a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Kuchnia
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Kuchnia   Sob Gru 13, 2014 10:49 pm


Niezbyt duża, każdy kąt jest zagospodarowany, znajdziemy tu wszelkie potrzebne sprzęty kuchenne oraz niewielką wyspę przy której można spokojnie usiąść i zjeść posiłek. Nie zapominajmy też o stojaku z różnymi rodzajami win.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Gru 13, 2014 11:13 pm

Nie mógł uwierzyć w to że sam to zaproponował! Nie mógł uwierzyć że na prawdę to zrobił!
Randka w jego mieszkaniu! Do tego powiedział że sam coś ugotuje! No i masz za swoje Dominicu! Zachciało ci się romantyzmu to teraz masz. Gromił samego siebie stojąc w gorących strugach wody pod prysznicem. Co ta Amberly z tobą robi chłopie?
W końcu doprowadził się do porządku i wkroczył do kuchni. Musiał podziękować matce za regularne podsyłanie skrzata domowego w końcu jako praktykant prawie cały czas przebywał w Hogwardzie i gdyby nie to w domu panował by bród, chłód i pusta lodówka!
No właśnie co by tu zaserwować na kolację?
Zdecydował się na coś łatwego, co miał pewność że mu się uda a mianowicie spagetti i czerwone wino!
Nawet postawił świeczkę między nakryciami stojącymi na kuchennej wyspie, pełna kulturka. Gdy wszystko było już prawie gotowe a sos wesoło bulgotał w garnku usłyszał dzwonek do drzwi, machnął różdżką by zapalić świeczkę i ruszył otworzyć.
Gdy tylko ją zobaczył na ustach zakwitł mu uśmiech którego w żaden sposób nie mógł powstrzymać.
Dziewczyna wyglądała do prawdy zjawiskowo.
- Hej, zapraszam do środka. - przepuścił ją w drzwiach i poprowadził do kuchni, wchodząc do niej zdał sobie sprawę że na jednym z krzeseł wisi mokry ręcznik! Szybko przy pomocy magii się go pozbył udając że nic takiego nie miało miejsca.
Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Gru 13, 2014 11:32 pm

Ostatni raz wygładziła nieistniejące fałdy sukienki, zanim energicznie zapukała do drzwi. Ogromnie trzęsły jej się ręce, więc splątała je, żeby nie było tego widać. Nie mogła zaliczyć wpadki już na samym starcie. Kiedy Dominic otworzył drzwi i się do niej uśmiechnął, ona również owzajemniła ten gest.
- Bardzo ci dziękuję. - powiedziała i weszła do środka. Była pod wrażeniem wystroju i panującego wszędzie porządku. Nawet w jej rodzinnym domu nie było tak czysto. Szczególnie, że wszędzie były porozwalane książki i papiery, bo każdy wciąż czegoś potrzebował. Rozejrzała się powoli i odwróciła na pięcie do swojego towarzysza.
- Spodziewałam się czegoś mniej oszałamiającego... - przyznała - Ale nie mam ci tego za złe. Masz bardzo przytulny domek.
Amberly nie śpieszyło się zbyt bardzo do kolacji. Ogromnie ciekawiło ją, jak urządzona jest jej druga połówka i nadarzyła się taka wyjątkowa okazja do tego, aby to sprawdzić. Ale nie mogła też nadużywać gościnności gospodarza domu i zacząć zaglądać w każdy kąt, jakby przeprowadzała jakąś kontrolę, więc usiadła na krześle, ogromnie przejęta i podekscytowana na myśl o wspólnej kolacji.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Gru 13, 2014 11:51 pm

Machnął nonszalancko dłonią
- Nie masz za co dziękować, jeszcze... - urwał uśmiechając się szeroko i przy okazji tworząc odpowiedni klimat, po czym dodał - Podziękujesz po kolacji. - i wtedy uświadomił sobie że jeśli będą dłużej gawędzić to mogą nie mieć czego jeść. Chłopak pochylił się nad kuchenką i przemieszał sos po czym wyłączył ogień.
- Bez przesady, nie jest oszałamiająco. Ciekawe co byś powiedziała widząc mój rodzinny dom. Matka ma świra na punkcie czystości. - wzruszył ramionami i sięgnął do stojaka po butelkę wina którą schłodził zaklęciem.
- Napijesz się? - zapytał jak na wzorowego gospodarza przystało. - Chyba że wolisz na początek pozwiedzać? Ja osobiście jak jestem gdzieś pierwszy raz lubię się rozejrzeć. - błyskawicznie zjawił się przy dziewczynie, przy jego wzroście nie było to trudne, kuchnię spokojnie przemierzał w dwóch krokach, miało to swoje plusy jak i minusy.
- Mówiłem już że ślicznie dziś wyglądasz? - po tych słowach usiadł na wolnym stołku starając się nie wlepiać spojrzenia w dziewczynę, nie chciał wyjść na jakiegoś natrętnego dupka. Kolejny raz się zastanawiał jak to przyszło że już w Hogwardzie się nią nie zainteresował. Te głupie stereotypy i rywalizacja między domami. Chwała że byli już dorośli i byli ponad takie głupoty jak domy, mecze Q i szlabany. No chociaż Lloyd z racji swojego zawodu był akurat wmieszany w tego typu sprawy po same uszy.
" Proszę Panaaaa a on mi wylewitował torbę do gniazda ptaka..." , wzdrygnął się na samą myśl o kolejnym dyżurze z pierwszoroczniakami.
Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Gru 14, 2014 12:19 am

