a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Ogród
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Ogród

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Ogród   Sob Cze 06, 2015 11:06 am

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Ogród   Sob Cze 06, 2015 11:13 am

6 czerwca. Pogoda rozpieszczała, było bardzo gorąco. Od rana w rezydencji Malfoyów był jeden wielki szum, atmosfera dość nerwowa. W końcu miało przybyć tak wielu znakomitych gości, dodatkowo jedyny dziedzic fortuny żenił się z piękną Narcyzą Back. Nadchodziła powoli godzina 14.
Goście zaczynali przybywać, tak samo jak urzędnik mający udzielić ślubu. Dwójka narzeczonych mieli przysiąc przed ludźmi i sobą MIŁOŚĆ, WIERNOŚĆ i UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan Pond



Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Ogród   Sob Cze 06, 2015 11:39 am

Stanął przed lustrem i pięć razy jeszcze na siebie popatrzył. Uśmiechnął się szeroko do swojego odbicia. Poprawił jeszcze muchę, którą tak w gwoli ścisłości ukradł swojemu braciszkowi i skierował się do drzwi. Teleportował się i znalazł tuż przy rezydencji Malfoyów. Miał okazję tutaj bywać, ale w XVI wieku. Poznał nawet przodków Lucjusza, dzięki budce, która była aktualnie zepsuta, a Charles wcale nie próbował jej naprawić.
Był ciekawy jakie niespodzianki szykowali na takiej uroczystości. W końcu jedyny dziedzic fortuny miał poślubić jego piękną przyjaciółkę. Zapukał do drzwi, otworzyła mu jedna z służących. Jej zadaniem było prowadzić gości do ogrodu. Podziękował jej kiwnięciem głową i zaczął się rozglądać nad etykietką z jego imieniem. O!
Jak milutko dostał miejsce tuż obok pary młodej. Będzie mógł swobodnie rozmawiać z Narcyzą, a obok niego jego braciszek. Zapowiadała się szalona impreza do białego rana. Nie mógł już się doczekać, aż wszystko się zacznie. Szukał wzrokiem panny młodej, ale tan najwyraźniej chowała się. W końcu mąż nie powinien widzieć jej w sukni przed ślubem, dlaczego? Podobno przynosiło to pecha. On w takie kwestie nie wierzył.
Uśmiechnął się ściągając marynarkę. Powiesił ją na krześle zostając w samej, białej koszuli. Wyglądał bardzo elegancko i dostojnie. Wiedział, że był dość przystojny, może nie typowo, ale kobiety do niego lgnęły. Może akurat znajdzie jakąś do tańca. Raczej wątpił, żeby Młoda miała dla niego dużo czasu.
-Wie panienka jaki tort będzie dzisiaj podany?- zapytał jedną z służących. Ta jednak nie potrafiła mu na to pytanie odpowiedzieć. Dość mało poinformowana służba w tym wieku, ewentualnie dużo jej płacą za milczenie. No, no...
Usiadł, nalał sobie do szklanki wodę i czekał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Ogród   Sob Cze 06, 2015 12:09 pm

Poprawiła fryzurę. To wielki dzień, a ona musi wyglądać najlepiej. Ogromnie się stresowała, chociaż nie powinna. Lecz kto nie stresowałby się w tak wielkim dniu? Suknia leżała na niej idealnie, była stworzona dla niej. Dobrze, że jeszcze zbyt wcześnie na to, żeby zaczął rosnąć jej brzuch. To byłaby klapa! Zauważyła Aidana i podeszła do niego wesoło.
- Dzień dobry. - Dygnęła lekko, jak to miały w zwyczaju robić kiedyś damy. Teraz już wyszło to z mody. Szkoda, bo był to bardzo grzeczny gest. Uśmiechnęła się szeroko, rozglądając się dookoła. Wszystko wyglądało pięknie. Na szczęście nie było wielkiego zamieszania, jak przez ślubem Belli. Myślała, że wtedy zwariuje.
- Jestem taka szczęśliwa. Fajnie, że przyszedłeś. - powiedziała do Aidana, choć wzrokiem szukała pana młodego. Właśnie. Gdzie on się podziewa? Grzecznie przeprosiła swojego przyjaciela i wyruszyła na jego poszukiwania. Przy okazji musiała dorwać swoją siostrę. Szkoda, że nie mogła wziąć niczego na uspokojenie. W końcu i tak nie mogła się stresować, była przecież w ciąży. Nie mogła jednak nic na to poradzić. Bała się, że pomyli jego imię lub powie "Nie", chociaż tak naprawdę chce powiedzieć "Tak". I co jeśli zostaną małżeństwem, a przestaną się kochać? Nie, nie mogła tak myśleć. To chyba przez ciążę... Ostatnio dziwnie się zachowuje. Westchnęła ciężko. "Jakoś to będzie", powiedziała sobie w myślach. Musi przez to przejść bez żadnej wpadki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Bellatrix Lestrange



