a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Wielki stół! - Page 4
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Wielki stół!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Sro Gru 25, 2013 9:46 pm

Jessi uśmiechnęła się do Artura, stwierdziła że się w końcu odezwie do nieznajomej która jej szukała szczególnie że czuła się pewnie mając wokół siebie tylu przyjaciół którzy wiedziała w razie czego jej pomogą. - Ja jestem JEssi o co chodzi ? - zapytała uprzejmie, ale jak zawsze pewna siebie i kładąc nacisk na poprawne wypowiedzenia swojego imienia. Sama była ciekawa o co może chodzić tej kobiecie której nikt nie znał.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Sro Gru 25, 2013 10:04 pm

No wreszcie! Na starożytną magię ile mogła czekać, by wreszcie znaleźć ową niewiastę? Widać sporo. Zresztą teraz było to nieważne. Przecież dowiedziała się gdzie aktualnie przebywa dziewczę, a ta wiadomość wywołała u niej szeroki uśmiech. Przecież już dawno pragnęła się z nią spotkać, a teraz była ku temu świetna okazja.
-Dobrze więc. Chodzi o Ciebie. Podobno świetnie śpiewasz, a do tego grasz na gitarze. Prawda to?
Cóż wolała się upewnić czy na pewno rozmawia z Tą Jessi. Przecież takowe imię mogło nosić nawet sto dziewcząt, a to nie ułatwiałoby jej zadania zwłaszcza teraz.
-Przechodząc do rzeczy. Dyrektor tej szkoły zaprosił mnie tu w celu przeprowadzenia przesłuchań muzycznych. Najbardziej zdolni uczniowie będą mogli oczywiście, jeśli zechcą, rozpocząć karierę muzyczną.
Zamilkła. Uff tak wiele wyjaśnić, a przy tym posiadać tak mało czasu. Tylko ona ma zawsze pod górkę i to od dziecka! Jednak tym razem poszło za gładko, a ten fakt wielce zdziwił Veronice.
-Mam nadzieję, iż zechce Panienka odejść od stołu i porozmawiać ze mną chwilę w jakimś spokojniejszym miejscu? Oczywiście może Panienka zabrać ze sobą kogoś dla towarzystwa...
Kolejny ruch wykonany. Przecież nie będzie rozmawiać z nią przy wszystkich. Nie w tak zatłoczonej sali gdzie każde słowo trzeba było wypowiadać dość głośno, a przecież o gardło musiała dbać do cholery ciężkiej.
Powrót do góry Go down
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Sro Gru 25, 2013 11:31 pm

Razem z grupką ludzi niepostrzeżenie weszła na salę. Wyciągnęła różdżką i wyszeptała -Reducto-celując w sufit tak że wszystkie światła popękały i zapadła ponura ciemność w Wielkiej Sali. Mieli teraz pole Manewru więc Sofie popatrzyła na Nagini a potem jej wzrok przykuła Odetta Anderson, może się przyjaźniły ale to już była przeszłość, teraz ślizgonka była nic nie wartym śmieciem co stchórzył na wezwaniu do lasu jakiś czas temu. Jeśli Kobieta miała dla niej inną ofiarę blondynka się do tego dostosuje i wykona polecenie. Przełknęła ślinę a jej oczy pod maską zasnuła mgła pogardy dla zdrajców czystej krwi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Sro Gru 25, 2013 11:34 pm

Ana nie wiedziała, co się dzieje. Nagle drzwi się otworzyły i nastała... ciemność. Ledwo co widziała, złapała za rękę Poola i odetchnęła. Jednak zauważyła ogólne poruszenie na sali. Chyba wszyscy wyczuli, że jest coś nie tak. Dziewczyna wzięła z talerza ostatniego pieroga i zjadła go. Przecież nie zostawi go tak o...
-Co tutaj się dzieje?-wyszeptała do swojego chłopaka. Gdzie jest Jess, Lydia... Ledwo co widziała, jednak nie czuła się komfortowo. Miała nadzieję, że to zwykła awaria.
Powrót do góry Go down
Lydia Gallagher



