a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Dziedziniec przed wieżą zegarową - Page 5
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Dziedziniec przed wieżą zegarową

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 7:16 pm

Nic takiego, ta jasne, Monia już znała to "nic takiego" , w wykonaniu Ryu. Prychnela tylko i już miała sama rozpiac chłopakowi koszule, ale ten na jego szczęście sam się tym zajął. Aż westchnęła, kiedy zobaczyła jego ramię. Przygryzła wargę i dotknęła blizny, aż ja zabolało. Auc.
Nic takiego, ta, jasne.
Monica dała mu się objąć, chociaż myślami dalej była przy jego ranie. Otoczyła go w pasie ramionami i położyła mu głowę na torsie. Uśmiechnęła się delikatnie.
- Opowiedz moi co się było -poprosiła, zagarniajac za ucho kosmyk włosów, pachnących jasminem. Pieronsko bała się o tego chłopaka, q najgorsze było to... Że ona sama stanowiła dla niego największe zagrożenie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 7:23 pm

No tak domyślał się, że dziewczyna się zapyta o to jak to się stało.
-W sumie....to nie wiele pamiętam. Zamroczyło mnie wtedy na chwilę. Kojarzę jakiś wybuch, ale już nie pamiętam dokładnie co wybuchło- No tak świadomość tego co się stało odzyskiwał już tam w zaułku.
-A potem w sumie oberwałem zaklęciem i już straciłem przytomność na trochę dłużej.- Nie był do końca pewny czy powinien był jej opowiadać o tym wszystkim, ale gorzej by było jak by przemilczał ten fakt.
- W sumie misja wydawała się być prosta, jednak Sama-wiesz- kto umie zadbać o to aby nie było tak łatwo- On naprawdę nie spodziewał się w tedy takiego obrotu spraw. Mogli tylko improwizować albo wymyślać plany na bieżąco. Bo wcześniejszy plan oczywiście już na wstępie musiał się spalić.
-Naprawdę nie musisz się martwić. Byłem tam z aurorem więc nie było tak źle- Chociaż to wcale go nie zabezpieczyło od oberwania.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 7:36 pm

Kiedy tak tego słuchała, aż jej się kręciło w głowie. Miała straszne wyrzuty sumienia, że nie była wtedy z Ryu. Przytulila go mocniej i powiedziała tylko:
- Następne razy idzie z toi. -Uniosła głowę, by móc spojrzeć mu w oczy. Patrzyła na niego stanowczo, wzrokiem nie znoszacym sprzeciwu. W tym temacie nie było dyskusji. Przejdzie tylko te testy, a potem będzie pomagać Gryfonowi. Nie mogła znieść myśli, że Ryu leżał nieprzytomny w jakimś zaułku, kiedy ona swobodnie biegała sobie po lesie. No dobra, może nie spokojnie. Co prawda była wtedy zmieniona w marna imitacje przerosnietego dobermana i na pewno zzarla jakąś wiewiorke.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 8:05 pm

-Ehhhh...a ty nadal upierasz się przy swoim- Powiedział i przymknął delikatnie oczy.
-Sądziłem, że jak dam ci trochę czasu to przemyślisz to i zrezygnujesz z tego pomysłu- No w sumie czego on się spodziewał. Znał Moni i wiedział, że w sumie w tej chwili nie ma z nią szans na wynegocjowanie czego kolwiek. Z resztą teraz się kłócić to nawet trochę nie wypada.
-Zobaczymy.....- Zawsze tak mówił kiedy o czymś wiedział, ale nie chciał powiedzieć. Wszyscy ww zakonie trąbią ostatnio o tym przechwytywaniu więźniów przez śmierciożerców i podobno wtedy ten auror miał zebrać kilka ludzi z zakonu. I w sumie sam Ryu nie był do końca pewny dlaczego odnosił niejasne wrażenie, że w grupie tych kilku osób pojawi się i on.
-Będzie co ma być. Jak na razie nie mamy czym się martwić- Chciał w sumie już uciec od tego tematu, bo nie mógł znieść myśli, że Moni mogło coś się stać i to przez niego.
-Gdybym wiedział, że będę z tobą i, że moje członkostwo w zakonie może być powodem twojego zagrożenia.....zastanowił bym się nad tym kilka razy- Cóż w sumie u niego wtedy to był taki impuls. Chciał się w końcu przydać do czegoś konkretnego. Nie chciał być problemem....bo tak czuł.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pią Kwi 11, 2014 11:35 am