Liczba postów : 234

PisanieTemat: Re: Ogród   Sob Cze 06, 2015 2:51 pm

Pojawiła się w rezydencji Malfoyów grubo przed czasem w końcu ktoś musiał sprawdzić czy wszystko dopięte jest na ostatni guzik prawda? Mało brakowało a tego ślubu wale by nie było. Nikt jej nie powiedział że do obowiązków świadkowej należy wyciąganie pana młodego z więzienia ale musiała przyznać że bawiła się świetnie.
Weszła do ogrodu a jej oczom ukazała się...
- Cyzia! - westchnęła kręcąc głową, co ta dziewczyna miała w głowie! Ruszyła do niej przez ogród.
- Zapomniałaś że twoje WIELKIE wejście nie będzie  WIELKIE jeśli wszyscy goście zobaczą cię zanim ono nastąpi? - nie żeby Bella aż tak bardzo zwracała uwagę na takie rzeczy ale już widziała swoją matkę jak znowu gdera jej nad głową.
Jak mogłaś na to pozwolić! Ble,ble,ble... Jaka z Ciebie siostra! Ble,ble,ble...  Jaka z ciebie świadkowa! Ble,ble,ble... Wszyscy zobaczyli suknię przed uroczystością! Ble,ble,ble...
O nie afer o suknie ze swoją matką to Bellatrix miała  już wystarczająco dosyć jak na jeden dzień.
Świadkowa TAKIEJ sukni! To nie wypada!
No a co było w tej sukience złego? Przecież czarny to bardzo ładny kolor!
Czasem miała ochotę strzelić w swoją własną matkę crucio i to tak żeby zapomniała jak się nazywa ale przecież wydziedziczyli by ją za coś takiego. Po za tym ile ta kobieta jeszcze pożyje? Przy takiej ilości spraw w sądzie jej córki zawał za rok czy dwa ma jak w banku, niech sobie pogada w ostatnich latach życia.
Bellatrix skup się!
Wyrzuciła z głowy wszystkie myśli i popatrzyła na siostrę.
- Powiesz mi co cię wybawiło z domu zanim z powrotem cię tam zaprowadzę?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Is it wrong wrong that I think it's kinda fun

When I hit you in the back of the head with a spell?


Diamonds on my wrist, whiskey on my tongue
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1297-bellatrix-black
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Ogród   Sob Cze 06, 2015 5:58 pm

Słońce leniwie zaglądało do pomieszczenia przez okno w jego sypialni. To był ten dzień, ten wielki dzień. Już było ciepło, to jak to będzie wyglądać za kilka godzin. Cud, jeśli wieczorem nie lunie deszcz. Współczuł Narcyzie długiej, jak śmiał podejrzewać, bo przecież jeszcze nie jej nie widział, sukni, choć jak pomyślał o swoim garniturze… Powinni byli pomyśleć o utworzeniu magicznego mikroklimatu, żeby było słonecznie, ciepło, ale jednocześnie rześko i orzeźwiająco. Tylko dlaczego pomyślał o tym dopiero teraz?
Wstał, przeciągnął się, wyjrzał przez okno. Ogród był już przygotowany, mimo że była dopiero ósma trzydzieści. Obudziła go adrenalina, bo mimo wszystko poziom stresu miał dosyć wysoki. Nie mógł już dłużej spać, wziął szybki prysznic, wciągnął na siebie codzienną koszulę i spodnie,  i zszedł na śniadanie. Garnitur czekał. Blackowie mieli pojawić się około dziesiątej, tak by wszystkiego dopilnować, dopiąć na ostatni guzik. Wszystko poszło zgodnie z planem. Ogromnej chęci zobaczenia się z Narcyzą skutecznie przeciwstawiła się jej siostra, która kategorycznie im tego zabroniła. Przesądy, pff.
Rozpoczęcie ceremonii zostało zaplanowane na godzinę czternastą, aczkolwiek goście zostali poproszeni o przybycie co najmniej pół godziny wcześniej. Lucjusz natomiast czekał na swojego świadka, który obiecał przybyć i wesprzeć kompana duchowo. Jak powiedział tak też uczynił i chwilę po jedenastej siedzieli obydwaj w gabinecie Lucjusza. Poplotkowali, zapalili, a tuż przed wyjściem wypili po kieliszku na odwagę. Pan Młody przywdział smoking, wziął cylinder. Matka wpięła mu świeży kwiat do butonierki.
Nadszedł czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród   Sob Cze 06, 2015 10:56 pm

Bywają dobre dni...
Bywają średnie dni...
Ale mało który dzień dla pana Salisbury zaczynał się tak fatalnie. Od rana miał wrażenie, że o czymś zapomniał, a niedyspozycje panien, luki w kalendarzu i pamięci, oraz nad wyraz irytujący klient wcale nie sprawiały, że czuł się lepiej. Na takim to rozmyślaniu przeleciał mu cały poranek.
I byłby pewnie tak siedział do wieczora, gdyby Eva niosąc pocztę i przesyłki prawie nie padła mu w gabinecie na zawał.
- A to pan nie na ślubie?
- Jakim ślubie?- Dziewczyna mrugnęła zaskoczona. On mrugnął zaskoczony.- Kurwa...

