a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Ogród - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Ogród

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Aidan Pond

avatar

Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Ogród   Sro Cze 10, 2015 8:54 pm

Słuchał jej z niezwykłą uwagą. W końcu tak dawno się nie widzieli. Chciał nadrobić stracony czas ze swoją szwagierką, która dziwnym sposobem stała się bardzo szybko jego przyjaciółką.
Tak panie i panowie przyjaźń między kobietą, a mężczyzną istnieje i Melody wraz z Aidanem są na to żywym (przynajmniej) na razie dowodem. Uśmiechnął się do niej...
-Podejrzewam, że ominęło cię bardzo dużo moja droga. Tęskniłem.- powiedział szczerze upijając kolejny łyk soku. Tak przez chwilę trwał w milczeniu zastanawiając się od czego zacząć. W końcu naprawdę dawno się nie widzieli. Czyżby aż tak ją zaniedbywał. Miał przez to niesamowite wyrzuty sumienia. Pokręcił głową odrzucając szybko te myśli. Rozejrzał się po towarzystwie i nie zauważył Charliego. Przecież on tak bardzo lubi wesela, ewentualnie szykuje jakąś super niespodziankę.
-Zwykły Świstoklik? Nasz? Chyba chcesz mnie tym obrazić. Wszystko, co posiadam łącznie z piękną szwagierką jest niezwykłe i niezwykle magiczne.-obruszył się. Jak to tak można. Przecież było to dzieło ich życia. Dzięki temu wynalazkowi wiedzieli wszystko, znali przyszłość, jednak cena była wysoka. Musieli milczeć i jedynie pomagać...
W końcu od tego byli nieprawdaż? Cisi bohaterowie.
-Mogę poświadczyć, że pilnowałem cnoty braciszka bardziej od swojej. Chyba się zauroczyłem, ale ona jest już jakby trochę ZAJĘTA.- podkreślił ostatnie zdanie pokazując głową na łuk weselny. Tak.. stała tam ona. Piękna i taka elegancka. Jak panienka z dumnego. czystokrwistego rodu. No ale nikt nie mógł mu zarzucić braku gustu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeus Dekker

avatar

Liczba postów : 126

PisanieTemat: Re: Ogród   Czw Cze 11, 2015 10:22 am

Zaśmiał się cicho. - Powiedzmy, że w razie ewentualnych walk, dam Ci spore fory. Wygrasz z łatwością. - Też już zupełnie zlekceważył ceremonię, nawet nie silił się na specjalny szept. Wszystko się zadziwiająco długo wlekło, jak na złość, dla wyczekujących części weselnej. Przesunął palcem wskazującym i kciukiem po brodzie. - Ogólnie wydaje mi się, że chyba para młoda jest tak zachwycona samym faktem stania przy ołtarzu, że przeciągają to specjalnie coraz dłużej. Może oczekują dobrych ujęć paparazzi. - wzruszył ramionami, ale dalej wydawał się być rozbawiony. - Mogli przynajmniej polać coś mocniejszego, czas by jakoś szybciej leciał, a może i kontakty by się poszerzyły. - W tym momencie ktoś siedzący dwa rzędy przed nimi, czyli ktoś zdecydowanie z dalszej rodziny, skoro z własnej woli siedział w prawie ostatnim rzędzie, obrócił się. Była to kobieta w średnim wieku. Oburzona spojrzała na Asmodeusza i Jessi i pokręciła zdegustowana głową, a potem z powrotem się odwróciła w stronę ołtarza. As parsknął śmiechem i zwrócił się do towarzyszki. - Chyba właśnie zostaliśmy zrugani spojrzeniem. Jak się z tym czujesz?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Der Gott weiß ich will kein Engel sein.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1444-asmodeus-dekker
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Ogród   Czw Cze 11, 2015 11:20 am

Tak bardzo skupiła się na swoim wuju i jego wybrance, że zupełnie nie zdała sobie sprawy, że chłopak podchodzi dopóki... cóż... nie podszedł. Dlatego też nieznacznie się wzdrygnęła zaskoczona. Spojrzała na niego kątem oka. I znów był tym milusim Puchonem jakiego poznała. Zmrużyła nieznacznie oczy i przesunęła po nim wzrokiem.
- Dziękuję. - Jego stroju nie skomentowała słownie, ale biorąc pod uwagę, że jeszcze chwilę mierzyła go wzrokiem, to prawdopodobnie mógł to odebrać jako komplement. Ostatecznie odwróciła od niego wzrok i spojrzała przed siebie. - Nie myśl, że tym czymś na sobie i słodkimi słówkami odwrócisz moją uwagę od głównego powodu dla którego przyszliśmy tu razem. - W sumie zamierzała zastąpić słowo "główne" słowem "jedyne", ale najwyraźniej jakoś jej nie wyszło. - Wciąż chcę wiedzieć co ty kombinujesz i co stało się tamtego dnia. - obróciła się do niego i spojrzała mu w oczy. Mocniej zacisnęła dłoń na torbie ze swoim prezentem dla pary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Ogród   Czw Cze 11, 2015 12:23 pm

