a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Kanapa
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Kanapa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Kanapa   Czw Lut 26, 2015 8:17 pm

Spokojne niedzielne popołudnie.
Mugole piją fiveoklokową herbatkę, paniusia z pieskiem spaceruje po chodniku, a Morfine wyważa swoje własne drzwi ciężkim buciorem.
No dobrze, może nie do końca wyważa, bo kulturalnie otworzyła zamek, ale huk rozniósł się co najmniej po dzielnicy.
Ugięta pod ciężarem towarzysza wymamrotała coś co brzmiało "Jezu Ile ty ważysz człowieku..." i wciągnęła go do środka stękając i jęcząc.
Szczerze mówiąc miała inne plany na ten dzień. Korzystając z jedynego wolnego dnia, chciała sobie wypocząć w jakiejś podrzędnej knajpie. Naprawdę, nie było jej nic do szczęścia więcej potrzebne. Los zakpił sobie w żywe oczy, sprawiając, że znalazła tego chodzącego (w połowie drogi nawet to mu przeszło) trupa.
Którego zresztą znała całkiem nieźle. Przyjaciół się nie zostawia nawet dla balu i przyszłego klina, ani dla doborowego towarzystwa z podziemnego światka.
Dlatego nie bardzo wiedząc co z nim zrobić przytaszczyła go na własnym plecach do kawalerki. Na czwarte piętro. Płuca wypluła na drugim, potem po nie wróci.

Zwaliła David'a na kanapę, dysząc ciężko.
Wyglądał fatalnie. W porządku... nie było go dwa miesiące, nawet przez pierwszy tydzień była na niego o to nieźle wściekła, ale podejrzewała, że robił coś dla Ministerstwa i o niej zapomniał. Zapiła smutki, bawiąc się i korzystając z uroków młodości.

Ale teraz postawił ją przed trudnym zadaniem. Przez to, że wyglądał jak wyglądał musiała pobawić się w panią doktor. To dość frustrujące, w sytuacji, gdy ma to zrobić osoba nie potrafiąca przykleić plastra.
- Dejvi, mordować to my nie nas.- Kucnęła przy nim odgarniając z tej głupiej gęby sklejone krwią włosy. Przez ułamek sekundy na jej twarzy malowała się troska. Zaraz potem się skrzywiła, gdy jej palce pokryły się ciemną cieczą.- Opatrzę cię, nie umrzyj mi tu. Nie po to cię targałam taki kawał, jasne?
Podniosła się i ruszyła w poszukiwaniu apteczkopodobnego czegoś co widziała u siebie parę lat temu.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Lut 26, 2015 8:50 pm

Nasz żołnierzyk myślał już, że jego marny żywot zakończy się właśnie na tej uliczce w Londynie. Oparł się o ścianę czując, że robi mu się ciemno przed oczami, chciał zapalić, ale nie miał siły nawet wyciągnąć zapalniczki z kieszeni, a co dopiero się nią obsłużyć! Westchnął ciężko a na jego twarzy wymalował się grymas bólu. Zmarszczył czoło i przypomniał sobie rozmowę z Anarhold jeszcze całkiem niedawno i zastanawiał się co ona bez niego pocznie - przez krótką chwilę naprawdę pogodził się ze śmiercią.
Cóż za szczęście, że na tym świecie są jeszcze anioły - bo oto jakby prosto z nieba trafił mu się prawdziwy cud - cud pod postacią kobiety którą tak dobrze znał, którą zostawił bez słowa na dwa miesiące, kobiety którą chyba pokoch..bardzo polubił zanim to wszystko się wydarzyło. Nawet nie miała pojęcia ile o niej myślał przykuty do tego cholernego krzesła w zimnej celi..
-Przepraszam.. - mruknął tylko uśmiechając się krzywo przez ten okropny grymas, a potem..ciemność.
Miewał przebłyski, co chwilę otwierał oczy podczas drogi do..
Gdzie ona go właściwie zabiera? Nie miał pojęcia.
Dyszał ciężko wsparty na ramieniu swojej towarzyszki, droga po schodach była...jak droga na Mount Everest, ale przecież się nie podda. Nie może - nie teraz.
W końcu uwaliła go na kanapę a on odetchnął z ulgą..tak przyjemnie mu się usypiało..
-j-jasne.. - wyjąkał w odpowiedzi nie będąc pewnym czy tutaj nie wykituje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Lut 26, 2015 9:21 pm

Nie zabrzmiał zbyt przekonywająco, więc pośpieszyła się nieco z przeszukiwaniem szafek. Cholera... Gdzie ona to pochowała? Pro forma wzięła spirytus, będąc na 99,9% przekonana, że takiego bajeru jak woda utleniona w domu nie posiada, więc będzie go odkażać czymś nieco szerzej dostępnym.
Wspięła się na palce wyciągając w końcu znad okapu pudełko z lekami i bandażami. Jakim cudem to się tu uchowało?
Trzymając w dłoniach dawkę zbawiennych wytworów medycyny zamknęła na moment oczy, co by pomyśleć. Powinna go odwieźć do Munga. To byłoby logiczne. Dlaczego przytargała go więc aż tutaj?
Zmarszczyła brwi nie bardzo mogąc odpowiedzieć na to pytanie. Odwróciła głowę, zerkając na te 190 cm nieszczęścia rozwalone na jej kanapie.
Nie czas teraz na rozważania, pomyśli o tym później. Albo wcale. Po co zaprzątać sobie głowę niepotrzebnymi bzdurami? Przecież nigdy niczego jej nie obiecywał.

