a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Las niedaleko Kolegium
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Las niedaleko Kolegium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Las niedaleko Kolegium   Pon Kwi 06, 2015 5:22 pm


Spory las niedaleko Kolegium. Rzadko kto do niego wchodzi.
Mimo że nocą jest pięknie to również grozi im niebezpieczeństwo.
Za dnia jest bezpieczniej, bo znajduje się tu też niewielka polana pełna kwiatów i źródła pełnego krystalicznie czystej wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Las niedaleko Kolegium   Pon Kwi 06, 2015 5:36 pm

Zbliżał się wieczór. Remus powiadomił dyrektora kolegium, że musi na trzy dni jechać do domu, gdyż jego mama jest poważnie chora. Dostał zwolnienie i wymknął się z uczelni, nic nikomu nie mówiąc. Oczywiście było to kłamstwo, gdyż Hope Lupin miała się dobrze jak nigdy przedtem. Nadszedł dzień pełni i Remus musiał się gdzieś zaszyć na trzy dni. Udał się do lasu za kolegium. Tutaj nikt nie chodził i nikogo się nie spodziewał. Usiadł przy płynącym źródle, zamoczył w nim ręce i westchnął. Odliczał czas, a gdy nadszedł w męczarniach po raz dwa tysiące czterysta czterdzieści osiem zmienił się w wilkołaka. Okrągła tafla księżyca oświetliła polanę, złożył uszy i rozpaczliwie, przeciągle zawył...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Las niedaleko Kolegium   Nie Kwi 12, 2015 9:57 pm

Zbliżał się wieczór. Oj tak, wieczór, podczas którego Syriusz miał zamiar wyciągnąć wszystkich swoich trzech najlepszych przyjaciół na piwo do trzech mioteł, a może nawet gdzieś do Londynu. W końcu byli już dorośli, mieli prawo poruszać się jak chcieli, gdzie chcieli i kiedy chcieli. Szczerze mówiąc, Syriusz gwizdał na zasady ustanowione przez Kolegium. Nie przestrzegał regulaminu w Hogwarcie, a z biegiem czasu wcale nie zamierzał zmienić się w przykładnego studencika. Tym bardziej po pewnej akcji w gabinecie dyrektorki Kolegium, po której żadne z nich nie dostało żadnej kary. Można powiedzieć, że Łapa poczuł się wtedy bezkarnie. Ale to już zamknięty temat. Syriusz właśnie wszedł do Akademika, by wyciągnąć wiecznie uczącego się Remusa na zewnątrz. Nie wiedział gdzie jest James i Peter, od kiedy ukończyli Hogwart, bardzo często zdarzało się, że poruszali się w pojedynkę.
- Reeeemuuuuuus! – Zawołał, wparowując z impetem do ich pokoju. Zatrzymał się w pół drogi. Pokój nr 3, do którego wstęp mieli tylko oni, był pusty. Jedyne co mu się rzuciło w oczy to niezaścielone łóżko Petera, spod którego wystawały kartoniki po czekoladowych żabach. Odwrócił się i spojrzał w róg pokoju należącego do Remusa. Wszystkie jego rzeczy były na swoim miejscu. No, oprócz samego właściciela. Syriusz przeczesał palcami gęste, czarne włosy, które opadły mu na oczy. Wyjrzał za okno, ale dziedziniec był opustoszały. Studenci Kolegium albo się uczyli, albo siedzieli w przepełnionych o tej porze Trzech Miotłach, na co zdecydowała się raczej lwia część młodzieży, która została w Hogsmeade, jako, że zaczęła się przerwa świąteczna. Syriusz nie deklarował się, czy wyjeżdża czy zostaje. Po pierwsze, nie miał do kogo jechać. Na pewno nie do rodziny. James za to nic nie wspominał jakoby miał jechać do domu, a Syriusz nie o to nie pytał. Ale nie mógł sobie przypomnieć, czy Remus nie jechał czasem do Jessi…
Odwrócił się od okna, a jego spojrzenie padło na kalendarz z ruchomym zdjęciem, na które uwagi nie zwrócił, ponieważ jego wzrok spoczął na dacie zaznaczonej czerwonym kolorem atramentu.
- Jasssssssna cholera! – Zaklął, łapiąc się za głowę. Wybiegł z pokoju szybciej niż do niego wbiegł, nie zaprzątając sobie nawet głowy, by zamknąć za sobą drzwi. Wybiegł na zewnątrz i widząc, że nikt z żadnej strony nie nadchodził, zrzucił kurtkę i zaczął transmutować się w wielkiego, czarnego psa. Puścił się biegiem do najbliższego zagajnika, jakby instynkt sam podpowiadał mu gdzie ma szukać przyjaciela. Nie poruszał się jednak na oślep. Gdy od dłużej chwili krążył między drzewami, wiatr zawiał, a on uniósł kudłaty łeb i wciągnął powietrze w płuca. Schylił łeb i gdy znalazł trop, puścił się biegiem. Już po chwili usłyszał przeciągłe wycie. Sierść zjeżyła mu się na grzbiecie, gdy również zawył i wyszedł na polanę, oblaną światłem księżyca.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Las niedaleko Kolegium   Wto Kwi 14, 2015 3:48 pm

