a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Dziedziniec przed wieżą zegarową - Page 4
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Dziedziniec przed wieżą zegarową

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Lut 22, 2014 3:52 pm

Widział, ze przybyła jest zagniewana i rozumiał ją.
- Spokojnie. Nie nie bawi mnie to, po prostu jakoś nie chce mi się wierzyć, że na prawdę je sprzedał- wytłumaczył ugodowym tonem. Zdążył nauczyć się, ze ze zdenerwowaną dziewczyną nie należy się kłócić. Najlepiej dla własnej skóry po prostu kiwać głową.
- Spokojnie. Nikt tu nikogo nie będzie zabijał- powiedział spokojnie.- Black, nie sprzedałeś tych kolczyków, prawda?- spytał z lekkim naciskiem. Patrząc na wzburzenie dziewczyny miał przeczucie, ze nie do końca są to groźby bez pokrycia.
- Masz racje. Pewnie bym krzyczał, albo po prostu dał mu w twarz na dzień dobry. Black...masz te kolczyki?- popatrzył na niego wzrokiem " błagam, powiedz, że masz, bo obaj tu zginiemy śmiercią tragiczną"

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Lut 22, 2014 4:26 pm

Jeanny z lekka się uspokoiła kiedy i dziewczyna zniżyła swój głos, jednak nadal czuła jak jej ciało delikatnie drży. W końcu Rowen postanowił się przedstawić. Jeanny ponownie zaczęła skrobać coś tam w swoim zeszyciku a po chwili oczom chłopaka ukazał się taki napis
-Miło mi ciebie poznać, ja mam na imię Jeanny- Po chwilce ponownie zgarnęła do siebie notatnik na swoje kolana i ponownie coś zaczęła pisać. Robiła to z takim przejęciem, bardzo jej zależało na kontakcie z innymi ludźmi, a jako, że nie mówiła to tym bardziej chciała sprawić aby mogła się jakoś z innymi porozumieć.
-Nie przejmuj się tym, że piszę....po prostu nie mówię- Mógł bez problemu odczytać taką wiadomość. Założyła jedną ręką sobie spokojnie swoje rude kręcone włosy za ucho, a długopis znowu zaczął śmigać po białych kartkach. Tym razem jednak ta wiadomość była skierowana do nich wszystkich.
-Możecie się uspokoić...proszę was, nie lubię kiedy ktoś jest zły i krzyczy- W sumie to była prośba skierowana do tej dwójki która się zaczęła kłócić.
Powrót do góry Go down
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Lut 22, 2014 4:36 pm

Ruda Krukonka siedziała cicho, była bierna, toteż w ogóle się nią nie zainteresował, ani nie zwrócił uwagi na nią i jej problemy. Patrzył łyskającymi, czujnymi ślepiami na Lyns. Bardzo spodobało mu się, jak się gniewa i jak próbuje sobie z tym gniewem poradzić. Była wtedy zabawna. Mięśnie napięte, nogi boleśnie sztywne, szczęka jakby jej drgnęła, pewnie zdrętwiała od skurczu smakowitych, dokrwionych i odżywionych muskułów z mięsa twarzoczaszki i podgardla. Gdyby nieco się zbliżył, nachylił, to pewnie dostrzegłby też rozszerzenie źrenic, ale nie mógł tego zrobić. Musiał wymyślić odpowiedź. Bardziej rozsierdzić...?
- Nie mam, sprzedałem. Sprzedałem! - powtórzył specjalnie po to, żeby zobaczyć, jak się czerwieni.
Krasna dziewka z krasnej chatki groźnej lwicy Sechmet.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Lut 22, 2014 8:23 pm

