a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Salon
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Salon   Pon Kwi 06, 2015 10:02 am


Główne miejsce w domu gdzie zwykle siadali evansowie, by spędzić trochę czasu przy kominku lub oglądaniu rodzinnych zdjęć. Jasne i przestronne pomieszczenie jest tu też telewizor, półka na książki i niewielki stolik gdzie zwykle odrabiały najmłodsze lokatorki swoje lekcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lip 31, 2015 1:42 pm

Zbierała się do tej wizyty od paru dni. Zawsze coś jej przeszkodziło. A to pełnia, a to ostatnia wizyta Remusa. Dziś jednak postanowiła sobie, że choćby się paliło czy waliło odwiedzi Lilkę. Tak dawno się z nią nie wdziała. Tęskniła za nią. Jeszcze cztery lata temu, gdyby ktoś powiedział Ro, że będzie się przyjaźnić z Lili Evans - gryfonką, wyśmiałaby go. Byłoby to tak abstrakcyjne, że wręcz nierealne. Dziś jednak była to dla niej ważna osoba.
Siedząc w salonie Panny Evans rozejrzała się w około. Nie była tutaj pierwszy raz. Nie. Lecz za każdym razem podziwiała to wnętrze. Nie tyle meble czy zasłony lecz zdjęcia na których Lili była z rodzicami. Było to tak urocze, że czasami łzy same przysłaniały jej oczy. Ona nigdy nie mogła pochwalić się taki pamiątkami. Jej rozmyślania przerwało przyjście Lili z dwoma kubkami z herbatą. Z uśmiechem wdzięczności odebrała jeden od niej. Widziała, że coś tu nie gra i, że sama dziewczyna jest jakaś inna. Bradziej szczęśliwa, rozpromieniona.
- Wybacz za tą niezapowiedzianą wizytę ale stęskniłam się za Tobą. - powiedziała szczerze.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lip 31, 2015 1:57 pm

Rowena miała dziś przyjść do niej na herbatkę co przyjęła z ulgą, odkąd jej rodzice dowiedzieli się o ciąży rudej starali się ją wspierać i mówić że powinna w końcu powiedzieć o tym Jamesowi, poniekąd on był Ojcem jej maluszka. Przyjaciółce też postanowiła o tym wspomniec, Petunia wyprowadziła się z domu i mieszkała teraz ze swoim narzeczonym. Może Lily przyjęła to z ulgą ale i tak tęskniła za siostrą niestety. Wyszła z kuchni i wniosła dwa kubki herbaty przybierając na twarz delikatny uśmiech.
Odłożyła kubki i wróciła po ciasto, kładąc na stoliku po czym zajęła miejsce koło Roweny.
-Hej Rowena!, dawno się nie widziałyśmy-uśmiechnęła się szeroko i chwile przytuliła Pannę Salvator.
-Nic się nie stało ja ostatnio siedzę w domu, odpoczywam bo nie mam co robić-odgarnęła za ucho rude włosy i upiła łyk herbaty.
-Też tęskniłam ale brak czasu i takie tam, jest też coś o czym chce pogadać, ale potem-puściła jej oczko i ukroiła sobie kawałek ciasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lip 31, 2015 2:28 pm

Odwzajemniła uścisk. Może i nie był on długi ale dla nich wystarczający. Gdy Lily się odsunęła, Ro, oparła się o kanapę na której siedziały. Była zmęczona, jednak nie dała tego po sobie poznać. Nie chciała aby dziewczyna się martwiła. Zresztą nie było to nic ważnego. Jeden list od rodziców, a ona już panikowała. Musiała wziąć się w garść i nie myśleć o tym. Jeszcze w jakieś kompleksy wpadnie czy coś.
- Dawno?! Całe wieki! - zaśmiała się odstawiając kubek z herbatą na stolik.
- Lily Evans nie ma co robić? Nie wierzę. Przecież Ty w miejscu nigdy usiedzieć nie możesz. - spojrzała na nią nie dowierzając w to co słyszy. Znała Lilkę już trochę i wiedziała, że takie zachowanie nie jest normalne. Dziewczyna nigdy nie siedziała z założonymi rękoma.
- Naprawdę? - chcąc wiedzieć co takiego ma jej do przekazania Evans przysunęła się bliżej niej. Jednak skoro chciała o tym porozmawiać później Ro nie miała zamiaru naciskać. Poczeka - Poczekam aż będziesz gotowa. A jak układa Ci się z Potterem? Dawno go nie widziałam. - tak naprawdę chciała wiedzieć kiedy będzie ślub na który tak wszyscy czekali. Wiedziała, że prędzej czy później musi się to stać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lip 31, 2015 2:57 pm

