a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Johnathan Nash
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Johnathan Nash

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Johnathan Nash



Liczba postów : 16

PisanieTemat: Johnathan Nash   Wto Lip 21, 2015 8:48 pm




Johnathan Nash
data i miejsce urodzenia

Glasgow, 12.02.1968 r.

miejsce zamieszkania

Londyn, Anglia

Status krwi

1/2

Rocznik

I

Ugrupowanie

neutralny

Różdżka

Włos lepreukana, sekwoja, 11 cali, giętka


charakter


Charakter... Jaki Johnathan ma charakter? Czy on w ogóle ma charakter? Ktoś jak on może go mieć? Jest wyłącznie taki, za jakiego uważają go inni. Jednym jest żal chłopaka, więc dla nich jest tylko małym, bezbronnym dzieciakiem. Inni mówią: "Dobrze! Tak trzymaj mały! Nie poddawaj się!" - wtedy jest odważny, może wszystko udźwignąć na swoich barkach.

Ale czy taki jest? Czy to oznacza, że jest jak kameleon i po prostu potrafi wtopić się w otoczenie? Wątpię. Chłopak jest po prostu cichy (co jest dosyć zabawnym stwierdzeniem). Nigdy się nie wychyla, nigdy nie próbuje skupić na sobie uwagi. Większość uzna to za strach, nieśmiałość, konformizm... Lecz dla niego to całe życie. Bo kto na jego miejscu zachowałby się inaczej?

Jedno jest pewne. Chłopak nie boi się wyzwań. Nawet tych potencjalnie niebezpiecznych. Każde przyjmuje z uśmiechem. Niestety smutnym. Tak już z nim jest. Zawsze uśmiechnięty, często bardzo szeroko, ale w jego oczach wiecznie gości smutek. Czy to żal? To może być żal. Bo gdy w końcu zostaje sam, ogarnia go żal, który łatwo przechodzi w złość. Krótkotrwałą, ale złość.


Wiele pytań. Wiele niezadanych pytań. I jeszcze więcej odpowiedzi. Odpowiedzi, których zapewne nigdy nie pozna. Tak... Niemi ludzie nie mają zbyt prostego życia...




biografia


Johnathan urodził się dwunastego lutego 1968 r. w Glasgow, gdzie jego rodzice posiadali drobną kawalerkę. Jego matka była czarodziejką, a ojciec mugolem. Wiedział o magii tyle, ile jego żona, a matka chłopaka, uważała za stosowne (czyli nie za dużo).  Nie należeli do ludzi bogatych, lecz utrzymywali się za to, co zarabiali, a i co miesiąc zawsze coś odkładali na tą przysłowiową, czarną godzinę. Tak... Nastąpiła szybciej niż się tego spodziewali, bo niedługo po urodzeniu Johnathana.

Gdy wszystkie dzieci już mówiły - ten jeden pozostawał cichy. Płakał, lecz nie mówił. Gdy stało się jasne, że chłopiec nie zamierza się w najbliższym czasie odezwać rodzice zaczęli wydawać na niego swoje odłożone fundusze. Niestety nic nie pomagało. Próbowali wszystkiego - zarówno metod legalnych, jak i tych zakazanych w świetle prawa. W końcu, gdy wszystko zawiodło, pojawiło się malutkie światełko w tunelu. Coś na co ojciec z początku nie chciał przystać, ale co mogło okazać się jedynym wyjściem z tej nieprzyjemnej sytuacji. Magia zaproponowana przez mamę. Niestety, nadzieja zgasła. Johnathan miał na zawsze pozostać niemową.

I tak mijały mu lata. Co jakiś czas zabierali go do najróżniejszych lekarzy, znachorów, medyków, szamanów, babek szeptuch... Lecz diagnoza zawsze była taka sama. Te kilka słów, które miały zdefiniować jego życie. "NIC NIE DA SIĘ ZROBIĆ". To motto dawało mu siłę. Pomagało stawić czoło kolejnym dniom. Miewał momenty załamania... Dni, w których myślał tylko o męce, którą świat sprawia jemu, i którą on sprawia swoim rodzicom. Wiedział, że go kochali - to oczywiste. Lecz domyślał się, że jest też ciężarem.