Liczba postów : 218

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Sro Gru 25, 2013 11:40 pm

Lydia była tak strasznie zajęta jedzeniem, że przestała zwracając uwagę na nieznajomą kobietę, która do nich dołączyła. Dopiero kiedy na całej sali zgasło światło ocknęła się, podnosząc się automatycznie z ławki. Miała złe przeczucia, jednak starała się zachować spokój, bo przecież równie dobrze mógł to być zwykły przypadek, a w takiej sytuacji nie chciała wyjść na panikarę. Rozejrzała się szybko dookoła, jednak nie była w stanie dostrzec ani żywej duszy, dlatego wyjęła różdżkę, wysuwając ją delikatnie przed siebie. - Lumos - wymamrotała pod nosem, a z końca różdżki wydobyła się mała smuga światła. Zmrużyła delikatnie oczy, sprawdzając czy wszyscy są cali.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _




and i'm in love with being queen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Sro Gru 25, 2013 11:43 pm

Jedno zaklęcie i nagle wszystkie świecie zgasły pogrążając ich wszystkich w ciemności. Zapadła cisza, takiego obrotu sprawy nie spodziewał się nikt.
Na progu przemieniła się w węża prześlizgując się pomiędzy uczniami, którzy nagle jakby... stracili rozum.
Wyczuwała krew...
Uniosła nozdrza natrafiając wzrokiem na Julie Blishwick. Najwyraźniej dziewuszka tak się przestraszyła, że aż nacięła się nożem.
Syknęła cicho, wspinając się bezszelestnie wzdłuż ławy. Teraz jedynie osoba siedząca naprzeciw krukonki mogłaby ją ocalić, zaalarmować o niebezpieczeństwie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Sro Gru 25, 2013 11:43 pm

Alison weszła do pomieszczenia tuż za resztą grupy. W trakcie dołączyły do nich Nagini i Sofie. Obie Greengrass obdarzyła krótkim spojrzeniem i weszła do pomieszczenia. Zanim ktokolwiek je zobaczył cała sala zatonęła w ciemności. Nie było szans, aby ktokolwiek rozpoznał ich twarze pod maskami i kapturami, aczkolwiek ostrożności nigdy za wiele.
-Colloportus- powiedziała ciemnowłosa ledwo słyszalnym szeptem celując różdżką w drzwi. Te zamknęły się z głośnym hukiem. Jeżeli ktoś zdążył pomyśleć, że to tylko zabawa teraz musiał zmienić zdanie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Sro Gru 25, 2013 11:47 pm

Ana gwałtownie wstała z miejsca, wyciągnęła różdżkę i zrobiła to samo, co Lydia. Śmierciożercy? Pamiętała kobietę z jej ostatniej wizyty w Hogwarcie. Ale czemu dyrektor nic nie reagował? Trzeba coś robić. Wiedziała, że zaraz poleje się krew, albo co gorsze dojdzie do czyjejś śmierci. Przecież był dyrektor.... Dumbledore.... zrób coś do cholery jasne.
-Drętwota!- powiedziała kierując smugę światła w stronę drzwi. Miała nadzieję, że zaklęcie powali jednego z nieproszonych gości.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Sro Gru 25, 2013 11:50 pm

Dyrektor wstał... przynajmniej wszystkim wydawało się, że to dyrektor Albus Dumbledore. Po chwili jednak zaczął zmieniać postać. Tak to był śmierciożerca, a jedynie dzięki eliksirowi przybrał postać tak dobrze znaną w Hogwarcie. Nawet profesor McGonagall dała się nabrać. Naiwna...Szybko obezwładnił ją zaklęciem. Biedna kobietka... taka niedysponowana. Oj będzie się działo... Mężczyzna szybko założył podobną maskę jak wszyscy, nie chciał żeby ktoś wiedział że jest Rudolfem Lastrangem , nawet jeśli było całkowicie ciemno. Stanął wśród przybyłych i zaczął szukać odpowiedniego celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Sro Gru 25, 2013 11:54 pm