A tak, a ona się upierała i miała zamiar pozostać przy swoim zdaniu. Nie da się jej przekonać, nie w tej sprawie. Nie w sprawie życia Ryu.
- Moi już to dawno myślała i zdanie nie zmieniam -oparła stanowczo i spojrzała na chłopaka z determinacją.
Przewróciła oczami na jego słowa. Znowu go objęła i uśmiechnęła się delikatnie. Co też on za głupoty opowiadał, to aż ja bawiło. Myślał, że to on jest dla niej zagrożeniem? Przecież było zupełnie na odwrót!
- Nie mów głupie, to jest w odwrót! -fuknela na niego.- To moi jest źle dla ciebie. I wiem, że nie powinno my być, ale...westchnęła-Egoistek ze moi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pią Kwi 11, 2014 11:50 am

Ryu westchnął cicho.
-No tak....nie będę próbował ciebie przekonać, że nie jesteś zagrożeniem bo to i tak nic nie da- Wiedział, że jak ona sobie coś wmówi to po prostu nie ma sensu nawet próbować bo od razu można odnieść porażkę.
-Ale ty mnie też nie przekonasz. Wiem swoje i tego się trzymajmy- On też był uparty.....i to nawet bardzo uparty.
-Wiesz czasami dobrze jest być egoistą. Chwilami człowiek na tym wychodzi lepiej niż by miał myśleć cały czas o innych.- Ryu osobiście nigdy nie był egoistą.....nigdy nie myślał o sobie, po prostu nie umiał. Każde jego działanie było przeznaczone dla kogoś. Sam nigdy z niczego nie wyciągnął żadnych korzyści czy to materialnych czy też nie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Kwi 12, 2014 1:31 pm

Jezu, czemu on zawsze myślał, że wie lepiej. Monica jednak stwierdziła, że nie ma zamiaru się kłócić, przecież nie o to chodziło. Tak długo (dwa dni, ale nieważne) się nie widzieli i Monia tak za Ryu tęskniła, że w sumie mogła teraz ustąpić. Nie powiedziała nic na te słowa, a na kolejne uśmiechnęła się tylko.
- A quoi, toi pewne dużo o tym wie, non? -zażartowała, starając się rozluźnić atmosferę. Pocałowała chłopaka delikatnie i znowu się uśmiechnęła. Nie miała teraz siły dyskutować z nim na jakiekolwiek poważne tematy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Kwi 12, 2014 7:31 pm

-O byciu egoistą....?- Mruknął cicho i odchylił się trochę do tyłu.
- Nie sądziłem, że myślisz, że jestem egoistą...ale cóż widocznie tak jest- Powiedział cicho i położył się na jej kolanach. W sumie jak by tak naprawdę nad tym się głębiej zastanowić to może i nim był.
-Ale gdybym tak się nie zachowywał najpewniej nie doszedł bym do tego miejsca i nigdy bym nie mógł się z tobą związać....więc w sumie to wyszło tylko na dobre- Uśmiechnął się delikatnie a po chwilce przymknął delikatnie oczy po zwalając aby delikatny w miarę ciepły wiosenny wiaterek zaczął delikatnie owiewać jego twarz. Fakt włosy zaczęły mu też wchodzić w oczy, ale w sumie w tej chwili jakoś kompletnie się tym nie przejmował.
-Ale w stosunku do ciebie....nigdy nie będę egoistą. Ty jesteś na pierwszym miejscu, zawsze i wszędzie- Jeżeli chodzi o osoby z którymi był blisko, albo je kochał po prostu wtedy on przestawał się liczyć. Byli tylko jego bliscy i tyle.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Kwi 14, 2014 1:39 pm

Monica westchnęła i zaczęła głaskać Ryu po włosach. Uśmiechnęła się delikatnie, patrząc na chłopaka z zamysleniem.
- Moi żartuje, nie jesteś egoistem. Jakoś dzisiaj straszny poważnie jesteś -powiedziała pochylając się i dając mu czulego całusa w czoło. Naprawdę był dzisiaj strasznie spiety.- I wie, że mon zawsze też jest na pierwsze miejsce -dodała cicho, dając mu pstryczka w nos. Niech się rozluźni, przecież teraz mogło być już tylko lepiej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Kwi 14, 2014 4:37 pm

-Ja.....- W sumie gdyby tak nad tym się zastanowić do doskonale wiedział dlaczego. Wczoraj trochę sobie popił z kuzyneczką i dzisiaj głowa go bolała i ogólne jego ogólne samopoczucie nie było najlepsze, ale przecież nie przyzna się do tego.
-Eeeee....zdaje ci się- Jak miał niby żartować albo nadawać się do czego kolwiek innego jeżeli nawet najmniejszy ruch sprawiał mu ból....a głośniejszy dźwięk sprawiał wrażenie piły łańcuchowej która wręcz piłowała mu mózg na dwie części. Nic fajnego. No i jego odcień skóry też trochę się zmienił. Był po prostu blady. A sińce pod oczami świadczyły o tym, że po prostu nie wyspał się. No i ta jego nieszczęsna chrypa w głosie która była znacznie większa niż normalnie. Dlaczego on zawsze musiał dać się na mówić na coś takiego. Chociaż w tym wypadku sam zaczął rozmowę na ten temat....a potem to już jakoś tak poszło.
Po chwilce poczuł jak tak prztyka go w nos. Zacisnął delikatnie oczy i chwycił jej rękę tak, że w sumie spoczywała cała na jego nosku.
-Błagam cię....dzisiaj naprawdę nie czuję się najlepiej- Mruknął i opuścił rękę która opadła na jego brzunio. No nic dziwnego, że nie czuł się dobrze. Po takiej ilości alkoholu nikt by nie czuł się dobrze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Kwi 14, 2014 7:31 pm