Amberly roześmiała się głośno. Miała nadzieję, że nie wyszło zbyt głupio. Czasami miała okropny śmiech...
- U mnie w rodzinie nikt nie zwraca na to zbytnio uwagi. Każdy ma swoją pracę do wykonania i tylko to się liczy. - powiedziała spokojnie i założyła nogę na nogę. Musiała przyznać, że nie było to łatwe. Czerwona sukienka była taka ciasna, że dziwiło ją to, iż jeszcze nie połamała jej żeber. I tak ledwo mogła oddychać.
- Umm... - zacięła się i wbiła na moment swój wzrok w sufit - Bardzo chętnie.
Opuściła głowę, a pasmo ciemnych włosów wymknęło jej się z wcześniej idealnie upiętego koka. Zaczęła zastanawiać się, czy nie przesadziła z sukienką, ale kiedy zapytał, czy nie chce pozwiedzać domu, natychmiast podniosła wzrok i rozchyliła usta ze zdumienia. Czy jest aż taka łatwa do przejrzenia? Uśmiechnęła się do niego i zaśmiała cicho pod nosem.
- Może po kolacji? - zaproponowała. - Jeśli dasz mi okazję do zwiedzania, wszystko już dawno wystygnie, bo pewnie będę chciała zajrzeć pod każdą drobinkę kurzu... O ile jakikolwiek kurz się tutaj znajduje.
Mrugnęła do niego zalotnie i usiadła wygodniej na krześle.
- Naprawdę ślicznie wyglądam? - spytała z lekkim niedowierzaniem. - W takim razie czuję się zaszczycona. Nie codziennie jakiś wyjątkowo przystojny facet komplementuje takie kobiety jak ja...
O wiele bardziej się rozluźniła. Nie przejmowała się już, co może sobie o niej pomyśleć. Najwyżej uzna, że jest pomylona i wykopie ją z domu, jeśli będzie zajdzie taka potrzeba.
- Nigdy nie mówiłeś mi, czym zajmujesz się na co dzień... - zaczęła powoli i opuściła wzrok lekko zawstydzona. - A naprawdę chciałabym wiedzieć o tobie trochę więcej.
Położyła ręce na blacie i zaczęła powoli przesuwać po nim dłonie. Nie chciała wyjść na taką, co wszędzie wpycha swój nos. Może nie chciał jej o sobie opowiadać?
- Opowiesz mi coś o sobie? W zamian będziesz mógł mnie zapytać, o co tylko będziesz chciał. Obiecuję.
Spojrzała na niego spod długich rzęs, mając nadzieję, że przyjmie propozycję.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Gru 14, 2014 12:53 am

Zazdrościł jej "normalnej" rodzinki a nie takiej pokręconej jak jego, matka Willa z manią czystości, ile to razy dostał po łbie za wniesienie błota czy czegoś takiego zupełnie jak by to matka sprzątała a nie skrzat!
- Jednym z zajęć mojej mamy było sprawdzanie czy przypadkiem kurz się nie unosi. - zamilkł od razu nie chcąc wystraszyć Amberly, jeszcze sobie pomyśli że to jakaś rodzina pedantów i ucieknie z krzykiem, tego by nie chciał o nie, trzeba przenieść się na jakiś bezpieczniejszy tor rozmowy.
- Więc ustalone, po kolacji. - napełnił kieliszek dziewczyny, po czym to samo zrobił ze swoim.
- Z krzem może być ciężko wiesz skrzaty tu ostatnio urzędowały, gdyby nie one mogło by być gorzej. - z uznaniem stwierdził że dziewczyna ma wyjątkowo zgrabne nogi i częściej powinna pokazywać się w tego typu sukienkach.
- Takie kobiety jak ty powinny być komplementowane częściej niż codziennie. - spojrzał jej w oczy i delikatnym, wręcz pieszczotliwym ruchem założył jej za ucho niesforny kosmyk włosów, który uciekł z koka.
- O to żadna tajemnica. - odchylił się na krześle do tyłu opierając się jednocześnie dłonią o blat. - Jestem praktykantem w Hogwardzie, uczę starożytnych run. - był strasznie zdziwiony że jej jeszcze tego nie mówił, no tak zawsze zapomina się o takich oczywistościach i wychodzą później z tego całkiem zabawne sytuacje.
- Zgoda pytaj o co tylko chcesz. - mogło to być całkiem ciekawe doświadczenie a sam miał też kilka pytań w zanadrzu.
Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Gru 14, 2014 9:13 am

Uśmiechnęła się zadowolona, że będzie mogła zadać mu kilka pytań. Jak już mu wspomniała, bardzo chciała go lepiej poznać, więc to doskonała ku temu okazja.
- Jaka jest twoja rodzina, oprócz matki z manią sprzątania? Twój ulubiony kolor? Gdybyś miał do wyboru jednego prawdziwego przyjaciela i kilku prawdziwych, to co być wybrał? Jakie jest twoje największe marzenie? A może uważasz, że marzenia są idiotyczne? - Amber po prostu zasypała go nagłą lawiną pytań i najwidoczniej nie miała zamiaru tego skończyć, dopóki nie dowie się absolutnie wszystkiego.
- Myślisz, że testrale istnieją? - zdążyła zapytać, zanim już zupełnie zabrakło jej powietrza. Mówiła bardzo szybko i to na jednym oddechu.
- Lubisz Quidditcha? Twoja pierwsza miotła? - jeśli chodzi o miotły, to chyba nie było takiej na rynku, która obecnie prześcignęłaby Amberly - Ulubiona drużyna? A może masz jakiegoś zawodnika, którego wyjątkowo podziwiasz?
- Teraz twoja kolej! - oznajmiła i uśmiechnęła się do niego szeroko, a pasmo włosów i tak znów się wymknęło. - Pytaj o co tylko chcesz!
Doskonale się bawiła podczas zadawania tych dziwnych pytań i była ciekawa, co takiego on wymyśli.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Gru 14, 2014 11:55 am

