a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Dziedziniec przed wieżą zegarową
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Dziedziniec przed wieżą zegarową

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Nie Wrz 01, 2013 6:27 pm

Nad wejściem do niego znajduje się wieża z zegarem i wahadłem. Na placu znajduje się niewielka fontanna, a wokół poustawiane są ławki. Na zewnątrz, jak i pod krużgankami gromadzą się na przerwach uczniowie. W tym miejscu zbierają się uczniowie przed wypadem do Hogesmeade, gdyż prowadzi stąd krótsza droga do miasteczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Nie Wrz 15, 2013 10:02 pm

Tydzień ciągnął się uczniom niemiłosiernie leniwie. Kto przecież chciałby pożegnać się już z wakacjami. Na szczęście w tym nieprzyjemnym tygodniu po tragicznych wydarzeniach, wyszło słońce. Pogoda zrobiła się prawdziwie wakacyjna i większość uczniów zrezygnowała z jesiennych okryć. Znaleźli się odważni, którzy postanowili pomoczyć nogi w jeziorze. Jednak największą popularnością i tak cieszyły się spacery na świeżym powietrzu.
Jednym z najbardziej ulubionych miejsc był dziedziniec przed wieżą zegarową, gdyż po drugim śniadaniu miejsce to było bardzo osłonecznione. Dziewczyny wystawiały swoje twarze i barwiły się na brązowo.
Wśród nich znalazła się Amelia Mary Fern. Dziwna to była osóbka. Trudno innym nawiązywało się z nią kontakt, a większość Ślizgonów szydziło z niej. Było to nieuzasadnione, gdyż tak jak oni była czystej krwi. Kto jednak ich zrozumie?
Jeden z takich młokosów nieuprzejmie zaczepił dziewczynę. Szturchał ją, wyśmiewał się wraz z kolegami. Takie dziecko, a taki niegrzeczny. Wszyscy zwrócili uwagę na zamieszanie, ale nikt nie odważył się przerwać to głupie przedstawienie, nawet Crus Mortius, który siedział najbliżej i wszystko  wyraźnie słyszał.


Zaczyna Amelia Mary Fern, czyli rzuca kostką.
Liczba oczek parzystych - Chłopak splunął pod nogi dziewczyny, co było dla niej wyjątkowo haniebne. Automatycznie wyciągnęła różdżkę, którą od razu przyłożyła do twarzy ucznia i przyszykowała się, aby go ogłuszyć. Wszyscy przestali oddychać, łącznie ze Ślizgonem. Ktoś musi powstrzymać dziewczynę nim wyrządzi komuś krzywdę i przepędzić zgraję urwisów.
Liczba oczek nieparzystych - Młody Ślizgon popycha Amelię na ziemię i spluwa na nią. Inni otaczają ją i nie pozwalają się jej podnieść. Zebrani starają się ignorować tą sytuację. Może Crus postąpi jak prawdziwy gentlemen i uratuje damę z opresji?

Aby rzucić kostką kliknij w "ODPOWIEDŹ" następnie napisz krótki post i pod przyciskiem "Wyślij" w lewym rogu wybierz rzut kostką. Powodzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Wrz 16, 2013 3:50 pm

Amelia korzystając ze słonecznej pogody wyszła na dziedziniec przed wieżą zegarową i usiadła na niewysokim murku otaczającym plac. Wystawiła twarz do słońca delektując się jego ciepłem. Koło niej przeszedł jakiś Ślizgon, szturchał ją i wyśmiewał się wraz z kolegami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Wrz 16, 2013 3:50 pm

The member 'Amelia Mary Fern' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Wrz 16, 2013 6:58 pm

Gdy ślizgoni otoczyli Amelię i jeden z nich splunął prosto na nią Crus poderwał się na równe nogi. Ten, który splunął stał z boku. Byli młodsi nawet od dziewczyny. Chłopak postanowił załatwić to tak, jak uczniowie domu węża nie lubili. Po mugolsku. Podszedł do dzieciaka i pociągnął go mocno za ucho.
- Nikt nie nauczył cię kultury w stosunku do dam gnojku ?!-krzyknął zmuszając chłopaka do swoistego ukłonu.
Powrót do góry Go down
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Wrz 16, 2013 8:33 pm