Ciro obrzuciła Puchona beznamiętnym spojrzeniem. Wiedziała, że starał się uspokoić sytuację i w sumie nawet nie miała do niego o to żalu, ba może jakby poznali się w innych okolicznościach, polubiłaby go. Jednak teraz rzuciła tylko oschłe:
- Jesteś pewien, że nikt tutaj nie zginie? -Oparła dłoń na biodrze i spojrzała na niego spode łba.- Zastanawiałam się też nad takim powitaniem -dodała, uśmiechając się ironicznie. Ten uśmieszek znikł jednak z jej twarzy na głos piątoklasisty, potwierdzający jej najgorsze przeczucia. Dziewczyna nie zważając na słowa pozostałych, skupiła się na tym co powiedział Sinclair. Jej oczy momentalnie się rozszerzyły, oddech przyśpieszył, a twarz zrobiła czerwona jak burak. Zanim zdążyła pomyśleć, już robiła zamach i po chwili na dziedzińcu dało się słyszeć dźwięk łamanego nosa. Obrzuciła Blacka wściekłym spojrzeniem i uderzyła jeszcze raz, tym razem celując w szczękę.
- Ty cholerny gnoju -wydusiła z siebie, pomiędzy kolejnymi uderzeniami małych piąstek. Raz uderzała lewą, a raz prawą pięścią. W takich chwilach jak ta zapominała, że jest czarodziejką i że ma różdżkę. Aktualnie najchętniej wsadziłaby mu ten magiczny badyl w oko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Lut 22, 2014 9:59 pm

Kiedy padł pierwszy cios Jeanny zerwała się z miejsca i wcisnęła się w najbliższą ścianę. Skuliła się tam i osunęła się powoli na ziemię. Ponownie zasłoniła sobie uszy i zacisnęła powieki. Tak wygląda człowiek zniszczony psychicznie. Pomimo tego, że doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ta kłótnia tak naprawdę nie dotyczy jej, po prostu agresywne nastawienie ją przerażało. Po chwili parę łez spadło jej z oczu. Chciała krzyczeć aby przestali się wydzierać, ale nie mogła wydobyć ani słowa. Tylko poruszała bezgłośnie ustami zupełnie jak jakaś ryba której brakuje powietrza.
-Niech przestaną, proszę niech przestaną- Tylko takie myśli teraz przelatywały jej teraz przez głowę. Strach kompletnie zawładnął jej ciałem a ona w żaden sposób nie potrafiła tego zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Lut 22, 2014 10:56 pm

Usłyszał i, przede wszystkim, poczuł nieprzyjemny chrzęst. Ile razy zadrapał przegrodę, zawsze miał to samo uczucie. Obrzydliwy odgłos, jakby skrobał po kości, rył w cienkiej błonce napiętej na twardej powierzchni i naczyniach krwionośnych ją oplatających, aż chciało mu się wyjść z ciała, odrzucić ten cholerny łeb hen daleko albo przynajmniej zapłakać. Kiedyś był u dentysty (kiedyś...) i, gdy wbijali mu długą igłę ze znieczuleniem w podniebienie, doświadczył dokładnie tego samego. Nigdy jeszcze nie miał złamanego nosa, a przynajmniej na tyle groźnie, żeby musieli mu go nastawiać.
Błony śluzowe miały to do siebie, że były delikatne. Krew swobodnie spływała, przy drugim uderzeniu poplamiła piąstkę 152-43. Był zaskoczony tym, z jaką swobodą go uderzyła, później instynktownie poczynił najprymitywniejsze przygotowania do amortyzacji kolejnego ciosu, toteż nawet nie ruszyła go z miejsca.
Zmarszczył brwi wyczuwając, że nie może swobodnie poruszać górną wargą. No, rozmowa chyba się skończyła. Co teraz powinien zrobić? Zamachnął się skręcając gwałtownie tułów i uginając kolana. Prędko wyprowadził cios prawą ręką. Celował w bok dziewczyny i to z taką jakąś specyficzną nieporadnością. Chciał ją raczej odsunąć, niż uszkodzić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Lut 22, 2014 11:07 pm

Dziewczyna miała kompletnie w nosie krew lecącą z nosa i wargi Blacka. W sumie cała ta sytuacja była absurdalna, ale te kolczyki bardzo dużo dla niej znaczyły, a on ją jeszcze tak bezczelnie prowokował! Na jego nieporadny cios odskoczyła zręcznie w bok. W końcu na coś zdały się te lata treningów. Kopnęła go w udo, najmocniej jak mogła i to był jej ostatni cios. Stwierdziła, że tyle wystarczy, nie są przecież na jakimś cholernym ringu. Rozejrzała się z obojętnością i podeszła do rudej dziewczyny, która skuliła się pod najbliższą ścianą. Wyciągnęła do niej rękę i położyła swoją dłoń na jej ramieniu.
- Wszystko okej? -spytała, próbując uchwycić spojrzenie jej zaciśniętych teraz oczu.- Przepraszam -powiedziała cicho i westchnęła. Nie chciała żeby bogu ducha winna dziewczyna musiała to oglądać. Zauważyła już, że jest wyjątkowo wrażliwa na jakikolwiek gniew lub agresję. Musiało się kiedyś coś stać. Sama miała dość nieciekawą przeszłość, więc wiedziała mniej więcej ona czuje.
Powrót do góry Go down
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Lut 22, 2014 11:21 pm

