a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Salon na pierwszym pietrze
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Salon na pierwszym pietrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Salon na pierwszym pietrze   Nie Lip 12, 2015 11:36 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Pon Lip 13, 2015 10:22 am

|| Prawie jak scenariusz do filmu "Pisiąt twarzy Asa". -> +17

Pomieszczenia w kamienicy przy  Winsley Street 19 po ich kapitalnym wręcz remoncie i przewiezieniu wszystkich niezbędnych Takawie do życia przedmiotów prezentowały się dość... miło. Dało się tu wciąż wyczuwać wilowaty posmak artystyczny, jednak mieszkanie nadawało się do egzystowania z dala od reszty świata.
i właśnie na tym Andruszy zależało najbardziej. Tuż po uczcie przeniósł się tu razem z siostrą, nie czekając już nawet na pociąg. Zresztą... kto wie co by się tam w tym roku działo. Jeśli nastąpiłby atak zakonu musiałby walczyć. Jeśli nastąpiłby atak śmierciożerców też musiałby walczyć. Nie. Najlepiej było wypisać Kirke zgodę na powrót siecią fiuu, wysłać ją tutaj, a samemu przelecieć się do Londynu. Poruszał nieco obolałą ręką. Ostatnimi czasy przekraczał wszelkie granice jeśli chodziło o podróżowanie pod kruczą postacią. Gdyby nie ten statek dziś pewnie wylądowałby w morzu.
Przymknął oczy kiwając się w podwieszanym fotelu. W przód i w tył. W przód i tył. Wszystkie myśli krążyły mu po głowie szalenie irytująco niczym stado zniczy.
W tym mieszkaniu wracały wspomnienia. Wigilia, romans, reakcja Doth-Gray'a po pierwszym morderstwie. To była jedna z tych rzeczy, których nie potrafił pojąć. Marcel był wściekły. wpadł w szał tylko dlatego, że zmarnował życie tamtego uczniaka. Andre podniósł wzrok na jedyny obraz wiszący w pokoju. Jako że miał go za plecami, przekręcił się w wygodnym materiałowym fotelu podciągając kolana pod brodę. Pamiętał proces tworzenia. Mugolka lat 17 - zwabiona urokiem jego Marcela wpadła w sam środek piekła. Cóż za naiwna dziewczyna. Zyskała nieśmiertelność dzięki własnej krwi, która zastąpiła artyście farbę i paru barwinków.
- Marna jest sztuka jeśli jej składniki nie mają większej wartości.- Westchnął sadowiąc się w wygodniejszej pozycji i zajmując się książką. Chciał po prostu mieć spokojny wieczór. Taki, w którym nikt mu nie przypomni, że przed paroma dniami zabił Ministra Magii i usadowił za biurkiem najbardziej przerażającą czarownicę świata.
Andre usłyszał oburzone miauknięcie.
Ach tak, ten głupi kot. Wyrzuciłby go już od pierwszej chwili, ale Kirke wpadła w taki szał i rozpacz, że postawił odczekać aż jej się nowa zabawka znudzi. Tymczasem zignorował futrzaka zagłębiając się w lekturę.


Ostatnio zmieniony przez Andre Takawa dnia Wto Lip 14, 2015 9:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Pon Lip 13, 2015 1:05 pm

Wtem płomienie w kominku zalśniły zielonym blaskiem świadczącym o podróżniku który właśnie zbliża się do mieszkania przy pomocy sieci fiu. A nim Andre mógł się choćby zdziwić z kominka wyłoniła się Jess. Sama nie wiedziała czemu wybrała akurat ten a nie inny adres na swoją ucieczkę. Może dla tego że wszyscy jej przyjaciele zdążyli już ją znienawidzieć a ci którzy nie, nie wydawali jej się odpowiednimi osobami do towarzystwa na ten wieczór.
Na pierwszy już rzut oka widać było że wyrwała się bardzo wzburzona z jakiegoś przyjęcia. Sukienka, fryzura, buty na obcasie.
- Nie mogę !- but z prawej stopy wylądował na ścianie.
- Nie mogę! - lewy but dołączył.
- Nie mogę!!! - Cisnęła gdzieś w przestrzeń żakiet który miała na ramionach.
Wcisnęła sobie w oczy nadgarstki próbując powstrzymać cisnące się do oczu łzy i pozwoliła sobie osunąć się na dywan.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Pon Lip 13, 2015 2:35 pm

Jeśli Takawa chciał się pozbyć kota to szereg następnych zdarzeń dał mu jasno do zrozumienia, że Opatrzność czuwa i jest po jego stronie.
Trzasnęło w kominku. Przeklęta sieć fiuu, mogli go chociaż zawiadomić, że ktoś przyjdzie. Różdżka stała oparta pod ścianą, jak zwykle zresztą kiedy nie miał zamiaru jej wykorzystywać. Już miał przemienić się w kruka, gdy nagle kot z wrzaskiem uciekł przed zbliżającym się tornadem.
Panna Mall wpadła z wizytą.
Otrząsnął się z pierwszego szoku, unikając cudem lecącego obcasa. Drugi też go minął. Przed marynarką nie było jednak ucieczki.
Zsunął z głowy Jessicową część garderoby, zastanawiając się czy sukienka też gdzieś poleci w pizdu. Z lekką nutą zawodu zauważył, że Mall skończyła już etap rozbierania się.
No trudno.