Doprawdy mało kto śpieszy się tak jak Erwin, kiedy jest gdzieś ewidentnie spóźniony.
W końcu przeteleportował się na miejsce uroczystości poprawiając czarną marynarkę. Że też wszystko inne wymagało tak bezsensownie marnujących czas czynności jak prasowanie.
Pojawił się w ogrodzie od razu przywołując sobie kieliszek białego wina. Te kwiaty, ta tandetna biel wokoło. Jakoś nigdy nie przepadał za ślubami. Były passe.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Ogród   Nie Cze 07, 2015 11:02 am

Kiedy goście się już zebrali. Dało się usłyszeć Marsz Mandelsona. Pan Młody był już na swoim miejscu, a ojciec panny młodej prowadził ją ku przyszłemu mężowi.
Kiedy znaleźli się już przy Lucjuszu. Pan Black oddał rękę Narcyzy Malfoyowi nakazując mu być dla niej dobrym. Kiwnął głową witając urzędnikami.
-Zebraliśmy się tutaj, aby połączyć Narcyzę Black i Lucjusza Malfoya w Święty Związek Małżeński. Od momentu złożenia sobie przysięgi będziecie musieli się szanować, miłować i dbać o siebie w zdrowiu i chorobie, aż po kres waszych dni. - rozpoczął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeus Dekker



Liczba postów : 126

PisanieTemat: Re: Ogród   Pon Cze 08, 2015 6:32 pm

Stał w tyle, nie chcąc się zbytnio rzucać w oczy. Fakt, że nieco się spóźnił, nie był tego dnia najważniejszy. Najważniejszy był jego kumpel Lu i jego piękna wybranka, Narcyza.
Pokręcił głową z uśmiechem na twarzy. Cóż, wprawdzie każdy wiedział jak to się skończy, takie już są losy rodów czystokrwistych, że znają swoich małżonków od kołyski, jednak As dalej nie mógł dowierzać temu co widział.
Malfoy na ślubnym kobiercu... prawie pasował do tej całej jasnej otoczki i słońca, które okalało parę młodą przy ołtarzu. Kiedy pojawił się w tle Marsz Mendelsona, usiadł na najbliższym krześle, czekając aż ceremonia przejdzie do kumulacyjnej części...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Der Gott weiß ich will kein Engel sein.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1444-asmodeus-dekker
Rigel R. Ashdown



Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 09, 2015 11:12 am

Nawet nie zamierzała pytać nikogo ile się spóźniła... cholera jasna. Cholerne chochliki w ich cholernych sukienkach z cholernie długimi cholernymi nochalami. Stanęła przed drzwiami bocznymi i wygładziła ciemno zieloną sukienkę ze srebrnymi elementami. Weszła cicho do środka i wolno zaczęła się przesuwać wzdłuż ściany by zapewnić sobie lepszy widok. Zatrzymała się więc dopiero widząc młodą parę. Uśmiechnęła się lekko i oparła bokiem o marmur przyglądając się im. Wyglądali pięknie. I wyjątkowo dobranie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 09, 2015 1:00 pm

Zmarszczyła brwi, kiedy Bella ją dopadła. W sumie to i tak jej szukała. Spojrzała na starszą siostryczkę z rozbawieniem i pomachała jej, udając niewiniątko.
- Witaj, siostrzyczko. - spojrzała na jej czarną sukienkę i uśmiechnęła się. - Pięknie wyglądasz, naprawdę.
No tak... Tyle, że ona nie chciała "wielkiego wejścia". Chciała mieć "normalne wejście". Westchnęła ciężko.
- Trudno. Nie mogłam już dłużej tam wytrzymać. - wyjaśniła. - Jestem chodzącym kłębkiem nerwów!
Przytluliła mocno Bellatrix, po czym sama zniknęła. Przybyła pięć minut przed rozpoczęciem się uroczystości. Złapała swojego ojca pod ramię i odetchnęła ciężko. W myślach odliczała czas. Weszła punktualnie, co do sekundy. Szła powoli, dokładnie stawiając kroki. Głowa lekko uniesiona, tak jak ją uczono. W końcu dobre maniery to podstawa i najlepsza broń. Idealna postawa może onieśmielić każdego. Wystarczy się jej dobrze wyuczyć, a wtedy można podbijać świat! Cień uśmiechu flirtował z jej niebieskimi oczami, kiedy ojciec oddawał ją pod opiekę Lucjusza... Już na zawsze.
- Witaj, kochany. - szepnęła. Jej oczy pełne były miłości i uwielbienia do tego wspaniałego mężczyzny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Mattias Solberg