Stwierdzam kaca -tyle mniej więcej pomyślała Monica, patrząc na Ryu i słysząc jego słowa. Jejku, czy on naprawdę nie mógł odpuścić choć na chwilę? Misje, melanże, jakby mu było mało. Ona sama była raczej abstynentką i zupełnie nie rozumiała tego alkoholowego fenomenu. Co jest takiego tajnego w uchlaniu się w trzy dupy i umieraniu przez cały następny dzień?
- Kac? -spytała i ze śmiechem pacnęła go w czoło. Niech teraz cierpi, o.- Hangover tueur n'a pas de cœur -powiedziała ze śmiechem i znowu go pacnęła. Ot, taka kara.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Kwi 14, 2014 7:36 pm

-No....- I w sumie nie udało mu się dokończyć bo poczuł jej rękę na swojej głowie i wcale nie zrobiła tego tak delikatnie. W uszach mu zadzwoniło, a on za bardzo się przekręcił tak, że wylądował po prostu na ziemi. Walnął plecami o twardą posadzkę wzbijając przy tym tumany kurzu. Odkaszlnął cicho...oczy miał nadal zamknięte.
-Dzięki.....naprawdę tego potrzebowałem- Cóż nikt nie przewidział takiego obrotu spraw. A teraz będzie sobie leżał tak na ziemi a co...niech go podnosi. Chyba, że się oleje i go zostawi tak umierającego.
-Po za tym to była wyjątkowa sytuacja. Pierwszy raz dogadałem się z kuzynką. Też byś się napiła z tej okazji- Nie był jakimś tam alkoholikiem, ale zdarzało się, że film mu się urwał. A drugi dzień był czymś strasznym.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Wto Kwi 15, 2014 2:13 pm

Oops... Monica nie mogła powstrzymać śmiechu, kiedy tak zleciał na posadzkę. Czasem to była z niego prawdziwa pierdoła, no naprawdę! Przecież wcale nie zrobiła tego mocno!
Monia wdziecznie położyła się obok niego i objęła go ramionami. Nie będzie go podnosić, o. Poleżą sobie razem, i tyle.
- Oh, oui, moi bien wie, co dla ciebie bien -powiedziała ze śmiechem i pocałowała go w policzek.- Czekaj, z ta kuzynka? -spytała z konsternacją.- Z tego co moi widziała, mieliście bien kontakt! -W jej głosie słychać było ironię, kiedy przypominala sobie tamtą sytuację. No nie wyglądali wtedy na bardzo pokloconych.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Wto Kwi 15, 2014 2:19 pm

Ryu przekręcił się na bok i objął ją delikatnie.
-Bo nie chcieliśmy się kłócić przy tobie- Może i na pierwszy rzut oka nie wyglądali na jakiś tam wielkich wrogów, ale ich relacje były naprawdę dziwne.
-Wiesz byś musiała spędzić trochę czasu z nami aby to zrozumieć. Chociaż w sumie ja sam nie wiem dlaczego mamy takie relacje a nie inne. Widzisz nasze rodziny nie należą do tych łatwych. Kochają mówić innym co mają robić i mieć władzę nad dziećmi. I może dlatego sie od siebie jakoś izolujemy bo nie chcemy wchodzić z butami w swoje życie.- Przełożył swoją rękę przez jej biodro i przystawił swoją głowę do jej.
-Naprawdę to wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane. Może kiedyś ci to wyjaśnię- Wiedział jak Lia reagowała kiedy on opowiadał o jej rodzinie. Sam nie lubił mówić o swojej więc nie ma co się dziwić, że ją rozumiał i szanował jej decyzję. Po chwilce wstał ze swojego miejsca i otrzepał sobie spodnie na tyłku.
-No nic....mam coś do załatwienia zobaczymy się potem- Mruknął i pomógł jej wstać a potem wsadził sobie ręce do kieszeni i poszedł gdzieś w tylko sobie znanym kierunku.