Zaklęcie odbite rykoszetem trzasnęło w zbyt zajętą polowaniem na krukonkę. Już już otwierała szeroko paszczę by ją udziabać gdy nagle smuga czerwonego światła wbiła się w jej ciało.
Psiakrew!
Zsunęła się oszołomiona z ławy wpadając pod stół na razie wyłączona z walk.
Powrót do góry Go down
Hope Henderson

avatar

Liczba postów : 240

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 12:00 am

[i] Poprowadziła swoją grupkę do Wielkiej Sali. Tuż za nią pojawiła się grupka Nagini. Sofie zgasiła światło, a Alison zamknęła drzwi. Mądre małe. Zaczęła się zabawa. Nagini niemal od razu gdzieś pognała. Za to Sofie stała patrząc w jakis punkt mrocznym wzrokiem zuniesioną różdżką. Hope podążyła za spojrzeniem podopiecznej i ujrzała pannę Anderson.
- Zainteresowałaś się zdrajczynią? Dobrze. Zajmij sie nią należycie moja droga- szepnęła dziewczynie na ucho, kładąc jej chłodną dłoń na ramieni i popychając lekko w stronę Odetty. Później rozglądnęła się po sali w poszukiwaniu ofiary dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t561-hope-henderson
Lydia Gallagher



Liczba postów : 218

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 12:03 am

Lydia dopiero po chwili zorientowała się, że to z czym mają do czynienia nie jest zwykłym nieszczęsnym wypadkiem.  Zrozumiała to w chwili, kiedy drzwi do sali zamknęły się z głośnym hukiem. Ale jakim cudem śmierciożercy mogli dostać się do szkoły? Lydia nie potrafiła tego pojąć, bo od zawsze uważała Hogwart za miejsce, gdzie może być bezpieczna. Rzucanie zaklęć na oślep nie miało żadnego sensu, ale co innego mogła zrobić.. - Expelliarmus! - krzyknęła celując gdzie popadnie, a nóż w coś trafi!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _




and i'm in love with being queen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 12:18 am

-Protego!-rzuciła i odbiła zaklęcie gdy strumień światła leciał w ich kierunku. Sofie ruszyła w stronę Odetty i szarpnęła ją za ramię ciągnąć kawałek dalej od reszty. -Przykro mi mała paskudna zdrajczyni doigrasz się sprawiedliwości-jej głos był przesiąknięty czystym jadem. Nie ściągała maski i pchnęła dziewczynę z całej siły rzucając zaklęcie którego jakiś czas temu się nauczyła gdy przypadkiem weszła do działu ksiąg zakazanych -Vulunus-rzuciła i rany cięte pojawiły się na ciele dziewczyny. -Szkarłatna krew zdrajcy spłynie dziś rzeką po tej sali-mruknęła sama do siebie gdy Odetta wylądowała na ziemi blondynka rzuciła kolejne zaklęcie -Crucio-uśmiechnęła się sadystycznie a jej  oczy błyszczały podnieceniem i nienawiścią. Ślizgonka wijąc się po ziemi z trudem powstrzymywała krzyk. -Jęzlep-uciszyła ją i potem zamyśliła się głębko kucając i przykładając różdżkę do jej szyi -Pożegnaj się z życiem zdrajco AVADA KEDAVRA-zielone światło rozbłysło i Sofie kopnęła ciało Andersonowej. Poczuła zapach krwi i jak jej dusza zostaje rozrywana i odpada kawałek pochłaniając jej serce mrokiem. To było drugie zabójstwo którego dokonała w ostatnich czasach. Zabijając tą Ślizgonkę, wycofała się i wpatrywała usatysfakcjonowana na martwe rozwalone ciało. Schowała różdżką i popatrzyła po reszcie zamyślona, czuła się silniejsza? była tego pewna co chce w życiu robić lecz jak to będzie? to był test liczyła że udowodniła i nie żałowała tego zdrajcy. Wąska nić przyjaźni co łączyła ją z tą Panną pękła w momencie gdy z jej ust wyszło mordercze zaklęcie. Nie żałowała tego tylko czuła pewną silną satysfakcję. Oddychała szybko a jej oczy wpatrywały się w dużą kałuże krwi pod ciałem Andersonowej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daina de Langeais