Amelia patrzyła zaskoczona na Gryfona. Jak do tej pory nikt nigdy nie wstawił się za nią. Kiedy chłopak "rozmawiał" ze Ślizgonem jego koledzy rozeszli się w popłochu, nie chcąc mieć chyba do czynienia ze starszym od siebie uczniem domu Lwa. Otrząsając się z szoku Amelia wstała, strzepała ze spódnicy niewidzialny kurz i popatrzyła na gryfona.
-Puść go. Nie warto przejmować się Ślizgonami.Powiedziała dobitnie, po czym uśmiechnęła się delikatnie do starszego kolegi. Poczekała aż ten puści obślizgłego węża. Ten puszczony szybko zwiał. -Dziękuje.Powiedziała uśmiechając się szerzej. Spojrzała na zegar i zaczęła zbierać swoje rzeczy.
Muszę iść, zaraz dzwonek.PaUśmiechnęła się jeszcze do chłopaka promiennie i odbiegła w stronę schodów na piętro.
[z/t]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Wrz 16, 2013 8:43 pm

-Nie ma za co!-krzyknął za nią gdy biegła w stronę szkoły.
Wydawała się miła. Obiecał sobie, że zaczepi ją przy najbliższej okazji. Nagle zdał sobie sprawę, że lekcja transmutacji zaraz się zacznie. Nie chciał się znów spóźnić. Pobiegł jak najszybciej w stronę klasy.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Paź 17, 2013 12:03 pm

Benjamin czuł się podle. Od samego początku.
Tyle rozmyślań. Tyle pomysłów, planów i wszystko poszło się pieprzyć, jak stado dzikich, wrednych wiewiórek czy królików, ale no właśnie. W tym tkwił cały problem, że tak naprawdę Gaskartch nawet nie miał pojęcia jak ma się zachować i co powinien zrobić żeby wszystko się jakoś poukładało. Najlepiej by było gdyby po prostu wszystko co miało tutaj miejsce zniknęło. Gdyby Julie nigdy się nie pojawiła byłoby prościej. Nadal mógł mieć maskę wrednego lowelasa, który leci na każdą, a on tak naprawdę nigdy nie leciał na jakąkolwiek dziewczynę w Hogwarcie. W wielu przypadkach nawet okazywało się tak iż to właśnie te  jakże skromne i poukładane uczennice, obierały ścieżkę podrywaczek i stawały się dziewczynami „lekkich obyczajów”. No jak to w ogóle możliwe, żeby dziewczyna pierwsza pakowała się do łóżka chłopakowi? No chyba, że była to miłość, wtedy inaczej można na to patrzeć, ale właśnie.  W większości przypadków była to chęć zaspokojenia własnego ja. Własnego ego. Własnych potrzeb. A panowie? No cóż. Przecież nie są też obojętni na zaloty i podrywy. Jednak nie Ben. Choć mogło wydawać się, że uwielbiał być podrywany i niemal mógł obracać każdą, tooo… No właśnie. Wcale tak nie było. On tego nie lubił i nawet nie chciał traktować dziewczyn przedmiotowo. Dlatego też wszystko skomplikowała Julie. W życiu miał inne priorytety no na przykład… Dostanie się do Ministerstwa, pokazanie, że nie jest tylko durnym, zapatrzonym w siebie kolesiem. Ale właśnie… Blishwick – wszystko – powtarzam, WSZYSTKO skomplikowała.
Benjamin nawet nie spodziewał się, że zakocha się na ostatnim roku nauki. Przecież teraz najważniejsze były egzaminy końcowe, od których zależała przyszłość Gaskartcha. Julie miała jeszcze prawie trzy lata, a on tylko rok. Co było w ogóle niesprawiedliwe. Po za tym jak opuści szkołę – nawet gdyby im wyszło, to będzie miała tego swojego Olivera, a o nim pewnie zapomni. O ile właśnie – nie traktowała go jak zabawki, którą można się pocieszyć, bo książę z bajki okazał się dupkiem.

