciał to to miał. Muzyka grała głośniej, kiedy Syriusz i Shira jako pierwsi wyszli na parkiet. Verónica obserwowała chwilę przyjaciółkę, jak tańczy i doszła do wniosku, że musi w końcu ją porwać z rąk Syriusza, ponieważ właśnie zapowiadała się kolejna impreza, na której nie miały okazji się razem bawić. Pamiętała jednak, że to Lucy Black cichaczem wyciągnęła ją tutaj i była za to Gryfońskiej przyjaciółce niezmiernie wdzięczna. Każdy szlaban będzie mogła odpracować, byle tylko tu być i nie siedzieć w cichym nudnym dormitorium, kiedy inni świetnie się bawią. Właśnie popijały z Lucy swoje koktajle, kiedy przy stolikach pojawił się jakiś chłopak, wyglądający już raczej na studenta. Minę miał dosyć nietęgą i po chwili ukrył się za oparciem jednego z foteli, zjeżdżając plecami po oparciu po samą szyję. (W sensie tylko szyją się opierał o oparcie, hehe) Verónica rzuciła porozumiewawcze spojrzenie Lucy po czym dała jej znak, że chce do niego podejść i nim panna Black się obejrzała, została pociągnięta za sobą. Verónica wyjrzała zza oparcia na chłopaka, który zwrócony był do niej plecami i stwierdziła, że chyba go poznaje. Czy to nie ten Ślizgon, z którym parę lat wcześniej w najnudniejszą przerwę świąteczną jaką widział Hogwart(ponieważ wszyscy wyjechali do swoich rodzin) grała w bibliotece w statki, a potem zostali wyrzuceni przez bibliotekarkę? Po tamtym zdarzeniu drogi im się rozeszły, jednak kiedy Gryfonka sobie o tym przypomniała, czym prędzej opadła na fotel na przeciwko studenta, uśmiechając się tajemniczo, niczym Mona Lisa. Nie była przekonana do tego, by Fawley pamiętał w ogóle tamto wydarzenie i postanowiła to wykorzystać.
- Czemu masz taką pochmurną minę, Christianie Fawley? - Spytała głośno, aby przekrzyczeć muzykę. W tym samym momencie światła na sali przygasły, pozostawiając tylko te kolorowe migające w rytm muzyki. Verónica miała ochotę zatańczyć, ale prędzej wyciągnęłaby na parkiet Lucy Black, z którą zawsze potrafiła się dobrze bawić niż tę siedzącą chmurę gradową, ciskającą piorunami z oczu na lewo i prawo.

/nie mogłam się powstrzymać xD

//Hej nowa studentko! Syriusz przywita Cię jak dostanie odpis od Shiry! Razz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Dorcas Meadowes

avatar

Liczba postów : 368

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Gru 02, 2014 6:34 pm

Impreza w salonie nie trwała długo, zeszło się pare osób i solenizant otworzył przed nimi tajemny pokój, który niewątpliwie się przyda. Przecież jak jakikolwiek wykładowca coś usłyszy to mogą mieć problemy, fakt może i są dorośli, ale bez przesady, jeszcze sobie pomyśli, że chcą roznieść cały akademik, a wcale takich zamiarów nie mają, to miała być bardzo spokojna impreza. W pomieszczeniu było chyba wszystko. Chyba każdy alkohol jaki w ogóle istnieje, przekąski, ale Dorcas najbardziej podobał się parkiet, który był jej dzisiejszym celem, ale oczywiście najpierw  musiała zahaczyć o bar, gdzie sięgnęła po pierwszą lepszą szklaneczkę opróżniając ją za jednym razem, na końcu trochę się krzywiąc, kiedy poczuła smak alkoholu wymieszany z jakimś słodkim napojem. Nie spędziła tam więcej czasu niż było to potrzebne i szybko ruszyła na parkiet i zaczęła się poruszać w rytm muzyki. Nie przeszkadzało jej nawet, że tańczyła sama ze sobą, nie było za wiele osób, a nie będzie czekała wieków, aż ktoś łaskawie z nią zatańczy, co najwyżej porwie Lilkę jak gdzieś ja tu wyłapie, ale jak na razie nigdzie jej nie widziała... czyżby znowu się gdzieś zaszyła z Potteram... Na nią to zawsze mogła liczyć, nigdy jej nie było, kiedy jej potrzebowała, ale chyba powinna się do tego przyzwyczaić.
Postanowiła poszukać sobie nowych znajomych, spostrzegła przy barze jakąś nieznaną jej rudą dziewczynę, do której podeszła, po drodze biorąc szklankę z alkoholem.
-Hej! Jestem Dorcas!- Przywitała się z ciepłym uśmiechem.- Pierwszy raz cię chyba widzę...- Powiedziała bardziej do samej siebie starając się przypomnieć czy może jednak kiedyś ją widziała, a teraz robi z siebie idiotkę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


She is beauty, She is grace, She will punch you in the face.