Wróciła pod kanapę widząc, że jest coraz gorzej.
- Dejvi wracaj tu. Jak teraz zaśniesz to przysięgam ci, że źle skończysz.- Podniosła go na tyle by móc usiąść na kanapie i położyć jego głowę na swoich kolanach.- Jestem kiepską krawcową, ale ci to zszyję. Inaczej zapaskudzisz mi cały dom, bo cieknie z ciebie jak z... no cieknie.
Wyciągnęła igłę z nicią z apteczki i bandaż. Klękajcie narody, psychopatka z igłą. To zaboli.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Lut 26, 2015 9:39 pm

Blondynowi mimo wszystko udało się jakoś do niej wyszczerzyć. Nie mógł uwierzyć, że spotkało go tak niewiarygodne szczęście, akurat ją trafił teraz na swojej drodze. Zakaszlał krzywiąc się z bólu a potem spróbował się cicho zasmiać ale brzmiało to raczej jak jakieś charczenie.
-Mój aniele, masz jakąś.. Whisky? Albo.. Coś z procentem? - wybełkotał niewyraźnie. Wiedział, że to zaboli, wolał się więc znieczulić..ale..było mu tak wygodnie na jej kolanach, przez głowę przemknęło mu, że mógł by tu spędzić resztę życia, a przynajmniej następny miesiąc. Zerknął jej prosto w oczy siląc się ponownie na uśmiech. Świat mu się zamazywał, ale widok jej twarzy trzymał go jeszcze na tej planecie.
Spróbował unieść dłoń do jej twarzy, chciał jej dotknąć ale nie dał rady. Za bardzo bolało go ramię, stracił za wiele krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Lut 26, 2015 9:56 pm

Źle z nim musiało być skoro nazwał ją aniołem. Przyłożyła mu dłoń do czoła wyczuwając gorączkę.
- Czy gdybym miała wędrowałabym w wolne popołudnie do baru nieszczęśniku?- Mruknęła wyciągając zza paska różdżkę i przywołując zachomikowaną gdzieś butelkę whisky. Miała to zostawić aż jej syn nie skończy osiemnastu lat, ale skoro nie miała syna i mieć go nie zamierzała to mogła poświęcić trochę alkoholu. Najwyżej jej odkupi. Chyba że umrze, wtedy odkupi sobie ze spadku po nim.
Podniosła go co by się nie zakrztusił i wręczyła mu butelkę.
Przy okazji jej wzrok padł na różdżkę. Tytuł największej idiotki w świecie czarodziejów powędrował na nowo do panny Morfiny. Próbując nie wydłubać mu oka wymamrotała pod nosem:
- Episkey- Zaklęcie o dziwo podziałało oczyszczając i niemalże usuwając ranę, po której pozostała tylko długa blizna. Szmatką umoczoną w czystej wodzie zmyła większość krwi z twarzy żołnierzyka.- Pij pij Dejvi. A jak się napijesz to mi powiedz, gdzie cię tak urządzili? Śmiercki siedzą cicho, więc podejrzewam, że to nie oni...
Przeniosła wzrok na ramię, które próbował tak unieść i zmarszczyła brwi. To jej się nie podobało. Jakim prawem ktoś poza nią śmiał krzywdzić Tempest'a?
Odwiązała przybrudzony bandaż delikatnie jak na siebie badając czy dziura po postrzale zawiera jeszcze w sobie kulę. Pokruszony bark, będzie chodził w opatrunkach. O ile w ogóle się stąd podniesie.
Chlusnęła na ranę zdrową porcją spirytusu.
Trudno. Odkazić trzeba, znieczulenie dostał, więc niech nie marudzi!
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Lut 26, 2015 10:41 pm

No w sumie racja, oboje zamiast chomikować alkohol po kątach woleli pić w jakimś (nie zawsze eleganckim) barze. Z resztą w takim też zaczęła się ich znajomość, o ile z jego pamięcią wszystko okej. Ognisty płyn przepalił jego gardło właśnie tak jak powinien, a blondyn skrzywił się bardziej niż zwykle.
Tak, faktycznie chyba i on zapomniał że istnieje coś takiego jak magia. W końcu przez ponad 2 miesiące jej nie używał.
Dziewczę zadalo mu pytanie, a on zastanawiając się nad odpowiedzią nawet nie zauważył kiedy wylała mu spirytus na ranę.
-kur*a.. - syknął z bólu i skrzywił się a potem wlał kolejną porcję whisky do swojego gardła.
Znowu westchnął i w końcu jej odpowiedział.
-Ruscy. Chcieli wyciągnąć ode mnie informacje..na temat naszego cudownego kraju. - można było doslyszec sarkazm w jego wypowiedzi.
-A co, tęskniłaś? - nawet teraz żarty się go trzymały, no proszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Lut 26, 2015 11:13 pm