avatar

Liczba postów : 424

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 1:09 am

Uśmiechnęła się do Amelii i odgarnęła z twarzy czekoladowy kosmyk włosów. Upiła niewielki łyk soku i przygryzła wargę.
- Też się cieszę, że zostałam. Z jednej strony chciałabym być teraz razem z rodzicami ale z drugiej.. myśląc o ciotce.. Nie, jednak dobrze, że tu jestem. - odparła i uśmiechnęła się delikatnie do Amelii. Widząc, jak nastolatka wybiega z WS, uniosła brwi w niemym zaskoczeniu. Wzruszyła jednak ramionami i rozejrzała się dookoła. Zauważyła na stole sałatkę, która ją zaintrygowała i nałożyła jej odrobinę na talerz. Zaczęła pochłaniać smaczny wytwór skrzatów lecz zanim zdążyła zjeść wszystko, Amelia wróciła do sali z małym opakowaniem. Uśmiechnęła się do niej wesoło odkładając talerzyk i wzięła pakunek. Otworzyła swój prezent i widząc śliczną biżuterię, pogładziła palcem wskazującym jedną z pereł.
- Dziękuję, są śliczne! - powiedziała i włożyła do torebki naszyjnik i kolczyki od puchonki. Miała coś jeszcze powiedzieć lecz nie zdążyła.. Bo nagle w całym pomieszczeniu zgasło światło. Zacisnęła palce na torebce i rozejrzała się dookoła. Zmarszczyła brwi, lecz pozostała spokojna i opanowana. Coś się szykuje.. Chwilę potem rozległy się charakterystyczne dźwięki i światła, sygnalizujące rzucanie zaklęć, więc szybko pociągnęła Amelię za rękę. Odezwała się w niej przywódcza i obrończa postawa.
- Chodź, szybko! - warknęła trzymając Am za nadgarstek, schylając się aby nie dostać zaklęciem. Popchnęła ją pod ścianę i wepchnęła jej do rąk swoją torebkę. - Trzymaj i nie ruszaj się stąd. - powiedziała i wyprostowała się a jej czekoladowe, czujne tęczówki zarejestrowały węża pod stołem. Jak to.. wąż? Uśmiechnęła się i niezauważona podeszła do stołu. Wślizgnęła się pod niego i pogłaskała śliskie ciało stworzenia. Uwielbiała węże.. Wyciągnęła różdżkę, która ukryta była pod pończochą wycelowała w węża.
- Rennervate - mruknęła cicho i włożyła pukiel włosów za ucho, nie spuszczając wzroku z węża. Różdżkę wciąż trzymała mocno w dłoni.. Tak w razie czego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Daina Ithilien de Langeais
Od­na­lazłeś mnie... więc dlacze­go czuję się ta­ka zagubiona?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t680-daina-de-langeais
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 1:17 am

Alison spojrzała na uczniów Hogwartu, na ich przerażone twarze, gdzieniegdzie waleczne miny. Na ten widok na jej twarzy pojawił się kpiący uśmiech psując wcześniejszą maskę spokoju. Oni naprawdę wierzyli, że ich pokonają, zadziwiające jak wielka głupota nimi kierowała. Dziewczyna uniosła do góry różdżkę, gdy usłyszała latające wokół zaklęcia rozbrajające. Była w pełnej gotowości, na wszelki wypadek, gdyby komuś przyszło na myśl zaatakować właśnie ją. Szukała jakiejś czarodziejki, którą mogłaby się zająć. Z doświadczenia wiedziała, że płeć piękną lepiej się torturuje. W oczy rzuciła jej się jakaś Krukonka zmierzająca w kierunku wyjścia, to było to. Greengrass ruszyła za nią z dzikim blaskiem w swoich zielonych oczach. Gdy stanęła niedaleko niej zobaczyła, kim była dziewczyna. Miała okazję ją wcześniej poznać, Julie Blishwick.  Nie pałała do niej sympatią, gdyż ta w swoim krótkim życiu zdążyła podpaść ciemnowłosej.
- Bliskwick, co za miłe spotkanie.. – wyszeptała zbliżając się do niej. Zanim ta wykonała chociażby najmniejszy ruch Ali rozbroiła ją. Różdżkę, która wyleciała w powietrze załapała, przełamała na pół a resztki wyrzuciła gdzieś na bok. Wydobyła swój srebrny sztylet powoli zbliżając go do twarzy dziewczyny. Jednym zgrabnym ruchem przeciągnęła ostrze po policzku dziewczyny wbijając je na kilka milimetrów. Twarz oraz mundurek ofiary od razu zaczął wchłaniać mokrą, lepką czerwoną ciecz.
- Boli? Oj, biedactwo, ale nie przejmuj się. Potem będzie tylko gorzej, Dysponea Cruor – zaczęła z udawanym współczuciem w głosie, skończyła z wyczuwalnym obrzydzeniem, rozbawieniem. Patrzyła jak usta dziewczyny wypełniają się jej własną krwią. Blishwick krztusiła się, upadła na kolana próbując pozbyć się cieczy z ust, niestety ta pojawiała się na nowo.  Jej działania nie przyniosły żadnego skutku, dopóki Greengrass wspaniałomyślnie nie cofnęła zaklęcia.
- Wstań – syknęła przykładając różdżkę do jej gardła. Gdy ta nie wykonała jej polecenie z ust ciemnowłosej wypłynęło kolejne zaklęcie – Servenedes
Kości Blishwick jedna po drugiej łamały się powodując jednocześnie niesamowity ból. Dziewczyna początkowo wiła się na podłodze tuż koło stóp Ślizgonki. Towarzyszyły temu krzyki i jęki, po jej policzkach spływały łzy. Wraz z upływem czasu krzyki przerodziły się w jęki, sama Krukonka przestała się ruszać.
- Co za szkoda… Avada Kedavra – rozbłysło zielone światło trafiając prosto w klatkę piersiową Blishwick. Ciało wyleciało gdzieś w powietrze, najprawdopodobniej podepczą je inni rzucający się do ucieczki uczniowie. Ali patrzyła się jeszcze chwilę w miejsce, gdzie do niedawna leżało a po chwili ruszyła w poszukiwaniu kolejnej ofiary. Zachowywała się spokojnie, jak zawsze, zupełnie jak gdyby fakt zabicia uczennicy nie zrobił na niej wrażenia i tak też w rzeczywistości było.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 8:11 am