-KURWA! zaklął siarczyście po mugolsku, po czym zmarszczył brwi. Nawet by wyładować swoją złość kopnął kamień, który tak bardzo go drażnił. Ba, on nie tolerował tego, że cokolwiek stało mu na drodze. A teraz stało niemal wszystko.
Szkoła.
Cheteau.
Nawet Julie, choć o tym nie chciał myśleć. A może źle się stało, że ją pocałował? Sam tym pocałunkiem narobił sobie niemałych nadziei, a przecież dla niej mogło to kompletnie nic nie znaczyć. Do tego jeszcze ta sytuacja, która zagrażała wszystkim mugolakom, i tak naprawdę nikt nie był już bezpieczny. No, prawie. Przecież Ślizgoni byli ponad wszystkim, a on? Życiowy nieudacznik.
Wszystko było nie tak!
Powrót do góry Go down
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Paź 17, 2013 2:43 pm

Wracała wraz z innymi uczniami do zamku po zwycięskim meczu drużyny Ravenclawu. W przeciwieństwie do tłumów nie skała z radości, nie krzyczała, ani nie biegła na imprezę w pokoju wspólnym. Nie lubiła takich tłumów i chciała jak najszybciej odciąć się od towarzystwa, nacieszyć się chwilą samotności. Jednak nie mogła zignorować chłopaka jaki pojawił się na dziedzińcu, przez który szła. Pogoda nie zachęcała do przebywania na dworze, więc od razu weszła pod zadaszenie tworzące krużganki wokół placu.
Szła cicho, ale nie robiła tak specjalnie. Taki już po prostu chodziła. Przesuwała się niczym cień między kolumienkami. W półmroku jakie tworzyły była prawie niezauważalna przez swój czarny mundurek oraz długie włosy, które zasłaniały jasną twarz. Stanęła niedaleko niego. Jedną rękę miała położoną na kolumience, a swoimi bystrymi oczami przyglądała się jego twarzy. Nie mogła nie zauważyć, że nad czymś się zastanawiał. Dopiero, gdy z jego ust wyrwało się przekleństwo, zrozumiała, że miał jakieś kłopoty lub problemy. Nikt normalnie nie wygląda na tak przejętego i zamyślonego...
Nie odezwała się. Czekała, aż ją zauważy. Nie chciała mu przeszkadzać, chociaż tak bardzo chciała odegnać jego złe myśli. Nie wiedziała nad czym rozważa. Właściwie też nie musiała tego wiedzieć. Wystarczył sam fakt, że Julie nie umiała nie pomagać innym. Może wynikało to z tak bardzo rozwiniętej empatii? Miała wrażenie, że czuje emocje Benjamina. Prawie tak, jakby mogła wejść w jego umysł i... czytać.
Nie... To musiało być tylko takie wrażenie. Dlaczego miałby... się tym przejmować... Niedorzeczne! - pomyślała. Może wszystkiemu winne były wrodzone zdolności Blishwicków? Nie raz się nasłuchała tych... jak sądziła głupot. Ale w ostatnich czasach miała wrażenie, że coraz częściej... "odbiera" myśli innych. Czy będzie taka jak jej ciotka? Czy będzie wchodzić w umysły innych i narzucać ludziom swoją wolę? Julie chciała się tylko bronić przed tymi próbami zniewolenia jej, a nie samej używać takiej mocy... Każdy człowiek miewa rozterki, zmartwienia i lęki. Najważniejsze umieć zaufać drugiej osobie i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Julie uśmiechnęła się, a jej oczy błysnęły nieokreślonym blaskiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Paź 17, 2013 5:51 pm

A Benjamin sprawiał wrażenie jakby nie miał pojęcia, że Julie jest obok. Nie chciał nawet wiedzieć czy dziewczyna serio stała, czy po prostu mu się przywidziało. Dodatkowo było to upokarzające, że widziała go w takim stanie. Wszystko zaczynało się pieprzyć.
Drużyna, gdzie nigdy tak naprawdę nie mogli się dogadać, ba… Oni czuli się jak jedna wielka kupa, która nikomu się i tak nie przyda. Gilderoy zamiast kapitana jest ciepłą klucha, która nie umie walczyć. Puchoni nadal są pośmiewiskiem wszystkich, a zwłaszcza tych, którzy… No właśnie. Którzy wygrywają każdy mecz, czyli Ślizgoni i Krukoni. Sam fakt, że Julie była krukonką był absurdalny. Jak mógł się w ogóle chcieć z nią związać, skoro wszyscy z jej domu szydzili z takich ciamajd jak Benek…
Dodatkowo Emma, która zawzięcie chciała go na kapitana, ale po co?! No po co?! Gaskartch i kapitan… Już wystarczająco nie miał życia. Egzaminy, mecze, durny Gilderoy. Wszystko się chrzaniło. WSZYSTKO. A najbardziej jego serce, które nie mogło wybrać normalnej dziewczyny, tylko najmądrzejszą, najładniejszą i w ogóle… Dlaczego życie jest takie pokręcone i zbyt trudne?

