a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Royal Cathedral
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Royal Cathedral

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Royal Cathedral   Czw Lut 19, 2015 9:55 pm


Kaplica w Cambridge. Przykład architektury późnej fazy gotyku angielskiego. Budowa rozpoczęta w roku 1446 z nakazu Henryka VI trwała ponad 100 lat. Wewnątrz kaplicy znajduje się największe na świecie sklepienie wachlarzowe oraz średniowieczne witraże. Organizowane są tu śluby, chrzciny i nawet pogrzeby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Pią Lut 20, 2015 8:30 pm

Pastor stanął w szeroko otwartych drzwiach katedry obejmując wzrokiem całą okolicę, skierował wzrok na zegar po czym zaczerpnął głęboko powietrza.
Jeśli wszystko dobrze pójdzie za dwie godziny będzie po wszystkim, jeśli nie... - pokręcił głową, nawet sam przed sobą nie chciał przyznać się do tej myśli.
To ten dzień. Dziś ta diablica miała wyjść za mąż. Nigdy nie zapomni gdy przybyła z rodzicami ustalać datę. Zimny dreszcz przebiegł po plecach pastora na to wspomnienie.
Wykonał znak krzyża - Panie dopomóż...- wymamrotał pod nosem i wszedł do wnętrza katedry udając się w stronę zakrystii. Musiał jeszcze przebrać się w szatę do posługi i odprawić modlitwy.
Oby Pan go dziś nie opuścił...
Wkrótce w katedrze zaczęli pojawiać się pierwsi goście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Pią Lut 20, 2015 9:38 pm

Umówiła się z Christianem, oboje mieli udać się do Camdridge, na ślub Bellatrix i Rudolfa. Dalej utrzymywali między sobą dystans, od czasu do czasu rzucając w siebie wrogie spojrzenia. Dziewczyna go unikała on ją, jednak rodzice poprosili by udali się z nimi na ślub Panny Black. Dyrektor wiedział więc im pozwolił by opuścili na ten dzień szkołę. Ubrana o tak, wzięła ze sobą bukiet kwiatów by dopełnić strój włosy miała ładnie uczesane. Gdy tylko weszła do kościoła stanęła gdzieś z boku, czekając cierpliwie na swojego partnera. Oczywiście wzrokiem błądziła szukając odpowiedniego miejsca dla siebie i Blake. Jej i jego rodzice już spokojnie usiedli na ławach koło siebie,czekając na początek ceremonii. Westchnęła tylko i przygładziła sukienkę, spokojnie pozwalając przejść reszcie gości. Opuściła ręce i przysiadła z tyłu zakładając nogę na nogę. Miała takie miejsce że spokojnie zobaczy wchodzącą parę młodą czy coś. Możliwe że ten ślub będzie Tradycyjny i Pan młody pojawi się pierwszy, a potem będą czekali na przybycie Panny Młodej.
Katedra była ślicznie udekorowana, a mrok który roztaczał się w zabytkowej budowli tylko dopełniał uroku tego miejsca, przez chwile pojawił się Pastor, by potem zniknąć w zakrystii.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Sob Lut 21, 2015 11:42 am

Dzisiaj mieli związać się węzłem ślubnym niejaka Bellatrix Black i Rudolf Lestrange. Christian spodziewał się, że wkrótce rodzice wydadzą mu rozkaz zaproszenia Sofie Brown na tę uroczystość. Nie pomylił się. Z resztą, coraz mniej zaczynało mu to przeszkadzać. Oczywiście, dalej buntował się odnośnie ich przyszłego małżeństwa, ale zdążył polubić tę blond czuprynkę i z czasem milej spędzało mu się z nią czas. Nie oznaczało to, że nie przesyłali sobie wrogich spojrzeń, czy też czasem nie obdarzali siebie kąśliwymi uwagami... właściwie zrobiło się to dość zabawne i tę formę "uprzykrzania" sobie życia potraktowali jako już tradycję powstałą pomiędzy nimi. Dzień przed uroczystością zabrano Christiana na strzyżenie włosów, dopasowali mu koszulę i garnitur. Nienawidził krawatów, dlatego wyjątkowo pozwolono mu z niego zrezygnować. Wypastowane buty, drogie perfumy i iście tajemnicze, a zarazem oschłe spojrzenie. Był gotowy. Pojawili się kilka minut wcześniej przed rozpoczęciem uroczystości. Goście powoli zaczęli się zbierać. Ojciec przywołał Christiana i nakazał mu odszukać Sofie, która z pewnością oczekiwała już Jego nadejścia. Nie musiał czekać długo, bowiem Sofie przysiadła prawie na samym końcu. Szczęka mu opadła, może nie dosłownie. Wciąż na zewnątrz był obojętnym i zimnym draniem, choć w środku podziwiał jej piękną kreację. Widział pannę Brown w szacie szkolnej, w codziennych ubraniach, ale nigdy jakoś nie udało mu się ujrzeć jej w sukni... nie takiej sukni. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że Sofie jest po prostu... piękna. Odrzucił szybko tę myśl, nie podobała mu się ona. Zamrugał oczyma, obawiając się, że mogą zdradzić jego początkowy zachwyt. Podszedł do Niej i uśmiechnął się dość zimno, ale tak, by inni wiedzieli, że mają się ku sobie, choć... niespecjalnie mieli. Odwrócił z trudem wzrok podziwiając budowlę Kościoła. Lubił takie miejsca, zdecydowanie... choć nie wierzył w Boga, to takie świątynie zawsze wywoływały u niego gęsią skórkę. Dyskretnie pociągnął Sofie za jeden lok i zagryzł wargę. Każda forma zdenerwowania jej mu się podobała.
- Witaj, Sofie. Wyglądasz dobrze. - poinformował ją, choć jego oczy mówiły co innego. Choćby jego idealnie dopracowana mimika twarzy zdradzała, że jest mu to obojętne, to jednak oczy pokazywały o wiele więcej. Właściwie mówiły - Sofie, dlaczego jesteś taka piękna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Nie Lut 22, 2015 9:52 am