Pool spokojne sobie obserwował, co się tu dzieje aż nagle poczuł czyjś uścisk. Spojrzał na nią,a potem na sale. Wpierw zrobiło się ciemno,a potem zaczęły się walić różne zaklęcia.
- An, bierz ludzi i uciekaj stąd.- potwierdzi, objął ja i pocałował na pożegnanie. Dziewczyna może i by chciała protestować, ale zna własne obowiązki. Muszą walczyć. Spojrzał na dyrektora i zamarł w zdziwieniu. Zamiast dyrektora pojawił się obcy facet. Jak to było możliwe?
,-Drętwota!- rzucił pierwsze zaklęcie kierując się bliżej Śmierciożercy, lecz było ciemno i nie mógł dobrze widzieć, dokąd on biegnie ani czy dobrze wycelował.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 10:10 am

Dziewczyna popatrzyła na Poola zdziwiona. Oczywiście on ma walczyć i bohaterzyć, a ona ma uciekać. Oj nie mój drogi. Pokręciła głową i skierowała kolejne zaklęcie przed siebie. Dobra... nawet jakby miała to zrobić, przecież i on musiał słyszeć zamykane drzwi. A sama sobie z nimi przecież nie poradzi. A może? Zresztą szczęście, że na wigilii nie było młodszych roczników. Nie zauważyła nikogo, więc może iść walczyć. Ruszyła do przodu i trochę w prawo. W zupełnie przeciwną stronę od Poola. I podeszła do sylwetki śmierciożerczyni, którą pamiętała. To ta, która brała udział w zabiciu Crusa. Czyżby miała okazję ją zabić?
-Drętwota!-rzuciła i miała nadzieję, że trafi w nią zaklęcie.
Powrót do góry Go down
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 10:38 am

Zobaczyła na to co chciała zrobić ta gryfonka i biegiem ruszyła w stronę swojej Nauczycielki Hope nie pozwoli by jakaś smarkula zdezorientowała i uderzyła zaklęciem w kobietę. -Protego Horribillis-wytworzyła magiczną barierę wokół całej grupy śmierciożerców co tu byli i chwyciła różdżkę patrząc na dziewczynę z pod maski-Miblewimble-strzeliła zaklęcie w Anarhold co teraz prawdopodobnie spowoduje że nie będzie mogła wypowiedzieć poprawnie zaklęć. Popatrzyła na Daine która próbowała wybudzić Nagini z drętwoty i zaczęła rozglądać się za kolejną osoba do zabicia. Tak moi drodzy Sofie nie była taka słaba na jaką wygląda Korepetycje z OPCM pomogły jej dużo i teraz mogła w miarę ochronić osoby z którymi tu przyszła. -Tyle śmierci i Och Tak Krwi-pomyślała wpatrując się z nienawiścią w gryfonkę i nieudolne próby szlamy która próbowała rzucić zaklęcie w innego śmierciożercę. Gdyby nie to że chłopak jeszcze chyba chciał żyć zaraz by go dorwała w swoje ręce. -Co teraz Pani Profesor?-spytała cicho opiekunki tak żeby nikt inny nie słyszał. -Anderson już leży martwa-nie wiedziała czy to Nagini czy Hope dowodzą całemu atakowi  wiec czekała na kolejne rozkazy.Przez pewien okres czasu byli bezpieczni gdy użyła tak silnej odmiany Protego. Odwróciła wzrok od Hope i skupiła już tylko i wyłącznie na Gryfonce. -Tarantallegra, zatańcz dla nas maleńka-uśmiechnęła się złośliwie do niej cały czas stojąc za barierą którą stworzyła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 11:37 am

