a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Pokój Życzeń - Page 3
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Pokój Życzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Gru 16, 2014 11:48 pm

- Pewnie, że mam swoje sposoby - poruszała znacząco brwiami z przebiegłym uśmiechem. - Poza tym co nam robi kilka szlabanów więcej, oj tam - przewróciła oczami. - Tylko chyba nasz prefekt dostanie białej gorączki, więc miejmy nadzieje, że nic się nie wyda - westchnęła, biorąc bez zastanowienia kolejną babeczkę. Najadła się już jednak, więc obiecała sobie, ze ta będzie ostatnia!
- Demoluje wiele rzeczy i to często całkiem niespecjalnie! Zwyczajna pierdoła ze mnie - roześmiała się wesoło. - Więc jeśli chcesz jeszcze kiedyś mnie spotkać to musisz się przygotować na zniszczenia - zwróciła się do Christiana z szerokim uśmiechem. Jakby na potwierdzenie jej słów oparła się dłonią o stolik, ale ręka ześlizgnęła jej się z blatu, powodując nagłe zachwianie się dziewczyny. Wróciła do poprzedniej pozycji z lekko zażenowanym uśmiechem. - A nie mówiłam? - zapytała, jakby udowadniała to, że mówiła prawdę.
Już chciała lecieć na parkiet, ale nastąpiło przemówienie Syriusza i toast. W końcu jednak udało im się wyrwac na parkiet, a Verónica porwała przy okazji Shirę. Lucy zaczęła tańczyć do skocznej melodii, gdy zauważyła, że Christian niepewnie stoi na parkiecie gotów się wycofać!
- Nie ma pomocy, dostałeś się w moje ręce i nikt Cię nie uratuje! - powiedziała złowieszczym tonem, ale wesołe ogniki w jej oczach zepsuły efekt. Złapała go za rękę i wciągnęła w ich "kółeczko". Podrygiwała w miejscu, aby móc rozmawiać z Fawleyem.
- To nie takie trudne, a taniec jest cudowny! - wyrzuciła ręce w górę, a że trzymała za rękę Christiana i jego dłoń wystrzeliła w powietrze. - Możesz tańczyć sam albo ze mną - powiedziała do niego, wbijając wzrok w jego twarz, a na jej własną wysunęło się kilka kosmyków z misternie upiętego na głowie warkocza. Zdmuchnęła rude pasma z czoła, ne przejmując się fryzurą. I tak do końca imprezy może się popsuć, trzeba zrobić dobre pierwsze wrażenie, potem już można wyglądać gorzej!
Usłyszała jakieś poruszenie w bufecie i spojrzała w tamtą stronę, gdzie zauważyła Lupina, który prosił Jessi o rękę. Lucy uśmiechnęła się szeroko.
- To takie romantyczne! - zawołała po czym zobaczyła, że Remus chwieje się pod wpływem wypitego alkoholu. - No, może nie do końca, ale widok zakochanych par od razu poprawia mi humor! - powiedziała, ale powróciła wzrokiem do studenta, a scena, którą przed chwilą zobaczyła wyleciała jej z głowy. - Tańcz! - zażądała ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sro Gru 17, 2014 11:57 am

Gdy tylko zapytała co dalej robią kieliszki Remusa poleciały gdzieś w siną dal co wywołało u niej istny atak śmiechu. Ostatni raz widziała go w takim stanie... Nie mogła sobie teraz przypomnieć kiedy to było! Znaczyło to o tym że bardzo, bardzo dawno. Podczas jej urodzin również sporo wypił ale jakoś trzymał fason a teraz po prostu miał już dosyć. Trochę to zadziwiło Jessi przecież podczas zabawy wcale nie wypił aż tak dużo żeby było to ponad jego siły. Może wypił coś zanim ona się zjawiła? Wszystko możliwe a tego Jessi nie brała przecież pod uwagę. Gdyby tak było z pewnością już jakiś czas temu porwała by swojego chłopaka do tańca żeby pozbył się nadmiaru alkoholu.
Do tego słowa że zabawa dopiero się zaczyna. Ten Remus.
Wtedy też skoczył na stół, może powinna była go ściągnąć ale pamiętała z jednej z imprez w pokoju wspólnym jak wypity delikatnie mówiąc Remus wskoczył na stolik i śpiewał jakieś mugolskie pioseneczki o majteczkach w kropeczki i lodach na patyku. Nie miała zamiaru przerwać mu występu. Wręcz przeciwnie wyciągnęła różdżkę i zrobiła dla niego jeszcze więcej miejsca na "scenie" aby przypadkiem nie wytłukł całej zastawy, Syriusz może i uwielbiał ich wszystkich ale jeżeli przyjdzie mu się tłumaczyć dla czego nie oddał wszystkich szkieł z pewnością wywinie im taki numer że popamiętają na długo a tego dziewczyna chciała uniknąć.
Czuła że część osób w sali zaczyna się odwracać w ich stronę, to rozochociło jej chłopaka. Nie ma to jak porządna widownia.
Remus wzmocnił swój głos zaklęciem i zaczął... przemawiać? Momencik coś tutaj nie pasowało czyżby kolejny toast?
Kolejne jego słowa sprawiły że przypomniała jej się pewna sytuacja " Chciał bym wykrzyczeć całemu światu jak bardzo cię kocham" No i proszę jej chłopak właśnie spełniał swojej marzenie! Może nie był to cały, cały świat ale cały ich świat prawie cały!
Uśmiechnęła się szeroko do swojego chłopaka który zapewniał wszystkich o swojej miłości, teraz już każdy patrzył się na to ale Jessi miała to w nosie wydawało jej się to takie słodkie. Podobno co człowiek myśli po trzeźwemu to mówi po pijanemu. Akurat to że Lupin bardzo ją kocha było jej wiadome ale miło jest usłyszeć coś takiego olejny raz a wtedy...
- Co? - wyrwało jej się bezwiednie w głębokim szoku jaki wywołały jego kolejne słowa. Czy on się właśnie oświadczył? Spodziewała się wszystkiego nawet wtargnięcia na imprezę górskiego trolla ale nie czegoś takiego. Muzyka przestała grać a wszystkie oczy wpatrywały się w nią. A co z Jessi? Przez jakieś trzy sekundy otwierała i zamykała buzię jak ryba wyrzucona na brzeg jednak nie było słychać żadnych słów. Kiedy pierwszy szok w końcu minął po prostu się uśmiechnęła.
- Wyjdę za Ciebie a za kogo myślałeś że bym miała wyjść? - zapytała z żartem, choć do śmiechu jej w tym momencie nie był ani trochę jednak nie dała tego po sobie poznać. Co ten Remus wyprawiał? Inaczej mieli zaplanowane, zakaz spożywania alkoholu do końca życia! Wtedy też w jej uchu rozbrzmiał gwizd, odwróciła się i zobaczyła że to James który od razu zaczął śpiewać gorzko! Zwróciła wzrok w jego stronę ale ten śmiał się tylko rozbawiony i śpiewał coraz głośniej a wraz z nim cały tłum gości. Do jej uszu dotarł kolejny znajomy głos był to Syriusz który zbliżał się do nich skierował się do Remusa i zaczął ściągać go ze stołu! To akurat ucieszyło pannę Mall. Nikt nie wpadł ba pomysł by to Jessi wsadzić na stół do Remusa jak nic pewnie by spadli bo chłopak chwiał się niebezpiecznie już stojąc tam sam.
Gdy tylko Remus stanął na ziemi Syriusz zmienił przyśpiewkę. Dopominali się tych buziaków więc nie było innego wyjścia. Podeszła do swojego chłopaka i złapała go za krawat po czym przyciągnęła do siebie i dała mu buziaka szepcząc przy okazji żeby tylko on słyszał.
-Gdybym tak bardzo cię nie kochała to właśnie bym cię zamordowała. - Gdy oderwała się od ukochanego Syriusz oczywiście wyskoczył z kolejną pieśnią! Skąd on je wszystkie znał? Był nieźle przygotowany!
- Syriusz za te przyśpiewki dostaniesz na święta ode mnie specjalny prezent. Skarpety! Dziurawe niestety. - wytknęła w stronę przyjaciela język. Rozglądając się po pomieszczeniu, oczywiście nie puszczając dłoni Remusa przez cały czas żeby jej gdzieś nie zniknął.
Część osób już wróciła do zabawy, część obserwowała co dalej, inni już komentowali to wydarzenie jednak wydawało się że impreza wraca na swoje tory.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Czw Gru 18, 2014 1:56 pm

