a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Dach Wieży Astronomicznej - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Dach Wieży Astronomicznej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Viktor Dragov



Liczba postów : 75

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Nie Cze 14, 2015 10:30 am

Nie oponował, gdy tylko Anarhold odsunęła się, schodząc z jego butów. Chyba trochę przesadził z tym wszystkim, ale, najzwyczajniej w świecie, nie mógł się powstrzymać. Rzeźba smoka obudziła w nim znowu małe dziecko, które lubi opowiadać innym bachorkom historie niestworzone, nieprawdziwe, a jednak coś w sobie zawierające. Był w tym dobry, choć nie tak świetny, jak przeszło kilka lat temu. Otoczenie i dorastanie zmienia człowieka doszczętnie, ale przynajmniej... taniec został.
Swego czasu wręcz przeklinał tę całą francuszczyznę, którą wprowadziła jego matka do ich domu. Stare nawyki z Beauxbatons zajęły niemalże całą przestrzeń kulturową w rodzinie Bułgara, więc nic dziwnego, iż został nauczony tańca, a o nutach i muzyce wiedział więcej, aniżeli sam chciał. Tworzenie historii przyszło już samo, choć odrobinę je podczepił od ojca, który za młodu opowiadał mu najróżniejsze historie - często niespójne i pomieszane, ale lubił je. Choć rzadko zawierały motywy związane z miłością - gdzie do młodego chłopaka z czymś takim wyskakiwać? Zanudzi się i jak na złość przez to jeszcze nie zaśnie...
Wzruszył ramionami, zerkając w tym samym kierunku, co Tempest. Fakt, było późno, a i jemu już dawało we znaki tak długie stanie na nogach. Skrycie liczył, że impreza w Pokoju Wspólnym już dawno się skończyła, zaś żadna zdesperowana persona nie spróbuje go jeszcze przed snem napoić piwem kremowym. Na myśl o alkoholu przeszedł mu dreszcz po plecach. Obrzydliwe...
- Śpij, gdzie chcesz. To ty dostaniesz wilka, jeżeli tutaj zostaniesz.
Mruknąwszy pod nosem, zapiął bluzę i wsadził dłonie do kieszeni spodni, odwracając się bokiem. Kąciki jego ust mimowolnie uniosły się na krótki ułamek sekundy, nim to znowu przybrał kamienny wyraz twarzy. Jak na czerwcową noc, robiło się co raz chłodniej. Zasługa dementorów strzegących Hogwartu? Do szczęścia brakowało im tylko tych poczwar tutaj.
Nie musiał długo czekać, aby poszła za nim. Wejście z powrotem na dach Wieży Astronomicznej okazał się odrobinę trudniejszy, aniżeli zejście z niego, ale wspólnymi siłami dali radę. Potem trzeba było tylko zamknąć już klapę od środka, odstawić biurko profesora na prawowite miejsce i modlić się, aby przypadkiem jakiś nauczyciel ich nie spotkał w drodze do Wieży Gryffindoru.
Nie narzekał. Złamanie regulaminu ciszy nocnej dzisiaj zdecydowanie się opłaciło, a on... Nawet polubił towarzystwo Gryfonki.

[z/t] x2

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There are no HEROES, no VILLIANS.



Just SURVIVORS.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3591-viktor-dragov
Anarhold Tempest



Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Wto Cze 16, 2015 5:02 pm

Dostała list i nie wiedziała, co tak naprawdę miała o nim myśleć. Takawa chciał się spotkać w jakiejś ważnej sprawie. Tylko, jaka ona była. Zżerała ją ciekawość, miała milion teorii. Może zbliżała się jakaś impreza, urodziny, imieniny? Miała przynajmniej taką nadzieję, bo inne pomysły były dużo gorsze. W końcu Andre coś niepokoiło, a jak on się martwi, to działo się zazwyczaj coś złego.
Oby nie.
Zgarnęła go po południu z okolic jego pokoju Wspólnego. Uśmiechnęła się lekko, przytuliła go i pociągnęła za sobą. Wiedziała, gdzie spędza ten czas, porozmawiają spokojnie. Tam, gdzie nikt im nie przeszkodzi. Zresztą obiecała sobie, że wróci tam w dzień. Na szczęście dużo czasu nie minęło. Miała na tyle odwagi.
Wzięła Andre za rękę i pociągnęła za sobą. Wchodzili najpierw na po jednych schodach, potem po drugich. Weszli do Sali od Astronomii. Prefekt rozejrzała się, nikogo nie było. UF!
Wyciągnęła różdżkę i przysunęła biurko prosto pod dość niewidoczną klapę. Wypchała ją na górę. Było ciężko! Naprawdę! Wdrapała się na górę i pomogła wejść Takawie, był niższy w końcu. Uśmiechnęła się stając na górze i obserwując widoki. Były naprawdę piękne, jednak nie po to tutaj tak naprawdę się zjawiła. Jej zmartwieniem był przyjaciel stojący obok niej. Usiadła sobie na tym cholernym dachu, ciągnąc za sobą Krukona.
-Jak Ty już potrzebujesz pomocy, domyślam się, że sytuacja jest krytyczna.- zaczęła wiedząc, że będzie mu ciężko zacząć. Nie był osobą, która często prosi o radę czy pomoc. Jeśli już coś się działo, było to bardzo ważne dla niego. Wiedziała, więc że sprawa nie była łatwa.
-Wiesz, że mi możesz zaufać, pomogę ci jak tylko będę mogła.- (UF UF) obiecała przekrzywiając głowę w jego stronę tak, że widziała bardzo dobrze jego twarz. Żaden grymas nie będzie dla niej tajemnicą. Zresztą znali się już siedem lat. To naprawdę kawał czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Wto Cze 16, 2015 5:30 pm

Odkąd tylko wrócił starał się unikać wszystkiego i wszystkich. Większość wzruszyła jedynie na to ramionami stwierdzając, że zachowuje się jak to zwykle on.
Ale... nic już nie było jak zwykle. Otworzyli tę przeklętą szkatułkę. Wiedział co się stanie już w momencie, kiedy usłyszał głos swojej siostry. Smarkula musiała to zrobić, musiała namieszać. I zapewne nie wiedziała jak ogromne skutki to za sobą pociągnie. Albo i wiedziała. Ta dziewczyna nie znała umiaru. Ani pokory. Czarny pan był gotowy wymordować każdą kobietę, bez względu na to czy była czystej czy mugolskiej krwi. Jego nienawiść zyskała szersze perspektywy. I to wszystko przez jego siostrę.

Napisał do Anarhold w przypływie impulsu.
Którego zresztą pożałował już w momencie, kiedy sowa zniknęła w oknie dormitorium. Już nawet nie chodziło o niego... Bał się panicznie o nią, o Elsę, Jessi też nie wyglądała za dobrze.
Musiał z kimś porozmawiać.
Pozwolił się zaprowadzić gdzies w okolice wieży Astronomicznej. Kolejne schody pokonywali w milczeniu. Próbował zebrać myśli, ale kompletnie nie wiedział co jej powiedzieć.
Dlatego kiedy usłyszał że może jej zaufać (sic!) jedynie potarł twarz dłonią. Znowu miał na sobie te czarne rękawiczki bez palców. Zacisnął usta w wąską kreskę.
Najwyżej go zepchnie z tego dachu, albo wsadzi do Azkabanu. W sumie wszystko mu było jedno.

- Anarhold... Ja... Och do diabła! Po prostu patrz!- Warknął zrywając z lewej ręki rekawiczkę i podciągając rękaw szaty. Odwrócił przy tym wzrok. Nie chciał na nią teraz patrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anarhold Tempest



Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Wto Cze 16, 2015 7:51 pm

Myślała, że w swoim życiu przeżyła już naprawdę wszystko. Śmierć rodziców była dla niej niesamowitym szokiem. Jednak teraz to, co zobaczyła było niczym cios w jej serce. Kolejny raz została zdradzona, tylko DLACZEGO?
Wzięła go za tą cholerną rękę i dotknęła znaku. Wtedy uwierzyła, a on nie patrzył. Zmusili go do tego, przecież inaczej być nie mogło. Chyba, że…
-Ale jak…- wykrztusiła z siebie zmuszając go, żeby spojrzał jej w oczy. Nie dało się nie zauważyć wyrzutu w oczach dziewczyny. W końcu wiedział, jaki miała stosunek do tych ludzi, morderców. Ale… przecież nie bez powodu się zdemaskował. Co chciał jej powiedzieć, coś ważnego. Zaschło jej trochę w gardle, a ona jak na złość nie przewidziała, że zachce jej się pić. Teraz jednak chciała w coś walnąć, naprawdę nie miała pojęcia jak zachować się w takiej sytuacji. Nie chciała oceniać go pochopnie, musiał mieć jakiś konkretny powód.
Wysłucha go. Nie powie nikomu, nie ma prawa… ale on wiedział, może będzie jej dawał jakieś informacje. Czy może dostał się tam dla szpiegowania i przez przypadek został naznaczony znakiem? Nie. To nie może być prawda.
Głęboki oddech Ana, niech cię nie ponoszą emocje. To byłoby złe, bardzo złe. Przełknęła głośno ślinę.
-Nie wierze, robisz mi jakiś irracjonalny dowcip. To jakiś tatuaż tak?- nie to było głupie, ale nie chciała wierzyć, w to co się dzieje.
To było chore, sen… koszmar. Na 100%
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Wto Cze 16, 2015 8:22 pm