Wiktor był zaskoczony, gdy dostał zaproszenie na ślub kobiety, którą widział ongiś na zebraniu Czarnego Pana. Domyślał się oczywiście, że owi Śmierciożercy znają się bardzo dobrze i nie ma opcji by również dzisiaj ich kilku nie zobaczyć. Dziwił się jednak, że ta kobieta mimo wszystko wychodzi za mąż. Na specjalnie miłą nie wyglądała, a przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z niej to była bardziej taka zimna suka do której bez kija nie podchodź. Ostatecznie jednak się zdecydował na to, że się tam pojawi. Wziął więc swój najlepszy garnitur, bo już się ogarnął wcześniej. Następnie udał się na umówione miejsce razem z prezentem, którym była złota zastawa stołowa.
Wszedł do katedry i zajął wolne miejsce. Czekał na rozpoczęcie się ceremonii.
Powrót do góry Go down
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Nie Lut 22, 2015 11:34 am

Była tak głęboko zamyślona o tym jak jej i Chrisa relacje powoli się zmieniały. Owszem zachowali swoją tradycje, gdy tylko usłyszała jego głos uniosła się ze swojego miejsca, przygładzając szybkim ruchem sukienkę. Po pociągnięciu za jej jeden z loków, zmrużyła oczy to kocich szparek i skrzywiła się lekko. Poczuła się przez to jakby miała znów z pięć lat. Chłopaki zawsze ciągali ją za warkocze zanim przyszła do Hogwartu.
-Ej moje włosy za co to! Przecież grzecznie czekałam!-rzuciła obojętnym tonem głosu wpatrując się w Blake i to jak świetnie wyglądał w tym stroju.
-Gdzie zgubiłeś Krawat? któraś z twoich Fanek go ci zakosiła-spytała z lekkim przekąsem mimo że jej w główce zrodziło się to by go w niego wetknąć żeby wykończyć cały strój. Chwile potem się ogarnęła i na jej usta wpłynął zadziorny uśmieszek.
-Witaj dzięki ty też dobrze wyglądasz, choć zajmijmy miejsce zanim te lepsze zostaną zajęte-mimo wszystko jej myśli wariowały "Nawet w garniturze wygląda bosko"-spojrzała mu w oczy które zdradzały więcej niż puste nic nie warte słowa.
Podała mu swoją rękę by spokojnie udali się do kolejnego rzędu zdala od ich rodziców, którzy zaczęli ze sobą rozmawiać. Bała się że już powoli ustalają dzień w który powinien jej się oficjalnie oświadczyć. Sama się przeciw temu buntowała, bardzo powoli przyzwyczajała się do tego że wszystkie większy imprezy, musieli z rozkazu rodziców spędzić razem. Czuła się blokowana przez to wszystko, jednak jego obecność dodawała jej otuchy. Nigdy nie lubiła eleganckich przyjęć, lecz na ślub przyszła z przyjemnością. Te uroczystości były super szczególnie w czystokrwistych rodach.
-Idziemy Chris?-spytała go grzecznie, czekając na to co powie bo miejsce już wypatrzyła, które było niedaleko innego ślizgona którego znała tylko z zebrania.
-Usiądźmy zdala od rodziców proszę.-rozejrzała się jeszcze raz po kościele i westchnęła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudolf Lestrange

avatar

Liczba postów : 38

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Nie Lut 22, 2015 4:39 pm

Gdyby ktoś powiedział, że Rudolf nie czuł wielkiego zdenerwowania, zapewne trzeba go byłoby rozszarpać za takie bezczelne kłamstwo. Młody Lestrange trząsł się jak prawdziwa osika, gdy wstawał rano z łóżka i potem, gdy teleportował się do pomieszczenia za ołtarzem, gdzie czekał na niego już pastor. Spojrzał na niego potępiającym wzrokiem, jakby nagła aportacja w tym miejscu była czymś niedopuszczalnym, ale Rudolf zbył jego żale jednym machnięciem ręki. I tak miał za wiele na głowie, na czele ze ślubem, który miał się niedługo rozpocząć, by przejmować się biadoleniem jakiegoś pastorzyny. Powinien się i tak cieszyć, że dwa wielkie rody chcą się połączyć właśnie tutaj.
- Przydaj się na coś - warknął w stronę skrzata, który teleportował się tuż obok niego i który po słowach swojego pana zaczął nerwowo wygładzać materiał jego ubrania. Chociaż ojciec nalegał, by Rudolf założył frak, syn skwitował jego pomysł głośnym prychnięciem, decydując się na idealnie skrojony garnitur o czarnej barwie, kontrastującej ze śnieżnobiałą koszulą. Nie lubił ekstrawagancji, uwielbiał za to klasyczne, proste stroje, które nie wystawiałyby noszącej ich osoby na pokaz.
Odetchnął głęboko i przyjął maksymalnie wyluzowaną pozę, chociaż nawet niewprawny obserwator mógłby bez trudu zauważyć, jaki jest spięty. Wyjrzał przez malutkie okienko, przez które widać było kawałek wielkiej katedralnej ławy i obserwował przez chwilę, jak zapełnia się ona gośćmi. Jeszcze kilka minut i będzie musiał wyjść, stanąć przed ołtarzem i czekać, aż w drzwiach pojawi się jego przyszła żona. Albo i nie pojawi. Od rana męczyła go wizja, w której stoi sam, a kościół powoli pustoszeje. Uciekająca panna młoda z rodu Blacków z pewnością wzbudziłaby ogromną sensację w czarodziejskim świecie.
Oparł dłonie o framugę drzwi i zamknął oczy. Chciałby mieć to już za sobą, ale czas nieubłaganie wydawał się płynąć coraz wolniej, a każda sekunda wydawała mu się wiecznością. W końcu westchnął, poprawił jeszcze swój garnitur, nie dowierzając pracy skrzata i pchnął drzwi, szybkim i pewnym krokiem zmierzając do miejsca przed ołtarzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3269-rudolf-lestrange
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Nie Lut 22, 2015 9:52 pm