-I co… Pewnie Ci wesoło, że jestem taką życiową niedorajdą, tak? Pewnie się cieszysz, że znowu wszyscy staną się pośmiewiskiem szkoły… Bo szanowny B. Gaskartch nie chce być kapitanem… Dobra! Ty też się możesz ponabijać, w końcu dlaczego by nie? Wzruszył ramionami, jednak ten wyrzut był może nieco nie na miejscu, ale tak naprawdę jeśli Julie potrafiła wejść w jego umysł mógł ujrzeć jak wszystko jest upokarzające i jak bardzo przejmuje się wszystkim.
-Dlaczego, powiedz szczerze, dlaczego pozwoliłaś mi się pocałować? Przecież masz Olivera… - Burknął, bo już nie fartownie zdążył się dowiedzieć kiedy i kto tak naprawdę ją być może zranił. Nawet zdążył się zorientować, że szanowny pan krukon chciał zasadzić mu pięścią w nos, chociaż na to z pewnością się nie zdobędzie, bo i po co? Wyszłaby wtedy afera, wszyscy straciliby punkty. W sensie puchoni i krukoni, no bo on już by o to zadbał, tylko właśnie. Toczyć z kimś wojny, skoro jest z tego samego domu co Julie? Totalny bezsens.
Powrót do góry Go down
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Paź 17, 2013 6:52 pm

Delikatny uśmiech zniknął z jej twarzyczki. Nagle zamiast sympatię poczuła zawód. Chciała odejść w momencie, gdy usłyszała ton głosu. Zamiast tego wezbrała w niej złość. Może i ona sama była w wielu rzeczach nieudolna. Często się potykała, wywracała rzeczy, bo nie miała dobrej koordynacji ruchowej. Za to świetnie wspinała się po drzewach i dachach jako mały brzdąc. Teraz spoważniała i zamiast przygód szukała książek w bibliotece. Julie nigdy nie tęskniła za przeszłością. Nie licząc ojca. Jednak lubiła siebie taką prostą, spokojną, wiecznie stojącą w cieniu ciekawych wydarzeń. Teraz nagle została rzucona na głęboką wodę. Nim zdążyła jakoś zareagować dwóch chłopaków była nią zainteresowanych. Nią. Kiedy w ogóle nie rzucała się w oczy, nie przebywała w towarzystwie, a czasami była całkiem ignorowana (a dokładnie traktowana jak powietrze). Gdzieś tam w głębi schlebiało jej to, ale zaczynała tęsknić za byciem szarą myszą. (A propo myszek, zapomniała dzisiaj nakarmić Klemensa!)
- Nie wi-wiem o-o... czym mó-wisz - powiedziała cicho i oczami wbitymi w ziemię. Kiedy jednak skończył ją oskarżać rzekła ze złością: - Takim gadaniem dopiero wydajesz się być żałosny! I nie jesteś wcale żadną niedorajdą...
W tym samym czasie myszka w jej kieszeni zaczęła wić się i bardziej upominać o jedzenie, więc wyciągnęła ją z kieszeni. Następnie kucnęła i dała Klemensowi kawałek jabłka i trochę nasionek.
- Nie mam żadnego Olivera - odburknęła. Była urażona, a co więcej nie potrafiła tupnąć nogą i odejść obrażona. - I nie wiem dlaczego...
Po pierwszej rozmowie było trudno powiedzieć, że ktoś się komuś podoba. Zamiast tego wygodniej było unikać tego tematu. Ale Benjamin bardzo chciał sprowokować Julie do wybuchu złości. Szkoda tylko, że ona nie umie okazywać gniewu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Paź 17, 2013 9:02 pm