-Witaj Jeanny- uśmiechnął się do niej przyjaźnie.
-Rozumiem. Spoko. Całkiem fajnie się tak rozmawia- mówił szczerze. To było ciekawe nowe doświadczenie rozmawiać z kimś kto się nie odzywa, kto nie mówi, a zamiast tego pisze.
-Już przestajemy krzyczeć, prawda?- zwrócił się do pozostałej dwójki z prośbą w oczach. Nie chciałby ktokolwiek czuł się nieswojo.
- Pewien nie jestem, ale sądzę, ze wszystko możemy załatwić na spokojnie. Widział, że Blackowi podoba się wkurzanie dziewczyny i podejrzewał, ze kontynuuje to tylko po to by podenerwować ja bardziej.
Zaśmiał się słysząc komentarz dziewczyny. Jednak jego uśmiech szybko zbladł widząc jej reakcje na słowa Blacka. „ Oj chłopie to żeś się wpakował”, pomyślał z lekką paniką. Dziewczyna była wściekła. Wyglądała jak furia, która zaraz wydrapie jego koledze oczy. Lub ewentualnie coś innego…
Stanęło na „czymś innym”, dokładnie na złamanym nosie. Chrzęst łamanej kości był chyba słyszalny na całym dziedzińcu. Dziewczyna zaczęła lać Blacka. Rowen rozumiał ją, ale nie mógł pozwolić by pobiła mu kumpla. Złapał ją za ramiona.
-Hej spokojnie. No już…- starał się ją uspokoić- Ubrudzisz się krwią- szukał czegoś co odciągnie dziewczynę od bicia Blacka.-Patrz. Wystraszyłaś nasza biedną koleżankę. Płacze-zwrócił uwagę dziewczyny na stojącą pod ścianą, spanikowaną Jeanny.
Przestraszył się widząc Blacka szykującego się do ciosu. Szybko odsunął się z dziewczyną jeszcze dalej, tak, ze pięść chłopaka uderzyła w powietrze.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Sob Lut 22, 2014 11:34 pm

Przerażenie tylko to emanowało z jej osoby. Jej ciałem co chwila targały dreszcze strachu, a kiedy poczuła jak ktoś kładzie jej rękę na ramieniu w sumie całą swoją siłą odepchnęła od siebie dziewczynę i podczołgała się do swojego notatnika który upuściła. Zaczęła skrobać po nim szybko, a po chwili dziewczyna mogła była odczytać może i mało wyraźny napis, ale jednak dało się coś przeczytać.
-NIE DOTYKAJ MNIE!- Pewnie by teraz właśnie krzyczała gdyby miała wypowiedzieć te słowa, ale jako, że nie mogła to po prostu przekazała to na papierze. Cóż w jej obecności trzeba naprawdę uważać na wiele rzeczy. Nie można podnosić głosu, ani też zachowywać się agresywnie. Jeanny można spokojnie przyrównać do tego ptaka którego bardzo łatwo spłoszyć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Nie Lut 23, 2014 11:10 am

Ciro westchnęła, patrząc na napis, nabazgrany na notatniku. Odsunęła się powoli i uniosła ręce do góry, jakby się poddawała.
- Przepraszam za to -powtórzyła, tym razem zwracając się bardziej do trzecioklasisty, niż do tej rudej, dziwnej osóbki. Opuściła ręce i obrzuciła towarzystwo zmęczonym spojrzeniem. Była dalej lekko wkurzona, ale teraz już tylko zrezygnowana. Nie odzyska swoich kolczyków. Brzmiało to okropnie zabawnie, ale to była jedna z niewielu rzeczy materialnych, mających dla niej znaczenie. Zrezygnowana usiadła na ławce i podkuliła pod siebie nogi, patrząc w przestrzeń. Musiała się uspokoić, ogarnąć i przestać trząść się ze złości. Westchnęła lekko i przymknęła oczy. Tylko spokojnie, Ciro. Tylko spokojnie -powtarzała w głowie, mając nadzieje, że przyniesie to oczekiwany efekt. W końcu otworzyła oczy i spojrzała na Blacka, tym razem najspokojniej jak umiała.
- Masz znaleźć te kolczyki i mi je oddać -powiedziała powoli, odpowiednio dobierając słowa. Nie mogła dać mu się znowu sprowokować.
Powrót do góry Go down
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Nie Lut 23, 2014 2:41 pm