Mean Girls:
 


Ostatnio zmieniony przez Dorcas Meadowes dnia Wto Gru 02, 2014 7:06 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3639-dorcas-meadowes
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Gru 02, 2014 7:03 pm

Przyglądał się uważnie każdemu, kto migał mu przed oczami, poruszając się po sali i podchodząc do bufetu. Z tego co zdążył zaobserwować, mało kto żałował sobie mocniejszych trunków, mimo że tylko część gości mogła legalnie spożywać alkohol. Z minuty na minutę był coraz bardziej zły na samego siebie, że dał się tu zaprowadzić jak ostatni baran, skoro mógł spędzić ten czas o wiele przyjemniej. Z ponurych rozmyślań wyrwało go dopiero pytanie, które padło nagle i nie wiadomo skąd. To nie wiadomo skąd Christian zlokalizował dopiero po chwili i okazała się nim dziewczyna, która zajęła miejsce w fotelu naprzeciwko. Coś w jego podświadomości zaiskrzyło i chłopak dopasował burzę ciemnych włosów do osoby, z którą spędził niegdyś zimową przerwę w zamku. Obok niej usiadła jakaś druga dziewczyna, której Christian jednak w ogóle nie kojarzył.

- Burburbur - zabulgotał w odpowiedzi, zanim uświadomił sobie, że ma w ustach porządny łyk napoju i jeśli nie chce się nim malowniczo oblać, to powinien go czym prędzej połknąć. Prawie się przy tym zachłysnął, bo płyn tradycyjnie wleciał nie tam, gdzie powinien i chłopak zaczął kaszleć. Dopiero gdy się uspokoił, spojrzał uważniej na przyczynę swojego nieszczęścia i zmrużył oczy, gdy światła przygasły. Świetny burdelowy klimat, pomyślał, Syriusz i jego specyficzne poczucie gustu równe dnu totalnemu. Ale czego innego mógłby się spodziewać po Blacku. Odstawił napój na podłokietnik, uznając, że stamtąd nie zrobi mu żadnej krzywdy i ponownie odpowiedział dziewczynie, tym razem już korzystając z bardziej znanego zasobu słów.

- Ponieważ jestem w miejscu, w którym nie chciałem być. - Rzucił ukradkowe spojrzenie na towarzyszkę swojej rozmówczyni, zastanowił się ułamek sekundy i dodał niepozornie: - Ale to się chyba właśnie zmieniło. - Uśmiechnął się nawet lekko, nieświadomym gestem przeczesując i poprawiając swoje włosy, co czasami zdarzało mu się robić w chwilach zdenerwowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Lily Evans

avatar

Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Gru 02, 2014 7:44 pm

Głównym pomysłodawcą odnośnie prezentu dla Black'a był James, niemniej jednak Lily nie mogła sobie niczego zarzucić i kiedy tylko kolejne to upominki zaczęły upadać na biedaczka, dziewczyna aż szalała z radości. Najważniejsze było to, że Syriuszowi się podobało. Nim Evans odkleiła się od przyjaciela, szepnęła mu cicho do ucha, co mogło jednak dla innych wyglądać co najmniej podejrzane.
- Spełnienia marzeń i aby pojawiały się co rusz inne, bo to jedyne co będzie z nami, cokolwiek by się działo.
Lily w końcu przestała robić za pijawkę. Syriusz zaprowadził ich do Pokoju Życzeń. Pierwszym wrażeniem rudowłosej było jedno wielkie: wow! Zapewne sama urządziłaby to skromniej... o wiele skromniej, ale nie miała co się przyczepić. Niczego nie brakowało, ludzi na parkiecie tym bardziej. Lily znacząco spojrzała na stolik pełen trunków, próbując oszacować, który to alkohol najmniej mógłby ją zamroczyć. Dziewczyna nie chciała tak szybko odpaść, a zarazem pokazać im, co potrafi podczas upojenia. Chyba nawet sam James nie wie... a jakby się jej przeraził i uciekł, gdzie pieprz rośnie? Lily z rozbawieniem odrzuciła tę myśl i prawie skocznie ruszyła do stolika, oczywiście nie oddalając się zbyt daleko od James'a. Co się działo z tą dziewczyną? Aż tryskało od niej dziwną energią!
Ucieszyła się, kiedy zauważyła bezalkoholowe koktajle. Na początku zacznie bardzo grzecznie... na początku! W momencie, kiedy delektowała się cudownym truskawkowym napojem, postanowiła, że odnajdzie w tłumie Dorcas... bo przecież tu była?! Musiała być! Uwagę jednak zwróciła jej para na środku parkietu. Lily oparła się o stolik i kręcąc głową dokładnie śledziła poczynania Shiry i Syriusza. Właściwie nie miała nic przeciwko, wyglądali naprawdę słodko.
- Może Shira okiełzna tego ogiera... - powiedziała cicho i wstrząsnęła ramionami w rozbawieniu. Niestety nie udało jej się odnaleźć wzrokiem Dorcas, ale to nic. Atmosfera stała się odpowiednia do tańca z Jamesem... Właśnie, gdzie jest mój rogacz?
- Wszyscy mi uciekają... - wymamrotała pod nosem i zaczęła się przedzierać w tłumie. Gdzieniegdzie kogoś kopnęła, bądź nadepnęła, dlatego co rusz z jej ust można było usłyszeć skromne "wybacz".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Tatyana Blythe