Nie chciał zranić dziewczyny, ale wszystko mówiło samo przez się. Przecież Benjamin był totalnym nieudacznikiem, sam fakt, że nie mógł podporządkować się Emmie, bo ta chciała wywalić Gildusia z drużyny był dobijający. Taka szansa przed nim stała, a on to marnował.
Podobnie jak kwestia z Julie.
Cudowna, śliczna dziewczyna, a on…. No właśnie. Zignorował wszystko, w tej chwili w ogóle nie obchodziło go kompletnie nic, zwłaszcza że tak bardzo bolało go to, że był jeszcze ktoś. Benek przegrywał na starcie z Oliverem. Wystarczyło spojrzeć na jego życiorys w Hogwarcie i to jakie dziewczyny miało podejście do niego. Julie miała takie samo podejście.

-Julie… To nie jest tak, że chcę Cię zranić. Sam się tego boję, rozumiesz…? Podniósł się wreszcie i podszedł do dziewczyny, chwytając ją delikatnie za ramiona. Chciał ją zmusić by spojrzała mu w oczy. Może wypadałoby by z nią szczerym ? Ale no właśnie, obawiał się tej szczerości, bo było to absurdalne.
-Jestem żałosny, wiem o tym. Ojciec mnie w tym nie raz utwierdził, a teraz wystarczy spojrzeć w jakim domu się znalazłem. Nic nam nie wychodzi, kompletnie… Dodatkowo zasrane egzaminy i myśl, że Oliver nadal coś do Ciebie czuje. Dlaczego mi nie powiedziałaś, że jest jeszcze ktoś?Tak, Benek był wściekły, właśnie o to, że o tym dziewczyna nie raczyła mu powiedzieć. Owszem, wspominała, że ktoś ją skrzywdził, ale skoro Cheteau myślał, ze może ją odzyskać, to przecież ona też na pewno o tym wiedziała. Nie mogło być, że nie wie o tym iż jest ktoś kto chce mieć właśnie ją.
-Julie, powiedz… Mam zniknąć?Wbił w nią oczy, ba nie mógł się powstrzymać przed tym by ją pocałować, ale walczył ze sobą. Cały czas walczył. Wsunął jej nawet palec wskazujący pod podbródek by podnieść jej głowę do góry i potem… No właśnie. Nie zrobił nic. Po prostu czekał.
Powrót do góry Go down
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Paź 17, 2013 9:22 pm

Miała ochotę go spoliczkować, nakrzyczeć jakim jest głupkiem. Zamiast tego gładziła rękoma swoje zwierzątko oraz szybko oddychała pod wpływem emocji. Zaczynała się jeszcze bardziej gubić w tym wszystkim. Nie sądziła, że głupie wyjście z Oliverem na spotkanie klubu Ślimaka tak skomplikuje jej życie. Wówczas nie miała pojęcia o istnieniu Bena, a także nie zdawała sobie sprawy jak bardzo Oliver jest nią zainteresowany. Nie nazwałaby tego miłością, o nie. Była na to zbyt dojrzała, aby sądzić, że jego flirt to coś poważnego. Dlatego też była zniesmaczona i wstrząśnięta jego pocałunkiem. Oczywiście jak dla każdej dziewczyny pierwszy pocałunek był czymś wyjątkowym, ale jakoś nie roztrząsała tego zbyt często. Było i minęło...
- To co się stało, się nie odstanie - powiedziała spokojnie. Czuła, że może rozpłakać się w każdej chwili. Z tego powodu nie podniosła wzroku na chłopaka. - W pewnym sensie... Chcę powiedzieć, że... Nie umiem tego nazwać... Jeśli powiedziało się A, to trzeba też powiedzieć B... A pocałunki są formą obietnicy, z której nie można się wycofać - rzekła powoli i niepewnie.
- Co Oliver mógłby czuć do mnie? Od tamtej chwili nawet nie próbował ze mną rozmawiać. Był nachalny i bezczelny, więc dlaczego miałby być dla mnie kimś ważnym? - mówiła bardzo oburzona słowami Benjamina. Miała mu za złe, że ją oskarża o niedomówienia. Nie sądziła jednak, że to takie ważne dla niego. Nagle z uprzejmego rycerza zaczął robić się z niego pesymista. Julie powoli traciła cierpliwość.
- Więc twój ojciec nagadał ci bzdur! Nie patrz na siebie pod kątem całego domu. Hufflepuff miał kiedyś naprawdę dobrą reputację, to ludzie ją zniszczyli. Fakt, że w nim nie jesteś nie skazuje cię na porażkę. Wystarczy trochę wiary w siebie i ambicji... - powiedziała szybko, bardzo wzburzona. Schowała pupila do kieszeni i wstała. Zrobiła kilka kroków w stronę wejścia do zamku. A następnie się odwróciła. - I OCZYWIŚCIE, ŻE NIE CHCĘ ABYŚ ZNIKNĄŁ! Tylko głupcy się nie boją, ale to mądrzejsi stają naprzeciwko przeszkodom!
Miała ochotę odejść. Już zrobiła krok, aby odejść w stronę zamku, ale nie miała serca go teraz zostawiać. Odwróciła się i oparła o kamienną balustradę krużganek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Paź 17, 2013 10:06 pm

