a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Andrew de Gaulle
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

  Andrew de Gaulle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Andrew de Gaulle



Liczba postów : 1

PisanieTemat: Andrew de Gaulle    Sob Wrz 05, 2015 4:46 pm




Andrew de Gaulle
data i miejsce urodzenia

25 sierpnia 1962 r
Londyn, Anglia

miejsce zamieszkania

Londyn, Anglia

Status krwi

3/4

Rocznik

VII

Ugrupowanie

Zakon Feniksa

Różdżka

Leszczyna, 9 i 1/2 cala, włos jednorożca, bardzo elastyczna


charakter


Andrew jest osobą, która nie odróżnia dobra od zła. Nie wie co dla niego dobrze, często godzi się na rzeczy, które przysparzają mu tylko problemów. Od śmierci ojca jest bardzo cichy i antyspołeczny. Zapomniał jak rozmawia się z ludźmi, chociaż po jakimś czasie powoli się otwiera, ale żeby to zobaczyć, trzeba być cierpliwym. Jest niesamowicie inteligentny, ma świetną pamięć i ciepłe, dobre, czułe serce. Nie ocenia ludzi po pozorach, stara się zawsze być pomocny. Jest dobrym przyjacielem i jeszcze lepszym chłopakiem... w sumie to byłby, gdyby ktokolwiek go chciał. Od śmierci ojca ma problem z ufnością, nie umie zaufać szybko drugiemu człowiekowi. Ale gdy już zaufa... Jest bardzo wygadany. Można z nim porozmawiać na wiele tematów, nie ma rzeczy o której nie chciałby podyskutować. Zna dużo kawałów, ma bardzo uroczy śmiech. Bardzo lubi słuchać ludzi. Nie zawsze umie im pomóc słowem, ale zawsze może wysłuchać.




biografia


Andrew urodził się na przedmieściach Londynu w zwykłej, niczym nie wyróżniającej się na pozór magicznej rodzinie.  Jednak ukrywali się oni w mugolskim świecie przed osobnikami, którzy chcieli się ich pozbyć.
Rodzice nigdy nie ukrywali przed nim magii, ba z takową miał do czynienia od najmłodszych już swoich lat. Matka, jako czarownica często przesiadując w kuchni pomagała sobie zaklęciami: tu przywołując książkę kucharską, tam każąc łyżce samej mieszać w zupie, podczas gdy ona nakrywała do stołu. Niestety, Johnny nigdy nie potrafił odróżniać dobra od zła Nie wiedział co jest dla niego dobre, a co nie, wiele razu narażając siebie i swoją rodzinę na niebezpieczeństwo...

*  *  *

-Blefujesz! - rzucił niski pucułowaty blondynek stojąc przed Johnnym i patrząc na niego z politowaniem. Nogę trzymał na piłce, jego biała koszulka byłą przybrudzona od trawy na brzuchu - Nie ma czegoś takiego jak magia!
- Jak mamę kocham! - powiedział nasz bohater rysując palcem na sercu krzyżyk. - Moja mama codziennie jej używa! Chodź, pokażę ci!
Andrew  pociągnął chłopaka za rękę i nie zważając na jego protesty zaciągnął go do swojego domu. Biegli kilka przecznic, po czym wpadli zdyszani do domu Gaulle.
- Mamo! - zawołał chłopak - Mamo, Stephen nie wierzy, że umiesz czarować! Pani Gaulle siedziała w kuchni z mężem i bratem Andrew. Po usłyszeniu tych słów zamarła i wielkimi oczami spojrzała na syna. Następnie przeniosła wzrok na pana Gaulle  i ponownie na syna. Odchrząknęła.
- Oczywiście, że umiem czarować - powiedziała, starając się zachować spokojny głos. - Chodź kochaneczku, pokażę ci.
Andrew wraz z kolegą usiedli przy stoliku w kuchni. Kobieta wyciągnęła talię kart pokazując młodzieńcom sprytną mugolką sztuczkę polegającą na przełożeniu karty w odpowiednim momencie. Stephan spojrzał na nią nie bardzo przekonany. - To jest sztuczka, nie magia - rzucił zwiedziony,. Andrew już miał coś odpowiedzieć, ale natknął się na karcące spojrzenie ojca.
Gdy po jakimś czasie przyjaciel opuścił dom Gaulle. Andrew czekała poważna rozmowa.
- Kochanie - rzuciła spokojnie mama - Są rzeczy, o których niektórzy ludzie nie mogą wiedzieć. ie jesteśmy tacy jak wszyscy. Nasza rodzina jest. My  jesteśmy wyjątkowi. Posiadamy taką cechę, którą musimy chronić za wszelką cenę. Nie możesz o niej mówić, to bardzo niebezpiecznie, jest wielu ludzi, którzy będą to chcieli wykorzystać, krzywdząc przy tym ciebie i całą twoją rodzinę. Musisz obiecać, że nikomu tego więcej nie powiesz...
- Obiecuję - mruknął nasz bohater, choć nie był zadowolony. Bardzo nie lubił kłamać.