Liczba postów : 114

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 09, 2015 2:38 pm

Ach to ten dzień, zerknął raz jeszcze na swoje zaproszenie. Podróż dłużyła mu się, jednak w jej czasie wpadł na pomysł, jaki będzie świetny prezent dla pary młodej, ich ślubny portret, powinni być uszczęśliwieni, dlatego zabrał ze sobą swoje ulubione przybory do rysowania i szkicowania. W jednym sklepiku kupił drewienko i zaczął je strugać, po godzinie podróży, wystrugał pięknego norweskiego smoka kolczastego. Wstąpił również do Madame Malkin, u której zakupił stalowy garnitur, podobno najnowszy trend w modzie. Odwiedził również sklep ze szkatułkami, zakupił jedną na biżuterie dla kuzynki, która bierze ślub, Narcyzy. Ciekawe czy mnie jeszcze pamięta. Gdy wszedł do dworu Malfoy'ów, udał się do łazienki, przebrał w garnitur i poszedł w stronę ogrodu. Zobaczył opierającą się o marmur Rigel, uśmiechnął się i podszedł do niej.
- Cześć Rigel, wyglądasz szałowo w tym stroju, nie spóźniłaś się, jeszcze goście się schodzą dopiero. - uśmiechnął się do niej i chwycił ją za rękę.
Później spojrzał na parę młodą. Pasują do siebie jak dwa plastry miodu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _









Matt Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3396-matthias-solberg
Melody Pond



Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 09, 2015 7:58 pm

Jak się spóźnić to tylko w wielkim stylu. Najpierw nie mogła sobie przypomnieć gdzie też rezydencja Malfoy’ów była. Pannę młodą dobrze znała jednak jej wspomnienia na temat rodziny Malfoy nie były przyjemne toteż jej to zbytnio nigdy nie interesowało. Jak już tutaj dotarła, to okazało się, że osoby które znikają na czas nie określony nie wpisuję się na listę gości. Chwilkę jej to zajęło nim służba zajęła się czymś innym i sama się zaprosiła. Narcyza nie będzie jej przecież miała tego za złe.
Na sobie miała czarną suknię do kostek, ozdobioną małymi perełkami na ramionach. Dekolt był wycięty w kształcie litery V i pozostawiał wystarczająco dla wyobraźni. W końcu była mężatką, nawet jeśli jej mąż jakimś cudem o niej zapomniał. Jej burzliwe włosy były spięte w wysoki kok który cudem utrzymywało mnóstwo spinek.
Gdy weszła do ogrodu, pierwsze co to rozejrzała się dookoła. Było tu kilka znajomych twarzy jednak tylko jedna przyciągnęła jej uwagę. Aidan Pond. Jej ukochany szwagier który miał jej wiele do wytłumaczenia. Nie widziała się z nim od czasu tamtego „wypadku”. Tak więc wesołym krokiem i z figlarnym uśmieszkiem na twarzy ruszyła w jego stronę, zajmując miejsce obok niego.
- Śluby są wspaniałe. Zupełnie jak pogrzeby, ale jest więcej tańców – powiedziała wesoło, przyglądając się z zachwytem młodej parze.
Ucałowała Aidana w policzek na powitanie po czym przybrała trochę bardziej poważną minę.
- Bardzo miło cię widzieć, mój drogi – powiedziała spokojnie.
Nie chciała poruszać tematu jej męża na obecną chwilę choć czuła, że Aidan ma wiele odpowiedzi na jej pytania. Chyba że... A co jeśli on też zapomniał o jej istnieniu? Czemu wcześniej o tym nie pomyślała? Przyglądała mu się z uwagą, czy ją rozpozna czy nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3435-melody-pond#
Aidan Pond



Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 09, 2015 9:18 pm

Uśmiechnął się na widok Melody Pond. Była to jedyna kobieta którą chciał bronić i zrobiłby dla niej wszystko, a co najważniejsze nigdy nie chciał jej przelecieć. W końcu była żoną jego brata. Nie mógł liczyć na coś więcej, zresztą nie chciał. Jakim byłby bratem, gdyby pozwolił sobie na chwilę słabości z Melody.
Przytulił kobietę do siebie zadowolony z jej obecności. Miała miejsce zaraz koło niego. Czyż nie cudownie? Uśmiechnął się do szwagierki wstając i odsuwając jej krzesło. Chciał być niezwykle szarmancki. Należało jej się była jedną z najlepszych kobiet jakie mógł poznać. No nie licząc Kleopatry ta to dopiero była.
- Witaj Piękna, mam nadzieję, że jeden taniec mi poświęcisz.- poprosił ślicznie patrząc na nią. Była przeurocza w tych swoich loczkach. Dawały jej takiego dziewczęcego uroku.
Wtedy spojrzał w stronę panny młodej. Uśmiechnął się do niej kierując swój wzrok na wchodzącą pannę młodą. Szczerze to nie chciałby być na jej miejscu. Zobowiązania nie były dla niego, chyba że finansowe. Wtedy na 100% się z nich wywiąże.
Ciekaw był czy jego przyjaciółka będzie szczęśliwa w przyszłym małżeństwie. Ona nie znała przyszłości w przeciwieństwie do niego. On wiedział, że będzie macochą, chyba nie byłaby zadowolona ze zdrady swojego męża, ale...
No cóż nie miała wyjścia. Lepiej, że tego nie wie. Skierował więc uwagę na szwagierkę.
-Twój mąż też powinien się tutaj pojawić.0-stwierdził siadając, poprawił krawat i czekał. Na odpowiedź, na rozwój sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melody Pond



Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 09, 2015 10:06 pm

Wszystko poszło gładko. Jak rękawiczka, pomyślała Melody. Choć ta cała zagadka wcale nie była bliższa rozwiązania. Szwagier wiedział kim była – nie była już wyrzutkiem! To może po prostu Charles palił głupa, żeby nie dostać reprymendy za bóg wie co? Pewnie coś przeskrobał. Na pewno.
- Dla mojego przystojnego szwagra, to nawet i dwa tańce mogłabym poświęcić. Chociaż nie wiem, co na to moje biedne stopy. Zależy, czy wreszcie nauczyłeś się tańczyć dobrze. – roześmiała się melodyjnym śmiechem który był niczym jej chwyt marketingowy.
Jej relacje z Aidanem zawsze były dobre. Melody martwiła się, że rodzina Pond jej nie przyjmie pod swoje skrzydła. Była przecież uciekinierem z Azkabanu która zamotała w głowie starszemu z braci. Bardziej w błędzie być nie mogła. Z własną rodziną nie czuła się tak wspaniale jak właśnie z nimi. Jej chłopcy, tak na nich wołała. I choć Charles był dla niej wszystkim, Aidan zajmował niemalże tyle samo miejsca w jej sercu. Był dla niej jak własny brat.
Na temat męża mina jej jednak nieco spochmurniała. Kto tylko zna Melody wie, że potrafi zmienić humor równie szybko jak skarpetki.
- O tak, Charles. Może mi powiesz jak mogłeś mu pozwolić o mnie zapomnieć? - odpowiedziała, wyginając usta w podkówkę i zakładając ręcę na piersi. – Tęskniłam za wami.
Nie interesowało ją jak albo dlaczego Charles o niej zapomniał, naprawdę. Z tymi braćmi wszystko i tak było nie tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3435-melody-pond#
Bellatrix Lestrange



Liczba postów : 234

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 9:31 am

Bella pokręciła tylko głową patrząc za znikającą w domu siostrą, na jej ustach krążył delikatny uśmieszek rozbawienia. Ta Cyzia to ją kiedyś wykończy! Może jeszcze pewnego dnia zaciągnie ją do jakiejś ciemnej uliczki i każe być świadkiem składania przysięgi wieczystej? Po siostrze mogła by się spodziewać wszystkiego!
Zanim wszyscy dotarli wydała jeszcze kilka dyspozycji służącym i nagle zdała sobie sprawę z faktu że to już czas.
Ustawiła się przy ołtarzu na swoim miejscu i spojrzała na Lucjusza.
Malfoy dobrze wiedział że jeśli skrzywdzi jej siostrę to będzie miał z Bellą do czynienia i Lestrange była przekonana że tego Lucjusz nie chciał.
Muzyka rozbrzmiała i wszystkie oczy skierowały się w stronę nadchodzącej Panny Młodej.
Wyglądała bardzo pięknie.
No to czas rozpocząć, powiedzą sobie "tak" i połączą w wiecznej miłości a Bella w końcu będzie mogła wypić sobie coś mocniejszego niż kawa którą ją od rana raczyli.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Is it wrong wrong that I think it's kinda fun

When I hit you in the back of the head with a spell?


Diamonds on my wrist, whiskey on my tongue
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1297-bellatrix-black
Aidan Pond



Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 12:27 pm

Zadowolony z towarzystwa Melody wziął ją za rękę, którą zaczął gładzić. W końcu nie chciał, żeby się zbytnio denerwowała. Co miał powiedzieć o swoim braciszku. Uderzył się w głowę i zapomniał o kilku istotnych sprawach, no... jedną z nich było małżeństwo z Melody. Jednak najważniejsze było to, że i tak mu się podobała i do niej zarywał. Coś jakby przeżywali kolejne pierwsze randki. Chyba w przyszłości miał nawet wyjść podobny film chyba. Ciekawe czy zainspirowany ich historią. Tego nie sprawdził, jednak wszystko przed nim. Tylko niech Charles w końcu naprawi tę cholerną budkę.
-Jak te piękne nogi odmówią ci posłuszeństwa, będę cię na rękach nosił. Chyba, że Charles mi strzeli w nos.- zaśmiał się nalewając sobie i kobiecie soku pomarańczowego do szklanki. Podniósł swoją i upił łyk. Spojrzał tęsknie w stronę Blackówny. Czy ona musiała być taka piękna, taka zajęta i taka już prawie mężata i dzieciata. Westchnął tylko cicho. W sumie jako pan niezależny cieszył się w duchu, on na takie zobowiązania jeszcze nie był gotów. Był wolnym duchem, poza tym za bardzo kochał kobiety. Ich piękno potrafiło zbudzić w nim jego skrywane instynkty. Dobra, w ogóle ich nie skrywał... ALE.
Uśmiechnął się do szwagierki, tym razem obejmując ją chciał jej dodać otuchy. Miała wiedzieć, że zawsze, co by się nie działo była częścią rodziny, a on cenił sobie rodzinę ponad wszystko.
-Pamiętaj, że jak masz jakiś problem, zmartwienie. Ktoś ci chce zrobić przyjdź do mnie. Policzę się z tymi ludźmi bardzo wolno i boleśnie.- Aidan czasami potrafił być bardzo agresywnym człowiekiem. Jednak walczył o swoje przekonania, wartości. Wiedział, że oto warto, ponieważ mogłoby to zmienić świat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 1:23 pm