Odwrócił się od niej, opierając się o barierkę na dachu.
- Nie wyobrażasz sobie... Naprawdę Anarhold chciałbym, aby to był żart.- Delikatnie złapał ją za ramiona zmuszając się do spojrzenia w te błękitne, pełne wyrzutu oczy. Musiał. Od tego zależało co stanie się za parę dni, miesięcy.
- Anarhold... Posłuchaj mnie uważnie, bo powiem to tylko raz. Moja siostra parę lat temu powiedziała coś okropnego. Przepowiednię... Dziś Czarny Pan ją odkrył. Kirke jest niezwykłym jasnowidzem. Kształtuje swoimi przepowiedniami rzeczywistość... Mało kto to potrafi. Pamiętasz jak mówiłem ci, że zbliżają się okrutne czasy? Twój brat mi nie uwierzył... Ale to prawda. Nie będę w stanie wam pomóc.
Odsunął się od niej przymykając oczy. Był zmęczony. Tak piekielnie zmęczony. Ale nie mógł teraz ich zostawić.
- Dołączyłem do nich, bo nie było innej możliwości. Ale bez względu na wszystko wciąż jesteś moją najlepszą przyjaciółką i chcę zrobić wszystko by cię chronić. Ciebie i Elsę... Jessi jest bezpieczna... Ale wy... Nie wiem co mogę zrobić. Jestem bezsilny. Nie wiem gdzie was zabiorą, nie jestem w stanie przewidzieć tego co zrobią. Przepowiednie Kirke są nie do sprawdzenia. Ona tylko chce siać chaos i nienawiść.
Westchnął ciężko zakładając na nowo rękawiczkę.
- Nie mów Elsie. Ona mnie znienawidzi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anarhold Tempest



Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Pią Cze 19, 2015 12:28 pm

Czyli zrobił to, żeby chronić ukochaną. Elsę, jej kuzynkę. Przełknęła głośno ślinę, zastanawiając się nad słowami, którymi chciała go obdarzyć.
Wbrew pozorom, tego znaku, dołączenia do ludzi, których szczerze nienawidziła, nie potrafiła czuć tego samego do przyjaciela. Wiedziała niestety, że to jednak zmieni wszystko. Ich relację, ich życie. Miał rację, zbliżało się coś niepokojącego, śmierć.
Jednak o swoją się nie martwiła, nie chciała, żeby jej rodzina cierpiała.
Spojrzała mu w oczy, widziała w nich taką determinację,aby uratować Palmer. Uśmiechnęła się do niego lekko i przytuliła. Chciałaby zrobić dla niego wszystko... ale co ona mogła.
Była szlamą, a to w tych czasach oznaczało wyrok. Czasami i śmierci.
-Mam szalony pomysł, ale...- zaczęła zastanawiając się nad swoim planem. Wiedziała, że jest tylko jeden sposób aby ochronić Elsę.
Sprawa z Davidem była dużo trudniejsza. W końcu był facetem. Chyba, żeby wyjechał. Tak... zaproponuje mu to. Będzie musiał uciekać. Skoro miało być tak jak Takawa powiedział zapowiadało się naprawdę Tragicznie. Nie chciała panikować, ale jak na ODWAŻNĄ GRYFONKĘ...
Spanikowała, poczuła lekki stresik. Wzięła głęboki oddech. Chwała, że było to orzeźwiające powietrze. Na szczęście dało się uratować życie kuzynki.
-Ludzie kojarzeni ze mną, nie są bezpieczni. Poślub ją. To jedyny sposób.- w końcu to z siebie wydusiła. On musiał to zrobić. Nigdy chyba tak bardzo jej na niczym tak nie zależało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Pią Cze 19, 2015 6:24 pm