- Jessi to dość niespotykana wizy...- Już miał wygłosić klasyczną formułkę z przepraszaniem za bałagan i czuciem się jak w domu, ale zamilkł, gdy dziewczyna zaczęła płakać.- Mój Boże, Jessi.
Odłożył marynarkę i zszedł z fotela, gubiąc potem gdzieś książkę wśród poduszek. Trudno. Żadna powieść nie była tak ważna jak rozklejona panna Mall na jego dywanie.
Ukląkł przy niej, łapiąc stanowczo za nadgarstki dziewczyny.
- Spójrz na mnie Gretel. Uspokój się i powiedz co się stało.- Opanowany głos Takawy nawet nie drgnął, gdy przez myśli przelatywały mu najczarniejsze scenariusze. Na pewno była na jakiejś imprezie z okazji zakończenia roku. Ktoś ją skrzywdził? A może to ten cały Lupin?
Machinalnie wzmocnił nieco uścisk na jej dłoniach, gdy próbowała się uspokoić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Pon Lip 13, 2015 5:57 pm

Przynajmniej o jedno jej gospodarz nie musiał się martwić.
Czuła się jak u siebie w domu, niespotykana rzecz. Przecież była tutaj pierwszy raz!
Miała niespotykane szczęście że Takawa był akurat w mieszkaniu, chociaż to on miał by z pewnością problem gdyby go nie było. Wrócił by i zastał Jess. Mógł by przeżyć lekki szok.
Poczuła uścisk na nadgarstkach i gwałtownie wyrwała mu się z uścisku.
- Nie dotykaj mnie! - wysyczała odsuwając się gwałtownie i lądując na tyłku co wywołało kolejną falę niemocy i płynących po policzkach łez.
- Zabiję ją...- wymruczała - Nie, nie, nie, nie,nie mogę... Kogo ja czaruję i tak tego nie zrobię. - objęła ramionami głowę - Zabiję jego! - rzuciła po chwili.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Pon Lip 13, 2015 6:07 pm

Andre znał się na wielu rzeczach jak na dziecko krukolandu przystało, ale jednego nie potrafił. Nie potrafił pocieszać.
Dlatego, kiedy na niego krzyknęła odsunął gwałtownie ręce i podniósł się w milczeniu z podłogi. W porządku, stało się coś poważnego. I potrzebuje teraz chwili, żeby się wypłakać, bo w domu z pewnością nie byłoby to tak proste i przyjemne jak... dobra, chwila. Czemu on? I jego mieszkanie?
Z początku trochę obawiał się, że przyszła sprawdzić czy aby z pewnością jakoś się trzyma po tym co działo się w Ministerstwie, ale... najwidoczniej problemy Jessi przytłaczały wszystko inne na świecie.

Zdjął z fotela koc narzucając go jej na ramiona. Było zimno, zwłaszcza, że wciąż jeszcze wietrzył po remontach. Następnie zostawił ją na chwilę wracając z dwoma kubkami zielonej herbaty.
Odnalazł swoją książkę, postawił kubki na ziemi obok Jessi i... usiadł opierając się o jej plecy, szukając strony na której skończył.
- Wypij herbatę, a potem pomyślimy jak ich wszystkich pozabijać.- Powiedział spokojnie opierając swój tył głowy o jej.
Wolną ręką odnalazł tylko dłoń Jessi i wplótł w nią swoje palce.
Jasny znak. Siedź, rycz ile chcesz, a ja przy tobie pobędę i nie zostawię cię samej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Pon Lip 13, 2015 6:48 pm

Podwinęła kolana pod brodę i siedziała tak sama nie wiedząc ile czasu owinięta w miękki koc, opierając się głową o głowę Andre. Drżała na całym ciele. Ciężko określić bardziej z nerwów czy z zimna.
W końcu uspokoiła się na tyle by stwierdzić że herbata już jakiś czas temu przestała parować, gdy wzięła w końcu kubek do ręki był zimny.
Skrzywiła się po pierwszym łyku, zielona herbata super, czemu tylko zimna i bez cukru?
- Nigdy się nie nauczysz że jedną słodzę prawda? - zapytała uświadamiając się że głos ma zachrypnięty, odchrząknęła więc.
- Nawet nie wiesz co oni wymyślili! - zaczęła tak jak gdyby nigdy nic, to mogły by być jej pierwsze słowa po wyłonieniu się z kominka. Mogły by gdyby nie fakt że została tak bardzo wytrącona z i tak już słabej równowagi.
- Wyobrażają sobie że poślubię tego buca! Że wyjadę do Paryża i może jeszcze liczą na wnuki! - prychnęła niczym rozjuszona kotka - Już miałam ochotę zamachać im wszystkim mrocznym znakiem przed oczyma i powiedzieć że aktualnie mam inne zobowiązania. - automatycznie uniosła kubek do ust i kolejny raz się skrzywiła.
- Nie masz jakiegoś wina? Albo chociaż cukru...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Pon Lip 13, 2015 8:05 pm

Właśnie zaczął trzeci rozdział, kiedy jego roztrzęsiona towarzyszka stwierdziła, że "to już" i zajęła się swoją zimną herbatą.
Przymknął książkę odwracając głowę w bok tak żeby móc na nią spojrzeć chociaż kącikiem oka.
- Wiesz Jessi, nie bywasz u mnie zbyt często. Nie miałem okazji się przyzwyczaić do Twojego systemu słodzenia. Daj ten kubek. Napijemy się czegoś mocniejszego.- Podniósł się z ziemi zbierając naczynia.
Choć niewiele brakowało, żeby mu wypadły na podłogę. A szkoda by było takich artystycznych kubków.
- Za mąż? A co z Lupinem, przecież nie zerwaliście zaręczyn... - Uniósł brwi czekając na więcej rewelacji. Przypomniał sobie o czymś mocniejszym i wziął różdżkę spod ściany. Jeden ruch nadgarstka, a kubeczki poleciały do kuchni by grzecznie czekać na umycie. Jeszcze jeden i przyleciały kieliszki z butelką wina.
Usadził Jess w swoim podwieszanym fotelu i wcisnął w ręce kieliszek napełniony czerwonym trunkiem.
- Kto chce Cię wydać za mąż? Twoi rodzice? Za jakiegoś Francuza? - O nie nie nie nie. Andre miał awersje do ludzi z tamtejszym akcentem. Francuzofobia.- Twoja matka pierwsza wsadziłaby Cię do Azkabanu gdybyś jej pokazała znak. albo zrobiła ci coś gorszego na miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Pon Lip 13, 2015 8:44 pm