Dominic szeroko otworzył oczy zasypany gradem pytań a w ich połowie po prostu zaczął się śmiać, co spowodowało u niego stratę równowagi i odchylenie się aż tak bardzo do tyłu na krześle że te runęło z hukiem na ziemię, długie nogi chłopaka zadyndały tylko w powietrzu a ten szybko zerwał się z podłogi nie przestając się śmiać co musiało wyglądać do prawy prze komicznie szczególnie w wykonaniu tak wielkiego faceta!
-Nic mi nie jest! - rzucił strzepując z ubrania niewidzialne grudki kurzu w odpowiedzi na przerażone spojrzenie dziewczyny. W końcu podniósł krzesło i wykręcił je oparciem w stronę dziewczyny i usiadł na nim. Taka pozycja z pewnością była bezpieczniejsza, w końcu nie przyjdzie mu na myśl bujanie się na krześle gdy jego oparcie miał przed sobą i się na nim opierał.
- Dobra to zacznę od początku.- podrapał się po głowie myśląc nad kolejnymi odpowiedziami.
- Moja rodzina... no cóż dużo by opowiadać... Matka pracuje w ministerstwie, pochodzi z czystokrwistej rodziny , ma jedną siostrę, do tego jest willą... mówiłem że jestem półwillą? - zapytał unosząc brew ku górze, przez moment kusiło go by użyć na dziewczynie swojej aury, ale szybko odgonił tą myśl.
- Do tego ta siostra ma córkę, moją ukochaną, małą Sofie, jest dla mnie jak siostra, razem się wychowaliśmy. Tylko nie mów jej że tak o niej mówię bo skończyła już 17 lat i ma się za całkiem dorosłą. - wzruszył ramionami, ach ta Sofie. Ciekawe kiedy w końcu ruszy te swoje chude, blond dupsko i odwiedzi go w końcu.
- Ojciec jest półkrwi i w ministerstwie zajmuje się świstoklikami... z resztą jeśli zechciała byś wybrać się ze mną na święta do domu mojej ciotki sama byś wszystkich poznała i nie musiał bym teraz głosić referatów na ich temat. - wyszczerzył się szeroko, proszę jak płynnie udało mu się przejść do tematu świąt a zastanawiał się kiedy się jej o to zapytać żeby nie wystraszyć perspektywą poznania rodzinki.
- A twoja rodzina? - właśnie, może się okazać że dziewczyna ma jakiegoś zazdrosnego brata, lepiej być przygotowanym na taką ewentualność.
- Kolor? wiesz nie zastanawiałem się nad tym, ale od pewnego czasu lubię błękitny. - ciekawe czy dziewczyna zrozumie aluzję do koloru swoich oczu.
- Prawdziwy przyjaciel zawsze jest tylko jeden, reszta to tylko kumple,marzenie to wrócić do Egiptu chociaż jeszcze jeden raz, tamtejsze biblioteki są tak świetnie zaopatrzone w runiczne pisma... Wiesz co zaschło mi w gardle od tych pytań. - sięgnął po swój kieliszek i upił łyk wina.
- A ty jakie wino lubisz? Masz swoje ulubione? - zapytał spoglądając na Amberly.
- Nie wiem nic na temat testrali - kontynuował - I tak lubię, byłem nawet w drużynie ślizgonów nie pamiętasz ze szkolnych czasów? Byłem tym najwyższym w drużynie. - zaśmiał się, teraz również był najwyższy, szczerze mówiąc to od dłuższego czasu mało kto był wyższy od niego, nie żeby mu to przeszkadzało, wręcz przeciwnie.
- Aktualnie oglądam mecze sporadycznie, wiesz spędzam większość czasu w Hogwardzie więc nie jestem na bieżąco. - przybrał przepraszający wyraz twarzy, był pewny że skoro dziewczyna się go o to pyta sama musi być wielką fanką.
- No to teraz ty opowiadaj co z tym Quidditchem? Czy masz jakieś zwierzę i czy jakiś się boisz? I czy na czymś grasz? Nie jestem tak dobry w zadawaniu pytań jak ty ale na dobry początek może być co?- szczególnie ciekawiło go czy nie wystraszy się gekona który siedział aktualnie w swoim terarium w salonie. Doskonale pamiętał przerażenie jakie gekon wywołał wśród uczennic Hogwartu.
Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Gru 14, 2014 12:45 pm

Przez chwilę zastanawiała się, czy powinna pomóc mu wstać, ale do tego czasu sam zdążył się podnieść. Słuchała go z wielkim zainteresowaniem, rumieniąc się lekko, kiedy wspomniał o swoim ulubionym kolorze. Nie zadawała zbyt banalnych pytań typu ,,jaki jest sens życia?". Tylko by się przy tym skompromitowała. Już to, że podczas zadawania roześmiał się z niej nie było dla niej przyjemne. Pewnie uznał ją za jakiegoś natręta. Co jakiś czas zmieniała pozycję, w której siedziała, dając do zrozumienia, że jest jej niewygodnie. Głównie to przez sukienkę. Było jej w niej tak źle, że najchętniej rozerwałaby ją na strzępy. Gdyby to nie byłą randka, ubrałaby się o wiele wygodniej. Ale chciała zrobić dobrze wrażenie, więc poprosiła Caroline i Nathaniela, aby poszli z nią do sklepu. Oczywiście Caroline sama chciała sobie coś kupić, a Nathaniela wynajęła sama do roli tragarza. Oczywiście podczas, gdy on opowiadał, cały czas uśmiechała się do niego. Ale kiedy zapytał o jej rodzinę zbladła jak ściana. Zaczekała, aż skończy odpowiadać i starała się przy tym zebrać siłę do odpowiedzenia na to pytanie. Nie chciała kłamać... Ale nie chciała też wyjawić mu wszystkiego.
- Moja... M-moja... Rodzina, tak? - zaczęła się strasznie jąkać. Do oczu napłynęły łzy, ale zdała sobie sprawę z tego, gdzie się znajduje, więc zamrugała kilka razy i uśmiechnęła na tyle, na ile w danym momencie była zdolna.
- Mój ojciec pracuje dla Ministerstwa Magii, a matka urodziła się w rodzinie mugoli. Miała zdolności magiczne, ale rodzice po prostu nie chcieli posyłać jej do szkoły dla czarodzieji. Woleli, aby dorastała w normalnej rodzinie. Trudno jej było się kontrolować, ale kiedy poznała mojego ojca, on jej w tym pomógł. Mam brata Rahena i siostrę Eadlyn. Ea jest ode mnie starsza o rok. Odmienne charaktery, wygląd, upodobania. Jedyne co nas łączy, to dzień i miesiąc urodzenia. Mimo tego, że była wredna, to ja... Ja ją uwielbiam- opuściła głowę i uśmiechnęła się do siebie pod nosem - Może ją kojarzysz. Była Ślizgonką. Tak samo jak mój ojciec. Rahen był Krukonem, a mnie się trafił Gryffindor. Mój braciszek jest ode mnie młodszy o 2 lata. Zawsze czułam się zobowiązana, żeby go chronić. Bo mnie nikt nie mógł obronić...
Bolesne wspomnienia znowu uderzyły ją boleśnie. Nigdy nie zapomni tego przeszywającego bólu. Lecz nic nie jest gorsze, od złamanego serca. Nie chciała, żeby to samo przytrafiło się Rahenowi. Zawsze przyjmowała na siebie jego karę. To było nie do zniesienia. Czuła, że nie może nic powiedzieć. Przełknęła ślinę i zebrała odwagę. Dajesz Amber, następne pytania nie są już takie straszne.
- Najbardziej lubię czerwone wino. Odrobinę słodkie. Nie wiem czemu, ale mam słabość do jedzenia dużych ilości słodyczy. - roześmiała się, bo to była całkowita prawda. Mogła zjeść całą górę pierniczków i mieć jeszcze miejsce na kilkanaście czekoladowych żab, a fasolki mogłaby zjadać garściami. O ile nie są zbyt groźne... - Taak. To cud, że nie jestem gruba. I nie martw się. Ja wiem tylko, że testrale pokazują się ludziom, którzy zobaczyli śmierć na własne oczy. Jestem bezpieczna.
Włożyła ręce między uda i przyglądała się swoim butom, myśląc nad odpowiedzią.
- Jeśli chodzi o Quidditch... Na miotle latam tak dobrze, jak jeżdżę mugolskim samochodem. A uwierz mi. Nie jednego mugola o mało co nie rozjechałam, co świadczy o moich niskich umiejętnościach. Dlatego rodzice nie pozwalali mi się zbliżać do żadnej miotły. Do tej pory stosuję się do zakazu, bo akurat mają absolutną rację. - skrzywiła się lekko - I widziałam cię kilka razy, kiedy grałeś. Na mecze Ślizgonów musiałam być zaciągnięta siłą przez Eadlyn i jej koleżanki.
Chyba się na nią za to nie obrazi? Miała nadzieję, że nie...
- I nie, nie boję się zwierząt. Nasz sąsiad jest nieco... Szalony... - szalony to było akurat mało powiedziane - Miał lwa w domu. Prawie mnie pożarł, kiedy miałam 7 lat i Nate wysłał mnie po piłkę, którą niechcący wybiłam za płot, kiedy graliśmy w taki mugolski sport... - próbowała przypomnieć sobie, jak się nazywał. Fardbord? Fulbor? - Już wiem! Futbol!
Była z siebie dumna, że zapamiętała nazwę tego dziwnego sportu. Ale najdziwniejsze, że wciąż pamiętała jego zasady. Lepiej grało jej się z Nathanielem w futbol, niż siedzieć i kibować na meczach Q. I tak nie mogła latać na miotle. Okropnie jej się nudziło, kiedy musiała tak siedzieć, a zawodnicy świetnie się bawili.
- Jak widzisz, lew mnie nie pożarł. Nazwałam go Zeus i odwiedzałam, dopóki jakiś nowy w okolicy sąsiad tego nie zgłosił i biednego Zeuska zabrano. - bardzo lubiła lwa Pana Blinga. Chociaż często ją drapał i dosłownie zwalał z nóg, kiedy chciał się z nią przywitać, po kolejnym roku pobytu w Hogwarcie.
- Jestem multiinstrumentalistką, czyli gram dobrze na wielu instrumentach. Głównie na skrzypcach, fortepianie, gitarze i flecie. Mama chciała mi jeszcze wcisnąć dudy, ale nie znosiłam ich dźwięku i wytrzuciłam je do śmieci. Wciąż uczę się grać na perkusji. - pochwaliła się, a na jej twarzy wypisana była duma. - A pytania są bardzo dobrze.
Nagle przypomniała sobie, że wciąż nie zaczęli jeść.
- No widzisz... Wszystko nam wystygnie. Albo już wystygło.
Miała nadzieję, że nie zada jej więcej pytań na temat jej rodziny.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Gru 16, 2014 4:14 pm