Remus zorientował się, że przesadził. Zanim jednak to do niego dotarło, zdążył zrobić z siebie niezłe pośmiewisko jak mniemał. Od samego początku tej imprezy wiedział, że nie powinien tyle pić, a najlepiej w ogóle, bo to mu zdecydowanie zaszkodzi. Nie chciał wyjść na mięczaka czy ponuraka, a poza tym świętował urodziny przyjaciela, musiał się napić. Zapomniał tylko, że nie może pić, aż tak dużo. W każdym bądź razie, kiedy już wypowiedział głośno swoją miłość do Jessi i poprosił ją o rękę przy wszystkich, głupkowato się uśmiechnął, bo nic innego mu nie pozostało. Rozglądał się tylko i napotkał mnóstwo spojrzeń skupionych na sobie, ale w sumie czego on się spodziewał? Że wejdzie na środek stołu, wzmocni głos, wyzna miłość i oświadczy się swojej dziewczynie jednocześnie pozostając niezauważonym? Najchętniej zapadłby się pod ziemię razem z tym stołem, zniknął z powierzchni ziemi, z pola widzenia. Rozejrzał się po ludziach, a na twarzy pojawiał mu się coraz to pogodniejszy uśmiech jak szum w głowie się nasilał. Syriusz i James o mało nie podusili się ze śmiechu, ale Remus nie myślał teraz o tym, co zaczną mu jutro gadać i że będą mu do końca życia przypominać jaką to piękną akcję odwalił ,,przykładny pan prefekt'' będąc studentem. Zaraz jednak o wszystkim zapomniał jak tylko Jessi, zgodziła się zostać jego żoną. Było to uczucie nie do opisania. Mimo swojego młodego wieku i tego, że niekoniecznie od razu muszą brać ślub, to świadomość, że ktoś chce spędzić z Tobą resztę swojego własnego życia, jest nieziemska. Stado skowronków zerwało mu się z żołądka i powędrowało do głowy śpiewając pieśni o dozgonnej miłości. Jak przez mgłę usłyszał gwizdy i oklaski, a serce waliło mu jak oszalałe. Mam zawał przeszło mu przez myśl, ale zamiast tego poczuł, że trafi grunt pod nogami. Dosłownie. Ktoś bezceremonialnie podniósł go ze stołu i przez jeden, maleńki fragment jego życia Lupinowi wydawało się, że szybuje, by zaraz smutno się rozczarować, czując na powrót twardą i o wiele stabilniejszą niż niepewny mebel, podłogę. Ocknął się dopiero, gdy wyczuł zapach perfum Jessi i ciągnięcie, a zaraz po nim słodki smak jej ust. Doszło go zdanie ukochanej i zachichotał.
-Ale... nie używaj... avday... - wybełkotał. - Myśl, że będziesz siedziała z dementatorem byłaby oburzająca - dodał licząc, że dziewczyna zrozumie. Wyprostował się i spojrzał na Syriusza przymrużonymi oczami. Czasem naprawdę się zastanawiał kto tu jest z pochodzenia półmugolem.. Skąd on znał mugolskie przyśpiewki to Lunatyk nie miał zielonego, bladego czy jakiekolwiek innego koloru, pojęcia.
- Fajni są goście! Cholera, fajni są goście, faaaaajni są goście, cholera fajni są goście! Fajny jest Syriusz, cholera fajny jest Syriusz, fajny jest Syriusz, cholera fajny jest Syriusz! - zawtórował mu radośnie. - Dajcie kielicha - mruknął zerkając na boku czy czasem przypadkowo ktoś już nie polał.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Czw Gru 18, 2014 10:12 pm

Rozmawiała sobie z Shirą śmiejąc się wesoło i obserwując zabawę z boku. Jak na razie nie zapowiadało się by za szybko wzięła w niej czynny udział, a dawno nie widziała się z Krukonką i chciała co nieco ten czas nadrobić, a dziewczyna nie wyglądała nazbyt zainteresowaną zabawą, w przeciwieństwie do towarzyszącego jej solenizanta, którym była widocznie bardzo zainteresowana. Gdy tak rozmawiały nico na uboczu, do Shiry od tyłu podeszła Veronica i chwyciła za oba ramiona, Amelia popatrzyła na znajomą Gryfonkę pytająco, a później z cichym piskiem zaskoczenia dała się razem Shirą zaciągnąć na parkiet. Zaśmiała się cicho wzruszając ramionami do zdaje się nie mniej zaskoczonej Krukonki i zaczęła tańczyć razem z innymi w małym kółku, które utworzyło się gdzieś na środku parkietu. Uśmiechnęła się również pocieszająco do jedynego męskiego rodzynka w owym tańczącym towarzystwie. Nie znała chłopaka, ale była w tak dobrym nastroju, ze poza lekkim rumieńcem, w żaden sposób nie okazywała wrodzonej nieśmiałości.
Widząc lekko przerażony wyraz twarzy chłopaka położyła mu dłoń na ramieniu uśmiechając się ciepło.
-Jestem Amelia- przedstawiła się na początek- Nie martw się. Nie jesteśmy chyba aż takie straszne- zaśmiała się cicho wiodąc wzrokiem po ich małym tanecznym kółku.- Rozluźnij się i przestań przejmować- poradziła cicho z każdą chwilą rumieniąc się coraz bardziej. Nic nie potrafiła na to poradzić i tylko mogła mieć nadzieję, że w lekko przytłumionym świetle nie widać jak czerwone są jej policzki.
Przed spłonięciem uratował ją Remus, który chyba już mocno wypity wszedł na stół.
Po chwili szczęka jej opadła, gdy chłopak poprosił Jessi o rękę. Byłoby to nawet romantyczne, gdyby nie to, że Huncwot był widocznie pijany i śmiał się przy tym niemal histerycznie.
Dołączyła do wiwatów i okrzyków.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Gru 19, 2014 12:43 am

Nie mogła powstrzymać się od parsknięcia śmiechem na jego słowa, żarty się go trzymały nie można powiedzieć że nie ta aluzja do jej mamy była trafiona. Dobrze jednak że przyszła teściowa tego nie słyszała. Swoją drogą Jessi była ciekawa min swoich rodziców kiedy z w końcu zdecydują się z Remusem im powiedzieć o zaręczynach.
Remus oczywiście znał Syriuszowe przyśpiewki i nie hamował się ze śpiewem dodając swoje zwrotki co Jessi przyjęła tylko śmiechem. Wszyscy dobrze się bawili było to widać gołym okiem ale gdy Lupin wspomniał o kieliszku...
- Tobie to już chyba wystarczy mi się wydaje. - trąciła go biodrem i machnięciem różdżki przywołała butelkę soku dyniowego.
- Proszę kochany ty wznosisz toast tym. - i wcisnęła mu sok do wolnej dłoni którą nie trzymał dłoni Jessi.
- Nie mam zamiaru prosić Syriusza żeby cię później taszczył do pokoju. - po czym nachyliła się w jego stronę i dodała by tylko on słyszał.
- No i podobno miałeś mi jeszcze coś powiedzieć na osobności a jak masz zamiar to zrobić jeżeli zaśniesz? - po czym cmoknęła narzeczonego w policzek.
- Chodź zatańczymy. - i nie uznając sprzeciwu pociągnęła Remusa na parkiet.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Gru 19, 2014 9:28 pm