Dotarła.
Chyba nawet trafiła w odpowiednie miejsce i w odpowiednim czasie. Ostatnio nie była niczego pewna tak na prawdę.
Zbyt dużo myśli, a może po prostu nadmiar ognistej?
Jak zwał tak zwał dostała zaproszenie to i się pojawiła.
Postanowiła że w obecnej sytuacji w której się znalazła i przy podjętych decyzjach uczestniczenie w życiu towarzyskim rodów czystokrwistych co do tej pory starała się unikać jak ognia jest najlepszym rozwiązaniem.
Jeśli wejdziesz między wrony...
Weszła cicho do ogrodu, nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Urzędnik zaczął już uroczystość więc wolała nie zakłócić jej swoją obecnością.
Rozejrzała się uważnie i w ostatnim rzędzie ujrzała znajomą postać.
Ruszyła wolnym krokiem w stronę Asmodeusa i stanęła za jego plecami, pochyliła się tak że usta miała na wysokości jego ucha.
- Mam nadzieję że znajdziesz dla mnie miejsce obok siebie. - jej głos nie był głośniejszy niż szept ale była przekonana że z tak bliska doskonale usłyszał każde słowo.
Uśmiechnęła się pod nosem widząc zdziwioną minę Dekkera i poprawiwszy kreację zajęła miejsce tuż obok niego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Asmodeus Dekker



Liczba postów : 126

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 1:36 pm

W międzyczasie, gdy padały pierwsze słowa przy ołtarzu, pozwolił sobie na rozejrzenie się dookoła. Wiele znajomych twarzy, ale wiele, co podejrzewał dlatego, że od strony Narcyzy, bądź daleka rodzina Lucjusza, z którą nie miał nigdy jakiejkolwiek styczności, przyprowadziła nie dość, że swoje własne cztery litery to jeszcze zupełnie obcych towarzyszy. Cóż, taki urok ślubów. Dowiadujesz się o wielu ciekawych kombinacjach romansów, czy nawet poważniejszych związków swojej rodziny, oraz rodziny rodziny. I tak dalej...
Określił swoją sytuację jako beznadziejną, w każdym calu, gdyż nawet cholernego Rudolfa nie widział, zresztą od czasu imprezy w kasynie i poza, słuch o nim dziwnie zaginął. As zwrócił w tym momencie oczy na Bellatrix która wręcz ćwierkała z zachwytu, a jej sianoloki podskakiwały jakby miały swoje własne życie. Czyżby ona miała coś z tym wspólnego? Biedny Rudi... dobry kompan z niego był, jak już można określić jego osobę czasem przeszłym.
Po każdym smutnym podsumowaniu, przychodzi etap akceptacji swojego położenia. I właśnie powoli następował, gdy poczuł słodkawy zapach perfum i muśnięcie obcych włosów na szyi. Chwilę później usłyszał kilka słów i od razu rozpoznał właścicielkę. Mina zdziwienia od razu przeistoczyła się w lekki uśmiech, kiedy towarzyszka zasiadła obok niego. - Jessi Mall, no proszę, proszę... - poprawił się na krześle, odruchowo sprawdzając, czy guzik od marynarki przypadkiem dalej jest zapięty. Odwrócił głowę z powrotem przed siebie, jednak pozwolił sobie zerknąć na dziewczynę. - Dla Ciebie, miejsce obok mojej skromnej osoby zawsze się znajdzie. - uniósł kącik ust do góry i cicho się zaśmiał. - A już myślałem, że to ja jestem największym spóźnialskim na tej imprezie... - znów na nią spojrzał, pozwalając sobie zmierzyć jej sylwetkę wzrokiem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Der Gott weiß ich will kein Engel sein.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1444-asmodeus-dekker
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 1:54 pm

