a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Wto Gru 02, 2014 2:09 am


Gabinet przypomina komnatę Czarnoksiężnika. Wysokie, gotyckie okna zwrócone są ku północy. Na podwyższeniu ze stopni znajduje się biurko ze zdobioną klepsydrą. Po lewej stronie od wejścia widać szafki oraz gabloty, za którymi znajduje się wiele ksiąg, jakimi nie powstydziłby się Dział Ksiąg Zakazanych w Hogwarcie oraz magiczne ingrediencje. Na szafkach, w ozdobnych słoikach znajdują się zmumifikowane stworzenia, odstraszające swoim wyglądem przypadkowego gościa. Woluminy, czaszki i szkielety zdobią kolejne półki, a pod nimi stoi magiczny globus. Na prawo znajduje się średniowieczna zbroja rycerska oraz tablica z rozrysowanym kredą przebiegiem aktualnie przerabianego zaklęcia. Pod sufitem zawieszono świece, które rzucają złowrogie cienie na otoczenie. Tuż za zbroją znajdują się schody do części sypialnianej Riordana, natomiast zbroja strzeże jego wejścia hasłem, które zmieniane jest przynajmniej raz w tygodniu. Oprócz wiadomej sypialni znajduje się tam salon z biblioteczką, barkiem na alkohole oraz kominkiem.
Za salonem egzotycznie wyglądająca łazienka.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Budowy dnia Wto Gru 23, 2014 5:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Sob Gru 06, 2014 4:17 am

Pamiętała go ze szkoły. I jego bliźniaka, Nolana. Dwie cholery, z którymi kłóciła się niemal równie często co z Lucjuszem. Bywało i tak, że dochodziło do rękoczynów, po korytarzach latały zaklęcia, a potem siedzieli obrażeni na siebie, słuchając narzekań Filcha, jak to nie może wieszać uczniów pod sufitem, lamentów Minerwy, że odkąd to panienka Crew rzucała się na Ślizgonów z pazurami oraz biadolenia Slughorna, że to nie wypada atakować panienki. Bywały momenty pojednania, zwłaszcza, że czteroletnia różnica szybko wywaliła ich ze szkoły. Mairtina pamiętała jako tego spokojniejszego. Nie oznaczało to, że nie miała czasami ochoty rozerwać mu gardła pilniczkiem od paznokci.
- ODDAJ, TO, RIORDAN! ODDAWAJ!
Przeskoczyła przez murek na błoniach i puściła się (hehehehe) biegiem przez pole. "Zamorduję Cię. Och, zamorduję." Do dziś nie odzyskała bransoletki z jadeitem.
Dopiero po szkole wpadła na niego przypadkiem. Pogadali, spotkali się kilka razy. I jakoś tak wyszło. Dobra, dalej miała ochotę momentami udusić go własnymi rękoma. Jednak własnie dziś przypomniała sobie o bransoletce z jadeitu. Wiedziała, gdzie mieszka i pracuje. Sam jej przecież powiedział. Uśmiechnęła się do siebie stojąc przed drzwiami jego gabinetu i zapukała. Nie wypadało tak wchodzić bez pukania. Jednak kiedy po pewnym czasie nie dostała odpowiedzi, weszła do środka.
- Halo...?
Wzruszyła ramionami, nie dostając odpowiedzi. Trudno. Zaczeka tutaj. Usiadła na biurku i machając nogami zaczęła rozglądać się po gabinecie. Nie śpieszyło jej się.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Máirtín Riordan