Siedziała sobie spokojnie przy stole, niemalże zasypiając... jedyną rzeczą jaką podtrzymywała ją od tego było światło, które właśnie zgasło. Czy ta szkoła naprawdę się tak stacza jak wszyscy mówią, że nawet na prąd ją nie stać? A co z magią? Spytała poirytowana sama siebie w myślach. Wyciągnęła leniwie różdżkę i znudzonym głosem wymówiła zaklęcie.- Lumos!- Ujrzała zacienione twarze uczniów, na których malowało się zdezorientowanie, a nawet strach. Jej wzrok popłynął dalej na środek sali, a tam niczym zamaskowani wojownicy stali obcy ludzie. Dobra czyli nie wszystko jest w porządku. Trzaśnięcie drzwi, niby dyrektor pokazujący swoją niezbyt piękną, prawdziwą twarz, unieszkodliwienie McGonagall, zaklęcia latające na prawo i lewo... Wszystko działo się bardzo szybko, że dziewczyna ledwo co zdążyła wstać, równocześnie wszystko rejestrując wzrokiem.-Jasna cholera! Czyli to jednak nie wina braku prądu.- Odeszła od stołu rozglądając się dookoła, słabe światło z różdżki ledwo co oświetlało pół metra do przodu, a co dopiero przeciwnika. Skierowała różdżkę w stronę, gdzie wydawało się jej, że stoi tania podróbka dyrektora i rzuciła zaklęcie, które pierwsze przyszło jej do głowy.- Expelliarmus! 

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 11:59 am

Jeśli jakaś śmierciożerczyni czy śmierciożerca myślał, że będzie łatwym celem to się grubo mylił. Nie dość, że dołączając do zakonu feniksa profesor McGonagall uczyła ją wieczorami oklumencji i dodatkowych umiejętności. Nie da się tak łatwo. Pierwsze zaklęcie ominęła. Uf... było blisko, ale Ana była wysportowana, granie w Quidditcha nawet w walce daje efekty. Przed drugim zaklęciem by nie uciekła, jednak szybko wypowiedziała.
-Protego!- utworzyła się tarcza, przed nią, więc zaklęcie nie zadziałało. Odetchnęła z ulgą i próbowała się rozejrzeć. Błyski światła rozjaśniały całą salę, więc zauważyła Poola. Oby mu się nic nie stało...
-Expelliarmus!- krzyknęła przełamując tarcze śmierciożerców. No cóż... nie będą mieli tak bardzo łatwo. Oj biedactwa. Ana coraz bardziej się irytowała i była coraz bardziej zła. No jak mogli zaatakować w ten dzień. W święta... psując im wszystkim tą atmosferę.
-Expulso!-zaczęła ciskać zaklęciami w kobietę i chyba jakąś młodszą dziewczynę. Miała wrażenie...że ta ją chroniła. Anarhold chciała jednak przełamać linię obrony i... wygrać tę bitwę.
Powrót do góry Go down
Gilderoy Lockhart

avatar

Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 12:17 pm

Oczywiście wiedział, że coś musiało się stać. Coś... czego nikt się nie spodziewał. Nie w tym dniu. Kurde belek... Jeszcze Rosemarie musiała sobie iść. Trzeba chronić królową Gilderoy. No ale cóż... najpierw błyszczyk ochronny. Kiedy ten już znalazł się na jego ustach ruszył przed siebie i wpadł na Cleverly. O to właśnie mu chodziło. Dobrze, że był od niej większy i silniejszy. Wziął ją pod ramie i wepchnął pod stół.
-Tutaj będziesz bezpieczna!- stwierdził, po czym sam wszedł pod niego. Musiał ją chronić za wszelką cenę, nawet swojego życia. Tylko gdzie Dorcas. Cholera jasna... gdzie ta dziewczyna się podziewała?! Miał nadzieję, że nie było jej na tej sali.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 12:27 pm

