a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Salon
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Salon    Czw Lip 23, 2015 7:17 pm



Pokój Niezbyt duże pomieszczenie, gdzie w spokoju można napić się herbaty, posiedzieć przy kominku i poczytać książkę. W prawym rogu, zaraz obok ona stoi białe pianino. pomimo swoich lat działa bez zarzutu o czym mogą się przekonać osoby odwiedzające właścicielkę. Na ścianach wiszą nieliczne zdjęcia przedstawiające Rowenę z przyjaciółmi. Na tej ścianie nie znajdziecie zdjęć z rodziną.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lip 23, 2015 8:37 pm

Remus zazwyczaj się nie spóźniał i tym razem był punktualnie o tej godzinie, na którą się umówili. W swoich dziewiętnastoletnim życiu spóźnił się tylko trzy razy i fatalnie się wtedy czuł. Nie chciał, by i tym razem ktoś na niego czekał. Zjawił się w ładnej okolicy, przed pięknym białym domem. Od razu mu się spodobał. Był taki swojski, przytulny. Przez chwilę stał z dłonią na klamce wahając się czy wejść, bo pukał i nikt się nie zjawiał. Bał się, że zastanie w domu tragedię, ale w normalnych sytuacjach przecież nad domem widniałby Mroczny Znak. Nie było nic. Było zwyczajnie. Normalnie. Wszedł więc do środka, ostrożnie wchodząc w głąb domu. Przeszedł przez przedpokój i znalazł się w kremowym salonie, gdzie centrum zainteresowania zbierał wielki, biały fortepian. Coś zakuło go go w sercu, bo jego widok przypomniał mu grę Jessici. Potrząsnął głową. Odwrócił się akurat w momencie, gdy Rowena za nim stanęła. Wyjął różdżkę i skierował jej koniec w kierunku dziewczyny.
- Zadaj pytanie, na które tylko ja mogę znać odpowiedź - powiedział do niej spokojnie nie opuszczając różdżki. Nauczył się tego na spotkaniach Zakonu. Nie wolno nikomu ufać bez uprzedniego upewnienia się czy to aby na pewno ta osoba.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lip 23, 2015 9:16 pm

Przez ostatnie dni nie spędziła w domu więcej czasu niż pół godziny. Co rusz wychodziła po różne sprawunki przed kolejną pełnią. Tak minęły jej dwa dni. Lista którą sporządziła była zrealizowana. Dzisiejszego wieczora z satysfakcją z satysfakcją usiadła z ulubioną książką przed kominkiem. Chwile po tym, jej kot, rozłożył się obok zapalonego kominka. Z czułością spojrzała na niego. Jedyne co jej pozostało po rodzinnym domu. W sumie jedyny członek rodziny.
Z westchnieniem wstała z fotela, gdyż woda którą wstawiła dała sygnał, że jest już gotowa. Z ociąganiem doszła do kuchni. Zalewając herbatę miała uczucie, że oo czymś zapomniała. Stwierdzając jednak, iż to mogło być mało istotne wzruszyła ramionami zabierając kubek i postanowiła wrócić do swojej książki. Niestety, to co zastała w przedpokoju zbiło ją z pantałyku. Od razu uświadomiła sobie o czym zapomniała. Wizyta Remusa.
W tej chwili stał przed nią celując w nią różdżką.
- Twoja dziewczyna dołączyła do śmierciożerców. - całkiem zaskoczona zdołała tylko to wydukać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lip 23, 2015 9:24 pm

Przełknął ślinę. Nie spodziewał się tego stwierdzenia, ale w istocie tak było. Chyba jej nawet o tym wspomniał, bo nie wiedział o tym nikt, nawet reszta Huncwotów. Opuścił różdżkę, chowając ją do kieszeni.
- A Ty wierzysz, że Anastazja Romanow cudem ocalała - powiedział z uśmiechem, by także i ona miała pewność, że to faktycznie jest on. - Przepraszam, że wszedłem bez pozwolenia, ale pukałem i nikt nie otwierał. Przestraszyłem się i chciałem sprawdzić czy nikomu nic się nie stało. Mieszkasz sama? - spytał na koniec, bo dom faktycznie wydał mu się taki jakiś samotny, opuszczony. Zazwyczaj rozpoznawał takie miejsca. Jakby dom był smutny. On sam był przyduszony, blady, bo za tydzień czasu miała być pełnia. Kolejna. I tak przez całe życie.
Skierował wzrok na fortepian. Wspomnienia odżyły w podwójną mocą i niezauważalnie się zachwiał. Niektóre melodie dalej dźwięczały mu w uszach.
- .Grasz? - zapytał, by zacząć o czymś rozmawiać. Czymś zupełnie beztroskim zanim przejdą do rozmowy głównej. Tej o Zakonie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lip 23, 2015 9:54 pm

Pytanie to rozbawiło ją. Uśmiechnęła się do niego pomimo wcześniejszego zaskoczenia i lekkiego szoku. Przez chwilę myślała, że rodzina ją znalazła, później, iż to duch, a dopiero po ty, iż to żywa osoba.
- Niestety ja w nią wierzę. Chyba nadal jestem dzieckiem. - specjalnie użyła identycznych słów jak podczas ich rozmowy. Odpowiedziała mu uśmiechem zdając sobie sprawę czemu to zrobił - Nie przepraszaj. Wybacz ale nie słyszałam więc nic się nie stało, że weszłeś. Zrobiłeś dobrze. I tak, mieszkam sama z kotem. - rozejrzała się po pomieszczeniu. Może faktycznie można było to rozpoznać po pierwszej wizycie lecz nie interesowało jej to. Czuła się tu dobrze i zapewne gdyby Remus wiedział dlaczego mieszka sama jego reakcja była by inna.
Z powrotem wróciła wzrokiem do chłopaka i wydał się jej jakiś inny. Jakby w ciągu dwóch dni zaszła w nim diametralna zmiana. Coś jej nie pasowało.
Zaprosiła chłopaka gestem do salonu.
- Gram. - odpowiedziała z bladym uśmiechem - Siadaj. Czuj się jak u siebie w domu. Może masz ochotę na coś do picia ?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lip 23, 2015 10:18 pm

- Każdy w coś wierzy. Ja nikogo za to nie potępiam - odpowiedział życzliwie robiąc kilka kroków w przód. Nie powinien tak reagować bez uprzedzenia, ale to jedyny sposób, by wykorzystać element zaskoczenia. - Chciałem zapytać co się stało z resztą Twojej rodziny, ale pewnie odpowiesz, że to nie moja sprawa i w sumie masz rację - dodał. Naprawdę był ciekaw powodu jej osamotnienia i tego, że za współlokatora wybrała sobie kota.
Wyczuł na sobie jej wzrok i uśmiechnął się, nerwowo przeczesując włosy. Wiedział, że wygląda nieciekawie. Jakby stał nad grobem, ale nic nie mógł na to poradzić. Najwyżej ściemni jej, że coś zjadł i mu zaszkodziło.
Skorzystał z jej zaproszenia i siadł na kolorowej kanapie. Było w sumie ciepło więc napiłby się czegoś chłodnego. Uśmiechnął się.
- Jak u siebie w domu to nie. Bo zaraz wywaliłbym Ci wszystkie książki na podłogę i zaczął przeglądać, szukając czegoś lekkiego i zarazem ciekawego - zachichotał. - Czegoś zimnego. Cokolwiek - odparł.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Lip 23, 2015 10:59 pm