Lupin, jasne musiał jej przypominać. - Nie myślisz że " Nienawidzę cię" równa się z "zrywam zaręczyny"? - spojrzała na swój serdeczny palec i westchnęła, po co ona to jeszcze nosiła. Spróbowała ściągnąć pierścionek i...
ani drgnął, palec spuchł? Czy co? Dobra zajmie się tym później.
Pozwoliła się przenieść na fotel i przyjęła kieliszek wina. Owinęła się kocem którego nie pozwoliła sobie odebrać i upiła łyk.
Wykonała potakujący gest głową.
- Rodzice i babcia Mall. - pokręciła głową - Ta kobieta rzuciła mnie razem z krzesłem prosto na jego kolana.- w jej głosie wyraźnie było słychać oburzenie, przypomniała sobie dłoń Flamela na swoim biodrze i pokręciła głową. - Czy ja jestem workiem ziemniaków? Dwóch chłopów na targu uzgodniło sobie cenę i jeden w drugiego rzucił towarem! - słowo francuz sprawiło że na twarzy Andre pojawił się jakiś dziwny grymas, zupełnie jak by Nagini kazała mu połknąć żabę.
- Flamel. Oliver Flamel. Nasza rodzina ma się przenieść do Francji bo tutaj jest niezbyt przyjemnie a żeby tak mogło się stać nasze rody muszą się połączyć. - wizja wylądowania w azkabanie nagle wydała jej się wręcz miłymi wakacjami w porównaniu z tym co szykowała jej kochana rodzinka.
- Azkaban upadł zapomniałeś?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Pon Lip 13, 2015 8:56 pm

- Nie. Myślę że to jedynie puste słowa rzucone w wyrazie furii.- Powiedział przysiadając ze swoim kieliszkiem, którym nerwowo poruszał pozwalając alkoholowi obijać się łagodnie o szklane ścianki.
- Jeśli jest z tych Flamelów to po pierwsze nie dziwię się że chcą abyś nosiła jego nazwisko, a po drugie... on będzie miał z trzysta jak nie więcej lat. Marna jest też wizja starczego zgonu.
Potarł palcami czoło starając się wymyślić co mógłby jej na to poradzić. Jakaś milsza od Morte część jego umysłu łagodnie przypomniała, że od paruset łat nie ma wyjścia z takich sytuacji.
- Zapomniałaś że twoja matka jest wciąż jego zarządcą i wystarczy że obieca Nagini jakiś cyrk z dementorami żebyś tego samego dnia wylądowała na krześle. Pocałuj pannę młodą może brzmieć w tych okolicznościach dość groteskowo. Powinienem się cieszyć... przynajmniej nie będę jedyną osobą, którą czekają ślubne przygotowania.
Westchnął ciężko upijając spory łyk wina. Francja. Może weźmie przykład z Mallów i też tam ucieknie. Ciekawe czy szukają nauczyciela w Beabouxton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Pon Lip 13, 2015 9:46 pm

Upiła spory łyk wina - Andre chyba nie wierzysz że między mną i Remusem może jeszcze być dobrze. Ja jestem śmierciożercą a on jest w zakonie! Związek idealny. Ciekawe kto by kogo prędzej zabił. - wyobraziła sobie jak musi stanąć naprzeciw Lupina w czasie walki i skrzywiła się. Wpadła w panikę gdy zobaczyła go spetryfikowanego na błoniach a gdyby był martwy...
Odepchnęła od siebie te myśli, wystarczyło jej że koszmary z martwym Lupinem w roli głównej nawiedzały ją w snach.
Nie potrzebowała ich na jawie.
- Nie pocieszasz mnie wiesz! - faktycznie, nie zapytała się go czy jego ojciec to ten Flamel od kamienia filozoficznego , nie zapytała się go ile ma lat, nie zapytała się o... O nic się go nie zapytała! No ale nie była nim zainteresowana! Przyszedł na kolację, nic więcej! No ona tak myślała.
Matko ale jeśli on ma serio z trzysta lat? Zbladła.
- Ale mój ojciec jest jego przełożonym w Mungu, chyba nie sądzisz że gdyby miał taki staż pracy to nie dostał by jakiegoś kierowniczego stanowiska. - ustawiła sobie kieliszek na kolanie, głos jej zadrżał, jeśli jej rodzicom nie przeszkadzało to że potencjalny mąż jest tyle od niej starszy to jest zgubiona...
- Jasne będziemy chodzić razem po sklepach i wybierać bieliznę na noc poślubną. - wywróciła oczyma i przygryzła wargę. -I co teraz? Będę przywoziła Voldziowi i Nagini świeże bagietki z Paryża na zebrania? - wykonała nagły zwrot dłoni chcąc uderzyć się w czoło a po drodze trąciła kieliszek którego zawartość z prędkością światła wylała się na jej sukienkę.
- Co jeszcze?! - zerwała się na nogi i odruchowo sięgnęła do podwiązki za którą miała w zwyczaju chować różdżkę w chwilach gdy chadzała ubrana w sukienki. Miała zamiar usunąć plamę i...
- Tak to jest mój dzień! Zapomniałam różdżki. -