Chłopak śmiał się nie z niej a raczej do niej, nie mógł powstrzymać swego rozbawienia gdyż przyszło mu na myśl jakieś przesłuchanie i stwierdził że chętnie poddał by się takiemu przesłuchaniu nawet najgorszemu i najnudniejszemu gdyby to właśnie Amberly miała je prowadzić, ale dziewczyna niestety o tym nie wiedziała i widać było że głupio jej się zrobiło gdy on zaczął się śmiać więc zrobił przepraszająca minę.
Ogólnie atmosfera zrobiła się jakaś taka strasznie gęsta jak by pytanie o rodzinę wywołało zagęszczenie niczym mąka zagęszczenie sosu!
Wysłuchał jej opowieści, chciał zapytać, dowiedzieć się jakie to bolesne wspomnienia zachowała dla siebie jednak nie chciał ryzykować że dziewczyna się popłacze, nie lubił damskich łez a po drugie nie chciał psuć randki.
- Fajnie że masz rodzeństwo. Wiesz życie jedynaka nie jest złe ale czasem kogoś brakuje. - wzruszył ramionami, czasem się zastanawiał jak by to było gdyby miał rodzeństwo. Lubili by się czy wręcz przeciwnie?
Miał pewien przedsmak rodzeństwa w swoich relacjach z Sofie ale jednak nie było to nigdy to samo co rodzona siostra, no i on nie miał tego problemu co Amberly bo akurat Sofie była z tego samego domu co był i on.
A gdyby przyszło mu chodzić na mecze gryffindoru? No mogło by być to ciekawe doświadczenie.
- o to te wino będzie ci smakować, posmakuj jest pyszne. - podsunął dziewczynie kieliszek z nadzieją że ta nie pomyśli że chce ją upić czy coś w tym stylu miał po prostu nadzieję rozluźnić odrobinę atmosferę.
- Mam pyszne ciasteczka czekoladowe na deser więc skoro lubisz słodkości będziesz zachwycona ale wiesz wydaje mi się że jesteś już wystarczająco słodka. - posłał jej uśmiech. Słuchał dalej zachwycony wszystkim co ona do niego mówiła, zarówno o tym że Amberly i latanie grozi śmiercią lub trwałym kalectwem jak i o rozjechaniu kilku mugoli co było do prawy ciekawą wizją, oraz o grze o której pierwszy raz w życiu słyszał.
- I o co chodzi w tej grze? To jakaś mugolska wersja Q? - może gdyby chodził na mugoloznastwo to by wiedział cokolwiek na ten temat ale jednak nie był to przedmiot który uważał za przydatny.
- Skoro nie bałaś się lwa to chyba nie wystraszy cię gekon co? - nastąpiła chwila prawdy, musiał zapytać bo nie mógł by sobie wybaczyć gdyby dziewczyna zaczęła piszczeć ze strachu, zemdlałą albo co gorsza uciekła!
-O człowiek orkiestra. Proszę, proszę ja gram tylko na saksofonie. - wzruszył ramionami, chętnie posłuchał by jej gry, ale na to przyjdzie jeszcze czas.
Dziewczyna przypomniała mu o jedzeniu, ale był z niego gospodarz. Zaprosił na kolację a kolacja nie podana. Zerwał się z krzesła i zajrzał do garnków i rondli.
- Nie jest tak źle, w sam raz żeby zacząć jeść i się nie poparzyć. - zaczął nakładać porcje makaronu, który zalał pomidorowym sosem z małymi klopsikami, posypał startym serem i na samą górę położył kilka listków bazylii.
- Smacznego.- powiedział stawiając talerz przed swoją dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Gru 16, 2014 4:54 pm