Skłamała by gdyby powiedziała, że była zaskoczona tym pytaniem. Nie, nie była. Spodziewała się go. Z westchnieniem podeszła do kominka. Mówiąc nie odrywała od niego wzroku.
- Moi rodzice są wspaniali. I utrzymuję z nimi kontakt ale reszta rodziny, a w szczególności dziadkowie... No cóż... - nie mogła znaleźć odpowiedniego słowa więc zacięła się przy tym zdaniu. Czuła, że ma je na końcu języka, a ono jak złośliwy chochlik uciekało przed nią. Jedynym rozwiązaniem aby poznał dlaczego nie chce tam wracać było pokazanie "tego". Z grymasem ściągnęła swój długi sweter. pod spodem miała bluzkę z odkrytymi do połowy plecami. Nosiła ją tylko i wyłącznie po domy. Nigdy! nie zakładała jej poza drzwi swojego azylu. Wziąwszy trzy głębokie oddechy odwróciła się plecami do Remusa. Powodem dla którego Ro nie odkrywała i nie pokazywała swoich pleców było to, iż miała je całe w bliznach. Każde nieposłuszeństwo, każdy sprzeciw miał swoje odzwierciedlenie właśnie na nich. Pamiętała za co była każda z nich. Nie mogła od tak pozbyć się tego z głowy, a zarazem nie chciała. Po paru sekundach założyła sweter z powrotem - Właśnie dlatego nie utrzymuję kontaktu z rodziną. Jak tylko zdjęto ze mnie namiar uciekłam z domu.
Nie wiedziała jak się zachowa chłopak. Miała tylko nadzieję, że nie ucieknie z jej domu z obrzydzeniem. Wiedziała, że nie był to przyjemny widok. Sama nigdy nie patrzyła na to z własnej woli.
- Nie widziałeś mojej sypialni. Dookoła łóżka leżą książki. W sumie to wszędzie leżą książki. - stwierdziła po dłuższym zastanowieniu - Mam lemoniadę. Zaraz Ci przyniosę. - zawróciła z powrotem do kuchni aby wrócić po chwili ze szklanką lemoniady. Siadając na kanapie podała ją Remusowi - Proszę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lip 24, 2015 3:55 pm

Obserwował ją, to jak idzie do kominka bez słowa. Czuł, że wkroczył w jej prywatną strefę, być może bolesną i pożałował, że zadał to pytanie. Nie chciał nikogo ranić, wybudzać bolesnych wspomnień, bo nie było mu to miłe ani potrzebne. W końcu jednak zaczęła mówić. Gdy mówiła o rodzicach uśmiech rozjaśniał jej twarz i tęsknota, kiedy jednak poruszyła temat dziadków, grymas na jej twarzy przerodził się w ból, niemal nienawiść. Zrozumiał więc, że ją mocno skrzywdzili. Długo nie musiał czekać, bowiem patrzył, z początku z lekkim zażenowaniem na to, jak ściąga z siebie sweter. Przez moment nie wiedział o co jej chodzi, dopiero jak obróciła się do niego plecami. Dostrzegł pod bluzką bladoróżowe, cienkie i podłużne blizny. Nie takie jak jego, poszarpane. Jej były proste i cienkie, jakby robione nożem lub zaklęciem. Przeszedł go dreszcz i ogarnęła nagła wściekłość. Jak można zrobić coś takiego drugiemu człowiekowi? Zacisnął pięści.
- Bydlęta nie ludzie... - wydusił tylko nie mogąc przestać myśleć o tym, co ta dziewczyna wycierpiała i za co. Nic dziwnego, że uciekła jak tylko osiągnęła dorosłość. Na jej miejscu postąpiłby identycznie. Postanowił, że więcej nie będzie jej dręczył pytaniami o rodzinę, to nie jego sprawa i jej prywatna strefa.
- Widzę, że mamy trochę wspólnego. Sam mam trochę blizn, jak już pewnie zauważyłaś. Ja jednak nabyłem się ich w pojedynkach w Hogwarcie. Wiesz, raz w miesiącu odbywały się takie zajęcia dla ochotników - ściemnił jej bez mrugnięcia okiem. Gdyby tylko znała ich prawdziwą historię niemal natychmiast wyrzuciłaby go z domu i zawiadomiła odpowiednie władze, by go odizolowali od innych ludzi. - Lubię lemoniadę - uśmiechnął się i patrzył jak wychodzi. Pod jej chwilową nieobecność podziwiał zadbany salon. - Dziękuję - podziękował biorąc od niej szklankę i upijając kilka łyków. - Smaczna.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lip 24, 2015 5:22 pm

Nie chciała wspominać o zaaranżowanym małżeństwie dla niej. Możliwe, że wiedza ta przytłoczyła by go bardziej. W duszy była z siebie dumna. Nie sądziła, iż będzie zdolna do tego wyznania. Jeszcze nikomu tego nie powiedziała. Nawet Helen, choć wiedziała, że kiedyś to nastąpi.
- Było minęło. - wzruszyła ramionami. Pomimo, iż tak sądziła nie była w stanie o tym zapomnieć. Wiedziała, że będzie jej to ciążyło do końca życia - Dobrze, że Rosja jest na drugim krańcu świata. - zażartowała chcąc rozładować trochę atmosferę.
Postanowiła, że przez najbliższy okres czasu nie będzie poruszać tego tematu.
- Coraz więcej nas łączy. - zażartowała. Przy kolejnym zdaniu już miała machinalnie odpowiedzieć, że tak - pamięta jednak za nic nie mogła przypomnieć sobie aby takie zajęcia miały miejsce. Przecież była by pierwszą osobą która by się na nie zapisała - Wybacz ale nie mogę sobie przypomnieć o takowych zajęciach. Uwierz, była bym pierwszą osobą która zapisała by się na nie. Możliwe, że byłam tak zaabsorbowana nauką, iż nie zwróciłam na nie uwagi. - wzruszając ramionami upiła łyk herbaty - Też ją uwielbiam. Zawsze raz w miesiącu staram się ją robić.
Musiała przyznać, że towarzystwo Remusa była miłą odmianą od rutyny jaką prowadziła. Rozmowa była miła i przyjemna choć musiała poruszyć temat przez który się spotkali. Siadając bokiem skierowała swoje spojrzenie na niego.
- Powiesz mi o tym "zakazanym temacie" ? - jej ciekawość zwyciężyła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lip 24, 2015 10:55 pm