Nie uśmiechał mu się widok Jessi za kratkami, w otoczeniu dementorów. Nawet jeśliby już nie żył i nie mógł tego zobaczyć. Zamiast tego jednak wyobraził sobie swoją... teściową w postaci matki Jessi i zaczął się zastanawiać co byłoby gorsze, jej złość czy dementor. Stawiał na jej złość, bo przed tym drugim można się obronić patronsem. Wizja tego jak będą informować jej rodziców o zaręczynach będzie go prześladowała do momentu, gdy to wreszcie zrobią. Póki co wolał o tym nie myśleć, tylko skupić się nie imprezie...
Mina mu nieco zrzedła, gdy Jessi zamiast kieliszka dała mu sok dyniowy. Czy jego dziewczyna, pardon, teraz już narzeczona chciała, by go zwyczajnie zemdliło? Najwyraźniej tak, ale gdy tylko przełknął kilka łyków, był jej niesłychanie wdzięczny. Gorycz z ust zniknęła, a i w głowie nieco się mu poprawiło.
- Nikt nie dzie mnie szczył - odparł, wypijając duszkiem resztę soku, jaki podała mu narzeczona.
Dopiero teraz mu o tym przypomniała, bo całkiem zapomniał. Znalazł korek od kremowego piwa i oderwał zawleczkę, wsuwając ja na palec ukochanej. - Noś dopóki nie kupię ci lepszego - odpowiedział, a wzmiankę o powiedzeniu czegoś na osobności przemilczał. - Nie, tylko nie taniec - jęknął, gdy pociągnęła go na parkiet. - Już mi się przypomniało co miałem ci powiedzieć na osobności - dodał starając sie nie nadepnąć Jessi na nogę.- Możemy iść teraz - dodał z nadzieją.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Gru 19, 2014 9:45 pm

Mina jej ukochanego gdy zobaczył w swojej dłoni butelkę soku była po prostu bezbłędna! Jessi żałowała że nikt nie był tak miły i nie zrobił mu zdjęcia w tym że właśnie momencie bo gdyby tak było to mogła by śmiało pokazywać te zdjęcie potomności!
- Jak więcej nie wypijesz to może i nie ale jak wlejesz w siebie jeszcze trochę to raczej słabo to widzę. - przez chwilę Jessi patrzyła na Remusa zdziwionym wzrokiem co on kombinował z tym korkiem od kremowego piwa? Na prawdę upił już się do tego stopnia? Jednak gdy tylko wcisnął jej zawleczkę na palec wszystko stało się jasne! Zawleczka zaręczynowa! No i która dziewczyna może się pochwalić czymś takim? Pierścionek to miała każda a taka zawleczka to było dopiero coś.
Dziewczyna tylko się uśmiechnęła było to do prawdy rozczulające.
- Nie przyjmuję odmowy sam wiesz. - stwierdziła i już wirowali w tańcu. Oczywiście gdyby nie wzięła sprawy w swoje ręce pewnie stali by tylko na środku parkietu jak gdyby mieli związane nogi i podrygiwali to w lewo to w prawo.
W czystokrwistych rodach takie rzeczy jak taniec uczyło się swoje dzieci już od kołyski a że Panna Mall do tego miała poczucie rytmu (w końcu grała na instrumentach) była świetną tancerką.
- Do wesela będziesz musiał się nauczyć tańczyć, pierwszy taniec i te sprawy- stwierdziła po czym wykonała obrót śmiejąc się przy tym. Już widziała przerażoną minę swojego narzeczonego na samą myśl o nauce tańca.
Od razu Remusowi przypomniało się co chciał jej powiedzieć mogła się domyślić że tak będzie!
- No dobra zgoda prowadź. - nie był to najgorszy pomysł byle z daleka od bufetu i kieliszków z alkoholami!
Remusa nie trzeba było długo namawiać, natychmiast poprowadził Jessi w stronę wyjścia machając tylko solenizantowi i reszcie znajomych na pożegnanie.

z/t Jessi i Remus

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sob Gru 20, 2014 3:59 pm

Shira obserwowała jeszcze przez jakiś czas całe zdarzenie, uśmiechając się mimowolnie. Mimo widocznego nietrzeźwego stanu Remusa było to dziwnie romantyczne. Shirę aż coś ścisnęło w sercu, kiedy pomyślała sobie jakie szczęście ma Jessi, że ma - zupełnie na własność - faceta, który deklaruje jej wieczną miłośc i oświadczając się pokazuje, że chce spędzić z nią resztę życia. Roześmiała się na okrzyki Jamesa, Syriusza i reszty gości. W końcu Jessi wyprowadziła Remusa i Shira po chwili wróciła na parkiet, gdzie tańczyła razem z Verónicą, Amelią, Lucy oraz podrygującym w miejscu Christianem, którego Lucy starała się zmusić do tańca. W końcu poczułą suchośc w gardle i stwierdziła, że przejdzie się do bufetu. Po drodze wyciągała szyję, szukając jednej osoby, za która - mimo, że nie widziała jej zaledwie kilkanaście minut - już tęskniła! Nie zauważyła jednak go po drodze, więc skierowała się do bufetu, gdzie wzięła sobie kulturalnie sok dyniowy. Odwróciła głowę i uśmiechnęła się, bo Syriusz wyłonił się, gdzieś pomiędzy tłumem. Ze szklanką w ręku przecisnęła się w jego stronę.
- Syriusz! Mam wrażenie, że nie widziałam Cię sto lat - zaśmiała się, mając wewnętrzną ochotę, aby go przytulić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Sob Gru 20, 2014 4:05 pm

- Z takim pragnieniem torturowania niewinnych studentów powinnaś być w Slytherinie – mruknął pod nosem, jednak wystarczająco głośno, by dziewczyna go usłyszała. Szczególnie że w swojej żądzy tortur właśnie złapała go za rękę i zaczęła nią wymachiwać w jakiś dziwny i bliżej nieokreślony sposób, a Christian czuł, jak jego twarz robi się czerwona. I to wcale nie dlatego, że Lucy przysunęła się jeszcze bliżej, a jej palce mocniej zacisnęły się na jego nadgarstkach. Chyba gdyby paradował wśród tłumu całkowicie nago, jedynie z przewieszoną w pasie przepaską z napisem „Kocham Gryfonów” czułby się o wiele bardziej komfortowo. Właściwie to zazdrościł teraz wszystkim tym, którzy byli w stanie uchlać się kremowym piwem albo i czymś mocniejszym i zapomnieć na chwilę o tym, co się wokół działo.

Westchnął głęboko, nawet nie starając się tego ukryć, wyrażając tym samym kolejną próbę protestu. Taniec jest cudowny? Łatwo to mówić komuś, kto chyba urodził się na parkiecie, ale na pewno nie osobie, która w czasie każdej imprezy, gdzie tylko wspomniano o tańczeniu, chowała się w najdalszym kącie sali i starała się udawać, że jej nie ma. Stał dalej cały sztywny, pozwalając Lucy jedynie wymachiwać jego rękami, ale zmrużył niebezpiecznie oczy i poruszył ustami drapieżnie przy tym trzęsąc wąsem. Rzucił jeszcze tylko szybkie spojrzenie na Syriusza kręcącego tyłkiem, przewrócił oczami na widok Remusa, który właśnie wydawał na siebie małżeński wyrok, a potem znów zwrócił się do Lucy, zdecydowany gwałtownie zaprotestować przeciwko kolejnej próbie zmuszenia go do tańca.

- Nie mam najmniejsze... - zaczął, wkładając w swój ton jak największą dawkę desperacji, ale ostre spojrzenie dziewczyny wbiło go w podłogę. Odchrząknął i spróbował jeszcze raz, czując jednak z każdą sekundą jak robi się coraz mniej pewny siebie. - Może jeszcze jedną babeczkę? - byłby w tej chwili skłonny zrobić wszystko, byleby tylko dziewczyna odpuściła i przestała go torturować. Co dziewuchy mają z tym tańcem, że tak je do niego ciągnie? Dlaczego z równym entuzjazmem nie mogą na przykład ciągnąć chłopaków do gry w Quidditcha albo rozmawiać z nimi o innych dziewczynach, albo robić głupie kawały, albo milion innych rzeczy, które nawet w największych wyobrażeniach nie mają nic wspólnego z tańcem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Gru 21, 2014 1:34 am