Zacmokała niezadowolona.
- Żadna kurwa. Wystarczy Morfina. Albo Morfka. Ewentualnie Schroder, ale to w drodze ostateczności, bo wiesz... po nazwisku to tetetką po pysku.
Pochyliła się nad nim przez co część włosów opadła poetyką niebieską kaskadą na oblicze David'a. Mniej poetyckie, ale równie prawdziwe stwierdzenie brzmiałoby mniej więcej tak: Pochyliła się nad nim, przez co część jej niebieskich kłaków spadła na biednego David'a nieomal go podduszając.
Odgarnęła je niecierpliwym ruchem. Głupie włosy.
- Bratnyj narod... Kto by pomyślał, że ich zimna wojna do tego doprowadzi. Na szczęście cudowny kraj jeszcze stoi co oznacza, że są kiepscy w tym co robią. Pomyśl... Trzecia Wojna Światowa. To by było coś, nie Dejvi?- Uśmiechnęła się pod nosem odruchowo przesuwając opuszkami palców po jego policzku.
Po czym padło pytanie.
- Ja? Ja nigdy nie tęsknię, to za mną się tęskni rybeńko.- Powiedziała ostro. Feministmode aktywowany.- Pochodziłam po Ministerstwie. Nikt nie wiedział co się stało, więc stwierdziłam, że wróciłeś do USA. Bywa. Było mi trochę przykro... Chyba. Kiepsko pamiętam tamten okres.- Wzruszyła ramionami. Taka była prawda, nie mogła zaszyć się w domu i rozpaczać. Przyzwyczaiła się do tego, że musi radzić sobie sama. Była sama, bez względu na to co robiła.
- Masz u mnie dług~ Właśnie uratowałam ci życie. Będziesz musiał u mnie jakiś czas zostać. Aż ci współczuję.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Lut 26, 2015 11:26 pm

-Dobrze wiesz, że to nie było do Ciebie. Jestem gentlemanem. - mruknął jak zwykle przekomarzając się z nią. Prawda jest taka, że nigdy nie odezwał by się do niej w taki sposób. Szanował strasznie tą kobietę i w jakiś dziwny sposób był do niej cholernie przywiązany. Czuł się przy niej..inaczej. Czuł że ma gdzie wracać.
Potrząsnął twarzą gdy jej włosy opadły mu na twarz. Wspomnieniami wrócił do momentu, gdy pokazała mu swoje inne oblicze. Blond włosy, wszystko zmieniła. Była przepiękną kobietą, ale akceptował ją i z tymi niebieskimi włoskami, które właśnie go polaskotaly.
-Wojna nigdy nie jest dobra. Nie chciałbym, żeby do tego doszło, ale jeśli dojdzie będę stał w pierwszym szeregu z kałachem w dłoniach, wiesz o tym, że mimo wszystko dam się pochlastać za ojczyznę.
Ujął jej dłoń, którą gladzila go po policzku i przysunął do swoich ust całując jej wierzch.
Może się tego nie spodziewała, ale..
-Brakowało mi Ciebie. Robili mi..straszne rzeczy..myślałem dużo o Tobie, wiesz? -... Tak strasznie za nią wtedy tęsknił..męska duma nie pozwoli mu tego wypowiedzieć na glos - strongmenmodeon!
-Wiem, że mam u Ciebie dług. Spłacę go. Uwierz mi, że się odwdziecze. I na przyszłość zapamiętaj..nigdy nie zostawię Cię bez słowa. Jeśli zniknę to oznacza, że coś się stało. - ciągle patrzył w jej oczy nie wiedząc, czy może ciągle trzymać ją za dłoń, ale robił to..tak bez pozwolenia. Brakowało mu tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Pią Lut 27, 2015 12:24 am

- Obok dżentelmena to ty nigdy nawet nie siedziałeś w Błędnym Rycerzu.- Wymruczała słodko przechylając lekko głowę. Leżał taki biedny, znieczulony whisky, podrapany i podrapany. W każdym normalnym człowieku wzbudziłbym sensowny żal i uczucie współczucia. Ale czy ktoś kiedyś mówił, że Morfka jest normalna?
Wyszczerzyła się jedynie na myśl o kolejnych wojnach. Anarchia, wszystko co znała, ten chory porządek... wszystko by runęło. Zapanowałby jeden wielki chaos, wyrównujący wszystko.
Przymknęła oczy. Strzały, zaklęcia, krzyk... Świat padający na jej oczach. Czy mogło być coś piękniejszego?
- Każdy by poszedł. Niebo by płonęło, a żałosny ład upadł. Ale na razie nie wybierasz się na żadną wojnę rybeńko.- Pozwoliła się trzymać za rękę stwierdzając, że gorączka i alkohol robi swoje.
Nie lubiła obietnic, dlatego przez jej twarz przebiegł cień niechęci.
- Nigdy nie składaj mi obietnic bez pokrycia.- W jej głosie pojawiła się dotąd niezbyt znana ostra nuta. Dopiero w takich momentach wychodziła jej natura. Mogła się wydawać wariatką, ale tylko osoba widząca jak ta niewielka istotka cała sztywnieje oraz natychmiast się wycofuje, widziała jak bardzo Morphine była samotna.
Zacisnęła usta w wąska kreskę.
- Nigdy. Po prostu nigdy. Zrozumiałeś?- Zabrała swoją dłoń podnosząc się z kanapy tak, aby go nie uszkodzić.- Ludzie kłamią Dejvi. Ty, ja, każdy kogo znamy. Każdy kłamie, a co gorsza odchodzi. Składasz obietnicę, której nie dopełnisz. Nie rób tego.
Szybko zebrała koce leżące na rozwalonym łóżku i okryła go.
- Masz gorączkę. Musisz leżeć i odpoczywać.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Pią Lut 27, 2015 12:40 am