- Daj spokój. To nie jest powód do żartów.- Warknął wściekły, odsuwając się od niej.- To jest niemożliwe. Nie mogę jej poślubić, nie skrzywdzę jej tak. Przed nią całe życie Anarhold, Nie skażę jej na dzielenie go ze mną. Poza tym wiem jak to się skończy. Wróci pokój, a śmierciożerców wybiją co do nogi. Zginę lub wsadzą mnie do końca życia do Azkabanu, co w sumie jest jednoznaczne. Zostanie wdową przed dwudziestką.
Przeczesał palcami czarne włosy. Spokojnie.. Takawe, tylko spokój cię uratuje.
- Przez to nie jestem w stanie spokojnie myśleć. Nie wyobrażasz sobie nawet co tam się dzieje, co oni planują.- Przełknął z trudem ślinę chodząc nerwowo po dachu.- Może ją gdzieś wywiozę. Mam ciotkę w Moskwie. Tam będzie bezpieczna. Albo... Nie wiem... Może jej nie sprawdzą. Bzdura. Przejmują wszystko. Sprawdzą na pewno. Nie wiem.
Westchnął ciężko.
- Aktualnie nikt nie jest bezpieczny. Moja siostra zapowiedziała upadek Czarnego Pana. Grozi jej ogromne niebezpieczeństwo, ale co gorsza Czarny Pan jest w stanie wybić każdą kobietę jeśli Kirke łaskawie nie raczy doprecyzować swojej wizji! - Był roztrzęsiony jak nigdy. Ale już nigdy nie będzie miał okazji tego wszystkiemu nikomu powiedzieć.
A co jeśli ona wychlapie...?
Wtedy ją zabiję - Uspokoił się w myślach, zaciskając palce na lasce. Kryształ rozbłysł błękitnym blaskiem i zgasł.
- Elsa jest piękną i inteligentną kobietą. Znajdzie sobie męża, założy rodzinę będzie miała wszystko czego w życiu zapragnie. Ale nie mogę jej tak skrzywdzić.- Uśmiechnął się blado.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anarhold Tempest



Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Sob Cze 20, 2015 5:04 pm

Pokręciła głową na jego oskarżenie . Jeszcze wydawał się taki wściekły, jakby to była jej wina. Przecież to nie przez nią sytuacja stała się taka tragiczna, prawda?
-Możesz na mnie nie warczeć, a najgorszym co może spotkać Elsę jest skojarzenie ze SZLAMĄ, którą jest jej kuzynka. Takawa, małżeństwo ze śmierciożercą (to słowo wyszeptała) jest najlepszym i jedynym wyjściem. Błagam Cię, ratuj ją.- poprosiła go łapiąc za ramiona i spoglądając mu z wielką ufnością w oczy. Uśmiechnęła się lekko. Wiedziała, że jej nie zawiedzie. Pomoże jej. Jego wybór mógł uratować niewinną osobę.
-Wyjazd nie wystarczy, oni ją znajdą. Zabiją. Nie będą patrzeć na jej ród. Tak samo Kirke… co z nią zrobisz. Przecież to jeszcze dziecko. Ona przecież nie może…tam iść. Co to w ogóle za przepowiednia. Jaki upadek?- popatrzyła na niego trochę zaintrygowana, iskierka nadziei pojawiła się w jej sercu. Czyli on nie jest niepokonany… na świecie istnieje ktoś zdolny pokonać tę bestię. Dać początek czasom pokoju i bezpieczeństwa. Nie mogła w to uwierzyć, ale… kto to. Jak go znaleźć. Musieli zrobić to pierwsi.
-Andre, powiedz mi kto to. Voldemort nie może go dostać, wtedy będziemy skończeni, a tak... jest nadzieja.- wypowiedziała te słowa tak szybko, że nie była pewna czy Takawa w ogóle zrozumiał, co do niego było mówione.
Miała jednak nadzieję, że zdradzi jej wszystko i zgodzi na ten cholerny ślub. W końcu, gdy nie będą potem chcieli być razem istniało coś takiego jak ROZWÓD.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Nie Cze 21, 2015 10:45 am