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 12:28 am

- Tu nie chodzi o to, czy ja wierzę czy nie. Chodzi o to w co wy wierzycie. Nie wiem, w powieściach to zawsze jakoś tak inaczej... Co innego te śluby. To jest chore. Anka chce mnie przymusić do ślubu z Elsą, żeby nie miała żadnych powiązań z jej rodziną. I co dalej? Zapewnię jej rok, góra dwa szczęśliwego życia, a potem wróci dawna władza. Czarny Pan upadnie, a ona zostanie ze śmierciożerczym nazwiskiem. Żona zabójcy Ministra Męczennika.
Prychnął opierając czoło o chłodne szkło. Dopiero do niego docierało co czeka Elsę jeśli zgodzi się na pomysł jej kuzynki. Ale jeśli nie... nie przeżyje roku.
- Nie wiem Jess... Nie znam tego człowieka, a jeśli będzie mi to dane to może już nie żyć, więc, ciężko mi określić cokolwiek. Ale może nie chce się za bardzo wychylać. Kamień Filozoficzny jest potęgą, jeśli by wyszło, że ten gość go posiada, choć w kawałku... Kiła i mogiła. Zaciukaliby go w pierwszym zaułku. Jak w tej bajce o trzech braciach i insygniach.
Podniósł słabo wzrok na rozrastającą się ciemną plamę. Trzeba by to doprać.
- Nie patrz na mnie, moja różdżka uznaje chłoszczyść za klątwę silniejszą od crucio. Mógłbym ci zrobić tym zaklęciem krzywdę, a jeśli masz pechowy dzień to z pewnością udusiłabyś się od mydlin. Kreatywna śmierć, przyznaję. Zaczekaj chwilę.
Podniósł się z kanapy odstawiając kieliszek na stolik i zszedł na parter, po coś do przebrania dla Jess.
- Podejrzewam, że i tak zostaniesz na noc, pościelę ci później u Kirke... Ale na razie się może przebierz. Raczej nic mojej siostry nie byłoby dobre, więc...- Podał jej jakąś swoją czystą koszulę, drapiąc się wolą ręką po policzku. Nie był przygotowany na pobyt sierotowatych, roztrzęsionych czarownic.
Faux Pas, ale cóż począć, to musiało wystarczyć.
Nalał jej świeżego wina, wskazując jednocześnie kierunek do łazienki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 1:18 am

- Ale to nie powieść tylko rzeczywistość.- wzruszyła ramionami uznając temat za zakończony.
Może i dla niej lepiej by było gdyby wyprowadziła się do Francji? Nie była by tak bardzo podejrzana, Andre miał rację te rządy z pewnością upadną a wtedy...
- No pewnie mam się zgodzić na ślub z trzystuletnim dziadkiem tylko po to żeby go nie zaciukali w ciemnej ulicy! I co ja mam niby robić z takim starym grzybem co? - zapytała podnosząc na Andre wzrok który do tej pory wbity miała w ciemną plamę, marzyła o tym żeby stracić sukienkę, serio.
- Nie wątpię że tak by się stało. - mruknęła odprowadzając Andre wzrokiem.
Rozejrzała się po pokoju pod nieobecność właściciela. Zwróciła uwagę na jedyny obraz potem wzięła do ręki książkę którą czytał i rzuciła okiem na tytuł.
Wrócił szybciej niż myślała.
- Ciekawa? - oddała mu tomik i przyjęła czyste ubranie, koszula? Uniosła brew, no cóż to musiało wystarczyć.
- Zaraz wracam. - ruszyła do łazienki. W lustrze zobaczyła czerwone oczy i ślady łez na policzkach, zabije go że wcześniej nie zwrócił jej uwagi że powinna iść się odświeżyć...

Jess poszła na całość, nie mogła się powstrzymać, wzięła szybki prysznic, umyła włosy...
Poczuła się lepiej, jak nowo narodzona. Coś jeszcze wymyśli z tym ślubem prawda?
Ruszyła wolnym krokiem korytarzem do salonu, jednocześnie związując mokre włosy w luźny warkocz, od strony salonu biło ciepłe ale dosyć słabe światło, zachęcające. Widziała już siebie na fotelu, pod kocem z kieliszkiem wina w dłoni i uśmiechnęła się do tej wizji.
Stanęła w progu by zlokalizować swojego gospodarza, siedział tam. W dłoni trzymał książkę, całkowicie pochłonięty lekturą. Wyglądał...
Uśmiechnęła się pod nosem, nie wolno jej tak myśleć.
Napotkała jego spojrzenie, kiedy się zorientował że tam stoi? Odruchowo pociągnęła w dół brzeg swojego wdzianka.
Odwróciła wzrok lekko zmieszana jak gdyby on mógł wyczytaj z jej głowy te myśli. - Wybacz że tak długo. - wzruszyła ramionami i ruszyła spokojnie w jego stronę, w końcu to tylko Andre. Usiadła na skraju stolika, przesuwając kieliszki z winem.
Czuła na sobie jego wzrok przez całą tą drogę aż zrobiło jej się gorąco.
Uświadomiła sobie że koszula ledwo zasłaniała jej pośladki, przydały by się jakieś spodenki, cokolwiek!
Po plecach przeszedł jej dreszcz. Chwyciła szkło z trunkiem by zająć się czymś podając jeden z kieliszków gospodarzowi.
- Zaproponujesz toast?