Westchnęła cicho i spuściła wzrok, fakt dawno sama się nie widziała z Jamesem, odkąd dowiedziała się o swoim stanie po prostu go unikała. Jednak mimo wszystko musi się zebrać na odwagę i mu powiedzieć, zjadła trochę ciasta i popiła napojem.
-Haha masz racje!-zaśmiała się cicho całe wieki jakieś 4 lub 5 lat a może krócej? straciła rachubę.
-Odkąd kolegium zniknęło niestety siedzę na tyłku w domu i trochę pomagam ale niezbyt wiele.-odłożyła herbatę i ułożyła ręce na swoim brzuchu.
-Z Jamesem w porządku sama go dawno nie widziałam, ostatni raz to chyba spotkaliśmy się na festynie czy coś.-trzymała ręce na brzuchu jednak nie chciała zbyt długo zwlekać z tą wiadomością.
-Ech szczerze trochę mi życie wywróciło się do góry nogami, siostra mnie znienawidziła bardziej, byłam na jej ślubie ale nie pozwoliła mi być druhną ani świadkową, wzięła sobie jakąś koleżankę która była dla niej normalna, ja wciąż jestem dla niej Dziwakiem mimo że oboje jesteśmy już dorosłe.-spuściła wzrok przygaszona i popatrzyła na zdjęcie swoje i mamy.
-Vernon mnie toleruje tylko dlatego że świetnie gotuje z resztą wyprowadzili się niedawno i razem mieszkają, zostałam tylko ja z rodzicami i moim kotem.-zerknęła na swoje zwierzątko które spokojnie sobie drzemało na dywanie.
-Dobrze powiem ci potem bo to jest ważne, no i chce nacieszyć się tą wiadomością z bliskimi mi osobami.-zdjęła ręce z brzucha i wróciła do jedzenia ciasta.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lip 31, 2015 3:51 pm

Przyglądała się każdemu ruchowi Rudej. Nawet temu najmniejszemu, nic nie znaczącemu. Westchnięcie czy inny dźwięk wydany przez nią też trafiał pod analizę. Czuła, że nie jest najlepiej. Widziała to w jej spojrzeniu. Nakładając sobie ciasta zastanawiała się co takiego ma jej do przekazania Lilka. Jednak te myśli szybko zeszły na dalszy plany, gdy powiedziała jej o Potterze.
- Kolegium... Już nawet zapomniałam, że do niego uczęszczałam. - cień smutku przeszedł przez jej twarz. Tyle znajomych, tyle przyjaźni, a teraz? Teraz nawet nie wiedział co się z nimi dzieje. Cy żyją, są cali. A może już ich dopadli i zamknęli w tym gettcie? I nagle coś sobie uświadomiła. Przecież Lilka nie była czarownicą czystej krwi więc jakim cudem jest na wolności. Myśl ta ucieszyła ją, że nie trafiła tam jednak obawiała się, iż kiedyś to nastąpi. Nie chciała jednak poruszać tego tematu. Mógłby spowodować tylko nieprzyjemne myśli, a takich chciała w tej chwili uniknąć - Festyn był dawno. - stwierdziła marszcząc brwi - Czy wszystko w porządku między wami? Nie chcę się wtrącać oczywiście ale z tego co mówisz to nie wygląda to najlepiej. - wyciągnęła dłonie przed siebie w obronnym geście.
Słuchając jak Lilka opowiada o swojej rodzinie nie mogła tego pojąć. Jak Petunia mogła ją tak traktować? Czy naprawdę sprawiało jej to frajdę ? Cierpienie jej siostry? Od razu przypomniała się jej swoja rodzina. Oczywistym było, że trzech jej członków było cudownych dla niej i zawsze mogła na nich liczyć, jednak reszta... Z resztą nie chciała mieć nic do czynienia. Z bólem w oczach ale i iskierkami złości czającymi się głęboko spojrzała na Lily.
- Wiem, że to twoja siostra ale nie przejmuj się nią. Kiedyś zrozumie swój błąd, zobaczysz. Przecież wiecznie nie będzie Ciebie ignorować! To było by niewybaczalne.- chciała dodać jej tym otuchy jednak nie wiedziała czy się uda - Skoro ona nie pozwoliła Ci być swoją druhną ani świadkową ja to zrobię. Oczywiście kiedyś, kiedy znajdę tego jedynego. Na razie jednak na to się nie zanosi. - zaśmiała się cicho. Nie raz wyobrażała sobie swój ślub. Biała suknia, kwiaty, obrączki. Jednak czuła, że nie będzie jej to dane. Machinalnie powędrowała za wzrokiem dziewczyny. Zdjęcie stojące nieopodal przedstawiało ją i jej mamę. Uśmiechnęła się czule. Ona sama nie miała tego typu pamiątek. Jedno, jedyne zdjęcie jej z rodzicami trzymała na nocnej półce w sypialni. Innych nie miała.
- Może to i lepiej, że się wyprowadzili. Mniej stresów będziesz miała. A co do Vernona... Nie dziwię się mu. Sama ubóstwiam twoją kuchnię. - puściła do niej oczko.
Z cichym stukotem odstawiła pusty talerzyk na stoli. Ciasto było przepyszne i miała ochotę na więcej, jednak nie mogła zjeść wszystkiego od razu, prawda?
- Czyli, że zaliczam się do tych bliskich osób? - jej uśmiech powiększył się.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Sie 01, 2015 9:14 am