avatar

Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Gru 02, 2014 7:56 pm

Nie ruszała się z miejsca, w którym się znajdowała. Chciała iść potańczyć, ale to jeszcze nie teraz. Postanowiła, że najpierw jeszcze czegoś się napije. Nikt jej tu raczej nie znał, więc nie przejmowała się co inni sobie pomyślą, tym zajmie się w ciągu paru następnych dni, gdy przyjdzie jej kogoś poznać. Opróżniła szklankę i odłożyła ją na stół, sięgając w międzyczasie po następną. Podeszła do niej wysoka blondynka, przywitała się z nią. Zaskoczyło ją to, nie spodziewała się tego. Myślała że wmiesza się w tłum i po prostu będzie się dobrze bawić, pozostawiając niezauważoną. - Cześć! - uśmiechnęła się, upijając łyka ze szklanki. - Tatyana lub Tanya, jak wolisz. Miło poznać. - przyjrzała się dziewczynie, sprawiała pozytywne wrażenie. Również widziała ją po raz pierwszy w swoim życiu, ale nie dziwiło jej to, w końcu przeprowadziła się do Anglii całkiem niedawno. - Wiesz niemożliwe byłoby, żebyśmy się kiedykolwiek wcześniej widziały, niedawno przeprowadziłam się ze Francji. - szybko wytłumaczyła i dokończyła kolorowego drinka. Wiedziała, że jeśli wypije następnego to pomału straci kontrole i następnego dnia będzie się zastanawiała co robiła lub zadręczała wyrzutami sumienia. - To jest solenizant, prawda? - zapytała, wskazując na Syriusza. Chciała się upewnić, czy dobrze myśli. - Dobrze go znasz? - zadała kolejne pytanie. I jeśli dziewczyna odpowie twierdząco to zada jeszcze kilka. Może ona powie jej co takiego może sprezentować chłopakowi, chciała podarować mu jakiś prezent, chociaż drobny upominek. W końcu była to jego impreza urodzinowa, a ona na niej była i jak na razie nawet dobrze się bawiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3202-tatyana-blythe
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Gru 02, 2014 10:15 pm