Amberly rozpuściła włosy, bo miała już po dziurki w nosie wiecznie opadającego pasma, które musiała odgarniać ręką co kilka jego zdań.
- Rodzeństwo jest fajne, ale czasami potrafi nieźle dać w kość. Jednak kiedy ktoś ma się za tobą, to właśnie oni. - wiedziała, że to prawda - Kiedy jakieś Ślizgonki zaczęły mnie popychać i nie dały mi przejść spokojnie korytarzem, to Eadlyn wytknęła im, jakie są dziecinne i zagroziła, że zgłosi to ich opiekunowi, a potem wywiesi ich liściki miłosne na tablicy ogłoszeń.
Roześmiała się, kiedy przypomniała sobie ich przestraszone miny. Ead zawsze była tą, która potrafiła znaleźć jakieś brudy na każdego. Chociaż najwięcej miała na Rahena. Spojrzała uważnie na wino, po czym upiła łyk i wydała pomruk zadowolenia.
- Jest doskonałe. - powiedziała z zachwytem i pocałowała go w policzek. Sama nie wiedziała z jakiego powodu. Po prostu chciała to zrobić. Rozpromieniła się jeszcze bardziej, kiedy usyszała o ciasteczkach.
- Na pewno spróbuję. A ja wcale nie jestem taka słodka... Mam też pazurki. Lepiej uważać! - roześmiała się jeszcze raz, kiedy nagle znowu strzyknęło jej coś w plecach.
- Auu! - wrzasnęła, ale pokazała ruchem dłoni, że wszystko jest dobrze. Wciąż odczuwać ogromny ból zebrała się do odpowiedzi na kolejne pytanie.
- Tak... Nie lata się tam na miotłach, a bramki są tylko dwie. Tylko w to mogę grać... - powiedziała i pokręciła głową. Schyliła się na krześle, bo siedzenie prosto znowu zaczęło sprawiać jej ból.
- Gekony? Czemu miałabym się ich bać? - uniosła jedną brew - Skoro bawiłam się z lwem, to gekona też się nie wystraszę. - wzruszyła ramionami.
Uniosła szybko głowę, kiedy powiedział, że gra na saksofonie.
- Kiedyś próbowałam się nauczyć, ale wychodzi na to, że to nie dla mnie... - wyznała ze smutkiem wypisanym na oczach.
Patrzyła jak nakłada spaghetti i stawia przed nią talerz.
- Chyba z tym bólem uda mi się wyprostować i coś przełknąć. - zrobiła grymas, kiedy próbowała usiąść normalnie na krześle, ale już po 3 próbie zrezygnowała.
- Przepraszam, że psuję nam randkę...
Była bardzo przybita. Spojrzała na niego tak, jakby czekała na cios.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Gru 16, 2014 7:03 pm

Słuchał jak opowiada o rodzeństwie ale nagle odpłyną myślami gdzieś zupełnie indziej a powodem tego było rozpuszczenie przez Amberly włosów, poczuł delikatną woń jej szamponu do włosów, bardzo miłą dla zmysłu powonienia uśmiechnął się błogo wyobrażając sobie Amberly na plaży w Grecji gdzie mieli wraz z Sofie spędzić kolejne wakacje.
Jej śmiech sprowadził go na ziemię. Zamrugał zdezorientowany. Ach rozmawiali o rodzeństwie no tak.
- Cóż nie mam i nie będę już miał rodzeństwa więc się nie przekonam. - wzruszył ramionami. Cieszył się że wino jej zasmakowało, miało się ten szósty zmysł! A dotyk jej miękkich ust na jego policzku... Miał ochotę zaraz porwać ją w ramiona i wycałować! Co ta dziewczyna z nim robiła. Wykazał się jednak najwyższym poziomem samodyscypliny, to dopiero początek randki. Zgonił się w duchu.
- Wrrry jaka kocica. - zaśmiał się chwytając jeden z kosmyków jej włosów którym zaczął się bawić.
Podskoczył gdy tylko krzyknęła z bólu puszczając trzymany kosmyk, obleciał go nagły strach że zrobił jej krzywdę, w końcu była taka delikatna. Szybko zorientował się jednak że to wina pleców, za pewne jakaś stara kontuzja.
- Na pewno nic ci nie jest? - zapytał zmartwiony.
- Jak chcesz mogę spróbować cię nauczyć może po prostu miałaś słabego nauczyciela. - jedzenie pachniało wybornie jednak plecy Amberly były wyjątkowo złośliwe!
- Może uda mi się coś na to poradzić. - machnął różdżką i wszystkie znajdujące się na wyspie przedmioty poleciały na jeden z blatów, sam podszedł do dziewczyny i bez uprzedzenia uniósł ją delikatnie do góry po czym położył na wyspie uprzednio układając poduszkę i koc tak by było jej wygodnie.
- No to proszę się odprężyć i nie myśleć że coś psujesz jest idealnie. - mruknął głębokim głosem tuż przy jej szyi, nie mógł się powstrzymać i przygryzł delikatnie płatek ucha dziewczyny. Wolną dłonią zaś odnalazł suwak sukienki i płynnym ruchem ją odpiął, następnie zsunął ramiączka by mieć wolny dostęp do jej pleców.
Delikatnymi ale dosyć mocnymi ruchami zaczął masaż.
- Czy mówiłem Ci już jaka jesteś piękna?
Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Gru 16, 2014 8:05 pm

Nadszedł ten moment, którego Amberly się obawiała. Wiedziała, że jeżeli kiedyś będzie miała partnera, to zauważy on jej liczne blizny na plecach, ale nie chciała, aby to się stało w ten sposób.
- Pewnie chcesz usłyszeć wyjaśnienia? - nagle straciła zdolność do wysłowienia się. Była w 100% pewna, że mimo tego, iż powiedział jej, że jest piękna, to zauważył to, co starała się ukrywać. I robiła to przez 10 lat swojego życia i to bardzo skutecznie. Poleciały pierwsze łzy. Spodziewała się, że będzie płakać, ale myślała, że zaniesie się szlochem.
- Mówiłam, że chciałam bronić brata, bo mnie nikt nie mógł obronić, prawda? Bo tak było... - mówiła powoli, co jakiś czas pociągając nosem. - To taka kolejna historyjka o ojcu, który bije swoje dziecko, bo jest czarną owcą w rodzinie. Dlatego tak niechętnie mówię o swojej rodzinie. Matka jest dobra... Nie miała pojęcia o tym, że on... Kiedy byłam mała rodzice mojego kolegi się rozeszli. Sądziłam, że jak o tym powiem, to moi również zaczną się kłócić i... - przerwała i mimo bólu rzuciła się Dominicowi w ramiona. Nie zwracała uwagi na to, że suknia jest spadała. Miała to w nosie! Tylko tutaj, w ramionach Dominica czuła się bezpiecznie.
- Kocham cię, wiesz? - wyszeptała Amberly. I mówiła to całkowicie szczerze.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Gru 17, 2014 2:35 pm