Teraz miał chociaż zarys całej tej tajemnicy i niechęci opowiadania o sobie. Wstydziła się stukniętej rodziny, co akurat dobrze rozumiał. Nie dziwił się więc, że złapała wspólny język ze Syriuszem. Oboje mieli takich typów w swoim rodzie i oboje się wyrzekli rodziny, woląc żyć na własną rękę. On sam ze swojej dumny, nie miał nawet żalu do ojca za to, że to przez niego był kim był. Dawno temu mu to wybaczył.
- Nie tak znowu daleko - zaśmiał się razem z nią. Powinni zakończyć ten temat, przejść do sedna, by porozmawiać o tym, o czym jej wspomniał już w lodziarni.
- Najwyraźniej - odparł z uśmiechem, który nieco przybladł. Wpakował się w małe bagno, ale postanowił szybko z niego wyjść. Udał, że pochyla się do przodu i zniża głos niemal do szeptu. - Nigdzie nie wspomniałem, że to były legalne pojedynki - dodał, mrugając do niej okiem.
Nie skomentował tego, że raz w miesiącu stara się ją robić. On raz w miesiącu robił coś innego, mniej przyjemnego.
Spoważniał. Przeszli do sedna. Odłożył na stolik szklankę z upitą do połowy lemoniadą i skupił uwagę na Rowenie. Teraz nie ma już odwrotu. Po to przyszedł.
- Tak, po tu jestem. Jak już Ci napomknąłem, robię coś na własną rękę. Właściwie nie ja, a Albus Dumbledore. Założył tajną organizację, zwaną przez nas, członków, Zakonem Feniksa. Naszym głównym zadaniem jest walczenie ze Śmierciożecami, tyle, że w ukryciu. Obserwujemy, naradzamy się i działamy. Pomagamy także poszkodowanym, takim co stracili swoich bliskich oraz pomagamy też w ukryciu się. Nie siedzimy bezczynnie i cały czas coś planujemy - powiedział jej w zaufaniu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Sob Lip 25, 2015 12:11 am

Zauważyła pewną zmianę w sposobie w jaki wypowiedział zdanie. Wyczuła w nim smutek. Nie chciała jednak brnąć w to dalej. Wiedziała jak bolesne mogą być wspomnienia bądź niedawno przeżyte rozterki różnego rodzaju. Ona znała każde z nich. Poprzez zawody miłosne, złamane serca i takie inne do ... do rodziny. Nie spodziewała się jednak, że chłopak może uczestniczyć w czymś nielegalnie. Owszem, rozmawiali na temat wpadania w kłopoty ale i tak nie mogła w to uwierzyć. Sama myśl robienia czegoś nielegalnie wzbudzała w niej ekscytację i żałowała, że nie uczestniczyła w tych zajęciach. Z drugiej jednak strony nikt z pewnością nie chciał by Ślizgona.
Słuchała każdego słowa w skupieniu. Nie chciała aby jakiekolwiek jej umknęło. Z każdym kolejnym zdaniem jej ekscytacja jak i chęć poznania tego tematu bliżej wzrastała.
- Tajna organizacja założona przez samego dyrektora... - zamyśliła się na chwilę.
Pojawiła się jednak jedna sprawa która nie dawała jej spokoju. Czy chęć dołączenia do Zakonu nie przekreśliła by jej działalności? Na świecie istniało mało osób które z własnej, nieprzymuszonej woli pomagało wilkołakom. Zdawała sobie doskonale sprawę z zagrożenia jakie wywoływały. Bliski kontakt z nimi podczas pełni wiązał się często z pogryzieniem, a to z kolei prowadziło do zakażenia pogryzionej osoby, bądź też zagryzieniem człowieka. Ro osobiście się ich nie bała tylko i wyłącznie dlatego, że, według niej, nie miała nic do stracenia.
Po szybkim przekalkulowaniu za i przeciw podjęła decyzję.
- Podoba mi się idea całej organizacji. - z powagą nachyliła się do przodu - Jest możliwość abym dołączyła do niej?
Pomimo spokojnego tonu wewnątrz cała drżała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Sob Lip 25, 2015 12:17 pm

- Dodam, że dawno temu, jak tylko świat usłyszał o Voldemorcie - powiedział. Nigdy nie bał się tego imienia, chociaż ilekroć je wypowiadał zawsze przenikał go jakiś dreszcz.
Czekał w skupieniu na to co mu odpowie. Nie wiedział o niej nic, a jednak zaproponował jej dołączenie do Zakonu. Opowiedział jej o nim, wiążąc się z tym, że pewnie wielu z nich będzie na niego wściekłych. Był też zdania, że nie można na każdego patrzeć wilkiem, bo inaczej wszyscy powariują. Nie za każdym rogiem czai się Śmierciożerca. Pamiętał swoje początki w Zakonie. Czas próby. Bał się, że ktoś dowie się o jego wilkołactwie i wykluczą z grupy. Tylko Dumbledore go uspokoił, że nie wie nikt, poza nim samym i osobami, których Remus sam poinformował.
Kiedy zadała pytanie o to czy jest możliwość przyłączenia do nich, serce załopotało mu z radości. Uśmiech rozjaśnił mu twarz.
- Tak. Jest taka możliwość. Najpierw jednak przejdziesz rozmową z przewodniczącym, później pewnie dostaniesz jakieś zadanie i wtedy porozmawiają z Tobą o dołączeniu na stałe. Musisz jednak wiedzieć, z czym to się wiąże. To otwarta walka, Roweno. Wojna. Chcemy przywrócić świat taki jakim był przed mrocznymi czasami. Nie twierdzę, że nie dasz rady, ale wielu z nas się wyłamało, nie dali rady - ostrzegł ją poważnie. On sam przez jeden moment miał chwilę wahania czy aby na pewno się nadaje. Po tym jak stracił szkatułkę, która tak wiele znaczyła. Chciał odejść i tylko chęć ratowania świata zatrzymała go w miejscu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Sob Lip 25, 2015 11:58 pm