Kiedy Verónica wyciągnęła na parkiet Shirę i Amelię, przestało ją totalnie interesować co działo się poza parkietem. Ci co chcieli grać, a raczej ścigać się kogo pierwszego zmiecie alkohol, zostali na miejscu, reszta poszła się bawić. Zauważyła jednak, że chwilę po tym jak ukradła Syriuszowi Shirę, ten wirował zaraz z jakąś panienką. No nie, a już myślała, że Shirze udało się go usidlić! A to Ci Black! Poczuła na sobie świdrujący wzrok i odwróciła głowę, napotykając błagalne spojrzenie Christiana Fawley’a, który znalazł się według własnej opinii w bardzo opłakanej sytuacji. Sam na parkiecie otoczonego wianuszkiem dziewcząt, a wszystkie inne i wszystkie równie śliczne (nie licząc Veróniki, która siebie za taką nie uważała), a ten miał minę, jakby mu kot nasikał do kapcia! Verónice zrobiło się go szkoda, ale nie miała zamiaru odbierać Lucy dobrej zabawy w namawianiu chłopaka do tańca. Bawiła się więc dalej z Shirą i Amelią, słysząc kątem ucha jego jęki rozpaczy. Uśmiechnęła się do chłopaka przepraszająco i wzruszyła ramionami, wskazując porozumiewawczym gestem na Lucy. Christian na własną rękę starał się wycofać z parkietu, jednak tłum mu to uniemożliwił i Verónica zachichotała na sam ten widok. Spojrzała na Shirę i wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu.
- Ooo, bardzo chętnie rozbiję Ci niebieski namiocik na samym środku naszego czerwonego pokoju! – Zaśmiała się, a po chwili dodała, również trącając Shirę łokciem. – Albo przenocujemy Cię razem z Lucy i dziewczynami, nikt się nie zorientuje!
Bawiły się w najlepsze, gdy Shira szturchnęła Verę, kiedy przy bufecie coś zaczęło się dziać. Verónica nie zdołała jeszcze do końca wszystkiego zarejestrować, ponieważ muzykę zagłuszyły nagle wiwaty i gardłowe okrzyki Pottera i Blacka, którzy byli najgłośniejsi z nich wszystkich. Verónica uśmiechała się niepewnie, udając, że nadal jest w temacie. Dopiero po słowach Lucy, która na chwilę przestała dręczyć Fawleya, zrozumiała, o co chodziło. Zaręczyny! No jasne!
- Też lubię patrzeć na szczęśliwe pary! – Dodała do słów Lucy i spojrzała porozumiewawczo na Christiana, nawiązując również do ich wspólnego „prawie” tańca. Lucy straciła po chwili zainteresowanie bufetem i wróciła do swojej nowej zabawki, Fawleya, a Verónica do Shiry i Amelki, która była tego dnia milcząca, a kiedy zdobyła się na kilka słów do Christiana, natychmiast spłonęła rumieńcem. Verónica rozejrzała się po sali, zauważając, że para narzeczonych się oddaliła, a Shira wykorzystała okazję, by „rzekomo” pójść się napić. Verónica dobrze wiedziała, kogo przyjaciółka poszła odszukać i tylko pomachała jej ręką, żeby już znikała. Zostali więc na parkiecie we czwórkę. Lucy obracała Christianem, aż biedak zrobił się cały czerwony. Jednak na jego słowa, Verónica postanowiła wtrącić swoje trzy grosze.
- Lucy jest całkowitym przeciwieństwem Ślizgonów, a dzisiaj ma po prostu dla nich wieczór dobroci! – Zaśmiała się i przestała na nich zwracać uwagę przez chwilę, ponieważ wpadła w szalony plan wyobracania na parkiecie Amelii, która była dzisiaj zatrważająco cicha.
- Dziewczyno, uśmiechnij się! – Zawołała, tańcząc z Puchonką. Jednak kolejne słowa Fawleya, dały jej powód do tego, by stwierdzić, że zamiast babeczek ma ochotę na coś do picia.
- Właśnie cały bufet opustoszał, idziemy się napić czegoś zimnego? – Spytała, zerkając na Amelię, Lucy oraz Christiana. Rozejrzała się za Shirą, która chwilę wcześniej tam zniknęła, jednak nigdzie jej nie dostrzegła. Wzruszyła ramionami i zaczęła się przedzierać przed garstkę gości stojącej jej na drodze.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Gru 21, 2014 3:01 am

Syriusz rozglądał się za Rogaczem, ponieważ chciał wznieść toast za nowożeńców, wrrrrróć! Za narzeczonych! Ten jednak zniknął z jakąś dziewczyną, obracając ją w tańcu. Syriusz wyszczerzył zęby w uśmiechu mrucząc pod nosem ”Moja krew!” Zdał sobie sprawę, że zanim to wszystko się wydarzyło, miał iść na parkiet z Isolde Weston! Gdzie ona się podziała? Rozejrzał się, jednak studentka była kolejną osobą, której Syriusz nie był w stanie zlokalizować. Czyżby to już wypite procenty dawały o sobie znać? Chyba nie, ponieważ trzymał fason i prowadził się prosto, bez zachwiania. Gorzej, jeśli na jego drodze pojawiłaby się jakaś przeszkoda. Jessi mogła mieć rację z tym, że trudno mu będzie oddać wszystkie szkła do zwrotu, jednak w chwili obecnej tym się najmniej przejmował. Dopiero nazajutrz będzie się tym przejmował, a wtedy da im popalić! Rozbójnikom jednym! Kochaaaaanyyyym rozbójnikom! Syriusz miał aktualnie humor tak szampański, że gdyby Smarkerus stanął by mu na drodze to i jego uraczyłby serdecznym uściskiem. A wszystko spowodowane było wystąpieniem Luniaczka, który tak zaskoczył całe zgromadzenie. Syriusz podczas zdejmowania Remusa ze stołu miał ochotę usadzić ich oboje na krzesłach i wylewitować pod sam sufit. Jednak kiedy Jessi wreszcie przystała na przyśpiewki jego i Rogacza i pocałowała Remusa, Syriuszowi prędko wyleciał poprzedni pomysł z głowy.
- Jeeessi! Nie sprawiłabyś mi większej przyjemności niż właśnie T A K I M I skarpetami! Byle tylko miały te dziury na dużym palcu i na pięcie! – Zawołał ze śmiechem. Wtedy poczuł na sobie wzrok Remusa, do którego po chwili doszło, co też uczynił. Luniek podjął jego przyśpiewkę i Syriusz automatycznie zapomniał o dziurawych skarpetach, ponieważ czym prędzej zawtórował mu w „śpiewaniu”.
- Fajni są goście! Cholera, fajni są goście, faaaaajni są goście, cholera fajni są goście! – Wykrzykiwał razem z Remusem, oplatając jego barki ramieniem, a kiedy Lunatyk zaczął skandować „Fajny jest Syriusz!” Łapa tylko słuchał, jakby się lekko zawstydzając. Kiedy Remus przestał, dodał jeszcze od siebie. – Fajna jest Jessi! Cholera, fajna jest Jessi, faaaaajna jest Jeeeeessi, cholera fajna jest Jeeeeessi! FAJNA JEST SHIRA! C H O L E R A, F A J N A jest Shira! F A J N A jest S H I R A A A A, cholera fajna jest Shiraaaa. – Ostatnie słowa zakończył już ciszej, ponieważ właśnie doszło do tego, że panicz Syriusz Black zdarł sobie gardło od nieustających krzyków. Oczywiście polał Remusowi, wedle życzenia.
- Spokojnie, Jessi, to tylko woda! – Uśmiechnął się, wskazując na butelkę. Oczywiście, że nie wspomniał, że nalał wody do kielicha od Kitsune, który wszystko zmieniał w alkohol. Wcisnął Remusowi swój urodzinowy prezent, jednak Jessi miała swój plan i wetknęła mu sok dyniowy w drugą rękę.
- Nie zachowuj się jak typowa żona, Jessi! – Zawołał ze śmiechem. – Jeśli będzie taka potrzeba, to go odprowadzę! – Dodał, jaby to była najoczywistsza rzecz na całym świecie. Zmarszczył brwi, ponieważ para zaczęła szeptać coś między sobą, a zaraz potem Jessi zabrała Remusa na parkiet. Może jednak dobrze zrobił Remusowi ten sok, ponieważ wyglądał jakoś bardziej rześko niż chwilę temu. Nawet wręczył dosyć ciekawy pierścionek swojej narzeczonej, który bardzo się Syriuszowi spodobał. Po chwili oboje się ulotnili a Syriusz odmachał im, uśmiechając się pod nosem. Już on wiedział w jakim celu znikali w połowie zabawy! Odwrócił się, ponieważ usłyszał (okiem xD) znajomy głos, który był nieobecny już ZA długo. Spojrzał na Shirę, która właśnie wróciła z parkietu, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Shira! Moje Słońce i Gwiazdy! Mam wrażenie, że Cię nie widziałem całą wieczność! – Odpowiedział takim samym tonem. Ręce paliły go od powstrzymywanej chęci przyciągnięcia jej do siebie, jednak nie chciał, aby Shira pomyślała, że robi to wszystko tylko dlatego, że znajduje się pod wpływem alkoholu. Owszem, wypił kilka kieliszków w zabawie z Remusem i Jamesem, ale nie szumiało mu jeszcze nawet w głowie! W końcu obaj z Rogaczem mieli tęgie łepetyny do takich spraw! Wiedział, że dziewczyna dopiero co zeszła z parkietu, dlatego też nie ciągnął jej tam z powrotem. Przywołał do siebie sok dyniowy, ponieważ chciał sobie zrobić przerwę w alkoholowej libacji i poprowadził ją do wolnych stolików. Bufet oferował za mało prywatności, jego skromnym zdaniem. Usiadł na jednym z narożników z wysokim oparciem. Ujął dłoń dziewczyny, aby również usiadła, ale zrobił to w taki sposób, że pociągnął ją prosto na swoje kolana.
- Nie widzieliśmy się chwilę, a ja już za Tobą tęskniłem. Nie wiem jak uda mi się to wytrzymać, kiedy wrócisz do zamku i pozostaną nam znowu jedynie listy. – Mruknął, zakopując twarz w jej długich włosach, których zapach bardzo przypadł mu do gustu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Gru 21, 2014 3:22 am