Kiedy Amberly zaczęła się tłumaczyć Dominic pokręcił tylko głową.
- Ciii nie musisz się z niczego tłumaczyć. - jego słowa były łagodne i kojące. Ostrożnie przejechał palcem po jednej z jej blizn.
- Dla mnie one nic nie znaczą, niczego nie zmieniają, jesteś piękna, silna i mądra. -dziewczyna zaczęła płakać, wziął więc jej twarz i ujął w dłonie kciukiem starł z policzka jedną z łez po czym ucałował ją w czoło.
- Byłaś dzieckiem, nie rozumiałaś pewnych spraw, bałaś się. Teraz jesteś już dorosłą piękną kobietą. Nie musisz się niczego bać, jestem przy Tobie i obiecuję że teraz to ja będę cię bronił. - jego zapewnienia były zupełnie szczere, bo choć blizny na jej plecach i historia którą mu opowiedziała nie zmieniała jego uczuć do tej dziewczyny to jednak rozpaliła chęć mordu względem jej ojca. Może i chłopak wydawał się być opanowany jednak w środku panowała burza a nagle ojciec Amberly zawitał na pierwszym miejscu osobistej czarnej listy pana praktykanta.
Gdy ta rzuciła mu się na szyję zamkną ją w czułym i silnym uścisku. Zaczął gładzić wolnym ruchem jej włosy a wyznanie które usłyszał odrobinę go zszokowało jednak uświadomiło że on czuje do tej wyjątkowej dziewczyny to samo.
- Ja ciebie również bardzo kocham. Zrobię wszystko żebyś była szczęśliwa. - odsunął ją delikatnie od siebie i spojrzał prosto w oczy jak by chciał wyczytać z nich czy ma pozwolenie na to co chciał teraz zrobić. Nie widział w nich sprzeciwu więc przybliżył swoją twarz do jej twarzy, jego dłoń znalazła się na jej policzku a następnie na brodzie która lekko przyciągnął w swoją stronę łącząc ich usta w pocałunku. Był to pocałunek delikatny a jednocześnie pełen namiętności. Wolną dłonią objął ją w pasie i posadził na kuchennej wyspie by nie musiała wspinać się na palcach a on zanadto pochylać. W tej chwili nie liczyło się nic oprócz niej. Była jego osobistym centrum wszechświata.
Gdy poczuł że dziewczynie może zacząć brakować tchu odsunął się delikatnie jednak czołem opierał się o jej czoło i z uśmiechem trącił nosem jej nos.
- Pora zjeść kolację, pewnie umierasz z głodu. - na początek wydobył swoją różdżkę i przywołał z szafy jedną ze swoich bluz.
- W tym będzie ci wygodniej. - ściągnął z dziewczyny sukienkę i złożył na jej karku czuły pocałunek po czym wciągnął jej przez głowę bluzę. Sięgała jej prawie do kolan i wedle Dominica idealnie pasowała.
- Świetnie wyglądasz w mojej bluzie. - uśmiechnął się podwijając jej zbyt długie rękawy tak by mogła spokojnie operować dłońmi. Gdy już się z tym uporał sięgnął po talerz i widelec, podgrzał odrobinę jedzenie zaklęciem i nabrał porcję.
- Otwieramy buzię samolocik leci...- rzekł jak do małego dziecka po czym zaczął ją karmić.
Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Gru 17, 2014 3:55 pm

Ostatni raz pociągnęła nosem.
- Ale... Ja naprawdę... - po jej policzkach spłynęły kolejne łzy. To było silniejsze od niej.
- Naprawdę uważasz, że jestem piękna? - spytała niepewnie i spojrzała w jego ocze. Często przyjmowała kary swojego rodzeństwa, które jednak nie były tak częste, jak jej. A jednak były. I nie dawały o sobie zapomnieć na każdym kroku. Co z tego, że stary Marcus Caligo wychował się z domu, w którym rodzice rzucali w siebie talerzami? To powinno sprawić, aby chciał troszczyć się o swoje dzieci, aby nie żyły w lęku.
- Jesteś cudowny, wiesz? - uśmiechnęła się do niego, chociaż jej twarz wyglądała teraz niczym dorodny pomidor. Była taka szczęśliwa, że odwzajemniał jej uczucia. Wiedziała, że nie kłamał. Patrzył jej w oczy w taki sposób, że szybko zrozumiała o co mu chodzi. Sama zastanawiała się, kiedy wreszcie do tego dojdzie. I nie mogła się doczekać. Chociaż serce biło jej jak oszalałe, a ręce drżały, to czekała niecierpliwie na początek. Gdyby pocałunki były czymś, co można było złapać w siatkę i schować do słoika, aby następnie podzielić się tym z całym światem, to z pewnością by to teraz zrobiła. To było takie piękne, że zapomniała o tym, że posiada ręce. Kiedyś w Hogwarcie, kiedy była z jednym Krukonem, którego imię było trudne do wymówienia, bardzo często podczas całowania się z nim przyłapywała się na tym, że myślała o czymś zupełnie innym. O tym, co będzie na śniadanie, czy mamy jutro zielarstwo z Puchonami, kto wygra mecz Q. W tym momencie myślała tylko i wyłącznie o Dominicu i o tym, że tak żarliwie oddała mu ten pocałunek. Tak bardzo, że zaczęło jej brakować powoli tlenu. Odetchnęła, kiedy wreszcie skończył, ale była tak szczęśliwa, że miała ochotę wybuchnąć.
- To było wspaniałe... - wyszeptała i uśmiechnęła się szeroko. - No dobrze... Zjedzmy.
Roztrzepała się, kiedy nakładał jej bluzę. Wyglądała, jakby dopiero co wstała z łóżka. Sięgnęła do tajnej kieszeni sukienki i wyjęła stamtąd pudełko z okularami.
- Zaczyna mi się psuć wzrok... - wyjaśniła i zmarszczyła nos. - Mama mówi, żebym nie marszczyła się tak, bo to podobno gniecie "ten mój mał nosek". I dziękuję za bluzę. Jest o wiele wygodniejsza od tej pułapki. - wskazała skinieniem głowy na pogniecioną sukienkę. - Już nigdy więcej tego nie ubiorę! Nie ma mowy...
Patrzyła spokojnie, jak mówi do niej jak do dziecka.
- Niech ci będzie... - powiedziała i przewróciła oczami, po czym otworzyła usta, aby mógł ją nakarmić. Mruknęła zachwycona smakiem jedzenia.
- Umm! Świetnie gotujesz, wiesz? - oznajmiła, kiedy wreszcie udało jej się przełknąć porcję. - Dużo gotujesz? Musisz pewnie dużo ćwiczyć, skoro dotarłeś do takiego mistrzostwa.
Oplotła dłonie wokół jego szyi i mocno przytuliła.
- Ja tam nie jestem głodna... Możesz spokojnie jeść. Ja tylko popatrzę.
Przytuliła go mocno i zamknęła oczy.
- Nie myśl sobie, że się od ciebie odkleję... Nie mam zamiaru. - mruknęła i wtuliła się bardziej. - W ogóle mówiłeś coś o świętach... Chętnie poznam twoją rodzinę. Mam po dziurki w nosie wiecznego wykłucania się z ojcem... - przerwała wypowiedź i spojrzała mu w oczy. - O ile chcesz, żebym przyjechała.
Nie chciała się wpraszać bez zaproszenia. To by było niegrzeczne i niekulturalne.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Ostatnio zmieniony przez Amberly Caligo dnia Pią Gru 19, 2014 12:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Gru 18, 2014 11:30 pm