Na dźwięk wypowiedzianego imienia mimowolnie przeszły jej ciarki po plecach. On sama nigdy nie stosowała go jak i nie zamierzała stosować. Nie dlatego, że się go bała wypowiedzieć, nie. Było mało rzeczy w jej życiu które wzbudzały w Rowenie strach.
Przez chwilę zastanawiała się czy zdradzić Remusowi co robi. Opowiedzieć o całej jej pomocy. Bała się jednak, że może ją wyśmiać, a co gorsza wydać. W momencie gdy w jej umyśle pojawiło się to zdanie od razu strzeliła sobie w głowę. Wydać? Dobre sobie. Przecież gdyby nie zaufał jej w chociażby małym stopniu nie wspomniał by o Zakonie. Nie wtajemniczyłby jej w istnienie tej tajnej organizacji. Nagłe wtargnięcie jej kota na kolana wystraszyło ją. Mimowolnie podskoczyła do góry jednak kiedy uświadomiła sobie kto był przyczyną jej przestrachu uśmiechnęła się czule. Z uwielbieniem zaczęła głaskać swojego pupila.
- Zapewne nie zdradzisz mi kto jest przewodniczącym i dowiem się tego dopiero rozmawiając z nim, zgadza się? - spytała podnosząc oczy z kota na Remusa - Jestem gotowa przyjąć każde zadanie. Chcę pomagać, chcę działać. I zdaję sobie sprawę z czym będzie i może się to wiązać. Uwierz mi, jestem gotowa sprostać tym wymaganiom. Inni może nie dali rady ale ja dam. Nie poddam się tak łatwo. - była pewna każdego słowa które wypowiadała. Wiedziała, że może być ciężko i trochę ją to wystraszyło jednak nie raz potrafiła sobie poradzić w ciężkich sytuacjach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Lip 26, 2015 10:46 pm

Odkąd tylko dołączył do zakonu, zawsze wpajano mu, że strach przed imieniem, zwiększa strach przed samą osobą. Nigdy nie wyobrażał sobie co by było gdyby stanął z nim twarzą w twarz, ale wiedział, że nie stchórzyłby, jeśliby do tego doszło.
W pewnym momencie przypomniało mu się, że Rowena wspomniała coś o tym, że także robi coś na własną rękę. Nie wiedział co kontretnie, bo tego mu nie powiedziała, ale miał nadzieję, że teraz z niej to wydobędzie. W końcu on też zdradził jej coś ważnego. Chyba okazał jej swoje wystarczające zaufanie, skoro zaprosił ją do Zakonu? Nie powinna się niczego obawiać, nikomu nie powie o tym co robi.
- Tak, to prawda. To jedyne czego nie mogę ci powiedzieć - przytaknął. Ryan nie byłby zadowolony, że ktoś szasta jego nazwiskiem na lewo i prawo, ot tak sobie. Musi przestrzegać zasad i dopiero pozna go spotkaniu. - Tak sobie też pomyślałem. Że nie boisz się wyzwań. Między innymi dlatego powiedziałem Ci o mojej działalności - rzekł z uśmiechem. - Przypomniało mi się, że w lodziarni wspominałaś coś o tym, że sama robisz coś na własną rękę. Co robisz? - zapytał z zainteresowaniem i sięgnął po lemoniadę, bo znowu tak jakoś zaschło mu w ustach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Lip 26, 2015 11:33 pm

Cichutkie mruczenie Kiry przerodziło się w spokojny, miarowy oddech. Spoglądając na chwilę na nią upewniła się, że kot śpi. Z czułym uśmiechem wróciła wzrokiem do rozmówcy.
Spodziewała się takiej odpowiedzi. Nawet zdziwiła by się gdyby była inna. Trzymając kubek w dłoni uświadomiła sobie, że herbata która się w nim znajdowała jest już zimna. Z ociąganiem odstawiła go na stolik.
- Zdziwiła bym się gdybym usłyszała inną odpowiedź. - uśmiechnęła się, marszcząc nieco nos. Nikt normalny, działający w tajnej organizacji, nie zdradziłby imienia członka - Naprawdę? Aż tak to po mnie widać? - mrugnęła do niego przyjacielsko.
Nie spodziewała się jednak, że przypomni sobie o tym co powiedziała. Miała nadzieję, że nie zwróci na to uwagi bądź zapomni. Niestety, Remus pamiętał o tym i właśnie w tym momencie chciał wiedzieć co robi. Wiedziała, że jest mu to winna. W końcu o jej zdradził swoją tajemnicę. I doskonale wiedziała, pomimo wcześniejszych obaw, że może mu zaufać. Gdyby ktoś, parę dni wcześniej, powiedział jej, że wyjawi swoją tajemnicę osobie którą zna tylko przez parę dni stwierdziła by, z całą stanowczością, że oszalał. Nawet sama pomogłaby mu dojść do Munga. Jednak to działo się naprawdę i musiała podjąć decyzję choć już wiedziała jak będzie jej odpowiedź. Z powrotem chwyciła kubek w dłonie upijając kilka łyków. Grymas niezadowolenia z powodu zimnej herbaty zagościł na jej ustach.
- Owszem, jest jedna taka rzecz. - zagryzła lekko dolną wargę zbierając się do odpowiedzi - Tylko błagam, nie wyśmiej mnie za to. - uprzedziła patrząc na niego z obawą. Sama nie wiedziała co by zrobiła, gdyby Remusą ją wyśmiał. Z pewnością bolało by to lecz ... No właśnie, nie było żadnej innej alternatywy. Bolało by i już - Jak wiadomo jest wojna i nie każdy jest mile widziany na ulicach. Choćby osoby cierpiące na lykanotropię. Nie mają łatwo, a do tego są zamykane w gettach jak nie gorzej. - wzięła trzy głębsze wdechy zmierzając do sedna sprawy - Pomagam tym osobom. Przed jak i po przemianie.
Z niepokojem patrzyła na Remusa. Chciała znać jego zdanie na ten temat choć bardzo się go obawiała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Lip 27, 2015 9:46 am

Popatrzył z uśmiechem na mruczącego kota. Nie przepadał za tymi zwierzakami, równie mocno jak one nie lubiły jego z niewiadomych powodów. Ilekroć usiłował jakiegoś pogłaskać, natychmiast syczały bądź drapały go czy gryzły. Zupełnie jakby czuły, kim jest. Tym razem nie miał zamiaru go dotykać. Wolał poprzestać tylko na patrzeniu na tym, jak przyjemna musi być dłoń jego pani.
- Chcemy zachować wszelkie możliwe środki ostrożności, sama rozumiesz - wyjaśnił pokrótce. - Masz coś takiego w oczach, że nie sposób tego zauważyć - odparł, zgodnie z prawdą. Od samego początku zwrócił na nie uwagę. Takie przeszywające aczkolwiek ciepłe. Mądre i pełne wyzwań, wręcz harde. I piękne. Wszystko to jednak rysowało się w pozytywnym sensie.
- Jasne, że nie. Dlaczego miałbym Cię wyśmiać? Każdy robi to co lubi i uważa za pożyteczne - odpowiedział z ciepłym uśmiechem. Nie miał w zwyczaju wyśmiewania się z ludzi i ich zainteresowań. Dalsze jej słowa sprawiły, że zachłysnął się lemoniadą, którą właśnie pił. Zaczął kaszleć, aż zrobił się czerwony z wysiłku, ale w końcu przestał. Patrzył na nią szeroko otwartymi oczami. Pomaga wilkołakom. Pomaga takim jak on... - Jak to robisz? - zapytał nie zdając sobie sprawy, że ściszył głos niemal do szeptu. - I dlaczego? Przecież to potwory... Mogą Cię skrzywdzić. Nie boisz się? - dodał, nie rozumiejąc czemu wybrała akurat wilkołaki, by ich ratować. Przecież im ich mniej tym lepiej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Lip 27, 2015 10:26 am