_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 1:48 am

- Nie potrafię określić czy byłoby to lepsze Jess. Z pewnością tego od ciebie oczekują, ale czy żyjesz na tym świecie, żeby spełniać ich życzenia? Twoich rodziców stać na wyjazd do Francji, nie mają znaków, nawet pod veritaserum powiedzą, że są czyści...- Pokręcił delikatnie głową.- Oni wierzą, że inaczej ten świat cię zniszczy. Że przy nim będziesz bezpieczna...
Wracając odebrał od niej książkę. Jeden z tych niepodpisanych obdartych tomików jakie można znaleźć na dnie jednego ze strychowych pudeł. Sam nie wiedział dlaczego w ogóle sięgnął po coś takiego, chyba po prostu potrzebował oderwać myśli od tego co się działo.
- Ciężko stwierdzić czy ciekawa. Raczej... piękna. Jak obraz. - Przeniósł wzrok na płótno wiszące w pokoju i poczuł delikatny ścisk w dołku.- Jest piękny. Od początku taki był. Marcel znalazł jakąś naiwną mugolkę, omamił, przeniósł na obraz całą jej urodę. Każdą kroplę krwi, każdy fragment skóry. Sztuka w sednie sztuki.
Rozsiadł się na kanapie podciągając kolana pod brodę i wracając do czytania... a raczej zastanawiania się co on tak naprawdę wyrabia ze swoim życiem.
Wodził wzrokiem po tekście zupełnie go nie rozumiejąc. Czuł jak z każdym mrugnięciem pod powiekami pojawia mu się obraz dziewczyny. Ale nie tej nieszczęsnej mugolki, ta była znana. Tak bliska, a jednocześnie niedostępna. Czysta, delikatna skóra, klasyczna uroda, gorzkie czekoladowe włosy opadające na ramiona.
Stop. Andre stój.
Nie wolno ci. Nie masz prawa tak o niej myśleć.
Spróbował wrócić do czytania, nie oderwał się od książki, nawet czując jej obecność.
Dopiero kiedy znalazła się niebezpiecznie blisko przesunął wzrokiem wzdłuż jej smukłych nóg, przez uda i ciało odziane w jego koszulę. Była...
Andre, to tylko Jessi. Kącikiem oka dostrzegł jak stara się okryć nieco więcej.
- Wybacz, zapomniałem, że jesteś ode mnie wyższa i może być nieco przykrótka.- Mruknął tonem wcale nie świadczącym o tym, że jest mu przykro, albo bardzo będzie się śpieszył, żeby przynieść jej coś do ubrania na dół.
Uniósł kąciki ust biorąc od niej kieliszek i przypadkowo muskając opuszkami palców jej dłoń.
- Toast? Sam nie wiem... Poprawnie politycznie byłoby się upijać w imię Czarnego Pana... A może po prostu wypijmy za to, żeby przynajmniej ten wieczór nie przypominał nam o tym wszystkim co czeka na nas za drzwiami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 2:15 am

Uśmiechnęła się lekko- Nic nie szkodzi, lepsze to niż plama. - przygryzła wargę zupełnie nie świadoma tego co robi tak jak zawsze gdy zaczynała się denerwować. Skąd to się brało? Zabawne.
nie powinna była się tak czuć.
- Andre...- poczuła dotyk jego skóry na swojej dłoni i cokolwiek chciała powiedzieć właśnie wyleciało jej z głowy.
Reakcja była tak gwałtowna aż sama nie mogła w to uwierzyć.
Poczuła drżenie rąk, odstawiła kieliszek na podłogę tuż przy swojej stopie tak było bezpieczniej.
Przeciągnęła się delikatnie i poprawiła na stoliku próbując zamaskować drżenie.
Tyle treningów, przez tyle lat. Zawsze wydawało jej się że swoje własne ciało ma opanowane do perfekcji a tym czasem to ono postanowiło właśnie ją zdradzić i pokazać coś więcej niż ona sama pragnęła wypuścić na wolność.
Nie, nie, nie, nie mogę!
Nie, nie, nie, nie, nie chcę... Chcę?
Atmosfera gęstniała z każdą kolejną chwilą, czuła to każdym nerwem.
Postanowiła uspokoić się i wziąć się w garść, pomimo tego że w głowie jej huczało. Przecież nie wypiła nawet kieliszka wina bo go na siebie wylała!
Pozwoliła sobie podnieść wzrok i spojrzeć na niego i... przepadła.
Przesunęła bosą stopą po dywanie w jego kierunku.
Przewróciła kieliszek.
- Cholera. - do prawdy....
Zerwała się ze stolika i wylądowała na dywanie próbując uratować i tak tragiczną już sytuację.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 2:33 am

Nie tak planował ten wieczór.
Nie, zupełnie nie tak. Przecież chciał jedynie poczytać książkę, odpocząć przed zbliżającymi się wakacjami, podróżą do Rumuni Elsą. Z Elsą... Chwila, nie. Nie powinien w ogóle...
Och, w tym momencie spojrzał w te ciemne oczy i wszystko zdało się ulecieć. Miał wrażenie, że mógłby przekroić powietrze w pokoju nożem. Odstawił kieliszek na podłogę, opierając dłoń o krawędź stolika tuż obok jej biodra i przesuwając się nieco w jej stronę.
Już nawet miał coś powiedzieć, coś zapewne niezwykle kreatywnego i elokwentnego, ale...
Przewróciła kieliszek.
Otrząsnął się, kiedy zniknęła mu z pola widzenia i zanurkowała na podłogę.
Potrząsnął głową, starając się nawet nie parsknąć śmiechem. Choć to mu nie bardzo wyszło. Zsunął się za nią na dywan, który wchłonął już sporo trunku i stanowczo złapał ją za dłoń, którą próbowała pozbierać kawałki nadtłuczonego szkła. Wyczuł pod palcami przyśpieszony puls Mallówny.
- Zostaw, pokaleczysz się.- Szepnął zupełnie jakby bał się zniszczyć coś pięknego lub zaburzyć przejmującą ciszę jaka zapadła w pokoju.
Byli za blisko siebie i doskonale o tym wiedzieli. Ale... nie zamierzał puścić jej nadgarstka. A ona nie wyglądała jak gdyby chciała się wyrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 2:50 am