Shira tym bardziej chętnie podeszła do Syriusz, ponieważ umieścił ją w swoich mugolskich przyśpiewkach, a słowa były całkiem miłe! Miała wrażenie, że uśmiech nie zejdzie jej z twarzy jeszcze przynajmniej przez tydzień! Uśmiech ten umocniły kolejne słowa Syriusza, kiedy znaleźli się już dalej od niedawnego "centrum wydarzeń". Poza tym Jessi zniknęła gdzieś z Remusem i Shira nawet wstydziła się pomyśleć dokąd mogli się udać po tak ognistych oświadczynach! Znowu skupiła uwagę na Syriuszu, a jego uśmiech sprawiał, że coraz bardziej ją do niego ciągnęło. Przeszli w stronę stolików, gdzie Syriusz usiadł w jednym z narożników i pociągnął ją w swoję stronę, aby usiadła obok, ale Shira wylądowała na jego kolanach. Dziewczyna zdziwiona zaśmiała się krótko i spuściła na chwilę oczy, czując jak palą ją policzki, a serce przyspiesza rytm, ale takie miejsce do siedzenia bardzo jej odpowiadało. Poszerzyła uśmiech, słysząc jego słowa.
- Myślisz, że dlaczego zeszłam z parkietu? Pójście po coś do picia to był tylko pretekst - mrugnęła do niego z figlarnym uśmiechem. - Też się stęskniłam - powiedziała szczerze, spoglądając mu w oczy. Westchnęła cicho, kiedy przypomniał jej, że jutro jednak nastanie i będzie musiała wrócić do zamku i uśmiech na chwilę zniknął z jej twarzy. Nachyliła się do niego. - Już tęsknie na samą myśl - powiedziała, obejmując ramionami szyję Syriusza. Stwierdziła - na podstawie owych myśli o tym, kiedy spotkają się znowu - że może pozwolić sobie na częstsze obejmowanie Syriusza, aby "starczyło" do przyszłego razu kiedy się zobaczą! Zresztą przekonywała się, że Black nie ma nic przeciwko, sądząc po pocałunku na stacji i podczas tańca.
- Niestety.. Jakoś wytrzymam na listach, po drodze jest jeszcze Hogsmeade.. Może dam radę - roześmiała się i zadrżała lekko, bo Syriusz właśnie tulił twarz do jej włosów. Uśmiechnęła się i uniosła dłoń, aby przejechać palcem po jego policzku. Jej dłoń już tam została, wodząc palcami od policzka przez szyję Syriusza i z powrotem. Już nie chciała roztrząsać dnia jutrzejszego, liczyło się tylko teraz i tu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Gru 21, 2014 3:54 am

Odgarnął włosy z twarzy Shiry, a wtedy dostrzegł, że dziewczyna oblała się rumieńcem. Była dla niego niebywałą zagadką. Z jednej strony widział, że szuka jego bliskości, a z drugiej każdy najmniejszy gest wywoływał u niej właśnie taką reakcję. Łapa był w takich momentach po dwakroć ostrożniejszy, jakby bał się, że mógłby ją urazić. Ostrożnie położył dłoń na jej plecach i niby przypadkiem, przybliżył ją jeszcze bliżej siebie, jakby dbał j e d y n i e o jej wygodę.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że to słyszę, bo już miałem zamiar wyruszyć na parkiet i bezceremonialnie Cię z niego wyprowadzić. Koleżanki chyba bez Ciebie wytrzymają, ja już nie bardzo. – Zaśmiał się opierając przez chwilę czoło o jej policzek. Uniósł wzrok i spojrzał jej w oczy, kiedy Shira stwierdziła, że również tęskniła. Przy stoliku było ciemniej niż na parkiecie i przy bufecie, ponieważ Syriusz celowo wybrał taki stolik, który był odwrócony do reszty otoczenia tyłem. Jedynym obiektem dającym światło, była świeczka na stoliku, która sprawiała, że na ich twarzach igrały tajemnicze cienie. Może to było złudzenie, a może blask świecy tylko potęgował to wrażenie i siłę jego przeszywającego pragnieniem spojrzenia, jakim obdarował dziewczynę. Shira westchnęła ciężko, a Syriusz zamrugał, powracając do rzeczywistości. Widać było, że dziewczyna martwi się tym co przyniesie kolejny dzień, tydzień, miesiąc. Nie zdążył odpowiedzieć, ponieważ oplotła go ramionami i mimowolnie uśmiechnął się pod nosem. Teraz, już bez skrępowania objął Shirę mocno w pasie. Jeśli wychodziła właśnie z takiego założenia, aby nacieszyć się nim, póki mieli czas tylko dla siebie, to Syriusz nie miał nic przeciwko i oddawał się właśnie temu zajęciu całym sobą.
- Hogsmeade i banda rozwrzeszczanych trzecioklasistów jarających się wyjściem do wioski. – Prychnął, ale na jego twarzy nadal błąkał się figlarny uśmiech. – Chyba będę musiał Cię porwać. – Roześmiał się, jednak głos uwiązł mu na chwilę w gardle, kiedy Shira nieskończenie delikatnym palcem przejechała po jego policzku. Tego się nie spodziewał i chyba dlatego wywołało to w nim podwójnie silną reakcję. Zwłaszcza, że jej dłoń została na jego szyi. Z każdym zwodzeniem palców przyprawiała go o szybsze bicie serca. Jego dłoń powędrowała na jej kolano, kiedy spytał, starając się zapanować nad wzburzonym głosem.
- Co powiesz na wprowadzenie w życie planu „Zniknięcie wraz z organizatorem”? – Spytał, a dłonią, która do tej pory znajdowała się na jej plecach, ujął jej włosy, podnosząc je powoli do góry, tak, że jego ręka znalazła się bezpośrednio na jej plecach. Przesuwał delikatnie palce w górę, powoli dotykając jej nagiej skóry nad wycięciem sukienki, by wreszcie dotrzeć na jej kark. Kiedy to się stało, rozpoczął takie samo zwodzenie i uwodzenie, jakie Shira zastosowała chwilę temu.
/zt Shira i Syriusz