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Sob Gru 06, 2014 4:47 am

Oczywiście, że pamiętał Lilly Crew z Hogwartu. Jako małą, przebrzydłą smarkulę, z którą nieustannie dochodziło do wojen, kłótni, rękoczynów, a później posiedzeń u Filcha i masy odrabianych szlabanów. Nie raz i nie dwa miał ochotę łupnąć w nią zaklęciem, które zmieniłoby ją w karalucha, a potem rozdeptać i uśmiechać się niewinnie na dźwięk pytań Gdzie podziała się Lilly Crew? Gdyby wiedział, że Crew pamięta go jako tego spokojniejszego, chyba wsadziłby jej różdżkę w nos, jednak z drugiej strony przynajmniej nie był kojarzony z epileptycznymi atakami Nolana, które nigdy nie robiły na nim większego wrażenia.
Nie pamiętał żadnej bransoletki z jadeitu. Chociaż nie, zaraz. Była taka jednorazowa akcja, podczas której Máirtín chcąc zrobić jej na złość, zsunął jej niepostrzeżenie bransoletkę z ręki i zaczął uciekać, a dziewczyna puściła się (hehehe!) w gonitwie za nim. Szczerze mówiąc, miał to być jednorazowy wybryk, Máirtín nawet planował na drugi dzień oddać Lilly tę pierdółkę, jednak rzucił bransoletkę nie za bardzo zwracając uwagę gdzie i mimo, że przeszukał wszystkie zakątki dormitorium, już jej nie odnalazł. Gdyby wiedział w jakiej sprawie przyszła, chyba powstrzymałby się ze zwierzania ze swojego adresu. Wyszedł właśnie spod prysznica, rześki jak rzeżuszka i przeszedł do salonu znajdującego się na półpiętrze gabinetu, kiedy usłyszał dobiegający z dołu głos. Uchylił drzwi swojego małego mieszkania i spojrzał w dół, a jego wzrok spoczął na atrakcyjnej młodej kobiecie, która umieściła swoją zacną pupę akurat na jego służbowym biurku.
- Kogo ja widzę! - Zawołał i zszedł powoli ze schodów, kroczek po kroczku, uśmiechając się do panny Crew zawadiackim uśmiechem. W środku jednak przeklinał myśl, że wpadł na pomysł, aby podać jej adres swojego miejsca pobytu. Zatrzymał się przed Lilly i ujął jej wyciągniętą dłoń, składając na delikatnej skórze pocałunek, jak na dżentelmena przystało.
- Na Slytherina, co Cię tu sprowadza? - Spytał z czarującym uśmiechem na ustach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Máirtín Riordan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3190-mairtin-riordan
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Wto Gru 16, 2014 9:03 pm

Przeszukał chyba każdy możliwy zakamarek swojego gabinetu, ale na próżno. Jego ulubiona koszula, którą zwykł nosić podczas wolnych od wykładów dni wsiąkła jak kamień w wodę. Nolan znał tylko jedno rozwiązanie: któryś ze skrzatów znów pomylił ich uprane rzeczy i przełożył koszulę na stertę ciuchów Mairtina. Westchnął z irytacją i nie zważając na nic, owładnięty myślą odzyskania ukochanej zguby, wybiegł z pomieszczenia i skierował się na schody, podążając do gabinetu brata. Dopiero po kilkudziesięciu metrach uświadomił sobie, że jest mu trochę za chłodno i oprzytomniał na tyle, by zauważyć, że na krótką wyprawę wybrał się w samych spodniach. Nie chciało mu się jednak wracać do pokoju, by coś na siebie zarzucić, a gabinet znajdował się niedaleko. Przyśpieszył tylko i już po chwili, niezauważony przez nikogo, wparował do środka, nie zajmując się tak błahymi rzeczami jak pukanie do drzwi. Prawdopodobieństwo, że brat robi w tym momencie jakieś zakazane rzeczy, na przykład ogląda swoją kolekcję magicznych prezerwatyw, z których większość już dawno straciła ważność albo czochra sowę, było naprawdę znikome.

- Słuchaj - zaczął od progu, odwracając się natychmiast i zamykając w tym czasie drzwi. - Znowu pomieszali nam nasze pranie i... - dopiero w tej chwili zauważył, że Mairtin nie jest sam i ma gościa. A że gość nie siedział przed biurkiem, ani nawet za biurkiem, ale na biurku, Nolan wywnioskował, że nie jest to byle kto. Mało kto rozsiada się na Martinowym biurku bez większych konsekwencji. Przyjrzał się uważniej tej dziwnej osobie i z lekkim zdumieniem stwierdził, że tak niefrasobliwie machająca nogami osóbka niespełna kilka lat temu była ich największym utrapieniem. Teraz wydawała się tym zupełnie nie przejmować, a co więcej, jego braciszek właśnie ślinił jej rękę.
- Mairtin? - zapytał niepewnie, spoglądając to na jedno, to na drugie i nie wiedząc kompletnie, jak powinien się zachować w tej sytuacji.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Dawn Fairbairn