-Sama nie wiem ale tęsknie za nim strasznie, no i się przecież  nie pokłóciliśmy-popatrzyła na Rowenę ściskając lekko w dłoniach kubek ze swoją herbatą.
-Nie przejmuje się może kiedyś ogarnie się i odezwie w końcu do mnie, i będzie tak jak było zanim trafiłam do Hogwartu i Poznałam Snape-resztę zdania wypowiedziała z odrazą. Wciąż nie mogła mu tego wybaczyć że w piątej klasie tak brzydko ja  nazwał, a ona chciała go tylko chronić przed Potterem.
-Chętnie zostanę kiedyś twoją świadkową albo druhną-upiła znów herbaty, i gdy znów wróciły na temat bliskich i wiadomości usadowiła się wygodniej na kanapie.
-Tak ty też zaliczasz się do bliskich mi osób, ciesze się że mam kogoś z kim mogę pogadać i spędzić czas.-miała kiedyś Dorcas ale zaczęły się ze sobą nie dogadywać, więc odpuściła jakikolwiek kontakt z nią. Był jeszcze ktoś ale ta osoba zniknęła i brakowało jej tej rozbawionej gryfonki, z którą każda impreza była świetna.
-Ty, James, Syriusz i Remus jesteście moimi najbliższymi osobami każda chwila z wami, to dodatkowe szczęśliwe wspomnienie-stwierdziła i postanowiła dłużej Panny Salvator nie trzymać w niepewności.
-Jestem w ciąży Roweno już od jakiegoś czasu-uniosła koszulkę lekko i ułożyła swoje dłonie na brzuchu uśmiechnięta. Wiedziała jaka jest aktualnie sytuacja w świecie magii, pamiętała o miejscach które wskazał im Albus by byli bezpieczni. Wciąż i tak szukali kogoś kto będzie znał zawartość tej szkatułki, ona nie szukała tych osób bała się o siebie i swoje dziecko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Sie 01, 2015 2:45 pm

- To trochę dziwne. - jednak nie powiedziała tego głośno. Bardziej do siebie, żeby Lily tego nie usłyszała.
- Z pewnością tak będzie. W końcu siostra to siostra. - jednak sama w to nie wierzyła. Parę razy widziała siostrę dziewczyny i sama jej postawa mogła zniechęcić do dalszej rozmowy. Podobnie było z jej mężem ale może to tylko odczucia Roweny, a tak naprawdę byli wspaniałymi ludźmi. Pamiętała Severusa. W końcu byli z jednego domu jak i rocznika. Nie raz widziała go z Lily, jednak na własne życzenie przekreślił tą przyjaźń. Słyszała co powiedział jej na piątym roku. Nie rozumiała tylko jednego, a mianowicie, że chłopak nie próbował przeprosić. A może próbował tylko dziewczyna nie chciała mu przebaczyć?
- Coś jednak czuję, że pomimo sytuacji w jakiej znalazłaś się z Potterem to ty pierwsza ubierzesz białą suknię. I proszę, nie mów, że to nieodpowiednie czasy na to. Właśnie takie radosne chwile są nam potrzebne. - uśmiechnęła się promienie do Rudej.
- Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy. Choć muszę się przyznać, że nie sądziłam, iż będziemy tak blisko. Sama rozumiesz - inne domy, stereotypy związane z przekonaniami i inne bzdury. - delikatnie uscisnęła dłoń Panny Evans. Tak bardzo się cieszyła, że ma kogoś kto ją ceni, nie za to do jakiego domu przynależała, lecz za to jakim człowiekiem jest. W sumie miała jeszcze Helen ale tak dawno się nie widziały, że przestała myśleć o niej.
Syriusza znała, Pottera również, ale wzmianka o Remisie zbiła ją z tropu. Jednak kolejne słowa wypowiadane przez dziewczynę zaczęły układać się w całość. Lily była w ciąży! Tak samo jak znajoma Remusa. W duchu zaśmiała się z tego zbiegu okoliczności. Promienny uśmiech zagościł na jej twarzy. Od razu odstawiła kubek z herbatą i przytuliła przyjaciółkę. Bo chyba mogła już tak o niej mówić, prawda?
- To jest najlepsza wiadomość od bardzo dawna. Byłaś już na badaniach? Który to miesiąc? Wybraliście imię? I co na to sam James? - milion pytań wpłynęło z jej ust. Po wypowiedzeniu ich wszystkich zdała sobie sprawę ze swojej głupoty - Wybacz ale jestem tak szczęśliwa, że sama nie wiem co plote. Bosze, to takie cudowne. Będę ciocią. - pomimo wcześniejszych obaw co do dzisiejszego dnia ta jedna informacja rozwiała je na dobre.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Sie 02, 2015 9:28 am