Julie, Julie… Julie.
Chciał, naprawdę niczego więcej nie chciał jak ujrzeć uśmiech tej dziewczyny, serio. Przecież o nic więcej nie chodziło. Była taka śliczna gdy się uśmiechała. Taka rozkoszna i urocza. Chciał po prostu być blisko, a nie trzymać się na odległość.
Jednak gdy wspomniała o Cheteau nawet nie mógł powstrzymać złości. Lekko ścisnął ramiona dziewczyny, ale szybko poluźnił ów uścisk. Mogłoby to źle wyglądać i Julie mogła źle to odebrać, ale chodziło po prostu o to, że nie mógł zrozumieć jak jakiś szkolny debil, mógł tak zmarnować dziewczynie pocałunek. Zresztą właśnie – z pewnością pierwszy. A Ben, nie chciał się spieszyć – z niczym. Nawet z głupim przytuleniem, a po ryju jak by dostał to zrobiłoby mu się na pewno lepiej.

-Julie… Nie będę chrzanił jak co poniektórzy, że jestem inny. Nie warto. Ty i tak wiem, że w głowie masz obraz osoby, która jest lowelasem i zadufanym w sobie dupkiem, ale co mam zrobić by udowodnić iż tak nie jest? Nigdy nie skrzywdziłem żadnej dziewczyny, z jednej prostej przyczyny. Szanuje kobiety, zwłaszcza te wyjątkowe. Mruknął jej do ucha, zanim ta zdążyła odejść, w końcu nie chciał jej zatrzymywać, bo było to za bardzo niestosowne i nachalne. Musiała sama zdecydować kiedy chce czuć oddech Benjamina, kiedy chce czuć jego usta, kiedy chce czuć jego ciało. A kiedy chce mieć świadomość, że po prostu jest. W końcu to od niej zależało jak ich relacja będzie szła do przodu. Nie miał zamiaru naciskać, bo było to zbędne, aż za bardzo.
-Nawet nigdy dziewczyny nie miałem, choć na pewno w to nie wierzysz… - Puścił do niej oczko, po czym sam oparł się o jedną z kolumn. Nie odrywał od czarnowłosej spojrzenia. Za bardzo go hipnotyzowała tą delikatnością i niewinnością. Była taka inna.
-Więc nie zniknę, ale obiecaj, że we mnie nie zwątpisz… Pod żadnym pozorem. Obiecaj, że po prostu będziesz… - I właśnie, idąc tym tokiem myślenia, powinna go pocałować, ale to już takie ciche marzenia Benjamina. Zresztą o takich rzeczach można marzyć, ale czy ów marzenia doczekają się realizacji?
Powrót do góry Go down
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pią Paź 18, 2013 12:33 pm