Przez jedną krótką sekundę miała wrażenie że być może udało jej się uciec, teraz pośmieją się z jej pecha i wieczór wróci na właściwe, spokojne tory jakimi miał biec.
Brała do ręki kolejny kawałek szkła gdy poczuła że Znalazł się tuż przy niej, jego palce zaciśnięte wokół jej nadgarstka odznaczały się na bladej skórze.
Serce zaczęło łomotać tak bardzo że wydawało jej się że on słyszy każde rytmiczne uderzenie.
Szept sprawił że automatycznie wypuściła z dłoni odłamki szkła, Przełknęła ślinę starając się przywrócić sobie zdolność mowy. Ostrożnie przeniosła wzrok z ich dłoni na jego oczy. Powinna była się wyrwać, z pewnością miała dosyć siły ale...
- Nic mi się nie stanie... -odparła ledwie słyszalnie, mówiła do niego? Do siebie? W kontekście szkła czy całej tej sytuacji?
Położyła wolną dłoń na jego zaciśniętych wokół nadgarstka palcach, pewnie by je z tamtąd zabrać ale chyba o tym zapomniała. Chyba chciała wstać, więc podciągnęła się lekko do góry uświadamiając sobie że to jednak był zły pomysł.
Dotykała teraz ramieniem jego ramienia, widziała wyraźnie każdą zmianę w jego oczach, oddychała tym samym powietrzem.
Mogła by... To tylko kilka centymetrów...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 8:32 am

- Jess...- Spojrzał wymownie na dywan nim przeniósł ostatecznie wzrok na jej piękne oblicze.- Nakarmiłaś dywan winem i wolałbym, aby pożarł jeszcze twojej krwi.
Kąciki ust mu drgnęły w niekontrolowanym odruchu. Strzepnął trzymane przez nią kawałki szkła na otwartą dłoń i chcąc nie chcąc przy odkładaniu ich na stół znalazł się jeszcze bliżej.
Kilka centymetrów... Zmrużył powieki czując, że to nigdy nie powinno się wydarzyć. Że... A zresztą. W ostatnim odruchu zerknął jedynie na jej drżące usta
Nie była kobietą o której marzył całe życie i która widział w przepowiedniach. A mimo to... Kolejne bariery padały niczym stworzone ze szkła kieliszków.
Upijał się nią samą, a rozum szeptał tylko, że nie potrzeba mu nic więcej do złapania oddechu, powietrze bez jej oddechu było niczym. Stali przed ostatnią granicą. Przekroczenie jej niosłoby jedynie ból. A mimo to poddawali się kruszeniu szkła wpadając w odmęty szaleństwa.
- Słońce powoli gaśnie, Księżyc świeci coraz jaśniej
Jak to się stało, że przed nami otworzyło się niebo?
- Zanucił niemalże niedosłyszalnie, przytrzymując opuszkami palców jej podbródek i przysuwając ją do siebie.
Moment, w którym jego wargi dopiero musnęły jej usta runęła ostatnia szklana granica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 9:45 am

Kiedy znaleźli się w tej sytuacji? Kiedy to poszło tak daleko? Siedziała na dywanie, w przestronnym salonie a mimo wszystko czuła się jak by ta przestrzeń nie istniała a ona... Oni byli zamknięci w maleńkiej bańce która z każdą sekundą zmniejszała się jeszcze i pchała ich ku sobie. Oddech jej przyspieszył gdy tylko poczuła jego dłoń na swoim podbródku.
Myśli zaczęły pędzić szaleńczo.
Oszalała...
Umarła i trafiła do... Piekła? Jeśli tak miało wyglądać piekło to nie chciała nigdy oglądać raju.
Miała wrażenie że nie można być z nikim już bliżej lecz ta wizja runęła bezpowrotnie, czuła ciepło jego skóry. Każdy nerw przestawił się na odbieranie jego osoby.
Zapomniała o wszystkim. O przeszłości, przyszłości, liczyło się tylko tu i teraz, z nim.
Przyciska tylko usta do jego ust, poznając nowy nieznany teren, przesuwa dłonią wzdłuż jego ramienia, ostrożnie.
Czy była dalej sobą czy już kimś innym?
A Andre... On oddał jej ten pocałunek, jego dłoń przesuwając się wzdłuż jej ciała, do wcięcia w tali, zaokrąglonego biodra, długiej nogi pozostawia za sobą ślad, czuła jego dotyk jeszcze długo po tym jak jego dłoń przesunęła się dalej.
Wszystko straciło sens, prócz jednego: Być z nim, jak najbliżej, stopić się z nim w jedno.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 10:17 am

Piekło jest puste. Wszystkie demony odnalazły mieszkanie w tych głębokich oczach. Wabiły, mamiły, kazały zapomnieć o wszelkich zasadach. Pomimo pragnienia spijania każdej namiastki emocji z jej twarzy, przymknął oczy. Jego dłoń powędrowała wzdłuż kręgosłupa, zatrzymując się na wysokości talii. Przyciągnął ją do siebie jakby wizja znikającej z jego objęć Jessi była nie do zniesienia. Czuł jej gorącą skórę, krótki przerywany oddech, słodkie drżenie wargi.
W końcu jednak musiał uchylić nieznacznie powieki aby do tych wszystkich bodźców dodać i wzrok. A co jeśli ona była tylko omamem? Snem, koszmarnym snem o przyszłości która nigdy nie nastąpi?
Jeśli to sprawka Morte... chyba wreszcie zmusi się do polubienia schizofrenii.
A jednak czuł jej obecność zbyt nanamacalną by zacząć jakąkolwiek próbę negacji. Palce Takawy ogarneły ciemnoczekoladowe włosy z oblicza dziewczyny.
- Jesteśmy tacy nielogiczni Gretel - Wymruczał unosząc lekko jej podbródek aby światło mogło podbijać się w tych zamglonych oczętach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 10:59 am