Opuściła bluzkę i upiła kolejne kilka łyków herbaty.
-Jak to z siostrami Bywa puszczą Focha i potem za jakiś czas może się ogarną, nawet jej nie mówiłam o ciąży  bo nie chce mieć ze mną  nic wspólnego, wiedzą tylko rodzice Remus i ty, pozostali jeszcze nie-poprawiła poduszkę pod plecami.
-Dlatego teraz siedzę i nic nie robię Kochana, czasem tylko pomogę w domu by mama nic sama nie robiła, tata zajmuje się pokojem dla dziecka-zaśmiała się cicho słuchając wszystkiego co powiedziała rowena.
-Byłam na Badaniach lekarka stwierdziła że to drugi miesiąc-popatrzyła na swoje paznokcie.
-Imiona mam jeśli córka to Alice, jeśli synek to Harry ale poczekam na propozycje Jamesa, jak już mu powiem.-skrzywiła się gdy spytała o to czy James wie.
-James jeszcze nie wie, ale powinnam mu powiedzieć przecież nie chce by czekał w nieskończoność na wieści, o tym że noszę w sobie owoc mojego i jego uczucia-odgarnęła grzywkę bo opadła jej na oczy.
-Wiem że przed ślubem to nie wypada ale rodzice nie mają mi tego za złe zrozumieli, i to bardzo dobrze-ukroiła sobie kolejny kawałek ciasta bo przez swój stan często była głodna. Dolała herbaty z czajniczka który cały czas się podgrzewał bo zimna herbata to niezdrowa herbata niestety.
-Jem teraz więcej owoców i warzyw, płci dziecka jeszcze nie znam bo zbyt wcześnie-zacytowała końcówkę tego co mówiła jej Andromeda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Sie 02, 2015 10:39 am

I znów to imię. Na sam jego dźwięk uśmiechnęła się. Jednak nie chciała dociekać czy osoba którą poznała, a ta o której mówi Evans to jedna i ta sama. Z pewnością nie. W końcu wiele osób może mieć to imię.
- Pokój dla dziecka? - zdziwiona otworzyła szerzej oczy - To nie Chcesz zamieszkać razem z Potterem? - nic już z tego nie rozumiała. Od zawsze myślała, że tych dwoje będzie ze sobą już na zawsze. Wspólne mieszkanie i te sprawy. Więc czemu chciała urządzać pokoik dla dziecka właśnie tutaj?
- i mówisz mi to dopiero po dwóch miesiącach? - spojrzała z udawaną ukażą na dziewczynę - Gdybyś powiedziała mi wcześniej co podejrzewasz z pewnością poszłabym z tobą. Skoro Jamesowi nie chciałaś nic mówić.
Usłyszałem imiona były śliczne tylko zastanowiło ją jedno.
- Są śliczne. Tylko czy Harry będzie pasowało do nazwiska Potter? - powtarzała to imię jak i nazwisko w głowie. Nadal coś jej w tym nie pasowało, jednak to była decyzja Lily. Nie chciała w jakikolwiek sposób ingerować w nią - Czyli jeszcze nie wie... Lilka, na co czekasz. Przecież Cię nie zostawi. Zbyt mocno Cię kocha. - z czułością spojrzała na przyjaciółkę.
- Zrób to jak najszybciej, bo okaże się, że wszyscy wokół wiedzą tylko nie on. A uwierz mi, nie wyszłoby to na dobre. - czuła się jakby mówiła do małego dziecka.
- To najważniejsze. Gdyby jednak było inaczej to wiesz, że u mnie zawsze znalazło by się miejsce dla ciebie i małego słoneczka. - z rozmarzeniem spojrzała na brzuszek Lily - Mogę? - delikatnie położyła dłoń na jej brzuchu. Może i było za wcześnie aby cokolwiek poczuć lecz sama świadomość, że nowe życie niedługo da Lily nadawała ją czułością. Przez moment zastanawiała się czy i jej dane będzie kiedyś mieć dziecko.
- Gdybym wiedziała przyniosłabym Ci coś pysznego. Jakieś smakołyki. - zabrała rękę i usiadła z powrotem wyprostowana. Trudno wyzbyć się nawyków związanych z wychowaniem.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Sie 02, 2015 11:10 am

-Jeśli Moi rodzice przeżyją to co jest aktualnie w naszym świecie, te zesłania i całe zło to gdzieś będę chciała przychodzić w odwiedziny z ich wnukiem lub wnuczką, dlatego tata robi pokój-uspokoiła ją widząc jej okropne poruszenie.
-Będę chciała mieszkać z Jamesem i naszym Dzieckiem, ale przecież nie zabronię maleństwu kontaktu z dziadkami od mojej strony-spuściła przygnębiona wzrok. Starczyło że nie będzie znał swojej ciotki wuja i w przyszłości dziecka Petunii i Vernona.
-To są tylko wstępne imiona potem może coś ustalę z Potterem-przygryzła lekko swoje usta.
-Jak mam mu powiedzieć jak od jakiegoś czasu nie mam od niego informacji!, martwię się a co mi tam, to tylko kolejne smutki ale nie pogrążam się, chce urodzić dziecko i wychować go razem z jego tatą..-uspokoiła się w momencie gdy Rowena ułożyła rękę na jej brzuchu, przez co poczuła ciepło gdzieś w okolicy serca i spokój.
-Dobrze że przyszłaś nie miałam z kim porozmawiać tak szczerze, i już się totalnie nudziłam ale nie mogę wyjść i się zabawić, zdrowie moje i malucha jest dla mnie teraz najważniejsze-wzięła talerzyk z jabłkiem i zaczęła powoli jeść.
-Oj tam nie musiałaś by nic przynosić, dzięki Kochana w razie co jeśli by nie poszło tak jak myślę, to dam ci znać no i najwyżej się przeprowadzę do ciebie..-przymknęła chwile swoje oczy wracając do jedzenia jabłka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Sie 02, 2015 1:14 pm