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Gru 21, 2014 3:36 pm

Lucy zrobiła oburzoną minę.
- O, nie! Nie pasuję do żadnego innego domu poza Gryffindorem! - wypięła dumnie pierś, a potem roześmiała się głośno, bo cała sytuacja wydala jej się niezmiernie zabawna! Przez długi czas próbowała zmusić Christiana do tańca, ale niestety - ten zachowywał się jak pień. Lucy nie mogła pojąc jak można nie lubić muzyki i tańca. A przecież leciały takie piosenki, że nogi same rwały się na parkiet. Starała się rozruszać trochę studenta, ale poległa kompletnie. Westchnęła głęboko. Nawet na jej stanowczy ton zareagował proponując jej babeczkę. Dziewczyna więc stanęła w miejscu i nawet dobrze się złożyło, bo juz sie trochę zmęczyłą i było jej gorąco. Policzki zaczerwieniły jej się od tańca, a fryzura tworzyłą teraz artystyczny nieład, a nie schludnego warkocza, w którym przyszła. Wyglądała jednak tak naturalnie, że wyglądało jakby ufryzowała się tak specjalnie. Zerknęła na Christiana z kwaśną miną i przystała na propozycję Verónici.
- Tak, chodźmy! - powiedziała z radością na samą myśl o zimnym dyniowym soku! Korzystają z tego, że i tak trzymała Fawleya za rękę pociągnęła go w stronę parkietu, żeby nie zwiał gdzieś ze strachu przed kolejnym wyjściem na pariet. Dotarli wszyscy do bufetu i Lucy od razu złapała za szklankę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Gru 21, 2014 5:00 pm

Na widok miny Lucy miał ochotę w pierwszym odruchu zwiać tam, gdzie pieprz rośnie, a może i gdzieś dalej, ale na szczęście dziewczyna zaraz się rozpogodziła. Christian z duchu odnotował ciche zwycięstwo i pogratulował sobie silnej woli. Był pewien, że jeszcze kilka, kilkanaście minut dłużej, a faktycznie zacząłby dreptać w miejscu, jeśli od tego zależałoby dotrzymanie Lucy dalszego towarzystwa. W tym momencie był jednak gotów paść drugiej Gryfonce do stóp i dziękować jej za pomysł przejścia z niebezpiecznego parkietu do bufetu. Dał się pociągnąć za rękę jak grzeczny baranek, obmyślając w myślach milion powodów, dla których zostanie przy bufecie jest atrakcyjniejszym rozwiązaniem niż paradowanie jak osioł na parkiecie. Jeden z planów zakładał związanie i zakneblowanie dziewczyny, ale Christian zaraz przerzucił go na dół listy uznając, że to rozwiązanie dość drastyczne, jakkolwiek nieco pociągające.

Dopiero przy bufecie zdołał się przypatrzeć jeszcze jednej dziewczynie, która im towarzyszyła, a której nie miał okazji bliżej poznać. Oderwał niechętnie wzrok od rozczochranych włosów Lucy i przyjrzał się bliżej nowej towarzyszce, która wydawała się nieco zagubiona w całym towarzystwie. Nie ona jedna, pomyślał z przekąsem, sięgając po szklankę z płynem, który - jak miał nadzieję - był zwykłym sokiem, a nie jakimś alkoholowym wynalazkiem. Ze zdziwieniem zauważył, że Lucy dalej trzyma go za rękę, jakby pilnowała jakiejś swojej własności i uśmiechnął się lekko kącikami ust. Specyficzna dziewczyna nawet jak na Gryfonkę. Ostrożnie wyswobodził się z jej uścisku i wolną ręką sięgną po babeczkę, obiecując sobie już po raz setny, że na dziś wystarczy. Ale cóż znaczyły jego obietnice, gdy ten przeklęty Syriusz chyba specjalnie wyposażył bufet w takie słodkości? A w ogóle to gdzie on się znowu podział? Ucieczka z własnej imprezy nie świadczyła za dobrze o gospodarzu, ale Christian wzruszył tylko ramionami i wrócił do swojej babeczki. Właściwie nie było tak źle; jakby nie patrzeć, to przyszedł na imprezę sam, a teraz stoi przy bufecie w otoczeniu trzech dziewczyn. Hm, absolutnie nie było źle.
- Któraś z pań życzy sobie coś słodkiego na ząb? - rzucił w powietrze, zastanawiając się jednocześnie, która z nich okaże się najbardziej łakoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Gru 22, 2014 1:19 am

Verónica tylko wywróciła oczami, śmiejąc się w duchu, do czego też doprowadziło zapoznanie Lucy i Christiana ze sobą. Co prawda, miała z nim do czynienia tylko jeden jedyny raz w Hogwarcie, ale nie wydawał się wcale taki zły, jak na Ślizgona. Teraz kiedy znowu go zobaczyła, wyglądał jakby był obrażony na cały świat, a kiedy Lucy wyciągnęła go na parkiet, po prostu miotał błyskawicami z oczu. Domyślała się jednak, że oboje są sobą zainteresowani, bo przecież nie trzymaliby się za ręce, kiedy już zeszli z parkietu? I w duchu dziękowała sobie, że wpadła na pomysł by ich zapoznać. Verónica miała natomiast rozpuszczone włosy i w duchu żałowała, że nie zaplotła ich w jakiś podobny warkocz, ponieważ było jej strasznie gorąco, a misterne fale, które tak starannie przed wyjściem układała, oklapły pod wpływem tańca. Odetchnęła z ulgą, kiedy Lucy przystała na jej propozycję i ruszyła przodem razem z Amelią, torując przejście do bufetu. Dorwała jakiś zimny napój, który bądź co bądź okazał się drinkiem, ale wcale się tym nie przejmowała. Upiła łyk i odwróciła się w stronę Lucy i Christiana, którego dziewczyna wręcz siłą przyciągnęła do bufetu.
- No, no, Christian, gdybym Cię poniekąd nie znała, to pomyślałabym, że lubisz być zdominowany przez kobietę. – Palnęła bez zastanowienia i żeby zatuszować zażenowanie swoim nieprzemyślanym tekstem, zatkała sobie usta słomką od drinka, tak, że po chwili słychać było siorbanie z dna szklanki, alarmujące, że wciągnęła wszystko za jednym razem. Grając na zwłokę, rozejrzała się za Shirą, która przecież m i a ł a być w bufecie, jednak kiedy zobaczyła w oddali, że ta znika z organizatorem w wyjściu do salonu, tylko stłumiła uśmiech rozbawienia i nie pożałowała sobie babeczki, którymi właśnie częstował Christian.
- Zawsze. – Uśmiechnęła się w odpowiedzi i ugryzła smakowitą muffinkę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Gru 22, 2014 10:15 am

Zatopił zęby w cudownej babeczce, zastanawiając się, czym zasłużył na możliwość skosztowania takiej pyszności, Czekoladowe ciasto rozpływało się w ustach, a w połączeniu ze wspaniałą polewą, tworzyło niesamowity miks smaków. Spojrzał na Gryfonkę w taki sposób, że powinna się poczuć co najmniej niepewnie, a już z pewnością dla własnego bezpieczeństwa mogła się odsunąć ze dwa metry dalej, ale był zbyt zajęty pochłanianiem babeczki. Zamiast tego postanowił się z nią trochę zabawić.
- Ułieba ć mynofn es bite - powiedział z pełnymi ustami, jakimś cudem mieszcząc w nich jeszcze większy kęs słodkości. Co naturalne, nikt go nie zrozumiał, choć mogli się domyślać sensu wypowiedzi, dlatego odczekał chwilę, aż Verónica przestanie siorbać, wydobywając z dna szklanki resztki napoju, przełknął i powtórzył: - Uwielbiam być dominowany przez kobietę. Sama powinnaś kiedyś spróbować - mrugnął do niej znacząco, opierając się tyłem o bufet, trzymając przy tym mocno tacę z babeczkami.