Starając się utrzymać powagę słuchała tego co mówił. Rozumiała całą sytuację. Sama również musiała uważać na siebie. Nie mogła od tak powiedzieć pierwszej lepszej osobie co robi. Z pewnością sama wylądowała by w gettcie bądź gorzej. Nie chcąc myśleć o tym co by było spojrzała z zaciekawieniem na niego. Mało kto mówił coś miłego na temat jej oczu. Większość uważała, że są zimne i bez wyrazu. Sama również zaczęła tak uważać.
Przez dobrą minutę, ze zmarszczonym czołem, przyglądała się jego spokojnej twarzy. Chciała widzieć każdą jego reakcję na swoje słowa. W końcu był pierwszą osobą której o tym powiedziała - sama z własnej woli. Była to dla niej nowość. Pierwsze jego słowa lekko ją uspokoiły lecz nie na tyle aby mogła odetchnąć całkowicie. Nawet nie zwróciła uwagi kiedy wstrzymała oddech. Gdy zaczął się krztusić natychmiast doskoczyła do niego aby mu pomóc. Nie chciała aby coś mu się stało. Delikatnie, acz stanowczo poklepała go parę razy po plecach.
- Lepiej? - spytała z troską w oczach.
Nie wiedziała co ma myśleć. Jego szeroko otwarte oczy mówiły wiele lecz przede wszystkim widziała w nich niedowierzanie. Na jego pytania odetchnęła z ulgą.
- Jak? Sama nie wiem. Jest to dla mnie tak naturalne, że wręcz nienaturalnym by było gdybym przestała to robić. - w kącikach jej ust błąkał się uśmiech - To nie są potwory. Fakt, niektórzy urodzili się tacy ale osoby pogryzione.... - pokręciła głową - ... To nie jest ich wina. Stało się. Lecz nadal są to ludzie, czarodzieje. Dlaczego mieli by zostać przez to wykluczeni? - jej retoryczne pytanie zawisło w powietrzu - Owszem, mogą i skłamała bym gdybym powiedziała, że się nie boję. Boję się ale nie pozwolę niewinnym osobą ginąć. Nie mogła bym. - dopiero teraz uświadomiła sobie, że przez cały czas skubała rękaw swetra. Nie chcąc jeszcze bardziej go zniekształcić splotła palce na kolanach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Lip 27, 2015 11:34 am

Naprawdę tego to się nie spodziewał. Wyobrażał sobie, że prowadzi jakąś inną działalność na własną rękę, coś typu jakaś osobista zemsta czy szukanie kogoś zaginionego. Nie przypuszczał jednak, że zajmuje się ona wilkołakami. Stycznością z nimi, tym, że ma z nimi kontakt i im pomaga.
W klatce piersiowej nieco go kłuło po tym, jak zachłysnął się napojem. Był jej wdzięczny, gdy pomogła mu i poklepała go po plecach, bo przecież mógłby się udusić. Z drugiej jednak strony i tak nikt by po nim nie płakał. Jednego wilkołaka mniej równa się więcej spokoju.
- Tak, lepiej, dziękuję - odpowiedział z wdzięcznością, oddychając ciężko.
- Rozumiem, ale dlaczego akurat one? Przecież jest wiele innych istot, które potrzebują pomocy. Chociażby jednorożce. Ich gatunek powoli ginie, są zabijane dla krwi i dla rogów. Z wilkołaka nie ma żadnego pożytku, śmierć to jedyne co mogą ci zaofiarować - starał się jej wytłumaczyć, że to co robi jest niebezpieczne. - Wiem, co mówię. Dużo o nich czytałem i... i wiem. Są ludźmi to jasne, ale są też urodzonymi zabójcami - dodał na koniec. Nie zorientował się nawet, że wstał i zaczął krążyć po salonie. Kiedy jednak spostrzegł co robi, uśmiechnął się przepraszająco i na powrót usiadł na kanapie. - Naprawdę jesteś niezwykle odważna. Dziwię się, że Tiara przydzieliła się do Slytherinu. To jedyne stworzenia, które mnie przerażają - zakończył cicho.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Lip 27, 2015 12:29 pm

Rowena nie mogła oderwać wzroku od Remusa. Jego zachowanie na to co powiedziała było bardzo ciekawe. Był poddenerwowany. Od razu mogła to dostrzec w momencie gdy zaczął krążyć po salonie. Uśmiech zagościł na jej ustach. W tym momencie widziała w nim swojego przyrodniego brata Alexandra. Przed oczami nie widziała Remusa, a Alexandra. Pamiętała jak powiedziała mu, że ma zamiar wypuścić wszystkie osoby z lochów w rodzinnej rezydencji. Chłopak był przerażony. Bał się, że któryś może coś zrobić Ro w szczególności, że były tam wilkołaki. W zasadzie 3/4 osób zamkniętych tam to były wilkołaki. Chłopak odwodził ją od tego pomysłu lecz na próżno. Postanowiła sobie wtedy, że nigdy więcej nie dopuści aby któremukolwiek stało się coś. Chciała je chronić. Wbiła sobie do głowy, że jest im to winna - za swoją rodzinę. Właśnie wtedy pozostały jej te trwałe rany na plecach. Wcześniej też dostawała kary ale tej nocy dziadkowie przesadzili. Po tym zdarzeniu spędziła dwa tygodnie w łóżku. W tym czasie Alex się nią opiekował. Nie żałowała jednak tego co zrobiła. Czuła satysfakcję z uratowania komuś życia.
- Moi dziadkowie trzymali je w lochach. Eksperymenty i te sprawy. - wzdrygnęła się - Wraz z moim przyrodnim bratem uwolniliśmy je. To co poczułam bo uratowaniu im życia było nie do opisania. - delikatny uśmiech błąkał się po jej ustach, a oczy zakryła mgiełka wspomnień - To prawda, nie ma z nich pożytku ale czy to znaczy, że mamy je skazać na śmierć? Ze względu na to kim są? Nie wszyscy chcieli takiego losu. - z zawziętością broniła swoich racji. Wiedziała, że ma rację. Wiedziała, że żadne życie nie jest ważniejsze od innego. Nie rozumiała jak Remus mógł mówić w ten sposób - Czytanie, a ich poznanie to dwie różne rzeczy. One... ONI są zupełnie inni niż w podręcznikach. To normalni ludzie. Pracują, uczą się, zakładają rodzinę. Są zabójcami, nie zaprzeczam ale to nie ich wina. Sami nie wybrali tego z własnej woli. - gdy Remus usiadł z powrotem przysunęła się bliżej do niego. Nagromadzone emocje zaczęły powoli z niej uchodzić. Była już całkowicie spokojna gdy z powrotem wróciła do rozmowy - Nie jestem odważna. Zresztą za taką się nie uważam. Jest wiele rzeczy których się boję, na przykład burza. Boję się panicznie. A co do przydziału... Tiara dobrze wiedziała co robi. W końcu nie miałam normalnej rodziny i dopiero z czasem mój charakter jak i zachowanie się zmieniły. Bestia która w nich siedzi jest przerażająca ale ludzie którzy muszą się z tym zmagać są naprawdę odważni. Podziwiam ich. Sama pewnie nie dała bym sobie z tym rady. - pod wpływem impulsu złapała chłopaka za rękę - Jeśli chcesz możesz mi pomóc przy najbliższej pełni. Może wtedy zrozumiesz o czym mówię. - obdarzyła Remusa delikatnym uśmiechem. Była bardzo ciekawa jaka będzie jego odpowiedź.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lip 31, 2015 4:57 pm