Powiedzieć, że Elizabth Jeager pojawiła się na ślubie we własnej osobie brzmiałoby dość patetycznie, gdyby nie fakt, że... rzeczywiście wkroczyła do kościoła (aż dziw, że jej się posadzka pod stopami nie paliła) w swojej własnej, osobistej cielesnej powłoce.
Uwieszona na ramieniu Czarnego Pana wydawała się być wystarczająco podekscytowana, aby nieco podrygiwać. Tak dawno nie wyjeżdżała z Little Hangleton.
Nie mówiąc już o fakcie, że po drodze odwiedziła parę butików. Och, ach... niech się śmierciożercy częściej hajtają, przynajmniej szafę uzupełni. Nie żeby jej to do szczęścia było potrzebne, no ale... Wbrew pozorom każda kobieta musi się w coś ubierać. Nawet jeśli raz na pół roku zrzuca skórę. Stwierdzając, że Czarny Pan może sobie być Czarny i Potężny, ale ona nie zamierza, przybyła odziana o tak. Wąska sukienka wbrew pozorom wcale nie służyła podkreśleniu jej atutów. Była zabezpieczeniem. Po przemianie w węża zaplątałaby się w warstwie tiulu, falbankach albo piórkach. Poza tym wąska sukienka przemieniłaby się z nią, co zapobiegłoby płaczu nad "pozostawioną gdzieś w Katedrze kreacją" i wymuszaniu powrotu po nią szlochem, krzykiem i buntem zwierzątka domowego. Nie wypada pani w jej wieku.
Pociągnęła Toma w kierunku jednej z pierwszych ław. Przecież nie będzie siedzieć z dzieciarnią z samego tyłu!
Powrót do góry Go down
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Sro Lut 25, 2015 5:49 pm

Barty ubrany w tradycyjny ciemny garnitur, starannie ułożył włosy. Był zaszczycony i niezwykle dumny zaproszeniem na ślub jakie przysłała mu Bellatrix. Przecież w sumie widział ją dwa razy w życiu, najwidoczniej jednak uznała, że czysto krwiste rody powinny trzymać się razem. Miał przyjść sam, ale skoro na zaproszeniu wymagana była osoba towarzysząca wziął ze sobą Amelię. Z kimś wypadałoby potańczyć. Wszedł do katedry. Kościół zapełniony już był prawie w większej połowie, pan młody czekał przed ołtarzem na wybrankę swego serca. Czuł się dziwnie ze świadomością, że oto najstraszliwsza śmierciożerczyni jaką zna, właśnie bierze ślub. Czekała pewnie na swoje wielkie wejście, okazję do pokazania się w swojej białej sukni. Zajął miejsce tuż za Wiktorem, prowadząc Amelię pod ramię. Jak zawsze jego dziewczyna wyglądała ładnie. Sofie jednak nie przebiła. On się tylko zastanawiał z kim tym razem przyszła i co to był za gość...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Lord Voldemort

avatar

Liczba postów : 120

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Sro Lut 25, 2015 6:20 pm

Śluby. On dostał zaproszenie na ślub od swojej Najwierniejszej i Rudolfa. Nigdy w życiu nie był na niczyim ślubie, musiał więc skorzystać z okazji i tam pójść. Jak ubierają się na śluby? Ma iść jako on czy pełen elegancji gość? Zdecydował, że jednak pozostanie sobą. Może to i był dzień Belli i Rudolfa, ale on powinien być Panem każdego dnia. Będzie spokojny, da im żyć swobodnie, nikomu nic nie zrobi. Chyba, że ktoś go zdenerwuje, wtedy zrobi mały wyjątek i naruszy spokój ceremonii, ale tylko na chwilkę.
Zjawił się w katedrze. O dziwo, nie zawaliła się gdy przekroczył jej progi. A nazywają go Szatanem. Nie poczuł też nic, żadnego trawienia ogniem gdy dotknął klamki, nie wypaliło mu oczu na widok ołtarza i nie poparzyło mu czterech liter. Kroczył tylko dumnie wraz z wiszącą mu na ramieniu Nagini. Znaczy, nie całkiem wiszącą, bo nie była w swojej zwyczajnej postaci, tylko w takiej ludzkiej. Usiadł w ławce razem z Elizabth... Nie przypominała jego zwyczajnej, śliskiej Nagini. Była człowiekiem, kobietą i to odzianą dość ładnie. Szkoda tylko, że wybrała kolor czerwony zamiast szmaragdowego. Ogólnie jednak wyglądała dobrze. W żaden sposób jednak nie poruszyła jego nieruchomego w tym kierunku serca. O wiele więcej czuł do niej, gdy leżała skulona w kłębek i syczącą niż chodzącą na dwóch nogach. Czuł za to na sobie spojrzenia jakim obdarzali go ludzie. Niektóre twarza znał ze zebrań. Innych nie i pewnie zastanawiali się kto to może być. I z kim przyszedł. Rozejrzał się ukradkiem wokół gości. Lestrange pełen elegancji czekał na Bellatrix. Nie było jej. Zapewne czeka na swoją wielką chwilę jak to ma w zwyczaju. Zwrócił twarz ku Elizabth.
- Moja droga, tutaj nie będzie żadnej szlamy. Nie będziesz mogła nic zjeść - wyszeptał jej w języku wężów. Nigdy nie wiadomo przez kogo jesteś słuchany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Sro Lut 25, 2015 9:04 pm

Trzymając się z Barty'm pod ramię weszła do kościoła. Rozglądała się rozpoznając większość twarzy obecnych w kościele osób. Byli to przedstawiciele najwspanialszych czystokrwistych rodów. Większość z nich dość często bywała na przyjęciach organizowanych, przez jej babcie, stąd ich znała. Szczerze... gdy Barty zapytał ją czy z nim pójdzie, początkowo chciała odmówić. Lubiła śluby, ale ... Bellatrix. Miała iść na ślub, życzyć szczęścia osobie, która zabiła jej brata? Nie wyobrażała sobie tego, jednak ... nie potrafiła tak po prostu odmówić chłopakowi. Zresztą... już słyszała jak dziadkowie wrzeszczą na nią, że odmówiła takiego zaszczytu. Zamknęła więc całą swoją niechęć do panny młodej w głębi swojego serca na klucz i z uśmiechem odpowiedziała chłopakowi " z przyjemnością", w myślach dodając, " oderwę jej łeb".
Teraz szła u boku chłopaka z wyuczonym uśmiechem na twarzy i tylko zaciskające się nieco zbyt mocno na materiale sukni palce świadczyły o tym jak bardzo jest zdenerwowana. Jej suknia była jedną z piękniejszych jakie posiadała w swoim butiku Madame M. Kobieta od lat służyła radą Amelii jeśli chodzi o kreacje. Na co dzień dziewczyna ubierała się bardziej po swojemu, jednak przy wyjątkowych okazjach wolała polegać na nieomylnych radach czołowej magicznej projektantki. Miała cichą nadzieję, ze dzisiaj dzięki kobiecie złamie zasadę " panna młoda najpiękniejsza" jaką powinna wyznawać każda goszcząca na ślubie kobieta. Z czystej zawiści oczywiście.
Suknia Amelii była długa do samej ziemi.Spływała delikatnie po sylwetce dziewczyny podkreślając jej atuty i nadając lekkiej tajemniczości i eteryczności jej postaci. Błękitny materiał ze srebrnymi detalami podkreślał oczy i elegancko spięte czarne loki dziewczyny. Do tego delikatna biżuteria i niewidoczne spod sukni buty na niezbyt wysokiej szpilce.
Amelia usiadła w ławce tuż obok Bary'ego po chwili spinając się wyraźnie, gdy do kościoła wszedł sam Lord Voldemort. Miała nadzieję nigdy więcej tego człowieka nie spotkać. Niestety nie wyszło. Oby sobie o niej zbyt szybko nie przypomniał i nie wezwał jej do siebie.Zauważyła spojrzenie swojego towarzysza w kierunku Sofie.
-Pogodziliście się ?
Spytała cicho z wyraźną troską w głosie patrząc czule na chłopaka. Czuła lekkie ukłucie zazdrości, a jej błysk widoczny był w jej oczach w końcu chłopak powinien patrzeć na nią ewentualnie na wciąż nieobecną jak na razie pannę młodą, jednak starała się to w sobie zdusić. Wiedziała, ze Sofie jest dla Barty'ego bliską przyjaciółką i ze względu na jego samopoczucie chciała by się pogodzili, nie wtrącała się jednak w to jak do tej pory. Od imprezy u ślimaka w ogóle nie poruszała tematu Sofie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Sro Lut 25, 2015 9:28 pm