* * *

(Na początek mała ciekawostka. Ojciec Andrew ze względu na bezpieczeństwo rodziny postanowił wtopić się w świat mugoli i zostać wojskowym by nikt niczego nie podejrzewał)

Pewne lato, pewnego roku. Andrew  siedział na trawniku i gwizdał przez źdźbło trawy które trzymał między dwoma palcami wskazującymi. Było późne popołudnie, wiatr miło muskał jego twarz. Nagle, ni z tego ni z owego, tuż przed nim prosto z nieba spadł list. Tak mu się przynajmniej zdawało. Chłopak spojrzał w górę i mimo oślepiającego słońca ujrzał na niebie zarys odlatującej sówki.
- To już - szepnął uradowany. Dobrze wiedział co to znaczy. Pognał do domu z twarzą rozpromienioną uśmiechem. Jednak szczęście nie trwało długo. Gdy tylko przekroczył próg domu, na skórze wystąpiła mu gęsia skórka. Coś nie było w porządku. Coś wisiało w powietrzu. Ściskając w drobnej rączce list z z Hogwartu chłopiec przekroczył próg salonu. Wszyscy mieli grobowe miny. Pani Gaulle ze spuszczoną głową kołysała w ramionach jego kilkuletnią siostrzyczkę, starszy brat, który ukończył już Hogwart palił papierosa przy oknie, zaś ojciec... ojciec był przerażony. Trzymał w rękach list z wojska. Mężczyzna, który do tej pory był oazą spokoju... drżał. Blady jak prześcieradło, z przygryzioną wargą siedział w fotelu. Wydawał się mniejszy o kilka centymetrów niż w rzeczywistości. Pani Gaulle spojrzała na swojego środkowego syna zapłakanymi oczami a na jej ustach pojawił się wymuszony uśmiech.
- Co tam masz, Andrew? - wyszeptała.
Zignorował ją. Był bardzo mądrą osobą, mimo tak młodego wieku. Dużo czytał, bardzo szybko zapamiętywał, miał dobrą pamięć i była niezwykle spostrzegawczy. Nasz główny bohater przeniósł wzrok na ojca.
- Tatusiu? - szepnął. Nikt mu nie odpowiedział.
- Ojciec wyjeżdża na wojnę. - rzucił jego starszy brat Adam, wyrzucając niedopałek za okno. - Wyjeżdża walczyć.
Szok. Niedowierzanie. Rozpacz. Mały Andrew nie mógł wydobyć z siebie głosu. Jego matka próbowała interweniować.
- To mówisz, że dostałeś list z Hogwartu?

* * *

Bycie nastolatkiem nie zawsze jest takie kolorowe jakie się zdaje. Młody, piętnastoletni Gaulle siedział na łóżku w dormitorium. Przeglądał swoją poranną pocztę, którą podczas śniadania przyniosła mu sowa. Na brzuchu mruczała mu Pani Colins - jego młodziutka ruda koteczka, którą w tym roku zabrał jako prezent od matki. Koteczka miała może nie więcej niż trzy tygodnie. Pierwszy list był od jego siostrzyczki. Własnoręcznie zaadresowany, jej koślawymi wielkimi literkami. W środku był rysunek przedstawiający całą rodzinę. Mama, on i mała Carmen mieli w rękach wielkie kije, które prawdopodobnie były różdżkami. Ojciec zaś w ręku trzymał wielki koślawy kwadrat, prawdopodobnie karabin. Chłopak uśmiechnął się ciepło. Odpisze siostrze jak tylko wróci z zajęć. Drugim listem był Prorok, którego prenumerował od kilku lat. Uwielbiał być na bieżąco, bardzo interesował się polityką i quidditchem. Zaś trzeci list... był od jego matki. Matka bardzo rzadko kiedy pisała. Tylko w nagłych sytuacjach. Serce mu zadrżało, gdy rozerwał kopertę i pierwsze co zobaczył to wielkiego kleksa, prawdopodobnie od łez. W trzy sekundy prześledził tekst i... chyba umarł. Tak przynajmniej się czuł. A w sumie w ogóle się nie czuł. Jedna wielka pusta. Jego ojciec zginął na wojnie. To jakiś kosmiczny żart... Chłopak opuścił ostatnie trzy miesiące piątej klasy, ale ze względu na okoliczności łagodzące, dyrektor pozwolił mu przejść do następnej klasy, pod warunkiem, że pozalicza wszystko w przeciągu dwóch pierwszych miesięcy. I zaliczył, był przecież wybitnym uczniem. Jak nie on to kto...
Został jedynym mężczyzną w rodzinie... jego brat wyjechał na zachód, więc to on został głową rodziny.
Ale... jak nie on to kto.







informacje dodatkowe

» Zawsze stara się dożyć do wybranego celu
» Ma kota o imieniu Pani Colins
»Można zauważyć znamię na jego prawym barku
» Od mugoli nauczył palić się papierosy więc gdy nie potrafi sobie z czymś poradzić sięga po nie



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Andrew de Gaulle    Nie Wrz 06, 2015 10:30 am

No to tak jak w poprzedniej karcie... skopiowane i nawet imię nie jest zmienione... mam nadzieję, że wiesz co z tym zrobić! Powodzenia! Very Happy

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
 

Andrew de Gaulle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» SELFIE PROJECT

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Bohaterowie :: KRONIKI :: UCZNIOWIE-