Sytuacja w pomieszczeniu nieco się uspokoiła i choć muzyczne dudnienie w uszach nie mijało, to w środku zrobiło się znacznie swobodniej, jakby kilka osób zniknęło. I zapewne faktycznie fakt było, ale Christian nie zajmował się liczeniem Syriuszowych gości i dbaniem o to, czy każdy jest na swoim miejscu. Pomyślał tylko z niesmakiem, że jest wielce prawdopodobne, iż zmierzając do swojego pokoju w akademiku, natrafi nie tylko na osobników ostro wstawionych, szukających łazienki, ale i na obmacujące się pary. Zamknął na chwilę oczy, a gdy je otworzył, czyjaś dłoń właśnie sięgała po babeczkę. Uśmiechnął się szeroko.
- Tak myślałem, że to będziesz właśnie ty - mruknął pół żartem, pół złośliwie, bo oczywiście nie mógł sobie darować próby dokuczenia dziewczynie po tym, gdy ta wszystkich wszystkich praktycznie zarzuciła mu bycie pantoflarzem. - Nie krępuj się, tu jest mnóstwo pysznych babeczek, na pewno dla ciebie starczy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Helen de Villiers

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Gru 23, 2014 2:35 pm

Helen ujrzawszy zdziwienie Jamesa, zrobiła minę niewiniątka, jednak wyszło jej coś zupełnie innego. Uśmiechnęła się niczym wilk w owczej skórze. Była przekonana, że gdyby James otworzył swoje całkiem ładnie skrojone usta, zwróciłby się do niej imieniem swojej dziewczyny. Oczywiście, gdyby Evans się przy nim znajdowała, nie zrobiłaby tego co właśnie uczyniła, nie była aż taką żmiją. Nie bała się tej szlamowatej Gryfonki, której wydawało się, że jest pępkiem wszechświata, bo taki ktoś jak Potter, zwrócił na nią swoją uwagę. Gdyby przyszło jej do głowy, by go nie odstępować, teraz nie zostałby porwany przez pannę de Villiers. Przyglądała się chwilę swojemu partnerowi, wspominając jak bardzo nie znosili się w czasach szkolnych. Wiecznie wykłócali się o rezerwację boiska do Quidditcha na treningi swoich drużyn. Czasem też przed zajęciami dochodziło do ciętych wymian uwag i nawet kłótni. Czasami dziewczyna musiała przyznać, że Potter jest mocny w słowach i niekiedy specjalnie go podjudzała, bo lubiła patrzeć, kiedy się złościł, był wtedy taki przystojny i wydawał się wtedy bardziej interesujący, niż kiedy rzucał jakieś głupkowate żarty z jeszcze bardziej głupkowatym Blackiem, którego Helen ostentacyjnie ignorowała tak jak reszta Ślizgonów. Helen wcale nie zdziwiła się, kiedy zobaczyła Pottera na liście studentów kierunku sportowego. To właśnie wtedy postanowili zmienić stosunki na bardziej ludzkie, żeby w konieczności codziennego widywania się ze sobą, nie robili sobie nawzajem kwasu. Oczywiście słowne utarczki pozostały, nie zostali z dnia na dzień najlepszymi przyjaciółmi, jednak wydorośleli i ich rozmowy nie brzmiały już jak kłótnie typowych małolatów. Potter podjął jej wyzwanie i nawet zaczął prowadzić w tańcu, co dziewczyna przyjęła z uznaniem. Już miała rzucić jakąś kąśliwą ripostę w odpowiedzi na jego słowa, jednak muzyka sprawiła, że była w tak dobrym humorze, że tylko się roześmiała. Postanowiła podejść go od innej strony i sprawdzić jak chłopak zareaguje.
- Owszem, poczułam desperację gdy tylko ujrzałam Cię w tłumie gości. – Przygryzła wargę i ujmując jego dłonie w swoje, przeniosła je na swoje biodra. Uśmiechnęła się kokieteryjnie na widok jego miny i spuściła wzrok, starając ukryć się swoje oczy, które zdradziłyby wszystko. Zaistniała sytuacja strasznie ją bawiła i musiała głęboko oddychać, by się nie roześmiać. Nie mogła przecież roześmiać się w towarzystwie Pottera! Śmiech często zjednacza ludzi. Jeszcze by się polubili, i co wtedy?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Mean Girls:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3252-helen-de-villiers
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Gru 26, 2014 2:28 am

Tańczyła chwilę w tym dziwnym kółku, które powoli zaczynało się sypać. W pewnej chwili zamyśliła się, a z letargu wyrwało j lekkie popchnięcie i pociągnięcie. To jej taneczni towarzysze ciągnęli ją ku bufetowi, choć bardziej był to przypadek i działanie tłumu niż zamysł. Stanęła więc z innymi przy bufecie i dopiero tutaj poczuła się spragniona Chwyciła jakąś szklankę mając nadzieję, ze znajduje się w niej sok dyniowy lub inny bezalkoholowy napój. Już i tak kręciło jej się w głowie. Na szczęście trafiła na colę. Wypiła kilka szklanek, porozmawiała z kilkoma osobami, a potem zaczęła rozglądać się po pokoju w poszukiwaniu gospodarza. Nie udało jej się go znaleźć więc pożegnała się z tymi kilkoma osobami które znała lepiej i powoli ruszyła do zamku.
{zt}

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Isolde Weston

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Gru 26, 2014 2:46 am

Zaśmiała sie cicho, gdy Syriusz porwał ją do tańca. Wirowali dość zgrabnie na parkiecie. Oczywiście nie żadne walce czy inne takie.
Goście to przybywali to wybywali więc Is nie miała zbyt długo nacieszyć się tańcem z solenizantem tym bardziej, że właśnie Remus wszedł na stół i... oświadczył się Jessi. Isolde dołączyła szybko do wiwatów i przyśpiewek i obowiązkowo wypiła toast za parę.
Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Dziewczynie szybko zaczęło sie kręcić w głowie i oczy niebezpiecznie często i na zbyt długo się zamykały.
Postanowiła więc udać się już do domu. Zmyła się raz dwa, ponieważ nie dane jej było nawet pożegnać sie z solenizantem.
{zt}

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Isolde Weston

(c)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1412-isolde-weston
Peter Pettigrew

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pią Gru 26, 2014 2:54 am

Podskoczył słysząc trzask otwieranego zamka, a potem z niemym zdziwieniem patrzył jak Syriusz wychodzi.. z podłogi.
Słysząc słowa jakie zamiast przywitania rzucił mu przyjaciel zarumienił się lekko przyklepując włosy ręką.
-T-Tak-wybełkotał zawstydzony uwagą kumpla. Z pomocą Łapy podniósł się z ziemi, choć właściwie należałoby powiedzieć, ze to Syriusz go z tej podłogi podniósł. Następnie został zaciągnięty do ukrytego pod podłoga pokój. Nie mógł wyjść z podziwu. Jednak nie dane było mu wysłowić swojego zachwytu, bo Syriusz już ruszył między gości. Peter wiec, jak się tego może było spodziewać, ruszył do bufetu. Zaczął po cichutku chrupać jakieś ciasteczka obserwując obecnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Gru 28, 2014 3:46 pm

Lucy na szczęście złapała sok dyniowy i połowę wypiła prawie jednym haustem, żeby zaspokoić pragnienie, a potem piła małymi łyczkami dla przyjemności. Sięgnęła po babeczkę, bo oczywiście nie mogła sobie jej odmówić. Spojrzała na Christiana, który pochłonął prawie całe ciasteczko i roześmiała się wesoło.
- Wyglądasz jak chomik - stwierdziła, przekrzywiając nieco głowę. Pomyslała, że sama jakoś nie ma ochoty wyglądać jak chomik, więc jadła trochę mniej łakomie, co jednak było trudne, ponieważ babeczki były naprawde wyjątkowo dobre! Mogłaby się pokusic o stwierdzenie, że nawet lepsze niż te robione przez domowe skrzaty w Hogwarcie.
Przysłuchiwała się wymianie zdań Christiana i Verónici, nie bardzo rozumiejąc o czym mówią. Zdominowany przez kobietę? Że niby przez nią? Przecież nic takiego nie robiła!
- To chyba jakiś wyjątek, bo większość facetów raczej ma na odwrót - dodała swoje trzy knuty (hehe). Już chyba trochę się wytańczyła i na razie nie chciało jej się wracać na parkiet. Zreszta z tego co widziała (trudno było nie zawuażyć) Fawley nawet na samą wzmiankę o tańcu dostałby zawału czy coś..
- Co robimy? Bo ja już się najadłam.. - powiedziała z bolesnym wyrazem twarzy, bo babeczki zaczęła już czuć w swoim brzuchu, który - miała wrażenie - zrobił się trzy razy większy niż normalnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
James Potter