Ich rozmowa była dziwna, jak zwykle. Co prawda zawarte tam były ważne słowa, ale gdyby ktoś spojrzał z boku...heh. Udał przez chwilę obrazonego, gdy stwierdziła, że daleko mu do dżentelmena, ale i tak wiedział swoje. Zawsze starał się nim być, wobec niej, wobec każdej kobiety. Być może tego nie zauważyła, ale tak bylo. Przeraziła go wręcz jej wizja trzeciej wojny światowej dlatego chyba wolał to przemilczeć. Obserwował każdy ruch tej kobiety, przy każdym słowie obserwował jak się poruszała, jej mimikę twarzy...potrafił czytać z mowy ciała, ale... Ona była inna. Wyjątkowa. Być może nie uwierzyła w jego słowa, w jego zapewnienia...gdy zabrała rękę poczuł się trochę dotknięty, tym bardziej, gdy wstała. Ale...
-Nie słowa, lecz czyny świadczą o charakterze człowieka. Więc z czasem przekonasz się, że to nie są puste obietnice. Ale na to trzeba czasu. Przekonasz się. Rozumiem, że będę spał tutaj sam? Nie dotrzymasz mi towarzystwa? - jedyne o czym teraz marzył to jej bliskość, ale tego juz nie powiedział. Napił się ponownie po czym odłożył butelkę kolo kanapy. Jeśli postanowiła go zostawić tej nocy samego to odwrócił się próbując zasnac, jeśli nie, cóż...chciałby spać obejmując ją ramieniem, czując ją obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Pią Lut 27, 2015 4:14 pm

- Masz gorączkę. Odpoczywaj, a nie gadasz jak potłuczony.- Odwróciła się na pięcie znikając w łazience i zatrzaskując drzwi. Cholera, w co ona się wplątała.
Przecież... nie powinna. W ich zawodzie to był jakiś absurd... Mogli zginąć każdego dnia. Angażowanie się? Paranoja! Oparła się o drzwi wyciągając różdżkę i stopniowo ściągając zaklęcia, którymi pokrywała włosy.
Przemyła twarz ściągając z niej makijaż i spojrzała w swoje "naturalne" oblicze. Tragedia, ale na noc inaczej nie można.
Przebrana jakiś zbyt duży podkoszulek wróciła do pokoju i bez zbędnego tłumaczenia wpakowała mu się pod koc.

- Nie przyzwyczajaj się. Grzejesz jak kaloryfer i tylko dlatego z tobą śpię.- Wymamrotała butnie zakładając blond włosy za ucho i wtulając się w jego zdrowe ramię.
- Śpij. Musisz się wykurować.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Sob Lut 28, 2015 6:33 pm

A więc jednak nie spędzi tej nocy sam. Uśmiechnął się odwracając głowę w jej stronę, gdy wyszła z łazienki. W tej 'wersji' podobała mu się o wiele bardziej. Nie mógł uwierzyć w swoje niewiarygodne szczęście, jeszcze kilka dni temu spał na podłodze w celi trzęsąc się z zimna, a teraz? Nie dość że było mu ciepło, wygodnie to jeszcze obejmował tak bliską mu w końcu osobę.
-Tak, tak, wiem. - wymamrotał tylko spoglądając na nią dalej z tym samym uśmiechem. Sięgnął dłonią w kierunku jej twarzy, zarzucił jej niesforny kosmyk włosów, który ona przeoczyła za ucho.
-Nie wiem jak ja Ci się odwdzięczę za to wszystko..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Nie Mar 01, 2015 2:17 pm

- Ale ja wiem. Znaczy jeszcze nie wiem, ale się dowiem.- Wymamrotała odpływając już w swój ulubiony świat koszmarów sennych.

(...)

Ptaszki jeszcze nie zdążyły rozpocząć swojego piania, kiedy Morfka otworzyła zacne oczęta.
Cholera. Nie pasowały jej dwie rzeczy. Po pierwsze - spała na kanapie. Po drugie - nie była na niej sama. Zmarszczyła brwi próbując sobie przypomnieć czemu ją tak w kręgosłupie łupie, po czym zerknęła na personę śpiącą obok. Albo nie żywą. Ale raczej śpiącą.
David.
Okej, wszystko zaczynało układać się w miarę złożoną całość.
Wszystko poza uczuciami Morfiny. Okej, uratowanie go uratowaniem, ale nie mogła sobie pozwolić na jakieś romantyczne snucia planów o domku, trójce dzieci i psie.
Nie. Panna Morfina miała w życiu jeden jedyny cel i z pewnością nie było to planowanie dalszej przyszłości. Co więcej przyszłość była słowem, którego nie lubiła do tego stopnia, że wymazała je ze swojej listy "must do".
Wygrzebała się z łóżka próbując nie obudzić biednego i schorowanego Tempest'a po czym stanęła przed lusterkiem.
Różdżka w dłoń.
Nagle niebieskie włosy grzecznie zebrały się w warkocze do ziemi, oczy zmieniły kolor, a twarz odzyskała "uroczy" makijaż. Zaklęcia tych modnisi bywały pomocne.
Wciąż w koszulce służącej za piżamę usiadła na blacie nastawiając jednocześnie czajnik z wodą. Machnęła nogami. Raz, drugi. Okej. Trzeba pomyśleć.
I co ważniejsze wybadać czego chce od niej Dejvi. Okej, parę razy znaleźli się w łóżku z powodów nieco innych niż sen, ale... Nie. Jeśli chce związku to kategorycznie trzeba będzie mu odmówić. Wykurować go, owszem, mieć dług wdzięczności, który spłaci kiedy Morfka będzie potrzebować ratunku, ale kategorycznie odmówić mu wszelkiej formy zbliżeń.
Już ona wiedziała jak to się kończy. Nagle zamknie się ją w domu, nie będzie mogła chodzić na misje, bo wszystko będzie "niebezpiecznie". Do diabła nie ma mowy! Nie nie nie.
Pokiwała głową do swoich myśli, ratując warkocz przed palnikiem kuchenki. A może David nawet o tym nie myślał? Tak, trzeba to wybadać.
Przecież czy potrzeba im czegoś więcej niż praca, seks i przyjaźń?
Doskonałe połączenie. Żadnych głębszych uczuć, żadnego związku, tylko zabawa. I Anarchia.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Nie Mar 01, 2015 3:18 pm