avatar

Liczba postów : 35

PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Wto Gru 16, 2014 10:42 pm

Puk, puk, puk.
Cisza.
Nora znów spała. Impreza u Blacka nie wyszła jej na dobre. Bawiła się świetnie, to fakt, aczkolwiek ta dziewczyna nie zna umiaru. Trzymała się na nogach do samego końca, nie zrobiła niczego głupiego, nie przewróciła się, nie śpiewała serenad wyznając tym samym komuś dozgonną miłość. Nic z tych rzeczy. Aczkolwiek… Kac morderca, jak to mówią, nie ma serca. Największym szczęściem Nory w tej sytuacji była jej młodsza o trzy minuty siostra, która na nocnej szafce przy łóżku zostawiła talerz z kanapkami oraz dwa kubki, jeden z wodą, drugi zaś zaklęty, by herbata w nim nie wystygła.
Tyle razy powtarzała, że musi iść do profesora Riordana, by usprawiedliwić nieobecność. I tak, to już ostatni termin. Nie, oczywiście że nie powie, że spała. Coś wymyśli. Ktoś jej dał zły plan, albo po prostu pomyliła godziny, nie mogła znaleźć sali. Nic trudnego. A teraz…? Jedyny termin, a ona spała w koszulce jednego ze swoich byłych facetów, z rozmazanym, wczorajszym makijażem i rozczochranymi włosami.
Jedyny, ostatni termin. Dawn stanęła przed lustrem i wyobraziła sobie twarz swojej siostry. Przede wszystkim wzięła jej kosmetyczkę. Zawsze były do siebie bardzo podobne, ale nie identyczne. Co je od siebie najbardziej różniło? Kości policzkowe. Nora miała bardziej wklęsłe policzki. Żaden problem, Dawn sięgnęła po ciemniejszy podkład i brązer, by wymodelować i mocniej zarysować kości jarzmowe. Starała się też nadać ten cień na policzkach nieco niżej niż zazwyczaj – jej buzia była bardziej okrągła, Nory zaś troszkę wydłużona. Gotowe. Tak niewiele, a jaki efekt. Jeszcze włosy. Do delikatnego rozjaśnienia wystarczyło drobne zaklęcie, potem tylko ułożyła je na drugą stronę. Pozostawała kwestia koloru oczu, ale rezolutnie stwierdziła, że profesor nie zwróci uwagi na tę różnicę.
Puk, puk, puk.
Spróbowała jeszcze raz. Pukała do gabinetu profesora Riordana, a echo roznosiło się po pustym korytarzu. Może akurat go nie było? No nic, poczeka. Czego się nie robi dla siostry.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Dawn Fairbairn

And if you don't need my love I'll give it all away
And if you refuse I prostitute My heart for sale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3064-dawn-fairbairn
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Wto Gru 16, 2014 11:19 pm

Rzucone w przestrzeń pytanie zawisło w powietrzu. Mairtin nie zdążył nawet otworzyć ust w odpowiedzi, gdy w pomieszczeniu rozległo się pukanie. Chociaż Nolanowi wydawało się, że odkąd wszedł do środka, minęła cała wieczność, upłynęło zaledwie kilkadziesiąt sekund. Automatycznie odwrócił się do drzwi i równie automatycznie je otworzył, wpatrując się w stojącą w progu dziewczynę. Merlinie, znów jakaś potajemna dziewczyna Mairtina zapomniała zabrać ze sobą majtek po miłosnej schadzce? W sumie ta nie wyglądała na taką, która przychodziłaby po własną bieliznę. Tak właściwie to wyglądała całkiem znajomo, ale jego beznadziejna pamięć do twarzy dała o sobie znać. Pamiętał ludzi, z którymi przebywał na okrągło, ale jeśli miał z kimś do czynienia rzadziej, raz czy dwa na tydzień, w dodatku w większej grupie, to za każdym razem musiał się uczyć jego twarzy na nowo. Studentom na egzaminach dawało to niesamowite możliwości na czele z podstawianiem innych do zdawania egzaminu, ale Nolan machał na to ręką. Jeśli ktoś chciał być uczciwy, to będzie i przyjdzie na egzamin nawet ze szczątkową wiedzą.
Rzucił jeszcze szybkie spojrzenie za ramię, ale Mairtin dalej nie reagował. Odwrócił się z powrotem w stronę drzwi, zasłaniając je całą swoją sylwetką, by dziewczyna nie mogła dojrzeć wnętrza, obrzucił ją jeszcze jednym spojrzeniem, szukając w pamięci jej rysów twarzy, ale zaraz dał za wygraną.
- Tak? - zapytał dziewczynę, licząc, że tym razem uda mu się uzyskać jakąkolwiek odpowiedź na swoje pytanie. Ostatnio każdy przejawiał drażniącą tendencję do ignorowania jego pytań lub odpowiedzi były uniemożliwiane przez pukania do drzwi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Máirtín Riordan

