a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Blythe Lynsey Floyd
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Blythe Lynsey Floyd

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Blythe Floyd



Liczba postów : 25

PisanieTemat: Blythe Lynsey Floyd   Wto Cze 16, 2015 9:09 pm




Blythe Lynsey Floyd
data i miejsce urodzenia

9 października 1960 r
Tutshill

miejsce zamieszkania

Gdzie ją poniesie wiatr

Status krwi

półkrwi

zawód

była studentka, teraz się ukrywa

ugrupowanie

Zakon Feniksa

Różdżka

13 cali, dąb, pióro gryfa


charakter


Wesoła brunetka z poczuciem humoru, pomocna i zawsze chętna do przygód. W tej dziewczynie niewiele zostało z tego tego, co reprezentowała do piętnastego roku życia, kiedy jej dom dotknęła tragedia. Nie jest już tak roześmiana, tak zadowolona z życia i trudno jest jej się cieszyć bez większego powodu. W rozmowie raczej nie jest zbyt wygadana. Jest wierna ideałom, ludziom, którym ufa i na których jej zależy, choć wcale nie łatwo jest zdobyć jej przyjaźń. W chwili jednak, kiedy już ktoś zostanie nazwany jej przyjacielem, wtedy może być pewien, że byłaby gotowa skończyć dla niego w ogień. Przed takimi ludźmi również się otwiera i można poznać ją z mniej zdystansowanej, bardziej przystępnej strony. Za to nie wygląda jakby przejmowała się opinią ludzi, których nie zna.
Po śmierci rodziców jej pewność siebie i ambicja znacznie wzrosły, podobnie jak introwertyzm, podupadł natomiast optymizm. Zazwyczaj jest do ludzi przyjaźnie nastawiona, choć ze względu na pewne cechy swojego charakteru nie umie znieść ludzi nietolerancyjnych. Dostaje czerwonej gorączki, kiedy ktoś na siłę próbuje wcisnąć jej swoje poglądy i sama też nigdy tego nie robi. Trzyma się swoich moralnych zasad, które w większości pokrywają się z zasadami ogółu, ale woli się zbuntować niż postępować wbrew swoim zasadom.
W pracy jest sumienna i nigdy nie odwleka swoich obowiązków. W tym przypadku zawsze można na nią liczyć. Kiedy zostaje wyznaczona do pracy zespołowej, każdy może być pewien, że to będzie praca zespołowa - nigdy nie będzie odwalała roboty za kogoś, nawet jeśli będzie musiała stać nad kimś z różdżką i grozić jakimś nieprzyjemnym zaklęciem. Jest bardzo uparta i zawsze trzyma się swoich racji, chyba, że ktoś udowodni jej z pomocą faktów, że się myli.
Staje sie bardzo nerwowa i nieprzewidywalna w sytuacjach stresowych. Czasami, kiedy coś jej grozi ma ochotę uciec, a następny razem, w bliźniaczej niemal sytuacji, w drugą stronę - pierwsza rzuca się do boju. To jeden z jej największych problemów, a ponieważ zawsze chce być szczera z samą sobą, doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Mimo to nie potrafi żyć bez przygód, ochrony innych i samodoskonalenia, nawet jeśli popełnia błędy. Nie unika odpowiedzialności za nie, jest szlachetna. Ma skłonności do obwiniania się za popełnione czyny nawet długi czas po nich, kiedy wszyscy uważają temat za zamknięty, choć nigdy tego nie mówi. Lepiej radzi sobie z problemami innych niż swoimi, do tego, mimo iż często pragnie czyjegoś zaufania, uważa, że jej problemy to jej sprawa. Jeśli się przed kimś otworzy - to znaczy, że wierzy tej osobie w stu procentach. Źle znosi rozstania.
Jest bardzo tolerancyjna, nie tylko w kwestiach czarodziejsko-mugolskich, ale również rasowych. Jest oczytana i interesuje się innymi kulturami, choć, szczerze, nieczęsto ma czas na rozwijanie tego hobby. Uwielbia rywalizację. Styl jej walki w pojedynkach magicznych jest bardzo agresywny, czasami nawet nagina zasadę fair play, choć zabicie kogoś jest dla niej kompletną abstrakcją. Bywa też bardzo mściwa, kiedy ktoś zrani ją lub gorzej, jej bliskich.