David obudził się chwilę później, otwierając powoli oczy i przecierając je dłonią. Zmrużył powieki, zastanawiając się przez moment gdzie on jest, a gdy już przypomniał sobie kto mu wczoraj uratował dupę rozejrzał się właśnie za tą osobą. Gdy już ją zlokalizował uśmiechnął się delikatnie.
-Dzień dobry..nad czym tak myślisz? - następnie spróbował poruszać chorą ręką. Syknął cicho. Chociaż to było jeszcze nie możliwe, na pewno było o wiele lepiej. Podniósł się do pozycji siedzącej.
W przeciwieństwie do dziewczyny on nie przepadał szczególnie za anarchią, chciał w końcu nie wracać do pustego domu, gdzie nikt nie czeka, ale ryzyko zawodowe sprawiało, że nie mógł znaleźć takiej osoby. Nie chciał by żadnej kobiecie zafundować codziennego zamartwiania się czy tym razem wróci, czy może już nigdy go nie zobaczy.
:-Słuchaj naprawdę dziękuję za to co dla mnie zrobiłaś.. Dowiedziałaś się już jak mogę Ci się odwdzięczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Pon Mar 02, 2015 6:18 pm

Wyrwana ze swojego ściśle zamkniętego światka myśli i marzeń spojrzała na niego krzywiąc się lekko. Nie przywykła do tego, że ktokolwiek jest obecny w jej małym schronisku. Zajmie jej to jakiś czas zanim się przyzwyczai.
- Myślę jak przejąć władzę nad światem i podporządkować sobie narody tak, aby płaciły mi podatki, za które kupię sobie nowe spodenki i pasek. Szew mi poszedł. Poza tym rękawiczki mam w tak tragicznym stanie, że aż szkoda w ogóle gadać.
Podrapała się po policzku.
No dobra, musiała coś wymyślić.
- Słuchaj Dejvi, co ty na to... Przysługa za przysługę. Po prostu jak kiedyś zdarzy się tak, że trzeba będzie mnie wyciągnąć z Azkabanu, będę bez nogi, ręki, ucha, jeszcze bardziej bez cycków i będziesz widział, że zbliża się do mnie moment kiedy kopnę w kalendarz... po prostu mi pomóż. I tyle.- Zamachnęła się ręką pokazując na całe pomieszczenie.- Mam pracę, mam w miarę ogarnięte mieszkanie, gotuję znośnie, zarabiam jeszcze znośniej, więc starcza mi na broń. Nie potrzebuję nic więcej, nie mam żadnych wielkich potrzeb. Ale mam robotę, z której po prostu któregoś dnia mogę nie wrócić. Jeden zły ruch, szybszy śmierciożerca i jestem trupem... Pomóż mi, jeśli będziesz w stanie wyciągnij mnie z piekła. Poza tym nic od ciebie nie chce. Mam wszystko czego może zapragnąć taka dusza jak moja.
Sięgnęła do szafki nad sobą po drugi kubek i zalała dwie herbaty.
Musiała zleźć z blatu co by zanieść ją na kanapę.
- Pij i odpoczywaj.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Pon Mar 02, 2015 7:08 pm

Potrząsnął głową uśmiechając się. Och, to było dla niej takie typowe, z normalnej kobiety w sekundę potrafiła zamienić się w żądną krwi psychopatkę. Do tego psychopatkę z niebieskimi włosami. Fuck.
-Yy..Taa..zawsze można po prostu iść do sklepu i kupić sobie nowe spodenki, oraz rękawiczki. Myślę, że to prostsze, niż podbijanie świata, ale mogę się mylić. Ty zawsze miałaś tak poprzekręcane w główce? - stuknął się palcem w czoło kilka razy. Było widać, że humorek mu wrócił, bo znowu zaczął się z nią trochę przekomarzać. W jego aktualnym stanie mogło się to dla niego kiepsko skończyć, w końcu to (nie do końca) urokliwe dziewczę było zupełnie nieprzewidywalne!
Rozejrzał się za swoją górną częścią munduru, tam było coś ważnego..coś bardzo ważnego.
-Słuchaj nie mogę zlokalizować swojej marynary, nie masz może jakiegoś papierosa na wierzchu skarbie? - zaśmiał się. Za chwilę przeszło do poważniejszych tematów, na temat odwdzięczania się za to co dla niego zrobiła.
-Morfka, skończ za przeproszeniem pierdolić głupoty. Nie musisz mnie prosić o takie rzeczy. Nie zostawił bym Cię w potrzebie, tak jak i Ty mnie. Tacy juz jesteśmy tak? - przesunął się, by zrobić jej miejsce kolo siebie.
-Chodź tuu. - poprosił jak małe dziecko siląc się na najsłodszą minę jaką potrafił zrobić. Um. Słabo wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Sro Mar 04, 2015 10:39 am