- Nawet tak nie mów! Twoi rodzice będą żyli jeszcze dłuuugi czas. Czarne myśli w tej sytuacji zdecydowanie nie wpłyną dobrze na Ciebie. A co do tego to nawet nie pomyślałam. Jak zawsze najpierw mówię, a dopiero potem myślę. - miała nadzieję, że dzięki temu rozładuje trochę sytuację. Z lekkim uśmiechem sięgnęła po kolejny kawałek ciasta. Patrząc na Lilkę i jej tępo pochłaniania jedzenia zaśmiała się w duchu. Był to naprawdę uroczy widok.
- Wiem o czym w tej chwili myślisz więc przestań. Do tego czasu może wszystko się ułożyć między wami. Petunia nie jest aż taką ignorantką. Na pewno kiedy się dowie będzie szczęśliwa tak jak ja w tej chwili. - próbowała choć trochę podnieś ją na duchu. Doskonale wiedziała jak problemy i zmartwienia związane z rodzina mogą wpłynąć na człowiek. W tej chwili Lilka potrzebowała tego najmniej, a wręcz wcale.
- A próbowałaś się z nim skontaktować? Może ma ważne sprawy do załatwienia i nie chce Cię nimi obarczać. Sama przecież doskonale wiesz jaka jesteś dla niego ważna. I precz ze smutkami. Dziś nie ma na nie miejsca. - przesunęła dłonią po twarzy chcąc odgarnąć zbłąkane kosmyki włosów. Nie lubiła kiedy wchodziły w jej oczy.
- Zdrowie najważniejsze, szczególnie teraz. - przyznała jej rację - A zabawić możemy się w tych pięknych, czterech ścianach przy herbacie, cieście i owocach. kto nam zabroni? Zaraz Mozarta jeszcze włączymy i będzie idealnie. - Ro miała nadzieję, że choć trochę jej towarzystwo poprawiło nastrój Lilce. Nie chciała jej widzieć, a tym bardziej aby chodziła smutna i zamyślona.
- Tylko chroń mnie w razie czego przed Potterem bo nie sądzę aby był z tego wtedy zadowolony w razie jak by mu się odwidziało. - teatralnie udała przerażenie na samą myśl co mógł by jej ukochany przyjaciółki zrobić. W głębi ducha zdawała sobie jednak sprawę, że jego groźby nie zrobiłyby na niej wrażenia. Co najwyżej rozbawiły. Wiedziała, że nic by jej nie zrobił. Nie przyjaciółce swojej przyszłej żony.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Sie 03, 2015 8:32 am

-Mozart? a może Beethoven ewentualnie Bach-zażartowała i popatrzyła na przyjaciółkę rozbawiona. No może miała racje zabawić się i w domu można, bez konieczności pójścia na imprezę.
-Wysłałam mu sowę ale mi nie odpisał, zwykle to od razu mi odpowiedź przysyłał, najwyżej napisze jeszcze raz, i może się odezwie w końcu..-spojrzała do Lustra co wisiało nad kominkiem zamyślona.
-Tylko nie wiem co mu napisać w kolejnym liście bo o ciąży wole powiedzieć mu prosto w oczy nie przez sowę.-dobrze że miała parę ciążowych ubrań w domu i nie było zbyt ciasno jej.
-Wiem wiem zdrowie na pierwszym miejscu, ale w sumie włączmy tego Mozarta, to nawet fajny pomysł-zjadła do końca Jabłko.
-Obronię cię przed Potterem Kochana, masz moje słowo-puściła jej oczko.
-Muszę pomyśleć o bezpieczniejszym miejscu, z resztą i tak na dom rzuciłam zaklęcia ochronne o których wiedzą rodzice i te osoby którym bardziej ufam, a jest ich niewiele-popatrzyła na gramofon który był wyłączony i wszędzie było pełno płyt różnych wykonawców tego wieku i wspomniany Mozart, Beethowen i Bach.
-Wiesz zawsze możesz być przy mnie jak będę mówiła Jamesowi, o mojej ciąży co ty na to?-spytała Roweny zaciekawiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Sie 03, 2015 11:39 pm