z/t
Powrót do góry Go down
Amelia Mary Fern



Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pią Maj 02, 2014 10:34 pm

Humor powoli jej się poprawiał. Zaczynała wracać do życia. Choć wciąż większość nocy przesiadywała na którejś z wież lub leząc w łóżku i patrząc w sufit, zdarzały się noce, gdy zasypiała i przesypiała nawet kilka godzin. Rzadko bo rzadko, ale jednak. koszmary, a raczej wspomnienia przestawały ja męczyć. Wracała. Powoli, ale wracała do świata żywych. Teraz spacerowała sobie spokojnie po szkole korzystając z chwili wolnego. Myśli ja dręczyły i potrzebowała je poukładać. Po ostatniej rozmowie z Dainą było jej lżej. Ale wciąż miała dużo do przemyślenia.
Ze swoi spacerem dotarła aż na dziedziniec przed wieżą zegarową, gdzie usiadła na jednaj z oświetlonych słońcem ławek i wystawiła twarz na działanie promieni. Po krótkiej chwili, ogarnięta błogim uczuciem ciepła położyła się na ławce i zaczęła przysypiać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Nie Maj 04, 2014 10:07 pm

Nie miałem serca budzić jej z półsnu. Tym bardziej, że wyglądała na odprężoną, spokojną. Nie tak, jak podczas naszego pierwszego spotkania. Zastanawiałem się, czy odejść, w końcu jej przeszkadzałem. Ostatecznie jednak przysiadłem na trawie, tuż obok ławki. Głupio mi było, że tak szybko wtedy zniknąłem. A musiałem przyznać, że chciałem bardziej poznać brunetkę. Wyciągnąłem podręcznik i zacząłem go studiować, cierpliwie oczekując, aż Amelia się zdrzemnie.
Powrót do góry Go down
Amelia Mary Fern



Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Maj 05, 2014 9:31 pm

Znajdowała się w stanie dziwnego zawieszenia pomiędzy jawą a snem. Można nazwać to pół snem, lub snem na jawie, jak kto woli. Leżała na ławce delektując się promieniami słońca i lekkim wiatrem, który bawił się kosmykami jej włosów, a jednocześnie doskonale słyszała co dzieje się na około niej. Kroki uczniów i nauczycieli przemierzających korytarze wokół dziedzińca a także sam dziedziniec, gwar rozmów, śpiew ptaków i szum wiatru poruszającego gałęziami drzew. Cieszyła się chwilą spokoju i tym, ze nikt nie chce jej w tym przeszkadzać. Jednak ten błogi spokój nie trwał długo. Przerwało go przeczucie, które sprawiło, ze stała się czujna i zaczęła uważniej nasłuchiwać. Co było tym przeczuciem? Najzwyczajniej w świecie Amelia poczuła, ze ktoś ją obserwuje. A to ją zaniepokoiło. Ostatnimi czasy nauczyła, się że każdy może stanowić zagrożenie i tak naprawdę niemal nikomu nie może ufać. Jej naturalny zmysł obserwacji rozwinął się i teraz wyszukiwała podświadomie niebezpieczeństwa w każdym dźwięku. To co dawniej zignorowałaby, teraz uważnie analizowała. Na przykład odgłosy kroków. Nic w nich dziwnego, prawda? Znajdowała się w miejscu publicznym, tu ciągle ktoś chodził. Lecz czyjeś kroki wyraźnie zaczęły się do niej zbliżać. To sprawiło, ze choć pozornie wciąż spała, w rzeczywistości zaczęła nasłuchiwać.
Po dłuższej chwili zaczęła ją łapać frustracja. Wyraźnie słyszała, ze ktoś się zbliża, a tu naglę cisza. Nikt nie przerwał jej drzemki, ale za to czuła, że nie jest już sama.
Ostrożnie odwróciła twarz w stronę dziedzińca i otworzyła powoli oczy. Tuż obok ławki ktoś siedział. Amelia nie była w stanie w pierwszej chwili zidentyfikować postaci, poza tym, że był to chłopak. Zamrugała szybko oczami odpędzając ostatecznie sen i uniosła się nieco i dopiero z tej perspektywy rozpoznała chłopaka. Uśmiechnęła się lekko i chwile trwała w tej pozycji obserwując swojego towarzysza. Zaciekawiona wychyliła się nieco by zobaczyć, co ten czyta i przez ten ruch właśnie ujawniła, ze już nie śpi. Jej włosy opadły przez ramię wprost na chłopaka przysłaniając mu cześć widoku.
- Hej- powiedziała cicho jeszcze trochę sennym głosem, z niewinnym uśmiechem.
- Długo tak tu siedzisz?- spytała współczująco. Damon siedział na trawie. Musiało być mu niewygodnie i zimno. Amelia usiadła na ławce, robiąc obok siebie miejsce chłopakowi.
- Usiądź na ławce- zaproponowała.
- Co tak namiętnie studiowałeś?- zapytała szczerze zainteresowana jaką to książkę czytał u jej stup chłopak.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Maj 08, 2014 5:12 pm