Nim zaczęła odpowiadać nawet na te najbardziej irracjonalne pytania odnoszące się jej zdrowia psychicznego wcisnęła się na kanapę podciągając nogi pod brodę, co by nie majtać stopami po zimnej podłodze.
- Zakupy... Tia. To fajna rzecz, całe to latanie po sklepach i denerwowanie się w każdym, że wszystko jest na ciebie złe. To dla dziewczyn z cyckami, to ci wisi na biodrach, w tym twoje dupsko wygląda jak szafa trzydrzwiowa. Kobiety mają zapędy masochistyczne, że tak czy inaczej to lubią robić.- Wzruszyła ramionami wręczając mu różowy kubek z jednorożcem.- No i te wszystkie sukieneczki, falbanki, koronki, paseczki, cekiny, nadruki... Jakaś masakra. Podejdę do Malkin zszyje mi wszystkie portki i ponaprawia co trzeba.
Odchyliła głowę tak, że jej błękitne, o dziwo dość porządnie wyglądające warkocze opadły za oparcie, majtając nieco po podłodze.
- Próbuję być odpowiedzialna... Ale mi nie wychodzi.- Zaśmiała się zaciskając palce na swoim zielonym kubku w kwiatki.- Czasami mówisz jak moja matka. Nie mam nic poprzekręcane w główce... Ty po prostu świat widzisz zupełnie inaczej niż ja.
Przymknęła oczy uśmiechając się do swoich chaotycznych myśli.
- Nie zastanawiałeś się kiedyś czy to aby nie ty jesteś nienormalny? Jesteś jak całe społeczeństwo, żyjesz według ich norm, bronisz "wolności" będąc najbardziej skuty w systemie. Ludzie są fascynujący. Mają schemat, w który chcą wszystko wpisać. Rodzą się, idą do szkoły, na studia, dojrzewają, łączą się w pary, rodzą dzieci, które idą do szkoły, na studia... To chore. Moi rodzice tacy są. Rozkochani w zasadach, urzędach i regułach. Zwłaszcza ojciec. Ministerstwo jest dla niego Bogiem.
Upiła herbatę milknąc nagle. Nie, temat rodziców był najgorszym jaki mogła podjąć. Więc po prostu się zamknie i uda, że nic takiego nie miało miejsce. Wskazała palcem na szufladkę w stoliku przy kanapie, w której powinno być kilka fajek i zapałki.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Mar 05, 2015 9:50 am

W zasadzie to było raczej zrozumiałe, że Morfka należała do osób, które raczej zakupów nie trawią. David też raczej za nimi nie przepadał, a jeśli już wybierał się na nie, to wchodził do sklepu, a znalezienie potrzebnej rzeczy zajmowało mu maksymalnie dziesięć minut - a nie do cholery godzinę, czy dwie!
-Muszę się z Tobą zgodzić. Zakupy to jakaś komedia, ale czasami są potrzebne...i na pewno łatwiejsze niż podbój świata. - zaśmiał się cicho, gdy otrzymał kubek i obejrzał go dokładnie z każdej strony.
-Uhm...strasznie stylowy. Lubię jednorożce, to taaakie magiczne.. - znów się zaśmiał i upił łyk herbaty. Ciepła. Dobra.
Oczywiście wyłapał temat rodziców, którego nigdy nie poruszyła...umm, właściwie David tak mało o niej wiedział..zdecydowanie za mało. Ale nigdy nie chciał na nią naciskać, chciał, żeby sama się przed nim otworzyła.
-A...czym zajmują się Twoi rodzice? - mruknął wbijając swoje spojrzenie w jej twarz, zaczął delikatnie. Naprawdę nie chciał na nią naciskać, ani być wścibskim.
-Jeśli mogę wiedzieć oczywiście.. - po tym zdaniu wstał by wyjąć z wskazanej szuflady papierosa, a następnie rozpalił go za pomocą zapałek i złapał jakąś popielniczkę, a następnie znów zajął miejsce koło niej. Poruszanie się dalej sprawiało mu ból, ale mniejszy niż wczoraj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Pon Mar 09, 2015 12:12 am

Zaczęła coś niemrawo dłubać przy swoich warkoczach. No przecież się nie przyzna, że nie ma pojęcia jak się zabrać za zakupy. Podbój świata był łatwiejszy od wybierania dziwacznych rzeczy, kręcenia się w kółko i pytania nieszczęśliwego towarzysza takiej drogi krzyżowej po galerii "czy to aby dobrze leży? Ale na pewno? Jesteś pewien, że jesteś pewien? Ja i tak się w tym źle czuję!".
- Może po prostu zaniosę to wszystko do Malkin. Zajmie jej to parę chwil, a mnie oszczędzi nerwów.- Decyzja "galeony czy miło spędzony wieczór" była banalna. Zwłaszcza, że nie miała tego aż tak dużo...
Spojrzała oburzona na jego kubek wyczuwając sarkazm. Co jak co, ale kubek to był zajebisty. Był różowy, miał nadruk z pyzowatym jednorożcem i rzygało się tęczą na sam widok wszystkich gwiazdeczek czy kwiatuszków.
- Jednorożce są epickie. Znam jedno miejsce, w którym robi się z ich krwi niesamowite drinki.- Westchnęła rozanielona. Och, tak. Wie świetnie, że miejsce w piekle ma już zaklepane. Miły rodzinny kociołek, niedaleko szefuńcia. Z drugiej strony... Przecież nie ona biednego konika zaciukała prawda? Ona tylko... och tak... czciła jego śmierć i poświęcenie. Kiedy była tuż po wypłacie, potem bywało z tym ciężko.
- Moi rodzice to dwójka nudziarzy. Ojciec pracuje w Ministerstwie. Wypełnia papierki odnośnie używania świstoklików i kontroluje sieć fiuu, a matka ubezpiecza życie mugoli i zgarnia za to grube hajsy. - Wzruszyła ramionami w końcu zostawiając swoje biedne włosy w spokoju.- Ale nie mam z nimi kontaktu odkąd skończyłam szesnaście lat. Uciekłam z domu, a matka się mnie wyrzekła, więc raczej słabo jeśli chodzi o moją rodzinę.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Pon Mar 09, 2015 3:05 pm