Gdyby ktoś w tej chwili zapytał ją gdzie jest góra a gdzie dół to z całą pewnością nie umiała by odpowiedzieć jak wtedy gdy z zawrotną prędkością pędzi na swojej miotle. Gdyby w połowie manewru nagle zatrzymała się z pewnością zrobiła by sobie krzywdę, być może nawet zabiła. Teraz czuła coś podobnego. Jak gdyby odsunięcie się od tego mężczyzny miało spowodować nagłe odcięcie tlenu i śmierć w męczarniach.
Zdała sobie sprawę z tego że fala przerażających się przez nią uczuć lada chwila pochłonie ją całkowicie.
Pocałunki Andre są zachłanne a jego dłoń wślizguje się pod materiał koszuli. Wstrzymała oddech próbując opanować drżenie. Nie zatrzymała jej, choć wie że powinna. Policzki jej płoną, przyciska się do niego mocniej i zapłata nogę wokół niego.
I wtedy on to robi... Odsuwa się delikatnie a jej ciało krzyczy z niezadowoleniem, muska palcami jej policzek zgarniając włosy z policzka.
Zatraciła się, nie przywykła do tego że ktoś inny niż ona sama dyktuje warunki.
Wzdycha cicho, a on albo tego nie słyszy albo zupełnie ignoruje.
-logiczni ?- to słowo, zwykły wyraz brzmi jak afrodyzjak, spogląda mu prosto w oczy i sama już nie wie co robić. Straciła kontrolę, pierwszy raz i dziwnym trafem odkryła że nie jest to wcale takie złe. Nie z nim.
Ręce jej się trzęsą wiec zaciska je na jego koszuli by ukryć to drżenie, na Merlina co on z nią robił!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 3:01 pm

- Uhm... Logiczni.- Mruczał przesuwając nosem po jej odsłoniętej szyi. Gdyby w tym momencie ktoś chciał od niego uzyskać cokolwiek, za możliwość przedłużenia tych chwil, zamknięcia ich w bańce nieskończoności... Takawa zaprzedałby duszę Piekłu. I nie dopuszczał do siebie świadomości, że nad ranem by tego żałował.
Rano nie istniało.
Przytrzymywał ją w pasie, z obawy, że nagle sobie przypomni o czymś tak błahym jak powinności, wychowanie czy zdrowy rozsądek. Tracili go oboje i nie zamierzał pozwolić jej tak szybko uciec.
Palce zawędrowały za kołnierzyk koszuli przesuwając się po półkręgu szyi, póki nie zatrzymały się na pierwszym z guzików. Nie rozpinał go. Jeszcze nie.
Przyciągnął ją za to za owy kołnierzyk do siebie na nowo składając pocałunki na jej drżących wargach. Któż by pomyślał, że dziewczę z tak poukładanego domu będzie mu się niemalże sypać w palcach. Że będzie tak uzależniające dla ciała i zmysłów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 7:25 pm

Zrobił to, nadał temu słowu magiczną moc, wyszeptał je do jej ucha głębokim, zachrypniętym głosem sprawiając że już nigdy w życiu nie przejdzie obok niego obojętnie.
Przez chwilę pomyślała że tak na prawdę nie powinno jej tu być ale ciepło kolejnej pieszczoty skutecznie zagłuszyło sumienie, w sumie czemu nie miało by jej tu teraz być? Nie umiała sobie wyobrazić by mogła znaleźć się gdziekolwiek indziej. Coś sprawiło że wskakując do kominka wybrała właśnie ten a nie żaden inny adres.
Musiała kiedyś podziękować temu czemuś, lecz w tej chwili nie miała do tego głowy.
Przyciągnął ją do siebie z łatwością i zaczął na nowo całować a ona mimowolnie zamknęła oczy, zatraciła się w tym doznaniu, jej oddech przyśpieszył.
Andre doskonale wiedział co robić, jak odczytać Jess, a ona dziwiła się tylko jaka diabelska siła szepcze mu do ucha co ma robić.
Drżącą dłonią przesunęła po jego udzie drażniąc go paznokciami by piąć się dalej ku górze przez brzuch aż do szyi i karku. Odsunęła się delikatnie opierając czołem o jego czoło, musiała odzyskać oddech, lecz jedno spojrzenie w jego oczy sprawiło że zapomniała iż chciała odrobinę zwolnić.
Uśmiechnęła się lekko, a w oczach zatańczyły jej złośliwe iskierki.
Odnalazła guziki jego koszuli i poczęła odpinać jeden za drugim jednocześnie kreśląc z pocałunków drogę wzdłuż jego kości policzkowej aż do ucha którego płatek lekko przygryzła.
Rozsunęła poły materiału i przysunęła się jeszcze bliżej chcąc poczuć choć przez materiał który ją spowijał ciepło jego ciała, poczuła przejmujący dreszcz biegnący wzdłuż kręgosłupa.
Zacisnęła dłonie mocniej na jego ramionach, rozkoszne uczucie.
Ileż by dała by ta chwila trwała, by nie minęła jak mrugnięcie okiem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Anthony Blackwood