Fawley do tego stopnia był pogrążony w swoim świecie, że dopiero po chwili zorientował się, że ma towarzystwo. Verónica unosiła powoli równo wymodelowane brwi, kiedy można było poznać po oczach chłopaka, że zaczyna sobie coś przypominać. Zanim jednak odpowiedział, nastraszył obie dziewczyny krztuszeniem się. Verónica przyzwyczajona od dziecka do tego, że w jej rodzinie byli albo lekarze mugole, albo uzdrowiciele jak jej brat, miała ochotę poderwać się z miejsca i trzasnąć kilka razy Fawley’a po plecach, aby ratować starszego znajomego. Sam jednak doszedł do ładu i dziewczyna nawet nie zdążyła ruszyć się z miejsca, odetchnęła z ulgą. Światła pogasły i Verónica rozejrzała się po Sali z zachwytem, zwłaszcza, że pod sufitem znalazły się balony z salonu, a w niektórych miejscach latały najprawdziwsze magiczne sztuczne ognie. Zwróciła ponownie uwagę na byłego Ślizgona, który zabrał głos, nie strasząc już tym, że utopi się w butelce kolorowego napoju.
- Wątpię, żeby ktokolwiek Cię do tego zmuszał. – Wyszczerzyła zęby w uśmiechu, widząc jednak, że chłopak zaczął zwracać uwagę na jej towarzyszkę. Zerknęła na Lucy i sprzedała jej kuksańca w bok. Jako jedyna w towarzystwie, która zdawała się znać ich oboje, postanowiła, że przedstawi ich sobie.
- Lucy, to jest Christian, studiuje, chociaż nawet nie wiem co, ale raz miałam z nim styczność podczas przerwy świątecznej kiedy jeszcze był w Hogwarcie. Christianie, to jest Lucy, moja najlepsza przyjaciółka w Gryffindorze, świetnie tańczy i jest genialna z zielarstwa. – Zaśmiała się, oczywiście żartując z tego ostatniego, wiedziała jednak, że Lucy się na nią nie obrazi, a przynajmniej taką miała nadzieję. Miała ochotę pójść potańczyć, ale nie wiedziała jak zacząć ten temat. Chciała iść z Lucy, ale Christian zdawał się zainteresowany jej osobą, więc nie chciała im przeszkadzać w zapoznawaniu. Rozejrzała się po Sali, która zrobiła się tłoczna. W jej zasięgu wzroku znajdowali się jednak sami studenci, z których pamiętała Lily Evans i Dorcas Meadowes, ponieważ niedawno jeszcze były w Gryffindorze, każda jednak miała własne towarzystwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Gru 02, 2014 11:24 pm

(Przepraszam Shira, że za szybko odpisuję, ale sama mówiłaś, żebym robił na bieżąco odpisy, a nie „eseje” xD)

Syriusz wirował z Shirą na samym środku parkietu, obkręcając dziewczynę zręcznie w malowniczych piruetach i obrotach. Momentami przechylał ją w tańcu tak, że włosami prawie omiatała podłogę. Nie musiała się jednak martwić, że w tym czasie ją upuści, trzymał ją mocno i po chwili znów tańczyli w najlepsze. Od samego początku chciał, żeby wszyscy się dobrze bawili, jednak nie mógł być we wszystkich miejscach na raz i trzeba mu to było wybaczyć. A że na własnej imprezie miał ochotę tańczyć właśnie z Shirą, to już tylko jego sprawa. Nie, żeby nie obserwował momentami tego co dzieje się na Sali. Widział jak naburmuszony Fawley z dwoma butelkami jakiś kolorowych napojów zaszył się przy jednym ze stolików. Nim najmniej zaprzątał swoje myśli. Zerknął na Jessi i Remusa, którzy tego wieczora byli nierozłączni. Łapa uśmiechnął się z rozbawieniem na wspomnienie słów Lunatyka, żeby zajął się lepiej swoim prezentem, a mianowicie Amandą, którą niefortunnie pozostawił samotną przy stole w salonie. Pomachał do przyjaciół i ponownie skoncentrował się na Shirze, którą właśnie przestał obracać ruchem swojej dłoni. Wyszczerzył do niej zęby w uśmiechu.
- Jak będziesz chciała się czegoś napić to powiedz. Idziemy, wypijemy i wracamy, bo ostatnim razem na Balu w Hogwarcie jak przepadliśmy w bufecie, to skończyła się cała zabawa! – Rzekł z rozbawieniem i przyciągnął delikatnie dziewczynę bliżej siebie, ponieważ muzyka zmieniła się na wolniejszą i automatycznie jego dłoń znalazła się na wcięciu jej talii, a drugą ręką ujął jej dłoń. Muzyka nie leciała przypadkowa, za każdym razem sterował różdżką przełączając lub podgłaśniając lub przyciszając muzykę machnięciem różdżki. Spojrzał w dół na dziewczynę, odnajdując w półmroku jej oczy i uśmiechając się figlarnie zbliżył swoje usta do jej ust i złożył na nich krótki, ale pełen pasji pocałunek. Oczywiście mógł go przedłużyć, jednak nie przepadał za robieniem tego na środku parkietu, gdzie ktoś stojący z boku (stawiał 99% prawdopodobieństwa, że byłby to Fawley, albo Dawn) stwierdziłby, że „O, wielki organizator zrobił imprezę tylko dlatego, żeby wymiziać się w tańcu”, albo coś w tym stylu. Nie żeby w ogóle się takimi stwierdzeniami przejmował, w tej chwili zapomniał bowiem o wszystkim. Muzyka jednak zmieniła się na bardziej skoczną i Syriusz przyspieszył, znów nie dając Shirze wytchnienia w energicznym tańcu. Kątem oka dostrzegł jakąś postać, której nigdy wcześniej nie widział. Widocznie informacja o jego imprezie dotarła też do innych studentów, z którymi nawet nie miał przyjemności się poznać. Ucieszył się z tego faktu i zanotował w pamięci, żeby przywitać dziewczynę, która przez chwilę wyglądała, jakby nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Jednak zaraz podeszła do niej Dorcas i pogrążyły się w rozmowie. Stwierdził to z radością, bowiem Dorcas zawsze była towarzyską osobą i nie miała problemów z zawieraniem nowych znajomości. Przynajmniej żadna nie będzie czuła się samotnie. Tak jak Amelia, która została sama, ponieważ Kitsune gdzieś zniknął. Syriusz miał ochotę przetrzepać lisowi futerko z tego powodu, jednak nie wiedział, jakby miał to zrobić, skoro ten zaczął się tego wieczoru zabawiać w ciało astralne. James i Lily oczywiście byli nierozłączni tego wieczoru, w końcu razem przyszli i Syriusz tylko czekał aż Rogacz wyciągnie w końcu Evans do tańca. Na Balu Halloweenowym bawili się niespecjalnie, teraz jednak wydawało się wręcz odwrotnie i Łapa się z tego ucieszył. Przypomniał sobie jak Lily przykleiła się wręcz do Syriusza, składając mu życzenia, co mogło wzbudzić podejrzane uczucia, jednak Syriusz wcale nie zauważył w tym nic zdrożnego. Wtedy oczy Lily i Syriusza się spotkały, bo Evans właśnie obserwowała ich taniec na parkiecie. Syriusz wyszczerzył zęby w uśmiechu i pomachał dziewczynie Rogacza. Wtedy też zauważył, że Verónica ciągnie Lucy w stronę Christiana Fawley’a, widząc to, wywrócił oczami, mając nadzieję, że ten nie zacznie przystawiać się do jego młodej i atrakcyjnej kuzynki. Jeśli tylko zobaczyłby taką sytuację, od razu wszedłby im w paradę. Widział jednak, że zachowują się grzecznie i rozmawiają przy stoliku, postanowił więc, że na razie odpuści, w końcu każdy ma prawo zawierać nowe znajomości. Wszystko to co właśnie obserwował, działo się w czasie jednego obrotu Shiry Lovegood, kiedy ta znów wylądowała w jego ramionach, odwrócił wzrok od pozostałych i skupił się tylko na niej, zaglądając w jej zielone oczy i uśmiechając się szelmowsko. Przyłożył sobie różdżkę do gardła, nagłaśniając swój głos zaklęciem, tak by wszyscy go słyszeli.
- Zapraszam do zabawy, nie ociągać się i nie podpierać ścian! - Rzekł ze śmiechem, a jego głos rozległ się po całej sali, zagłuszając na chwilę muzykę. Odjął różdżkę od szyi i nastawił nową piosenkę, zaskakując połowę sali, ponieważ był to mugolski hit (tak bardzo na czasie!  I love you xD ) ubiegłego roku. Zaczął tańczyć z Shirą i ku rozbawieniu dziewczyny, udawał przez chwilę, że to on śpiewa głosem wokalisty.