Skupiła się na towarzystwie swojego narzeczonego, nie zwracając uwagi na większość rzeczy.
Gdy tylko poczuła spojrzenie Bartka spojrzała na niego i Fern, by potem usiąść ławkę za nimi i splatając ze sobą swoje i Christiana ręce, musieli wyglądać na narzeczeństwo. Więc trzymała na palcu odpowiednim swój rodowy pierścień. Szepnęła mu coś na ucho i usiadła wygodniej na swoim miejscu.
-Nie będziemy stali cały dzień Chris-zwróciła się do niego uśmiechnięta i rzuciła krótko do Fern i Bartka.
-Hej wam nie wiedziałam że też macie zaproszenie-po czym umilkła i wróciła do szeptania po cichu z Blake, bo wciąż czekali na Panne Młodą, Pan młody już był brakowało jedynie Bellatrix.
Amelia nie musiała być zazdrosna bo zobaczyła to w jej spojrzeniu, przecież powiedziała sobie wyraźnie z nim gdy się pogodzili że tylko są przyjaciółmi, i nic sobie nie obiecali. Martwiła się owszem bo nie chciała by Crouch kolejny raz miał serce złamane. Ścisnęła lekko rękę ślizgona z którym tu była. Może powinna ich sobie przedstawić z resztą sami się dowiedzą w swoim czasie.
Jej rodzice rzucili okiem w stronę córki i przyszłego zięcia, by potem skinąć im obojgu z aprobatą. Gra wychodziła owszem nie narzekała na jego towarzystwo, bo im bliżej jej siedział tym czuła się raźniej. Nawet poskramiała powoli swoje bunty, jednak złośliwe uwagi i mordercze spojrzenia, tak szybko nie miną. Tradycja być musi i trzymajmy się tego, poprawiła mu kołnierzyk i potem spuściła rękę tak że teraz siedziała już spokojnie, nawet nie odwracając się za siebie już.
-Zastanawiam się jak będzie wyglądać na pewno pięknie, przecież to jej ślub i musi wszystkie panny przyćmić blaskiem, nie mogę się doczekać wkroczenia Lady Bellatrix-stwierdziła krótko o przyszłej Pani Lestrange, oczywiście tylko to słyszał Panicz Blake.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hope Henderson

avatar

Liczba postów : 240

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Sro Lut 25, 2015 9:34 pm

Dostała zaproszenie na ślub Belli i Rudolfa. Koperta jak i jej zawartość szybko wylądowały w koszu i spłonęły. Hope nie miała zamiaru wtrącać się dlaczego z ki i kiedy spotyka się Bella więc nie miała o tym pojęcia. Pochwalała jednak jej wybór. W dzień ślubu zjawiła się elegancko ubrana w kościele i zajęła miejsce tuż koło swojego pana. Jak zwykle zresztą. Zawsze była gdzieś w jego pobliżu. Może nie tak jak Nagini, ale nie zmienia to faktu, do którego już chyba wszyscy się przyzwyczaili. Hope jeśli raczy dać się widzieć, a robiła to rzadko zazwyczaj stojąc gdzieś w cieniu niewidoczna dla innych, zawsze była w pobliżu Czarnego Pana. Przywitała się z Lordem oraz Nagini skinięciem głowy i usiadła prosto czekając jak wszyscy na pannę młodą. W duchu cieszyła się z tego wydarzenia i miała nadzieję, ze Bella ułoży sobie życie, a jej partner przeżyje z nią. Hope dobrze wiedziała jaka jest Bella. Cóż... były przecież swoimi przeciwieństwami , może dlatego ich wspólne i misje zazwyczaj były zakończone sukcesem. Uzupełniały się i wzajemnie napędzały. Ich relacja była dziwna, ale Hope na swój sposób lubiła Bellę...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Hope Henderson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t561-hope-henderson
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Czw Lut 26, 2015 4:34 pm