David poruszył niemrawo zranionym ramieniem. Dalej bolało, choć nie tak mocno jak wczoraj. Morphine doskonale się nim zajęła, opatrzyła go, pomogła. Był cholernie wdzięczny za to wszystko co dla niego zrobiła, czuł, że ma u niej dług - a nasz porucznik strasznie poważnie traktował takie rzeczy. I, gdy tak siedział koło niej w końcu czuł się...potrzebny. Nie był kolejnym robotem pracującym dla armii, tylko...człowiekiem.
Jak tak dalej pójdzie, będzie mógł wrócić do swoich codziennych zajęć. Wracał do formy. A przez codziene zajęcia rozumiał walkę z tak zwanymi 'przestępcami'. Dlaczego tak zwanymi? Bo niestety w dzisiejszych czasach tak ciężko było rozróżnić dobro od zła. Była między tymi dwoma stronami tak cienka linia...zdecydowanie za cienka.
Dla większego dobra, ta?
Wyrwał się w końcu z tych rozmyślań potrząsając głową i skupił się na pierwszych zdaniach które wypowiedziała, a jego wzrok przeniósł się prosto na jej oczy.
-Yyy..tak, tak. Pewnie. To znaczy jeśli chcesz...wiesz, mogę z Tobą iść na zakupy. Bardzo chętnie. Tylko..myślę, że nasze zdanie na temat ubioru kobiet jest odrobinę odmienne, ale może uda się to jakoś pogodzić. - uśmiechnął się do niej lekko.
Pominął jej wypowiedź na temat jednorożców, mało ważny temat - a na pewno nie na tyle by się w niego zagłębiać.
Następnej wypowiedzi wysłuchał dokładnie.
-Hmm..to raczej takie normalne zajęcia, chociaż moim zdaniem to jest chore...jak można wyrzucić własną córkę z domu. Ja sam opuściłem dom rodzinny, wybrałem wojsko, wybrałem walkę dla swoich ideałów, ale zawsze jestem mile widziany i dobrze o tym wiem. Tylko...wojna nauczyła mnie być samotnym, liczyć na siebie i na sobie polegać. Taki już jestem. - spuścił na chwilę wzrok a uśmiech zszedł z jego twarzy. Po chwili westchnął i ponownie spojrzał na nią.
Przez chwilę nic nie mówił tylko patrzył na nią, jakby zbierał się na coś.
-Chcę Cię pocałować. - wypalił w końcu, ale nie ruszył się. Tylko siedział bez ruchu wpatrując się dalej w nią, badając jej reakcję lub po prostu czekając na pozwolenie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Sro Mar 11, 2015 7:29 pm

- To nie jest chore. To naturalne. Dziecko niespełniające oczekiwań ma się wynosić... Zresztą to i tak nie ma teraz już żadnego znaczenia. Nie istnieję dla moich rodziców, omijam ich szerokim łukiem i nie żałuję, że wybrałam bycie sobą zamiast bycia ich zabawką. Ale tobie też to przeszkadza. Każdemu przeszkadza. Każdy woli tą uroczą blondyneczkę, której ja tak bardzo nienawidzę.
Zaśmiała się nieco histerycznie potrząsając głową.
- Nie chcę iść na żadne zakupy. Nie znoszę ich. Jest mi dobrze tu gdzie jestem.- Przekręciła głowę w stronę Davida słysząc jego "chcę cię pocałować" i wpatrywała się w niego.- David nie jestem osobą, w której powinieneś się zakochać. Doskonale o tym wiesz prawda?
Przysunęła się do niego obejmując jego twarz dłońmi i składając na jego ustach krótki pocałunek.
- Przy mnie się nie ustatkujesz, nie będziesz mieć trójki dzieci, domku i psa, rozumiesz to? Przy mnie każdy twój dzień będzie wojną...- Na jej twarzy pojawił się ten psychopatyczny uśmieszek.- Będę się pałętać po nocach i nigdy nie dowiesz się gdzie byłam. Złamię każdą daną obietnicę. Rozumiesz to? Chcesz w to brnąć?
Puściła go kręcąc głową.
- Znajdź sobie jakąś uroczą pielęgniareczkę z munga, albo miłą panią sekretarkę z Ministerstwa. Przy mnie będziesz cierpieć, stoczysz się... nic fajnego cię nie czeka.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Sro Mar 11, 2015 8:14 pm

Pokręcił głową ze zrezygnowaniem. Kompletnie nie zgadzał się z nią tej kwestii, ale w sumie wiele było takich w których miał kompletnie odmienne zdanie niż ona. Tacy już byli, mieli różny pogląd na świat, zupełnie inny.
[b-Nie prawda. Nawet jeśli nie spełniasz oczekiwań zawsze będziesz ich córką i nigdy nie powinny paść z ich ust takie słowa. Przynajmniej ja nie potrafił bym powiedzieć czegoś takiego do kogokolwiek, kto jest dla mnie ważny.[/b] - i to było zdecydownie zgodne z prawdą. Nie znał miłości ojca do dziecka, ale na przykład do siostry? Nawet jeśli zrobiła by jakiś niewybaczalny pozornie błąd...zawsze by ją kochał i nie potrafił by jej kazać się wynosić, czy zapomnieć o nim.
Pocałunek..hm. Sam nie wiedział czemu tego zapragnął, czemu to wszystko tak się potoczyło. Czemu siedział teraz tutaj obok niej i marzył tylko o tym by następne godziny spędzić obok niej. Ale tak już było, mimo, że na głos tego wszystkiego nie powie.
-Ktoś powiedział, że zamierzam się ustatkować w jakikolwiek sposób? Ze mną jest podobnie. Heh, urocze pielęgniareczki? Nigdy nie wiem kiedy wezwie mnie armia, a ja nie odmawiam na takie wezwania. Też nie miały by ze mną łatwo. I poza tym masz o sobie za małe mniemanie. Nie jesteś taka, przedstawiasz siebie jako obraz strasznego człowieka, a mimo wszystko już nie raz znalazłem w Tobie oparcie i tyle ciepła, żadna kobieta tyle mi nie dała. - spojrzał przed siebie, nie patrzył już na nią. Zaczął wyłamywać sobie palce.
-Nie wiem, czy taka jest odpowiedź, ale jeśli tak? Jeśli chcę w to brnąć, to co wtedy? - spytał, sięgając ręką do kieszeni, jakby czegoś szukał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Mar 12, 2015 8:47 am