Zaczął węszyć. Liście i gałązki trzeszczały pod jego łapskami. Światło księżyca oświetlały jego bladą, świecącą się porcelanową skórę, a wilkołak skulił się, jakby powodowało to niewyobrażalny ból. Położył uszy po sobie, odsłonił kły. Żadnego jedzenia. Wciągnął mocniej powietrze w nozdrza, ale nie wyczuł nic specyficznego, niczego co nadawało się do jedzenia. Wtedy jakiś zapach, znany sobie zapach wdarł mu się do nosa. Nie, to nie była samica. Nie pachniało słodkim piżmem... raczej ziemią i liśćmi. Usłyszał wycie i zwrócił swój długi pysk w tym kierunku. Pies. Wilkołak zamachał przyjaźnie ogonem i zaskomlał po czym puścił się biegiem w kierunku Syriusza. Sierść stanęła mu dęba, gdy szturchnął go łapą i pobiegł w głąb lasu, uciekając przed nim.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Las niedaleko Kolegium   Sro Kwi 15, 2015 11:28 pm

Syriusz nie wykonywał gwałtownych ruchów. Wiedział, że gdy wilkołak węszył należało zachować szczególną ostrożność. Gdyby wzbudził powietrze w drgania, które mogłyby się nie spodobać Remusowi pod tą szczególnie futerkową postacią, mogło być z nim krucho. Na szczęście Remus zapobiegawczo oddalił się tak bardzo, że Syriusz nie widział zagrożenia jakimikolwiek osobami trzecimi. W dodatku musiał chyba wypić eliksir tojadowy, bowiem podczas tej pełni był wyjątkowo, żeby nie powiedzieć na wyrost – grzeczny. Być może to tylko poprzednia pełnia była wyjątkiem od reguły, kiedy Lupin wściekł się do tego stopnia, że Syriusz musiał jakiś czas lizać rany. Oczywiście, mógł iść do placówki leczniczej na wzór Skrzydła Szpitalnego, która znajdowała się w Kolegium, ale po co. Zwłaszcza, że dosyć łatwo nie wytłumaczyłby pogryzień na plecach i karku. Żaden z nich wtedy nie wykaraskał się ze zdarzenia bez szwanku. Dlatego Syriusz miał nadzieję, że teraz będzie przyjemniej i będą mogli pobiegać po lesie jak za starych dobrych, szkolnych czasów zamiast się siłować i atakować w zamkniętej Wrzeszczącej Chacie. Co prawda, Łapa był dość odważny, bowiem sam szedł na spotkanie wilkołaka, bez towarzystwa Jamesa i Petera, ale sądził, że tak czy siak sobie poradzi. W końcu Remus był jego przyjacielem, nie mógł go zostawić samego. Zrobił krok do przodu, a suche podszycie wydało ogłuszające dla jego uszu echo łamanych gałązek. Księżyc odbijał się od jego lśniącej czarnej sierści i oczu, które błyszczały w zapadających ciemnościach. Wielki czarny pies stał, wyczekując na reakcję wilkołaka na swoją obecność. Widząc jego postawę, zamachał ogonem i kłapnął przyjaźnie paszczą, nie odsłaniając zębów, wywalając za to na wierzch długi, różowy jęzor. Poczuł szturchnięcie łapą, w czego reakcji zaszczekał i pobiegł za wilkiem. I tak wypad na piwo przemienił się w wypad do lasu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Las niedaleko Kolegium   Pią Kwi 17, 2015 6:21 pm

Chłodne i rześkie powietrze sprzyjało zmysłom Remusa przemienionego w wilkołaka. Zachciało mu się nawet bawić z nowym towarzyszem w postaci wielkiego, włochatego i czarnego psa. Zamachał mu w odpowiedzi ogonem i zaczęli razem hasać po lesie. Chmury leniwie przewijały się po nieboskłonie, a księżyc coraz bardziej zniżał się do poziomu ziemi, aż wreszcie zniknął. Lunatyk w pewnym momencie stanął gwałtownie i wbił pazury w ziemię, zgarbił się, jednocześnie wyginając szyję ku ostatniej poświacie białej tarczy. Chwilę później, znowu był człowiekiem. Leżał na pokrytej mchem ziemi, nagusieńki i oddychał ciężko, urywanie. Otworzył oczy i rozejrzał się. Ostrożnie usiadł i automatycznie podkurczył nogi. Zerknął w kierunku psa, a na jego twarzy od razu pojawił się uśmiech, choć niego zbolały. Miło, że ktoś z nim był. Cieszył się podwójnie widząc, że przyjaciel jest w dobrym stanie, że nie stała mu się krzywda.
- Bądź tak miły i przywołaj tu moje ubrania - powiedział spokojnie. Syriusz wielokrotnie widział go nago, więc nie czuł skrępowania, poza tym byli przecież przyjaciółmi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las niedaleko Kolegium   

Powrót do góry Go down
 

Las niedaleko Kolegium

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Góry niedaleko Clover
» Ukryta, zarośnięta łączka niedaleko cieplarni
» Ukryty Pub niedaleko wieży
» Polana niedaleko gruszy
» Kolegium Uniwersyteckie, Oxford

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Tereny zielone-