Przytrzymał Ciro , gdy Jeanny odepchnęła ją. Popatrzyła na wystraszoną dziewczynę, sam trochę się bojąc. Nie rozumiał jej zachowania i martwiło go ono. Bał się bo nie wiedział do czego zdolna jest ta dziewczyna pod wpływem strachu i zdenerwowania. Zachowywała się jak spłoszone zwierze…
Stojąc za dziewczyną przeczytał wiadomość Jeanny do niej. Sam tak jak dziewczyna uniósł ręce do góry.
-Spokojnie. Już nikt cię nie dotknie, jeśli sobie tego nie życzysz. –zapewnił. Popatrzył na Ciro i Blacka szukając u nich poparcia. Jakkolwiek dziewczyna wydawało się, ze także respektuje „prośbę” tak Blacka nie był do końca pewien. Gdy Ciro usiadła na ławce zrezygnowana, usiadł obok niej i położył na jej ramieniu dłoń w uspokajająco- pokrzepiającym geście. Widział, ze dziewczynie bardzo zależy na kolczykach. Nie wiedział tylko dlaczego.
-Te kolczyki są dla ciebie ważne, prawda? Mogę spytać dlaczego?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Nie Lut 23, 2014 5:26 pm

Przemierzając ponure czeluście i balansując pomiędzy jawą i snem, o skatowanym umyśle brnął przez chaotyczno-schematyczny strumień rzeczywistości nie zważając na otaczające go dziwactwa, których rozhasane, dzikie absurdy uwypuklały jego własną niemoc i wzburzały złość, od której gorała brudna jucha w jego żyłach i wrzenia której nie mógł zmitygować poprzez zwyczajne wyciszenie, chociaż chciał. Musiał spożytkować tę moc, ten prymitywny, a więc niewyobrażalnie potężny popęd, nim rozsadzi go od środka. Jak?
Omal się nie przewrócił, przez chybienie dosyć... silnego ciosu. Gdy już powrócił do pionu, pochylił łeb przytykając lewą rękę do twarzy. Krew poplamiła mu koszulę, włosy i teraz kapała na kostkę. Czuł lepki, gęsty chłód, który zalewał jego nozdrza. Trudno mu było oddychać, a jego wizję rozrzedziły łzy.
Z tego, co był w stanie zobaczyć, oboje zajęli się Krukonką, która... uciekła? Oh, nie ważne, nie ważne. We łbie słyszał nieprzyjemne dudnienie, a dźwięk ten skutecznie utrudniał koncentrację. Zdecydowanym ruchem wytarł usta i wessał juchę zmieszaną z innymi ciekawymi wydzielinami głęboko w siebie. Zbliżył się do ławki i usiadł ciężko czując, jak kleista ciecz spływa na migdałki, później coraz niżej po tylnej ścianie gardła.
- No, to idziemy do dormitorium? Potrzebuję zajrzeć do twojej szafki - znów zaczął, teraz mocno sepleniąc.
Nawet nie patrzył na Rowena.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Lut 24, 2014 11:25 am

-Nic ci nie jest Black?- spytał z troską kumpla. Widział, że chłopak jest na niego zły.
-Ej, chyba się na mnie nie obraziłeś czy coś, co?- zapytał kumpla ze śmiechem lekko szturchając go w ramię.
-Ok, ok, już idziemy-zaśmiał się.Powiedz mi chociaż, czego chcesz z mojej szafki...raczej nie ma tam nic twojego- powiedział podejrzliwie. Jego szafka była... jego, były tam tyko jego rzeczy i na prawdę nie wiedział czego Black może od niej chcieć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pon Lut 24, 2014 6:21 pm