Potrząsnęła głową czując gulę w gardle. On wciąż nie rozumiał!
- Mam o sobie bardzo dobre mniemanie. Fakt, że cię nie zostawiłam nie świadczy o tym, że jestem dobra, ale o tym, że mam uczucia. Musisz zrozumieć Dejvi, że nasze postrzegania się różnią i nie będziesz mieć żadnego prawa do tego, aby mnie próbować zmienić. Bo ja się nie zmienię. Lubię się taką jaką jestem.
Podniosła się z kanapy zbierając kubki.Potrzebowała chwili do przemyślenia tej sytuacji.
Po raz pierwszy nie wiedziała co zrobić. David zasługiwał na jakąś kochaną istotkę, która będzie wierną żoną i uroczą kompanką do rozmów z innymi uroczymi kompankami kolegów z wojska. Co ona mu takiego mogła zaoferować? Nic.
- Jesteś dla mnie ważny Dejvi, ale...- Powiedziała stwierdziwszy, że trzeba wyłożyć karty na stół.- Nie znam motylków w brzuchu, nie jestem ślepa z miłości i nie odebrało mi rozumu. Jedyną rzeczą jaką kocham jest moja praca i zabijanie pieprzonych śmierćków. Nigdy z niej nie zrezygnuję tak samo jak ty nie zrezygnujesz z Armii.
Stwierdzając, że krzywdy mu tym nie zrobi przysiadła mu na kolanach zarzucając ręce za jego szyję. Przechyliła nieznacznie głowę marszcząc nos jak zawsze kiedy musiała podjąć jakąś mega ważną decyzję.- Ty masz Armię i módl się, aby cię szybko wezwała skoro chcesz w to brnąć.
Powrót do góry Go down
David Tempest



Liczba postów : 102

PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Mar 12, 2015 12:19 pm

Co prawda to wszystko co mówiła nie było zbyt przyjemne, ale jakaś jego część była do tego przygotowana. Uczcijmy minutą ciszy naszego przyjaciela, który poległ we friendzone.
-Dobrze, skoro tak uważasz... - mruknął nie zamierzając dalej drążyć tematu. Też lubił ją taką jaka była, mimo, że trochę zakręcona to miała swoje zdanie i nikt nie potrafił tego zmienić. Mało tego, była świetną aurorką, a na polu bitwy mógł takim osobom śmiało zaufać. A czy to nie było najważniejsze? Zaufanie? W pełni ją nim darzył i tak już chyba pozostanie. Jeśli liczył na cokolwiek więcej to się grubo pomylił i teraz to dostrzegał. No cóż, takie jest życie. Zawsze miał swoją kobietę przy sobie - colta przy pasku.
Zerknął jej prosto w oczęta, gdy usiadła mu na kolanach i objął ją jedną ręką uśmiechając się delikatnie.
-Myślę, że skończyliśmy ten temat. Życie w wojsku było prostsze...Cholera, ja nawet nie mogę spać normalnie. Kiedyś spało się na ziemii, z kamieniem pod głową, a teraz...ten materac, kładę się i czuję się jakbym się zapadał. Chyba powinienem tam wrócić i zostać, nie wiem już sam. Ale z drugiej strony Ana, rodzice..dopiero mnie odzyskali. - odwrócił wzrok. To była trudna decyzja, ale długo o tym myślał. Następne kilka lat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2247-david-tempest?view=newes
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kanapa   Czw Mar 12, 2015 12:36 pm

Co za idiota! Dureń! Półmózg! Ugh!
Gdyby nasza Morfina znała legilimencję David leżałby martwy za tak głupie odczytywanie tego co mówi. On się w ogóle nie starał! Nawet nie próbował.
Zacisnęła usta w wąską kreskę widząc, że jej przemowa odniosła inny efekt od planowanego. Dobrze! Skoro tak chce, to niech sobie będzie w tym firendzone! Kobieca duma nie pozwoliłaby jej się uniżyć.
- Jesteś... ugh!- Odwróciła wzrok czując rosnące oburzenie. To ona się przełamuje i próbuje mu powiedzieć, że jeśli ma jaja i wytrzyma jej okropne zachowania to się przełamie w kwestii związku, a on kończy temat.
Dobrze, skoro to ona ma być tu facetem to będzie.
Oburzona i wściekła jednocześnie przyciągnęła go do siebie za kołnierz i pocałowała. Oderwała się od niego po dłuższej chwili, kiedy poczuła łzy cisnące się do oczu.
Niezwykle skrajna dziewuszka.
- Jesteś durniem Dejvi.- Powiedziała tylko odwracając głowę i zagryzając wargę. Niech sobie ucieka, niech wraca do rodziców, siostrzyczki, albo i do Wietnamu. Wcale nie zamierza za nim tęsknić! Niech spieprza jak najdalej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kanapa   

Powrót do góry Go down
 

Kanapa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Pokój Marzeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Kawalerka Morfki-