(A i tak pewnie wyjdzie esej xD) edit: no prawie Very Happy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sro Gru 03, 2014 11:49 am

Jego wewnętrzny bogin zatańczył salsę*, gdy Gryfonka przedstawiła swoją towarzyszkę. Pochylił się w stronę dziewczyn, licząc że Verónica rozwinie swoją myśl i opowie więcej o Lucy, ale dziewczyna ograniczyła się do zdawkowego zdania. Nie dosłyszał nazwiska, a może Verónica w ogóle go nie wypowiedziała, ale w tej chwili nie było to ważne. Z nieznanym sobie zainteresowaniem zaczął się kompletnie nieskrępowanie przyglądać Lucy, co zapewne musiało ją wprawić w pewne zawstydzenie. Dopiero po chwili ochłonął i z powrotem zwrócił się w stronę swojej rozmówczyni. Próbował przypomnieć sobie, co mówiła do niego wcześniej i odpowiedział:

- Faktycznie nikt mnie nie zmuszał, a moja obecność tutaj to wynik wyłącznie chwilowego zaćmienia umysłu, który kazał mi podążyć za stadem. Taki ze mnie baran - rozłożył rozbrajająco ręce w geście rezygnacji, ale na twarzy cały czas czaił mu się uśmiech, który przeczył tej deklaracji. Jednym machnięciem różdżki przywołał z bufetu trzy czekoladowe babeczki, które zręcznie przepłynęły między poruszającym się po sali towarzystwem i elegancko wylądowały na stoliku. Rozpakował jedną, obejrzał ją uważnie i ugryzł kawałek.
- Mmm, Black się postarał. Można jeść, są bezpieczne - mrugnął w stronę dziewczyn, popychając w ich stronę pozostałe dwie babeczki i powoli dokańczając swoją.