Wcale nie było mi niewygodnie. Czasami lubiłem usiąść sobie na trawie, zagłębić się w lekturze. Ziemia nie parzy, naprawdę. Niespodziewanie słońce jakby zaszło, uniosłem wzrok, napotykając się na ciemne włosy Amelii. O nie, pewnie ją obudziłem...
- Nie chciałem Ci przeszkadzać... wyglądałaś na taką odprężoną. - przyznałem cicho. Maska podrywacza gdzieś uciekła, dzisiaj nie miałem nastroju na wyraźny flirt. Ba, w tej szkole nie ma nawet dziewczyny godnej flirtu. Bardzo się zawiódł na niejakiej ślizgońskiej dziewczynie - można było się spodziewać, w końcu tiara przydzieliła ją słusznie. Chciałem by owa blondynka poczuła się wyjątkowo, jednak zostałem przez to skrytykowany. Chciałbym czasem zapomnieć o szacunku dla kobiet. Odpędziłem te myśli szybko, kiedy tylko dostrzegłem uśmiech u Amelii. Wstałem, otrzepałem spodnie i posłusznie usiadłem tuż obok niej.
- To nie byle jaka książka. - odpowiedziałem z błyskiem w oku. Nagle zapragnąłem podzielić się z nią swoją tajemnicą. Cudem się powstrzymałem. Choć... nie zaszkodzi troszkę jej powiedzieć. - Są tu wszystkie wskazówki mojego wcześniejszego dyrektora. Korekty odnośnie eliksirów... nigdy ich nie twórz zgodnie z przepisem, jakoś dotąd nie natrafiłem na w pełni zgodny. - wzruszyłem ramionami. Chciałem odgarnąć jej kosmyk włosów, jednak obawiałem się, że i ona mnie skrytykuje. Nic nie umiałem poradzić, że wszystkie dziewczyny miały to coś, co je odróżniało i przyciągało do siebie. Nie pojmowałem na razie, jak można kochać się w jednej dziewczynie.
Powrót do góry Go down
Amelia Mary Fern



Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Maj 08, 2014 8:09 pm

Czy na ziemi może być wygodnie? Cóż nie wątpliwie tak. Amelia sama najczęściej siedziała na ziemi. Sama nie wiedziała właściwie dlaczego. Z perspektywy ziemi jakoś łatwiej było pozostać niezauważonym, ludzie z reguły nie patrzą w dół czy do góry tylko wprost przed siebie, a bycie omijaną wzrokiem, nie zauważoną było dla osób takich jak Amelia nie tylko zwyczajne, ale i pożądane. Z reguły nieśmiała wolała by ludzie jej nie zaczepiali, by omijali ją wzrokiem. Nie była niechętna do zawiązywania znajomości, przychodziło jej to z trudem, to wszystko. Ludzie ją onieśmielali. Jednak gdy już ktogoś zapoznała i polubiła, bardzo chętnie spędzała w jego towarzystwie czs. Do takich osób należał dziwnym trafem Damon. Choć rozmawiała z nim zaleswie raz obudził w niej sympatie.
- Nie przeszkadzasz- zapewniła szczerze. Delikatnie zagryzła wargę odrobinę zawstydzona, nim wypowiedziała następne zdanie
- Musiałam przysnąc na tej ławce- powiedziała, a na jej policzkach pojawił się lekki rumieniec.
- Słońce tak przyjemnie grzeje- stwierdziła unosząc lekko twarz ku promieniom odległej, a jednak najbliższej gwiazdy.
- Czuć zbliżające się lato, choć to dopiero początki wiosny. Nie mogę się doczekać, gdy zrobi się już całkiem ciepło- mówiła z przymkniętymi powiekami opierając się dłońmi o ławkę za sobą i pozwalając by ogarnęło ją ciepło słoneczne. Przez chwilę panowała między nimi cisza, jednak nie była ona krępująca czy niewygodna. Siedzieli obok siebie na ławce bez słów, bo po co one? I tak nie wyrażą wszystkiego, a czasem wręcz potrafią zniszczyć magie chwili. Podczas tej chwili błogiej ciszy Amelia kątem oka obserwowała swojego towarzysza, czując, że coś jest nie tak. Chłopak był inny niż gdy się ostatnio widzieli. Puchonka nie wiedziała na czym dokladnie polega zmiana, alle wiedziiala, ze coś jest inaczej.
- Coś się stało? - spytała pochylając się lekko w stronę chłopaka by spojrzeć mu w oczy. Jej własne wyrażały zmartwienie.
Uśmiechnęła się widząc błysk w oku Damona, gdy zaczął mówić o trzymanej książce.
- Jest dla ciebie ważne- stwierdziła z ciepłym uśmiechem wskazując głową na księgę. Zmarszczyła jednak po chwili brwi, przyglądając sie swojemu towarzyszowi z nową intensywnością. Widziala jego entuzjazm, a jednocześnie to, że jakby się nad czymś zastanawial, jakby... nie mówił jej wszystkiego. Słuchała jego słów kiwając głową z zainteresowaniem, ale tylko częsciowo słowami Puchona, bardziej itersowało ją to czego ten jej nie mówił. Wyciągnęła przed siebie nogi, rozciągając się nieco, a potem obróciła się o dziewięćdziiesiąt stopni wokół własnej osi, usiadła po turecku przodem do chłopaka. Teraz dokładnie widziała jego twarz i mogła obserwować zachodzące na niej zmiany. Uśmiechnęła sie lekko sama do siebie i przekrzywiła lekko głowę na bok w wyrazie zaineresowania.
- Dyrektor musiał bardzo cie lubić i cenić- stwierdziła uśmiechając się szeroko. Zawiał wiatr i zagonił kilka kosmyków wpros na jej twarz. Próbowała je zdmuchnąc, jednak po chwili poddała się i odgarnęła je dłonią, zakładając wszystkie włosy na jedno ramie z nadzieja, że to utrudni wiatrowi zabawę nimi. Kątem oka zauważyła lekkie drgnięcie na twarzy Damona. Uniosła zaciekawiona brewi ponownie przekrzywiając głowę i patrząc na towarzysza z wielkimi znakami zapytania w oczach. A po chwili się musiała zagryźć wargi by ie wybuchnąć śmiechem. Ten sam wiatr który rozwiał jej włosy ozdobił włosy chłopaka drobnym zielonym listkiem, tak że wyglądał jakby z czubka głowy wyrastało mu drzewo.
- Przydałby się aparat- powiedziała i wyciągnęła rękę ściągając listek i pokazując go Damonowi z szerokim uśmiechem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Wto Maj 13, 2014 3:58 pm