Czekał na swą ukochaną co najmniej piętnaście minut. Dopilnował czy wszystko jest w porządku, czy goście są już na miejscu i oczekują równie niecierpliwie. Denerwował się okrutnie. Narcyza mogła w ostatniej chwili zmienić zdanie i uciec, pozostawiając go upokorzonym przed kilkoma dziesiątkami gości. Widział wśród nich twarze doskonale mu znane, ale też osoby raczej obce, należące do rodziny bądź znajomych państwa Black.
Na dwie minuty przez planowanym rozpoczęciem ceremonii Lucjusz przemieścił się pod łuk weselny, który właściwie nie do końca był łukiem, ale taką miała owa konstrukcja spełniać funkcję. Aranżacja Narcyzy. Sekunda uciekała za sekundą, tylko czemu zajmowało im to aż tyle czasu? Rozmowy gości stopniowo przechodziły w szept, by w końcu całkiem umilknąć, kiedy panna młoda przybyła na miejsce w asyście swojego ojca. Slytherinie, jakaż ona była piękna. Nawet nie mrugnął powiekami, wpatrzony w nią jak w obrazek. Ukłonił się przed nimi, zarówno przed swą przyszłą żoną jak i teściem. Czuł potrzebę okazania należnego im szacunku, a jednocześnie zapewnić, że oddaje swą najmłodszą córkę pod opiekę odpowiedniemu mężczyźnie.
– Pięknie wyglądasz – odpowiedział jej z uśmiechem, chwytając jej dłoń.
Zwrócili się ku urzędnikowi, który rozpoczął ceremonię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Mattias Solberg

avatar

Liczba postów : 114

PisanieTemat: Re: Ogród   Czw Cze 11, 2015 7:16 pm

Wiedział, że dziewczynie należą się wyjaśnienia na temat tego co stało się wtedy, nagle wszystko zaczęło wracać, wszystkie te silne emocje, wykorzystanie młodej, utoczenie krwi dziewicy. Ugh .. te obrazy były dla niego okropne. Zakręciło mu się lekko w głowie, klepnął się po twarzy i ocknął z tego transu.
- Wiesz to było dziwne, najpierw jakaś wizja, później jakby ktoś mną sterował, jakaś wyższa siła, nie wiedziałem co się ze mną działo, ale najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że ja niby postępowałem świadomie, może mogłabyś mi jakoś pomóc, wiesz to nie jest zbyt normalne. - wymówił to z prośbą w głosie.
Liczył na to, że dziewczyna go zrozumie, zwłaszcza po tym jak Jasmine zniknęła, chłopak nie potrafił znaleźć sobie miejsca, doświadczał różnych, dziwnych rzeczy, zwłaszcza ta z ożywianiem, później spotkał blondynę ze smokiem, to wszystko było na jego głowie, czasami przemknęła mu myśl. Chciałbym być śmierciożercą. Nagle odczuł potrzeby bliskości i przytulił się do Rigel, ale po chwili, delikatnie odsunął, miał nadzieję, że ten gest nie zrazi jej do niego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _









Matt Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3396-matthias-solberg
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Ogród   Czw Cze 11, 2015 8:48 pm

Przywołała pewną siebie minę - No wiesz wcale nie wątpię w to że mi się uda, w końcu nie ma tu dla mnie zbytniej konkurencji. - strzepnęła z ramienia niewidzialny pyłek i na jej twarz powrócił zawadiacki uśmiech.
- Gdybym wiedziała o tym wcześniej to wykupiła bym dla nich jakiś specjalny karnet na stanie przed ołtarzem na cały miesiąc, ale nic straconego będą mieli jeszcze rocznice ślubu to akurat jak znalazł nie będę się musiała głowić co im kupić.- puściła mu oczko i zwróciła uwagę na jakiś gwałtowny ruch z przodu gdy As tylko wspomniał o mocniejszych trunkach.
Czyżby ktoś ruszył na wezwanie? Aż tak głośno debatowali że postanowiono ich uciszyć szklaneczką ognistej?
Spojrzała w tamtym kierunku i zauważyła że to jakaś stara baba ze zdechłym kotem na głowie patrzy na nich jak gdyby nie jadła nic od tygodnia a oni byli dwoma soczystymi kawałkami mięsa. Odruchowo jej dłoń powędrowała do ust towarzysza by go uciszyć a paniusi posłała uroczy uśmieszek.
Kiedy wzrok bazyliszka został z nich zdjęty ukryła twarz w ramieniu swojego towarzysza by stłumić śmiech który tym razem nie dał by się zdławić samą dłonią.
Podniosła oczy na Dekkera.
- Ciesz się że spojrzeniem nie można zabić bo ze ślubu zrobił by się nam pogrzeb. - ponownie oparła się czołem o jego ramię chichocząc pod nosem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Alecto Carrow