Kiedy Puchon położył rękę na jej ramieniu, wymruczała kilka niezrozumiałych słów i strzepnęła jego dłoń. W końcu był po stronie Blacka.
- Są pamiątką, a ja jestem dość... Sentymentalna -powiedziała wymijająco na jego pytanie. W końcu już i tak ich nie odzyska przez tego idiotę, Sinclaira. Kiedy usłyszała kolejne słowa wkurzającego piętnastolatka, tym razem nie skierowane do niej, uniosła szybko głowę i spojrzała na niego z gniewem. Nie miała zamiaru pozwolić mu ot tak odejść.
- Nigdzie nie idziecie, aż nie odzyskam swoich kolczyków -warknęła, podnosząc się z ławki. Obrzuciła ich stanowczym spojrzeniem. W jej duszy już budził się duch walki, więc lepiej, żeby ktoś ją uspokoił. Nie chciała jeszcze bardziej zmaltretować Puchona, chociaż nie mogła nic na to poradzić.
Powrót do góry Go down
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Wto Lut 25, 2014 7:38 pm

Uniósł dłonie, gdy Ciro strzepnęła jego dłoń ze swojego ramienia.
-Rozumiem. Też mam coś takiego- podwinął rękaw pokazując zapięty na nadgarstku stary zegarek- dostałem go od dziadka- wytłumaczył z uśmiechem. Widać było jak bardzo jest związany z dziadkiem. Bardzo go kochał. On nauczył go wszystkiego co umiał, przekazał mu całą swoja wiedzę, a przede wszystkim pokazał świat i rzecz którą Rowen pokochał całym serce- pływanie.
- Black, masz te kolczyki przy sobie?- spytał kolegi, spodziewając się raczej przeczącej odpowiedzi- No bo jeśli nie, to chyba Ciro, jednak będziesz musiała nas wypuścić. Jak inaczej ci je zwrócimy?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pią Lut 28, 2014 4:41 pm

Gdy Rowen lekko szturchnął go w ramię, krew spływająca z obu jego nozdrzy nabrała zupełnie nowej prędkości, ale tylko na chwilę. Spojrzał na Puchona zwężając nieżyczliwie ślepia.
- Sentymentalizm chuj - burknął niewyraźnie i wstał gwałtownie, aż mu się we łbie zakołowało i zmuszony był chwycić ręką kant drewnianego oparcia.
- Chodź - powiedział zirytowany, po czym odszedł na tyle szybko, na ile pozwalały mu cielesne dysfunkcje.
[z/t]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Rowen Varnish

avatar

Liczba postów : 436

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pią Lut 28, 2014 8:42 pm

-Sorki stary- mruknął trochę zawstydzony, kiedy po jego szturchnięciu krew zaczęła Blackowi szybciej płynąć. Nieżyczliwy wzrok kumpla trochę go przeraził. No co on znów zrobił? Starał się być miły i pogodzić tu wszystkich… eh… staraj się człowieku a jeszcze będzie ci to wypominane…
- Ej lepiej usiądź. Taki krwotok osłabia-powiedział widząc jak po gwałtownym wstaniu Black się zatacza.
-Naprawić ci ten nos?-spytał wyciągając różdżkę.
- No idę, idę - zawołał za chłopakiem przewracając oczami. Wstał i skłonił się przed dziewczynami.
-Miło było poznać- i ruszył z Blackiem.- To co z tym nosem?-dało się jeszcze słyszeć jego krzyk.
[zt]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Life is too short

to waste time

hating anyone

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t464-rowen-varnish
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Pią Mar 07, 2014 2:20 pm

Nagle dało się słyszeć wybuch!
Wszyscy w Hogwarcie zamarali. Jednak szybko hałas zniknął. Nauczyciele i uczniowie od razu wiedzieli,że to Huncwoci. NIe zdawali sobie jednak sprawy z wielkości wykroczenia.
Po dobrych 15 minutach zaczął roznosić się nieprzyjemny zapach, wywołujący wymioty...
Był naprawdę okropny. Każdy próbował przed tym uciec. NIe było niestety jak.
Na tablicy ogłoszeń pojawiła się informacja,aby wszyscy uczniowie zjawili się w Wielkiej Sali. Prefekci również to powtarzali...
-Szybko, szybko dyrektor chce coś ogłosić...! - powtarzali wszyscy.
zt/wszyscy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 5:04 pm