Christian powędrował z Sofie do ławek, gdzie mieli zasiąść wszyscy zgromadzeni. Blake nie był ślepcem, od razu rzuciło mu się w oczy dziwne spojrzenie Sofie i tego Barty'ego, którego znał z dormitorium. Byli na jednym roku, ale nigdy nie przyszło im zawrzeć głębszej znajomości. Mimo to z uprzejmości Blake podał mu swoją dłoń, a następnie zwrócił się do jej towarzyszki, której... zupełnie nie kojarzył. Uśmiechnął się do niej, niestety w jego uśmiechu nie było nawet krzty wesołości, czy podobnych tego typu uczuć. Z jego oczu standardowo bił lód i dotąd nikt nie potrafił go roztopić. Ujął jej dłoń i wierzch ucałował, myśląc że to czystokrwista Ślizgonka, skoro postanowiła wybrać się na ślub Bellatrix i Rudolfa.
- Witam pannę. Nie mieliśmy okazji się poznać. Jestem Chistian. - drgnął czując splot ręki Sofie. Aż tak śmiało w stosunku co do Niego się nie zachowywała, on jednak nie dał niczego po sobie poznać. W końcu byli narzeczeństwem, a chyba tak właśnie para się zachowuje, prawda? Blake miał szczerą nadzieję, że Sofie ma co do tego lepsze doświadczenie. Odwrócił się w stronę ołtarza i pochylił się w momencie, kiedy Brown szeptała mu na ucho. Niespełna chwilę potem i on się pochylił.
- Coś łączy Cię z Crouchem? - nie pomyślał, że to pytanie mogło zabrzmieć dziwnie. Był bezpośredni i nie krył w tym zazdrości... chyba, bo wcześniej niekoniecznie znam to silne uczucie. Być można właśnie tym się kierował. Bo w pewnym sensie Sofie należała do Niego, no... dopóki nie zbuntuje się ostatecznie i nie wymyśli czegoś, by plany o ślubie poszły w zapomnienie. Kiwnął głową tym razem obdarzając ją cieplejszym uśmiechem. Przyjrzał się Rudolfowi, który wyglądał na zdenerwowanego.. nie dziwił się - mieć Bellatrix za żonę to nie lada wyzwanie. Powrócił jednak do panny Brown.
- Zapewne będzie wyglądać pięknie... chociaż, ma wielką konkurentkę. - przesłał jej znaczące spojrzenie. Skąd u Niego takie nastawienie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Czw Lut 26, 2015 6:57 pm

Wszystko było zapięte na ostatni guzik, łącznie z koszulą świadka pana młodego, chociaż akurat kołnierzyk mógł sobie jeszcze darować. Kwiaty sprawdzone, obrączki są, alkohol się chłodził, goście powoli wypełniali kaplicę. Godzina zero zbliżała się nieuchronnie, minuta za minutą uciekały w tempie ekspresowym. W pierwotnej wersji miał pojawić się w domu Blacków i przybyć na uroczystość razem z Narcyzą. Ostatecznie plan został zmieniony, Lucjusz miał dotrzeć do kościoła przed zaproszonymi gośćmi, zaś siostry Black tuż przed samym rozpoczęciem ceremonii.
Całe szczęście, że wieczór kawalerski odbył się na dwa dni przed, a nie tuż przed samym ślubem, w przeciwnym razie Lucjusz nie podniósłby się z łóżka. Porządnie wykorzystali ten jeden wieczór wolności podarowany im przez wybranki ich serc, spijając się – no, może nie do nieprzytomności, aczkolwiek niewiele brakowało. Psychiczny komfort zapewnił im właśnie ten jeden zapasowy dzień, kiedy mogli się wyspać i doprowadzić do jako takiego porządku.
O, oto on. Nareszcie. Ciche szepty uniosły się ponad ławami, gdy Rudolf wyłonił się w końcu zza ołtarza. Blondyn opuścił zajmowane przez siebie miejsce w pierwszym rzędzie, chcąc podnieść na duchu swego kompana.
- Zbladłeś trochę, nie denerwuj się tak. Dziewczyny powinny się za chwilę pojawić, musisz wyglądać na pewnego siebie. Przeżyjesz, Lestrange. – poklepał go po ramieniu, dodając otuchy, a potem uśmiechnął się porozumiewawczo i niemal szepnął – Byliśmy już w gorszych opałach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Aidan Pond

avatar

Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Czw Lut 26, 2015 7:42 pm

Pond Aidan uwielbiał podróżować. Był to jego sposób nie tylko na nudę, ale także na życie. Uśmiechnął się pod nosem wchodząc do niebieskiej budki Pondów.
-Charles. Jak się nie pospieszysz wyruszam bez ciebie.- zagroził bratu, który strasznie długo się szykował. Musiał poprawić swoją muchę. Wyglądał w niej jak zwykle genialnie. Zresztą to cecha ich rodziny, zawsze i wszędzie wyglądali uroczo. Pokręcił głową ze zrezygnowanie i poprawił krawat.
Dostali zaproszenie na ślub Bellatrix Black i Rudolfa Lestrange'a. W sumie uwielbiali wesela, więc nie mogli odpuścić sobie takiego wyjścia. Tylko, żeby trafić w odpowiednie miejsce. Podróżowanie świstoklikiem z wbudowanym zmieniaczem czasu było dość ryzykowne. Oni coś o tym wiedzieli.
Stanął za sterami, w końcu był starszy, bardziej odpowiedzialny i miał więcej praktyki, dlatego też powinno być wszystko w porządku. Usłyszał tak dobrze znany mu dźwięk , poczuł charakterystyczne szarpnięcie i udało się!
Jak zwykle energicznie szarpnął drzwiczki i wyszedł. Pewny był, że ujrzy potężne drzwi wejściowe do katedry, jednak było inaczej. Znaleźli się w dżungli. Hmm... jak to możliwe? Mrugnął zdziwiony kilkakrotnie, po czym wrócił do budki. Spróbował raz jeszcze. Wprowadził dane i...
-Teraz już się uda.- powiedział z przekonaniem do brata. Tak jak powiedział, stało się. Stanęli dwaj, eleganccy przed wejściem. Otworzyli z hukiem bramę. Wszystkie oczy skierowane były na nich.
-Spokojnie, spokojnie... nie jesteśmy parą młodą.- powiedział rozbawiony Aidan ciągnąc Charlesa za ramię do najbliższej ławki. Musieli mieć dobry widok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Pond

