a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Sypialnia Alexandry
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Sypialnia Alexandry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alexandra Woods



Liczba postów : 81

PisanieTemat: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 12:36 am



Pokój Alexandry znajduje się na drugim końcu korytarza, na piętrze, naprzeciwko tego, który należy do Katherin. Jest to niewielkie pomieszczenie w kształcie kwadratu, którego znakiem firmowym są ściany w kolorze ciemnej zieleni oraz skromna ilość mebli, do jakich zaliczane są ciężka, dębowa szafa, niewielkich rozmiarów biurko, a także łóżko, które znajduje się tuż przy oknie, niemalże łącząc się z jego parapetem. Prawdopodobnie to pomieszczenie jest jednym z najbardziej ponurych, a także chłodnych miejsc, gdyż słońce nie wpada tutaj aż do wieczora. Dobytek, należący do Alexandry, jest niewielki, bo i większość rzeczy pozostawiła w domu, w Birmingham.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Alexandra Woods



Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 1:32 am

Zimne krople deszczu spływały po pokrytej smugami - rozmazanej ziemi - twarzy dziewczyny. Była w marszu już którąś godzinę, a zwisający z jej lewego ramienia, popruty na szwie plecak odbijał się niemo o zgarbiony plecy, jakby kpił z wycieńczenia, które zdążyło nią zawładnąć. Ani razu nie zatrzymała samotnego konduktu, uparcie próbując wyrzucić obrazy, jakie miała w głowie i które mogła, na swoje nieszczęście zobaczyć, gdy wraz z Viktorem, jeszcze tydzień temu, spędzała wspólnie czas w jego mieszkaniu. Wywózki, gonitwy, łapanki i ta przeklęta, nieznośna aura grozy wisząca w powietrzu. Krótko po tym wszystko wyszło na jaw - Ministerstwo upadło. Czarny Pan pociągał za sznurki, a najbardziej na tym tracili ci, których określano nosicielami brudnej krwi. Szlamy, mugole, półkrwi - wszyscy trafiali albo do miejskich obozów, albo zostawali od razu straceni na oczach innych. Terror, który dotknął świat czarodziejów, odbił się echem na tych niepopierających owych postępków. Ona sama musiała zniknąć czym prędzej z Manchesteru; dla bezpieczeństwa kuzyna. Śmierciożercy rozpoczęli dzieło Voldemorta, a jej matka była jedną z nich. Łatwo było się domyślić, iż wszelkie kontakty z nią mogą mieć fatalne skutki dla Dragova i jego rodziny, którzy raczej nie pałali entuzjazmem na wieść o tych wszystkich atakach. Poza tym, sam Bułgar był niemalże w gorącej wodzie kąpany - cały czas powtarzał, że musi dostać się do Londynu, choćby miał za to zapłacić najwyższą cenę.
Nie pojechała z nim. Tak było logiczniej.
Do domu również wrócić nie mogła. Birmingham, jako jedno z większych miast, zapewne również tkwiło w gorączce, ogarniającej wszystko, wojny. Bezpieczniej było trzymać się na dystans od walk. I od rodzicielki.
Otarła zimny od deszczu policzek, rozcierając bardziej smugę brudu. Była zmęczona wielodniową podróżą, pozbawiona możliwości przemieszczania się siecią Fiu czy choćby na miotle. Pociąg odpadał. Słyszała o tym, co się stało z ekspresem, który jechał z Hogwartu do Londynu. Kolejne ryzyko. Chwalić mogła tylko fakt, iż domek letniskowy, w którym spędzała wspólnie wakacje z Grigori, nie leżał wcale tak daleko od jej poprzedniej lokacji, więc w przeciągu kilku dni mogła tam dotrzeć o własnych nogach - choć raz dziękowała za zwierzęcy wigor i wytrzymałość; mimo to, te nie dały rady utrzymać jej cały czas i kilka godzin temu padła na drodze, jak długa, potykając się o wystający konar. Życie kpiło z niej ostatnio.
Opatuliła się dokładniej swoją ukochaną pilotką, przemoczona do suchej nitki. W głowie miała nieprzyjemną pustkę, której nie lubiła odczuwać, gdy dookoła źle się działo.
Poprawiła jeszcze raz plecak krótkim ruchem paska, a spomiędzy drzew zaczął się wyłaniać znajomy kształt drewnianej chatki. Ciemność panująca w oknach tylko utwierdziła ją w przekonaniu, że dobrze wybrała. Nikogo w okolicy, może tutaj przeczekać burzę i zastanowić się, co powinna zrobić dalej - iść z odsieczą i pomóc Viktorowi czy skontaktować się z ojcem, aby ostrzec jego oraz Jareda przed narastającym w Anglii szaleństwem?
Stanęła na ganku, wbijając wzrok w czarną wycieraczkę przed drzwiami. Odruchowo wytarła brudne od błota, ciężkie podeszwy skórzanych butów, choć to pewnie i tak wiele nie pomoże, jeżeli chodzi o kwestię zachowania czystości przy przekroczeniu progu.
Wyciągnęła, drżąc z zimna, klucz z tylnej kieszeni spodni, zaczesując wolną dłonią rozpuszczone, mokre włosy na lewy bok. Niepewnie wsadziła go do zamka i przekręciła. Drzwi zaskrzypiały znajomo, gdy weszła do środka. Dłonią szukała na ścianie włącznika, kiedy zamknęła za sobą wejście, odcinając świat wewnętrzny od głośnej ulewy, panującej na zewnątrz.
Niezadowolona ściągnęła brwi, gdy po kilku próbach nie zobaczyła oczekiwanej wiązki światła. Zaklęła paskudnie pod nosem i warknęła przeciągle, gdy z trudem stawiała kroki ku schodom po ciemku.
Pokój pozostał nietknięty od zeszłego roku. Świadczyła o tym warstwa kurzu na biurku oraz parapecie, a także ten drażniący gardło zapach, jednak teraz był to najmniejszy problem Woods.
Rzuciła obok łóżka, na drewnianą podłogę, przemoczony, rozpadający się plecak i czym prędzej poczęła rozsznurowywać buty, które po chwili skończyły pod jedną ze ścian. Szlag trafił perfekcjonizm i porządek, była zmęczona, głodna, przemoczona, a przebywanie w tym domu wiązało się z durnymi myślami.
Katherin...
Nie dała Ślizgonce żadnego znaku życia, po tym, jak wysłała jej wiadomość w dniu zakończenia roku szkolnego... Nie chciała tego, jednak wspomnienia z Zakazanego Lasu wciąż gryzły ją do żywego i non stop przypominały o faktycznym położeniu, w jakim się znalazła - była bestią. Krwiożerczym, niebezpiecznym stworzeniem i nie powinna przebywać wśród innych. Nikt nie potrafił tego pojąć, a ci, co twierdzili, że wciąż jest człowiekiem działali Al najbardziej na nerwy. Bo przecież, gdyby nim była, nie doprowadziłaby do tego, że jej przyjaciółka obawiałaby się o własne życie przy niej. Zawiodła.
Mokrą pilotkę powiesiła na krześle przy biurku, nim podeszła do szafy i otworzywszy jej drzwiczki, w po ciemku, próbowała wymacać materiał jakiejś koszulki oraz spodni na przebranie.
Zaklęła.
Przecież wszystko zabrała ze sobą rok temu. Zerknęła przez ramię w kierunku plecaka. Może ma tam jeszcze jakieś czyste rzeczy...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori



Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 10:27 am

Dawno temu, matka, podczas jednych z wieczornych rozmów wypowiedziała cytat który zapadł dziewczynie w pamięci. Po ostatnich wydarzeniach w pociągu, które była w stanie przeczytać jedynie z  Proroka krążyły jej w kółko i w kółko w głowie. Brzmiał następująco: Okres dzieciństwa nie trwa od momentu narodzin do chwili osiągnięcia pewnego wieku. Nie jest tak, że dziecko dorasta i odkłada na bok swoje dziecięce spraw. Dzieciństwo to królestw, w którym nikt nie umiera.
Najwidoczniej, jej dzieciństwo, skończyło się, w momencie przejęcia przez śmierciożerców pociągu. Doskonale wiedziała, że ktoś zginął, jednak nie była w stanie dowiedzieć się kto. Nie pisali o tym, a ona, od trzech tygodni siedziała tylko i wyłącznie w swoim pokoju. Nie wychodziła do nikogo, nie chciała też nikogo widzieć. Chciała być sama, w szczególności, że przyszedł kolejny list od jej rodziców. W duchu cieszyła się, iż nie wiedzą o tym domku. Od razu zabrali by ją  stąd, zamknęli w pokoju i namawiali, a raczej żądali spełnienia niemożliwego.
Leżąc na łóżku na plecach trzymała przed sobą dwa listy. Jeden od rodziców, drugi natomiast od Alexandry. Po raz … sama już nie wiedziała który, przebiegła wzrokiem po zgrabnym piśmie swego ojca. Spodziewała się, iż tak łatwo nie odpuści. Będzie ją namawiał, naginał aż w końcu się zgodzi – dla świętego spokoju i … I. Już raz jej groził – zignorowała to. Przy drugiej groźbie zastanawiała się czy jest do tego zdolny. Trzecia, czwarta i piąta i … Mogła wymieniać w nieskończoność. Była pewna, że matce nie zrobi krzywdy, a Willowi co najwyżej może dać reprymendę. Nie chcąc patrzeć dłużej na pergamin zmięła go w dłoni i rzuciła w kąt pokoju.
Teraz już tylko jedna kartka znajdowała się pod opuszkami jej palców. Pamiętała swoją  pierwszą reakcję na jego treść. Nie przespała wtedy dwóch nocy, a natłok myśli i emocji wypłynął z niej w postaci niepohamowanego płaczu. Teraz jednak patrząc na jego treść nie czuła nic. Zero emocji, zero … czegokolwiek. Przez chwilę zastanawiała się czy nie zrobić z nim tego samego co z poprzednim. Jednak nie była w stanie go zniszczyć. Z ociąganiem wstała ze swojego łóżka i udała do jednaj z półek na której stały książki. Opuszkami przejechała po ich grzbietach zatrzymując się przy tej jednej jedynej. Nie była ona nadzwyczajna. Ot tak, zwykła książka o poezji, nic więcej. Jednak dla Kath była wyjątkowa. Był to prezent urodzinowy od jej brata. Z nikłym uśmiechem na ustach wyciągnęła ją. Przez chwilę błądziła palcami po tytule aby w końcu otworzyć na pierwszej stronie. Z ociąganiem włożyła list do środka zamykając książkę.
I właśnie w tym momencie usłyszała skrzypienie  drzwi wejściowych. Bez zastanowienia chwyciła swoją różdżkę rzucając książkę na łóżko. Idąc na palcach podeszła do swoich drzwi uchylając je odrobinę. To co, a raczej kogo, zobaczyła przyprawiło ją o szybsze bicie serca. Z jednymi z drzwi zniknęła Alexandra. Szczerze powiedziawszy nie spodziewała się jej tu zobaczyć po liście jaki wysłała do niej. Dobrze wiedziała… Kath oparła czoło o drzwi. Nie wiedziała. Nie zdążyła jej powiedzieć, że całe wakacje spędzi tutaj nie wspominając  o liście. W tej chwili podjęła decyzję. Postanowiła pójść do niej i mimo wszystko się przywitać.
Idąc w stronę jej drzwi cała wewnątrz drżała. Nie wiedziała czego ma się spodziewać. Zapukała trzy razy po czym przekroczyła próg.
- Witaj, Alexandro. Mam nadzieję, że Ci nie przeszkadzam. – zdziwiła się na dźwięk swojego głosu. Całkowicie wyprany z emocji.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods



Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 11:20 am

Drżącymi palcami próbowała rozplątać supeł, jaki zawiązała przy dużej klapie komory porwanego plecaka, który już jakiś czas temu utracił swój naturalny kolor - był cały skropiony deszczówką, gdzieniegdzie podziała się plamka błota, przykrywająca szarość materiału, a i gdyby dokładnie się temu przyjrzała, dostrzegłaby pewnie też ciemnofioletową łatę po prawej stronie, tuż przy dnie, co świadczyło o wylanej zawartości słoika z sokiem fiołkowym, który zrobiła na drogę u kuzyna.
Skrzywiła się, gdy otworzywszy plecak, do jej nosa dotarł ostry zapach deszczu, który dobiegał od jej ubrań. Wyciągnęła zwykłą, czarną koszulkę, podkoszulkę, długie spodnie jeansowe, skarpetki... Wszystko mokre, jak jeden mąż.
Westchnęła ciężko, odkładając części garderoby obok siebie na drewnianą podłogę. Pociągnęła nosem. W pokoju było zimno, niewielka ilość światła, jaką dawało to przysłonięte przez chmury deszczowe tworzyła iluzję innego świata. Okrutnego, odizolowanego od reszty, gdzie panują ciemności, zaraza i melancholia. Była na tyle zmęczona, że nawet nie miała siły myśleć nad wydarzeniami, które miały miejsce ostatnio.
Przeczesała mokre włosy palcami, prędko się orientując, że kilka kosmków stworzyło misterny kołtun prawie u ich końca. Mruknęła coś niezrozumianego pod nosem, gdy mocniej szarpnęła dłonią, aby rozplątać cienkie niteczki, co wywołało nieprzyjemny ból. Syknęła krótko, gładząc się po czubku głowy, gdzie czuła nieprzyjemne ciągnięcie.
Okupowała czas na niczym. Powinna wstać, rozwiesić te wszystkie ubrania, aby chociaż na rano mieć co włożyć, zjeść coś, bo już drugi dzień szła bez jakichkolwiek zapasów żywnościowych, a przede wszystkim zmyć z siebie ten cały brud. Plan miała, gorzej z jego wykonaniem.
Powoli przesunęła się na rękach po podłodze do łóżka, o którego krawędź oparła plecy. Głowa odruchowo poleciała do tyłu, lądując na zakurzonej, białej pościeli i to chyba było najlepsze doświadczenie, którego w ostatnim czasie doznała. Zamknęła oczy.
Jeszcze chwila i prawdopodobnie by zasnęła. Spokój został zagłuszony przez trzy głośne puknięcia, a te wyrwały ją z błogiego stanu bezradności.
Prędko rzuciła się do plecaka i wyciągnęła z bocznej kieszeni różdżkę, mierząc do wchodzącej postaci z miną tak beznadziejnie przerażonego kota, że aż się cieszyła z panujących w pokoju ciemności.
Zgubiła język. Połknęła go, na widok dziewczyny stojącej w progu. Wszystkiego się spodziewała. Przypadkowego włóczęgi, rabusiów, ale Katherin? Z drugiej strony, chyba tylko ona była zdolna zapukać do drzwi, a nie wtargnąć z bronią w celach czysto złodziejskich.
Mierzyła chyba odrobinę zbyt długo różdżką, bo po chwili zganiła się za to solennie w myślach i opuściła rękę, z niewielkim trudem podnosząc na równe nogi. Była tak zmęczona...
- Katherin... - poruszyła ustami bezgłośnie, nie mogąc spojrzeć prosto w bystre oczy Ślizgonki. - Nie... Nigdy... - mruknęła z chrypką, czując nieprzyjemne swędzenie w gardle. Przeczuwała przeziębienie.
Co winna była jej powiedzieć?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori



Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 1:19 pm

Stanęła przy drzwiach i tak stała jak słup soli. Leniwie zlustrowała pomieszczenie w którym się znajdowała. Od ostatniej jej wizyty tutaj nic się nie zmieniło. Ściany nadal były tego samego koloru, podłoga ta sama, a łóżko stało tam gdzie rok temu. Włożyła swoje dłonie do kieszeni swetra. Jej wzrok zatrzymał się na mokrej, kupce ubrań znajdującej się niedaleko Alexandry na podłodze. Przeniosła szybko spojrzenie na przyjaciółkę. Była mokra od czubka głowy po koniuszki swoich butów. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej wyszła z pokoju kierując się do siebie. Swoje kroki skierowała prosto do szafy. Zanim jednak wyszła chwyciła zmięty list wkładając go do kieszeni. Znalazłszy to czego szukała wróciła do Lexy. Usiadła na jej łóżku i wyciągnęła ręce z czystymi i suchymi ubraniami.
- Sądząc po widoku tej kupki nie masz co na siebie włożyć. Proszę. – wyciągnęła ręce jeszcze dalej, prawie dotykając Alexandry. Zabrawszy od niej ubrania ręce włożyła z powrotem do kieszeni swetra.
I co teraz? W głowie miała gonitwę myśli. Trochę wyglądało to jak wyścig koni. Ona siedziała na trybunach i czekała na jego koniec, śledząc jego przebieg. Była bardzo ciekawa która pierwsza dobiegnie do mety. Jednak, gdy już miał się zakończyć zaczynał się od nowa. I tak było zawsze. Nieznacznie pokręciła głową. Miała nadzieję, że to pomoże jej się pozbyć tej gonitwy. Jednak nic takiego się nie stało. Swój wzrok wbiła w Woods.
- Czemu nie jechałaś pociągiem? Nie chciałaś mnie widzieć czy był inny powód? – nie mogła wytrzymać. Musiała zadać to pytanie – Oczywiście niezależnie od niego cieszę się, że nim nie jechałaś. Dzięki temu jesteś bezpieczna.
Sama niewiele pamiętała z tamtego dnia. W jednej chwili siedziała w przedziale z przyjaciółmi i rozmawiała, a w następnej budziła się w przedziale prefektów. Czuła, że ma jakąś lukę. Coś co powinno być, a tego nie ma. Parę dni męczyła się z tym próbując sobie przypomnieć co było przed zaśnięciem i czemu znalazła się w nieswoim przedziale. Niestety, żadne konkretne rozwiązanie nie przychodziło jej na myśl.
- I jeszcze ten list. Jeśli chciałaś zerwać znajomość trzeba było mi to powiedzieć w oczy, a nie poprzez list który, notabene, za wiele nie wyjaśnia. Wiesz jak się martwiła? Zdajesz sobie z tego sprawę?
Nie wytrzymała. Cała gorycz gromadzona od pamiętnego dnia w Zakazanym Lesie wylała się w jednej sekundzie. Zdając sobie sprawę z wypowiedzianych słów zacisnęła mocniej dłonie w kieszeniach swetra wbijając sobie przy okazji paznokcie. Poczuła również szorstką fakturę papieru. Nie wiedziała czy to odpowiedni moment na mówienie o tym. Zdecydowała, jednogłośnie, że poczeka z tym jeszcze parę minut. W końcu Lexa dopiero wróciła. Z pewnością była zmęczona i głodna.
- Pójdę zrobić coś do jedzenia i ciepłej herbaty, a ty weź prysznic i się przebierz.
Jak powiedziała tak zrobiła. Czynności wykonywane przez nią były machinalne. Nie myślała nad nimi. Nalanie wody do czajnika, postawienia czajnika na ogniu i tak dalej i tak dalej. Po dobrych dwudziestu minutach wróciła do pokoju przyjaciółki z talerzem kanapek i dwoma kubkami parującej herbaty.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods



Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 1:54 pm

Spodziewała się, że Katherin nie będzie chciała z nią rozmawiać, toteż wcale nie była zaskoczona, gdy dziewczyna opuściła jej pokój. Ten gest nawet nie wywołał żadnych wyrzutów sumienia czy bólu w klatce piersiowej Ślizgonki. Zdołała wyłączyć emocje, choć potrzebowała do tego wielu dni - w dużej mierze zawdzięczała pomoc Viktorowi. On również wydawał się być przybity, choć nie wyjawił dlaczego. Nie musiał, bo ona również tego nie zrobiła. Utarg idealny - potrzebowali tylko obecności drugiej osoby.
Niedbale rzuciła różdżkę na podłogę obok plecaka. Nie ma niebezpieczeństwa, możesz na chwilę sobie odpuścić, powtarzała w myślach. Odwróciła przodem do łóżka i przez moment kontemplowała czy powinna na nim usiąść. Dłonią przesunęła po białej pościeli, jakby badała tajemniczy zwój nieznanego nikomu pergaminu i zaniechała pomysłu. Jest cała mokra, brudna, niech chociaż kołdra pozostanie czysta.
Natychmiast się odwróciła, gdy usłyszała za sobą kroki. W krótkiej chwili, widziała przed sobą znowu Ślizgonkę, co wywołało w niej zmieszanie. Spojrzała na wyprostowane ku niej ręce. Suche ubrania.
Mozolnie wyciągnęła ręce i niemo, krótkim skinieniem głowy podziękowała. Koszulka, szorty, skarpetki...
Ugryzła się w policzek. Była głupia.
Nie odpowiedziała na pytanie. Zamiast tego pociągnęła poruszoną kwestię. Przejechała zimnymi palcami po materiale koszulki, nie odrywając od niej wzroku.
- Nic by mi nie zrobili. Nie mnie szukali.
Szepnęła, a przed oczami mimowolnie pojawił się obraz kilku znajomych twarzy. Cholera, nawet Anarhold... Zabrali ją do getta czy podarowali szybki koniec? Zacisnęła mocno szczękę.
Zamknęła oczy, cicho wypuszczając powietrze. Przyjaciółka miała rację, ale źle to zinterpretowała.
- Nie, nie tego chciałam... - mruknęła, niepewnie unosząc wzrok ku Kath. Nie skrzywiła się, nie zmieniła kompletnie wyrazu twarzy. Ta sama Woodsowa melancholia, która trzymała ją w rydzach przez ostatni miesiąc.
Z perspektywy niedalekiej przeszłości, Woods uznała, że zasłużyła - na ten przeklęty deszcz, który towarzyszył jej od początku dnia dzisiejszego, na ten nieprzyjemny upadek w błoto, nawet na krojące się powoli mugolskie choróbsko, które pewnie rozłoży ją lada dzień, bo nigdy nie przepadała za braniem lekarstw... Biła sobie mentalnie w pierś za to, co zrobiła Katherin. Nie było dnia, aby nie myślała o tym przeklętym liście, którego nie powinna w ogóle wysłać do przyjaciółki. Gdy tak pamięcią sięgała do jego treści, zrozumiała, jak źle wszystko ujęła, ale było za późno. Poza tym, działanie pod wciąż żywymi wtedy emocjami dało się Alexandrze we znaki. Do końca szkoły nie potrafiła się uspokoić, ganiona myślami, które nawiedzały jej umysł, gdy zajmowała się akurat czymś mniej zajmującym. Inaczej nie potrafiła sobie z tym radzić. Wystarczyło, że nie rozmawiała z Grigori i omijała ją szerokim łukiem - dla bezpieczeństwa ich obu.
Wróciła po trochę dłuższym czasie do pokoju, kiedy to doszorowała się do jako takiego stanu używalności. Ciepły prysznic na chwilę postawił Al na nogi, ale perspektywa bliskiej konfrontacji za kilka minut nie wywoływała na bladej twarzy uśmiechu.
Gdy przekroczyła próg, mimowolnie ściągnęła brwi na widok Katherin. Po prawdzie to myślała, że może przyjaciółka jej odpuści... Nadzieja umiera ostatnia.
- Nie musiałaś - wskazała krótkim ruchem głowy na talerz z kanapkami i kubki herbaty. - Tego również. - dodała, chwytając krawędź ciemnej koszulki Grigori, którą miała na sobie. Jej zabłocone ubrania nadawały się chyba tylko do śmieci, a te mokre wymagały jakiegokolwiek czyszczenia.
Ściągnęła z barków zielony ręcznik i powiesiła go na krześle przy biurku, wciąż nie ważąc się nawet spojrzeć na Ślizgonkę, jakby w obawie, że zaraz oberwie kulistym piorunem. Nie ruszyła się z miejsca.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori



Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 2:52 pm

Odpowiedź dobra. Nie jej szukali ale z tego co Kath się orientowała z przeczytanych gazet wilkołaki również były zabierane. I nie spodziewała się aby były umieszczane w wygodnych domkach czy hotelach. Z pewnością również siedziały w gettcie. Z zawziętością przeszukiwała swoją pamięć w poszukiwaniu bliskich osób które, w jakiś sposób, mogły by być zagrożone. Znalazła tylko jedną, a mianowicie Lockharta. Musiała koniecznie wysłać do niego sowę czy aby z nim wszystko w porządku.
- Nie tego? Ja myślałam, że dokładnie tego ale skoro nie. – wzruszyła ramionami – W takim razie czego chciałaś, bo jak widzisz przyniosło to inny efekt.
Jej obojętny ton, wyprany ze wszystkich emocji brzmiał obco w jej uszach. Jeszcze nigdy nie zwracała się w ten sposób do osoby którą traktowała jak rodzinę, siostrę.
List znajdujący się w jej kieszeni ciążył niemiłosiernie. Przygryzła dolną wargę. Czując na języku metaliczny smak rozluźniła szczękę. Wstała z łóżka przechadzając się po pokoju. Nie mogła usiedzieć na miejscu. Czuła się wtedy jeszcze bardziej przytłoczona. Zbyt wiele wydarzeń zdarzyło się przez ostatni miesiąc.
- Możliwe ale chciałam. – odpowiedziała zgodnie z prawdą stając w miejscu i patrząc prosto w oczy przyjaciółce. – Czy teraz możemy na spokojnie porozmawiać, bo wydaje mi się, że jest o czym.
Doszła do łóżka siadając na nim z powrotem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods



Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 3:49 pm

Zamknęła oczy, uporczywie szukając odpowiedzi, która nie brzmiałaby jak oskarżenie czy obraza. Próbowała dobrać odpowiednie słowa i zbudować z nich krótki, przyczyniający się do zamknięcia tego całego tematu, komunikat. Żeby to było takie proste... Żeby pięć czy sześć zwykłych wyrazów mogło rozwiązać cały ten bajzel - wyjaśnić zniknięcie na cały miesiąc i nieodzywanie przez ostatnie dni pobytu w Hogwarcie.
Ułożyła jedną dłoń na blacie biurka, czując jak kurz przyczepia się do jej skóry. Przejechała palcami po nim, pozostawiając ciemne smugi na drewnie, aż uniosła wzrok, gdy dziewczyna poczęła przechadzać się po pokoju.
Poczuła nieprzyjemny ucisk w gardle, gdy Katherin zamknęła wszelkie drogi ucieczki swoim spojrzeniem prosto w jej zielone oczy. Czułą się teraz taka słaba, a to przecież była tylko Grigori.
- Możemy. - odpowiedziała krótko, przekładając wilgotne po prysznicu włosy na lewą stronę. Nie zmieniła jednak swojego miejsca, jak Ślizgonka.
Obróciwszy się, oparła tyłem o blat biurka i założyła ręce na piersi, wbijając wzrok w drewnianą podłogę. Atmosfera w powietrzu była tak gęsta, że zapewne można byłoby ją kroić nożem.
- Od dnia w Zakazanym Lesie - zaczęła powoli. - Byłam... Jestem przekonana, że jeżeli będziemy przebywać blisko siebie to narażę cię na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Jednak nie o taki przebieg wydarzeń mi chodziło.
Skrzywiła się nieznacznie, kręcąc głową krótko w niezadowoleniu. Źle to rozpoczęła, przecież Katherin potrafiła o siebie zadbać. Tym sposobem mogła ją jedynie obrazić.
- Niemniej... To chyba świadomość tego, że zobaczyłaś mnie taką, jaką jestem naprawdę, a nie jaką chciałabym być, sprawiła, że... Że potrzebuję tak bardzo samotności. - ściszyła głos, czując nieprzyjemne drapanie na dnie krtani. Będzie chora. Uniosła wzrok i opuściła ręce, aby podeprzeć się nimi po bokach o kant blatu biurka.
Wzruszyła ramionami smutno.
- Przestraszyłaś się mnie. To wystarczyło, aby dodać dwa do dwóch - ciągnęła Lexa. - Po co więcej niebezpieczeństw w życiu, skoro już i tak Ministerstwo upadło, a Śmierciożercy upajają się terrorem? Voldemort może i cię nie dosięgnie, bo nie ma powodu, ale ja? Jestem wilkołakiem, stanowię naturalne zagrożenie dla ludzi. Mogę cię bezmyślnie rozszarpać na strzępy.
Wypuściła cicho powietrze nosem, wyglądając okna pokoju. O szybę wciąż obijały się agresywnie krople letniej burzy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori



Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 5:30 pm

Nie spodziewała się, że odmówi i tak też się stało. Zgodziła się. W środku, Kath, była szczęśliwa jak jeszcze nigdy do tond. Za zewnątrz jednak nie dała po sobie tego poznać. Nadal utrzymywała wyraz zobojętnienia . Z powrotem wbiła wzrok swych zielonych tęczówek w Alexandrę przytakując głową. Była bardzo ciekawa tego co powie. Jednak to co usłyszała przeszło jej wyobrażenia. Z każdym jej słowem oczy Kath stawały się większe i większe. Niedowierzając temu co mówi przyjaciółka pokręciła głową zamykając je na chwilkę. Po paru sekundach otworzyła je na nowo.
- Ty tak serio? – mimo wszystko musiała zadać to pytanie – Bosze, Alexandro ! Umiem o siebie zadbać. Dobrze o tym wiesz i tak, nie o taki przebieg rozmowy mi chodziło. Jednak to co powiedziałaś… Mogła bym powiedzieć, że nie przejmuj się, nie zraniła byś mnie. Wiem jednak, że może to nie być do końca prawda. Jednakże, zdajesz sobie sprawę, że mnie to nie obchodzi? Możesz krzyczeć na mnie, wrzeszczeć, że jestem głupia ale to i tak nic nie da. Ufam tobie. I tylko tobie.
Nie spodziewała się, że jest zdolna do wygłoszenia takiej małej przemowy. Miała nadzieję jednak, że choć część tego co powiedziała dotrze wreszcie do dziewczyny. Już była trochę zmęczona powtarzaniem w kółko i w kółko tych samych zwrotów i zapewnień. W myślach postanowiła sobie, iż to będzie ostatni raz kiedy zapewnia ją w ten sposób. Wiedziała jednak, że nie będzie w stanie jej dotrzymać.
- Faktycznie, widząc Ciebie taką wystraszyłam się. Jednak nie był to strach przed tobą. Bardziej bałam się tego, iż pewnego dnia możesz do mnie nie wrócić. Że zostaniesz taka już na zawsze, a ja nie będę mogła nic z tym zrobić. Właśnie TO najbardziej napawa mnie strachem. Nie ty. – jej maska obojętności zaczynała po woli pękać. Czuła jak jej wargi wyginają się na kształt przepraszającego uśmiechu, a spojrzenie mięknie.
Nie sądziła, że dziewczyna odbierze to w ten sposób. Przecież zapewniała ją, iż to nie ona jest przyczyną jej strachu. Jednak ile razy można mówić to samo? Machinalnie spojrzała na okno w którego szybę stukały krople deszczu. Zazdrościła im. Były wolne, mogły robić co chciały. Z westchnieniem spojrzała na Lexę.
Kolejne jej słowa sprawiły lekki ból Katherin. I bynajmniej, nie miał on związku z Woods. Bardziej chodziło tu o rodzinę. Śmiejąc się ironicznie zaczęła bawi się rękawem swojego swetra.
- Może i dodałaś dwa do dwóch lecz niestety wynik wyszedł Ci zupełnie inny. Powtórzę to jeszcze raz – przestraszyłam się ale nie ciebie. Nie mogła bym. – nie chcąc rozciągnąć go bardziej przeniosła ręce na pościel – To prawda. Więcej niebezpieczeństw nie jest NAM potrzebnych. Jednak, uwierz mi, nie jesteś moim największym zagrożeniem. Mam większe i to bezpośrednio związane ze śmierciożercami. – urwała na chwilę chcąc zebrać myśli – Ja nie wracam już do domu, Lexa. Zostaję tutaj.
W tym momencie nie chciała patrzeć w oczy przyjaciółce. Bała się jej reakcji choć tak naprawdę nie powiedziała jeszcze niczego co mogło by ją rozdrażnić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods



Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 6:33 pm

- Powtórz to jeszcze raz, kiedy będę ci wygryzać krtań. Wtedy też będziesz mi ufać? - odpowiedziała z warknięciem, natychmiast odwracając głowę w bok. Może i Katherin miała rację, ba, Woods świetnie zdawała sobie sprawę z samodzielności dziewczyny, jednak coś w środku jej mówiło, aby nie oddawać tej walki na charaktery. Nie ufała Kath, bo się o nią obawiała, chociaż ta pierwsza część myśli jeszcze nie dotarła do jej wilczego móżdżku.
- Przepraszam - przetarła wierzchem dłoni zmęczone oczy. - Jestem wykończona. Nie bierz tego do siebie. - machnęła ręką przed sobą, jakby chciała wymazać to, co powiedziała przed paroma sekundami.
Choć wymówka była nie najgorsza i prawdopodobnie do sprzedania przyjaciółce, o tyle siebie nigdy w tej kwestii nie oszuka. Zrobiła się o wiele bardziej gniewna od ostatniej pełni. Powinna o tym porozmawiać z Flamelem, ale to wymagało wyjazdu do Londynu, którego raczej chciała uniknąć. Nie była bohaterką tej opowieści, wojna to nie jej klimat, choć po cichu popierała Zakon.
Przeczesała nerwowo wilgotne włosy po raz kolejny, wysłuchując w milczeniu tego, co miała do powiedzenia Grigori. Faktycznie, powtarzała jej kolejny raz tą samą śpiewkę, ale Alexandra zdawała się nie chcieć jej w ogóle do siebie przyjąć. Doceniała te słowa, doceniała ich intencję oraz oddanie przyjaciółki, która niemalże była dla niej jak siostra, lecz to wciąż kolidowało z jej wewnętrznymi przemyśleniami.
Otworzyła usta, chcąc coś wtrącić, ale wtedy padło zdanie o Śmierciożercach i jak oparzona, uniosła natychmiast głowę z szeroko rozwartymi oczami, wpatrując w dziewczynę siedzącą na jej łóżku. Zmarszczyła czoło, ściągnęła brwi i powoli, jak dziki zwierz, podeszła do Ślizgonki. Klęknęła przed nią na obu kolanach, przekręciła głowę w bok, aby móc dostrzec w tych ciemnościach oczy przyjaciółki i dopiero wtedy rzekła:
- Powiedz mi wszystko.
Zaskakującym było to, jak w ułamku kilku sekund potrafiła ponownie zebrać się w sobie i chociażby wzmocnić własny głos - gdy chodziło o kogoś bliskiego, a nie o nią samą, zmiana była czymś normalnym. Zupełnie, jakby nieszczęścia lub niebezpieczeństwa czyhające na przyjaciół Lexy stawały się motorem napędowym, a bestia w środku usłużnie godziła na skierowanie złości w innym celu, aniżeli krwawa jatka na ludziach, którzy mogą się napatoczyć po drodze. Coś wisiało w powietrzu i to nie tylko deszczówka, smród wojny i żar zgliszcz po Szatańskiej Pożodze.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori



Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Lip 19, 2015 7:51 pm

Wysłuchała wszystkiego w spokoju. Nie wiedziała co ma jeszcze powiedzieć aby przemówić Alexandrze do rozumu. Z drugiej jednak strony rozumiała jej podejście do sprawy. Czytała dużo i wiedziała jak działa osoba przemieniona w wilkołaka. Nie było to łatwe ani dla niej ani tym bardziej dla otoczenia. Jednak wątpliwości tkwiące w jej wnętrzu nie dawały jej spokoju.
- Nie masz za co przepraszać. – słowa wypowiadane za każdym razem, gdy usłyszała tylko przepraszam – To może nie powinnam Ci zajmować czasu. Najlepiej by było jak byś się przespała, a pogadać mogłybyśmy jutro. O ile nie masz zamiaru zniknąć.
Sama przetarła wierzchem dłoni zmęczone oczy. Od momentu otrzymania listu od rodziców nie mogła spać. Bała się, że w każdej chwili mogą ją znaleźć i zabrać zmuszając tym samym do wstąpienia w szeregi psychopaty. Zapalona świeca towarzyszyła jej co noc. Teraz, na stoliku nocnym, były już jej resztki. W pamięci odnotowała sobie aby zaopatrzyć się w świecę. Zapewne znajdą się jeszcze jakieś w jednej z kuchennych szafek. Jeśli jednak nie… Cóż, będzie musiała wyciszyć pokój. Nie chciała by obudzić przyjaciółki jednym ze swoich krzyków.
Czuła, że to jest właśnie ten moment. Moment aby o wszystkim jej powiedzieć. W momencie gdy uklękła przed dziewczyną spojrzała na nią matowym wzrokiem. Nie miała sił już o tym mówić ale musiała. Chciała aby Lexa o wszystkim wiedziała.
- Parę tygodni przez zakończeniem nauki, w ten sam dzień gdy była pełnia otrzymałam list. – jej dłonie mocniej ścisnęły pościel tworząc na niej małe, linie zagniecenia – Był on od mojego ojca. Oznajmił mi w nim, że on jak i Will wstąpili w szeregi śmier… - słowo nie chciało przejść przez jej gardło – Że oni dołączyli do niego. Według mego ojca jest to powód do dumy. Jednak to nie wszystko. Oznajmił mi, iż ja też stanę u jego boku razem z nimi.
Gwałtownie puściła pościel aby przenieść dłonie do kieszeni. Szorstka faktura papieru przypomniała Kath o liście otrzymanym dwa tygodnie temu. Do tej pory nie mogła zdobyć się na napisanie odpowiedzi. Słowa ojca huczały jej w głowie nawet teraz :
Droga Córko
Wraz z matką zastanawiamy się, gdzież to się podziałaś, gdyż w domu z pewnością cię nie ma. Jeśli ukrywasz się przed nami to wiedz, że jest to bezcelowe. Próby tego rodzaju nie będą mile aprobowane przez nas.
Jednakże czeka Cię nagroda. Mimo wszystko jestem człowiekiem dającym drugą szansę. Twoje wstąpienie jest już pewne i tylko czekamy na Ciebie. Masz czas do końca lipca na pojawienie się w domu. W przeciwnym razie znajdziemy Ciebie. A wiedz, że nie rzucam słów na wiatr.
Masz obowiązek do spełnienia w swojej rodzinie. Licz się z tym i nie przynoś jej wstydu.
Z wyrazami miłości
Rodzice
Wyciągnęła zmiętą kartkę i drżącą dłonią podała przyjaciółce. W tym momencie cały strach dał o sobie znać i wyszedł na powierzchnię. Kath bardzo się starała nie uronić ani jednej łzy i udało się jej. Nie chciała aby Lexa pomyślała, iż jest słaba i jakiś tam list potrafi ją wystraszyć.
- Nie wiem co mam zrobić. Nie chcę wracać ale… - pociągnęła nosem  - Nie chcę aby ludzie na których mi zależy zaczęli znikać. A wiem, że do tego może dojść gdy nie spełnię oczekiwań ojca. Jednak nie zrozum mnie źle, nie chcę wstępować do nich. Miałam zupełnie inne plany. – nie wytrzymała już. Słone krople zaczęły płynąć z jej oczu. Wierzchem dłoni otarła kilka z nich z policzka – Boję się. – wyznała cicho.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods



Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Wto Lip 21, 2015 6:51 pm

Z uwagą słuchała wyznania dziewczyny, a gdy przypomniała sobie tamtą pełnię, skarciła się mentalnie. Spuściła wzrok, przytakując, ponaglając tym, aby mówiła dalej. Dobrze pamiętała, że z Katherin było wtedy nie najlepiej. Powinna była ją o to wszystko już wtedy zapytać, a nie odstawiać teatrzyk obrazy w Zakazanym lesie, choć winnymi były emocje. Miała być cały czas dla Ślizgonki, a nie tylko od święta. Zawiodła.
Odebrawszy kawałek pergaminu z misternie zawiłym charakterem pisma, prędko przeczytała treść wiadomości. Nie wierzyła. Zamrugała dwa razy i powtórzyła czynność. Jeszcze raz. Jeszcze raz. Jeszcze raz. Siódmy raz powiodła wzrokiem po zapisanych słowach.
Jej palce nawet nie drgnęły, choć miała ochotę zgnieść papier w gniewnym uścisku.
- Powinnaś to zrobić. - stwierdziła stanowczo, nie odrywając wzroku od listu. - Dla własnego bezpieczeństwa oraz bezpieczeństwa innych. - uniosła głowę, jej mina wyraźnie zdradzała, że nie żartuje. - Jednak to się kłóci z ideą Zakonu. Katherin, to jest wojna - ciągnęła, składając zapisany kawałek pergaminu na pół i oddając go przyjaciółce. - Ofiar nie unikniesz.
Znowu była sobą, choć w środku niemal drżała ze złości. Na Voldemorta, Śmierciożerców, swoją matkę, rodziców Grigori wszystkich zdrajców Zakonu Feniksa.
Podniosła się z podłogi na równe nogi i pochyliła do przodu, opierając dłonie o barki Ślizgonki. Zacisnęła palce.
- Nie ma ludzi, którzy się nie boją. Jednak płacz nie sprawi, że będziesz silniejsza. Zresztą, nie czas na niego.
Skomentowała z kamienną miną, tonem tak beznamiętnym, iż spokojnie osoba trzecia mogłaby uznać Alexandrę za ignorantkę. Ostatnimi czasy jedyny obraz Katherin, jaki miała przed sobą, to jej zapłakana twarz, co wręcz bolało do żywego. Woods nienawidziła, gdy źle się działo z Grigori - taki przebieg zdarzeń świadczył bowiem o nieefektywnej ochronie przyjaciółki, a przecież zaklinała się w duchu, że nie pozwoli, aby cokolwiek złego dotknęło Ślizgonkę. Nawet ona sama.
Nagle, odsunęła się prędko pół kroku do tyłu, mocno ciągnąc Katherin za barki, zmuszając ją do wstania. Wprawiwszy ciało dziewczyny w pęd, zaparła się mocno stopami o drewnianą podłogę, a gdy dziewczyna, niższa tylko o kilka centymetrów, wpadła na nią bezwładnie, otoczyła ją ramionami i mocno przytuliła do siebie.
Ułożyła podbródek na jej ramieniu.
- Już cię nie zostawię. Nie pozwolę, aby zrobili ci cokolwiek. - nawet jeżeli to będzie oznaczało zabicie twoich rodziców lub mojej matki, dodała pośpiesznie w myślach, odruchowo zwijając dłonie w pięści. Od kiedy Ślizgonki zawiązały przyjaźń, ich rodziny były prawie w stałym kontakcie. Teraz pewnie razem wyłapywali mugoli i szlamy...
- To obietnica. Prędzej ich pogryzę, niż pozwolę, aby mi ciebie zabrali. Nie zostaniesz Śmierciożercą.- warknęła, mówiąc cicho, czując jak się w niej gotuje agresja, a stoicyzm powoli pęka.
Za oknem ulewa przybrała na sile, a groźny powiew silnego wiatru trzasnął uchylonym w kuchni na parterze oknem złowrogo.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori



Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Czw Lip 23, 2015 11:39 pm

Słowa dziewczyny zaskoczyły ją. I to bardzo. Nie spodziewała się, że usłyszy coś takiego i to jeszcze od Lexy. Z niedowierzaniem pokręciła głową jednak kolejne jej słowa były argumentami którym nie można było zaprzeczyć. Nie tyle chodziło jej o własne bezpieczeństwo co o ludzi jej bliskich. Nie wyobrażała sobie aby miała się cokolwiek im stać, a tym bardziej Alexandrze. Odgarniając zbłąkane kosmyki podniosła głowę chcąc spojrzeć Lexie w oczy. Wiedziała, że dziewczyna mogła dojrzeć w jej zielonych źrenicach strach lecz nie interesowało jej to.
- Nie obchodzi mnie moje bezpieczeństwo. Obchodzisz mnie Ty i ludzie mi bliscy. - z każdym słowem przekonywała samą siebie, że robi słusznie, że to jest nic, mało ważna decyzja. Jednak w środku czuła, że to będzie błąd jej życia. Z powrotem dostała ten nieszczęsny kawałek pergaminu. Ze złością zmięła go, po raz drugi i schowała do kieszeni swetra - Zakon... No cóż, jak powiedziałaś, to jest wojna. Ofiar nie uniknę, a jeżeli ja mam być tą ofiarą abyście wy mogli być cali jestem gotowa się poświęcić. - każde słowo starała się mówić wolno i wyraźnie.
Poczuła ręce Ślizgonki na swoich ramionach. Choć trochę dodało jej to odwagi jak i pozwoliło uwierzyć, że nie jest sama. Że jest jeszcze na tym świecie ktoś kto jej pomorze.
- Chciała bym lecz nie mogę. Jest to silniejsze ode mnie. - naprawę chciała nie płakać. Chciała byś silna. Chciała aby ludzie nie musieli się o nią martwić.
Przypomniały jej się beztroskie dni z bratem w rodzinnej posiadłości. Jego śmiech, beztroskie zachowanie. Czy już wtedy jej rodzice planowali to co zrobili? Czy dopiero teraz do głowy przyszedł im ten szalony pomysł? Nie wiedziała. i zapewne nigdy miała się już nie dowiedzieć. Przez ostatni tydzień myślała nad różnymi opcjami wybrnięcia z tej sytuacji, jednak żadna nie była na tyle bezpieczna dla osób ją otaczających aby móc ją zrealizować. Tym bardziej, że Rody Grigori i Woods znały się. W każdej chwili jej rodzice mogli by skontaktować się z jej matką. Wizje jakie nasuwały się jej później po tym odkryciu nie pozwalały jej spać. Wiedziała, że to tylko jej wyobraźnia i żadna z nich nie ma prawa się ziścić, jednak strach przed spełnieniem którejkolwiek z nich nie pozwalał jej uciec. Nie mogła by.
Mocne szarpnięcie do góry wybudziło ją z zamyślenia. Zdezorientowana tą nagłą zmianą pozycji o mały włos nie przewróciła się. Gdyby Lexa jej nie objęła na pewno leżała by już na podłodze. Sama również odwzajemniła ten gest. Rzadko kiedy Woods zdobywała się na taki gest. Grigori miała zamiar z tego skorzystać póki mogła, choć, w obecnej sytuacji, mogło by się to wydawać egoistyczne i samolubne.
- Proszę nie mów tak. - delikatnie zaczęła kręcić głową na znak protestu. Wyczuła zmianę w Lexie lecz nie skomentowała tego. Stwierdziła, iż z pewnością jest to reakcja na emocje zgromadzone w pomieszczeniu.
- Proszę... - jej głos się załamał - Podjęłam decyzję... - kłamstwo jednak nie wyszło przekonująco. Sama by sobie nie uwierzyła na słowo.
Trzaśnięcie okna na parterze wywołało gęsią skórkę na ciele dziewczyny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods



Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Sob Sie 01, 2015 6:48 pm

W tym wszystkim brakowało ładu i składu, co momentalnie zadziałało na Woods, jak płachta na byka. Nie pozwoliła im na długie trwanie w uścisku. Nie, gdy przyjaciółka prawiła tak okropne bzdury, wywołujące gęsią skórkę oraz wsadzające dłoń do kieszeni z nożem.
- Sama powiedziałaś, że jestem jedyną osobą, którą teraz masz, więc jacy znowu bliscy? - ściągnęła brwi, doszukując się ukrytego dna, uważnie patrząc w zielone oczy Katherin. List. Brat? - Skoro William jest z nimi to nie masz czego po nim zbierać. - pociągnęła dalej temat, podsumowując twardo sytuację Grigoriego. - Oni już nie są tymi samymi ludźmi.
Nie miała pojęcia jak zachowałaby się, gdyby była w butach Ślizgonki, a Jared w Willa, niemniej, walka wymagała stanowczych decyzji oraz ciągłego przypominania, kto jest wrogiem, a kto nie - nawet w kręgach rodziny. Zwycięstwo i przetrwanie jest niesione na plecach ofiar.
Wywróciła oczami, warcząc pod nosem. Oczywiście, że przejrzała to beznadziejne kłamstwo, ale sama myśl, iż przyjaciółka w ogóle snuła wokół tematu Śmierciożerców taki, a nie inny pomysł, napawała ją rozgoryczeniem.
- Naprawdę? - zapytała, kręcąc głową na boki. - Masz klapki na oczach czy po prostu wybierasz najwygodniejszą opcję dla siebie, bo przeraża cię widok zbroczonych krwią ulic?
Pomachała sobie przed twarzą otwartą dłonią, co miało sugerować teoretyczne ograniczenie Ślizgonki, jeśli nie fiksację. Stanęła pewniej, a głos miała mocny, pewny, acz nie uniosła go:
- Chcesz się wielmożnie poświęcić za mnie i za bezpieczeństwo rzekomej rodziny? - prychnęła. - Dziękuję bardzo, ale z naszej dwójki to ja mam większe szanse na przetrwanie w tym całym chaosie i dobrze o tym wiesz. Z kolei oni są warci teraz tyle, co ratowanie robaka podczas powodzi.
Odsunęła się do tyłu kilka kroków i podparła pięściami po bokach.
Złość wezbrała w niej, jak woda w rzece podczas pory dżdżystej. Chciała się tego pozbyć, a i powinna skrycie podziękować Grigori za taką rozrywkę na pobudzenie po całym dniu chodzenia.
- Takie dobrowolne poświęcenie to tchórzostwo. Kiedy zaczniesz myśleć głową, a nie sercem? - przeczesała nerwowo mokre włosy, odwracając się najpierw w bok, a potem plecami do dziewczyny, unosząc głowę. Ugryzła policzek, kręcąc łbem w niezadowoleniu.
Założyła ręce na klatce piersiowej i przestąpiła z nogi na nogę.
- Mogę wyciągnąć cię z ognia, ale nie jestem samobójcą. Nie skoczę za tobą. I nie dam sobie strzelić w łeb przez kogokolwiek z twojej rodziny.
Chyba właśnie to odróżniało Alexandrę od pozostałych przyjaciół i przyjaciółek Katherin - była racjonalna oraz nie wyznawała zasady przechodzenia przez piekło dla innych, jeżeli taka decyzja leżała po stronie głupoty oraz idiotyzmu. Zresztą, dziewczyna widziała w tej całej sytuacji proste rozwiązanie - skoro już mają tylko siebie, to dlaczego nie będą się trzymać razem? Teraz, kiedy doszły do porozumienia? Nie, Grigori musiała posłusznie czuć jakieś więzi z rodziną... Chyba tego jej zazdrościła.
Po chwili podeszła do biurka i usiadła na ciemnym, zakurzonym krześle przed nim. Oparła lewy łokieć o twardy blat, sięgając dłonią po naczynie z herbatą, a drugą przykładając do skroni. Intensywnie walcząc z narastającą agresją. Beznadziejny przypadek, chociaż pełnia nie była znowu tak daleko. Ten marsz powinien ją zwalić z nóg, a tymczasem, ilekroć się wściekała, dostała nową dawkę energii i nie wiedziała jak miała ten nakład wyładować, więc po prostu myślała. Analizowała, rozkładała, szukała luki. Czegokolwiek, aby, pomimo swojego egoizmu, zabrać Katherin ze sobą, z dala od tej grupy morderców. Z dala od jej rodziny... Czego oczekiwała? Dziewczyna przecież wciąż uwielbiała swojego brata, więc choćby ze względu na niego pewnie odczuwała to przeklęte zobowiązanie...
Warknęła głośno, uderzając pięścią w blat biurka, aż herbata wezbrała w naczyniu. Wszystko pod górę, a przecież chciała tylko spokoju od tego całego chaosu. Nie planowała mieszać się w cokolwiek i choć tak też powiedziała Ślizgonce, to sama nie mogła być pewna, na ile głowa przewyższała serce w przypadku przyjaciółki. Naprawdę mogłaby ją zostawić od tak? Już po Zakazanym Lesie było trudno, choć nie miała na celu zerwania czegokolwiek z Grigori...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori



Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Sie 02, 2015 11:05 pm

Mając na myśli bliskich myślała tylko o jednej osobie. Will. Nie chciała aby jemu stała się krzywda, a tym bardziej z jej winy. Nie zniosłaby tego.
- Will. Nie dam go skrzywdzić Lexa. Nie dam. - nie miała siły prowadzić dalej tej rozmowy. Czuła, że był to zły pomysł aby mówić Alexandrze o wszystkim, jednakże była jej przyjaciółką. Nie mogła w nieskończoność jej okłamywać. Mówić, że wszystko jest ok i, że będzie tak już zawsze. Nie mogła. Musiała znać prawdę. Lecz im dłużej myślała o tym co powiedziała jeszcze parę minut temu nie dowierzała. Jak mogła w ogóle myśleć w ten sposób. Przecież zawsze są jakieś inne wyjścia. Nie musiała od razu wybierać tego najgorszego. Przecież po podjęciu tej decyzji nie będzie odwrotu. Zalała ja fala goryczy w stosunku do samej siebie. Musiała przyznać przyjaciółce rację. William był stracony. Nie mogła ciągle oglądać się za nim i czekać aż zmądrzeje, bądź co gorsza dołączyć do niego tylko i wyłącznie z chęci ochrony jego i nie tylko. Było to strasznie egoistyczne z jej strony i nadzwyczaj głupie.
- Nie, nie przeraża mnie ten widok. I nie wybieram najłatwiejszej opcji. - w tym momencie nie była już pewna niczego. Jej wcześniejsza determinacja i stanowczość co do podjętej decyzji uleciała jak dym. Znalazła się po środku, gdzie z jednej strony było dobro, a z drugiej zło. Każda ze stron ciągnęła ją w swoja stronę. Było to tak frustrujące, że aż miała ochotę wyżyć się na biednym kwiatku stojącym w koncie.
- Głową... Masz całkowitą rację. Nie mogę tak postępować. Musze zapomnieć o Willu i jego przekonaniach jak i moich co do jego ratunku. Wybrał. Nic z tym nie zrobię. Choć nie wiem jak bym się starała nie przekonam go. Zbyt bardzo boi się ojca. -spojrzała na swoje ręce. Możliwe, że w tym momencie Lexa mogła ją odebrać za niezrównoważoną emocjonalnie. Najpierw mówi jedno później drugie. Jednak to, co właśnie jej powiedziała podziałało jak kubeł zimnej wody. Od przyjazdu do domku zmagała się z tym, a odpowiedź była prosta. Szkoda tylko, że sama na nią nie wpadła. Musiała zostawić wszystko za sobą. Musiała zostawić brata i iść dalej. Bez względu na wszystko. Liczyło się, że przyjaciółka jej nie zostawiła i nie została z tym sama - Wiesz, wiem jak możemy skontaktować się z zakonem. - jej cichy głos odbił się echem w pokoju. Podniosła swoje oczy na dziewczynę. postanowiła już, od dziś nie będzie się kierowała sercem. Nie wiedziała tylko co zrobi, gdy stanie naprzeciwko swojego brata lecz nie chciała się tym teraz martwić. Jedyne uczucie jakie mogła z siebie wydobyć było skierowane do przyjaciółki. Reszta się nie liczyła. Zapomniała nawet o Sofie, Regulusie, Charlotte. Wszyscy odeszli na dalszy plan.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods



Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Sob Sie 08, 2015 9:57 pm

Podobnie jak Katherin, Alexandra również nie miała do tej rozmowy choćby cienia siły, który musiała jednak wykombinować z niczego. Jak nurek pozbawiony tlenu w palących płucach, walczący o każdy centymetr bliżej powierzchni wody.
Wypuściła głośno powietrze ustami, nerwowo przeczesując wilgotne włosy szczupłymi palcami, delikatnie wbijając paznokcie w skórę głowy. Katherin przypominała Ślizgonce wahadło, które raz jest z jednej strony, raz z drugiej, zwłaszcza teraz - gdy była rozdarta pomiędzy dobrem rodziny, a własnym; a raczej swoim życiem.
Oparła łokcie o blat biurka i złączyła ze sobą zimne dłonie, czując jak całodniowy stres odpuszcza, a adrenalina potrzebna teraz do rozmowy z Grigori maleje.
- Przestań. On już nie istnieje. Jest martwy.
Twardo trzymała swoje racje. Dobrze rozumiała Katherin, sama miała brata, lecz ten pozostał odsunięty od tego całego konfliktu wraz z ojcem, kiedy państwo Woods podpisali dobrowolny akt rozwodowy. Akurat ona musiała trafić do tej mniej przyjemnej połowy rodziny, jednak to nigdy nie przeszkadzało Alexandrze w utrzymywaniu kontaktu z męską stroną krwi. Choć tkwili w Bułgarii, Ślizgonka miała z nimi więcej wspólnego, aniżeli z matką pod jednym dachem w Birmingham. Może nie potrafiła w stu procentach stanąć na miejscu przyjaciółki, niemniej, Al wiedziała czym jest strata i chciała uniknąć dnia, kiedy przeświadczenie, co do brata, będzie kosztować Grigori życie. Nie chciała widzieć, jak nadzieja na powrót ukochanego Willa wyparowuje z Kath, pozostawiając jedynie zgliszcza i popiół.
Machnięcie wahadła...
Lexa odwróciła się aż w bok na krześle, podpierają rękę o drewniane oparcie, a na twarzy zawitało zniesmaczenie ze zmieszaniem. Uniosła dłoń na chwilę i rozchyliła wargi, chcąc coś powiedzieć, ale momentalnie zabrakło słów w jej głowie. Zdezorientowana podrapała się przy skroni, wodząc wzrokiem po ciemnym pokoju. Nie nadążała za tak szybkimi zmianami dziewczyny.
Kiedy do rozmowy wszedł temat Zakonu, Woods poczuła się jakby była w kompletnie innym uniwersum albo w mugolskim sklepie z telewizorami, z których każdy pokazywał coś innego. Kompletnie nie wiedziała czego powinna się złapać, więc znowu wykonała obrót w bok i siedząc przodem do biurka chwilę milczała, aż wreszcie dała wszystkiemu upust.
- Poczekaj z tym... - mruknęła, przekrzywiając głowę w bok, przyglądając się jedzeniu, które przyjaciółka zrobiła. - Nie nadążam za tobą, jestem po długiej podróży na pustym żołądku... - odwróciła czerep na tyle, aby móc w tych ciemnościach prowizorycznie nawiązać kontakt wzrokowy z Katherin, a zmęczony głos momentalnie zdradził jej samopoczucie. - Zanim przejdziemy do biznesu, zjedzmy to, co przygotowałaś. Tylko chwila, proszę.
Tego było po prostu za dużo na ten jeden, krótki moment.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori



Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Sro Wrz 02, 2015 10:08 am

Zdecydowanie już dawno powinna zakończyć tą rozmowę. Wyjść do swojego pokoju i zakopać się w pościeli. To zawsze najlepiej jej wychodziło - unikanie odpowiedzi, kręcenie w około nich jak w młynku i robienie z siebie głupiej, bądź wariatki. Mogła by za to dostać medal. Jednak przy Alexandrze było zupełnie inaczej. Mimo wszelkich trudności jakie miała z podjęciem decyzji chciała to doprowadzić do końca. Chciała mieć to z głowy aby później móc skupić się na zupełnie innych sprawach.
Słowo "martwy" zawisło w powietrzu. Przez chwilę wszystkie jej mięśnie napięły się w oczekiwaniu na dalsze jej słowa, jednak one nigdy nie nastąpiły. Po chwili dopiero rozluźniła się i spojrzała na nią pewnym wzrokiem. Wiedziała doskonale, że to co mówi jest prawdą. Bolało to, i to bardzo jednak nie mogła powiedzieć " Jesteś idiotką skoro tak myślisz. Udowodnię Ci, że jeszcze jest dla niego nadzieja i porzuci tych szaleńców dla mnie." Po prostu nie mogła. Gdyby te słowa padły z jej ust okłamała by nie tylko siebie ale również i Lexę.
- Jeszcze pół godziny wcześniej sądziłam, że dam radę... Dam radę go przekonać do porzucenia tych wariatów. Jednak jest to niemożliwe. Wiem jaki jest nasz ojciec i ... - widząc spojrzenie przyjaciółki pokręciła tylko lekko głową i uniosła kąciki ust ku górze - Nie chcę go tłumaczyć, Lexa. Nie teraz i z pewnością już tego robić nie będę. To jest jego wybór. Może nie do końca świadomy i spowodowany strachem lecz jego. Nie chcę być taka jak on. Nie chcę aby kierował mną strach. To by tylko znaczyło, że nie mam własnej woli, nie mam o co walczyć. A mam. - teraz już była pewna. Pewna jak jeszcze nigdy wcześniej. Wiedziała już co robić i jaką dać odpowiedź rodzinie Grigorich. Nie, nie rodzicom, a właśnie rodzinie Grigorich. Nie chciała już mieć z nimi nic wspólnego. Nie chciała być kolejną marionetką w ich rękach jak Will.
Zastanawiacie się pewnie skąd tak młoda osoba mogła wiedzieć o Zakonie? Dowiedziała się przez przypadek. Po prostu znalazła się w pewnym miejscu o nieodpowiedniej godzinie i dniu. Nie chciała się w to zagłębiać. Ważne, że wiedziała, iż są osoby które nie siedzą z założonymi rękami.
Zabrała jedną kanapkę Lexie. Sama nie była głodna jednak chciała czymś się zająć. A co jest lepsze od jedzenia? No właśnie, nic.
- Ja nie mówię, że musimy iść już, teraz, zaraz. Wiem jaka zmęczona podróżą jesteś. Widzę to. Przepraszam też, że właśnie teraz, zaraz po tym jak przyszłaś to wszystko wyszło. Mogłam poczekać i przyjść do Ciebie następnego dnia. - ze zdenerwowania zaczęła bawić się swoim swetrem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods



Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Wrz 20, 2015 12:16 am

W zwyczaju miała wypowiadanie na głos swoich przemyśleń oraz spostrzeżeń, o ile uznała je za wartościowy element sytuacyjny, którym mogła wprowadzić jakiś powiew świeżości. Niestety określenie brata Katherin martwym wcale nie wnosiło nic nowego, bo i zielonooka podejrzewała, że najmłodsza z Grigorich zapewne już wiedziała o metaforycznym sensie tego słowa od dłuższego czasu. Alexandra po prostu przedstawiła Ślizgonce prawdę, od której ta musiała uprzednio się odwracać, pokazywać plecy i zatykać uszy, ilekroć ktoś sugerował straty w liczebności po ich stronie konfliktu. Woods miała przyjemność poznać brata przyjaciółki dość przelotnie, jednak nie traktowała go jako kogoś ważnego. Wcześniej ufała tylko Katherin i pokrewieństwo pomiędzy nią, a Williamem wcale nie było powodem, dla którego miałaby również zawierzyć starszemu chłopakowi - choć pewnie inny przypadek podmiotu zwanego "przyjacielem" brałby taki stopień więzów krwi za wystarczający dowód, aby tej osobie zaufać. Coś, czego nigdy nie zrobi. Nieważne, jakie byłby tego konsekwencje.
Rozmasowywała skroń opuszkami palców, czując pod czaszką powoli narastający ból. Za dużo wrażeń, jak na jeden dzień. Za dużo terroru i strachu dookoła, za dużo rozmów o bracie Katherin, za dużo o Śmierciożercach i Zakonie Feniksa.
Głębokim westchnięciem podsumowała przemowę Grigori, uprzednio pozwalając, aby cisza panująca w pokoju ostudziła żar, jaki w niej się jeszcze tlił. Jeżeli od tego wszystkiego nie pochoruje się w nocy, to uzna istnienie czegoś takiego, jak drobne szczęście... Lecz wigor, jaki zyskała wraz z klątwą, chronił dostatecznie przed chorobami i osłabieniami w okresach odległych od pełni. Logika jeden, fantazja zero, los nie istnieje.
- W obecnych czasach dobrze jest wiedzieć, o co się walczy - skomentowała z gorzkim smakiem jeszcze ciepłej herbaty na języku. - Jednak to również kretynizm.
Dodała ciszej, odczuwając niewytłumaczalną złość po postawieniu własnej tezy. Widziała ulice skąpane w krwi, drętwe ciała ofiar czystek wśród czarodziejów, wywózki i łapanki, miała pełne prawo odczuwać niechęć do podniesienia broni, aby postawić się, jak reszta zwolenników Zakonu Feniksa oraz przeciwników Voldemorta, panującemu od kilku miesięcy reżimowi, a mimo to mentalnie pluła sobie w brodę.
Z ociąganiem sięgnęła po kanapkę, ale jeszcze jej nie ugryzła. Tępo wpatrywała się w jedzenie, nie odwracając głowy ku Katherin. Nawet nie mrugnęła, kiedy Ślizgonka ją przepraszała, chociaż o jakimkolwiek żalu nie było mowy. Szerokie spektrum poglądu na sytuację pozwoliło jej choć odrobinę postawić się w sytuacji przyjaciółki.
Ugryzła kawałek i chwilę przeżuwała w ciszy. Chwilę później odłożyła prawie całkiem zjedzoną kanapkę na talerz, po czym opuściła ręce pod biurko, składając ze sobą dłonie na kolanach.
- M... Mogę spać dzisiaj u ciebie? - zapytała półszeptem, zbywając delikatnie zdenerwowanie dziewczyny. Choć znały się już taki szmat czasu, Alexandrze wciąż było trudno prosić o tak błahe rzeczy, co wynikało z tej chorobliwej dumy oraz uprzedzenia do innych. Natura samotnika również sprzyjała zjawisku i pomimo, iż nie wypowie tego na głos, to w środku przyznała przed sobą, że potrzebuje chwili odpoczynku w miejscu, gdzie mogła choćby i przez tylko kilka sekund poczuć bezpieczeństwo. Zapomnieć o świecie zewnętrznym, zasnąć snem spokojnym pozbawionym koszmarów, wiedząc, że gdy się obudzi, nie będzie musiała iść kolejnych kilometrów w deszczu, byle uciec od zatrutego wojną świata czarodziejów.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori



Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Nie Wrz 27, 2015 10:58 pm

Siedziała dłuższa chwilę nic nie mówiąc. Spodobała jej się cisza panująca w pomieszczeniu. Dawała chwilę wytchnienia i zebrania własnych myśli aby móc kontynuować, a raczej zakończyć tą rozmowę. Wiedziała, że ostatnie słowa wypowiedziane przez Lexę zamykają ją. I nawet poczuła ulgę. Nie dlatego, że nie musiała już nic mówić. Chciała powiedzieć jeszcze wiele. Bardziej chodziło o to, iż pozbyła się ciężaru jaki niosła ze sobą wiadomość zawarta w liście. Mówiąc wszystko Alexandrze ciężar przeszłych jak i przyszłych zdarzeń spadł z jej ramion. Nie czuła się już odpowiedzialna za swojego brata jak i jego decyzje. Rodzina również przestała mieć takie znaczenie, choć aby całkowicie przestała się nią przejmować musiało minąć więcej czasu. Błogi uśmiech zagościł na jej ustach.
- Najważniejsze, że my wie... Nie, nie wiemy. - zastanowiła się przez chwilę - Za siebie. Walczmy za siebie bo tylko to nam zostało. Po co nam reszta która decyduje i rozkazuje nam co mamy, a czego mamy nie robić. Zostawmy to. Mamy siebie i tylko to się liczy. - tego jednego była pewna na sto procent. Przecież nie została do końca sama, a skoro ma o kogo jeszcze walczyć to to zrobi choćby miałby być to kretynizm jak powiedziała Lexa.
Pytanie jakie zadała jej przyjaciółka zaskoczyło ją. Jeszcze nigdy o to nie prosiła więc Kath nie wiedziała jak ma się zachować. Powiedzieć tak czy może odmówić mówiąc, że z pewnością nic jej tu nie grozi? Odpowiedź była prosta i dziewczyna znała ją zanim pomyślała o wariancie numer dwa. Delikatnie uśmiechając się spojrzała w oczy Lexy.
- Wiesz doskonale, że o takie rzeczy nie musisz prosić, pytać czy co tam jeszcze innego. - wstała z łóżka chowając dłonie w kieszenie swojego swetra. - Wystarczy, że to oznajmisz. Nie ma opcji abym  się nie zgodziła. A na pewno nie dziś. - Zgarnęła puste kubki po herbacie i talerz z resztkami kanapek.
Wychodząc upewniła się, zerkając przez ramie, czy Alexandra idzie za nią. Upewniwszy się, iż owszem idzie, poprosiła aby zaczekała na nią u niej, a najlepiej to się już położyła, a ona zaraz dojdzie. W końcu z brudnymi naczyniami do łóżka nie pójdzie, prawda?

z/t dla obu

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sypialnia Alexandry   Today at 11:18 pm

Powrót do góry Go down
 

Sypialnia Alexandry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sypialnia Alexandry
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dom Woods&Grigori-