Scałował z jej policzków kolejne miał nadzieję ostatnie już łzy.
- Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie. - wyszeptał po czym dodał ze śmiechem.
- Tylko nie mów mojej matce, jej siostrze i Sofie że tak mówiłem bo wille bywają złośliwe. - miał nadzieję że tym drobnym żarcikiem rozładuje panujące napięcie.
- Mam też swoje za uszami wiesz. - pogładził ją po ramieniu. Wyglądała pięknie nawet jako dorodny pomidor, w sumie Dominic lubił pomidory więc nie widział nic złego w tym jakże smakowitym warzywku.
- Ty jesteś wspaniała. - skomentował jej słowa w tej chwili pierwszy raz w życiu poczuł że może te wszystkie spory między ślizgonami a gryfonami są bezsensowne, całe rodziny kłóciły się przez pokolenia o to kto w jakim był domu a tutaj proszę dwa zupełnie inne światy połączone gorącym uczuciem!
- Z tym noskiem jest wszystko w porządku jak na moje oko. - a na potwierdzenie tych słów trącił jej nos swoim nosem. W tym momencie parsknął śmiechem, nazwanie sukienki pułapką było do prawdy zabawne!
- Moim skromnym zdaniem w tej "pułapce" wyglądałaś oszałamiająco ale skoro tak Ci w niej źle to chętnie będę cię oglądać bez niej. - rzekł nie ukrywając dosyć dwuznacznie z błyskiem w oku.
- Bez przesady nie mam czasu żeby gotować najczęściej robią to skrzaty ale kiedy mogę to coś tam upichcę no i jeśli mam dla kogo. - dziewczyna przytuliła się do niego z całej siły i Dominic stał teraz nie wiedząc co ma zrobić chciał ją przygarnąć do siebie ale w jednej dłoni trzymał talerz z makaronem a w drugiej widelec a nie miał gdzie ich odłożyć.
- Mam rozumieć że będziemy jak drzewo i jemioła? - zażartował kolejny raz przy tej dziewczynie miał jakiś taki wyjątkowo dobry nastrój.
- Jeśli się zgodzisz ze mną jechać będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. - wyznał po czym lekko odsunął się od dziewczyny i wręczył jej talerz.
- Teraz jedz nie przyjmuję odmowy! - wziął też talerz dla siebie i zaczął pałaszować ze smakiem.
Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Gru 19, 2014 12:21 pm

Zarumieniła się jeszcze bardziej, ale chyba nie było już tego widać. Jej twarz nie mogła być już bardziej czerwona.
- Oh... To bardzo miłe, ale nie jestem zbyt wielką konkurencją dla tych modelek. - zaprzeczytała z uśmiechem - Ale w sumie to już nie jest piękno... Bardziej obsesja.
Pokręciła z niedowierzaniem głową na to, co mogli robić mugole, żeby tylko pięknie wyglądać. Jakieś odchudzania, diety i niewiadomo co jeszcze! Jak można żyć na samej zieleninie?
- Nie martw się. Nie pisnę ani słówkiem! Obiecuję! No i... Zawsze wolałam okularników. - mrugnęła do niego i roześmiała się uroczo. Było jej tak ciepło na sercu i wciąż nie mogła uwierzyć, że ten cudowny mężczyzna i do tego tak przystojny się w niej zakochał. Życie jednak jest pełne niespodzianek. Oby dla niej było jak najwięcej tych miłych.
- Nie, to ty jesteś wspaniały. I nawet się ze mną nie kłóć. Wiem już, gdzie mieszkasz. - zagroziła mu palcem.
Roześmiała się, kiedy trącił ją nosem.
- Uważaj! Mam łaskotki! - wcześniej się powstrzymała, ale teraz już nie mogła tego znieść. Jej brat bardzo często korzystał z tej słabości, żeby odebrać jej pilota od telewizora. Za każdym razem skutkowało.
Uniosła brwi i tknęła go małym palcem.
- W takim razie następnym razem ty się w to ubierzesz i zobaczymy, czy wtedy będzie Ci tak przyjemnie, co? - zaproponowała i pocałowała go w policzek. - I uwierz mi. Wcale byś nie chciał oglądać mnie bez sukienki. Ale jak chcesz, możemy się założyć.
Oczywiście się z nim droczyła.
- Zdecydowanie powinieneś gotować częściej. - powiedziała już wtulona w niego. Było jej tak ciepło, przyjemnie i miękko, że najchętniej została by już tutaj przyklejona na zawsze. Nawet do grobu musieliby ją z nim pochować, bo nie miałaby zamiaru póścić. Nie słyszała już tego, co mówił. Nie docierało do niej. Poczuła się trochę dotknięta, kiedy ją odsunął. Założyłaby się, że zrobiła jakąś minę wyrażająco to, jak się teraz czuła, więc odchrząknęła.
- Umm... Chyba nie jestem głodna, wiesz? - wstała i oparła się o ścianę. Stała tam z głową wzniesioną ku sufitowi i nie widać było, żeby miała zamiar wróćić.