Nie mogła zrobić nic innego jak wywrócić oczami. Najpierw się wścieka bez powodu, potem mówi o uczuciach. Nie chce się spieszyć, ale nie może cofnąć czasu... Wiedziała już, że trudno będzie jej się z nim dogadać. Wyjątkowo trudno... Julie nie umiała mówić o uczuciach, bo nigdy nie było takiej potrzeby. Także nie potrafiła otworzyć się na niezbyt dobrze poznaną osobę. Automatycznie stawiało ją to w złym świetle. Nigdy nie chciała wyjść na nieczułą i chłodną. Nawet nie zdawała sobie sprawy, iż jej zachowanie o tym może świadczyć. Była typem osoby, która bardziej skupiała się na otoczeniu, ludziach wkoło, zamiast na samej sobie. Żałowała czasem tego, ale nigdy nie chciała cofnąć czasu.
- Nie powiedziałam, że nie wierzę lub wątpię w ciebie - rzekła. Liczyła na to, że jej zaufanie nigdy nie zostanie wystawione na próbę. Pierwszy raz otwierała się tak na osobę poza swoją matką. Nie zniosłaby zawodu...
- Dobrze - powiedziała spokojnie. Jej twarz złagodniała. Wyciągnęła z kieszeni niespokojną myszkę i pozwoliła jej wejść na swój bark. - Tylko daj mi czas. Muszę się przyzwyczaić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Paź 21, 2013 1:02 pm

Benjamin spojrzał na Julie, przecież nie miał zamiaru się nigdzie spieszyć, zwłaszcza, że Ona potrzebowała przestrzeni, a on musiał skupić się teraz maksymalnie na nauce i meczach. W końcu to on kończył siódmą klasę, a nie czarnulka. Musiała jednak mieć pewność, ze Benjamin tak szybko jej nie odpuści.
Po za tym niebawem bal, oboje powinni się jakoś przygotować. Stroje już chyba mieli kupione, a co za tym szło… Zobaczą się dopiero na przyjęciu, na które czekali niemal wszyscy od miesięca.

-Julie, do zobaczenia na balu i nie bój się… - Uśmiechnął się do dziewczyny, przybliżając się nieco. Dłoń ułożył na jej szyi, a sam ucałował ją w czubek głowy.
-Nie zależy mi na pośpiechu. Jeśli będziesz chciała mnóstwo czasu, to tyle go dostaniesz. Ja pierwszy krok wykonałem, teraz czekam na Ciebie.Znów ten uśmiech i szczerzenie białych ząbków, nie musiała długo czekać aż w końcu zniknął. Ale nie na zawsze, tylko na jakiś czas.
Niech Blishwick trochę potęskni, co na pewno będzie opłacalne. On tęsknił już teraz, ale wiedział, ze nie może się zbytnio rozpraszać. A Bal? Bal będzie niezapomniany i dla niej i dla niego.


/zt.
Powrót do góry Go down
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Paź 21, 2013 3:40 pm

Nie ruszyła się. Pozwoliła mu pocałować ją w głowę. Ten czuły gesty wskazywał, że w zupełności się z nią zgadzał, a także trochę się uspokoił. Nie chciała, aby przez incydent na spotkaniu klubu ślimaka tak się zamartwiał. Zresztą wówczas niezbyt zdawała sobie sprawę z jego istnienia. Jak długo jej się przyglądał? Dlaczego właśnie teraz odważył się jej wszystko powiedzieć?
Kiedy zdejmował dłoń z jej szyi pochwyciła ją czule i nie puszczała dopóki się nie oddalił. Podobał jej się ten dotyk. Tak obcy, a mimo wszystko czuła, że nie można bez niego żyć. Stała w miejscu i obserwowała chłopaka, dopóki nie zniknął w zamku. Oparła się wówczas o kolumnę i przyłożyła swoje dłonie do twarzy. Trudno było jej sobie poradzić z tym wszystkim...
Nagle zegar wybił godzinę 15. Drgnęła nerwowo i truchtem pobiegła do zamku. Niedługo miał rozpocząć się bal, a ona w ogóle nie była przygotowana.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pią Paź 25, 2013 10:09 pm