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Czw Lut 26, 2015 7:53 pm

On się długo szykował? Serio? A kto przez godzinę wybierał między czarnym, a niebieskim trampkiem i w końcu wybrał biały? Niee... Ta zniewaga krwi wymaga.
Dobrze, później się zemści... Chociaż w sumie, nie było na co czekać. Kto jak nie on utemperuje pewność kochanego braciszka? Całkowicie przypadkiem jego ręka odnalazła panel kontrolny świstoklika. I kompletnie nie ma pojęcia jakim cudem zmienił tor lotu. Ma szczęście, że nie włączył zmieniacza czasu!
Oparł się wygodnie o barierkę obserwując jak Aiden wylatuje tryumfalnie z budki i jeszcze szybciej do niej wraca. A mógł zamknąć drzwi. Dżungla była idealnym miejscem dla jego brata. Tyle małp w okolicy! Pasowałby jak nic.
Poprawił cylinder, po czym wyszperał z kieszeni ich podrobione zaproszenia. Oczywiście, że byli gośćmi! Nie ich wina, że ani panna młoda, ani pan młody nie mieli pojęcia, że ich zaprosili.
- Słyszałem, że panna Black grzeszy urodą i charakterem.- Rzucił mimo chodem tonem mówiącym tylko "nie dasz rady Aiden. Założę się z tobą o sto galeonów, że nie dasz rady prześcignąć pana Lestrange". Rozciągnął muszkę i machając radosnie zaproszeniami pozwolił się zaciągnąć do pierwszej lepszej ławki.
Wesela.
Uwielbiał wesela. Aż szkoda, że poprzedzały je te nudne śluby.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Charles Pond
"The mad man with a box"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3304-charlie-charlie
Asmodeus Dekker

avatar

Liczba postów : 126

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Czw Lut 26, 2015 8:29 pm

No i proszę, doszło do tego jakże istotnego wydarzenia. Kto by się spodziewał, prawda? Właściwie, każdy się spodziewał tego nieco wcześniej, a to, że to się wydarzyło właśnie teraz, spowodowało, że Asmodeus westchnął nad spóźnialstwem, jakie nastąpiło w tym związku.
Podszedł do dość sporego lustra w swoim domu w białej koszuli z krawatem w dłoni. Założył go na szyję, zawiązał. Przez dłuższą chwilę się wpatrywał w to co wytworzył, a potem po prostu się go pozbył. "krawaty to nie to, nie ten mroczny i tajemniczy styl, Asmodeus...'' powtórzył sobie w głowie i sięgnął po swawolnie powiewającą chustę sięgającą nieco poniżej pasa, która przy dobrym wietrze tworzyła zjawiskowo mistyczną całość. Asmodeus wyobrażając sobie tę wizję, uśmiechnął się do lustra i poprawił jeszcze wcześniej założoną na siebie jasną marynarkę. Bellatrix jakoś dziwnie nalegała by się tam pojawił, no w sumie dla niej powinien się pojawić. Rudolf też był osobą mu nie całkiem obojętną, więc zobowiązania się złączyły. Wszedł do środka Royal Cathedral. Ceremonia miała się zaraz zacząć. Nieco bokiem przeszedł do środkowego rzędu. Bez słowa z lekkim uśmiechem, oczekiwał kolejnych wydarzeń.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Der Gott weiß ich will kein Engel sein.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1444-asmodeus-dekker
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Czw Lut 26, 2015 10:27 pm

Pastor spojrzał na zegarek i przeżegnał się pośpiesznie. Panie nie opuść mnie w godzinie tej próby...
Ruszył do ołtarza gdzie Pan młody już oczekiwał swojej wybranki. Katedra była pełna gości a świadkowie w gotowości stali już na swoich miejscach. Wybiła godzina zero. Wielkie drzwi się otworzyły i nawet sam ksiądz otworzył oczy szeroko gdy pojawiła się w nich Panna młoda. Dźwięk organów wypełnił katedrę gdy Bellatrix dostojnym krokiem zbliżała się do ołtarza...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bellatrix Lestrange

avatar

Liczba postów : 234

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Czw Lut 26, 2015 11:41 pm

Miał być to chyba jeden z najdłuższych dni w życiu Bellatrix Black. Obudzona wcześnie rano wpadła w ręce które zaczęły przygotowywać ją w każdym calu. Jedna ręce układały włosy inne dbały o makijaż, kolejne pomagały ubrać suknię ślubną a ona znosiła to wszystko z względnym spokojem tylko od czasu do czasu wyrażając swoje niezadowolenie. Zupełnie jak gdyby ktoś zamienił ją w kogoś innego. A może to po prostu wina tej dziwnej herbatki którą rano podała jej siostra?
Tak czy inaczej w końcu była gotowa i razem z Narcyzą wyruszyły do Royal Cathedral. Przed drzwiami siostra powiedziała jeszcze kilka słów otuchy i weszła niezauważona bocznym wejściem, stanęła na swoim miejscu witając uśmiechem Lucjusza i swojego przyszłego szwagra.
Tymczasem główne drzwi otworzyły się szeroko a w nich stanęła ona otulona łuną złocistego słońca. W tym świetle nie można było dostrzec żadnych szczegółów jej stroju.
Rozległy się pierwsze nuty muzyki a ona ruszyła dostojnym krokiem prowadzona przez małą dziewczynkę jedną z córeczek jakiejś kuzynki która sypała przed Bellatrix płatki róż, obserwowana przez wszystkich zgromadzonych gości, z pewnością była tu nie jedna osoba która żarliwie dopingowała by Panna młoda wywinęła orła na środku kościoła.
Wasze nie doczekanie!
Gdy wstąpiła już w mroki kościoła każdy mógł podziwiać doskonale skrojoną białą sukienkę spływającą miękką kaskadą w dół, za jej plecami ciągnął się długi tren niesiony przez dwie kolejne dziewczynki.
Długie czarne włosy tworzące miękką falę loków zakrywał koronkowy welon wpięty we włosy bogato zdobionym grzebieniem przekazywanym w rodzie Blacków z pokolenia na pokolenie.
W dłoni trzymała prosty, smukły bukiet z trzech kwiatów Kalli Black Star sięgający jej aż do połowy uda, zakończenie wykonane z czerwonych pereł wyglądało z daleka jak krople szkarłatnej krwi na sukni.
Idealne odzwierciedlenie natury Panny Młodej.
Idąc główną nawą widziała wszystkie twarze skierowane w swoją stronę wielu z nich nie znała lecz te jej nie interesowały wyłapała obecność wielu śmierciozerców a będąc już blisko ołtarza jej wzrok padł na postać samego Czarnego Pana. Raczył uświetnić uroczystość swoją obecnością a to był wielki zaszczyt.
W końcu jednak zostawiła gości za swoimi plecami.
Narcyza i Lucjusz stali na swoich miejscach, pastor przyglądał jej się badawczo cały struchlały ze strachu a Rudolf...
A więc to był ten właśnie dzień, ta chwila, ich chwila którą będą pamiętać do końca życia.
Wszystko dopięte na ostatni guzik.
Z ostatnią nutą która wybrzmiała w tym monumentalnym wnętrzu ten krótki ale jakże efektowny pochód się zakończył a Bellatrix ujęła wyciągniętą dłoń Rudolfa.
Już za chwilę miała stać się Panią Lestrange.
Mieli połączyć się nierozerwalnym węzłem małżeńskim.
W zdrowiu i w chorobie...
W dobrych i złych chwilach...
I póki śmierć ich nie rozłączy...