avatar

Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Wto Lip 14, 2015 10:19 pm

Mieszkanie...
Andre zrozumiał w jednej chwili co sprawiło, że zostały przekroczone pierwsze fundamentalne granice. Z pewnością to musiało być mieszkanie, które przez piętnaście lat znosiło obecność wili... prawda? Bo przecież... Ich obłęd nie mógł się wziąć z niczego.
A może po prostu...
Pozwolił jej złapać głębszy oddech, który ona niecnie próbowała wykorzystać na przejęcie sterów. Cóż za gryfońska upartość, toż to się nie godzi panno Mall.
Delikatnie łaskotał palcami nagie udo Jessi, by po chwili drażnienia się rozpocząć metodyczną wędrówkę po skórze. Gdyby ktoś go teraz zapytał co planuje odkryć, odparłby, że najpiękniejsze galaktyki. Konstelacje znamion i piegów. Przebiegł pazurkami wzdłuż jej kręgosłupa. Cóż za niemożliwa dziewczyna. Była niczym narkotyk, potrzebował jej wciąż więcej i więcej.
Wplótł palce w jej włosy, odciągając głowę Jessi do tyłu, by niemalże z wystudiowaną czułością zacząć składac pocałunki pomiędzy podbródkiem, a kołnierzykiem.
- Chyba coś nam tu przeszkadza...- Rozpiął pierwszy guzik tej quasi koszuli nocnej. Potem drugi, który pozwolił mu odkryć jej nagie, rozgrzane od emocji ramię. Przygryzł pieszczotliwie skórę na obojczyku. On tu był krukiem alfa. I wilczek czy chciał czy nie chciał nie miał absolutnie nic do gadania.
Jego dłoń zsunęła się z włosów na kark. Palce spoczęły na starym, przymusowym tatuażu. Kto by pomyślał, że jeszcze kilka miesięcy temu byłby skłonny ją zabić, gdyby odkryła o nim za wiele. A teraz... Pożądanie poznania straciło wszelkie granice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   Sro Lip 15, 2015 1:51 am

Do prawdy, westchnęła ciężko opierając głowę na jego ramieniu. W jakiej on ją stawiał sytuacji!
Nie mogła w to uwierzyć, to nie mogło dziać się na prawdę. Może to tylko jeden z tych snów...
Odsunęła się i spojrzała na Takawę przekrzywiając głowę, co było tak niezwykłego w tym mężczyźnie? Nie żeby należał do grupy tych zwyczajnie, pospolitych facetów ale żeby aż tak...
Żeby obezwładnił jej ciało i duszę do tego stopnia że zamiast myśleć i działać stawała się po prostu doznaniem?
Patrzyła na niego jednocześnie przerażona i podekscytowana, chciała uciec i jednocześnie wtopić się z nim w jedno i zatrzymać tą chwilę na zawsze.
- Andre ja...- ale co miała powiedzieć? I jakim magicznym sposobem miała to zrobić gdy on poczynał sobie tak śmiało? Gdy przebiegł paznokciami po jej kręgosłupie jęknęła cicho mimo woli i przygryzła dolną wargę próbując nie pogrążać się już bardzie jednak on szykował dla niej już kolejną torturę jakiej nie umiała się przeciwstawić. Gdyby wierzyła w Boga z pewnością pasowało by tutaj stwierdzenie "O Boże" choć ten z tym wszystkim z pewnością nie miał nic wspólnego.
Żaden z mugolskich Bogów nie mógł być aż tak łaskawy by zesłać dla tej dziewczyny kogoś kto każdym drobnym pocałunkiem na jej skórze zostawiał by ślad tak rozpalony jak gdyby odciśnięty był w tym miejscy rozżarzony węgiel.
Przegrała, przegrała z kretesem.
Nie była już w stanie myśleć trzeźwo choć te kilka łyków wina które zdążyła wypić tego wieczoru już dawno opuściło jej ciało, upijała się nim, jego bliskością, każdym dotykiem, każdym pocałunkiem.
W przypływie jakiejś ułańskiej fantazji z pewnością spowodowanej rozkosznym bólem który pojawił się na jej obojczyku postanowiła że skoro odpięła już guziki tej jego cholernej koszuli to da jej całkowity nakaz eksmisji w trybie natychmiastowym i jak pomyślała tak też zrobiła.
Przesunęła wzrokiem po jego odsłoniętym torsie jak gdyby szukała tam jakiegoś punkty zaczepienia, ostatniej deski ratunku.
Odnalazła jego zagubioną na jej ciele dłoń i splotła ją razem ze swoją, musiała podjąć ostateczną decyzję i czuła że nadszedł ten moment.
Czuła że serce wali jej tak mocno że zaczęła obawiać się o swoje żebra, przymknęła oczy, wzięła głęboki wdech.
Przecież tego chciała, drżała w oczekiwaniu, nie brała pod uwagę innej opcji.
Spojrzała mu prosto w oczy i pozwoliła sobie w nich utonąć, niech się dzieje co chce, niech wali się świat, niech matka chce ją zabić, przyjaciele znienawidzą, sprzedała duszę diabłu . I była szczęśliwa, pierwszy raz od dawna, nie mogła z tym walczyć, nie chciała, nie, nie,nie,nie. Nie miała zamiaru być męczennicą która całe życie walczy by to innym było dobrze, nie chciała już być silna, nie chciała już być dobra, nie chciała być szlachetna. Chciała być szczęśliwa, chciała by on patrzył na nią tak jak patrzył teraz, z tym czymś w oczach, tak jak gdyby potrzebował jej tak samo jako ona potrzebowała jego, nawet gdyby to miało być tylko złudzenie.
Rozpaczliwym gestem zbliżyła się do niego i odnalazła jego usta, początkowo całowała delikatnie, przesuwając palcem po kostkach jego dłoni, nie śpiesznie by po chwili musnąć zębami jego wargę. Uśmiechnęła się nie przerywając pocałunku a pogłębiając go, wlewając weń całą swoją pasję i namiętność.



_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon na pierwszym pietrze   

Powrót do góry Go down
 

Salon na pierwszym pietrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Winsley Street 19-