/* musiałem Razz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sro Gru 03, 2014 11:43 pm

- Chyba w to nie wątpisz - spojrzała na Syriusza z błyskiem w oku, odpowiadając na pytanie czy miałaby ochotę zniknąć z organizatorem. Ba! Jeszcze się pytał! Podrygiwała nogą w takt muzyki, a Syriusz jakby odgadując jej mysli porwał ją do tańca. Nie przeszkadzało jej to, że na parkiecie nie było prawie nikogo, zreszta nawet tego nie zauważała, skupiona w stu procentach na Blacku. Wiedziała już, że jest świetnym tancerzem i wirowała z przyjemnością w jego ramionach. Stawiała lekko stopy i obracała w piruteach, rozkoszując się tańcem. Miała nadzieję, że jednak ktoś tez wyjdzie na parkiet. Kątem oka zauważyła, że ktoś zachęcony ich tańcem drepcze nieśmiało w miejscu. Zwróciła ponownie wzrok na Syriusza, śmiejąc się z jego słów.
- Nie wiem jak to się stało! Chyba w dobrym towarzystwie czas szybciej mija! - powiedziała, ale mina jej na chwilę zrzedła, bo uświadomiła sobie, że impreza pewnie minie raz-dwa! Och, kochała Hogwart, ale wolałaby zostać tutaj, głównie ze względu na jedną osobę i tą odskocznię od codzienności. Aż jej ścisnęło serce, gdy pomyślała, kiedy zobaczą się ponownie. Rozchmurzyła sie jednak, porzucając ponure mysli. Na razie impreza dopiero sę rozkręcała, więc cała noc przed nią.
Piosenka zwolniła, a Shira poczuła na swojej talii dłoń Syriusza. Uśmiechnęła się delikatnie i uniosła twarz, aby spojrzeć w twarz chłopaka. Przytuliła się do niego w tańcu, kiedy pochylił się i złożył pocałunek na jej ustach. W tym momencie naprawdę zapomniała, że znajduje się w sali pełnej ludzi. Oddała pocałunek, który mimo, że był krótki ponownie wywołał burzę w jej sercu i szczęśliwa uśmiechnęła się do Blacka, mając ochotę przytulić go bardzo mocno. Tańczyli jednak dalej, a muzyka zmieniła się na szybszą i Syriusz ponownie obracał dziewczyną w licznych piruetach. Potem właczył inna piosenkę i Shira zaskoczona spojrzała na chłopaka. To mugolski hit, który Shira przypadkiem usłyszała w zeszłym roku i bardzo wpadł jej w ucho. Śmiała się głośno, kiedy Syriusz udawał, że on jest wykonawcą owej piosenki. W końcu sama zaczęła nucić pod nosem, bo tekst umiała już całkiem dobrze. I believe in you, you know the door to my very soul, you're the light in my deepest darkest hour, you're my savior when I fall. And you may not think I care for you, when you know down inside, that I really do, and it's me you need to show how deep is your love? Piosenka była wolniejsza i kołysali się powoli w tańcu, kiedy Shira nuciła słowa, patrząc prosto w twarz swojego partnera.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood


Ostatnio zmieniony przez Shira Lovegood dnia Czw Gru 04, 2014 12:09 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Czw Gru 04, 2014 12:06 am