Zlustrowała swojego towarzysza wzrokiem, jak zawsze nienagannie wyglądał - Widzę że wpasowałam się idealnie do twojego garnituru, mała czarna zawsze pasuje prawda? - strzepnęła niewidzialny pyłek z klapy jego marynarki jak by nigdy nic po czym powędrowała wzrokiem do młodej pary.
Wyglądali na szczęśliwych, nie kojarzyli się jej ze skazańcami idącymi na śmierć jak wyglądała ponad połowa małżeństw pochodzący z szanowanych rodów czystej krwi więc prawdopodobnie należeli do szlachetnej mniejszości która wstępowała w związek małżeński z miłości.
Cudownie.
- Wybacz mi że tak przygruchałam sobie Twoją rolę ale możemy przyjąć że jesteśmy najbardziej spóźnialską parą na imprezie i podzielić ten tytuł między nas dwoje jak myślisz? - uniosła kącik ust w lekkim uśmiechu.
Ciągłe spojrzenia Asmodeusa sprawiły że poczuła się jak milion galeonów.
Kiedy ostatnio zwróciła uwagę na to czy ktoś patrzy na nią w ten sposób? Z pewnością dość dawno by zapomnieć jak bardzo przyjemne jest to uczucie. Do niedawna stroiła się tylko dla Remusa teraz podjęła decyzję że musi się od niego odsunąć, nie mogła ściągać na niego problemów, musiała dać mu normalnie żyć więc i sama musiała żyć normalnie.
Normalnie na tyle na ile jej życie mogło być teraz normalne.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Asmodeus Dekker



Liczba postów : 126

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 2:09 pm

- No ja nie wiem, czy tak dobrowolnie oddam mój ciężką pracą zdobyty tytuł. - Zrobił minę jakby się zastanawiał. Ponownie spojrzał na Lucjusza i Narcyzę przy ołtarzu. - Chociaż w sumie patrząc na okoliczności i to, że chcąc nie chcąc skazałaś się na moje towarzystwo, gdyż jestem w sytuacji, określającej sprawę ' ...przyszedł, siedzi, patrzy, przypomina sobie, że nienawidzi ślubów', także by się dziś uwolnić spod 'przyklejenia' się do Twojej osoby, będziesz musiała mnie chyba zabić. Krótko mówiąc, nie znam tutaj, a nawet jak znam to niezbyt mnie cieszy ich widok, tutaj prawie nikogo. Także, to może być warunek, że tytułem podzielimy się na pół. Dotrzymasz mi towarzystwa, bym nie upił się z nudów. - Tym razem spojrzał na nią całkowicie otwarcie, wyłapując jej oczy. Uśmiechnął się przekornie, a w oczach wydawać się mogło, że pojawiły się rozbawione iskierki. - Zgadzasz się na te warunki, panno Mall?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Der Gott weiß ich will kein Engel sein.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1444-asmodeus-dekker
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 2:33 pm

Słowa mężczyzny rozbawiły ją tak bardzo że musiała zakryć usta dłonią ukrytą w czarnej skórzanej rękawiczce by powstrzymać się od parsknięcia głośnym śmiechem. Nie daj boże jej perlisty śmiech rozniósł by się echem w momencie gdy Pan młody miał by wygłosić swą mowę jako bierze swą żonę w zdrowiu i w chorobie i przysięga jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską i co wtedy? Najpewniej Pan Młody dostał by w twarz i z imprezy nic by nie było. Nie mogła do tego dopuścić to że była chodzącą katastrofą nie znaczyło że musi niszczyć najszczęśliwszy dzień w życiu tej dwójki.
- Muszę przyznać że podzielam Twoje odczucia i umiem postawić się na Twoim miejscu i bardzo chętnie przyjmę te warunki o ile Panie Dekker nie ucieknie Pan gdy tylko orkiestra wygra pierwsze nuty. Lubię potańczyć. Jest Pan dobrym tancerzem? - przekrzywiła głowę i uniosła pytająco brew. Ostentacyjnie ignorowała już parę młodą skupiając całą swoją uwagę na towarzyszu u swojego boku.
Nawet jeśli ktoś miał by zwrócić jej teraz uwagę za niestosowne zachowanie to czy robiła coś złego? Zachowywała się cicho i statecznie nie zakłócając porządku ceremonii a młodzi nie potrzebowali jej czujnych spojrzeń do zawarcia nierozerwalnego związku małżeńskiego do póki śmierć ich nie rozłączy. Decyzja zapadła już dawno a pięknie zapakowany prezent już dawno leżał wraz z innymi podarkami więc błogosławieństwo Jess nie było im potrzebne.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Asmodeus Dekker