avatar

Liczba postów : 56

PisanieTemat: Re: Ogród   Czw Cze 11, 2015 9:29 pm

To, że się spóźnia wcale nie było winą tego, że zaproszenie zgubiło drogę i dostała je trochę za późno. Po prostu... no była kobietą, a fakt, że to nie Al gra dzisiaj pierwsze skrzypce, nie miał w ogóle znaczenia. Musiała prezentować się idealnie, specjalnie na tą okazję wybrała czarną sukienkę, mimo, że kolor nie do końca pasował do ślubu i dodała do tego rękawiczki. Mroczny znak od czasu do czasu robił problemy... ale i tak nigdy by go nie oddała, chociaż tłumaczenie dlaczego zasłania przedramiona w środku lata bywa kłopotliwe..
Przeteleportowała się do dworu Malfoy'ów w momencie kiedy ci najważniejsi byli już na środku i w centrum uwagi. Ups.. Mimo wszystko zlustrowała miejsca bez jakiegokolwiek konkretnego wyrazu twarzy, jakby się nudziła i zajęła jedno, zlewając się z tłumem gości. Musiała przyznać, że Lucjusz miał gest... no chyba, że była to sprawka rodziców, wcale by się nie zdziwiła. Po chwili wróciła już do ceremonii i do słuchania tego co ci tam z przodu mieli do powiedzenia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3608-alecto-carrow
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Ogród   Pią Cze 12, 2015 2:09 pm

Urzędnik uśmiechnął się do młodych. To był ich wielki dzień. Rozpoczął uroczystość słowami o wielkiej miłości, choć był świadomy, że w czystokrwistych rodach uczucie to mogłoby być po prostu na pokaz.
Skierował się najpierw do mężczyzny,a potem do kobiety.
To był właśnie czas na ich przysięgi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ogród   Pią Cze 12, 2015 4:55 pm

Erwin Salisbury się nudził.
Z przyczyn kompletnie chyba niezależnych od siebie siedział całkiem sam. To było przykre! Dlatego własnie kiwał się na krześle i wodził wzrokiem po wszystkich przedstawicielkach płci pięknej zebranych na uroczystości. Ta za gruba, ta za brzydka, ta wyglądała jakby zaraz miała dać mu w mordę... a nie wróć. To tylko Alecto. Swoją drogą, powinien podejść się przywitać, ostatni raz ją widział chyba po ostatnim spotkaniu śmierciożerców. Jej brata widywał częściej, a szkoda. Wolał jej towarzystwo.
Poza tym na tym ślubie nic się nie działo!
I już miał wstać i podejść do kobiety, kiedy jego piękne oczęta napotkały Asmodeusa i... oo... ją mógłby zatrudzić nawet na nieśmieciową umowę.
Dlatego po cichaczu przemknął się do ich stolika i klepnął śmierciożercę w ramię.
- Asmodeus! Jak ja cię dawno nie widziałem. Mam wrażenie jakby to było w naszym ostatnim wcieleniu. Panna wybaczy, Erwin Salisbury.- Uśmiechnął się przeuroczo do Jessi. Co za niezwykła istota.
Przysiadł się do nich jakby nigdy nic odstawiając swój kieliszek z winem na stół.
- Widzi panienka znam się z Asem już dobrych parę wcieleń. Ostatnim razem mieliśmy nawet gromadkę pociesznych dzieci.
Powrót do góry Go down
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Ogród   Pią Cze 12, 2015 10:02 pm

Kątem oka spojrzała akurat na niego, kiedy sam się spoliczkował. Złapała go za nadgarstek i przytrzymała, jakby próbował się spoliczkować drugi raz. Wsłuchiwała się w jego słowa i dopiero na końcu monologu puściła jego rękę odpychając od siebie.
- Tak myślałam, że nie byłeś sobą... byłeś... inny. Bardziej pewny siebie. - Westchnęła i oparła się plecami o ścianę. - Wskrzesiłeś zmarłego. - Szepnęła patrząc mu w oczy - To samo w sobie nie jest normalne.
Tak, na dziwnościach się znała. Opuściła głowę, kiedy to ją przytulił! Naruszył jej przestrzeń osobistą! Stała tak chwilę bez ruchu, po czym jedynie oparła głowę o jego ramię trochę zmęczona już trzymaniem jej u góry. Jak tylko się odsunął i ona się wyprostowała, jakby nic z tego miejsca nie miało. Wzbudzał w niej emocje z jakimi się spotykała, kiedy sama zaczynała ze swoją zdolnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Mattias Solberg