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Wto Gru 23, 2014 9:43 am

Lilly nawet nie zdążyła zareagować na jego pytanie, kiedy do gabinetu, i to bez pukania, wparował nie kto inny jak Nolan Riordan. W dodatku nawet nie raczył się przyodziać, tylko paradował po Kologium niczym Suchoklates po agorze. Mairtin tylko zamknął oczy i stłumił westchnięcie. Nawet nie odwrócił się jeszcze do brata, kiedy odezwał się do panny Crew.
- Nie zwracaj na niego uwagi, zawsze zachowywał się tak, jakby matka natura czegoś mu poskąpiła, bądź dla niego wrozumiała, bardzo proszę. - Rzekł, tłumiąc uśmiech. Chwycił swoją marynarkę, która wisiała przewieszona na krześle i rzucił nią w Nolana.
- Masz, włóż to i nie skazuj nas więcej na te męki. - Dodał, nie kryjąc już rozbawiwnia, jednak Nolan oczywiście nie złapał i marynarka klapnęła smętnie na podłogę, ponieważ ten postanowił otworzyć drzwi, w ktore właśnie ktoś zastukał delikatnie. Zerknął na Lilly i uśmiechnął się do niej konspiracyjnie.
- Spójrz, mam własnego skrzata domowego, nie przyjmuje nawet części ubioru, bo taki jest pochłonięty swoją służbą.
Odwrócił się w stronę drzwi, za którymi stała rudowłosa dziewczyna z kiernku medcznego, która miała za dużo nieobecności na jego zajęciach. Zaistniała sytuacja tak go jednak bawiła, że nawet się tym teraz nie przejmował, przeprosił Nolana by ten się przesunął i wpuścił studentkę do gabinetu.
- Panno Fairbairn, co panienkę do mnie sprowadza? - Spytał z przekąsem, znając na wstępie odpowiedź. Wiedział jaki dzisiaj jest dzień. Dziewczyna ponownie na niego spojrzała, kiedy oswoiła się z sytuacją, że nie jest w gabinecie sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3190-mairtin-riordan
Dawn Fairbairn