Musi czym prędzej stąd uciekać. Ona się na tym zna, więc na pewno od razu rozpozna z kim na do czynienia. Nie mógł jednak obojętnie siedzieć czy jej przyklasnąć na wieść, że pomaga wilkołakom. Z dobrej woli pakuje się w niebezpieczeństwo. Z pewnością jednak jego argumenty jej nie przekonają. Poza tym kim on był, by prawić jej kazania? Znajomym z lodziarni? Nie wiedział o niej nic, a chciał ją moralizować? Lupin, powinieneś się opanować, nie jesteś już w szkole ani na studiach, by wszędzie się mądrzyć.
- To akurat było straszne. Nie wyobrażam sobie, co musieli czuć Ci ludzie, w zamknięciu. Przecież zwierzętami byli tylko jeden dzień, potem na powrót byli sobą - ogarnęła go złość, nieopanowana wściekłość na to, co te bestie zwani jej dziadkami, robili jego współbraciom. W tym momencie był niezwykle dumny wdzięczny dziewczynie, że uwolniła je. Dalsze jej słowa były jak lek na jego wilkołacze serce. Mówiła o nich z taką czułością, jakby były pupilami domowymi. Miał ochotę ją za to wyściskać, ale powstrzymał się i by zająć czymś ręce, złączył je. - To bardzo szlachetne jak o nich mówisz. Masz rację, nie wiem nic o nich, bo nie miałem z nimi do czynienia, a w książkach piszą różne rzeczy - przyznał jej rację zrezygnowany. Nie zgadzał się tylko z tym, że zakładają rodziny. Może niektórzy, którzy mają gdzieś potencjalne zagrożenie, jakim jest przeniesienie dziedzictwa na własne dziecko. On sam nie miał zamiaru tego zrobić. Nie chciał zakładać rodziny, by potem martwić się i patrzeć na swoje narodzone dziecko z lękiem. Wypatrywać pierwszej pełni z niepokojem i strachem bojąc się, że skrzywdziło się takie maleństwo. Taki stres nie był dla niego. Wolał już na zawsze być sam. - Sami nie, to prawda - potwierdził jej słowa. Wyczuł, że trochę się do niego przysunęła i zrobił się lekko spięty aczkolwiek pozostał na swoim miejscu. - Burza nie jest straszna. To tylko kłąb nagromadzonych ładunków elektrycznych, które nie mając ujścia ścierają się ze sobą i powodują błysk, a następnie grzmot. Dementorzy, to dopiero okropieństwo. Miałem praktyki w Azkabanie, kiedy jeszcze wszystko było na swoim miejscu. Nigdy nie chcę tam znowu trafić. Zupełnie jakby całe szczęście uleciało ze świata, stałem się przygnębiony, zły. Zacząłem podejrzewać, że rodzi się we mnie jakiś Śmierciożerca, ale jak tylko wróciłem, wszystko minęło. I tak Tiara się nie myli. Widocznie dostrzegła w tobie jakieś Ślizgońskie cechy - uśmiechnął się. - Bestie. Tak, można ich tak nazwać, bo ludźmi to na pewno nie są - nagle poczuł jak chwyta go za dłoń. Zdezorientowany przez moment wydawało się, że wyrwie ją, ale zamiast tego delikatnie uścisnął. - Spokojnie, jestem tutaj. Miałem kiedyś starcie z tymi typami i wiem jak sobie z nimi radzić - odpowiedział pokrzepiająco, by rozładować atmosferę, lecz gdy zaproponowała pomoc przy wilkołakach, stanowczo musiał odmówić. Z wiadomych powodów. - Dziękuję za ofertę, ale jednak ty na pewno znasz się na tym o wiele lepiej niż ja. Nie przydam ci się i tylko je rozzłoszczę - wymyślił na poczekaniu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Lip 31, 2015 7:51 pm

Uświadomiła sobie, że nie powinna tego mówić. Nie powinna wspominać o tym co jej dziadkowie robili i zapewne robią nadal. Jego oczy ją wystraszyły przez chwilę. Złość, a raczej wściekłość się w nich malująca nie była naturalna. Jak dla niej reakcja ta nie miała sensu. Przecież mówił na początku zupełnie co innego. Że nie ma z nich żadnego pożytku, że jedyne co mogą nam zaoferować to śmierć. Więc skąd ta złość?
- Nie wszystkie książki kłamią, muszę to przyznać. - spokojny głos wypełnił pokój. Kiedyś usłyszała, iż powinna reklamować eliksiry uspokajające.
Szlachetna... Nigdy nie zastanawiała się nad tym jaka jest dla nich. Często słyszała, że jest dobra, uczciwa, postępuje w sposób wspaniałomyślny, prawy, sprawiedliwy, bezinteresowny lecz nie przyjmowała tego do siebie. Sama zresztą za taką się nie uważała. Dla niej pomoc była czymś naturalnym. Prawie, że jak tlen - nie myślisz o jego zaczerpnięciu. Po prostu to robisz. Tym była dla niej pomoc - tlenem. Nie zastanawiała się nad nią. Po prostu działała. Nie wszystkim oczywiście się to podobała. Znała wiele osób którym to przeszkadzało. Nie zdziwiłaby się nawet, gdyby jej nazwisko znalazło się na liście poszukiwanych. W duchu zaśmiała się gorzko. Nie sądziła, że dożyje czasów gdzie pomoc będzie karalna.
- Wiem czym jest burza. - uśmiechnęła się delikatnie - Co nie zmienia faktu, że mnie przeraża. Od dziecka tak było. I faktycznie, dementorzy są przerażający. Sama nigdy nie chciałabym mieć z nimi nic do czynienia. Sama jednak żałuję, że nie zdążyłam odbyć jakichkolwiek praktyk. Z pewnością byłby to ciekawe doświadczenie. Poznać ministerstwo od środka. - delikatnie spojrzała na sufit, w miejsce gdzie znajdowała się jej sypialnia. To właśnie w niej, na biurku leżało pismo z przydziałem praktyk. Miała je odbywać od przyszłego miesiąca w Biurze Aurorów. Nie mogła się tego doczekać, jednak to i tak nie miało już znaczenia. Na chwilę obecną mogła o tym zapomnieć. Na kolejne jego słowa spojrzała z nieukrywanym zdziwieniem - Naprawdę tak myślałeś? Że zmieniasz się w jednego z nich? Może i nie znamy się długo, jednak patrząc na Ciebie nigdy nie uwierzyłabym w to. Wybacz ale nie nadajesz się na niego. - miała nadzieję, że choć trochę go to rozbawi i wywoła u niego uśmiech. Sama jednak do końca nie wierzyła aby jej intencje miały pozytywny skutek.
Spodziewała się takiej odpowiedzi. Nie chciała go naciskać na to więc odpuściła. Puściła jego dłoń i usiadła z powrotem na swoim miejscu biorąc kubek z zimną herbatą w dłonie. Upiła parę łyków krzywiąc się delikatnie przy tym. Nie lubiła zimnej herbaty, a do kuchni nie miała ochoty iść po nową.
- Gdybyś jednak zmienił zdanie wiesz gdzie mnie znaleźć. - powiedziała spokojnie. Patrząc na pustą szklankę po lemoniadzie od razu przypomniała sobie o manierach - Chcesz może jeszcze czegoś do picia albo jedzenia? Wybacz, że nie przyniosłam cista lecz żadnego nie mam. - dodała ze skruchą w głosie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Sob Sie 01, 2015 3:35 pm