- Zdążyłem już to zauważyć. - powiedziałem ze śmiechem, odkładając książkę na bok. Wiedziałem, że dziewczyny lubią być w centrum uwagi swojego rozmówcy, więc nie mogłem sobie pozwolić na to, by odniosła wrażenie, że bardziej fascynuje mnie tak książka, niż jej osoba. Zauważyłem nawet rumieniec dziewczyny, który oblał jej policzki - zdążyłem się przyłapać na tym, że intensywnie ją obserwuję. Nie miałem na celu jej speszenia, dlatego zaraz wbiłem wzrok w ziemię. Nie trwało to krótko, nie umiałem po prostu podczas rozmowy patrzeć się gdzieś indziej. 
Tak, zgadzałem się z jej słowami. Słońce przyjemnie muskało moją skórę, miałem wrażenie jakby sama ta pogoda wprawiła mnie w świetny nastrój. Uśmiechnąłem się szeroko, dostrzegając, jak Amelia delektuje się słońcem.
Sam przymknął oczy, opierając ręce o ławkę. Pewnie oboje wyglądali dosyć śmiesznie z perspektywy osób obserwujących. Sam cicho się zaśmiał. Z dziwnej, nieco przyjemnej ciszy, która mnie odprężyła, wyrwała nas Amelia. 
- A niby co miało się stać? - uniosłem zdziwiony brew. W końcu przecież śmiałem się, nie stwarzałem aury człowieka przygnębionego. A niech mnie! Czyżby się przejmowała? Kiedy wspomniała tylko o książce otrzymanej od mojego wcześniejszego dyrektora, iskry w moich oczach wróciły. Dziewczyna trafnie spostrzegła - księga była dla mnie bardzo ważna.
- Dyrektor widział we mnie potencjał. To mnie przekazał swoją wiedzę, niestety z umiarem. Nie chciał, żebym przewyższał swoich rówieśników. Jednak kiedy tylko dowiedział się o zmianie szkoły podarował mi prezent. O niczym lepszym nie marzyłem. - wyznałem cicho. Znajdowało się tam wszystko, niektórych pojęć nie rozumiałem. Zapewne dyrektor chciał, abym samodzielnie poszukał na ich temat wiedzy. Tak, mając wszystko na tacy... to byłoby zbyt proste.
Ze śmiechem obserwowałem, co Amelia wyczyniała z włosami. Wiatr zrobił się wyjątkowo paskudny.
- Pięknie wyglądasz, kiedy masz rozpuszczone włosy na wietrze. - wyznałem cicho, będąc ciekawy, czy skrytykuje mnie, jak jego poprzednia koleżanka. Amelia raczej taka nie była... biła od niej delikatność, życzliwość. Po chwili puchonka zaczęła się śmiać, zdjęła listek z mojej głowy i pokazując mi go, i ja wybuchnąłem śmiechem. Po chwili otworzyłem szeroko oczy.
- Ze mnie się śmiać? Ze mnie? - warknąłem, jednak moje oczy wyrażały rozbawienie. Rzuciłem się na nią z milionem łaskotek. Czy Amelka miała podatne ciało na łaskotki? Zaraz się przekonamy!
Powrót do góry Go down
Amelia Mary Fern



Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Wto Maj 13, 2014 4:49 pm



Uśmiechnęła się lekko zawstydzona. No ale przecież każdemu mogło sie zdarzyć przysnąć na ławce! Prawda? Słysząc śmiech chłopaka sama cicho zachichotała. No dobra, to było nawet trochę zabawne, jakby tak spojrzeć z boku.
Zauważyła intensywne spojrzenie Damona i na jej policzki automatycznie wpłynął jeszcze głębszy rumieniec. Ona była chyba wyjątkiem potwierdzającym regułę. Nie lubiła być w centrum uwagi, wolała słuchać tego co mają do powiedzenia inni. Nie lubiła mówić o sobie. Właściwie… niewiele osób znało ją. A tak naprawdę znała ją tylko jedna osoba, której już nie ma. Tak, tylko Sebastian znał ją. Tylko przed nim ściągała maskę i pokazywała jaka jest w rzeczywistości. Tylko on znał jej charakter, bez problemu rozpoznawał gdy grała lub kłamała. Dlatego jego nigdy nie okłamała.
Uśmiechnęła się z wdzięcznością, gdy chłopak przestał ją obserwować i zaczął patrzeć w ziemię. Było to może trochę dziwne, w końcu gdy się z kimś rozmawia powinno sie patrzeć mu w oczy, ale też miłe z jego strony. Uważne spojrzenie peszyło ją i była wdzięczna za to, ze pozwolił jej na krótką chwilę od tego odpocząć.
Podobno pogoda ma wpływ na ludzkie samopoczucie. W tej chwili była w stanie w stu procentach się z tym stwierdzeniem zgodzić. Czuła się taka zrelaksowana i była pewna, ze ciepłe promienie miały z tym wiele wspólnego.
Słysząc cichy śmiech spojrzała na Damona uważnie unosząc brwi.
- Nie wiem…- zaczęła niepewnie- po prostu … wydaje mi się, ze coś jest nie tak… - mówiła zagryzając lekko dolną wargę i marszcząc brwi nie wiedząc jak wyrazić to co ma na myśli. Czuła. Ale jak ma wytłumaczyć komuś, co i jak czuje? Uczucia to sfera której nie da rady wytłumaczyć. A przeczucia, instynkt to coś co wykracza poza ludzkie pojmowanie już zupełnie. Tak przejmowała się. Ona zawsze się przejmowała.
Na jej usta wpłynął ciepły uśmiech a rysy twarzy złagodniały, gdy zobaczyła znów te iskry w oczach swojego towarzysza. Chyba trafiła.
- To wspaniale- powiedziała i uśmiechnęła się słodko.
- A ty podzieliłbyś się tą wiedzą z kimś?- spojrzała wymownie na książkę. Taka wiedza… Oj, tak chciałaby ja poznać.
Spojrzała na chłopaka spod złowrogo przymrużonych powiek, gdy ten zaczął się śmiać i to najwyraźniej z niej. No nie jej wina, ze złośliwy wiatr postanowił zabawić się jej włosami.
- Dziękuję- szepnęła cicho czując znowu ciepło na policzkach. Głupie rumieńce.
- A ty w koronie z liści- zaśmiała się trzymając listek i kręcąc nim w palcach. Słysząc warknięcie Damona automatycznie się odsunęła patrząc na niego z przestrachem. Co też on zamierzał? Po chwili zaczęła zwijać się ze śmiechu. Łaskotki! Najgorsza z dozwolonych tortur. Tak była na nie podatna. Na swoje nieszczęście. Wiła się i wykręcała starając się uciec od natarczywych palców chłopaka.
- Puść mnie! Proszę!- krzyczała błagalnie między salwami śmiechu opuszczającymi jej usta. Najpierw starała się odsunąć ręce Damona jak najdalej od siebie. Poźniej sama starała się odsunąć, ale i to słabo jej wyszło.Obezwładniona śmiechem wtuliła głowę w ramię chłopaka i maksymalnie się do niego zbliżyła, szukając ratunku w uniemożliwieniu mu jak najbardziej łaskotania jej. Sama wyciągnęła dłonie i starała się odwdzięczyć się tym samym. W jej oczach zalśniły ciepłe łzy. Udało się jej dosięgnąć chłopaka i nawet go połaskotać. Łaskotali się tak i śmiali. Ciekawe, kto pierwszy przestanie lub poprosi o przestanie…