Ulżyło jej, gdy zobaczyła uśmiech Lilki. Już tak dawno go nie widziała. Owszem, śmiała się i żartowała ale to nie była ta sama dziewczyna. Dziś jednak, w tej jednej chwili ujrzała starą, dobrą koleżankę. Bez zmartwień i problemów.
- O takich sprawach nie informuje się przez sowę. Musisz się z nim spotkać. Z naciskiem na musisz. A co do ustalenia z nim spotkania to wysyłaj sowy do skutku. - starała się ją w jakikolwiek sposób pocieszyć, jednak sama nie wiedziała do końca co ma powiedzieć i zrobić. Sama nigdy nie była w podobnej sytuacji. Nawet nie miała nigdy nikogo na dłużej niż miesiąc czy dwa. Podziwiała ich za to, że mogli ze sobą tyle wytrzymać. Przez chwilę myślała nad treścią kolejnego listu Lilki do Pottera - Niech pomyślę... Może napisz mu, że masz dla niego niespodziankę albo ... Sama nie wiem. Wybacz ale jestem w tym kiepska. Zdecydowanie mogę się nazwać upośledzoną w tych sprawach. - spojrzała na nią przepraszająco. Nigdy nie musiała wysyłać takich listów. Zazwyczaj to do niej takowe docierały. Było to na swój sposób wygodne.
- Naprawdę? - pomimo, iż miała przy sobie różdżkę wstała ze swojego miejsca aby podejść do gramofonu. Delikatnie przeglądając winyle wybrała ten właściwy i nastawiła. Delikatna, fortepianowa muzyka rozniosła się po pokoju. Z delikatnym uśmiechem na ustach Ro usiadła z powrotem na kanapie - Mam nadzieję, że dziecku się spodoba. - jej spojrzenie spoczęło na brzuszku Lily.
- Mojego adresu nie zna praktycznie nikt, a w szczególności rodzina. Spokojnie mogła byś się u mnie zatrzymać. Mój domek jest wystarczająco duży abyśmy się pomieściły. - pościła jej oczko. Jej dom również objęty był zaklęciami ochronnymi. Lily nie miała by się czego obawiać. A nawet jeśli do czegoś by doszło Rowena by ją obroniła. Co do tego nie było wątpliwości.
- Jeśli tylko chcesz kochana abym była, będę. Nie zostawię Cię samej z tym. - delikatnie uścisnęła jej rękę dodając jej tym samym trochę otuchy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sie 06, 2015 12:42 pm

-Dzięki Kochana cieszę się że mam ciebie-wsłuchała się w melodię obejmując rękami swój brzuch. Była uspokajająca i miała dla ucha. Uwielbiała muzykę klasyczną nie ważne jaki to był wykonawca.
Przywołała pergamin i pióro i zaczęła pisać krótki list do ukochanego.
-Tylko zastanawiam się gdzie mogłabym się z nim spotkać by mnie nikt nie dorwał i nie zabrał wiesz gdzie-pokręciła głową zrezygnowana.
-Wole byś była bo nie wiem jak James zareaguje-melodia uspokajała więc się niczym nie denerwowała. Zjadła kolejne owoce i dolała sobie znów herbaty z czajniczka.
-Powinnam była go w pierwszej kolejności powiadomić, ale nie mogłam go nigdzie złapać niestety-podniosła się z kanapy i wzięła folder z rzeczami dla dzieci i zaczęła przeglądać ubranka, oraz mebelki. Podsunęła przyjaciółce by ta też zobaczyła a nie że miałaby sama cieszyć oko tymi śmiesznymi a zarazem słodkimi strojami.
-Na pewno się spodoba maleństwu-jej oczy rozjaśniła radość, powodując zanik smutnej mgły co miała w momencie gdy Ro pojawiła się w jej domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sie 06, 2015 10:06 pm

Przez chwilę przypatrywała się jej w skupieniu. Zawsze podziwiała jej urodę. Lily była naprawdę przepiękną kobietą i nie dziwiła się Potterowi, że tak długo latał za nią. Parę piegów, rude włosy i do tego zielone oczy. Połączenie idealne.
- Teraz faktycznie jest niebezpiecznie dla ciebie spotykać się z kimś poza domem. - przymrużyła oczy chcąc znaleźć rozwiązanie dla tej sytuacji. I nagle bumm. Zielone światełko zapaliło się w jej głowie. Przecież nikt nie wiedział, gdzie jest jej dom. Możliwe, że było to teraz jedno z bezpieczniejszych miejsc - Możecie spotkać się u mnie. Nikt nie wie gdzie mieszkam więc jest to jedno z najbezpieczniejszych miejsc, a poza tym mam nałożoną ochronę. o ile tylko chcesz. - niepewnie spojrzała na przyjaciółkę. Nie wiedziała jak zareaguje na taką propozycję. Może chciała aby wyglądało to zupełnie inaczej, a nie w domu jakiejś innej kobiety.
- Myślę, że zrozumie. Raczej nie jest egoistą. Myślę, że jak usłyszy nie będzie dociekał czemu to ja nie wiem pierwszy tylko będzie się cieszył. I to jak małe dziecko. - przy ostatnim słowie zaśmiała się. James zawsze zachowywał się jak małe dziecko. Zachowywał i zachowuje, choć w sytuacjach wymagających powagi potrafi się dostosować.
Oglądając z Lilką gazety jak i foldery z rzeczami dla dziecka uśmiechnęła się. Przez głowę przeszła jej głupia myśl, a mianowicie czy ona kiedyś również doświadczy takiego szczęścia? Nie chodziło jej o już teraz. Raczej za jakieś pięć sześć lat później. Może wcześniej. Jednak odpowiedzialność za czyjeś życie przerażała ją.
- Wszystkie te rzeczy są takie urocze. - rozpłynęła się pod wpływem bombardujących ją łóżeczek, ciuszków, zabawek.
- Z pewnością. - spojrzała kątem oka na przyjaciółkę. Ro poczuła lekkie ukłucie zazdrości. Nie, nie dziecka. Bardziej tego, że choć na chwilę mogła się oderwać od tych wszystkich wydarzeń z zewnątrz. Zapomnieć i cieszyć się chwilą. Było to tak piękne,że wręcz bolesne. Chcąc zająć czymś ręce nalała sobie herbaty i pociągnęła parę łyków.
- Wiesz już kto zostanie chrzestnym dla małej fasolki? - sięgnęła po kawałek jabłka.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Sie 08, 2015 5:12 pm