- Może nie tyle co kłamią, ale nie odzwierciedlają prawdy. Najlepiej zawsze przekonać się o tym na własnej skórze. W książkach niby piszą jak sobie radzić w przypadku spotkania z przeciwnikiem, piszą jaką zachować ostrożność i tak dalej. Kiedy jednak przychodzi moment, że stajesz twarzą w twarz ze Śmierciożercą, wszystko przestaje się liczyć. Nie myślisz o formułkach z książki, myślisz o tym, jak przeżyć i przy okazji jak go złapać - powiedział z zaangażowaniem przy okazji wyjaśniając jej jak wygląda spotkanie z takim typem z jego perspektywy.
- Tak, teraz to raczej nikt nie chciałby poznawać ministerstwa od środka. Bynajmniej nie ja. Wiesz... jestem półkrwi. Moje miejsce jest w gettcie według niektórych. Ale nie poddam się i póki żyję, będę walczył - rzekł, a oczy na moment mu pociemniały. Żaden Śmierciożerca nie będzie mu mówił, gdzie jest jego miejsce. Urodził się czarodziejem i jako czarodziej umrze. - Ciekawe, ale i zarazem straszne. Nie chciałbym być tam drugi raz, jak już powiedziałem dodał z bladym uśmiechem. Na kolejne jej słowa, roześmiał się głośno. - Wiem, jestem zbyt wrażliwy na krzywdę ludzką. Co ciekawe, ty również nie wyglądasz na jedną z nich. Masz zbyt przyjazną buźkę - zaśmiał się. Naprawdę nie wiedział jak ona to robi, że z całkiem niewinnej na pozór rozmowy przechodzili w ciężkie tematy, a potem znowu śmiali się jak beztroskie dzieciaki.
Może to dziwne, ale z żalem stwierdził, że zabrała swoją dłoń jak i wróciła na swoje miejsce. Wolał by zostało tak jak wcześniej, ale już było za późno, zdążyła zmienić miejsce. Widząc jej minę, gdy piła herbatę domyślił się, że jest zimna. Rozmawiali już jakiś dłuższy czas, więc na pewno wystygła. Na szczęścia znał skuteczne zaklęcie rozgrzewające. Wyjął różdżkę i niewerbalnie je wypowiedział. Herbata w kubku na powrót zaczęła parować z gorąca.
- Tak, wiem. A gdybyś Ty chciała dołączyć do Zakonu, to też wiesz gdzie mnie znaleźć - powiedział po czym podał jej adres swojego domu. - Nie, nie trzeba. Nie jestem głody, a mam jeszcze trochę lemoniady - odparł z promiennym uśmiechem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Sob Sie 01, 2015 9:21 pm

- Nie byłam w takiej sytuacji. Znaczy twarzą w twarz ze śmierciożercą. Ale słuchając tego co mówisz doszłam do wniosku, że ty miałeś z nimi do czynienia. Czy się mylę? - nie zawsze była taka ciekawska jak teraz. W tym momencie wynikało to z chęci poznania go. Nie chorobliwej ciekawości. Choć może troszkę i o to chodziło?
- Nawet tak niemów ! To, że jesteś pół krwi nie ma jakiegokolwiek znaczenia. Wiem, że teraz są wprowadzone irracjonalne zasady według których każdy poniżej 3/4 statusu czystości krwi powinien wylądować w gettcie. To jednak nie znacz, że mamy się do nich stosować. Sama mam przyjaciółkę która jest czarownicą urodzoną w mugolskiej rodzinie. Za nic nie pozwoliłabym aby trafiła do tego miejsca. I bardzo dobrze. Każdy zasługuje na wolność. Ja z pewnością, prędzej czy później, też znajdę się na liście osób do " zlikwidowania". To co robię nie jest aprobowane przez obecną władzę. - wiedziała, że się powtarza z ostatnim zdaniem, jednak nie mogła na to nic poradzić. Według jej przekonań każdy powinien być wolny. No może poza osobami które ograniczały im wolność w chwili obecnej. Takich od razu powinno się wtrącić do Azkabanu. Słysząc jego śmiech sama się uśmiechnęła. Musiała przyznać się sama przed sobą, że polubiła ten dźwięk - Muszę przyznać panu, Panie Remusie, że takie stwierdzenie słyszę po raz pierwszy. Zbyt przyjazną buźkę? W takim razie muszę coś z tym zrobić. - miało wyjść poważnie, a wyszło jak zawsze w jego towarzystwie. Starała się powstrzymać śmiech ze wszystkich sił ale nie wyszło. Poza rozmową w lodziarni nie mogła sobie przypomnieć kiedy ostatni raz śmiała się jak dziś.
Widząc kłęby pary wydobywające się z kubka uśmiechnęła się pod nosem.
- Dziękuję. - powiedziała unoszą delikatnie kubek do góry. - Jesteś pewny, że chcesz mi go podać? Lubię robić niezapowiedziane wizyty. - schowała karteczkę z adresem do kieszeni swetra puszczając mu przy tym oczko. Wiedziała, że przy najbliższej okazji wypadu do miasta nie omieszka wpaść do niego. Niestety, wiedza ta była tylko dla niej - W gruncie rzeczy nic o tobie nie wiem.... Masz może rodzeństwo? - zadała pytanie ni z gruszki ni z pietruszki. Tak naprawdę chciała, choć trochę, poznać człowieka który siedział u niej w salonie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Sie 03, 2015 10:02 am