avatar

Liczba postów : 114

PisanieTemat: Re: Ogród   Pią Cze 12, 2015 11:40 pm

- Przepraszam, że tak nie panuję nad sobą, ale to jest silniejsze ode mnie, ale żeby tak z dnia na dzień wskrzeszać umarłych, nawet nie wiem jakim cudem to się udało, myślałem, że nic się nie stanie, widocznie chyba odziedziczyłem jakąś zdolność, ciekawe po kim? - uśmiechnął się w jej stronę.
Z dalszej strony ogrodu było słychać jak urzędnik wygłasza swoją mowę o miłości, a para miała wypowiedzieć przysięgi, dzięki którym zawrą małżeństwo.
Chwycił Rigel za dłoń, szarpnął ją lekko.
- Podejdźmy bliżej, skoro już jesteśmy na weselu, to chociaż bądźmy przyzwoici. - nagle wstąpiła w niego nowa werwa.
Razem poszli w dalszą stronę ogrodów, gdzie odbywała się ceremonia zaślubin, zajęli miejsca w tylnym rzędzie, widział, że Rigel woli trzymać się z dala, ale mimo wszystko wypadało być na uroczystości, kiedy para będzie mówiła sobie sakramentalne "tak".

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _









Matt Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3396-matthias-solberg
Amycus Carrow

avatar

Liczba postów : 105

PisanieTemat: Re: Ogród   Sob Cze 13, 2015 4:40 pm

Amycus lubił wielkie wejścia. Tym razem jednak dzień należał do Lucjusza i Narcyzy, spóźnił się więc tylko parę minut, w momencie gdy zaczęli grać marsza weselnego. W ogóle Carrow nie lubił ślubów, przygnębiały go, sam nie wiedział czemu. Teraz jednak ten bardzo mu się podobał, wszystko było takie ładne i eleganckie. Narcyza w swojej sukni wyglądała naprawdę pięknie i nikt nie powiedziałby do czego jest zdolna. Jego towarzyszka również prezentowała się bardzo szykownie. Ciekaw był tylko reakcji Alecto na Sverre. Znał jej uprzedzenia co do czystości krwi, jednak nigdy nie spotkał się z tym, by dyskryminowała inne rasy. Wszystko się okaże się w praniu. Ubrany był w elegancki garnitur i muszkę w kolorze sukienki partnerki, jak się umówili,. Ceremonia się zaczęła i wszystkie oczy skierowane była na młodych.
- Pomyśl sobie, że za niedługi czas to będziesz Ty i Twój narzeczony tam stać - powiedział cicho. Nagle ta myśl wydała mu się niezwykle odrażająca.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amycus Carrow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1548-amycus-carrow
Sverre Y. Teynham

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Ogród   Sob Cze 13, 2015 7:27 pm

Sverre wolała poczekać, aż Amycus się zjawi, niżeli od tak wparować na wesele jego znajomych. Sama nie miała nic przeciwko ślubom, chociaż sama obawia się własnego ślibu. A najbardziej swego wybranka. Ale tym nie zamierza się dziś dręczyć. Ubrana w niebieską sukienkę zjawiła się tu z Carrowem. Akurat trafili na początek marszu weselnego. Uśmiechnęła się wpierw w stronę Carrowa, a potem na parę weselną. Jak oni dziś pięknie się prezentują! Z pewnością dzisiejsze wesele może być udane. Przynajmniej taką miała nadzieję.
-Co... A, narzeczony... Może Ty szybciej wylądujesz na ślubnym kobiercu.- spojrzała na niego uśmiechając się wesoło. Na początku była lekko zdezorientowana, gdyż wyrwał ją z własnych myśli. Ale potem zaraz domyśliła się, że mógł powiedzieć coś o jej narzeczonym. Sverre niekoniecznie by chciała mieć szybko ślub. Wszystko musi mieć poukładane, zanim zrobi ten poważny krok do przodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3388-sverre-yvonne-teynham#56
Amycus Carrow