- Przepraszam Anarhold, po prostu ta sytuacja trochę mnie przerasta. Nie chciałem na ciebie krzyczeć. Musimy z nią porozmawiać, ale... ona nie może się dowiedzieć. Znienawidzi mnie.[/b
Zacisnął palce na jej nadgarstkach odwracając głowę.
- [b]To nie może być jedyne wyjście Anarhold...
- Temat zszedł na jego siostrę. Tę małą, głupią dziewuchę, która najprawdopodbniej śmiała się do rozpuku wiedząc, że rozpęta wielką wojnę.
- Kirke nawet włos z głowy nie spadnie i to nie dlatego, że jest moją siostrą. Ona tam po prostu pasuje... Jej wizja świata nie różni się niczym od wizji Czarnego Pana. Myślisz, że Voldemort nie sprzeda miejsca przy swoim boku dziewczynie, która jest w stanie przewidzieć mu chwałę i potęgę? Jasnowidze są w cenie, gdy historię piszą tyrani.
Słysząc jej błagalną prośbę o wyjawienie nazwiska jedynie zaśmiał się cicho i przesunął palcami po jej policzku.
- Biedna, mała Anarhold. Naprawdę myślisz, że znam jego imię? A nawet gdybym znał to wierzysz, ze zaryzykuję wszystko i ci je podam? Nie ma nadziei. Widziałem piekło, które ogarnie nas wszystkich... Przepowiednie nie zawsze się spełniają, o ile ich się nie wypowie. Szkatułka należała do Kirke. To jej wizja przyszłości, której nie powstrzymamy. Jej obłęd i potęga Czarnego Pana to mieszanka wybuchowa.
(Voldi jak Stannis spaliłby córkę na stosie dla wieszcza :<)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anarhold Tempest



Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Nie Cze 21, 2015 11:05 am

Zmrużyła brwi niezadowolona z jego odpowiedzi. Przecież gdyby widziała inne wyjście, na 100% by je zaproponowała. Wiedziała, że Krukoni są młodzi i na pewno nie spieszy im się do ożenku, ale... przecież to jest sytuacja całkowicie wyjątkowa. Jeszcze jakby była nadzieja, na lepsze jutro.
Jej jak mówił Andre nie było, wierzyła mu... ale coś w jej sercu dawało jej pocieszenie. W końcu nie jest dookreślone kim jest ten, kto pokona Czarnego Pana prawda?
Muszą pierwsi dorwać Kirke, zakon się musi dowiedzieć. Ale teraz nie to było istotne.
-Prędzej czy później i tak to wyjdzie na jaw. Myślę, że lepiej to przyjmie, gdy dowie się od ciebie... Gdybyś mi nie powiedział, a wyszłoby przez przypadek... chyba nie chciałabym mieć z tobą nic wspólnego.- wyznała szczerze. Najbardziej na świecie nienawidziła Śmierciożerców, to oni odpowiadali za wszystkie nieszczęścia, które spotykały ją w życiu. Jednak zdrada najlepszego przyjaciela bolała jak...
Bardzo.
Po prostu chyba wolałaby zapomnieć, że kiedykolwiek istniał niż czuć ból... Lojalność była dla Anarhold niezwykle ważna...
-To się stało wtedy kiedy porwali ciebie i Jessi tak?- zapytała zaczynając powoli kojarzyć fakty. Tylko jak. Zmusili go...Mall nic z tym nie zrobiła.
A co jeśli ona też do nich dołączyła? Nie, to nie mogło być możliwe. Ona przecież tak samo jak Anka uważała ich za najgorsze zło. Przełknęła głośno ślinę odsuwając ten irracjonalny pomysł na skraj swojego umysłu. Nie chciała brać nawet takiej opcji pod uwagę. Wróciła myślami do realnego problemu. Panna Palmer.
-Jeśli ty się nie zdecydujesz... będzie musiała poślubić kogoś innego ze znaczącym nazwiskiem. Pozwolisz na to? Przecież nidgy nie wiadomo na kogo trafi. Selwynowie, Crabbowie, Crouchowie? - chyba jednak Elsa wolałaby śmierć niż życie wśród takich ludzi, ale będzie musiała to zrobić. Dla swojego własnego dobra, dlatego Takawa wydawał się naprawdę dobrą partią. Przecież lubili się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Wto Cze 23, 2015 1:55 pm