Daina bardzo lubiła węże, jednak ten był chroniony pradawnymi zaklęciami i został wyłączony z gry dosłownie na kilka chwil. Nagini ocknęła się....
Zaklęcie Rosemarie nie trafiło w Lastrange'a. Ten jednak zauważył, z której strony został zaatakowany, jednak dziewczyna miała szczęście, że w porę schowała się pod stół.
Mężczyzna skierował się w stronę puchona. Oj odważny i mężny... dziwne. Zaśmiał się... drętwota! rzucił szybko. Tylko czy zaklęcie go trafiło? (Tutaj zadecyduje kosteczka nr 1).
Anarhold Tempest również próbowała trafić w Hope i Sofie. Expulso... całkiem niezłe zaklęcie. Jednak często bywa, że wymija swój cel. (kosteczka nr2- HOPE, nr3-Sofie... parzyste to trafienie)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 12:27 pm

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : Rzuć kostką

#1 'Gra z MG' :


--------------------------------

#2 'Gra z MG' :


--------------------------------

#3 'Gra z MG' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 12:41 pm

Rozmawiała spokojnie Dainą, gdy nagle zgasło światło. Nim zdążyła zorientować sie co się dzieje Ślizgąnka pociągnęła ją za nadgarstek i poprowadziła pod ścianę wciskając jej swoją torebkę. Chyba myślała, ze Amelia tak po prostu będzie siedzieć i nic nie robić. Usłyszała trzask drzwi i zaczęła się prawdziwa bitwa. Widziała rozbłyski światła sygnalizujące użycie zaklęć. Poznawała zielony rozbłysk. Avada Kedavra. W Wielkiej Sali są zatem śmierciożercy. Ale jak oni się tu dostali? Oto jest pytanie. W kolorowych rozbłyskach światła widziała znajomych walczących, choć lepiej było powiedzieć rzucających zaklęcia na oślep, bo w tych egipskich ciemnościach nie za bardzo wiedziało się w kogo rzuca się zaklęcie. Ale to nie istotne. Ważniejsze jest, ze Dyrektor to nie dyrektor! Ktoś podszył się pod Dyrektora! Rose rzuciła zaklęcie na nieznajomego. Po chwili Gilderoy wsadził ją pod stół niedaleko Amelii. Trzeba skorzystać z okazji i zrobić to o czym chyba nikt nie pomyślał. Podczołgała się do Rose.
-Rose! Rosemarie! Musimy wyprowadzić uczniów z sali- krzyczała do dziewczyny starając się przekrzyczeć rzucanie przez innych zaklęć.-Chodź!- i pociągnęła opierająca się wciąż dziewczynę, wyciągając ją spod stołu i prowadząc ku drzwiom pochylając się mocno, by czasem nie dostać którymś zaklęciem.
-Alohomora- rzuciła w drzwi, jednak zaklęcie odbiło się.- Użyto na nim Collportus. Mogłam się domyślić- mogła, ale kto myśli kiedy może dostać w każdej chwili Avadą w plecy?!
-Znasz przeciw zaklęcie do Collportus?- spytała Rose.
-Ty otwórz te cholerne drzwi ja pozbieram uczniów. Lumos!- zarządziła i pędziła w głąb sali zbierając przestraszonych uczniów spod stołów i ścian. Po chwili wróciła pod drzwi z dość sporą grupką.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wielki stół!   Czw Gru 26, 2013 12:45 pm

Zauważył, że jego zaklęcie się udało i spojrzał za siebie. Nie wie, ile osób walczy ani które. Spojrzał na smierciozerce, który padł na ziemię. odwrócił się w stronę zaklęć lecących za nim.
, Expulso- skierował w maskę, która była najbliżej niego. Skąd oni i licha tu się wzięli?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielki stół!   

Powrót do góry Go down
 

Wielki stół!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Wielki Turniej Magiczny
» Wielki Sept Baelora
» Wielki Turniej w Harrenhal
» Wielki Piach

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Kolacja Wigilijna-