avatar

Liczba postów : 105

PisanieTemat: Re: Ogród   Nie Cze 14, 2015 8:29 pm

Gdzieś przed nim mignęła mu blond czupryna siostry. Musiał koniecznie z nią pogadać, między innymi o tym, dlaczego nie zjawiła się na ostatnim spotkaniu z Czarnym Panem, a nawet jeśli dostała jakieś zadanie, to czemu u licha nic mu nie powiedziała? Nie ważne. Chciał by poznała Sverre, chciał znać jej ocenę. Nie żeby jakoś szczególne mu na tym zależało, no ale jednak.
- Nie wydaje mi się... Dobrze jest jak jest. Jestem dorosły i chcę sam decydować o tym, kiedy stanę przed ołtarzem. Na wybraną narzeczoną okej, mogę przystać, ale na ustalony ślub? Po moim trupie... - powiedział zaciskając zęby ze złości. Miał rzucić coś w stylu, że ładna sukienka, ale w porę ugryzł się w język. To nie było w ogóle w jego stylu, powinna o tym wiedzieć.
- Chodź. Kogoś ci przedstawię - dodał i pociągnął ją kilka metrów dalej stając tuż przy boku Alecto Carrow. - Witaj, siostro. Widzę, że wcisnęłaś swój gruby tyłek w sukienkę ze zakończenia Hogwartu... Liczyłem, że kupisz coś nowego, no ale... - powiedział pieszczotliwie, jak zwykle. Odchrząknął i spoważniał. - To Sverre. Pracuje w Ministerstwie i zgodziła się ze mną przyjść. Sverre, to moja, ekhm, siostra bliźniaczka. Wiem, nie ma się czym chwalić... - zakończył ponuro.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amycus Carrow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1548-amycus-carrow
Alecto Carrow

avatar

Liczba postów : 56

PisanieTemat: Re: Ogród   Nie Cze 14, 2015 9:20 pm

Ślub trwał w najlepsze i chyba nie wszyscy byli nim do końca zainteresowani, ale to były tylko jej takie luźne spostrzeżenia. Sama miała zamiar należeć do tej grupy ludzi, która okazuje choć trochę szacunku gospodarzom i skupić się na ceremonii, ale na horyzoncie ujrzała swojego brata, który wyrazie zmierzał w jej stronę i to na dodatek nie sam. Jej twarz przybrała wyraz znudzenia i obojętności.
-Oczywiście, że jest nowa, ale rozumiem, że mogłeś nie zauważyć, jak zawsze masz problemy ze wzrokiem.- Tutaj znacząco popatrzyła na jego wybrankę, nie znała jej, ale nie wyglądała na odpowiednią dla jej brata...
-Och... zgodziła się?- Zaśmiała się cicho.-Albo jest zdesperowana, albo jej zapłaciłeś...- Zauważyła zerkając na chwilę na młodych, nie chciała przepuścić momentu pocałunku.
Ostatnią uwagę puściła mimo uszu, ktoś w końcu musiał się okazać mądrzejszym i odpuścić.
-Witaj.-Przywitała dziewczynę chłodno, nawet nie podała jej ręki. Nie zamierzała ukrywać faktu, że nie przypadła jej do gustu, nawet jeżeli nie zdążyła otworzyć ust by coś powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3608-alecto-carrow
Sverre Y. Teynham

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Ogród   Nie Cze 14, 2015 10:13 pm

Sverre niewiele osób znała z tego grona, lecz mimo to nie powstrzymało ją, aby się rozejrzała, czy jest tu ktoś znajomy. W sumie Amycus nie powiedział jej, kto tam konkretnie będzie. Zdążył tylko wspomnieć o zaproszeniu, nim znikł. A potem jakoś no nie spytała się. Chyba ją to wtedy zbytnio nie interesowało.
-I uważasz, że rodzice Ciebie posłuchają? Wątpię w to.
Sverre uważała, że w takich typu rodzinach, do jakich należą, ciężko jest się przeciwstawić swej woli rodziców. Sama czasem protestowała, ale znała swe granice. I tak największą władzę nad jej życiem na razie ma jej babka, która ją ciągle kształci. Rodzice robią to, co do nich należy, lecz niekiedy nie popierają jej dróg. Sverre mimo wszystko woli słuchać starszych osób.
Trochę się zdziwiła, gdy zaciągnął ją do swej siostry. Oczywiście nie protestowała, nawet nie miała okazji, by coś powiedzieć. Gdy już doszli do niej, Sverre spojrzała na jego siostrę badawczym wzrokiem. Sama jej postawa mogła oznaczać, że nie będzie łatwo o normalną nawet rozmowę.
Gdy rzuciła słowa na jej temat, Sverre spoważniała, lecz nie odezwała się. Niech sobie myśli co chce, ona nie będzie się tłumaczyć ze swego postępowania. Oby tylko miała jak najmniej z nią do czynienia.
-Witaj- przywitała przytakując przy tym lekko głową. Po wcześniejszych słowach nie oczekiwała dłoni z jej strony, i tak też się stało. Sama też do niej nie wyciągnęła. Nie będzie specjalnie się witać z jakąś czystokrwistą dziewczyną, gdy sama jest baronową.
Spojrzała na parę młodą obserwując przebieg ceremonii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3388-sverre-yvonne-teynham#56
Amycus Carrow