biografia


Pod koniec lat 50-ych, XX w. w szanowanej rodzinie czarodziejów krwi czystej urodziła się dziewczynka, upragniona córeczka. Od początku miała ona wszystko, co tylko chciała, rodzice - uprzejma matka oraz surowy, lecz kochający ojciec - rozpieszczali ją do granic. Jako dziecko nie wykazywała ona zbyt silnych zdolności magicznych, właściwie w ogóle ich nie wykazywała, ale to nie było potrzebne, wszyscy sądzili, że gdy przyjdzie odpowiedni czas, to i ona stanie się wybitną czarownicą. Minęło jedenaście lat, później dwanaście, trzynaście...
Ale nie otrzymali odzewu z Hogwartu.
Na początku wywołało to falę oburzenia, rodzice sądzili, że to pomyłka, jakiś nieśmieszny żart. Prawda była jednak bardzo bolesna i smutna - dziewczynka okazała się być charłakiem. To prawdziwa plama na honorze szanującej się rodziny czarodziejów. Z początku się nie poddawali. Wysyłali córkę na przeróżne szkolenia dla niemagicznych, do różnych szpitali, które zajmowały się tego typu przypadkami. Nic nie działało. Diagnoza pozostawała jak zwykle ta sama i jednoznaczna - całkowity brak zdolności magicznych.
Kiedy tylko dziewczyna osiągnęła wiek pełnoletni zabierając ze sobą jedynie sakiewkę z galeonami (którą potajemnie wręczyła jej matka) została zmuszona, aby wyruszyć samotnie w świat i zamieszkać między mugolami. Przez wszystkie lata wyszydzania i wytykania palcami nabrała widocznej niechęci do czarodziejów... Udało jej się jednak poradzić sobie w wielkim świecie mugoli, znalazła kochającego męża, lekarza, sama podjęła dorywczą pracę, a po paru latach urodziła im się pierwsza i jedyna córeczka - Blythe.
Los bardzo lubi płatać ludziom najróżniejsze figle. Córka Aarona i Darlenne zaczęła wykazywać zdolności magiczne bardzo szybko. Miała może ledwie roczek, kiedy matka pierwszy raz przyłapała ją na ściąganiu z półki zabawek z pomocą magii. Życie charłaczki stanęło wtedy na głowie, albowiem dotąd jeszcze nie powiedziała mężowi o swoim pochodzeniu. Zrezygnowała z pracy i całkowicie poświęciła się domowi... Lub raczej udaremnianiem poznania swojej tajemnicy.
Blythe miała cukierkowe dzieciństwo. Rodzice opiekowali się nią jak należy, matka spędzała z nią każdą chwilę, wręcz rozpieszczała dziewczynkę. Nigdy niczego jej nie brakowało. Miała także mugolskich znajomych, kolegów... Wszystko zmieniło się jednak w jej jedenaste urodziny, kiedy do ich domu zawitał nauczyciel z Hogwartu, aby osobiście wręczyć dziewczynie list zapraszający do nauki oraz wyjaśnić jej rodzicom, zwłaszcza ojcu, całą sytuację. Tamtego dnia Aaron, zdegustowany kłamstwami żony, wyszedł z domu, trzaskając drzwiami... Jednak wrócił tego samego wieczora, ucałował Darlenne i wszystko wydawało się być dobrze.
Pokątną zwiedziła u boku matki, której już nikt w tych okolicach nie pamiętał. Mieli dość pieniędzy, aby wymienić je na galeony i kupić dziewczynie odpowiednie zaopatrzenie szkolne - ubrania, nowe podręczniki oraz pierwszą różdżkę.
Rozpoczęcie nauki w Hogwarcie było pełne niesamowitych przeżyć. Dla dziewczynki, która całe życie obracała się wokół mugoli, a jej jedynym magicznym smaczkiem było to, iż czasem, przy wyjątkowo silnych emocjach świat robił, to co chciała. Teraz przybyła do szkoły, aby się uczyć jak to wykorzystywać do dobrych celów. Kiedy tiara przydziału została włożona na jej głowę, okrzyknęła dość szybko i ochoczo imię domu Helgi Hufflepuff...
A dziewczynie i tak trzeba było tłumaczyć, o co chodzi.
Była niesamowicie zainteresowana magicznym światem, dlatego każde słowo chłonęła jak gąbka, łącząc tym samym zainteresowania z nauką. Jej umiejętności magiczne były wysokie, choć żadnych wybitnych zdolności z danego przedmiotu nie posiadała. Czasem tylko zaklęcia obronne wychodziły lepiej niż reszta, a poza tym, talent nadrabiała ciężką, sumienną pracą. Była lubiana wśród rówieśników, miała swoje grono przyjaciół, czasem tylko jakiś Ślizgon zaczynał jakieś zaczepki, ale pozostawała na nie głucha. Oceny miała takie, na jakie się nauczyła, czasem lepsze, czasem gorsze, jak normalna uczennica.
W domu jednak sytuacja prezentowała się dużo gorzej. Od jej wyjazdu do Hogwartu Aaron zaczął sięgać nieraz po alkohol oraz stosować słowną przemoc wobec swojej żony, a po jakimś czasie... nie tylko słowną. Działo się to jedynie pod wpływem impulsu, wywołanego jakąś awanturą lub zbyt dużą ilością wina. Zazwyczaj nie dotykał swojej córki, wręcz wydawało się, że zaczynał się jej bać, zwłaszcza w chwili, kiedy miał zamiar zrobić jej krzywdę, zwaliła na niego z pomocą magii regał z książkami, ze strachu. Sytuacja w domu była okropna, a Hogwart był od tego jedyną ucieczką, gdzie znów zmieniała się w uśmiechniętą i przyjazną osobę.
Kiedy miała trzynaście lat po raz pierwszy spotkała babcię ze strony matki, Fię. Umarł wtedy jej dziadek, osoba, która powstrzymywała matkę Darlenne przed odwiedzinami. Kobieta, mimo iż czystej krwi, nadal kochała swoją rodzinę ponad życie i niesamowicie cieszyła się, że jej córka wydała na świat czarownicę. Nie miała pojęcia o tym, jaka atmosfera panuje w domu państwa Floyd.
Sytuacja pogarszała się i pogarszała aż do dnia, w którym do jej domu zawitało kilku ludzi... Ludzi, którzy lubili mordować takich, jak jej ojciec. Jedni z najmniej honorowych popierających Voldemorta. Był to letni dzień przed piątym rokiem nauki i Blythe akurat przebywała w domu rodzinnym. Wtargnęli niespodziewanie, ojca zabili od razu, matka trochę się broniła, jednak największym zaskoczeniem było dla nich spotkanie młodej czarownicy, która z pomocą różdżki odpychała ich za pomocą obronnych zaklęć, jednak dla kilku napastników prościzną było ją obezwładnić. Blythe jednak przeżyła dzięki szybkiej reakcji aurorów, których musiał zaniepokoić fakt co się dzieje z Namiarem, wskazujący wielokrote użycie obronnych zaklęć.
Dlaczego Śmierciożercy to robili? Proste - dla zabawy. Nie byli to jedni z bliskich współpracowników Voldemorta, a w większości wyrzutkowie, pozbawieni skrupułów. Tego dnia zginęli nie tylko rodzice Blythe, ale również masa innych niewinnych mugoli.
Śmierć rodziców odbiła spore piętno na jej osobowości. Po tym wydarzeniu zamieszkała z babcią, czarownicą.
Tego roku w Hogwarcie wróciła jako zupełnie inna osoba. Zaczęła skupiać całą swoją uwagę na nauce, choć nadal pozostawała wierna przyjaciołom i ludziom, którym ufała. Mało komu się zwierzyła z tego, co się stało, a innym wystarczyły plotki. SUMy zaliczyła na samych wybitnych, ponieważ bardzo się do nich przykładała.
W ciągu ostatnich dwóch lat zaczęła pojmować, że nie może siedzieć na głowie babci całe życie, dlatego przykładała się do nauki z jeszcze większym zapałem. OWuTeMy zaliczyła śpiewająco, również na samych Wybitnych, dzięki czemu jeszcze tego samego roku zaczęła studia na kierunku prawno-politycznym i przymierza się do kariery aurora. Szybko wyprowadziła się od babci, od której i tak pozostaje do dzisiaj w pewnej części uzależniona, ponieważ ta, krótko mówiąc, nie chce dać jej spokoju i ciągle podsyła galeony oraz czasem jakieś stare książki. To dzięki niej Blythe poznała zaklęcie Patronusa, które nauczyła się wyczarowywać.