Właśnie dlatego tylko trochę zdziwiło go to, co stało się dnia 13.02.1979r. - dzień po urodzinach. Dzień po otrzymaniu listu. TEGO listu. Kiedy Johnathan dowiedział się na 100%, że jest czarodziejem? W dzień urodzin, gdy dostał powiadomienie o przyjęciu do Hogwartu. Jasne, że przydarzały mu się dziwne sytuacje, ale nie miał pojęcia, że jest czarodziejem. O magii z początku wiedział dokładnie tyle, co jego ojciec. Rodzice nigdy nie ukrywali przed nim tego, że mama czaruje. Jednak pewnego dnia musiało się coś wydarzyć (a przynajmniej tak to sobie tłumaczył), ponieważ matka zaczęła zdradzać mu coraz więcej sekretów i informacji na temat magii. Gdy przyszedł list kobieta przyznała się ojcu, że wiedziała o zdolnościach chłopca od ponad 3 lat, lecz nie chciała go martwić. Jakoś to przełknął.

Jakoś… To odpowiednie słowo. Następnego dnia obudził się sierotą. Stracił dwójkę rodziców jednego dnia. Albo jednej nocy. Zazwyczaj miał mocny sen, lecz tym razem to było prawie jak śpiączka, ze względu na natłok emocji minionego dnia. Nikt nie pojawił się w domu trzynastego, ani czternastego, ani piętnastego, ani nawet szesnastego. Nikt. Był sam. Został sam. I wtedy jak grom z jasnego nieba poraziło go te pięć słów. ”NIC NIE DA SIĘ ZROBIĆ”. Jego rodzice się poddali. Nie podołali wychowaniu jednego, niemego czarodzieja. Oni mogli się poddać. Johnathan nie zamierzał. Musiał sobie poradzić.

Zebrał w sobie wszystkie siły i przeszukał dom. Znalazł jakieś pieniądze. Zobaczył ile ma jedzenia. Postanowił, że wyda je dopiero, gdy skończy się jedzenie. Przez prawie 2 tygodnie siedział w domu. Do końca liczył, chociaż jakaś cząsteczka mu podpowiadała przeciwnie, że jego rodzice wrócą. To się oczywiście nie wydarzyło. Chłopak wyżył miesiąc. Lecz wtedy pieniądze zaczęły się kończyć. Musiał je jakoś zdobyć. Nie chciał kraść, ale w ostateczności… Na spacerach z rodzicami widział, jak ludzie ustawiają się przy deptakach i robią różne rzeczy. Jedni tańczą, inni stoją, jeszcze inni malują, a przechodnie rzucają im drobne. Może to było wyjście? Ale co on potrafi? Magia? Przecież był czarodziejem, prawda? Lecz on nie potrafił czarować. No i nie chciał zwrócić na siebie zbyt dużej uwagi – bał się, że może trafić do bidula, a tego nie chciał. Ładnie pisał. I lubił pisać. Tyle. Nic więcej. Chłopak miał po prostu ładne pismo. Co można z tym zrobić?

Cóż… Co tylko klient sobie zażyczył. Chłopiec przygotował tabliczkę z napisem „PRZEPISZĘ COKOLWIEK” oraz karteczkę z cennikiem. Nie była to droga usługa. Dodatkowo przygotował kilka próbek swojego pisma. Sam pomysł wydawał się banalny i bezsensowny, lecz finalnie okazał się to strzał w dziesiątkę. Ludzie nie wiedzieli jak zareagować na nowego przybysza na ulicy. Przez pierwsze dni nikt się nie zainteresował jego małym biznesem. Później ludzie zaczęli podchodzić i zadawać pytania. W końcu pojawił się pierwszy klient. Chłopak o 9 lat starszy od niego. Co chciał? Żeby Johnathan przepisał dla niego list miłosny. To było tak samo banalne, jak cały ten niby-biznes. Lecz poza prostą wymianą – przepisanie za opłatę – było coś jeszcze… Coś, co miało nadać jego życiu cel… Coś co razem z poprzednim mottem miało wyjść na perfekcyjne połączenie. Zdobywanie informacji. Jak dobrze wiadomo, to informacje wygrywają wojny. A Johnathan miał mieć ich pod dostatkiem. Ludzie przynosili mu różne rzeczy do przepisania, żeby po wszystkim zanotować najważniejsze rzeczy, które udało mu się zapamiętać. Te, które go czegoś nauczyły. Koneksje… Układy… Przepisy…