avatar

Liczba postów : 105

PisanieTemat: Re: Ogród   Pon Cze 15, 2015 4:53 pm

Zdawał sobie sprawę z tego, że powinni zachować spokój i kulturę, obserwując ślub Lucjusza i Narcyzy. Co jednak jest fascynującego w ślubach? Każdy zna jego przebieg, a oni przecież rozmawiali cicho i nikomu nie przeszkadzali.
- Nowa? Nie wydaje mi się... jedyne co mogłaś zrobić to ją poszerzyć i po doszywać te błyskotki - odparł. Od razu dostrzegł jakim spojrzeniem obrzuciła Sverre.
- Nie musiałem płacić za nic nikomu. Ale widzę, że z Tobą nikt nie przyszedł - powiedział smutno. Znał ją i najwidoczniej była na tyle dumna, że nie chciała nikogo się prosić. Błąd. Była w takim wieku, że powinna już zacząć myśleć o ewentualnych partnerach... No ale jest jej starszym bratem, musi pomóc jej kogoś wybrać, skoro sama nie potrafi się zdecydować.
- Niewychowana smarkula - mruknął pod nosem, gdy Alecto nie podała ręki jego towarzyszce. W głosie wyczuł też pogardę i domyślił się, że panna Carrow już umiejscowiła pannę Teynham w odpowiedniej szufladce. Cieszył się jednak, że Sverre również nie wyciągnęła dłoni i nie wyszła przy tym na idiotkę.
- Nie przejmuj się nią - szepnął półgębkiem do dziewczyny, która z nim przyszła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amycus Carrow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1548-amycus-carrow
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Ogród   Pon Cze 15, 2015 6:46 pm

Kątem oka zauważyła, że jej goście, no cóż, bardziej interesowali się rozmowami, niż samą ceremonią, lecz to jej, ICH wielki dzień i nie miała zamiaru zwracać na to uwagi. Posłała szybki uśmiech do mężczyzny, który zaraz zostanie jej mężem, którego będzie kochała i czciła do końca swoich dni. Była taka podekscytowana, a jednocześnie zdenerwowana, że myślała, iż za chwilę eksploduje. Wybuchająca panna młoda to niezbyt dobry znak. Gdyby zemdlała, to wszystko byłoby w porządku, ponieważ nikt nie musiałby sprzątać. Po takich wybuchach jest mnóstwo niepotrzebnej roboty. Naprawdę! Najgorsze było to, że kiedy próbowała znaleźć w swoim umyśle słowa przysięgi, przypominała sobie najczęściej o tym, że ma ogromną ochotę na lody waniliowe z czekoladową polewą, bitą śmietaną i wisienką. Ta mała fasolka ma ogromne wymagania. Przez to wszystko nastała niezręczna cisza. Wciągnęła głośno powietrze i odchrząknęła, chociaż nie było to zbyt eleganckie. Matka ją zamorduje. I nagle wszystko sobie przypomniała. Dziękuję, mózgu!. Nawet zdawało jej się, że głęboko w swoim umyśle słyszy "nie ma za co".
- Ja Narcyza biorę ciebie Lucjuszu za męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że cię nie opuszczę aż do śmierci... - Nagle poczuła, że wszystko skręca się jej w żołądku. Tylko nie teraz, tylko nie... No nie. Zaraz zwymiotuję. Skrzywiła się, próbując powstrzymać wymioty.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Asmodeus Dekker

avatar

Liczba postów : 126

PisanieTemat: Re: Ogród   Pon Cze 15, 2015 6:53 pm

- Może od razu cały miesiąc miodowy tutaj niech przestoją, będzie przynajmniej na co popatrzeć. - Zaśmiał się cicho i pozwolił Jessi oprzeć głowę na swoim ramieniu. Na chwilę ucichli, ale tylko po to, by za chwilę As poczuł na sobie klepnięcie z tyłu. Drgnął i starając się nie zrzucić głowy Jessi z ramienia, obrócił się, co w efekcie sprawiło, że i jego towarzyszka podniosła głowę i spojrzała w stronę skąd dobiegły słowa. Słowa Erwina. Erwina Salisbury. Na jego twarzy pojawił się przeogromny uśmiech, który był mieszaniną i zdziwienia i rozbawienia. - Erwinie! Jak to się stało, że my się wcześniej nie zobaczyliśmy... - pokręcił głową z nierozumieniem. - Tak, tak, my się znamy aż za bardzo z tych wcześniejszych wcieleń, Erwin był cudowną matką. - poklepał mężczyznę po ramieniu, tym samym obracając się do niego. - Erwinie, poznaj Jessi Mall, moją niespodziewaną towarzyszkę tej imprezy, Jessi, to jest Erwin Salisbury, moje wielowcieleniowe fatum - Kiedy Blondyn dosiadł się do nich, Asmodeusz zwrócił sie do niego. - Gdzie się pałętałeś ten cały czas? To aż prawie niedopuszczalne, że spotykamy się tak niespodziewanie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Der Gott weiß ich will kein Engel sein.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1444-asmodeus-dekker
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Ogród   Pon Cze 15, 2015 8:19 pm