Lucy zachwycona przyglądała się wszystkiemu na sali. Był naprawdę dobey klimat, wszystko urządzone idealnie i warto było wymknąć się z zamku, aby móc to zobaczyć i wziąć udział w imprezie. Syriusza porwał tłum, który składał mu zyczenia i tak dalej, i tak dalej. Przeszły się więc dalej z Verónicą, a Lucy myślała, że na pewno musi porwać kuzyna do tańca, chociaż jednego! Widziała, że Syriusz wrócił już do Pokoju i od razu porwał Shirę do tańca. Wiedziała, że jej ukochany kuzyn ma dobry gust - rude najlepsze, czyż nie? Zaśmiała się cicho na własne myśli. Lucy rozglądała się wokół, starając się pochłonąć każdy milimetr owej sali, aby móc wszystko dobrze wspominać, kiedy będzie siedziała w dormitorium, na lekcji albo - dajmy na to - odrabiała szlaban. Nie widziała nikogo znajomego (bliższego znajomego, bo sporo osób kojarzyła z Hogwartu) poza Potterem i całą jego zgrają, którzy dopiero co weszli i skierowała swe kroki za Verónicą, nie bardzo patrząc gdzie idą. W końcu zatrzymała się i nieomal wpadła na przyjaciółkę. Spojrzała zaintrygowaną co też ją zatrzymało. Verónica zatrzymała się przy jednym ze studentów. Jego twarz może gdzieś tam przemknęła jej na korytarzu, ale Lucy nie miała zbyt dobrej pamięci do twarzy. Wlatywały i wylatywały, któż bowiem ma wymagac, aby zapamiętała każdego kogo zobaczy? Uśmiechnęła się lekko, z wyrazem zdziwienia i ciekawości na twarzy, słuchając dziwnej wymiany zdań owej dwójki. Dowiedziała się, że chłopak ma na imię Christian. Ładnie. Nazwiska od razu zapomniała, ale co tam! Poszerzyła uśmiech i wyciągnęła rękę do chłopaka.
- Cześc, miło Cię poznać! - powiedziała szczerze. Każdą nowopoznaną osobę miło było poznać! Później mogła okazać się kimś zupełnie innym, ale dobrze jest poznawać nowe osoby. Dała Verónice kuksańca w bok, kiedy wspomniała o zielarstwie, ale roześmiała się perliście.
- To był jednorazowy wypadek! - zawołała, rozkładając ręce. Chwilowe lenistwo każdemu się może zdarzyć. Akurat nie zauważyła, że Fawley przyglądał jej się bezwstydnie, bo obserwowała ze śmiechem Syriusza, który wirował z Shirą na parkiecie. Chociaż wirowanie co do tej dość wolnej piosenki było zbytnim wyolbrzymieniem, w kazdym razie bawiło ją, kiedy udawał, że śpiewa, a Shira patrzyła na niego, śmiejąc się od ucha do ucha. Urocze! Zwrociła znowu wzrok na swoich towarzyszy. Uśmiechnęła się szeroko, kiedy student przywołał babeczki.
- Cudownie! Uwielbiam je, mogłabym zjeść tysiąc na raz! - zawołała i złapała babeczkę w dłonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Czw Gru 04, 2014 3:40 pm

Uśmiechnął się lekko, widząc z jakim entuzjazmem Lucy zabrała się za babeczkę. Kolejne machnięcie różdżki przywołało już nie trzy, ale całą tacę słodkości, która wylądowała na stoliku. Christian sięgnął po jedną z nich, ozdobioną cytrynowym lukrem i jakąś dziwną posypką.
- Jednorazowy wypadek brzmi zachęcająco - powiedział w stronę dziewczyny. - Lubię słuchać o uczniowskich wpadkach, przypominają mi, że nie jestem jeszcze taki stary - uśmiechnął się szerzej, strzepując przy okazji posypkę ze swoich wąsów. Babeczki były tak dobre, że chłopak był pewien, iż Syriusz nawet nie przyłożył do ich wykonania końca różdżki. Ta pierdoła sknociłaby nawet zwykłą herbatę. Dostrzegł zainteresowanie Lucy Syriuszem i spochmurniał na chwilę, ale zaraz twarz znów mu się rozpogodziła. To w końcu z nim siedzą przy stoliku, a nie adorują Gryfona, stojąc w kolejce do tańca.

- Rozumiem, że przyszłyście razem, ale chyba nie jako para, co? - zapytał podejrzliwie, chociaż był pewien, że zna odpowiedź. Powłóczyste spojrzenia, jakie dziewczyny rzucały kolejnym chłopakom w zasięgu wzroku były na to wystarczającym dowodem. W tej chwili był zły na siebie, że jednak nie założył czegoś bardziej eleganckiego. Mógłby chociaż wyglądać, jakby znalazł się tu w jakim celu, a nie całkowicie przypadkowo. Sięgnął po trzecią babeczkę, obiecując sobie, że jutro z samego rana przebiegnie dodatkowe dwie mile, by spalić do cukrowe paskudztwo. Ale teraz postanowił się nie ograniczać. Podsunął tacę bliżej dziewczyn, zachęcając je tym gestem do skorzystania z okazji, zanim ostatnie babeczki znikną w jego ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Czw Gru 04, 2014 4:51 pm