Śmierć o to, to nie musieli się martwić....

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Is it wrong wrong that I think it's kinda fun

When I hit you in the back of the head with a spell?


Diamonds on my wrist, whiskey on my tongue
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1297-bellatrix-black
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Pią Lut 27, 2015 12:01 am

Owszem miała doświadczenie, i to sporo przecież miała przed nim jeszcze innego. Lecz to było spisane na straty i to bardzo. Teraz miała Christiana był jej i łączyło ich zaaranżowane małżeństwo. Z tego co wiedziała Bellatrix i Rudolf też byli małżeństwem z przymusu, jednak cieszyła się w głębi duszy że postanowili się pobrać. Belle znała Rudolfa niezbyt może tylko na zebraniach go widywała i to wszystko. Poczuła jak Blake drgnął pod wpływem jej dotyku, to było miłe. Chwile potem gdy się nachylił spytał ją o coś i wyczuła w tym zazdrość. Serce Brown przez chwilę drgnęło, jakby coś się w nim poruszyło.
-Nie nic mnie z nim nie łączy Kochany, to tylko przyjaciel nikt więcej. Ta obok niego to Amelia jego dziewczyna puchonka z VI roku.-szepnęła mu na ucho tak że przez chwile jej wargi musnęły je, gdy mówiła kim jest. Rozumiała jego zachowanie i się nie dziwiła, będąc teraz pomiędzy trochę przychylna i zbuntowana po połowie przeciw temu wszystkiemu. Pogładziła chwile jego policzek by się uspokoił, bo nie było powodu do zazdrości.
-Wszystko jest ok nie musisz się tym martwić nie łączy mnie z nim głębsza relacja i to się nigdy nie zmieni.-puściła mu oczko i wróciła do opierania się o swoje miejsce. Umilkła gdy usłyszała melodię, wiec odwróciła wzrok w tamtą stronę. Oczy jej otworzyły się szeroko blask światła przez które prawie nic nie widziała lekko zaparło jej dech w piersi. Stukot obcasów i zamarła, to Bellatrix wkroczyła do Kościoła, wyglądała pięknie niczym Królowa Mroku. Trochę zeszło i stanęła przy ołtarzu, a blondynka wypuściła powietrze z ust by wrócić spokojnie do oddychania.
-Dzięki Chris ale wygląda pięknie, ok pewnie się zacznie za chwilę-przysunęła się do niego i już swój wzrok skierowała w stronę ołtarza i Młodej Pary. Jego komplement spowodował że przez chwile jej serce zalała fala ciepła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan Pond

avatar

Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Pią Lut 27, 2015 3:33 pm

Uśmiechnął się zadowolony, tak szeroko jak zawsze kiedy wpadał na genialny pomysł... No może nie do końca genialny dla uczestników całego wydarzenia. Nie było to jednak istotne, liczyła się dobra zabawa, a bracia Pondowie się dobrze na niej znali.
-To ja mam dla ciebie zadanie, pomogę ci...- Zaczął szeptać do brata zadowolony z pomysłu. Wiedział, że Charles nie odpuści zakładu. Ba! Sam nawet i bez wizji nagrody, a budyń z paluszkami rybnymi był jego słabością, dałby się namówić na TAKĄ zabawę. Potrzebna mu była maleńka pomoc.
-Poczekaj tutaj chwileczkę.- szepnął kierując się w stronę miejsca, gdzie czekał Pan Młody razem z Lucjuszem Malfoyem. Blondyna nie sposób było nie poznać, te same kłaki, co ojca. Pamiętał starego Malfoya, jak z bratem zrobili mu mały dowcip. Na jego krzesło wylali trochę... no tak odrobinkę kleju. Pamiętają jego minę do dzisiaj.... Na samą myśl chciało mu się śmiać, w końcu było to z dobre piętnaście lat temu.
Dobra Aidan! Czas brać się do roboty. Podszedł do Rudolfa, złożył mu życzenia. Wielu miłosnych uniesień z małżonką, aby się jakoś trzymał, w końcu Bella to twarda sztuka... W sumie to już widział Młodego jako typowego pantofla. Co kobieta powie, to on zaraz to zrobi. No Blackówna już tak była, więc trzeba było akurat to uszanować.
-Współczuję!- powiedział, poklepując go po przyjacielsku po plecach, akurat przy okazji udało mu się zabrać jeden włosek. W sumie akurat tyle wystarczy do zrealizowania jego planu. Uśmiechnął się...
W swojej ławce pojawił się idealnie w momencie, gdy Bellatrix zaszczyciła wszystkich swoim widokiem. Musiał przyznać, że jej sukienka leżała na niej ładnie, nawet dodawała jej uroku, o ile ta takowy posiadała. Zadowolony podał bratu włos, posyłając uśmiech nakazujący mu działać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Pond

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Pią Lut 27, 2015 3:52 pm

- Wyzwanie za wyzwanie.- Odparł rzucając mu znaczące spojrzenie. Oczywiście, że podejmie wyzwanie, przecież jest tu tylko parudziesięciu uzbrojonych po zęby śmierciożerców i czystokrwistych morderców! I pani Black seniorka. Jeśli jaka matka taka córka to już jest martwy.
Wyciągnął zza marynarki niewielką fiolkę. Starczy na pół godziny. Potem trzeba będzie zwiewać przed zaklęciami.
Rozejrzał się po sali.
Same znajome twarze. Och... Ten będzie siedział w Azkabanie już za parę miesięcy. Szkoda, piło się z nim fajnie. I jest ta młoda dama, która prześpi się z Ministrem tylko po to, aby ją uwolnił od zarzutów. Zresztą nie tylko z Ministrem.
Gdzie ten Aiden?
Poprawił muszkę biorąc głęboki oddech.
Nie pierwszy ślub i nie ostatnie w jego życiu!