avatar

Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Nie Gru 28, 2014 5:13 pm

Rzucił jeszcze okiem w stronę tłumu, szukając w nim rudowłosej głowy, ale zauważył tylko Shirę, które wychodziła z Pokoju z Syriuszem (ooo, on już Syriusza zapyta co się dzialo) oraz Lucy. Nie miał pojęcia, gdzie podziała się Lily. Przed chwilą jeszcze stała obok niego, a nagle puf! i wyparowała. James nie wiedział co się z nia ostatnio działo. Trochę się zmartwił, bo dziewczyna trochę już dzisiaj wypiła, chyba stwierdziła, że nie będzie się hamować, co było do niej niepodobne, ale przecież jej nie zabroni! Oczywiście bez przesady Lily normalnie trzymała się na nogach, nie to co Remus, ale mimo wszystko zastanawiał się, gdzie się ulotniła. Cóż, teraz porwała go Helen, dobrze się złożyło, bo miał i tak iśc na parkiet, bo impreza już trochę trwała, a on jeszcze nie zatańczył! Skupił się więc na tańcu i byłej Ślizgonce, z którą postanowili poprawić relacje. Uśmiechnął się szeroko, kiedy usłyszał słowa dziewczyny.
- W i e d z i a ł e m, że działam tak nawet na Ślizgonki! - powiedział z błyskiem w oku. Uniósł jedną brew w wyrazie zdziwienia i sceptyzmu, kiedy dziewczyna przeniosła jego ręce na swoje biodra. Co też ta szelma kombinowała? Udawał jednak, że nic go to nie obeszło i tańczył w takiej pozycji. Obracając ją łapał za dłonie, które jednak potem znowu lądowały na biodrach, a oczy wpatrywały się bezczelnie w twarz dziewczyny. Raczej nie dałaby się zawstydzić, ale kto wie? Pod świdrującym spojrzeniem Jamesa Pottera niejednej miękną kolana! Nie przeginał jednak, w końcu w głowie nadal siedziała mu panna Evans, która lada chwila mogła wrócić i mylnie odczytać ich taniec.
- Tylko slizgońska duma powstrzymywała Cię od flirtowania ze mną w Hogwarcie? - powiedział żartobliwie, spoglądając znacząco na jego dłonie na biodrach dziewczyny, które ona sama tam przeniosła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Helen de Villiers

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Pon Gru 29, 2014 2:43 am

Helen nie zwracała większej uwagi na to, że James przez dłuższą chwilę ich wspólnego hmm tańca, rozglądał się za innymi dziewczynami, które dziwnym „zbiegiem okoliczności” były akurat rude. Niestety żadna z nich nie okazała się być tą szlamą Evans. Helen nie przywiązywała aż takiej wagi do czystości krwi, jak na przykład jej młodsza siostra, która gdyby mogła, to by zrobiła wyrzuty swojemu przodkowi za to, że zbrudził ich krew i nie są do końca czystokrwiste. Poza tym mieszkała w pokoju z byłą Gryfonką, która również była szlamą, na początku ostentacyjnie dawała jej do zrozumienia, że nie życzy sobie jej obecności, wietrzyła pokój kiedy ta wchodziła tylko do środka i podrzucała jej masę obrzydliwych rzeczy pod poduszkę. Jednak ta mimo wszystko zdawała się być i tak bardziej ogarnięta niż pani prefekt naczelna Evans, której Helen nie mogła zdzierżyć. Nie to, żeby zazdrościła jej zainteresowania Pottera, co to, to niee. Odprowadziła nienawistnym spojrzeniem Blacka, który zniknął również z rudowłosą dziewczyną za drzwiami, której w pierwszej chwili nie rozpoznała, podejrzewała jednak, że to Lovegood. Helen nie mogła nic poradzić na to, że zapamiętywała ludzi po nazwiskach. Domyślała się w jakim celu odeszli, no tak, żadna studencka impreza, nawet ta czarodziejska, nie mogła się obejść bez alkoholu, seksu i głośnej muzyki. Jak widać, tutaj wszystko było na swoim miejscu! Jeszcze jakiś czas podczas wirowania w tańcu z Potterem, przeczesywała wzrokiem salę, obserwując same znajome twarze ze szkolnych murów. Słysząc słowa Jamesa, przeniosła na niego swoje spojrzenie. Brwi miała lekko uniesione, a uśmiech czysto ironiczny.
- To był sarkazm, Potter. Wiesz co to jest sarkazm? Nie schlebiaj sobie, kochanie. – Odparła, a oczy zabłyszczały jej niebezpiecznie, kiedy przeniosła swoje ręce na jego szyję. Miała ochotę zaśmiać się złośliwie na widok jego zdziwionej i sceptycznej miny, kiedy położyła jego ręce na swoich biodrach. Po chwili, pełna zdziwienia, zdała sobie sprawę, że Potter podjął jej grę i po każdym obrocie w tańcu jego dłonie same powracały na tamto wyznaczone przez nią wcześniej miejsce. Odpowiedziała takim samym bezczelnym spojrzeniem, kiedy w tańcu popłynęła ku „parterowi” zginając nogi w kolanach i przejeżdżając dłońmi po ciele pana Pottera, po czym znów się wyprostowała. Ani razu nie spuszczała wzroku z jego twarzy, przygryzając przy okazji dolną wargę. Samo spojrzenie Jamesa może i nie zdołało się jej zawstydzić, ale było przyczyną tego, co teraz właśnie zrobiła. Miała zamiar zbadać jego granice zawstydzenia, ale z drugiej strony nie chciała się posuwać za daleko. Rozejrzała się ponownie po sali, tym razem z żalem, że Evans tego nie widzi! Zmrużyła oczy, w których czaiły się diabelskie ogniki.
- A kto powiedział, że ja tego nie robiłam? Kiedyś wywoływanie u Ciebie złości sprawiało mi czystą przyjemność. – Zadrżała z przejęcia, na samo wspomnienie. – Dorzuć do mojej ślizgońskiej dumy wstręt do Twojej ryżej oblubienicy i będziesz miał komplet. – Zaśmiała się po czym zaczęła z innej beczki. – Tak właściwie to… na czyją imprezę się wprosiłam?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Mean Girls:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3252-helen-de-villiers
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   Wto Gru 30, 2014 12:41 am

Verónica odwróciła wzrok od tłumu, kiedy usłyszała, że Christian burczy coś z pełnymi ustami. Spojrzała na chłopaka nierozumnym wzrokiem i zmarszczyła brwi, starając się przeanalizować co właśnie powiedział, ale w końcu się poddała. Mimo swojego pół hiszpańskiego pochodzenia znała język bardzo dobrze, jednak takie bełkoty sprawiały jej trudności w zrozumieniu. Spojrzała niepewnie na Lucy, może ona zrozumiała, co on właśnie powiedział? Dziewczyna też jadła babeczkę, jednak nawet nie starała się zrozumieć jego niewyraźnego bełkotu, więc Verónica również tego zaniechała. Na słowa przyjaciółki o wyglądzie chomika, wyszczerzyła tylko zęby w uśmiechu, rozbawiona. Na słowa Fawley’a, ponownie spojrzała w jego stronę, unosząc brwi.
- Spróbuję, to mogłoby być ciekawe! – Rzekła ze śmiechem i szturchnęła Lucy porozumiewawczo, ta jednak była odmiennego zdania. Verónica spojrzała na przyjaciółkę, zastanawiając się chwilę. – W sumie tak, nie znam żadnego tak zdominowanego faceta jak on. – Wskazała na Fawleya z uśmiechem rozbawienia, mówiąc o nim w trzeciej osobie, jakby go tu nie było. Pożegnała Amelię, proponując jej przy okazji, by jeszcze trochę została, w końcu mogła wrócić trochę później, z Verónicą i Lucy, przed którymi również czekała droga do zamku. Ta jednak była nieubłagana i po chwili zniknęła im z oczu. Verónica wzięła babeczkę, a na kąśliwą uwagę Christiana, wzruszyła jedynie ramionami.
- Lubię słodycze, nie lubię sobie ich odmawiać, o. – Rzekła ze śmiechem i mimowolnie zaprzeczyła, gryząc przy okazji przepyszną babeczkę. – Niee, całego talerza to nie wcisnę! – Zachichotała i zamilkła na chwilę, by nie mówić z pełną buzią. Właśnie zastanawiała się co by tu teraz porobić, kiedy Lucy wypowiedziała jej myśli na głos. Wzruszyła ramionami, bo nie miała pomysłu.
- Nie wiem, może Christian ma jakiś pomysł? – Spytała, zwracając swoją uwagę na byłego Ślizgona. Ona również się najadła, ale z drugiej strony tańczyć z pełnym brzuchem, jakoś nie miała ochoty.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Życzeń   

Powrót do góry Go down
 

Pokój Życzeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Pokój Życzeń
» Pokój Życzeń
» Pokój Życzeń
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Strefa mieszkalna-