-Myślę o Syriuszu żeby był chrzestnym malucha lub małej, ale nie mam pomysłu na matkę chrzestną-westchnęła przeciągle i wstała by przynieść schłodzony sok do pokoju wracając na swoje miejsce.
-Wiem tylko nie wiem jak zakamuflować miejsce spotkania, żeby list nie trafił w niepożądane ręce i żeby przypadkiem nas nie znaleźli-przymknęła chwile swoje zielone oczy.
-Póki nie znam płci dziecka to myślę o pokoju w neutralnych odcieniach, potem jak poznam zawsze będzie można zmienić-magia w takich sytuacjach jak zmiana koloru się bardzo przydaje.
-Ciężko wybrać określony styl mebli tyle wzorów i kolorów-nalała sobie trochę soku i upiła łyka.
Towarzystwo Roweny pozwoliło jej zapomnieć o wszystkich problemach i sprawach z zewnątrz.
-Zjesz ze mną obiad?-spytała w momencie gdy kotka wskoczyła jej na kolana i zaczęła się łasić do Rudej. Dziewczyna zaczęła stworzonko drapać za uchem i wsłuchiwać się w mruczenie, gdy kot grzał jej brzuszek a sowa sobie latała po ogrodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Sie 11, 2015 12:52 am

Uśmiechnęła się pod nosem. Spodziewała się, iż to właśnie Syriusz zostanie ojcem chrzestnym fasolki. Słysząc jednak, że Lilka nie wybrała jeszcze matki chrzestnej jej uśmiech na chwilę poszerzył się aby za chwilkę zblednąć. Niby bardzo chciała nią zostać ale może do tego czasu pogodzi się z siostrą i to ona nią będzie? Mimo swoich obaw postanowiła powiedzieć to o czym myślała.
- Skoro jej jeszcze nie macie to ja mogłabym nią zostać. O ile James się zgodzi i nie zdecydujesz się na swoją siostrę. - czuła się naprawdę podle. Nie chciała odbierać miejsca Petuni. To była jej rola. Jednak, jeśli sytuacja między nimi się nie poprawi w tedy mogła by nią być. O ile nie mieliby innej osoby na myśli.
Patrzyła chwilę za odchodzącą przyjaciółką aby chwilę później przenieść swoje spojrzenie na widok za oknem. Zielone liście drzew powiewały leciutko na wierze, a nieśmiałe promienie słońca zaglądały do salonu kładąc się cieniem na podłodze. Było w tym coś magicznego. Ro nie mogła oderwać wzroku dopóty, dopóki Lily nie wróciła z dzbankiem soku.
- Mogę go dostarczyć jeśli chcesz. - to chyba była najodpowiedniejsza pora aby wyjawić jeden ze swoich sekretów. Jeden, o którym wiedziały tylko zaufane osoby - Jestem animagiem, Lily. - powiedziała bardzo cicho. Przez chwilkę zastanawiała się czy nie za cicho - Nie jestem zarejestrowana więc wybacz, że nie powiedziałam Ci tego wcześniej ale sama rozumiesz. - z nerwów zaczęła obciągać jeden z rękawów swetra - Mogłabym go bezpiecznie donieść do Pottera. W końcu kto zaczepi wilka? - zaśmiała się nerwowo. Może i zwykłego by nie zaczepili ale przez kolor jej włosów musiała przybierać formę białego wilka.
- Coś mi mówi, że będzie to mała dziewczynka. Druga taka Lily o oczach jakie masz ty. - sięgnęła po przyniesiony sok uśmiechając się przy tym lekko.
- Nie wiem czy powinnam się wam narzucać... - zaczęła się tłumaczyć, jednak widząc jak Lilka jest szczęśliwa postanowiła zmienić zdanie - W sumie to bardzo chętnie zjem z wami obiad. - miała nadzieję, że ta decyzja nie była złą.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Sie 12, 2015 8:55 am

-Nie zdecyduje się na Petunię, przy moich i jej relacjach to byłoby niewykonalne-gdy Rowena zaproponowała o byciu chrzestną ruda się szerzej uśmiechnęła.
-Wiesz nie mam nic przeciw, możesz być chrzestną maleństwa-zaczęła skrobać na pergaminie list do ukochanego.