avatar

Liczba postów : 35

PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Pon Gru 29, 2014 1:51 pm

‘Nie przeszkadzam?’ mruknęła w myślach, nie do końca wiedząc, czy powiedziała to na głos czy nie. Zamrugała parokrotnie, udając, że w ogóle nie zagapiła się na wpół roznegliżowanego profesora. Ale chwila… Riordanów dwóch? Co więcej, w przeciwieństwie do sióstr Fairbairn, oni byli identyczni. Który był który wiedzieli zapewne tylko oni sami.
– Ja do pana Mairtina – wybrnęła, bez zadawania pytań o to, do którego z nich powinna się zwrócić ze swoją sprawą.
Jeden z nich, ten - na szczęście bądź nieszczęście – ubrany, wysunął się przed brata. I mimo że na pozór wyglądali tak samo, on wydawał się być poważniejszy. Sprawy studenckie to dla niego sprawy służbowe, aczkolwiek jego wyraz twarzy wskazywał, że nie będzie łatwo. Weszła do środka po niemym zaproszeniu i rozejrzała się wokół, a wnętrze wyglądało jak rodem ze średniowiecza. Policzyła do trzech, zanim znów otworzyła usta.
– Chodzi o moje nieobecności na zajęciach, profesorze. Nie wiem, jak to się stało, ale mój plan był zupełnie pomylony – wyjęła z torby pergamin z planem zajęć, dokładnie taki, jaki dostawał każdy student, z tą różnicą, że dziewczyna zaklęciem pozmieniała wypisane na nim godziny – Albo to przypadek i, choć nieumyślnie, wina leży po stronie sekretariatu uczelni, albo to był głupi żart. Sądziłam, że wszystko jest w porządku, stawiłam się pod salą, chociaż zaniepokoił mnie fakt, że byłam tam sama. Doszłam do wniosku, że zajęcia zostały odwołane, a ja po prostu nie widziałam wcześniej żadnej informacji o tym.
Trzeba było wybrać się na studia aktorskie, Dawn. Błądziła wzrokiem po podłodze, wykazując skruchę i zdenerwowanie, niczym dziecko, które przyznało się do stłuczenia wazonu. Oby tylko profesor uwierzył w jej tłumaczenia.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Dawn Fairbairn

And if you don't need my love I'll give it all away
And if you refuse I prostitute My heart for sale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3064-dawn-fairbairn
Máirtín Riordan

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Sob Sty 17, 2015 9:39 am

Dawn Fairbairn miała szczęście, że Nora naprawdę rzadko bywała na zajęciach Mairtina, skutkiem czego, wykładowca nie rozpoznał, że ta przyszła w zastępstwie. W przeciwnym razie obie siostry miałyby poważne kłopoty. Ten dzień był jednak na tyle dziwny, że sprawę nieobecności na swoich zajęciach traktował z przymrużeniem oka. Nie skomentował tego, że jego braciszek paradował na jego salonach na wpół nagi. Szczerze mówiąc, nawet nie wiedział, co miałby powiedzieć w tej kwestii studentce, uznał więc, że ta kwestia nie jest jej sprawą.
- To już wiemy. – Odparł z uśmiechem lekkiego politowania, powstrzymując się od komentarza, że skoro miałaby sprawę do jego brata, poszłaby do gabinetu piętro wyżej. Mairtin wydawał się w tym momencie tylko z tego względu, że to do niego skierowana była wizyta. W innej sytuacji może i by wykpił zaistniałą scenę, jednak z takim obrotem spraw wolał przybrać służbową minę. Słuchał uważnie wytłumaczenia dziewczyny, a jego twarz stawała się coraz bardziej nieprzenikniona. Wszystko spowodowane było tym, że starał się powstrzymać od chęci zaśmiania jej się w twarz. Wyciągnął rękę po plan zajęć i studiował go chwilę uważnie.
- Cóż, porównajmy go z moim. – Mruknął. Przywołał machnięciem różdżki swoją rozpiskę i porównywał je dokładnie. Ekspertyza nie pozostawiała większych wątpliwości, oba pergaminy różniły się godzinami, ale nie tylko. Mairtin odesłał swój plan znowu na biurko. W dłoniach pozostawał mu jedynie mały zwój panny Fairbairn. Przyglądał mu się z uśmiechem rozbawienia na ustach. Obszedł studentkę leniwym krokiem dookoła, zaczynając swoją kwestię.
- No cóż… Noro… – Chrząknął i mówił dalej. – Śmiem twierdzić, że to nie Ty padłaś ofiarą głupiego żartu. – Odparł, stukając różdżką w kartkę, a poprzestawiane rubryczki w planie zajęć powróciły na swoje miejsca. Uśmiechnął się z rozbawieniem, jakby zamiast wypisanych terminów, ujrzał tam jakiś wyborny dowcip. Spojrzał na dziewczynę, trzymając jej przed nosem pergamin.
- Szczerze mówiąc, nie chce mi się przeprowadzać dochodzenia na temat tego, kto jest odpowiedzialny za sfałszowanie tego planu zajęć. Czy zrobiłaś to Ty, czy Twoja siostra, a może któryś z waszych koleżków ze sportowego, albo bezpieczeństwa magii. Nie ważne. To było zbyt szczeniackie zagranie, aby poświęcać mu więcej uwagi. Puśćmy to w niepamięć, niemniej jednak jestem rozczarowany pani podejściem. Proszę więc wbić sobie do głowy, że bez względu na to ile i jakie powody nieobecności będzie panienka miała, tak wszystkie ma panienka obowiązek odrobić - co do godziny. Inaczej nici z zaliczenia przedmiotu, czy to jasne? – Spytał, uśmiechając się, jakby rozmawiali o pogodzie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Máirtín Riordan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3190-mairtin-riordan
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Pon Kwi 06, 2015 9:43 pm