_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Gru 23, 2014 12:43 am

- Jakaś ty groźna! - zaśmiał się na uwagę o tym że wie gdzie mieszka, cóż takich napastników to on chętne mógł by przyjmować w swoim domu przy kieliszku dobrego wina nawet i codziennie.
- Wiesz że wpadnę w samozachwyt jak będziesz mi tak mówić? - zapytał uśmiechając się szeroko do dziewczyny po czym bez uprzedzenia zaczął ją łaskotać.
- To jak kto jest wspaniały? - zapytał robiąc chwilową przerwę w torturach.
- Oczywiście że chcę, ale oczywiście jeżeli usilnie chcesz przegrać zakład to będę musiał wymyślić jakąś ciekawą nagrodę. - zaczął stukać się palcem po brodzi niby to zastanawiając się co by też mogło być nagrodą w takim zakładzie jednak nic nie przychodziło mu do głowy no a na pewno nic co można by było na głos powiedzieć podczas pierwszej randki w domu.
- Nie mam czasu na gotowanie sama wiesz jak to jest. - wzruszył ramionami.
Tak dziewczyny to dziwne istoty najpierw chcą kolacji i mówią że są głodne by za chwilę wszystkiemu zaprzeczyć!
Ruszył za dziewczyną pod ścianę, złapał ją za nadgarstek i przyciągną do siebie.
- Kto tu takie fochy stroi hm? - zapytał unosząc pytająco brew ku górze. Kobiety! Kto by je zrozumiał! Ktoś kto opracował by instrukcję obsługi zarobił by miliony!
Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Gru 24, 2014 11:30 am

Popłakała się ze śmiechu, gdy tak ją łaskotał, ale podobało jej się to. Czasami warto było się poświęcić. Chyba by się udusiła, gdyby nie przestał. Powoli zaczynała łapać oddech. Złapała się za brzuch i jeszcze raz odetchnęła głęboko. Roześmiała się łobuzersko.
- Ty. - odparła i przelotnie musnęła jego usta. Wiedziała, że pewnie rozpęta tym wojnę, ale mało ją to interesowało. Swojego zdania nie ma zamiaru zmieniać.
- Ja przegram? Niedoczekanie Twoje! - była wtedy taka pewna siebie, że tylko gbur by się nie roześmiał. - Ale jeśli wymyślisz jakąś naprawdę dobrą nagrodę, to jestem w stanie się poddać.
Przygryzła wargę i mrugnęła uwodzicielsko. Może i nie wypada tak robić na pierwszej randce, ale nie dbała o to zbytnio. Najważniejsze, żeby czuli się swobodnie w swoim towarzystwie. Naprawdę nie chciała siebie, jak również jego zanudzać na śmierć, a wreszcie zaczęło się zapowiadać naprawdę ciekawie. Dlaczego miałaby nie skorzystać?
- Bardzo szkoda. Ja tam gotuje dla siebie bez przerwy, chociaż też nie ma zbytnio na to czasu. - oznajmiła dumnie. - Tak więc Twój argument jest inwalidą...
Spotkała się ze słowem "inwalida" bardzo często. W świecie mugoli było dużo takich osób. Wiedziała, że Dominic pewnie tego nie zrozumie, ale w końcu nie musiał.
__________________
Stała tak przez krótką chwilę, kiedy usłyszała kroki. Nie miała zamiaru z nim rozmawiać. Jednak on chciał brać tego pod uwagę. Jęknęła głośno, gdy ten ją do siebie przyciągnął. Patrzyła na niego z lekko rozchylonymi ustami. Zaskoczył ją tym zachowaniem.
- J-ja... Wcale nie strzelam fochów... - mimo tego zarumieniła się, przez co musiała odwrócić głowę. Poprawiła okulary, które jej się zsunęły i odchrząknęła.
- Dobrze się bawisz? - spytała już odważniej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Gru 29, 2014 8:52 pm

Uśmiechnął się widząc powrót rumieńca na policzki dziewczyny, wyglądała tak uroczo gdy się czerwieniła.
- Oczywiście nie strzelasz fochów ty tylko demonstrujesz swoje zdanie. - powiedziała spokojnym głosem patrząc jej głęboko w oczy. Ujął dziewczynę za brodę i pochylił nad nią składając na miękkich ustach pocałunek.
- Dopiero teraz. - odpowiedział na pytanie dziewczyny.
Objął ją mocniej w pasie a wolną dłonią zaczął kreślić kółka na jej udzie.
- Na co masz teraz ochotę?- zapytał niby normalnie zdając sobie jednak sprawę z tego że brzmi to nieco dwuznacznie, jednak miał to głęboko w nosie.
Zawsze mówił to co chciał nie zważając na konsekwencje.

Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Sty 04, 2015 9:07 pm

Czuła jego wzrok na sobie. Kątem oka spoglądała na niego. Ten wieczór był niezwykle szalony. Gdyby ktoś powiedział jej godzinę temu, co się tutaj wydarzy, to prawdopodobnie zostałby on wyśmiany. Sądziłaby, że wszystko potoczy się inaczej. Miła kolacja, rozmowa o zainteresowaniach, a później może jeszcze jakaś kawka. Życie potrafi wszystko skomplikować. Nie odpowiedziała mu. Tylko by się jeszcze bardziej pogrążyła. Jednak on chyba uważał inaczej, kiedy ją pocałował. Mimo, że trwało to krótko, to jeszcze była zaskoczona i o dziwo zapragnęła więcej. Miała łaskotki, więc zaczęła cicho chichotać.
- Powiedzmy, że mam ochotę na schrupanie pewnego wysokiego, przystojnego i zabawnego mężczyznę. - wyszeptała mu do ucha. - Bo mam ochotę na coś słodkiego.
Przygryzła jego ucho. Była ciekawa, co jej na to odpowie. Uwielbiała go całym swoim sercem. Nie mogła nic na to poradzić i cofnąć tego, co powiedziała. Jednak po co? Ani trochę tego nie żałowała.
- Myślę, że to lepsze od spaghetti. - roześmiała się ponownie. - Chociaż nie mówię, że jest złe.
Podniosła ręce w obronnym geście.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Sty 04, 2015 9:49 pm

Jej ugryzienie sprawiło że poczuł przechodzące mu przez kark ciarki.
- Podobno nie byłaś głodna? - zaśmiał się ponownie całując dziewczynę. Oszalał prawda? Oszalał na punkcie tej kobiety! Inaczej nie mógł tego nazwać. Stracił zdrowe zmysły i rozsądek.
Ale nie żałował, wręcz przeciwnie. Czuł że ta kobieta jest warta każdego szaleństwa.
- Oj bo więcej nic dla Ciebie nie ugotuję...- powiedział dosyć poważnie jednak z lekką nutką rozbawienia w głosie.
Złapał kosmyk jej włosów w dwa palce i zaczął się nimi bawić.
- I co ja mam z tobą zrobić? Jesteś taka niegrzeczna... - przesunął dłoń z jej uda na talię a drugą położył na jej policzku który zaczął delikatnie głaskać kciukiem.
- Kim ty jesteś i co ze mną robisz cudowna istoto? - zapytał trącając nosem jej mały nosek. Słyszał wiele o miłości, o tym jak działa na ludzi o tym jak ich zmienia, ale zawsze z tego drwił, szukał szczęścia jednak nigdy by nie przypuszczał że znajdzie je w tej dziewczynie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuchnia   

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dom Dominica Lloyda-