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Maj 15, 2014 6:46 pm

Amelia wchodziła już poza granicę Damona. Dopuszczał do siebie blisko dziewczyny, jednak istniała mała, cienka granica, którą dziewczyna naruszyła. Zmieszał się jednak, nie chciał jej urazić. Uśmiechnął się delikatnie, kontrolując całkowicie swoją mimikę. Nie mógł dopuścić, by puchonka zdała sobie sprawę, że coś ukrywa, bowiem wiedza, którą się chowa jest sto razy atrakcyjniejsza.
- Jeśli ktoś ma potencjał. Owszem. - powiedział cicho, szukając zaraz innego tematu. Być może jeszcze bardziej ją zaintrygował swoją odpowiedzią, jednak nie chciał zmyślać - powiedział prawdę, jednak w małym stopniu. 
Damon zaśmiał się głośno, kiedy tylko Amelia zaczęła zginać się pod wpływem Jego łaskotek. Po chwili jednak i on został zaatakowany, złapał jej dłonie jednak z szerokim uśmiechem.
- Jesteś istną diablicą! - skomentował, nadal się cicho śmiejąc. - Nie pamiętam, kto ostatnio podejmował walkę na łaskotki. Jeszcze chwila, a byś wygrała.
Pokręcił głowa, zgarniając z jej czoła niesforny kosmyk włosów.
Powrót do góry Go down
Amelia Mary Fern



Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Maj 15, 2014 7:09 pm


- A ja mam?- spytała ze słodkim uśmiechem. Bardzo zależało jej na nauce. Ambicje. Ambicje i jeszcze raz ambicje. Ostatnio opuściła się w nauce i po prostu musiała to nadrobić. A w Damonie widziała ku temu okazję. Nie, nie chciała go wykorzystać! No doba może troszkę. Chciała by podzielił się z nią swoja wiedza. To wszystko, chyba o zbyt wiele nie prosi, prawda?
Łaskotali się, gdy naglę poczuła silny uścisk na swoich dłoniach. Odsunęła się nieco od swojego oprawcy i spojrzała na niego.  Miała wypieki na twarzy, a jej włosyy wyglądały jakby po głowie przeszedł jej huragan, ale jakoś się tym teraz nie przejmowała. Czuła się tak… beztrosko. Policzki ją bolały od śmiechu i … bardzo jej się to podobało. Uśmiechnęła się spod rozwalonych kosmyków szeroko.
- Diablica? Hm… tak- powiedział uśmiechając się słodko.
- Czuje się zaszczycona- zaśmiała się. Była dumna z siebie, ze prawie udało jej się w tej walce wygrać.
Zawiał lekki wiatr i zatrzęsła się.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Nie Maj 18, 2014 2:52 pm

Damon zaśmiał się wymijająco. Amelia może i miała potencjał, ambicje... jednak chłopak nie zamierzał dzielić się tą wiedzą. Nie chodzi o to, że jest samolubem. Dokładnie pamiętał słowa dyrektora:
Obchodź się z tą księgą ostrożnie. Nie pozwól, aby wpadła ona w niepowołane ręce. Pilnuj jej jak oka w głowie, głoś z niej nauki tylko tym ludziom, którym ufasz. 
Nie znał Amelii na tyle, by móc jej zaufać. Widzieli się zaledwie dwa razy, było miło - nic poza tym. Potrzebował sporo czasu i miał nadzieję, że ona to zrozumie. 
- Jeszcze nie teraz. Bądź cierpliwa. - uśmiechnął się, nie tak jak zawsze - zadziornie, łobuzersko, tylko ciepło i życzliwie, jakby to było rekompensatą jego odmowy. 
Wstał po chwili. 
- Odprowadzić Cię do dormitorium? Czy zostajesz tutaj? 
Powrót do góry Go down
Amelia Mary Fern



Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Nie Maj 18, 2014 3:40 pm


Zrobiła zawiedzioną minę, słysząc, ze Damon nie nauczy ją niczego ze swojej książki. Tak bardzo na to liczyła. Ale w pewien sposób rozumiała. To było dla niego ważne, a ją dopiero co poznał. Może tak jak powiedział, za jakiś czas, jak się lepiej poznają, a on jej zaufa… wtedy przekaże jej choć trochę wiedzy z tajemnej księgi.
Odwzajemniła uśmiech, choć w jej oczach widać było zawód.
- Jeszcze posiedzę. To tylko wiatr, a tak przyjemnie mi się tu- uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- A co do mojej cierpliwości… Nie posiadam – zaśmiała się. Taka była prawda. Była ciekawska i brakowało jej cierpliwości, gdy chciała się czegoś dowiedzieć.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   

Powrót do góry Go down
 

Dziedziniec przed wieżą zegarową

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Dziedziniec
» Obrona Przed Czarną Magią
» Wieża Wiatrów
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Szczyt Wieży

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Błonia-