- Nie mylisz się, miałem z nimi spotkanie bliskiego stopnia. Uszedłem z życiem, ale ledwie. Oni nie mają zasad, miotają niewybaczalnymi na lewo i prawo, my nie. My staramy się złapać ich żywcem. Są jednak dopuszczalne zasady, gdy trzeba ich... zabić - odparł i przeszedł go dreszcz. Nigdy nikogo nie zabił, aż do momentu, gdy przemienił się w wilkołaka. Ten człowiek. On tam był. Nie miałby o niczym pojęcia, gdyby odszedł z tamtego miejsca. Kiedy jednak wrócił do ludzkiej postaci i zobaczył co zrobił, załamał się. To właśnie wtedy po raz pierwszy uciekł od wszystkich i chciał umrzeć. Szybko otrząsnął się z tych wspomnień. Śmierciożercy mordowali bez mrugnięcia okiem i nic ich to nie obchodziło. On też będzie walczył.
- Ja mam nawet dwie takie. I dwóch zdrajców krwi, którzy wedle prawa też powinni być izolowani lub zgładzeni - zachichotał, próbując to obrócić w żart. - Nie dam się tak łatwo. Urodziłem się czarodziejem i jestem taki sam jak oni. Żal mi tylko ich spaczonych umysłów, którym ktoś wmówił, że są lepsi - zakończył gorzko. Podejrzewał i w głębi serca nawet rozumiał tych czystokrwistych. To wina przede wszystkich rodziców, którzy od małego wmawiają swoim dzieciom, że są lepsi i gorsi czarodzieje. Uczą ich nienawiści i psują głowy. Podziwiał więc Syriusza, że nie dał się złamać i ma własne zdanie.
- Nie. Nic nie rób, wszystko jest w najlepszym porządku. Mnie odpowiada taka jaka jest - zaprzeczył gwałtownie, gotów uwierzyć, że jeszcze coś sobie zrobi by na taką nie wyglądać.
- Drobiazg - odparł machając dłonią. - Czasem warto znać takie przydatne zaklęcia - dodał.
Zaśmiał się. Lubił niezapowiedziane wizyty. Wiedział, że w pełnię ani dzień po nie przyjdzie, bo zajmuje się innymi wilkołakami, więc nie widział powodu by nie podać jej adresu, zwłaszcza, że ona podała mu swój.
- Nie ma sprawy. Zazwyczaj mam coś w lodówce, by cię czymś uraczyć. Nie wyjdziesz ode mnie ani głodna ani spragniona - zapewnił ją uśmiechając się figlarnie. Akurat o to nie musiał się martwić, bo mama zawsze coś miała. Lodówka nigdy nie była pusta.
- Nie mam. Jestem jedynakiem. Ale mam dwóch wspaniałych przyjaciół, którzy są dla mnie jak bracia i przyjaciółkę, co robi za siostrę. Mówiłem ci już wcześniej, że jest w ciąży i będę wujkiem - odpowiedział z uśmiechem. Kiedyś żałował, że nie ma rodzeństwa, teraz jednak cieszył się z tego. Przyjaciele zastępują mu je w stu procentach. - A ty? Nie wspominałaś nic o rodzeństwie... - odwdzięczył się pytaniem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Rowena L. K. Salvator



Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Sie 03, 2015 2:48 pm

W duchu wiedziała, że nie uniknie spotkania z nimi. W końcu byli wszędzie - na ulicach, w urzędach, wchodzili. Wyjrzała przez okno. Na dworze się ściemniło i pierwsze gwiazdy zaczęły ozdabiać nocne niebo. Był to piękny widok. Zawsze, kiedy miała czas, wychodziła z kubkiem gorącej herbaty i kocem aby posiedzieć w ogrodzie. Dziś jednak miała gościa, z czego cieszyła się. Pierwszy wieczór od bardzo dawna którego nie spędziła sama z Kirą.
- Niech zgadnę: jednym z nich jest Syriusz? - niby spytała, jednak było to tylko i wyłącznie pytanie retoryczne. Znała Syriusza i doskonale wiedziała jakie ma poglądy na temat czystości krwi. Pod tym kątem się rozumieli. Ona również nie popierała swojej rodziny i z pewnością odwróciłaby się od nich, gdyby przyłączyli się do do tego terroru. Od dziadków odwróciła się bardzo dawno ale rodzice jak i Alex byli pod ich wpływami nadal. Wszystko przez to mogło się wydarzyć. Jego wiara w swoje poglądy, słuszne poglądy, była niesamowita - Wina wychowania. Wiem coś o tym. Mi nie raz wmawiano jacy to my nie jesteśmy wyjątkowi. Najgorsze jest to, że wierzyłam w to. Do czasu ale wierzyłam. - wstyd jej było za to. Teraz naprawdę nie mogła uwierzyć, że tak łatwo można wpoić człowiekowi wartości w które wierzą Ci "ważniejsi".
- Spokojnie, to był żart. Nic bym nie zrobiła, chociaż... - dodała już na sam koniec z błyskiem w oku. Jednak aby go uspokoić na dobre jeszcze raz powtórzyła swoje słowa lecz tym razem bez "chyba". Nie chciała aby myślał, że jest zdolna do zrobienia sobie czegoś bo nie była.
- W takim razie szykuj się na niespodziewane. - zaśmiała się sama z siebie.
To w jaki sposób mówił o swoich przyjaciołach rozczulił ją. Ona sama za wiele ich nie miała. Z Helen nie widziała się od roku, a z Lilką... I w tym momencie wpadł jej szalony pomysł do głowy. Pojutrze z samego rana zajrzy do niej. W końcu bardzo dawno się nie widziały, a Ro stęskniła się za nią.
- Wspaniale jest mieć takich przyjaciół. Ja za wielu ich nie mam. Ale nie żałuję, co to to nie. Zawsze zostaje miejsce na nowe znajomości. - jednak, tak naprawdę, zazdrościła mu. Po raz pierwszy od ukończenia trzeciej klasy w hogwarcie Rowena zazdrościła czegoś komuś. Oczywiście nie była to zazdrość rodząca złe pomysły czy uczucia - Mam starszego, przyrodniego brata Alexandra. Niestety nie uczęszczał do Hogwartu. Jego matka zdecydowała się posłać go do naszej Rosyjskiej akademii. - wzmianka o nim wywołała tęsknotę. tak dawno go nie widziała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Rowena Leonie Katherin Salvator


 
Łatwe jest zejście do piekła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3509-rowena-leonie-k-salvator
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon    

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dom Roweny Salvator-