Kochany Jamesie

Jest coś co chciałabym ci powiedzieć, może to wszystko raptownie zmienić. Ale wolę ci oznajmić w cztery oczy. Spotkajmy się w bezpiecznym miejscu. To co się teraz aktualnie dzieje te łapanki i zesłania. Dla osób mojego pochodzenia nie są zbyt dobre.

Twoja Lily.


Zapakowała list w kopertę i zaznaczyła to tak żeby wiedział że list jest od niej, a nie kogoś kto się pod nią podszywa żeby go w pułapkę sprowadzić.

-James powinien się zgodzić ale jak się już z nim spotkam i mu powiem to wtedy powiadomię go również o tych których chce by byli chrzestnymi-wiedziała że w Kwestii wyboru Ojca Chrzestnego oboje będą zgodni, przecież Syriusz i James byli nierozłączni.
Po tym jak zaproponowała że w postaci animaga dostarczy list Potterowi kiwnęła głową.
-Dobrze ty mu dostarczysz w swojej zwierzęcej Formie, to jest szybki i bezpieczny sposób i nie powinni cię zaczepić, na pewno jesteś ślicznym wilkiem-stwierdziła i odpowiedziała na jej krótkie tłumaczenia o obiedzie.
-Nie będziesz się narzucać, cieszę się że zostajesz Kochana-powiadomiła mamę że będzie na posiłku jeszcze jedna osoba, gdy ta wróciła z ogrodu. Kobieta popatrzyła na Rowenę i posłała jej ciepły uśmiech, znaczyło to że nie ma nic przeciw by Salvator została na obiedzie. Po czym rodzicielka rudej zniknęła w kuchni by powoli szykować obiad zostawiając dziewczyny by dalej rozmawiały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sie 20, 2015 7:27 pm

Domyślała się tego. A wręcz była pewna, że wybór nie padnie na siostrę Rudej. Sama przez chwilę zastanawiała się jak by to było gdyby żyła w podobnych relacjach z Alexem. Z pewnością nie odzywałaby się do niego za dużo. A może próbowałaby to naprawić? Scenariuszy byy miliony jednak ona wiedziała jedno na sto procent - nie zostawiłaby tak tej sytuacji. Jeśli jeden plan by nie wypalił starałaby się zrealizować kolejny. I tak w kółko aż któryś by zadziałał.
- Nie chcę się narzucać. To był głupi i nie przemyślany pomysł. Wybacz, zapomnij o tym. - i tak było często. Zawsze najpierw mówiła, a dopiero potem myślała. Czuła, żę jest to wynikiem jednej z jej cech charakteru. Jednak pozbycie się wszystkich z czasów szkolnych nie było takie proste jak myślała.
Nie chciała przeszkadzać Lily w pisaniu listu więc zajęła się sobą na ten czas. I znów jej myśli powędrowały do brata. Nie był on jej rodzonym bratem jednak za takiego go uważała. Mogła mu powiedzieć wszystko. Miała pewność, że nie powie nikomu, a nawet poprze ją w jej niektórych pomysłach. W końcu dla niej sprzeciwił się dziadkom. Nie wiedziała jak sytuacja ma się obecnie. Już dawno z nim się nie widziała ani nie miała żadnego listu od niego. Może powinna takowy napisać jak wróci? Zdecydowanie tak.
- Ja jednak nie daję się do tego. Kiepska matka by ze mnie była. Naprawdę. - coś jej jednak mówiło, że wcale by tak nie było. W końcu kochała dzieci całym swoim serduszkiem. Sama chciała mieć chociaż jedno. Najlepiej jakby był to chłopiec, mały, kochany chłopczyk. Zatracona w rozmyślaniach o mało by nie zwróciła uwagi na to co mówi przyjaciółka.
- Ślicznym? Na pewno niespotykanym. - puściła oczko do Lily.
No tak, przyjaciółka jeszcze nie widziała jej w tej formie. Jednak nie miała ochoty pokazywać jej tego teraz. Chciała choć przez chwilę odciąć się od wszystkiego co przypominałoby jej o tym czym zaczęła się zajmować - Kiedyś na pewno Ci pokarzę. - obiecała przykładając dłoń do serca.
- Również z tego się cieszę. Nie będę jadła obiadu sama w pustym mieszkaniu z Kirą. - już dawno nie miała okazji jeść z kimś. Na rodzinne obiady się nie stawiała od momentu ucieczki. I z pewnością na żaden by nie poszła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   Today at 10:10 am

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dom Rodziny Evans-