Zmierzyła Lisa wzrokiem. Dostrzegał bardzo dobrze dwuznaczność swoich słów, jednak nie zwracała na to uwagi, by zapobiec wpłynięciu na policzki czerwieni, która wraz ze słowami Lisa przyozdobiła jej lico, o czym doskonale wiedziała czując jak robi jej się lekko gorąco twarzy. Skryła rumieniec pod kotarą swoich loków spuszczając lekko głowę.
Akurat, gdy dumna kończyła pieczęć Lisa zakomunikował, że musi iść. Uśmiechnęła się do niego smutno, gdy próbował się do niej przytulić, co oczywiście było niewykonalne, gdyż był bytem bez cielesnym. Nim zdążyła wymamrotać ciche pożegnanie, już go nie było. Wstała z ziemi, na której uklękła by wyskrobać znak i ruszyła w stronę bufetu. Nalała sobie jakiegoś napoju, sama nie wiedziała co to
Stanęła gdzieś z boku i obserwowała tańczących. Uśmiechnęła się ciepło widząc Shirę. Dziewczyna wyglądała na szczęśliwą.
Poza Krukonką Amelia nie znała tu w tej chwili właściwie nikogo. Czuła się trochę wyobcowana. Nie miała odwagi podejść do nikogo i zagadać, była na to zwyczajnie zbyt nieśmiała. Tym bardziej, że większość obecnych wydawała się znać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Czw Gru 04, 2014 5:04 pm

Jessi dała się zaprowadzić do tajemnego Pokoju Życzeń, do tej pory wydawało jej się że jedyny taki pokój znajduje się w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart! Cóż nie było to dla niej znowu jakieś tam wielkie zdziwienie czy szok ale jednocześnie nie można było ukryć lekkiego niedowierzania.
Oczywiście sala była wystrojona w iście Syriuszowym stylu. Black porwał Shirę do tańca a Jessi odprowadziła ich wzrokiem na parkiet. Parkiet który był taki sam jak podczas Halloween w zamku! Ktoś tu widać miał dobre wspomnienia z tej zabawy.
Sama Jessi miło wspominała zabawę z przyjaciółmi jednak żałowała że jej chłopak nie dotarł na to przyjęcie. Tak, czy inaczej najciekawsza cześć tego wieczora miała i tak miejsce w miodowym królestwie! Zapasy z tej wyprawy jeszcze się gryfonce nie skończyły.
- Jestem ciekawa co ty też znowu wymyśliłeś. -  Obdarzyła Remusa swym najpiękniejszym uśmiechem i pociągnęła w stronę na prawdę porządnie zaopatrzonego barku.  Tak nie mogła nudzić się ze swoim chłopakiem, nie mogła się już doczekać świątecznej przerwy podczas której będą mieli w końcu więcej czasu dla siebie.
Jessi popatrzyła po sali, wszyscy jakoś się rozpełzli jak to na tego typu zlotach zawsze ma miejsce. Jednak Mall miała na ten wieczór konkretne plany, chciała się dobrze bawić i napić ze swoimi przyjaciółmi!
- Kochanie napełnij kieliszki dla mnie, dla siebie no i dla Syriusza i Shiry. Jamesa i Lilki nie widzę więc jak przyjdą to dostaną. - Ruszyła przed siebie do tańczącej parki. Oczywiście zanim przebiła się przez tłumek usłyszała głos Syriusza zachęcającego do wspólnej zabawy. Dziewczyna tylko wywróciła oczami i już była tuż za plecami Syriusza tak że tylko Shira mogła ją w tym momencie zobaczyć.
- Mam dwa pytania Panie Black! - zawołała mu prosto do ucha i zaśmiała gdy ten podskoczył niemal wpadając na nią.
- Po pierwsze czy chcesz zamęczyć Shirę? A po drugie czy na prawdę myślałeś że zaprosisz mnie na przyjęcie i się ze mną nie napijesz? - nie czekała na odpowiedź tylko chwyciła przyjaciela za nadgarstek i pociągnęła w stronę bufetu gdzie Remus już czekał na nich z napełnionymi kieliszkami.
Gdy tylko znaleźli się we wspomnianym miejscu stanęła blisko swojego chłopaka lekko  i trochę zaczepnie opierając się o jego bok biodrem.
- No to kto wznosi pierwszy toast? Może organizator? - zapytała wkładając Shirze i Syriuszowi kieliszki w dłonie. Za ich plecami dostrzegła samotną postać którą przecież znała. Ruszyła więc w stronę Amelki i przyciągnęła ją do reszty towarzystwa.
- Nie masz chyba zamiaru pić sama co? Bo ja mam zamiar napić się dziś z wszystkimi obecnym w tej sali. - puściła puchonce oczko i wróciła na swoje miejsce tuż przy ukochanym.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   

Powrót do góry Go down
 

Pokój Życzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Pokój Życzeń
» Pokój Życzeń
» Pokój Życzeń
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Strefa mieszkalna-