informacje dodatkowe

» Kupiła sobie magiczny aparat i często robi nim zdjęcia.
» Ma kuguchara, który uwielbia wbijać pazury w twarz jej adoratorów. Jest cały biały i kochany. Lubi też inne zwierzęta domowe, ale ponieważ się uczy, kuguchar był najlepszą opcją.
» Uwielbia mugolskie komiksy, filmy oraz książki. Muzykę mugolską też uwielbia, zwłaszcza rockową. Żyła w tym świecie przez wiele lat, więc lepiej się odnajduje w nim niż w magicznym.
» Ma tatuaż na ramieniu, ale skrzętne go chowa podczas każdych zajęć i spotkań z babcią.
» O zaklęciu patronusa pierwszy raz przeczytała w jednej ze starych książek magicznych swojej babci. Uczyła się go pół roku nim przybrał cielesną formę - jeża.
» Kiedyś w Hogwarcie wybrała się do Zakazanego Lasu, bo ktoś jej powiedział, że nawet tam nie wejdzie. Weszła, ale po dwóch minutach uciekła, bo zobaczyła zdziczałego kota (w cieniu był straszny...) Hagrid ją zobaczył i dostała kartę u woźnego.
» Lubi słodkości, w szczególności galaretkę.
» Jej zdolności artystyczne są na poziomie bardzo średnim. Ma poczucie rytmu, ale nie zostałaby muzykiem, nie śpiewa jakoś świetnie, choć lubi, podobnie jak tańczyć, choć potrzebowałaby lekcji. Umie narysować coś co minimalnie przypomina pierwowzór, ale to też nic szczególnego.
» Lubi czystość, ale nie porządek. Zazwyczaj w jej otoczeniu wszystko jest w artystycznym chaosie.
» Ma tatuaż na prawym ramieniu - pawia.




Ostatnio zmieniony przez Blythe Floyd dnia Pią Lip 10, 2015 11:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3619-blythe-lyndey-floyd
Anarhold Tempest



Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Blythe Lynsey Floyd   Wto Cze 16, 2015 9:27 pm


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
 

Blythe Lynsey Floyd

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Archibald Jeremiah Blythe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Bohaterowie :: KRONIKI :: DOROŚLI-