Ryu spacerował sobie tak naprawdę bez celu po zamku. Ciężko określić w jakim był nastroju. Chociaż raczej można było go było porównać do uśpionego chwilowo wulkanu. Niby to spokojny, ale jaki pierdyknie to nie będzie co zbierać z ziemi. No chyba, że powybijane zęby innych ludzi. A ten stan możemy zawdzięczać jednemu. Zdawał sobie sprawę z tego, że pełnia już dawno się skończyła...a mimo to jeszcze nie widział Moni i z każdą kolejną godziną niepokoił się coraz bardziej.
-A może, jednak coś się stało....może po tych przemianach ludzie muszą odbywać jakąś regeneracje czy coś w tym stylu- Teraz tak naprawdę żałował, że nie wypytał się dziewczyny dokładnie o wszystko. W sumie wiedział tyle ile inni, a w jakieś konkretne informacje nigdy nie wnikał bo nie widział takiej potrzeby.
Po chwili nogi w końcu przyprowadziły go na dziedziniec i zaczął krążyć po nim w kółko tak naprawdę bez celu. W sumie mógł by spróbować poszukać jej w szkole, ale sam doskonale wiedział jak wielki jest ten teren. Szanse na znalezienie jej były naprawdę niewielkie.
-ehhhh....- Wydusił z siebie i zatrzymał się na chwilę targając sobie włosy z tyłu głowy. Przynajmniej taki plus, że nie wiedziała nic o misji dla zakonu. Jego ramię powoli dochodziło do siebie chociaż chwilami nadal bolało jak ktoś za mocno je ścisnął.
-Jakie to kłopotliwe....- Mruknął sam do siebie i usiadł na jednej z ławeczek które były ustawione na tym placu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 5:34 pm

Monica chodziła po zamku, bawiąc się swoim wisiorkiem z ying-yang, z którym się już nie rozstawała. Szukała właśnie Ryu, chcąc z nim porozmawiać. Było już po pełni, a oni się jeszcze nie widzieli. W ogóle nie widziała go w przeciągu ostatnich dwóch dni, to tak długo...
Czuła się już stanowczo lepiej, chociaż dalej była osłabiona. Jednak napięcie przed pełnią jest najgorsze, potem idzie już z górki. W końcu spostrzegła Gryfona, który siedział sobie na ławeczce, na dziedzińcu. Zakradła się od tyłu i zasłoniła mu oczy dłońmi.
- Zgadnij kto? -spytała, chociaż francuski akcent ją demaskował. Damn it.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 5:42 pm

Kiedy zobaczył nagłą ciemność aż podskoczył. Nie spodziewał się tego kompletnie. Poczuł, że są to kobiece i delikatne rączki. A potem usłyszał ten specyficzny głos którego nie słyszał już taki kawał czasu, przynajmniej tak mu się wydawało.
-Znam tylko jedną osobę która mówi w ten sposób- Powiedział a ona mogła poczuć jak jego policzku delikatnie unoszą się do góry dzięki lekkiemu uśmiechowi. Przyłożył swoje dłonie do jej i powoli zsunął je ze swoich oczu. Odwrócił się do niej twarzą i aż mu ulżyło kiedy ją zobaczył całą i zdrową. W pewnym momencie zerwał się ze swojego miejsca i objął ją. Pierwszą pełnie jakoś przeżyli....więc teraz chyba będzie już lepiej...prawda ?.
-Jak ja się za tobą stęskniłem....nie wyobrażasz sobie nawet tego- Wyszeptał i pogładził delikatnie jej włosy.
-Następnym razem zaraz po pełni masz się zgłaszać do mnie. Chyba, że chcesz żebym na zawał zszedł w końcu kiedyś- Powiedział i odsunął się od niej trochę i popatrzył w te błękitne oczy. W sumie ile ludzki umysł może zmieścić, w tym całym zamieszaniu Ryu nadal myślał tylko o niej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 5:58 pm