Starała nie udusić się swoim własnym śmiechem gdy poczuła gwałtowny ruch Asmodeusa co zmusiło ją do uniesienia głowy. Jej wzrok padł na mężczyznę który widocznie był przyjacielem jej towarzysza.
Wyprostowała się natychmiast.
Przesunęła wzrokiem po sylwetce blondyna unosząc pytająco brew. Sprawa wyjaśniła się natychmiast ponieważ obaj panowie ochoczo zabrali się do przedstawienia Erwina Jess i odwrotnie.
- Jessica Mall. Miło mi. - odpowiedziała mężczyźnie uroczym uśmiechem i spojrzała na Asa.
- Z tego co słyszę jesteście ze sobą bardzo blisko. Dziw że do tej pory nie poznałam Twojego przyjaciela. - wróciła wzrokiem do Erwina który już na dobre rozsiadł się przy nich. Zapowiadał się ciekawy wieczór.
- Czekam na pikantne szczegóły waszej znajomości bo sam Asmodeus nigdy mi niczego nie zdradzi. Czasem bywa nadopiekuńczy. - rozbawiona trąciła Asa kolanem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 16, 2015 12:20 pm

Najpiękniejsza chwila, której nigdy nie zapomną. Była najcudowniejszym stworzeniem, jakim mogła wykreować natura, i stała tuż przy nim, u jego boku. Przysięgała, że nigdy go nie opuści, że będą razem już na zawsze, cokolwiek by się nie wydarzyło, będą dla siebie podporą, oparciem, pełni wyrozumiałości i troski. Piękna suknia i kwiaty były tylko dodatkiem, to Narcyza sama w sobie była gwiazdą.
- … i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską… - zbladła, chyba zrobiło jej się słabo z wrażenia – Oraz to, że cię nie opuszczę aż do śmierci.
Zauważył, że Narcyza najwyraźniej źle się poczuła. Stres, emocje, ciąża? Pewnie wszystko na raz. Był gotów przytrzymać ją bądź nawet złapać, jeśli miałaby zemdleć. Pospieszył urzędnika, by skończył część oficjalną jak najszybciej. Wsunął ukochanej obrączkę na palec i sam również przyjął od niej ten symbol bezkresnej miłości.
– Wytrzymaj jeszcze chwileczkę – szepnął tak cicho, by tylko ona go usłyszała – Zaraz cię stąd zabiorę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Charles Pond

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 16, 2015 12:56 pm

Pojawił się jak zwykle spóźniony.
Ale to nie jego wina! Cały tydzień próbował bezskutecznie naprawić budkę. I... brakowało mu jednej, jedynej części. Do diabła, mały kawałek metalu, który zapewne aktualnie leżał gdzieś w czasach wiktoriańskich, albo zdobił rodowy wiso... och jak o wisiorkach mowa. Pierwszą osobą, którą dostrzegł na uroczystości był Amycus. Cóż za gustowny łańcuszek. Chwila, czy to nie był jego upragniony element? Trzeba będzie powiedzieć o tym bratu.
Przysiadł się bezszelestnie do Aidana, posyłając przeuroczy uśmiech pannie River Song. Kto by pomyślał! A więc i ona przyjaźniła się z tymi ludźmi. Wspaniale mieć znajomych w "wyższych kręgach".
Poprawił muszkę pochylając się w stronę brata:
- Carrow. Na dziesiątej, ale się nie odwracaj. Ma na szyi nasz brakujący kawałek, wymyśl tylko jak go zdobyć, bo raczej nie wygląda na kogoś, kto nam go ot tak odda.- Mruknął upijając łyk różowego wina. Skrzywił się. Co za ohyda, toć to nie smakuje jak guma balonowa! Paskudztwo. Jak w ogóle można pić coś tak okropnego? Szybko odstawił kieliszek Nie zamierzał brata informować jak bardzo rozkręcił budkę i jak długo mu zajmie naprawianie jej nawet z tym małym dziadostwem od Carrow'a. Obrywać na weselu to on nie zamierzał.- Poza tym pragnę ci przypomnieć, że wciąż wygrywam z tobą w naszym małym zakładzie. Nie uwiodłeś panny Black. Przykre.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Charles Pond
"The mad man with a box"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3304-charlie-charlie
Aidan Pond