- Anarhold nie rozumiesz prawda? Elsa jest... jest niezwykła, gdyby nie ona zapewne nie żyłbym już od paru miesięcy. Kocham ją bardziej niż kogokolwiek kiedykolwiek... I tylko i wyłącznie dlatego... mogę spróbować się tego podjąć.- Westchnął w końcu, zaciskając palce na przegubie swojej lewej ręki. - Obiecałem jej, że będziemy od tego wszystkiego z dala... Dlaczego tak wielką wojnę rozpętało coś tak mało znaczącego jak status krwi?
Utkwił wzrok w Anarhold nagle coś rozumiejąc.
Przecież to było oczywiste... Gdzie Jessi, tam ona. A skoro Jessi przez miesiące była w Zakonie to Anarhold na pewno też miała z nimi coś wspólnego.
A więc nie tylko on coś ukrywał.
- Tak. Ale nie nazwałbym tego porwaniem. Zwłaszcza, w przypadku twojej przyjaciółki. Czysta krew ponoć zawsze zwycięży nad infantylnymi pobudkami Zakonu.
Nagle całe zdenerwowanie uleciało, a on wyprostował się przyjmując na twarz maskę obojętności, a nawet lekkiej irytacji. Oparł się na swojej różdżce ściągając wargi w wąską kreskę.
- Nie radzę wam się zbliżać do Kirke. Naprawdę nie chciałbym być zmuszony do skrzywdzenia cię.- Dostarczy siostrę Czarnemu Panu jeszcze dzisiaj. Kirke zapewne będzie zachwycona.- Zapewniam cię Ana, że za parę dni, może tygodni nie będziemy mieć nic wspólnego. Ale proszę cię. Przeżyj. Nie chcę, aby Elsa cierpiała z powodu kolejnej straty.
Odwrócił się na pięcie kierując się w stronę zejścia z dachu.
- Przykro mi, naprawdę nie chciałem, by to się tak skończyło Anarhold. W życiu nie miałem lepszej przyjaciółki od ciebie.- Uśmiechnął się jeszcze blado.- Ale chodźmy już stąd. Nikt nie powinien nas widzieć razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anarhold Tempest



Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Sro Cze 24, 2015 3:58 pm

Miała ochotę się rozpłakać, ewentualnie skoczyć teraz z dachu i mieć święty spokój. Teraz czuła... czuła jak traciła przyjaciela i Elsę. Tak ją też straci, ale tak musi być. Bez niej będzie bezpieczniejsza i ona... i wszyscy.
Tylko jeszcze Jessi... będą musiały o tym porozmawiać. Kiedy stał się taki poważny przez chwilę nie poznawała go. Taki zimny, doniosły... pasował tam gdzie trafił i chyba to najbardziej ją teraz przerażało.
-A..ale..- chciała coś dodać, ale wtedy powiedział coś co ją zaszokowało. On wiedział o zakonie, a był śmierciożercom. Teraz będą się chronić, ona go... nie zdradzi. Wiedziała irracjonalnie ale ufała mu.
Zgodził się pomóc, poślubi Elsę... tylko co ona na to...
Zamilkła.
-Opiekuj się nią...- dodała na koniec i wyprzedziła go. Zeszła jak najszybciej z dachu. Musiała działać szybko. Kirke.. gdzie ta dziewczyna się podziała.
Ona nie mogła wpaść w ich ręce....
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   Pią Cze 26, 2015 1:28 am

- Elsie przy mnie krzywda się nie stanie.- Obiecał cicho przepuszczając ją w przejściu. Zatrzasnął po chwili klapę podchodząc do krawędzi dachu.
Jak mógł być tak głupi i nie skojarzyć tak podstawowych faktów? Skoro ona... To kto jeszcze? Modlił się, żeby Elsa nie była w to wszystko zamieszana. Dla członków zakonu feniksa nie było litości. Bez względu na krew byli niebezpieczni o ile za ich życie ktoś nie poręczył.
Byli związani z Jessi paktem. Gdyby jedno zdradziło kara dosięgłaby też wszystkich związanych z drugim. Makabryczne wizje umierającego ojca skutecznie trzymały Takawę w szeregach śmierciożerców.
Zakołysał się lekko w przód i w tył.
Biedna Ana. Chciała dostać jego siostrę. Naprawdę liczyła, że Kirke tak łatwo wpadnie w jej ręce? Nie znała jej planu dnia, jej zwyczajów. Tylko on wiedział, gdzie ślizgonka przebywa, gdy nikt jej nie pilnuje.
Poprawił rękawiczki robiąc krok w przepaść.
Kilka piór wiatr zdmuchnął z dachu, gdy on już leciał w kierunku jeziora. Ktoś, kto życie spędził nad Loch Ness nie opuści ani chwili by poczuć bryzę na policzkach. A już na pewno nie Kirke.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dach Wieży Astronomicznej   

Powrót do góry Go down
 

Dach Wieży Astronomicznej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Wieża Wiatrów
» Szczyt Wieży
» Wieża Północna
» Hightower/ Wysoka Wieża
» Dach

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Wieże :: Wieża Astronomiczna-