Cóż, gdy tylko w zasięgu wzroku dziewczyny pojawił się Mairtin, Nolan od razu zszedł na drugi plan, jakby stał się nagle tym jednym procentem składowym powietrza, o którym nikt nie pamięta i którego skład mało kto potrafi wymienić. Westchnął ciężko, potem równie ciężko jęknął, ale żadne z obecnych nie raczyło na niego spojrzeć, mimo że paradował przed nimi ze swoją dumnie obnażoną klatą.
Oparł się o drzwi, podczas gdy tamta dwójka zajmowała się swoimi sprawami i dopiero po chwili poczuł nieprzyjemny chłód na plecach. Najwyraźniej paradowanie wpółnago musiało zawsze wiązać się z tym paskudnym chłodem, a chociaż w samym gabinecie nie było zimno, to wiejące przez szczeliny w drzwiach powietrze i tak jakimś cudem znalazło drogę do jego nagiej skóry. Przez chwilę rozważał wędrówkę do szafy Mairtina i wypożyczenie jednej z jego koszul, ale na samą myśl, że miałby grzebać w jego ubraniach, a potem odkładać je na miejsce, od razu odechciało mu się tego przedsięwzięcia. Wzruszył więc ramionami i uchylił drzwi, wydostając się na zewnątrz, by powrócić do swojego apartamentu.

z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Dawn Fairbairn

avatar

Liczba postów : 35

PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   Pon Kwi 13, 2015 8:29 pm

W co ja się wpakowałam…
– Sama mogłam sprawdzić, czy został zaczarowany czy nie, ale wtedy nie miałabym dowodu, prawda? – nie zdążyła ugryźć się w język – Nie chciałam, by wyglądało to tak, że ja pana lekceważę.
Od razu szukała w myślach rozwiązania tej sytuacji. Miała szczere nadzieje, że Riordan odpuści te godziny Norze. Wtedy wystarczyłoby, żeby jej siostra siadała w ostatnim rzędzie, znów byłaby zwykłym, szarym, przeciętnym studentem, a wykładowca nie zorientowałby się, nie dostrzegłby różnicy. Dawn żywiła szczerze nadzieje, że opuści gabinet jak najszybciej, by Mairtin nie przyglądał się jej zbytnio. Nie były z Norą identyczne, a każda sekunda spędzona w odległości dwóch kroków od nauczyciela zwiększała szansę na niepowodzenie całej tej akcji. A co, jeśli każe jej zostać od razu? Katastrofa. Totalna wtopa. Albo Dawn będzie zmuszona chodzić za siostrę na transmutację aż do końca roku, albo Nora raz na tydzień będzie popijać eliksir wielosokowy. Tra-ge-dia.
– Oczywiście, profesorze, oczywiście.
Zmuszała się do opuszczania głowy. I nie tylko dlatego, żeby Mairtin na nią nie patrzył, ale również by ona sama nie spoglądała na Nolana. Szacowała, że byli od niej starsi może z pięć, sześć lat. Brat wyszedł, a Mairtin… Być może lekcje sam na sam z panem Riordanem wcale nie byłyby udręką.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Dawn Fairbairn

And if you don't need my love I'll give it all away
And if you refuse I prostitute My heart for sale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3064-dawn-fairbairn
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej   

Powrót do góry Go down
 

Gabinet wykładowcy transmutacji zaawansowanej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Podręcznik do Transmutacji
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: I Piętro-