I znów dni mu leciały… I leciały… I dalej leciały… Aż tu nagle, 14 kwietnia, dostał do przepisania coś, co miało wiele zmienić. Karteczka. „Chłopcze, jeśli chcesz mieszkać z ludźmi bądź za dwie godziny na dworcu.” Tyle. Króciutka notatka, a tyle znaczyła. Czy chciał? Czy to znaczyło, że już nie będzie musiał pisać? Ale to się mu spodobało… Co prawda musiał kilka razy uciekać, ale cóż… I znów wróciły wspomnienia. Tak. Chciał tego. 20 minut później już czekał.

Jego życie przyspieszyło. Zamieszkał w Londynie u samotnej kobiety, która nazywała się Demeter Eilhart. Była to bardzo miła kobieta. Była trzecią nauczycielką w życiu Johnathana (pierwsza to jego matka, a druga to ulica). Podobno ma córkę, lecz chłopiec nie miał okazji jej poznać. Zamierzał poznać ją w trakcie nowego roku szkolnego. Albo podczas wakacji, chyba że jednak nie wróci na nie do domu. Jego „ciocia”, bo nie był w stanie nazywać jej mamą, a i ona tego nie chciała, zaopiekowała się nim jak własnym dzieckiem. A przynajmniej on tak to odczuwał. Dobrze mieć znów rodzinę. A niedługo szkoła. Czy zdobędzie nowych kolegów? Przyjaciół? Czy pozna siostrę? Pytania i odpowiedzi…




informacje dodatkowe

» Perfekcyjnie zna język migowy;
»  Wszystko zapisuje w notatniku, który zawsze nosi przy sobie, dzięki czemu ma świetną pamięć;
»  Jego matka była członkinią Zakonu Feniksa i zmarła podczas misji (Johnathan nie miał o tym pojęcia);
»  Pisze na kartkach, żeby porozumieć się z innymi;
»  Ma piękne pismo, wręcz kaligrafuje;
»  Jest niemy.




Ostatnio zmieniony przez Johnathan Nash dnia Nie Lip 26, 2015 1:07 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anarhold Tempest



Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Johnathan Nash   Nie Lip 26, 2015 7:34 am

Wszystko jest naprawdę ekstra. Historia... genialna. Po prostu zaczęłam podziwiać tego małego chłopca. Tylko mam jedno ALE.
W charakterze piszesz już o gettcie. Pewnie, może tam iść, tylko w historii musiałbyś dopisać, jak tam trafił. Ewentualnie usunąć wzmiankę o Dystrykcie dla Niemagicznie Urodzonych w pierwszej części KP.
Poza tym pięknie ♥
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Johnathan Nash



Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Johnathan Nash   Nie Lip 26, 2015 1:06 pm

Właśnie zapomniałem o tym! Bo charakter napisałem przed tym jak dowiedziałem się, że do getta nie trafi automatycznie xD Usunięte
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anarhold Tempest



Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Johnathan Nash   Nie Lip 26, 2015 7:49 pm


Karta postaci zaakceptowana!

Witaj na forum młody czarodzieju. Zostałeś przydzielony do Gryffindoru!
Teraz możesz przejść do stworzenia relacji | informatora | poczty.
Powinieneś również zajrzeć do działu Poszukiwani | Chętnie Pogram.

Miłej rozgrywki życzy Administracja

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Johnathan Nash   Today at 1:07 pm

Powrót do góry Go down
 

Johnathan Nash

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» ...Nash Bash...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Bohaterowie :: KRONIKI :: UCZNIOWIE-