Liczba postów : 126

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 2:56 pm

Widząc, że towarzyszka, całkowicie zaprzestała biernie, ale jednak poprzez wpatrywanie się z zachwytem, większym bądź, ot, mniejszym, uczestniczyć w uroczystości, stwierdził, że w razie gdyby ktoś odważyłby się ich upomnieć, przynajmniej dotrzyma jej towarzystwa w tej chwili. Poprawił się na krześle, nieco bardziej kierując ciało w jej stronę, by rozmowa była bardziej oczywista. - Cóż... - odchrząknął, poprawiając niby zakłopotany krawat, jakoby wcześniej niby był pod złym kontem ustawiony. Przez chwilę milczał, wzrokiem to uciekając, to jakby zastanawiając się nad odpowiedzią. W końcu nachylił się nad Jessi i półszeptem, jakby już przyznając się do winy, że nie, powiedział - ...muszę więc Cię poinformować, że... - rozejrzał się konspiracyjnie. -... nieskromnie powiem, że jestem bardzo dobrym tancerzem. - odsunął głowę, robiąc taką minę, jakby miał zaraz parsknąć śmiechem, ale usilnie się powstrzymywał. Przejechał dłonią po brodzie i spojrzał z ukosa na towarzyszkę, dopatrując się jej reakcji. - I do tego bardzo lubię mieć piękne towarzyszki w tańcu, także można powiedzieć, że jestem szczęściarzem podwójnym. Nie dość, że mam towarzystwo to i partnerkę na parkiecie. - pokręcił głową z udawanym niedowierzaniem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Der Gott weiß ich will kein Engel sein.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1444-asmodeus-dekker
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 5:07 pm

Jej wina wydawała się być tak oczywista że brakowało tylko facecika z kartką nad jej głową z napisem "to ona odrywa jego uwagę od ślubu" no ale co mogła poradzić na to że z całej tej uroczystości przysięga małżeńska tej uroczej dwójki wydawała się jej najmniej interesującą częścią wieczoru?
Wykonała ruch podobny do swojego rozmówcy tak że teraz stykali się już prawie czołami jak gdyby ich nadrzędną misją była obrona jakiejś arcyważnej tajemnicy powierzonej im przez wszechmocnego.
- A wiec tak. - pokiwała głową odsuwając się delikatnie - Nikt nie uprzedzał że będę musiała walczyć ze stadem panien które będą chciały mi porwać tancerza ale wiedź że nie poddam się bez walki. - uśmiechnęła się zalotnie po czym dodała - te wesele zapowiada się coraz bardziej interesująco a liczyłam tylko na kawałek tortu i szklaneczkę no, może dwie, ewentualnie siedem czegoś mocniejszego na sen. - spojrzała przelotnie na młodą parę tak by przypadkiem nie przegapić momentu w którym trzeba zacząć klaskać by otrzymać lampkę szampana.
- Nie sądzisz że część oficjalna jest o wiele za długa? - jeżeli kiedykolwiek przyjdzie jej podjąć kroki prowadzące do małżeństwa obiecała sobie że "tak" nastąpi zaraz po "czy chcesz".

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Melody Pond



Liczba postów : 30

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 7:48 pm

Nie odpowiedział na jej pytanie i wcale jej to w sumie nie zdziwiło. Szczerze mówiąc Melody nie należała do osób które lubią się paplać w przeszłości. Stało się i tyle, przecież nie pojedzie spowrotem w czasie i cokolwiek zmieni, prawda? A gdyby czytała myśli Aidana to całkowicie by się z nim zgadzała. Było w tym coś romantycznego, od nowa się poznawać. A po za tym nie każda żona ma szansę zwodzić własnego męża na manowce. Melody była tym zachwycona! Musi rozkochać w sobie żonatego mężczyznę, cóż to dopiero za wyzwanie. Nie, żeby to było jej nowe hobby – para młoda nie ma się czego obawiać.
Potrafiła sobie wyobrazić jak Aidan kręci piruety, trzymając ją na rękach i znowu się roześmiała. Taki już był Aidan. Potrafił rozwiać czarne chmury nad jej głową pozostawiając słoneczną pogodę. Nieważne jaki były jej smutki i zmartwienia, mogłaby na niego polegać.
Odwzajemniła uścisk jego dłoni, przyglądając się mu uważnie. Ona już zauważyła te jego spojrzenia w kierunku panny młodej! Wtedy dopiero zrozumiała ile tak naprawdę ją ominęło. Znała to spojrzenie, tak właśnie Charles niegdyś na nią spoglądał. Tylko, że wtedy nie była to „prawie mężatka” tylko „zamknięta w Azkabanie”. I rozumiała go doskonale. Czasami człowiek nie jest gotowy, wszystkiego jeszcze nie widział i nie przeżył. A potem pojawia się taki ktoś i czujesz się, jakby coś uderzyło cię mocno w twarz, krzycząc: „Ogarnij się!”. I na niego też przyjdzie taka pora.
- Byłam przez pewien czas nieobecna, więc proszę, co mnie ominęło? – uśmiechnęła się do niego serdecznie – Spotkałam Charlesa, jednak on myśli, że nazywam się River Song i nie ma zielonego pojęcia kim jestem. Słyszałam o waszej budce, choć Charles niechętnie o niej mówił. To zwykły Świstoklik, tak? Mam tylko nadzieję, że nie poderwał żadnej rudej panny podczas waszych podróż, ma do nich słabość. A co z tobą?
Chciała jak najszybciej odzyskać cały utracony czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3435-melody-pond#
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ogród   

Powrót do góry Go down
 

Ogród

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Kwiecisty Ogród
» Hamaki na drzewach
» Wiśniowy ogród
» Ogródek różany
» Ogród Królowej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dwór Malfoy'ów-