Serce Monici przyśpieszyło, kiedy tylko zobaczyła twarz Ryu. Jejku, jak ona za nim tęskniła. Te dwa dni wydawały się być dla niej wiecznością. Na tym chyba polega miłość, prawda? Kiedy tęskni się za kimś tak bardzo, że chwila rozłąki przyprawia wręcz o ból fizyczny.
Kiedy ją przytulił, od razu objęła go ramionami za szyję i przyciągnęła go siebie, podciągając się delikatnie na rękach. Wdychała ten jego męski zapach i rozkoszowała się jego dotykiem, za którym tak bardzo tęskniła. Pokiwała delikatnie głową i uśmiechnęła się blado.
- Moi też, bardzo, bardzo -odszepnęła, przytulając policzek do jego ramienia. Stała teraz na palcach, by móc być jak najbliżej Ryu.- Bien, przyjdę, proszę pan -powiedziała ze śmiechem i uniosła delikatnie głowę, żeby móc spojrzeć mu w oczy. Przywarła do niego całą powierzchnią ciała, napierając na niego tak, że zaraz mogliby oboje runąć jak dłudzy na ziemię. No, ale to przecież nie jej wina, że tak bardzo tęskniła!
- Co robiłeś w ten czas? -spytała, z szerokim uśmiechem na twarz. Miała tylko nadzieję, że nic głupiego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 6:03 pm

Cóż przytulała go tak mocno, że musiał poczuć to w tym nieszczęsnym ramieniu, więc przymknął jedno oko i syknął cichutko, ale nic więcej. W końcu poczuł, że wszystko jest na miejscu, że w jego sercu każdy kawałek również wrócił na swoje właściwe miejsce.
-Co ja robiłem....- Powiedział lekko zakłopotany. I w sumie teraz zastanawiał się czy powiedzieć jej czy też nie, ale w sumie i tak pewnie by się od kogoś dowiedziała. Z resztą nie chciał jej okłamywać....wiele razy już dostał nauczkę.
-Cóż.....szczerze mówiąc to wysłali mnie na misję- I w sumie teraz szykował się już na lawinę pytań. I pewnie dziewczyna się z lekka zdenerwuje, ale no co poradzić. Dali misję do wykonania to musiał ją zrobić.
-Ale spokojnie....nie byłem tam sam- Powiedziała uspokajająco. Chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to będzie raczej nie wiele da, ale lepsze to niż nic.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 6:35 pm

Monica odsunęła się delikatnie, kiedy usłyszała sykniecie Ryu. Owszem, nie uszło to jej uwadze. Spojrzała na niego z niepokojem i troską. Już miała spytać, co się stało, kiedy odpowiedź sama przyszła. Dziewczyna zacisnęła wargi i zmarszczyla brwi.
- Czemu toi nie powiedział? -spytała, troskliwym gestem zagarniając mu kosmyk włosów z czlowa. W jej głosie słychać było zmartwienie, odmalowywalo się też na jej twarzy. Westchnęła, patrząc na jego ramię.- Stala się toi źle -raczej stwierdziła, niz zapytała. Posadzila Gryfona stanowczo na ławce i sama usiadła obok niego.- Pokaz -zarządala i znowu westchnęła. Czemu on cały czas się w coś pakował?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   Czw Kwi 10, 2014 6:55 pm

-Co nie....to nic takiego...- Chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jak się będzie sprzeciwiał to Moni sama mu rozepnie ta koszule i sama zobaczy. Znał już trochę jej determinacje i zacięcie i w takich sprawach nie ma sensu się z nią nawet spierać. Tak też westchnął tylko ciężko i rozpiął kilka guzików w koszuli i odsłonił kawałek swojego ramienia. Cóż rana była poważna, ale została jako tako wyleczona i w tej chwili w sumie już powoli znikała, ale przez pewien czas najpewniej zostanie jeszcze blizna. Szybko zapiął koszulę i mruknął.
-No nie powiedziałem bo jakoś się nie złożyło. Po za tym nie było tak źle- Nie w sumie nie było tylko śmiercionośne zaklęcie zostało w niego wycelowane i pewnie gdyby się nie uchylił to najpewniej by tutaj nie siedział już, ale o tym Moni nie musi wiedzieć.
-Naprawdę nic takiego....trzeba się z tym liczyć. Po prostu miałem pecha i tyle- Objął ją delikatnie i przystawił swoje usta do jej głowy wdychając tym samym zapach jej włosów.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec przed wieżą zegarową   

Powrót do góry Go down
 

Dziedziniec przed wieżą zegarową

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Dziedziniec
» Obrona Przed Czarną Magią
» Wieża Wiatrów
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Szczyt Wieży

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Błonia-