Kiedy tylko brat wrócił odebrał od niego włos wrzucając go do eliksiru wielosokowego. Zrobił się obrzydliwie srebrny. Czy wszyscy czystokrwiści byli tego koloru?
Wyszedł z ławki znikając za kolumnadą w bocznej nawie, skąd przeszedł bliżej ołtarza. Idealnie, żeby się wślizgnąć do panny młodej. Jeden łyk.
- Obrzydliwe.- Mruknął czując jak powoli zaczyna się zmieniać. Zerknął w szybę odbijającą jego nowe, nie aż tak piękne oblicze i przez chwilkę robił do siebie głupie miny, wiedząc, że nikt nie może go zobaczyć. Mimika działa.
Poprawił muszkę.
Idealnie.
Ruszył dostojnym krokiem w stronę ołtarza, przyjmując na twarz dumny, śmierciożercy wyraz.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Charles Pond
"The mad man with a box"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3304-charlie-charlie
Rudolf Lestrange

avatar

Liczba postów : 38

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Pią Lut 27, 2015 5:51 pm

Och, a więc to już prawie... Zerknął nerwowo na zegarek, zastanawiając się, czy jego przyszła żona teatralnie się spóźni, czy też po prostu wystawi jego nerwy na ogromną próbę, pojawiając się równo z biciem dzwonów. Prawie nie zwracał uwagi na zapełniający się kościół. Równie dobrze tej całej otoczki mogłoby nie być, ani gości, ani kościelnych murów (miał ogromne obawy, zanim przestąpił ich próg), ani nawet pastora.
Rudolfowi wystarczyłaby zwykła ceremonia w zaciszu własnego domu, ale w sumie który mężczyzna marzyłby o wielkiej uroczystości z równie wielką pompą? Cóż, szlachectwo jednak zobowiązywało, a z drugiej strony był zadowolony, że w obliczu tylko świadków będzie mógł zademonstrować, do kogo od dzisiaj należy Bella.
Ledwo co zauważył, gdy obok pojawił się Lucjusz i ledwo co pamiętał, jak się oddycha. Bez przesady, Lestrange, pokaż że jesteś facetem i przyjmij to na klatę. Jeszcze tego brakowało, byś teraz zemdlał na środku posadzki. Zacisnął dłonie i wyprostował się, rzucając szybkie spojrzenia w kierunku nawy głównej i oddalonych od ołtarza drzwi. Kolejne sekundy mijały we względnej ciszy, przerywanej jedynie wierceniem się gości. Rudolf był świadomy obecności ważnego gościa, który zasiadł obok swojej ekhem... nawet w myślach trudno mu było pogodzić się z faktem, że budzący postrach wąż może się zamienić w kobietę i jakby nigdy nic paradować po ulicach Londynu.
Wielki dzień, tak? Szlag by to trafił, najchętniej chciałby mieć to już za sobą, odtańczyć pierwszy taniec i zwiać gościom, zaciągając swoją młodą małżonkę do miejsca, gdzie nikt nie będzie im przeszkadzał. Ktoś podszedł, ktoś mu gratulował i klepał po ramieniu, ale był tak zaaferowany mijającymi minutami, że nie zdążył zarejestrować żadnej z twarzy.
I właśnie w tym momencie uświadomił sobie z przerażeniem, że nie przygotował dla Bellatrix żadnego prezentu ślubnego. Zbladł momentalnie i chciał się odwrócić w stronę Lucjusza, by szukać u niego błyskawicznego wsparcia, gdy drzwi do katedry otworzyły się i stanęła w nich... o Merlinie długobrody!
Zamknął oczy, odliczając w myślach kolejne upływające sekundy. Był na szczęście na tyle świadomy, by otworzyć oczy dokładnie w chwili, gdy Bellatrix dzieliły od niego metry. I na tyle opanowany, by w odpowiednim momencie wyciągnąć dłoń, którą pewnie ujęła, zwracając się do ołtarza.
- Bello - szepnął dopiero wtedy, gdy oboje stali już przodem do pastora, mając za sobą cały zebrany tłumek. Już niedługo. Jeszcze kilkadziesiąt minut, trochę pompatycznych słów i przemowy, które równie szybko wylecą z głów, co do nich wlecą. Jeszcze chwila...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3269-rudolf-lestrange
Charles Pond

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   Pią Lut 27, 2015 6:51 pm

Ileż można czekać? Minęło ponad 20 minut! Zaraz wszystko się posypie!
Wyciągnął z kieszeni różdżkę widząc, że Aiden nie do końca zdołał zatrzymać kochanego Rudolfa z dala od swojej żony. A szkoda.
Teraz trzeba będzie to zrobić nieco mniej delikatnie.
- Drętwota!- Jego głos rozniósł się echem po kościele, kiedy wycelował różdżką w biednego, zakładowi winnemu Lestrange'owi. Jednocześnie znalazł się tuż przy Bellatrix. Serio, ktoś chciałby się z nią żenić?
Nie żeby nie była piękną kobietą, ale... Jego Melody o wiele ładniejsza!
Swoją drogą czy podwójne małżeństwa nie były zakazane?

- Nie sądziłem, że ród Blacków jest zdolny do zakpienia sobie z szanownego rodu Lestrange. Podłożenie podróbki... I to jeszcze dość kiepskiej. To dyshonor.
Spojrzał kątem oka na Rudolfa. Sorry stary, zaraz odzyskasz żonę.
Złapał Bellę za nadgarstek przyciągając ją do siebie. Liczył, że szok zadziała i go nie zabije. Potrzebował parunastu sekund, żeby wydostać się z kościoła do świstoklika. Liczył, że Aiden zdąży porwać tort.
- Nie spodziewałem się tego po tobie... Sądziłem, że jesteś honorową i poważną kobietą.- Przyciągnął jej podbródek całując ją. (PATRZ I PŁACZ AIDAN!)- Zawiodłaś mnie. Nie wiem kogo podstawiliście na moje miejsce, ale weź go... Skoro nie widziałaś różnicy nie jesteś godna poślubienia nikogo ponad mugolakiem.
Dobra.
Przegiął.
Puścił jej rękę i ostentacyjnie ruszył w kierunku wyjścia.

Dokładnie w połowie drogi zauważył,, że wszystko wraca do normy.
Wykonał zamaszysty ukłon i poprawił muszkę.
- Geronimo.- Rzucił się do ucieczki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Charles Pond
"The mad man with a box"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3304-charlie-charlie
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Royal Cathedral   

Powrót do góry Go down
 

Royal Cathedral

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Royal Cathedral
» Tor wyścigów konnych Royal Ascot
» Royal Opera House

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Cambridge :: Ślub Bellatrix i Rudolfa-