avatar

Liczba postów : 49

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 16, 2015 4:14 pm

Charles zaskoczył go, pierwszy raz od dawna. No oczywiście nie tym, że się spóźnił. To było raczej typowe dla tego osobnika, jednak skradał się, jakby na coś się szykował. Czyżby miał plan jak naprawić ich magiczną budkę. Uśmiechnął się do Melody.
-Braciszku może byś się przywitał z piękną panią.- zwrócił mu uwagę. No przecież to była JEGO żona, którą kochał. Jedynie od jakiegoś, no dobra dłuższego czasu jej nie pamiętał. No paru istotnych faktów z ich życia też, ale to akurat starszemu Pondowi odpowiadało. Po co miałby mu tłumaczyć, że nie odzywali się, bo Aidan kupił przed Charlesem taką małą, czarodziejską szkatułkę. Potem ją ukrył, ale gdzieś się zapodziała.
Oj, gdyby wiedział, co w niej było. To właśnie starszy Pond był odpowiedzialny za zmianę przyszłości i to na gorsze. Ludu, tylko go za to nie powieście. On tak naprawdę przecież nie jest świadom swojego występku. Po prostu wyglądała staro i wydawała mu się cenna. No i taka była, jednak w całkiem innym znaczeniu, co myślał.
Wracając jednak do pojawienia się młodszego braciszka, to zazwyczaj zwiastowało kłopoty. Jednak czy będzie tak tym razem? Przecież to wesele jego przyjaciółki. Narcyza była naprawdę bliska jego sercu, ale budka.
-Będzie trzeba zdobyć to sposobem. Patrz Amycus jest z młodą damą. Może kawałek ciasta by ją ucieszył. Ty to zrobisz czy ja mój najdroższy?- zapytał z lekkim uśmieszkiem. Wiedział, co to znaczy. Wyzwanie. W sumie, zastanawiał się jak można zdobyć małe cudeńko. Zamieszanie rozwiązałoby sprawę. Wziął do ręki kawałek jakiegoś ciasta z bitą śmietaną. I podchodząc bliżej, udał iż się potyka i tak jakoś przez przypadek rzucił je. To poleciało wprost w twarz Sverre Y. Teynham. Ofiary jakieś muszą być.
-Jeden - jeden Pond.- bezgłośnie powiedział w stronę Charlesa dając mu znak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 16, 2015 4:24 pm

Urzędnik był zadowolony z przebiegu całego ślubu. Wszystko działo się według planu, jednak musiał opuścić kilka linijek swojego tekstu, tak jak go prosił młody panicz. Chyba Młoda się źle poczuła. Czyżby była przy nadziei? Nie, to było wbrew wszystkim zasadom. Jednak postanowił kontynuować.
-Kochajcie się, Miejcie liczne i zdrowe potomstwo, a fortuna niech zawsze wam sprzyja. Może Pan pocałować Pannę Młodą.- zakończył.Potem uśmiechnął się i zszedł z podestu. Tutaj jego rola się kończyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Pond

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Ogród   Wto Cze 16, 2015 4:25 pm

Na jego obliczu pojawił się grymas szczeniaka zganionego za obgryzanie nóg stołu i gości. Jak to tak przy ludziach go pouczać?! Aidan sobie nagrabił i Charlie doskonale wiedział jak się odegrać. O nie. On tego tak nie zostawi.
- Witam panno Song. Cieszę się, że się pani tu pojawiła choć towarzystwo mojego brata bywa... ogłupiające.- Uciął krótko całą kwestię przywitań.
Aidan chciał się pojedynkować na psoty? Świetnie. Doskonale. Tylko że to Charles zawsze był górą. Obserwował jak brat się podnosi z krzesła z ciastem w ręce.
On chyba nie zamierzał... nie... nie...
- River... zastanawiałaś się kiedyś dlaczego mężczyźni żyją krócej? Tacy jak mój brat obniżają statystyki. - Wyciągnął zza koszuli swoją różdżkę.
Ojej. Starszy Pond miał całe ręce w cieście i bitej śmietanie. Ojej, chyba nie zastosował podstawowych środków ostrożności  przed zwaleniem na niego całej winy.
Jeden ruch różdżką i prześliczne ciasto z bitą śmietaną poleciało wprost na szczęśliwą młodą parę.
- Pacz i płacz Pond.- Wymruczał chowając szybko różdżkę i obserwując piekło, które miało rozgorzeć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Charles Pond
"The mad man with a box"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3304-charlie-charlie
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ogród   

Powrót do góry Go down
 

Ogród

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Kwiecisty Ogród
» Hamaki na drzewach
» Wiśniowy ogród
» Ogródek różany
» Ogród Królowej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dwór Malfoy'ów-