Zaprowadził Rebecę na dziedziniec. Jakoś nie chciało mu się wspinać po schodach, a czuł, ze wyjście na błonia nie jest tez zbytnio dobrym pomysłem. Wskazał jej jedna z ustawionych wokół fontanny ławek. Na dziedzińcu było bardzo przyjemnie i cicho, mimo bliskości zegara. Jasny księżyc oświetlał cały plac swoją jasną poświatą. Noc była na prawdę piękna.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Rebeca Quest

avatar

Liczba postów : 347

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Paź 26, 2013 7:47 am

Noc była cicha i pięknie oświetlona przez księżyc i gwiazdy. Cudowne niebo jedynie beszcześcił jakiś znak niewiadomego dla niej pochodzenia oraz znaczenia, ale niezamierzała się tym przejmować. Zignorowała sugestię chłopaka wskazującego jedną z ławek i poprowadziła go do fontanny. Usiadła wygodnie na kamieniu tam, gdzie nie dosięgała woda zaczarowana magią tej nocy i chwili. - Pięknie tutaj.- Powiedziała coś oczywistego, przerywając ciszę, która zapadła między nimi niewiadomo kiedy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rebeca Quest

[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Nie Paź 27, 2013 3:03 pm

Uśmiechnął się, gdy dziewczyna zdecydowała się usiąść na kamiennym murku otaczającym fontannę. Usiadł koło niej. Zapadła między nimi dziwne cisza, pasująca do spokojnego wieczora, którą przerwała dziewczyna.
- Tak..pięknie- powiedział twarzą zwróconą ku niebu, ale kątem oka obserwował dziewczynę. Niezmiernie cieszył się z jej towarzystwa.-Szkoda, że nie można częściej wychodzić po zmierzchu-dodał.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Rebeca Quest

avatar

Liczba postów : 347

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Nie Paź 27, 2013 4:14 pm

Zachipnotyzowana widokiem księżyca wpatrywała się w niego kilka chwil, otrzeźwił ją dopiero głos chłopaka.- Gdybyśmy mogli częściej wychodzić o tej porze siedziałabym tu teraz z grypą i siniakami pod oczami na połowę twarzy.- Powiedziała ironicznie. Lubiła oglądać niebo nocą, gdyby mogła napewno spędzałaby na zewnątrz całe noce przez co chodziłaby cały czas chora i niewyspana.- Wyglądałabym wtedy okropnie, nawet ty byś mnie wtedy nie poznał.- Stwierdziła cicho chichocząc.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rebeca Quest

[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Paź 28, 2013 4:26 pm

-Heh... wątpię, żebyś mogła wyglądać aż tak okropnie, żebym cię nie poznał.- powiedział ze śmiechem. - Ale racja. Jakieś zasady muszą być, inaczej wszyscy miłośnicy nocy zasypiali by na lekcjach- puścił dziewczynie oko.- Robi się chłodno- zauważył.- Nie jest ci zimno?- spytał troskliwie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Rebeca Quest

avatar

Liczba postów : 347

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Paź 28, 2013 4:44 pm

Nie odczuwała zimna dopóki się nie skupiła, dotknęła swojego nosa, który był zimny i na pewno czerwony. Końce palców też zaczynały kostnieć.- Może tak troszeczkę jest zimno, ale jeszcze daję radę.- Nie chciała tak szybko kończyć ich spotkania przez głupi fakt, że marznie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rebeca Quest

[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Wto Paź 29, 2013 8:41 pm

Już chwilę wcześniej zauważył, ze nos dziewczyny lekko się zaczerwienił, dlatego spytał czy nie jest jej zimno. Słysząc potwierdzenie swoich przypuszczeń, czym prędzej zdjął swój płaszcz i zamaszystym ruchem narzucił go na ramiona dziewczyny. Dokładnie otulił towarzyszkę materiałem i uśmiechnął się do niej szeroko.
- Nie mogę pozwolić byś sie przeze mnie przeziębiła- wytłumaczył.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Rebeca Quest

avatar

Liczba postów : 347

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Wto Paź 29, 2013 9:46 pm

-Dziękuję, ale teraz to ty zmarzniesz. - Powiedziała mimowolnie bardziej się otulając płaszczem.- Przeziębisz się i co wtedy? Niestety nie mam wstępu do twojego dormirorium, nie będę mogła cię wtedy odwiedzać.- Wątpiła aby trzymali kogokolwiek w skrzydle szpitalnym z przeziębieniem.- Chyba, że mnie przemycisz kiedy wszyscy będą już spali.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rebeca Quest

[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   

Powrót do góry Go down
 

Dziedziniec przed wieżą zegarową

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Dziedziniec
» Obrona Przed Czarną Magią
» Wieża Wiatrów
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Szczyt Wieży

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Błonia-